Zawartość
Liczba całkowita wyników: 452

Art. 2 - Zasada praworządności

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

 

Co to znaczy?

To podstawowa zasada demokratycznego państwa prawnego. Oznacza ona, że państwo ma być rządzone prawem, prawo stoi ponad państwem (przedstawicielami władzy), ma być wytyczną działania dla władz i dla społeczeństwa. Zasada ta ma również zabezpieczać wpływ obywateli na władzę państwową i ich udział w podejmowaniu decyzji państwowych.

Przepis ten mówi także o tym, że działalność państwa i jego organów ma być oparta na wartościach, które dobrze służą zapewnieniu praworządności, wyraża on bowiem zasadę legalizmu. Z tej zasady wynika między innymi najwyższa ranga Konstytucji w systemie źródeł prawa, i rola ustaw, ich priorytet w tworzeniu porządku prawnego w państwie (koncepcja hierarchicznej budowy systemu źródeł prawa).

Nieodzownym elementem zasady demokratycznego państwa prawnego pozostają reguły stanowienia prawa, określane czasem jako zasady przyzwoitej legislacji. Należy tutaj wymienić m.in.:

 

  • zasadę niedziałania prawa wstecz (lex retro non agit),
  • zasadę ochrony praw słusznie nabytych,
  • zasadę ochrony interesów w toku,
  • nakaz zachowania odpowiedniego okresu dostosowawczego przy wprowadzaniu nowych norm prawnych w życie (vacatio legis),
  • zasadę pewności (określoności) prawa, nakazującą formułowanie przepisów prawa w sposób jasny.
Data początkowa
np.: 02/2021
Data końcowa
np.: 02/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Democracies Out of Sync? On Checks and Balances in EU Member States. Konferencja z udziałem RPO

Data: 2021-02-26

Konferencja współorganizowana przez RPO a dotycząca mechanizmów gwarantujących zachowanie równowagi politycznej (Heidelberger Salon digital: Democracies Out of Sync? On Checks and Balances in EU Member States ) odbywa się 26 lutego w godz. 26 14:00 - 16:00 i jest transmitowana na żywo za pośrednictwem Verfassungsblog i Völkerrechtsblog.

W debacie uczestniczą m.in: Adam Bodnar, András Jakab, Justyna Łacny, Christoph Möllers, Joseph Weiler:

Debata dotyczy książki "Defending Checks and Balances in EU Member States. Taking Stock of Europe's Actions" (pod redakcją Armina von Bogdandy, Piotra Bogdanowicza, Iris Canor, Christopha Grabenwartera, Macieja Taborowskiego i Matthiasa Schmidta, Springer 2021). Książka jest dostępna na otwartej licencji: https://link.springer.com/book/10.1007%2F978-3-662-62317-6

https://www.mpil.de/de/pub/aktuelles/veranstaltungen.cfm?event=calendar.Display&cat=3&iDisplayID=7&event_ID=708&date=02/19/2021

W celu aktywnego uczestnictwa prosimy o rejestrację do 24 lutego 2021 r. pod adresem berlin@mpil.de

Informacja RPO w sprawie skarg nadzwyczajnych 

Data: 2021-02-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył dotychczas 46 skarg nadzwyczajnych - Sąd Najwyższy rozpoznał dopiero sześć
  • W Biurze RPO sprawy te bada ok. 70 osób, które to robią niezależnie od swych normalnych obowiązków - m.in. rozpatrywania innych pism obywateli, odpowiedzi dla nich czy przygotowywania wystąpień RPO do władz
  • Parlament nie przyznał bowiem RPO dodatkowych środków na to nowe zadanie
  • Ponadto często trzeba uzupełniać dokumentację od wnioskodawców, część z nich rezygnuje z podtrzymywania wniosków, a w kilku sprawach skargę na ich rzecz wniósł już Prokurator Generalny

24 lutego 2021 r. Sejm zaczął prace nad dwoma projektami – prezydenta RP i Senatu - wydłużającymi możliwość składania przez Prokuratora Generalnego i RPO skarg nadzwyczajnych od prawomocnych orzeczeń zapadłych od wejścia w życie konstytucji z 1997 r. Według obecnych przepisów PG i RPO mogą je składać do 3 kwietnia 2021 r. Projekty proponują wydłużenie tego terminu o dwa lata.

Do Biura RPO dotychczas wpłynęły 8423 wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono  8010 spraw, z czego podjęto do prowadzenia (zwrócono się o akta) 2374 sprawy.  Spośród tych 2374 spraw postępowanie zakończono w 1930 sprawach.

Spośród rozpatrzonych 8010 spraw, udzielono wyjaśnień i zakończono (bez zwracania się o akta i bez prośby o uzupełnienie wniosku) w 4427 przypadkach. W 1209 zwrócono się np. o uzupełnienie wniosku, dosłanie dokumentów itp.

Tym samym z ogólnej liczby 8010 rozpatrzonych wniosków 6357 spraw zakończono zajęciem przez RPO stanowiska i poinformowania o nim wnioskodawcy.    

Skarg nadzwyczajnych wniesiono dotychczas 46 - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. SN rozpoznał dopiero sześć skarg (cztery uwzględnione; dwie oddalone).  W kilkunastu sprawach projekty skarg, których termin wniesienia upływa 3 kwietnia 2021 r.  są wciąż przygotowywane.

Relatywnie – jak by się zdawało – niewielka liczba efektywnie wniesionych skarg wynika z kilku powodów. Przede wszystkim, skarga nadzwyczajna jest przewidziana jako środek prawny przełamujący zasadę stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych, która ma umocowanie konstytucyjne, stanowiąc gwarancję bezpieczeństwa prawnego obywateli.

Z tego powodu, także zgodnie z najnowszym orzecznictwem Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, jej uwzględnienie jest możliwe wyłącznie w sytuacjach zupełnie skrajnych. Przy czym nie chodzi tu tylko o rażące naruszenie prawa czy konstytucyjnych zasad, wolności lub praw obywatelskich. Same te przesłanki nie wystarczą. Dodatkowo musi być odrębnie wykazana tzw. przesłanka ogólna wyrażona w art. 89 § 1 ustawy o SN -  uwzględnienie skargi musi być konieczne dla przywrócenia stanu elementarnej sprawiedliwości w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego nawet jeżeli w danej sprawie sąd naruszył prawo, nie oznacza to, że skarga jest zasadna.

Na liczbę wniesionych skarg rzutują też inne okoliczności. A skarga nie jest dopuszczalna od każdego orzeczenia, ale tylko takiego, które kończy postępowanie w danej sprawie. Nie każde zaś orzeczenie, na które obywatel się skarży, ma taki charakter.  

Część wniosków jest niekompletna, a obywatele – mimo ponagleń – nie uzupełniają niezbędnej dokumentacji umożliwiającej zbadanie sprawy bądź trwa to wiele miesięcy. Dotyczy to zwłaszcza konieczności ustalania następców prawnych pierwotnych stron postępowania w przypadku śmierci bądź przekształceń podmiotowych. Część wnioskodawców rezygnuje z podtrzymywania złożonego już wniosku.

Co najmniej w kilku sprawach, w których obywatel skierował wniosek zarówno do RPO, jak i do Prokuratora Generalnego, skargę wniósł już PG.

Biuro RPO nie dysponuje danymi statystycznymi dotyczącymi efektywności skargi nadzwyczajnej. Jedynym miarodajnym źródłem pozostaje sam Sąd Najwyższy. Warto jednak zwrócić uwagę, że bardzo długo - nawet do kilkunastu miesięcy – trwa okres między wniesieniem skargi (którą kieruje się nie bezpośrednio do SN, ale do sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie)  a jej skierowaniem do SN i rozpatrzeniem.

W Biurze RPO wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej bada w sumie ok. 70 osób. A są to osoby, dla których rozpatrywanie tych wniosków jest obowiązkiem dodatkowym, podejmowanym obok dotychczas wykonywanych, a związanych z rozpoznawaniem spraw wpływających do Biura Rzecznika, których liczba nie zmniejsza się.

Obsada kadrowa Biura – w związku z wejściem w życie przepisów o skardze nadzwyczajnej – nie zwiększyła się. Rzecznik domagał się tego wielokrotnie zarówno w Parlamencie, jak też w korespondencji do organów rządowych. Nie otrzymał jednak jakiegokolwiek dodatkowego wsparcia finansowego na ten cel.

Przewidywane utworzenie w BRPO nowych etatów związanych ze skargami nadzwyczajnymi  znajdowało swój wyraz w kolejnych projektach budżetu Biura. Konsekwentnie nie uzyskiwało to jednak w poszczególnych latach aprobaty Parlamentu.

Z jednej więc strony Parlament wprowadził do systemu prawnego nowy nadzwyczajny środek zaskarżenia - z drugiej zaś: nie przewidział żadnych dodatkowych środków finansowych dla RPO na realizację tego zadania. Dlatego jest ono wykonywane w ramach tych sił i środków, które dotychczas służyły także wykonywaniu innych konstytucyjnych i ustawowych obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe przedmiotem skargi nadzwyczajnej RPO

Data: 2021-02-23
  • Ten sam sąd w odstępie siedmiu lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • W 2006 r. uznał, że spadkobiercami jest troje dorosłych dzieci zmarłego 
  • W 2013 r. orzekł zaś - na podstawie testamentu zmarłego z 2003 r. - że cały spadek przysługuje tylko jednej córce 
  • W tej sytuacji spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia, co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna już skarga dotycząca decyzji spadkowych wydanych z rażącym naruszeniem prawa.

Wydanie dwóch odmiennych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie świadczy o rażącym naruszeniu prawa, Godzi to w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz w konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego,  prawo do sądu, oraz prawa dziedziczenia.

Historia sprawy

W 2006 r. Sąd Rejonowy stwierdził że spadek po zmarłym na podstawie ustawy nabyło troje jego dzieci w częściach po 1/3 każde. Postanowienie uprawomocniło się – nikt nie złożył apelacji.

W 2013 r. ten sam sąd stwierdził zaś, że cały spadek po tym zmarłym na podstawie testamentu notarialnego nabyła jedna jego córka (która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła w 1/3 części).

Wcześniej na rozprawie ogłoszono testament notarialny z 2003 r. Sąd wysłuchał wnioskodawczynię, po czym wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia przez nią spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2013 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez córkę  funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 2006 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po tym zmarłym nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Dlatego orzeczenie z 2013 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był zatem odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2013 r.

Do naruszenia procedury doszło m.in. wskutek wprowadzenia sądu w błąd przez wnioskodawczynię. A była nią także w sprawie z 2006 r. i miała świadomość, że w tamtej sprawie zapadło prawomocne postanowienie co do spadku.

Nie zmienia to jednak faktu, że funkcjonowanie dwóch prawomocnych, a  sprzecznych ze sobą postanowień spadkowych, musi zostać zlikwidowane. Może to nastąpić może wyłącznie w wyniku uwzględnienia przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej i uchylenia orzeczenia z 2013 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Doszło też do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.121.2016

RPO w podcaście "Rzeczpospolitej": o sprawie Igora Stachowiaka, wyborze następcy, działaniu Biura w sytuacji zawieszenia, problemach obywateli w pandemii i o praworządności

Data: 2021-02-22

Szukanie alternatyw poprzez Trybunał Konstytucyjny lub powoływanie osób pełniących obowiązki, to są atrapy ustrojowe, które nie powinny mieć miejsca – powiedział RPO prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z Michałem Kolanko w podcaście "Game changer" w serwisie „Rzeczpospolitej”.

Podcast został opublikowany 22 lutego 2021 r.

Adam Bodnar mówi też o tym, jak działa obecnie jego Biuro (po zakończeniu kadencji Rzecznik nie podejmuje już dużych, wymagających planowania, projektów jak np. Kongres Praw Obywatelskich, ale cały czas reaguje na bieżące naruszenia praw obywateli, bierze udział w postępowaniach sądowych).

Na temat wyboru następcy RPO mówi tak:

– Konstytucja została tak skonstruowana, żeby znaleźć kandydata kompromisu, osobę, która zostałaby zaakceptowana przez dwie strony sporu politycznego. To może oznaczałoby cofnięcie się w ambicjach powołania osoby, która spełniałaby wszystkie cele tej lub innej partii politycznej. Najprawdopodobniej na szczeblu politycznym zabrakło takiej dyskusji.

Adam Bodnar mówi też o tym, jak pandemia wpłynęła na nierówności społeczne, jak obostrzenia związane z epidemią ograniczyły wolność polityczną polityczną obywateli, dlaczego złożył kasację w sprawie Igora Stachowiaka (RPO ma praw składać kasacje na niekorzyść skazanych i postanowił w tym przypadku skorzystać z tego prawa – bowiem wyjaśnienie przyczyn zgonu człowieka, za którego odpowiadali policjanci, przedstawiciele państwa, tego wymaga) oraz czy możemy wyjść z kryzysu praworządności.

Rozmowa dotyczyła też roli sądów, które w czasie pandemii podjęły się zadania rozproszonej kontroli konstytucyjnej, m.in. w sprawie kar za naruszenia nakładanych rozporządzeniami ograniczeń praw i wolności obywateli.

Michał Kolanko pyta też Adama Bodnara o plany na przyszłość i RPO podkreśla znaczenie pracy naukowej, na której chce się teraz skupić,  

Kobieta pokrzywdzona przez sąd przy podziale majątku. Pamiętano o waloryzacji - zapomniano o hiperinflacji. Następna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-02-22
  • Małżeństwo wniosło o podział majątku. Jego część, jak to zwykle bywa, stanowił majątek odrębny, który małżonkowie zgromadzili jeszcze przed ślubem
  • Chodziło o wkład poniesiony przez kobietę na poczet prawa do lokalu spółdzielczego, przekształconego w mieszkanie własnościowe
  • Wyliczając jej udział w majątku wspólnym, sąd wprawdzie zwaloryzował kwoty, ale nie uwzględnił niezwykle dotkliwej w latach 90. zmiany siły nabywczej pieniądza

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi do SN o uchylenie części wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy o podział majątku. Rozstrzygnięciu RPO zarzuca rażące naruszenie art. 45 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, naruszenie art. 228 § 1 oraz art. 567 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, a także art. 64 ust. 1 i 2  Konstytucji RP (prawa majątkowe) i art. 2 Konstytucji RP.

Historia sprawy

W 2017 r. sąd podzielił majątek rozwodzącego się małżeństwa. W postanowieniu rozstrzygnął o wysokości majątku wniesionego przez kobietę do wspólności majątkowej. Jeszcze przed ślubem w latach 80. kobieta dostała przydział na spółdzielcze lokatorskie prawo do mieszkania. Zapłaciła wkład. Już w trakcie małżeństwa mieszkanie zostało przekształcone we własnościowe, co pozwoliło na sprzedanie go. Otrzymaną w 1994 r. kwotę kilkudziesięciu tysięcy zł małżeństwo przeznaczyło na spłatę kredytu zaciągniętego wcześniej na zakup dwóch innych nieruchomości. Podczas rozwodu kobieta wskazywała, że tym samym kupione wspólnie mieszkania zostały w większości opłacone z jej majątku odrębnego (sprzed małżeństwa), pochodzącego ze sprzedaży mieszkania, do którego nabyła prawa w latach 80. Sąd rejonowy nie uwzględnił jednak jej wniosku o rozliczenie nakładu, twierdząc, że nie przestawiła niezbędnych dowodów. Kobieta odwołała się do sądu okręgowego. W II instancji sąd co prawda przyznał, że przy zakupie lokali kobieta wniosła odrębny nakład finansowy, ale według sądu wyniósł on jedynie kilkaset zł.

(Dalsze kwoty są jedynie przykładowe, dla lepszego zobrazowania sytuacji).

Podstawą obliczeń przyjętych przez sąd było pismo ze spółdzielni, które wskazywało, że wkład mieszkaniowy poniesiony przez kobietę w latach 80. wynosił 6 zł (60 000 st. zł), a wniesiona przez oboje małżonków opłata przekształceniowa 350 zł (35 000 000 st. zł). Sąd dodał te kwoty i ustalił, że wysokość wkładu budowlanego, związanego ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu wyniosła 35 060 000 st. zł. I tu zaczęły się schody, ponieważ sąd wyliczając, jaki był odrębny wkład kobiety w tę sumę, pominął powszechnie znane zjawisko, z którym mierzyli się Polacy na początku lat 90. XX wieku, czyli hiperinflację. Uznał, że 60 000 st zł (wkład sprzed małżeństwa) stanowi 0,17% całej kwoty poniesionej na poczet tego mieszkania. Wprawdzie waloryzacji dokonał, ale zastosował metodę skrajnie niekorzystną dla kobiety. Nie zwaloryzował bowiem kwoty nominalnej wkładu mieszkaniowego, gdy zestawiał ją z wymaganym wkładem budowlanym. Zestawienie dwóch wartości, gdy jedna wyrażona jest w kwocie nominalnej przed hiperinflacją, a druga – w takiej kwocie po hiperinflacji, nie uwzględnia rzeczywistych wartości po stronie majątku wspólnego i majątku osobistego.

Dalsze kroki były już w zasadzie następstwem błędu, ponieważ skoro majątek odrębny kobiety stanowił 0,17% wartości mieszkania, to przy jego sprzedaży w 1994 r. stanowił on jedynie niecałe 100 zł., które przy zakupie kolejnych nieruchomości stanowiło jedynie 0,11% jej wartości. Przy podziale majątku w 2017 r. oszacowano, że kupione w 1994 r. mieszkania są już warte kilkaset tysięcy zł, a 0,11% odrębnego wkładu kobiety w te nieruchomości to jedynie kilkaset zł.

Argumenty prawne RPO

Rzecznik zwraca uwagę, ze wycena wkładu mieszkaniowego przy spółdzielczym prawie lokatorskim jest niezwykle trudna. Po pierwsze: taka formuła już nie istnieje, więc trudno odnieść to do obecnych realiów. Po drugie: wpłacane kwoty na wkład mieszkaniowy były faktycznie jedynie ułamkiem całościowych kosztów budowy nieruchomości. Po trzecie jednak: ten wkład był niezwykle cenny, ponieważ była to niemal jedyna droga do posiadania mieszkania, nawet jeśli nie stawało się ono własnością lokatorów w sensie prawnym. Jeśli do tego dochodzi problem waloryzacji w sytuacji zmiany siły nabywczej pieniądza, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej.

W ocenie Rzecznika sąd prowadzący sprawę podziału majątku pominął regułę wypracowaną w orzecznictwie Sądu Najwyższego (m.in. uchwała z 5 października 1990 r. (III CZP 55/90), a dotyczącą wyceny wkładu mieszkaniowego. Zgodnie z nią należy ustalić to, jaki był udział nakładu z majątku osobistego w nabyciu składnika majątku wspólnego, a następnie proporcje te odnieść do wartości tego składnika w dacie podziału. Tym samym, zestawiając wyrażone w starych złotych wartości nominalne sprzed hiperinflacji i po tym procesie, sąd otrzymał wyniki skrajnie niesprawiedliwe. Kobieta, która zainwestowała pieniądze przed ślubem oraz przed gwałtownym spadkiem siły nabywczej pieniądza, została znacząco pokrzywdzona.

Sąd uznał też, że do ustalenia, jaki procent wartości mieszkań stanowił majątek osobisty kobiety, może przyjąć tylko to, co literalnie wynika z przedstawionych przez nią pism spółdzielni (a tam, co jasne, określone były jedynie kwoty nominalne), pomijając zjawisko hiperinflacji. W efekcie sąd naruszył przepisy regulujące podział majątku wspólnego małżonków po ustaniu wspólności ustawowej (art. 45 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Jak podkreśla RPO, naruszono również prawo procesowe. Waloryzując nakłady z pominięciem hiperinflacji, jaka miała miejsce między datą opłacenia wkładu mieszkaniowego oraz wkładu budowlanego, sąd nie zastosował normy przewidzianej przez art. 228 § 1 kodeksu postępowania cywilnego. Artykuł ten mówi bowiem o tym, że fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. Niewłaściwe rozliczenie nakładu, zasądzenie go w kwocie symbolicznej, stanowi także naruszenie art. 567 § 1 kpc., gdyż jego skutkiem jest rażąco wadliwe rozliczenie majątkowych mas małżeńskich, a zatem – niewypełnienie celu postępowania działowego.

Doszło także do bezpośredniego naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony własności i praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP). Zaistniała bowiem ogromna dysproporcja pomiędzy rzeczywistym wysiłkiem finansowym kobiety, związanym z opłaceniem wkładu mieszkaniowego, a przyznaną jej wartością tytułem rozliczenia nakładu, stanowiącą niecałe dwa promille wartości rozliczanej nieruchomości.

Niemniej istotne jest w tym przypadku także naruszenie zasady zaufania do państwa i prawa, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawnego realizującego zasady sprawiedliwości społecznej. Sąd nie zapewnił bowiem kobiecie właściwej ochrony przed skutkami negatywnych zjawisk gospodarczych, na które nie miała ona żadnego wpływu, w sytuacji, gdy wiele organów państwowych podejmowało przez lata działania, które miały odwrócić skutki hiperinflacji, bądź przynajmniej uczynić je mniej dotkliwymi dla obywateli.

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku jedynym możliwym do zastosowania środkiem zaskarżenia. Co prawda dla podważenia orzeczenia II instancji przysługiwała kobiecie skarga kasacyjna, ale minęły już terminy na to. Nie ma też podstaw do wznowienia postępowania.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r. Zważywszy, że pełny skład IKNSP SN powołano w sposób opisany w uchwale 3 Izb, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

IV.7000.43.2018

Nastolatek zginął w wypadku - sąd odmówił bliskim zadośćuczynienia. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-19
  • Nastolatek zginął w wypadku po tym, gdy grupa młodych ludzi wybrała się na przejażdżkę autem jednego z ich rodziców
  • Nikt nie zapiął pasów, a zdarzenie spowodował - uciekając przed policją - kierujący, który nie miał prawa jazdy
  • Sąd I instancji przyznał rodzinie ofiary zadośćuczynienie od ubezpieczyciela auta – ale w II instancji prawomocnie tego odmówiono  
  • Sąd arbitralnie uznał bowiem, że poszkodowany przyczynił się do szkody
  • Tymczasem to brawurowa jazda kierujacego autem - bez uprawnień, bez umiejętności, a ze świadomością skrajnie niebezpiecznej sytuacji dla pasażerów - doprowadziła do śmierci kolegi, a w efekcie do niewyobrażalnej krzywdy powodów

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną.

Rodzinie 16-latka odmówiono zadośćuczynienia mimo niekwestionowanego przez oba sądy naruszenia ich dóbr osobistych wskutek tej śmierci. A nawet jeśli by uznać, że poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, to nie oznacza to całkowitego zniesienia obowiązku jej naprawienia. Według prawa wtedy można najwyżej zmniejszyć wysokość przyznanego zadośćuczynienia lub odszkodowania.

Dlatego wyrok nie odpowiada standardom demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Podważa także wiarygodność orzeczeń sądowych.

Stan faktyczny

Zimą, po zmierzchu w 2007 r. sześcioro młodych ludzi wybrało się na przejażdżkę samochodem rodziców jednego z nich. Kierujący nie miał prawa jazdy; nikt nie zapiął pasów bezpieczeństwa. Na widok samochodu policji, kierujący zaczął uciekać mimo trudnych warunków drogowych.

Auto wpadło w poślizg, podczas którego jeden z nastolatków wypadł z pojazdu i zginął. Pozostali uciekli z miejsca zdarzenia. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.

W postępowaniu sądu rodzinnego ustalono, ze kierujacy dopuścił się czynu karalnego z art. 177 § 2 Kodeksu karnego w związku z art. 178 § 1 Kk.

Śmierć była wstrząsem dla rodziny, która to bardzo ciężko przeżyła.  Ubezpieczyciel przyjął odpowiedzialność za skutki wypadku na podstawie polisy OC i opłacił bliskim koszty pogrzebu. Odmówił jednak wypłaty zadośćuczynienia i odszkodowania.

Wobec tego rodzice i siostra ofiary pozwali firmę ubezpieczeniową o kilkadziesiąt tys. zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Podstawą roszczeń był art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego i art. 446 § 1, 3 i 4 Kc oraz art. 448 Kc.

Sąd Rejonowy przyznał powodom w sumie kilkadziesiąt tys. zł od pozwanego. Uznał, że doszło do naruszenia ich dóbr osobistych w postaci m.in. prawa do życia w pełnej rodzinie.

Sąd nie podzielił zarzutu pozwanego, że nastolatek sam przyczynił się do wypadku, skoro nie zapiął pasów. Według ekspertyzy złożonej przez pozwanego, niezapięcie pasów sprzyjało wypadnięciu pasażera z auta, jednakże nie wyjaśniono, czy ich zapięcie uratowałoby mu życie. A obowiązkiem pozwanego było wykazanie, że ofiara miała dostateczne rozeznanie co skutków swego postępowania – czemu pozwany nie sprostał.

Po apelacji pozwanego Sąd Okręgowy w  2010 r. zmienił wyrok i powództwo oddalił. Zarazem ocenił, że jeżeli doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów, to nie tylko ze strony kierowcy, ale również i samego poszkodowanego. Dlatego uznał brak podstaw do zasądzenia zadośćuczynienia.

Sąd Okręgowy nie zgodził się z sądem I instancji, że nie został udowodniony związek przyczynowy pomiędzy niezapięciem pasów a śmiercią nastolatka. Stwierdził bowiem, że mając 16 lat, z pewnością znał on elementarne zasady bezpieczeństwa i miał świadomość ich oczywistego naruszenia. 

Zarzuty RPO

Rzecznik zarzucił orzeczeniu rażące naruszenie:

  • prawa materialnego, art. 448 Kodeksu cywilnego w związku z art. 23 i 24 § 1 Kc. w związku z art. 362 k.c. i art. 361 § 1 Kc - poprzez przyjęcie, że okoliczności dotyczące zachowania poszkodowanego stanowiły podstawę do odmowy zasądzenia zadośćuczynienia, podczas gdy właściwe zastosowanie tych przepisów mogło doprowadzić co najwyżej do odpowiedniego zmniejszenia wysokości należnego im zadośćuczynienia. 
  • praw i zasad konstytucyjnych:
  1. zasady zaufania do państwa i prawa oraz bezpieczeństwa prawnego wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, gdyż rozstrzygnięcie sądu, wydane z rażącym naruszeniem podstawowych zasad odpowiedzialności odszkodowawczej podważa zaufanie do stanu prawnego wynikającego z prawomocnych orzeczeń sądowych, czyniąc przy tym prawo do zadośćuczynienia krzywdy wyrządzonej śmiercią dziecka, poniesioną w wypadku spowodowanym przez osobę trzecią, instytucją pozorną;
  2. ochrony rodziny, przewidzianej w art. 18 i 71 Konstytucji RP z uwagi na odmowę przyznania odpowiedniego zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego w postaci prawa do życia w rodzinie, mimo iż prawo do niezakłóconego życia rodzinnego stanowi fundament prawidłowego funkcjonowania rodziny podlegającej szczególnej ochronie na poziomie konstytucyjnym.   

Wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w zaskarżonej części i zwrócenie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

Argumentacja RPO

Prawo do życia rodzinnego oraz do utrzymania tego rodzaju więzi jest dobrem osobistym i podlega ochronie na podstawie Kodeksu cywilnego. Śmierć najbliższego członka rodziny, spowodowana czynem zabronionym, może uzasadniać przyznanie zadośćuczynienia na podstawie art. 448 Kc. Użyto w nim zwrotu „sąd może przyznać”, co nie oznacza jednak niczym nieograniczonej arbitralności oceny sądu.

Zgodnie z art. 362 Kc,  jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, wówczas obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu - stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. A samo ustalenie przyczynienia się poszkodowanego nie nakłada na sąd obowiązku zmniejszenia odszkodowania ani nie przesądza o stopniu tego zmniejszenia. Ustalenie przyczynienia jest jedynie warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania.

Sąd nie kwestionował, że doszło do naruszenia dóbr osobistych rodziców i siostry. Zadośćuczynienia odmówił wyłącznie z powodu ustalenia, że zmarły przyczynił się do szkody, a jego zachowanie było wysoce nieprawidłowe.

Według orzecznictwa nawet znaczące (a niekiedy i w 100%) przyczynienie się poszkodowanego do wypadku skutkuje co najwyżej obniżeniem przyznania świadczeń - całkowita odmowa ich zasądzenia jest możliwa jedynie w sytuacjach skrajnych. Za takie uznano np. pojenie alkoholem kierowcy w czasie jazdy przez poszkodowanego. Generalnie jednak współudział poszkodowanego w piciu alkoholu wraz z kierowcą, który doprowadził do wypadku uznaje się za podstawę zaledwie do odpowiedniego obniżenia należnych świadczeń.

Tego rodzaju sytuacje trudno zestawić z zachowaniem ofiary wypadku - obiektywnie nieprawidłowym. Niemniej jednak nie sposób zakwalifikować go jako zasadniczej przyczyny tragedii. Przeciwnie: jego śmierć  stanowiła wynik zachowania kierującego pojazdem.

Sąd Okręgowy skupił się na ocenie zachowania poszkodowanego, abstrahując zupełnie od oceny winy bezpośredniego sprawcy. Konfrontacja uchybień, jakich dopuścił się poszkodowany z uchybieniami sprawcy, prowadzi do wniosku o ich rażącej niewspółmierności.

Kierowca prowadził pojazd, nie mając do tego uprawnień i doprowadził do wypadku wskutek błędnej techniki jazdy. Nie bez znaczenia jest też wyłączanie przez niego świateł w celu zgubienia pościgu policyjnego, a co najważniejsze - brak jakiejkolwiek reakcji na krzyki koleżanek, które siedziały na tylnym siedzeniu obok ofiary i próbowały zatrzymać kierowcę, aby zapobiec wypadnięciu kolegi przez otwarte drzwi.

Gdyby kierowca w porę zakończył brawurową jazdę, do tragedii by nie doszło. Kontynuowanie jazdy obciąża sprawcę wypadku, a nie ofiarę, która na przebieg wydarzeń nie miała już wówczas wpływu. Nie miał on też możliwości, by opuścić samochód. A obowiązek dopilnowania czy pasażerowie zapięli pasy  ciąży na kierowcy.

Pominięcie tych kwestii przez Sąd Okręgowy stanowi nie tylko o rażącym naruszeniu prawa, ale również rażąco odbiega od społecznego poczucia sprawiedliwości. Z uzasadnienia orzeczenia wyłania się obraz ofiary wypadku, budzący stanowczy sprzeciw. To nie on doprowadził do tragicznego wypadku. Zachowywał się tak samo jak pozostali pasażerowie, którzy nie odnieśli poważnych obrażeń. To brawurowa jazda kierowcy, bez uprawnień, bez odpowiednich umiejętności – a zwłaszcza, gdy już zdawał sobie sprawę, jak skrajnie niebezpieczna dla pasażerów stała się sytuacja – doprowadziła do śmierci kolegi, a w efekcie do niewyobrażalnej krzywdy powodów. 

Niewyjaśnienie związku przyczynowego między niezapięciem pasów a  śmiercią

Sąd nie wyjaśnił, na podstawie jakich dowodów przyjął istnienie związku przyczynowego między niezapięciem pasów a śmiercią 16-latka. Konieczne było do tego ustalenie, czy zapięcie pasów zapobiegłoby śmierci, a w razie pozytywnej odpowiedzi - ustalenie, czy śmierć jest typowym następstwem niezapięcia pasów. Zastosowanie automatyzmu, bez zbadania wszystkich okoliczności i bez zasięgnięcia opinii biegłego, doprowadziło do niezrozumiałego i społecznie niesprawiedliwego rozstrzygnięcia.

Według sądu 16-latek musiał znać elementarne zasady bezpieczeństwa – tym samym miał świadomość oczywistego ich naruszenia, wsiadając zimą i w nocy do pojazdu obok pięciu innych osób, kierowanego przez osobę bez prawa jazdy i nie zapinając pasów bezpieczeństwa. Ale jest to kwestia subiektywna, mogąca mieć znaczenie wyłącznie z punktu widzenia winy, a nie związku przyczynowego.

Poza tym nie sposób zgodzić się z wnioskiem sądu, że poszkodowany miał świadomość tego, że ryzykuje zdrowiem, czy życiem. Z doświadczenia życiowego wynika, że w świadomości nastolatka następstwem takiego zachowania jest co najwyżej kara od rodziców lub mandat.

Nie można więc stawiać znaku równości między świadomym naruszaniem zasad bezpieczeństwa oraz świadomym narażaniem się na pozbawienie życia, jak to uczynił sąd. Śmierć nie może być uznana za normalne następstwo jazdy samochodem kierowanym przez osobę bez uprawnień. Świadczy o tym choć fakt, że nie zginął żaden z pozostałych pasażerów, mimo że ich zachowanie było równie nieprawidłowe.

Naruszenie praw konstytucyjnych

Wykazane rażące naruszenia prawa wywołały negatywne konsekwencje w sferze praw oraz wolności pozwanych, których ochronę gwarantuje Konstytucja.

Rzecznik dostrzega naruszenie zasady zaufania do państwa, a także bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Statuuje on zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, na którą składa się szereg wartości. Jedna z nich to zagwarantowanie zaufania do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądu. A wiarygodność orzeczeń sądowych stanowi istotny czynnik integrujący społeczeństwo w relacji zaufania dla instytucji państwa oraz zapewniający bezpieczeństwo prawne.

Wyrok nie odpowiada tym standardom. Odmowa udzielenia powodom ochrony prawnej, mimo niekwestionowanego naruszenia ich dóbr osobistych, podważa wiarygodność orzeczeń sądowych.

Z art. 2 Konstytucji wywodzona jest również zasada polegająca na zakazie tworzenia uprawnień pozornych. Sąd uczynił prawo przysługujące członkom rodziny zmarłego instytucją pozorną. Doprowadziło to do swoistej „pułapki”, stwarzając jedynie pozory możliwości skutecznego skorzystania z instrumentów gwarantujących powodom ochronę prawną.

Odmowa zadośćuczynienia prowadzi również do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony rodziny, przewidzianej w art. 18 i art. 71 Konstytucji.

Koniecznosć ochrony słabszej strony procesu przez państwo 

Sprawiedliwość społeczna wymaga przyznania możliwie najpełniejszej ochrony słabszemu uczestnikowi – zarówno życia społecznego, jak i obrotu prawnego. Nie ulega wątpliwości, że pomiędzy stronami niniejszego postępowania zachodzi istotna dysproporcja.

Pozwany – jako profesjonalista na rynku ubezpieczeń -zajmuje pozycję uprzywilejowaną wobec osób poszkodowanych, które często nawet nie wiedzą, jakie roszczenia przysługują im w związku z krzywdą wskutek śmierci najbliższego członka rodziny, spowodowaną zawinionym działaniem kierowcy – wyłącznego sprawcy wypadku. Dlatego na organach państwa spoczywa obowiązek zapewnienia im realnej ochrony.

W ocenie Rzecznika zasada ta powinna mieć odpowiednie przełożenie przy sądowym stosowaniu prawa. Zaskarżony wyrok jest jej wyraźnym zaprzeczeniem. Tylko uchylenie wyroku umożliwi przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Jednak aby to nastąpiło, sąd musi ponownie zbadać wszystkie okoliczności mające wpływ na  zadośćuczynienie, w tym zwłaszcza: ewentualne przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody, adekwatny związek przyczynowy pomiędzy jego zachowaniem a powstałą szkodą i w dalszej kolejności ewentualne odpowiednie zmniejszenie należnego zadośćuczynienia, stosownie do wszystkich okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

RPO wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.514.2018

400 zł za spotkanie w parku w pandemii. Dwie kasacje RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-02-19
  • W kwietniu 2020 r., kiedy rząd zakazał wstępu do lasy i parków z powodu koronawirusa, pan Mieczysław, mieszkaniec małej miejscowości,  spotkał się w południe w parku w centrum miasteczka z panem Zbigiewem.
  • Policja skierowała sprawę do sądu obwiniając ich o wykroczenie z art. 54 k.w. w zw. z § 11a ust.1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r. poz. 491).
  • Sąd wymierzył panu Mieczysławowi 300 złotych grzywny, do tego dodał 30 złotych opłaty oraz 70 złotych tytułem zryczałtowanych wydatków postępowania na rzecz Skarbu Państwa. Pan Zbigniew dostał zaś 200 zł grzywny, ale z innych opłat został zwolniony.
  • Wyroki nie zostały zaskarżone i uprawomocniły się.

RPO składa od niich kasację do Sądu Najwyższego wskazując, że wyroki zapadły z rażącym naruszeniem prawa. Rozporządzenie rządu, za którego złamanie ukarany został pan Mieczysław i pan Zbigniew, nie miało podstaw w ustawie: rząd powołał się na ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, a ta pozwala tylko wprowadzać ograniczenia w poruszaniu się, a nie ich po prostu zakazywać. Do tego rozporządzenie Rady Ministrów nie odsyłało do konkretnego przepisu kodeksu wykroczeń i nie określało wobec sprawcy prawnomaterialnych konsekwencji naruszenia przez niego zawartych w nim przepisów. Przepis § 17 stanowił jedynie, że zakazuje się korzystania z m.in. z parków, bez wskazania, czy i jaka sankcja grozi za złamanie tego zakazu.

Mając na uwadze wszystko powyższe, wykluczone jest pociągnięcie do odpowiedzialności na podstawie art. 54 k.w. osób, które naruszały m.in. zakaz korzystania z parków ustanowiony na mocy wspomnianego Rozporządzenia.

II.511.78.2021, II.511.79.2021    

Kolejna sędzia pod lupą rzecznika dyscyplinarnego i resortu za swe działania orzecznicze

Data: 2021-02-18
  • Sędzia Alicja Karpus-Rutkowska ma zarzuty dyscyplinarne za odmowę aresztowania podejrzanego. MS chce także odwołania jej z funkcji wiceprezeski Sądu Rejonowego w Myśliborzu
  • Takie działania mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” - zniechęcenia tej sędzi oraz innych do działań niezgodnych z wolą prokuratury oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem
  • Niepokój budzi fakt, że to kolejna sprawa, w której sędziego spotykają represje za podjęte decyzje orzecznicze. A sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom – przypomina RPO

Na podstawie doniesień prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Anny Dalkowskiej, zmierzających do zdymisjonowania wiceprezeski Sądu Rejonowego w Myśliborzu za decyzje, które nie znalazły aprobaty w oczach prokuratorów i  resortu.

Wniosek o odwołanie sędzi Alicji Karpus-Rutkowskiej trafił do Krajowej Rady Sądownictwa. Wniosek ten  negatywnie zaopiniowało kolegium sądu. Dymisji sprzeciwiają się także władze sądów ze Szczecina i okolicy, w tym wszyscy sędziowie i prezes sądu w Myśliborzu.

Przewinienia wiceprezeski miałyby  polegać na odmowie  aresztowania uczestnika Strajku Kobiet, który w trakcie manifestacji uderzył księdza, a  okazał się zakażonym koronawirusem. Ponadto wiceprezeska miała odmówić otwarcia  sądu w nocy, by prokurator mógł złożyć wniosek o areszt.

Tymczasem uczestnik strajku pojednał się z księdzem, a o zakażeniu dowiedział się już po zatrzymaniu. Sędzia oceniła, że w sprawie nie ma obawy utrudniania śledztwa, gdyż materiał dowodowy jednoznacznie potwierdza zachowanie uczestnika protestu. A sędzia Karpus-Rutkowska nie pełniła tamtej nocy dyżuru; wniosek rozpoznano następnego dnia. Mimo to zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, bez wysłuchania sędzi, postawił jej zarzuty dyscyplinarne, a podsekretarz stanu podjęła działania w celu odwołania jej z funkcji wiceprezeski.

W ocenie RPO działania podjęte przez Annę Dalkowską mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tej sędzi oraz innych do podejmowania działań niezgodnych z wolą prokuratury oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem.

RPO przypomina, że artykuł 178 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiąże się z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych. Sędziowie orzekający w sprawach karnych w szczególności muszą mieć na uwadze podstawowe prawa człowieka i zasady humanitaryzmu, albowiem stosowanie środków izolacyjnych jest   szczególnie dotkliwe i w znaczny sposób ingeruje w  prawa i wolności.

Sędzia Alicja Karpus-Rutkowska podjęła decyzję o odmowie to aresztu dla uczestnika protestu, kierując się zgromadzonym materiałem dowodowym. Uznała brak  podstaw do zastosowania najbardziej dolegliwego środka, a w jego miejsce zadecydowała o zastosowaniu dozoru policyjnego. Wydając to postanowienie, kierowała się własnymi przekonaniami - zgodnie z zasadą niezawisłości, która winna cechować każdego sędziego.

Ponadto trzeba mieć na uwadze, że w epidemii koronawirusa dostęp do sądów został znacznie ograniczony. Odpowiednie wytyczne wydało Ministerstwa Sprawiedliwości. W małych sądach otwieranie sądu w nocy wiąże się z dodatkowymi problemami, m.in. nieobecnością pracowników administracyjnych i koniecznością stosowania procedur bezpieczeństwa, których w sytuacji epidemiologicznej jest znacznie więcej.

Wobec tego wszystkiego  trudno zrozumieć motywację działania Ministerstwa Sprawiedliwości oraz organów dyscyplinarnych, jak i  szybkość z jaką podjęto działania zmierzające do ukarania sędzi Alicji Karpus-Rutkowskiej.  Niepokój budzi zwłaszcza fakt, że jest to już kolejna sprawa, w której sędziego spotykają represje za podjęte przez niego decyzje orzecznicze

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.510.4.2021

 

Ludzie wnieśli o podział pokojów zamiast działek, a sąd się zgodził. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-18
  • Sąd podzielił nieruchomość w Zakopanem na wniosek współwłaścicieli, nie zauważając, że chcą podzielić się nie ziemią i zabudowaniami, ale po prostu pokojami i kuchnią w budynku
  • Sąd popełnił błąd, bo powinien był uświadomić wnioskodawcom, że dzieląc się majątkiem w taki sposób, działają na swoją szkodę w przyszłości.
  • Sprawa dotyczyła początkowo pięciorga osób, ale teraz konsekwencje podziału sprzed 17 lat dotyczą już jedenaściorga
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną

Wnosi, aby Sąd Najwyższy nakazał  ponowne rozpoznanie sprawy przez Sąd Rejonowy - tym razem z poszanowaniem przepisów co do zniesienia współwłasności nieruchomości, zabudowanej budynkiem mieszkalno-gospodarczym. 

Historia sprawy 

W 2004 r. pięciu mieszkańców Zakopanego chciało podzielić zabudowaną działkę, którą mieli na współwłasność. Przedstawili sądowi fachowy projekt podziału i zeznali zgodnie, że już się nieruchomością podzielili, więc procedura jest prosta.

Sąd skonsultował podział z wydziałem urbanistyki, który wskazał tylko, że do jednej z działek potrzebna jest droga konieczna. Sąd przystał więc na ten plan podziału, nie zauważając, że ludzie dzielą między siebie nie ziemię i domy, ale … pokoje.

W efekcie granica nowo utworzonych działek biegła w poprzek pomieszczeń, dzieląc kuchnię oraz pozbawiając właściciela jednej z działek prawa do korzystania z uprzednio zajmowanych kuchni i łazienki.

Błąd sądu polegał na tym, iż oparł się wyłącznie na zgodnym oświadczeniu wnioskodawców. Tymczasem prawo zobowiązywało go do sprawdzenia, czy zaproponowany podział nie sprzeciwia się prawu ani zasadom współżycia społecznego, ani też nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych (art. 622 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Postanowienie sądu uprawomocniło się, bo nikt nie złożył sprzeciwu. Jedyną zmianą tej sytuacji jest skarga nadzwyczajna. Po 17 latach sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – po śmierci dwóch właścicieli w grę wchodzą prawa ich spadkobierców. Teraz dotyczy już nie pięciorga, ale jedenaściorga osób.

Argumentacja prawna RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie przepisów postępowania poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 622 § 2 Kpc w zw. z art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 624 zd. 1 Kpc. Chodzi o błędne zaakceptowanie projektu podziału, sporządzonego przez geodetę, przy pominięciu przez sąd wymaganej oceny, czy wynikający z projektu przebieg granicy między wydzielanymi działkami czyni zadość wymogom prawa, zasadom współżycia społecznego oraz czy nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych.

A istota sprawy wymagała objęcia rozstrzygnięciem sądu kwestii podziału budynku mieszkalno-gospodarczego, posadowionego na wydzielanych działkach, co wymagało zagwarantowania, by linia podziału nie przebiegała przez pomieszczenia i by nie dzieliła budynku na części w sposób nieregularny, skutkujący powstaniem niesamodzielnych gospodarczo części.

W efekcie postanowienie sądu wobec poważnych wad prawnych stwarza uprawnionym istotne problemy w korzystaniu z przydzielonych im praw rzeczowych. Są poważne wątpliwości co do rzeczywistej granicy działek w części mającej przebiegać w obrębie budynku. W efekcie cel, jaki przyświecał uczestnikom postępowania – trwała likwidacja sporów związanych z korzystaniem z gruntu - mimo zakończenia postępowania nie może zostać osiągnięty.

Wytworzona sytuacja prawna jest równoznaczna także z naruszeniem prawa materialnego, tj. art. 210 zd. 1 w zw. z art. 211 Kodeksu cywilnego, nie tylko w następstwie nieuwzględnienia przez Sąd Rejonowy prawnych wymogów podziału nieruchomości wraz budynkiem, ale przede wszystkim wskutek zniweczenia uprawnień uczestników postępowania do przeprowadzenia na drodze sądowej zgodnego z prawem zniesienia współwłasności nieruchomości.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, konstytucyjnego prawa do uzyskania wiążącego wyroku sądowego ostatecznie rozstrzygającego o prawach uczestników postępowania, wywodzonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz przysługującej uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych,-  z uwagi na wydanie prawomocnego rozstrzygnięcia, które wobec merytorycznej wadliwości utrwala stan niepewności prawnej w zakresie treści praw rzeczowych przyznanych właścicielom wydzielonych działek, skutkiem czego nie mogą oni należycie realizować swych uprawnień właścicielskich.

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN postanowienia Sądu Rejonowego z 2004 r. i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania ,

Skargę, jak i poprzednie dotyczące prawa cywilnego, skierowano do Izby Cywilnej SN.

IV.7000.433.2019

Prezes UOKiK nie udostępni akt sprawy zakupu Polska Press przez PKN Orlen - mimo interwencji Rzecznika. (EDIT) T. Chróstny: "To tajemnica przedsiębiorstwa"

Data: 2021-02-17
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie udostępnia Rzecznikowi Praw Obywatelskich akt postępowania antymonopolowego ws. przejęcia przez Polski Koncern Naftowy Orlen kontroli nad Polska Press
  • RPO po raz trzeci zwraca się o to do Tomasza Chróstnego, który zgodził się na taką koncentrację
  • Zgodnie z prawem każda  instytucja, do której zwróci się Rzecznik, jest obowiązana z nim współdziałać, w tym - zapewnić dostęp do dokumentów
  • W przeciwnym wypadku konieczne będzie rozważenie podjęcia przez RPO dalszych środków prawnych

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął z własnej inicjatywy sprawę przejęcia  przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o. Od tego momentu Rzecznik prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Kierując się konstytucyjnym obowiązkiem ochrony podstawowych konstytucyjnych praw i wolności (art. 80 oraz 208 Konstytucji RP, w tym wolności słowa (art. 54 Konstytucji RP) i prawa dostępu do informacji (art. 61 Konstytucji RP), Rzecznik zwrócił się o udostępnienie całości akt tej sprawy za pomocą środków komunikacji elektronicznej bądź też o dostarczenie kopii do Biura RPO.

Rzecznik po raz trzeci zwraca się do prezesa UOKiK w tej sprawie. Ostatnie pismo Rzecznika z 9 lutego 2021 r. pozostaje bowiem bez odpowiedzi prezesa, zaś termin wyznaczony na udostępnienie akt minął  8 lutego 2021 r.

Adam Bodnar ponownie przypomina, że zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 1 ustawy o RPO  organ, organizacja lub instytucja, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy, a w szczególności zapewniać dostęp do akt i dokumentów na zasadach określonych w art. 13. Rzecznik może też określić termin, w jakim powinny być dokonane te czynności.

Ponadto Rzecznik uprawniony jest również, na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy o RPO, zbadać, nawet bez uprzedzenia, każdą sprawę na miejscu.

- W związku z konstytucyjnym obowiązkiem Rzecznika, polegającym na ochronie praw i wolności obywateli, uprzejmie proszę o pilną realizację wniosku Rzecznika z 5 lutego 2021 r. W przeciwnym wypadku bowiem koniecznym będzie rozważenie przez Rzecznika podjęcia dalszych środków prawnych - podkreśla Adam Bodnar.

RPO o zagrożeniach kupna Polska Press przez państwowy koncern

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi wiele zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź Prezesa UOKIK: dokumenty sprawy zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa.

Informacje uzyskane przez Prezesa UOKiK w toku prowadzonego postępowania podlegają szczególnej ochronie, a przepisy ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów  ograniczają Prezesowi UOKiK możliwość ich przekazania innym organom. 

Zgodnie bowiem z art. 73 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji informacje uzyskane w toku postępowania nie mogą być wykorzystane w innych postępowaniach prowadzonych na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem określonych w tej ustawie. Wyjątki te dotyczą postępowania karnego prowadzonego w trybie publicznoskargowym lub postępowania karno-skarbowego, innych postępowań prowadzonych przez Prezesa UOKiK, wymiany informacji z Komisją Europejską i organami ochrony konkurencji państw członkowskich UE na podstawie rozporządzenia 1/2003/WE, wymiany informacji z Komisją Europejską i właściwymi organami państw członkowskich UE na podstawie rozporządzenia  2006/2004/WE, przekazywania właściwym organom informacji, które mogą wskazywać na naruszenie odrębnych przepisów (art. 73 ust. 2 pkt 1-5 ustawy o ochronie konkurencji), jak również współpracy Prezesa UOKiK z organami regulacyjnymi w ściśle określonych ramach (art. 73 ust. 3-4 ww. ustawy).

Przypadki te zawierają wąski, enumeratywnie zamknięty katalog sytuacji, w których informacje uzyskane w toku postępowania przed Prezesem UOKiK mogą być wykorzystane przez inne podmioty. Przykładami takich organów są np.: Prokuratura oraz Przewodniczący Urzędu Nadzoru Finansowego.

Ponadto na mocy art. 71 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji pracownicy UOKiK są obowiązani do ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa, jak również innych informacji podlegających ochronie na podstawie odrębnych przepisów, o których powzięli wiadomość w toku postępowania. Powyższy przepis nie ma zastosowania jedynie do informacji powszechnie dostępnych, informacji o wszczęciu postępowania oraz informacji o wydaniu decyzji kończących postępowanie i ich ustaleniach. Co więcej, jak zostało powyżej wskazane, na organie antymonopolowym ciąży obowiązek ochrony danych zgromadzonych w toku postępowania i wykorzystania ich zgodnie z celem, w jakim zostały uzyskane. 

Analiza treści tych przepisów prowadzi do jednoznacznego wniosku o zakazie udostępniania (przekazywania) informacji zebranych przez organ antymonopolowy w trakcie wszystkich prowadzonych postępowań (wyjaśniających, antymonopolowych, w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone). Zgodzić należy się przy tym ze stanowiskiem przedstawionym w Komentarzu do ustawy o ochronie konkurencji (C. Banasiński, E. Piontek (red.), LexisNexis 2009), że chodzi tu o wszelkie informacje - nie tylko te stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa definiowaną zgodnie z art. 11 ust. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (j.t. Dz. U. z 2019 r., poz. 1010 - dalej: u.z.n.k.)

Za niniejszą wykładnią przemawia ratio legis ustanowienia ograniczenia przedmiotowego i podmiotowego w zakresie udostępniania informacji z postępowań toczących się przed Prezesem UOKiK. Zakaz ten wynika przede wszystkim z faktu istnienia po stronie organu antymonopolowego szerokich kompetencji w zakresie zbierania informacji. W szczególności dotyczy to postępowań antymonopolowych w sprawie zamiaru koncentracji, w trakcie których przedsiębiorcy mają obowiązek przedstawić szereg szczegółowych danych 
dotyczących ich działalności (obecnej i przyszłej) na rynku.

Przykładem regulacji, która nie pozostawia żadnych wątpliwości co do obowiązku przekazania przez Prezesa UOKiK informacji pochodzących z postępowania (w tym także tajemnicy przedsiębiorstwa) organowi kontroli jest ustawa z dnia 23 grudnia 1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli. Art. 29 ust. 2 ww. ustawy stanowi bowiem, że dostęp NIK do dokumentów i materiałów potrzebnych do ustalenia stanu faktycznego w zakresie kontrolowanej działalności lecz zawierających informacje stanowiące tajemnicę ustawowo chronioną może być wyłączony lub ograniczony jedynie na podstawie innych ustaw. Ponadto, zgodnie z art. 73 ust.1 ww. ustawy, informacje, które pracownik Najwyższej Izby Kontroli uzyskał w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych  stanowią tajemnicę kontrolerską. Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich analogicznych regulacji nie zawiera.

Reasumując, analiza zarówno art. 71 jak i art. 73 ustawy o ochronie konkurencji wskazuje, że przepisy te ustanawiają ochronę tajemnicy postępowania wyrażającą się generalnym ograniczeniem dostępu do informacji oraz dokumentów stanowiących akta postępowań prowadzonych przez Prezesa UOKiK. W związku z powyższym należy przyjąć, że z uwagi na fakt, że w katalogu wyłączeń podmiotowych od ww. zakazu zawartym w art. 73 ust 2-4 ww. ustawy nie wskazano Rzecznika Praw Obywatelskich, to norma ta stanowi ustawowe ograniczenie uprawnień tego Organu. W przedmiotowej sytuacji zastosowanie znajdzie relacja prawa będącego zasadą - art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r. poz. 627) oraz ograniczających to prawo wyjątków - art. 71 oraz 73 ustawy o ochronie konkurencji, których celem jest ochrona ważnych interesów prawnych. 

Wnioskowane przez Pana Rzecznika dokumenty, dotyczące przejęcia przez PKN Orlen SA kontroli nad Polska Press sp. z o.o., stanowią materiały uzyskane w toku toczącego się przed Prezesem UOKiK postępowania, zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa. W świetle opisanych wyżej ograniczeń wynikających z przepisów ustawy o ochronie konkurencji udostępnienie tych dokumentów nie jest w mojej ocenie możliwe.

Mając powyższe na względzie, w załączeniu przekazuję decyzję z dnia 5 lutego 2020 r., kończącą ww. postępowanie w wersji niezawierającej prawnie chronionych tajemnic uczestników koncentracji i ich konkurentów pozyskanych w toku tego postępowania.

Zapewniam również o woli jak najszerszej współpracy w prowadzonym przez Pana Rzecznika postępowaniu, w ramach wyznaczonych przez przepisy prawa. W razie potrzeby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chętnie zorganizuje spotkanie w celu omówienia kwestii związanych z ww. decyzją - napisał Tomasz Chróstny. 

VII.716.26.2020

Sprzeciw RPO wobec decyzji sanepidu o ukaraniu kobiety 5 tys. zł kary za wyjście z domu w kwietniu

Data: 2021-02-15
  • Pani Monika pojechała w kwietniu po alkohol samochodem (a nie była trzeźwa). Za to dostała od sanepidu 5 tys. zł kary administracyjnej. RPO wnosi odwołanie od tej decyzji do Łódzkiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego.
  • Ta sprawa nie dotyczy tego, czy można jeździć samochodem po spożyciu alkoholu, bo to nie sanepid za to karze. Chodzi tu o to. czy obywatela można ukarać dodatkowo karą administracyjną – i na jakiej podstawie. RPO w stanowisku do sanepidu wojewódzkiego stwierdza, że nie ma tu podstaw do kary administracyjnej.

Pani Monika została zatrzymana w kwietniu. A wtedy rząd pozwolił na wychodzenie z domu tylko w czterech przypadkach: do pracy, w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, na wolontariat lub do kościoła). Zdaniem policji pani Monika wyjechała więc z domu bez uzasadnienia.

Na podstawie notatki policjanta powiatowy sanepid ukarał panią Monikę.

RPO przypomina, że rządowe rozporządzenie zakazujące wychodzenia z domu nie miało odpowiedniego uzasadnienia w ustawie. Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, na którą powołał się rząd, pozwala na ograniczenie przemieszczenia się, ale nie na całkowity zakaz przemieszczania.

Na wskazanej podstawie prawnej sanepid mógł więc ukarać wyłącznie kogoś, kto nie zastosował się do ograniczenia sposobu przemieszczania się. Nie powinno budzić wątpliwości, że przepis ten nie uprawnia natomiast organu administracji publicznej do wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej za niezastosowanie się do zakazów

RPO zwraca też uwagę, że w chwili gdy powiatowy sanepid w R. nakładał karę na panią Monikę, rządowy zakaz wychodzenia z domu już nie obowiązywał. A zatem stosując się do starych przepisów sanepid naruszył art. 189c kodeksu postępowania administracyjnego (jeżeli w czasie wydania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, stosuje się ustawę nową; ustawę obowiązującą poprzednio należy stosować tylko, jeżeli jest ona względniejsza dla strony).

VII.565.11.2021

10 tys. zł kary za rozdawanie maseczek w Świebodzicach. RPO składa skargę kasacyjną na korzyść ukaranej

Data: 2021-02-15
  • 10 tys. zł kary dostała dyrektorka domu kultury w Świebodzicach za zorganizowanie w kwietniu 2020 r. akcji rozdawania maseczek
  • Taką decyzję powiatowego sanepidu zaskarżyli zarówno ona, jak i RPO. Wnieśli o jej uchylenie i umorzenie sprawy -  wojewódzki sanepid karę jednak utrzymał
  • A sąd administracyjny oddalił sprzeciw RPO od tej decyzji. Adam Bodnar kieruje zatem skargę kasacyjną do NSA
  • Rozporządzenie rządu z 19 kwietnia 2020 r. wydano bowiem bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. A na tej podstawie nie można było wymierzać kar pieniężnych za organizowanie zgromadzeń

- Sąd administracyjny nie tylko mógł, ale wręcz powinien dokonać samodzielnej oceny konstytucyjności  rozporządzenia Rady Ministrów - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ustawodawca nie upoważnił bowiem  Rady Ministrów w art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi do ustanowienia w drodze rozporządzenia zakazu zgromadzeń.

Kara dla dyrektorki – reakcja RPO

Pani Katarzyna, dyrektorka domu kultury w Świebodzicach, wspólnie z pracownikami domu kultury, 23 kwietnia 2020 r. zorganizowała na rynku akcję rozdawania mieszkańcom miasta własnoręcznie uszytych maseczek. Zainteresowanie mieszkańców było spore – było to wtedy, gdy występowały jeszcze problemy z  dostępnością maseczek.

Policja uznała, że doszło do naruszenia wprowadzonego rozporządzeniem rządu z 19 kwietnia 2020 r. zakazu zgromadzeń. Wszczęła postępowanie i zawiadomiła sanepid, który ukarał dyrektorkę 10 tys. kary za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń.

RPO ocenił, że karę nałożono z naruszeniem prawa. Zaskarżył decyzję sanepidu do Dolnośląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Karę zakwestionowała także sama ukarana.

W piśmie do DPWIS Rzecznik wskazał, że zakaz zgromadzeń rozporządzenie Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ustanowiło bez odpowiedniej podstawy prawnej. Rażąco narusza to art. 7 Konstytucji, który wymaga, aby wszelkie działania władz publicznych były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Skoro zatem zakaz spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która go naruszyła, nie powinna być karana.

Ponadto DPWIS powinien uwzględnić art. 189c Kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z nim, jeżeli w czasie wydawania decyzji o karze pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, to stosuje się ustawę względniejsza dla strony (a zakaz już wtedy formalnie nie obowiązywał). Dlatego PWIS powinien zastosować obecnie obowiązujące przepisy i uchylić zaskarżoną decyzję oraz umorzyć postępowanie.

Decyzja DPWIS we Wrocławiu

W lipcu 2020 r. DPWIS uchylił zaskarżoną decyzję sanepidu i zwrócił mu sprawę. Uzasadniono to jednak tylko tym, że nie jest jasne, czy pani Katarzyna brała udział w rozdawaniu maseczek w związku z wykonywaniem zadań służbowych. A to zwalniałaby ją zgodnie z § 14 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z obowiązku stosowania się do ograniczenia.

Jednocześnie DPWIS uznał, że dyrektorka naruszyła zakaz imprez, spotkań i zebrań wskazany w rozporządzeniu rządu,

Sprzeciw RPO do WSA

W skardze do WSA we Wrocławiu RPO napisał, że decyzja DPWIS zapadła z naruszeniem prawa. Wskazał, że zakres kontroli postępowania administracyjnego nie jest ograniczony do badania przesłanek wynikających tylko z procedury administracyjnej. Tymczasem rozpoznając odwołanie, DPWIS w ogóle nie odniósł się do głównego zarzutu dotyczącego naruszenia  art. 48a ust. 1 pkt 3 w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i w związku z art. 7 Konstytucji.

Naruszenie tych przepisów polegało na tym, że sanepid wymierzył karę pieniężną za naruszenie zakazu, za co ustawa nie przewiduje sankcji.  Na panią Katarzynę nałożono karę pieniężną z powodu naruszenia zakazu organizowania zgromadzeń ludności w postaci spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju ustanowionego w rozporządzeniu Rady Ministrów. Tymczasem, zgodnie z art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy, sankcją w postaci kary pieniężnej zagrożone jest wyłącznie zachowanie polegające na naruszeniu zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności, który to zakaz został wprowadzony na mocy rozporządzenia ministra właściwego do spraw zdrowia. Naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń ludności, który wynika z przepisów rozporządzenia Rady Ministrów, nie jest zagrożone karą pieniężną.

Oznacza to, że decyzja o karze została wydana bez podstawy prawnej. Na potwierdzenie tej tezy Rzecznik przytoczył orzecznictwo sądów administracyjnych. Wymierzenie tej kary może zostać uznane za działanie z rażącym naruszeniem prawa.

Decyzja PPIS jest obarczona  kwalifikowaną wadą prawną, wymienioną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a. W tej sytuacji, organ odwoławczy powinien był zastosować art. 138 § 1 pkt 2 K.p.a. i na jego podstawie uchylić decyzję oraz umorzyć postępowanie. Decyzja organu podlegała bowiem uchyleniu z uwagi na rażącą niezgodność z prawem.

Wyrok WSA

Wyrokiem z 25 listopada 2020 r. (sygn. akt IV SA/Wr 380/20), WSA we Wrocławiu oddalił sprzeciw Rzecznika. Stwierdził, że zarzut obarczenia decyzji organu pierwszej instancji kwalifikowaną wadą prawną nie jest zasadny.

W ocenie sądu zarzut przekroczenia upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia w ogóle nie podlega badaniu w toku postępowania wywołanego wniesieniem sprzeciwu od decyzji organu odwoławczego uchylającej decyzję organu pierwszej instancji. Dlatego sąd nie stwierdził naruszenia przez organ odwoławczy art. 138 § 2 K.p.a. i oddalił sprzeciw.

Skarga kasacyjna RPO

Uznając, że wyrok WSA wydano z naruszeniem przepisów postępowania oraz prawa materialnego, Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA. Wniósł o uchylenie wyroku WSA i rozpoznanie sprzeciwu.

Wyrokowi WSA zarzucił:

  • naruszenie art. 64e Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi przez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie - polegające na przyjęciu, że ogranicza on w sprawie wywołanej sprzeciwem kontrolę sądu wyłącznie do oceny przesłanek warunkujących wydanie decyzji na podstawie art. 138 § 2 K.p.a. i  ograniczenie kontroli zaskarżonej przez Rzecznika decyzji;
  • naruszenie art. 178 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 64e przez jego niezastosowanie i niedokonanie kontroli konstytucyjności przepisów, w oparciu o które została wydana zaskarżona decyzja;
  • naruszenie art. 48a ust. 1 w związku z art. 46b pkt 1 i 3 i w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, że naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań), który został ustanowiony przez Radę Ministrów, jest zagrożone karą pieniężną.

WSA nie ma racji, twierdząc, że zakres kontroli postępowania administracyjnego przy rozpoznawaniu sprzeciwu jest ograniczony wyłącznie do badania przesłanek określonych w art. 138 § 2 procedury administracyjnej. Jeżeli bowiem brak jest konkretnej sprawy, w której organ administracji jest władny wydać na podstawie przepisów prawa materialnego rozstrzygnięcie o uprawnieniach lub obowiązkach indywidualnego podmiotu, to występuje bezprzedmiotowość postępowania, skutkująca powinnością jego umorzenia. 

Z taką sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie. Przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie przewidują możliwości wymierzenia kary pieniężnej - w drodze decyzji administracyjnej - za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń ludności, tym spotkań i zebrań, który to zakaz został ustanowiony na mocy rozporządzenia Rady Ministrów. Powinno to skutkować uchyleniem decyzji organu pierwszej instancji i umorzeniem postępowania.

Sąd w nieuprawniony sposób wywiódł, że korzystając z upoważnienia ustawowego przewidzianego w art. 46b pkt 1 ustawy, Rada Ministrów wprowadziła zakaz organizowania zgromadzeń ludności m. in. w postaci spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju. Wprawdzie sąd dostrzegł, że jego wprowadzenie nastąpiło z przekroczeniem upoważnienia ustawowego - uznał jednak, że zagadnienie, czy rozporządzenie wykonuje delegację ustawową i pozostaje z nią w zgodzie, nie podlega badaniu w toku postępowania wywołanego sprzeciwem na decyzję organu odwoławczego uchylającą decyzję organu pierwszej instancji.

Z takim stanowiskiem nie można się zgodzić. Skoro ustawodawca nie upoważnił Rady Ministrów w art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi do ustanowienia w drodze rozporządzenia zakazu organizowania zgromadzeń ludności, to nie można twierdzić, że art. 46b pkt 1 ustawy był podstawą prawną ustanowienia tego zakazu.

W myśl art. 178 ust. 1 Konstytucji, sędziowie w zakresie sprawowania urzędu są niezawiśli i podlegają jedynie Konstytucji i ustawom. Oznacza to, że sędziowie orzekający w danej sprawie związani są jedynie aktami rangi ustawowej. Zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie w zasadzie zgodnie przyjmuje się, że sąd może w toku rozpoznawania sprawy ocenić, czy przepisy rozporządzenia są zgodne z przepisami ustawy. W relacji zatem do aktów stanowionych przez władzę wykonawczą, związanie sądów tymi aktami nie istnieje. Uprawnienie każdego sądu rozpoznającego sprawę do oceny, czy określone przepisy rozporządzenia są zgodne z ustawą było i jest przyjmowane zarówno w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, jak i NSA.

Przy rozpoznawaniu sprzeciwu od decyzji kasatoryjnej sąd administracyjny powinien też zbadać, czy decyzja organu pierwszej instancji nie została wydana bez podstawy prawnej - co rodziłoby po stronie organu odwoławczego powinność uchylenia takiej decyzji i umorzenia postępowania. Podstawą ustalenia, że decyzja jest obarczona wadą kwalifikowaną, określoną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a., może być stwierdzenie przez sąd administracyjny, że przepis aktu podustawowego, który został zastosowany przez organ administracji publicznej przy wydawaniu decyzji, jest niekonstytucyjny.

W orzecznictwie wskazuje się, że konsekwencją uznania przez sąd - na podstawie samodzielnej oceny konstytucyjności - że przepis rozporządzenia był niezgodny z Konstytucją w dacie jego zastosowania przez organ jest ustalenie, że poddany kontroli akt  został podjęty z naruszeniem prawa (wyrok WSA w Gliwicach z 6 marca 2020 r., sygn. akt II SA/Gl 1638/19).

Potwierdzeniem tej tezy jest wyrok z  12 stycznia 2021 r. (sygn. akt VII SA/Wa 1434/20), w którym WSA w Warszawie odmówił zastosowania przepisów rozporządzenia Rady Ministrów ustanawiających obowiązek  poruszania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od innej osoby, z uwagi na ich niezgodność z art. 52 ust. 3 Konstytucji. W konsekwencji uznał, że niezastosowanie się do tego obowiązku nie mogło być okolicznością pozwalającą organowi inspekcji sanitarnej na wymierzenie kary pieniężnej, a decyzja o tej karze została wydana bez podstawy prawnej - co stanowiło przesłankę do stwierdzenia jej nieważności. 

W świetle powyższego nie ulega zatem wątpliwości, że WSA we Wrocławiu dokonał błędnej wykładni art. 178 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 64e P.p.s.a., twierdząc że poza zakresem sądowej kontroli dotyczącej decyzji wydanej w trybie art. 138 § 2 K.p.a. - uruchomionej  na podstawie złożonego sprzeciwu - leży badanie zgodności z Konstytucją § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ze względu na wydanie tego przepisu bez upoważnienia ustawowego.

W ocenie Rzecznika sąd administracyjny nie tylko mógł, ale wręcz powinien - z uwagi na zarzuty podniesione w sprzeciwie - dokonać samodzielnej oceny konstytucyjności tego przepisu rozporządzenia Rady Ministrów.

Odnosząc się do zarzutu braku podstaw prawnych do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej kary pieniężnej, sąd nieprawidłowo zrekonstruował normy prawne zawarte w art. 48a ust. 1 pkt 3 i w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Sąd mylnie przyjął, że w oparciu o powołane przepisy dopuszczalne jest nałożenie kary pieniężnej na osobę, która nie zastosowała się do zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań) ustanowionego w rozporządzeniu Rady Ministrów.

Tymczasem z art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy jednoznacznie wynika, że karze pieniężnej podlega ten, kto naruszył zakaz ustanowiony w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy, czyli zakaz organizowania zgromadzeń ludności wprowadzony na mocy rozporządzenia wydanego przez ministra właściwego do spraw zdrowia lub wojewodę. Stosownie do art. 48a ust.1 pkt 1 ustawy, sankcji w postaci kary pieniężnej podlega również niezastosowanie się do zakazu przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach oraz zakazu opuszczania strefy zero przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie (art. 46b pkt 10 i 11 ustawy), których podstawą prawną jest rozporządzenie Rady Ministrów. Natomiast naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań), który został ustanowiony przez Radę Ministrów, nie jest zagrożone karą pieniężną.

Pomijając nawet okoliczność, że unormowania zawarte w § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. są niezgodne z Konstytucją – jako wydane bez upoważnienia ustawowego - nie ulega wątpliwości, że naruszenie wprowadzonego na ich podstawie zakazu spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju nie może skutkować wymierzeniem kary pieniężnej. Zakaz ten nie mieści się bowiem w dyspozycji przepisu art. 48a ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, który wprowadza sankcje pieniężne za niestosowanie się do nakazów, zakazów i ograniczeń ustanowionych w związku ze stanem epidemii.

Nie można zatem zgodzić się ze stanowiskiem WSA we Wrocławiu, że decyzja organu pierwszej instancji o wymierzeniu kary pieniężnej nie jest obarczona kwalifikowaną wadą prawną, a w konsekwencji - że rozstrzygnięcie organu odwoławczego odpowiada prawu.

V.7018.460.2020

Spór o budynek w C. z licytacją i leasingiem w tle – skarga nadzwyczajna RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-02-11
  • Pan X miał długi i w 2011 r. doszło do licytacji jego majątku. Licytację budynku w centrum miejscowości C. wygrali  państwo T. – wierzyciele pana X. Ale inna wierzycielka, pani S., miała prawa do tego budynku na podstawie umowy leasingowej z panem X. 
  • Spór dotyczył tego, czy na skutek sprzedaży licytacyjnej w toku postępowania egzekucyjnego umowa leasingu wygasła, zaś pani S. ma prawo do pieniężnej rekompensaty z pieniędzy uzyskanych w egzekucji, czy też leasing trwa nadal, pani S. ma prawo dalej zajmować nieruchomość, a jedynie w miejsce dotychczasowego leasingodawcy stroną umowy stali się nabywcy licytacyjni.
  • Sąd uznał, że umowa leasingu na skutek sprzedaży licytacyjnej nieruchomości nie wygasła - mimo leasingu można wydać budynek państwu T. Po prostu wpisze się zobowiązanie wobec pani S. do księgi wieczystej – tak jakby leasing był formą umowy najmu budynku a nie zobowiązaniem zawartym z konkretną osobą. Skoro leasing trwa, to pani S. nie ma prawa do uzyskania w ramach podziału sumy uzyskanej w licytacji do pieniężnej rekompensaty utraconego prawa leasingu. W zaskarżonym postanowieniu o podziale sumy uzyskanej z licytacji nie uwzględniono zatem rekompensaty dla pani S. za utracone prawo leasingu.

Postanowienie się uprawomocniło i nie da się go zmienić. Dlatego RPO skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego – to jedyny sposób, by naprawić tę skomplikowaną sprawę. W sprawie tej stawką są nie tylko prawa pani S., ale też ustalenie, czy błędy postępowania egzekucyjnego podlegają naprawie w wyniku skargi nadzwyczajnej. 

RPO wskazuje, że sąd pomylił się i źle zastosował przepisy prawa cywilnego (uchybienie dotyczy interpretacji treści przepisów art. 1002 zd. 1 oraz art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego oraz podstaw ich zastosowania w realiach sprawy egzekucyjnej). Potraktował leasing jako coś analogicznego do umowy najmu czy dzierżawy. Tymczasem tak być nie powinno: w momencie przekazania własności państwu T. umowa leasingowa pani S. wygasła. Ale właśnie z tego powodu ona powinna otrzymać możliwość zaspokojenia w ramach podziału sumy pieniężnej (ceny) uzyskanej z licytacji nieruchomości.

Zgodnie bowiem z art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności wygasają wszelkie prawa i skutki ujawnienia praw i roszczeń osobistych ciążące na nieruchomości, przy czym na miejsce tych praw powstaje prawo do zaspokojenia z ceny nabycia z pierwszeństwem przewidzianym w przepisach o podziale ceny uzyskanej z egzekucji. Powołany przepis prawa statuuje generalną zasadę, że nieruchomość jest przejmowana przez nabywcę bez obciążeń, osoby zaś, którym przysługują ograniczone prawa rzeczowe lub zabezpieczenie roszczeń osobistych na nieruchomości, uzyskują prawo do zaspokojenia się z ceny nabycia z pierwszeństwem wynikającym z przepisów o podziale sumy uzyskanej z egzekucji. Sąd w sposób nieuprawniony uznał, że wyjątek od powyższego przepisu, zawarty w art. 1002 k.p.c., a dotyczący wyłącznie umów dzierżawy i umów najmu, może mieć zastosowanie także do umowy leasingu nieruchomości.  To miało dla Pani S. daleko idące, negatywne skutki, ponieważ w późniejszych postępowaniach, które wytoczyli nabywcy licytacyjni (w tym o zapłatę przez Panią S. wynagrodzenia za zajmowanie ich nieruchomości bez tytułu prawnego) sądy nie podzieliły poglądu, że umowa leasingu nie wygasła i traktowały Panią S. jako osobę nie mającą prawa do zajmowania nieruchomości.

RPO zauważył, że rażące naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię art. 1002 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego doprowadziło do naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz przysługującej pani S. na gruncie art. 64 Konstytucji konstytucyjnej ochrony praw majątkowych.

Tak jak poprzednie skargi nadzwyczajne i tę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej – wątpliwości dotyczące prawidłowości obsadzenia tej izby mogłyby jeszcze bardziej skomplikować i tak trudną sytuację osób poszkodowanych w tej sprawie.

IV.512.21.2018

Ryzyko manipulowania składami sądów odwoławczych. Adam Bodnar o autopoprawce do projektu zmian w prawie karnym

Data: 2021-02-11
  • Umożliwienie manipulowania składami sądów odwoławczych m. in. w sprawach funkcjonariuszy publicznych naruszających prawo
  • Szersze  i dowolne stosowanie tymczasowego aresztowania w stosunku do osób, które chciałyby skorzystać z poręczenia majątkowego
  • Ograniczenie możliwości naprawienia szkody i wypłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego

Takie zagrożenia widzi Rzecznik Praw Obywatelskich w propozycjach autopoprawki do projektu ustawy o zmianie Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 867-A).

W stanowisku przesłanym Marszałek Sejmu Adam Bodnar zgłosił zastrzeżenia do niektórych propozycji.

Możliwość manipulacji składami sądów

Chodzi m.in. o dodanie do "ustawy covidowej" z 2 marca 2020 r. art. 14fa ust. 1, dotyczącego zmian w składach sądów odwoławczych. W niektórych sprawach, w których obecnie apelacje rozpoznaje 3 sędziów, orzekać będzie tylko jeden. Uzasadniono to koniecznością usprawnienia działań sądów i dbałością o zdrowie sędziów w stanie epidemii.

Tymczasem autopoprawkę złożono, gdy epidemia COVID-19 trwa już prawie rok, a liczba aktywnych przypadków zdaje się obniżać. Rozpoczęto także proces szczepień.

W uzasadnieniu nie ma  jakiejkolwiek rzetelnej i popartej merytoryczną argumentacją odpowiedzi na pytanie, skąd obecnie wynika potrzeba wprowadzenia art. 14fa ust. 1. Nasuwa się wniosek, że może chodzić o stworzenie systemu, który umożliwi manipulowanie składami sądów odwoławczych.

A grupa posłów składająca projekt pod drukiem sejmowym nr 867 oraz autopoprawkę (druk 867-A) jest w znacznej mierze zbieżna z grupą posłów, która złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 23/20 (22 z 33 posłów wnoszących projekt złożyło podpis także pod wnioskiem do TK w sprawie K 23/20). Żądają oni stwierdzenia niezgodności z Konstytucją przepisów przewidujących odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych za naruszenie prawa.

Trudno zatem oprzeć się wrażeniu chęci osiągnięcia podobnego celu przez projektodawców - bez oczekiwania na ewentualne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Można odnieść wrażenie, że rzeczywistym powodem tej propozycji legislacyjnej nie jest pandemia COVID-19, lecz wprowadzenie systemu, w którym łatwiej będzie wpływać na orzecznictwo sądów odwoławczych poprzez odpowiednie dobieranie składów orzekających.

Zmiany w zbiórkach publicznych 

Ponadto RPO wskazuje, że nowelizując art. 57 § 1 Kodeksu wykroczeń, projektodawcy chcą uczynić wykroczeniem m.in. sytuacje, w których organizuje się zbiórkę, aby naprawić szkodę wyrządzoną przestępstwem lub zapłacić nawiązkę. Umieszczenie terminu „naprawienie szkody” świadczy o nierozważeniu w pełni konsekwencji takiej regulacji.

Może się ona bowiem przyczynić do znacznego utrudnienia pokrzywdzonemu uzyskania naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem, jeśli sprawca nie będzie miał wystarczających, bieżących środków.

Utrudnienia w poręczeniach majątkowych

W projektowanym art. 266 § 1a Kodeksu postępowania karnego proponuje się wyłączenie możliwości zapłacenia poręczenia majątkowego z „przysporzenia” – który to  termin należy zasadniczo do prawa cywilnego. W prawie cywilnym oznacza jakiekolwiek świadczenie odpłatne albo bezpłatne wynikające ze zobowiązania mającego swe źródło w czynności prawnej, w tym w umowie. Propozycja wykluczy zatem możliwość uiszczenia poręczenia majątkowego ze środków uzyskanych ze sprzedaży składników majątku, np. samochodu lub innych ruchomości.

Konsekwencją będzie najpewniej zwiększenie stosowania tymczasowego aresztowania w związku ze znacznym ograniczeniem oskarżonemu możliwości zebrania funduszy na wpłatę poręczenia.

Zastrzeżenia budzi również zdanie drugie projektowanego art. 266 § 1a Kpk, które umożliwia nieprzyjęcie poręczenia, jeśli oskarżony nie wykaże, skąd je ma. Obowiązek wykazania pochodzenia poręczenia może w praktyce oznaczać nieskończoną pętlę: konieczność wykazania pochodzenia środków finansowych, za które kupiono składnik majątku, który następnie został sprzedany itd.

Takie uprawnienie sądu albo prokuratora daje zatem możliwość dowolnego decydowania o przyjęciu poręczenia majątkowego. Wobec braku poręczenia niewątpliwie częściej stosowane będzie tymczasowe aresztowanie.

(szczegółowa argumentacja RPO w załączniku poniżej).

II.510.61.2021

Rzecznik pyta sanepid o zasady kontrolowania przedsiębiorców. Sprawa "wytycznych" do kontroli. Jest odpowiedź GIS (EDIT)

Data: 2021-02-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu do zbadania sprawę „wytycznych”, skierowanych jakoby do pracowników Inspekcji Sanitarnej, a dotyczących sposobu przeprowadzania kontroli przedsiębiorców niestosujących się do wprowadzonych rozporządzeniem Rady Ministrów zakazów prowadzenia działalności gospodarczej.
  • GIS odpowiedział, że takich wytycznych nie wydawał. Zwrócił się zaś do terenowego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej o ich wycofanie
  • Ponadto GIS polecił inspektorom sanitarnym zwrócenie szczególnej uwagi na konieczność przeprowadzania kontroli zgodnie z przepisami prawa i wymogami proceduralnymi 

W opublikowanych w mediach społecznościowych fragmentach „wytycznych” zaleca się wprost pracownikom służby cywilnej obchodzenie obowiązującego prawa (m.in. cyt. „nie należy przed przeprowadzeniem kontroli informować podmiotu o tym, że kontrola jest przeprowadzana w związku z nieprzestrzeganiem określonych ograniczeń, nakazów i zakazów”).

5 lutego RPO poprosił zastępcę Głównego Inspektora Sanitarnego o przedłożenie w trzy dni całości wspomnianych „wytycznych”, o ile istotnie zostały wydane, a także wskazanie osoby/osób odpowiedzialnych za ich wydanie (o ile te „wytyczne” nie zawierają tego rodzaju informacji).

Odpowiedź GIS

Uprzejmie informuję, że Główny Inspektor Sanitarny nie opracował, ani nie wydawał w innej formie wytycznych dotyczących sposobu przeprowadzania kontroli przedsiębiorców niestosujących się do wprowadzonych rozporządzeniem Rady Ministrów zakazów prowadzenia działalności gospodarczej, których dotyczy wyżej wymienione pismo.

Jednocześnie uprzejmie informuję, iż niezwłocznie po powzięciu informacji o takich wytycznych, Główny Inspektor Sanitarny zwrócił się do terenowego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej o ich wycofanie. Dodatkowo, Główny Inspektor Sanitarny polecił państwowym wojewódzkim inspektorom sanitarnym zwrócenie szczególnej uwagi na konieczność przeprowadzania kontroli zgodnie z przepisami prawa i wymogami proceduralnymi - odpisał  9 lutego Krzysztof Saczka, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego.

V.7018.198.2021

Będzie ponowne śledztwo ws. spotu wyborczego PiS z 2018 r.

Data: 2021-02-04
  • Prokuratura Regionalna w Warszawie uwzględniła zażalenie RPO na kolejne umorzenie sprawy w 2020 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie
  • Spot wyborczy, celowo potęgujący lęk przed migrantami i uchodźcami z krajów muzułmańskich, nie zasługuje na ochronę konstytucyjną – wskazano w decyzji Prokuratury Regionalnej
  • Zdaniem RPO spot narusza zakaz nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych lub wyznaniowych
  • A dowody już są w posiadaniu prokuratury: zebrała je w czasie postępowań, które – po zażaleniach RPO – dwa razy nakazywał jej prowadzić sąd

Spot Komitetu Wyborczego PiS wyemitowano na kilka dni przed wyborami samorządowymi 21 października 2018 r. Częściowo stylizowany na program informacyjny, przedstawiał on wizję Polski w 2020 r., po tym, jak samorządy, wbrew polityce rządu, miały zadecydować o przyjmowaniu uchodźców.

Fragmenty wypowiedzi polityków partii opozycyjnej zestawiono z nagraniami z rzekomego przejścia granicznego. Potem pokazano obrazy ulicznych zamieszek, nagrania aktów agresji i brutalnych napadów, zdjęcia wzburzonego tłumu, płonących samochodów i funkcjonariuszy kierujących broń w stronę agresywnych i zamaskowanych osób.

Obrazom towarzyszyły budująca napięcie muzyka i komentarze imitujące relację dziennikarską, o treści: "samorządowcy PO szykują się do przyjęcia uchodźców; w ramach przydziału pojawiły się enklawy muzułmańskich uchodźców; dziś mieszkańcy boją się wychodzić po zmroku na ulice; napady na tle seksualnym i akty agresji stały się codziennością mieszkańców. Podczas spotu na tzw. paskach, kojarzących się z serwisem informacyjnym, widoczne były hasła: "kryzys z uchodźcami; czy tak będzie wyglądała Polska w 2020 r.".

RPO wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Warszawie o wszczęcie z urzędu postępowania pod kątem art. 256 § 1 Kodeksu karnego. To przestępstwo publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, a RPO złożył na to zażalenie do sądu. Sąd je uwzględnił i w lutym 2019 r. polecił prokuraturze ponownie zbadać sprawę. Po podjęciu sprawy prokurator postępowanie umorzył, a RPO ponownie to postanowienie zaskarżył. Sąd w marcu 2020 r. ponownie kazał sprawę zbadać – co zakończyło się kolejnym umorzeniem postępowania przez prokuraturę 11 września 2020 r.

Umarzając śledztwo 11 września, prokuratura stwierdziła, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.

RPO nie zgodził się z decyzją prokuratury i ponownie zaskarżył postanowienie o umorzeniu. W zażaleniu wskazał na naruszenia prawa i wadliwą ocenę materiału dowodowego.

Decyzja Prokuratury Regionalnej

20 stycznia 2021 r. prokuratura ta uwzględniła zażalenie RPO, uchyliła postanowienie Prokuratury Okręgowej z 11 września 2020 r. i nakazała powtórne podjęcie śledztwa.

Prokuratura uznała, że zaskarżona decyzja została wydana przedwcześnie, bez wszechstronnego zebrania i wnikliwej analizy materiału dowodowego. Przypomniała, że Sąd Rejonowy w postanowieniu z 10 marca 2020 r. zawarł wiążące prokuratora wytyczne, które pozostały częściowo niezrealizowane.

Prokuratura zaznaczyła, że wolność wyrażania opinii jest według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednym z najważniejszych praw podstawowych chronionych w Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka (art. 10 Konwencji), lecz nie ma charakteru bezwzględnego.

XI.518.66.2018

Zawieszanie biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych. Wniosek RPO o zmianę prawa

Data: 2021-02-01
  • Ludzie skarżą się, że skarbówka wszczyna postępowania karne skarbowe tylko po to, aby zawieszać bieg przedawnienia zobowiązań podatkowych
  • Skutkiem jest niepewność podatników, czy ich zobowiązanie podatkowe wygasło
  • Konstytucyjności tych przepisów Ordynacji podatkowej wciąż nie rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny, choć RPO złożył wniosek w tej sprawie już w 2014 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu ich usunięcia 

Obywatele od dawna wskazuje RPO, że postępowania w sprawie przestępstwa lub wykroczenia skarbowego są wszczynane instrumentalnie. Potem są zaś zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

RPO z ogromnym niepokojem obserwuje nieefektywność w rozwiązaniu problemu, który od wielu lat znajduje się w centrum jego zainteresowania.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO Irena Lipowicz zaskarżyła do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego  skarbowego.   Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, ale ma prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

W ostatnim czasie Rzecznik zgłosił udział w trzech postępowaniach TK, zainicjowanych skargami konstytucyjnymi w takich sprawach.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

Niestety, żadna z tych spraw dotychczas nie doczekała się rozstrzygnięcia Trybunału. Tym samym art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej korzysta z domniemania konstytucyjności i nadal jest stosowany przez organy podatkowe.

Postulat ograniczenia instytucji zawieszania biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego przewiduje rządowy projekt nowej Ordynacji podatkowej (druk nr 3517). W uzasadnieniu wskazano, że możliwość wszczynania postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe może skutkować tym, że w skrajnych przypadkach zobowiązanie nigdy się nie przedawni. Dlatego zdaniem projektodawców zawieszenie biegu terminu przedawnienia powinno następować tylko z przyczyn obiektywnych, niezależnych od organu podatkowego. Niestety prace nad tym projektem wstrzymano.

A w ramach Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „Przywróćmy podatkom przedawnienie” powstał obywatelski projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej. Zakłada on uchylenie jej art. 70 § 6 pkt 1, art. 70 § 7 pkt 1 oraz art. 70c

V.511.128.2020

Miał poważny wypadek w pracy bez swej winy – sąd obniżył mu zadośćuczynienie od pracodawcy. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-28
  • Pracownik doznał bardzo poważnych obrażeń podczas używania szlifierki kątowej, która uderzyła go w twarz
  • Nie wrócił już do pracy, jest na rencie i nie może samodzielnie funkcjonować. Wystąpił do sądu o zadośćuczynienie od pracodawcy
  • Choć sąd uznał, że powód za wypadek nie odpowiada, to obniżył mu kwotę  zadośćuczynienia
  • Pomniejszył ją bowiem o odszkodowanie przyznane mu przez ZUS za trwały uszczerbek na zdrowiu wskutek wypadku przy pracy

Taka decyzja sądu jest niesprawiedliwa  i zapadła bez odpowiedniej wnikliwości i wrażliwości społecznej – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną na korzyść obywatela.

Prawidłowa wykładnia przepisów zastosowanych przez sąd nie daje bowiem podstaw do mechanicznego odejmowania od  zadośćuczynienia kwoty jednorazowego odszkodowania przyznanego przez od ZUS. W najnowszych orzeczeniach sądy w zasadzie jednolicie wykluczają taką możliwość.

Historia sprawy

W 2009 r. obywatel miał wypadek przy pracy podczas używania szlifierki kątowej, która uderzyła go w twarz. Doznał poważnego urazu twarzoczaszki; trafił do szpitala.

Obrażenia, których doznał (m.in. uszkodzenie mózgu), spowodowały znaczne cierpienia fizyczne i psychiczne Nie wrócił już do pracy. Od 2010 r. pobierał rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Już stale będzie wymagał leczenia. Nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie.

Według protokołu powypadkowego bezpośrednią przyczyną wypadku była niedostateczna koncentracja uwagi na wykonywanej czynności. Pośrednią przyczyną po stronie pracodawcy była zaś niewłaściwa koordynacja prac zbiorowych -  brak  kierującego robotami.

Ustalono, że uszczerbek na zdrowiu wskutek wypadku wynosi 63%. ZUS przyznał powodowi niemal 40 tys. zł odszkodowania z tego tytułu.

Obywatel wystąpił z roszczeniami uzupełniającymi w postępowaniu cywilnym wobec  byłego pracodawcy. Domagał się 120 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę, skapitalizowanej renty uzupełniającej, renty uzupełniającej na przyszłość oraz zwrotu kosztów leczenia.

Sąd Okręgowy uznał, że przy określaniu wysokości świadczeń uzupełniających należy uwzględnić wysokość świadczeń wypłaconych ZUS. Dlatego zadośćuczynienie uwzględnił do kwoty 89 tys. zł z ustawowymi odsetkami. Sąd zasądził ponadto na rzecz powoda 30 tys. tytułem utraconego zarobku, a także rentę uzupełniającą.

Pracodawca odwołał się. W efekcie Sąd Apelacyjny obniżył przyznane świadczenia: zadośćuczynienie do 81 tys. zł, kwotę z tytułu utraconych zarobków – do 24 tys. zł, a  rentę uzupełniającą – o kwoty należne za poszczególne okresy. Oddalono apelację powoda, w której domagał się wyższych kwot.

Jednocześnie Sąd Apelacyjny uznał - po powołaniu biegłego ds. bezpieczeństwa i higieny pracy - że nie można mówić o przyczynieniu się obywatela do wypadku. Nie przeszedł on bowiem wymaganego instruktażu na tym stanowisku. A na powstanie wypadku  wpłynęły naruszenia przepisów przez pracodawcę.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego przyznane zadośćuczynienie jest adekwatne do doznanych przez powoda cierpień fizycznych i psychicznych

Argumentacja RPO

Zaskarżonemu wyrokowi RPO  zarzucił rażące naruszenie prawa materialnego: art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego w związku z art. 300 Kodeksu pracy - poprzez jego rażąco błędną wykładnię. Polegało to na przyjęciu, że od kwoty zadośćuczynienia można mechanicznie odjąć kwotę jednorazowego odszkodowania od ZUS za trwały uszczerbek na zdrowiu wskutek wypadku przy pracy. Tymczasem prawidłowa wykładnia przepisów pozwala jedynie na uwzględnienie w niewielkim stopniu kwoty  odszkodowania ZUS przy ustalaniu przez sąd odpowiedniego zadośćuczynienia.

Ponadto Rzecznik zarzucił orzeczeniu naruszenie konstytucyjnych zasad zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego,  wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP. Sąd Apelacyjny dokonał bowiem wykładni art. 445 § 1  k.c. w związku z art. 300 k.p. w sposób dowolny, sprzeczny z utrwalonym orzecznictwem i nie zapewniający powodowi pełnej ochrony jego praw i interesów.

Sąd Apelacyjny podzielił ustalenia Sądu Okręgowego co do rodzaju urazów, których doznał powód, przebiegu jego leczenia, rokowań na przyszłość oraz rozmiaru towarzyszących mu cierpień fizycznych i psychicznych. Ustalił też, że powód w najmniejszym stopniu nie przyczynił się do wypadku (Sąd Okręgowy ustalił to na 20%).

Mimo to Sąd Apelacyjny zmniejszył wysokość zadośćuczynienia. Zdaniem sądu  krzywda powoda została już w znacznej części skompensowana w wyniku wypłacenia mu odszkodowania przez ZUS.

Tymczasem dochodzona przez powoda kwota uwzględniała już to odszkodowanie. Sąd uszczuplił więc zadośćuczynienie należne powodowi, ignorując jego oświadczenie, że przy określaniu wysokości roszczenia uwzględnił już odszkodowanie ZUS. W rezultacie kwota tego odszkodowania została dwukrotnie odjęta od kwoty zadośćuczynienia - przez powoda i Sąd Apelacyjny.

Zdaniem RPO pomniejszenie zadośćuczynienia  o świadczenie od ZUS  jest wadliwe. Prawidłowa wykładnia art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego w związku z art. 300 Kodeksu pracy nie daje bowiem podstaw do mechanicznego odejmowania od  zadośćuczynienia kwoty jednorazowego odszkodowania od ZUS.  Zagadnienie to było już przedmiotem orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Zwłaszcza w najnowszych orzeczeniach sądy w zasadzie jednolicie wykluczają możliwość mechanicznego uszczuplania kwoty zasądzonego zadośćuczynienia o wysokość odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu będący skutkiem wypadku przy pracy.

W efekcie zasądzone zadośćuczynienie nie kompensuje w całości krzywdy powoda. Narusza to jedną z fundamentalnych zasad prawa cywilnego - zasady pełnego odszkodowania. Jej prawidłowa realizacja powinna oznaczać całościowe wynagrodzenie uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie poszkodowanego do takiej sytuacji, jak gdyby wypadku w ogóle nie było.

Zadośćuczynienie powinno być odczuwalne ekonomicznie przez powoda, dostarczyć mu moralnej satysfakcji i poczucia symbolicznego złagodzenia cierpienia. A  w obecnych realiach kwota 120 tys., której się domagał, nie jest wygórowana w stosunku do krzywdy jakiej już doznał i będzie  jeszcze doznawał w przyszłości,

Tymczasem konsekwencje pozbawienia powoda pełnego zadośćuczynienia są dla niego szczególnie dotkliwe. Jego schorzenie będzie postępowało, co mimo młodego wieku (w chwili wypadku miał 34 lata), w zasadzie uniemożliwia mu prowadzenie normalnego, samodzielnego i satysfakcjonującego życia. Wyklucza też podjęcie przez niego pracy. Nie bez znaczenia jest odczuwany przez powoda brak poczucia przydatności społecznej wynikającej z aktywnego życia zawodowego, jak też brak możliwości zarobkowania. 

Wgląd na taką sytuację poszkodowanego wymagał od Sądu Apelacyjnego szczególnej wnikliwości i wrażliwości społecznej przy ustalaniu odpowiedniego zadośćuczynienia. Zdaniem Rzecznika, tej wnikliwości  zabrakło.

Rzecznik wnosi do SN o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w zaskarżonej części i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestnika postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.511.123.2018

Zbigniew Ziobro staje się sędzią we własnej sprawie. Ponowne pismo RPO do premiera. EDIT: Ogólna odpowiedź Bogdana Święczkowskiego

Data: 2021-01-27
  • RPO ponownie pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze
  • W ten sposób Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał RPO Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwraca się do premiera o osobiste ustosunkowanie się do całej sprawy i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich.

Wystąpienie ws. konsekwencji za działania wobec Romana Giertycha

15 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Adam Bodnar wymienił takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił wtedy premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował Rzecznik. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha – pisał Michał Dworczyk.

Kolejne wystąpienie RPO do premiera

W reakcji na to pismo Adam Bodnar przypomina premierowi, że w wystąpieniu z 15 stycznia pisał, iż stwierdzone przez sąd rażące uchybienia w działaniu organów ścigania - mające znamiona poważnego naruszenia praw obywatelskich zawartych w Konstytucji i wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego - powinny implikować poniesienie stosownych konsekwencji przez osoby odpowiedzialne za działania wobec adw. Romana Giertycha.

- Mając zatem na uwadze wagę naruszeń prawa oraz fakt, iż Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny ponosi ostateczną polityczną odpowiedzialność za działania podległych mu prokuratorów, zwróciłem się do Pana Premiera o spowodowanie wyciągnięcia niezbędnych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację – podkreślił Adam Bodnar.

Dlatego też, w mojej ocenie, nie znajduje żadnego uzasadnienia w sferze normatywnej i aksjologicznej poddanie ocenie zaistniałego naruszenia prawa Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnego, który - biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości - staje się sui generis sędzią we własnej sprawie.

- Zważywszy zatem na moje konstytucyjne powinności, zwracam się ponownie do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o osobiste ustosunkowanie się do przedłożonych przeze mnie racji w powołanym na wstępie wystąpieniu i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione tam naruszenia praw obywatelskich – podsumował Adam Bodnar.  

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego (aktualizacja 22 lutego 2021 r.)

W odpowiedzi na pismo z dnia 15 stycznia 2021 r., skierowane do Mateusza Morawieckiego, Prezesa Rady Ministrów, przekazanego następnie zgodnie z właściwością do Prokuratury Krajowej, którego wpływ odnotowano dnia 8 lutego 2021 r., uprzejmie informuję, co następuje.

Prokuratora Regionalna w Lublinie prowadzi postępowanie przygotowawcze o sygn. RP I Ds 1.2021. W toku prowadzenia tego śledztwa, dnia 8 października 2020 r., wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów przywłaszczenia mienia w wielkich rozmiarach i wyrządzenia szkody majątkowej spółce Polnord S.A., notowanej na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, tj. o czyn z art. 296 § 1, 2 i 3 k.k. i art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., m.in. wobec Romana G. i wówczas stał się on jednym z 12 podejrzanych w sprawie.

Zgodnie z art. 71 § 1 k.p.k. za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego. Bezspornie w dniu 8 października 2020 r., prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa z art. 284 § 2 k.k. i inne wskazując, że postanowienie to dotyczy Romana G.

Postanowienie to zostało ogłoszone podejrzanemu przez prokuratora w dniu 16 października 2020 r., po zasięgnięciu opinii zespołu biegłych, którzy dwukrotnie, jednoznacznie stwierdzili, że w/w może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Dwie opmie z dnia 16 października 2020 r. każdorazowo wydane bowiem zostały przez specjalistę z dziedziny chorób wewnętrznych i kardiologii, specjalistę z dziedziny neurologii oraz specjalistę z dziedziny medycyny sądowej.  Przedmiotowe opinie korespondują ze sobą i wskazują w sposób nie budzący wątpliwości, iż planowane czynności procesowe można przeprowadzić. Z ich opinii jedynie wynikało, że należy niezbędne czynności przeprowadzić na terenie szpitala, co też się stało. Biegli potwierdzili w opiniach, iż stan zdrowia podejrzanego był stabilny, wymagał jedynie przeprowadzenia dodatkowych badań.

Odnosząc się w tym miejscu do postanowienia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, o sygn. III Kp 579/20, stwierdzić należy, iż co prawda sąd orzekający w tej sprawie na etapie postępowania przygotowawczego, był władny do podejmowania niektórych decyzji, np. związanych z rozpoznawaniem zażaleń na środki zapobiegawcze i inne środki przymusu, to nie był władny do decydowania o statusie osoby objętej śledztwem, gdyż zgodnie z kodeksem postępowania karnego o tym, kto jest podejrzanym w postępowaniu przygotowawczym decyduje prokurator.

Wszystkie przeprowadzone w tej sprawie czynności wynikały ze zgromadzonego w toku prowadzonego śledztwa materiału dowodowego. Czynności te były prowadzone w ramach, zagwarantowanego Konstytucją i innymi ustawami, demokratycznego porządku prawnego obowiązującego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Wszystkie prawa podejrzanego Romana G., wykonującego zawód adwokata, w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane.

II.519.1871.2020

To społeczeństwo obywatelskie jest filarem bezpieczeństwa praw jednostki. Spotkanie z udziałem RPO inaugurujące działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego

Data: 2021-01-26
  • Podczas spotkania  inaugurującego działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego RPO był głównie pytany o przyszłość urzędu Rzecznika i praw obywatelskich oraz kryzys instytucji państwowych.
  • Wskazywał, że od początku swojej kadencji starał się dbać o to, by wzmacniać w obywatelach poczucie stabilności, by dawać siłę obywatelom właśnie na ten trudny czas, by potrafili sobie radzić działając we wspólnocie.

Adam Bodnar zaznaczył, że mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem dyskryminacyjnego legalizmu. Ostrze władzy jest skierowane przeciwko tym, którym władza jest niechętna, a ci, którzy powinni odpowiadać karnie za swoje działania, mogą liczyć na istotną pobłażliwość. Teraz władza występuje głównie przeciwko aktywistom i aktywistkom. Obserwujemy działania władzy, które mają zniechęcić obywateli do działalności społecznej. Dlatego tym bardziej ważne jest, by okazywać sobie wsparcie i korzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. Ta wspólna obrona praw jest dość skuteczna, sądy orzekają, że zatrzymania były nieuzasadnione. I jest to droga, którą należy podążać, choć nikt nie może obiecać, że będzie ona łatwa, a sytuacja polityczna to szybko się zmieni.

Rzecznik przywołał także tekst red. Edwina Bendyka z "Polityki", w którym podkreślił on, że mimo przegranej społecznej kandydatki na RPO społeczeństwo obywatelskie odniosło jednak sukces. Samo kandydowanie oraz zbudowanie poparcia ponad 1000 NGOs pokazało, że społeczeństwo obywatelskie jest w stanie wypowiadać się niezależnie w stosunku do tego, czego oczekuje władza. To bardzo ważne, że możemy liczyć na organizacje pozarządowe i ludzi zrzeszających się w ramach różnych nieformalnych struktur, a działających dla innych.

Tak długo, jak mamy wolność słowa, wolność zgromadzeń, zrzeszania się, jak długo mamy prawo do petycji, jak długo mamy niezależnych sędziów, to mamy przestrzeń do działalności obywatelskich. Oczywiście jeśli nie mamy wsparcia od instytucji państwowych, to jest trudniej, ale szukajmy tej pomocy w strukturach samorządowych, miejskich.

Jak diagnozuje Adam Bodnar, problemem jest jednak to, że nadal wiele osób – mimo wszystko – przyjmuje postawę obojętną. Ta postawa jest dla nas jako państwa zdecydowanie groźniejsza. Władza potrafi bowiem działać na poziomie nieeskalowania sytuacji, uspokajania jej i tym samym dąży do utrzymania swojego wysokiego statusu.

Rzecznik pytany o to, jak osoby angażujące się mogłyby pomóc sobie z narastającymi frustracjami wynikającymi z nieskuteczności podejmowanych działań, protestów podkreślił, że ważne jest odpowiednie określenie celu podejmowanej aktywności. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy działamy, by zatrzymać pewne procesy, by zwrócić uwagę na problem, czy też chcemy radykalnej zmiany od razu. W przypadku Strajku Kobiet nie jest tak, że cel nie został osiągnięty. Oczywiście to zależy od jego definicji, ale jeśli uznamy, że celem strajków było niedopuszczenie do zmiany prawa aborcyjnego, do opublikowania uzasadnienia rozstrzygnięcia TK z 22 października, to jednak było to skuteczne. Władza poczuła presję kobiet.

W rozwoju społeczeństwa obywatelskiego ważne jest także czerpanie z wiedzy ekspertów. Pandemia oczywiście utrudniła możliwości organizowania spotkań, zrzeszania się, ale przecież otworzyła nam też oczy na możliwości spotkań online. Jest wielu wybitnych ekspertów, z których wiedzy zbyt rzadko korzystamy. Takie osoby jak prof. Wyrzykowski, prof. Kędzia, ich doświadczenie i wiedza jest bezcenne, by określić źródła naruszeń i zdefiniować możliwe pola działania.

Kryzys należy postrzegać jako chwilowe wahania, to dobra nauczka, którą dostajemy, by zbudować wreszcie porządny system demokratyczny. Rzecznik podkreślił, że wierzy w to, że Polacy wyjdą z tego kryzysu pokiereszowani, ale zwycięzcy. Teraz dopiero odrabiamy bowiem lekcję prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, zaangażowania wielu młodych obywateli, którzy wcześniej nie byli obecni w przestrzeni publicznej. Dopiero zaczynamy rozumieć, że wprowadzane zmiany mają realne przełożenie na życie prywatne ludzi, na ich wybory, na ich wolność.

Siłę do walki o lepsze jutro dla Polski daje także to, że społeczność międzynarodowa nas wspiera. Wiele też udało się zrobić, może nie od razu wyeliminować, ale przynajmniej zahamować największe zagrożenia dla praw i wolności jednostek. To jest nasza wspólna odpowiedzialność za kształt państwa, w którym żyjemy, za kształt naszej ojczyzny. I jest to właśnie ten moment, by używać tych doniosłych słów. Jest to także ostatnia chwila, by wspólnie zawalczyć o niezależne media, niezależne sądy i wolność słowa. To gwarancja wyjścia z kryzysu.

Spotkanie poprowadziły dr Małgorzata Tkacz-Janik, wykładowczyni Uniwersytetu Śląskiego, radna Sejmiku Śląskiego IV kadencji, społecznica, niezależna dziennikarka, oraz Wiktoria Grelewicz, studentka WNS UŚ, Dziewucha z Sosnowca, aktywistka, współtwórczyni tamtejszych strajków, wiceprzewodnicząca samorządu studenckiego WNS UŚ.

Spotkanie oficjalnie zainaugurowało Strajkowy Uniwersytet Ludowy, oddolną inicjatywę Grupy Nic o Nas bez Nas, Ruchu kobiecego Gliwice, Pyskowice Nic o nas bez nas. Celem SUL (Strajkowy Uniwersytet Ludowy) jest kolektywne upowszechnianie wiedzy o społeczeństwie, demokracji, prawach kobiet w szczególności.

Nagranie ze spotkania dostępne jest na Facebooku. 

Niezgodnie z prawem stracili dzierżawę ziemi – w efekcie musieli sprzedać swe krowy. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-26
  • Sąd uwzględnił żądanie Agencji Nieruchomości Rolnych o wydanie części ziem dzierżawionych przez pozwanych – w efekcie musieli oni sprzedać swe krowy, dla których nie mieli już paszy
  • Umowy dzierżawy zostały częściowo wypowiedziane, ale klauzule umowne, na które powołała się ANR, były nieważne z mocy prawa
  • Jeśli bowiem czas dzierżawy jest oznaczony, to jej wypowiedzenie może nastąpić tylko w przypadkach wyraźnie określonych w umowie
  • A prawo zakazuje wypowiadania umów dzierżawy zawartych na czas oznaczony - gdy decyzja o wypowiedzeniu ma być pozostawiona tylko swobodnemu uznaniu samych stron lub strony umowy
  • Tymczasem umowy zawarte przez ANR i pozwanych na czas oznaczony nie określały, w jakich przypadkach można je wypowiedzieć

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść dzierżawców. Wniósł o stwierdzenie przez SN, że zaskarżony wyrok został wydany z naruszeniem prawa.

To zaś umożliwiłoby pozwanym dochodzenie odszkodowania od Skarbu Państwa. Sąd zobowiązał ich bowiem do wydania gruntów, które według nich stanowiły bazę paszową dla hodowli bydła. W efekcie nie mogli kontynuować działalności rolniczej i zostali zmuszeni do sprzedaży stada. Tym samym utracili wszelkie dotychczasowe dochody związane z hodowlą, w tym m.in. sprzedaż mleka i sprzedaż cieląt.

Stan faktyczny sprawy

ANR zażądała wydania nieruchomości, które wchodziły w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i były wydzierżawiane pozwanym na podstawie dwóch umów dzierżawy.

Zawarto je na czas określony 10 lat, z możliwością przedłużenia. W umowach zawarto klauzulę, która umożliwiała wyłączenie spod dzierżawy gruntów o łącznej powierzchni nie większej niż 20% całości. Umowa nie określała jednak, w jakich przypadkach wyłączenie to może nastąpić.

Na podstawie tej klauzuli ANR wypowiedział umowy dzierżawy w części. Następnie skierował do sądu pozew o wydanie tej nieruchomości.

W 2015 r. sądy obu instancji uznały, że wypowiadając umowy dzierżawy, ANR działała w ramach swoich uprawnień. Dlatego nakazały pozwanym wydanie nieruchomości.

W 2017 r. pozwani złożyli do Sądu Najwyższego skargę  o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Jako szkodę wskazali utratę bazy paszowej, co uniemożliwiło im kontynuowanie hodowli bydła. Po wykonaniu zaskarżonego wyroku musieli je sprzedać ze względów ekonomicznych, wobec czego utracili przychody z produkcji mleka krowiego oraz płatności bezpośrednich.

Postanowieniem z 25 września 2020 r. skarga została przez SN odrzucona z uwagi na jej subsydiarny charakter wobec innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia, w tym również wobec skargi nadzwyczajnej.

W związku z tym RPO Adam Bodnar postanowił skierować skargę nadzwyczajną.

Zarzuty skargi RPO

 Rzecznik podniósł zarzuty rażącego naruszenia prawa:

  • art. 222 § 1 Kodeksu cywilnego porzez jego niewłaściwe zastosowanie i nakazanie pozwanym wydania nieruchomości - mimo że przysługiwało im skuteczne uprawnienie do władania nieruchomością, wynikające ze stosunku dzierżawy;
  • art. 673 § 3 k.c. w związku z art. 694 k.c. oraz art. 58 § 3 k.c. i art. 3531 k.c. poprzez ich niezastosowanie - mimo że zamieszczenie w umowie dzierżawy, zawartej na czas oznaczony, klauzuli uprawniającej do jej wypowiedzenia, bez określenia wypadków, w jakich wypowiedzenie może nastąpić, pozostaje w sprzeczności z normami o charakterze bezwzględnie obowiązującym: art. 673 § 3 w związku z art. 694 k.c., a także z naturą tego stosunku zobowiązaniowego i tym samym jest nieważne z mocy prawa.

Ponadto RPO podniósł zarzuty dotyczące naruszenia praw i zasad konstytucyjnych:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - gdyż rozstrzygnięcie sądowe wydane z pominięciem norm o charakterze  bezwzględnie obowiązującym oraz nieuwzględniające natury stosunku prawnego łączącego strony procesu, podważa zaufanie do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądowego, a tym samym zaufanie do państwa oraz godzi w bezpieczeństwo prawne;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ponieważ w wyniku stwierdzonych uchybień pozwani zostali pozbawieni uprawnień wynikających z umów dzierżawy do władania nieruchomościami rolnymi i gospodarczego korzystania z nich, A  utrata spornych nieruchomości uniemożliwiła im kontynuowanie prowadzenia produkcji rolnej, co doprowadziło do pogorszenia ich sytuacji majątkowej.

Następcą prawnym ANR jest Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.511.320.2020

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela

Data: 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić

W obronie jego praw Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

O konsekwencjach dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha wypowie się... minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Reakcja premiera na wniosek RPO

Data: 2021-01-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosił premiera Mateusza Morawieckiego o wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich, których doznał adw. Roman Giertych
  • Działania prokuratury i CBA wobec niego - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących mu praw - zostały uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi zaś Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny – wskazał premierowi Adam Bodnar
  • Odpowiedzi na to pismo ma udzielić Zbigniew Ziobro – wynika z pisma KPRM przekazanego RPO

15 stycznia RPO Adam Bodnar napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Rzecznik wymienił takie naruszenia prawa: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha - głosi to pismo.

II.519.1871.2020

Czy za brak maseczki mogą ukarać? Czy przepisy są już w porządku? Pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-01-20

Pan został zatrzymany przez straż miejską, gdy chciał odebrać przesyłkę z paczkomatu, nie miał maseczki, nie przyjął mandatu, sprawa trafiła do sądu. Czy przepisy dotyczące maseczek „są teraz ok”, czy można mieć jeszcze zastrzeżenia co do nich?

Dotychczasowe wątpliwości związane z „mandatami za brak maseczki” dotyczyły przede wszystkim braku wyraźnej podstawy ustawowej do wydania rozporządzenia nakładającego powszechny obowiązek zasłaniania ust i nosa. Nowelizacja ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, która weszła w życie z dniem 29 listopada 2020 r., wypełnia tą lukę prawną poprzez dosłowne wymienienie „nakazu zakrywania ust i nosa” pośród nakazów mogących znajdować się w rozporządzeniu wydanym na podstawie tej ustawy.

Jak stanowi teraz znowelizowany art. 116 § 1a Kodeksu wykroczeń:

§ 1a. Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany.

W myśl §2, tej samej karze podlega ten, kto sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, nie dopełnia obowiązku spowodowania, aby osoba ta zastosowała się do w.w. obostrzeń epidemicznych.

Ta zmiana nie oznacza oczywiście, że każdy mandat wystawiony na podstawie nowych przepisów będzie zasadny. Zasadność ukarania mandatem zależy od okoliczności konkretnego przypadku, dlatego zawsze należy pamiętać o prawie do odmowy przyjęcia mandatu.

Podstawa prawna:

  • Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1845 z późn. zm.).
  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316 z późn. zm.).
  • Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 821 z późn. zm.).

Stan prawny na: 20.01.2021 r.

Nie mieszkał z rodzicami, ale sąd obciążył go ich długami. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-20
  • Obywatel został obciążony przez sąd długami mieszkaniowymi rodziców, choć z nimi nie mieszkał, gdy one powstawały
  • Wobec niemożności ściągnięcia długu od pozostałych dłużników, egzekucja objęła tylko jego
  • Pogorszyło to i tak niełatwą sytuację bytową jego i jego rodziny, w tym czworga dzieci

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale mieszkające z nim osoby pełnoletnie.  

Stan faktyczny sprawy

Najemcy mieszkania komunalnego od 2008 r. nieregularnie uiszczali czynsz oraz opłaty. W 2013 r., gdy zaległość sięgała kilkunastu tys. zł, gmina wytoczyła im proces o zapłatę.

Sąd Rejonowy na posiedzeniu niejawnym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zasądził solidarnie od pozwanych - najemcy i członków jego rodziny mieszkających wraz z nim – na rzecz gminy w sumie ponad 20 tys.zł.

Jeden z synów najemcy, obciążony obowiązkiem zapłaty długu, wniósł sprzeciw od nakazu. Argumentował, że nie wiedział o zaległościach czynszowych, gdyż od 2007 r. nie mieszkał już z rodzicami.

Dołączył dokumenty potwierdzające, że w tym okresie zawarł umowę najmu innego mieszkania. Mieszkał w nim z żoną i czwórką dzieci. Był zameldowany tam na pobyt czasowy i otrzymywał od gminy dodatek mieszkaniowy.

Z powodu nieuzupełnienia braków formalnych pisma Sąd Rejonowy odrzucił jego sprzeciw. Dlatego zasadność żądania gminy wobec obywatela nie została poddana merytorycznej ocenie sądu. Nakaz zapłaty stał się prawomocny.

Komornik wszczął postepowanie w celu wyegzekwowania długu z jego majątku. Wobec bezskuteczności egzekucji wobec pozostałych dłużników – z  braku składników majątkowych jej podlegających - gmina dochodzi zapłaty  wyłącznie od pozwanego syna.

Podejmowane przez obywatela próby porozumienia z gminą w celu umorzenia postępowania egzekucyjnego nie dały skutku. A sytuacja materialna rodziny jest zła. On ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, a jego żona ma rentę socjalną.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył nakaz zapłaty w zakresie odnoszącym się do pozwanego syna.  Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych opłat, mimo jego niezamieszkiwania w tym lokalu;
  • naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela: konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, oraz chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych pozwanego - z powodu wydania nakazu zapłaty wobec pozwanego.

Można mieć wątpliwości, czy dokumenty gminy wystarczały do wydania nakazu zapłaty także w stosunku do innych osób niż najemca,  w tym zwłaszcza syna. Do pozwu nie dołączono bowiem ani zaświadczenia o zameldowaniu go w lokalu, ani dowodu, że wezwanie do zapłaty skierowano także do niego.  

W efekcie - wbrew art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego -  obciążono go  zapłatą należności, do których w ogóle nie był zobowiązany w świetle prawa. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. 

Naruszona została zatem zasada zaufania obywatela do państwa, a w szczególności bezpieczeństwo prawne pozwanego. Wydanie nakazu zapłaty  musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę własności i praw majątkowych pozwanego.

Taki nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego, co przemawia za odstąpieniem w tym wypadku od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Nie można bowiem bronić stabilności orzeczenia nakazującego spełnienie świadczenia bez uzasadnionej podstawy prawnej. 

Majątek pozwanego został uszczuplony w wyniku egzekucji komorniczej na podstawie zaskarżonego nakazu zapłaty, co wpływa na obniżenie warunków bytowych jego i jego rodziny.

Pozwany nie dysponuje obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym wyeliminowanie nakazu zapłaty. Jedynym rozwiązaniem jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.294.2020

Niedopracowany, wewnętrznie sprzeczny, niekonstytucyjny. Opinia RPO dla Marszałek Sejmu o projekcie zmian w postępowaniu mandatowym

Data: 2021-01-20
  • To projekt niedostatecznie rozważony, niedopracowany, wewnętrznie sprzeczny, niezgodny z systemem wartości polskiego systemu prawnego oraz sprzeczny z kilkoma artykułami Konstytucji
  • Tak RPO ocenia poselski projekt zmian w postępowaniu mandatowym
  • Adam Bodnar punkt po punkcie wskazuje na jego wady

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił marszałek Elżbiety Witek kompleksową opinię prawną o projekcie nowelizacji ustawy z 24 sierpnia 2001 r. - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (druk sejmowy nr 866).

Już gdy ogłoszono projekt, Adam Bodnar oświadczył, że może on prowadzić do niebezpiecznych nadużyć ze strony władzy i stanowić krok w stronę budowania "państwa policyjnego”.

Projekt zakłada m.in. zmianę trybu zaskarżania mandatu karnego. Nie byłoby już możliwości odmowy jego przyjęcia (jak dziś). O winie i karze rozstrzygałaby arbitralna decyzja policjanta. Kara pieniężna podlegałaby egzekucji nawet po wniesieniu przez obywatela odwołania do sądu. Mimo postępowania sądowego, zmierzającego do zakwestionowania zasadności mandatu, obywatel może zostać bez pieniędzy zapewniających mu utrzymanie.

A w krótkim czasie 7 dni musiałby on zebrać wszystkie dowody niewinności i złożyć je wraz z odwołaniem do sądu. Tymczasem standardem demokratycznego państwa prawnego jest, że to organ państwa musi wykazać winę jednostki.  

Według RPO niezrozumiałe jest umożliwienie wymierzania surowszej kary w przypadku wniesienia odwołania. Ukarany będzie zatem ryzykować, że oprócz kosztów sądowych będzie musiał ponieść jeszcze surowszą karę. Ta propozycja  zmierza do zniechęcenia ukaranych do kwestionowania zasadności mandatu.

Zgodnie z uzasadnieniem projektu, ma on na celu „usprawnienie postępowania w sprawach o wykroczenia oraz odciążenie sędziów sądów powszechnych od obowiązków związanych z rozpoznawaniem spraw o wykroczenia, z zachowaniem konstytucyjnej i konwencyjnej gwarancji prawa do sądu w sprawach o wykroczenia”.

W ocenie RPO cel ten nie może zostać osiągnięty. Jeżeli jednak wiarę dać doniesieniom o powiązaniu projektu z rosnącą liczbą postępowań wykroczeniowych zakończonych wyrokami uniewinniającymi, wydanymi na skutek odmowy przyjęcia mandatu przez protestujących obywateli przeciwko obostrzeniom pandemicznym i wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, to uznać należy, iż rzeczywiste ratio legis zostało przemyślnie ukryte.

- W takim wypadku opiniowany projekt ustawy uznać trzeba za przejaw tzw. ustawodawstwa emocjonalnego nakierowanego na ochronę partykularnych interesów – wskazuje Adam Bodnar. A to jest dalekie od standardów demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. W takim państwie legislatywa powinna tworzyć dobre prawo i odpowiadać na realne potrzeby całego społeczeństwa, a nie na interesy poszczególnych ugrupowań politycznych.

RPO ma wobec projektu wątpliwości związane z art. 42 ust. 3 Konstytucji, według którego każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Odnosi się to także do zasady lojalności wywodzonej z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji). Projekt budzi też wątpliwości pod kątem prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 77 ust. 2 oraz art. 78 Konstytucji).

- Ze stanowczością stwierdzić trzeba, iż proponowana regulacja prawna jest przejawem zbyt daleko posuniętego i niebezpiecznego punitywnego zwrotu w polityce karnej państwa, a nadto wprowadzałaby szereg rozwiązań sprzecznych z Konstytucją - podsumowuje Adam Bodnar.

Przedstawiając Marszałek Sejmu swe uwagi, Rzecznik prosi o przekazanie ich posłankom i posłom.

II.510.48.2021

Uwagi Rzecznika do poselskich zmian w prawie karnym – dla Marszałka Sejmu

Data: 2021-01-20
  • Na ponad 30 stronach pisma RPO zawarł swoje uwagi do „poselskiego” projektu nowelizacji Kodeksu karnego (druk sejmowy nr 867)
  • RPO wskazuje w swoim piśmie te fragmenty, które wymagają zmiany, dopracowania lub uzgodnienia z normami konstytucyjnymi i międzynarodowymi.

Zwraca uwagę na nowe problemy wynikające z nowych definicji przestępstw terrorystycznych, na umożliwienie aresztowania tymczasowego osoby, która ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie pokwitować decyzji o aresztowaniu, na proponowane w projekcie ograniczenia w dostępie do akt umorzonych spraw, na zwiększenie uprawnień prokuratora przy zabezpieczaniu i zdejmowaniu treści pornograficznych, pedofilskich i terrorystycznych.

Wskazuje też luki -  np. w przypadku wydania przez prokuraturę listu żelaznego dla osoby, wobec której wystawiony jest Europejski Nakaz Aresztowania.

Pisze o też zmianie przepisów o przedawnieniu i o egzekucji kar pieniężnych, o problemie z instytucją posiedzenia wstępnego.

Całe pismo w załączeniu.

II.510.61.2021

Sąd powinien odwiesić sprawę "dezubekizacyjną” wobec przewlekłości TK oraz uchwały SN

Data: 2021-01-18
  • Przewleka się rozstrzygnięcie przez Trybunał Konstytucyjny sprawy konstytucyjności obniżenia świadczeń b. funkcjonariuszom z PRL
  • Zgodnie zaś z wykładnią Sądu Najwyższego z września 2020 r. kryterium "służby na rzecz totalitarnego państwa” powinno być oceniane m.in. na podstawie indywidualnych czynów i ich oceny pod kątem naruszenia praw i wolności człowieka
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi by sąd podjął sprawę zawieszoną w oczekiwaniu na decyzję TK

Na razie RPO złożył taki wniosek do Sądu Okręgowego w S., który zawiesił postępowanie z odwołania skarżącego przeciw Zakładowi Emerytalno-Rentowemu  MSWiA w sprawie wysokości emerytury policyjnej i policyjnej renty inwalidzkiej (Rzecznik przyłączył się do tej sprawy).

RPO będzie składał takie wnioski także w odniesieniu  do innych spraw, w których zgłosił udział, a które zawieszono po pytaniu prawnym warszawskiego sądu do TK z 24 stycznia 2018 r. (w sumie RPO przyłączył się do kilkunastu takich postępowań sądowych).

Ustawa represyjna i działania RPO 

Na podstawie ustawy z 16 grudnia 2016 r. (przyjętej podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej) obniżono świadczenia wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli w PRL w formacjach uznanych przez ustawodawcę za służące totalitarnemu państwu. 

Zgodnie z ustawą emerytury lub renty byłych funkcjonariuszy czy ich bliskich (to niemal 40 tys. osób) nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: 2,1 tys. zł (brutto) - emerytura; 1,5 tys. zł - renta, 1,7 tys. zł - renta rodzinna.

Do RPO wpłynęło ponad 1,5 tys. wniosków od osób objętych tą ustawą represyjną - nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po nich. Były też wśród nich osoby z niepełnosprawnościami.

Według Rzecznika zakres podmiotowy i przedmiotowy ustawy zakreślono zbyt szeroko. Ustalenie wysokości świadczenia b. funkcjonariuszom PRL na podstawie nowych przepisów jest np. mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa. W lutym 2018 r. RPO zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany ustawy - bez skutku.

Pytanie prawne do TK i uchwała SN

24 stycznia 2018 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zadał pytanie prawne Trybunałowi  Konstytucyjnemu o zgodność z Konstytucją art. 15c, art. 22a, art. 13 ust. 1 lit. 1c, w związku z art. 13b  ustawy z 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, w brzmieniu nadanym jej przez art. 1 ustawy z 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy.

Do dziś sprawa w TK nie została rozstrzygnięta. Wielokrotnie przekładał on terminy rozpraw, a także ogłoszenie orzeczenia w sprawie, obecnie zaś  ponownie otworzył postępowanie.

W ocenie RPO dalsze zawieszenie postępowania sądowego jest bezcelowe. 16 września 2020 r. siedmiu sędziów Sądu Najwyższego (sygn. akt III UZP 1/20) dokonało wykładni przepisów prawa. Podjęło uchwałę, zgodnie z którą kryterium "służby na rzecz totalitarnego państwa” - jako podstawa obniżenia świadczeń - powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

Do czasu podjęcia uchwały przez SN merytoryczne rozstrzygnięcia zapadły w sądach okręgowych w Katowicach, Rzeszowie, Wrocławiu, Lublinie, Białymstoku, Gliwicach, Poznaniu, Częstochowie, Kielcach, Krakowie, Warszawie i w Suwałkach. Wydane wyroki w indywidualnych sprawach nakazywały organowi rentowemu przywrócenie świadczeń w wysokości sprzed 1 października 2017 r.

W podobnym kierunku zmierzało orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, ukształtowane na gruncie art. 8a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym. NSA wskazał, że sam fakt pełnienia służby bez względu na to, czy charakteryzowała się ona bezpośrednim zaangażowaniem w realizację zadań i funkcji państwa totalitarnego, czy też ograniczała się do zwykłych, standardowych działań – jako podstawa restrykcyjnych unormowań ustawy w stosunku do wszystkich osób pełniących w określonym czasie służbę - jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia standardów demokratycznego państwa prawnego.

NSA podkreślił także, że posługiwanie się przez ustawodawcę domniemaniem prawnym opartym na założeniu odpowiedzialności zbiorowej budzi co najmniej wątpliwości co do zgodności ze standardami demokratycznego państwa prawnego. W ich ramach ciężar dowodu okoliczności uzasadniających ingerencję w sferę praw obywateli, w tym ciężar dowodu, że prawa te zostały nabyte niesłusznie, spoczywa na organach państwa.

Wniosek RPO do sądu

W ocenie RPO z ukształtowanego dotychczas orzecznictwa płynie jednoznaczny wniosek, że postępowanie przed TK stało się bezprzedmiotowe. Dokonując oceny konstytucyjności zakwestionowanych przepisów, TK uwzględnia bowiem  taką wykładnię, jaka została przyjęta przez sądy lub inne organy stosujące prawo - zwłaszcza, jeśli jest to wykładnia utrwalona.,

A w sytuacjach, gdy judykatura wyłożyła uprzednio niejednoznaczne przepisy w zgodzie z Konstytucją, TK wielokrotnie umarzał postępowania.

Zgodnie z prawem, gdy podstawa zawieszenia danej sprawy przez sąd przestała być aktualna, zawieszone postępowanie może zostać podjęte. A taką nową okolicznością, uprawniającą do tego Sąd Okręgowy w S., jest właśnie uchwała SN z 16 września 2020 r.  W praktyce czyni ona dalsze oczekiwanie na rozstrzygnięcie TK nieuzasadnionym przewlekaniem postępowania. Odwołanie dotyczy wysokości emerytury/renty, która jest źródłem utrzymania odwołującego się. Dalszy stan zawieszenia odbiera zaś odwołującemu się na nieokreślony czas konstytucyjnie gwarantowane prawo do sądu.

RPO podkreśla, że od wydania decyzji obniżającej świadczenia emerytalno-rentowe skarżącego minęły już przeszło trzy lata. Sprawa ma zaś dla niego szczególne znaczenie, a nie przyczynił się on do przedłużenia postępowania.

WZF.7060.1384.2017

Prokuratura w sprawie mec. Romana Giertycha rażąco naruszyła prawo. RPO pyta premiera o konsekwencje wobec odpowiedzialnych

Data: 2021-01-15
  • Przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne
  • A przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich
  • W kancelarii prokurator zabezpieczył zaś wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą
  • Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za takie naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO pismo do premiera.

Niebezpieczne nadużywanie prawa przez instytucje państwowe

Okoliczności przeprowadzenia przeszukania w mieszkaniu i siedzibie kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha ukazują niezmiernie niebezpieczny i niepokojący sposób nadużywania prawa przez instytucje państwowe – co w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Przeszukanie w domu adwokata odbyło się 15 października 2020 r. W tym samym czasie przeszukano też jego kancelarię adwokacką. Czynności tak zaplanowano, aby obydwa przeszukania przeprowadzić równocześnie. Z góry powziętym zamiarem prokuratora było zatem uniemożliwienie Romanowi Giertychowi uczestnictwa w jednym z nich.

Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd. Rozpoznając bowiem zażalenie obrońców na przeszukania, Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto stwierdził: „Niedopuszczalne, bo niezgodne z prawem, jest świadome takie planowanie czynności, że z góry wiadomo, iż osoba uprawniona nie będzie mogła w nich uczestniczyć i to z przyczyn od siebie niezależnych, a w całości wynikających z działań organów ścigania”.

Jak wynika z postanowienia sądu, prokurator zabezpieczył wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób znajdujące się w kancelarii, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą. Uniemożliwiając adw. Romanowi Giertychowi uczestnictwo w tym przeszukaniu, pozbawił go jednocześnie prawa do jednoznacznego wskazania, które materiały są objęte tajemniczą obrończą.

Oświadczenia w tym zakresie innych obecnych osób (w tym przedstawicielki Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie) uznał za niewiarygodne, nie uzasadniając tego. Te działania sąd również uznał za sprzeczne z prawem.

Przesłuchanie nieprzytomnego - nieprawidłowe i bezskuteczne

Nie można pominąć ogólniejszego kontekstu działań organów ścigania skierowanych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi. Jeszcze tego samego dnia stracił on przytomność i został przewieziony do szpitala. Tam też, pomimo braku świadomości, prokurator podejmował próby przesłuchania go i postawienia zarzutów.

Przedstawianie zarzutów osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu jest w sposób całkowicie oczywisty nieprawidłowe i bezskuteczne. Potwierdził to jednoznacznie Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto, rozpoznając zażalenie na zastosowane środki zapobiegawcze.

W postanowieniu z 3 grudnia 2020 r. sąd stwierdził, że takie ogłaszanie zarzutów adw. Romanowi Giertychowi „nie tylko naruszało standardy obowiązujące w państwie prawa, poprzez pozbawienie go przysługujących mu uprawnień procesowych, w tym prawa do obrony, ale było wręcz nieetyczne”. Jak wskazał sąd, „wobec Romana Giertycha nie wydano skutecznie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, a tym samym w ogóle nie uzyskał on statusu podejrzanego”.

Prokuratura ma działać w granicach i na podstawie prawa

Z całokształtu czynności organów ścigania podjętych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi wyłania się więc niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Tymczasem organy Państwa Polskiego, w tym prokurator i inne organy ścigania, są zobowiązane, zgodnie z unormowaniem zawartym w art. 7 Konstytucji RP, do podejmowania działań w granicach i na podstawie obowiązującego prawa.

Prokuratura ma zaś stać na straży praworządności (art. 2 ustawy Prawo o prokuraturze), a prokuratorzy kierować mają się bezstronnością i równo traktować wszystkich obywateli (art. 6 Prawa o prokuraturze).

Dlatego też za szczególnie niebezpieczne i naganne z perspektywy konieczności respektowania wskazanych powinności uznać należy takie działania prokuratury, które są ukierunkowane a priori na pozbawienie obywateli przysługujących im praw. Stanowią one niebezpieczny precedens mogący zostać odczytany – także w opinii publicznej – jako sui generis usankcjonowanie naruszania standardów wytyczonych przez normy Konstytucji RP, ustaw zwykłych, ale i wiążących Rzeczpospolitą Polską postanowień zawartych w aktach prawa międzynarodowego.

Przepis art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stwarza wprawdzie organom państwa możliwość ograniczania praw obywateli, ale wyłącznie w ściśle określonych i wyjątkowych przypadkach. Są one także wyeksplikowane w bogatym dorobku orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego i doktrynie prawniczej.

Naruszone standardy europejskie

Należy mieć także na uwadze art. 18 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi: „Ograniczenia praw i wolności, na które zezwala niniejsza Konwencja, nie mogą być stosowane w innych celach, niż te, dla których je wprowadzono”. Zakazane jest zatem instrumentalne posługiwanie się określonymi instytucjami prawnymi, nawet jeśli ich zastosowanie byłoby formalnie dopuszczalne, w celu obejścia prawa i pośredniego osiągnięcia innych, ukrytych skutków.

Artykuł 18 EKPC był podstawą wydania szeregu doniosłych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który doprecyzował, jak zakaz ten należy rozumieć. Orzecznictwo ETPC jednoznacznie wskazuje, że niezgodne z art. 18 EKPC jest zarówno działanie państw dokonane wyłącznie w celu obejścia prawa, jak i działania, w których jest to tylko jeden z kilku, acz dominujący, motyw podjęcia danych czynności.

ETPC zaznaczył, że ten faktyczny motyw nie musi być wypowiedziany wprost przez władze, lecz można go domniemywać z całokształtu okoliczności sprawy. W ocenie Trybunału, znaczenie ma także istotność naruszanych praw oraz fakt, czy mają wpływ jedynie na osobę skarżącego, czy też na całokształt systemu demokratycznego w danym państwie.

Trybunał orzekał m.in. w sprawach, w których organy państwa, pod pretekstem prowadzenia postępowania karnego, pozbawiały wolności aktywistów występujących w obronie praw człowieka w celu ich uciszenia i pozasądowego ukarania albo oponentów politycznych w celu stłamszenia pluralizmu politycznego.

Na szczególną uwagę zasługują jednak okoliczności sprawy Aliyev p-ko Azerbejdżanowi ze względu na istotne podobieństwo do sprawy adw. Romana Giertycha. W tamtej sprawie również doszło do przeszukania domu i biura skarżącego, który także był adwokatem. Podobnie organy państwa zajęły dokumentację objętą tajemnicą adwokacką. Podkreślić jednak należy, że przeszukania zostały przeprowadzone w następujących po sobie dniach, zatem skarżący mógł osobiście uczestniczyć w obu z nich.

Pomimo to ETPC stwierdził, że doszło do naruszenia art. 18 w zw. z art. 8 EKPC, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym wcześniejsze działania władz kierowane przeciwko skarżącemu, m.in. dyskredytowanie go w prorządowych mediach. W ocenie Trybunału rzeczywistym motywem działania władz było uciszenie skarżącego, uniemożliwienie mu dalszego reprezentowania klientów i zniechęcenie innych do podejmowania podobnej działalności.

W tym kontekście nie można pominąć faktu, że adw. Roman Giertych wykonuje zawód adwokata i ciążą na nim szczególne obowiązki wynikające z przyjętego w Polsce modelu sytemu prawnego oraz charakteru tego szczególnego zawodu zaufania publicznego,  w szczególności obowiązek zachowania tajemnicy adwokackiej i obrończej.

Tymczasem, organy ścigania przez podjęte działania a priori uniemożliwiły skuteczną ochronę tych tajemnic. Zauważenia i podkreślenia wymaga, iż sąd orzekający w sprawie nielegalności przeszukania kancelarii stwierdził, iż to adwokat jest jedynym dysponentem tajemnicy i tylko on może w przesądzający sposób wskazać które informacje są nią objęte.

Poprzez zorganizowanie czynności w siedzibie kancelarii adwokackiej w sposób powodujący, iż adw. Roman Giertych nie mógł w nich uczestniczyć, prokurator próbował dokonać obejścia prawa także w ten sposób, że zabezpieczył wszystkie dokumenty i materiały, pomimo sprzeciwu obecnych na miejscu współpracowników i obrońców reprezentujących adw. Romana Giertycha, a także przedstawicielki ORA w Warszawie.

Takie zaplanowane naruszenie tajemnicy adwokackiej i obrończej, jak słusznie zaznaczył sąd orzekający w tej sprawie, jest niedopuszczalne w państwie prawnym. Klienci adwokata powierzają mu istotne i poufne informacje, zaś tajemnica obrończa ma charakter bezwzględny. Jej naruszenie godzi nie tylko w interesy samego adwokata i jego klientów, lecz w cały system, który na tej tajemnicy się opiera – obywatele nie mogą bowiem swobodnie korzystać z zagwarantowanego w art. 42 ust. 2 Konstytucji RP prawa do obrony, jeśli muszą się liczyć z okolicznością, że organy ścigania z premedytacją będą naruszać tajemnicę obrończą.

Także ETPC podkreśla, że tajemnica związana z wykonywaniem zawodu adwokata znajduje się pod ochroną art. 8 EKPC, zaś prześladowanie i nękanie adwokatów uderza w same podwaliny systemu EKPC.

Należy zatem wprost stwierdzić, że w związku z przeszukaniem przeprowadzonym w domu i kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha naruszone zostały nie tyko określone przepisy procedury karnej wymienione w postanowieniu sądu, ale także, co niezwykle istotne, podstawowe zasady regulujące pozycję jednostki w relacji do organów władzy w demokratycznym państwie, przede wszystkim art. 2, 7 i 42 Konstytucji RP, a także art. 8 i 18 EKPC.

Oceny sądu nie rozwiązują problemu

Nie jest wystarczające stwierdzenie, że opisywany problem został rozwiązany, bowiem sąd uznał nielegalność działania organów ścigania w tej sprawie i zarządził zwrot zatrzymanych materiałów. Problemem jest bowiem przede wszystkim to, że do takich działań w ogóle doszło. Nie chodzi tu bowiem o błąd, który mógł się potencjalnie przydarzyć, lecz o podejrzenie, że mogło dojść do celowego i zaplanowanego działania skierowanego przeciwko obywatelowi.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosi premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

 II.519.1871.2020

Błędy sądu przy zniesieniu współużytkowania wieczystego. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-13
  • Osoby wspólnie użytkujące nieruchomość spierały się na tym tle; w końcu wystąpiły do sądu o podział działki
  • Sąd błędnie ustalił jednak jej powierzchnię, a w efekcie również powierzchnie działek dla poszczególnych osób
  • Ponadto nie odniósł się do kwestii podziału budynków na wspólnym gruncie, a w orzeczeniu przekręcił imiona i nazwiska niektórych osób
  • Z powodu tych błędów orzeczenie nie może być wykonane, za to powoduje nowe spory 
  • Zainteresowani nie mogą np. uzyskać zaświadczenia o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu

By umożliwić obywatelom korzystanie z przysługującym im praw, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na ich korzyść. Błędów sądu nie da się bowiem naprawić w inny sposób. A nie mogły być sprostowane przez sam sąd jako "oczywiste omyłki pisarskie".

Historia sprawy

Kilkoro osób wspólnie użytkowało wieczyście działkę z budynkami. W jednym z nich były jeszcze odrębne lokale. Między użytkownikami trwały spory związane ze sposobem korzystania z nieruchomości. Dlatego wnieśli, by sąd zniósł współużytkowanie wieczyste i podzielił nieruchomość na mniejsze działki, a lokale w budynku pomiędzy nich.

Sąd Rejonowy wystąpił do biegłego geodety, by sporządził projekt zniesienia współużytkowania. I oparł się na jego opinii, nie weryfikując jej. 

W lutym 2003 r. sąd zniósł częściowo współużytkowanie wieczyste działek. Przyznał poszczególnym osobom  prawo użytkowania wieczystego, zgodnie z projektem podziału geodety. Jedną z działek sąd pozostawił we współużytkowaniu wieczystym w odpowiednich częściach udziałów. Sąd uregulował też dostęp do sieci elektrycznej, wodociągowej i kanalizacyjnej na poszczególnych działkach.

Rozstrzygnięcie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji, ufajac sądowi. Ten zaś nie sporządził pisemnego uzasadnienia.

Argumentacja RPO

Sąd Rejonowy wydał orzeczenie, które wobec istotnych błędów i braków nie może zostać wykonane. Zainteresowane osoby nie mogą uzyskać potwierdzenia swoich praw rzeczowych do nieruchomości.

Sąd oparł rozstrzygnięcie na danych z opinii biegłego geodety, w których były błędy:

  • mylnie oznaczono powierzchnię całej działki a w efekcie także powierzchnie działek, które miały przypaść poszczególnym osobom w wyniku zniesienia prawa współużytkowania wieczystego
  • przyznając poszczególnym uczestnikom postępowania konkretne lokale w budynku, sąd nie określił wystarczająco precyzyjnie, co komu przypadło w wyniku zniesienia wspólnego prawa
  • w orzeczeniu sąd nie odniósł się do kwestii podziału budynków
  • w sentencji orzeczenia sąd przekręcił imiona i nazwiska niektórych uczestników postępowania.

Wskutek tych błędów nie został zrealizowany cel uczestników postępowania, którym była likwidacja sporów związanych ze sposobem korzystania z gruntu, mimo prawomocnego zakończenia postępowania.

Nie otrzymali oni prawomocnego orzeczenia, które mogliby wykonać i w ten sposób ostatecznie zakończyć wspólnotę praw, co stanowiło dotychczas źródło konfliktów. Wręcz przeciwnie – orzeczenie, które nieprecyzyjnie opisuje co komu przypadło w efekcie zniesienia wspólności praw, może być wyłącznie przyczyną kolejnych sporów pomiędzy uprawnionymi.

Nie mogą zrealizować swych uprawnień majątkowych, pierwotnie związanych ze stanem współużytkowania wieczystego. Nie mogą uzyskać zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu.

Zaskarżone orzeczenie stworzyło zatem stan niepewności prawnej co do chronionych konstytucyjnie praw rzeczowych uczestników postępowania (prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, prawo własności budynków, prawo własności lokali w budynku). To zaś uzasadnia złożenie skargi nadzwyczajnej.

Znosząc wspólność praw rzeczowych, sąd nie zadbał o zawarcie w rozstrzygnięciu wszystkich elementów niezbędnych dla skuteczności postanowienia – choć miał taki bezwzględny obowiązek.

RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 623 i art. 624 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi przede wszystkim o błędne oznaczenie w sentencji postanowienia powierzchni wyodrębnianych działek - w następstwie zaakceptowania i powtórzenia przez sąd błędów z opinii biegłego geodety.

Sąd naruszył także konstytucyjną zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz przysługującą uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji ochronę praw majątkowych.

W tej sytuacji  konieczne jest uchylenie postanowienia sądu - tak by ponowne, prawidłowe już orzeczenie, przywróciło należną ochronę prawną uczestnikom postępowania. Dlatego RPO wnosi by SN uchylił orzeczenie i zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.7000.46.2019

Czy trzeba pójść na policję po karę z sanepidu? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2021-01-13

Czy trzeba odebrać od dzielnicowego decyzję, która „prawdopodobnie dotyczy nałożenia kary administracyjnej za nieprawidłowe wykonywanie obowiązku kwarantanny”? Pani twierdzi, że dostała telefon od dzielnicowego z informacją o przekazaniu korespondencji z sanepidu. Jakie skutki wiążą się z nieodebraniem decyzji?

Obowiązujące przepisy prawa nie wskazują jednoznacznie Policji jako organu upoważnionego do doręczania decyzji administracyjnych Sanepidu. W związku z tym, istnieje wątpliwość co do tego, czy takie doręczenie jest prawidłowe i skuteczne dla potencjalnie ukaranych decyzją o karze administracyjnej.

Ponieważ jednak, jak pokazuje praktyka, Sanepid ma inne zdanie w tym przedmiocie, trzeba sobie zdawać sprawę z faktycznych skutków nieodebrania decyzji od policjanta. Inspekcja Sanitarna może uznać, że dwukrotne niepodjęcie przesyłki oznacza „fikcję doręczenia”, a co za tym idzie, że decyzja o karze wchodzi w życie. W rezultacie, po niezapłaceniu kary w terminie uruchomi egzekucję i uzna, że minął termin do złożenia odwołania.

Jeżeli więc nie odbierzesz decyzji o karze od Policji, może to utrudnić ci walkę o swoje prawa w wyższej instancji.

RPO zaniepokojony zmianami w postępowaniu mandatowym

Data: 2021-01-12
  • Propozycje zmian mogą naruszać konstytucyjnie prawa i wolności.  
  • W dotyczącej nas wszystkich sprawie mandatów RPO przedstawia argumentację prawną, dlaczego proponowana zmiana musi budzić niepokój.
  • Oświadczenie RPO:

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem przyjmuje złożenie przez grupę posłów projektu ustawy o zmianie z 24 sierpnia 2001 r. - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (druk sejmowy nr 866).

W proponowanych zmianach zakłada się przede wszystkim poszerzenie kompetencji referendarzy sądowych do wydawania rozstrzygnięć rzutujących na sytuację prawną obywateli, przywrócenie nieistniejącej od 1998 r. instytucji „nakazu karnego” oraz zmianę trybu zaskarżenia mandatu karnego.

Aktualnie prowadzona analiza prawna ujawnia, że proponowane rozwiązania mogą stanowić naruszenie gwarantowanych konstytucyjnie praw i wolności człowieka i obywatela, na których straży stoi Rzecznik Praw Obywatelskich.

Proponowane zmiany legislacyjne już na pierwszy rzut oka zdają się godzić w gwarantowane konstytucyjnie domniemanie niewinności (art. 42 ust. 3 Konstytucji), prawo do sądu (ar. 45 Konstytucji, art. 77 ust. 2 Konstytucji), prawo do obrony (art. art. 42 ust. 2 Konstytucji), ale również w statuowaną art. 2 Konstytucji RP zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Państwo urzeczywistniające tę zasadę ma bowiem obowiązek stawiania na pierwszym miejscu praw i wolności człowieka i obywatela poprzez stworzenie instytucjonalnych i proceduralnych gwarancji ich ochrony.

Regulacja prawna zakładająca brak możliwości odmowy przyjęcia mandatu karnego stwarza faktycznie sytuację, w której arbitralne podejście funkcjonariusza organu uprawnionego do ścigania wykroczeń może zrodzić nieodwracalne konsekwencje prawne dla obywatela.

W postępowaniu mandatowym można nałożyć grzywnę w wysokości do 1000 zł (a w niektórych szczególnych przypadkach nawet kilkukrotnie wyższą), a w projekcie ustawy zakłada się, że taka kara może podlegać egzekucji nawet po wniesieniu przez obywatela odwołania do sądu. Autorzy projektu przyjmują bowiem, że to sąd może, a nie musi, po wniesieniu odwołania wstrzymać wykonalność kary nałożonej mandatem. Z praktycznego punktu widzenia, pomimo trwania postępowania sądowego zmierzającego do zakwestionowania zasadności nałożenia mandatu, obywatel pozbawiony może zostać pieniędzy zapewniających mu utrzymanie.

Sam projektowany tryb odwoławczy od wymierzonego mandatu rodzi kolejne niebezpieczeństwo w postaci braku możliwości wykazania niewinności przez niesłusznie ukaranego. Powodem takiego wniosku jest przyjęte w projekcie ustawy  „odwrócenia ciężaru dowodu”. Polega to na tym, że obywatel ukarany mandatem karnym w krótkim czasie 7 dni zmuszony zostaje do zebrania wszystkich dowodów świadczących o jego niewinności i złożenia ich wraz z odwołaniem do sądu. Tymczasem standardem demokratycznego państwa prawnego jest, że to organ państwa musi wykazać winę jednostki pociąganej do odpowiedzialności za wykroczenie. Co równie ważne - w przypadku niemożności udowodnienia jednostce winy, to na oskarżycielu spoczywać powinien następczy obowiązek odstąpienia od prób zastosowania represji karnej.

Taki obowiązek wynika m. in. z dyrektywy parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

Nadto, niebezpiecznie ograniczane wydaje się być prawo do obrony, w tym także znaczeniu, że możliwość późniejszego zgłaszania dowodów niewinności (mimo że niektórych sam obywatel pozyskać nie jest władny, i do których dostęp miałby tylko uprawniony organ państwowy: np. nagrania monitoringu), jest warunkowana wyłącznie nieznajomością tego dowodu w chwili składania odwołania do mandatu.

Nie można wykluczyć, że sam termin na złożenie odwołania od wymierzonego mandatu, z różnych przyczyn może nie zostać przez ukaranego dochowany. Skutkiem tego będzie, wbrew twierdzeniom projektodawców o odciążeniu sądów, angażowanie ich w dodatkowe badanie okoliczności uzasadniających przywrócenia terminu do odwołania się od mandatu.

Za niezrozumiałe należy uznać proponowane wyłączenie zakazu reformationis in peius, tj. umożliwienie wymierzania surowszej kary w przypadku wniesienia odwołania od grzywny nałożonej mandatem. Ukarany mandatem, składając odwołanie, ryzykować będzie, że oprócz ewentualnych kosztów sądowych będzie musiał ponieść jeszcze surowszą karę. Skonstatować trzeba, że propozycja ta zmierza do zniechęcenia ukaranych obywateli do kwestionowania zasadności mandatu.

Co równie istotne, stwierdzenie zawinienia i wymierzenie kary za wykroczenie jest i powinno być nadal domeną niezawisłego i niezależnego sądu. Projekt jednak zakłada, że o winie i karze rozstrzygnie arbitralną decyzją osoba niejednokrotnie do tego nieprzygotowana, bo bez wykształcenia prawniczego, czy odpowiedniego doświadczenia. Proponowana zmiana jest nieakceptowalna także dlatego, że wspomniana arbitralna decyzja wydawana będzie przez funkcjonariusza służbowo podporządkowanego i obowiązanego do wykonywania poleceń przełożonych.

Projektowana nowelizacja może prowadzić do niebezpiecznych nadużyć ze strony władzy i stanowić krok w stronę budowania tzw. „państwa policyjnego”. Z drugiej strony patrząc, rezultatem proponowanych zmian może być zniechęcenie obywateli do dochodzenia ich praw i stworzenie tym samym tzw. „efektu mrożącego”.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich trwają obecnie prace nad przygotowaniem kompleksowej opinii prawnej w odniesieniu do proponowanych zmian, która to opinia zostanie przedłożona Marszałek Sejmu i Marszałkowi Senatu.

O praworządności w Unii Europejskiej. Rozmowa Adama Bodnara i Macieja Taborowskiego

Data: 2021-01-11

Nie wolno nam zapominać o losie sędziów represjonowanych przez polskie władze. Musimy pamiętać nazwiska: Juszczyszn, Morawiec, Tuleja.  Musimy się interesować losem zasady praworządności, bo od niej zależy, czy Polska pozostanie państwem europejskim, czy też osunie się w sposób nieodwracalny w stronę konkurencyjnego autorytaryzmu. O kwestii zasady praworządności w Unii Europejskiej RPO prof. Adam Bodnar rozmawiał online ze swoim zastępcą dr. hab. Maciejem Taborowskim. Rozmowa odbyła się w ramach debat RPO z cyklu #PorozmawiajMY

Dotyczyła m.in.

  • działań zespołu ekspertów w Biurze RPO, który uczestniczy w europejskich postępowaniach sądowych a także spotkaniach z przedstawicielami KE;
  • tempa postępowań praworządnościowych (wszyscy oczekują, że procesy powinny iść szybciej, ale mamy pandemię i finalizowane były negocjacje budżetowe;
  • znaczenia unijnego rozporządzenia o praworządności (wszystko zależy  teraz od tego, jak ten instrument będzie stosowany. A jeśli TSUE nie znajdzie podstaw do jego uchylenia, to nie będzie tego mógł zrobić żaden sąd krajowy. Warto też pamiętać, że wstrzymanie finansowania dla państwa, które łamie unijną praworządność, nie powoduje, że obywatele. nie dostaną pieniędzy. Wstrzymanie finansowania jest problemem państwa);
  • sytuacji sędziów polskich w rok po marszu tysiąca tóg (w systemie sądowniczym panuje dualizm, sędziowie stosują się do zasad praworządności, a dwie nowe izby SN z wadliwym umocowaniem przeciwdziałają działaniu sędziów. Im dłużej trwa ten dualizm, tym trudniej będzie z niego wyjść);
  • dramatycznej sytuacji sędziów, którym których zawiesza się i odbiera immunitety (Izba Dyscyplinarna SN dostosowała się do orzeczenia TSUE i nie rozstrzyga spraw dyscyplinarnych, ale uchyla immunitety, zaś sprawy sędziów polskich trwają przed TSUE długo, bo to są pierwsze takie sprawy. Nie ma jeszcze wypracowanego orzecznictwa, jeszcze nie dawno nie było nic poza orzeczeniem ws sędziów portugalskich);
  • polskich spraw przed TSUE, które mogą być rozstrzygnięte w tym roku;
  • spraw europejskich, które mają znaczenie dla sytuacji w Polsce.

Nagranie dostępne na kanale Rzecznika Praw Obywatelskich w serwisie YouTubehttps://www.youtube.com/watch?v=SXVZV047azY 

Sprawa zawieszania biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych – wciąż bez wyroku TK. Wyjaśnienia RPO dla Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców

Data: 2021-01-11
  • RPO przekazuje Rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorców informacje o głównych problemach, które zidentyfikował, i o problemach z ich załatwianiem w instytucjach państwa.
  • Konstytucyjność przepisów - które służą do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego - wciąż nie jest rozstrzygnięta przez Trybunał Konstytucyjny
  • RPO, który zaskarżył je jeszcze w 2014 r., a potem przyłączał się do skarg konstytucyjnych obywateli, informuje Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców o przewlekaniu się sprawy

Obywatele od dawna skarżą się do RPO, że postępowania o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe są wszczynane instrumentalnie. Potem są one zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO zaskarżył do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia. Jak podkreśla RPO, ma on jednak prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

Wreszcie 21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

- Dotychczas, w żadnej z wymienionych wyżej spraw termin rozprawy nie został wyznaczony – podkreśla Adam Bodnar w odpowiedzi na pismo w tej sprawie Marka Wocha, dyrektora generalnego Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

II.511.1778.2014

RPO skarży 5 tys. zł za brak maseczki we wrześniu

Data: 2021-01-08
  • RPO skarży decyzję mazowieckiego Sanepidu, który utrzymał karę 5 tys. zł za nienoszenie maseczki 5 września 2020 r. Domaga się uchylenia kary.

Pani Z. została ukarana za brak maseczki w Ikei. Podstawą była notatka policjanta. Sanepid przyjął notatkę (na podstawie porozumienia pomiędzy Głównym Inspektorem Sanitarnym a Komendantem Głównym Policji, które stanowi, że sanepid wydaje decyzje administracyjne w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej po przeanalizowaniu notatki służbowej otrzymanej od funkcjonariusza policji) i wymierzył karę na podstawie rozporządzenia rządu do ustawy epidemicznej o obowiązku noszenia maseczek. Tymczasem ustawa ta pozwala nakładać obowiązek noszenia maseczek tylko osobom chorym lub podejrzanym o zakażenie. A nie wszystkim.

O tym, że nie mamy prawnych podstaw do nakładania na ludzi obowiązku noszenia maseczek, RPO alarmował od maja 2020 r. Ostatecznie Sejm przyjął ustawę w tej sprawie w grudniu 2020. Pani Z. była w sklepie we wrześniu.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, rozstrzygnięcia organów obu instancji obarczone są wadą. Doszło bowiem do nałożenia na stronę postępowania administracyjnego kary pieniężnej za naruszenie takiego  obowiązku, którego naruszenie nie skutkuje sankcją administracyjną w świetle obowiązującego prawa.

Zgodnie z art. 46a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, „w przypadku wystąpienia stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego o charakterze i w rozmiarach przekraczających możliwości działania właściwych organów administracji rządowej i organów jednostek samorządu terytorialnego, Rada Ministrów może określić, w drodze rozporządzenia, na podstawie danych przekazanych przez ministra właściwego do spraw zdrowia, ministra właściwego do spraw wewnętrznych, ministra właściwego do spraw administracji publicznej, Głównego Inspektora Sanitarnego oraz wojewodów: 1) zagrożony obszar wraz ze wskazaniem rodzaju strefy, na którym wystąpił stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego, 2) rodzaj stosowanych rozwiązań - w zakresie określonym w art. 46b - mając na względzie zakres stosowanych rozwiązań oraz uwzględniając bieżące możliwości budżetu państwa oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego”.

Artykuł 46b pkt 4 powołanej ustawy, w brzmieniu obowiązującym do 29 listopada 2020 r., przewidywał możliwość ustanowienia przez Radę Ministrów obowiązku poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie. Z literalnej treści przytoczonej regulacji wynika w sposób jednoznaczny, że obowiązek, o którym mowa, mógł zostać nałożony wyłącznie na dwie kategorie osób tj. osoby chore (na chorobę zakaźną) oraz osoby podejrzane o zachorowanie (podejrzane o chorobę zakaźną w rozumieniu art. 2 pkt 20 ustawy tj. osoby, u których „występują objawy kliniczne lub odchylenia od stanu prawidłowego w badaniach dodatkowych, mogące wskazywać na chorobę zakaźną”).

Tymczasem, w § 24 ust. 1 rozporządzenia z dnia 7 sierpnia 2020 r., Rada Ministrów ustanowiła „do odwołania” powszechny (nieograniczony do osób chorych i podejrzanych o zachorowanie) nakaz zakrywania ust i nosa „przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego (…)”. Obowiązek ten realizować należało m.in. „w obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach (straganach)” (§ 24 ust. 1 pkt 2 lit. d rozporządzenia). W świetle przytoczonej wyżej treści upoważnienia ustawowego, nie ulega wątpliwości, że Rada Ministrów ustanawiając wskazany obowiązek wykroczyła poza przyznane jej przez ustawodawcę kompetencje.

Należy również zwrócić uwagę, że żaden inny przepis ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, obowiązujący w dacie wydania rozporządzenia z dnia 7 sierpnia 2020 r., nie upoważniał Rady Ministrów do nałożenia powszechnego obowiązku zakrywania ust i nosa. Za taki przepis nie może być uważany w szczególności art. 46 ust. 4 pkt 5 w zw. z art. 46b pkt 1 ustawy, który uprawnia Radę Ministrów do ustanowienia obowiązku wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów. Zabiegiem sanitarnym w rozumieniu ustawy jest bowiem zabieg służący poprawie higieny osobistej poprzez „pozbycie się” z ciała/ubrań potencjalnie na nich się znajdujących biologicznych czynników chorobotwórczych (art. 2 pkt 30 ustawy). Zabiegiem sanitarnym jest np. dezynfekcja rąk. Stosowanie zakrycia ust i nosa stanowi natomiast co najwyżej element odrębnej kategorii środków profilaktycznych, wymienianych w ustawie zakaźnej obok zabiegów.

Potwierdzeniem tezy o braku ustawowych podstaw do ustanowienia przez Radę Ministrów powszechnego obowiązku zakrywania ust i nosa jest dokonana z dniem 29 listopada 2020 r., na mocy ustawy z dnia 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. poz. 2112), nowelizacja art. 46b ustawy zakaźnej. Doszło bowiem do dodania do przywołanej jednostki redakcyjnej pkt. 13 stanowiącego, że w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić „nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu”.

W świetle powyższego, nie powinno budzić wątpliwości, że ustanowiony rozporządzeniem z dnia 7 sierpnia 2020 r. powszechny obowiązek zakrywania ust i nosa nie był żadnym z obowiązków, które mogła wprowadzić Rada Ministrów, a które wymienione zostały w art. 46 ust. 4 i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, w ich brzmieniu obowiązującym przed 29 listopada 2020 r. Tymczasem art. 48a ust. 1 powołanej ustawy przewiduje nałożenie administracyjnej kary pieniężnej wyłącznie za uchybienie nakazom, zakazom i ograniczeniom ustanowionym na podstawie art. 46 lub art. 46b. Wymierzając pani Z karę za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa, organ naruszył zatem art. 48a ust. 1 ustawy.

V.7018.809.2020

RPO sprawdza zasadność ukarania za prowadzenie kwiaciarni-lodowiska w Szczecinie

Data: 2021-01-08

RPO podjął z urzędu sprawę wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej przedsiębiorcy prowadzącemu lodowisko w Szczecinie. Mimo obostrzeń, udostępnił on obiekt jako „kwiaciarnię". Goście mogli założyć łyżwy, by wybrać któryś z ustawionych na środku lodowiska kwiatów.

Na początek poprosił Sanepid w Szczecinie o kopię całości akt administracyjnych postępowania (można je wysłać elektronicznie, ePUAPem). Pyta się też, czy od decyzji Sanepidu zostało wniesione odwołanie, czy tez jego decyzja  jest już ostateczna.

V.7018.12.2021

Sprawa zamknięcia ulicy Wiejskiej bez wiedzy władz Warszawy. RPO do MSWiA

Data: 2021-01-07
  • Ulica Wiejska, przy której mieszczą się budynki parlamentu, została zagrodzona i zamknięta w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi odbywającymi się od października 2020 roku.
  • RPO ustalił, że odbyło się to bez wiedzy władz miasta, choć wymaga to reorganizacji ruchu i dlatego policja ma prawny obowiązek o tym informować.
  • RPO zwraca też MSWiA uwagę, że okolice Sejmu RP są miejscem kluczowym dla debaty publicznej i częstokroć stanowią miejsce demonstracji o istotnym społecznie znaczeniu.

Rozumiejąc konieczność ochrony zarówno osób protestujących, jak i osób przebywających w budynkach parlamentarnych, należy w sposób szczególny rozważyć proporcjonalność działań policji z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń publicznych – pisze Adam Bodnar do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Jednocześnie ulica Wiejska jest drogą gminną zarządzaną przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zgodnie Prawem o ruchu drogowym (z art. 10 ust. 6). Wyłączenie ulicy w centrum miasta wiąże się zaś z koniecznością podjęcia szeregu działań zabezpieczających, umożliwiających reorganizację ruchu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się we wskazanej sprawie do Zarządu Terenów Publicznych Miasta Warszawy. Jak wynika z odpowiedzi, jako zarządca drogi ul. Wiejskiej w Warszawie, Zarządca nie był informowany o ustawieniu wygrodzeń, nie opiniował projektu czasowej organizacji ruchu jak również nie wprowadzał zmian w organizacji ruchu stosownie do art. 20 ust. 14 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. Według ustaleń wygrodzenia zostały ustawiane przez Policję na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, w związku z koniecznością zapewnienia porządku i bezpieczeństwa kompleksu sejmowego na czas odbywających się przed Sejmem zgromadzeń publicznych.

Jednocześnie należy wskazać, że podmioty uprawnione (Policja, Żandarmeria Wojskowa lub wojskowe organy porządkowe) do wprowadzania tymczasowego ograniczenia lub zakazu ruchu (zgodnie z rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 2003 r.) zobowiązane są do informowania organu zarządzającego ruchem i zarząd drogi w przypadku wyznaczania objazdów.

VII.613.131.2020

Jak MEiN zapewnia bezpieczeństwo uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych?

Data: 2020-12-31
  • Nie ma przepisów dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć dodatkowych na tzw. strzelnicach szkolnych
  • Żadnych działań co do tworzenia i funkcjonowania tych strzelnic nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja – wykazała kontrola NIK
  • Podjęto ją po tym, jak kilka lat temu uczeń stracił wzrok w jednym oku wskutek wypadku na takiej strzelnicy
  • O bezpieczeństwo uczniów podczas tych zajęć dodatkowych Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka

W maju 2016 r. doszło do wypadku podczas zajęć dodatkowych ze strzelectwa sportowego, prowadzonych na strzelnicy w szkole w Stalowej Woli. Uczeń stracił wzrok w jednym oku.

Z tego m.in. powodu Najwyższa Izba Kontroli postanowiła sprawdzić, jak zapewnia się uczniom bezpieczeństwo podczas zajęć z nauki strzelania w szkołach.

Jak wynika z raportu NIK z 2018 r. pt. „Zapewnienie bezpieczeństwa uczniów na strzelnicach szkolnych”, bezpieczeństwo uczniów podczas zajęć nauki strzelania sportowego nie jest dostatecznie zapewnione.

Przepisy nie określają bowiem szczegółowych regulacji funkcjonowania strzelnic szkolnych, wymogów dla pomieszczeń wykorzystywanych w tym celu, jak i ich wyposażenia.

W większości skontrolowanych szkół zajęcia strzeleckie prowadzono w obiektach niebędących strzelnicami w rozumieniu przepisów, lecz jedynie pomieszczeniami adaptowanymi (np. strych, magazyn, piwnica).

NIK zwrócił uwagę, że było to możliwe, ponieważ w przepisach w ogóle nie ma pojęcia "strzelnicy szkolnej". Co za tym idzie, nie ma także szczegółowych regulacji i zasad ich funkcjonowania. 

Dyrektorzy szkół próbowali zapewnić bezpieczeństwo uczestników, tworząc własne zasady funkcjonowania strzelnic szkolnych oraz wizytując zajęcia. A ze względu na brak regulacji, żadnych działań dotyczących tworzenia i funkcjonowania strzelnic szkolnych nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja.

Kontrolę przeprowadzono w województwie podkarpackim. Zidentyfikowane przez NIK problemy - zwłaszcza brak regulacji co do zapewnienia bezpieczeństwa - dotyczą jednak całego kraju.

W związku z wynikami tej kontroli RPO poprosił szefa resortu o stanowisko w sprawie. Pyta też, czy ministerstwo podejmowało działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych.

Pismo przekazano też do wiadomości Rzecznika Praw Dziecka.

Odpowiedź wiceministry Marzeny Machałek (aktualizacja 21 stycznia 2021 r.)

Minister Edukacji Narodowej 6 lipca 2017 r. w podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2017/2018 ustalił do monitorowania obszar dotyczący zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach funkcjonujących w szkołach.  Badanie zaplanowano w 100% szkół, w których zorganizowano strzelnice i przeprowadzono od stycznia do marca 2018 r.

Liczba strzelnic zorganizowanych na terenie szkół, wg stanu na 16 marca 2018 r., wynosiła 255, w tym 67 w samodzielnych szkołach i 188 w zespołach szkół. Najwięcej – 103 strzelnice zorganizowano w liceach ogólnokształcących, najmniej w szkołach podstawowych – 43.

Po analizie arkuszy monitoringu przekazanych przez kuratorów oświaty, sprawujących nadzór pedagogiczny nad publicznymi  i niepublicznymi szkołami na obszarze danego województwa, stwierdzono, że z powodu braku szczegółowych uregulowań prawnych dotyczących organizowania strzelnic dyrektorzy szkół stosowali ogólne przepisy zawarte w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu  z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny  w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach.

Rozpatrując kwestie bezpieczeństwa na terenie placówek oświatowych, należy mieć na względzie, że organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę lub placówkę należy zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki. Zatem zaplanowanie organizacji strzelnicy na terenie szkoły wiąże się z dodatkowymi wymogami dotyczącymi spełnienia określonych warunków bezpieczeństwa.

W ramach monitoringu weryfikowano funkcjonowanie strzelnic pod względem bezpieczeństwa, m.in. w zakresie: − posiadania wyposażenia i sprzętu z wymaganymi atestami  lub certyfikatami,  − sprawności i zabezpieczenia sprzętu;  − oznakowania i zabezpieczenia stanowisk; − wyposażenia w apteczkę i instrukcję pierwszej pomocy.

Mając na względzie przekazane dane przez kuratorów oświaty  oraz wzmocnienie bezpieczeństwa uczniów na terenie szkół i placówek, Minister Edukacji Narodowej w listopadzie 2018 r. znowelizował rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych  i niepublicznych szkołach i placówkach. Wprowadzono m.in. regulacje dotyczące organizowania strzelnic na terenie placówek oświatowych oraz obowiązek przeszkolenia pracowników szkoły lub placówki w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Określono warunki, które muszą spełniać strzelnice organizowane  w szkołach i placówkach odwołując się do ustawy z dnia 21 maja 1999 r.  o broni i amunicji.

Zgodnie z art. 45 tej ustawy broń palna oraz inna broń zdolna do rażenia celów na odległość może być używana w celach szkoleniowych i sportowych tylko na strzelnicach, a regulaminy strzelnic  i kwalifikacje osób prowadzących na nich zajęcia muszą spełniać warunki określone na podstawie art. 46 wymienionej ustawy. Ponadto,  w § 38 ww. rozporządzenia wprowadzono obowiązek zaznajomienia uczniów z zasadami korzystania ze strzelnicy i bezpiecznego obchodzenia się z bronią przed przystąpieniem do strzelania z broni sportowej.

Obecnie, aby zwiększyć bezpieczeństwo dzieci podczas pobytu  w szkole, także pozostali jej pracownicy powinni być przygotowani  do udzielania pierwszej pomocy. Dotychczas przepisy rozporządzenia wymieniały jedynie nauczycieli, w tym m.in. prowadzących zajęcia  w warsztatach i laboratoriach lub zajęcia wychowania fizycznego. Podkreślono także konieczność wyposażenia pomieszczeń szkoły  w apteczkę zaopatrzoną w środki niezbędne do udzielania pierwszej pomocy wraz z instrukcją jej udzielania. 

 VII.071.17.2018

Cudzoziemcy coraz dłużej czekają na legalizację pobytu w Polsce. Adam Bodnar interweniuje u premiera

Data: 2020-12-30
  • Nawet ponad 2 lata mogą czekać cudzoziemcy na ostateczną decyzję w sprawie zezwolenia na pobyt w Polsce
  • Tymczasem według przepisów załatwienie sprawy powinno nastąpić w miesiąc
  • A podczas oczekiwania na koniec procedury nie można nawet na krótko opuścić Polski, by np. odwiedzić rodzinę
  • Bezczynność organów administracji narusza zatem prawo cudzoziemców do ochrony przed ingerencją w życie rodzinne i prywatne
  • Przewlekłość w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców kosztowała budżet państwa ok. 2 mln zł

Wobec faktu, że dotychczasowe działania MSWiA nie przyniosły realnej poprawy, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wdrożenie kompleksowych i skutecznych rozwiązań usprawniających postępowania i skracających oczekiwanie na wydanie pozwoleń na pobyt i pracę.

Problemy cudzoziemców wobec długotrwałych postępowań   

Od kilku lat cudzoziemcy przebywający w Polsce skarżą się na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów i Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców w sprawach legalizacji ich pobytu. Liczne skargi napływające do Biura RPO – zgłaszane także przez pracodawców - wskazują, że na zezwolenie na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę trzeba czekać nawet kilkanaście miesięcy.

Tymczasem według przepisów załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - dwóch miesięcy.

Konsekwencją przewlekłości są problemy finansowe wobec braku możliwości pracy zarobkowej, a także zniechęcenie pracodawcy i odstąpienie od zamiaru powierzenia cudzoziemcowi pracy. Z kolei studenci, którzy wnoszą o pobyt czasowy przed rozpoczęciem roku akademickiego, często uzyskują kartę pobytu dopiero przed końcem roku akademickiego. Uniemożliwia im to wyjazd do kraju pochodzenia w czasie przerw semestralnych.

W ocenie skarżących przewlekłości towarzyszy chaos organizacyjny w urzędach wojewódzkich. Chodzi m.in. o brak kontaktu z inspektorem prowadzącym postępowanie czy niemożność wypowiedzenia się co do zebranych materiałów.

Raport NIK nie zmienił sytuacji

Na nieprzygotowanie administracji publicznej do obsługi migrantów wskazuje  Informacja Najwyższej Izby Kontroli „Przygotowanie administracji publicznej do obsługi cudzoziemców”. Potwierdza ona, że wojewodowie i Szef Urzędu ds. Cudzoziemców nie przestrzegają terminów załatwienia sprawy.

RPO sprawdził, czy po raporcie NIK usprawniono pracę urzędów. Z uzyskanych wyjaśnień wynika, że sytuacja w latach 2018-2019 znacząco nie poprawiła się. W Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim, mimo zwiększenia liczby etatów, w 2019 r. na jednego inspektora przypadało średnio 535 postępowań legalizacyjnych. W Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim spraw tych było 686.

Nie poprawił się też średni czas rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu. W Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim średni czas postępowania w 2019 r. wzrósł do 397 dni, a w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim - do 363 dni.

Zatrważa fakt, że w 2019 r. średni czas rozpatrywania odwołania od decyzji negatywnej dla cudzoziemca do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców wynosił 419 dni.

Przed końcem procedury nie można odwiedzić rodziny za granicą

Oznacza to, że cudzoziemcy mogą czekać na ostateczną decyzję nawet ponad 2 lata. A w tym czasie ich sytuacja życiowa może się diametralnie zmienić. Np. kończą studia; muszą zmienić pracodawcę zniechęconego przedłużającym się postępowaniem; tracą albo zmieniają podstawy prawne pobytu, co wymaga  rozpoczęcia nowej procedury.

Niepewność terminu wydania decyzji powoduje, że migranci nie mogą budować i rozwijać życia rodzinnego i prywatnego w Polsce. Zgodnie z przepisami stempel potwierdzający złożenie wniosku o zezwolenie na pobyt nie upoważnia cudzoziemca do ponownego wjazdu do Polski. Podczas wieloletniego oczekiwania na zakończenie procedury nie może on nawet na krótko opuścić Polski. A to godzi w jego więzi rodzinne w kraju pochodzenia.

W ten sposób bezczynność organów administracji narusza prawo cudzoziemców do ochrony przed ingerencją w życie rodzinne i prywatne, które zagwarantowane jest każdemu na gruncie art. 47 Konstytucji oraz art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Sądy wskazują na naruszanie Konstytucji 

Przewlekłość procedur ma swe odzwierciedlenie w kwotach zasądzanych w latach 2018-2019 przez wojewódzkie sądy administracyjne tytułem przyznania skarżącemu kwoty pieniężnej, grzywny nałożonej na organ, a także zwrotu kosztów postępowania. Z informacji RPO wynika, że przewlekłość w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców kosztowała budżet państwa ok. 2 mln zł.

Sądy podkreślają, że przewlekłe prowadzenie spraw przez urzędy wojewódzkie narusza nie tylko Kodeks postępowania administracyjnego, ale też i Konstytucję. Obowiązek organu działania zgodnego z prawem wynika z prawa do dobrej administracji wywodzonego z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji), zasady sprawności i rzetelności działań instytucji publicznych (preambuła do Konstytucji) czy zasady dobra wspólnego (art. 1 Konstytucji).  

Pomimo wielu działań podejmowanych przez urzędy wojewódzkie w celu zwiększenia liczby etatów i przeciwdziałania nadmiernemu obciążeniu pracowników urzędów, zachowanie wynikających z przepisów prawa terminów załatwienia sprawy w tej kategorii w zasadzie nie jest możliwe.

Rekomendacje RPO

W opinii RPO niezbędne jest kompleksowe podejście do problemu: uwzględnienie tematu przewlekłości w planowaniu polityki budżetowej państwa, jak i informatyzacja postępowań legalizacyjnych jako zasady.

Aby zminimalizować negatywne skutki niewydolności urzędów warto rozważyć wprowadzenie udogodnień dla stron postępowań, w zakresie np. przyznania wszystkim cudzoziemcom prawa do pracy od momentu złożenia wniosku, czy udzielania zezwoleń na pobyt i pracę w ramach określonej branży, a nie - jak dotychczas - na pracę u konkretnego pracodawcy.

Dużym ułatwieniem w przypadkach przedłużania ważności już udzielonych zezwoleń na pobyt byłoby też zmniejszenie liczby dokumentów wymaganych od cudzoziemców w kolejnych postępowaniach.

XI.540.10.2018

Na jakiej podstawie usługi hotelarskie zostały ograniczone? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-29

Pan jest przedsiębiorcą, zwykle wynajmował domki osobom, które przyjeżdżały rodzinami; pan pytał na jakiej podstawie usługi hotelarskie zostały ograniczone.

  • Do dnia 17 stycznia 2021 r. świadczenie usług hotelarskich, co do zasady, jest niedopuszczalne (§ 10 ust.2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpienie stanu epidemii). Cytowany przepis wymienia szereg wyjątków od tej zasady np. dla pracowników sezonowych (hotele pracownicze), dla osób wykonujących zawody medyczne, dla kierowców wykonujących transport drogowy, dla pacjentów i ich opiekunów w celu uzyskania świadczenia opieki zdrowotnej, dla cudzoziemców niemogących kontynuować podróży do miejsca stałego zamieszkania lub pobytu. Rozporządzenie w cytowanym przepisie wymienia w 25 punktach osoby/ grupy osób wobec których świadczenie usług hotelarskich jest dopuszczalne; wymagane jest okazanie dokumentu potwierdzającego fakt wyłączenia z zakazu.
  • Przedsiębiorcy świadczący usługi dla osób spełniających określone kryteria, są zobowiązani do zastosowania się do określonych wymogów np. zakaz prowadzenia restauracji (podawanie posiłków możliwe wyłącznie do pokoju), stosowania zasad higieny, dezynfekcji, zakrywania nosa i ust, zachowania dystansu społecznego.
  • Stan prawny na 29.XII.2020r.
  • (Podstawa prawna: rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2316)

Jak obejść zakazy hotelowe?

Pan pytał, jak może obejść zakazy „hotelowe”, bo przyjechał z zagranicy (dokładnie pytał jakie są wyjątki czyli np. hotele pracownicze itp.), żeby sobie zorganizować wyjazd. Twierdził, że hotel poselski funkcjonuje, więc i on powinien mieć możliwość skorzystać z hotelu.

Na podstawie przepisów rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, do dnia 17 stycznia 2021 r. ograniczone jest prowadzenie działalności hotelarskiej. Wyjątki od ww. ograniczenia zostały określone w § 10 ust. 2 rozporządzenia. Hotele mogą być dostępne, m. in.

  • dla pracowników w ramach hoteli pracowniczych,
  • dla medyków,
  • dla członków załogi statku powietrznego,
  • dla pracowników obsługujących lotniska oraz ruch lotniczy, w związku z wykonywaniem zadań zawodowych,
  • dla kierowców wykonujących transport drogowy,
  • dla członków obsady pociągu oraz pracowników infrastruktury kolejowej,
  • dla pacjentów i ich opiekunów, w celu uzyskania świadczenia opieki zdrowotnej w podmiocie wykonującym działalność leczniczą,
  • dla żołnierzy oraz funkcjonariuszy służb, np. Policji, Straży Granicznej,
  • dla zawodników, trenerów i członków sztabu szkoleniowego w ramach zgrupowań sportowych,
  • dla zdających oraz innych osób uczestniczących w organizowaniu i przeprowadzaniu egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie lub egzaminu zawodowego,
  • dla pełnomocników procesowych, obrońców i pełnomocników stron, stron postępowania karnego, cywilnego i sądowo - administracyjnego, ich przedstawicieli ustawowych, świadków, biegłych oraz tłumaczy sądowych, w dniu posiedzenia sądu lub przeglądania akt sprawy oraz w dniu poprzedzającym,
  • dla członków misji dyplomatycznych, urzędów konsularnych i przedstawicieli organizacji międzynarodowych oraz członków ich rodzin,
  • dla gości będących żołnierzami wojsk sojuszniczych,
  • dla pracowników cywilnych różnych służb, w związku z wykonywaniem, poza miejscem stałego zamieszkania, zadań zawodowych,
  • w zakresie działalności Domu Poselskiego w ramach wykonywaniu mandatu posła i senatora,
  • dla cudzoziemców niemogących kontynuować podróży do miejsca stałego zamieszkania lub pobytu.
  • w zakresie działalności Domu Poselskiego dla osób uprawnionych do zakwaterowania na podstawie przepisów wydanych w związku z art. 46 ust. 1 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora

Stan prawny: 30. 12. 2020 r.

 

Sądowe Top Ten – RPO Adam Bodnar o najważniejszych sprawach sądowych w 2020 r.

Data: 2020-12-29
  • Sylwester 2020 r. będzie wyjątkowo smutny – napisał prof. Adam Bodnar w publikacji przygotowanej dla „Rzeczpospolitej” wspólnie z dyrektorami zespołów w Biurze RPO. Lista została ułożona chronologicznie.
  • Czas podsumowań skłania do refleksji nad najważniejszymi wydarzeniami w mijającym roku. Bez wątpienia był to kolejny rok ataku na niezależność sądownictwa. Sędziowie Paweł Juszczyszyn, Beata Morawiec oraz Igor Tuleya zostali pozbawieni immunitetu sędziowskiego  oraz są zawieszeni jako sędziowie. Trudno o bardziej symboliczny obraz sytuacji, w jakiej się aktualnie znajdujemy.
  • Wierzę, że w przyszłości powrócą oni do orzekania, dzięki orzeczeniom Trybunału Sprawiedliwości UE lub Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jednak dla nich Sylwester 2020 r. będzie wyjątkowo smutny.
  • Jednak 2020 r. to nie był tylko kolejny rok „konstytucyjnej smuty”. Zapadło w nim wiele wyroków przełomowych z punktu widzenia praw człowieka oraz praworządności.

1. Uchwała 3 Izb Sądu Najwyższego

23 stycznia 2020 r. Sąd Najwyższy w składzie trzech połączonych Izb: Izby Cywilnej, Izby Karnej oraz Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego wydał uchwałę (sygn.  BSA I-4110-1/20). Uchwała ma charakter bezprecedensowy. Określiła zasady weryfikacji nominacji sędziowskich dokonywane przez Krajową Radę Sądownictwa w nowym składzie. Wprawdzie uchwała na razie odniosła mniejsze skutki niż można się było spodziewać, to jednak stanowiła historyczny akt obrony niezależności sądownictwa. Będzie także wpływać na dalsze rozstrzygnięcia podejmowane na szczeblu europejskim. Można się bowiem spodziewać, że wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 1 grudnia 2020 r. w sprawie Ástráðsson przeciwko Islandii (skarga nr 26374/18) otwiera drzwi do przełomowych rozstrzygnięć dotyczących niezależności polskich sędziów.

2. Zakwestionowanie uchwał „antyLGBT”

14 lipca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn. akt III SA Gl 15/20) uchylił uchwałę przeciwko ideologii LGBT przyjętą przez Radę Gminy Istebna. Jest to wyrok, który imponuje swoim uzasadnieniem odwołującym się do dyskryminującego charakteru uchwały oraz jej sprzeczności z prawami człowieka. W trzech innych sprawach wojewódzkie sądy administracyjne przyjęły podobne rozstrzygnięcia i uwzględniły skargi RPO. W dwóch uznały, że uchwały nie mogą być kwestionowane ze względu na ich deklaratywny, a nie normatywny charakter. Wyroki WSA zostały zaskarżone do NSA, jednak już teraz wywołują duży wpływ na debatę i praktyki lokalnych społeczności.

3. Dostęp do procedury uchodźczej na granicy w Terespolu

23 lipca 2020 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie M.K. i inni przeciwko Polsce (skargi nr 40503/17, 42902/17 i 43643/17) rozstrzygnął czy Polska może stosować tzw. praktykę push-back, polegającą na odmowie przyjmowania wniosków o status uchodźcy  Praktyka taka miała miejsce na przejściu granicznym Brześć-Terespol. Dzięki zaangażowaniu licznych prawników pro bono i organizacji społecznych osoby pokrzywdzone uzyskały wsparcie prawne na poziomie krajowym, jak i w postępowaniu przed Trybunałem w Strasburgu. Trybunał stwierdził naruszenie szeregu gwarancji Konwencji, w tym stwierdził nierespektowanie przez Polskę zarządzonych środków tymczasowych.

4. Odpowiedzialność za wybory korespondencyjne

15 września 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. VII SA/Wa 992/20)  stwierdził nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów nakazującej Poczcie Polskiej zorganizowanie wyborów korespondencyjnych. Decyzja Premiera z 16 kwietnia 2020 r. stała się podstawą wystąpienia przez Pocztę Polską o wystąpienie do władz samorządowych o przekazanie jej spisów wyborców. Wybory nie zostały ostatecznie zorganizowane. WSA w Warszawie stwierdził rażące naruszenie prawa przez Premiera oraz wskazał na podejmowanie działań bez podstawy prawnej. Sprawa jest obecnie przedmiotem rozpoznania NSA, ale wrześniowy wyrok WSA wywołał poważną dyskusję na temat zastosowania zasady legalizmu w postępowaniu najwyższych władz, a także konsekwencji jej nierespektowania dla praw i wolności człowieka i obywatela.

5. Ustawa „dezubekizacyjna”

16 września 2020 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę w składzie 7 sędziów (III UZP 1/20) w sprawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Zdaniem Sądu Najwyższego kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa” powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka. Wyrok ma potężne skutki dla orzecznictwa sądów powszechnych. Wiele osób pokrzywdzonych przez ustawę ma wreszcie szanse na uzyskanie sprawiedliwości oraz na rozstrzygnięcie emerytalne dotyczące ich indywidualnej sytuacji, bez stosowania zasad odpowiedzialności zbiorowej.

6. Ochrona praw osoby transpłciowej w zatrudnieniu

29 września 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. akt  V Ca 2686/19) potwierdził gwarancje ochrony praw osób transpłciowych w zatrudnieniu niepracowniczym (branża ochrony osób i mienia). Sąd zastosował ustawę z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Sąd uznał, że przesłanka „płci” obejmuje także „tożsamość płciową”, a zakaz dyskryminacji osób transpłciowych należy wywodzić również z art. 32 Konstytucji.

7. Prawo do świadczenia pielęgnacyjnego

6 października 2020 r. Naczelny Sąd Administracyjny (I OSK 371/20) określił  relacje pomiędzy prawem do świadczenia pielęgnacyjnego, a możliwością jednoczesnego kształcenia się osoby pełnoletniej w szkole w trybie dziennym. NSA uznał, że postępowanie dotyczące przyznania świadczenia pielęgnacyjnego wymaga uwzględniania szeregu okoliczności dotyczących sytuacji osobistej i rodzinnej osoby ubiegającej się o to świadczenie oraz osoby potrzebującej opieki. Nie można zatem stosować przepisów w oderwaniu od realiów społecznych. Polska musi poprawić przepisy dotyczące obowiązku całkowitego zrezygnowania z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, w przypadku pobierania świadczenia pielęgnacyjnego. Wyrok NSA jest świadectwem do jak niesprawiedliwych sytuacji może dochodzić w przypadku bezwzględnych zakazów.

8. Skarga nadzwyczajna a skarga na stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia

15 października 2020 r. Sąd Najwyższy w uchwale „siódemkowej”  wydanej przez Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (sygn. III PZP 4/20) rozstrzygnął konflikt między dwoma środkami prawnymi. SN stwierdził, że strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku (art. 4241 k.p.c.) nie ma obowiązku wykazania, że wzruszenie zaskarżonego wyroku w drodze skargi nadzwyczajnej nie było i nie jest możliwe. Uchwała ma istotne znaczenie dla stron postępowań, choćby ze względu kwestie związane z odpowiedzialnością odszkodowawczą Skarbu Państwa czy brak skorelowania terminów korzystania z różnych środków prawnych. Izba Cywilna SN w niektórych rozstrzygnięciach przyjmowała odmienną interpretację przepisów, co mogło prowadzić do pokrzywdzenia skarżących. Odejście od wskazanej uchwały z 15 października 2020 r. wymagałoby uchwały połączonych dwóch izb SN.

9. Wolność artystyczna

22 października 2020 r. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO dotyczącą odpowiedzialności karnej za wywieszenie banneru „Tęsknię za Tobą, Żydzie” (III KK 69/20). Akcja została zorganizowana przez Rafała Betlejewskiego oraz Dawida Gurfinkiel. Banner wisiał w czerwcu 2019 r. ma rynku w Węgrowie przez godzinę i miał na celu upamiętnienie ofiar Holocaustu. Artyści zostali jednak ukarani na podstawie art. 63a ust. 1 Kodeksu wykroczeń na kary grzywny. Sąd Najwyższy uchylił wyroki nakazowe. Wyrok SN jest ważny ze względu na odwołanie się do wartości konstytucyjnych (art. 73 Konstytucji), a także wskazanie, że czyn nie miał znamion szkodliwości społecznej – raczej wręcz przeciwnie wskazywał na kwestie, które powinny być przedmiotem szczególnej wrażliwości i refleksji.

10. Działalność gospodarcza w czasie pandemii

27 października 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu (II SA/Op 219/20) odniósł się do kwestii ograniczeń w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej (zakład fryzjerski) w warunkach pandemii. Sąd uchylił decyzje organów sanitarnych, powołując się na argumenty natury konstytucyjnej. Zdaniem WSA w Opolu rezygnacja Rady Ministrów z wprowadzenia stanu klęski żywiołowej (art. 232 Konstytucji) oznacza, iż do uregulowań prawnych dotyczących ograniczeń praw i wolności człowieka i obywatela mają zastosowanie wszystkie konstytucyjne i legislacyjne zasady. Wprowadzenie ograniczeń w zakresie swobody działalności gospodarczej musi odbywać się na podstawie ustawy oraz zgodnie z zasadami proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Nadzwyczajne okoliczności, takie jak stan epidemii nie usprawiedliwiają rezygnacji z tych zasad. Delegacja ustawowa zawarta we wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa przepisach art. 46 b ustawy o zapobieganiu chorobom zakaźnym nie jest w tym zakresie wystarczająca, gdyż nie pozwala na całkowite zakazywanie działalności gospodarczej.

Powyższy wybór orzeczeń ma charakter subiektywny, jak każde zestawienie tego typu. Nie uwzględnia wyroków haniebnych czy rażąco sprzecznych z gwarancjami ochrony praw człowieka. W 2020 r. sądy w wielu sprawach były strażnikami wartości konstytucyjnych oraz stały po stronie obywateli w zakresie ochrony ich praw i wolności. Za taką postawę, w szczególnie trudnych czasach, należą się sędziom podziękowania.

Dr hab. Adam Bodnar, prof. Uniwersytetu SWSP, Rzecznik Praw Obywatelskich VII kadencji

Warszawa, 23 grudnia 2020 r.

UOKiK oceni kupno Polska Press przez PKN Orlen pod kątem zachowania warunków konkurencji

Data: 2020-12-29
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie może oceniać kupna koncernu medialnego Polska Press przez PKN Orlen pod względem wpływu transakcji na pluralizm mediów
  • Planowaną koncentrację może oceniać wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji
  • Prezes UOKiK opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych i nie ulega jakiejkolwiek presji politycznej czy społecznej

Tak prezes UOKiK Tomasz Chróstny odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

Chodzi o kupno koncernu medialnego Polska Press przez koncern paliwowy PKN Orlen (spółkę, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów).  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji UOKiK. Dlatego Adam Bodnar przedstawił 16 grudnia 2020 r. swe uwagi prezesowi Urzędu - dla zapewnienia w tym postępowaniu skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź UOKiK

Prezes UOKiK, działając na podstawie przepisów ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów, ocenia każdą koncentrację pod kątem zachowania warunków konkurencji na rynku działania uczestników koncentracji.

Ocena dopuszczalności dokonania koncentracji wymaga wyznaczenia rynku właściwego w sprawie, a następnie ustalenia, czy na tak wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej, przez którą rozumie się zgodnie z art. 4 pkt 10 ww. ustawy pozycję przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na rynku właściwym przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów.

Domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40%. Przy ocenie tej brane są pod uwagę w szczególności takie czynniki, jak udział uczestników koncentracji w rynku właściwym, struktura tego rynku po dokonaniu koncentracji, bariery wejścia na rynek oraz wpływ koncentracji na rynek (rynki) w układzie horyzontalnym, wertykalnym i konglomeratowym.

Ocena dopuszczalności koncentracji wymaga zatem wyznaczenia rynku właściwego w sprawie (lub szeregu rynków), a następnie ustalenia, czy na wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej.

Ustawa jednoznacznie określa kompetencje Prezesa Urzędu przy ocenie zamiaru koncentracji, która to ocena może zakończyć się zgodą bezwarunkową lub warunkową na dokonanie koncentracji albo jej zakazaniem, przy czym rodzaj decyzji zależy od tego, czy w wyniku koncentracji dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku właściwym.

Jeżeli w toku postępowania antymonopolowego okaże się, że konkurencja na rynku właściwym nie zostanie istotnie ograniczona, zgodnie z art. 18 ustawy Prezes Urzędu kończy postępowanie decyzją wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji.

Zgoda warunkowa w myśl art. 19 ustawy wydawana jest wówczas, gdy do istotnego ograniczenia konkurencji nie dochodzi w wyniku spełnienia przez przedsiębiorcę określonych warunków.

Warunkami tymi, zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy, są w szczególności:

  • zbycie całości lub części majątku jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • wyzbycie się kontroli nad określonym przedsiębiorcą lub przedsiębiorcami, w szczególności przez zbycie określonego pakietu akcji lub udziałów, lub odwołania z funkcji członka organu zarządzającego lub nadzorczego jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • udzielenie licencji praw wyłącznych konkurentowi.

Wskazane wyżej czynności mają na celu przede wszystkim zredukowanie siły rynkowej przedsiębiorców objętych koncentracją i przez to utrzymanie efektywnej konkurencji, która byłaby zakłócona w wyniku koncentracji dokonanej bez wprowadzenia i wykonania warunków modyfikujących.

Warunki, które mogą być nałożone na przedsiębiorcę lub przedsiębiorców w decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji, nie są w treści art. 19 ustawy wymienione w sposób wyczerpujący, co wyraźnie wynika z użytego przez ustawodawcę zwrotu „w szczególności”.

Wskazane w tym przepisie warunki są jedynie przykładowe, co oznacza, że stosownie do okoliczności mogą one przyjmować różną treść. W każdym jednak przypadku realizacja ich powinna doprowadzić do stanu, w którym koncentracja nie będzie źródłem istotnego ograniczenia konkurencji na rynku.

Nadmienić w tym miejscu również należy, że jeśli w wyniku zamierzonej koncentracji nie dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji, Prezes Urzędu nie ma podstaw do nałożenia warunków, o których mowa powyżej.

Trzecim możliwym rozstrzygnięciem jest zakazanie dokonania koncentracji, które następuje w przypadku stwierdzenia, że jej zrealizowanie spowodowałoby istotne ograniczenie konkurencji, a nie ma możliwości nałożenia odpowiednich warunków lub warunki takie nie zostają zaakceptowane przez zgłaszającego (art. 20 ust. 1 ustawy).

Wyjątkiem od zasady, zgodnie z którą Prezes Urzędu wydaje decyzję zakazującą dokonania koncentracji w przypadku uznania, że konkurencja na rynku właściwym zostanie istotnie ograniczona, jest przepis art. 20 ust 2 ustawy. Warunkiem zastosowania tego wyjątku jest wystąpienie okoliczności uzasadniających odstąpienie od zakazu, w tym przyczynienie się koncentracji do rozwoju ekonomicznego lub postępu technicznego, możliwość wywarcia pozytywnego wpływu na gospodarkę narodową.

Wskazać zatem należy, iż decyzje organu antymonopolowego w sprawach dotyczących koncentracji mają na celu ocenę planowanych koncentracji wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji, bowiem tylko takie uprawnienia ustawa przyznaje Prezesowi Urzędu.

Oznacza to, że Prezes Urzędu nie ma możliwości oceny innych aspektów projektowanej transakcji w tym np. oceny wpływu koncentracji na pluralizm mediów.

Zgłoszenie zamiaru koncentracji, polegającej na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy ORLEN S. A. z siedzibą w Płocku kontroli nad Polska Press sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, wpłynęło do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w dniu 10 grudnia 2020 r.

Jednocześnie chciałbym zapewnić, że postępowanie w tej sprawie, podobnie jak w każdej innej, toczy się z zachowaniem obowiązującej procedury, a decyzja zostanie podjęta po przeprowadzeniu gruntownej analizy w zakresie skutków, jakie koncentracja może spowodować dla stanu konkurencji.

Prezes Urzędu oceniając każdą koncentrację w zakresie jej wpływu na rynek opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych wyznaczonych przepisami ustawy i przy wykorzystaniu narzędzi analitycznych stosowanych w prawie konkurencji, nie ulegając w swoich działaniach jakiejkolwiek presji politycznej, społecznej czy emocjom - podsumował Tomasz Chróstny.

VII.716.26.2020

To akt bezprawia legislacyjnego. Adam Bodnar do MZ o rozporządzeniu rządu z 21 grudnia

Data: 2020-12-23
  • To akt bezprawia legislacyjnego – tak Rzecznik Praw Obywatelskich określa rozporządzenie rządu o całkowitym ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się bez właściwej podstawy ustawowej
  • Nakaz pobytu w domu dla wszystkich - niezależnie od stanu zdrowia, sytuacji rodzinnej i życiowej - idzie zbyt daleko
  • Takie decyzje rządu mogą być niezrozumiałe dla obywateli. Po wielu miesiącach obostrzeń potrafią oni bowiem przemieszczać się z zachowaniem środków bezpieczeństwa
  • Transmisja wirusa na zewnątrz jest zaś dużo rzadsza niż w pomieszczeniach zamkniętych
  • RPO przekazał swoje formalne stanowisko Ministrowi Zdrowia i oczekuje odpowiedzi

Ludzie skarżą się Rzecznikowi na obostrzenia tzw. kwarantanny narodowej od 28 grudnia 2020 r. Szczególne wątpliwości budzi całkowity zakaz wychodzenia z domu d godz. 19.00 w Sylwestra do godz. 6.00  w Nowy Rok.

Rządowe rozporządzenie z 21 grudnia 2020 r. (opublikowane w nocy z 21 na 22 grudnia) pozwala tylko na wychodzenie z domu w celach służbowych lub zawodowych albo działalności gospodarczej i zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

RPO zgadza się z obywatelami

Uwagi obywateli wpisują się w formułowane od początku pandemii zastrzeżenia RPO co do sposobu wprowadzania ograniczeń w przemieszczaniu się. Adam Bodnar wielokrotnie zwracał uwagę, że przepisy ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi pozwalają jedynie na czasowe ograniczenia SPOSOBU przemieszczania. Nie mogą być one natomiast podstawą do wprowadzenia całkowitego ZAKAZU poruszania się.

Konstytucja gwarantuje bowiem wolność poruszania się (art. 52 Konstytucji), a taką wolność można ograniczyć w czasie  stanu nadzwyczajnego, którego jednak nie zdecydowano się wprowadzić. Zgodnie z wyrażoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu organy publiczne zobowiązane są do działania w granicach prawa. Całkowite ograniczenie konstytucyjnej wolności przemieszczania się bez właściwej podstawy ustawowej (§26 rozporządzenia Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r.) należy więc uznać za akt bezprawia legislacyjnego.

Rzecznik ostatnio sygnalizował ten problem w kontekście zakazu poruszania się dla osób powyżej 70. roku życia w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z 26 października 2020 r.  Premier przekazał je Ministrowi Zdrowia, ale ten do dziś nie przygotował odpowiedzi. A brak stanowiska co do sposobu ograniczania konstytucyjnych praw i wolności może obniżać społeczne zaufanie do wprowadzanych zakazów i nakazów.

Decyzje rządu mogą być niezrozumiałe

RPO zwraca uwagę, że narodowa kwarantanna zostaje wprowadzona na podstawie innych kryteriów niż te zapowiadane wcześniej przez premiera - choćby podczas konferencji prasowej 4 listopada 2020 r. - oraz w  sytuacji, gdy liczba oficjalnie odnotowywanych nowych zakażeń koronawirusem jest mniejsza niż miesiąc temu. Wobec tego decyzje rządu w tym zakresie mogą być niezrozumiałe dla obywateli.

Negatywnie należy również ocenić fakt, że ogłoszeniu planowanych ograniczeń nie towarzyszyło ogłoszenie w Dzienniku Ustaw odpowiednich aktów prawnych. Stosowne rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii opublikowano dopiero po paru dniach od konferencji prasowej.

Taka sytuacja powoduje stan niepewności prawnej i otwiera pole do spekulacji co do zakresu zakazów i nakazów.

Obywatele we wnioskach do RPO  formułują wiele wątpliwości co do dopuszczalności konkretnych zachowań, np. podróży powrotnych do domu w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Takie wątpliwości dyskutowane są również w mediach. Świadczy to, że obywatele mają realny problem z układaniem swoich planów życiowych w związku z zapowiedzianymi ograniczeniami. Tym samym naruszona zostaje zasada zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji).

Zrozumiałe jest dążenie do zminimalizowania społecznych kontaktów 31 grudnia 2020 r., który jest tradycyjnym dniem spotkań i imprez okolicznościowych.  Uzasadnione są więc ograniczenia dotyczące liczby osób mogących się spotykać.

Nakazywanie przebywania w domach wszystkim obywatelom - niezależnie od ich stanu zdrowia, miejsca zamieszkania i sytuacji rodzinnej i życiowej - jest jednak środkiem zbyt daleko idącym. Ustawa o chorobach zakaźnych przewiduje izolację w warunkach domowych osób chorych i kwarantannę osób narażonych na zarażenie. Nie reguluje ona natomiast przymusowej izolacji osób zdrowych. Po miesiącach obowiązywania obostrzeń sanitarnych obywatele potrafią się bowiem przemieszczać z zachowaniem środków bezpieczeństwa.

A badania wskazują, że transmisja wirusa na zewnątrz jest dużo rzadsza niż w pomieszczeniach zamkniętych. Czasowe zawężenie całkowitego zakazu poruszania się sugeruje, że ma ono na celu wymuszenie przestrzegania zakazu organizowania spotkań. Należy postawić więc pytanie, czy takie rozwiązanie, w sposób najdalej idący ingerujące w konstytucyjną wolność przemieszczania się, jest konieczne i czy spełnia ono wymogi zasady proporcjonalności.

Ograniczenia wobec najmłodszych

RPO ponawia też swe wątpliwości dotyczące zakazu przemieszczania się osób poniżej 16. roku życia bez opieki rodzica lub prawnego opiekuna od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00, który należy ocenić jako nieżyciowy.

Szczególnie wątpliwe wydaje się utrzymywanie tego obowiązku podczas  ferii zimowych, kiedy to uczniowie nie będą realizowali zadań wynikających z obowiązku szkolnego. Obostrzenie to utrudnia osobom niepełnoletnim samodzielne załatwianie spraw życiowych, takich jak np. zakupy i może mieć negatywny wpływ na ich dobrostan psychiczny, który również powinien by uwzględniany w strategiach ochrony zdrowia obywateli.

Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o możliwie szybkie zajęcie stanowiska.

Odpowiedź Ministra Zdrowia (aktualizacja z 21 stycznia 2021 r.)

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316, z późn. zm.) nie wprowadziło w dniach: 31 grudnia 2020 r. - 1 stycznia 2021 r. zakazu przemieszczenia się, a wyłącznie ograniczenie w tym zakresie. Zgodnie z przepisem § 26 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze  Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze było możliwe wyłącznie w celu:

1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej;

2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Zatem nie był to bezwzględny zakaz przemieszczana się, a regulacja, która ograniczała cele w jakich można się przemieszczać w określonym w rozporządzeniu okresie czasu. Ww. rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. zostało wydane na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–13 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845, z późn. zm.). Zgodnie z przepisami ww. ustawy, rozporządzenie to m.in. może określać nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach oraz zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Czasowe ograniczenie przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej jest immanentnie związane z nakazem pozostawania w miejscu zamieszkania lub pobytu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Opuszczenie zamieszkania lub pobytu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej w okresie od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 było możliwe tylko i wyłącznie w określonych w rozporządzeniu sytuacjach, co czyniło zadość wytycznej do wydania ww. rozporządzenia zawartej w art. 46a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, gdyż obecny stan epidemii ma taki charakter i rozmiary, którego zwalczenie przekracza możliwości lokalne, a wymaga podejmowania działań na poziomie centralnym, w tym wprowadzania ograniczeń na poziomie ogólnym, nawet takich, które mogą dotyczyć ogółu społeczeństwa. Nie ulega także wątpliwości, że w ww. dniach i godzinach mogłoby następować gromadzenie się ludności w związku z zabawami sylwestrowymi oraz obchodami Nowego Roku.

Tym samym czasowe ograniczenie przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej było związane z zakazem organizowania innych zgromadzeń ludności. Wobec powyższego kwestionowana przez Pana regulacja zawiera się w zakresie upoważnienia ustawowego, a tym samym jest zgodna z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, a materia kwestionowanego rozporządzenia jest nieodłącznie związana z ustawą oraz zwalczaniem epidemii COVID-19. Jednocześnie nie ulega żadnej wątpliwości, że zgodnie z art. 87 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, źródłami powszechnie  obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej są m.in. ww. ustawa i rozporządzenie.

Odnosząc się natomiast od rekomendacji zawartych z Pana wystąpieniu z dnia 26 października 2020 r., znak BPRM.2326.8.81.2020.DS, które zostało skierowane do Prezesa Rady Ministrów i przekazane z upoważnienia Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Zdrowia w dniu 28 października 2020 r., z uwagi na treść i charakter tych rekomendacji (wymagają one m.in. zmian ustawowych), są one przedmiotem dalszej analizy na poziomie Rady Ministrów, gdyż to ona jest organem wydającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii oraz posiada inicjatywę ustawodawczą - odpisał minister Adam Niedzielski. 

VII.565.498.2020

RPO do Prokuratury Krajowej: zbadać umorzenie sprawy śmierci radnego Głogowa

Data: 2020-12-23
  • Prokuratura Krajowa powinna zbadać prawidłowość umorzonego śledztwa w sprawie radnego Głogowa Pawła Chruszcza
  • RPO wskazał prokuraturze wątpliwości, o jakich pisały media
  • Być może przy ocenie sprawy nie wzięto pod uwagę istotnych dowodów

Ciało radnego znaleziono w maju 2018 r., wiszące na słupie energetycznym pod Głogowem. Prokuratura Okręgowa w Legnicy badała trzy wątki: samobójstwo, samobójstwo pod presją i zabójstwo z upozorowanym samobójstwem. Postępowanie umorzono w grudniu 2019 r. Uznano, że nikt nie przyczynił się do śmierci Pawła Chruszcza. Zażalenie rodziny oddalił sąd w Głogowie, który w lipcu 2020 r. utrzymał w mocy umorzenie.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął działania dotyczące tego postępowania na podstawie artykułu w wp.pl pt. „Archiwum X w Głogowie. Tajemnica śmierci Pawła Chruszcza”.

Autorzy podnieśli w nim kilkanaście wątpliwości wobec śledztwa. Według nich, m.in. nie przesłuchano wszystkich świadków (albo zrobiono to bardzo późno), nie ustalono wszystkich osób, z którymi kontaktował się telefonicznie Chruszcz przed śmiercią, nie powołano biegłego psychologa (profilera) – choć radny zaczął wyraźnie obawiać się o życie.  Ponadto nienależycie zabezpieczono miejsca zdarzenia i nie zbadano, czy mężczyzna mógł się sam wspiąć na słup.

W Biurze RPO zbadano akta śledztwa Prokuratury Okręgowej w Legnicy pod kątem opsianych przez dziennikarzy wątpliwości. Badanie to nie dało podstaw do ich wyjaśnienia.

Rzecznik badał, czy w postępowaniu prokuratury dopełnione obowiązki państwa wynikające z art. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach skarg na naruszenie tego przepisu. Obowiązki to:

  • postępowanie przygotowawcze prowadzone w sprawie śmierci człowieka powinno być niezależne;
  • postępowanie powinno być skuteczne;
  • postępowanie powinno być rzetelne. Władze muszą zawsze dołożyć wszelkich starań, żeby dowiedzieć się, co się wydarzyło, oraz nie powinny opierać się na pochopnych albo nieuzasadnionych wnioskach;
  • postępowanie musi być sprawne, tzn. wolne od opóźnień.
  • postępowanie powinno być transparentne. Bliscy ofiary jak również opinia publiczna powinni mieć dostęp do informacji na temat przebiegu i wyników śledztwa.

W ocenie RPO powstaje pytanie, czy przed umorzeniem śledztwa w istocie zrealizowano ustawowe cele postępowania przygotowawczego określone w art. 297 Kodeksu postępowania karnego, a tym samym zadośćuczyniono wskazanym obowiązkom państwa.

Niewykluczone jest bowiem, że ze względu na braki dowodowe w postępowaniu przygotowawczym poza wiedzą osób dotychczas dokonujących prawnokarnej oceny sprawy pozostawały nieznane im istotne fakty i dowody mogące rzutować na trafność i zasadność prawidłowego rozstrzygnięcia.

Dlatego Adam Bodnar poprosił dyrektorkę Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, aby w ramach zwierzchniego nadzoru służbowego zbadano prawidłowość zarówno samego śledztwa, jak i decyzji końcowej.

II.519.550.2018

Koronawirus. Kary pieniężne sanepidu, wyjazd w Bieszczady na Nowy Rok - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-23

Syna wiosną ukarano 5000 zł grzywny za nieprzestrzeganie nakazów/zakazów. Teraz  przyszło pismo z sanepidu o  informacje o jego sytuacji rodzinnej i finansowej. Pani pyta, co ma odpowiedzieć?

Pytanie sformułowane dość ogólnie, brak szczegółów  o stanie faktycznym i prawnym sprawy.

Art.189d Kodeksu postępowania administracyjnego określa dyrektywy wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej. I tak, organ administracji publicznej bierze pod uwagę:

  1. wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu społecznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia,
  1. częstotliwość niedopełnienia w przeszłości obowiązku albo naruszenia zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara,
  1. uprzednie ukaranie za to samo zachowanie za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe,
  1. stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa,
  1. działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa,
  1. wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła,
  1. w przypadku osoby fizycznej – warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

A osoba ukarana może ubiegać się o zastosowanie ulg w wykonaniu administracyjnej kary pieniężnej. Zgodnie z art.189k kpa organ administracji publicznej, który nałożył karę, na wniosek strony, w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem publicznym lub ważnym interesem strony, może udzielić ulg w wykonaniu administracyjnej kary pieniężnej przez:

  1. odroczenie wykonania kary lub rozłożenie jej na raty,
  2. odroczenie zaległej kary lub rozłożenie jej na raty,
  3. umorzenie kary w całości lub części,
  4. umorzenie odsetek w całości lub w części.

Przy składaniu wniosku o taką ulgę warto powołać się na warunki osobiste, tj. sytuację rodzinną, socjalną, środowiskową, zawodową, a także źródło utrzymania, warunki materialne, możliwości zarobkowe.

Jeśli waga naruszenia jest znikoma, a strona zaprzestała naruszania prawa, organ może odstąpić od nałożenia kary i poprzestać na pouczeniu (art.189f Kpa).

Stan prawny na 21 grudnia 2020 r.

Pan pyta, czy jeśli wyjedzie ze znajomymi (w sumie 7 osób) na Nowy Rok w Bieszczady, gdzie wynajął domek, to policja ma prawo ich skontrolować i ukarać mandatem?

Nowo uchwalone rozporządzenie, regulujące ograniczenia związane z wystąpieniem na terenie Polski pandemii, wprowadza szereg zakazów, które mogą wpłynąć na organizację sylwestrowych planów – przede wszystkim zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową oraz zakaz organizacji zgromadzeń i innych imprez.

Wprowadzony przez § 26 Rozporządzenia zakaz przemieszczania będzie obowiązywać od 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00. Zakaz nie obejmie osób przemieszczających się w celach zarobkowych ani dotyczących niezbędnych potrzeb życia codziennego (np. do apteki).

Zarówno w rozporządzeniu, jak i innych aktach prawnych brak definicji legalnej terminu „przemieszczanie się”. Biorąc jednak pod uwagę względy systemowe oraz funkcjonalne, wydaje się, że termin ten należy rozumieć jako opuszczanie miejsca pobytu, wychodzenie „na zewnątrz”. Pozostawanie wewnątrz tymczasowo wynajętego budynku lub lokalu powinno być zatem prawnie bezpieczne.

Należy jednak pamiętać o obowiązującym zakazie świadczenia usług hotelarskich, obejmującym także regularnie wynajmowane domki letniskowe – może to bowiem skutkować sytuacją, w której przedsiębiorca odmówi świadczenia usługi, zostawiając klienta w obcym sobie miejscu tuż przed tzw. godziną policyjną. Przy korzystaniu z usług hotelarskich przy organizacji imprez sylwestrowych należy więc zachować szczególną ostrożność.

Nowy § 28 ust. 11 pkt. 2 Rozporządzenia zakazuje (nie tylko w noc sylwestrową) organizowania imprez i spotkań wszelkiego typu. Wyjątek jest tu przewidziany m.in. dla imprez małych (nie więcej niż 5 osób, nie licząc domowników organizatora), które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu organizatora.

Złamanie tych zakazów może oznaczać postępowanie o wykroczenie z art. 116 §1a Kodeksu wykroczeń, a w konsekwencji grzywnę do 1000 zł. Nie sposób wykluczyć ponadto nałożenia kary administracyjnej, w przypadku gdyby o organizacji nielegalnej imprezy dowiedział się sanepid.

Całość powyżej opisanej regulacji budzi poważne wątpliwości co do zgodności z obowiązującym prawem wyższego rzędu, w tym z Konstytucją. Poniżej wystąpienie RPO w tej sprawie:

Podstawa prawna:

Rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 2316).

Art. 116 §1a ustawy z 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 821 z późn. zm.).

Art. 96 §1bd ustawy z 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 729 z późn. zm.).

Stan prawny na 21 grudnia 2020 r.

Adam Bodnar: zakaz poruszania się w noc sylwestrową byłby bezprawny

Data: 2020-12-21
  • Całkowity zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową byłby bezprawny
  • Obecnie zgodne z prawem możliwe jest bowiem tylko wprowadzenie określonego sposobu poruszania się, czyli np. z zachowaniem dystansu  
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich ma nadzieję, że rząd nie zakaże poruszania się w noc sylwestrową 

RPO Adam Bodnar mówił o tym  21 grudnia 2020 r. podczas konferencji prasowej w Biurze RPO; wydał też oświadczenie.

- Pozbawianie nas istoty praw obywatelskich na podstawie rozporządzeń nie powinno następować. Jeżeli rząd wymyśla nowe mechanizmy ograniczania naszych praw na wątłych podstawach prawnych, to moim obowiązkiem jest sformułowanie zastrzeżeń i wydanie odpowiedniego stanowiska - dodał.

Ewentualne wprowadzenie na mocy rozporządzenia zakazu przemieszczania się stanowi szczególnie rażące naruszenie Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność poruszania się do terytorium RP oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji). Wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie, ale poza stanami nadzwyczajnymi korzystanie z niej nie może zostać zakazane (stanu nadzwyczajnego zaś nie wprowadzono).  

Podstawą nie może zaś być ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych. Nie upoważnia ona bowiem do uregulowania w rozporządzeniu zakazu przemieszczania się obywateli. Na jej mocy rząd może wyłącznie ograniczyć określony sposób przemieszczania się - ale nie zakazać go całkowicie.

Działania takie nie są podejmowane na podstawie i w granicach prawa, dlatego stanowią akty bezprawia legislacyjnego. Tymczasem organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach. By działania były legalne, należałoby np. zmienić odpowiednio ustawę z 2008 r.

A ukaranym obywatelom przysługuje prawo odwołania się do sądu, który może Konstytucję stosować bezpośrednio.

- Wprowadzenie rozwiązania, które polegałoby na zatrzymaniu wszystkich mieszkańców w domach w czasie nocy sylwestrowej byłoby bezprawne, ponieważ nie ma ku temu odpowiednich przepisów ustawowych, które by tego typu regulacje pozwalały wprowadzić - podkreślił RPO.

Nie wyobraża też sobie, aby policjanci w noc wigilijną chodzili po mieszkaniach i sprawdzali liczbę świętujących osób. Nie można zaś wykluczyć legitymowania na ulicy.

Adam Bodnar przypomniał, że 4 czerwca 2020 r. w piśmie do Prezesa Rady Ministrów przedstawił szczegółową analizę przepisów kolejnych rozporządzeń wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw. Swe krytyczne uwagi  podtrzymał w kolejnym wystąpieniu z 26 października.

Rzecznik podkreśla, że wspiera rząd w walce z pandemią. Dopiero niedawno poprawnie uregulowano prawny obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych. Ale już wcześniej RPO wskazywał, że - niezależnie od wątpliwości legislacyjnych -  jest to obowiązek moralny obywateli.

Jeżeli zaś chodzi o szczepienie na koronawirusa, Adam Bodnar zadeklarował, że chciałby się zaszczepić najszybciej , jak będzie to możliwe.

Oświadczenie RPO

W związku z zapowiedzianym wprowadzeniem w noc sylwestrową zakazu przemieszczania się (tzw. godzina policyjna) wykonując mandat konstytucyjnego organu stojącego na straży praw człowieka pragnę przypomnieć, że organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach.

Po wprowadzeniu w Polsce stanu epidemii nastąpiło ograniczenie szeregu podstawowych wolności lub praw człowieka. Wprowadzając te ograniczenia władza publiczna uznała jednak równocześnie, że zwalczając epidemię posługiwać się będzie w tym zakresie opisanymi szczegółowo w Konstytucji RP metodami właściwymi dla zwykłego funkcjonowania państwa i jego organów, bez potrzeby sięgania po rozwiązania właściwe dla konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych. W związku z tym z całą mocą należy podkreślić, że postępując w zgodzie z Konstytucją władza publiczna nie może wprowadzić zakazu korzystania z konstytucyjnych wolności lub praw nawet, jeśli zakaz ten w sposób efektywny przyczynia się do zwalczania epidemii. Polska Konstytucja poza stanami nadzwyczajnymi wyklucza bowiem wkroczenie przez władzę publiczną (w tym nawet przez władzę ustawodawczą) w istotę konstytucyjnych wolności i praw (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

Wprowadzenie przepisem rozporządzenia zakazu przemieszczania się stanowi szczególnie rażące naruszenie Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność poruszania się do terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji RP). Wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie (art. 52 ust. 3 Konstytucji RP), ale poza stanami nadzwyczajnymi korzystanie z niej nie może zostać zakazane. Dlatego też ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845 ze zm.) stanowiąca podstawę dla wydawanych kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów określających ograniczenia, nakazy i zakazy w związku ze stanem epidemii, respektując te postanowienia Konstytucji, nie zawiera upoważnienia do uregulowania w rozporządzeniu zakazu przemieszczania się.

Zawarte w tej ustawie upoważnienia uprawniają Radę Ministrów (art. 46a i art. 46b ustawy) wyłącznie do wprowadzenia: czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się oraz nakazu określonego sposobu przemieszczania się. Stąd też wszelkie działania legislacyjne wykraczające poza ten zakres, a więc wprowadzające zakaz przemieszczania się, a nie ograniczenie sposobu przemieszczania się, są działaniami podejmowanymi poza granicami upoważnienia ustawowego i bezpośrednio godzą w konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium Polski oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu. Działania takie nie są podejmowane na podstawie i w granicach prawa, w związku z tym stanowią akty bezprawia legislacyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie z dnia 4 czerwca 2020 r. skierowanym do Prezesa Rady Ministrów (sygn. RPO VII.565.461.2020) przedstawił szczegółową analizę przepisów kolejnych rozporządzeń Ministra Zdrowia oraz Rady Ministrów wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności lub praw. Zawarte w tym wystąpieniu krytyczne uwagi, podtrzymane następnie w kolejnym wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z dnia 26 października 2020 r. (sygn. RPO V.7018.910.2020) dotyczące naruszenia przez legislację epidemiczną konstytucyjnych wolności poruszania się, wolności uzewnętrzniania religii, wolności osobistej, wolności zgromadzeń, wolności działalności gospodarczej, oraz autonomii informacyjnej jednostki w pełni zachowują aktualność.

Koronawirus. Izolacja, kary pieniężne za brak maseczki, zasiłki - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-21

Pani przechodziła Covid, skończyła izolację, ale jej małe dziecko jeszcze 7 dni ma przebywać na kwarantannie. Pani pyta czy jakby chciała pójść na zakupy, to, czy może poprosić o opiekę nad dzieckiem swojego ojca, który przechodził Covid miesiąc temu. Czy ma znaczenie, że jest ozdrowieńcem? Czy taki kontakt jest dozwolony? Czy będzie podlegać kwarantannie po takiej styczności?

Odpowiedzi na przedstawione zagadnienie należy poszukiwać w oparciu o regulacje poniższych aktów prawnych (stan na 17 grudnia 2020 r.):

  • ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U.2020.1845 ze zm.), dalej jako „Ustawa o chorobach zakaźnych”,
  • rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego (Dz.U.2020.607 ze zm.), dalej jako „Rozp.MZ”,
  • rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2132), dalej jako „Rozp.RM”.

Zasadniczo osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego, a nie wykazują objawów chorobowych, podlegają obowiązkowej kwarantannie lub nadzorowi epidemiologicznemu, jeżeli tak postanowią organy inspekcji sanitarnej przez okres nie dłuższy niż 21 dni, licząc od dnia następującego po ostatnim dniu odpowiednio narażenia albo styczności. Obowiązkowa kwarantanna lub nadzór epidemiologiczny mogą być stosowane wobec tej samej osoby więcej niż raz, do czasu stwierdzenia braku zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzkiego. Ponadto, osoba będąca na kwarantannie lub izolacji domowej nie może opuszczać miejsca, w których odbywa odpowiednio kwarantannę lub izolację domową chyba, że odpowiednio dana osoba wymaga hospitalizacji albo organ inspekcji sanitarnej postanowi inaczej. 

W przypadku osoby zamieszkującej lub prowadzącej wspólne gospodarstwo domowe z osobą, u której stwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2, i która została poddana z tej przyczyny izolacji w warunkach domowych, okres obowiązkowej kwarantanny ulega zakończeniu po upływie 7 dni od dnia zakończenia tej izolacji. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w uzasadnionych przypadkach decyduje o skróceniu albo zwolnieniu z obowiązku odbycia obowiązkowej kwarantanny.

Po raz pierwszy regulacje odnoszące się do osób, które są ozdrowieńcami i które zostały już poddane izolacji z powodu zarażenia COVID-19 wprowadzono w rozporządzeniu Rady Ministrów z 23 października 2020 r., zmieniającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.1871). Powyższym rozporządzeniem dodano przepis, który stanowił, że obowiązku odbycia kwarantanny, o której mowa w art. 34 ust. 2 Ustawy o chorobach zakaźnych, nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych, z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

W uzasadnieniu projektu rozporządzenia wyjaśniono, iż „mając na względzie niskie prawdopodobieństwa, że osoby, które były chore na chorobę COVID-19 i wyzdrowiały, ponownie zachorują na tę chorobę, projekt przewiduje, że obowiązku odbycia kwarantanny, o której mowa w art. 34 ust. 2 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych, z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2”. Dodano również, że „zasadne jest zatem wprowadzenie rozwiązania, według którego osoba kończąca izolację (a więc posiadająca odporność na wirusa SARS-CoV-2) nie będzie musiała być obejmowana kwarantanną wskutek zamieszkiwania lub wspólnego gospodarowania z osobami, które miały kontakt z osobą zakażoną wirusem SARS-CoV-2”.

Obecnie stosowna regulacja znajduje się w § 8 Rozp.RM, który przewiduje, iż obowiązku odbycia kwarantanny, o której mowa w art. 34 ust. 2 Ustawy o chorobach zakaźnych, nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych, z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

Biorąc zatem pod uwagę, że dziecko objęte kwarantanną nie może opuszczać miejsca jej odbywania, można rozważyć powierzenie opieki nad małoletnim dziadkowi, który sprawowałby ją w miejscu przebywania dziecka. Jeżeli dziadek jest ozdrowieńcem i przebył już chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2 (pozostawał z tego powodu w izolacji lub hospitalizacji), wówczas nie będzie zobowiązany do ponownego odbywania kwarantanny z powodu narażenia na zakażenie lub kontaktu z osobą na kwarantannie. Warto w takiej sytuacji mieć potwierdzenie odbycia izolacji (np. wydruk z portalu pacjenta) lub inne dokumenty (np. wypis ze szpitala), wskazujące na przebycie choroby oraz zakończoną izolację lub hospitalizację.

Czy Sanepid może ukarać obywatela karą administracyjną za niezakrycie ust i nosa w miejscu publicznym?

W obiegu medialnym pojawiają się dwa niewykluczające się wzajemnie sposoby ukarania za nieprzestrzegania nakazu zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej, trzeba mieć jednak na uwadze, że obecnie tylko jeden z nich nie budzi prawnych kontrowersji pod kątem istnienia dla niego podstawy prawnej.

Możliwość nałożenia w decyzji administracyjnej przez powiatowego państwowego inspektora sanitarnego administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie zakazów, nakazów i ograniczeń epidemicznych znajduje podstawę ustawową w art. 48a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Na podstawie tego przepisu powiatowy sanepid może wymierzyć w drodze decyzji administracyjnej karę za nieprzestrzeganie ustanowionych na podstawie m.in. art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń w rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Jednakże art. 48a ww. ustawy odnosząc się do większości wymienionych nakazów w art. 46b tej ustawy nie odwołuje się literalnie w swoim zakresie do punktu 13 art. 46b, który wszedł w życie 29 listopada 2020 r. i stanowi właśnie o nakazie zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu.

Zatem okazuje się, że sama ustawa w swojej literalnej treści nie daje podstawy dla wymierzania administracyjnej kary pieniężnej za naruszenie nakazu zakrywania ust i nosa. Oznacza to, że organ administracyjny, jakim jest powiatowy państwowy inspektor sanitarny, nie powinien wydawać decyzji o wymierzeniu administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie nakazu zakrywania nosa i ust, gdyż nie sposób wskazać dla takiej decyzji administracyjnej ustawowej podstawy prawnej. Gdyby jednak organ administracji wydał taką decyzję, ukarana strona (po odwołaniu do organu II instamcji) ma prawo do zaskarżania jej do sądu administracyjnego.

Inna sytuacja zachodzi w przypadku ukarania mandatem karnym przez Policję za wykroczenie z art. 116 Kodeksu wykroczeń. Od 29 listopada 2020 r. art. 116 Kw brzmi:

§  1. Kto, wiedząc o tym, że:

1)  jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę,

2)  styka się z chorym na chorobę określoną w pkt 1 lub z podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną,

3) jest nosicielem choroby określonej w pkt 1 lub podejrzanym o nosicielstwo

- nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi lub w przepisach o Państwowej Inspekcji Sanitarnej albo nie przestrzega decyzji wydanych na podstawie tych przepisów przez organy inspekcji sanitarnej, podlega karze grzywny albo karze nagany.

§ 1a. Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto, sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, nie dopełnia obowiązku spowodowania, aby osoba ta zastosowała się do określonych w § 1 i 1a zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków albo decyzji.

Powyższy przepis stanowi już obecnie ustawową podstawę dla wystawienia mandatu karnego w przypadku nieprzestrzegania nakazu zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej.

Pan nie płacił za prąd. Pyta, czy już mu mogą odciąć dopływ energii?

Niestety już tak. Ustawą z 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach...(Dz.U. 2020.568) wprowadzono art. 6g do ustawy prawo energetyczne, który regulował tę kwestię w ten sposób, że przepisów art. 6a ust. 3 oraz art. 6b ust. 1 pkt 2 i ust. 2 i 3 (mówiące o możliwości wstrzymania dostaw prądu z powodu zaległości) tejże ustawy nie stosuje się w czasie stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii. Jednak nowelizacją z 19 czerwca 2020 r. (Dz.U.2020.1086) zmieniono brzmienie tego przepisu, który obecnie brzmi następująco:

Przepisów art. 6a ust. 3 oraz art. 6b ust. 1 pkt 2 i ust. 2 i 3, w zakresie możliwości wstrzymania dostarczania paliw gazowych lub energii, nie stosuje się do odbiorców paliw gazowych, energii lub ciepła w gospodarstwach domowych oraz podmiotów, dla których ustanowiono ograniczenia funkcjonowania lub czasowe ograniczenia zakresu działalności na podstawie przepisów wydanych na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1-6 i 8-12 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239, z późn. zm.) w ciągu 6 miesięcy od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

A ponieważ stan zagrożenia epidemicznego wprowadzono 14 marca 2020 r., to „okres ochronny” skończył się 14 września 2020 r.

Pani jest salową w szpitalu, miesiąc temu chorowała na Covid razem z niektórymi pielęgniarkami, pielęgniarki dostają teraz wyrównania zasiłku chorobowego, a kadrowa w szpitalu powiedziała, że salowym się nie należy.

Zasiłek chorobowy na preferencyjnych zasadach (w wysokości 100%) jest przewidziany dla ubezpieczonych zatrudnionych w podmiotach leczniczych, których niezdolność do pracy, kwarantanna, izolacja lub izolacja w warunkach domowych jest związana z wykonywaniem obowiązków służbowych wynikających z pozostawania w styczności z osobami chorymi z powodu COVID-19. Przysługuje on osobom objętym ubezpieczeniem chorobowym zarówno obowiązkowo jak i dobrowolnie.

Reguluje to art. 4g dodany do ustawy z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych przez art. 20 pkt 2 ustawy z dnia 28 października 2020 r. (Dz.U.2020.2112). Zmienił on wskazaną ustawę z dniem 5 września 2020 r., dając możliwość przeliczenia podstawy otrzymanego już świadczenia, co następuje na wniosek ubezpieczonego. Art. 4g przewiduje, że w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ubezpieczonemu zatrudnionemu w podmiocie leczniczym, w okresie podlegania obowiązkowej kwarantannie lub izolacji w warunkach domowych, o których mowa w przepisach wskazanej wyżej ustawy, w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym oraz w czasie niezdolności do pracy z powodu COVID-19 powstałej w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym przysługuje zasiłek chorobowy, którego miesięczny wymiar wynosi 100% podstawy wymiaru zasiłku obliczonej na podstawie przepisów ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.

Jednakże, aby taka sytuacja nastąpiła, niezbędne jest oświadczenie ubezpieczonego przekazane płatnikowi składek o tym, że niezdolność do pracy jest spowodowana COVID-19. Następnie weryfikuje to płatnik (który jest podmiotem leczniczym) i stwierdza, że niezdolność do pracy ubezpieczonego powstała w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym.

Szczegółowa informacja o tym, jakie dokumenty są potrzebne do wypłaty pracownikowi lub zleceniobiorcy zasiłku chorobowego w wysokości 100%  jest dostępna tu:

Stan prawny na 18 grudnia 2020 r.

Pani ma opiekunkę do dziecka zatrudnioną legalnie, która jest chora na Covid -19. Pyta, czy jest ona uprawniona do otrzymania zasiłku opiekuńczego?

Zgodnie z art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (ustawa zasiłkowa) zasiłek opiekuńczy przysługuje ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem w wieku do ukończenia 8 lat w przypadku m. in. nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, do których dziecko uczęszcza, a także w przypadku choroby niani, z którą rodzice mają zawartą umowę lub dziennego opiekuna sprawujących opiekę nad dzieckiem.

Przepisy ustawy „covidowej” (art. 4 ust. 1) przyznają rodzicom m. in. dzieci do lat 8  dodatkowy zasiłek opiekuńczy, gdy nastąpiła konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem z powodu zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki do której uczęszcza dziecko, gdy placówka jest otwarta, ale nie może zapewnić opieki z powodu ograniczonego funkcjonowania w czasie trwania epidemii albo w okresie niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19.

Tryb i zasady przyznania dodatkowego zasiłku opiekuńczego odpowiadają procedurze uzyskania zasiłku opiekuńczego, określonego w ustawie (ustawa zasiłkowa) i nie wlicza się go do limitu przyznawanego na zasadach ogólnych 60 dni zasiłku opiekuńczego w roku kalendarzowym.

Należy zauważyć, że za okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego na podstawie tzw. ustawy covidowej, zasiłek przyznawany na podstawie  art. 32 ust. 1 ustawy zasiłkowej (zasiłek o takim samym charakterze: z powodu konieczności sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem do lat 8) nie przysługuje.

Okres wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego został przedłużony do 24 grudnia 2020 r.

W celu uzyskania dodatkowego zasiłku opiekuńczego należy złożyć u swojego płatnika składek np. pracodawcy, zleceniodawcy oświadczenie o sprawowaniu opieki nad dzieckiem.

Stan prawny na 18 grudnia 2020 r.

RPO Adam Bodnar dla ngo.pl: Lubię działać w taki sposób, żeby przełamywać „nie da się”

Data: 2020-12-18

Czasami pytam studentów i licealistów o konstytucyjne prawo do życia. Wówczas zamiast wyjaśnić, po co ono w ogóle jest, od razu wchodzą w temat aborcji i eutanazji, co uwarunkowane jest debatą publiczną.  Wtedy mówię im o Grzegorzu Przemyku, Kopalni Wujek, wydarzeniach grudniowych czy tych, które rozegrały się w Chile za Pinocheta: państwo nie może nikogo pozbawiać życia intencjonalnie lub nieumyślnie –  to niesamowite, że jedno z najbardziej podstawowych praw pozostaje niezrozumiałe, bo brakuje osadzenia go w kontekście historycznym.  To  dobrze, że żyjemy w na tyle lepszym świecie, że nie mamy takich doświadczeń, ale warto to rozumieć. I w polskiej szkole tego brakuje - mówi Adam Bodnar w rozmowie z portalem ngo.pl

- Wiele moich wystąpień, adresowanych zwłaszcza do młodzieży, zaczynałem od przypomnienia słów preambuły konstytucji: „(… ) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”. Mówiłem, że znajdą w przeszłości przykłady łamania każdego przepisu ustawy zasadniczej – wolności zgromadzeń, zakazu tortur, prawa do życia, wolności słowa.  Zapamiętałem szczególnie spotkanie z młodymi ludźmi krótko po tym, jak Wojciech Bojanowski zrobił reportaż o sprawie Igora Stachowiaka. Na tym przykładzie wyjaśniłem, czego dotyczy zakaz tortur – przymuszanie do zeznań, upokorzenie drugiej osoby, wykorzystanie siły.  Dodałem, że przepis ten wziął się z tego, że kilkadziesiąt lat wcześniej zatrzymanych torturowała milicja.  Poprosiłem wówczas, żeby o swoich doświadczeniach opowiedziała Agnieszka Jędrzejczyk, która jest w Biurze zastępczynią dyrektora zespołu ds.  komunikacji z mediami.  Chodziła do klasy z Grzegorzem Przemykiem.  To było niezwykłe, że mogła opowiedzieć o nim licealistom.  Brakuje nam więc rozmowy o zakorzenieniu naszych podstawowych praw w przeszłości. 

Utrzymać wyrok WSA o nieważności decyzji premiera ws. wyborów korespondencyjnych. Pismo RPO do NSA

Data: 2020-12-18
  • RPO chce utrzymania wyroku o nieważności decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, która polecała Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym
  • Rażąco naruszyła ona prawo i nie miała podstawy prawnej - tak decyzję z 16 kwietnia 2020 r. ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny 
  • Premier i Poczta Polska wnoszą do Naczelnego Sądu Administracyjnego o uchylenie wyroku oraz o oddalenie skargi Rzecznika
  • WSA właściwie wyważył konstytucyjną wartość, jaką jest ochrona czynnego prawa wyborczego obywateli - replikuje Adam Bodnar
  • A premier stara się nie dostrzegać, że próbowano obejść przepisy Kodeksu wyborczego 

18 grudnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał do NSA odpowiedź na skargi kasacyjne Prezesa Rady Ministrów i Poczty Polskiej (PEŁNA DOKUMENTACJA W ZAŁĄCZNIKACH NA DOLE STRONY). Wnosi o ich oddalenie jako nie mających usprawiedliwionych podstaw.

Adam Bodnar zgadza się z argumentami sądu I instancji, który wyczerpująco wypowiedział się w uzasadnieniu wyroku co do problemów prawnych przedstawionych w obu skargach kasacyjnych.

16 kwietnia 2020 r. Prezes Rady Ministrów wydał decyzję polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym w dniu 10 maja 2020 r.  Na tej podstawie Poczta  wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej  spisów wyborców (znaczna część samorządów odmówiła). Do wyborów w tym trybie ostatecznie nie doszło.

28 kwietnia 2020 r. RPO złożył do WSA skargę na tę decyzję. Wniósł, by sąd stwierdził jej nieważność, bo rażąco naruszała ona prawo i negatywnie wpływała na prawa obywatelskie. RPO zarzucił jej:

  • brak podstawy prawnej oraz rażące naruszenie prawa, polegające na poleceniu Poczcie Polskiej S.A. realizacji zadania, które w dniu jej wydania nie leżało w sferze zadań operatora publicznego. Przepisy ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy  powierzają je odpowiednio komisarzowi wyborczemu, urzędnikowi wyborczemu, a także Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu oraz Inspekcji Sanitarnej w przypadku osób poddanych kwarantannie;
  • naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na wynik sprawy,  tj. przepisów ustawy „covidowej” z 2 marca 2020 r., przez uznanie, że polecenie przekazania Poczcie Polskiej S.A. spisu wszystkich wyborców wyczerpuje przesłankę zapobiegania COVID-19.

Wyrok WSA

15 września 2020 r. WSA w Warszawie (sygn. akt VII SA/Wa 992/20)  stwierdził nieważność decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa oraz z powodu braku podstawy prawnej.

Uznał, że decyzja premiera rażąco narusza:

  • art. 7 i 127 ust. 1 Konstytucji RP,
  • art. 157 § 1 i art. 187 § 1 i 2 ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy,
  • art. 6 kpa,
  • art. 5 ustawy z 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów,
  • art. 11 ust. 2 w związku z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

WSA przypomniał zasady, na których podstawie wybiera się Prezydenta RP, tj. zasady powszechności, równości i bezpośredniości wyborów prezydenckich oraz tajności. WSA podzielił argumentację RPO w zakresie, w jakim tylko wąska grupa wyborców określona w kodeksie wyborczym (art. 53a) mogła w dniu wydania zaskarżonej decyzji głosować w sposób korespondencyjny. Wskazał, że nie została zagwarantowana równość, bezpośredniość i tajność wyborów.

Jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji była Państwowa Komisja Wyborcza, a organem zapewniającym jej obsługę było Krajowe Biuro Wyborcze. Nie istniały przepisy rangi ustawowej, które wyłączałyby stosowanie Kodeksu wyborczego.

Nie można uznać, że były nimi przepisy ustawy z 2 marca 2020 r. Upoważniały  one Prezesa RM jedynie do wydawania poleceń w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie zaś do polecenia innym jednostkom przygotowań do organizacji wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym.

WSA odniósł się również do skutków społeczno-gospodarczych rażącego naruszenia prawa przez decyzję premiera. Wskazał, że wywołała ona w społeczeństwie stan niepewności, a z niezaprzeczonych doniesień medialnych wynika, iż organizacja tych wyborów wygenerowała wysokie koszty.

W odniesieniu do braku podstawy prawnej dla zaskarżonej decyzji, WSA wskazał, że w tak ważnej kwestii, jaką jest wybór najważniejszej osoby w państwie, nie można powoływać się na ogólne normy wynikające z ustawy z 2 marca 2020 r. W tej materii powinny być przestrzegane zasady legalizmu. Żaden z wyborców spoza wąskiej grupy określonej w kodeksie wyborczym nie mógł głosować korespondencyjnie, a zatem nie mogły odbyć się legalne wybory korespondencyjne w tej dacie. Organizacja wyborów to odrębne czynności określone w kodeksie wyborczym i nie mają one nic wspólnego z przeciwdziałaniem COVID-19.

Uzasadnienie wniosku RPO o oddalenie skargi kasacyjnej Prezesa Rady Ministrów

Prezes Rady Ministrów podnosi naruszenie przez WSA art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy covidowej z 2 marca 2020 r.  przez błędne uznanie, że nie mógł na tej podstawie polecić Poczcie Polskiej czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta w trybie korespondencyjnym.

Zarzut ten nie znajduje uzasadnienia, a obszerne wywody skarżącego w tym zakresie są całkowicie chybione. WSA w uzasadnieniu wyroku nie kwestionuje bowiem obowiązywania ustawy z 2 marca 2020 r., lecz stwierdza, że na tej podstawie Prezes Rady Ministrów nie był uprawniony do wydania polecenia.

Skarżący stara się nie dostrzegać, że z pomocą tej ustawy próbowano obejść przepisy Kodeksu wyborczego i powierzyć szereg zadań związanych z organizacją wyborów podmiotowi, który winien pełnić tylko rolę przypisaną mu w Kodeksie wyborczym.

Skarżący twierdzi, że mógł polecić Poczcie Polskiej S.A. realizację zadań związanych z przygotowaniem wyborów w formie korespondencyjnej, albowiem Kodeks wyborczy przewiduje taką formę głosowania. Stwierdzenie to jest o tyle niezrozumiałe, iż z jednej strony skarżący twierdzi, że podejmował działania celem przeciwdziałania COVID-19, by zapewnić ochronę zdrowia jak najszerszej grupy wyborców, a potem wskazuje tylko na osoby, które w dacie wydawania decyzji były na podstawie art. 53a k.w. uprawnione do głosowania korespondencyjnego.

A stwierdzenie o zamiarze przygotowania głosowania korespondencyjnego jedynie dla uprawnionej grupy wyborców pozostaje w oczywistej sprzeczności z uzasadnieniem decyzji z 16 kwietnia. Wskazano w niej: „Realizacja polecenia ma na celu przeciwdziałanie COVID-19, poprzez zapobieżenie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 w wyniku gromadzenia się ludzi w dużych grupach w następstwie realizacji przez nich czynnego prawa do głosowania w wyborach prezydenckich w formie wizyty w lokalu wyborczym”.

Skoro celem Prezesa Rady Ministrów była jak najszersza ochrona zdrowia publicznego, to tym bardziej dziwi, że nie dostrzegł on, iż w dacie wydawania decyzji została uchwalona ustawa z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Na jej mocy stosowanie przepisów o głosowaniu korespondencyjnym zostało w okresie stanu epidemii wykluczone. Ustawa ta weszła co prawda w życie 18 kwietnia 2020 r., jednakże wcześniej była procedowana w Sejmie, o czym Prezes Rady Ministrów z pewnością  wiedział.

Zaskakujący jest także argument skarżącego, że ustawa z 16 kwietnia nie uchyliła przepisów Kodeksu wyborczego o głosowaniu korespondencyjnym oraz że przepisy te mogły i powinny być stosowane również po 18 kwietnia - pod warunkiem, że w trakcie tych wyborów nie będzie już obowiązywał ani stan zagrożenia epidemicznego, ani stan epidemii. Skarżący wskazuje, że w takiej sytuacji tym bardziej zasadne było, aby Poczta Polska S.A. mogła się była do tych wyborów odpowiednio przygotować - konkluduje, że temu właśnie miała służyć decyzja.

Wynika z tego, że Prezes Rady Ministrów przewidywał, że 10 maja 2020 r. stan zagrożenia epidemicznego ani stan epidemii może już nie obowiązywać. Tym bardziej dziwi więc fakt podjęcia działań, które mogły podjąć ustanowione do tego organy wyborcze i wydawanie poleceń, które mogły nie mieć związku z przeciwdziałaniem COVID-19.

Kolejny zarzut dotyczy naruszenia art. 127 ust. 1 Konstytucji przez błędne uznanie, że zaskarżona decyzja naruszyła go, obligując Pocztę Polską S.A. do  przeprowadzenia wyborów wyłącznie korespondencyjnych, podczas gdy w rzeczywistości zaskarżona decyzja została wydana na innej podstawie prawnej i nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek rozstrzygnięciami w zakresie wyborów zastrzeżonymi  na rzecz uprawnionych organów.

Zarzut ten nie zasługuje na uwzględnienie choćby z uwagi na argumenty skarżącego w odniesieniu do pierwszego zarzutu, gdzie stwierdził, że decyzja służyła temu, by Poczta Polska mogła się była do tych wyborów odpowiednio wcześnie i dobrze przygotować.

Nie można także zgodzić się z argumentacją, że WSA dokonał rozszerzającej interpretacji decyzji, skoro z jej uzasadnienia wynika, że „realizacja polecenia ma na celu przeciwdziałanie COVID-19, poprzez zapobieżenie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 w wyniku gromadzenia się ludzi w dużych grupach w następstwie realizacji przez nich czynnego prawa do głosowania w wyborach prezydenckich w formie wizyty w lokalu wyborczym”.

A nie sposób zgodzić się ze skarżącym, że grupa wyborców uprawnionych do głosowania korespondencyjnego w dacie wydawania decyzji, jest grupą wyborców, o jakiej mowa w treści jej uzasadnienia. Prezes Rady Ministrów  naruszył zatem art. 127 ust. 1 Konstytucji, wkraczając w kompetencje zastrzeżone na rzecz organów wyborczych, podejmując próbę zorganizowania powszechnych wyborów, które nie gwarantowały równości, bezpośredniości i tajności.

Bezzasadny jest także zarzut naruszenia art. 157 § 1 i 187 § 1 i 2 k.w. przez błędne uznanie, że decyzja obejmowała materię zastrzeżone do kompetencji PKW oraz wykonującego jej obsługę techniczno-organizacyjną KBW, podczas gdy w rzeczywistości została wydana na innej podstawie prawnej i dotyczyła wewnętrznej organizacji i działań przygotowawczych Poczty Polskiej S.A., nie zaś organizowania lub przygotowywania lub przeprowadzania wyborów pozostającego w kompetencji właściwych organów wyborczych.

RPO popiera argumentację z uzasadnienia wyroku. WSA obszernie wyjaśnił, jakie zadania zostały nałożone przez ustawodawcę na PKW oraz wskazał, że wyłącznie do KBW należało w dniu wydania zaskarżonej decyzji zapewnienie warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych, związanych z organizacją i przeprowadzaniem wyborów i referendów. A kompetencje PKW nie zostały do dnia wydawania  decyzji  w żaden prawny sposób przyznane innemu organowi publicznemu lub podmiotowi, w tym Prezesowi Rady Ministrów.

Całkowicie nietrafny jest zarzut  dotyczący naruszenia art. 7 Konstytucji RP, art. 6 k.pa. i art. 5  pkt 1-7 ustawy z 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów - przez błędne zastosowanie i uznanie, że Prezes Rady Ministrów przekroczył swoje kompetencje, bo nie ma uprawnień do organizowania i przeprowadzania jakichkolwiek wyborów powszechnych, podczas gdy w rzeczywistości Prezes Rady Ministrów nie podejmował żadnych działań zmierzających do organizowania i przeprowadzenia wyborów.

Rzecznik wskazał na słuszną konkluzję WSA: „Przepisy ustawy zasadniczej i ustawy o Radzie Ministrów nie przyznają Prezesowi Rady Ministrów żadnych uprawnień w zakresie zmierzającym do organizacji i przygotowania (lub zlecania komukolwiek takich czynności) jakichkolwiek wyborów”. I dalej: „Polecenie - w takiej sytuacji prawnej - przez Prezesa Rady Ministrów Poczcie Polskiej S.A. „realizacji działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19, polegających na podjęciu i realizacji niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP w 2020 r., w trybie korespondencyjnym, w szczególności poprzez przygotowanie struktury organizacyjnej, zapewnienie niezbędnej infrastruktury oraz pozyskanie koniecznych zasobów materialnych kadrowych” nie miało koniecznego i wystarczającego prawnego umocowania i dotyczyło takich wyborów, jakie w dacie wydawania decyzji odbyć się nie mogły z uwagi na brak podstawy prawnej do „przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r., w trybie korespondencyjnym”.

To ostatnie wyrażenie, ze względu na obowiązujące wówczas przepisy prawa, wskazuje wyraźnie, że mowa o zastosowaniu trybu korespondencyjnych wyborów do wszystkich wyborców, a nie tylko do kilku grup mających szczególne cechy (niepełnosprawności, zakażenia, zobowiązania do przebywania na kwarantannie lub w izolacji itp.).

Zarówno konstytucyjna zasada legalizmu (art. 7 Konstytucji), jak i zasada praworządności (art. 6 k.p.a.) zostały obszernie objaśnione. Należy przypomnieć, że w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności. Organy administracji publicznej mają zatem nie tylko obowiązek działania na podstawie i w granicach prawa, ale także czuwania nad tym, aby zachowania wszystkich uczestników postępowania administracyjnego były zgodne z prawem. Organy administracji publicznej są odpowiedzialne za naruszenia prawa w toku postępowania administracyjnego bez względu na to, kto dopuścił się tego naruszenia.

Uzasadnienie wniosku RPO o oddalenie skargi kasacyjnej Poczty Polskiej

Poczta Polska S.A. wskazała na naruszenie przez WSA art. 127 ust. 1 Konstytucji RP przez błędną wykładnię przymiotników wyborczych, powodującą przyjęcie, że wybory korespondencyjne przeprowadzone z udziałem wszystkich posiadających czynne prawo wyborcze będą sprzeczne z Konstytucją. 

Nie można zgodzić się z tym zarzutem. Skarżąca rozważa hipotetyczną sytuację, gdzie uprawnieni do głosowania korespondencyjnego byliby wszyscy wyborcy, a taka prawna możliwość w dacie wydania decyzji nie istniała. Rzecznik podzielił w tym zakresie ustalenia WSA w zaskarżonym wyroku. Odwołał się również do wyroku TK z 20 lipca 2011 r. oraz Kodeksu dobrych praktyk w sprawach wyborczych Komisji Weneckiej Rady Europy. RPO wskazał także na wątpliwości jakie wiążą się z przeprowadzeniem wyborów jedynie w formie korespondencyjnej, które przedstawił w opinii skierowanej dla Senatu RP w sprawie ustawy uchwalonej przez Sejm 6 kwietnia 2020 r. 

RPO podkreśla, że niezasadny jest też zarzut naruszenia art. 157 § 1 i art. 187 § 1 i § 2 k.w. - poprzez ich niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że decyzja przyznawała Poczcie Polskiej S.A. kompetencje i właściwość organu wyborczego właściwego w sprawach przeprowadzania wyborów. W dniu wydania decyzji zapewnienie warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych, związanych z organizacją i przeprowadzaniem wyborów i referendów w zakresie określonym w Kodeksie wyborczym oraz innych ustawach zastrzeżono do kompetencji urzędników wyborczych oraz komisji wyborczych.

Operator pocztowy pełni w tym zakresie wyłącznie zadania techniczne. Z decyzji wynika zaś, że Poczcie Polskiej S.A. polecono realizację szeregu zadań związanych z przygotowaniem przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2020 r., w trybie korespondencyjnym, a katalog ten pozostał otwarty.

Całkowicie niezasadny jest również zarzut naruszenia art. 7 Konstytucji, art. 6 k.p.a.,  art. 5 ustawy z  8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a, ust. 3 ustawy covidowej z 2 marca 2020 r. - poprzez ich błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że przepisy ustawy nie upoważniają Prezesa Rady Ministrów do wydania polecenia podjęcia czynności zmierzających do przygotowania wyborów. RPO podzielił stanowisko WSA oraz wskazał, że Prezes Rady Ministrów wykroczył poza przyznane mu Konstytucją i ustawą  o Radzie Ministrów kompetencje. Jego działanie nie realizowało także celu ustawy z 2 marca 2020 r. i wykraczało poza materię w niej uregulowaną.

VII.511.26.2020

Rzecznik Generalny TS potwierdził kompetencję NSA do rozpatrzenia odwołań od uchwał KRS w sprawie odmowy rekomendacji na stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym

Data: 2020-12-18
  • Rzecznik Generalny Ewgeni Tanchev wydał 17 grudnia 2020 r. opinię w sprawie prejudycjalnej C-824/18 A.B. i inni, w której stroną jest Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zaproponowane przez niego rozstrzygnięcie jest zgodne z wnioskami RPO przedstawionymi w Trybunałowi w stanowisku pisemnym oraz podczas rozprawy przed Wielką Izbą TS
  • Rzecznik Generalny w swojej opinii wprost odwoływał się do stanowiska RPO i je poparł

Postępowanie zostało zainicjowane pytaniami prejudycjalnymi Naczelnego Sądu Administracyjnego. Rozpatrywał on odwołania kandydatów na sędziów SN, którym nowa KRS odmówiła rekomendacji. Jednak mimo wiążących postanowień NSA, wstrzymujących wykonanie uchwał KRS, zostały one przekazane Prezydentowi RP, który wręczył nominatom akty powołania. 

Odnosząc się do istoty zagadnienia, Rzecznik Generalny przyjął, że:

  • postępowania odwoławcze zainicjowane przed NSA nie zostały umorzone, mimo ustawowego zniesienia zaskarżalności uchwał nominacyjnych KRS. NSA nadal zachowuje właściwość do rozpoznania już wniesionych odwołań;
  • NSA powinien był odstąpić od stosowania przepisów krajowych prowadzących do całkowitego wykluczenia kontroli uchwał KRS. Sąd krajowy może się w tym celu oprzeć na skutku bezpośrednim unijnej zasady skutecznej ochrony sądowej gwarantowanej przed art. 19 ust. 1 TUE;
  • kontynuując rozpoznanie odwołań, NSA powinien był również pominąć prawomocny charakter uchwał KRS w części dotyczącej rekomendowanych kandydatów, którzy już zostali powołani.

Rzecznik Generalny wskazał, że przepisy krajowe regulujące powoływanie sędziów są objęte zakresem stosowania unijnej zasady skutecznej ochrony sądowej. Na państwie członkowskim ciąży zatem obowiązek ustanowienia wymogu, by proces nominacyjny przebiegał w sposób gwarantujący niezawisłość i bezstronność tak powołanych sędziów. Podkreślił, że z uwagi na szczególne okoliczności zaistniałe w Polsce, skuteczna kontrola sądowa postępowań nominacyjnych, jest nieodzowna dla zachowania niezawisłości sędziów powołanych w ramach tych postępowań. Rzecznik Generalny powołał przy tym znaczenie krajowego obowiązku konstytucyjnego, stworzenia instytucji odwołania się od uchwał KRS.

W takim kontekście Rzecznik Generalny ocenił, że prawo Unii stoi na przeszkodzie ustanowieniu przepisów, które nakazują umorzenie z mocy prawa postępowań odwoławczych, jednocześnie wyłączając jakiekolwiek przeniesienie właściwości do rozpoznania tych spraw na inny sąd krajowy lub możliwość ponownego wniesienia tych spraw do innego sądu krajowego.

Podniósł przy tym, że czyniąc tak, polski ustawodawca zignorował orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, z których wyraźnie wynika, że uchwały KRS powinny podlegać kontroli sądowej. Zaznaczył także, że wyłączenie sądowej kontroli procesu nominacji przez władze krajowe było całkowicie arbitralne, ponieważ miało zastosowanie wyłącznie do powołań na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego, ale nie do pozostałych sądów. A selektywny charakter tego środka nie był uzasadniony żadnym obiektywnym lub przekonującym względem.

Rzecznik stwierdził także, że w polskich realiach niespełnienie minimalnych standardów w zakresie kontroli sądowej ma bezpośredni wpływ na ocenę niezawisłości powołanych sędziów. Zniesienie środka odwoławczego, który wcześniej przysługiwał, a w szczególności odebranie go osobom, które już wniosły odwołania, może powodować lub nasilić brak oznak niezawisłości i bezstronności, tak sędziów faktycznie powołanych do Sądu Najwyższego, jak również samego Sądu Najwyższego. Takie zaś rozwiązanie jest sprzeczne z prawem Unii. Rzecznik uznał, ze nagłe zmiany ustawodawcze w zakresie sądowej kontroli postępowań nominacyjnych KRS i jej uchwał, wzbudzają uzasadnione wątpliwości co do tego, czy proces nominacji jest nastawiony na wyłonienie kandydatów niezależnych, czy politycznie wygodnych. Jest to zaś szczególnie istotne w przypadku Sądu Najwyższego, który jest sądem ostatniej instancji.

Tanchev krytycznie ocenił również i to, że polski ustawodawca zmienił krajowe ramy prawne w tym celu, by odesłania prejudycjalne skierowane do Trybunału stały się bezprzedmiotowe. Taki stan rzeczy niweczy bowiem prawo do sądu również w zakresie, w jakim pozbawia sąd krajowy skutecznego inicjowania trybu prejudycjalnego przed Trybunałem Sprawiedliwości oraz prawa oczekiwania na odpowiedź Trybunału.

Rzecznik Generalny uznał też, że wniesione odwołania od uchwał KRS nie mogą należeć do właściwości sądu krajowego, który byłby normalnie umocowany do orzekania w tych sprawach, tj. do Izby Dyscyplinarnej SN. Bowiem warunki i zasady, na jakich zostali powołani sędziowie tej Izby, wzbudzają wątpliwości co do jej niezależności, a zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, Izba ta nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii.

Z uwagi na zasadę "nemo iudex in causa sua”  (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie), właściwym forum nie są także składy orzekające z pozostałych izb SN, w których zasiadają sędziowie powołani na podstawie uchwał KRS o tym samym charakterze, co uchwały będące przedmiotem odwołań do NSA. Rzecznik Tanchev wywiódł z tego, że postępowanie prowadzone nadal przed NSA jest jedynym postępowaniem sądowym umożliwiającym kandydatom do pełnienia urzędu sędziego uzyskanie obiektywnej kontroli postępowania nominacyjnego do SN.

VII.510.82.2018

Zakup Polska Press przez PKN Orlen. Rzecznik o zagrożeniach dla wolności słowa

Data: 2020-12-17
  • Zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego Polska Press rodzi wiele zagrożeń 
  • Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję
  • Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza zaś jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie 
  • Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe
  • A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawia swe uwagi prezesowi UOKiK Tomaszowi Chróstnemu - w  celu zapewnienia w tym postępowania skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Obywatele - jako konsumenci na rynku prasowym - mają bowiem prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy (art. 14 Konstytucji) oraz wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

Koncern paliwowy PKN Orlen (spółka, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów) złożył do UOKiK wniosek o zgodę na kupno koncernu medialnego Polska Press.  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

Obowiązkiem organów państwa jest zaś stwarzanie prasie warunków niezbędnych do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym umożliwienie działalności redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.

Obowiązki informacyjne państwa pełni PAP

Obowiązki informacyjne państwa wobec społeczeństwa realizuje na rynku prasowym Polska Agencja Prasowa. Zgodnie z ustawą o PAP, uzyskuje i przekazuje ona rzetelne, obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Umożliwia także organom państwa prezentowanie stanowisk w ważnych sprawach państwowych.

Powstaje uzasadnione pytanie, czy i w jakim zakresie państwo - poprzez kontrolowane przez siebie podmioty gospodarcze, w tym spółki Skarbu Państwa - może wykonywać inne podstawowe funkcje prasy, skoro ustawa o PAP już realizuje prawo obywateli do rzetelnego informowania.

Jest to także pytanie o to, na ile państwo - realizując swe uprawnienia właścicielskie - jest w stanie urzeczywistnić poprzez te spółki, działające jako wydawcy prasy, prawo obywateli do jawności życia publicznego, kontroli i krytyki społecznej.

Ten, kto jest zależny, nie może być w pełni wolny

Doświadczenie życiowe oparte na obserwacji rzeczywistości społecznej wskazuje, że nie jest to możliwe. Z reguły bowiem politycy, pod których władztwem pozostają spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, nie są zainteresowani tym, aby ujawniać społeczeństwu często niewygodne dla nich fakty dotyczące ich działalności publicznej i prywatnej.

Z całą pewnością nie będą także zainteresowani tym, aby ich działalność podlegała kontroli i krytyce społecznej w tytułach prasowych wydawanych przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. 

Z punktu widzenia konsumenta, jakim jest czytelnik prasy, może to oznaczać, że prasa wydawana przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa nie będzie dostarczała produktu o cechach wymaganych przez obowiązujące prawo, a więc określonych w art. 1 Prawa prasowego.

Czytelnicy mogą zostać wprowadzeni w błąd, nie wiedząc, że pod z pozoru komercyjną nazwą wydawcy danego tytułu prasowego (sugerującą pełną niezależność od władzy politycznej) w praktyce kryje się podmiot gospodarczy poddany całkowicie kontroli politycznej.

Zastrzeżenia powoduje także i to, że zgodnie z zasadą ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Konstytucyjna wolność prasy musi być pojmowana jako przeciwieństwo zależności, także zależności od władzy politycznej. Ten, kto jest zależny, nie może być bowiem w pełni wolny. Tak rozumiana zasada wolności prasy wyklucza zatem prawne podporządkowanie prasy władzom politycznym i podmiotom kontrolowanym bezpośrednio bądź pośrednio przez władze polityczne.  

Tymczasem spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na decyzje o całokształcie działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której nieodłączną cechą jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

Zagrożenia wynikające z koncentracji druku i kolportażu prasy

PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Należy to analizować w kontekście informacji z listopada 2020 r., gdy PKN Orlen ogłosił przejęcie kontrolnego pakietu 65 proc. akcji Ruch S.A. -  właściciela sieci kiosków z prasą i drobną galanterią. Tym samym spółka ta kontroluje już znaczną część rynku kolportażu prasy.

A dzięki nowej inwestycji PKN Orlen będzie miał znaczący wpływ na dystrybucję prasy w Polsce, tym bardziej, że jest ona sprzedawana także na jej stacjach benzynowych. Poprzez taką sieć kolportażu spółka będzie dystrybuowała zarówno własną prasę, jak też prasę swoich konkurentów na lokalnym rynku prasowym. Już samo w sobie nasuwa to wątpliwości z punktu widzenia zasad konkurencji na rynku wydawniczym. 

Wpływ transakcji na rynek reklam

Zakup przez PKN Orlen Polska Press wymaga ponadto analizy z punktu widzenia wpływu na rynek reklamowy. W mediach pojawiają się informacje, że wydając środki na reklamę, PKN Orlen nie kieruje się względami ekonomicznymi (np. zasięgiem poszczególnych mediów, w których wykupuje reklamę), lecz sympatiami politycznymi swojego kierownictwa.

Dane firmy Kantar wskazują, że najbardziej wydatki w prorządowej prasie zwiększył właśnie PKN Orlen. Procesowe potwierdzenie tych informacji w trakcie postępowania prowadzonego Prezesa UOKiK prowadziłoby do wniosku, że zakup ten mógłby doprowadzić do dalszych, nieuzasadnionych względami ekonomicznymi zakłóceń na rynku reklamy.

W konsekwencji  transakcja taka mogłaby doprowadzić do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku reklam. Spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, kierując się wskazaniami właścicielskimi i politycznymi, będą bowiem prowadziły kampanie reklamowe poprzez podmioty zależne od Skarbu Państwa bądź poprzez podmioty otwarcie wyrażające sympatię dla władzy politycznej.

Powrót RSW „Prasa-Książka-Ruch”?

Koncentracja funkcji wydawcy, druku oraz kolportażu w rękach spółki, w której faktyczną kontrolę sprawuje Skarbu Państwa - w połączeniu z funkcjonowaniem regionalnych publicznych spółek rtv Skarbu Państwa, prowadzących także witryny internetowe - rodzi poważne konsekwencje dla poszczególnych lokalnych rynków medialnych. A to stwarza szereg sygnalizowanych już zagrożeń dla wolności prasy.

Trudno się bowiem spodziewać, aby wszystkie te podmioty medialne całkowicie kontrolowane przez państwo w prawidłowy sposób realizowały w wymiarze lokalnym funkcję kontrolną prasy, zasadę jawności życia publicznego i funkcję krytyki społecznej.

W tym kontekście trzeba wskazać, że podjęty przez spółkę zależną od państwa proces koncentracji w ramach jednego koncernu funkcji druku prasy, jej wydawania oraz kolportażu stanowi próbę powrotu do niechlubnych tradycji wydawniczych przerwanych ustawą z 22 marca 1990 r. o likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”. A jest to tradycja motywowanego politycznie sterowania środkami przekazu i komunikowania celem wywierania wpływu na społeczeństwo.

Adam Bodnar przedstawia prezesowi UOKiK te uwagi w celu zapewnienia skutecznej ochrony w toku prowadzonego postępowania zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym, prawa obywateli jako konsumentów na rynku prasowym do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 

- Będę wdzięczny za stanowisko Pana Prezesa w tym zakresie – brzmi konkluzja pisma RPO.  

VII.716.26.2020

Policja: funkcjonariusze weszli na teren Politechniki Warszawskiej bez świadomości tego faktu

Data: 2020-12-16
  • Podczas „dynamicznych działań” 28 listopada 2020 r. policjanci weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej - nie mając świadomości, że to teren uczelni wyższej
  • Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpisał RPO
  • Po kwadransie policjanci opuścili teren PW - gdy pracownik ochrony poinformował, gdzie się znajdują
  • Czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi w tej sprawie Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji

W czasie protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej. Według mediów użyli tam gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów.

Przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia Komendanta Stołecznego Policji.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia Rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Odpowiedź KSP

W zakresie wejścia funkcjonariuszy na teren Politechniki Warszawskiej czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

28 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej policjanci zabezpieczali na terenie dzielnicy Śródmieście protesty osób niezadowolonych z orzeczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Działania te miały na celu ochronę życia i zdrowia oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych na terenie m.st. Warszawy.

Około godz. 17.30 policjanci w rejonie ul. Waryńskiego przystąpili do legitymowania osób dopuszczających się naruszeń przepisów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W trakcie czynności zgromadzone osoby podejmowały próbę ucieczki z miejsca prowadzonych działań policyjnych, wchodząc na 3-metrowe ogrodzenie. Wskutek szarpania ogrodzenia przez osoby z tłumu część osób zaczęła spadać z ogrodzenia na ziemię, co zagrażało ich życiu i zdrowiu oraz innych osób.

W celu niedopuszczenia do oddalenia się wskazanych osób przed przeprowadzaniem czynności legitymowania, policjanci w trakcie realizacji dynamicznych działań, nie mając świadomości, weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej przez otwartą bramę.

Po około 15 minutach pobytu na tym terenie, pracownik ochrony poinformował funkcjonariuszy, iż jest to teren Politechniki Warszawskiej. Po uzyskaniu tej informacji policjanci niezwłocznie opuścili teren uczelni.

Policjanci weszli na teren Politechniki Warszawskiej, nie posiadając wiedzy o tym, że jest to teren uczelni wyższej. Podczas pobytu policjantów na terenie Politechniki Warszawskiej nie dokonano zatrzymania żadnej osoby oraz nie użyto żadnych środków przymusu bezpośredniego.

Ponadto w dniu 2 grudnia 2020 r. na ręce Jego Magnificencji prof. dr hab. inż. Krzysztofa Zaremby Rektora Politechniki Warszawskiej przekazano odpowiedź na wystąpienie z dnia 30 listopada 2020 r. dotyczące wejścia na teren Politechniki Warszawskiej funkcjonariuszy Policji w trakcie prowadzonych działań w dniu 28 listopada 2020 r. Treść przedmiotowej odpowiedzi została zamieszczona do wiadomości publicznej na ogólnodostępnej stronie internetowej Komendy Stołecznej Policji.

VII.7033.92.2020

Koronawirus. Przepisy dotyczące kwarantanny wciąż niejasne

Data: 2020-12-15
  • Z przepisów wciąż nie wynika jednoznacznie, kiedy obowiązek kwarantanny obejmuje osobę, która nie została skierowana do wykonania testu ani nie jest  domownikiem osoby zakażonej
  • Nie wiadomo zatem, czy następuje to z dniem kontaktu z osobą zakażoną, czy też z dniem kontaktu ze strony służb sanitarnych
  • Nierozstrzygnięta pozostaje też kwestia, jak obywatele mogą kwestionować obowiązek kwarantanny - a brak takich decyzji sanepidu uniemożliwia podważanie tego w drodze administracyjnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił 29 listopada 2020 r. do Ministra Zdrowia w związku z licznymi skargami obywateli na obowiązek i warunki odbywania kwarantanny w związku ze stwierdzeniem narażenia na zakażenie koronawirusem.

Jak wskazał Adam Bodnar, odpowiedź MZ nie zawiera odpowiedzi na pytania i nie rozwiewa wątpliwości. Składa się bowiem niemal w całości z zacytowanych przepisów prawa.

A o tym, że wyjaśnienie wątpliwości ma istotną wagę, świadczą skargi wciąż napływające do Biura RPO. Sytuacji w tym względzie nie poprawiły niestety nowelizacje z listopada i początku grudnia.

RPO przypomina, że w wystąpieniu z 29 listopada 2020 r. zwrócił się o zainicjowanie prac legislacyjnych, bądź też przedstawienie stanowiska co do:

  • ustalenia punktu czasowego, w którym powstaje obowiązek poddania się kwarantannie – obowiązek ten powstaje z momentem świadomej styczności obywatela z osobą zakażoną czy też z momentem nałożenia tego obowiązku przez inspektora sanitarnego;
  • formy nałożenia obowiązku kwarantanny (w razie, gdyby powstawał on z momentem nałożenia go przez inspektora sanitarnego) – obowiązek ten nakładany jest w drodze wydania decyzji administracyjnej czy też czynnością materialno-techniczną przekazania informacji o obowiązku kwarantanny;
  • istnienia po stronie obywateli możliwości zakwestionowania obowiązku kwarantanny na drodze prawnej.

Część wątpliwości rozstrzygnięto 

Od tego wystąpienia przepisy dotyczące obowiązkowej kwarantanny zmieniły się na mocy kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów oraz Ministra Zdrowia. Obecnie jest to uregulowanie w przepisach rozdziału 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a także w przepisach § 5 ust. 1 – 6 znowelizowanego rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego. Można przyjąć, iż niektóre z nich przyczyniły się do usunięcia części niejasności RPO sygnalizowanych wystąpieniu.

Chodzi o regulację dotyczącą odbywania kwarantanny przez osoby, które zostały skierowane do diagnostyki laboratoryjnej w kierunku wirusa SARS-CoV-2 oraz przez osoby zamieszkujące wspólnie z osobą zakażoną. Obecnie wiadomo, że osoby z pierwszej grupy rozpoczynają kwarantannę od dnia wystawienia skierowania do wykonania testu, a osoby z drugiej grupy - od dnia uzyskania przez osobę zakażoną pozytywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2.

Osoby z obydwu grup nie otrzymają jednak decyzji administracyjnej potwierdzającej ten obowiązek, gdyż w takich przypadkach „Decyzji organu inspekcji sanitarnej nie wydaje się”. 

Wyjaśnione zostały zatem dwie pierwsze z trzech wątpliwości RPO. Nadal jednak w przepisach brak precyzyjnego wskazania, z którym momentem powstaje obowiązek kwarantanny w stosunku do innych osób z tzw. „kontaktu” ze źródłem zakażenia – tych, które nie zostały skierowane do wykonania testu, ani też nie są domownikami osoby zakażonej.

Przepisy § 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r., prawdopodobnie odnoszącego się do tychże osób, zasadniczo powielają niejasne brzmienie przepisów § 3b rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w zakresie kwarantanny, które RPO krytykował  w poprzednim wystąpieniu. Uwagi tam zawarte pozostają  aktualne.

§ 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. nie pozwala stwierdzić z całą pewnością, z którą chwilą dana osoba jest objęta obowiązkiem kwarantanny – z dniem kontaktu z osobą zakażoną czy z dniem kontaktu ze strony służb sanitarnych.

Jeżeli zatem zamysł twórców tej regulacji był taki, by obowiązek ten powstawał z chwilą przekazania przez służby sanitarne informacji o kwarantannie oraz aby w żadnym przypadku nie wymagało to wydania decyzji administracyjnej, to konieczne jest doprecyzowanie tego przepisu.

Jak obywatele mogą skarżyć kwarantannę?

Ponadto wciąż nierozstrzygnięta pozostaje kwestia narzędzi prawnych, jakie mają  obywatele by zakwestionować nałożony na nich obowiązek kwarantanny. Rezygnacja z wydawania przez sanepid decyzji administracyjnej w tej sprawie oznacza brak możliwości podważenia tego w drodze administracyjne.

Oznacza to że:

  • obywatele nie mają prawnej, realnej możliwości domagania się zakończenia czy skrócenia okresu obowiązkowej kwarantanny,
  • utrudnione będzie dla nich w przyszłości uzyskanie rekompensaty na drodze cywilnoprawnej za ewentualne szkody poniesione w rezultacie przymusowego (i bezzasadnego) pozostawania w odosobnieniu.

O tym, że realne narzędzie prawne do podważenia obowiązku kwarantanny jest obywatelom potrzebne, świadczą skargi wpływające do Biura RPO. Skarżący sprzeciwiają się wyznaczonym datom odbywania obowiązkowej kwarantanny, gdyż np. rozpoczęli samodzielną kwarantannę jeszcze przed reakcją służb sanitarnych albo wręcz obowiązkowi jej odbycia w ogóle. Ich zdaniem nie byli narażeni na zakażenie lub wykonali test prywatnie i uzyskali wynik ujemny.

A co do tego, czy ujemny wynik testu powoduje automatyczne zakończenie kwarantanny, istnieją rozbieżności. W świetle obecnego brzmienia rozporządzenia Ministra Zdrowia z 4 kwietnia 2020 r., okres kwarantanny jest sztywno określony i wynosi 10 dni (a w przypadku domowników osób zakażonych minimum 17 dni poza szczególnymi przypadkami). Przepisy nie wspominają o możliwości jego skrócenia w razie otrzymania ujemnego wyniku testu.

W odpowiedzi z 18 listopada 2020 r. MZ podał, że osoba narażona na zakażenie z wynikiem negatywnym testu w dalszym ciągu kwalifikuje się do kwarantanny. Tymczasem, na stronie internetowej Serwisu Rzeczpospolitej, Koronawirus: informacje i zalecenia, w odpowiedzi na pytanie: „Mam ujemny wynik testu – czy mogę wychodzić z domu?” czytamy, że: „Jeśli wynik twojego badania jest negatywny, oznacza to, że nie masz koronawirusa i nie musisz przebywać już na kwarantannie. Zachowaj jednak dotychczasowe środki ostrożności i higienę”, a w odpowiedzi na pytanie: „Otrzymałem skierowanie na test, ale mogę go zrobić za kilka dni. Co w tym czasie mam robić? Czy obowiązuje mnie kwarantanna?” czytamy, że: „(…) Kwarantanna co do zasady trwa 10 dni, jeśli nie masz objawów koronawirusa. (…) Jeżeli wynik testu będzie negatywny, zostaniesz automatycznie zwolniony z kwarantanny”.

Obecnie jedynym podmiotem, który może skrócić i zwolnić z kwarantanny jest inspektor sanitarny. Obowiązujące przepisy nie wyposażają obywateli wprost w uprawnienie do złożenia wniosku i domagania się jego rozpatrzenia w rozsądnym terminie. Nie podają też konkretnych przesłanek wcześniejszego zwolnienia z kwarantanny.

- Uregulowanie środka prawnego, który mógłby służyć obywatelom do zakwestionowania obowiązku kwarantanny, jest konieczne. Zwracam uwagę, że chodzi tu o umożliwienie obywatelom obrony jednej z podstawowych wolności konstytucyjnych, jaką jest wolność poruszania się. Nie może być tak, by obywatel został pozbawiony jakiegokolwiek wpływu na ograniczenie tej wolności ani nawet wykazania, że to ograniczenie było bezprawne. Dlatego też, apeluję do Pana Ministra, o podjęcie działań mających na celu stworzenie odpowiedniej regulacji – napisał Adam Bodnar do ministra.

Problemy także z izolacją domową

Ponadto RPO poruszył też problem obowiązku izolacji i izolacji w warunkach domowych. Obywatele donoszą o omyłkach w systemie w zakresie dat izolacji, czy bezzasadnym – ich zdaniem – przedłużaniem izolacji. Zastrzeżenia co do braku środka prawnego do podważenia zasadności obowiązkowej kwarantanny, odnoszą się zatem na równi do izolacji.

Jak wynika z przepisów rozporządzenia, okres obowiązkowej izolacji wynosi, co do zasady, minimum 13 dni w przypadku pacjenta objawowego, liczonych od dnia wystąpienia objawów i minimum 10 dni w przypadku pacjenta bezobjawowego, liczonych od dnia otrzymania wyniku testu.

Równocześnie, w „wyjątkowych przypadkach” okres ten może ulec skróceniu, pod warunkiem otrzymania 2 ujemnych wyników testów, wykonanych w odstępie 24 godzin. RPO zwraca uwagę, że nie sposób stwierdzić z całą pewnością, który podmiot jest uprawniony do skrócenia izolacji.

Dlatego Adam Bodnar poprosił ministra Adama Niedzielskiego o rozważenie poprawy przepisów regulujących obowiązek kwarantanny oraz izolacji bądź też o przedstawienie ich wykładni w sposób pozwalający na udzielenie jednoznacznej odpowiedzi.

V.565.273.2020

Koronawirus. Kary pieniężne nakładane przez sanepid - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-15

Pan nie zgadza się z karą administracyjną nałożoną na niego przez sanepid

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podejmował  ten temat zarówno w wystąpieniach generalnych jak i w indywidualnych sprawach  – o czym informujemy na naszej stronie internetowej.

Wobec stwierdzenia naruszenia przez obywatela nakazów i zakazów związanych z istniejącym stanem epidemii karę administracyjną nakłada w drodze decyzji administracyjnej państwowy powiatowy inspektor sanitarny. Trzeba pamiętać, że zaskarżenie kary nie wstrzymuje jej wykonania i należy ją opłacić w 7 dni od wydania decyzji. Od decyzji możemy odwołać się do państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Jeśli podtrzyma on decyzję o karze, można wówczas zaskarżyć ją do wojewódzkiego sądu administracyjnego. 

RPO w związku z sygnałami o wysokich karach administracyjnych nakładanych przez sanepid już w maju 2020 r. wystąpił do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Zwrócił uwagę, że dla obywateli, którzy zignorowali prawo, klauzula natychmiastowej zapłaty i ewentualna przymusowa egzekucja kary i tak nie będzie czynnikiem odstraszającym czy wychowawczym. W rezultacie płacą ci, którzy z zasady respektują decyzje władz publicznych (nawet niesłuszne) i obawiają się zajęcia rachunków bankowych.

W indywidualnych sprawach RPO wielokrotnie skarżył do WSA kary pieniężne sanepidu nałożone na obywateli - informowaliśmy o tym 5 sierpnia.

Rzecznik w dalszym ciągu podejmuje takie sprawy, ponieważ problem jest poważny, gdyż nałożone na obywateli kary mogą sięgać 30 000 zł. Taka sytuacja może mieć miejsce np. w razie stwierdzenia naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem lub zwalczaniem COVID-19, nałożonego przez właściwy organ lub wynikającego z przepisów prawa. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny nakłada na osobę naruszającą taki obowiązek, w drodze decyzji, administracyjną karę pieniężną. Mówi o tym art.  15zzzn ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U.2020.1842).

Należy podkreślić, że nałożona kara administracyjna może zostać złagodzona w związku z ważnym interesem ukaranego, na jego wniosek skierowany do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, który nałożył karę - przewiduje to art. 189k Kodeksu postepowania administracyjnego. Ponadto przepisy w tym często są zmieniane. Może zatem nastąpić sytuacja przewidziana w art. 189c k.p.a. który stanowi: że jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Wówczas po rozpoznaniu odwołania wniesionego przez stronę zaskarżona decyzję może być uchylona a postępowanie organu I instancji - umorzone.

(stan prawny na 14 grudnia 2020 r.)

Koronawirus. Czy zawieszenie biegu terminów administracyjnych, zawiesiło również bieg terminów przedawnień podatkowych? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-15

Nie, przepisy covidowe nie zmieniały terminów przedawnień podatkowych.

W tzw. ustawie covidowej został wprowadzony przepis, zgodnie z którym bieg terminów przewidzianych przepisami prawa administracyjnego, m. in. przedawnienia nie rozpoczynały się, a rozpoczęte ulegały zawieszeniu w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19. Przepis ten obowiązywał krótko, gdyż 16 maja 2020 r. został uchylony.

Nie dotyczyło to jednak przepisów podatkowych, które pomimo tego, że wywodzą się m. in. z prawa administracyjnego, stanowią odrębną gałąź prawa, zbudowaną w oparciu o katalog własnych zasad, niezależną od prawa administracyjnego.

Stanowisko w tej sprawie przedstawił także Minister Finansów w piśmie z 1 maja 2020 r. znak: SP5.055.2.2020 w odpowiedzi na wniosek skierowany do niego przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców w celu wydania objaśnień prawnych związanych z art. 15zzr ustawy covidowej. 

Minister Finansów wskazał, że prawo podatkowe stanowi odrębną, autonomiczną gałąź prawa wywodzącą się z prawa administracyjnego oraz prawa finansów publicznych. Przyjęcie poglądu o odrębności i autonomii prawa podatkowego prowadzi do wniosku, że przepisy podatkowe, w tym zawarte w ordynacji podatkowej nie powinny być oceniane przez pryzmat regulacji zawartej w art. 15zzr ustawy covidowej, jako że nie należy ich utożsamiać z szeroko rozumianym prawem administracyjnym.

Koronawirus. Legalność mandatu za brak maseczki sprzed rozporządzenia RM z 1 grudnia 2020 r. - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-15

Pani przyjęła od policji mandat 50 zł,  nałożony ponieważ nie zakryła ust i nosa maseczką. Po przemyśleniu sprawy stwierdziła, że jej prawa obywatelskie zostały naruszone. Co może zrobić?

Do czasu wydania rozporządzenia Rady Ministrów na podstawie znowelizowanego upoważnienia zawartego w art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (a więc obejmującego pkt 13),  tj. 29 listopada, 30 listopada i 1 grudnia 2020 r. w istocie nie było normy prawnej konkretyzującej zawarty w treści tak skonstruowanego upoważnienia nakaz zakrywania ust i nosa. Dlatego też w tym krótkim okresie nie było możliwe ukaranie na podstawie art. 116 §1a k.w. osoby nie przestrzegającej tego nakazu (chyba że była to osoba chora lub podejrzana o zachorowanie – art. 46b pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi sprzed nowelizacji).

Ten stan rzeczy zmieniło wejście w życie rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2132). Dlatego od 2 grudnia 2020 r. istnieje nie budząca wątpliwości prawnych podstawa do stosowania art. 116 § 1a k. w. w przypadku niestosowania się do nakazu zakrywania ust i nosa.

Od 2 grudnia 2020r. brak jest zatem podstaw prawnych do uchylenia prawomocnego mandatu karnego wydanego za niestosowanie się do obowiązku zakrywania ust i nosa. Mandat karny kredytowy staje się prawomocny z chwilą pokwitowania jego odbioru przez ukaranego.( art. 98 §3 k.p.w.). Natomiast w sytuacji, w której osoba odmawia przyjęcia mandatu karnego organ, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie.

W przypadku nałożenia grzywny w drodze mandatu karnego 29 listopada, 30 listopada i 1 grudnia  prawomocny mandat karny podlega niezwłocznie uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Uchylenie następuje na wniosek ukaranego, jego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego złożony nie później niż w terminie 7 dni od uprawomocnienia się mandatu lub na wniosek organu, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, albo z urzędu.( art. 101 §1 kpw). Termin ten, jako zawity, może być przywrócony na zasadach określonych w  art. 126 k.p.k.  w zw. art. 38 k.p.w.,tj. przy wykazaniu, że uchybienie nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy, a występujący o przywrócenie terminu musi jednocześnie dokonać czynności, której uchybienie dotyczyło, czyli też sam złożyć wniosek o uchylenie mandatu. Uprawniony do uchylenia prawomocnego mandatu karnego jest sąd właściwy do rozpoznania sprawy, na którego obszarze działania została nałożona grzywna.

W sprawie uchylenia mandatu karnego sąd orzeka na posiedzeniu. W posiedzeniu ma prawo uczestniczyć ukarany, organ, który lub którego funkcjonariusz nałożył grzywnę w drodze mandatu, albo przedstawiciel tego organu oraz ujawniony pokrzywdzony. Przed wydaniem postanowienia sąd może zarządzić czynności w celu sprawdzenia podstaw do uchylenia mandatu karnego.( art. 101 §2 k.p.w). Uchylając mandat karny, sąd nakazuje podmiotowi, na rachunek którego pobrano grzywnę, zwrot uiszczonej kwoty.

Uchylenie mandatu może też nastąpić z urzędu (art. 101 § 1 zdanie drugie in fine), w tym i po informacji organu mandatowego, który to podmiot może występować z wnioskiem o uchylenie. Uchylenie mandatu z urzędu nie jest ograniczone żadnym terminem proceduralnym. Uchylenie mandatu karnego z urzędu może nastąpić nawet po upływie terminu przedawnienia karalności wykroczenia (art. 45 § 1 k.w.), ponieważ mowa tu o czynie niebędącym czynem zabronionym jako wykroczenie w chwili jego popełnienia (dotyczy 29 listopada, 30 listopada, 1 grudnia 2020 r. )

Stan prawny na 14 grudnia 2020 r.

 

Policjanci podczas demonstracji - z widocznym numerem służbowym. Aby nie dochodziło do tortur, RPO proponuje MSWiA zmianę przepisów

Data: 2020-12-14
  • Obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności; mogą też utrudniać identyfikację tych, którzy przekraczają uprawnienia i dopuszczają się przemocy
  • Dla nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być niebezpieczny - manifestanci mogą być bowiem przekonani o ataku bojówek i stosować obronę konieczną
  • Dlatego podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego powinni oni mieć widoczne oznaczenie „Policja” oraz widoczny znak identyfikacji, np. numer służbowy
  • Także funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne indywidualne znaki identyfikacyjne, np. numer służbowy na hełmie

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o odpowiednią zmianę przepisów do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Zaostrzający prawo aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. wywołało bezprecedensową falę pokojowych manifestacji w całym kraju. Protesty nie ustają. W ostatnich tygodniach manifestanci byli narażeni na nadmierne użycie siły przez policjantów i arbitralne zatrzymania. Sytuacja zdaje się eskalować. Policja coraz częściej stosuje wobec demonstrantów rozwiązania siłowe, używając m.in. gazu pieprzowego i pałek.

18 listopada 2020 r. w Warszawie grupa nieumundurowanych funkcjonariuszy zaatakowała demonstrantów, używając pałek teleskopowych. W momencie interwencji funkcjonariusze nie mieli indywidualnych znaków identyfikacyjnych oraz oznaczeń wskazujących, że są policjantami. Część manifestantów była przekonana, że napadły  na nich nielegalne bojówki.

23 listopada 2020 r. w Warszawie zatrzymano fotoreporterkę w czasie wykonywania obowiązków służbowych, mimo że funkcjonariusze wiedzieli o jej zawodowym statusie.

Eskalacja rozwiązań siłowych policji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża głębokie zaniepokojenie trwającą od miesięcy eskalacją rozwiązań siłowych stosowaną przez funkcjonariuszy wobec demonstrantów. Wyraża też przekonanie, że obecne przepisy dotyczące identyfikacji policjantów wymagają zmiany, w celu ochrony manifestantów przed nieuzasadnionym użyciem siły przez funkcjonariuszy oraz aktami tortur i innych form okrutnego traktowania.

Rzecznik wykonuje funkcję krajowego mechanizmu prewencji tortur, tj. organu ustanowionego Protokołem fakultatywnym do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur. Jego zadaniem jest wskazywanie zagrożeń i propozycji ulepszeń, tak by wyeliminować ryzyko zaistnienia tortur oraz innych form okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zgodnie z § 28 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z  20 maja 2009 r. w sprawie umundurowania policjantów, funkcjonariusze policji obecni na demonstracjach (występujący w pododdziale zwartym) nie posiadają znaków identyfikacji imiennej i indywidualnej. W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy ustawa  o Policji (art. 61 ust. 2) oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 4 lutego 2020 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (§ 2 ust. 2)  wymagają jedynie, by okazał on legitymację służbową, umożliwił odczytanie numeru służbowego i jego zanotowanie.

Dlaczego oznaczenia są konieczne 

Nie zawsze będzie to jednak możliwe, szczególnie podczas manifestacji, gdy do interwencji dochodzi podczas specyficznych, zmieniających się warunków otoczenia. Często ma ona charakter dynamiczny, a reakcje tłumu są nieprzewidywalne.

W ocenie RPO obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności oraz mogą utrudnić identyfikację tych z nich, którzy przekraczają swoje uprawnienia i dopuszczają się przemocy. Może to mieć wpływ na skuteczność prowadzonych postępowań karnych. Taka sytuacja nie spełni też kryterium dokładności postępowania karnego, co należy uznać za naruszenie zakazu tortur w aspekcie proceduralnym.

W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być też dla nich niebezpieczny. Manifestanci mogą być bowiem przekonani, że zostali zaatakowani przez nielegalne bojówki i próbować stosować obronę konieczną w celu odparcia bezprawnego zamachu. Taka sytuacja może również doprowadzić do sytuacji konfliktowej i zamiast łagodzić towarzyszące zgromadzeniu napięcie między uczestnikami, a policją, może ono niepotrzebnie eskalować.

A znak identyfikacji indywidualnej to ważny środek zapobiegawczy służący ochronie praw człowieka, dyscyplinowaniu funkcjonariuszy oraz cenne narzędzie szkoleniowe.

Propozycje zmian

Zdaniem RPO funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne dla osób postronnych indywidualne znaki identyfikacyjne, umożliwiające ustalenie tożsamości funkcjonariusza przez odpowiednie organy. Może to być np. indywidualny numer służbowy znajdujący się w widocznym miejscu (np. na mundurze czy hełmie).

Z kolei nieumundurowani policjanci, realizujący swoje zadania w formie niejawnej w momencie ujawnienia, że są funkcjonariuszami (np. w czasie dokonania zatrzymania lub stosowania środków przymusu bezpośredniego) powinni posiadać widoczne oznaczenie POLICJA (znajdujące się np. na odblaskowej opasce, kamizelce czy identyfikatorze) oraz widoczny znak identyfikacji indywidualnej (np. numer służbowy).

Te środki identyfikacji powinny zostać założone przez nieumundurowanego funkcjonariusza niezwłocznie po podjęciu przez niego decyzji o ujawnieniu swojego statusu i zakomunikowaniu faktu, że jest on policjantem.

Gdyby sytuacja na miejscu nie pozwalała na takie rozwiązanie, oznaczenie POLICJA i indywidualny znak identyfikacyjny powinien zostać założony w najbliższym momencie, gdy będzie to możliwe oraz bezpieczne dla funkcjonariusza. 

Adam Bodnar rekomenduje, by praktyki te określić w przepisach rangi ustawy lub rozporządzenia. Pozwoli to na ujednolicenie praktyki policji i uniknięcie ewentualnych błędów i ich konsekwencji.

W wystąpieniu RPO przytacza standardy wypracowane przez ekspertów i instytucje międzynarodowe oraz organizacje pozarządowe, działające w obszarze ochrony praw człowieka i prewencji tortur oraz przykłady rozwiązań stosowane przez policje innych państw.

KMP.570.12.2020 

Zastępczyni RPO Hanna Machińska interweniuje w komendzie policji; bierze też udział w obradach sejmowej komisji

Data: 2020-12-10

9 grudnia 2020 r.  w godzinach nocnych  zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska podjęła interwencję w Komedzie Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21.

Powodem interwencji było zatrzymanie uczestniczki pokojowej manifestacji oraz osoby nieuczestniczącej w manifestacji, a powracającej z pracy. W tym samym czasie, inna osoba zatrzymana ze złamaniem ręki przez funkcjonariusza została przewieziona przez posła Michała Szczerbę do szpitala przy ul. Barskiej. Osoby zatrzymane mówiły o brutalności działania policji, stosowaniu środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, innych utrudnieniach, których doznały po zatrzymaniu.

Stwierdzając stosowanie kajdanek na terenie komendy, gdzie obecnych było wielu funkcjonariuszy, Hanna Machińska zwróciła się do nich o właściwe stosowanie ustawy o środkach przymusu bezpośredniego oraz zaprzestanie stosowania metod represyjnych, które naruszają godność zatrzymanych. Osobom zatrzymanym postawiono zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia funkcjonariuszy policji.

Wcześniej 9 grudnia 2020 r. Hanna Machińska (oraz zdalnie naczelnik wydziału ds. postępowań oganów ścigania Zespołu Prawa Karnego BRPO Piotr Sobota) uczestniczyli w posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Dotyczyło ono działań policji podejmowanych w związku z odbywającymi się protestami przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Nie przybył wiceprezes Rady Ministrów Jarosław Kaczyński. Ogólną informację przedstawili minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński oraz komendant główny policji gen. insp.  Jarosław Szymczyk.

Minister Kamiński podkreślił pozytywne działania policji ukierunkowane na ochronę zgromadzeń i zabezpieczenie uczestników w związku z pandemią COVID-19. Podkreślał niewłaściwość udziału posłów w zgromadzeniach;  zarzucił im naruszanie ich mandatu. Zwrócił uwagę na agresję manifestujących i liczne ataki na funkcjonariuszy.

Komendant Szymczyk zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym i skuteczność dbania o przestrzeganie prawa. Zaznaczył, że w zabezpieczaniu manifestacji biorą udział tysiące policjantów, wielu z nich stało się obiektem agresji. A również policję dotknęła pandemia COVID-19. Jednocześnie stwierdził, że policjanci będą odpowiadać w przypadku popełnienia czynów naruszających prawo.

Zastępczyni RPO omówiła sytuację związaną z naruszeniami prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach, mówiła o łamaniu podstawowych gwarancji antytorturowych, o brutalności działania funkcjonariuszy, używaniu gazu, pałek teleskopowych przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, atakach skierowanych przeciwko posłankom i posłom oraz nieletnim i ich rodzinom.

Przedstawiła również przypadek fotoreportera, który dwukrotnie uderzony pałką teleskopową przez nieumundurowanych funkcjonariuszy BOA, odniósł obrażenia, których potwierdzeniem była wykonana obdukcja. Zwraca uwagę jego opinia dotycząca pobicia. Odniósł on wrażenie, że te osoby nieumundurowane, są bandytami protestującymi przeciwko pokojowej manifestacji.

Innym przypadkiem była sprawa osoby bitej w radiowozie policyjnym.

Zastępczyni RPO zwróciła uwagę na liczne naruszenia związane z zatrzymaniami uczestników manifestacji. Dotyczyły one braku informowania wskazanej osoby o zatrzymaniu, np. rutynowego używania środków przymusu bezpośredniego (kajdanek) z naruszeniem przepisów prawa.

Represyjność policji polegała na używaniu taktyki, tzw. „kotła”, czyli okrążenia uczestników manifestacji i jednoczesnego uniemożliwienia przez funkcjonariuszy opuszczenia miejsca zgromadzenia.

Zastępczyni RPO podkreśliła prawo do udziału w pokojowych zgromadzeniach, które jest gwarantowane przepisami Konstytucji i traktatami międzynarodowymi oraz regulowane orzecznictwem ETPCz. Wskazała, że obraz policji w odbiorze społecznym jest coraz gorszy - ostatnie badania Kantor Millword Brown pokazują, iż 88% społeczeństwa uważa, że tortury popełniane są właśnie przez policję.

Zastępczyni RPO zaznaczyła, że sytuacja dotycząca naruszeń prawa przez funkcjonariuszy wobec manifestantów, została przedstawiona na podstawie interwencji przedstawiciela RPO w miejscach zatrzymań, działań podejmowanych przez KMPT, licznych skarg napływających do RPO oraz zgromadzonego materiału dokumentacyjnego.

Wskazała na opresyjność działania policji, a w związku z tym konieczność zbadania każdego przypadku, w którym dochodzi do naruszenia prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach. Te sprawy podejmowane są zarówno z urzędu jak i na wniosek osób skarżących przez RPO.

Jednocześnie podkreśliła, że RPO podejmował wiele działań na rzecz policji, dostrzegając problemy związane z wykonywaniem niezwykle trudnej i odpowiedzialnej pracy przez funkcjonariuszy.

W dyskusji głos zabrało wielu posłów, którzy przedstawiali konkretne naruszenia, których dopuścili się funkcjonariusze. Mówiono o udziale formacji BOA używających pałek teleskopowych, biciu manifestantów, niedopuszczalnym używaniu gazu. Mówiono również o naruszeniu przez policję mandatu posłów, którzy mają prawo mandat ten realizować w miejscach manifestacji, co zostało oprotestowane przez Ministra.

Mówiono również o upolitycznieniu policji, o atakowaniu dziennikarzy, licznych i nieuzasadnionych zatrzymaniach uczestników manifestacji, zatrzymania osób nieletnich, stosowaniu metod zastraszających te osoby oraz ich rodziny. Obraz przedstawiony przez posłów, ilustrowany konkretnymi przypadkami, pokazuje bardzo dużą skalę naruszeń praw osób uczestniczących w pokojowych manifestacjach.

Minister zwrócił się do zastępczyni RPO o przedstawienie przypadku osoby pobitej w radiowozie policyjnym.

Na zakończenie zastępczyni RPO pokreśliła, że obowiązkiem funkcjonariuszy  jest przestrzeganie przepisów praw osób zatrzymanych i niestosowania praktyk, które są formą represji wobec osób uczestniczących w pokojowych zgromadzeniach.

 

Uchylony nakaz zatrzymania działacza Młodzieży Wszechpolskiej. Rzecznik  pyta prokuraturę o sprawę

Data: 2020-12-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich bada sprawę uchylenia nakazu zatrzymania działacza Młodzieży Wszechpolskiej
  • Spytał prokuraturę rejonową w Bielsku-Białej o stan sprawy

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, policja ustaliła nazwisko działacza Młodzieży Wszechpolskiej, który w sierpniu 2020 r. zaatakował zgromadzenie osób LGBT. Nie przedstawiono mu zarzutów, bo prokurator regionalny w Katowicach Tomasz Janeczek nakazał uchylić nakaz jego zatrzymania.

Postępowanie wyjaśniające wszczęło Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Jego przedmiotem  jest prawidłowość prowadzenia postępowania w aspekcie ewentualnego naruszenia praw i wolności obywatelskich osób pokrzywdzonych w tej sprawie.

Aleksandra Wentkowska, pełnomocnik terenowy RPO w Katowicach, wystąpiła do Prokuratury Rejonowej w Bielsku-Białej Północ o informacje co do aktualnego stanu sprawy.

Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w toku postępowania wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz czy był stosowany środek przymusu w postaci zatrzymania. Spytała ponadto, czy w toku postępowania zostały wydane przez prokuratora przełożonego wytyczne bądź polecenia.

BPK.519.253.2020

Zawieszenie w czynnościach policjantów ws. wykroczenia przy ul. Mickiewicza. Rzecznik ponownie występuje do KSP

Data: 2020-12-09
  • Wobec sześciu policjantów ze stołecznego Żoliborza wszczęto postępowania dyscyplinarne i zawieszono ich w czynnościach służbowych
  • Według mediów nie dopilnowali oni domu wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, na którego ogrodzeniu pojawiły się m.in. wieszaki z niecenzuralnym hasłem
  • RPO pytał Komendanta Stołecznego Policji, czy przy każdym braku reakcji policjantów na wykroczenie będą oni zawieszani w czynnościach
  • Nie dostał jednak ani wyjaśnień w tym zakresie, ani nawet dokumentów o wszczęciu dyscyplinarnek i decyzji o zawieszeniu

Dlatego Adam Bodnar ponownie dopytuje, jaki interes społeczny przemawiał za zawieszeniem policjantów. Przypomina też nadinsp. Pawłowi Dobrodziejowi o obowiązku współdziałania i udzielania pomocy ze strony każdego organu, do którego RPO się zwraca.

Jeden z portali podał, że policjanci zostali 29 października 2020 r. wysłani na interwencję przed posesją Jarosława Kaczyńskiego. Na płocie powieszono bowiem wieszaki - symbol protestu kobiet - z literami układającymi się w niecenzuralne słowo.  Z powodu „braku reakcji na wykroczenie” wobec sześciu policjantów Komendy Rejonowej Policji Warszawa V wszczęto postępowania dyscyplinarne i na miesiąc zawieszono w czynnościach służbowych. 

Zgodnie z art. 39 ust. 2 ustawy o Policji, funkcjonariusza można zawiesić w czynnościach w razie wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego w sprawie o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, nieumyślne, ścigane z oskarżenia publicznego lub postępowania dyscyplinarnego, jeżeli jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby - na czas nie dłuższy niż 12 miesięcy.

Zawieszenie takie jest bardzo dolegliwe, bo policjant od najbliższego terminu płatności ma wstrzymane 50% uposażenia. A w tym czasie bez pisemnej zgody przełożonego nie może on podejmować zajęcia zarobkowego poza służbą.

W listopadzie RPO spytał komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o powody zawieszenia funkcjonariuszy. Zwrócił się też o przekazanie postanowień o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych oraz decyzji o zawieszeniu.

Odpowiedź KSP

Działania służbowe wobec policjantów podjęto w oparciu o przepisy ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, normujące kwestie zawieszania policjantów w czynnościach służbowych oraz odpowiedzialności dyscyplinarnej funkcjonariusza Policji. Zaznaczyć jednak należy, źe stosowanie tych przepisów przez uprawniony organ - jakim w tym przypadku jest Komendant Rejonowy Policji Warszawa V nie oznacza automatycznie naruszenia wolności i praw obywatela.

Zwrócić również należy uwagę, że rozkazy o zawieszeniu policjanta w czynnościach służbowych podlegają kontroli instancyjnej oraz sądowo-administracyjnej, a ponadto obwiniony policjant, w stosunku do którego prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne dysponuje uprawnieniami do ustanowienia obrońcy, którym może być policjant, adwokat albo radca prawny. Stosowanie powyższych przepisów przez uprawnione organy nie oznacza automatycznie, że procedury te naruszają wolności i prawa obywatela. Natomiast środki obrony przysługujące policjantom, wynikające z regulacji prawnych, stanowią gwarancje ochrony wolności i praw funkcjonariuszy Policji.

Odnosząc się natomiast do kwestii udostępnienia kopii postanowień o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych oraz decyzji o zawieszeniu w czynnościach służbowych policjantów KRP Warszawa V, pragnę zwrócić Pana uwagę na treść art. 47 Konstytucji RP, który chroni sferę życia prywatnego i osobistego obywateli. W związku z powyższym udostępnienie żądanych dokumentów mogłoby nastąpić po wyrażeniu zgody przez dysponenta dobrem osobistym – w tym przypadku, funkcjonariusza Policji, którego wnioskowane dokumenty dotyczą.

Kolejne wystąpienie RPO

Adam Bodnar pisze do KSP, że miał wątpliwości nie co do obowiązujących procedur, tylko zasadności zawieszenia policjantów w związku z brakiem reakcji na wykroczenie. Nie każde wszczęcie postępowania dyscyplinarnego skutkuje zawieszeniem w czynnościach służbowych, a tylko takie, w którym jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby. Decyzja w tym zakresie należy do przełożonego właściwego w sprawach osobowych.

Jak wskazuje się w orzecznictwie sądowo-administracyjnym, przy podejmowaniu decyzji o zawieszenie przełożony winien rozważyć interes społeczny oraz interes policjanta.

Z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich policjantów, mogących spotkać się, w analogicznych okolicznościach, z podobnymi konsekwencjami służbowymi wątpliwości Rzecznika dotyczą argumentacji uzasadniającej zastosowanie tej dolegliwej instytucji prawnej, w szczególności, jaki interes społeczny przemawiał za zawieszeniem w czynnościach służbowych. Niestety, nie otrzymał wyjaśnień w tym zakresie.

Zgodnie z art. 14 pkt 6 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, po zbadaniu sprawy Rzecznik może zwrócić się o wszczęcie postępowania administracyjnego, wnosić skargi do sądu administracyjnego, a także uczestniczyć w tych postępowaniach - na prawach przysługujących prokuratorowi.

Zwracając się o wyjaśnienia Rzecznik, nie przesądza czy decyzja w zakresie zawieszenia w czynnościach została podjęta z naruszeniem przepisów prawa, gdyż czynność ta podlega kontroli instancyjnej.

Odnosząc to do reguł rządzących postępowaniem administracyjnym, RPO nie wyklucza skorzystania w tej sprawie ze swych uprawnień procesowych, a dokumentacja, o którą się zwrócił, ma na celu ułatwienie podjęcia decyzji w tym zakresie.

Nawiązując do odmowy udostępnienia kopii niezbędnej dokumentacji, Adam Bodnar wyjaśnia nadinsp. Pawłowi Dobrodziejowi, że zgodnie z art. 17c ust. 1-2 ustawy o RPO Rzecznik może przetwarzać wszelkie informacje, w tym dane osobowe, niezbędne do realizacji swoich ustawowych zadań (w tym także tzw. dane wrażliwe).

Stanowisko takie nie było dotychczas przez policję kwestionowane. Art. 17 ust. 1 ustawy o RPO nakłada na organy i instytucje, do których, podejmując sprawę, zwraca się Rzecznik, obowiązek współdziałania i udzielania pomocy. A zaniechanie obowiązku współdziałania z Rzecznikiem może zostać potraktowane jako przewinienie służbowe bądź przewinienie dyscyplinarne z wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami prawnymi.

Dlatego RPO ponownie zwrócił się do KSP o wskazanie powodów zawieszenia funkcjonariuszy oraz o udostępnienie decyzji o ich zawieszeniu i postanowień wszczynających postępowania dyscyplinarne.

WZF.801.1.2020

RPO zaskarżył decyzję sanepidu o 5 tys. zł kary za brak maseczki w sklepie w listopadzie 2020 r.

Data: 2020-12-07

RPO przypomina, że w momencie nałożenia kary nie było do niej podstaw prawnych. RPO alarmował w tej sprawie władze od maja 2020 r. Ostatecznie Sejm przyjął ustawę w tej sprawie dopiero w grudniu 2020.

Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (w art. 46a), do której władze odwoływały się w rozporządzeniach „covidowych”, pozwalała zobowiązywać do noszenia maseczek osoby chore albo podejrzane o chorobę – ale nie wszystkich obywateli

Potwierdzeniem tezy o braku ustawowych podstaw do ustanowienia przez Radę Ministrów powszechnego obowiązku zakrywania ust i nosa jest dokonana z dniem 29 listopada 2020 r., na mocy ustawy z dnia 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. poz. 2112), nowelizacja art. 46b ustawy zakaźnej. Doszło bowiem do dodania do przywołanej jednostki redakcyjnej pkt. 13 stanowiącego, że w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić „nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu”.

Nie powinno więc budzić wątpliwości, że w momencie, gdy pani N. została ukarana, powszechny obowiązek zakrywania ust i nosa nie był żadnym z obowiązków, które mogła wprowadzić Rada Ministrów. Wymierzając pani N. karę za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa, organ naruszył zatem art. 48a ust. 1 ustawy.

V.7018.794.2020

 

Wkroczenie policji na teren Politechniki Warszawskiej. Prośba do KSP o wyjaśnienia

Data: 2020-12-01
  • Podczas protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej, gdzie użyli gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów
  • Tymczasem przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

Media podały, że 28 listopada 2020 r. policjanci podjęli na terenie Politechniki Warszawskiej interwencję z użyciem gazu pieprzowego i pałek wobec osób protestujących w ramach „Strajku Kobiet”. Nie została ona poprzedzona uzyskaniem zezwolenia Rektora Politechniki na wkroczenie na teren uczelni. Funkcjonariusze mieli także nie reagować na żądania opuszczenia terenu formułowane przez straż uczelnianą.

Rzecznik zwraca uwagę, że zgodnie z art. 50 ust. 1 pkt 1 ustawy z 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni  co do zasady jedynie na wezwanie rektora. Regulacja ta stanowi jedną z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni wyższych.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Oprócz prośby o wyjaśnienia, Rzecznik zwraca się do KSP o przesłanie odpowiedzi udzielonej na pismo Rektora Politechniki w związku z incydentem.

VII.7033.92.2020

Adam Bodnar proponuje, by policja była bardziej nastawiona na przestrzeganie praw człowieka. Wystąpienie RPO w Senacie

Data: 2020-11-27
  • To, co się stało, i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, musi budzić największy niepokój
  • Wielu obywateli chciałoby poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy
  • Ale jest też i wielu policjantów, chcących służyć w formacji, która cieszy się zaufaniem społecznym
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje ustawowe zapisanie, aby policja była w większym stopniu nastawiona na przestrzeganie praw człowieka
  • To efekt analizy RPO, wskazującej, że policja coraz częściej stosuje nadmierne środki przymusu bezpośredniego wobec manifestantów
  • Prace nad taką ustawą w Senacie można by połączyć z wysłuchaniem publicznym wszystkich stron

RPO Adam Bodnar 27 listopada 2020 r. wystąpił na forum Senatu, który zajął się działaniami policji wobec uczestniczek i uczestników protestów po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów o aborcji. 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie RPO do przedstawienia  stanowiska w kontekście wyjaśnienia wydarzeń związanych z działaniami policji w kontekście zgromadzeń po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r.  

Ta kwestia jest niezwykle istotna z punktu widzenia korzystania przez  obywateli z wolności zgromadzeń. To jeden z tematów, który ma kluczowe znaczenie dla Biura RPO. Zajmujmy się nim w trzech wymiarach

  • regulacyjnym - czy przepisy odpowiadają standardom konstytucyjnym,
  • interwencyjnym – monitorowanie, w jakim zakresie są przestrzegane standardy konstytucyjne oraz obowiązując prawo w kontekście interwencji dokonywanych przez policję,
  • oraz wymiar tego, co się dzieje w pomieszczaniach dla osób zatrzymanych  na komendach czy posterunkach policji, które są na bieżąco monitorowane przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Nieludzkiego i Poniżającego Traktowania w BRPO, nadzorowanego przez moją zastępczynię dr Hannę Machińską, która jest tu obecna.

Wymiar regulacyjny

Chciałbym rozpocząć moją analizę od zastanowienia się nad kwestiami regulacyjnymi. Jestem zdania, że ze względu na stan epidemii oczywiście można ograniczyć korzystanie z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń (art. 57 Konstytucji RP). Jednak powinno się to odbywać z poszanowaniem reguł konstytucyjnych, czyli:

  • być dokonywane na podstawie ustawy,
  • ograniczenia powinny być proporcjonalne do realizowanego celu,
  • nie mogą one  naruszać istoty zgromadzeń.

Natomiast te wszystkie ograniczenia, które obserwujemy, w istocie mają  podstawę tylko i wyłącznie w art. 46 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o chorobach zakaźnych z 2008 r. Zgodnie z tym przepisem rozporządzeniem można ustanowić „zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń”.

Ten przepis budzi bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne. Był przyjmowany w zupełnie  innych czasach, ale pokazuje jak głęboko może sięgać  ingerencja w wolność zgromadzeń. Daje de facto podstawę do tego, aby poprzez rozporządzenia regulować zakres korzystania z wolności zgromadzeń.

Od początku epidemii do dzisiaj w zasadzie mieliśmy już co najmniej cztery reżimy prawne:

  • całkowity zakaz zgromadzeń na początku;
  • później ograniczenie zgromadzeń do 250 osób (wprowadzenie wymogu  odległości pomiędzy uczestnikami,  wymogu maseczek i nadzoru sanitarnego);
  • druga fala i ograniczenie zgromadzeń do 10 osób;
  • obecnie - ograniczenie zgromadzeń do 5 osób.

Dlaczego to jest istotne? Ponieważ tak skonstruowane przepisy:

  1. powodują stan zaniepokojenia po stronie obywateli, którzy poprzez uczestnictwo w zgromadzeniach chcieliby wyrazić swój obywatelski głos, swój sprzeciw, a narażają się na łamanie przepisów prawa;
  2. dają podstawę policji do arbitralnego stosowania prawa - w zależności od sytuacji policja może reagować albo w sposób zdecydowany, albo też przymykać oko na zgromadzenia organizowane w czasie pandemii.

Ten stan niepewności prawnej jest niezwykle niebezpieczny, gdyż naraża obywateli na działanie całego aparatu państwa, a jednocześnie pozbawia ich możliwości korzystania z przyrodzonych, niezbywalnych praw konstytucyjnych. Praw, które są „solą demokracji”, praw, z których obywatele korzystają – co podkreślam - bez większych ograniczeń od 1989 r. Na obecnym etapie mamy bardzo niskie zaufanie do sensowności tych obostrzeń prawnych, panuje chaos regulacyjny i informacyjny.

Powyższy problem regulacyjny przekłada się na sposób postępowania policji. Nawet jeśli uznalibyśmy, że niektóre zgromadzenia odbywają się w sposób niezgodny z przepisami, to normy praw człowieka (zwłaszcza standardy OBWE ws. wolności organizowania pokojowych zgromadzeń) wskazują, jak mają postępować organy władzy.

Zasada jest jedna: jeśli zgromadzenie jest pokojowe, a być może nie dopełnia pewnych wymogów regulacyjnych - to wszelkie działania zmierzające do jego rozwiązania powinny być także pokojowe. Nastawione na dialog, współpracę z organizatorami, rozmowę, przekonywanie, a być może wskazywanie, że należy szczególnie dbać o kwestie sanitarne. To jest moim zdaniem wymiar demokracji – jak podchodzimy do tego typu sytuacji: czy w duchu wolności zgromadzeń i ich poszanowania, czy też wręcz przeciwnie.

Działania policji powinny raczej zmierzać do zapewnienia bezpiecznego przebiegu zgromadzeń spontanicznych niż polegać na ich tłumieniu. A doświadczenia ostatnich kilku miesięcy wskazują, że może być z tym różnie.

Drugi wymiar 

Wiąże się on z interwencjami RPO. A już od samego początku pandemii mamy rożne problemy z wolnością zgromadzeń. Było kilka szczególnych momentów, kiedy temat ten stawał się istotny w debacie publicznej ze względu na interwencję państwa:

  • pierwsze były demonstracje i akcje obywatelskie związane z wyborami prezydenckimi z 10 maja 2020 r., które się nie odbyły (w tym np. wylegitymowanie i ukaranie uczestników akcji obywatelskiej „List”);
  • demonstracje nazywane jako „Strajk przedsiębiorców” z 8, 16 i 23 maja;
  • demonstracje solidarnościowe po zatrzymaniu Margot (w tym zwłaszcza wydarzenia wieczorne 7 sierpnia 2020 r.);
  • seria demonstracji i innych wydarzeń po rozstrzygnięciu TK z 22 października 2020 r.;
  • a także Marsz Niepodległości z 11 listopada 2020 r.

Całościowe spojrzenie daje szansę na dostrzeżenie określonych zjawisk i wyciągnięcie wniosków co do postępowania policji.

Intensyfikacja działania ze strony policji

Polega ona na:

  • nieustannym legitymowaniu osób, w tym także zatrzymywaniu zmierzających na demonstracje (np. słynne zatrzymanie związkowców z Inicjatywy Pracowniczej na autostradzie A2);
  • regularnym kierowaniu wniosków do sanepidu (szczególnie w związku z demonstracjami w marcu i kwietniu), w tym przekazywanie danych do sanepidu osób zgłaszających zgromadzenie, a następnie ich przesłuchiwanie (np. sygnał z Jaworzna);
  • zatrzymaniach. Od 22 października łącznie zatrzymano 96 osób. Jeżeli jeszcze policzyć zatrzymane osoby z Marszu Niepodległości to jest to 132. Rekordowy był 16 maja 2020 r., kiedy w czasie „strajku przedsiębiorców” zatrzymano  386 osób;
  • nierównomiernym podejściu w zależności od tego, czego dotyczy dana  demonstracja;
  • podejmowaniu działań w stosunku do nastolatków (przypominam 14-latka z Krapkowic, czy 14-latkę z Olsztyna, a także zatrzymanie 17-letniego Janka Radziwona).

W kontekście "Strajku Kobiet" widać, że relacja między policją a obywatelami  zmieniła się w trakcie. Na początku (oprócz wydarzeń z 22 października) było widać, że policja w pewnym sensie rozumie, na czym polega korzystanie z wolności zgromadzeń.

Zmiana strategii nastąpiła w zasadzie 9 listopada 2020 r. W prasie pojawiły się informacje, że został przyjęty dokument, którego treść sprowadza się do hasła: "Działamy, nie negocjujemy”.

Jednym z przejawów tego było tworzenie tzw. „kotłów”. Jako takie są one dopuszczalne, ale powinny  być stosowane wyjątkowo – ale tylko i wyłącznie w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie może to prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji w „kotle” może  naruszać  prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Z badań Omega Research Foundation wynika, że może to też zwiększać ryzyko transmisji wirusa.

Powstaje pytanie, jaki jest cel zamykania demonstrujących w kotłach? Być może wcale nie chodzi o zakończenia demonstracji, lecz "wyłapanie" (zatrzymanie lub wylegitymowanie) jak największej liczby osób - po to, aby wszcząć wobec nich postępowanie w sprawie o wykroczenia lub skierować notatki do Sanepidu. Już sam fakt spisania, nie wspominając nawet o wniosku do sanepidu o nałożenie kary, powoduje, że obywatele mogą powstrzymywać się z decyzją o korzystaniu z pokojowych zgromadzeń. Powstaje zatem pytanie czy nie jest to taktyka nastawiona na wyciszanie protestów, zduszanie ich w zarodku.

Pośrednie pozbawianie wolności

Policja, zatrzymując osoby, regularnie wywozi je na odległe komisariaty, m.in. do Piaseczna, Legionowa, Grodziska Mazowieckiego, Ostrołęki czy Pułtuska. Oficjalnym powodem takiego działania jest brak miejsc w warszawskich PdOZ. Taka praktyka powinna być zbada. W ten sposób został także potraktowany Paweł Rutkiewicz, wywieziony do Wołomina.

Ta praktyka budzi wątpliwości z punktu widzenia:

  • naruszenia wolności osobistej oraz wolności przemieszczania się,
  • ograniczenia dostępu do adwokatów.

Nadmierne stosowanie środków przymusu bezpośredniego, a wręcz ich eskalacja

Pamiętam manifestację w obronie sądów w Warszawie z  27 lipca 2018 r., gdy zastosowano gaz łzawiącego, o czym dyskutowaliśmy przez  kolejne dni, a teraz w 2020 r. jest to w zasadzie na porządku dziennym.

Druga rzecz: stosowanie pałek teleskopowych.  W maju tego roku okazało się że policja użyła pałek wobec „strajku przedsiębiorców”- ale to były pałki typu tonfa, które mają zupełnie inną konstrukcję niż pałki teleskopowe, wykorzystane w czasie demonstracji 18 listopada.

Kolejny przejaw eskalacji to nieprzestrzeganie zasad policyjnych w kontekście podejmowanych interwencji. Policjanci w cywilnym ubiorze stosowali środki przymusu bezpośredniego. Samo w sobie nie jest to niedopuszczalne, ale  powinno być poprzedzone ostrzeżeniem, przedstawieniem się, wylegitymowaniem. Wśród demonstrujących pojawia się naturalna obawa, czy to są faktycznie policjanci czy ktoś, kto jest napastnikiem.

Regularne stosowanie "kotłów"

Podejście do grup chronionych

W czasie demonstracji swoją pracę wykonują dziennikarze, którzy mają obowiązek informować społeczeństwo o tym, co ważne. Nie powinno się w stosunku do nich używać środków przymusu bezpośredniego, a tym bardziej zatrzymywać. W wielu przypadkach to się jednakże zdarzyło. Najnowsza sprawa to zatrzymanie Agaty Grzybowskiej z „Gazety Wyborczej”. Ale to są także inne nazwiska: Wojciech Wójtowicz, Renata Kim, Tomasz Gutry (ofiara użycia broni gładkolufowej z „Tygodnika Solidarność”).

Być może warto byłoby zastanowić się nad stworzeniem jakiegoś porozumienia,  dyskusji pomiędzy policją a stowarzyszeniami dziennikarskimi i zastanowić się, jak zwiększyć np. rozpoznawalność obu stron. Aczkolwiek red. Grzybowska pokazywała legitymację dziennikarską,  co nie spowodowało zmiany nastawienia ze strony policji.  

Drugą grupą chronioną są parlamentarzyści. Jeżeli przypomnę sobie interwencje  RPO z lat  2015-2019 – to nie przypominam sobie, abyśmy interweniowali w obronie immunitetu parlamentarzysty. Natomiast w 2020 r. wyjaśnialiśmy już przypadki:

  • sen. Jana Burego,
  • posła Macieja Kopca,
  • posłanki Magdaleny Biejat (użycie gazu),
  • użycie przemocy wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego.  

A parlamentarzyści to przedstawiciele całego narodu i po to mają immunitet by ich chronić. Gwarantuje też, by nie podejmować wobec nich środków przymusu.

Polityka informacyjna policji oraz polityków za nią odpowiedzialnych  

Wielokrotnie spotykamy się z głosem, że to co robi policja, jest profesjonalne, sprawne, porządne, że istnieje pełne zaufanie do działań policji. Co więcej, pojawiają się słowa – tu cytuję rzecznika policji pana insp. Ciarki, który wskazuje, jak powinni zachowywać się politycy: "Gdyby posłowie nie chowali się tchórzliwie za immunitetem, byliby traktowani tak samo jak protestujący".

Wydaje mi się, że takie słowa są absolutnie niedopuszczalne. Konsekwencją może być budowanie poczucia braku odpowiedzialności wśród policjantów.

Brak wyciągania wniosków z wcześniejszych naruszeń

5 listopada otrzymałem pismo od komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w przypadku 79 osób zatrzymanych sądy uznały zażalenia na zatrzymanie jako bezzasadne, nielegalne lub nieprawidłowe. Najwięcej było przypadków bezzasadności. Mówiąc w skrócie – tam gdzie mogło się skończyć na spisaniu, policja zatrzymała osoby i zabrała na posterunek policji.

Były też inne  sprawy, które zostały przegrane przez policję w kontekście zatrzymań osób.  Mam wrażenie, że  policja nie wyciąga wniosków z tych zachowań, nie prowadzi szkoleń, nie zmienia swojej praktyki działania. I cały czas twierdzi, że działa w granicach prawa, pomimo przegrywanych spraw.

Jako RPO będę się dopytywał czy wobec funkcjonariuszy wszczynane są postępowania dyscyplinarne, jeśli sąd stwierdził naruszenie prawa. A to może też rodzić potencjalną odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa.

Błędy w kwalifikacji prawnej

Działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw de facto były niezgodne z prawem. Zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

Trzeci wymiar działań RPO - pomieszczenia dla osób zatrzymanych

Od 23 października do 23 listopada 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przeprowadzili łącznie 24 wizytacje ad hoc w policyjnych miejscach detencji W wizytacjach brała także udział zastępczyni RPO dr Hanna Machińska. W wyniku prowadzonych czynności przeprowadzono łącznie 60 rozmów. Dotyczyły one wszystkich osób zatrzymanych, niezależnie od tego, w jakim proteście brały one udział.

W następstwie rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań, KMPT dokonał następujących ustaleń:

Traktowanie

  • Wobec części zatrzymanych użyto gazu.
  • Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (wykonano dokumentację fotograficzną), był w bardzo złym stanie higienicznym i psychicznym. Poinformował o pobiciu przez funkcjonariuszy w radiowozie. Mężczyzna miał być także obrażany ze względu na orientację seksualną. Odmówiono mu kontaktu z radcą prawnym, o zatrzymaniu nie poinformowano także wskazanej osoby trzeciej;
  • Osoba zatrzymana, chorująca na epilepsję podczas transportu radiowozem miała atak duszności, a policjanci bagatelizowali  i naśmiewali się z niej;
  • Jeden z zatrzymanych miał zostać kopnięty przez funkcjonariusza w twarz, podczas gdy leżał skuty na ziemi;
  • Jeden z zatrzymanych poinformował, iż zatrzymujący go nieumundurowani policjanci byli brutalni, dociskali go mocno kolanami do ziemi. Mówił, że kopali go też
    w brzuch i kilkukrotnie w krocze.
  • Wobec większości zatrzymanych stosowano kajdanki lub plastikowe opaski, zazwyczaj założone z tyłu;
  • Policjanci wypytywali, czemu chodzi na takie protesty, wygłaszali swoje opinie na temat rozstrzygnięcia TK.

Ale należy podkreślić, że w wielu przypadkach zatrzymani podkreślali profesjonalne, a wręcz życzliwe, podejście funkcjonariuszy. Szczególnie dobrze  oceniani byli policjanci pełniący służbę w PdOZ.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

  • Co do zasady osoby zatrzymane miały dostęp do pomocy prawnej. Adwokaci wskazywali na problemy w ustaleniu miejsca pobytu ich klientów.
  • Zatrzymana poinformowana została, że może skorzystać z pomocy adwokata, jeśli wcześniej (przed zatrzymaniem) udzieliła mu pełnomocnictwa na piśmie – a to nie jest standard.

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

W większości przypadków osoby zatrzymane mogły poinformować wybraną osobę trzecią o zatrzymaniu. Uprawnienie to było realizowane przez funkcjonariuszy, ale potem nie informowali, czy informację udało się przekazać.

Problemy z dostępem do badania lekarskiego

  • Co do zasady zatrzymanych pytano o stan zdrowia i posiadane obrażenia. Ale żadna z osób nie została poinformowana o możliwości przeprowadzenia badania lekarskiego na jej żądanie – a powinno to być podane.
  • W większości przypadków zatrzymujący funkcjonariusze nie legitymowali się.
  • Co do zasady osoby zatrzymane nie były pouczane o przysługujących im uprawnieniach w formie ustnej (otrzymały jedynie pouczenie na piśmie do podpisania).
  • Osoby zatrzymane dowiadywały się o tym, na którą komendę zostały przewiezione dopiero po dotarciu na miejsce.

Były też uwagi do rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Podsumowując, chciałbym podkreślić zasługi tych, którzy pomagali obywatelom. To:

  • adwokaci stale zapewniający pomoc pro bono zatrzymanym;
  • posłowie korzystający ze swych uprawnień, i starający się w ten sposób chronić demonstrujących;
  • sędziowie, którzy zdaja sobie sprawę, jak wielka mają moc w rozpatrywaniu  zażaleń na zatrzymania.

To, co się stało i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, nie tylko od 22  października,  musi budzić największy niepokój. Mam wielki szacunek do działań policji i policjantów. Wiele razy występowałem w obronie ich praw, gdy byli pokrzywdzeni na różne sposoby. Jestem wdzięczny za niedawne odznaczenie od Niezależnego Związku Zawodowego Policjantów.

Ale mam wrażenie, że sprawy zaszły za daleko. Mówimy o demonstracjach, a przecież co chwilę słyszymy także o innych nadużyciach, jak np. stosowanie tortur na komisariatach. Sprawę Igora Stachowiaka wszyscy znamy. Ale wczoraj rozpoczął się proces przed sądem w Olsztynie, niedawno zostali skazani funkcjonariusze z Siedlec. Policja jest bardzo krytycznie oceniana przez  organizacje międzynarodowe, takich jak Europejski Komitet ds. zapobiegania torturom – CPT, który niedawno wydał raport nt. policji.

Dlatego też uważam, że dzisiejsza debata powinna być wstępem do działań wyjaśniających oraz być może także do zmiany przepisów prawa.

Art. 14 ust. 3 ustawy o Policji stanowi: „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.” Z kolei rota ślubowania odwołuje się do obowiązku przestrzegania prawa i wierności Konstytucji RP.

Ale powstaje pytanie, czy to wystarczy. Uważam, że Senat mógłby podjąć inicjatywę ustawodawczą, którą można by roboczo nazwać „Ustawa o przestrzeganiu praw człowieka w działalności Policji”, która podkreśliłaby znaczenie tych najbardziej podstawowych norm konstytucyjnych w działalności policji.

Jednocześnie podjęcie prac nad taką ustawą dałoby przestrzeń do zorganizowania wysłuchania publicznego. Bo wielu obywateli chciałoby opowiedzieć o swojej historii, poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani, albo jak się czują  traktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy. Myślę też, że jest wielu policjantów, którzy chcieliby służyć w formacji, która charakteryzuje się zaufaniem społecznym porównywalnym ze Strażą Pożarną czy wojskiem, a niestety w ostatnim czasie – a niestety w ostatnim czasie nie mają na to szansy, bo z różnych powodów straciła część społecznego zaufania. 

Jestem zdania, że podjęcie prac nad tego typu ustawą i zastanowienie się, jak można wzmocnić policję w kontekście rzeczywistego nastawienia na przestrzeganie prawa człowieka – i wyjście ponad normę art. 14 ust. 3 ustawy - byłoby ważnym stanowiskiem dla całego społeczeństwa, że te sprawy są traktowane z najwyższą powagą w Rzeczypospolitej.

 

RPO: policja w dniu wyroku TK naruszała prawo. Powinna wycofać z sądu wnioski o ukaranie manifestantów

Data: 2020-11-26
  • Ponad 100 osób protestujących 22 października 2020 r. przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny wylegitymowano; 28 ukarano mandatami za wykroczenia; wobec 84 skierowano wnioski do sądu o ukaranie
  • Działania te nie miały podstaw prawnych, gdyż sprawcą takich wykroczeń może być tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych czy o to podejrzana
  • W efekcie naruszono wolność osobistą (art. 41 ust. 1 Konstytucji) i ukarano mandatami osoby, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji)
  • RPO wzywa policję, by usunęła skutki tych naruszeń i m.in. wycofała z sądów wnioski o ukaranie za wykroczenia

Komendant Stołeczny Policji odpowiedział w sprawie działań policji z 22 na 23 października 2020 r. wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w proteście wobec wyroku TK.

- Wyjaśnienia te niestety wskazują, w mojej ocenie, na to, że istotna część tych działań policji była podejmowana z naruszeniem prawa – pisze Adam Bodnar do nadinsp. Pawła Dobrodzieja.

Policja podała, że „wylegitymowano 134 osoby, z czego w 121 przypadkach podstawą faktyczną legitymowania było popełnienie wykroczenia z art. 54 Kodeksu wykroczeń w zw. z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”. Ponadto „wobec 84 osób, które dopuściły się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 28 cytowanego rozporządzenia sporządzono wnioski o ukaranie do sądu”, zaś „wobec 9 osób zastosowano środek oddziaływania wychowawczego z art. 41 kw w postaci pouczenia”. 28 osób dostało zaś mandaty karne.

Zastosowana przez funkcjonariuszy kwalifikacja prawna czynów nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym prawie. A organy władzy są zobowiązane działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Zgodnie z art. 54 Kodeksu wykroczeń, kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscu publicznym, podlega karze grzywny do 500 zł lub karze nagany. Czynności policji byłyby  uzasadnione tylko wówczas, gdyby przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. były przepisami porządkowymi, o których mowa w art. 54 kw. Tak jednak nie jest.

Rozporządzenie wydano w celu wykonania ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.  Akty wykonawcze wydawane na jej podstawie służą realizacji ustawowego celu w postaci zapobiegania oraz zwalczania zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Ich celem jest ochrona zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji) w ramach realizacji obowiązku zwalczania chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4 Konstytucji).

Nie stanowią one więc przepisów porządkowych w rozumieniu art. 54 kw. W przypadku takich  przepisów przedmiotem ochrony jest porządek i spokój w miejscach publicznych

RPO przyznaje, że naruszenie rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października może być wykroczeniem. Będzie to wówczas wykroczenie przeciwko zdrowiu.  Z art. 116 § 1 kw wynika bowiem, że kto, wiedząc o tym, iż:

  • jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę,
  • styka z chorym na chorobę określoną w punkcie 1 lub podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną,
  • jest nosicielem zarazków choroby określonej w punkcie 1 lub podejrzanym o nosicielstwo

- nie przestrzega nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom lub o ich zwalczaniu albo nie przestrzega wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Sprawcą wykroczenia musi być jednak tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana.; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych i podejrzana o nosicielstwo. Jedynie przy spełnieniu tych warunków naruszenie zakazów i nakazów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów stanowi wykroczenie.

Prowadzi to do wniosku, że działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z dnia 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw w związku z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z  9 października 2020 r. - zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

W efekcie doszło do naruszenia sfery wolności osobistej wskazanych osób (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Doprowadziło to też do ukarania mandatami osób, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji).

W związku z tym RPO w trybie art. 14 pkt 2 ustawy o RPO stwierdził naruszenie konstytucyjnych praw jednostki. Zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o usunięcie wskazanych naruszeń prawa, w tym o wycofanie skierowanych do sądu wniosków o ukaranie, które nie znajdują oparcia w obowiązującym prawie.

VII.613.112.2020

Adam Bodnar w senackiej komisji o eskalacji zachowań policji

Data: 2020-11-24
  • Widzimy eskalację zachowań ze strony policji – mówił RPO Adam Bodnar podczas obrad senackiej komisji ws. działań policji wobec protestów społecznych  
  • Nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń czy  użycie antyterrorystów w cywilu
  • Dziś gaz pieprzowy jest używany regularnie, także wobec posłanek
  • Zatrzymanych wywozi się do miejscowości pod Warszawą; utrudnia im się dostęp do adwokatów
  • Zatrzymuje się dziennikarzy; naruszany jest immunitet poselski

- A nie ma woli tłumaczenia się – tak Adam Bodnar skomentował nieobecność (mimo zaproszenia) przedstawcieli MSW i KGP na zorganizowanym 24 listopada 2020 r. posiedzeniu senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji.

- Interweniujemy wszędzie tam, gdzie możemy - mówił Adam Bodnar jako jeden z gości komisji. Polega to na wystąpieniach do władz oraz na wizytacjach w komisariatach policji. Staramy się tam być po każdym zgromadzeniu po którym następują zatrzymania. Obserwujemy także sytuację protestujących przedsiębiorców czy demonstrantów z Marszu Niepodległości, bo każdy ma prawo do poszanowania praw podstawowych przez policję.

Widzimy eskalację zachowań ze strony policji. Dziś pieprzowy gaz łzawiący jest używany regularnie, także wobec posłanek. A nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń. Będę przygotowywał wystąpienie w tej sprawie, bo są one bardziej szkodliwe niż zwykłe pałki. Sprawa wywożenia zatrzymanych poza miasto, do miejscowości pod Warszawą. Utrudnia się dostęp do nich adwokatów. Zatrzymuje się dziennikarzy, co jest absolutnie skandaliczne. Pytamy KSP, dlaczego narusza się immunitet poselski. No i jeszcze użycie grupy antyterrorystów wobec demonstrantów...

Osoby zatrzymane podczas majowych protestów przedsiębiorców zażaliły się do sądu. W 79 przypadkach sądy uznały zatrzymania za niezasadne. To powinno być teraz dla policji powodem wyciagnięcia wniosków – by to się nie zdarzało, skoro sądy to potwierdzają. To powinna być nauczka – bo danej osobie przysługuje odszkodowanie i my jako podatnicy zapłacimy za nieprofesjonalizm policji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła: Wczoraj byliśmy na ul. Wilczej. Gdyby nie nasza obecność wraz z posłami, to doszłoby do bardzo poważnych sytuacji. A była tam tylko grupka skandujących demonstrantów.

Dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (które działa w ramach BRPO) Przemysław Kazimirski: Od 23 października do wczoraj było 22 naszych wizyt w komendach. Rozmawialiśmy w sumie z 70 osobami. Łącznie w tym czasie zatrzymano 130 osób manifestujących. Najważniejsze ujawnione nieprawidłowości to:

  • Zatrzymani nie są pouczani o swych prawach.
  • Zdarzają się nadużycia, np. dwa razy poddawano kontroli osobistej jedną osobę w jednej jednostce.
  • Brutalizacja sposobu zatrzymania. Osoby rzucano na ziemię, dociskano nogą i wrzucano do radiowozu.
  • Brak legitymowania się policjantów i podawania podstawy prawnej zatrzymania.

 

Protesty społeczne w dniu wyroku TK ws. aborcji. Policja podsumowała swe działania

Data: 2020-11-24
  • Podczas protestów 22 października 2020 r. w Warszawie policja zatrzymała 15 osób, w tym 14 podejrzewanych o przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej policjanta oraz „czynnego udziału w zbiegowisku”
  • Z kolei wobec 84 osób przygotowano wnioski do sądu o ukaranie za wykroczenia, a na 28 osób nałożono mandaty
  • Sporządzono też 120 notatek dla sanepidu o naruszeniu obostrzeń związanych z przeciwdziałaniem COVID-19

Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpowiedział na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, które zaostrzało prawo aborcyjne.

Adam Bodnar był zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami. W piśmie do KSP wskazał, że obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych. Przypomniał też standardy ochrony tych zgromadzeń.

Rzecznik poprosił KSP o informacje dotyczące działań funkcjonariuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Odpowiedź KSP

22 października 2020 r. ok. godz. 19.00 przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie przy al. Szucha 12A doszło do nielegalnego spontanicznego zgromadzenia osób niezadowolonych z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

Do zgromadzonych funkcjonariusze Policji wielokrotnie kierowali komunikaty wzywające do przestrzegania obostrzeń wynikających z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w tym w zakresie zakazu organizacji zgromadzeń spontanicznych.

Ok. godz. 19.40 uczestnicy zgromadzenia spontanicznego wyszli na jezdnię al. Szucha, a następnie przeszli ulicami Warszawy przed siedzibę partii Prawo i Sprawiedliwość przy ul. Nowogrodzkiej 84/86. W kulminacyjnym momencie w zgromadzeniu uczestniczyło około 3000 osób.

Ok. godz. 22.00 zgromadzone osoby rozpoczęły przemarsz na teren dzielnicy Żoliborz w kierunku ul. Mickiewicza. Do zgromadzonych osób nadawane były komunikaty przypominające o aktualnych ograniczeniach, nakazach i zakazach wynikających ze stanu epidemii. Podczas prowadzonych działań na ul. Mickiewicza około godz. 0.20 kilkukrotnie na policjantów stojących w kordonie zaczęły napierać osoby protestujące, usiłując przerwać kordon policyjny, a w kierunku policjantów zostały rzucone kamienie oraz jajka. Za pomocą urządzeń nagłaśniających Policja kierowała do protestujących komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem, opuszczenia miejsca zgromadzenia przez osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także dziennikarzy, przedstawicieli mediów i kobiety w ciąży. Uprzedzano ponadto, że w przypadku niepodporządkowania się poleceniom wydanym przez Policję, mogą zostać użyte prawem przewidziane środki przymusu bezpośredniego.

Wobec nieustalonych osób atakujących policjantów stojących w kordonie, celem odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na policjantów oraz przeciwdziałania naruszeniu porządku publicznego, w indywidualnych przypadkach, funkcjonariusze Policji, jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz ręcznych miotaczy substancji obezwładniających.

Ponadto funkcjonariusze Policji użyli środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej wobec 14 zatrzymanych osób, natomiast wobec 9 z tych osób użyto także środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek. Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy.

Stopień natężenia użycia wskazanych środków przymusu bezpośredniego zależał od zachowania osób, wobec których były one użyte, a policjanci zaprzestawali używania środków przymusu bezpośredniego po osiągnięciu celu ich użycia.

Około godz. 1.20 protestujący odstąpili od napierania na policjantów, a następnie ogłosili zakończenie zgromadzenia. Rozejście uczestników trwało do godz. 3.00. Prowadzone w nocy z 22 na 23 października 2020 r. przez funkcjonariuszy Policji działania, związane były z realizacją ustawowych zadań Policji i miały na celu ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także przeciwdziałanie zachowaniom godzącym w obowiązujący porządek prawny.

Podczas działań policyjnych realizowanych na terenie Warszawy w nocy z 22 na 23 października 2020 r., w związku z protestem związanym z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, zatrzymano łącznie 15 osób, w tym:

  • 14 osób, które zatrzymano jako podejrzewane o dokonanie przestępstw z art. 222 kk i art. 254 kk, po ogłoszeniu zarzutów oraz przesłuchaniu wymienionych osób w charakterze podejrzanego prokurator zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, po czym osoby te zostały zwolnione w dniu 23 października 2020 r. (faktyczny czas zatrzymania tych osób zawierał się w przedziale około 15-20 godzin) i w żadnym przypadku nie doszło do przekroczenia ustawowego terminu zatrzymania osoby. Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym Komendy Rejonowej Policji Warszawa V nr D-l-9554/20, RSD-1887/20 w sprawie czynnego udziału w zbiegowisku w dniu 23/10/2020 r. w Warszawie przy ul. Mickiewicza, tj. o czyn z art. 254 § 1 kk. Postępowanie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Żoliborz w Warszawie za sygn. akt PR 2 Ds. 1485.2020. VI.,
  • 1 osobę w związku z popełnionym wykroczeniem z art. 54 kw i 65 kw, po doprowadzeniu do jednostki Policji i sporządzeniu dokumentacji służbowej osoba ta została zwolniona w dniu 23 października 2020 r. o godz. 06.40 (faktyczny czas zatrzymania: 4 godziny 30 minut). Przedmiotowe czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenie zostały zarejestrowane w Komisariacie Policji Warszawa Żoliborz za nr RSOW-1193/20 i pozostają w toku.

Zażalenie na zatrzymanie do protokołu zatrzymania wniosło 5 osób (Ryszard K„ Rafał B., Julia H„ Kajetan W. i Wojciech K.). Zażalenia te zostały przekazane w dniu 29 października 2020 r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborza w Warszawie. W Komendzie Rejonowej Warszawa V nie odnotowano wpływu innych zażaleń na zatrzymanie w trakcie działań w nocy z 22/23 października 2020 r.

Nadmieniam, że Komenda Stołeczna Policji przekazuje informacje, którymi dysponuje w zakresie złożonych zażaleń na zatrzymanie. Osoby zatrzymane mają uprawnienia do składania tego typu zażaleń do sądów bezpośrednio, a rozstrzygnięcia sądów wpływają do organu Policji w różnym czasie, stąd informacje te mogą być często niepełne. Biorąc powyższe pod uwagę proszę, aby w przedmiotowej sprawie, a także w przypadku tego typu pytań, w przyszłości zapytania te były kierowane wyłącznie do Sądów nie do Policji. Sądy podlegają pod inny resort administracji rządowej niż Policja podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Ponadto:

  • Wylegitymowano 134 osoby, z czego w 121 przypadkach podstawą faktyczną legitymowania było popełnienie wykroczenia z art. 54 kw w zw. z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a pozostałe osoby wylegitymowano na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji w zw. z art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji,
  • wobec 84 osób, które dopuściły się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 28 cytowanego rozporządzenia sporządzono wnioski o ukaranie do sądu,
  • na 28 osób nałożono grzywnę w drodze mandatu karnego,
  • wobec 9 osób zastosowano środek odziaływania wychowawczego z art. 41 kw w postaci pouczenia.

W zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, sporządzono 120 notatek urzędowych, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Podkreślić należy, że wymienione notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji.

Podstawą przekazywania notatek urzędowych do Państwowej Inspekcji Sanitarnej były rekomendowane zasady postępowania Policji w przypadku ujawnienia naruszeń prawa, tj. nakazów i zakazów lub ograniczeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, przesłane wraz ze wzorem notatki urzędowej dot. naruszeń zakazów, nakazów lub ograniczeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 za pismem Zastępcy Komendanta Głównego Policji nadinsp. Kamila Brachy z dnia 02/04/2020 r. Idz. KR-DŚ-1378/20/GS.

Odnosząc się do prośby o przekazanie kopii protokołów zatrzymania osoby informuję, że zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest możliwe udostępnienie szczegółowych informacji oraz kopii protokołów.

VII.613.112.2020

Webinarium online pt. „ Wolność zrzeszania się sędziów” 24 listopada 2020 r.

Data: 2020-11-24

Podczas webinarium 24 listopada 2020 r. przedstawiciele środowiska sędziowskiego i naukowego dyskutowali o skutkach tzw. ustawy kagańcowej dla możliwości korzystania przez sędziów z zagwarantowanej w Konstytucji wolności zrzeszania się.

Ustawa zobligowała sędziów do składania pisemnych oświadczeń o członkostwie w zrzeszeniu, w tym w stowarzyszeniu, ze wskazaniem nazwy i siedziby zrzeszenia, pełnionych funkcji oraz okresu członkostwa. Od początku budziło to poważne wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich, który zwracał uwagę na nieproporcjonalną ingerencję w prywatność sędziów. Regulacja ta wpisuje się w żywą ostatnio dyskusję na temat granic dopuszczalnego zaangażowania sędziów w życie społeczne.

Wydarzenie zorganizowało Biuro RPO we współpracy z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Sędziów Sądów Administracyjnych.

W dyskusji wzięli udział:

  • Stanisław Trociuk, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Aleksandra Wrzesińska-Nowacka, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, sędzia NSA
  • dr hab. Anna Śledzińska-Simon, Uniwersytet Wrocławski
  • Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w BRPO
  • prof. Mirosław Wyrzykowski 

Stanisław Trociuk przypomniał, że zgodnie z art. 178 ust. 3 Konstytucji sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Konstytucja nie przewiduje dalszych zakazów dotyczących przynależności przez sędziów do stowarzyszeń i innych organizacji.

Wskazał na działania RPO w związku z wejściem w życie budzących konstytucyjne wątpliwości przepisów. Podkreślił, że obecnie przed WSA w Warszawie toczy się postępowanie ze skargi RPO na decyzję umorzenie przez PUODO o sprawy oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń.

Sędzia NSA Anna Wrzesińska-Nowacka zwróciła uwagę, że sędziom przysługują te same prawa co innym obywatelom. Mają więc prawo przynależeć chociażby do organizacji charytatywnych, ekologicznych czy wyznaniowych. Ujawnienie informacji o członkostwie w tych organizacjach prowadzi zaś do ujawnienia światopoglądu. 

Prof. Anna Śledzińska-Simon podkreśliła, że obowiązek składania oświadczeń o przynależności do stowarzyszeń stanowi nieproporcjonalne ograniczenie konstytucyjnej wolności zrzeszania się. Ustawodawca dokonał bowiem niewłaściwego wyważenia dóbr prawnie chronionych.  Trudno bowiem wykazać, jak sposób ograniczenia wolności zrzeszania się sędziów wpływa na ogólnie pojmowane dobro wymiaru sprawiedliwości.

Mec. Mirosław Wróblewski mówił o opinii nr 23 Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich (CCJE) na temat roli stowarzyszeń sędziowskich we wspieraniu sędziowskiej niezawisłości. Wynika z niej, że państwa powinny unikać wprowadzania nieproporcjonalnych ograniczeń wolności słowa i wolności zrzeszania się sędziów. Należy unikać wywierania politycznych nacisków na sędziów.

W dyskusji zwracano uwagę m.in. na:

  • wywarcie nacisku na sędziów jako ukryty cel tzw. ustawy kagańcowej
  • celowość współpracy stowarzyszeń sędziowskich ze społeczeństwem obywatelskim
  • wyższy standard lojalności konstytucyjnej sędziów

Link do transmisji: https://youtu.be/usmUJx5Pj8Q

Czy wszyscy funkcjonariusze pionu łączności pełnili służbę w organach bezpieczeństwa PRL? Pytanie prawne RPO do SN

Data: 2020-11-23
  • Sąd Najwyższy zbada pytanie prawne Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie uznawania wszystkich funkcjonariuszy pionu łączności sprzed 1990 r. za pełniących służbę w organach bezpieczeństwa PRL

Do RPO wpływają wnioski wskazujące na rozbieżności w orzecznictwie sądowym w zakresie kwalifikowania służby w Milicji Obywatelskiej pełnionej w Wydziałach Łączności Wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych w latach 1984-1990 jako służby w organach bezpieczeństwa państwa. Rozbieżności dotyczą oceny zgodności z prawdą oświadczeń lustracyjnych składanych w trybie ustawy lustracyjnej z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów.

Część sądów przyjmuje, że osoba, która pełniła w latach 1984-1990 służbę w Zarządzie Łączności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Wydziałach Łączności WUSA, jest osobą, która pełniła służbę w organach bezpieczeństwa - w myśl ustawy z 2006 r. Pozostałe sądy uważają natomiast, że brak jest na to przekonujących argumentów. 

W ocenie Rzecznika rozstrzygnięcie tych rozbieżności wymaga przyjęcia, że wydany w 1990 r. przez Ministra Spraw Wewnętrznych akt wewnętrzny (zarządzenie nr 043/90 z 10 maja 1990 r.) nie może w sposób dorozumiany kształtować sytuacji prawnej jednostki.

Z punktu widzenia analizowanego problemu prawnego szczególne znaczenie przypisać należy art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej, który mówi o jednostkach organizacyjnych MSW, które „z mocy prawa” podlegały rozwiązaniu. Użyte w art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej określenie „z mocy prawa” z pewnością zaś oznacza, że nie chodzi tutaj o rozwiązanie jednostek MSW na mocy aktu kierownictwa wewnętrznego. Zarządzenie MSW z 1990 r. może więc co prawda posiłkowo być wykorzystane w procesie wykładni prawa, ale nie może samoistnie przesądzać o tym, jakie jednostki jako jednostki Służby Bezpieczeństwa podlegały rozwiązaniu w chwili zorganizowania Urzędu Ochrony Państwa.

Zasadnicza i istotna różnica dotyczy tego, w jaki sposób przez ustawodawcę zostali potraktowani funkcjonariusze, którzy pełnili służbę w MO oraz funkcjonariusze, którzy służyli w SB. Pierwsi - z wyjątkiem tych, którzy do 31 lipca 1989 r. byli funkcjonariuszami SB - z mocy samego prawa stali się policjantami i w dalszym ciągu pełnili służbę w policji, drudzy zaś z mocy samego prawa zostali zwolnieni ze służby. Jednostki organizacyjne pierwszej grupy funkcjonariuszy z mocy prawa podlegały więc rozwiązaniu w chwili zorganizowania Policji (por. art. 147 ustawy o Policji), a oni sami stali się policjantami (art. 149 ust. 1 ustawy o Policji). Natomiast jednostki organizacyjne drugiej grupy funkcjonariuszy, jak tego wymaga art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej, podlegały rozwiązaniu w chwili zorganizowania UOP, zaś oni sami zostali z mocy prawa zwolnieni ze służby (art. 131 ust. 1 ustawy o Urzędzie Ochrony Państwa).

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzi to do wniosku, że osoby, które pełniły służbę w Wydziałach Łączności WUSW w latach 1984-1990 i następnie z chwilą rozwiązania Milicji Obywatelskiej z mocy prawa stały się policjantami (art. 149 ust. 1 ustawy o Policji), pełniły służbę w jednostkach MSW, które z mocy prawa podlegały rozwiązaniu z chwilą zorganizowania Policji (art. 147 ust. 2 ustawy o Policji) - a nie w jednostkach MSW, które z mocy prawa podlegały rozwiązaniu w chwilą zorganizowania UOP, jak tego wymaga art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej. W konsekwencji nie pełniły one służby w jednostkach SB w rozumieniu art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej.

Rozbieżności mają zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ochrony praw jednostki. Osoba, która złożyła uznane za nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, staje się tzw. „kłamcą lustracyjnym”. Ma to wpływ na  jej prawnie chronione dobra, jak cześć i dobre imię (art. 47 Konstytucji). Osoba dopuszczająca się kłamstwa postrzegana jest przez społeczeństwo jako niegodna szacunku. Osoba taka może także zostać pozbawiona dostępu do służby publicznej (art. 60 Konstytucji), co jest bezpośrednią konsekwencją obowiązywania art. 21e ust. 1 ustawy lustracyjnej. 

Dlatego RPO zadał Izbie Karnej SN pytanie prawne: Czy osoba, która była funkcjonariuszem Wydziału Łączności Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych funkcjonującego w latach 1984-1990 i która na  podstawie art. 149 ust. 1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji z chwilą rozwiązania Milicji Obywatelskiej stała się policjantem, jest osobą, która pełniła służbę w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 5 w związku z ust. 3 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji  o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów. 

WZF.7060.215.2018

Dlaczego policja zamieniła Sejm  w twierdzę? Czy prezydent Warszawy wiedział o zablokowaniu ul. Wiejskiej – Rzecznik pyta policję

Data: 2020-11-20
  • Okolice Sejmu są od lat miejscem ważnym dla debaty publicznej – bardzo często odbywają się  tam  demonstracje o istotnym znaczeniu społecznym
  • Tymczasem 18 listopada 2020 r. ul. Wiejska została całkowicie zablokowana przez policję w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi
  • Czy wiedział o tym wcześniej prezydent Warszawy, który zarządza tą ulicą? – RPO pyta Komendanta Stołecznego Policji

18  listopada 2020 r. okolice Sejmu (obradującego tego dnia) przy ul. Wiejskiej zostały zablokowane przez policję w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi odbywającymi się w ostatnim czasie.

Rozumiejąc konieczność ochrony zarówno osób protestujących, jak i przebywających w budynkach parlamentarnych, należy rozważyć proporcjonalność takich działań z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń publicznych.

Okolice Sejmu RP są bowiem miejscem kluczowym dla debaty publicznej. Od wielu lat bardzo często stanowią miejsce demonstracji o istotnym społecznie znaczeniu.

A ul. Wiejska jest drogą gminną zarządzaną przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy - zgodnie z art. 10 ust. 6  Prawa o ruchu drogowym. Wyłączenie tak kluczowej ulicy w centrum miasta wiąże się z koniecznością podjęcia wielu działań zabezpieczających, a umożliwiających reorganizację ruchu.

RPO zwrócił się do KSP o wyjaśnienie przyczyn podjęcia decyzji o zablokowaniu ul. Wiejskiej. Chce też wiedzieć, czy prezydent Warszawy został z wyprzedzeniem o tym poinformowany. Rafał Trzaskowski dostał to pismo do wiadomości. 

Odpowiedź KSP (aktualizacja z 3 grudnia)

"Wypłotowanie" w rejonie Sejmu RP zostało wystawione na wiosek Komendanta Straży Marszałkowskiej. Jednocześnie informuję, że o powyższym w dniu 17 listopada 2020 roku powiadomiono Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu m. st. Warszawy -  odpisał Komendant Stołeczny Policji.

Kolejne wystąpienie do KSP

Jak wynika z odpowiedzi KSP, Zarząd Terenów Publicznych, jako zarządca drogi ul. Wiejskiej w Warszawie, nie był informowany o ustawieniu wygrodzeń, nie opiniował projektu czasowej organizacji ruchu, jak również nie wprowadzał zmian w organizacji ruchu stosownie do art. 20 ust. 14 ustawy z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. 

Wygrodzenia zostały ustawione przez policję na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej na czas odbywających się przed Sejmem zgromadzeń publicznych.  A podmioty uprawnione do wprowadzania tymczasowego ograniczenia lub zakazu ruchu zobowiązane są do informowania organu zarządzającego ruchem i zarządu drogi w przypadku wyznaczania objazdów.

Dlatego RPO wystąpił do komendanta Pawła Dobrodzieja o ponowne przeanalizowanie sprawy oraz praktyki policji w tym zakresie.

VII.613.131.2020

Długi biologicznego ojca nie obciążą adoptowanej dziewczynki. Ostateczna decyzja sądu po skutecznej skardze nadzwyczajnej RPO

Data: 2020-11-18
  • Adoptowane dziecko nie odziedziczy długów po zmarłym biologicznym ojcu – orzekł prawomocnie sąd okręgowy
  • Wcześniej Sąd Najwyższy uwzględnił skargę nadzwyczajną RPO ws. niemożności odrzucenia przez rodziców adopcyjnych spadku w imieniu dziewczynki. Po wyroku SN spadek został odrzucony
  • Tymczasem inny sąd wcześniej uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • W następstwie wyroku SN sąd ten orzekł zaś, że dziewczynka nie nabyła spadku obciążonego długiem

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną w sprawie adoptowanej dziewczynki, która odziedziczyła długi swojego biologicznego ojca. W tej sprawie mieliśmy do czynienia z dwoma postępowaniami: pierwsze dotyczyło wyrażenia zgody przez sąd na odrzucenie spadku przez dziewczynkę, w imieniu której działali rodzice adopcyjni, drugie to postępowanie w sprawie stwierdzenia nabycia spadku.

Sąd, który miał wyrazić zgodę na odrzucenie spadku, nie uczynił tego twierdząc, że interesy prawne dziewczynki są chronione, gdyż prawnie nie jest już dzieckiem swojego biologicznego ojca. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że biologiczny ojciec dziewczynki zmarł jeszcze przed tym, gdy została ona adoptowana, co oznacza, że może po nim dziedziczyć.

Od tego orzeczenia Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną. Sąd Najwyższy uznał ją w 2019 r. za zasadną. Uchylił postanowienie Sądu Rejonowego oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd zezwolił na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynki. Rodzicom udało się zatem skutecznie odrzucić spadek.

Cała sprawa nie zakończyła się na tym etapie. Kiedy Rzecznik składał skargę nadzwyczajną, w toku była też bowiem sprawa o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym biologicznym ojcu.

Sąd I instancji prowadzący postępowanie spadkowe stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Na tamten moment była to decyzja prawidłowa, gdyż w imieniu dziewczynki nikt spadku w wyznaczonym terminie nie odrzucił.

Na szczęście postanowienie było nieprawomocne i zostało zaskarżone. A to umożliwiło sądowi II instancji zawieszenie postępowania do czasu wyjaśnienia się sprawy odrzucenia spadku w imieniu dziewczynki.

6 października 2020 r. Sąd Okręgowy zmienił postanowienie w przedmiocie stwierdzenia nabycia spadku. Adoptowana dziewczynka nie będzie zatem odpowiedzialna za długi swojego biologicznego ojca.

IV.7000.184.2018

Cudzoziemki przez dwa lata nie poinformowano o zgodzie na pobyt w Polsce - która w tym czasie wygasła. Interwencja RPO

Data: 2020-11-18
  • Obywatelka Ukrainy przez dwa lata nie wiedziała, że ma zgodę władz na pobyt czasowy w Polsce
  • Gdy tę decyzję w końcu otrzymała, minął już czas, na jaki dostała to zezwolenie 
  • Oznaczało to nie tylko, że przebywa w Polsce nielegalnie - została także pozbawiona możliwości złożenia następnego wniosku o pobyt  
  • Po interwencji RPO wojewoda przyjął wykładnię przepisów korzystną dla skarżącej, która dostała kolejne zezwolenie na pobyt czasowy

Obywatelka Ukrainy złożyła do wojewody wniosek o zezwolenie na pobyt czasowy w 2017 r. Pierwsze pisma wzywające do uzupełnienia dokumentów otrzymała już niecały tydzień po złożeniu wniosku. Skarżąca przesłała brakujące dokumenty w wyznaczonym terminie.

Po dwóch latach od złożenia wniosku kobieta złożyła skargę na wydział prowadzący sprawę. Po dwóch miesiącach, w 2019 r. została jej doręczona decyzja z 2017 r. o udzieleniu zezwolenia na pobyt czasowy do dnia […] w 2018 r.

Skarżąca nie wiedziała ani, że przebywała w Polsce nielegalnie, ani tym bardziej, że niemal dwa lata wcześniej wydano na jej rzecz pozytywną decyzję o zezwoleniu na pobyt na rok. Decyzja ta, w okresie faktycznego obowiązywania nie została jej nigdy doręczona.  Nastąpiło to dopiero po okresie, na jaki została wydana.

Wskutek ewidentnego błędu organu administracji publicznej, skarżąca została pozbawiona możliwości złożenia w terminie kolejnego wniosku o pobyt w Polsce. 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w demokratycznym państwie prawnym niedopuszczalna jest sytuacja, w której obywatel - bądź cudzoziemiec znajdujący się w Polsce - ponosi negatywne skutki błędów organów władzy publicznej, a pokłada wobec nich pełne zaufanie. Zasada zaufania i lojalności państwa wobec obywateli wiąże się ściśle z bezpieczeństwem prawnym jednostki, a przejawia się m.in. w takim stanowieniu i stosowaniu prawa, „by nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i by mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i działań oraz w przekonaniu, że jego działania podejmowane pod rządami obowiązującego prawa i wszelkie związane z tym następstwa będą także i później uznane przez porządek prawny” (wyrok TK z 21 grudnia 1999 r., sygn. K 22/99).

Treść tej zasady Trybunał określił również m.in. w uzasadnieniu wyroku z 19 listopada 2008 r. Stwierdził, że „istotę zasady lojalności państwa względem obywateli da się przedstawić jako zakaz zastawiania przez przepisy prawne pułapek, formułowania obietnic bez pokrycia, bądź nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania; jako niedopuszczalność kreowania organom państwowym możliwości nadużywania swojej pozycji wobec obywatela”.

Taką pułapką w tej sprawie było to, że skarżąca - działając w dobrej wierze i w zaufaniu do organu władzy publicznej - cierpliwie oczekiwała na wydanie zezwolenia na pobyt. Kiedy po dwóch latach upomniała się o swoje, okazało się, że przebywa w Polsce nielegalnie, ponieważ organ nigdy nie doręczył jej wydanego dużo wcześniej zezwolenia. 

Rzecznik poprosił wojewodę o rozważenie podjęcia takich działań, by uchronić skarżącą od negatywnych skutków wadliwego postępowania organu.

Odpowiadając, wojewoda bardzo lakonicznie poinformował, że postępowanie jest zakończone ostateczną decyzją i że została wyczerpana droga procesowa w tej kwestii.

W międzyczasie skarżąca złożyła wniosek o zmianę ostatecznej decyzji administracyjnej poprzez wydłużenie okresu zezwolenia na pobyt czasowy.

RPO ponownie zwrócił się więc do wojewody. Nie zmienił on wprawdzie decyzji ostatecznej, ale przyjął wykładnię korzystną dla skarżącej. W praktyce uznał, że skoro w trakcie prowadzonego postępowania dotyczącego legalizacji pobytu skarżąca otrzymała, zgodnie z art. 108 ustawy o cudzoziemcach, stempel do paszportu, legalizujący pobyt na terytorium RP do czasu, kiedy decyzja w sprawie stanie się ostateczna, to nawet mimo, że decyzja została doręczona po upływie wskazanego w niej okresu legalnego pobytu, to skarżąca przebywała legalnie od dnia złożenia wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy do dnia, w którym decyzja stała się ostateczna.

Skarżącej udzielono też kolejnego zezwolenia na pobyt czasowy na podstawie art. 181 ust. l pkt 1 ustawy o cudzoziemcach.

BPW.514.22.2019

Co organy europejskie mogą zrobić dla praworządności w Polsce. Adam Bodnar na Igrzyskach Wolności

Data: 2020-11-15

Prezentujemy wystąpienie RPO Adama Bodnara podczas zorganizowanych online Igrzyskach Wolności 15 listopada 2020 r.

TS UE i ETPCz od kilku lat zajmują się kwestiami praworządności w Polsce. Toczą się różne postępowania, z których każde może mieć znaczenie dla powstrzymania negatywnych zmian w polskim sądownictwie. Niezależnie zaś od procesu politycznego dotyczącego powiązania przestrzegania reguł praworządności z przyszłym budżetem UE, warto zwrócić uwagę na kilka zagadnień i procedur cząstkowych.

Bardzo ważne jest, aby doprowadzić do jak najszybszego zaskarżenia przez Komisję Europejską tzw. ustawy „kagańcowej” do TS UE. Na razie Komisja Europejska przeszła do drugiej fazy postępowania tzw. uzasadnionej opinii. Rząd ma 2 miesięcy na odpowiedź.

Pomimo postanowienia tymczasowego TSUE  z 8 kwietnia 2020 r. w sprawie zawieszenia działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, Izba cały czas orzeka. Co prawda, nie w sprawach dyscyplinarnych,  ale uchylenia immunitetu (sprawy sędziów Pawła Juszczyszyna, Beaty Morawiec, Igora Tuleyi), które też wiążą się z w istocie z sankcjami dyscyplinarnymi w postaci zawieszenia w obowiązkach i obcięcia wynagrodzeń.

Moim zdaniem nie jest dopuszczalna interpretacja, że postanowienie to ogranicza się wyłącznie do tzw. spraw dyscyplinarnych. Należy to interpretować szeroko. Izba nie powinna orzekać. Komisja Europejska powinna zaś przejść do etapu wnioskowania  do TSUE o nałożenie kar za niewypełnianie  wymogów prawa europejskiego.

1 grudnia 2020 r. w TSUE odbędzie się rozprawa ws. systemu dyscyplinarnego dla polskich sędziów.

17 grudnia 2020 r, będzie wydana opinia Rzecznika Generalnego w sprawie z pytania prejudycjalnego dotyczącego prawa odwołania się od uchwał KRS. 12 stycznia 2021 r. ma być wydana opinia co do statusu sędziów Sądu Najwyższego powołanych przez KRS w nowym składzie.

Ponadto TSUE wypowie się o wykonywaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania do Polski. Istotnym problemem nadal jest stosowanie  ENA. Niedawna opinia Rzecznika Generalnego w sprawie pytania  Rechtbank Amsterdam wskazuje, że zawieszenie ENA w przypadku ogólnego zagrożenia dla niezależności sądownictwa nie może być automatyczne. Jednak już teraz należy przeanalizować szkody, jakie dla funkcjonowania tej instytucji spowodowały opóźnienia w zakresie stosowania ENA. To powinno być zadanie dla Komisji Europejskiej.

Po zakomunikowaniu serii spraw przez ETPCz w sprawie statusu polskich sędziów, należy doprowadzić do wyznaczenia rozprawy w tych sprawach. Dotychczas ETPCz, poza komunikacją skarg, milczał w sprawach dotyczących praworządności.

Rozprawa daje szansę na właściwe wyartykułowanie problemów ustrojowych oraz także naruszenia praw indywidualnych sędziów (np. sprawy Tuleya p. Polsce czy Żurek p. Polsce). Jeśli nie ma szans na rozprawę, to należy się domagać wydania wyroku przez ETPCz, tym bardziej, że już minęły co najmniej 2 lata od przedstawienia skarg (np. sprawa Grzęda p. Polsce, Broda i Bojara p. Polsce). Jedna z tych spraw (Xero Flor p. Polsce) dotyczy statusu Trybunału Konstytucyjnego i osób, które w nim orzekają, a nie są do tego uprawnione. Nie wiadomo na co czeka ETPCz.

Po wyroku TK z 22 października 2020 r. w sprawie dopuszczalności legalnej aborcji, trudno o lepszy przykład, jak bardzo istotny jest to problem dla praworządności w Polsce.

Wszelkie ostateczne orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN (jak np. w przypadku Beaty Morawiec) powinny skutkować skargą do ETPCz, a także wnioskami tymczasowymi o zawieszenie stosowania postanowień SN.

Czekamy też na wyrok Wielkiej Izby ETPCz w sprawie Guðmundur Andri Ástráðsson przeciwko Islandii. To bardzo ważne dla całego systemu sprawiedliwości.

W Polsce trwa obecnie konkurs na sędziego ETPCz. Konkurs powinien być maksymalnie transparentny; pisałem o tym do MSZ. To ETPCz z udziałem być może nowego polskiego sędziego będzie orzekać w sprawach praworządności.

Problemy z praworządnością mają konsekwencje dla ochrony praw innych osób. Dobry przykład to uchwały samorządowe dotyczące tzw. ideologii LGBT, które skarżyłem. Wszystkie sprawy tego typu trafią do Naczelnego Sądu Administracyjnego w wyniku skarg kasacyjnych. Teraz odbywa się procedura nominacyjna do NSA i obsadzenia go takimi osobami, jak np. pan Łukasz Piebiak. Jeśli ta procedura będzie dokończona, to możemy mieć sytuację, w której NSA przestanie być sądem w pełni niezależnym.

Zbliża się wizyta w Polsce Komisji Monitoringowej Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Jesteśmy jedynym państwem RE  objętym tą procedurą monitoringową. Komisja Monitoringowa powinna się skupić się nie tylko na kwestiach związanych z sądami, ale także na działaniu prokuratury oraz mediów publicznych. To także kwestia powrotu do opinii Komisji Weneckiej nt. służb specjalnych.

 

Zarządzali wspólnotą mieszkaniową – po sądowym nakazie zapłaty rzekomego długu stracili mieszkanie. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-11-13
  • Wspólnota Mieszkaniowa pozwała dwoje byłych członków zarządu za rzekome niezwrócenie wypłaconych z jej konta kilkunastu tysięcy zł
  • Sąd wydał taki nakaz zapłaty w trybie upominawczym. Dopiero potem pozwani podjęli obronę, wskazując że pieniądze wydali na zobowiązania Wspólnoty
  • W jednym z kolejnych postępowań sąd uznał roszczenie Wspólnoty za spełnione - powołując się na opinię biegłego, że pozwani rozliczyli się. Uchylił to jednak sąd II instancji
  • W efekcie zlicytowano mieszkanie pozwanych. Na poczet nieistniejącej wierzytelności ściągnięto od nich w sumie nigdy nie należną kwotę ponad 70 tys. zł

Sąd wydał orzeczenie rażąco niesprawiedliwe, łamiące elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego - ocenił Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył skargę nadzwyczajną na korzyść pozwanych.

Sprawę bezpodstawnie zakwalifikowano do rozpoznania w szybszym postępowaniu upominawczym, a nie zwykłym. Tymczasem okoliczności opisane w pozwie budziły wątpliwości co do zasadności roszczenia (co uniemożliwia tryb upominawczy). Zostało  ono bowiem wcześniej spełnione, wobec czego sąd winien był powództwo Wspólnoty oddalić.

A wydany nakaz zapłaty naruszył konstytucyjne zasady zaufania do państwa i  bezpieczeństwa prawnego, prawa do sądu oraz ochrony praw majątkowych pozwanych.

Historia sprawy

Wspólnota Mieszkaniowa wniosła, by sąd w postępowaniu upominawczym wydał nakaz zapłaty kilkunastu tysięcy zł wobec dwojga pozwanych. Byli oni wcześniej członkami zarządu Wspólnoty. Według pozwu w związku z tą funkcją wypłacili oni  z konta wspólnoty kilkanaście tys. zł, z czego się nie rozliczyli.

W 2006 r. Sąd Rejonowy wydał taki nakaz. Przesłano go pozwanym, którzy nie odebrali tych przesyłek. Na wniosek pełnomocnika Wspólnoty wydano tytuł wykonawczy.

Wtedy pozwani złożyli skargę o wznowienie postępowania, powołując się na pozbawienie ich możliwości działania. W 2008 r. Sąd Rejonowy oddalił skargę. Wskazał, że przesyłki o nakazie zapłaty były  dwukrotnie awizowane, a następnie zgodnie z przepisami uznane za  prawidłowo doręczone. Stanowisko to podtrzymał Sąd Okręgowy.

Po tym pozwani wnieśli sprzeciw od nakazu zapłaty. Z dołączonych przez nich dokumentów wynikało, że rozliczyli się ze wszystkich środków pobranych z konta Wspólnoty. Wskazali, że dopiero w postępowaniu ze skargi o wznowienie zorientowali się, że skargę wnieśli od nakazu nieprawomocnego i że powinni byli złożyć wtedy od niego sprzeciw. Podnosili, że dopiero postępowanie wznowieniowe dało im jasność co do prawidłowości doręczenia im nakazu zapłaty.

Wraz ze sprzeciwem pozwani wnieśli o przywrócenie terminu do jego wniesienia. Jeden pozwany wskazał, że nie przebywał pod wskazanym w pozwie adresem. Ocenił, że podanie w pozwie błędnego adresu miało na celu uzyskanie pewności, że nie dotrzyma on terminu do wniesienia sprzeciwu. Druga pozwana oświadczyła, że nie otrzymała zawiadomienia sądu o nakazie. Brak było zawiadomienia o przesyłce w jej skrzynce pocztowej, która jest ogólnodostępna dla członków Wspólnoty.

W 2009 r. Sąd Rejonowy odrzucił wniosek o przywrócenie terminu na sprzeciw, wraz z samym sprzeciwem. Uznał, że pozwani nie uprawdopodobnili zarzutu wadliwości doręczenia im nakazu zapłaty.

Następnie pozwani wnieśli o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego. Biegły z zakresu rachunkowości stwierdził w tym postępowaniu, że rozliczyli się oni z pobranych kwot - płacąc za faktury i rachunki za zobowiązania Wspólnoty oraz wpłacając różnicę na jej rachunki. Dlatego sąd uznał, że świadczenie objęte egzekucją zostało już spełnione.

Po apelacji Wspólnoty Sąd Okręgowy zmienił w 2013 r. ten wyrok i powództwo oddalił. Sąd nie miał wątpliwości co do prawidłowości opinii biegłego. Podzielił jednak zarzuty Wspólnoty, że Sąd Rejonowy dokonał nieprawidłowej wykładni przepisów, stwierdzając spełnienie świadczenia.

W efekcie postępowania egzekucyjnego doszło do licytacji przysługującej pozwanym odrębnej własności lokalu. Uzyskaną kwotę przekazano wierzycielowi na poczet nie istniejącej wierzytelności. Łącznie od pozwanych ściągnięto ponad 70 tys. zł (kwota podstawowa, odsetki, koszty komornika itp).

Zarzuty skargi RPO

Zaskarżonemu nakazowi zapłaty RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 201 § 1, art. 498 § 2 i art. 499 pkt 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego - polegające na zakwalifikowaniu sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydaniu nakazu zapłaty w sytuacji, gdy okoliczności sprawy przytoczone w pozwie budziły wątpliwości co do zasadności roszczenia, podczas gdy zostało ono spełnione, która to okoliczność powinna skutkować oddaleniem powództwa;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, a także naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) -  poprzez wydanie nakazu zapłaty, pomimo że pozwani nie dali powodów do wytoczenia powództwa i nie było żadnych podstaw do żądania od nich zapłaty świadczenia pieniężnego;
  • naruszenie praw majątkowych pozwanych (art. 64 Konstytucji), którzy w wyniku egzekucji z nieruchomości utracili przysługujące im prawo odrębnej własności lokalu, co miało wpływ na obniżenie ich warunków bytowych.

Skarga wnosi, aby SN uchylił nakaz zapłaty i oddalił powództwo.

Argumenty RPO

Rzecznik wskazuje na ewidentne niedopełnienie przez przewodniczącego, a następnie przez sąd, obowiązku oceny charakteru danej sprawy z urzędu. Przepisy nakazują przed wydaniem nakazu zapłaty zbadanie, czy nie zachodzą do tego negatywne przesłanki. A nakaz zapłaty nie może być wydany, jeżeli:

  • roszczenie jest oczywiście bezzasadne;
  • przytoczone okoliczności budzą wątpliwość;
  • zaspokojenie roszczenia zależy od świadczenia wzajemnego; 
  • miejsce pobytu pozwanego nie jest znane albo gdyby doręczenie mu nakazu nie mogło nastąpić w kraju.

Tymczasem sprawę zakwalifikowano do postępowania upominawczego, mimo że dotyczyła skomplikowanych rozliczeń finansowych obejmujących kilka lat. To sprawa obrachunkowa, a ani przewodniczący, ani sąd nie dysponowali wiedzą specjalną, wymaganą do choćby wstępnego zweryfikowania okoliczności z pozwu.

A w jego uzasadnieniu nie podano podstawy prawnej roszczenia, choć sporządził go radca prawny, a zarazem członek zarządu powodowej Wspólnoty. Miał on dostęp do pełnej dokumentacji finansowej, a mimo to nie przedłożył wszystkich istotnych dokumentów. Złożył jedynie 17 kserokopii wyciągów bankowych, które bez całości dokumentacji finansowej za okres objęty pozwem nie stanowiły żadnego dowodu na to, że pozwani rzeczywiście nie rozliczyli się.

Dopiero w postępowaniu z powództwa opozycyjnego pozwanych przeciwko egzekucji prowadzonej w oparciu o nakaz zapłaty, biegły wykazał, że pozwani rozliczyli się ze wszystkich pobranych środków - a zobowiązanie z tego tytułu nie istnieje.

Nie było zatem żadnych podstaw do kierowania sprawy do postępowania upominawczego, ponieważ przytoczone w pozwie okoliczności budziły wątpliwości.

To rażące naruszenie prawa procesowego wywołało negatywne konsekwencje w sferze praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie.

Orzekanie przez sąd o roszczeniu, które jest oczywiście bezzasadne i w warunkach pobieżnie ocenionych okoliczności narusza określone w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo pozwanych do sprawiedliwego rozpatrzenia ich sprawy przez sąd.

Łączy się z tym również naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Wydanie nakazu zapłaty, uwzględniającego roszczenie oczywiście bezzasadne, bez zachowania minimum staranności w celu wyjaśnienia wątpliwości, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. A to jest istotnym czynnikiem integrującym społeczeństwo w relacji zaufania dla instytucji państwa.

Pozwani mieli zaś prawo oczekiwać, że skoro rozliczyli się z pobranych i wydatkowanych zgodnie z prawem środków, nie będą zaskakiwani przez sąd obowiązkiem ich ponownego zwrotu.

Wydanie nakazu zapłaty z naruszeniem procedury i zasądzenie świadczenia, do którego pozwani – na co wskazuje całokształt okoliczności sprawy - nie byli zobowiązani, doprowadziło do zlicytowania przysługującej im odrębnej własności lokalu. Musi to być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę praw majątkowych pozwanych. Z ich wyjaśnień wynika, że łącznie wyegzekwowano od nich nigdy nie należną kwotę ponad 70 tys. zł.

Tych wszystkich standardów nie dotrzymano. Dlatego należy przywrócić konstytucyjny ład prawny poprzez uchylenie nakazu zapłaty.

Pozwani nie dysponują obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym przywrócenie ich praw. Skarga nadzwyczajna jest jedynym środkiem prawnym, który może wyeliminować nakaz zapłaty z obrotu prawnego. To zaś otworzy pozwanym drogę do dochodzenia i od Wspólnoty, i od Skarbu Państwa naprawienia szkody wyrządzonej wskutek wykonania nakazu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego.

Rzecznik złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło ok. 8 tys. wniosków o wystąpienie z taką skargą (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.511.295.2018

Rzecznik pyta policję o jej działania wobec uczestników Marszu Niepodległości

Data: 2020-11-13
  • Chce m.in. wiedzieć, jakie działania podjęto wobec podpalenia mieszkania przy wiadukcie na Powiślu czy wobec osób, które  wyrażały aprobatę dla ideologii faszystowskiej

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań policji w związku z Marszem Niepodległości” w Warszawie 11 listopada 2020 r. Szereg zdarzeń podczas interwencji policji, relacjonowanych przez media, wymaga bowiem wyjaśnienia z punktu widzenia prawidłowości i adekwatności czynności funkcjonariuszy  w kontekście zapewnienia ochrony praw i wolności uczestników Marszu oraz innych osób.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Komendanta Stołecznego Policji o informacje:

  • Jaki był przebieg zdarzeń w okolicy Ronda de Gaulle’a, gdzie – jak wynika z przekazów medialnych –zostały użyte przez policjantów m.in. granaty hukowe i gaz łzawiący (ze szczególnym uwzględnieniem oceny prawidłowości reakcji policjantów i adekwatności użytych  środków przymusu bezpośredniego);
  • Jaki był przebieg zdarzeń na błoniach koło Stadionu Narodowego oraz na peronie stacji kolejowej i stacji metra (z oceną prawidłowości działań policjantów i użytych środków przymusu bezpośredniego);
  • W jakich okolicznościach policjanci użyli broni gładkolufowej; czy jej użycie było adekwatne i uzasadnione okolicznościami, jakie były skutki jej użycia;
  • Jakie działania podjęła policja w związku z podpaleniem racą mieszkania przy wiadukcie Mostu Poniatowskiego, czy sprawca bądź sprawcy zostali ustaleni i ewentualnie jakie dalsze czynności podjęto w tej sprawie;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, które podczas Marszu swoim zachowaniem (np. „hajlowaniem”) lub noszonymi symbolami (np. krzyżami celtyckimi) wyrażali aprobatę dla ideologii faszystowskiej;
  • Czy i jakie działania podjęto wobec osób, używających podczas zgromadzenia materiałów pirotechnicznych;
  • Jaka była przyczyna użycia środków przymusu bezpośredniego wobec mężczyzny pochodzenia azjatyckiego na peronie stacji metra Stadion i nieudzielenia mu przez policjantów pomocy, której potrzebował;
  • Ile osób zatrzymano w związku z tymi wydarzeniami, na jakich podstawach faktycznych i prawnych, jakie dalsze działania są  prowadzone wobec tych osób.

RPO prosi też o odniesienie się do stanowiska organizatorów Marszu, jakoby zajścia były wynikiem prowokacji policji lub innych osób niebędących uczestnikami Marszu. 

II.519.1659.2020

RPO do premiera w sprawie niepublikowanej ustawy z 28 października o pomocy dla służby zdrowia

Data: 2020-11-13
  • RPO z dużym zaniepokojeniem obserwuje zwłokę w publikacji w Dzienniku Ustaw ustawy z 28 października 2020 r.
  • Prezydent podpisał ją 3 listopada 2020 r., jednak dotychczas nie została opublikowana, więc nie obowiązuje i medycy nie mogą korzystać z pomocy, jaką przewiduje
  • Stan taki utrzymuje się mimo jednoznacznego art. 3 ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych - zgodnie z którą „akty normatywne ogłasza się niezwłocznie”

W piśmie do premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że przedstawiciele rządu (m.in. rzecznik rządu) wprost przyznają w mediach, że zwłoka w publikacji ustawy jest celowa. Wynika, jak jest to określane, z „pomyłki”, czy „błędu” w ustawie, polegających na omyłkowym oddaniu przez część posłów głosu za przyjęciem jednej z senackich poprawek do tej ustawy, dotyczącej dodatku dla personelu medycznego. Promulgacja ustawy ma zostać wstrzymana do czasu przyjęcia przez Parlament ustawy poprawiającej ten „błąd”.

Tego rodzaju stwierdzenia budzą zasadnicze wątpliwości, czy podejmowane przez rząd działania mieszczą się w granicach wyznaczonych przez art. 7 Konstytucji RP. Przepisy prawa nie przyznają bowiem premierowi, czy Rządowemu Centrum Legislacji kompetencji do swoistej kontroli przyjętych w przewidzianym Konstytucją trybie ustaw.

Dużo bardziej martwią Rzecznika skutki zwłoki w publikacji ustawy z 28 października. Już w toku procesu legislacyjnego przedstawiciele rządu podkreślali konieczność pilnego przyjęcia tej ustawy. W rezultacie została ona uchwalona bardzo szybko[1]. Zawiera ona przepisy, które mają w sposób istotny ułatwić wykonywanie w Polsce zawodu przez lekarzy zza naszej wschodniej granicy i dostarczyć w ten sposób naszej służbie zdrowia tak potrzebnego teraz personelu. Ustawa z 28 października 2020 r. doda bowiem do art. 7 ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty ustępy 2a-2k wprowadzające uproszczoną procedurę umożliwiającą wykonywanie w Polsce zawodu lekarza przez osoby, które wykształcenie medyczne uzyskały poza Unią Europejską. RPO postulował taką zmianę od kilku lat, bo może ona przynajmniej częściowo rozwiązać jeden z większych problemów polskiej służby zdrowia, jakim jest deficyt lekarzy.

Ustawa z 28 października rozwiązuje także palący problem, jakim jest kwestia upoważnienia Rady Ministrów do wprowadzania obostrzeń związanych z trwającą epidemią. W szczególności dotyczy to obowiązku zakrywania ust i nosa, który obecnie nie jest należycie umocowany w ustawie, o czym kilkukrotnie RPO informował premiera. Dla funkcjonariuszy i pracowników służb biorących udział w walce z epidemią, a także dla bezpieczeństwa ekonomicznego ich rodzin, niezwykle istotne są również przepisy ustawy z 28 października dotyczące wysokości uposażenia za okres zwolnienia lekarskiego.

V.7018.992.2020

 

[1] 19 października jej projekt wpłynął do Sejmu, 22 października została w pierwotnym brzmieniu przyjęta przez Sejm zdecydowaną większością głosów, 27 października przyjął ją Senat, którego poprawki zostały przez Sejm rozpatrzone 28 października. Prezydent RP nie skorzystał zaś w pełni z przysługującego mu konstytucyjnego terminu na ocenę przedłożonej mu ustawy i złożył pod nią podpis już 3 listopada

Świadek z wyższą rekompensatą za utracony zarobek? Po wniosku RPO Senat przygotował projekt

Data: 2020-11-06
  • Jest szansa na zwiększenie rekompensaty za utracony zarobek lub dochód dla świadka wezwanego przez sąd lub prokuraturę
  • Dziś maksymalna kwota dla świadka to 82,31 zł brutto – wobec dziennego wynagrodzenia przy płacy minimalnej 124 zł
  • Według RPO taki stan jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa. Apelował o podwyższenie tej kwoty 
  • Według propozycji Senatu świadek miałby dostawać maksymalnie 178,94 zł

O zainicjowanie zmiany prawa Adam Bodnar zwrócił się we wrześniu 2020 r. do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego. Minister Sprawiedliwości, do którego Rzecznik Praw Obywatelskich wcześniej wystąpił w tej sprawie, nie odpowiedział.  

Dziś przepisy przewidują, że górną granicę należności dla świadka stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Oznacza to maksymalny zwrot za jednodniową utratę zarobku lub dochodu w kwocie 82,31 zł.

Powoduje to uszczerbek majątkowy u pracującej osoby wezwanej, skoro minimalne wynagrodzenie za pracę dzienne wynosi w 2020 r. 124,80 zł. Zważywszy, iż w roku 2021 r. minimalne wynagrodzenie ma wynieść 2800 zł, dysproporcja pomiędzy minimalnym zarobkiem lub dochodem świadka a górnym limitem zwrotu utraconego zarobku lub dochodu wzrośnie jeszcze bardziej.

A już sama możliwość uszczerbku majątkowego w wyniku stawiennictwa może zniechęcać osoby wezwane do uczestnictwa w czynnościach procesowych. Ewentualne niestawiennictwo świadka wymusza ponowienie wezwania, co niekorzystnie wpływa na ekonomikę procesową i generuje dodatkowe koszty. Osoba wezwana narażona jest z kolei na konsekwencje finansowe niestawiennictwa  lub nawet doprowadzenie przez policję.

Projekt Senatu 

Postulat RPO realizuje przygotowany przez senacką komisję projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

Według projektu maksymalna wysokość zwrotu utraconego zarobku lub dochodu świadka wzrosłaby do poziomu 10% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Oznaczałoby to jego podniesienie z  82,31 zł do 178,94 zł. A to wyeliminowałoby możliwość uszczerbku finansowego.

Biorąc pod uwagę, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2020 r. wyniosło 5337,65 zł, proponowane ograniczenie górnej kwoty zwrotu nie zapewni zawsze pełnej rekompensaty utraconego zarobku lub dochodu świadka uzyskującego takie wynagrodzenie. Jednak proponowana zmiana, bez nadmiernego obciążenia budżetu państwa,  w pewnym stopniu zniweluje dysproporcję w aktualnie występującej relacji dziennego przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw i maksymalnej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu z poziomu 31,12% do 69,84%.

- Jakkolwiek projekt nie rozważa zupełnego zniesienia ograniczenia maksymalnej kwoty zwrotu utraconego przez świadka zarobku lub dochodu, to projekt zasługuje na aprobatę, jako regulacja aktualnie niezbędna dla ochrony praw majątkowych człowieka i obywatela – podkreśla RPO w piśmie do sen. Kwiatkowskiego

II.510.197.2019

RPO pyta premiera o zakup aut dla administracji ze środków UE na pomoc migrantom

Data: 2020-11-05
  • Zakup aut dla administracji nie powinien być finansowany z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE – pisze Adam Bodar do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Fundusz ma gwarantować migrantom i migrantkom pomoc materialną, m.in. na kształcenie, opiekę zdrowotną czy pomoc w zakwaterowaniu
  • Właściwe przeznaczenie tych pieniędzy jest konieczne dla poszanowania praw cudzoziemców

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Prezesa Rady Ministrów o uzasadnienie finansowania tego projektu w ramach FAMI.

RPO jest zaniepokojony i zdziwiony doniesieniami mediów, z których - jeśli się potwierdzą - wynika, że rząd planuje zakup samochodów dla administracji publicznej, czego koszty mają być pokryte ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE.

Zgodnie rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 516/2014 z 16 kwietnia 2014 r. - ustanawiającym Fundusz Azylu, Migracji i Integracji -  jego celem jest „przyczynianie się do skutecznego zarządzania przepływami migracyjnymi oraz do realizacji, wzmacniania i rozwoju wspólnej polityki w zakresie azylu, ochrony uzupełniającej i ochrony czasowej oraz wspólnej polityki imigracyjnej z pełnym poszanowaniem praw i zasad zapisanych w Karcie praw podstawowych UE”.

Fundusz ma za zadanie wspierać działania skierowane na zagwarantowanie migrantom i migrantkom pomocy materialnej, w tym pomocy na granicy, kształcenia, opieki zdrowotnej i psychologicznej, doradztwa i pomocy w zakwaterowaniu, środków utrzymania, poradnictwa w kwestiach administracyjnych i prawnych.

Planu zakupu ponad 300 samochodów nie sposób uznać za realizację tych zadań, nawet jeśli docelowo przynajmniej część pojazdów miałaby trafić do urzędów i instytucji publicznych zajmujących się szeroko rozumianą problematyką migracji.

Samochody mają m.in. być przekazane do dyspozycji instytucji, które – jak wynika z wiedzy RPO – dotychczas nie realizowały działań z zakresu wsparcia integracji migrantów i migrantek. Mają trafić np. do Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Urzędu Miar czy Wyższego Urzędu Górniczego. 

 - Wydaje się, że organy administracji publicznej, właściwe w sprawach dotyczących wspomnianej problematyki, stoją dzisiaj przed poważniejszymi wyzwaniami, niż brak środków transportu – podkreśla Adam Bodnar.

Przypomina o przewlekłościach w toczących się przed wojewodami oraz Urzędem ds. Cudzoziemców postępowaniach o udzielanie cudzoziemcom zezwoleń na pobyt w Polsce. W woj. dolnośląskim średni czas oczekiwania cudzoziemca na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy to 397 dni. W woj. wielkopolskim na uzyskanie zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE cudzoziemiec musi oczekiwać średnio  489 dni.

A środki FAMI trafiały już do wojewodów i jakkolwiek nie rozwiązały problemu przewlekłości, to z pewnością przyczyniły się do usprawnienia obsługi interesantów.

Właściwe lokowanie środków FAMI jest zatem konieczne dla poszanowania praw cudzoziemców i ich rodzin, w tym prawa do dobrej administracji.

- Trudno zatem stwierdzić, dlaczego w obecnej sytuacji, w dobie kolejnych kryzysów humanitarnych na świecie i rosnącej skali migracji, okresowo tylko zatrzymanej przez pandemię, podejmowane są decyzje, które prowadzić mogą de facto do zarządzania środkami Funduszu niezgodnie z jego celem – wskazuje RPO.

A od wielu lat organizacje pozarządowe w Polsce, które udzielają migrantom wsparcia, podnoszą, że nie mogą liczyć na skuteczną pomoc ze środków FAMI. Wstrzymanie środków z FAMI w latach 2016-2017 czy też przekierowanie ich wyłącznie do wojewodów, powoduje m.in.:

  • znaczne ograniczenie wsparcia prawnego i integracyjnego dla cudzoziemców,
  • ograniczenie możliwości prowadzenia monitoringów przestrzegania praw cudzoziemców i litygacji strategicznej w sprawach o kluczowym znaczeniu dla ochrony ich praw,
  • brak ciągłości i stabilności działań integracyjnych prowadzonych przez organizacje społeczne oraz samorządy oraz rozpad wykwalifikowanych zespołów składających się m. in. z prawników, adwokatów, psychologów, doradców integracyjnych, tłumaczy.

Wszystkie te zadania, odpowiadające przeznaczeniu FAMI, są zdecydowanie bardziej potrzebne niż wyposażenie urzędów w nowe samochody. Zadanie to nie powinno być finansowane ze środków FAMI jako niezgodne - co najmniej – z kryterium celowości.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o uzasadnienie finansowania tego projektu w ramach FAMI. Jeśli doniesienia medialne się potwierdzą, RPO prosi premiera o rozważenie, czy środki FAMI nie powinny zostać przekazane na działania zmierzające do rzeczywistej poprawy sytuacji migrantów i migrantek w Polsce. Rzecznik pyta też, czy w latach 2015-2020 z Funduszu finansowano  inne zakupy dla administracji publicznej.

Odpowiedź KPRM (aktualizacja 19 listopada 2020)

W postępowaniu centralnym na dostawę pojazdów zaplanowano w zakresie części nr XV (samochody hybrydowe segment C kompakt kombi) zakup trzech pojazdów dla Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Zostanie on zrealizowany w ramach projektu o roboczym tytule „Wsparcie logistyczne w zakresie udzielania pomocy socjalnej II” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji - odpisał Rafał Siemianowski, zastępca Szefa KPRM.

Podkreślił, że jedynie ten urząd wskazał takie źródło współfinansowania.

Zakup pojazdów objętych postępowaniem centralnym i przeznaczonych dla innych podmiotów zostanie sfinansowany ze środków krajowych.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 3 lutego 2021 r.)

Jak odpisał wiceminister Błażej Poboży, w ramach przetargu ogłoszonego przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR) ze środków Unii Europejskiej (UE) z Programu Krajowego Fundusz Azylu, Migracji i Integracji (FAMI) jest planowane dofinansowanie zakupu jedynie trzech pojazdów dla Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC)[1]. Podkreślam, że nie będą to limuzyny, lecz samochody osobowe typu kombi (segment C) o napędzie hybrydowym[2].

Urząd do Spraw Cudzoziemców planuje realizację projektu współfinansowanego z FAMI o roboczym tytule „Wsparcie logistyczne w zakresie udzielania pomocy socjalnej II”. Zakłada się, że jego realizacja będzie skutkować usprawnieniem systemu azylu i recepcji w Polsce poprzez ulepszenie floty transportowej wykorzystywanej na rzecz przebywających w Polsce osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Szef UdSC, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej[3] jest organem odpowiedzialnym za rozpatrzenie wniosku o udzielenie cudzoziemcowi ochrony międzynarodowej w Polsce, a także zapewnienie mu opieki socjalnej i medycznej. Samochody mają służyć bieżącemu wsparciu działania UdSC zajmującego się administrowaniem dziesięcioma ośrodkami dla cudzoziemców zlokalizowanymi w różnych częściach Polski[4].

Środki FAMI są rozdysponowane w ramach celów szczegółowych: Azyl, Integracja/Legalna migracja, Powroty i mogą zostać przyznane w ramach otwartego lub ograniczonego naboru wniosków, bądź też w ramach bezpośredniego przyznania dofinansowania, w przypadku, gdy beneficjent posiada monopol de iure lub de facto w zakresie realizowanego działania. Projekt UdSC jest w fazie przygotowywania i nie uzyskał dotychczas dofinansowania. W przypadku podjęcia decyzji o przyznaniu dofinansowania w ramach FAMI, zostanie zastosowana procedura bezpośredniego jego przyznania, co wynika z faktu, że UdSC posiada monopol de iure w zakresie funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców. W przypadku, gdy projekt otrzyma dofinansowanie z FAMI, samochody zostaną sfinansowane w proporcji: 75% wkład UE/25% środki budżetowe.

Jednocześnie wyjaśniam, że decyzja o przyłączeniu się UdSC do przetargu COAR wynikała z możliwości uzyskania korzystniejszej oferty cenowej w ramach wspólnego zamówienia. W związku ze specyfiką zamówień unijnych, dokumentacja przetargowa została oznaczona przez COAR logotypami UE oraz informacją o dofinansowaniu zamówienia ze środków FAMI, mimo, że planowane dofinansowanie dotyczy jedynie trzech pojazdów.

Oficjalne sprostowanie Centrum Informacyjnego Rządu odnoszące się m. in. do sposobu finansowania ww. zamówienia zostało zamieszczone 2 listopada 2020 r. na stronie internetowej CIR[5].

Jednocześnie informuję, że w ramach Programu Krajowego FAMI nie zakupiono żadnych pojazdów dla instytucji i podmiotów nie związanych z zadaniami Funduszu. W 2018 r. UdSC zakupił z dofinansowaniem FAMI dwa samochody marki Mercedes Sprinter przystosowane m.in. do przewozu osób niepełnosprawnych[6].

Należy podkreślić, że celowość i prawidłowość wydatkowania środków FAMI jest regularnie kontrolowana przez audytorów Ministerstwa Finansów i Izb Administracji Skarbowej, Komisję Europejską oraz Europejski Trybunał Obrachunkowy. W trakcie tych kontroli jest badana m.in. zgodność realizowanych projektów z celami FAMI. Żadna z nich nie wykazała nieprawidłowości w tym zakresie. Ponadto, są prowadzone również audyty systemu wdrażania FAMI, które jednoznacznie wskazują, że system działa prawidłowo.

Odnosząc się do stwierdzenia Pana Rzecznika, że „od wielu lat organizacje pozarządowe w Polsce, udzielające migrantom wsparcia prawnego, psychologicznego i integracyjnego, podnoszą, że nie mogą liczyć na skuteczną pomoc ze środków FAMI”, pragnę zauważyć, że ogółem w ramach FAMI w latach 2014-2020 dofinansowano 171 projektów. W 8 konkursowych naborach wniosków 141 projektów otrzymało dofinansowanie, w tym 79 z nich złożyły organizacje pozarządowe, Caritas Polska, szkoły wyższe, jednostki samorządu terytorialnego oraz Międzynarodowa organizacja do spraw Migracji, a pozostałe 62 wojewodowie, w części w partnerstwie z organizacjami pozarządowymi. Jeden projekt, realizowany przez Fundację Instytut Spraw Publicznych, dofinansowano w ramach działań szczególnych Komisji Europejskiej. Ponadto zostało dofinansowanych 29 projektów realizowanych przez Komendę Główną Straży Granicznej[7], UdSC[8] oraz ówczesne Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekty te były/są realizowane w procedurze pozakonkursowej z uwagi na istniejący monopol de iure. Informacje dotyczące projektów dofinansowanych ze środków FAMI są dostępne na stronie internetowej Departamentu Funduszy Europejskich MSWiA.[9] Ponadto listy Beneficjentów oraz projektów FAMI, wraz z kwotą dofinansowania, są ogólnie dostępne na portalu otwarte dane[10].

 


[1] Większość taboru samochodowego pozostającego w dyspozycji UdSC wykazuje wysoki poziom zużycia, a część pojazdów na przestrzeni ostatnich kliku lat musiała zostać wycofana z użytkowania ze względu na wysokie koszty utrzymania i napraw oraz brak możliwości zapewnienia należytego poziomu bezpieczeństwa dla kierowcy i pasażerów

[2] Segment C to niższa, średnia klasa samochodów osobowych, które cechuje zwarta, kompaktowa budowa zapewniająca względny komfort jazdy dla 4 dorosłych osób i umiarkowanie duża przestrzeń na bagaż, klasa ta zwana jest także samochodami kompaktowymi. Wymienione samochody z uwagi na swoje gabaryty i przeznaczenie charakteryzują się niskimi mocami silników.

[3] Dz.U. z 2019 r. poz. 1666, z późn. zm.

[4] Zapewnienie pracownikom tych ośrodków możliwości wykorzystywania pojazdów jest niezbędne do realizacji wielu zadań świadczonych na rzecz cudzoziemców. Pracownicy UdSC m.in. reprezentują interesy podopiecznych przed jednostkami administracji centralnej
i samorządowej, placówkami edukacyjnymi (przedszkola, szkoły podstawowe, ponadpodstawowe). Zakup nowych środków transportu przyczyni się również do usprawnienia organizacji opieki socjalnej i zdrowotnej, a także umożliwi transport zaopatrzenia niezbędnego do funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców prowadzonych przez UdSC.

[6] Urząd zakupił dwa busy w celu zwiększenia możliwości transportowych do realizacji ustawowych zadań, tj. zapewnienie cudzoziemcom przewozu: z ośrodków recepcyjnych do pobytowych; z ośrodków do placówek o charakterze medycznym (ze szczególnym uwzględnieniem osób o ograniczonej mobilności); z ośrodków do siedziby UdSC w związku z postępowaniami o udzielenie ochrony międzynarodowej oraz w celu uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez instytucje współpracujące z Urzędem, a także w przypadkach nagłych, takich jak jednorazowe przeniesienia dużych grup cudzoziemców. Zakupione pojazdy służą do realizacji zadań wykonywanych w ośrodkach recepcyjnych, głównie w ośrodku w Podkowie Leśnej-Dębaku.

[7] Straż Graniczna (SG) prowadziła działania zmierzające do poprawy warunków przyjmowania i pobytu cudzoziemców ubiegających się o ochronę międzynarodową w obiektach SG: doposażono punkty administracyjne, w których prowadzone są czynności wobec cudzoziemców (pomoc medyczna, psychologiczna, tłumaczeniowa), udzielano wsparcia materialnego cudzoziemcom najbardziej potrzebującym (m.in. wyprawki, zestawy higieniczne, odzież, itp.). Cudzoziemcom zobowiązanym do powrotu (powroty przymusowe) było możliwe udzielenie pomocy prawnej w ramach projektów realizowanych przez organizacje pozarządowe.

[8] Urząd do Spraw Cudzoziemców realizował projekty, dzięki którym m.in. remontowano pomieszczenia, w których mieszkają cudzoziemcy oraz świetlice edukacyjne i inne pomieszczenia ogólnodostępne, a także udzielano wsparcia materialnego cudzoziemcom (np. wyprawki, pakiety edukacyjne, materiały medyczno-higieniczne).

XI.543.40.2020

Policjanci z Żoliborza zawieszeni w czynnościach, bo nie zapobiegli wykroczeniu przy ul. Mickiewicza. Rzecznik pyta o powody

Data: 2020-11-05
  • Wobec sześciu policjantów ze stołecznego Żoliborza wszczęto postępowania dyscyplinarne oraz zawieszono ich w czynnościach służbowych
  • Według mediów nie dopilnowali oni domu wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, na którego ogrodzeniu pojawiły się m.in. wieszaki z niecenzuralnym hasłem
  • Czy przy każdym braku reakcji policjantów na wykroczenie będą oni zawieszani w czynnościach? – RPO pyta Komendanta Stołecznego Policji

Jeden z portali internetowych podał, że policjanci zostali 29 października 2020 r. wysłani na interwencję przed posesją Jarosława Kaczyńskiego. Na płocie powieszono bowiem wieszaki - symbol protestu kobiet - z literami układającymi się w niecenzuralne słowo.

Z materiału tego wynika, że z powodu „braku reakcji na wykroczenie” wobec sześciu policjantów Komendy Rejonowej Policji Warszawa V wszczęto postępowania dyscyplinarne i na miesiąc zawieszono w czynnościach służbowych. 

Zgodnie z art. 39 ust. 2 ustawy o Policji, funkcjonariusza można zawiesić w czynnościach w razie wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego w sprawie o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, nieumyślne, ścigane z oskarżenia publicznego lub postępowania dyscyplinarnego, jeżeli jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby - na czas nie dłuższy niż 12 miesięcy.

Zawieszenie takie jest bardzo dolegliwe, bo policjant od najbliższego terminu płatności ma wstrzymane 50% uposażenia. A w tym czasie bez pisemnej zgody przełożonego nie może on podejmować zajęcia zarobkowego poza służbą.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o powody zawieszenia funkcjonariuszy Zwrócił się też o przekazanie postanowień o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych oraz decyzji o zawieszeniu.

Prosi także o wyjaśnienie, czy w każdym przypadku braku reakcji policjantów na wykroczenie będą oni zawieszani w czynnościach służbowych.

WZF.801.1.2020

RPO: dlaczego ABW interesuje się Świętokrzyskim Centrum Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych

Data: 2020-11-04
  • Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego indagowali w Świętokrzyskim Centrum Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych o jedno z wydarzeń
  • RPO pyta o tę sprawę Mariusza Kamińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz koordynatora służb specjalnych

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócili się przedstawiciele Świętokrzyskiego Centrum Inicjatyw Społeczno-Kulturalnych. Po  dwóch tygodniach od zorganizowania przez nich 11 października 2020 r. w Ostrowcu Świętokrzyskim wydarzenia pod nazwą „Ostrowiecka Żywa Biblioteka” - realizowanego w ramach Programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG - w siedzibie Centrum pojawili się funkcjonariusze ABW (o czym pisały także media).

Indagowali  organizatorów, a także uczestników, na temat organizacji tego wydarzenia. W odczuciu tych osób, działania miały charakter nieuzasadnionej presji o charakterze "mrożącym" w stosunku do osób zajmujących się problematyką praw człowieka, a zatem miały charakter polityczny, niespowodowany żadnymi względami bezpieczeństwa państwa.

Mając na uwadze konstytucyjne i ustawowe powinności RPO i kierując się troską o przestrzeganie praw i wolności obywatelskich, zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk wystąpił w tej sprawie do ministra Mariusza Kamińskiego.

Poprosił o wyjaśnienia dotyczące powodów i przesłanek prawnych działań funkcjonariuszy ABW. Spytał też, czy w odniesieniu do „Ostrowieckiej Żywej Biblioteki” prowadzone jest postępowanie wyjaśniające lub przygotowawcze, a jeśli tak, to jaki jest jego stan. 

Biorąc pod uwagę, że wiadomości te mogą choćby w części podlegać ochronie przewidzianej w ustawie o ochronie informacji niejawnych, Stanisław Trociuk poprosił o przesłanie tego rodzaju informacji do kancelarii tajnej Biura RPO.

II.519.1577.2020

Sąd wydał nakaz zapłaty wobec nie tego małżeństwa, które było dłużnikiem. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-11-03
  • Dwa małżeństwa – osoby o tych samych nazwiskach – są po połowie współwłaścicielami nieruchomości
  • Jedno z nich zaciąga pożyczkę zabezpieczoną swą częścią własności. A gdy jej nie spłaca, bank kieruje do sądu wniosek o zapłatę
  • Jako dłużników wskazuje jednak nie to małżeństwo, które pożyczyło pieniądze, ale to drugie
  • I właśnie wobec tego małżeństwa sąd wydaje nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym - czyli bez rozprawy i wzywania pozwanych

Jedynym sposobem naprawienia błędu sądu jest skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył ją wobec oczywistej sprzeczności ustaleń sądu z materiałem dowodowym.

Osoby, które były faktycznymi dłużnikami, wskazywała bowiem zarówno umowa pożyczki hipotecznej, jak i dołączony do pozwu odpis księgi wieczystej. A pozwani znaleźli się w prawnej pułapce, której nie mogli byli przewidzieć.

Historia sprawy

Dwa małżeństwa – osoby o tych samych nazwiskach - posiadają po ½ udziału w nieruchomości. Jedno z nich kilkanaście lat temu zawarło z bankiem umowę pożyczki hipotecznej. Zgodnie z nią bank dostał uprawnienie do zabezpieczenia pożyczki hipoteką na prawie własności nieruchomości - do udziału w wysokości 1/2 pozostającego we wspólności  majątkowej  małżeństwa-strony umowy.

Wobec niespłacania pożyczki bank w 2015 r. złożył powództwo z żądaniem zasądzenia od pożyczkobiorców kwoty kilku tysięcy dolarów USA. Jako pozwanych  bank wskazał jednak nie to małżeństwo, które zawarło umowę, ale to, które jest drugim współwłaścicielem nieruchomości.

Zgodnie z żądaniem pozwu Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty wobec pozwanych w postępowaniu nakazowym. Potem sąd nadał nakazowi klauzulę wykonalności, a komornik podjął działania.

Wniosek RPO 

RPO zarzucił wyrokowi:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, to jest art. 65 ust. 1, art. 75 i art. 78 ust. 1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece  oraz art. 353 § 1 i 720 § 1 Kodeksu cywilnego - poprzez uwzględnienie powództwa w sytuacji braku legitymacji procesowej po stronie pozwanych;
  • oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego - poprzez pozostające w sprzeczności z odpisem zwykłym księgi wieczystej oraz treścią umowy pożyczki hipotecznej  ustalenie, że wskazane osoby są dłużnikami rzeczowymi lub osobistymi powoda;
  • naruszenie zasad oraz praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji, to jest art. 2 (zasada praworządności) i art. 64 ust. 1 (ochrona prawa własności).

Rzecznik wniósł o uchylenie przez Sąd Najwyższy zaskarżonego nakazu zapłaty w całości i oddalenie (lub też odrzucenie) pozwu banku przeciw pozwanym.

Argumentacja RPO

Sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym wobec osób, które nie były dłużnikami osobistymi ani hipotecznymi. Nie były stronami umowy pożyczki dołączonej do pozwu.

A zabezpieczenie hipoteczne wynikające z tej umowy nie dotyczy ich udziału we własności nieruchomości, tylko udziału współwłaścicieli. Znajdowało to stosowne potwierdzenie w załączonym do pozwu odpisie Księgi wieczystej nieruchomości.

W sprawie brak jest zatem tzw. legitymacji procesowej po stronie pozwanych, bo to nie ich sfery prawnej dotyczą twierdzenia pozwu.  Tym samym nie ma żadnych podstaw do zasądzenia od nich dochodzonego przez bank świadczenia.

W piśmiennictwie brak legitymacji procesowej postrzegany jest przeważnie jako przyczyna oddalenia powództwa. Prezentowane jest też jednak stanowisko, według którego brak legitymacji procesowej powinien prowadzić do odrzucenia pozwu. Dlatego RPO sformułował wniosek o uchylenie wyroku i wydanie orzeczenia następczego w formule alternatywnej.

Wskutek niepodjęcia merytorycznej obrony przez pozwanych w aktach sprawy nie ma pisemnego uzasadnienia wyjaśniającego powody uwzględnienia powództwa. Ustawa o SN dopuszcza jednak możliwość złożenia skargi nadzwyczajnej od orzeczenia, które nie ma uzasadnienia.  Zarazem RPO nie ma uprawnienia do żądania sporządzenia uzasadnienia  w celu analizy zasadności wniesienia skargi nadzwyczajnej. W takim przypadku musi się on opierać wyłącznie na dokumentacji z akt sprawy.

W związku z brakiem uzasadnienia Rzecznik Praw Obywatelskich nie mógł jednoznacznie stwierdzić, gdzie tkwiło źródło błędu sądu: czy w ocenie materiału dowodowego, czy też w zakresie zastosowania prawa materialnego.

Mając jednak na względzie, że sąd uwzględnił powództwo przy braku legitymacji procesowej, RPO przyjął, że w sprawie niewątpliwie doszło do obrazy prawa materialnego. Rzecznik sformułował zarzut błędnych ustaleń faktycznych (np. błędne odczytanie treści Księgi wieczystej), które dały sądowi podstawę do zastosowania przepisów prawa materialnego.

Błąd sądu oznacza ingerencję w prawo własności i sferę interesów majątkowych małżonków bez ustawowej podstawy i wbrew podstawowym zasadom dotyczącym ustanawiania i egzekwowania zabezpieczeń rzeczowych.

Zgodnie z art. 64 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej (art. 64 ust. 2).

Zaskarżone orzeczenie narusza również wywodzone z art. 2 Konstytucji zasady bezpieczeństwa prawnego i ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Nakłada na prawodawcę i organy władzy publicznej obowiązek stanowienia i stosowania prawa w taki sposób, aby nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela, który powinien móc układać swoje sprawy w zaufaniu, że nie naraża się na prawne skutki niedające się przewidzieć w momencie podejmowania – podkreślał Trybunał  Konstytucyjny.

Tymczasem rozstrzygnięcie sądu, w następstwie wadliwego zastosowania prawa, określiło sytuację prawną pozwanych jako zmuszonych autorytetem państwa do zaspokojenia zobowiązań, których nie zaciągnęli. W konsekwencji pozwani znaleźli się w prawnej pułapce, której, działając w zaufaniu do obowiązującego porządku prawnych, nie mogli byli przewidzieć.

Dlatego skarga nadzwyczajna w tej sprawie jest niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Zaskarżone orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione  ani w trybie skargi kasacyjnej, ani w trybie skargi o wznowienie postępowania.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego.

RPO złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło dotychczas niemal 8 tys. wniosków o wystąpienie o skargę nadzwyczajną (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

V.511.37.2020

RPO o konflikcie społecznym: ludzie chcą udziału w podejmowaniu decyzji, które ich dotyczą

Data: 2020-11-02

- Jestem zdania, że rozwiązanie w tej sprawie powinien wypracować parlament – nie powinien tu był orzekać Trybunał Konstytucyjny. To musi być poprzedzone długotrwałymi, porządnymi konsultacjami z udziałem wszystkich czynników społecznych - powiedział RPO Adam Bodnar w rozmowie z Wirtualną Polską.

- Myślę, że o tym są te protesty. Ludzie czują się po prostu pominięci. Nie chcą tylko rozwiązania problemu, który powstał po wyroku TK, tylko chcą być pełnoprawnie uczestniczyć w procesie decyzyjnym dotyczącym ważnej dla nich kwestii. Tym bardziej, że zostało przełamane coś, co obowiązywało przez ponad 26 lat.

RPO zwrócił też uwagę, że ostatnie działania ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka utrudniają nawiązanie dialogu. 

Nie można ścigać kobiet za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności. RPO do Prokuratora Krajowego

Data: 2020-10-30
  • Nie można ścigać ludzi za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności
  • Te wolności można ograniczać tylko ustawą i władze wiedziały o tym co najmniej od pięciu miesięcy. A jednak zarządzają sytuacją kryzysową przy pomocy rozporządzeń
  • Wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk.
  • Takie jest stanowisko RPO dla prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

29 października pojawiły się niepokojące doniesienia o pismach skierowanych przez Pana Prokuratora do prokuratur w całej Polsce w sprawie protestów będących reakcją społeczną na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. dotyczącego aborcji – pisze RPO.

Dziennikarze przytaczają fragment Prokuratora Krajowego z 28 października 2020 r., że: „każde zachowanie osoby organizującej nielegalną demonstrację albo podżegające lub nawołującej do udziału w niej winno być przede wszystkim oceniane w kontekście wyczerpywania znamion czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk w zakresie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”.

Zgodnie z tym przepisem kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Podstawowe wątpliwości w ocenie Rzecznika budzi to, czy możliwe jest wypełnienie znamion czynu zabronionego określonego w tym przepisie poprzez realizację konstytucyjnej wolności, która – jak wielokrotnie Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę – nie została skutecznie ograniczona w obecnym stanie prawnym.

Już w czerwcu, rozumiejąc, że pandemia może uderzyć ponownie jesienią, RPO pisał do premiera (VII.565.461.2020), że ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, nie w rozporządzeniu. Po drugie, akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. Po trzecie, ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich, w związku z ostatnimi protestami, zwracał już uwagę (zob. wystąpienie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 23 października 2020 r.), że zgodnie z art. 57 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa

Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń publicznych wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń publicznych również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń publicznych może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej konstytucyjnej wolności.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych określonych w art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, Rzecznik postawił mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. poz. 1845). Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń spontanicznych nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia - zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

W ocenie Rzecznika wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk. Wiążą się one bowiem z realizacją konstytucyjnie zagwarantowanych wolności i jako takie nie różnią się od udziału w lekcjach prowadzonych w szkołach czy uczestnictwa sprawowaniu kultu religijnego. Jak zauważają przedstawiciele doktryny prawa karnego: „Nie stanowią […] karalnego zagrożenia epidemicznego uczestnicy manifestacji, którzy mają maseczki i maszerują zachowując dystans, specjalnie zajmują większą powierzchnię, by zminimalizować ryzyko". Nie można z tych powodów przyjąć, by obywatelki i obywatele, korzystający ze swoich wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji RP, podlegali w tym kontekście odpowiedzialności karnej.

VII.613.117.2020

Problemy z kwarantanną: czasem jej trwania, kontaktami z sanepidem. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Zdrowia

Data: 2020-10-29
  • Obywatele mają wiele problemów z kwarantanną, m.in. wobec braku jednoznacznej informacji, kiedy zaczyna się jej obowiązek i kiedy się kończy
  • Wobec trudności w kontaktach z sanepidem zdarza się, że obywatel dostaje informację o tym obowiązku dopiero po kilku dniach od ustalenia źródła zakażenia
  • A wtedy - skoro okres kwarantanny jest liczony od dnia kontaktu - czas zamknięcia staje się dłuższy niż przepisowe 10 dni; zwłaszcza gdy ktoś sam się wcześniej izolował
  • Przekłada się to nie tylko na samopoczucie obywateli. Rodzi też problemy w związku z ich obowiązkami zawodowym. Stawia także pod znakiem zapytania wypłatę świadczeń z tytułu niezdolności do pracy

Coraz więcej obywateli skarży się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na obowiązek i warunki odbywania kwarantanny w związku ze stwierdzeniem narażenia na zakażenie koronawirusem.

Dużym problemem jest brak jednoznacznej informacji o tym, od którego momentu zaczyna się ten obowiązek oraz kiedy się kończy. Powtarzają się bowiem przypadki opóźnionego kontaktu sanepidu z obywatelem w sprawie objęcia kwarantanną. Często następuje on dopiero po kilku dniach od ustalenia źródła zakażenia.

Rzecznik zdaje sobie sprawę z obciążenia pracowników  Inspekcji Sanitarnej. Nie można jednak ignorować faktu, że powoduje to niepokój, dezorientację i brak poczucia bezpieczeństwa u obywateli, a przede wszystkim - konkretne komplikacje dla ich życia zawodowego i rodzinnego.

Kiedy powstaje obowiązek kwarantanny

Konieczne jest jednoznaczne wyjaśnienie, czy obowiązek kwarantanny powstaje z mocy prawa - gdy dana osoba dowiaduje się o styczności z osobą zakażoną - czy też z mocy nakazu odpowiednich służb.

Według ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, powstanie tego obowiązku uzależnione jest od reakcji  służb sanitarnych i medycznych oraz wydania urzędowego aktu potwierdzającego ten obowiązek.  Z  ustawy wynika zatem że:

  • do objęcia obowiązkową kwarantanną konieczne jest wydanie decyzji administracyjnej przez Inspekcję Sanitarną;
  • o wydaniu decyzji o obowiązku kwarantanny pracownik Inspekcji Sanitarnej może zawiadomić m.in. w formie „ustnej” (np. przez telefon);
  • z chwilą takiego zawiadomienia o decyzji  osoba jest objęta obowiązkiem kwarantanny;
  • osoba taka ma fizycznie otrzymać dokument decyzji, kiedy to tylko będzie możliwe.

Przeczyć temu wydaje się zaś rozporządzenie Rady Ministrów z 23 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Wynika z niego, że do obowiązku kwarantanny nie jest potrzebne wydanie przez Inspekcję Sanitarną decyzji administracyjnej, nawet w formie ustnej. Jeżeli zamysł twórców tego przepisu zmierzał do zwolnienia inspekcji sanitarnej z wydawania decyzji administracyjnych w tej sprawie, to RPO jest zaniepokojony tą zmianą.

W rozporządzeniu nie ma bowiem mowy o możliwości zakwestionowania prawidłowości nałożenia obowiązku kwarantanny. Skoro obowiązek ten nie miałby być od 24 października nakładany decyzją administracyjną (nawet ustną), to nie można by się od niego odwoływać.

Tymczasem nie można wykluczyć błędnego skierowania na kwarantannę (gdy osoba nie miała styczności z zakażonym) lub też nieuzasadnionego jej przedłużania. Z ustaleń RPO wynika zaś, że nie są uwzględniane wnioski osób objętych kwarantanną (jeśli już im się uda skontaktować z inspekcją sanitarną) - o jej odwołanie czy skrócenie jej nawet o jeden czy dwa dni.

Czas trwania kwarantanny

Według ustawy kwarantanna może trwać nie dłużej niż 21 dni, licząc od dnia następującego po ostatnim dniu narażenia albo styczności. Z kolei według  rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 r. „okres obowiązkowej kwarantanny z powodu narażenia na zakażenie SARS-CoV-2 u osób, u których nie wystąpiły objawy choroby COVID-19, albo styczności ze źródłem zakażenia, ulega zakończeniu po 10 dniach licząc od dnia następującego po ostatnim dniu odpowiednio narażenia albo styczności. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu albo zwolnieniu z obowiązku odbycia obowiązkowej kwarantanny”.

Tym samym okres kwarantanny może obecnie trwać maksymalnie do 10 dni od ostatniego dnia narażenia lub styczności. Okres ten w każdym przypadku wyznacza inspektor sanitarny, dostosowując go do indywidualnych okoliczności. A wyznaczony okres  kwarantanny inspektor sanitarny może następnie skrócić.

Jak wynika ze skarg obywateli, są oni generalnie przekonani, że na mocy rozporządzenia mogą zostać zamknięci w domach nie dłużej niż na 10 dni od momentu zetknięcia się ze źródłem zakażenia -  nie tylko bez konieczności uzyskania decyzji inspektora sanitarnego o odwołaniu kwarantanny, ale także – o jej rozpoczęciu. Tym samym, otrzymując urzędową informację o kwarantannie z opóźnieniem, nie mogą się pogodzić z wyznaczonymi datami jej obowiązywania.

Bardzo często jest bowiem tak, że kierując się poczuciem odpowiedzialności społecznej, obywatele w chwili uzyskania wiedzy o styczności z osobą zakażoną samodzielnie sami udają się na kwarantannę. Chodzi głównie o bliskich osoby zamieszkujących z nią, ale też uczestnikach wycieczek szkolnych i turystycznych czy wyjazdów lub spotkań służbowych.

W takiej sytuacji obywatele za naturalny pierwszy dzień kwarantanny uznają dzień samodzielnego udania się do miejsca odosobnienia. Zakładają, że zakończy się ona po przepisowych 10 dniach (pod warunkiem braku objawów choroby). Informują o absencji swoich pracodawców, czekając na niezwłoczne urzędowe potwierdzenie tego przez sanepid.

Tymczasem kontakt z jego strony często ma miejsce dopiero po kilku dniach, a nawet po tygodniu. W sytuacji, gdy okres kwarantanny jest liczony od dnia tego kontaktu, czas zamknięcia w domu staje się dłuższy niż przepisane 10 dni. Ma to nie tylko przełożenie na samopoczucie obywateli, ale też rodzi problemy w związku z realizacją ich zobowiązań, np. w pracy. A wnioskowanie o skrócenie okresu kwarantanny kończy się przeważnie niepowodzeniem.

Ponadto zdarza się, że jeden z członków rodziny zostaje objęty obowiązkiem kwarantanny, a reszta - nawet wspólnie mieszkająca - jest całkowicie lub czasowo „zapomniana” przez Inspekcję Sanitarną. Objęcie kwarantanną wszystkich domowników nie następuje zatem automatycznie - czasem w ogóle, a czasem z kilkudniowym opóźnieniem.

Często dotyczy to nawet rodziców dziecka wysłanego na kwarantannę w związku ze stwierdzeniem ogniska zakażenia w szkole. Rodzice mogą wtedy słusznie obawiać się, że ich nieobecność w pracy z powodu konieczności opieki nad dziećmi w kwarantannie nie zostanie uznana przez pracodawcę za usprawiedliwioną.

Ponadto trudność ustalenia ram czasowych obowiązku kwarantanny stawia pod znakiem zapytania wypłatę świadczeń z tytułu niezdolności do pracy. Obywatele udający się na kwarantannę - jeszcze przed uzyskaniem informacji od Inspekcji Sanitarnej potwierdzającej ten obowiązek - nie mają pewności, czy pracodawca nie zakwestionuje ich prawa do zasiłku z tego tytułu.

Prowadzi to do sytuacji konfliktowych. Zniechęca to obywateli do samodzielnego udawania się w miejsce odosobnienia w oczekiwaniu na kontakt ze strony pracowników inspekcji.

Z drugiej strony zdarzają się też sytuacje, kiedy obywatele nie kierują się poczuciem odpowiedzialności społecznej i choć mają świadomość możliwości zakażenia, to zaczynają kwarantannę dopiero od  uzyskania urzędowej informacji o takim obowiązku - a więc po jakimś czasie od momentu styczności.

Bywa jednak też i tak, że obywatele nie są świadomi konieczności odosobnienia w związku ze stycznością z osobą zakażoną, a następnie dowiadują się o obowiązku kwarantanny z mocą wsteczną.

Ostatnie dwie z opisanych sytuacji w oczywisty sposób stwarzają zagrożenie w kontekście rozprzestrzeniania się wirusa. W obecnym stanie prawnym trudno przesądzać o ich konsekwencjach prawnych. W świetle przepisów nie jest bowiem całkowicie jasne, czy prawny obowiązek kwarantanny należy wiązać z nakazem przekazanym osobom narażonym na zakażenie przez Inspekcję Sanitarną lub lekarza, czy też ze świadomością danej osoby o styczności ze źródłem zakażenia.

Jednoznaczne określenie momentu, od którego obywatel ma obowiązek udania się na kwarantannę, ma zatem kardynalne znaczenie. A z narażaniem innych osób na zakażenie wiąże się przecież odpowiedzialność karna oraz administracyjna w postaci dolegliwych kar pieniężnych.

Dlatego RPO zwrócił się do Ministra Zdrowia o zainicjowanie prac legislacyjnych w celu uchwalenia przepisów, z których będzie wynikało:

  • kiedy powstaje obowiązek poddania się kwarantannie: z momentem świadomej styczności obywatela z osobą zakażoną czy też z momentem nałożenia tego obowiązku przez inspektora sanitarnego;
  • w jakiej formie jest nakładany obowiązek kwarantanny: decyzji administracyjnej (ustnej lub pisemnej) czy też czynności materialno-technicznej „przekazania informacji o obowiązku kwarantanny”;
  • czy jest możliwość zaskarżenia obowiązku kwarantanny.

V.565.273.2020

Ochrona policji kurii metropolitalnej w Krakowie. Rzecznik pyta o podstawę prawną

Data: 2020-10-29
  • RPO pyta krakowską policję, które przepisy ustawy o policji są podstawą prawną ochrony gmachów kurii w Krakowie i czy ewentualnie były w tej sprawie polecenia administracji państwowej lub samorządu terytorialnego

W Biurze Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach prowadzona jest sprawa manifestacji odbywających się w województwie małopolskim przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

W związku z informacjami mediów, że funkcjonariusze  w związku z tymi  manifestacjami chronią gmachy kurii w Krakowie Aleksandra Wentkowska,  pełnomocnik terenowy RPO w Katowicach, spytała Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie o podanie, które przepisy ustawy o Policji stanowią prawną podstawę tych działań.

Ewentualnie poprosiła o wyjaśnienie, czy czynności te są podejmowane na polecenie organów administracji państwowej albo samorządu terytorialnego w trybie ustawy o Policji i który organ skierował takie polecenie.

Ponadto pytania insp. Romana Kustera dotyczą następujących informacji:

  • Czy, a jeżeli tak, to na jakiej podstawie w dniach 22 października-28 października 2020 r. zostały  zastosowane wobec protestujących środki przymusu bezpośredniego (jakie); w tym w postaci miotacza gazu łzawiącego?
  • Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?
  • Czy i ile osób (w związku z jakimi zachowaniami) zostało w dniach 22 października-28 października zatrzymanych przez policję? 
  • Czy osoby zatrzymane  zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję; czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?
  • Czy wobec osób zatrzymanych prowadzone są postępowania karne; jeżeli tak, proszę o wskazanie sygnatur akt oraz jednostek organizacyjnych prowadzących postępowania?
  • Czy  w dniach 22 października-28 października 2020 r . zostali pokrzywdzeni funkcjonariusze policji wykonujący czynności służbowe w związku z zabezpieczeniem manifestacji, jak jest ich stan zdrowia?
  • Czy policja poniosła straty materialne w związku z zabezpieczeniem  manifestacji?

BPK.570.1.2020

Adam Bodnar do TK: umorzyć sprawę pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN ws. środków zabezpieczających TSUE wobec niej

Data: 2020-10-28

15 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie pytania prawnego Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej z 9 kwietnia 2020 r. (sygn. P 7/20). Przedstawił stanowisko: postępowanie powinno być umorzone w całości z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Chodzi o pytanie, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytanie zadali sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN dzień po tym, jak TSUE podważył legalność ich działania.

Wielka Izba Trybunału Sprawiedliwości, na wniosek Komisji Europejskiej, zdecydowała 8 kwietnia 2020 r. o zawieszeniu funkcjonowania ID SN. Decyzja zapadła w postępowaniu dotyczącym wykorzystywania przez organy władzy publicznej mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej do wywierania nacisku na sędziów i wpływania na treść wydawanych przez nich orzeczeń sądowych, co prowadzi do ingerencji w sferę niezawisłości sędziowskiej oraz narusza wymogi skutecznej ochrony sądowej, gwarantowanej przez prawo Unii.

W maju 2020 r. RPO wskazał, że przedstawi uzasadnienie stanowiska po opublikowaniu przez TK wyroków w sprawach Kpt 1/20 oraz U 2/20. Ponieważ TK nadal nie opublikował uzasadnień tych wyroków, RPO zdecydował się na przedstawienie uzasadnienia wcześniej.

SN spytał TK, czy art. 4 ust. 3 zdanie 2 TUE w zw. z art. 279 TfUE w zakresie, w jakim skutkuje obowiązkiem państwa członkowskiego Unii Europejskiej polegającym na wykonywaniu środków tymczasowych odnoszących się do kształtu ustroju i funkcjonowania konstytucyjnych organów władzy sądowniczej tego państwa, jest zgodny z art. 2, art. 7, art. 8 ust. 1 i art. 90 ust. 1 w zw. z art. 4 ust. 1 Konstytucji.

Po pierwsze, RPO wywiódł, że w sprawie nie została spełniona przesłanka podmiotowa, uprawniająca ID SN do skierowania pytania prawnego do TK. W ocenie Rzecznika pytanie prawne zostało skierowane przez podmiot niebędący sądem w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (KPP).

Nie została zatem spełniona przesłanka podmiotowa uprawniająca do skierowania pytania prawnego, wynikająca z art. 193 Konstytucji. Zgodnie bowiem z przesłanką podmiotową, pytanie prawne może zadać sąd w rozumieniu art. 175 Konstytucji, a więc państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Izba Dyscyplinarna SN nie posiada tych przymiotów, a zatem nie może kierować do TK pytań prawnych.

RPO odwołał się w swoim stanowisku do wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. w sprawach C-585/18, C-624/18 i C-625/18 AK i inni oraz do wydanego na kanwie tego orzeczenia SN z 5 grudnia 2019 r. w sprawie o sygn. III PO 7/18, w którym SN obszernie wyjaśnił jakie okoliczności przemawiają za niemożnością uznania ID SN za sąd w rozumieniu art. 47 KPP oraz art. 6 EKPC i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Rzecznik przypomniał także, jak istotna rolę w wyborze sędziów pełni KRS, która obecnie także nie spełnia swojej konstytucyjnej roli.

RPO wskazał także, że Trybunał Sprawiedliwości UE, wydając 8 kwietnia 2020 r. postanowienie w przedmiocie środków tymczasowych w sprawie  C 791/19 R, zdecydował o zawieszeniu stosowania przepisów ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie  Najwyższym, ustanawiających Izbę Dyscyplinarną (art. 3 pkt 5 ustawy o SN) oraz określających jej właściwość przedmiotową (art. 27 oraz art. 73 § 1 ustawy o SN); a także zobowiązał do powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przed tą Izbą do rozpoznania przez skład niespełniający wymogów niezależności wskazanych, w szczególności w powołanym wyżej wyroku TS z dnia 19 listopada 2019 r. Postanowienie to dowodzi, iż nie tylko na gruncie krajowym dostrzeżono brak przymiotu sądu w odniesieniu do ID SN.

Pierwszym z przepisów, którego stosowanie zawieszono jest art. 3 pkt 5 ustawy o SN, który stanowi o tym, że SN dzieli się na Izby, w tym Izbę Dyscyplinarną (pkt 5). Skoro zastosowanie tego przepisu zostaje zawieszone, to skutkiem zawieszenia stosowania tego przepisu jest przyjęcie fikcji prawnej, że od wydania postanowienia w ramach Sądu Najwyższego nie funkcjonuje Izba Dyscyplinarna, ponieważ nie można stosować przepisu, z którego wynika, że jedną z komórek organizacyjnych Sądu Najwyższego jest ID. Drugim z przepisów, który został zawieszony postanowieniem z 8 kwietnia 2020 r. jest art. 27 ustawy o SN. Przepis ten w § 1 pkt 1-3 reguluje właściwość przedmiotową ID SN. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że zawieszono stosowanie art. 27 ustawy o SN w całości, nie tylko w zakresie dotyczącym postępowań dyscyplinarnych. Spośród zawieszonych przepisów jedynie art. 73 § 1 ustawy o SN dotyczy tylko postępowań dyscyplinarnych sędziów SN.

RPO wskazał, że znane są mu wyroki TK z 20 kwietnia 2020 r. (sygn. U 2/20) oraz postanowienie z 21 kwietnia 2020 r. (sygn. Kpt 1/20). RPO, nie skupiając się na wątpliwościach prawnych, jakie wiążą się z TK, wskazał, że zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem TS, opinie wyrażone w tych orzeczeniach TK muszą zostać pominięte przez sąd orzekający w konkretnej sprawie, jeżeli ich uwzględnienie prowadziłoby do ograniczenia możliwości stosowania wyroku TS z 19 listopada 2019 r. A.K. i inni.

Warto podkreślić, że w wyroku SN (sygn. III PO 7/18) przypomniano, że wykładnia zawarta w wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. wiąże każdy sąd w Polsce, a także każdy organ władzy państwowej. SN przypomniał, że Polska, przystępując do Unii Europejskiej, zgodziła się na zasadę pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym (co zostało przypomniane w pkt 157 wyroku TS) oraz, iż prymat prawa Unii skutkuje tym, że każdy organ państwa członkowskiego ma obowiązek zapewnić pełną skuteczność norm prawa Unii (pkt 158 wyroku TS), aż do pomijania niezgodnych przepisów prawa krajowego (pkt 160).

Rzecznik przypomniał także, że TK nie jest uprawniony do oceny orzeczeń TSUE oraz wskazał, że zarówno ID SN w pytaniu prawnym, jak i Prokurator Generalny, który przedstawił w tej sprawie stanowisko - wybiórczo i z pominięciem całokształtu okoliczności odwołują się do orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec, celem usprawiedliwienia podejmowanych działań. Natomiast z analizy orzeczeń FTK płyną zupełnie odmienne wnioski.

VII.510.63.2020

Obywatel nie odzyskał kosztów adwokackich za bezpodstawne postępowanie wykonawcze. Wspiera go RPO

Data: 2020-10-28
  • Sądy odmówiły obywatelowi zwrotu kosztów adwokackich w postępowaniu wykonawczym – choć wszczęto je bezpodstawnie, bo wcześniej  wykonał on karę grzywny orzeczonej przez sąd
  • Dziś przepisy nie określają bowiem wprost, czy  w postępowaniu wykonawczym przysługuje zwrot tych kosztów - decyduje o tym dany sąd   
  • Obywatel złożył na te przepisy skargę konstytucyjną, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO obawia się tzw. efektu mrożącego, który powstrzymywałby przed  korzystaniem z gwarantowanego konstytucyjnie prawa do wyboru obrońcy, co naruszałoby art. 42 ust. 2 Konstytucji

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 103/20) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela.  Dotyczy ona braku możliwości zwrotu skazanemu kosztów uzasadnionych wydatków z tytułu ustanowienia obrońcy z wyboru w postępowaniu wykonawczym - w wypadkach, gdy postępowanie to  wszczęto bezpodstawnie, z uwagi na wcześniejsze wykonanie przez skazanego orzeczonej kary grzywny.

To, że sąd okręgowy, a następnie sąd apelacyjny, odmówiły zwrotu kosztów, stało się przyczynkiem do zwrócenia przez Rzecznika uwagi na istotny problem postępowania wykonawczego. W tym postępowaniu - nie tylko w sytuacji w jakiej znalazł się skazany - ustawodawca nie uregulował bowiem w dostateczny sposób kwestii zwrotu wydatków na ustanowienie jednego obrońcy z wyboru.

Istotą problemu jest brak oparcia uregulowania ustawowego, czy postępowanie wykonawcze wszczęto z uwagi na uchybienia w wykonywaniu wyroku przez skazanego czy też bez jakichkolwiek uchybień po jego stronie.

W postępowaniu wykonawczym stosuje się regulacje dotyczące kosztów postępowania z Kodeksu postępowania karnego. Art. 627 Kpk głosi: „Od skazanego w sprawach z oskarżenia publicznego sąd zasądza koszty sądowe na rzecz Skarbu Państwa oraz wydatki na rzecz oskarżyciela posiłkowego". A art. 632 pkt 2 Kpk stanowi: ,,Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, w razie uniewinnienia oskarżonego lub umorzenia postępowania koszty procesu ponosi w sprawach z oskarżenia publicznego  Skarb Państwa, z wyjątkiem należności z tytułu udziału adwokata lub radcy prawnego w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego albo innej osoby”.

Art. 1 § 2 Kodeksu karnego wykonawczego posługuje się zwrotem o  „odpowiednim stosowaniu przepisów Kpk”. Ma to taki skutek, że to od decyzji konkretnego składu orzekającego zależy, czy skazany otrzyma zwrot kosztów na  obrońcę z wyboru.  Dlatego sądy przyjęły, że art. 632 pkt 2 Kpk nie może mieć zastosowania do postępowania wykonawczego, odmawiając zwrotu kosztów skarżącemu.

Stan prawny w tym względzie jest w oczywisty sposób sprzeczny z art. 32 ust. 1 Konstytucji (zasada równości obywatela wobec prawa). Jego konsekwencją jest zróżnicowanie podmiotów w prawie do wyboru obrońcy - czyli w prawie do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji - z uwagi na cechę nierelewantną, jaką jest pogląd składu sądu orzekającego w konkretnej sprawie.

W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego wyrażono pogląd, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia zwrotu poniesionych przez nią wydatków, wskazanych w przepisach ogólnych” (wyrok z 30 marca 2004 r., sygn. SK 14/03).

Obecny stan prawny rodzi zatem niebezpieczeństwo, że skazany -  uznając, iż nie podoła przyszłym ciężarom finansowym postępowania wykonawczego - zrezygnuje z ustanowienia obrońcy i poniesienia dodatkowych kosztów. Stan, w którym dochodzi do powstania tzw. efektu mrożącego, polegającego na wywołaniu nacisku na skazanego, aby powstrzymał się od korzystania z gwarantowanego mu konstytucyjnie prawa do wyboru obrońcy, stanowi naruszenie prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji.

Dziś, niezależnie od wyniku sprawy w postępowaniu wykonawczym, skazany nie dysponuje wiążącą sąd podstawą prawną umożliwiającą mu uzyskanie zwrotu kosztów procesu w postaci uzasadnionych wydatków poniesionych z tytułu ustanowienia obrońcy - nawet, gdy wygrywa sprawę.

Tymczasem konieczność prawidłowego uregulowania obciążenia stron postępowania wykonawczego kosztami procesu znajduje oparcie w art. 42 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności). Dlatego RPO wniósł o uznanie zaskarżonego przez obywatela art. 627 Kpk w związku z art. 632 pkt 2 Kpk za niezgodny z tymi zapisami Konstytucji.

II.510.994.2020

Adam Bodnar dla Bezprawnika: „Boję się, że rząd będzie miał łatwy argument do wprowadzenia stanu wyjątkowego"

Data: 2020-10-27

Jestem przerażony na dwóch poziomach. Po pierwsze boję się jakichś prowokacji i eskalacji agresji. Już nawet w poniedziałek było to widać na Placu Trzech Krzyży, jak to demonstracje mogą przeradzać się w nikomu nie służące zamieszki - mówi RPO Adam Bodnar w wywiadzie z Maciejem Bąkiem z Bezprawnika.pl.

Po drugie, rząd może mieć łatwiejszy argument do wprowadzenia już nawet nie stanu klęski żywiołowej, a stanu wyjątkowego. Bo stan klęski żywiołowej był możliwy do wprowadzenia jeszcze w marcu.

To był błąd, że go nie wprowadzono, bo teraz następuje ciągłe „szycie” ograniczeń prawnych na podstawie ustawy z 2008 roku, co nie do końca odpowiada temu, jak należałoby to zrobić w sposób porządny i kompleksowy. Natomiast teraz wydaje mi się, że zainteresowanie rządu może się przesunąć w kierunku stanu wyjątkowego. Czyli wykorzystania całej sytuacji do tego, żeby de facto w sposób poważny ograniczyć nasze prawa i wolności obywatelskie, łącznie z godziną policyjną, praktycznym zawieszeniem wolności zgromadzeń, a nawet ograniczeniem funkcjonowania redakcji niektórych mediów. Stan wyjątkowy daje nieprawdopodobnie poważne możliwości ograniczania naszych praw i wolności. Zobaczymy czy czasami rząd w tym kierunku nie będzie zmierzał. Wtedy każda wychodząca na ulicę osoba będzie narażona na sankcje. Dziś rząd trochę z boku przygląda się protestom, ale co będzie jeśli będzie miał znacznie poważniejsze instrumentarium, w tym będzie mógł wykorzystywać wojsko do uśmierzania jakichkolwiek protestów. Sytuacja trochę jak zabawa chłopca z zapałkami. Może się wymknąć spod kontroli.

Adam Bodnar do premiera: najnowsze nakazy i zakazy nadal sprzeczne z Konstytucją  

Data: 2020-10-26
  • Najnowsze rozporządzenie rządu z 23 października 2020 r. dotyczące zakazów i nakazów w okresie pandemii nadal jest sprzeczne z Konstytucją – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich premierowi Mateuszowi Morawieckiemu
  • Z rozporządzeniem tym obywatele mogli się zapoznać dopiero wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw, co nastąpiło niecałą godzinę przed jego wejściem w życie
  • W dalszym ciągu ograniczenia wolności i praw jednostki są wprowadzane rozporządzeniem, a nie ustawą – np. zakaz poruszania się przez osoby po 70. roku życia

W związku z wprowadzonymi kolejnymi ograniczeniami wolności i praw jednostki, zwłaszcza rozporządzeniem Rady Ministrów z 23 października 2020 r., RPO po raz kolejny jest zmuszony krytycznie odnieść się do działań rządu.

- Przy pełnym zrozumieniu powagi sytuacji epidemicznej i konieczności podejmowania często drastycznych w odbiorze społecznym kroków, jako organ stojący na straży konstytucyjnych wolności i praw jednostki, nie mogę zaakceptować formy i treści wprowadzanych ograniczeń – napisał Adam Bodnar.

Swe uwagi skierował do premiera z nadzieją na podjęcie przez niego działań naprawczych.

Rekomendacje RPO z czerwca 2020 r.

4 czerwca 2020 r. RPO przedstawił premierowi kompleksową, wielostronicową ocenę sposobu tworzenia prawa w dobie epidemii. Z pozycji strażnika konstytucyjnych wolności i praw jednostki – a „mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią” - sformułował wtedy pięć rekomendacji:

„1.Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.

2.Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. 

3.Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

4.Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18 roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność, a co za tym idzie nie przyczynia się do realizacji ich celu, tj. ochrony życia i zdrowia obywateli.

5.Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone”.

- Z przykrością stwierdzam, że żadna z tych rekomendacji nie została w pełni zrealizowana. Co więcej, w kilku spośród wskazanych obszarów nastąpiło wręcz pogorszenie standardu ochrony praw jednostki – podkreśla RPO. Świadczy o tym dokonana 23 października 2020 r. nowelizacja rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Forma wprowadzania ograniczeń wolności i praw jednostki

W dalszym ciągu Rada Ministrów przekracza swe kompetencje, wprowadzając ograniczenia wolności i praw jednostki w formie sprzecznej z Konstytucją. Przykładem jest wprowadzenie zakazu poruszania się przez osoby, które ukończyły 70. rok życia. Zakaz ten, w sposób jednoznaczny stanowi ingerencję w wolność poruszania się po terytorium RP oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), która podlegać może ograniczeniu wyłącznie w drodze ustawy (art. 52 ust. 2 Konstytucji RP).

Ponownie zwracam uwagę, że upatrywany przez Radę Ministrów jako podstawa wprowadzenia zakazów art. 46 ust. 4 pkt 1 w związku z art. 46b pkt 1 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie daje Radzie Ministrów kompetencji do wprowadzania zakazu przemieszczania się, a jedynie ograniczenia sposobu przemieszczania się.

Na podobnej zasadzie, za prawidłową podstawę wprowadzonych zakazów nie może zostać uznany art. 46b pkt 10 ustawy z dnia 8 grudnia 2008 r., przewidujący kompetencję do wprowadzenia przez Radę Ministrów „nakazu lub zakazu przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach”. Bezsprzecznie bowiem nie można utożsamiać „zakazu przebywania” z „zakazem poruszania się”, który wprowadziła Rada Ministrów rozporządzeniem 23 października 2020 r.

Szczególnego znaczenia – z perspektywy konstytucyjnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej – nabiera natomiast wykroczenie przez Radę Ministrów poza granice upoważnienia przyznanego jej w art. 46b pkt 2 ustawy z  8 grudnia 2008 r. Już rozporządzeniem z 16 października 2020 r. doszło do znacznego rozszerzenia zakazów i ograniczeń w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej. Rozporządzeniem z 23 października 2020 r. nastąpiło dalsze rozwinięcie poprzednich uregulowań.

Jakkolwiek ustawa z dnia 8 grudnia 2008 r. dopuszcza wprowadzenie przez Radę Ministrów „ograniczenia określonych zakresów działalności przedsiębiorców”, to należy podkreślić, że ograniczenie nie jest tożsame z zakazem prowadzenia określonej działalności w danym zakresie (a wprowadzone przez Radę Ministrów zakazy obejmują m.in. branżę fitness).

Ustawodawca, konstruując upoważnienie ustawowe posługuje się bowiem zarówno pojęciami „ograniczenia”, jak i „zakazu”, co wyklucza, by obie te formy ingerencji w wolności i prawa jednostki ze sobą utożsamiać. Dodatkowo, upoważnienie ustawowe wymaga, aby wprowadzone ograniczenie było „czasowe”, a kryterium tego nie spełnia używane w rozporządzeniu sformułowanie „do odwołania”. Nie zakreśla ono bowiem żadnego horyzontu czasowego wprowadzanych ograniczeń i zakazów. 

Na gruncie Konstytucji nie jest dopuszczalna rozszerzająca i pozajęzykowa wykładnia przepisów upoważniających do wydania aktu wykonawczego do ustawy. Brak jednoznacznego stanowiska ustawodawcy w danej kwestii musi być rozumiany nie inaczej, jak nieudzielenie upoważnienia do uregulowania jej w akcie podustawowym.

Tryb wprowadzania ograniczeń wolności i praw jednostki

Tryb, w jakim wydawano „październikowe” rozporządzenia Rady Ministrów narusza konstytucyjny standard stanowienia prawa. Szczególnie widoczne jest to w przypadku rozporządzenia z 23 października 2020 r. Wchodziło ono w życie generalnie 24 października 2020 r. Jego projektu nie upubliczniono jednak na stronach Rządowego Centrum Legislacji (choć, jak wynika z metadanych dokumentów, które zamieszczone na stronach RCL 26 października, projekt w formie, w której został przyjęty, istniał co najmniej od około godz. 15  23 października). Tymczasem, obywatele - na których sferę prawną wpływa przyjęte rozporządzenie - mogli się z nim zapoznać dopiero wraz z publikacją w Dzienniku Ustaw, która nastąpiła na niecałą godzinę przed jego wejściem w życie.

Informowanie w trakcie konferencji prasowej na kilka/kilkanaście godzin przed opublikowaniem rozporządzenia w Dzienniku Ustaw o jego (potencjalnej wciąż) treści nie jest środkiem, który można uznać za niwelujący wskazaną niewątpliwą i rażącą nieprawidłowość. A ponadto między przekazywanym na konferencji komunikatem, a ostateczną treścią przepisów mogą  występować - i niestety występują -  różnice.

Przy zrozumieniu dla powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nie mogę uznać, by Rada Ministrów czyniła wszystko co w danych warunkach możliwe dla zapewnienia bezpieczeństwa prawnego obywateli w związku z przyjmowanymi ograniczeniami.

Ingerencja w istotę konstytucyjnych wolności i praw jednostki

Art. 31 ust. 3 zd. drugie Konstytucji przewiduje, że ograniczenia wolności i praw jednostki nie mogą naruszać ich istoty. Co do realizacji tej normy w praktyce Rady Ministrów związanej z wprowadzaniem ograniczeń w czasie stanu epidemii istotnie nastąpiła poprawa (m.in. w zakresie wolności uzewnętrzniania religii). Na polu korzystania zaś z wolności zgromadzeń problem nadal istnieje. Przede wszystkim wciąż  utrzymywany jest zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Rozporządzenie z 9 października 2020 r. (w brzmieniu obowiązującym od 24 października 2020 r.) przewiduje, że „do odwołania” zakazuje się organizowania zgromadzeń „w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach” (a zatem także zgromadzeń spontanicznych). Wyjątkowo, mogą być organizowane zgromadzenia w oparciu zawiadomienie, o którym mowa w art. 7 ust. 1, art. 22 ust. 1 albo decyzję, o której mowa w art. 26b ust. 1 tej ustawy, przy czym maksymalna liczba uczestników tych zgromadzeń nie może być większa niż 5, a odległość pomiędzy zgromadzeniami nie może być mniejsza niż 100 m.

RPO ma wątpliwości co do racjonalności takich regulacji w kontekście innych przepisów rozporządzenia. Nadal utrzymano wyłączenie z zakazu organizacji zgromadzeń w stosunku „do spotkań lub zebrań służbowych i zawodowych”. Rozporządzenie – choć zakazuje zgromadzeń publicznych o liczbie uczestników (stosujących środki ochronne w postaci dystansu społecznego i zakrywających usta i nos) większej niż 5 osób – pozwala na organizację spotkań w przestrzeniach zamkniętych (w których nie stosuje się żadnych rygorów sanitarnych) o liczbie uczestników wynoszącej nawet 20 osób.

Wady przyjmowanych regulacji a zaufanie obywateli do celowości wprowadzania ograniczeń

Sposób skonstruowania części spośród wprowadzanych ograniczeń nadal pozostawia wiele do życzenia. Sprawia to, że zamierzone przez autora projektu cele tych ograniczeń nie zostaną zrealizowane, zaś ich wprowadzenie podważa zaufanie obywateli do racjonalności innych ograniczeń. Obok regulacji dotyczących organizowania zgromadzeń, o których mowa jest wyżej, ewidentnym przykładem tego rodzaju ograniczenia jest ograniczenie poruszania się przez małoletnich do ukończenia 16. roku życia.

Intencją projektu było to, że „osoby poniżej 16. roku życia będą mogły przemieszczać, co do zasady, wyłącznie pod opieką osoby sprawującej władzę rodzicielską, opiekuna prawnego albo innej osoby dorosłej), chyba że przemieszczanie się będzie miało na celu dotarcie do szkoły lub placówki oświatowej albo powrót z nich do miejsca zamieszkania”.

Tymczasem z wprowadzonego do rozporządzenia przepisu wynika, że małoletni mają ograniczoną możliwość samodzielnego poruszania się jedynie w godzinach 8.00-16.00 od poniedziałku do piątku. W pozostałym zakresie  mogą poruszać się w sposób nieskrępowany.

Wprowadzenie tej normy do systemu prawa trudno jest racjonalnie wyjaśnić. Jedyne w zasadzie logiczne wytłumaczenie jest takie, że przyjmowany środek nie ma de facto związku z przeciwdziałaniem epidemii, a służyć ma realizacji przez małoletnich obowiązku szkolnego w realiach zdalnego nauczania pod nieobecność rodziców w domu.

Sankcje za nieprzestrzeganie wprowadzonych ograniczeń

Przedstawiona w wystąpieniu z 4 czerwca 2020 r. rekomendacja dotycząca sankcji administracyjnych pozostaje nadal aktualna. Inspekcja Sanitarna przeważnie  nie zaprzestała egzekwowania od obywateli kar nałożonych w oparciu o wykraczające poza ustawowe upoważnienie regulacji rozporządzeń Rady Ministrów. Jakkolwiek źródłem problemów obywateli są wadliwie przyjmowane przepisy prawa, to organy Inspekcji Sanitarnej w dalszym ciągu kierują się w dużej mierze automatyzmem w wymierzaniu kar administracyjnych.

Wyraźnie widoczne są również problemy ze stosowaniem przepisów ogólnych Kodeksu postępowania administracyjnego, w tym dotyczących wymierzania administracyjnych kar pieniężnych. Dotyczą one tak istotnych kwestii, jak obliczanie terminów zaskarżenia wydawanych decyzji, czy rozumienia zasad ogólnych procedury administracyjnej. W jednej ze  spraw organ odwoławczy stwierdził m.in., że z art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego wynika „bezwzględny prymat” interesu publicznego nad indywidualnym interesem jednostki.

- Obawiam się, że istniejący w tym względzie problem może się pogłębić w związku z ponownym zwiększeniem skali obowiązujących ograniczeń, a także zapowiadaną polityką „zero tolerancji” – podkreśla RPO.

V.7018.910.2020

Skazani na karę więzienia w Polsce skarżą się, że nie mogą być przekazani do innego państwa UE. Interwencja RPO

Data: 2020-10-26
  • Przekazywanie skazanych między Polską a państwami UE jest możliwe tylko, jeśli dany wyrok wydano po 5 grudnia 2011 r.
  • Takie oświadczenie ograniczające stosowanie przez Polskę unijnej decyzji ramowej ws. przekazywania skazanych władze polskie złożyły dopiero w 2011 r.
  • Tymczasem, zgodnie z decyzją ramową, państwa UE mogły złożyć takie oświadczenie przy przyjęciu jej przez Radę – co nastąpiło 27 listopada 2008 r.
  • Tym samym oświadczenie Polski z 2011 r. jest nieważne, a odpowiednie polskie przepisy należy zmienić

Skargi wpływające do Rzecznika Praw Obywatelskich potwierdzają, że nie jest to problem teoretyczny. Osoby odbywające karę pozbawienia wolności wskazują, że nie mogą skorzystać z instytucji przekazania do innego państwa członkowskiego z powodu arbitralnie przyjętego terminu.

Dlatego RPO wystąpił do resortu sprawiedliwości o zainicjowanie prac zmierzających do uchylenia przepisów Kodeksu postępowania karnego, które wyłączają stosowanie umowy ramowej co do orzeczeń sprzed 5 grudnia 2011 r.

Co mówi decyzja ramowa

Chodzi o funkcjonowanie w polskim prawie postanowień decyzji ramowej Rady 2008/909/WSiSW z 27 listopada 2008 r. o stosowaniu zasady wzajemnego uznawania do wyroków skazujących na karę pozbawienia wolności lub inny środek polegający na pozbawieniu wolności – w celu wykonania tych wyroków w Unii Europejskiej.

Przewiduje ona wzajemne uznawanie prawomocnych kar pozbawienia wolności przez państwa członkowskie UE. Przekazywanie skazanych pomiędzy państwami winno następować, jeśli w państwie wykonującym karę łatwiejsza będzie resocjalizacja skazanego.

Implementację decyzji ramowej do prawa polskiego stanowią rozdz. 66f i 66g Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z art. 611t § 1 k.p.k., sąd okręgowy może wystąpić do odpowiedniego organu państwa obcego o przejęcie kary do wykonania, „jeżeli przekazanie orzeczenia do wykonania pozwoli w większym stopniu zrealizować wychowawcze i zapobiegawcze cele kary”. Wystąpienie takie może nastąpić z urzędu, na wniosek organu państwa wykonującego, Ministra Sprawiedliwości lub skazanego.

Możliwości zastosowania tych przepisów ogranicza jednak ustawa z 16 września 2011 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego, ustawy o prokuraturze oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym. Na jej mocy do k.p.k. dodano rozdz. 66f i 66g k.p.k., lecz zgodnie z jej art. 4 ust. 1, ich zastosowanie jest wyłączone względem orzeczeń wydanych przed 5 grudnia 2011 r. Przepis ten stanowić ma wykonanie oświadczenia złożonego w 2011 r. przez Polskę.

Dlaczego oświadczenie Polski z 2011 r. jest nieważne 

Decyzja ramowa wskazuje, że państwa członkowskie mogą złożyć oświadczenie o niestosowaniu jej postanowień do orzeczeń wydanych przed określoną datą, nie późniejszą jednak niż właśnie dzień 5 grudnia 2011 r. Można je było jednak złożyć co do orzeczeń wydanych przed określoną datą „przy przyjęciu niniejszej decyzji ramowej przez Radę”. Decyzja ramowa została przyjęta 27 listopada 2008 r. i 5 grudnia 2008 r. ogłoszona w dzienniku urzędowym UE.

Tymczasem oświadczenie na podstawie art. 28 ust. 2 decyzji ramowej zostało przez Polskę złożone dopiero w 2011 r.

W wyroku z 24 czerwca 2019 r. w sprawie C-573/17 Popławski Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przesądził wprost, że złożenie oświadczenia możliwe było jedynie „przy przyjęciu” tejże decyzji ramowej, a zatem 27 listopada 2008 r. Jakiekolwiek oświadczenie złożone po tej dacie „nie może wywierać skutków prawnych”.

Oświadczenie złożone przez Polskę jest zatem nieważne. Ponieważ sama decyzja ramowa nie zawiera innych przepisów, które ograniczałyby czasowy zakres jej zastosowania i wobec nieważności oświadczenia złożonego przez Polskę w 2011 r., należy uznać, że nie ma przesłanek, aby takie ograniczenie istniało w polskim prawie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Marcina Romanowskiego, podsekretarza stanu w MS, o przedstawienie projektu ustawy, która - naprawiając błąd z 2011 r. -  doprowadziłaby do synchronizacji polskiego porządku prawnego z europejskim.

Zmiana taka pozwoliłaby na potencjalne skorzystanie z instytucji przekazywania skazanych przez wszystkich skazanych spełniających warunki określone w rozdz. 66f i 66g k.p.k. - niezależnie od tego, kiedy wydano wyrok skazujący.

Najlepszą ilustracją problemu jest skarga konstytucyjna do Trybunału Konstytucyjnego  (sygn. akt SK 77/20). Skarżący zmierza do wykazania, że art. 4 ust. 1 u.z.k.p.k. jest niezgodny z Konstytucją. Choć pod względem merytorycznym nie można podzielić argumentacji skarżącego, to uzasadnienie wskazuje, że problem jest realny i ma konkretny wpływ na sytuację skazanych.

II.516.3.2020

Adam Bodnar dla EurActiv: Teraz jest zły moment na referendum ws. aborcji

Data: 2020-10-26

Referendum ws. aborcji w obecnych warunkach, w których partia rządząca dysponuje nieograniczonymi możliwościami propagandy i kształtowania debaty w mediach publicznych, co zresztą wykorzystała w poszczególnych kampanii wyborczych, nie dawałoby przestrzeni do rzeczywistej i pogłębionej dyskusji” – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

Prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: Musimy przypomnieć, że pomimo obowiązującego prawa i tak wiele kobiet nie miało rzeczywistego dostępu do legalnego zabiegu przerywania ciąży. Ten temat pojawiał się już wielokrotnie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sprawy takie jak Alicji Tysiąc, R.R., P. i S. przeciwko Polsce wskazywały, że mamy z tym kłopot. W zasadzie w tym zakresie nie obowiązują zasady państwa prawa, bo wprawdzie aborcja jest legalnie dostępna, ale przeprowadza się w Polsce od kilkuset do raptem 1,1 tys. zabiegów rocznie, co w skali 38-milionowego państwa jest niewielką liczbą.

To są liczby oficjalne. Aborcji realnie dokonywanych jest znacznie więcej.

Tak, to są tylko liczby oficjalne. Powstawały jednocześnie dwa procesy społeczne. Z jednej strony podziemie aborcyjne w kraju, jak również tzw. turystyka aborcyjna, czyli dokonywanie zabiegów głównie w Niemczech lub na Słowacji.

Jednocześnie niektóre województwa, ze względu na powszechne stosowanie klauzuli sumienia były wręcz wyłączone z jakiejkolwiek legalnej aborcji. Mam na myśli szczególnie województwo podkarpackie.

Nie jest to wyłącznie problem prawny, ale także społeczny, pokazujący narastające rozwarstwienie. Kobiety zamożne z większych miast mają łatwiejszy dostęp do aborcji ze względu chociażby na wspomnianą turystykę aborcyjną. Podczas gdy osoby z małych miejscowości są całkowicie pozbawione jakiegokolwiek dostępu do bezpiecznego zabiegu.

Tylko czy te osoby na pewno chcą naszej pomocy?

Nie wiem czy chcą pomocy. Uważam że prawo powinno brać pod uwagę różne sytuacje ludzkie i tworzyć taką przestrzeń, aby można było faktycznie je wykonywać.

Tymczasem rozstrzygnięcie TK blokuje to, co dotychczas było dozwolone, nawet jeśli tylko w minimalnym stopniu.

Wyrok zapadł w bardzo szczególnych okolicznościach, gdy mamy powrót do funkcjonowania granic państwowych, których przekraczanie wiąże się z kwarantannami, bądź innymi ograniczeniami związanymi z przemieszczaniem się.

To sprawia, że teraz nawet tzw. turystyka aborcyjna staje się niezwykle utrudniona. Stąd też gorączka trwających protestów.

Czyli można uznać, że ten wyrok cementuje nierówności wśród kobiet?

On nie tylko je cementuje, ale zdecydowanie pogłębia. Należy postawić pytanie na ile ten wyrok należy traktować poważnie. W oświadczeniu wskazałem, że takie decyzje powinny być powierzone parlamentowi.

Wydaje mi się, że w naszych warunkach warto byłoby sięgnąć po rozwiązania z zagranicy. Warto np. zastanowić się nad rozwiązaniami irlandzkimi. Przez pewien czas zajmowałem się zagadnieniem tzw. Panelu Obywatelskiego (Citizens Assembly), który w latach 2016-2017 działał w Irlandii (Referendum nt. aborcji , które odbyło się w 2018 r., było efektem jego prac i formalnym głosowaniem w sprawie przyjęcia jego rekomendacji – red.).

To byłby ciekawy sposób na znalezienie rozwiązania, ale przede wszystkim na zrozumienie wieloaspektowości problemu dostępności legalnej aborcji przez całe społeczeństwo.

19 listopada - rozprawa Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przedłużenia kadencji RPO

Data: 2020-10-23
  • Na 19 listopada 2020 r. Trybunał Konstytucyjny wyznaczył odwołaną 20 października rozprawę  (sygn. akt K 20/20) w sprawie przedłużenia kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy parlament nie wybrał jego następcy
  • Powodem odwołania rozprawy była wtedy choroba sędziego

Posłowie  koalicji rządzącej zaskarżyli art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich  z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz.

AKTUALIZACJA: 9 listopada 2020 r. Trybunał wyznaczył kolejny termin: 2 grudnia 2020 r. Następnie termin został przesunięty na 12 stycznia, a potem na 19 stycznia 2021 r. 8 stycznia 2021 termin został przełożony na 11 lutego 2021. 8 lutego Trybunał przeniósł rozprawę na 24 lutego 2021 r. Natomiast 16 lutego TK przeniósł rozprawę na 10 marca 2021 r.

Rzecznik za karalnością nękania dłużników przez firmy windykacyjne

Data: 2020-10-22
  • Dziś nie jest karalne nękanie dłużników przez firmy windykacyjne - przepisy Kodeksu karnego o stalkingu nie obejmują wprost takich działań
  • Nie da się zaś ścigać poszczególnych pracowników firmy windykacyjnej na zasadach ogólnych
  • Biorąc pod uwagę częste zmiany klientów, żaden z nich sam nie wypełnia znamienia „uporczywości” przestępstwa stalkingu i nie działa w porozumieniu z innymi
  • Obecnie nie sposób też przypisać odpowiedzialności karnej firmie windykacyjnej jako podmiotowi zbiorowemu

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Sprawiedliwości, dlaczego zrezygnował z pierwotnego zamiaru objęcia wprost tym przestępstwem firm windykacyjnych. 

Zwrócił się też do przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu Krzysztofa Kwiatkowskiego o rozważenie działań legislacyjnych w celu wprowadzenia skutecznych przepisów, które przeciwdziałałyby temu procederowi.

Działania firm windykacyjnych, które maja znamiona nękania domniemanych dłużników nie są - mimo ich uporczywości - ścigane przez prawo. Nie obejmuje ich bowiem zakres art. 190a Kodeksu karnego.

Dziś przewiduje on karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 dla tego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność.  

Pierwotny projekt MS wprowadzał taką karalność

W projekcie nowelizacji Kodeksu karnego z 25 stycznia 2019 r. - przygotowanym przez Ministra Sprawiedliwości - znalazł się przepis zmieniający ten artykuł.  Proponowano m.in. by wprost zapisać, że kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 grozi także za uporczywe nękanie "w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności”.

W kolejnej wersji tego projektu z 5 kwietnia 2019 r. nie było już tego zapisu - ani uzasadnienia tej zmiany. Nowelę Kodeksu karnego Sejm uchwalił w czerwcu 2019 r. Prezydent skierował ją jednak do Trybunału Konstytucyjnego.  W lipcu 2020 r. TK orzekł jej niekonstytucyjność z powodu wadliwego trybu jej uchwalenia.

Jednocześnie ustawa „kowidowa” z 31 marca 2020 r. wprowadziła takie brzmienie art. 190a, jakie było w zmianie uchylonej przez TK. Ostatecznie więc stalking w celu zwrotu wierzytelności nie został wprowadzony do Kodeksu karnego.

Nękany dłużnik - bez ochrony prawa

Jak wynika z analizy RPO, obecnie osobom nękanym przez firmy windykacyjne, których działania wypełniają znamiona stalkingu, nie przysługuje ochrona z uwagi na to, że poszczególne czynności dokonywane są przez wiele różnych osób. Poszczególnym windykatorom trudno przypisać współsprawstwo wobec braku działania przez nich w porozumieniu w celu popełnienia czynu zabronionego.

Znamion uporczywego nękania nie wypełnia też pracodawca czy też zlecający zadania pracownikom firmy windykacyjnej. Odpowiedzialności karnej nie sposób również przypisać firmie windykacyjnej jako podmiotowi zbiorowemu.

Dlatego RPO spytał ministra Zbigniewa Ziobrę o przyczyny rezygnacji z pierwotnie zaproponowanej zmiany legislacyjnej. Zwrócił się też o informację, czy w ocenie ministra aktualne przepisy pozwalają na dostateczną ochronę obywateli przed opisanymi praktykami, czy też istnieje potrzeba podjęcia stosownej inicjatywy legislacyjnej.

Jednocześnie Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu o rozważenie działań legislacyjnych w celu wprowadzenia skutecznych przepisów pozwalających na przeciwdziałanie temu procederowi.

II.501.4.2020

Praworządność w UE – prezentacja pierwszego rocznego sprawozdania Komisji Europejskiej na temat sytuacji w zakresie rządów prawa. 21 października, w godz. 18:00 - 20:00

Data: 2020-10-21

30 września Komisja Europejska (KE) opublikowała pierwsze sprawozdanie na temat praworządności we wszystkich Państwach Członkowskich UE.

Dotyczy ono czterech głównych obszarów mających istotny wpływ na poszanowanie zasady praworządności: 

  1. krajowych systemów wymiaru sprawiedliwości, 
  2. ram antykorupcyjnych, 
  3. pluralizmu i wolności mediów oraz
  4. kwestii instytucjonalnych związanych z mechanizmami kontroli i równowagi władz ważnych dla sprawnego funkcjonowania demokracji.

Dyskusja na temat tego dokumentu oraz nowego mechanizmu ochrony praworządności w ramach webinarium, odbyła się online 21 października.  

Link to transmisji na youtube:  https://www.youtube.com/watch?v=-FzWP435mp8

- Nie jest to dokument prawnie wiążący, ale problemy z praworządnością są w Unii nie tylko w Polsce czy na Węgrzech. Są kraje, dla których wypunktowanie problemów z sądownictwem czy mediami już może pomóc nawet jako miękka forma na. Istotne jest też to, że badając sytuację we wszystkich państwach członkowskich autorzy raportu zastosowali wszędzie tę samą metodologię - więc żaden kraj nie może zarzucić, że został potraktowany niesprawiedliwie - powiedział  Rafał Szyndlauer prezentując raport.

Począwszy od tego roku KE będzie dokonywać corocznego przeglądu sytuacji w tuch obszarach we wszystkich państwach członkowskich, tworząc tym samym nowy stały mechanizm monitoringu praworządności. Prace nad kolejnym raportem ruszą w styczniu-lutym 2021 r., a na jego metodologię będzie miała wpływ dyskusja nad pierwszym raportem. Dlatego rozpowszechnienie wiedzy o nim jest tak ważna.

- Dziękujemy za docenienie w raporcie roli RPO – powiedział zastępca RPO dr hab. Maciej Taborowski. - To dobry kierunek, że uwzględnia się rolę takich instytucji dla praworządności w Unii. 

Program webinarium:

  • dr Marek Prawda (Komisja Europejska) – wprowadzenie,
  • Rafał Szyndlauer  (Komisja Europejska) - prezentacja pierwszego rocznego sprawozdania Komisji Europejskiej na temat sytuacji w zakresie rządów prawa w UE,
  • prof. Jan Barcz  (Akademia Leona Koźmińskiego/Team Europe) –  prezentacja książki pt. „Problem praworządności w Polsce w świetle dokumentów Komisji Europejskiej”,
  • dr hab. Maciej Taborowski (zastępca RPO) – komentarz,
  • prof. Mirosław Wyrzykowski (Uniwersytet Warszawski) – komentarz,
  • Małgorzata Szuleka (Helsińska Fundacja Praw Człowieka) – komentarz,
  • Dyskusja z udziałem publiczności  - moderacja dr Filip Skawiński (doradca ds. politycznych, Komisja Europejska).

W czasie spotkania została zaprezentowana książka „Problem praworządności w Polsce w świetle dokumentów Komisji Europejskiej” autorstwa prof. Jana Bracza, prof. Agnieszki Grzelak oraz Rafała Szyndlauera.

RPO: SN nie może rozpatrywać wniosku o uchylenie immunitetu sędzi Ireny Majcher

Data: 2020-10-21
  • Prokuratura chce, aby Izba Dyscyplinarna  Sądu Najwyższego uchyliła immunitet sędzi Ireny Majcher
  • RPO przypomina, że Izba Dyscyplinarna nie  może podejmować żadnych działań wobec sędziów, bo została zawieszona przez TS UE
  • Prokuratura Krajowa powinna zaś wycofać swój wniosek

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań Prokuratury Krajowej w celu uchylenia immunitetu i postawienia sędzi Sądu Rejonowego w Opolu Irenie Majcher zarzutu niedopełnienia obowiązku z art. 231 § 3 Kodeksu karnego. Domniemane przekroczenie uprawnień miałoby polegać na odmiennej od prezentowanej przez prokuratora wykładni przepisów prawa.

Media podają, ze sprawa dotyczy niedopełnienia przez jedną ze spółek obowiązku przerejestrowania się do Krajowego Rejestru Sądowego, mimo nałożonego przez ustawodawcę obowiązku i przewidzianego na to kilkuletniego terminu. Konsekwencją była utrata przez spółkę własności nieruchomości, która z mocy ustawy przeszła na rzecz Skarbu Państwa.

Działania Prokuratury Krajowej mogą, w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów, ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej poprzez wywołanie u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji za podejmowanie działań zgodnie z własnym przekonaniem i z zastosowaniem posiadanej wiedzy, celem rozstrzygania powierzonych im spraw.  A to stanowi niezbędny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej i art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, Za działania dla  realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności ani karnej, ani dyscyplinarnej.

W tej sprawie poważne zastrzeżenia budzi fakt, że przed złożeniem wniosku o uchylenie immunitetu nie toczyło się w opisywanej sprawie postępowanie nadzorcze, wyjaśniające ani dyscyplinarne. Prokuratura nie odebrała również od sędzi wyjaśnień. Sędzia Irena Majcher została pozbawiona podstawowych praw, które przysługują jej jako stronie toczącego się postępowania. Jednocześnie zdecydowano się zastosować wobec niej najbardziej represyjne środki. Takie działanie Prokuratury Krajowej wobec sędziów ma charakter bezprecedensowy i nie powinno mieć miejsca

Sprawę uchylenia jej immunitetu będzie rozpatrywać Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Tymczasem Trybunał Sprawiedliwości UE 8 kwietnia 2020 r. wydał postanowienie, w którym zdecydował o zawieszeniu stosowania przepisów ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym,  ustanawiających Izbę Dyscyplinarną. Zobowiązał też do powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przed tą Izbą do rozpoznania przez skład niespełniający wymogów niezależności wskazanych, w szczególności w wyroku TS z 19 listopada 2019 r.  Skoro przepis ustanawiający tę izbę został zawieszony, to rozpoznawanie jakichkolwiek spraw  nie powinno mieć miejsca do czasu wydania wyroku przez TS.

Także uchwała połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.  dodatkowo wskazała na brak zgodności Izby Dyscyplinarnej z wymogami art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE oraz art. 175 ust. 1 Konstytucji.

Dlatego Izba Dyscyplinarna SN i jej członkowie nie mogą podejmować żadnych działań orzeczniczych wobec sędziów krajowych, w tym również nie są uprawnieni do rozpoznania wniosku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędzi  Ireny Majcher. Rzecznik stoi na stanowisku, że Prokuratura Krajowa winna wycofać odwołanie złożone od uchwały sądu dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk przedstawił te uwagi prokuratorowi krajowemu Bogdanowi Święczkowskiemu. Zwrócił się do niego o informacje o stanie sprawy oraz odniesienie się do przedstawionych okoliczności.

VII.510.125.2020

TK odwołał rozprawę ws. przedłużenia kadencji RPO. Obywatele wspierają RPO

Data: 2020-10-20
  • Z powodu choroby sędziego Trybunał Konstytucyjny odwołał 20 października rozprawę w sprawie przedłużenia kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy parlament nie wybrał jego następcy

Na 20 października 2020 r. TK wyznaczył termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie takiego wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz.

Demonstracja przed siedzibą RPO

Obywatele, którzy obawiali się, że przyznając rację posłom koalicji rządzącej, Trybunał Konstytucyjny pozbawi ich pomocy Rzecznika, przyszli 20 października pod siedzibę RPO w Warszawie. Mieli transparent „Obywatele bez Rzecznika”, ale okazał się niepotrzebny. Ale mieli też transparent "NIe jesteśmy obojętni" - nawiązujący do wezwania Mariana Turskiego.

Instytucja RPO działa nadal, a ponieważ rozprawa przed TK została odwołana, w Biurze był też sam RPO Adam Bodnar. Przed Biurem zebrało się 10 osób, kilkoro przedstawicieli mediów i czworo policjantów, którzy pilnowali, czy wszyscy stosujemy się do obostrzeń sanitarnych.

Zebrani podziękowali Adamowi Bodnarowi i wyliczali sprawy zwykłych ludzi, w których interweniował: sprawy rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, sprawy osób w kryzysie bezdomności, sprawy ofiar przemocy domowej. Odczytali też świadectwa tych, którzy chcieli przyjść na spotkanie, ale uniemożliwiły im to przepisy koronawirusowe o dopuszczalnej liczbie uczestników zgromadzeń.

Adam Bodnar podziękował obecnym za przybycie. Podkreślił, że szczególnie jest wdzięczny za to, że obywatele przyszli do Biura wiedząc, że nie będzie w nim RPO. Niektórzy przyjechali naprawdę z daleka.

- Mogę z Wami być, bo rozprawa przed TK się nie odbyła. I cieszę się, bo wielu z Państwa spotkałem na szlaku, rozwiązywaliśmy wspólnie sprawy ludzi. My tu, w Biurze RPO, każdego dnia rozpatrujemy setki takich spraw. Wczoraj np. upomniałem się u wicepremiera Kaczyńskiego o prawa mieszkańców osiedla romskiego w Maszkowicach. Nasze państwo od lat nie potrafi im skutecznie pomóc.

- Sprawa przed TK jest ważna, ale tu nie chodzi o mnie – powiedział RPO. – Ja mam co w życiu robić, choćby na uczelni. Tu chodzi o prawa obywateli, którym Konstytucja gwarantuje w art. 80 prawo do zwrócenia się o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich. Żeby to prawo było respektowane, Rzecznik musi działać cały czas. Konstytucja wymaga też, by  nowego Rzecznika powołał Sejm za zgodą Senatu. Jeżeli to się uda, to będzie dla mnie wielka radość, bo prawa człowieka będą strzeżone przez kolejną osobę, która ma pełen mandat konstytucyjny.

VII.511.44.2020

Okręgowa Rada Adwokacka zaniepokojona przedłużaniem procesu wyboru następcy RPO i wnioskiem do TK ws. jego kadencji

Data: 2020-10-19
  • Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie jest zaniepokojona przedłużaniem przez Sejm i Marszałek Sejmu procesu wyboru następcy lub następczyni Rzecznika Praw Obywatelskich oraz złożeniem przez grupę posłów na Sejm wniosku o uznanie art. 3 ust. 6 ustawy o RPO  za niezgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji 
  • W ocenie ORA działania te stanowią próbę obejścia obowiązujących konstytucyjnych standardów wyboru niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich, zmierzającą do pozbawienia obywateli rzeczywistych gwarancji ochrony ich praw i wolności
  • ORA apeluje o wycofanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego oraz niezwłoczne przeprowadzenie przez Sejm głosowania nad wyborem następcy RPO

Takie stanowisko 19 października 2020 r. przyjęła Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie.

Artykuł 3 ust. 6 ustawy o RPO, zgodnie z którym dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika, jest zgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji RP. Co więcej – przepis ten, jako gwarancja rzeczywistego stosowania art. 2 Konstytucji, jest wręcz koniecznym elementem polskiego porządku prawnego. 

Należy pamiętać, że to na Sejmie oraz Senacie spoczywa obowiązek wyboru następcy lub następczyni kończącego swoją kadencję Rzecznika. Wybór ten powinien zostać dokonany w taki sposób i w takim terminie, aby ciągłość sprawowania urzędu Rzecznika była zachowana bez konieczności przedłużania swojej kadencji przez dotychczasowego Rzecznika.

Artykuł 3 ust. 6 ustawy o RPO ma jedynie zabezpieczyć obywateli przed sytuacją, w której Sejm, nie realizując swoich konstytucyjnych obowiązków, doprowadza do upływu kadencji Rzecznika bez wyboru jego następcy. 

Wydarzenia ostatnich tygodni, w szczególności zaniechania Sejmu i zdjęcie przez Marszałka Sejmu z planu obrad głosowania w sprawie wyboru nowego Rzecznika, które miało odbyć się 7 października, jasno wykazały realność powyższej groźby i konieczność istnienia artykułu 3 ust. 6 ustawy o RPO.

ORA przypomina, że w 2006 r. prof. Andrzej Zoll, pomimo wypełnienia swojej konstytucyjnej kadencji, pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich do czasu wyboru jego następcy: dra Janusza Kochanowskiego – i rozwiązanie to nie było wówczas przez nikogo kwestionowane. 

ORA wyraża głębokie zaniepokojenie przedłużaniem przez Sejm i Marszałka Sejmu procesu wyboru następcy lub następczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, oraz faktem złożenia przez grupę posłów na Sejm RP IX Kadencji wniosku o uznanie art. 3 ust. 6 Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich za niezgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji RP.

W ocenie ORA powyższe działania stanowią próbę obejścia obowiązujących konstytucyjnych standardów wyboru niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich, zmierzającą do pozbawienia obywateli rzeczywistych gwarancji ochrony ich praw i wolności. 

Apelujemy o wycofanie wniosku złożonego 15 września br. do Trybunału Konstytucyjnego oraz niezwłoczne przeprowadzenie przez Sejm głosowania w przedmiocie wyboru następcy RPO - głosi stanowisko.  

Międzynarodowy Instytut Ombudsmana: niezbędna nieprzerwana kadencja RPO do czasu wyboru nowego Rzecznika

Data: 2020-10-19
  • Art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich jest zgodny z zasadami międzynarodowymi, a także powszechny w wielu państwach europejskich – głosi stanowisko Międzynarodowego Instytutu Ombudsmana (IOI) 
  • Podkreślono, że dla skutecznego funkcjonowania RPO, w celu umożliwienia obywatelom właściwej obsługi, niezbędna jest nieprzerwana kadencja do czasu wyboru nowego Rzecznika
  • IOI potwierdza swoje poparcie dla polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Silna, skuteczna i niezależna instytucja RPO, zgodnie z Zasadami Weneckimi, jest kluczowym elementem promocji i ochrony praw człowieka w Polsce, Europie i poza nią

Takie stanowisko przekazał RPO  Międzynarodowy Instytut Ombudsmana (International Ombudsman Institute - IOI). Podpsiali je: prezydent IOI Peter Tyndall, sekretarz generalny Werner Amon  i regionalny sekretarz na Europę Rafael Ribó.

Napisali, że IOI został poinformowany, iż przed Trybunałem Konstytucyjnym toczy się sprawa o abstrakcyjną kontrolę konstytucyjną dotyczącą zgodności z konstytucją art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Kwestie będące przedmiotem sprawy, dotyczące kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich oraz okresu przejściowego przed powołaniem nowego, mają duże znaczenie dla IOI.

Jednym z kluczowych celów IOI jest zapewnienie, że OI będzie w stanie wypełniać swoje zadania bez zakłóceń i wykonywać swoje funkcje w najbardziej efektywny sposób.

Podkreślono, że odpowiednie akty w wielu państwach Europy stanowią, że ombudsman pełni swoją funkcję do czasu wyboru lub powołania jego następcy lub złożenia ślubowania. Takie przepisy ma: Albania, Belgia, Republika Czech, Dania, sama Unia Europejska, Litwa, Malta, Rumunia i Hiszpania. 

W Chorwacji, Estonii, Finlandii, Węgrzech, Kosowie, Kraju Basków (Hiszpania) do czasu objęcia urzędu przez nowego ombudsmana, funkcję te pełni jego zastępca.

Przypomniano też, że Zasady Weneckie podkreślają, że „Państwa powstrzymają się od podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu lub skutkujących zniesieniem instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich lub przeszkodą w jej skutecznym funkcjonowaniu oraz skutecznie chronią ją przed takimi zagrożeniami”.

Głos z Norwegii w obronie niezależności RPO

Data: 2020-10-19
  • Obecny Rzecznik Praw Obywatelskich powinien móc nieprzerwanie pełnić swoje obowiązki do czasu wyboru  następcy – piszą norweskie organizacje związane z ochroną praw człowieka do marszałków Sejmu i Senatu
  • Podzielają one zaniepokojenie, że postępowanie w Trybunale Konstytucjnym ws. kadencji RPO może zakłócić ciągłość działania urzędu 

W piśmie przypomniano, że członkowie partii rządzącej  wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o uznanie za niezgodne z Konstytucją przedłużenia kadencji Adama Bodnara do czasu wyboru  jego następcy. Podkreślono, że wniosek został złożony pomimo jasnego sformułowania art. 3 ust. 6 ustawy o RPO. TK wyznaczył rozprawę na 20 października.

Wskazano na precedens przedłużenia kadencji rzecznika praw obywatelskich Andrzeja Zolla o siedem miesięcy (do końca stycznia 2006 r). oraz że podobne rozwiązania tymczasowe istnieją w kilku innych instytucjach państwowych w Polsce oraz w wielu innych krajach.

- Podzielamy zaniepokojenie Komisji Weneckiej Rady Europy, że postępowanie to może zakłócić ciągłość działania Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce – głosi stanowisko.

Przypomniano tzw. Zasady Weneckie, które głoszą: "Państwa powstrzymają się od podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu lub skutkujących zniesieniem instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich lub przeszkodą w jej skutecznym funkcjonowaniu oraz skutecznie chronią ją przed takimi zagrożeniami”.

Oświadczenie wzywa Sejm i Senat Sejm do zapewnienia, aby obecny Rzecznik Praw Obywatelskich mógł nieprzerwanie pełnić swoje obowiązki do czasu wyboru następcy, który będzie wybrany tak szybko, jak to możliwe by kontynuować misję RPO.

Pismo podpisali: Jostein Hole Kobbeltvedt (dyrektor Rafto Foundation for Human Rights), prof. Terje Einarsen (przewodniczący ICJ-Norway and the ICJ Ad hoc group for Poland, z udziałem przedstawicieli stowarzyszeń  norweskich adwokatów oraz sędziów), Gunnar Ekeløve-Slydal (sekretarz generalny Norweskiego Komitetu Helsińskiego).

RPO wnosi do TK o odroczenie rozprawy ws. przedłużenia kadencji Rzecznika

Data: 2020-10-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o odroczenie wyznaczonej na 20 października 2020 r. rozprawy w sprawie przedłużenia kadencji RPO
  • Zgodnie z ustawą o TK rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po 30 dniach od doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie
  • Tymczasem pismo TK o terminie rozprawy doręczono RPO 13 października
  • Wobec rażącego naruszenia ustawy o TK rozprawa nie może się zatem odbyć w wyznaczonym terminie

Na 20 października 2020 r. TK wyznaczył termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł do TK o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Pismem Trybunału z 16 września 2020 r. RPO został powiadomiony o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Jednocześnie TK wyznaczył Rzecznikowi - z naruszeniem art. 63 ust. 2 zd. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK - krótszy niż ustawowy termin, do 30 września, na zgłoszenie udziału w postępowaniu przed TK oraz przedstawienie stanowiska.

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu i przedstawił stanowisko pismem z 30 września, tego dnia doręczonym TK. Tym samym stał się uczestnikiem postępowania.

Ze strony internetowej TK wynikało, że na 20 października na godz. 11.00 wyznaczono rozprawę w tej sprawie. Trybunał nie doręczył jednak Rzecznikowi zawiadomienia o tym (jak tego wymaga art. 93 ust. 1 ustawy o TK).

Dopiero 13 października TK doręczył Rzecznikowi pismo z 12 października, w którym napisano: „Informuję, że została zmieniona godzina rozprawy w sprawie o sygn. akt K 20/20, wyznaczonej na dzień 20 października 2020 r. - z godziny 11.00 - na godzinę 13.00”.

Art. 93 ust. 1 ustawy o TK stanowi, że "przewodniczący składu orzekającego wyznacza termin rozprawy oraz zawiadamia o nim uczestników postępowania”. Z kolei art. 93 ust. 2 ustawy przewiduje, że "rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po upływie 30 dni od dnia doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie”.

Z art. 93 ust. 4 ustawy wynika co prawda, że Prezes Trybunału może zarządzić skrócenie terminu z ust. 2 o połowę - chyba że skarżący, sąd przedstawiający pytanie prawne albo wnioskodawca wyrażą pisemny sprzeciw.

Rzecznika nie powiadomiono jednak o takiej decyzji. Zresztą jej podjęcie nie zmieniłoby i tak faktu, że od doręczenia pisma TK 13 października do 20 października nie upłynie 15 dni, do których Prezes Trybunału mógłby skrócić ten termin.

Nawet jeśli potraktować pismo TK z 12 października (doręczone Rzecznikowi 13 października) jako zawiadomienie o rozprawie, to dopiero od daty tego doręczenia należy liczyć termin, po którego upływie może się odbyć rozprawa w tej sprawie.

Ponieważ zaś Rzecznikowi nie jest znane jakiekolwiek zarządzenie wydane na podstawie art. 93 ust. 4 ustawy o TK, to zgodnie z obowiązującym prawem rozprawa może się odbyć najwcześniej 12 listopada 2020 r.

Rozprawę 20 października wyznaczono zatem z rażącym naruszeniem art. 93 ust. 1 i 2 ustawy o TK. Zaniechano bowiem powiadomienia uczestnika postępowania o jej wyznaczeniu w określonym przez prawo terminie. Wobec tego zachodzi obligatoryjna przesłanka uniemożliwiająca rozpoznanie sprawy 20 października.

Z art. 93 ust. 5 ustawy o TK wynika, że Trybunał odracza rozprawę w przypadku braku dowodu doręczenia lub stwierdzonej nieprawidłowości w doręczeniu zawiadomienia o rozprawie uczestnikom postępowania. Ustawodawca nie pozostawił tu TK jakiejkolwiek swobody decyzyjnej.

VII.511.44.2020

Rozprawa w TK 20 października naruszeniem obostrzeń epidemiologicznych?

Data: 2020-10-16
  • Z powodu obostrzeń epidemiologicznych zaplanowana na ten dzień rozprawa w sprawie kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich nie powinna się odbyć
  •  RPO otrzymał do wiadomości takie pismo senatora Bogdana Klicha do Trybunału Konstytucyjnego

Na 20 października 2020 r  została wyznaczona rozprawa w celu zbadania wniosku posłów PiS,  czy pełnienie obowiązków przez Rzecznika Praw Obywatelskich po upływie jego pięcioletniej kadencji jest zgodne z prawem. 

Od soboty 17 października Warszawa znajdzie się zaś w strefie czerwonej, w której obowiązują dodatkowe obostrzenia.

A zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów we związku  z wystąpieniem stanu epidemii, „do odwołania w urzędach administracji publicznej lub jednostkach organizacyjnych wykonujących zadania o charakterze publicznym dopuszczalna liczba interesantów przebywających w tym samym czasie, w jednym pomieszczeniu nie może być większa niż 1 osoba na jedno stanowisko obsługi, z wyłączeniem osób realizujących zadania w zakresie obsługi interesantów”. 

W związku z tym Bogdan Klich zwraca uwagę Julii Przyłębskiej, że zaplanowana rozprawa 20 października nie powinna się odbyć. - Czy Pani Prezes ma świadomość, że ewentualna rozprawa w tej sprawie będzie naruszeniem zasad zawartych w powyższym rozporządzeniu i obostrzeń epidemiologicznych – pyta senator?

 

Equinet pyta ministra Konrada Szymańskiego o kadencję RPO po ewentualnym wyroku TK

Data: 2020-10-16
  • O potencjalne konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności art. 3 ust. 6 ustawy o RPO pyta ministra Konrada Szymańskiego EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości
  • Prosi o wyjaśnienia, jak w takim przypadku rząd zamierza zapewnić bezstronność organu odpowiedzialnego za równe traktowanie oraz niezakłócone funkcjonowanie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich 

EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości, organizacja skupiająca 49 organów ds. równości w całej Europie, pyta ministra Konrada Szymańskiego o potencjalne konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z prawem art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. („Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”). Chodzi o wniosek grupy posłów. Rozprawa zaplanowana jest na 20 października 2020 r.

Zwróciła się do ministra do spraw Unii Europejskiej, Konrada Szymańskiego o wyjaśnienia, jak rząd zamierza zapewnić bezstronność organu odpowiedzialnego za równe traktowanie oraz w jaki sposób zabezpieczone zostanie niezakłócone funkcjonowanie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, w przypadku wyroku TK stwierdzającego niekonstytucyjność dotychczasowych przepisów.

Organizacja w liście skierowanym do ministra przypomina o wynikającym z prawa europejskiego (m.in. dyrektywy 2000/43/EC; 2004/113/EC, 2006/54/EC, 2010/41/EU) zobowiązaniu Polski do zapewnienia niezakłóconego i niezależnego działania organizacji zajmującej się ochroną równego traktowania oraz przeciwdziałaniu dyskryminacji. W Polsce rolę tę pełni Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa przedłużenia kadencji RPO w TK. Rzecznik wnosi o wyłączenie Stanisława Piotrowicza i Justyna Piskorskiego

Data: 2020-10-15
  • Stanisław Piotrowicz i Justyn Piskorski powinni być wyłączeni ze składu Trybunału Konstytucyjnego, który 20 października rozpatrzy wniosek posłów ws. przedłużenia kadencji RPO
  • Są bowiem wątpliwości co do bezstronności S. Piotrowicza. Jako poseł PiS negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem
  • J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r., który nie został zaprzysiężony przez prezydenta RP

Taki wniosek 15 października 2020 r. złożył do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

20 października 2020 r. pięcioosobowy skład TK (sygn. akt K 20/20),  ma zbadać wniosek posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: „Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”.

RPO wniósł o uznanie, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W piśmie procesowym wskazał, żekwestionowany przepis gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności przez RPO - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Ponadto taki sam przepis odnosi się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany. Zakwestionowanie tego modelu może zaś prowadzić do sparaliżowania nie tylko któregoś z tych organów, ale nawet do destabilizacji całego państwa. A takie same regulacje dotyczą także ombudsmanow w wielu państwach Europy 

Niezależnie od tego RPO wniósł o wyłączenie dwóch członków składu TK. 

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie S. Piotrowicza

Zgodnie z art.  39 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, sędzia Trybunału podlega wyłączeniu, jeżeli m.in. są „okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności”.

Tymczasem w wypowiedziach w mediach, a także działając jako przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, sędzia Stanisław Piotrowicz niejednokrotnie negatywnie i bardzo emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika. Odnosił się również personalnie do osoby Adama Bodnara, zarzucając mu upolitycznienie.

18 lipca 2018 r. Adam Bodnar przedstawiał Komisji sprawozdanie  z działalności za rok 2017. Spotkania nie udało się doprowadzić do końca. Przewodniczący Stanisław Piotrowicz przerwał wypowiedź Rzecznika nt. analizy prawnej zmian w TK. Przewodniczący zarzucił RPO  upolitycznienie (bez wskazywania podstaw ku temu): „Zgroza, że takie treści padają z ust przedstawiciela władzy konstytucyjnej. To jest potwierdzenie tego, że pańskie wystąpienie było i jest manifestem politycznym. Pan nie reprezentuje obywateli, pan nie występuje w obronie praw obywateli, pan realizuje misję polityczną”. Uniemożliwiając zakończenie wystąpienia Rzecznika, przewodniczący zakończył obrady. Mówił  też: ”Wygłosił pan manifest polityczny. Pan się angażuje po jednej ze stron sporu politycznego. Pan nie występuje w obronie praw i wolności obywatelskich”.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas posiedzenia komisji 10 września 2019 r. Stanisław Piotrowicz nie dopuścił Rzecznika do odpowiedzi na pytania posłów i zakończył obrady. Gdy zaś posłanka Krystyna Pawłowicz oceniała pracę RPO  w sposób ocierający się o zniesławienie Rzecznika (nazwała go „wyjątkowym szkodnikiem”), S. Piotrowicz nie przerwał jej wypowiedzi i nie zagregował na nią. W kontekście wyłączenia mikrofonu Rzecznikowi i zakończenia obrad bez możliwości udzielenia odpowiedzi na pytania posłów, zachowanie to należy ocenić zdecydowanie negatywnie.

Świadczy to o bardzo emocjonalnym i wysoko pejoratywnie nacechowanym uprzedzeniu sędziego TK Stanisława Piotrowicza do Adama Bodnara, co będzie mieć bezpośredni wpływ na ocenę wniosku grupy posłów. Ewentualne stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zaskarżonego przepisu wpłynie bowiem bezpośrednio na sytuację dr. hab. Adama Bodnara – bez podstawy prawnej w art. 3 ust. 6 straci on mandat do sprawowania urzędu RPO do czasu wyboru przez parlament nowego Rzecznika.

Kolejną kwestią, która może wpływać na istnienie uzasadnionych wątpliwości dotyczących bezstronności Stanisława Piotrowicza, jest jego wieloletnie członkostwo w Klubie Parlamentarnym PiS (najpierw jako senator RP w latach 2005-2011, a następnie jako poseł RP w latach 2011-2019). Wniosek o kontrolę konstytucyjności przepisu ustawy o RPO złożyła zaś właśnie grupa posłów klubu parlamentarnego PiS -  wieloletnich kolegów sędziego TK z klubu parlamentarnego. W związku z tym powstaje racjonalne pytanie, czy 14-letnie członkostwo w kubie PiS gwarantuje obiektywizm w postępowaniu, w którym wnioskodawcami są byli koledzy i koleżanki.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie J. Piskorskiego

Wniosek o wyłączenie od udziału w sprawie dr. hab. Justyna Piskorskiego RPO złożył na podstawie art. 41 ust. 1 ustawy o TK, w związku z art. 379 pkt 4 Kpc.  Przepisy dotyczące TK nie regulują wprost sytuacji, w której w sprawie bierze udział osoba nieuprawniona do orzekania w TK. Wtedy trzeba stosować przepisy Kpc, zgodnie z którymi nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. A skład sądu sprzeczny z przepisami prawa, to także sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona.

Uchwałami z  2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego TK na stanowisko sędziego TK Sejm VIII kadencji wybrał prof. Henryka Ciocha i prof. Lecha Morawskiego. Tymczasem stanowiska te były już prawidłowo obsadzone uchwałami Sejmu VII kadencji z 8 października 2015 r.. A uchwałą z 15 września 2017 r. Sejm  wybrał Justyna Piskorskiego w miejsce zmarłego L. Morawskiego.

Prawidłowość wyboru przez Sejm RP trzech sędziów TK w uchwałach z 8 października 2015 r. została czterokrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału. W wyroku z 3 grudnia 2015 r. TK stwierdził, że o statusie sędziego TK należy mówić już w momencie zakończenia procedury wyboru kandydata na sędziego przez Sejm. Podkreślił również, że uchwała Sejmu RP w tej sprawie jest definitywna i nie podlega wzruszeniu. W rezultacie Sejm nie może odwołać swojego wyboru, unieważnić go, czy stwierdzić jego bezprzedmiotowości.

Praktyka rozpoznawania wniosków RPO o wyłączenie ze składu

RPO odniósł się też do praktyki TK rozpoznawania kolejnych wniosków Rzecznika o wyłączenie poszczególnych osób nieuprawnionych do orzekania. Trybunał w poszczególnych postanowieniach stwierdzał „oczywistą bezzasadność” wniosków Rzecznika (np. postanowienia TK z 2 marca 2020 r. o oddaleniu wniosków RPO z 28 lutego 2020 r.: 1) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Justyna Piskorskiego”, 2) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Jarosława Wyrembaka”, 3) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Mariusza Muszyńskiego”). Tymczasem przesłanka „oczywistej bezzasadności” nie znajduje podstawy prawnej w ustawie o TK.

Przesłance tej, wykorzystywanej w procedurze cywilnej na gruncie art. 531 k.p.c, nadano zaledwie charakter przesłanki formalnej, skutkującej odrzuceniem wniosków RPO. Zastosowanie tego przepisu per analogiam w procedurze przed TK nie znajduje uzasadnienia w świetle ustawy o Trybunale.

Jeśli jednak TK stosuje posiłkowo przepisy Kpc w tych postanowieniach, to – tym samym – odmawiając możliwości zastosowania w sprawie o wyłączenie osoby ze składu orzekającego Trybunału przepisu art. 379 pkt 4 k.p.c. z uwagi na zupełność regulacji ustawy TK odnośnie do instytucji wyłączenia - popada w wewnętrzną sprzeczność. Nie jest bowiem możliwe by w odniesieniu do  wyłączania osób ze składu orzekającego miały zastosowanie jedne przepisy k.p.c, podczas, gdy odmawia się zastosowania innych, tj. art. art. 379 pkt 4 k.p.c., który przesądza o nieważności postępowania, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa.

VII.511.44.2020

ODIHR o przedłużeniu kadencji RPO – zgodne z międzynarodowymi standardami

Data: 2020-10-15
  • Przepis, że RPO pełni swą funkcję do czasu objęcia jej przez nowego Rzecznika, jest zgodny z międzynarodowymi standardami oraz zaleceniami dotyczącymi niezależności i skuteczności narodowych instytucji praw człowieka NHRI i omubsmanów oraz ogólnymi zasadami rządów  prawa
  • Taka jest konkluzja opinii ODIHR co do zaskarżonego przez posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego  art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich

Według datowanej na 14 października 2020 r. opinii Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), jeżeli RPO nie jest już w stanie wykonywać swego mandatu - czy to z powodu wygaśnięcia mandatu, czy z innych powodów - może to mieć poważne konsekwencje dla pracy całej instytucji.

Z tego powodu wiele państw wprowadziło przepisy, które pozwalają na przedłużenie mandatu w przypadkach, gdy parlamenty lub inne organy państwowe odpowiedzialne za powoływanie lub wybór, odmawiają dokonania tego w ustawowym terminie.  

Tego typu przepisy mają na celu rozwiązanie problemu o charakterze przejściowym i nie zmierzają w żaden sposób do nieuzasadnionego przedłużania mandatu Rzecznika Praw Obywatelskich. Starają się raczej tworzyć ciągłość w dziedzinie ochrony i promocji praw człowieka oraz chronić krajowe instytucje zajmujące się prawami człowieka przed konsekwencjami impasu politycznego - które nie są ich przyczyną. 

Jeśli właściwe organy powołujące wcześnie zainicjują proces powoływania lub wybierania nowego Rzecznik, to takiej sytuacji można łatwo uniknąć – brzmi wniosek opinii ODIHR. 

20 października 2020 r. pięcioosobowy skład TK (sygn. akt K 20/20), ma zbadać wniosek posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: „Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”.

RPO Adam Bodnar wniósł do TK o uznanie, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W piśmie procesowym wskazał, żekwestionowany przepis gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności przez RPO - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

ENNHRI o okresie przejściowym ombudsmanów: pełnią funkcję do powołania następcy

Data: 2020-10-15
  • Najpowszechniejszym rozwiązaniem przejściowym w państwach Europy wobec Ombudsmana jest, że nadal pełni swą funkcję do momentu wyboru, mianowania i/lub złożenia przysięgi następcy
  • Tak głosi opinia Europejskiej Sieci Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI) co do międzynarodowych standardów i praktyk regionalnych w okresie przejściowym szefa narodowej instytucji praw człowieka NHRI (Ombudsmana)

Według opinii ENNHRI z 15 października 2020 r., odpowiednie władze muszą zapewnić, że ​​wybór i mianowanie nowego szefa NHRI odbywa się zgodnie z wcześniej ustalonymi procedurami, które są zgodne z wymogami tzw. zasad paryskich ONZ.

Minimalne standardy ONZ w zakresie niezależności, skuteczności i zapewniania ciągłości pracy NHRI obowiązują przez cały czas, w tym podczas wyboru i mianowania nowego szefa NHRI oraz w okresie przejściowym.

W przypadku, gdy odpowiednie władze krajowe w terminie nie wyłonią następcy, zgodnie z  konstytucją lub prawem krajowym, nadal obowiązują międzynarodowe standardy, aby zapewnić dalsze niezależne i skuteczne funkcjonowanie NHRI.

Najpowszechniejszym rozwiązaniem przejściowym w krajach europejskich w odniesieniu do NHRI akredytowanych na szczeblu międzynarodowym typu Ombudsman jest to, że szef NHRI nadal pełni swoją funkcję do momentu wyboru, mianowania i / lub złożenia przysięgi nowej osoby, zgodnie z podstawą prawną ustawy NHRI.

Bezpośrednie powołanie szefa NHRI, bez jasnego, przejrzystego, opartego na zasługach i partycypacyjnego procesu selekcji i mianowania, miałoby poważny wpływ na niezależność, skuteczność i zaufanie publiczne do NHRI – głosi opnia.

ENNHRI (European Network of National Human Rights Institutions) zrzesza 45 krajowych instytucji praw człowieka w całej Europie. Celem ENNHRI jest zwiększenie promocji i ochrony praw człowieka w regionie. Działania te realizowane są poprzez pomoc w tworzeniu i akredytacji krajowych instytucji praw człowieka, a także wspieranie ich pracy.

 

Jak najszybciej wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie utraty członkostwa w spółdzielniach mieszkaniowych

Data: 2020-10-15
  • Apeluje o to do ministra Jarosława Gowina Rzecznik Praw Obywatelskich, który zaskarżył art. 4 ustawy z 20 lipca 2017 r. o spółdzielniach mieszkaniowych
  • TK stwierdził niekonstytucyjność tego przepisu, choć odroczył utratę jego mocy do czerwca 2021 r.
  • Szybkiej zmiany prawa wymaga ochrona praw obywateli, zrzeszonych w spółdzielniach mieszkaniowych

Zaskarżona regulacja stanowi, że z dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. wszyscy członkowie spółdzielni mieszkaniowych, którym nie przysługują tytuły prawne do lokali w ramach spółdzielni (spółdzielcze prawo lokatorskie i własnościowe, własność lokalu) z mocy prawa tracą członkostwo w spółdzielni.

Co spowodowała ustawa i jak zaregował TK na wniosek RPO

Przepis ten uderzył zwłaszcza w członków tzw. spółdzielni popegeerowskich, ponieważ spółdzielnie te jedynie zarządzały (taki był ich cel ustawowy) mieszkaniami wykupionymi przez pracowników dawnych PGR-ów i w związku z tym osoby te nie miały udziału w majątku spółdzielni. Po utracie członkostwa na skutek działania wskazanego przepisu, spółdzielnie te stanęły przed groźbą likwidacji, zaś mieszkańcom groziło przejęcie zarządzania domami przez podmioty komercyjne.

Zaskarżony przepis pozobawił członkostwa także osoby, którym – z uwagi na nieuregulowany stan prawny gruntu pod budynkami – służy jedynie ekspektatywa spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, mimo że nie mają one żadnego wpływu na to, czy i kiedy stan prawny gruntu zostanie uregulowany. Nie będąc członkami, osoby te utraciły jakikolwiek wpływ na działalność spółdzielni mieszkaniowej.

- Przyjęta w zaskarżonym przepisie konstrukcja przejściowa odniesiona do źle wyznaczonej grupy adresatów spowodowała, że wiele osób mogło zostać pozbawionych członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej, mimo iż legitymowały lub nadal legitymują się interesem polegającym na zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych lub związanym z korzystaniem z lokalu spółdzielczego o innym przeznaczeniu - ocenił TK w uzasadnieniu wyroku z 10 czerwca 2020 r.

Według TK natychmiastowe uchylenie art. 4 ustawy mogłoby pociągnąć za sobą dalsze niepożądane skutki w działalności spółdzielni mieszkaniowych, w tym przede wszystkim w sferze stosunków korporacyjnych. Dlatego straci on moc obowiązującą po upływie 12 miesięcy od głoszenia wyroku – w czerwcu 2021 r.

Chaos trwa

Obecnie - jak wynika ze skarg wpływających do RPO - stan chaosu jednoznacznie skrytykowany przez TK trwa nadal. Między innymi, toczą się postępowania sądowe, w których sądy rozstrzygać muszą, czy dana osoba w oparciu o art. 4 ustawy utraciła członkostwo. Pośrednio, rozstrzygnięcie tej przesłanki może mieć daleko idące skutki dla sfery praw majątkowych i niemajątkowych zarówno takiej osoby, jak i dla spółdzielni mieszkaniowej i ogółu jej członków.

Przykładowo, przed jednym z sądów powszechnych zawisła sprawa, w której w podjęciu przez walne zgromadzenie spółdzielni w 2019 r. uchwały o wyborze rady nadzorczej, brały udział osoby, co do których następnie (już po podjęciu uchwały) zgłoszona została wątpliwość, czy nie utraciły członkostwa na podstawie art. 4. Uchwała o wyborze rady nadzorczej została zaskarżona do sądu; sąd w trybie zabezpieczenia wstrzymał jej wykonanie i w efekcie od ponad roku w spółdzielni tej nie funkcjonuje organ nadzoru. 

Wobec rozstrzygnięcia TK, sprawiedliwe rozstrzygnięcie sprawy może być bardzo trudne, ponieważ formalnie przepis art. 4 nie utracił jeszcze mocy obowiązującej, chociaż oczywistym jest, że został wadliwie skonstruowany i przewiduje utratę ex lege członkostwa wobec osób, co do których jest to nieuzasadnione.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego obecny jest pogląd, iż odroczenie wejścia w życie orzeczenia TK stwierdzającego niekonstytucyjność nie jest przeszkodą do uznania przez sąd, że przepis ten był sprzeczny z Konstytucją od chwili jego uchwalenia. Ugruntowane i niezmienne stanowisko w tej kwestii prezentuje Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, podczas, gdy orzecznictwo Izby Cywilnej nie jest jednolite. Prezentowany jest m.in. pogląd, że orzeczenie TK odraczające utratę mocy obowiązującej przepisu ustawy uznanego za niezgodnego z Konstytucją powoduje, że do czasu utraty mocy obowiązującej tego przepisu nie jest on derogowany z porządku prawnego, chyba że wcześniej, tj. przed upływem tego terminu ustawodawca usunie go z porządku prawnego.

W ocenie RPO podejście przez sądy obecnie w sposób czysto formalny do rozstrzyganych sporów i oparcie się na treści nadal formalnie obowiązującego art. 4 może prowadzić do wydawania orzeczeń niesprawiedliwych i utrwalających rozwiązania uznane przez TK  za niegodne z Konstytucją. Może także dojść do wstrzymywania się przez sądy z wydawaniem orzeczeń aż do czasu uchwalenia nowych regulacji przez ustawodawcę.

W ten sposób dochodzić będzie do przewlekania postępowań sądowych i przedłużania stanu niepewności prawnej, jak choćby we wspomnianej wyżej sprawie sądowej.

Z tych powodów wydaje się, że niezbędne jest jak najszybsze podjęcie i przeprowadzenie prac legislacyjnych, których celem będzie dostosowanie stanu prawnego do wyroku TK. Wymaga tego ochrona praw obywateli, zrzeszonych w spółdzielniach mieszkaniowych.

Dlatego też zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Jarosława Gowina, wicepremiera oraz ministra rozwoju, pracy i technologii o pilne zainicjowanie prac legislacyjnych w tej  sprawie, a jeżeli prace takie już podjęte, to o poinformowanie o tym.

IV.510.20.2020

RPO bez dostępu w Trybunale Konstytucyjnym do akt sprawy, której był uczestnikiem

Data: 2020-10-14
  • Przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich nie może zapoznać się w Trybunale Konstytucyjnym z aktami sprawy "sporu kompetencyjnego", której Rzecznik był uczestnikiem
  • Początkowo, na prośbę BRPO, Biuro Służby Prawnej TK wyznaczyło termin na zapoznanie się z aktami w terminie od 28 września do 2 października 2020 r.  
  • 28 września rano TK przekazał jednak, że przeglądanie akt nie jest możliwe w tym terminie. Nowego do dziś nie wyznaczono
  • Taka praktyka ogranicza prawa uczestnika postępowania toczącego się przed Trybunałem, a może być nim np. obywatel, który skierował skargę konstytucyjną

O wyjaśnienia w tej sprawie zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do dyrektorki Biura Służby Prawnej TK Anny Zołotar-Wiśniewskiej. Spytał, czy w analogiczny sposób traktowane są wnioski o przeglądanie akt uczestników innych postępowań przed TK.

Chodzi o dostęp  do akt sprawy Kpt 1/20, dotyczącej sporu kompetencyjnego między Sądem Najwyższym a Sejmem oraz SN a Prezydentem RP. Do tej sprawy, z wniosku Marszałek Sejmu  z 22 stycznia 2020 r., przystąpił RPO. Wskazał, że prawdziwym celem wniosku Marszałek było uniemożliwienie SN wykonywania jego konstytucyjnej i ustawowej roli (w kontekście uchwały trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r.), a także wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. 21 kwietnia 2020 r. TK uznał, że powołania sędziów są wyłączną kompetencją prezydenta RP, a SN nie ma prawa ich kontroli.

Działając z upoważnienia RPO, 22 września 2020 r. specjalistka Biura RPO zwróciła się mailem do Biura Służby Prawnej TK o wyznaczenie terminu na wgląd w akta tej sprawy. Dostała odpowiedź, że będzie to możliwe od 28 września do 2 października. 24 września specjalistka BRPO poinformowała mailowo TK, że przedstawiciel Rzecznika stawi się 28 września o godz. 12.00. Jednocześnie poprosiła o potwierdzenie otrzymania informacji oraz wskazanego terminu.

28 września o godz. 09:01 pracowniczka BSP przekazała drogą mailową że przeglądanie akt nie jest możliwe we wskazanym terminie. Do dziś nie został wyznaczony przez Trybunał Konstytucyjny stosowny dzień na wgląd w akta, a wskazany wcześniej maksymalny termin upłynął.

Zgodnie z art. 74 ust. 1 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, uczestnicy postępowania przed Trybunałem mogą przeglądać akta sprawy oraz sporządzać i otrzymywać odpisy, kopie lub wyciągi z tych akt. Dostęp odbywa się poprzez umożliwienie przeglądania akt w siedzibie TK. Analogicznie prawo uczestników postępowania do wglądu w akta sprawy określa Regulamin TK, przyjęty 27 lipca 2017 r. przez  Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

RPO uznaje wskazaną praktykę za istotnie ograniczającą prawa uczestnika postępowania toczącego się przed Trybunałem. Wyraża też obawę co do możliwości ograniczenia praw obywateli będących uczestnikami pozostałych postępowań toczących się przed TK (np. ze skargi konstytucyjnej).

Z art. 74 ust. 6 ustawy o TK wynika, że korzystanie z uprawnień do zapoznawania się z aktami sprawy nie może zakłócać pracy Trybunału. Oczywiste są też obostrzenia wynikające z konieczności zapobiegania zakażeniom koronawirusa. Stosowanie tych zasad nie może jednak uniemożliwiać stronom korzystania z ich ustawowych procesowych uprawnień. 

Rzecznik ma nadzieję, że istnieje jednak możliwość zapewnienia realizacji tych praw bez zakłócenia pracy Wysokiego Trybunału.

VII.510.35.2020

"Pozbawione jakichkolwiek podstaw faktycznych supozycje” - Prokurator Krajowy nt. opinii RPO o sprawie sędzi Beaty Morawiec

Data: 2020-10-14
  • To pozbawione jakichkolwiek podstaw faktycznych supozycje pod adresem organu realizującego ustawowe zadania - tak Prokurator Krajowy ocenia pismo RPO w sprawie sędzi Beaty Morawiec
  • Według opinii Rzecznika Praw Obywatelskich wniosek prokuratury o uchylenie jej immunitetu może być formą represji za jej oceny zmian w sądownictwie 
  • Według Bogdana Święczkowskiego można to odczytywać jako próbę nieuprawnionego i nieznajdującego oparcia w obowiązującym porządku prawnym wywarcia wpływu na bieg toczącego się postępowania

We wrześniu 2020 r. RPO przedstawił Bogdanowi Święczkowskiemu uwagi w sprawie działań wobec sędzi Beaty Morawiec. Nabrał bowiem poważnych wątpliwości co do postępowania prokuratury, zmierzającego do postawienia jej zarzutów rzekomej korupcji oraz wystąpienie do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie jej immunitetu (12 października 2020 r. SN to uczynił).

Sędzia wielokrotnie publicznie wyrażała krytyczne opinie o zmianach wprowadzanych w ostatnich latach w polskim systemie prawnym i sądowym. Jest ona prezesem Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, konsekwentnie dopominającego się o pełne poszanowanie niezawisłości sędziowskiej w Polsce. Powstaje wrażenie, że wszczęcie postępowania wobec niej i wniosek o uchylenie immunitetu jest formą represji za jej oceny.

Działania prokuratury mogą wywoływać także wrażenie, że zostały podjęte w zamiarze wywarcia wpływu na  środowiska sędziowskie i obywatelskie w celu zaprzestania krytyki i dążą do wywołania tzw. efektu mrożącego. Stają się również pożywką do medialnej kampanii zniesławiającej sędziów, obniżającej autorytet sądownictwa, a w efekcie - osłabiającej nie tylko trzecią władzę, ale całość struktur państwa.

Sędzia Beata Morawiec pozostaje w sporze sądowym z Ministrem Sprawiedliwości-Prokuratorem Generalnym. Powstaje zatem obawa nadużywania pozycji ministra oraz pośredniego lub bezpośredniego wpływu na podległych mu prokuratorów w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego. Wygrała w I instancji sprawę przeciwko Ministrowi Sprawiedliwości o naruszenie jej dóbr osobistych.

Powstaje zatem wyrażana także w środkach masowego przekazu obawa o nadużywanie pozycji ministra oraz pośredni lub bezpośredni wpływ na podległych mu prokuratorów, w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego Prokuratora Generalnego.

Wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie sędzi do odpowiedzialności karnej został skierowany do Izby Dyscyplinarnej z naruszeniem prawa.  Na mocy postanowienia Trybunału Sprawiedliwości z 8 kwietnia 2020 r. Izba Dyscyplinarna została zawieszona  do ogłoszenia ostatecznego wyroku TS. SN prawomocnym orzeczeniem z 5 grudnia 2019 r. stwierdził zaś, że z powodu wad w procesie ustanowienia i obsadzenia Izby Dyscyplinarnej nie ona jest sądem ani w rozumieniu prawa Unii, ani prawa polskiego (art. 45 ust. 1 Konstytucji). Identyczna  konkluzja wynika też z uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. wykonującej wyrok TS UE  z 19 listopada 2019 r.

Z tych powodów Izba Dyscyplinarna SN i jej członkowie nie mogą podejmować żadnych działań orzeczniczych wobec sędziów. Prokuratura Krajowa powinna zatem powstrzymać się od złożenia wniosku ws. sędzi Beaty Morawiec do Izby Dyscyplinarnej, a w przypadku jego złożenia – niezwłocznie go z niej wycofać.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o  informacje o stanie sprawy oraz odniesienie się do przedstawionych okoliczności.

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego

Podstawę skierowanego w dniu 24 września 2020 r. do Sądu Najwyższego wniosku o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie do odpowiedzialności karnej stanowi obszerny, rzetelnie zgromadzony materiał dowodowy, którego wnikliwa, drobiazgowa analiza dostatecznie uzasadnia w rozumieniu art. 313 § 1 k.p.k. podejrzenie popełnienia przez SSO B. Morawiec czynów zabronionych określonych w art. 231 § 2 k.k., art. 228 § 3 k.k. oraz art. 284 § 2 k.k.

Z uwagi na dobro toczącego się postępowania karnego oraz obowiązek zachowania tajemnicy śledztwa przedstawienie dodatkowych informacji dotyczących tej sprawy nie jest obecnie możliwe.

Równocześnie zauważam, że wynikające z treści wystąpienia Pana Rzecznika sugestie, iż wszczęcie postępowania karnego we wskazanej sprawie i skierowanie wniosku o uchylenie immunitetu osobie mającej obecnie status osoby podejrzanej stanowi formę represji za jej krytyczne opinie odnoszące się do zmian wprowadzanych  w polskim systemie prawnym i sądowym, są pozbawionymi jakichkolwiek podstaw faktycznych supozycjami kierowanymi pod adresem organu realizującego swoje ustawowe zadania.

Sugestie te mogą być odczytywane jako próba nieuprawnionego i nieznajdującego oparcia w obowiązującym porządku prawnym wywarcia wpływu na bieg toczącego się postępowania przygotowawczego, a w szczególności na decyzje procesowe i inne rozstrzygnięcia organu prowadzącego to postępowanie, który zobowiązany jest przy ich podejmowaniu kierować się najwyższymi standardami obiektywizmu i bezstronności, nie zaś jakimikolwiek oczekiwaniami co do biegu tego postępowania werbalizowanymi przez inne podmioty lub uczestników debaty publicznej.

W związku z powyższym nie podzielam argumentów i zastrzeżeń przedstawionych przez Pana Rzecznika w powołanym na wstępie piśmie – podsumował Bogdan Święczkowski.

VII.510.118.2020

Rozprawa przed TSUE dotycząca wykonywania nakazów aresztowania wydanych przez polskie sądy oraz prawa do rzetelnego procesu sądowego w Polsce

Data: 2020-10-12

Przed Wielką Izbą Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu 12 października 2020 r. odbyła się rozprawa dotycząca wykonywania europejskich nakazów aresztowania (ENA) wydawanych przez polskie sądy (połączone sprawy C-354/20 PPU, L oraz C-412/20 PPU, P).

Sprawa jest rozpatrywana w trybie pilnym, co skutkuje rozpatrywaniem jej w trybie uproszczonym i przy skróconych terminach procesowych. O taki tryb wystąpił sąd odsyłający, zaś Trybunał wniosek uwzględnił.

Sprawa została zainicjowana przez sąd w Amsterdamie, który zwrócił się o z pytaniami, jak postępować z nakazami pochodzącymi z Polski. Uznał bowiem, że niezawisłość każdego sądu w Polsce jest zagrożona ze względu na nieprawidłowości systemowe, spowodowane zmianami wprowadzonymi w ostatnich latach.

Sąd amsterdamski wskazał  zwłaszcza na trzy okoliczności prowadzące do przyjęcia negatywnej oceny. Po pierwsze,

  • brak niezależności i obiektywizmu Krajowej Rady Sądownictwa, udzielającej rekomendacji o powołaniu na stanowiska sędziowskie,
  • możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec każdego sędziego w związku z treścią przyjętej przez niego decyzji sądowej, a także w świetle funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższegom,
  • przyjęcie ustawy kagańcowej uniemożliwiającej lub utrudniającej badanie przymiotów sądu, w świetle wymogów unijnej zasady skutecznej ochrony prawnej.

W ocenie sądu amsterdamskiego, obecnie sąd polski ani nie spełniałby wymogów organu sądowego wystawiającego ENA (nie podlegałyby zatem one w ogóle wykonaniu), ani nie spełniałby wymogów sądu, który miałby osądzić osobę przekazaną Polsce na podstawie ENA – zachodzi wtedy groźba braku poszanowania prawa podstawowego osoby oskarżonej do rzetelnego procesu sądowego. Sąd holenderski postawił łącznie cztery pytania, czy takie ustalenie istnienia systemowego zagrożenia niezawisłości wystarczy do odmowy przekazania osoby ściganej.

Sąd w Amsterdamie zaproponował jednocześnie Trybunałowi Sprawiedliwości udzielenie odpowiedzi twierdzących na każde z jego pytań. Odpowiedzi TS zgodne z oczekiwaniami sądu odsyłającego faktycznie skutkowałyby zawieszeniem przekazywania przez Holandię osób ściganych do Polski.

A śladem sądu holenderskiego mogłoby pójść również sądy innych państw członkowskich Unii. Co więcej, skutki te mogły objąć nie tylko przekazywanie osób ściganych, ale całą współpracę sądową w Unii Europejskiej, opartą na mechanizmie wzajemnego uznawania orzeczeń. Konsekwencje mogłyby dotknąć również tryb zapytań prejudycjalnych i uniemożliwić sądom polskim dialog z Trybunałem Sprawiedliwości na podstawie art. 267 TFUE.

Przed ponad dwu laty, w odpowiedzi na pytania sądu irlandzkiego, Trybunał Sprawiedliwości wskazał kryteria odmowy wykonania ENA ze względu na zagrożenie niezawisłości organów sądowych, które miałyby sądzić osobę ściganą (wyrok TS z 25 lipca 2018 r., sprawa C-216/18 PPU, LM). Trybunał orzekł wtedy, że należy ustalić, po pierwsze, czy z powodu nieprawidłowości systemowych lub ogólnych ­istnieje generalne ryzyko naruszenia prawa jednostki do rzetelnego procesu sądowego. A jeśli tak, to po drugie, należy zweryfikować, czy zagrożenie brakiem gwarancji rzetelnego procesu dotyczy konkretnej osoby ściganej i sprawy, w której jest poszukiwana na podstawie nakazu aresztowania. Na tle praktyki stosowania wyroku Trybunału w sprawie LM, powstało szereg wątpliwości co do zakresu i trybu badania ryzyka naruszenia prawa podstawowego jednostki. Część z nich stała się przedmiotem wystąpienia sądu amsterdamskiego.

Z urzędu stroną obecnej sprawy prejudycjalnej jest Holandia, ponieważ pytania pochodzą z sądu tego kraju. Trybunał poprosił o uczestnictwo w niej również rząd RP. Do sprawy przystąpiły także Belgia i Irlandia. W rozprawie wzięła udział też Komisja Europejska. Ze względu na potencjalne, negatywne i dalekosiężne konsekwencje ewentualnego wyroku Trybunału dla polskich sądów, a z tego powodu równocześnie – dla ochrony praw jednostek, Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał na rozprawę swojego obserwatora.

Sprawa rozpatrywana przez Trybunał w Luksemburgu jest przykładem tego, że zachowanie niezawisłości sędziowskiej nie jest wewnętrzną sprawą państwa, ale jest objęte ochroną europejską. Mogą się nią interesować i o nią pytać organy innych państw, a w szczególności sądy, gdy mają decydować o wykonaniu orzeczenia polskiego sądu ­– w mechanizmie opartym na zasadzie wzajemnego zaufania. Brak niezawisłości lub zagrożenie niezawisłości organu podejmującego decyzję powoduje bowiem upadek lub ograniczenie zaufania do niego i orzeczeń przez niego wydawanych.

Spośród występujących na rozprawie ośmiu stron postępowania, w tym czterech rządów państw członkowskich, jedynie rząd polski zaprzeczał istnieniu jakichkolwiek nieprawidłowości i zagrożeń niezawisłości sędziowskiej.

Zdania były natomiast podzielone, czy stwierdzenie nieprawidłowości systemowych, może wystarczać do odmowy wykonania orzeczenia polskiego, czy jednak należy dalej przeprowadzić ocenę, czy z owych nieprawidłowości, wynika zagrożenie dla rzetelności procesu sądowego konkretnej osoby, w okolicznościach jej indywidualnej sprawy.

W przeważającej opinii rządów państw uczestniczących w rozprawie oraz zdaniem Komisji Europejskiej, taką ocenę indywidualną należy jednak przeprowadzić. Natomiast, zdaniem pełnomocników reprezentujących osoby objęte nakazami – wystarczy ocena generalna.

Na 12 listopada 2020 r. Rzecznik Generalny zapowiedział przedstawienie Trybunałowi swojej opinii w sprawie. Opinia ta nie zostanie upubliczniona, ponieważ sprawa toczy się w trybie pilnym. Można oczekiwać natomiast, że potem – w ciągu następnych kilku tygodni zapadnie ostateczne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości.

 

Rzecznik do Senatu ws. "piątki dla zwierząt". Trzeba dać przedsiębiorcom czas na przebranżowienie. A ustawę trzeba było notyfikować przed jej przyjęciem przez Sejm

Data: 2020-10-09
  • Przedsiębiorcom dotkniętym zakazami „piątki dla zwierząt” trzeba zapewnić czas na przebranżowienie, dostosowanie infrastruktury  i wypracowanie na nowo pozycji na rynku
  • Kluczowe są przepisy określające, kiedy ustawa wejdzie w życie. Niewystarczające mogą się okazać okresy: 6-miesięcznej vacatio legis dla zakazu występów cyrkowych z udziałem zwierząt oraz rocznej - dla zakazu hodowli zwierząt futerkowych i przemysłowego uboju rytualnego
  • Dla praw zainteresowanych podmiotów bardzo ważne jest  też przyznanie adekwatnych rekompensat finansowych
  • Ponadto zakaz hodowli zwierząt futerkowych czy ograniczenie uboju rytualnego powinien być przez Polskę notyfikowany Unii Europejskiej - a to powinno było nastąpić przed uchwaleniem ustawy przez Sejm

- Senat RP nie może jednak przerwać prac nad ustawą. Z tego powodu powinno zostać rozważone odrzucenie ustawy w całości, względnie wprowadzenie do niej mechanizmu przejściowego, uzależniającego jej wejście w życie od uprzedniego wypełnienia obowiązków państwa członkowskiego w zakresie notyfikacji unijnej – napisał zastępca RPO StanIsław Trociuk do Marszałka Senatu, który pracuje nad ustawą.

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą śledzi proces legislacyjny ustawy z 18 września 2020 r. o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw. Zmiany wiążą się z podstawowymi prawami i wolnościami, takimi jak wolność działalności gospodarczej. Dlatego RPO przedstawił Marszałkowi Senatu uwagi co do kluczowych kwestii z punktu widzenia praw obywatelskich.

Najistotniejsze zmiany ustawy to wprowadzenie zakazów:

  • organizowania i prowadzenia występów cyrkowych z udziałem zwierząt oraz podobnych widowisk lub pokazów, związanych z wykorzystywaniem zwierząt
    w celach rozrywkowych;
  • chowu i hodowli zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królika), hodowanych w celu pozyskania z nich futer;
  • uboju bez ogłuszania zwierząt, za wyjątkiem uboju na potrzeby członków polskich gmin i związków wyznaniowych.

Zakazy te dotyczą przedmiotu działalności gospodarczej i zawodowej, będącej często głównym źródłem dochodu dla osób ją prowadzących. Poniosły one często znaczne inwestycje na potrzebną infrastrukturę, mają  zobowiązania kredytowe i wypracowane relacje handlowe.

Trzeba dać czas przedsiębiorcom 

Dlatego, aby wprowadzane przepisy były efektywne, konieczne jest zapewnienie podmiotom dotkniętym zakazami odpowiedniego czasu na przebranżowienie, dostosowanie infrastruktury do nowych zadań i wypracowanie na nowo pozycji na rynku. W ocenie Rzecznika, w przypadku niniejszej ustawy za kluczowe należy uznać przepisy określające vacatio legis.

Według art. 2 Konstytucji Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Z przepisu tego wyprowadzana jest zasada zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa.  Zobowiązuje  ona ustawodawcę, by zmiana prawa - która pociąga za sobą niekorzystne skutki dla sytuacji prawnej podmiotów – była dokonywana zasadniczo z zastosowaniem co najmniej odpowiedniej vacatio legis.

W utrwalonym orzecznictwie Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że nakaz odpowiedniej vacatio legis stanowi jedną z norm składających się na treść zasady demokratycznego państwa prawnego i wynika wprost z zasady zaufania do państwa. Szczególna staranność określenia vacatio legis wymagana jest w obszarach wrażliwych, do których należy sfera działalności gospodarczej i podatków. Wymóg ustanawiania odpowiedniej vacatio legis charakter gwarancyjny dla jednostek. Jest też jednym z warunków dopuszczalności ingerencji ustawodawcy w prawa nabyte.

A zakazy, które dotykają sfery działalności gospodarczej, są jednocześnie wyrazem zmian społecznych dotyczących sposobu postrzegania praw zwierząt. Stanowią novum w polskim systemie prawnym i niewątpliwie kreują zupełnie odmienną sytuację prawną dla wielu jednostek, które zmuszone będą zaadaptować się do nowych warunków. Stąd też zachowanie odpowiedniej vacatio legis jest tu szczególnie istotne.

Ustawa przyjęta przez Sejm przewiduje sześciomiesięczną vacatio legis dla zakazu organizowania i prowadzenia występów cyrkowych z udziałem zwierząt oraz dwunastomiesięczną vacatio legis dla zakazu hodowli zwierząt futerkowych i przemysłowego uboju rytualnego.

Tak określone okresy vacatio legis mogą okazać się niewystarczające z uwagi na fundamentalny charakter wprowadzanych zmian. RPO podziela w tym zakresie wątpliwości dotyczące właściwego ustalenia proponowanego terminu wejścia w życie ustawy wyrażone w opinii Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu do druku senackiego z 23 września 2020 r. Określenie właściwej vacatio legis  powinno zostać poprzedzone konsultacjami z ekspertami i analizami rynku objętego nowymi zakazami – uważa Rzecznik.

Zasady rekompensat budzą wątpliwości

Zmiany będą się wiązały z koniecznością poniesienia znacznych kosztów przez podmioty prowadzące działalność objętą nowymi zakazami. Dlatego też kluczowe z punktu widzenia praw tych podmiotów jest przyznanie im adekwatnych rekompensat finansowych. W ustawie lakonicznie wskazano że podmiotom objętym zakazem hodowli zwierząt futerkowych i zakazem uboju rytualnego przysługuje prawo do rekompensaty z budżetu państwa z tytułu zaprzestania tej działalności.

Ustawodawca nie objął natomiast prawem do uzyskania rekompensat innych podmiotów dotkniętych wprowadzanymi zmianami. Nie sprecyzowano takich kwestii, jak choćby sposób obliczania wysokości rekompensat, czy termin i zasady ich wypłaty. Nie zawarto również upoważnienia do uregulowania tych kwestii w drodze aktu wykonawczego. Budzi to poważne wątpliwości co do skuteczności tych przepisów.

W ocenie Rzecznika w sprawie nie został spełniony wymóg określoności prawa, który ma swą konstytucyjną podstawę w zasadzie demokratycznego państwa prawnego. Zobowiązuje ona ustawodawcę do konstruowania przepisów w sposób poprawny, precyzyjny i jasny. Zdaniem Rzecznika, nieprecyzyjność przepisów o rekompensatach finansowych stawia pod znakiem zapytania możliwość ich wyegzekwowania i dochodzenia przez uprawnione podmioty należnych im środków w rozsądnym terminie.

Ustawa podlega notyfikacji  

Stosownie do dyrektywy UE nr 2015/1535, przepisy objęte ustawą o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw, podlegają unijnemu obowiązkowi notyfikacyjnemu, zapobiegającemu tworzeniu barier na rynku wewnętrznym.  Ma to na celu zapewnienie pełnego przestrzegania zakazów ograniczeń swobody przepływu towarów, a także zasad uczciwej konkurencji i bezpieczeństwa prawnego. Polega na udzielaniu Komisji Europejskiej oraz innym państwom członkowskim informacji o projektach krajowych przepisów mogących ograniczająco wpłynąć na swobodę działalności gospodarczej na unijnym rynku wewnętrznym.

Tymczasem szereg rozwiązań ustawy ingeruje w unijną swobodę przedsiębiorczości oraz swobodę przepływu towarów. Należą do nich np. przepisy zakazujące hodowli zwierząt futerkowych, ograniczające ubój rytualny zwierząt, czy ograniczające możliwość tworzenia lub prowadzenia schronisk dla zwierząt.

Stosownie do dyrektywy, notyfikacja dotyczy projektu przepisów, zatem ma zastosowanie jeszcze przed ich przyjęciem. W świetle polskiej procedury legislacyjnej powinno to zatem nastąpić przed uchwaleniem ustawy przez Sejm RP 18 września.

Jednocześnie przekazanie Komisji Europejskiej informacji o projektowanych zmianach  konkretyzuje obowiązek odroczenia ich przyjęcia – w zależności od sytuacji, na okres od 3 do 18 miesięcy. Dyrektywa przewiduje wprawdzie tryb pilny i umożliwia przyjęcie przepisów bez uprzedniej notyfikacji, dotyczy to jednak powodów naglących, spowodowanych przez poważne i nieprzewidziane okoliczności. W przypadku trej ustawy ani jej treść, ani okoliczności jej zgłoszenia, nie wskazują na ziszczenie się przesłanek trybu pilnego.

Przegląd prowadzonej przez Komisję Europejskę bazy TRIS wskazuje, że władze polskie nie udzieliły do tej pory powiadomienia obejmującego przepisy zawarte w tej ustawie.

Senat nie może jednak przerwać prac nad ustawą. Dlatego należałoby rozważyć odrzucenie ustawy w całości, względnie wprowadzenie do niej mechanizmu przejściowego, uzależniającego jej wejście w życie od uprzedniego wypełnienia obowiązków państwa członkowskiego w zakresie notyfikacji unijnej.

Inaczej wejście w życie ustawy będzie skutkować naruszeniem prawa unijnego. Zgodnie zaś orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE, jej przepisy nie powinny wywoływać skutków prawnych wobec jednostek. Jej realizacja może prowadzić do licznych postępowań sądowych inicjowanych przed podmioty, których działalność zostanie dotknięta jej regulacjami.

RPO poprosił marszałka Tomasza Grodzkiego o wykorzystanie tych uwag w dalszych pracach nad ustawą.

VII.7202.12.2020

Uchwalając w „tarczach antykryzysowych” zmiany w kodeksach, Sejm nie dochował własnych wymogów. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2020-10-06
  • W czterech tzw. „tarczach antykryzysowych” wprowadzono zmiany do różnego rodzaju kodeksów
  • Doszło do tego bez dochowania wynikających z regulaminu Sejmu szczególnych wymogów prac nad zmianami w kodeksach
  • To zaś narusza Konstytucję - uznał Trybunał Konstytucyjny wobec zaskarżonych w 2019 r. przez Prezydenta RP zmian w Kodeksie karnym, tak właśnie przyjętych
  • W imię ochrony zasady legalizmu, prawidłowości toku legislacyjnego oraz pewności prawa Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do TK cztery „tarcze antykryzysowe”

Wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zmian wprowadzonych do kodeksów dotyczy ustaw z: 31 marca 2020 r., 16 kwietnia 2020 r., 14 maja 2020 r. i 19 czerwca 2020 r.

Każda z nich wprowadziła zmiany przynajmniej do jednego z następujących kodeksów: Kodeks karny, Kodeks postępowania karnego, Kodeks wykroczeń, Kodeks karny skarbowy, Kodeks karny wykonawczy, Kodeks cywilny, Kodeks postępowania cywilnego, Kodeks spółek handlowych, Kodeks postępowania administracyjnego.

Zgodnie z regulaminem Sejmu, procedowanie ustaw wprowadzających zmiany w kodeksach podlega szczególnej procedurze. Regulamin przewiduje minimalne terminy, które muszą upłynąć przed poszczególnymi czytaniami ustawy oraz możliwość powołania Komisji Nadzwyczajnej.

I tak według art. 89 ust. 2 regulaminu Sejmu, pierwsze czytanie projektu zmian kodeksu może się odbyć nie wcześniej niż czternastego dnia od doręczenia projektu  posłom. Do jego rozpatrzenia,  zgodnie z art. 90 ust. 1 regulaminu Sejmu, może zostać powołana Komisja Nadzwyczajna. Stosownie do art. 95 ust. 1 regulaminu Sejmu, drugie czytanie projektu, może odbyć się nie wcześniej niż czternastego dnia od dnia doręczenia posłom sprawozdania Komisji Nadzwyczajnej. Art. 95 ust. 2 stanowi ponadto, że w przypadku zgłoszenia w drugim czytaniu poprawki albo wniosku projekt kieruje się ponownie do Komisji Nadzwyczajnej.

Celem tego szczególnego porządku jest zapewnienie spójności wypracowanych przez specjalistów uregulowań kodeksowych. Chodzi także o wyeliminowanie możliwości przypadkowej nowelizacji kodeksu przy uchwalaniu ustaw szczególnych, która mogłaby zostać przeprowadzona za pomocą pochopnych i dezintegrujących projekt poprawek poselskich – wskazuje Adam Bodnar.

W przypadku wszystkich czterech zaskarżonych ustaw  nie zostały dochowane terminy wynikające z regulaminu Sejmu. Nie została też powołana Komisja Nadzwyczajna.

Było to niezgodne z art. 7 Konstytucji, zgodnie z którym „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Ponadto było sprzeczne z art. 112 Konstytucji. Wskazuje on, że „organizację wewnętrzną i porządek prac Sejmu oraz tryb powoływania i działalności jego organów, jak też sposób wykonywania konstytucyjnych i ustawowych obowiązków organów państwowych wobec Sejmu określa regulamin Sejmu uchwalony przez Sejm”.

Tymczasem 14 lipca 2020 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok (sygn. akt Kp 1/19) z wniosku Prezydenta RP o niezgodności z Konstytucją ustawy z 13 czerwca 2019 r. o zmianie Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw, wprowadzającej obszerną nowelizację Kodeksu karnego. Trybunał uznał, ze ustawa ta jest w całości niezgodna z art. 7 w związku z art. 112 oraz z art. 119 ust. 1 Konstytucji - właśnie ze względu na naruszenie regulaminu Sejmu w toku jej uchwalenia, w szczególności niedochowanie terminów wymaganych dla procedowania projektów ustaw nowelizujących kodeksy.

Choć Sejm może w dowolnym czasie zmienić swój regulamin, to dopóki tego nie zrobi, jest związany obecnie obowiązującym regulaminem - co podkreślił TK. Naruszenie tego regulaminu w toku przyjmowania ustawy stanowi zatem naruszenie przepisów Konstytucji.

Analogiczna sytuacja występuje w przypadku czterech ustaw zaskarżonych przez RPO.

Ustawa z 19 czerwca 2020 r.  nie tylko powiela w części niekonstytucyjną ustawę z 13 czerwca 2019 r., ale również powiela wady dotyczące trybu jej uchwalania.

W obu tych ustawach były m.in. przepisy w sprawie zmiany zasady kar izolacyjnych jako ultima ratio - art. 37a K.k., czynu ciągłego - art. 57b K.k. oraz kradzieży szczególnie zuchwałej - art. 115 § 9a.

Szczególnie krytykowano pierwszy z tych przepisów. Ograniczył on sądom swobodę orzekania co do możliwości odstąpienia od wymierzenia kary pozbawienia wolności za przestępstwa zagrożone karą do 8 lat więzienia (np. nieumyślne spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu). Środowiska lekarskie wyraziły obawę, że może to oznaczać częstsze skazywanie na więzienie za błędy w sztuce.

Zmiany w Kodeksie karnym nie łączą się w żaden merytoryczny sposób z materią ustawy z 19 czerwca 2020 r. Jest ona bowiem ustawą „o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19”.

Ponadto w przypadku nowelizacji Kodeksu karnego w ustawie z 31 marca 2020 r. Rzecznik zarzucił brak jakiejkolwiek vacatio legis. Nowe przepisy zaczęły bowiem obowiązywać już w dniu ogłoszenia ustawy. Naruszyło to obowiązek prawidłowego ogłoszenia aktu normatywnego (art. 2 i art. 88 ust. 1 Konstytucji).

Z kolei w odniesieniu do niektórych zmian wprowadzonych do Kodeksu karnego w ustawie z 19 czerwca 2020 r. Rzecznik zarzucił naruszenie zasady trzech czytań projektu ustawy - poprzez wprowadzenie istotnych poprawek już po pierwszym czytaniu. Naruszało to konstytucyjne wymogi zgłaszania inicjatywy ustawodawczej (art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 Konstytucji).

Wprowadzeniu zmian w ustawach karnych "tarczami antykryzysowymi" można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej do nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar, a tym samym rażące naruszenie zasady prawidłowej legislacji leżącej u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

W normalnym, spełniającym standardy konstytucyjne procesie legislacyjnym zmiany  te musiałyby być podane dogłębnej analizie i refleksji. Najpewniej oznaczałoby to, że albo nie zostałyby one uchwalone, albo też uchwalone nie w przyjętym ostatecznie kształcie – podkreśla Adam Bodnar we wniosku do TK.

(pełna treść wniosku do TK w załączniku poniżej) 

II.510.888.2020

Dwie rozbieżne decyzje spadkowe w tej samej sprawie w odstępie 50 lat. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-06
  • W odstępie 50 lat zapadły dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe w tej samej sprawie
  • W 1948 r. sąd grodzki stwierdził, że spadek po zmarłej nabył jej syn
  • W 1999 r. sąd rejonowy w tym samym mieście za spadkobierców uznał dwóch synów zmarłej  
  • RPO wnosi w skardze nadzwyczajnej o uchylenie późniejszego postanowienia spadkowego

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Historia sprawy

W 1948 r. Sąd Rejonowy Grodzki stwierdził, że prawa spadkowe po zmarłej w 1943 r. przeszły w całości na jej syna. Postanowienie spadkowe uprawomocniło się na poziomie sądu I instancji, bo nikt nie złożył apelacji.

Postanowieniem z 1999 r. Sąd Rejonowy w tym samym mieście stwierdził, że spadek po zmarłej w 1943 r. na podstawie ustawy nabyli dwaj jej synowie (w tym także ten wymieniony w orzeczeniu z 1948 r.). Stwierdził zarazem, że małżonkowi spadkodawczyni przysługuje prawo dożywotniego użytkowania 1/3 części spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia  apelacji.

Argumenty RPO

Rzecznik złożył skargę do SN z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rozstrzygnięcie z 1999 r. zapadło, mimo że w chwili złożenia wniosku przez wnioskodawczynię o stwierdzenie nabycia spadku, w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie w tym przedmiocie z 1948 r.

Postanowieniu z 1999 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 k.p.c. w zw. z art. 677 § 1 k.p.c. (w jego pierwotnym brzmieniu) w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. Polegało to na wydaniu rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej, mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji - z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, odmiennie rozstrzygającego kwestię dziedziczenia po zmarłej.

Już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w zakresie wniosku z lat 90. było niedopuszczalne. Sąd Rejonowy pominął bowiem dyspozycję art. 199 § 1 pkt 2 in fine k.p.c., która z mocy art. 13 § 2 k.p.c. ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym dotyczącym stwierdzenia nabycia spadku. Zgodnie z nim sąd winien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Funkcjonowanie w obrocie dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie. Powstał bowiem stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy nie mogą legitymować się jednoznacznym i niebudzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Pozbawiło to ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

A trwa postępowanie administracyjne o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego do nieruchomości, której tytuł własności uregulowany był m.in. na rzecz zmarłej.

Doszło zatem do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom zmarłej  konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. Naruszono też konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Zaskarżone postanowienie spadkowe nie może być już uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Ze względu na śmierć wnioskodawczyni postępowania z lat 90. niezbędne jest określenie aktualnego kręgu jego uczestników, z uwzględnieniem jej następców prawnych. Rzecznik ustalił ich i wskazał w skardze do SN.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.219.2020

Jak poprawić zaskarżanie uzasadnień sądów administracyjnych. Rzecznik zgłasza Kancelarii Prezydenta propozycję zmiany przepisów

Data: 2020-10-01
  • Specyfika spraw przed sądami administracyjnymi sprawia, że mimo uwzględnienia skargi przez sąd, strona niekiedy składa skargę kasacyjną do NSA
  • Wyrok formalnie korzystny dla skarżącego – uchylający np. zaskarżoną decyzję - z uwagi na uzasadnienie może bowiem w efekcie być dla niego faktycznie niekorzystny
  • Ale do NSA nie można zaskarżyć samego uzasadnienia, tylko cały wyrok WSA  
  • A gdy skarga kasacyjna zostanie oddalona przez NSA, strona nie może liczyć na zwrot kosztów postępowania, które mogą sięgać nawet 50 tys. zł

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich powinno się doprecyzować przepisy odnoszące się do kwestionowania skargą kasacyjną uzasadnienia orzeczenia WSA. RPO wystąpił w tej sprawie do Kancelarii Prezydenta RP.

22 września 2020 r. Trybunał Konstytucyjny poinformował RPO o wszczęciu postępowania (sygn. akt SK 91/20) ze skargi konstytucyjnej obywatela, dotyczącej § 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 16 grudnia 2003 r. w sprawie wysokości oraz szczegółowych zasad pobierania wpisu w postępowaniu przed sądami administracyjnymi.  Przepis ten określa, że wpis od skargi kasacyjnej od orzeczenia WSA wynosi połowę wpisu przewidzianego w danej sprawie od skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

RPO nie znalazł podstaw do przystąpienia do postępowania przed TK. Nie można bowiem stwierdzić, by model określania wysokości wpisu od skargi kasacyjnej nadmierne ograniczał prawo  do zaskarżenia orzeczenia WSA.

Niemniej jednak, w ocenie Rzecznika, autor skargi konstytucyjnej niezwykle trafnie zidentyfikował istotny problem, którego źródłem nie są jednak przepisy rozporządzenia 16 grudnia 2003 r., ale ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Proces sądowoadministracyjny jest zasadniczo odmienny od procesu cywilnego. Sądy administracyjne nie rozstrzygają merytorycznie sprawy, ale kontrolują sposób rozstrzygnięcia danej sprawy administracyjnej przez organy administracji. Uwzględniając skargę, sąd administracyjny formułuje wobec organu wytyczne, których realizacja ma zmierzać do zgodnego z prawem załatwienia sprawy.

Oprócz samego rozstrzygnięcia sądu uwzględniającego skargę, zasadniczego znaczenia nabierają motywy rozstrzygnięcia. Formalnie korzystny dla skarżącego wyrok sądu – uchylający zaskarżoną decyzję z uwagi na zawarte w jego uzasadnieniu oceny prawne, które ostatecznie spowodują negatywne dla skarżącego rozstrzygnięcie sprawy - faktycznie może być dla skarżącego niekorzystny.

Z tego powodu nie jest rzadkie składanie skarg kasacyjnych przez skarżących od wyroków uwzględniających ich skargę. Z możliwości  tej korzystają także organy administracji, nawet jeżeli uznają, że samo uchylenie przez sąd aktu administracyjnego było zasadne. Także i RPO zdarza się składać skargi kasacyjne wyłącznie po to, by zakwestionować niekorzystne dla obywateli poglądy prezentowane w orzeczeniach sądów, które mogłyby rzutować na rozstrzygnięcia w innych, podobnych sprawach.

W świetle orzecznictwa zakwestionowanie samego uzasadnienia sądu I instancji jest dopuszczalne, ale wymaga zaskarżenia wyroku w całości. Nie można złożyć skargi kasacyjnej od uzasadnienia ani wnosić o jego korektę  - trzeba ją kierować przeciw sentencji orzeczenia i wnosić o jego uchylenie. A kontrola sądu odwoławczego jest ograniczona postawionymi w skardze kasacyjnej zarzutami.

W skardze kasacyjnej składanej od formalnie korzystnego wyroku nie podnosi się zarzutów pod adresem samego rozstrzygnięcia, a jedynie kwestionuje wykładnię przepisów prawa materialnego lub procesowego. Wnoszona w takich warunkach skarga kasacyjna, nawet jeżeli NSA uzna zarzuty za zasadne, podlegać będzie oddaleniu na podstawie art. 184 p.p.s.a. („skarga kasacyjna podlega oddaleniu, (…) jeżeli zaskarżone orzeczenie mimo błędnego uzasadnienia odpowiada prawu”).

RPO przytacza fragmenty uzasadnień NSA w takich sprawach: „Skarga kasacyjna ma usprawiedliwione podstawy. Jednakże mimo zasadności podniesionych w niej zarzutów, zaskarżony wyrok ostatecznie w stanie faktycznym istniejącym i stanie prawnym obowiązującym na dzień orzekania przez Naczelny Sąd Administracyjny, odpowiada prawu. Błędne jest jedynie jego uzasadnienie” (wyrok NSA z 29 stycznia 2019 r., sygn. akt II FSK 640/15) lub „Skarga kasacyjna nie mogła być uwzględniona, bo mimo zasadności części podniesionych w niej zarzutów wyrok – co do istoty – odpowiada prawu” (wyrok NSA z 8 maja 2012 r., sygn. akt II OSK 401/12).

Dochodzi zatem do pewnego paradoksu, że faktycznie skuteczna skarga kasacyjna - prowadząca do zmodyfikowania ocen prawnych i wskazań co do dalszego postępowania zawartych w uzasadnieniu wyroku zgodnie z intencją podmiotu wnoszącego skargę kasacyjną -  formalnie jest oddalana.

Przy czym ten fakt sam w sobie nie prowadzi jeszcze do naruszeń wolności i praw jednostek. Ale będące jego konsekwencją stosowanie ogólnych zasad dotyczących kosztów procesu - już tak.

Rozliczenie kosztów postępowania przed NSA oparte jest na zasadzie odpowiedzialności za wynik sprawy, przy czym za wynik rozumieć należy rozstrzygnięcie NSA (uwzględnienie lub oddalenie skargi kasacyjnej). Podmiot składający skargę kasacyjną może liczyć na zasądzenie od strony przeciwnej zwrotu kosztów postępowania wyłącznie w przypadku, w którym jego skarga kasacyjna zostanie uwzględniona.

Strona wnosząca skargę kasacyjną z uwagi niekorzystną treść uzasadnienia wyroku, która to skarga zostaje oddalona, nie może liczyć na zwrot od strony przeciwnej kosztów postępowania - nawet, gdy NSA uznał zarzuty za zasadne.

Mimo zatem że wnoszący skargę kasacyjną faktycznie wygrał, to ze względu na formalne oddalenie skargi kasacyjnej, bezpowrotnie traci  koszty skargi kasacyjnej, zwłaszcza wpis od niej.

Biorąc pod  uwagę, że wysokość wpisu od skargi kasacyjnej może sięgać nawet kwoty 50 tys. zł, świadomość utraty kwot tej wielkości może powstrzymywać od korzystania ze środka zaskarżenia, jakim jest skarga kasacyjna.

W ocenie RPO wymaga to zmiany ustawy procesowej, polegającej na doprecyzowaniu jej przepisów odnoszących się do kwestionowania w drodze skargi kasacyjnej uzasadnienia orzeczenia WSA. Zmiana mogłaby polegać na modyfikacji aktualnych zasad wnoszenia i rozpatrywania skarg kasacyjnych, bądź – przy zachowaniu aktualnych zasad – na zmianie regulacji dotyczących kosztów postępowania.

- Przez wzgląd na rolę jaką pełni Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wobec sądownictwa administracyjnego, a także z uwagi na fakt, że obecnie obowiązująca ustawa procesowa została uchwalona w wyniku inicjatywy legislacyjnej Prezydenta RP, zwracam się za Pani pośrednictwem do Pana Prezydenta z uprzejmą prośbą o rozważenie możliwości zainicjowania prac legislacyjnych w tym przedmiocie – napisał zastępca RPO Maciej Taborowski do Anny Surówki-Pasek, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

V.511.509.2020

Wniosek posłów do TK ws. przedłużenia kadencji RPO grozi osłabieniem ochrony praw i wolności. Pismo RPO do Trybunału

Data: 2020-10-01
  • Przepis, że Rzecznik Praw Obywatelskich pełni obowiązki do objęcia stanowiska przez nowo wybranego RPO, gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby usunięcie tego przepisu 
  • Przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć 
  • Taki sam przepis odnosi się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany
  • Zakwestionowanie tego modelu może zaś prowadzić do sparaliżowania nie tylko któregoś z tych organów, ale nawet do destabilizacji całego państwa
  • A takie same regulacje dotyczą także ombudsmanow w wielu państwach Europy 

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił wniosku grupy posłów (sygn. akt K 20/20), którzy zaskarżyli art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. („Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”).

15 września 2020 r. złożyli oni wniosek o stwierdzenie, że ten przepis jest niezgodny z:

  • art. 2 Konstytucji RP, tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości,
  • art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji RPO.

RPO zgłosił udział w postępowaniu przed TK w tej sprawie. Przedstawił stanowisko, że:

  • art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji RP, tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości,
  • art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie jest niezgodny z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich.

Trybunał ma rozpoznać wniosek 20 października 2020 r.

Kwestie formalne

16 września 2020 r. TK powiadomił RPO o wszczęciu postępowania. Zarazem wyznaczył Rzecznikowi termin na zgłoszenie udziału w postępowaniu i przedstawienie pisemnego stanowiska do 30 września 2020 r.

Wyznaczenie terminu w taki sposób narusza szereg przepisów ustawowych. Zgodnie z  ustawą o TK RPO w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko. RPO jest jedynym podmiotem, wobec którego ustawodawca wyłączył uprawnienie Prezesa TK do wyznaczenia innego niż 30-dniowy terminu na przedstawienie pisemnego stanowiska.

Prezes Trybunału nie może wyznaczyć Rzecznikowi terminu na zgłoszenie udziału w postępowaniu przed TK. Nie może też wyznaczać terminu na przedstawienie pisemnego stanowiska, zanim jeszcze RPO uzyskał status uczestnika postępowania przed TK.

Wyznaczenie przez TK terminu na przystąpienie krótszego niż ustawowy  narusza konstytucyjną zasadę lojalnego współdziałania władz państwowych. Skrócenie tego terminu o połowę nie ułatwia zadania uważnej analizy wniosku posłów. Naruszenie to w istocie jest skierowane również przeciw grupie posłów, wobec której odmawia się prawa rozważnej i starannej analizy argumentacji wniosku.

Niemniej RPO z uwagi na konstytucyjną zasadę lojalności względem sądu konstytucyjnego, wobec pozostałych uczestników postępowania oraz obywateli, postanowił przystąpić do postępowania w terminie oczekiwanym przez TK.

Konstytucyjność zaskarżonego przepisu na tle historycznym

Ustawą z 7 kwietnia 1989 r. o zmianie Konstytucji PRL dodano artykuł, nadający RPO status organu konstytucyjnego. Zmieniono też tryb jego powoływania – zapisano, że RPO powołuje Sejm za zgodą Senatu. W związku tym konieczna była również nowelizacja ustawy o RPO. Nowelizacją z 24 sierpnia 1991 r. dodano do niej m.in. przepis, że dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego.

Rozwiązanie takie było wynikiem świadomej decyzji prawodawczej. Pierwotnie projekt nowelizacji przewidywał, że nowego Rzecznika powołuje się co najmniej na dwa miesiące przed upływem kadencji dotychczasowego. Jednak w Senacie zdano sobie sprawę, że to rozwiązanie nie chroni, właśnie przez konieczność osiągnięcia porozumienia obu izb parlamentu przy powoływaniu Rzecznika, konstytucyjnego organu przed sytuacją, w której do daty upływu kadencji takie porozumienie nie zostanie osiągnięte. Dlatego też Senat zgłosił poprawkę, stanowiącą zaskarżony obecnie art. 3 ust. 6 ustawy.

Nie jest zatem prawdą stwierdzenie wniosku posłów, że zaskarżony  przepis „nie został dostosowany do nowego porządku ustrojowego RP”. Został on dostosowany właśnie ustawą z 24 sierpnia 1991 r. Ustawodawca - zdając sobie sprawę z tego, że z uwagi na konieczność współdziałania przy powołaniu Rzecznika dwóch niezależnych izb parlamentu – może dojść do przekroczenia konstytucyjnej kadencji, wprowadził przepis ustawowy umożliwiający dalsze niezakłócone funkcjonowanie organu, do czasu osiągnięcia porozumienia przez obie izby.

Zaletą tego rozwiązania jest zaś, że osoba dotychczas pełniąca funkcję RPO czerpie swoje umocowanie do dalszego wykonywania funkcji konstytucyjnego organu wyłącznie z woli parlamentu. Oznacza to bardzo wysoki stopień legitymizacji. A to uzasadnia dalsze pełnienie urzędu przez osobę, która przez 5 lat kadencji pełniła funkcję Rzecznika, do wyboru następcy.

RPO kwestionuje ogólne założenie wniosku, że przepis ustawy, który został uchwalony przed dniem wejścia w życie Konstytucji z 1997 r., należy niejako z urzędu uznać za niezgodny z nią. Ustawom uchwalonym przed tym dniem przysługuje bowiem domniemanie konstytucyjności na takich samych zasadach, jak ustawom uchwalonym po tym dniu.

Uwzględnienie tezy wnioskodawców, że istnienie w systemie prawnym przepisu „dużo starszego” od Konstytucji - co  według posłów wywołuje „znaczny dysonans normatywny” -  przesądza o jego niekonstytucyjności,  mogłoby wywołać niezwykle poważne konsekwencje dla stabilności prawa. Oznaczałoby to, że „znaczny dysonans normatywny” wywołuje niezgodność z Konstytucją także wielu istotnych ustaw uchwalonych przed 1997 r., a w dużej mierze niezmienionych po wejściu w życie Konstytucji z 1997 r. Byłaby to np.  ustawa z  17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania czy ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Dotyczy to także umów międzynarodowych podpisanych i ratyfikowanych przed tym dniem, np. konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską z 1993 r. Dlatego też pogląd wnioskodawców o wadliwości aktów normatywnych starszych od Konstytucji należy stanowczo zdyskwalifikować.

W art. 209 ust. 1 Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. utrzymano zasadę, że RPO jest powoływany przez Sejm, za zgodą Senatu, na 5 lat (o rok wydłużono tylko jego kadencję). Celem konstytucyjnego zróżnicowania kadencji Rzecznika oraz kadencji parlamentu było zapewnienie niezależnego – od aktualnej władzy politycznej – sprawowania funkcji organu ochrony praw człowieka .

Zarówno pod rządami art. 36a Konstytucji RP, jak też pod rządami art. 209 ust. 1 Konstytucji obowiązywał przepis, że dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika.

Taka też jest utrwalona, prawie trzydziestoletnia praktyka konstytucyjna. Prof. Ewa Łętowska pełniła funkcję RPO do 12 lutego 1992 r. (uchwałę o jej powołaniu podjęto 19 listopada 1987 r., a ustawa o RPO weszła w życie 1 stycznia 1988 r.). Prof. Tadeusz Zieliński pełnił funkcję od 13 lutego 1992 r. do 7 maja 1996 r., prof. Adam Zieliński - od 8 maja 1996 r. do 30 czerwca 2000 r., prof. Andrzej Zoll - od 30 czerwca 2000 r. do 14 lutego 2006 r., prof. Irena Lipowicz - od 21 lipca 2010 r. do  9 września 2015 r. Jedynie dr Janusz Kochanowski pełnił funkcję RPO krócej niż konstytucyjna kadencja, z uwagi na śmierć w katastrofie smoleńskiej.

Ta utrwalona praktyka ma służyć zapewnieniu niezakłóconego funkcjonowania konstytucyjnego organu państwa. Procedura powoływania RPO, ze względu na brak możliwości uzyskania wymaganej większości w parlamencie, może ulec wydłużeniu, a w konsekwencji spowodować, że niemożliwe będzie powołanie nowego Rzecznika przed końcem kadencji urzędującego RPO.

Nawet sprawnie przeprowadzona procedura powołania Rzecznika, przy zachowaniu terminów określonych w Regulaminach Sejmu i Senatu, zawsze będzie prowadziła do tego, że niemożliwe będzie powołanie nowego Rzecznika przed upływem kadencji dotychczasowego.

Stąd też art. 3 ust. 6 ustawy ma swoje oczywiste uzasadnienie. Zapobiega bowiem nie tylko zakłóceniom w funkcjonowaniu konstytucyjnego organu ochrony praw i wolności, ale powoduje, że do czasu powołania nowego Rzecznika jego obowiązki wykonuje osoba z najsilniejszą legitymacją, pochodzącą wprost od obu izb parlamentu.

Kwestionowane przez wnioskodawców rozwiązanie prawne  jest w doktrynie prawa konstytucyjnego akceptowane bez żadnych wątpliwości, Przykładowo stwierdza się, że rozwiązanie takie „wyklucza sytuację, w której nie będzie piastuna tak istotnego organu jak RPO” (B. Banaszak, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Warszawa 2009, s. 909).

Wbrew stanowisku wnioskodawców art. 209 ust. 1 Konstytucji oraz art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie regulują tożsamej materii i nie występuje pomiędzy nimi kolizja. Materia regulowana w art. 209 ust. 1 Konstytucji została ujęta w ustawie o RPO w art. 5 ust. 1. Stanowi on, że kadencja Rzecznika trwa pięć lat, licząc od dnia złożenia ślubowania przed Sejmem. Art. 3 ust. 6 ustawy o RPO  reguluje zaś materię, która pozostaje poza zakresem art. 209 ust. 1 Konstytucji. Konstytucja nie rozstrzyga bowiem, w jaki sposób funkcjonuje organ konstytucyjny, gdy przed upływem kadencji dotychczasowego Rzecznika nie nastąpiło powołanie nowego. Oczywista nieadekwatność wzorca kontroli z art. 209 ust. 1 Konstytucji powoduje, że należy uznać, iż art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie jest niezgodny z art. 209 ust. 1 ustawy zasadniczej.

Zapewnienie ciągłości działania konstytucyjnych organów państwa

Analogiczne rozwiązania ustawowe przyjęto także w odniesieniu do innych konstytucyjnych organów państwowych.

Z ustawy z 23 grudnia 1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli wynika, że po upływie kadencji Prezes NIK pełni obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Prezesa. Już po upływie kadencji obowiązki Prezesa NIK pełnili m.in. Janusz Wojciechowski, Mirosław Sekuła, Krzysztof Kwiatkowski.

Z ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o Narodowym Banku Polskim wynika, że po wygaśnięciu kadencji Prezesa NBP z powodu jej upływu dotychczasowy Prezes pełni obowiązki do czasu objęcia obowiązków przez nowego Prezesa. Po upływie kadencji obowiązki Prezesa NBP do czasu wyboru nowego, pełnili m.in. prof. Hanna Gronkiewicz–Waltz i prof. Marek Belka.

Z kolei ustawa z 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka stanowi, że dotychczasowy Rzecznik pełni obowiązki do czasu złożenia ślubowania przez nowego Rzecznika.

Wniosek grupy posłów został w istocie wymierzony nie tylko w art.  3 ust. 6 ustawy o RPO, lecz także w cały system prawa polskiego w zakresie, w jakim gwarantuje on ciągłość sprawowania władzy przez organy państwowe, a – w konsekwencji – w konstytucyjnie wyrażoną zasadę zapewnienia rzetelności działania instytucji publicznych, wysłowioną wprost w preambule Konstytucji.

W szczególności ostrze wniosku skierowane zostało również w odpowiednie przepisy ustawy o NIK i ustawy o NBP. Wnioskodawcy zmierzają więc do zakwestionowania niezakłóconego funkcjonowania tych organów konstytucyjnych, podważając ciągłość ich funkcjonowania.  A rzeczywistym celem tych przepisów nie jest przecież ochrona osób sprawujących te funkcje, czy gwarantowanie ich praw – jak określają to wnioskodawcy. Jest nim ochrona art. 203 i art. 204 Konstytucji w zakresie odnoszącym się do NIK, ochrona art. 80 i art. 208 ust. 1 Konstytucji w zakresie RPO, a także ochrona art. 227 ust. 1 Konstytucji w zakresie NBP.

Przepisy konstytucyjne określają zadania tych organów, które w imię podstawowego interesu państwa i jego obywateli, mają być realizowane w sposób nieprzerwany. W szczególności nie pozwalają one na to, aby ciągłe wykonywanie tych zadań mogło zostać zakłócone bądź wręcz przerwane wskutek nieosiągnięcia przez inne organy państwa porozumienia co do powołania danej osoby do pełnienia funkcji w organie konstytucyjnym.

Zakwestionowanie przez wnioskodawców tego modelu prawnego, zapewniającego ciągłość wykonywania ich konstytucyjnych funkcji, może prowadzić do sparaliżowania nie tylko działania konkretnego organu, lecz wręcz do sparaliżowania i destabilizacji całego państwa (RPO wystąpił do prezesów NBP i NIK o opinię w sprawie analogicznych przepisów ich dotyczących).

Uniemożliwienie dalszego wykonywania funkcji przez dotychczasowego Prezesa NBP, w sytuacji braku porozumienia co do wyboru jego następcy, może doprowadzić do uniemożliwienia wykonywania w normalny sposób przez NBP jego konstytucyjnych funkcji. Zgodnie z art. 227 ust. 1 Konstytucji polegają one na tym, że NBP przysługuje wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej; NBP odpowiada także za wartość polskiego pieniądza.

Uderzenie w realizację tych funkcji należy postrzegać w kategoriach ciosu kierowanego w serce państwa polskiego, a w bardziej optymistycznym scenariuszu - jako praktyczną aplikację teorii „rozwibrowywania” instytucji państwowych, sformułowaną przez prof. Andrzeja Zybertowicza.

Wniosek grupy posłów należy rozpatrywać w tym zakresie jako co najmniej zaskakujący, zważywszy na rotę ślubowania, które  musi złożyć przed rozpoczęciem sprawowania mandatu każdy poseł przed Sejmem: „"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej".

A z preambuły do Konstytucji wynika, że „działaniom instytucji publicznych należy zapewnić rzetelność i skuteczność” (w tym więc i RPO). Zasada ta jest powiązana wprost z zagwarantowaniem, a nie ograniczeniem praw jednostki („pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”). Wykluczenie tego, aby dotychczasowy Rzecznik pełnił swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego, prowadziłoby zaś do osłabienia ochrony praw jednostki.

Z perspektywy jednostki oznaczałoby to bowiem ograniczenie możliwości korzystania ze środka ochrony wolności i praw określonego w art. 80 Konstytucji RP („Każdy ma prawo wystąpienia, na zasadach określonych w ustawie, do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej”).

Zapewnienie ciągłości działania organu ochrony praw człowieka w standardach międzynarodowych

Zasady Paryskie ONZ określają minimalne standardy, które krajowe instytucje praw człowieka (National Human Rights Institutions, NHRI) muszą spełniać, aby działać skutecznie i niezależnie. Aby wyjaśnić znaczenie i zakres Zasad Paryskich ONZ, Podkomitet ds. Akredytacji (SCA) opracowuje regularnie Ogólne Uwagi.

Praktyką wielu krajów europejskich jest, że przepisy regulujące okres przejściowy po zakończeniu kadencji szefa danej krajowej instytucji praw człowieka (ombudsmana, rzecznika, obrońcy praw – nazewnictwo tych organów jest zróżnicowane) można odnaleźć w ustawach, a nie w konstytucji.

Zasady paryskie ONZ nie zawierają wyraźnych przepisów dotyczących okresu przejściowego po zakończeniu kadencji szefa NHRI. Jednak podstawową zasadą dotyczącą wyboru i mianowania jest niezależność od innych władz publicznych i zapewnienie ciągłości skutecznej i niezależnej pracy NHRI. Uwaga ogólna 2.2. podkreśla znaczenie stabilności mandatu członka organu decyzyjnego NHRI (takiego jak RPO). W Uwadze Ogólnej 2.2. stwierdza się, że warunki pełnienia funkcji powinny być równoważne z tymi, które istnieją w innych niezależnych instytucjach państwowych.

Powszechną praktyką w Europie jest to, że w ustawodawstwie dotyczącym NHRI istnieją przepisy dotyczące okresu przejściowego między końcem kadencji szefa NHRI a rozpoczęciem kadencji przez nowego. W wielu przypadkach szef NHRI pozostaje na swoim stanowisku dopóki nie zostanie wybrana, mianowana lub złożona przysięga przez nowo wybraną osobę.

Wiele z tych krajowych instytucji ochrony praw człowieka zostało dokładnie przeanalizowanych przez SCA w procedurze akredytacji, w której stwierdzano, że są w pełni zgodne z zasadami paryskimi ONZ (NHRI o najwyższym statusie – statusie A).  W 2017 r. SCA akredytował Rzecznika Praw Obywatelskich ze statusem A, biorąc pod uwagę m.in. istnienie ustawowych regulacji zapewniających ciągłość urzędu, tj. art. 3 ust. 6 ustawy o RPO.

Zapewnienie ciągłości działania organu ochrony praw człowieka na tle prawnoporównawczym

Rozwiązania umożliwiające niezakłócone funkcjonowanie krajowych organów ochrony praw człowieka bądź instytucji ombudsmana funkcjonują również w innych państwach europejskich.

Z analizy ustawodawstwa państw posiadających instytucje ochrony praw człowieka podobne do RPO (choć np. Republika Federalna Niemiec czy Republika Włoch nie mają takiej instytucji o zasięgu krajowym), wynika jednoznacznie, że większość systemów prawnych przewiduje dalsze pełnienie obowiązków przez dotychczasowego ombudsmana po upływie jego kadencji, określonej konstytucyjnie bądź ustawowo.

Jest tak w: Albanii, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Czechach, Danii, Kosowie, Litwie, Mołdowie, Portugalii, Federacji Rosyjskiej, Rumunii i Ukrainie.

W niektórych krajach - dla zapewnienia ciągłości pracy instytucji i skutecznej ochrony praw człowieka – przewidziano pełnienie funkcji ombudsmana przez zastępcę do czasu objęcia stanowiska przez nowego ombudsmana. Tak jest w Czarnogórze, Hiszpanii, Łotwie, Macedonii Płn., Serbii i Słowenii.

Uchylenie zatem art. 3 ust. 6 ustawy o RPO, w sytuacji braku innego pozytywnego rozwiązania prawnego przewidującego zapewnienie ciągłości pracy urzędu RPO, stanowić będzie negatywny ewenement na skalę europejską.

VII.511.44.2020

(poniżej prezentujemy pełną treść pisma RPO do TK)

Koronawirus. Kolejna skarga RPO do WSA w sprawie kar dla obywateli za brak maseczki

Data: 2020-09-30
  • Obywatelka dostała od sanepidu 5 tys. zł kary za brak maseczki podczas majowego protestu przedsiębiorców w Warszawie
  • Mazowiecki inspektor sanitarny utrzymał tę decyzję – tak jak wobec innych ukaranych w związku z tymi protestami
  • Podstawą była policyjna notatka, która zgodnie z prawem nie może nią być. Obie decyzje naruszały także inne przepisy postępowania
  • RPO zaskarżył je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. To kolejna taka skarga na decyzje sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.

Pieniężne kary administracyjne nakładane przez sanepid za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii. Obecnie Rzecznik kieruje liczne skargi do sądów administracyjnych w przypadkach utrzymywania kar powiatowych sanepidów przez wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Czyni tak zwłaszcza mazowiecki  inspektor.

RPO powtarza stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie. Policja nie ma bowiem prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych obywatela.

A karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia.

Nie można też karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Niektóre zaś z ograniczeń, aktualnych w chwili nakładania kar, już nie obowiązują. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Sprawa pani Agnieszki

Powiatowy Inspektor Sanitarny m. st. Warszawy 14 maja 2020 r. ukarał panią Agnieszkę 5 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 7 maja 2020 r. obowiązku zakrywania ust i nosa podczas protestu przedsiębiorców. Decyzję tę 23 lipca utrzymał Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Warszawie, oddalając zażalenie RPO.

W ocenie organu odwoławczego, zaskarżona decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, a zarzuty zawarte w odwołaniach są chybione i nie zasługują na uwzględnienie. W ocenie Rzecznika, decyzja organu odwoławczego, jak również poprzedzająca ją decyzja PPIS wydano z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Naruszenie prawa strony do udziału w postępowaniu

Rzecznik zarzuca obu organom, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Nie zawiadomiły strony o wszczęciu postępowania administracyjnego, naruszając art. 61 § 4 K.p.a. Pozbawiły ją w ten sposób uprawnienia do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych.

Organ zdaje się twierdzić, że pomięcie udziału strony w postepowaniu nie ma znaczenia, ponieważ sankcja administracyjna opiera się na obiektywnej odpowiedzialności. Z drugiej jednak strony zarzuca stronie brak wykazania w odwołaniu okoliczności, które mogłyby minimalizować stopień jej winy. Organ zdaje się też w ogóle nie dostrzegać, że postępowanie dowodowe może być prowadzone w kierunku podważenia okoliczności wynikających z notatki policji.

W postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę. Dlatego postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego, opartego na zasadzie domniemania niewinności.

Organy orzekające w sprawie nie podjęły natomiast samodzielnych ustaleń w zakresie kwalifikowania się pani Agnieszki do zwolnienia z obowiązku zakrywania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych uregulowanego w §18 ust. 2 pkt 3 rozporządzenia z 2 maja 2020 r. W uzasadnieniach decyzji obu organów brak wzmianki na ten temat.

Organy nie wyjaśniły poza tym, w jakim konkretnie miejscu i w jaki sposób adresatka decyzji nie wywiązała się z obowiązku zakrywania ust i nosa, co w kontekście § 18 ust. 1 rozporządzenia w ówczesnym brzmieniu nie było bez znaczenia.

Z decyzji nie wynika, czy  naruszyła ona nakaz zasłaniania ust i nosa na ulicy, w parku, w budynku użyteczności publicznej etc., albo też we wszystkich tych miejscach – stojąc na miejscu zgromadzenia czy idąc (np. kierując się z zamiarem opuszczenia tego miejsca). Nie wiadomo też, czy naruszenie obowiązku polegało na tym, że odsłoniła usta i nosa na chwilę, czy miała je odsłonięte przez dłuższy czas. Czy uczyniła to w bliskiej odległości wielu ludzi, mniejszej niż 2 m, czy też zachowywała nakazany dystans społeczny – co niewątpliwie jest istotne dla oceny wagi naruszenia.

Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. MPWIS przypisał jednak stronie całkowitą bierność w tym zakresie i potraktował takie zachowanie jako dorozumiane przyznanie się strony do świadomego naruszenia przepisów. Takie postępowanie stoi w sprzeczności z koncepcją ciężaru dowodu, który spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie.

Trudno nie stwierdzić, że organ zarzuca stronie nieprzedstawienie stosownej argumentacji na swoją obronę po to, by ukryć swoje własne uchybienia w zakresie realizacji zasady prawdy obiektywnej. A tej zasadzie powinien był uczynić zadość już organ I instancji, m.in. poprzez umożliwienie stronie czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień przed wydaniem decyzji. Wyjaśnienia mogły pozwolić na ustalenie przez organ, czy pani Agnieszka nie kwalifikowała się do zwolnienia z obowiązku zasłaniania nosa i ust.

Nie ma racji MPWIS, uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek z art. 10 § 2 K.p.a. Pozwala on organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną.

W ocenie Rzecznika w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana. Taka sytuacja uzasadnia niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych. Późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia.

Należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji PPIS  brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 K.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Prymat interesu indywidualnego czy społecznego 

MPWIS stoi na stanowisku, że zawiadomienie strony o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia kary administracyjnej, a także umożliwienie jej wglądu w akta sprawy i wypowiedzenie się w jej przedmiocie, zniweczyłoby sens i cele regulacji art. 48a ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Stanowisko organu wystarczająco przedstawia następujący fragment uzasadnienia: „W obecnej sytuacji epidemiologicznej postępowania prowadzone przez organ administracji publicznej mają charakter działania w stanie wyższej konieczności i ukierunkowane są na likwidację zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, ochronę zdrowia i życia ludzkiego, a także mają na celu powstrzymać, a co najmniej zmniejszyć, wystąpienie ogromnych strat materialnych. Tak jest w niniejszej sprawie, gdzie po wyważeniu interesu indywidualnego i społecznego (publicznego) organ zobowiązany jest przyznać prymat interesowi społecznemu (publicznemu)”.

Odnosząc się do tego stanowiska, należy zauważyć, że prawu administracyjnemu nie jest znana koncepcja działania przez organ w stanie wyższej konieczności (a co najwyżej w stanie nie cierpiącym zwłoki, który, jak już wykazano nie ma w tym przypadku miejsca) ani też poświęcania podstawowych praw obywatela dla uznaniowo rozumianego dobra społeczeństwa.

Jeśli natomiast chodzi o przyznanie przez organ prymatu interesowi społecznemu, wskazać należy, że takie działanie, w prawnych i faktycznych realiach sprawy nie jest w żaden sposób uprawnione. Interesy te są równoważne, a ich ważenie, nakazane przepisem art. 7 nie polega na uznawaniu ”wyższości” jednego nad drugim, lecz na takim rozstrzyganiu sprawy, aby nie doprowadzić do naruszenia żadnego z nich.

Realizacja zasady z art. 7 k.p.a. nie może polegać na wydawaniu rozstrzygnięć administracyjnych kosztem obywatela, z pogwałceniem podstawowych zasad procedury administracyjnej. Rozstrzyganie kolizji między interesem społecznym a słusznym interesem obywatela może odbywać się tylko w granicach prawa. Te granice zakreśla również prawo strony do czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień w sprawie.

Tymczasem zdaniem organu realizacja tych praw zniweczyłaby nieuchronność nakładania kar administracyjnych za naruszenie obostrzeń epidemicznych. Analizując tok rozumowania organu trudno zatem nie wywieść wniosku, że organ II instancji kieruje się przekonaniem, iż nie po to ustawodawca ustanowił kary administracyjne, aby obywatel przeszkadzał władzy w ich nakładaniu, poprzez realizację swojego prawa do czynnego udziału w postępowaniu, a więc – poprzez realizację swojego prawa do obrony przed ewentualnie niesłusznym ukaraniem.

Tym samym interes społeczny, na który powołuje się organ II instancji i którego prymat uznaje, sprowadza się nie tyle do zapobiegania rozprzestrzenianiu wirusa Covid-19, ile do sprawnego i bezwzględnego karania obywateli - niezależnie od tego, czy okoliczności sprawy zostały ustalone na tyle bezspornie, że to uzasadniają. Taki sposób wykładni jest obcy polskiej doktrynie postępowania administracyjnego i bezspornie niezgodny z Konstytucją.

Istota kar administracyjnych

Nie sposób nie odnieść się także do uwag organu na temat istoty kar administracyjnych. Miały one na celu - w zamierzeniu organu - wykazanie, że Rzecznik Praw Obywatelskich tejże istoty nie rozumie, skoro zarzuca organowi I instancji naruszenie zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Uwagi te są o tyle nietrafne, że nawet prawu karnemu nie jest znana koncepcja kary natychmiastowej, z pozbawieniem sprawcy czynu prawa do obrony.

Prewencyjnej (odstraszającej) funkcji kary nie realizuje się w demokratycznym państwie prawa poprzez nałożenie tej kary i wykonanie jej jeszcze przed bezspornym ustaleniem kluczowych okoliczności popełnienia czynu. Wówczas bowiem nie mamy do czynienia z nieuchronnością kary a jej arbitralnością.

Notatka policji nie może być dowodem

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację z odwołania od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza policji zawierająca dane osobowe strony przekazana inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego sprawy.

Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Określa on zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone czynności. Ponadto żaden przepis ustawy nie daje policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej.

Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Uprawnienie policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Uprawnienie to nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.

W świetle powyższego przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję ustawowej podstawy do przetwarzania przez policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej.

W konsekwencji dane osobowe, przekazane przez policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatowi zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 K.p.a.

Przepis art. 77 § 1 K.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku z art. 77 § 1 K.p.a.

Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 K.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 K.p.a. Nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia.

Które przepisy stosować

Zgodnie z obowiązującymi w dacie orzekania przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązek zakrywania ust i nosa, oprócz osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa;  nie dotyczył także osoby zachowującej tzw. „dystans społeczny”, czyli odległości co najmniej 2 m od przebywających w tych miejscach osób.

Przepisy obowiązujące w dacie orzekania były względniejsze niż regulacje, które obowiązywały w dniu zdarzenia, czyli 7 maja 2020 r., gdyż zwalniały z obowiązku zakrywania nosa i ust nie tylko z uwagi na wspomniany wyżej stan zdrowia, ale także z uwagi na zachowanie dystansu społecznego. Organy nie wzięły tego pod uwagę, nakładając karę.

Tymczasem stosownie do postanowień art. 189c K.p.a., jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Zgodnie z tą dyrektywą, stanowiącą odzwierciedlenie art. 4 § 1 Kodeksu karnego, organ wymierzający administracyjną karę pieniężną zobligowany jest do uwzględnienia wszelkich korzystnych dla sprawcy deliktu administracyjnego zmian prawnych, do których doszło od momentu popełnienia przewinienia.

Przedstawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

V.511.288.2020

Działania prokuratury wobec sędzi Beaty Morawiec. RPO ma poważne wątpliwości

Data: 2020-09-28
  • Wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu sędzi Beaty Morawiec może być formą represji za jej oceny ostatnich zmian w sądownictwie  - ocenia RPO
  • Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie może takiego wniosku rozpoznać, bo zawiesił ją Trybunał Sprawiedliwości UE   
  • A sędzia wygrała w I instancji proces o ochronę dóbr osobistych wytoczony Ministrowi Sprawiedliwości
  • Powstaje zatem obawa o nadużywanie pozycji ministra oraz pośredni lub bezpośredni wpływ na podległych mu prokuratorów, w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego Prokuratora Generalnego

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił prokuratorowi krajowemu Bogdanowi Święczkowskiemu uwagi w sprawie działań wobec sędzi Beaty Morawiec. Nabrał bowiem poważnych wątpliwości co do postępowania prokuratury, zmierzającego do postawienia jej zarzutów rzekomej korupcji oraz wystąpienie do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie jej immunitetu.

Powstaje bowiem obawa, że postępowanie prokuratury może:

  • prowadzić do ograniczania wolności słowa sędzi, zapewnionej w art. 54 ust. 1 Konstytucji oraz art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka;
  • naruszać jej dobre imię chronione na mocy art. 47 Konstytucji;
  • w sposób niedopuszczalny ingerować w sferę jej niezawisłości gwarantowanej przez art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 6 ust. 1 EKPC, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE i art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej;
  • naruszać jej prawo do rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym zgodnie z prawem;
  • naruszać immunitet sędziego ustanowiony w art. 181 Konstytucji;
  • prowadzić do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej.

Okoliczności postępowania prokuratury wobec sędzi Beaty Morawiec

Pani sędzia wielokrotnie publicznie wyrażała krytyczne opinie o zmianach wprowadzanych w ostatnich latach w polskim systemie prawnym i sądowym. Jest ona prezesem Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, konsekwentnie dopominającego się o pełne poszanowanie niezawisłości sędziowskiej w Polsce. Powstaje wrażenie, że wszczęcie postępowania wobec niej i wniosek o uchylenie immunitetu jest formą represji za jej oceny.

Działania prokuratury mogą wywoływać także wrażenie, że zostały podjęte w zamiarze wywarcia wpływu na  środowiska sędziowskie i obywatelskie w celu zaprzestania krytyki i dążą do wywołania tzw. efektu mrożącego. Stają się również pożywką do medialnej kampanii zniesławiającej sędziów, obniżającej autorytet sądownictwa, a w efekcie - osłabiającej nie tylko trzecią władzę, ale całość struktur państwa.

Sędzia Beata Morawiec pozostaje w sporze sądowym z Ministrem Sprawiedliwości-Prokuratorem Generalnym. Powstaje zatem obawa nadużywania pozycji ministra oraz pośredniego lub bezpośredniego wpływu na podległych mu prokuratorów w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego.

Sędzia wygrała w I instancji sprawę przeciwko Ministrowi Sprawiedliwości o naruszenie jej dóbr osobistych. Sąd zobowiązał pozwanego do przeproszenia, zamieszczenia oświadczenia na stronie internetowej MS oraz zapłaty zadośćuczynienia.

W tych okolicznościach powstaje zatem wyrażana także w środkach masowego przekazu obawa o nadużywanie pozycji ministra oraz pośredni lub bezpośredni wpływ na podległych mu prokuratorów, w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego Prokuratora Generalnego.

A wskutek ewentualnego uchylenia immunitetu sędzia może zostać odsunięta od orzekania. Rodzi się obawa, że działania prokuratury mogą być motywowane chęcią pozbawienia jej możliwości orzekania przez długi czas. Może to być formą kolejnej represji o charakterze indywidualnym – podjętej także z intencją wpłynięcia na całe środowisko sędziów.

Izba Dyscyplinarna SN nie może podejmować działań wobec sędziów

Wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie sędzi Beaty Morawiec do odpowiedzialności karnej został (lub tez zostanie) skierowany do Izby Dyscyplinarnej z naruszeniem prawa.  Na mocy postanowienia Trybunału Sprawiedliwości z 8 kwietnia 2020 r. Izba Dyscyplinarna została zawieszona  (sprawa C-791/19 R Komisja przeciwko Polsce) do ogłoszenia ostatecznego wyroku TS.

Postanowienie to wiąże wszystkie organy krajowe w zakresie ich kompetencji, w tym prokuraturę. Należy je interpretować jako zawieszenie całości kompetencji orzeczniczej Izby względem sędziów. Nie można przyjąć, że Izba - której niezawisłość i bezstronność budzi zasadnicze wątpliwości z uwagi na okoliczności, w jakich została utworzona, jej cechy i sposób powołania jej członków – miałaby się powstrzymać od orzekania w sprawach sędziów w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej, a jednocześnie mogłaby orzekać w pozostałych sprawach dotyczących sędziów, zwłaszcza co do zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

SN prawomocnym orzeczeniem z 5 grudnia 2019 r. stwierdził zaś, że z powodu wad w procesie ustanowienia i obsadzenia Izby Dyscyplinarnej nie ona jest sądem ani w rozumieniu prawa Unii, ani prawa polskiego (art. 45 ust. 1 Konstytucji). Identyczna  konkluzja wynika też z uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. wykonującej wyrok TS UE  z 19 listopada 2019 r.

Z tych powodów Izba Dyscyplinarna SN i jej członkowie nie mogą podejmować żadnych działań orzeczniczych wobec sędziów - nie są uprawnieni do rozpoznania wniosku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędzi Beaty Morawiec.

Prokuratura Krajowa powinna zatem powstrzymać się od złożenia wniosku ws. sędzi Beaty Morawiec do Izby Dyscyplinarnej, a w przypadku jego złożenia – niezwłocznie go z niej wycofać.

Przeszukanie u sędzi, choć jest objęta immunitetem 

Zasadnicze wątpliwości RPO budzi także dopuszczalność przeprowadzenia przez prokuraturę czynności zmierzających do przeszukania w domu sędzi. W ich wyniku, jak podaje prasa, zajęto jej laptop.

Tymczasem sędzia nadal jest objęta immunitetem. Przeprowadzenie takich czynności może zatem bezpodstawnie ingerować w immunitet sędziowski gwarantowany przez art. 181 Konstytucji.

A zajęcie komputera, na którym sędzia (zgodnie z jej informacją, udzieloną również podejmującym czynności) może przetwarzać informacje dotyczące rozpoznawanych spraw, w tym  zapisane projekty przyszłych rozstrzygnięć i projekty uzasadnień, może prowadzić do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej.

Rzecznik zwrócił się do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o  informacje o stanie sprawy oraz odniesienie się do przedstawionych okoliczności w świetle zagrożeń dla konstytucyjnych praw i wolności jednostki.

Spytał, jakie kroki podjęto w celu realnego zagwarantowania, że na postępowanie prokuratury nie ma wpływu ani wyrażana przez sędzię krytyka zmian w wymiarze sprawiedliwości - w tym również krytyka bezpośredniego podporządkowania prokuratury urzędującemu politykowi - ani spór sądowy z Prokuratorem Generalnym, przełożonym wszystkim prokuratorów.

RPO poprosił również o wskazanie, jakie działania podjęto, aby wobec zajęcia komputera sędzi nie doszło do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej.

VII.510.118.2020

Sąd zaniżył udział w spadku małżonce zmarłego. Rzecznik składa skargę nadzwyczajną

Data: 2020-09-28
  • Zamiast połowy udziału w spadku po zmarłym mężu sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowie jedynie ćwierć
  • Równie błędnie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 3/4 spadku, choć mógł tylko połowę
  • W efekcie sąd naruszył nie tylko przepisy kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji
  • A takie orzeczenie uniemożliwia należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowy, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców.

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 2016 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli na podstawie ustawy: jego żona (w 1/4 części udziału), troje rodzeństwa (po 3/16 części każde) oraz bratanek i i bratanica (po 3/32 części).

Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

W 2018 r. wdowa złożyła wniosek o sprostowanie tego orzeczenia. Sąd go oddalił. Następnie dalsi spadkobiercy wnieśli zaś o zmianę postanowienia. Także i ten wniosek oddalono.

Zaskarżone postanowienie sądu nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Zarzuty RPO wobec postanowienia sądu

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że żona spadkodawcy, dziedzicząca w zbiegu z jego rodzeństwem oraz zstępnymi rodzeństwa, nabyła spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/4 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2, 4 i 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzeństwo i zstępni rodzeństwa spadkodawcy nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 3/4 części. Tymczasem zgodnie z art. 932 § 2, 4 i 5 Kc - wobec braku zstępnych spadkodawcy i gdy żaden z rodziców spadkodawcy nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa, dziedziczącym razem z małżonkiem spadkodawcy), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku jednego ze spadkobierców, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A przepisy 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Skarga wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: żona (w 1/2 części), troje rodzeństwa (po 1/8 części każde) oraz bratanek i bratanica (po 1/16 części).

RPO wniósł, by Sąd Rejonowy wstrzymał skuteczność zaskarżonego postanowienia do czasu rozstrzygnięcia skargi.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne nawet bez pogłębionej analizy stanu prawnego. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem, że: „udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonce spadkodawcy jedną czwartą spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie art. 932 § 2, 4 i 5 Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonkę spadkodawcy w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa zmarłego.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie powołanych do dziedziczenia. Natomiast na podstawie zaskarżonego postanowienia rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa spadkodawcy nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej trzy czwarte spadku.

Takie naruszenia przepisów są ewidentnym błędem sądu, mają charakter rażący, a do ich ustalenia nie potrzeba przeprowadzenia złożonych procesów intelektualnych. Uchybienia nie są wynikiem odmiennej wykładni prawa czy też konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji.

Sąd ograniczył się bowiem do uwzględnienia wniosku członka rodziny o stwierdzenie nabycia spadku, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi. A rozporządzanie nimi ponad udział wynikający z norm prawa materialnego może wiązać się z daleko idącymi konsekwencjami.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia spadkowego leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Postanowienie sądu uszczupliło zaś prawa majątkowe wdowy. A zatem gwarantowana w Konstytucji ochrona tych praw stała się w istocie iluzoryczna.

Tym samym sąd naruszył:

  • konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji;
  • konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.511.477.2019

Obywatelka dotknięta przepisami o zawieszaniu biegu przedawnienia podatku. RPO przyłącza się do jej sprawy w WSA

Data: 2020-09-28
  • Urząd skarbowy wyliczył obywatelce kilkadziesiąt tys. zł podatku za sprzedaż nieruchomości przed upływem 5 lat od jej nabycia
  • W sprawie postawiono też jej zarzuty, choć potem sprawę umorzono z powodu przedawnienia
  • Stała się kolejną osobą dotkniętą przepisami służącymi do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego
  • RPO przyłączył się do skargi obywatelki do WSA na sprawę wymiaru podatku, która także powinna być umorzona

Jeszcze w 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy Ordynacji podatkowej, służące do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły. Sprawa w TK wciąż nie jest zakończona. Tymczasem do RPO wciąż zgłaszają się osoby pokrzywdzone tymi przepisami. 

Sprawa obywatelki

11 grudnia 2019 r. Urząd Skarbowy wszczął dochodzenie o przestępstwo skarbowe. Chodziło o wykazanie w zeznaniu podatkowym obywatelki za 2013 r. zawyżonej kwoty kosztu uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia zabudowanej nieruchomości przed upływem 5 lat od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło jej nabycie. Miało to narazić podatek na uszczuplenie w kwocie 59 tys. zł.

Tego samego dnia US zawiadomił zarazem obywatelkę o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Zarzucił obywatelce czyn z art. 56 § 2 Kodeksu karnego skarbowego - co ogłoszono jej w lutym 2020 r. Ostatecznie w czerwcu 2020 r. US umorzył to dochodzenie wobec przedawnienia karalności czynu.

Zarazem 16 grudnia 2019 r. US określił zobowiązanie podatkowe obywatelki na 59 tys. zł. Uzasadnił, że rozliczenie podatkowe za 2013 r. było niepoprawne.  

Decyzję tę 16 marca 2020 r. utrzymał  Dyrektor Izby Administracji Skarbowej. Wskazał, że termin płatności podatku za 2013 r. upływał w kwietniu 2014 r., wobec czego termin przedawnienia rozpoczął bieg 1 stycznia 2015 r. i upływał  31 grudnia 2019 r. Powołując się na art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej stwierdził, że doszło do skutecznego zawieszenia biegu przedawnienia. A zawiadomienie o tym zostało skutecznie doręczone w trybie tzw. doręczenia zastępczego 27 grudnia 2019 r. (a więc przed upływem terminu przedawnienia).

Obywatelka zaskarżyła decyzję DIAS do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zarzuciła, że w jej sprawie doszło do nadużycia instytucji prawa w postaci wszczęcia postępowania karnego skarbowego, gdyż zostało ono wykorzystane jako podstawa zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Zdaniem skarżącej, nadużycie polegało także na bezprawnym utrzymaniu podatnika w stanie oskarżenia - mimo że postępowanie karne skarbowe powinno zostać umorzone 1 stycznia 2020 r. wobec przedawnienia karalności.

Przyłączenie się RPO do sprawy

Rzecznik przyłączył się do sprawy WSA po stronie obywatelki, dostrzegając w kwestionowanej decyzji naruszenie prawa. Wniósł o uchylenie decyzji DIAS i umorzenie postępowania.

RPO wskazał, że karalność przestępstwa skarżącej ustała 31 grudnia 2019 r. Należy zatem uznać, że skoro postępowanie karne skarbowe było dotknięte tak istotnym uchybieniem, jakim jest przedawnienie karalności czynu i ostatecznie zostało umorzone, to także z tego względu okoliczność jego zainicjowania nie może prowadzić do skutecznego zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Mając na uwadze wszystkie okoliczności, należy uznać, że w sprawie przeprowadzony tzw. test nadużycia dał wynik pozytywny. Doszło więc do naruszenia art. 70 § 6 pkt 1, art. 70c, art. 70 § 1, art. 120 i art. 121 Ordynacji podatkowej w związku z art. 2, art. 7 oraz art. 64 ust. 1 i 3 Konstytucji.

Chronologia zdarzeń wskazuje, że organ nadużył swojej kompetencji poprzez wszczęcie postępowania karnego skarbowego, które ostatecznie okazało się niezgodne z prawem i miało wyłącznie na celu zawieszenie biegu terminu zobowiązania podatkowego. Tym samym zaskarżona decyzja powinna zostać wyeliminowana z obrotu prawnego, a postępowanie podatkowe w sprawie skarżącej winno być w całości umorzone.

Systemowe działania RPO ws. instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych

Od dłuższego czasu w centrum zainteresowania Rzecznika znajduje się problematyka konstytucyjności przepisów sankcjonujących stosowane przez organy praktyki, polegającej na wszczynaniu postępowań karnych skarbowych z perspektywy zapobieżenia przedawnieniu zobowiązań podatkowych.

W 2014 r. RPO złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności art. 114a kks z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji, a także art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko osobie - z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik wskazywał, że zaskarżone przepisy stały się poręcznym instrumentem w rękach organów umożliwiającym wydłużenie prowadzenia postępowań podatkowych. Wszędzie tam, gdzie zachodziło niebezpieczeństwo przedawnienia zobowiązania podatkowego, w praktyce organ wszczynał postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe, w konsekwencji powodując zawieszenie przedawnienia zobowiązania.

Jest to nie do pogodzenia z zasadą ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. A jednostka nie ma żadnego efektywnego środka ochrony swoich praw.

W ocenie RPO art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej, przewidujący negatywne skutki dla podatnika w postaci zawieszenia biegu terminu przedstawienia zobowiązania podatkowego z chwilą wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciw osobie, stanowi klasyczną pułapkę zastawioną na podatnika. Nie zapewnia jednostce bezpieczeństwa prawnego, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe bez  przyznania stosowanych gwarancji procesowych.

10 stycznia 2017 r. TK rozpoznawał ten wniosek (sygn. akt K 31/14). Sprawa ostatecznie nie została zakończona, ponieważ Trybunał postanowił zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez terminu.

Ponadto 17 stycznia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną (sygn. akt SK 100/19). Wniósł o stwierdzenie, że art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w brzmieniu nadanym art. 1 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2013 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa, ustawy – Kodeks karny skarbowy oraz ustawy – Prawo celne o treści: „bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania”, w zakresie w jakim wywołuje skutek w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego w związku z wszczęciem postępowania karnego lub postępowania o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe również w sytuacji, gdy wszczęcie postępowania przygotowawczego nastąpiło wobec braku uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego – jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji. Także ta sprawa nadal oczekuje na rozstrzygnięcie.

RPO przedstawił też stanowisko w postępowaniu uchwałodawczym przed NSA w sprawie sygn. akt I FPS 1/18. Akcentował konieczność zastosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów wskazując, że zawiadomienie podatnika dokonane na podstawie art. 70c Ordynacji podatkowej informujące, że z określonym co do daty dniem, „na skutek przesłanki z art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej” nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego podatnika za wskazany okres rozliczeniowy, nie jest wystarczające do stwierdzenia, że nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia tego zobowiązania na podstawie art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej.

W ocenie Rzecznika podatnik powinien wiedzieć nie tylko o tym, że jego zobowiązanie podatkowe się nie przedawniło, ale także powinien znać przyczynę takiego stanu. Rzecznik uzasadniał ten pogląd koniecznością interpretowania przepisu art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w sposób zapewniający gwarancję przestrzegania zasady in dubio pro tributario oraz zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

W uchwale z 18 czerwca 2018 r. NSA nie podzielił stanowiska Rzecznika. Uznał, że zawiadomienie na podstawie art. 70c Ordynacji podatkowej informujące, że z określonym co do daty dniem, na skutek przesłanki z art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego podatnika za wskazany okres rozliczeniowy, jest wystarczające do stwierdzenia, że nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia tego zobowiązania.

V.511.311.2020

RPO skarży do WSA 10 tys. zł kary za niezachowanie odległości na ulicy [sprawa wygrana]

Data: 2020-09-25

Pan T. ukarany został przez sanepid karą 10 tys. zł za niezachowanie odległości 2 metrów w 16 maja 2020 r. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa. RPO zaskarżył więc tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Jest to kolejna taka interwencja RPO. Rzecznik Praw Obywatelskich wylicza błędy popełnione przez Sanepid:

  • nie zawiadomił pana T o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego (obowiązek wynikający z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego). Nie zapewnił tym samym mu czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  • Zdaniem Rzecznika nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego (brak jest więc podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a). Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu.
  • Ponadto, Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy - notatkę służbową funkcjonariusza Policji z danymi osobowymi skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego.

[Aktualizacja: 12.01.2021 WSA przyznal rację Rzecznikowi i uchylił karę]

V.7018.439.2020

RPO skarży do WSA 10 tys. zł kary dla kobiety za niezachowanie odległości

Data: 2020-09-25

Pani K. ukarana została przez sanepid karą 10 tys. zł za niezachowanie odległości 2 metrów w dniu 8 maja 2020 r. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa. RPO zaskarżył więc tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich wylicza błędy popełnione przez Sanepid:

  • nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej (obowiązek wynikający z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego). Tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  • Zdaniem Rzecznika nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego (brak jest więc podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a). Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu.
  • Ponadto, Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy - notatkę służbową funkcjonariusza Policji z danymi osobowymi skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego.

V.7018.437.2020

Rzecznik do TSUE: pytania prejudycjalne przesłane przez Kamila Zaradkiewicza - niedopuszczalne

Data: 2020-09-25
  • Są wątpliwości czy sposób, w którym Kamil Zaradkiewicz został powołany do Sądu Najwyższego, daje gwarancje jego niezawisłości i bezstronności jako sędziego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu pismo procesowe w sprawie prejudycjalnej zainicjowanej przez jednoosobowy skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego obejmujący Kamila Zaradkiewicza
  • RPO wniósł o uznanie pytań za niedopuszczalne z powodu wniesienia go przez organ, wobec którego istnieją wątpliwości, czy można go uznać za „sąd” w rozumieniu prawa Unii

Spór krajowy przed Sądem Najwyższym powstał na gruncie umowy kredytu hipotecznego zawierającej klauzule abuzywne, posiada zatem element unijny. Jednak skład Izby Cywilnej SN nie postawił TSUE żadnych pytań dotyczących prawa konsumenckiego, odpowiedzi na które miałyby mu pomóc w merytorycznym rozstrzygnięciu sprawy krajowej. Zamiast tego pytania (C-132/20 Getin Noble Bank) zmierzają do zakwestionowania legalności wcześniejszych powołań sędziowskich z nominacji poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa, czy nawet sięgających powołań przez Radę Państwa PRL.

Autorem pytań jest Kamil Zaradkiewicz, powołany na urząd sędziego Sądu Najwyższego w 2018 r., w procesie wszczętym i przeprowadzonym z rażącym naruszeniem prawa krajowego i wymogów prawa Unii. Pytania były jego reakcją na wydanie przez TS wyroku w sprawie A.K. in. (wyrok z 19 listopada 2019 r., C-585, 624 i 625/18), w którym Trybunał określił kryteria i tryb oceny niezawisłości sędziów krajowych. Na podstawie wyroku TS niektóre sądy w Polsce podjęły działania na rzecz weryfikacji przymiotów nowo powołanych sędziów.

RPO ocenił, że treść pytań Izby Cywilnej SN oraz kontekst sprawy wskazują, że pytania faktycznie proponują swoisty mechanizm równoległości – zakwestionowanie niezawisłości „nowych” sędziów ma wiązać się z podważaniem statusu sędziów powołanych wcześniej -  podczas gdy niepodnoszenie wad w procesie powołania nowych sędziów miałoby także zapewnić spokój „starym” sędziom.

Można uznać, że odesłanie prejudycjalne ma w istocie rzeczy skłaniać do rezygnacji z prób weryfikowania statusu i przymiotów nowo powołanych sędziów, czyli w praktyce prowadzić do zarzucenia jakiejkolwiek kontroli wadliwości ich powołania.

W stanowisku przedstawionym Trybunałowi Sprawiedliwości RPO podniósł, że są wątpliwości, czy  organ odsyłający może być traktowany jako „sąd” w rozumieniu prawa Unii. Istnieją argumenty przemawiające za tym, że charakter i waga nieprawidłowości zaistniałych przy powołaniu Kamila Zaradkiewicza na stanowisko sędziego SN zniweczyły skutek procesu mianowania i z tego powodu dyskwalifikują składy orzekające SN z jego udziałem.

Wady procesu powołania odbierają przymiot orzeczeń sądowych aktom przyjmowanym przez taki organ i nakazują traktować jako nieistniejące. RPO ocenił zatem, że w ogóle nie doszło do wystąpienia z pytaniami, ponieważ istnieją podstawy, by uznać, że postanowienie odsyłające przygotowane przez Kamila Zaradkiewicza nie było orzeczeniem sądu krajowego i nie mogło zainicjować procedury prejudycjalnej na podstawie art. 267 TFUE.

Całościowa ocena okoliczności prawnych i faktycznych procesu, w którym Kamil Zaradkiewicz został powołany do SN, może prowadzić do uznania braku gwarancji niezawisłości i bezstronności jego jako sędziego i organów, w których zasiada.

W uwagach pisemnych Rzecznik przedstawił szczegółową ocenę statusu oraz przymiotów organu krajowego kierującego pytania do TS, w świetle kryteriów „sądu” wypracowanych w orzecznictwie Trybunału na gruncie art. 267 TFUE, art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE oraz art. 19 ust. 1 TUE. RPO wskazał, że w tej sprawie – dla uznania zdolności organu do zainicjowania procedury prejudycjalnej – kluczowe znaczenia mają dwa kryteria:

  1. Kryterium podstawy prawnej sądu, tj. spełnienia wymogów „ustanowienia na mocy ustawy” obejmujących również proces powoływania sędziów. Sąd nieustanowiony w prawidłowy, zgodny z prawem sposób będzie pozbawiony legitymacji wymaganej w społeczeństwie demokratycznym do rozstrzygania sporów prawnych. Procedura powoływania sędziów musi być uregulowana i przeprowadzona tak, aby organy władzy politycznej nie mogły dyskrecjonalnie powoływać sędziów według własnego uznania. Tacy sędziowie nie będą budzili zaufania ani w społeczeństwie, ani pośród stron postępowań sądowych prowadzonych przez nich.
  2. Kryterium niezależności, niezawisłości i bezstronności organu sądowego jako podstawowa gwarancja rzetelnego procesu i ochrony wszystkich praw i wolności jednostek. Wymaga, by sądy były chronione przed ingerencją i naciskami z zewnątrz, wypełniały swoje zadania w pełni autonomicznie, bez podporządkowania komukolwiek, w sposób wolny od nakazów czy wytycznych z jakiegokolwiek źródła. Sądy muszą też pozostawać neutralne, przestrzegać obiektywizmu i równego dystansu od stron postępowania. Gwarancje te mają być zachowane nie tylko w trakcie wykonywania funkcji orzeczniczych, ale już wcześniej – sam proces powoływania sędziów musi być przeprowadzony tak, aby wykluczyć wątpliwości co do niezawisłości i bezstronności powoływanych osób.

Rzecznik przedstawił okoliczności powołania i obsadzenia Krajowej Rady Sądownictwa, następnie zainicjowania i przebiegu procedury kwalifikowania sędziów do Sądu Najwyższego,  postępowania samej osoby wchodzącej w skład organu odsyłającego, a także okoliczności przedstawienia Prezydentowi RP wniosków w sprawie powołania i wręczenia aktów powołania.

W szczególności RPO podniósł:

  • Przedwczesne przerwanie 4-letniej, konstytucyjnie gwarantowanej kadencji poprzednich członków Rady, niekonstytucyjny wybór nowych 15 sędziowskich członków KRS, brak wystarczającej niezależności KRS od innych organów władzy publicznej oraz faktyczna rezygnacja KRS z wypełniania konstytucyjnej roli stania na straży niezawisłości sędziowskiej – dyskwalifikują Radę jako niezależnego, obiektywnego inicjatora wniosków do Prezydenta RP w sprawie powołania na stanowiska sędziowskie.
  • Zainicjowanie procedury nominacyjnej do SN aktem, który nigdy nie nabrał ważności, powszechny bojkot wyborów przez środowiska sędziowskie i inne zawody prawnicze, brak rzeczywistej weryfikacji kandydatur, widoczny wpływ polityczny w procesie selekcji nominatów oraz powiązanie osób mianowanych z przedstawicielami władzy, naruszenie prawomocnych orzeczeń sądu zawieszających wykonanie uchwał nominacyjnych, zniweczenie sądowej kontroli procesu mianowania, a wreszcie usilne działania władz publicznych na rzecz legalizacji wadliwie powołanych sędziów – niweczą procedurę nominacyjną do Sądu Najwyższego, przekreślają skutek nominacyjny i odbierają legitymację powołanym osobom do rozstrzygania sporów prawnych. Nie zaistniały bowiem obiektywne warunki, by tacy sędziowie i takie organy sądowe mogli być postrzegani jako niezawiśli i obiektywni. Rażące naruszenie zarówno zasad materialnych jak i reguł proceduralnych powoływania sędziów sprawiły, że w sposób zasadniczy i trwały podważone zostało zaufanie do nich.
  • Powiązanie osoby wchodzącej w skład organu odsyłającego z urzędującym Ministrem Sprawiedliwości, bezpośrednia interwencja Ministra w sprawie jego nominacji, zasadnicza zmiana poglądów prawniczych kandydata przekazana w dniu nominacji, zignorowanie przezeń orzeczenia sądowego mającego wpływ na jego status, a także instrumentalne potraktowanie procedury prejudycjalnej w celu własnej legitymizacji – nie pozwalają pozbyć się poważnych wątpliwości co do zachowania przez nią standardów niezawisłości i bezstronności w podejmowanych działaniach orzeczniczych.

W ocenie RPO przeprowadzenie analizy na podstawie wymogów traktatowych oraz orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości, z uwzględnieniem całokształtu czynników i okoliczności sprawy, nie pozostawia wątpliwości co do negatywnej oceny możliwości i dopuszczalności wystąpienia przez organ krajowy z odesłaniem prejudycjalnym.

VII.510.30.2020

Sąd Najwyższy uniewinnił kibica po kasacji RPO na jego korzyść  

Data: 2020-09-24
  • Nie można karać kibica za przenoszenie racy, skoro karze podlega tylko jej przewóz 
  • Dlatego Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił kibica
  • Sąd rejonowy ukarał go grzywną i dwuletnim zakazem wstępu na imprezy sportowe za posiadanie racy
  • Przeoczył jednak, że wykroczeniem jest tylko posiadanie materiałów pirotechnicznych podczas przejazdu uczestników imprezy masowej – a ukarany posiadał racę podczas przemarszu grupy kibiców przez miasto 

Według Rzecznika Praw Obywatelskich taki rażący błąd sądu wymagał uchylenia wyroku przez Sąd Najwyższy i uniewinnienia kibica.

Doszło bowiem do naruszenia zasady prawa rzymskiego nullum crimen sine lege stricta, która jest do dziś stosowana. Oznacza ona, że sprawca odpowiada za popełnienie dokładnie takiego czynu, jaki wyczerpuje znamiona ustawy – a nie za popełnienie czynu podobnego.

Sprawa kibica

Jeden z sądów rejonowych, który rozpatrywał wniosek o ukaranie kibica za posiadanie racy w związku z ligowym meczem piłkarskim na Śląsku w 2016 r. Sąd uznał go za winnego wykroczenia, polegającego na tym, że posiadał wyroby pirotechniczne w postaci racy, gdy uczestniczył w „przejściu zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej” przez miasto.

Na mocy art.50a § 1a Kodeksu wykroczeń sąd ukarał go za to 3 tys. zł grzywny. Ponadto na 2 lata zakazał mu wstępu na imprezy masowe  w całej Polsce. Wyrok nie został zaskarżony i uprawomocnił się w I instancji.

Argumenty kasacji RPO

Wyrok został wydany z rażącym naruszeniem prawa materialnego – uznał RPO, który złożył kasację na korzyść kibica.

Rzecznik nie kwestionował ustaleń faktycznych sądu, że kibic miał przy sobie racę. Nie mogło to jednak przesądzać o jego winie i skazaniu.

Art. 50a § 1a Kw przewiduje bowiem karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 3000 zł dla tego, „kto - będąc uczestnikiem przejazdu zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej - posiada wyroby pirotechniczne albo nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot”.

Do popełnienia tego wykroczenia konieczne jest zatem zrealizowanie dwóch znamion: bycia uczestnikiem „przejazdu” i posiadania wyrobów pirotechnicznych. Tymczasem kibic nie został uznany za winnego „przejazdu” – co jest wymaganym znamieniem tego wykroczenia - lecz „przejścia” zorganizowanej grupy kibiców.

Zgodnie z zasadą nullum crimen sine lege stricta znamiona czynu podlegającego karze powinny być odczytywane ściśle i dosłownie. Niedopuszczalne jest stosowanie wykładni rozszerzającej oraz analogii na niekorzyść sprawcy.

Zachowanie, za które kibic został skazany, nie jest zabronione pod groźbą kary. Uznanie zaś, że „przejście” stanowi „przejazd” wbrew dyrektywom wykładni językowej stanowi niedopuszczalną w prawie karnym wykładnię rozszerzającą na niekorzyść obwinionego - pisał RPO w kasacji.

Wyrok SN wraz z uzasadnieniem

24 września 2020 r.  SN w Izbie Karnej uwzględnił kasację (sygn. akt IV KK 309/19) i uniewinnił ukaranego. Uznał, że sąd zastosował w tej sprawie niedopuszczalną wykładnię rozszerzającą. Kasację RPO poparła przed SN Prokuratura Krajowa.

Sąd nie sporządził uzasadnienia w tej sprawie, wobec tego nie można jednoznacznie ustalić wszystkich argumentów, którymi kierował się, wydając zaskarżone orzeczenie. Jednak z ustaleń faktycznych zawartych w opisie prawomocnie przypisanego czynu wynika, że obwiniony został uznany winnym wykroczenia w postaci przejścia zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej, w trakcie którego posiadał wyroby pirotechniczne (racę).

W kontekście poczynionych ustaleń faktycznych wskazać należało, że w sprawie Istniały dowody, zebrane w toku czynności operacyjnych, pozwalające sądowi na rozważenie możliwości dokonania ustalenia o posiadaniu przez obwinionego wyrobów pirotechnicznych w czasie przejazdu koleją na miejsce imprezy masowej. Dowody te nie zostały jednak dostrzeżone przez sąd, a wobec prawomocności ustaleń faktycznych w sprawie, nie mogły stanowić przedmiotu rozważań Sądu Najwyższego w zakresie zasadności wniesionej kasacji.

Kontynuując rozważania prawne, należało dokonane ustalenia faktyczne skonfrontować ze znamionami wykroczenia stypizowanego w art. 50a § 1a k.w. Odpowiedzialności przewidzianej w tym przepisie podlega sprawca, który będąc uczestnikiem przejazdu zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej, posiada przedmioty określone w art. 50a § 1 k.w. (nóż, maczetę lub inny podobnie niebezpieczny przedmiot) lub wyroby pirotechniczne.

O ile posiadanie przez obwinionego wyrobów pirotechnicznych w postaci racy nie jest kwestionowane, rozważenia wymaga znamię „uczestnik przejazdu". Obwiniony nie został bowiem uznany winnym jako uczestnik „przejazdu", co jest wymaganym znamieniem tego wykroczenia, lecz „przejścia" zorganizowanej grupy kibiców. Jak zdefiniowano w Słowniku Języka Polskiego, „przejazd" oznacza przebywanie jakiejś drogi pojazdem, natomiast „przejście" w znaczeniu „przejść, przechodzić" oznacza „idąc przebyć jakąś drogę" (zob. Słownik Języka polskiego PWN pod red. W. Doroszewskiego).

Nie ulega zatem wątpliwości, że zakresy znaczeniowe obu tych pojęć różnią się. Dlatego uznanie, że - kryminalizowany przez art. 50a § 1a k.w. - przejazd może być także utożsamiony z przejściem stanowi niedopuszczalną w myśl zasady nullum crimen sine lege sthcta wykładnię rozszerzającą na niekorzyść sprawcy.

Na marginesie odnotować należy, że nie było również możliwe przypisanie obwinionemu wykroczenia z art. 50a § 1 k.w. albowiem przepisem tym nie objęto posiadania materiałów pirotechnicznych. Nie można również zakładać, że raca stanowi „inny podobnie niebezpieczny przedmiot" jak nóż, czy maczeta.

Podsumowując, zachowanie polegające na tym, że będąc uczestnikiem przejścia zorganizowanej grupy uczestników masowej imprezy sportowej obwiniony posiadał wyroby pirotechniczne nie jest zabronione pod groźbą kary. W związku z tym swoim zachowaniem obwiniony nie wyczerpał znamion ustawowych przypisanego mu wykroczenia. Dlatego, w uwzględnieniu zarzutu kasacji, zaskarżony wyrok należało uchylić, a uznając skazanie za niesłuszne w stopniu oczywistym, obwinionego należało uniewinnić od zarzuconego mu wykroczenia (art. 112 k.p.w. w zw. z art. 537 § 2 in fine k.p.k.). 

BPK.511.23.2019

Skarga do WSA na karę 5 tys. z Sanepidu na podstawie notatki policyjnej

Data: 2020-09-24

Sanepid ukarał pana K. karą 5 tys. zł za niezachowanie odstępu 2 metrów w czasie majowej demonstracji przedsiębiorców. Oparł się przy tym na notatce policjanta. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich notatka policyjna, która jest jedynym pozyskanym przez organ dowodem świadczącym jakoby o naruszenie przez uczestnika prawa, jest dowodem sprzecznym z prawem. Dlatego RPO zaskarżył decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Zdaniem RPO Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, który określa zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone rodzajowo czynności.

Ponadto żaden przepis nie daje policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych. Notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone.

  • Zdaniem Rzecznika brak jest również podstaw do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. w postępowaniu w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu.
  • nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  • Nałożenie kary nie było sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, więc nie można było zastosować art. 10 § 2 k.p.a.
  • Ponadto Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy, a którym była notatka służbowa policjanta zawierająca dane osobowe skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Zauważyć należy zatem, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Podkreślenia również wymaga, że notatka służbowa nie ma mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona w przepisanej formie, czego wymaga art. 76 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, przedmiotowa notatka nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu tego przepisu.
  • Aby zakwestionować moc dowodową notatki służbowej sporządzonej przez funkcjonariusza policji, należałoby przedstawić dowód przeciwny, skutecznie podważający ustalenia zawartej w tej notatce. Analiza treści notatki służbowej nie dała bowiem organowi podstaw do podania w wątpliwość opisanego w niej zdarzenia, jak również zakwestionowania wiarygodności osoby, która sporządziła notatkę. Oświadczenie pana B dotyczące nieobecności w miejscu zatrzymania przez policję, któremu przeczą jego wyjaśnienia zamieszczone w dalszej części odwołania, nie jest natomiast wystarczającym kontrargumentem.

V.7018.476.2020

RPO skarży do WSA kary sanepidu za niezachowanie odległości w czasie zgromadzeń

Data: 2020-09-24
  • 20 maja 2020 r. pan K. został ukarany przez Sanepid 10 tys. zł kary za złamanie 16 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się osób w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie. RPO zaskarżył to do WSA w Warszawie.
  • AKTUALIZACJA 12 stycznia 2021 r. na posiedzeniu niejawnym sąd stwierdził nieważność tej decyzji

Argumenty RPO dotyczą sposobu ukarania obywatela:

  1. Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 Kodeksu postępowania administracyjnego i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego.
  2. Zdaniem Rzecznika brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a w postępowaniu w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu.
  3. Ponadto, Rzecznik zakwestionował jedyny dowód, na podstawie którego organ inspekcji sanitarnej ustalił stan faktyczny sprawy, a którym była notatka służbowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji zawierająca dane osobowe skarżącego. Zdaniem Rzecznika żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zauważyć należy zatem, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone.
  4. Podkreślenia również wymaga, że notatka służbowa nie ma mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona w przepisanej formie, czego wymaga art. 76 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, przedmiotowa notatka nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu tego przepisu

V.7018.439.2020

Rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości w sprawie statusu nowych sędziów SN - z udziałem przedstawicieli RPO

Data: 2020-09-22
  • Przed Wielką Izbą Trybunału Sprawiedliwości 22 września 2020 r. odbyły się dwie rozprawy w sprawie zgodności z prawem Unii powołania nowych sędziów Sądu Najwyższego według procedury ukształtowanej w 2018 r., a także  możliwych następstw prawnych dokonanych przez nich czynności lub orzeczeń – w przypadku ustalenia wadliwości powołań
  • Wady procedury kwalifikacyjnej do SN zniweczyły skutek nominacyjny i odbierały legitymacją powołanym osobom do rozstrzygania sporów prawnych - ocenia RPO
  • Wady te oraz postępowanie kandydatów podważyły również zaufanie co do możliwości zachowania przez te osoby standardów niezawisłości i bezstronności

Obie sprawy łączy to, że na pewnym etapie postępowania czynności dokonali w nich sędziowie Sądu Najwyższego wchodzący w skład nowo powołanych izb – Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP) oraz Izby Dyscyplinarnej. Są to organy, które zgodnie z ustawą o SN, mogą orzekać w sprawach objętych prawem Unii, zatem proces mianowania sędziów do nich musi spełniać wymogi prawa Unii, a w szczególności zasady skutecznej ochrony sądowej.

  • W pierwszej ze spraw, C-487/19 (W.Ż.), sąd odsyłający (7-osobowy skład Izby Cywilnej SN) pytał, czy wymogom prawa Unii odpowiada jednoosobowy skład SN z udziałem sędziego Izby Kontroli Nadzwyczajnej, powołanego w nowej procedurze. Sprawa została zainicjowana przez sędziego Waldemara Żurka, który odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa od decyzji Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie o przeniesieniu do innego wydziału tego sądu oznaczającą jego faktyczną degradację. Z kolei od uchwały KRS umarzającej postępowanie odwoławcze, sędzia odwołał się do Sądu Najwyższego. Jednocześnie złożył wniosek o wyłączenie od jej rozpoznania wszystkich sędziów orzekających w IKNiSP, na właściwość której wskazywały przepisy uchwalone pod koniec 2017 r. Zarzucał wadliwość ich powołania rzutujący na brak gwarancji niezawisłości i bezstronności. Zanim Izba Cywilna SN ów wniosek rozpoznała, sprawę odwoławczą odrzuciła osoba nowo powołana do Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Rozważając dalsze kroki w tej sprawie, Izba Cywilna przesłała Trybunałowi w Luksemburgi pytanie dotyczące statusu tego sędziego.
  • W drugiej sprawie, C-508/19 (Prokurator Generalny), sąd odsyłający (3-osobowy skład Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN) wniósł szereg pytań dotyczących statusu sędziego Izby Dyscyplinarnej oraz skuteczności podejmowanych przez niego czynności. Sprawa została wniesiona do Sądu Najwyższego z powództwa sędzi Moniki Frąckowiak przeciwko sędziemu Izby Dyscyplinarnej, który pełniąc obowiązki prezesa tej Izby wyznaczył sąd dyscyplinarny pierwszej instancji do rozpatrzenia jej sprawy. Sędzia uznała, że nie miał prawa tego uczynić, ponieważ nie został skutecznie powołany na stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższy, i z tego powodu jego zarządzenie nie wywołuje wobec niej skutków prawnych.

Do obu spraw toczących się przed Sądem Najwyższym przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami ustawowymi, a tym samym stał się zatem również stroną obu spraw prejudycjalnych rozpoznawanych przez TS. W każdej z rozpraw uczestniczyli przedstawiciele łącznie pięciu stron: skarżącego w sprawie krajowej, Prokuratora Generalnego, RPO, Rzeczypospolitej Polskiej oraz Komisji. Pełnomocnikami RPO byli zastępca RPO Maciej Taborowski i Paweł Filipek z Biura RPO.

Wystąpienia RPO na obu rozprawach są załączone poniżej. RPO uznał, że pytania sądów odsyłających są dopuszczalne, a udzielenie na nie odpowiedzi przez TS niezbędne SN do rozstrzygnięcia kwestii objętych prawem Unii.

Z kolei przedstawiając argumentację na rzecz bezpośredniej skuteczności unijnej zasady ochrony sądowej (art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE), RPO zwrócił się do TS o orzeczenie przesądzające o zgodności powołania nowych sędziów SN z wymogami prawa Unii (orzeczenie wynikowe), tak aby ewentualne wyroki TS nie mogły zostać ograniczone w swej skuteczności w podobny sposób, jak wyrok TS z 19 listopada 2019 r.  w sprawie A.K. i inni.

Stanowisko RPO określało również relację między wymogami sądu „ustanowionego na mocy ustawy” oraz gwarancji niezawisłości i bezstronności. Podkreślono, że bez spełnienia któregokolwiek z nich, organ nie może być uważany za sąd, wskazując równocześnie na logiczną sekwencję, w której te wymogi powinny być badane. W szczególności, ustalenie, że organ nie spełnia wymogu ustanowienia na mocy ustawy, powinno zwalniać z badania dalszych jego przymiotów.

RPO dokonał również oceny procesu powołania nowych sędziów SN w świetle wymogów prawa Unii. Wskazał, że:

  • Ukształtowanie i obsadzenie Krajowej Rady Sądownictwa na nowo, spowodowało, że KRS nie była niezależnym, obiektywnym inicjatorem wniosków do Prezydenta RP w sprawie powołania na stanowiska sędziowskie.
  • Wady procedury kwalifikacyjnej do Sądu Najwyższego zniweczyły skutek nominacyjny i odbierały legitymacją powołanym osobom do rozstrzygania sporów prawnych.
  • Wady te, oraz postępowanie kandydatów, w sposób zasadniczy i trwały podważyły również zaufanie co do możliwości zachowania przez te osoby standardów niezawisłości i bezstronności.

W ocenie Rzecznika, organy władzy ustawodawczej i wykonawczej tak ukształtowały procedurę wyboru sędziów SN, aby najpierw – doprowadzić do obsady SN osobami przez siebie popieranymi, a następnie ­­– wybór ten wszelkimi sposobami zalegalizować. Zrobiono tak, nie po to – by zapewnić osobom powołanym niezawisłość i bezstronność, ale żeby organy władzy pozasądowej zapewniły sobie wpływ na treść decyzji sądowych.

RPO podniósł również, że naruszenie prawa krajowego i wymogów prawa Unii przy powoływaniu sędziego, dokonane w sposób rażący i dodatkowo intencjonalnie przez władze krajowe, powinno prowadzić do odmowy rozciągnięcia na te osoby ochrony wynikającej z gwarancji nieusuwalności sędziego. Z tego samego powodu nie powinna ona być objęta ochroną wynikającą z zasady pewności prawa.

Negatywną ocenę intencjonalności działania władz krajowych, potęguje ponadto systemowy wymiar zmian wprowadzanych w polskim wymiarze sprawiedliwości, przy braku realnej kontroli konstytucyjności prawa. Rzecznik stwierdził, ze Trybunał Konstytucyjny nie spełnia dziś roli sądu prawa, wykorzystywany jest natomiast do legitymizowania działań niezgodnych z Konstytucją

Skoro, z powodu naruszenia prawa, nie można uznać skutków procesu mianowania, a osoby powołane do SN, nie zostały ustanowione sędziami na mocy ustawy, to ich działania i akty pozostają bezskuteczne w sferze prawa Unii. Nie są orzeczeniami sądowymi, które miałyby korzystać z powagi rzeczy osądzonej, oraz wiązać inne sądy i organy państwa.

W razie potrzeby, sąd krajowy może zatem wprost odwołać się do prawa Unii, i w oparciu o zasadę pierwszeństwa, odmówić skuteczności aktu wydanego przez organ nie spełniający unijnych wymogów. Oznaczać to będzie pominięcie aktu takiego organu, zgodnie zaś z orzecznictwem TS, mechanizm bezskuteczności (pomijalności) aktu znajduje zastosowanie tak dla generalnych i abstrakcyjnych norm prawa krajowego, jak i aktów o charakterze indywidualnym i konkretnym. W podobny zresztą sposób sąd krajowy będzie zobowiązany pominąć zarówno przepisy ustawowe – w szczególności ustawy kagańcowej – stojące na drodze odmowie uznania statusu wadliwie powołanych sędziów, jak i orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 20 i 21 kwietnia 2020 r. (sprawy U 2/20 i Kpt 1/20) uznające niekonstytucyjność uchwały SN z 23 stycznia 2020 r.

RPO wskazał również, że kwestie dotyczące umocowania i przymiotów organu mogącego orzekać w sprawach objętych prawem Unii, mogą być rozpoznawane wyłącznie przez organy, które same te wymogi spełniają. W szczególności, w takich sprawach nie mogą orzekać ani składy Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ani Izby Dyscyplinarnej. W takiej sytuacji organ właściwy należy określić zgodnie z przepisami obowiązującymi przed przyznaniem właściwości organowi nie będącemu sądem.

 

Jeśli ufamy instytucjom - rozmowa z Adamem Bodnarem w Dwutygodniku.com

Data: 2020-09-21

WITOLD MROZEK: Czy można powiedzieć, że nawet Sanepid stał się dziś w Polsce narzędziem cenzury? W maju nałożył drakońskie kary na artystów organizujących polityczny happening.

ADAM BODNAR: Na pewno akcja „List” jest tego dowodem. Zabrakło tu zrozumienia, potraktowano to działanie jako naruszenie norm sanitarnych. Cieszę się, że udało się w tej sprawie coś szybko poradzić. Jej nagłośnienie, pokazanie całego absurdu sytuacji sprawiło, że Sanepid szybko się z tego wycofał – na poziomie poprawienia własnej decyzji – po przystąpieniu do sprawy przez RPO i przedstawieniu pełnej prawnej argumentacji. Ale w innych sprawach wcale nie było tak łatwo, z niektórymi trzeba było iść do sądu. Natomiast osoby zaangażowane w akcję „List” dość szybko przestały mieć kłopoty, dlatego mam nadzieję, że dobrze wykorzystają zebrane na obronę pieniądze, wydając je na jakiś dobry i szczytny cel społeczny. O ile pamiętam, zebrano…

Sto tysięcy złotych.

…co też jest fajne samo w sobie. W ogóle uważam, że w naszej przyszłości wiele będzie zależeć od tego, jak sprawnie będziemy organizować crowdfunding, choćby w przypadku tego typu inicjatyw i towarzyszących im zagrożeń. Sanepid przesadził i spotkało się to z odpowiednią reakcją społeczną.

Myśli pan, że to była nadgorliwość, decyzja polityczna? Sanepidu, policji?

Myślę, że władza bała się wtedy wszelkich inicjatyw, które mogłyby podważać decyzję polityczną o tym, że wybory prezydenckie odbędą się 10 maja. Następnie, w sytuacji odwołania wyborów, zaczęto robić wiele, aby kryzys wizerunkowy był jak najmniejszy, i starano się skierować uwagę na inne tory. Proszę zauważyć, że 12 maja rozmawialiśmy już o czymś zupełnie innym – o porozumieniu między różnymi siłami politycznymi oraz o tym, jak zorganizować nowe wybory. Myślę, że nie wolno nam jednak zapomnieć, że 10 maja 2020 roku to była jedna z najbardziej niechlubnych dat w historii polskiej demokracji. Nie zdarzyło się od 1989 roku, żebyśmy po prostu nie zorganizowali wyborów. Władza sama wpędziła się w kłopoty, a późnej przyjęła taktykę „ciszej nad tą trumną”.

Odstąpienie od utrwalonego poglądu SN ws. przerwania biegu terminu przedawnienia przez bankowy tytuł egzekucyjny - skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-09-17
  • Firma windykacyjna wygrała z obywatelką proces o roszczenie finansowe, bo sąd okręgowy wydał orzeczenie sprzeczne z jednolitym stanowiskiem Sądu Najwyższego 
  • Podmiot nie będący bankiem nie może bowiem powoływać się na przerwę biegu terminu przedawnienia spowodowaną wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu (BTE) ani też wszczęciem postępowania egzekucyjnego na podstawie BTE
  • Sąd okręgowy zignorował ten pogląd i zasądził należność od obywatelki – choć nie przedstawił argumentacji mogącej podważyć stanowisko SN
  • RPO składa skargę nadzwyczajną, gdyż ochronie konstytucyjnej podlega zaufanie obywateli nie tylko do litery prawa, ale także do jednolitego i trwałego sposobu jego interpretacji

Pewność i stabilność  orzeczeń sądowych, którą zapewnia jednolitość orzecznictwa, stanowi kluczową wartość do zbudowania społecznego zaufania do sądów i przekonania o sprawiedliwości ich rozstrzygnięć - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich.

Stan sprawy

Firma windykacyjna dochodziła roszczenia nabytego w drodze umowy cesji z bankiem. W toku postępowania obywatelka, przeciwko której wytoczono powództwo, podniosła zarzut przedawnienia. W odpowiedzi strona powodowa stwierdziła, że roszczenie nie jest przedawnione, ponieważ bank wystawił BTE i złożył wniosek o nadanie klauzuli wykonalności. Zdaniem powoda bank jako wierzyciel pierwotny skutecznie przerwał bieg terminu przedawnienia.

Sąd pierwszej instancji oddalił powództwo. Uznał, że żądanie powoda nie może zostać uwzględnione właśnie z powodu przedawnienia.

Sąd odwołał się do poglądu SN, zgodnie z którym nabywca wierzytelności (nie będący bankiem) nie może powołać się na przerwę biegu przedawnienia wywołaną wszczęciem postępowania egzekucyjnego przez pierwotnego wierzyciela (będącego bankiem). Troje sędziów SN wydało taką uchwalę 29 czerwca 2016 r. (sygn. akt III CZP 29/16). Jednocześnie zdaniem sądu, w związku z częściowym cofnięciem powództwa, w tym zakresie należało postępowanie umorzyć.

Po apelacji firmy windykacyjnej sąd okręgowy zmienił wyrok sądu rejonowego. Zasądził dochodzoną należność od pozwanej i uchylił wyrok w części dotyczącej odsetek karnych. Sąd okręgowy wprost stwierdził, że nie podziela stanowiska SN z uchwały z 2016 r.

Zdaniem sądu uchwała indywidualna SN jest wiążąca jedynie w sprawie, w której zapadła, w związku z czym sąd powszechny nie ma obowiązku podzielania wskazanej tam argumentacji. Ponadto sąd podkreślił, że kwestionowana przez niego uchwała spotkała się w doktrynie z glosą krytyczną.

Sąd okręgowy zwrócił uwagę, że w sprawie nie doszło do dokładnego określenia przez powoda żądania zapłaty kwoty tytułem odsetek karnych. Tym samym uznał, że w tym zakresie nie rozpoznano istoty sprawy.

Argumenty RPO

Z uwagi na zbyt niską wartość przedmiotu zaskarżenia sprawa nie mogła być przedmiotem skargi kasacyjnej do SN. Dlatego RPO złożył skargę nadzwyczajną.

Zaskarżył wyrok sądu okręgowego w części zmieniającej wyrok pierwszej instancji i zasądzającej dochodzoną należność na rzecz firmy windykacyjnej. Wniósł by SN albo oddalił powództwo, albo zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

Wyrokowi sądu okręgowego RPO zarzucił  naruszenie zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, wyrażonej w art. 2 Konstytucji - poprzez rozstrzygnięcie sprawy pozwanej w sposób odmienny od ugruntowanej linii orzeczniczej SN.

Rzecznik przywołał ugruntowane stanowisko SN w sprawie przerwy biegu terminu przedawnienia, która została spowodowana dochodzeniem roszczenia na podstawie BTE.

W uchwale z 2016 r. SN stwierdził, że w przypadku wierzytelności objętej BTE sytuacja cesjonariusza kształtuje się odmiennie od sytuacji prawnej nabywcy wierzytelności objętej innym tytułem wykonawczym. Wówczas nabywca wierzytelności (nie będący bankiem) nabywa wierzytelność w swej treści i przedmiocie tożsamą z wierzytelnością zbywającego banku, niemniej jednak nie wchodzi w sytuację prawną wywołaną przerwą biegu przedawnienia.

Podobnie orzekł SN w uchwale z 9 czerwca 2017 r. (sygn. akt III CZP 17/17), doprecyzowując, że wniosek o nadanie klauzuli wykonalności BTE nie przerywa biegu przedawnienia roszczenia objętego tym tytułem wobec cesjonariusza nie będącego bankiem.

W obu uchwałach SN zwrócił uwagę na wyjątkowy charakter instytucji BTE, który uzasadniał odstępstwo od zasad ogólnych dotyczących skutków zbycia wierzytelności. BTE jako szczególny przywilej, dostępny jedynie wybranej grupie wierzycieli, nie może być stosowany w nadmiernie szerokich granicach w ten sposób, że będzie służyć także innym podmiotom, które formalnie nie mogą się nim posługiwać.

SN odwoływał się także do wniosków wynikających z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 14 kwietnia 2015 r. (sygn. akt P 45/12). W orzeczeniu tym stwierdzono o niekonstytucyjności przepisów regulujących instytucję BTE. Zdaniem SN orzeczenie Trybunału stanowi dodatkowy, silny argument za ujmowaniem wszelkich skutków BTE w wąskich granicach.

RPO zwraca także uwagę na późniejsze postanowienia SN odmawiające podjęcia uchwały z uwagi na to, że problem dotyczący przerwy biegu terminu przedawnienia spowodowanej dochodzeniem roszczenia na podstawie BTE został już w orzecznictwie jednoznacznie rozstrzygnięty. A podobne sprawy, które mogły być zaskarżone skargą kasacyjną, rozstrzygano na korzyść obywateli.

Formalnie sądy powszechne nie są związane poglądem prezentowanym przez SN w uchwałach, chyba że mamy do czynienia z wydaniem uchwały w konkretnej sprawie. Niemniej jednak brak formalnej mocy wiążącej orzecznictwa SN nie jest równoznaczny z tym, że uchwały nie oddziałują na orzecznictwo sądów powszechnych. Niezastosowanie się do uchwały wymaga bowiem przedstawienia pogłębionej kontrargumentacji, która może się okazać niewystarczająca w razie kontroli kasacyjnej danego rozstrzygnięcia.

RPO podkreśla, że ochronie konstytucyjnej podlega nie tylko zaufanie obywateli do litery prawa, ale także do sposobu jego interpretacji, przyjmowanego w praktyce stosowania prawa przez organy państwa, zwłaszcza gdy praktyka ta jest jednolita i trwała w określonym okresie. Pewność i stabilność  orzeczeń sądowych, którą zapewnia jednolitość orzecznictwa, stanowi kluczową wartość do zbudowania społecznego zaufania do sądów i przekonania o sprawiedliwości podejmowanych przez nich rozstrzygnięć.

To kolejna skarga nadzwyczajna RPO skierowana do Izby Cywilnej SN, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwej według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.). Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb SN: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Stwierdziła ona, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r. A skoro cały skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. 

V.511.231.2018

SN o ustawie dezubekizacyjnej: by obniżyć świadczenie oficera służb PRL, trzeba zbadać jego indywidualne czyny

Data: 2020-09-16
  • Przy obniżaniu świadczeń emerytalno-rentowych oficerów służb PRL trzeba oceniać ich indywidualne czyny
  • Sama przynależność formalna do służb wymienionych w tzw. ustawie dezubekizacyjnej do tego nie wystarczy 
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, nie czekając na stanowisko Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy z grudnia 2016 r.
  • RPO, który przyłączył się do sprawy w SN, wskazywał, że skoro ustawodawca wprowadził do sytemu prawnego pojęcie „totalitarnego państwa” to powinno ono znaleźć swój wyraz w indywidualnej ocenie postępowania konkretnego funkcjonariusza

7 sędziów Sądu Najwyższego w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych rozstrzygnęło 16 września 2020 r. pytanie prawne sądu w Białymstoku. Pod koniec 2019 r. spytał on SN m.in., czy do obniżenia świadczeń emerytalnych dawnego funkcjonariusza służb specjalnych PRL kryterium wystarczającym jest sam fakt "pełnienia służby na rzecz państwa totalitarnego", czy też powinno się dokonywać oceny konkretnych czynów poszczególnych funkcjonariuszy.

Ustawa represyjna, działania RPO 

Na podstawie ustawy z 16 grudnia 2016 r. (przyjętej podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej) obniżono świadczenia wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli w PRL w formacjach uznanych przez ustawodawcę za służące totalitarnemu państwu. 

Zgodnie z ustawą emerytury lub renty byłych funkcjonariuszy czy ich bliskich (to niemal 40 tys. osób) nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: 2,1 tys. zł (brutto) - emerytura; 1,5 tys. zł - renta, 1,7 tys. zł - renta rodzinna.

Do RPO wpłynęło ponad 1,5 tys. wniosków od osób objętych tą ustawą represyjną - nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po nich. Były też wśród nich osoby z niepełnosprawnościami, którym w wyniku nowych przepisów obniżono świadczenia. 

Według Rzecznika zakres podmiotowy i przedmiotowy ustawy zakreślono zbyt szeroko. Ustalenie wysokości świadczenia b. funkcjonariuszom PRL na podstawie nowych przepisów jest np. mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa. W lutym 2018 r. RPO zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany ustawy - bez skutku.

Ustawa z 16 grudnia 2016 r. przewidywała, że od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA można się odwołać do Sądu Okręgowego w Warszawie. Wpłynęło do niego wiele odwołań. Sąd nabrał wątpliwości, czy przepisy ustawy spełniają standardy konstytucyjne. Skierował więc w styczniu 2018 r. pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak wyznaczony w tej sprawie skład orzekający został ukształtowany niezgodnie z orzecznictwem TK, tworzą go bowiem także osoby wybrane przez Sejm na obsadzone już uprzednio stanowiska sędziów. TK do dziś nie rozstrzygnął sprawy.

Zdaniem Rzecznika - który monitoruje wiele tych spraw, a do niektórych przystąpił - sądy mogą rozstrzygać odwołania niezależnie od wyniku postępowania przed Trybunałem.

Uchwała SN

Uwzględniając dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych, a także mając na uwadze rozbieżności pojawiające się w orzecznictwie sądów powszechnych, Sąd Najwyższy podjął uchwałę w poszerzonym 7-osobowym składzie,  w której podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, który zgłosił udział w postępowaniu.

Problem prawny wynikający z zagadnienia prawnego, przedstawionego przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku, dotyczy odpowiedzi na pytanie czy kryterium „pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa” zostaje spełnione w przypadku formalnej przynależności do służb w wymienionych w ustawie  cywilnych i wojskowych instytucji i formacji w okresie od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r., potwierdzonej stosowną informacją Instytutu Pamięci Narodowej, czy też kryterium to powinno być oceniane na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka służących reżimowi komunistycznemu.

Uchwała potwierdza pełną kognicję sądów ubezpieczeń społecznych do podejmowania ustaleń faktycznych na podstawie wszelkich dostępnych środków dowodowych. Sąd Najwyższy podważył przy tym interpretację Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA wskazującą, że wystarczającą przesłanką obniżenia świadczenia jest informacja o przebiegu służby (wystawiana przez IPN). Taka wykładnia jest niedopuszczalna i  sprowadzenie wymiaru sprawiedliwości do badania  prawidłowości informacji IPN, w konsekwencji, mogłoby pozbawić Odwołującego się prawa do sądu. Kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa” powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

Sąd Najwyższy podkreślił przy tym, że Państwo Polskie jest uprawnione do rozliczeń z przeszłością, jednak granice takich rozliczeń określa standard demokratycznego państwa prawnego. Cytując fragment preambuły Konstytucji RP „(…) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność,(…)”  Sąd Najwyższy podkreślił, że demokratyczne państwo prawa nie może stosować niedemokratycznych metod rozliczania z przeszłością. Jeżeli zatem funkcjonariusz służb bezpieczeństwa państwa dopuszczał się łamania praw człowieka, zwalczał opozycję demokratyczną musi liczyć się z obniżeniem świadczenia. Przesądzać o tym jednak powinny indywidualne czyny konkretnego funkcjonariusza, a nie formalna przynależność – in gremio – do określonych jednostek organizacyjnych resortu spraw wewnętrznych.

            

Ze skargi Rzecznika WSA stwierdził nieważność decyzji premiera o powierzeniu organizacji wyborów korespondencyjnych Poczcie Polskiej

Data: 2020-09-15
  • Ta decyzja rażąco naruszyła prawo i nie miała podstawy prawnej - tak sąd administracyjny ocenił decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym 10 maja 2020 r.
  • Uwzględniając skargę Rzecznika Praw i Obywatelskich, sąd stwierdził nieważność tej decyzji premiera Mateusza Morawieckiego
  • Sąd wskazał, że w tak ważnej kwestii, jaką jest wybór najważniejszej osoby w państwie, nie można powoływać się na ogólne normy wynikające z ustawy "covidowej"
  • A jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji była Państwowa Komisja Wyborcza

15 września 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zbadał (sygn. akt VII SA/Wa 992/20) skargę na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym w dniu 10 maja 2020 r.

Na tej podstawie Poczta Polska wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej  spisów wyborców (znaczna część samorządów odmówiła). Do wyborów w tym trybie ostatecznie nie doszło.

RPO wniósł skargę 28 kwietnia 2020 r.  Wniósł, by sąd stwierdził nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów, bo rażąco naruszała ona prawo i negatywnie wpływała na prawa obywatelskie. RPO zarzucił jej:

  • brak podstawy prawnej oraz rażące naruszenie prawa, polegające na poleceniu Poczcie Polskiej S.A. realizacji zadania, które w dniu jej wydania nie leżało w sferze zadań operatora publicznego. Przepisy ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy  powierzają je odpowiednio komisarzowi wyborczemu, urzędnikowi wyborczemu, a także Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu oraz Inspekcji Sanitarnej w przypadku osób poddanych kwarantannie;
  • naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na wynik sprawy,  tj. przepisów ustawy „antykoronawirusowej” z 2 marca 2020 r., przez uznanie, że polecenie przekazania Poczcie Polskiej S.A. spisu wszystkich wyborców wyczerpuje przesłankę zapobiegania COVID-19.

W opinii Rzecznika sprawa ta stwarzała zagrożenie dla praw większości polskich obywateli mających czynne prawo wyborcze. Decyzja Prezesa Rady Ministrów narusza zaś rażąco porządek prawny i wpływa negatywnie na prawa obywatelskie.

Uzasadnienie zarzutu RPO wydania decyzji z rażącym naruszeniem prawa

W stanie prawnym obowiązującym 16 kwietnia 2020 r. Poczta Polska S.A. nie mogła realizować zadań publicznych związanych z organizacją wyborów korespondencyjnych na urząd Prezydenta RP w zakresie i w sposób wskazany w decyzji Prezesa Rady Ministrów.

Tego dnia obowiązywał rozdział 6a ustawy z 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy, w którym przewidziano szczególne prawo niektórych wyborców (wyborców z niepełnosprawnościami, wyborców przebywających w obowiązkowej kwarantannie, izolacji, izolacji domowej oraz wyborców, którzy najpóźniej w dniu głosowania kończą 60. rok życia) do głosowania korespondencyjnego. Zastosowanie tych przepisów zostało w okresie stanu epidemii wykluczone na mocy art. 102 pkt 4 ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-Co-2. Weszła ona w życie 18 kwietnia 2020 r. - czyli dwa dni po decyzji premiera. 

Kodeks wyborczy wszystkie czynności organizacyjne zastrzegł dRPO o kompetencji urzędników wyborczych oraz komisji wyborczych. Operator pocztowy pełni w tym zakresie wyłącznie zadania techniczne, związane z dostarczeniem zaadresowanej już wcześniej przesyłki.

Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej przeprowadzają zaś Państwowa Komisja Wyborcza, okręgowe komisje wyborcze i obwodowe komisje wyborcze. 

Poczta Polska S.A., na podstawie zaskarżonej decyzji nie może wykonywać żadnych zadań związanych z powszechnymi wyborami korespondencyjnymi Prezydenta RP, gdyż brak jest podstawy prawnej dla tego typu działań. Nie może być za nią uznana ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. – która była wtedy dopiero rozpatrywana przez Senat.

Organ stosujący prawo musi działać na podstawie prawa już obowiązującego, a nie  namiastki tego prawa, jaką stanowi ustawa - co prawda uchwalona przez Sejm, ale będąca w dalszym ciągu przedmiotem prac legislacyjnych Senatu. Porządek prawny nie przewiduje zatem możliwości wydania decyzji administracyjnej w oparciu o spodziewaną, na wskutek dokonywanych kalkulacji politycznych, podstawę prawną, która może (lecz nie musi) stać się elementem systemu prawnego.

Organy władzy publicznej nie mogą też wydawać decyzji administracyjnych w oparciu jedynie o oczekiwane kompetencje, które dany organ może ewentualnie uzyskać.

Wynika z tego, że Prezes Rady Ministrów wydał decyzję administracyjną z rażącym naruszeniem prawa. W dacie jej wydania nie istniała podstawa prawna do polecenia Poczcie Polskiej S.A. podjęcia przygotowania do zorganizowania wyborów Prezydenta RP w powszechnym trybie korespondencyjnym z uwagi na stan epidemii.

Polecenie zobowiązało Pocztę Polską S.A. do przejęcia kompetencji zastrzeżonych dla innych organów władzy publicznej, tj. wymienionych w Kodeksie wyborczym jako  właściwych do przygotowana wyborów. Powoduje to, że decyzja rażąco naruszyła prawo i była dla Poczty Polskiej S.A. niewykonalna już w chwili jej wydania.

Przeprowadzenie wyborów wiąże się m.in. z przetwarzaniem danych osobowych wyborców. Takie działania muszą być oparte na wyraźnej i precyzyjnej podstawie ustawowej (art. 51 Konstytucji). Za rażąco niezgodne w tymi standardami należy uznać zlecenie podjęcia i realizacji działań, obejmujących w ramach organizacji wyborów przetwarzanie danych osobowych wyborców, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów, zawierającej polecenie skierowane do spółki akcyjnej.

Uzasadnienie naruszenia przepisów postępowania mających istotny wpływ na wynik sprawy

Ustawa z 2 marca 2020 r. przewiduje możliwość wydawania m.in. przez premiera indywidualnych poleceń jednostkom samorządu terytorialnego, państwowym osobom prawnym czy przedsiębiorcom państwowym. Mogą one być wydawane wyłącznie „w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”.

W ocenie RPO polecenie Poczcie Polskiej rozpoczęcia przygotowań do wyborów nie wyczerpuje przesłanki zapobiegania epidemii. Przepisy prawa nie przewidują bowiem ani powszechnego, ani ograniczonego głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta RP. Polecenie to nie może więc być podstawą podjęcia żadnych działań przez Pocztę Polską.

Sam fakt wprowadzenia wielu ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się koronawirusa nie oznacza jeszcze, że organy władzy publicznej mogą w sposób dowolny interpretować przepisy powszechnie obowiązującego prawa i wydawać decyzje administracyjne bez podstawy prawnej i bez zbadania czy zaszły do tego  przesłanki ustawowe. Takie działanie organów władzy publicznej narusza w sposób istotny zasadę zaufania obywateli do państwa. Przyczynia się też do powstania chaosu prawnego w sferze publicznej i systemie prawa A to wpływa niekorzystnie na prawa obywateli oraz funkcjonowanie państwa.

W skardze Rzecznik wnosił, by WSA wydał postanowienie o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji. Polecenie zobowiązujące inne podmioty do realizacji zadań, które zostały zastrzeżone dla innych organów publicznych, prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących procesem wyborczym. Próba obejścia przepisów ustawowych poprzez akt administracyjny może bowiem zmierzać do wytworzenia nowego standardu., niezgodnego z obowiązującym prawem.

Przesłanką wstrzymania wykonania decyzji była poważna i realna obawa, że – wobec jej wykonywania – dojdzie do trwałej  zmiany rzeczywistości z poważnym uszczerbkiem dla konstytucyjnych praw obywatelskich. Może to w sposób nieodwracalny zmienić bowiem dotychczasowe zasady przeprowadzania wyborów

8 lipca 2020 r. na posiedzeniu niejawnym WSA umorzył postępowanie z wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji premiera. Sąd uzasadnił to tym, że - z przyczyn różnie ujmowanych i tłumaczonych - do wyborów 10 maja 2020 r. nie doszło.

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wniosła, by WSA oddalił skargę. Wskazała, że decyzja ma pełną podstawę prawną w przepisach art. 11 ust. 2 w zw. z ust. 2a i 3 Ustawy COVID-19, a także w przepisach Kodeksu wyborczego. Decyzja miała na celu stworzenie warunków do tego, by w trakcie głosowania w wyborach Prezydenta RP zarządzonych na 10 maja 2020 r. nie dochodziło w ogóle lub dochodziło w jak najmniejszym możliwym zakresie do przypadków, w których ludzie biorący udział w głosowaniu będą się zakażali koronawirusem.

Wyrok WSA

WSA stwierdził nieważność decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa oraz z powodu braku podstawy prawnej (art. 156 § 1 pkt 2 kpa).

Uzna, że decyzja premiera rażąco narusza następujące przepisy prawa: art. 7 i 127 ust. 1 Konstytucji RP, art. 157 § 1 i art. 187 § 1 i 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy, art. 6 kpa, art. 5 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

WSA przypomniał zasady na podstawie których wybiera się Prezydenta RP, tj. zasady powszechności, równości i bezpośredniości wyborów prezydenckich oraz tajności głosowania. WSA podzielił argumentację RPO w zakresie w jakim tylko wąska grupa wyborców określona w kodeksie wyborczym (art. 53a) mogła w dniu wydania zaskarżonej decyzji głosować w sposób korespondencyjny. Dodatkowo wskazał, że nie została zagwarantowana równość, bezpośredniość i tajność wyborów.

WSA wskazał, że jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji na podstawie obowiązujących przepisów prawa była Państwowa Komisja Wyborcza, zaś organem zapewniającym jej obsługę było Krajowe Biuro Wyborcze. Nie istniały przy tym przepisy rangi ustawowej, które wyłączałyby stosowanie przepisów kodeksu wyborczego. Nie można uznać, iż przepisami takimi były przepisy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Jednocześnie WSA podkreślił, że wskazane przepisy kodeksu wyborczego nie pozostawiają wątpliwości co do sposobu ich interpretacji.

WSA podkreślił, że decyzja premiera została wydana wbrew lub z pominięciem art. 7 art. 6 kpa, art. 5 ustawy o Radzie Ministrów, art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Jednocześnie sąd wskazał, że przepisy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. upoważniały Prezesa RM jedynie do wydawania poleceń w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie zaś do polecenia innym jednostkom przygotowań do organizacji wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym.

WSA odniósł się również do skutków społeczno-gospodarczych rażącego naruszenia prawa przez decyzję Prezesa RM, wskazując, iż decyzja ta wywołała w społeczeństwie stan niepewności (procedowanie ustawy z dnia 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.) oraz podkreślając, iż z niezaprzeczonych doniesień medialnych wynika, iż organizacja tych wyborów wygenerowała wysokie koszty.

W odniesieniu do braku podstawy prawnej dla zaskarżonej decyzji, WSA wskazał, że w tak ważnej kwestii, jaką jest wybór najważniejszej osoby w państwie, nie można powoływać się na ogólne normy wynikające z ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Zdaniem WSA, w tej materii powinny być przestrzegane zasady legalizmu. Żaden z wyborców spoza wąskiej grupy określonej w kodeksie wyborczym nie mógł głosować korespondencyjnie, a zatem nie mogły odbyć się legalne wybory korespondencyjne w tej dacie. Organizacja wyborów to odrębne czynności określone w kodeksie wyborczym i nie mają one nic wspólnego z przeciwdziałaniem COVID-19.

Wyrok WSA nie jest prawomocny.

VII.511.26.2020

Dwa nakazy zapłaty wydane w postępowaniu upominawczym w tej samej sprawie. RPO składa skargę nadzwyczajną

Data: 2020-09-15
  • Sąd wydał wobec obywatela nakaz zapłaty ponad 200 tys. zł w postępowaniu upominawczym – czyli bez prowadzenia rozprawy i wysłuchania jego racji
  • Pozwany złożył sprzeciw od tej decyzji, co powinno było spowodować rozpoznanie sprawy w normalnym trybie na rozprawie
  • Wobec rażącego błędu tak się jednak nie stało - ten sam sąd, choć w innym wydziale, ponownie wydał nakaz w postępowaniu upominawczym
  • Obywatel, który nie ustanowił zawodowego pełnomocnika, dostawał od sądu sprzeczne pouczenia, co potęgowało jego zagubienie

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na korzyść obywatela. Dostrzegł tu bowiem niesprawiedliwość i naruszenie zasad współżycia społecznego. Takie działania sądów nie budują  poczucia stabilności i bezpieczeństwa prawnego.

Historia sprawy

Obywatel w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej zawarł umowę z bankiem. Bank uznał, że nie dotrzymał on jej warunków. Wezwał pozwanego do zapłaty, co nie nastąpiło. 

Wówczas bank jako pierwotny wierzyciel wystawił bankowy tytuł egzekucyjny, któremu sąd nadał klauzulę wykonalności. Po tym bank wystąpił do komornika o  wszczęcie egzekucji. Komornik umorzył postępowanie bez zaspokojenia wierzyciela.

Wtedy bank zawarł z funduszem inwestycyjnym umowę przelewu wierzytelności. Po jej nabyciu fundusz wezwał powoda do spełnienia świadczenia - pozwany nie zapłacił. Fundusz złożył zatem do sądu wniosek o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym.

W marcu 2016 r. Sąd Okręgowy na posiedzeniu niejawnym w wydziale gospodarczym wydał taki nakaz w postępowaniu upominawczym. Pozwany - który nie korzystał z pomocy profesjonalnego pełnomocnika - wysłał sądowi „odpowiedź na pozew”, którą sąd uznał za sprzeciw od nakazu zapłaty.

Pozwany wskazał w nim, że zaskarża nakaz zapłaty w całości, a uznaje 12,04% wartości wierzytelności. Poinformował też o swej trudnej sytuacji zdrowotnej oraz o konieczności złożenia wniosku o upadłość konsumencką.

Wówczas sędzia uznał, że pozwany nie jest przedsiębiorcą. Sprawę przekazano według właściwości do wydziału cywilnego tego samego sądu.  

Zgodnie z prawem po wniesieniu sprzeciwu nakaz zapłaty traci moc, a przewodniczący wyznacza rozprawę dla zbadania sprawy.

Tymczasem w maju 2016 r. sąd w wydziale cywilnym ponownie wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym.

Sąd wysłał pozwanemu pismo z pouczeniem o terminie wniesienia sprzeciwu (jest na to 14 dni); zobowiązał go też do złożenia odpowiedzi na pozew. Pozwany nie dotrzymał tego terminu - złożył wniosek o jego przywrócenie.

Sąd wezwał go do uzupełnienia braków tego wniosku. Pozwany uczynił to  i złożył sprzeciw od nakazu. Sąd odrzucił jednak wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu. Zażalenie pozwanego na tę decyzję przekazano Sądowi Apelacyjnemu, który je oddalił. A nakaz zapłaty uznano za prawomocny i nadano mu klauzulę wykonalności.

Wniosek skargi nadzwyczajnej

W sprawie nie przysługuje już żaden środek zaskarżenia, dlatego RPO wystąpił ze skargą nadzwyczajną. Wniósł o uchylenie przez Sąd Najwyższy nakazu zapłaty i zwrot sprawy sądowi do ponownego rozpoznania w trybie procesowym.

Postępowanie sądu po przekazaniu sprawy wydziałowi cywilnemu powinno być uznane za nieważne. Nakazowi wydanemu przez ten wydział RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego:

  • art. 505 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego poprzez jego niezastosowanie, przejawiające się w ponownym rozstrzygnięciu sprawy w trybie upominawczym, podczas gdy sprawa została przekazana Sądowi Okręgowemu Wydziałowi Cywilnemu po skutecznym wniesieniu sprzeciwu przez pozwanego;
  • konsekwencją tego jest naruszenie art. 379 pkt 5 k.p.c. poprzez faktyczne pozbawienie pozwanego (także w wyniku oczywistych wad pouczeń pozwanego o przysługujących mu uprawnieniach) prawa do obrony;
  • w efekcie naruszono art. 45 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji poprzez faktyczne pozbawienie pozwanego prawa do sądu poprzez formalne zamknięcie postępowania bez rozpoznania merytorycznego w postępowaniu zwykłym zarzutów podniesionych w sprzeciwie od pierwotnie wydanego nakazu zapłaty.

Argumenty RPO

Skoro pozwany - pouczony o możliwości zaskarżenia nakazu zapłaty - wniósł taki środek zaskarżenia, to miał prawo oczekiwać  dalszego procedowania w trybie zwykłym, zgodnie z dalszymi pouczeniami sądu.

Nie mógł zaś przewidzieć, że uzupełnienie braków formalnych sprzeciwu oraz przekazanie informacji o upadłości konsumenckiej spowoduje taki skutek, że ten sam sąd, lecz inny jego wydział, wyda ponowny nakaz zapłaty. 

Tymczasem przewodniczący wydziału cywilnego powinien był wyznaczyć rozprawę i wydać zarządzenie w przedmiocie doręczenia powodowi sprzeciwu i wezwania na rozprawę, celem rozpoznania sprawy. Zapadł zaś ponowny nakaz zapłaty, który mimo prób pozwanego nie został skutecznie zaskarżony.

Procedowanie sądu, prowadzące do pozbawienia pozwanego możliwości obrony jego praw, jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej.

Mamy do czynienia z rażącym naruszeniem prawa – widocznym wyraźnie, bez pogłębionej analizy prawnej. Już sam brak merytorycznego rozpoznania skutecznie wniesionego sprzeciwu od decyzji wydziału gospodarczego oznacza, że pozwany został pozbawiony prawa udziału w sprawie i przedstawienia swoich twierdzeń na rozprawie.

Rzecznik wskazuje też na inne uchybienia sądu, choć ich waga jest marginalna wobec fundamentalnego naruszenia zasad procesu cywilnego.

Pozwany otrzymywał bowiem sprzeczne pouczenia o przysługującym środku zaskarżenia  - jednoczesne pouczenie o możliwości wniesienia sprzeciwu i możliwości złożenia odpowiedzi na pozew od tego samego nakazu zapłaty.

W aktach sprawy brak jest formalnego odrzucenia sprzeciwu. Wydział cywilny odrzucił wyłącznie wniosek pozwanego o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty. Dalsze orzeczenia tego sądu i Sądu Apelacyjnego dotyczą zaś kwestii wpadkowych.  

Doszło zatem także do naruszenia prawa przy nadaniu nakazowi zapłaty klauzuli wykonalności. Skoro sprzeciwu nie odrzucono, to trudno uznać, że sprawę można było prawomocnie zakończyć.

Ponadto pozwany informował sąd o złym stanie zdrowia. W każdym piśmie podnosił, że jego choroba, leczenie szpitalne i  farmakologiczne, znacząco wpływa na możliwość rzeczowego rozpoznania jego sytuacji. Mimo to Sąd Okręgowy nie pouczył go o możliwości ustanowienia pełnomocnika z wyboru lub wniesieniu o pomoc prawną z urzędu. Dopiero Sąd Apelacyjny -  zapewne dostrzegając sytuację procesową pozwanego - wprost wskazał mu na taką  konieczność.

W ocenie RPO sprawiedliwość społeczna wymaga takiego prowadzenia procesu, aby pozwany mógł rzeczywiście bronić swoich praw, gdy nie ma profesjonalnego pełnomocnika.

Swoiste zagubienie pozwanego spotęgowały z pozoru drobne uchybienia sądu (niewłaściwe pouczanie o środkach zaskarżenia). Sąd ma zaś obowiązek realizacji w toku procesu zasady zaufania obywatela do państwa i stosowanego przezeń prawa.

Sąd, który winien był działać na podstawie przepisów prawa (art. 7 Konstytucji), naruszył tę zasadę. Wydając ponowny nakaz zapłaty, zmusił pozwanego do ponownego dokonania tych samych czynności, których z przyczyn zdrowotnych nie był w stanie spełnić.

Naruszenie przez sąd zasad procedowania przy wydawaniu nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym - polegające na nierozpoznaniu prawidłowo wniesionego sprzeciwu i  dwukrotnym wydaniu nakazu zapłaty, tj. dwóch nakazów zapłaty w jednym procesie (przy czym pierwszy z nakazów utracił moc po skutecznym wniesieniu sprzeciwu przez pozwanego) – trzeba ocenić jako godzące w konstytucyjne prawo do sądu (art. 45).

Łączy się z tym naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

- Takie działania sądów nie budują poczucia stabilności oraz bezpieczeństwa prawnego. Wręcz przeciwnie podważają wiarygodność orzeczeń sądowych, stanowiącą istotny czynnik integrujący obywateli w relacji zaufania dla instytucji państwa i prawa – podsumowuje Adam Bodnar.

Kierując się wskazaniami z uchwały  z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

V.511.417.2018

RPO: podwyższyć rekompensatę dla świadka za utracony zarobek wskutek zeznań

Data: 2020-09-11
  • 82,31 zł brutto – maksymalnie tyle dostaje dziś od państwa za utracony zarobek lub dochód osoba wezwana na świadka przez sąd lub prokuraturę
  • To rażąco niska kwota, bo np. dzienne wynagrodzenie przy płacy minimalnej to dziś 124 zł
  • RPO uznaje taki stan za niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa i apeluje o podwyższenie tej kwoty 
  • A chodzi nie tylko o prawa obywateli, ale i przyspieszenie postępowań - brak nawet proporcjonalnego zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać świadka do stawiennictwa

O zainicjowanie zmiany prawa Adam Bodnar wystąpił do przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego. Minister Sprawiedliwości nie odpowiada w tej sprawie Rzecznikowi. 

W wielu skargach obywateli przewija się problem za niskiej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu w związku z wezwaniem na świadka. Rzecznik zwracał na to uwagę Ministrowi Sprawiedliwości już w 2015 r. – bez efektu.

Obowiązki świadka

Osoba wezwana na świadka musi się stawić - pod karą grzywny. Może ją zwolnić tylko zaświadczenie wydane przez lekarza sądowego. Ignorowanie wezwania może się skończyć nawet zatrzymaniem przez policję i przymusowym doprowadzeniem.

Świadek musi więc tak zaplanować swe obowiązki zawodowe, aby stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie (przysługuje na to zwolnienie z pracy). Może się to wiązać z utratą przychodu, zwłaszcza, jeśli przesłuchanie trwa dłużej niż jeden dzień, a dojazd na miejsce wymaga np. całonocnej podróży. Ponadto świadek musi się liczyć z oczekiwaniem na wywołanie sprawy lub przesłuchanie pozostałych świadków (zdarza się, że na tę samą godzinę sąd wzywa kilka osób).

Żeby dostać zwrot za utracony zarobek lub dochód, trzeba wykazać, że to tej utraty doszło i ile wynosi ta strata. Świadek ma na złożenie stosownego wniosku tylko trzy dni.

Zasady rekompensaty - przestarzałe 

Zasady ustalania tych rekompensat mają prawie 30 lat – wysokość zwrotu wyliczana jest na podstawie płac osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, a płace te ostatnio rosną dużo wolniej niż płaca minimalna. Efekty dotknęły świadków.

Dziś górną granicę należności zwrotu stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, której wysokość określa ustawa budżetowa. Zarówno w 2019 r., jak i w 2020 r., ten maksymalny pułap zwrotu był równy kwocie 82,31 zł.

RPO podkreśla, że samo wprowadzenie maksymalnego pułapu zwrotu jest zasadne. W przeciwnym wypadku przesłuchanie osób szczególnie dobrze zarabiających mogłoby przekroczyć możliwości finansowe sądów i prokuratur.

Jednak kwota za cały  dzień utraconego zarobku lub dochodu jest rażąco niska, jeśli weźmie się pod uwagę warunki gospodarcze na rynku. Jest ona też znacznie niższa od przeciętnego dziennego wynagrodzenia osoby otrzymującej płacę minimalną. Przeciętnie było to 102,80 zł w 2019 r. oraz 124,80 zł w 2020 r.

W ocenie RPO nie jest uzasadnione utrzymywanie maksymalnej stawki zwrotu utraconego dochodu lub zarobku na poziomie identycznym jak w 1990 r. Wzrost płac, zwłaszcza płacy minimalnej, następuje w innym tempie niż waloryzacja kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

Wysokości wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej wynikają z dwóch odrębnych aktów prawnych - rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów i ustawy budżetowej. Jak pokazuje praktyka, Prezes Rady Ministrów wydaje swoje rozporządzenie około września roku poprzedniego, zaś ustawa budżetowa zwykle przyjmowana jest na początku roku kalendarzowego, którego dotyczy.

Nie jest zatem w praktyce możliwe zapewnienie waloryzacji wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej dokładnie na tym samym poziomie. Na przestrzeni ostatnich 30 lat musiało więc w naturalny sposób dojść do desynchronizacji tych poziomów, czego praktyczną konsekwencją jest zbyt nisko określony maksymalny pułap zwrotu utraconego zarobku lub dochodu.

Ten stan prawny wymaga pilnej interwencji ustawodawcy.

Nelojalność prawodawcy wobec obywatela 

Prawa majątkowe podlegają ochronie konstytucyjnej (art. 64 ust. 2 Konstytucji). Brak pełnego, czy nawet proporcjonalnego, zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać osoby wezwane w charakterze świadka do stawiennictwa. Niestawiennictwa świadka może zaś prowadzić do konieczności wezwania go ponownie i wyznaczenia dodatkowego terminu rozprawy. Konieczne może być  zatrzymanie go i przymusowe doprowadzenie. A to wszystko generuje koszty i może prowadzić do przedłużania się postępowań.

Podwyższenie maksymalnego pułapu zwrotu utraconego zarobku lub dochodu może zatem doprowadzić do zwiększenia skuteczności wezwań do stawiennictwa i tym samym do oszczędności, a także do przyspieszenia postępowań.

W ocenie RPO obecny stan prawny ma też znamiona pewnej nielojalności ze strony prawodawcy wobec obywatela. Wymogi formalne przyznania zwrotu utraconego zarobku lub dochodu są bowiem dość daleko idące. Z jednej strony wymaga się wykazania zarówno faktu, jak i wysokości rzeczywiście utraconych zarobków lub wynagrodzenia. Przysługuje na to niezwykle krótki 3-dniowy termin.

Z drugiej jednak strony, nawet przy spełnieniu wszystkich wymogów, prawodawca uniemożliwia świadkowi uzyskanie zwrotu faktycznie utraconych przychodów, ograniczając ich zwrot do poziomu poniżej tego, który sam prawodawca uznaje za wynagrodzenie minimalne.

- Można to ocenić jako niezgodne z zasadą demokratycznego państwa prawa określoną w art. 2 Konstytucji – wskazuje Adam Bodnar. Dbałość o interes finansowy Skarbu Państwa w tym przypadku przyjmuje charakter nieproporcjonalny do dolegliwości wyrządzonej świadkowi.

Dlatego RPO uznaje za konieczne podjęcie przez Senat działań zmierzających do podwyższenia, a tym samym urealnienia, maksymalnej kwoty zwrotu.

- Przedstawienie Panu Przewodniczącemu tego postulatu podyktowane jest brakiem reakcji Ministra Sprawiedliwości na moje ubiegłoroczne wystąpienie – podkreślił Adam Bodnar w piśmie do Krzysztofa Kwiatkowskiego.

II.510.197.2019                                                                         

Szef MSWiA nieprawidłowo określił zasady pobierania odcisków linii papilarnych od policjantów

Data: 2020-09-11
  • Przepisy rozporządzenia MSWiA dotyczącego pobierania odcisków linii papilarnych oraz wymazów ze śluzówki od funkcjonariuszy i pracowników policji są niekonstytucyjne – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wątpliwości dotyczą także zakresu ochrony danych funkcjonariuszy i pracowników policji, w związku z wprowadzeniem tzw. eliminacyjnej bazy danych DNA

RPO zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o inicjatywę prawodawczą w celu dostosowania tych przepisów do standardów konstytucyjnych.

Chodzi o niezgodność z Konstytucją § 3 ust. 2 rozporządzenia MSWiA z 24 lipca 2020 r. w sprawie pobierania odcisków linii papilarnych oraz wymazów ze śluzówki policzków od funkcjonariuszy i pracowników Policji.

Zgodnie z ustawą z 6 kwietnia 1990 r. o Policji, pobiera ona odciski linii papilarnych lub wymazy ze śluzówki policzków od funkcjonariuszy i pracowników wykonujących czynności związane z ujawnianiem, zabezpieczaniem lub badaniem śladów związanych
z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego w celach wyeliminowania pozostawionych przez nich śladów. Inaczej mówiąc od określonej grupy funkcjonariuszy i pracowników  – w celach eliminacyjnych – pobierane są odciski linii papilarnych i wymazy ze śluzówki  policzków.

Tymczasem stosownie do  ustawy o Policji minister właściwy ds. wewnętrznych określa rozporządzeniem tryb pobierania odcisków linii papilarnych lub wymazów ze śluzówki policzków, sposób przeprowadzania
i dokumentowania tych czynności, a także rodzaje służb policyjnych uprawnionych do korzystania ze zbiorów tych danych i sposób ich zabezpieczenia.

Przepis ustawy (art. 20 ust. 1l) nie uprawnia zatem Ministra do określenia zasad pobierania odcisków linii papilarnych lub wymazów policzków od określonej grupy funkcjonariuszy i pracowników policji. Wskazane upoważnienie dotyczy bowiem trybu pobierania, sposobu pobierania i dokumentowania tych czynności, uprawnionych do korzystania ze zbiorów oraz sposobu ich zabezpieczenia.

Ponadto zapisana w rozporządzeniu MSWiA możliwość odstąpienia od pobrania (względnie zniszczenia po pobraniu) od funkcjonariusza odcisków linii papilarnych lub wymazu ze śluzówki policzków czy też usunięcia i zniszczenia takich danych z istniejących zbiorów danych ingeruje w materię regulowaną ustawowo. W rezultacie norma prawna wyższego rzędu, wynikająca z treści art. 20 ust. 1l ustawy o Policji podlega wyłączeniu na mocy normy prawnej niższego rzędu (§ 3 ust. 2 rozporządzenia MSWiA).

Opisany stan narusza istniejącą hierarchię źródeł prawa (art. 87 ust. 1 Konstytucji RP), a także stanowi przekroczenie granic upoważnienia ustawowego (art. 92 ust. 1 Konstytucji RP) – pisze Adam Bodnar do Mariusza Kamińskiego.

WZF.7044.17.2020

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

20 tys. kary z sanepidu i nieuwzględnione odwołanie. RPO skarży sprawę do WSA

Data: 2020-09-07

Pan P. został ukarany przez sanepid w maju 2020 r. karą 20 tys. zł za naruszenie obowiązku kwarantanny. RPO zaskarżył tę decyzję do WSA

Chodzi o to, że pan P. nie odwołał się od kary, bo nie wiedział o toczącym się postępowaniu (nie dostał awiza), a jego wniosek o przywrócenie terminu został przez sanepid odrzucony, choć pan P. pisał też o nawarstwienie wielu spraw osobistych i zawodowych koniecznych do uregulowania poza miejscem zamieszkania. Powołał się także na ciężki swój ciężki stan emocjonalny wywołany dwutygodniowym pobytem w odosobnieniu i potrzebą wyjazdu do osób bliskich.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozstrzygnięcie wojewódzkiego sanepidu (II instancja) jest rażąco błędne a to z uwagi na brak prawnych i faktycznych podstaw do orzekania w przedmiocie przywrócenia terminu.

Rzecznik wskazał, że w toku postępowania pierwszo i drugoinstancyjnego, obowiązywały przepisy art. 98 ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, w brzmieniu wyłączającym stosowanie tzw. fikcji doręczenia (tj uznania, że awizowaną przesyłkę uznaje się odebraną po upływie 10 dni nawet jeśli nie została ona odebrana). Niezależnie od tego, nawet w braku tych przepisów i założeniu skuteczności doręczenia decyzji, pan P. złożył swoje odwołanie w terminie

Skoro zatem skarżący nie uchybił terminowi do wniesienia odwołania, jego wniosek o przywrócenie tego terminu należy traktować jako złożony z ostrożności procesowej, mając także na uwadze fakt, iż nie jest on zawodowym prawnikiem.

Abstrahując jednak od tego, stwierdzić należy, że postępowanie prowadzone w sprawie rozpatrzenia przedmiotowego wniosku było bezprzedmiotowe od samego początku, a tym samym, nie powinno być w ogóle uruchomione i spotkać się z odmową wszczęcia na zasadzie art. 61 a k.p.a., bądź też z umorzeniem - na zasadzie art. 105 §1 k.p.a.

V.511.392.2020

Prof. Mirosław Wyrzykowski wyróżniony Odznaką Honorową RPO. Odbyła się też konferencja "Strażnicy Konstytucji"

Data: 2020-09-04
  • - Konstytucja to dla mnie wersy modlitwy; myślę, że pod tym słowami Laureat mógłby się podpisać – mówił w laudacji Adam Bodnar 
  • W odpowiedzi prof. Mirosław Wyrzykowski mówił o „strażnikach Konstytucji”, działających w sytuacji wyścigu, który konstytucyjny organ państwa bardziej naruszy Konstytucję
  • A władza jest skoncentrowana w rękach przywódcy; cechą struktury tej władzy jest gorliwie posłuszeństwo wobec przełożonych i pogarda wobec stojących niżej
  • To władza, która jest konsekwentnie zdeterminowana w ograniczeniu i eliminacji elementów rządów demokratycznych. Władza, która podsyca niepokoje i obawy społeczne, tworząc obraz wroga wewnętrznego i zewnętrznego
  • Wśród strażników Konstytucji laureat wymienił m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich, sędziów wybranych zgodnie z Konstytucją, niezależnych prokuratorów  adwokatów i radców prawnych - ale przede wszystkim samych obywateli

Uroczystości 4 września 2020 r. w Biurze RPO towarzyszyła konferencja "Strażnicy Konstytucji”, zorganizowana z okazji jubileuszu profesora. Poświęcona była praworządności w Polsce i dalszym perspektywom praw człowieka. Zgromadziła wielu wybitnych prawników, w tym byłych rzeczników praw obywatelskich - Ewę Łętowską i Adama Zielińskiego.

Do 2015 r. Konstytucja stanowiła wyraz wspólnej decyzji, w oparciu o jakie wartości budujemy nasze państwo. Po 2015 r. zostało to zakwestionowane w sposób, który ma wszelkie cechy zamachu konstytucyjnego. Ostatnie pięć lat było walką o prawo i Konstytucję.

Jednym z niezłomnych strażników ustawy zasadniczej jest właśnie prof. Mirosław Wyrzykowski. Podczas wykładu inaugurującego II Kongres Praw Obywatelskich w grudniu 2018 roku nawoływał - nawiązując do słów ks. Józefa Tischnera - że obrońcom konstytucji nie wolno zapomnieć, iż to oni są solą tej ziemi. Apelował także, by niestrudzenie przypominać o znaczeniu Konstytucji, byśmy każdą swą opinię kończyli parafrazą słów Katona: "Po za tym uważam, że należy bronić Konstytucji”.

Sylwetka prof. Mirosława Wyrzykowskiego

Urodził się 1 kwietnia 1950 r. w Ciechanowie. W 1971 r. ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W 1975 r. uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych, a w 1986 r. doktora habilitowanego. Od 1991 r. profesor Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1995-2005 kierował Zakładem Prawa Porównawczego i Gospodarczego w Instytucie Nauk Prawno-Administracyjnych Wydziału Prawa i Administracji UW.

W latach 1996-1999 prodziekan, a w latach 1999-2001 dziekan tego wydziału. W latach 1988-1990 kierownik Departamentu Konstytucyjnych Wolności i Praw w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. W latach 1990-1993 i 1996-2001 członek Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów. W latach 1996-2001 dyrektor Centrum Konstytucjonalizmu i Kultury Prawnej Instytutu Spraw Publicznych. W latach 1999-2001 członek Doradczego Komitetu Prawnego przy Ministrze Spraw Zagranicznych.

W latach 1990-1995 profesor szwajcarskiego Instytutu Prawa Porównawczego w Lozannie. W latach 1997-2011 profesor w Central European University w Budapeszcie. Prowadził wykłady m.in. na uniwersytetach w Paryżu (Sorbona), Bonn, Sydney, Konstanz, Bayreuth.

Członek Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Przewodniczący Polskiej Sekcji Międzynarodowego Towarzystwa Nauk Prawnych.. Członek rad naukowych, m.in. Instytutu Historyczno-Prawnego, Instytutu Nauk o Państwie i Prawie oraz Instytutu Nauk Prawno-Administracyjnych Uniwersytetu Warszawskiego. Członek rad programowych polskich i zagranicznych czasopism prawniczych.

Jest autorem licznych publikacji naukowych – monografii, artykułów i studiów w języku polskim i w językach obcych z zakresu prawa administracyjnego i konstytucyjnego. W latach 2001 – 2010 sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Przewodniczący Komitetu Nauk Prawnych PAN na kadencję 2011-2014.

Jest członkiem Rady Społecznej RPO.

Laudacja RPO Adama Bodnara

Nie jesteśmy w stanie posługiwać się językiem bez znajomości alfabetu. Alfabet składa się z liter. Litery tworzą słowa. Słowa tworzą zdania. Zdania tworzą wypowiedzi. A wypowiedzi artykuły, eseje, książki i rozprawy. Ale liter nie możemy dobierać dowolnie. Potrzebujemy całego alfabetu, aby stworzyć kompletne wypowiedzi. Nie można na przykład powiedzieć Konstytucja bez użycia liter „J”, „A” czy „K”. Tak samo jak nie można powiedzieć – w jęz. niemieckim – Grundgesetz – bez „G” „Z” czy „D”.

Dlatego o profesorze Wyrzykowskim można mówić tylko używając porównania do alfabetu. Do jego poszczególnych liter, które skomponowane łącznie, w całej rozciągłości od „A” do „Z”, dają obraz człowieka, naukowca, obrońcy praw człowieka, nauczyciela i wychowawcy pokoleń prawników.

A jak autorytet

W Polsce czasami mówi się o kryzysie autorytetów. Jesteśmy w sali im. Władysława Bartoszewskiego, którego nam przecież tak brakuje. Ale czy to nie jest tak, jak z różą z „Małego Księcia”: „Ludzie z Twojej planety hodują pięć tysięcy róż w jednym ogrodzie… i nie znajdują w nich tego, czego szukają… A tymczasem to, czego szukają, może być ukryte w jednej róży”.

Nasz Laureat należy do grona tych największych, tych, których się słucha z uwagą, szanuje każde słowo, a jednocześnie dawkuje się je jak najlepszy koniak – raz na jakiś czas, nie za często, tak, aby wybrzmiała każda nuta każdego wypowiadanego słowa na temat demokracji, Konstytucji i praw człowieka.

B jak Budapeszt

Nasz Laureat jest związany z Budapesztem. Lecso, Egri Bikaver i Gundel Palacinka nie są mu obce. Ale, choć dzięki kształceniu młodych prawników z Uniwersytetu Środkowo-Europejskiego i przyjaźniom akademickim (w tym z obecną z nami prof. Renatą Uitz) zostało serce w Budapeszcie, ale  nie wszystko jest tam  takie jak trzeba. To serce akademickie przeszczepiono do Wiednia, a postępująca choroba wieńcowa była powtarzana w jego Ojczyźnie. Z tymi samymi objawami. Bo kiedy jest się w stanie przewidzieć kolejne etapy choroby, to coraz trudniej jest wznosić toast za przyjaźń polsko-węgierską. Bo zaczyna ona oznaczać przyjaźń toksyczną dla całej Europy.

C jak Ciechanów

Skoro jesteśmy przy miastach, to wspomnijmy o Ciechanowie jako mieście rodzinnym Naszego Laureata. Kilka osób próbowało być ambasadorem tego miasta – Dorota Rabczewska (szerzej znana jako „Doda”) czy min. Zbigniew Siemiątkowski. Ale to Nasz Laureat ma pełne prawo posługiwać się tym mianem. Tym bardziej, że w walce o prawa człowieka pomaga zrozumienie  perspektywy różnych osób, także tych pochodzących z mniejszych miejscowości, oddalonych od stolicy i politycznego centrum.

D jak Demokratyczne państwo prawne

Pojęcie „demokratycznego państwa prawnego” odnajdziemy w art. 2 Konstytucji. Ale znamy je już od 1989 r., kiedy to pojawiło się jako art. 1 tzw. noweli grudniowej, utrzymującej w mocy przepisy Konstytucji z 1952 r. I Nasz Laureat miał w tym swój udział. A do tego napisał kilkudziesięciostronicowy komentarz, do tego jednego artykułu, napisany dla Wydawnictwa Sejmowego.

„Demokratyczne państwo prawne” stało się rdzeniem naszej Konstytucji, przez wiele lat wzmacnianym przez doktrynę oraz orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego jego kryzys tak bardzo boli. To trochę tak, jakby ojciec obserwował swoje dziecko, które uzyskało 26-letnią dorosłość, a następnie trafiło do jakiejś toksycznej sekty, zmieniającej postrzeganie świata oraz dotychczasowe wartości. Próbuje się je ratować, przemawiać do rozsądku, namawiać do powrotu do domu, ale ten nowy świat mami nowymi kolorowymi szkiełkami i zapachami, a powrót na ojcowiznę staje się coraz trudniejszy.

E jak Europejska Komisja Przeciwdziałania Rasizmowi i Niedyskryminacji (ECRI)

W Strasburgu istnieją różne instytucje, różne komisje, zasiadają w nich różne osoby. Czasami dla pieniędzy, czasami dla kariery, czasami dlatego, że rząd nominował i trzeba tam jeździć. Ale czasami trafiają się tam osoby, które głęboko wierzą w sens swojej pracy. Jeśli tych osób jest kilka, to mogą wspólnie przenosić góry i przeciwdziałać tradycyjnej inercji, niechęci oraz kunktatorstwu. To te osoby de facto napędzają rozwój tych instytucji, stawiają nowe wyzwania, nadają sens pracy stałym pracownikom. Nagle ci stali pracownicy dostrzegają, że jest z kim porozmawiać i choć przez chwilę zmienić oblicze tego świata, wydobyć własną duszę z frustracji.

Natomiast kiedy ci zmieniacze świata odchodzą, a takim był w ECRI Nasz Laureat, pojawiają się z ich strony łzy. Bo zakończyli wspaniałą przygodę intelektualną, nadającą ich pracy sens. Ale także dlatego, że ich dusza się zmieniła. Bo zostali wydobyci z czeluści urzędniczych i ponownie zobaczyli w sobie tego młodego studenta wierzącego w ideały. A po takim doświadczeniu życie jest trudniejsze. 

F jak  Fuller

Lon Luvois Fuller to jeden z najważniejszych przewodników intelektualnych dla Naszego Laureata. Ten wybitny amerykański teoretyk prawa, autor książki „Moralność prawa”, w swoich pracach jasno podkreślał, że prawo musi mieć swoją wewnętrzną moralność, aby mogło obowiązywać. Prawa nie można też instrumentalizować dla bieżących potrzeb.

Pamiętam jedno z pierwszych moich naukowych wyzwań związanych z Naszym Laureatem. Był rok 2005. Zajmowaliśmy się wtedy zakazami Marszów Równości w Polsce. Zastanawialiśmy się, dlaczego prawo jest instrumentalizowane. Dlaczego następuje zwycięstwo ducha politycznego nad literą prawa. Szczęśliwie sądy międzynarodowe i krajowe już wtedy potrafiły odnaleźć się w swojej roli i odpowiednio ocenić postępowanie polityków.

G jak Godność

Godność jest oczywiście źródłem praw i wolności człowieka i obywatela. Ale godność to też zasada konstytucyjna, która powinna przenikać każdy aspekt naszego funkcjonowania we wspólnocie, szczególnie wszędzie tam, gdzie mamy styczność z władzą publiczną czy choćby jej namiastką.

Dlatego też studenci Naszego Laureata co roku musieli pisać esej pt. “Godność studenta na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego”. Każdy bez wyjątku. Okazywało się, że namiastką władzy publicznej stawała się Pani z Dziekanatu. Studenci zauważali, jak obowiązujące ich prawo jest instrumentalizowane, jak są nierówno traktowani, jak zmieniają się reguły w trakcie gry, a na końcu to oni cierpią, trapią się tym w akademikach czy na stancjach, a co gorsza – dostosowują się do tych nieoczywistych i krzywdzących sytuacji. Dzięki tym esejom Nasz Laureat mógł zmieniać Wydział Prawa i Administracji, ale przede wszystkim zaszczepiać myślenie, że o godność warto walczyć zawsze, w każdych okolicznościach.

H jak Historia

Jak napisał Krzysztof Pawłowski w księdze wydanej kilka lat temu z okazji urodzin Prof. Wyrzykowskiego, „Prof. Wyrzykowski należy do pokolenia, które miało to szczęście albo nieszczęście, że pisało historię, a właściwie Historię (przez duże „H”. I faktycznie: wydarzenia Marca 68,  doświadczenie karnawału „Solidarności” i Stanu Wojennego, kształtowanie sądów administracyjnych, Trybunału Konstytucyjnego, Biura RPO, „Okrągły Stół”, przemiany demokratyczne, nowa Konstytucja, członkostwo w UE oraz wreszcie – obrona demokracji konstytucyjnej.

I oddajmy jeszcze raz głos Krzysztofowi  Pawłowskiemu, który napisał: „Gdy toczy się koło Historii trzeba mieć wiedzę, chęć aby coś zrobić i łut szczęścia. Zarówno po to, aby dostrzec i wykorzystać szansę, jak i aby na czas uskoczyć i nie dać się zmiażdżyć”

I jak Instytut Spraw Publicznych

Nasz Laureat był de facto twórcą pierwszego polskiego think tanku prawniczego. Można zażartować: zanim stało się to modne. Think tank nazywał się Centrum Konstytucjonalizmu i Kultury Prawnej Instytutu Spraw Publicznych. Torował drogę do przyjęcia nowej Konstytucji, a także do kształtowania sposobu jej interpretacji oraz wdrożenia. Czerpał przy tym ze swoich doświadczeń w Szwajcarskim Instytucie Prawa Porównawczego. Pan Profesor otwierał nasz konstytucjonalizm na świat, zapewniał recepcję rozwiązań, tworzył platformę do współpracy krajowej i międzynarodowej. W tym czasie także bardzo intensywnie współpracował z Biurem Informacji i Dokumentacji Rady Europy, które wtedy było tworzone przez panią dr Hannę Machińską. Pozostała po tym seria „zielonych książek”, ale także cała grupa osób wychowanych w duchu kultury konstytucyjnej.

J jak "J’accuse"

„J’accuse” to tytuł listu otwartego/eseju Émila Zoli do prezydenta Republiki Francuskiej, który został  opublikowany w 1898 r. w paryskim czasopiśmie „L'Aurore”. Emil Zola na bazie dokumentów i informacji przekazanych przez płk Picquarta odkrył, kto naprawdę stoi za aferą Dreyfusa, kto doprowadził do skazania niewinnego człowieka.

Ale „J’accuse” to także filozofia Naszego Laureata. Szczególnie w ostatnich czasach. Dokumentowanie, zbieranie faktów, analizowanie, wyciąganie wniosków, a następnie przedstawianie swoistych aktów oskarżenia pod adresem rządzących. Bo nigdy nie można zapominać, bo nie należy przechodzić do porządku dziennego nad haniebnymi czynami, uznawać, że „musimy się nauczyć żyć w nowych czasach”, „kogo to jeszcze interesuje”. Słowo i udokumentowane, obiektywne fakty, mają swoją moc sprawczą. Nawet, jeśli przychodzi zapłacić za to cenę tak, jak zapłacił ją Emil Zola. Bo dzięki życiu w prawdzie uzyskujemy wewnętrzną równowagę, a także mamy nadzieję, że inni później zrozumieją nasze racje.

K jak Konstytucja, ale także Konwencja i Karta

Konstytucja to dla mnie wersy modlitwy – myślę, że pod tym słowami mógłby się podpisać Nasz Laureat.

Ale słowo na „K” to także Europejska Konwencja Praw Człowieka,  która kształtuje nasze rozumienie praw człowieka. I wreszcie słowo na „K” to także Karta Praw Podstawowych i konstytucja Unii Europejskiej. Od ponad 20 lat na WPiA UW odbywa się seminarium „Towards European Constitutionalism”, gdzie de facto omawiana jest stopniowa konstytucjonalizacja systemu prawa unijnego. 

L jak LGBT

LGBT to ludzie, a nie ideologia. To konkretne problemy, przeżycia, krzywda, akty nienawiści, wykluczenia i braku tolerancji dla osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. To codzienne mierzenie się z niechęcia społeczną oraz zabieganie o akceptację oraz takie ukształtowanie systemu prawnego, aby uwzględniał ich prawa. To także pamięć historyczna o czasach II Wojny Światowej, o Alanie Turingu oraz o akcji „Hiacynt”. Ale także głęboki sprzeciw wobec aktualnych wydarzeń.

Swoje credo Pan Profesor Wyrzykowski wyraził w niedawnym wywiadzie dla Oko.press: „Jako obywatel odmawiam osobom pełniącym funkcje publiczne prawa do występowania w imieniu państwa w sposób, który powoduje, że państwo polskie jest postrzegane jako homofobiczne. Odmawiam im prawa do przyprawiania mojemu państwu homofobicznej gęby”.

M jak Miłosz (Czesław)

Generałowie mają zwyczaj bicia dla siebie monet pamiątkowych. Na tych monetach znajduje się ich credo. W świecie akademickim nie ma takiego zwyczaju. Ale gdyby istniał, to znalazłby się na nim pewnie cytat z „Traktatu Moralnego” Czesława Miłosza:

„Nie jesteś jednak tak bezwolny,

A choćbyś był jak kamień polny,

Lawina bieg od tego zmienia,

Po jakich toczy się kamieniach”.

N jak Niezłomność

Słowo „niezłomny” nie budzi w Polsce od 2015 r. dobrych skojarzeń. Ale nawet najbardziej wypaczone użycie tego słowa nie powinno sprawiać, że eliminujemy je ze słownika. Wręcz przeciwnie – powinniśmy kultywować prawdziwe znaczenie naszych pięknych słów.

Według najbardziej tradycyjnych definicji „niezłomny” to inaczej „niedający się zwyciężyć”. I taki jest właśnie Nasz Laureat – choć mogą szaleć burze z piorunami, to zawsze będzie wierny swoim poglądom oraz wartościom, które wyznaje. Opierają się one na głębokim poszanowaniu triady w postaci demokracji, praworządności i praw człowieka. Wynikają ze zrozumienia historii oraz znaczenia integracji europejskiej dla przełamywania wspomnień tragicznych wydarzeń - „kiedy prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”.

Ale niezłomność oznacza także  gotowość do ciągłego nazywania rzeczy po imieniu, do mówienia „tak tak, nie nie”, niezależnie od ceny i kosztów. Ale to jest czasami duży koszt – bo oznacza konieczność weryfikowania znajomości. Bo nie każdy z nas potrafi zachowywać się tak samo.

O jak „Okrągły Stół”

Doświadczenie i pamięć „Okrągłego Stołu” to jeden z najważniejszych składników myśli ideowej Naszego Laureata. Dochodzenie do kompromisu, poszukiwanie najlepszego rozwiązania, równoważenie wartości, pewna doza realizmu politycznego, kultura dialogu – to wszystko elementy konstytucjonalizmu, ale także polskiej tradycji ustrojowej. Stworzonej właśnie w 1989 r. i kontynuowanej w działaniach Tadeusza Mazowieckiego, szczególnie przy tworzeniu Konstytucji RP.

Jeden z artykułów prof. Wyrzykowskiego zatytułowany jest „Rola mebli w polityce”. Dzięki temu tradycja „Okrągłego Stołu” przebiła się do piśmiennictwa zagranicznego. Jeśli zatem któregoś dnia doszłoby do przemian demokratycznych na Białorusi, to być może prawnicy zadzwoniliby do Naszego Laureata i poprosili o pomoc – jak ustawić ten mebel, aby przyniósł on rzeczywiste zmiany ustrojowe.

P jak Protokół Polsko-Brytyjski

Są takie momenty, kiedy czujemy, że dzieje się coś złego. Jeszcze nie widzimy czającego się zła, ale już zaczynamy je powoli odczuwać. Tak jak chłodne, porywiste powiewy wiatru zapowiadają wielką burzę. Przyjęcie protokołu polsko-brytyjskiego do Karty Praw Podstawowych UE było takim sygnałem, sygnałem że prawa człowieka zaczynają być kwestionowane przez rządzących. Pytanie co było groźniejsze – czy sam podpis, czy też brak woli politycznej (ze strony rządu Donalda Tuska), aby później się z protokołu wycofać. Zwyciężył oportunizm, lekceważenie problemu, bieżąca kalkulacja polityczna.

Protokół polsko-brytyjski de facto nie odegrał istotnej roli prawnej. Jak pisał Nasz Laureat: „wiele hałasu o nic”. Ale był jednak sygnałem politycznym, że „źle się dzieje w państwie duńskim”. Jak bardzo źle – tego doświadczamy od 2015 r.

R jak RPO

Prof. Mirosław Wyrzykowski współtworzył urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. W latach 1988-1990 kierował Departamentem Konstytucyjnych Wolności i Praw w Biurze pani prof. Ewy Łętowskiej. Tworzył podwaliny pod nowoczesną instytucję ombudsmana, która była następnie promowana w innych częściach Europy.

Ale praca w Biurze RPO to coś więcej – to lektura codziennych listów i skarg, interwencje oraz wystąpienia, to kształtowanie wrażliwości na konkretne naruszenia. A tego czasami brakuje zwyczajnym naukowcom czy teoretykom. Nasz Laureat doskonale wie, że same gwarancje praw nie wystarczą – ważny jest efekt, czy prawa stają się rzeczywiste i praktyczne, czy też pozostają teoretyczne i iluzoryczne.

S jak Sędzia

Nasz Laureat jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Był Sędzią przez duże „S”. W najlepszych, złotych latach TK, kiedy konieczne było rozstrzygnięcie sporów fundamentalnych dla przyszłości Polski, dotyczących m.in.

  • integracji Polski z Unią Europejską;
  • rozumienia niektórych praw konstytucyjnych (np. wolność zgromadzeń czy wolność słowa);
  • funkcjonowania ważnych instytucji ustrojowych (np. sejmowej komisji śledczej).

Sędzia przez duże „S” potrafi tak napisać wyrok TK, że nie tylko nie hamuje to współpracy sądowej w sprawach karnych, ale wręcz zmusza ustrojodawcę do zmiany Konstytucji. Mam na myśli wyrok w sprawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Sędzia przez duże „S” potrafi przewidzieć skutki orzeczeń TK. Sędzia przez duże „S” potrafi przekonać kolegów i koleżanki do swojego rozumienia postanowień Konstytucji. A jeśli przygotowuje zdanie odrębne, to nie po to, aby się chwalić swoją erudycją, ale aby powiedzieć swoje „non possumus”.

Kiedy to wspominam, mam nadzieję, że ten duch niezależności intelektualnej i odpowiedzialności orzeczniczej trafi do sędziów, którzy na co dzień mierzą się z bezpośrednim stosowaniem Konstytucji. Ale ten duch wywiera wpływ także na nominacje sędziowskie do sądów Unii Europejskiej, dzięki pracy w Panelu 255, oceniającym kandydatów na sędziów. I ten duch jest także widoczny w telefonie wykonywanym przez Naszego Laureata do każdego pokrzywdzonego czy represjonowanego sędziego i prokuratora w Polsce.

T jak Trybunał Konstytucyjny

W czasie wykładu z okazji 90-rocznicy urodzin Tadeusza Mazowieckiego Prof. Wyrzykowski dzielił się swoimi przemyśleniami na temat procesów niszczenia instytucji. Stwierdził, że ludzie, którzy doszli do władzy dzięki demokratycznym instytucjom, są gotowi je zniszczyć, jeśli nie spotkają oporu.

Trybunał Konstytucyjny to wielka część życia Naszego Laureata. Ale także wielka osobista tragedia - nie tylko Jego, ale całego pokolenia prawników. Bo nie zdołaliśmy obronić instytucji, przekonać do tego społeczeństwa, pozwoliliśmy na to, aby powoli zmieniał się nasz ustrój.

W tym kontekście nie zapomnę słów Pana Profesora o kryzysie konstytucyjnym. Już w 2016 r. mówił, że „kryzys konstytucyjny” się skończył. Niektórzy zadawali pytanie:  jak to? dlaczego? Dlatego, że już wtedy sąd konstytucyjny został pod koniec 2016 r., podporządkowany władzy politycznej. Nastąpiło jego „wrogie przejęcie”. Od tego czasu wkroczyliśmy w nowy etap ustrojowy.

U jak Uniwersytet Warszawski

Uniwersytet to wielka miłość Pana Profesora. Rozwijanie nauki, konferencje, wykłady okolicznościowe, seminaria i rozmowy ze studentami, wrażliwość na przestrzeganie standardów naukowych, dbałość o kulturę akademicką oraz o tradycję, ale także o własnych mistrzów (jak chociażby prof. Starościak). To wszystko jest w DNA naszego laureata.

Ale UW jest miłością szczególną, ze względu na wiele lat pracy oraz mnóstwo osobistych przeżyć. Także ze względu na kultywowanie pamięci takich osób, jak Tadeusz Mazowiecki – jeden z największych bohaterów naszej transformacji, o którym trzeba przypominać zwłaszcza w 40.  rocznicę Porozumień Sierpniowych.

W jak Wolność

Nauczanie prof. Wyrzykowskiego to nieustanna lekcja o wolności. Wolności jako najbardziej podstawowym, naturalnym stanie dla jednostki, a także o obowiązku władzy publicznej, aby tworzyć jak najszersze ramy dla rozwoju własnej osobowości, życia prywatnego i rodzinnego, zaangażowania w sprawy publiczne. Wolność to nie przywilej dany przez władzę, ale coś co wynika z naszego człowieczeństwa.

Ale lekcja wolności to także lekcja o umiejętności korzystania z niej i dostrzegania innych wartości składających się na interes publiczny. Nie bez przyczyny „interes publiczny” to jedno z najważniejszych zagadnień badawczych Pana Profesora. Co za tym idzie: wolność podlega ograniczeniom, ale muszą być one zgodne z zasadą proporcjonalności i realizować jeden z interesów bądź wolności mogą być ograniczone przez inne prawa i wolności. 

I dlatego czasami można z ust prof. Wyrzykowskiego usłyszeć gorzką uwagę na temat lekceważenia własnej roli przez Parlament. Bo to właśnie parlamentarzyści powinni dbać o ważenie wartości,  o takie kształtowanie prawa, aby w jak najmniejszym stopniu interes publiczny (lub rzekomy interes publiczny) wpływał na prawa człowieka i obywatela. Niestety wielokrotnie parlamentarzyści nie zdają  tego egzaminu.

Z jak Zobowiązanie

Prof. Wyrzykowski to zobowiązanie. Zobowiązanie wynikające ze współpracy, rozmowy, możliwości korzystania z dorobku oraz z myśli. To zobowiązanie całej grupy młodych naukowców, działaczy, ale także polityków, aby kontynuować jego misję. Aby w tej sztafecie pokoleń działać na rzecz realizacji najważniejszych wartości.

Mamy szczęście. Ponieważ prof. Wyrzykowski dość jasno postawił poprzeczkę. W 1993 r. Javier Sotomayor w skoku wzwyż wyznaczył rekord świata na poziomie 2.45 m. Z kolei 18 sierpnia 1996 r. w Eberstadt Artur Partyka wyznaczył rekord Polski – 2.38 m.

Tak więc kryteria są dość jasne.

Jeśli nowe pokolenie prawników będzie się mieściło gdzieś między 2.38 a 2.45 m, to prof. Wyrzykowski będzie z nas zadowolony. Wszak był i jest najlepszym trenerem kultury konstytucyjnej i praw człowieka.

Wypowiedź prof. Mirosława Wyrzykowskiego

Szanowny Panie Rzeczniku, Szanowne Panie i Panowie!

4 września. Co ważnego zdarzyło się tego dnia? Otóż do Wilna od strony Dyneburga wjechał pierwszy pociąg w 1860 r. To był dzień premiery filmu Andrzeja Wajdy „Panny z Wilka” w 1979 r. Założona została firma Google w 1998 r. Tego dnia urodzili się: Juliusz Slowacki, Ida Kamińska, Jerzy Ficowski, Borys Szyc. Dzisiaj Taco Hemingway wydał dwie płyty ,,Jarmark" i ,,Europa". 

I dzisiaj jest  uroczystość, która mnie onieśmiela. Staję bowiem na ramionach gigantów, jakimi są poprzedni laureaci. I wiem, jak bardzo właśnie oni zasłużyli na to wyróżnienie.

Otrzymuję wyróżnienie od Rzecznika Praw Obywatelskich - tego Rzecznika, który wykuł już swoje miejsce na kartach historii polskiego konstytucjonalizmu i praw człowieka.

W tej sali imienia Władysława Bartoszewskiego i w systemie online jestem w obecności osób, które niezwykle cenię, szanuję i lubię. Którzy uczynili mi zaszczyt i niezwykłą przyjemność pozytywną odpowiedzią na zaproszenie wystosowanie przez Pana Rzecznika.

Jest też z nami Renata Uitz. Jesteś symbolem konstytucyjnego, intelektualnego i etycznego oporu na Węgrzech.

Dlaczego więc ja? Myślę sobie, że przede wszystkim z powodu  zasiedzenia. Mój związek z instytucją Rzecznika i osobami związanymi z ta instytucją zaczął się 1, a właściwie 2 stycznia 1988 r.,  dzięki zaproszeniu będącym wyrazem zaufania prof. Ewy Łętowskiej.

Po 32 latach stoję w tym w miejscu, w tym państwie i nie mogę uwierzyć, jak bardzo zadziwia mnie zewnętrzne otoczenie działania Rzecznika.

Zadziwia mnie zasmucająca trafność tytułu konferencji ,,Strażnicy Konstytucji". W jakich bowiem okolicznościach działają szlachetni obrońcy Konstytucji RP? Gdy się rozglądam to widzę, że władza jest skoncentrowana w rękach przywódcy i jego najbliższego otoczenia, silnie ze sobą powiązanego, obdarzona licznymi przywilejami, szczególnie materialnymi; a cechą struktury tej władzy jest gorliwie posłuszeństwo wobec przełożonych i osób stojących wyżej w hierarchii, pogarda zaś wobec osób stojących niżej, osób słabszych.

Jest to sytuacja, w której decyzje podjęte przez przywódcę są zatwierdzane przez podporządkowany, fasadowy parlament, wykorzystywany - podobnie jak prawo – w sposób instrumentalny. 

Ważnym czynnikiem jest kontrola nad mediami, quasi-cenzura poprzez nadużywanie środków prawnych mających zamknąć usta wolnym mediom. To niezliczone zastępy inspekcji i politycznie podporządkowanych służb. To wreszcie  własna biurokracja.

To władza, która jest konsekwentnie zdeterminowana w ograniczeniu i eliminacji elementów rządów demokratycznych. Władza  realizowana nie jako wynik umowy społecznej - a tym samym władza wyłączona z kontroli publicznej.

Władza, która podsyca niepokoje i obawy społeczne, tworząc obraz wroga wewnętrznego i zewnętrznego. A wyobrażenie bezpieczeństwa wewnętrznego zyskuje wymiar paranoi.

Co możemy jeszcze umieścić na liście cech charakterystycznych?

Silny i trwały nacjonalizm.

Pogarda dla praw człowieka.

Obsesja na punkcie seksu, połączona z agresywnym seksizmem.

Bliskie relacje rządu z Kościołem.

Krzewiące się układy i korupcja oraz ochrona korporacyjnej władzy poprzez ustawowe wyłączanie odpowiedzialności za naruszenia prawa - jeżeli naruszenie prawa nastąpiło w interesie społecznym. A przecież wiemy, że interes społeczny jest wyłączną podstawą i legitymacją władzy publicznej. A zarazem mamy do czynienia z obsesją na punkcie przestępstw i ich surowego karania.

To pogarda dla  intelektualistów i artystów.

Nie chcę wierzyć i nie chcę przyjmować do wiadomości, że jest to opis rzeczywistości. Bo gdyby to miało mieć miejsce, to oznaczałoby, że wypełnione są nie tylko elementy kanonicznej definicji państwa autorytarnego, ale ponadto ta rzeczywistość odpowiadałaby 11 z 14 wczesnych oznak faszyzmu, skatalogowanych przez amerykańskie Muzeum Pamięci Holokaustu.

Profesor Anna Wolff-Powęska pyta: „Czym różnią się wyznaczone w okupowanej Polsce strefy "Nur Fur Deutsche" od dzisiejszych ,,stref wolnych od LGTB?" To ten sam mechanizm wywyższania i pogardy dla innych. Z tym, że pierwsze wyznaczył niemiecki okupant, drugie - fanatyczne lokalne świeckie i kościelne władze w wolnym i demokratycznym kraju".

Pierwszy atak na konstytucję zaczyna się od kłamstwa. Bułat Okudżawa: ,,Pierwsze kłamstwo, myślisz ech, zażartował ktoś". Pierwsze kłamstwo konstytucyjne to była autouzurpacja kompetencji Prezydenta do odmowy zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

„Drugie kłamstwo, gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość". To kłamstwo ustrojowe: „Suweren się wypowiedział i dał nieograniczony niczym mandat większości parlamentarnej”.

Trzecie kłamstwo: „A to trzecie, gdy już przejdzie przez Twój próg, głębiej rani cię niż na wojnie wróg". Progiem jest przestrzeń prawna, obywatelska i etyczna wyznaczona przez Konstytucję. Wrogowie Konstytucji wypowiedzieli jej wojnę. Poranieni jesteśmy wszyscy, zarówno ci, którym droga jest Konstytucja, jak i ci, którzy jeszcze nie mają tego w świadomości.

Kłamstwo. Fałsz. Prawda. Usta prawdy: Bocca della verita. To okrągły, marmurowy medalion przedstawiający oblicze brodatego bóstwa w  Bazylice Santa Maria in Cosmedin w Rzymie. Według średniowiecznej legendy temu, kto włożył swoją dłoń do tych ust i składał fałszywe świadectwo, usta odgryzały kończynę.

Ale nasz system opieki zdrowotnej jest zbyt słaby, aby sprostać liczbie interwencji chirurgicznych po teście prawdy, któremu mieliby się poddać piastunowie władzy.

Ko jest nominalnym strażnikiem Konstytucji? 

Art. 126. Prezydent ,,czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji", ,,stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niedzielności jego terytorium". Art. 186. KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Art. 213. KRRiT stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji. I wreszcie art. 208. RPO stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji i innych aktach normatywnych.

Strażnicy - z wyjątkiem ostatniego - wskazanych wartości konstytucyjnych? Wolne żarty! Mamy do czynienia z wyścigiem, który konstytucyjny organ państwa bardziej naruszy Konstytucję. W tej konkurencji zwycięzca jest źródłem największej klęski.

Gdy zawiedli strażnicy - z wyjątkiem Rzecznika - ich miejsce zajęli obrońcy Konstytucji, w której tworzeniu miał udział obecny między nami pan profesor Adam Zieliński, współtwórca art. 2 Konstytucji. Słowa „państwo urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej  – to panu, panie profesorze wiele setek tysięcy jest wdzięcznych za podstawę działań władzy publicznej.

Którzy to są obrońcy Konstytucji 4 września 2020 r.?

Rzecznik Praw Obywatelskich i jego współpracownicy, sędziowie wybrani w trybie zgodnym z Konstytucją: SN, sądów administracyjnych i sądów powszechnych, niezależni prokuratorzy,  adwokaci i radcowie prawni - czwarta władza. Organizacje pozarządowe -  Iustitia, Themis, Stowarzyszenie Sędziów Administracyjnych, Lex Super Omnia, Fundacja Batorego, Fundacja Helsińska czy Stowarzyszenie im. Zbigniewa Hołdy. Ludzie uniwersytetów i akademii - ale nie wszyscy. 

Sądy międzynarodowe: ETPCz, TSUE. Organizacje międzynarodowe: Rada Europy, Komisja Wenecka, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, Wysoki Komisarz ds. Praw Człowieka, Komisja Europejska, Parlament Europejski. Ale także organizacje /stowarzyszenia zawodowe na poziomie europejskim i narodowym, jak sieć sądownicza, sieć sadow konstytucyjnych czy rad sądowniczych. To  wysoki komisarz ONZ ds. niezależności sądownictwa.

To przede wszystkim obywatele tworzący Komitety Obrony Demokracji w państwie nominalnie demokratycznym. Obywatele, którzy mówią ustami Sokratesa: ,,Wolałem się jednak narazić na niebezpieczeństwo w obronie prawa i sprawiedliwości, niż z obawy kajdan lub śmierci zgodzić się z wami na tak wielką niesłuszność. Było to jeszcze za czasów Rzeczypospolitej"

Tragicznym symbolem pozostanie dla mnie na zawsze Piotr Szczęsny. Wreszcie symbol obrony Konstytucji przez zawody prawnicze - opornik, nawiązujący do opornika okresu stanu wojennego.

Adam Bieszk pisał o Warszawie. Odważyłem się sparafrazować jego słowa w następujący sposób: „Konstytucja niszczona, ale nie zniszczona, deprawowana ale nie znieprawiona”.

Powtórzę kolejny i kolejny raz: Ceterum censeo, konstytucja musi być obroniona. Powtórzę także po to, by w ten sposób oddać najwyższy hołd jej obrońcom. By nie zgubić istoty tego, co bronimy, ale również  tego, przed czym bronimy.

Kończąc: Symbole mają znaczenie. W pewnym wieku i z bagażem pewnego doświadczenia mają znaczenie wielokrotnie większe aniżeli artefakty materialne. Taki charakter ma upominek dla Pana Rzecznika, a na jego ręce dla wszystkich wspaniałych pracowników Biura Rzecznika, ale także dla wszystkich, którzy współpracowali i współpracują z Rzecznikiem w różnym formacie, w różnych rolach, w rożnych miejscach. Są to setki, tysiące ludzi. Ale zawsze współpracują z tym samym, niewiarygodnym, niestrudzonym zaangażowaniem i poświęceniem.

Dzisiaj ze szczególnym wzruszeniem myślę o Henryku Wujcu, który był związany z RPO od 1988 r., gdy napisał do Rzecznika list, w którym opisywał zdarzenia, że jest śledzony, że nie dają mu spokoju. Opisał tę rzeczywistość  w taki sposób, że wydawała się niemożliwa, niewiarygodna. Klasyfikowaliśmy je do – przepraszam - „żółtej teczki”, ale zawsze zanim to zostało dokonane, każdy kierownik zespołu weryfikował jeszcze. I jak przeczytałem ten list, to patrzę, kto jest nadawcą – Henryk Wujec. Nie, to nie jest list, który powinien trafić do tej kategorii.  Podjęliśmy sprawę i wysłaliśmy do urzędu prokuratorskiego, do dwóch pań, których nazwisk, pozwólcie państwo, wspominał nie będę. I ten właśnie Henryk Wujec był do śmierci członkiem Rady Społecznej RPO.

Wracam do upominku. To jest rzeźba wybitnego młodego artysty Tomasza Górnickiego. To jest ptak. Ptak jest nośnikiem wyrazem wielu symboli:

  1. Zwiastun ratunku
  2. Wyraz nieograniczonej wolności (ale Ignacy Krasicki pokazał ptaka urodzonego w klatce, który czuje się w niej doskonale)
  3. Symbol ojczyzny: Cyprian Kamil Norwid: ,,Do kraju tego, gdzie winą jest dużą popsować gniazdo na gruszy bocianie”.
  4. Znak ostrzeżenia - jak u Żeromskiego, który mówi: „Gdy wreszcie wrona zapragnęła zajrzeć do wnętrza mózgu, do siedliska wolnej myśli i zupełnie je zeżreć", „gdy poczęła dobijać się zapamiętale do wnętrza tej czaszki, do tej ostatniej fortecy polskiego powstania…”.

Ale ptak ma dla nas, tu obecnych i obserwujących zdalnie, dodatkowe znaczenie. Wiąże się ono z konferencją organizowaną prawie 10 lat temu przez Zakład Praw Człowieka na temat książki, autorem której jest ucieleśnienie symbolu wiedzy i mądrości dotyczących praw człowieka. To Wiktor Osiatyński i książka ,,Prawa człowieka i ich granice". Na zakończenie konferencji Wiktor Osiatyński przedstawił swoją, poruszającą w rytmie melodeklamacji interpretację wiersza Antoniego Marianowicza, ,,Ptak", wiersza napisanego w getcie warszawskim.

W wierszu tym mag uwalnia ptaka, który:

,,jak pocisk wzbił się ponad mur..."

...Mag długo wzrokiem żegnał ptaka.

Miał w oczach łzy, a w głowie szum,

wreszcie obejrzał się na tłum, A tłum, wpatrzony w niebo – płakał”.

Konferencja ”Strażnicy Konstytucji”

Dynamiczne zmiany spowodowane ofensywami legislacyjnymi, odnoszącymi się do ustroju i funkcjonowania najważniejszych organów państwa, wpływają na zmianę warty na posterunku strażników konstytucji. Po upadku Trybunału Konstytucyjnego ważną rolę w tym zakresie pełnią sądy, w tym Sąd Najwyższy. Coraz istotniejszy wkład w ochronę praworządności w Polsce ma też Unia Europejska.

Pierwszy panel  „Zagrożenia i perspektywy ochrony praworządności” koncentrował się wokół problematyki państwa prawa, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki niezależności sądownictwa.

Dyskusję moderowała dr hab. Anna Śledzińska-Simon. Wzięli w niej udział: prof. Marek Safjan (zdalnie), prof. Renáta Uitz (Central European University), mec. Mikołaj Pietrzak i zastępca RPO dr hab. Maciej Taborowski.

W łączeniu z TSUE prof. Marek Safjan mówił, że ta odznaka to symbol dla wolności i demokracji.  Głos Laureata jest ważny: z konsekwencją identyfikuje on zagrożenia dla demokracji, praw człowieka i państwa prawa. A to czyni nas mniej bezbronnymi: zidentyfikowane zagrożenie staje się mniej groźne niż niewykryte. Podkreślił, że nikt nie powinien być obojętny. Nikt też nie powinien milczeć, jeśli niewinnych ludzi broniących swych praw wsadza się do aresztu, jeśli powszechnie panoszy się kłamstwo.  Dziś przeżywamy moment konstytucyjny, którego stawką jest przyszłość państwa prawa.

Drugi panel miał na celu zarysowanie społecznego kontekstu kryzysu praworządności. Poruszano takie tematy jak: stosunek Polaków do Unii Europejskiej i perspektywa przyszłości Polski w Unii; postawy Polaków wobec mniejszości i wpływ polityki opartej na uprzedzeniach na społeczeństwo; rola mediów i kultury w czasach kryzysu.

W debacie, moderowanej przez red. Magdalenę Kicińską, brali udział: prof. Michał Bilewicz, dr Anna Materska-Sosnowska i red. Karolina Lewicka.

Odznaka honorowa RPO

Odznaki honorowe RPO za zasługi dla ochrony praw człowieka przyznawane są od 2009 r. Prezydent Lech Kaczyński ustanowił odznakę na wniosek rzecznika praw obywatelskich V kadencji Janusza Kochanowskiego.

Wśród dotychczasowych laureatów są m.in.: s. Małgorzata Chmielewska, Jerzy Owsiak, Piotr Pawłowski, Władysław Bartoszewski, Piotr M. Cywiński, Marian Turski, Halina Bortnowska, Olga Krzyżanowska, Anna Bogucka-Skowrońska, Jacek Taylor, Rafał Pankowski, Marek Michalak, "Lekarki Nadziei” - Stanisława Łukasik, Róża Czempas, Krystyna Stopczyńska i Janina Gałwa, prof. Andras Sajo, Urszula Nowakowska, Ewa Ewart, Szymon Modrzejewski, Stanisław Schubert, Anna Šabatova, Aneta Wiewiórowska-Domagalska.

Koronawirus. RPO nie zaskarży do TK rozporządzenia rządu o nakazach i zakazach. Praw obywateli broni w postępowaniach sądowych i administracyjnych

Data: 2020-09-02
  • Obywatel prosił RPO o zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego rozporządzenia rządu z 2 maja 2020 r. w sprawie nakazów i zakazów obowiązujących w stanie epidemii 
  • Rzecznik krytycznie ocenia to rozporządzenie, jak i mu podobne
  • Ustawa o TK nakazuje jednak umorzenie postępowania, jeśli zaskarżony akt utracił moc obowiązującą przed wydaniem orzeczenia – a rozporządzenie z 2 maja już nie obowiązuje
  • Rzecznik uczestniczy zaś w postępowaniach administracyjnych i sądowych dotyczących kar nakładanych na obywateli na podstawie rozporządzeń. M.in. na wniosek RPO uchylane są kary orzeczone przez sanepid

Obywatel zwrócił się o zaskarżenie rozporządzenia, na którego podstawie nakładano m.in kary pieniężne na obywateli za przemieszczanie się, brak maseczek w miejscach publicznych czy udział w zgromadzeniach. Wskazał, że rozporządzenie z 2 maja nie miało odpowiedniej podstawy ustawowej.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego nie będzie skutecznym środkiem ochrony praw. Art. 59 ust. 1 pkt 4 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym obliguje bowiem Trybunał  do umorzenia postępowania w przypadku, gdy zaskarżony akt normatywny utracił moc obowiązującą przed wydaniem orzeczenia.

Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów regulujących materię nakazów i zakazów obowiązujących w stanie epidemii. Rozporządzenia są zmieniane często, czasem w ciągu kilku dni.

Z kolei sądy rozpoznające sprawy obywateli dotyczące przestrzegania nakazów i zakazów nie są związane kolejnymi rozporządzeniami i mogą dokonywać pośredniej ich kontroli  nawet, gdy dane rozporządzenie już nie obowiązuje.

Rzecznik przedstawiał wiele razy krytyczną ocenę stanu prawnego, kształtowanego w tym zakresie kolejnymi rozporządzeniami Rady Ministrów (m.in. w kompleksowym wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów).

Stanowisko Rzecznika dotyczące legalności ograniczeń w korzystaniu z konstytucyjnych wolności lub praw wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami zostało przekazane poszczególnym stowarzyszeniom sędziowskim.

Ponadto Rzecznik uczestniczy w postępowaniach administracyjnych i sądowych, dotyczących stosowania tych rozporządzeń wobec obywateli. W ten sposób RPO udziela konkretnej pomocy w ochronie ich praw.

Rzecznik wciąż monitoruje sposób wprowadzania ograniczeń praw i wolności w okresie stanu epidemii i podejmuje działania w indywidualnych sprawach obywateli, których prawa i wolności ucierpiały.

VII.565.437.2020

Dwa postanowienia spadkowe – kolejna skarga RPO o wznowienie postępowania

Data: 2020-09-01
  • W odstępie 30 lat ten sam sąd wydał dwa orzeczenia w tej samej sprawie spadkowej
  • Uniemożliwiło to spadkobiercom uregulowanie spraw majątkowych
  • Dlatego poprosili RPO o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną do SN
  • Wystarczyła jednak zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nadchodzi coraz więcej skarg i wniosków o interwencje w sprawach odmiennego rozstrzygania kwestii dziedziczenia po tym samym spadkodawcy - albo ponownego orzekania w takiej sprawie.  Nierzadko kierowane są one przez same sądy, które – dysponując dwoma różnymi orzeczeniami spadkowymi – nie mogą samodzielnie rozstrzygnąć sprawy o dział spadku, o dokonanie wpisu w księdze wieczystej, itp.

W kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Takie sprawy są przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwość eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik w lipcu 2020 r. wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. Resort odpisał, że zgłoszone uwagi „zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości”.

Skarga Rzecznika

W 1981 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli żona (jedna czwarta udziału) oraz jego pięcioro dzieci (po trzy dwudzieste udziału). Postanowienie to stało się prawomocne.

W 2011 r. jedno z dzieci zmarłego zainicjowało  kolejne postępowanie po zmarłym. W efekcie w 2012 r. ten sam sąd  stwierdził, że spadek nabyli: żona (w pięciu dwudziestych udziału) oraz dzieci (po trzy dwudzieste udziału).  Sąd określił też udziały spadkobierców nieżyjących już żony i jednego z dzieci zmarłego. Postanowienie to nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Skoro sprawa o stwierdzenie nabycia spadku została merytorycznie rozpoznana przez Sąd Rejonowy w 1981 r., to postanowienie z 2012 r. wydano z naruszeniem prawomocności materialnej postanowienia sądu 1981 r.

Wobec funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu  spadku RPO wnosi o wznowienie postępowania zakończonego postanowieniem z 2012 r.; uchylenie tego postanowienia  i odrzucenie wniosku jednego ze spadkobierców.

Współwystępowanie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie praw do spadku po tej samej osobie godzi nie tylko w wymiar sprawiedliwości, ale także prowadzi do naruszenia praw, wolności i zasad gwarantowanych w Konstytucji – podkreśla RPO.

A to narusza konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Doszło także do naruszenia prawa do sądu – według art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Wobec dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tej samej osobie, nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania uzyskali wiążące rozstrzygnięcie i by ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Jednocześnie naruszono konstytucyjne prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji). Spadkobiercy nie mogą bowiem legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Współwystępowanie w obrocie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy jest zjawiskiem patologicznym i wadliwością prawną, która godzi nie tylko w powagę wymiaru sprawiedliwości, ale także konstytucyjne zasady zaufania do państwa, bezpieczeństwa prawnego, jak i zagwarantowane w Konstytucji prawo do sądu i prawo dziedziczenia – podsumował RPO.

IV.511.271.2020

MSWiA nie brało udziału w druku kart wyborczych na 10 maja 2020

Data: 2020-08-31
  • KPRM: Nie wiemy, ile kosztowały karty wyborcze na 10 maja.  Premier wydał polecenie zorganizowania wyborów swoim ministrom. Za druk kart odpowiadał MSWiA, bo to ten resort nadzoruje Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych (PWPW).
  • MSWiA: Nie wiemy, ile kosztowały karty wyborcze na 10 maja. PWPW porozumiała się bezpośrednio z Pocztą Polska na podstawie polecenia premiera.
  • RPO próbuje ustalić, kto i jakie decyzje podjął w sprawie wydania pieniędzy publicznych na wybory, które zostały odwołane, ponieważ w momencie podejmowania decyzji nie było jeszcze ustawowych podstaw do druku kart wyborczych przez rząd. Przepisy, które odebrały to zadanie Państwowej Komisji Wyborczej, nie weszły jeszcze w życie – prezydent podpisał je dopiero po fakcie wydrukowania kart.

Po ponagleniu RPO w spawie wyjaśnień kosztów nieodbytych majowych wyborów MSWiA przedstawiło je 28 sierpnia. Wynika z nich, że MSWiA nie uczestniczyło w organizacji tych wyborów, choć brała w tym udział nadzorowana przez resort Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. RPO pytał o te koszty resort ministra Mariusza Kamińskiego, gdyż z wyjaśnień przedstawionych przez szefa Kancelarii Premiera wynikało, że to MSWiA musi znać szczegóły.

- Premier polecił Poczcie Polskiej realizację działań zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym a PWPW – wydrukowanie kart i instrukcji głosowania. Każdorazowo premier wyznaczał ministrów - Aktywów Państwowych oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji - jako odpowiedzialnych za zawarcie umów ze spółkami. Finansowanie realizacji poleceń miało nastąpić z części budżetowych, których dysponentami są odpowiednio ci ministrowie, zgodnie z zawartymi umowami – informował Rzecznika 27 maja min. Michał Dworczyk.

Stąd pytanie RPO do MSWiA. Po ponagleniu z 4 sierpnia resort ministra Kamińskiego przesłał odpowiedź. Ale zdaniem zastępującego min. Kamińskiego wiceministra Macieja Wąsika, choć rzeczywiście MSWiA dostało polecenie od Premiera, to nie zrealizowało go, bo Poczta Polska w sprawie druku kart wyborczych porozumiała się bezpośrednio z PWPW. Obie instytucje uznały, że wystarczy im do druku polecenie premiera i nie potrzebują dodatkowych działań ze strony MSWiA.

- Zgodnie z decyzją Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji było gotowe do podpisania umowy z PWPW i podjęło działania w tym kierunku, zwracając się ustnie o przedstawienie projektu umowy, co nastąpiło 21 kwietnia 2020 r.  – pisze minister Wąsik. - Jednakże w dniu 20 kwietnia 2020 r. Poczta Polska S.A. wystawiła zamówienie (nazwane w treści zamówienia zleceniem) dla PWPW na druk kart wyborczych. PWPW przyjęła zamówienie / zlecenie  do realizacji, tym samym zawierając umowę na druk kart, co potwierdza łączne odczytanie zamówienia / zlecenia i decyzji wystawionej na Pocztę.

W związku z zawarciem umowy pomiędzy Pocztą Polską a PWPW bezprzedmiotowe stało się zawarcie umowy z PWPW przez MSWiA na ten sam przedmiot realizacji, gdyż prowadziłoby to do konfuzji i byłoby de facto działaniem niegospodarnym.

Strony umowy (Poczta Polska S.A. oraz PWPW) zgodnie przystały na to, iż podstawą prawną ich umowy jest decyzja Prezesa Rady Ministrów wystawiona na Pocztę, a nie PWPW, które działało w charakterze podwykonawcy Poczty, co dopuszczała decyzja dla niej wystawiona.

W związku z powyższym, wskazanie MSWiA jako źródła finansowania druku w decyzji wystawionej  dla PWPW nie zmaterializowało się – napisał min. Wąsik.

VII.6060.26.2020

Jak Policja radzi sobie z egzekwowaniem obowiązku noszenia maseczek przy wadliwych przepisach? RPO do Policji

Data: 2020-08-28
  • Przepisy zobowiązujące do noszenia maseczek np. w sklepach nadal są wadliwe – wydane bez właściwej podstawy w ustawie
  • Sądy mogą odmawiać karania za brak maseczki – choć zasada ich noszenia jest słuszna, nie ma legalnych podstaw do karania winnych
  • Klienci w sklepach i sprzedawcy mogą się spierać o to, czy maseczka jest konieczna. Bywa, że w takich sprawach wzywana jest policja. Jak sobie z tym radzi?

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do komendanta głównego Policji gen. insp. Dr. Jarosława Szymczyka. Przedstawił mu problemy z maseczkami, jakie zgłaszają obywatele

Obowiązek zakrywania twarzy i nosa wynika teraz z § 24 ust. 1 pkt 2d rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 sierpnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Przepis ten zastąpił uprzednio obowiązujące regulacje (z 19 czerwca oraz z 16 maja).

Już w przypadku rozporządzenia z 16 maja RPO zwracał uwagę, że zostało wydane z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (nie daje do tego podstaw ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, na którą rząd się powołuje).

Rząd na to nie zareagował.

Nowe, sierpniowe rozporządzenie znów zostało wydane bez podstawy ustawowej. A to musi mieć wpływ na to, jak policja może egzekwować obowiązek noszenia maseczek. Np. sąd w Kościanie odmówił wszczęcia postępowania w sprawie o nienoszenia maseczki właśnie z powodu wykroczenia przez Radę Ministrów poza delegację ustawową. Jest to co prawda orzeczenie jednostkowe, jednak jego szerokie nagłośnienie może mieć znaczenie dla kształtowania się dalszego orzecznictwa sądów powszechnych.

Dodatkowy problem dotyczący egzekwowania obowiązku zakrywania twarzy i nosa wynika z tego, że zarówno wcześniejsze jak i obecnie obowiązujące przepisy przewidywały, że pewne kategorie osób są zwolnione z tego obowiązku. Rozporządzenie Rady Ministrów z 7 sierpnia 2020 r. w § 24 ust. 3 pkt 3 stanowi, że obowiązku tego nie stosuje się w przypadku osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu: całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Wcześniejsze przepisy jako zwolnione z tego obowiązku wskazywały ponadto osoby, które nie mogą zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, przy czym wskazywały, że okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane.

Otrzymywane przez Rzecznika wnioski pochodzą zarówno od obywateli, którzy ze względu na niezakrycie ust i nosa spotkali się z odmową wpuszczenia do placówki handlowej, jak i od innych osób - w tym personelu placówek handlowych - obawiających się, że nieprzestrzeganie przez niektórych klientów omawianego obowiązku stwarza dla ich zdrowia zagrożenie. Ludzie w chodzą na tym tle w spory, wzywana jest policja.

Rzecznik nie kwestionuje zasadności i celowości wprowadzenia obowiązku zakrywania twarzy jako jednego z działań, które mogą ograniczyć rozprzestrzenianie się pandemii. Opisane konflikty spowodowane są z jednej strony wadliwym sposobem wprowadzenia obowiązku zakrywania twarzy i nosa z drugiej zaś nieprecyzyjnością i częstymi zmianami przepisów.

Dlatego RPO prosi komendanta głównego Policji o informacje, jakie są praktyki policjantów przy interwencjach w sprawie osób bez masek:

  • jakie działania podejmuje Policja w odniesieniu do osób, które pomimo istniejącego obowiązku przebywają w placówkach handlowych nie zakrywając ust i nosa (ewentualnie, czy zachowanie takie uznawane jest za wykroczenie i ewentualnie z jakiego przepisu Kodeksu wykroczeń)
  • jakie działania podejmuje Policja w odniesieniu do osób z personelu placówek handlowych, które uniemożliwiają wejście do placówki klientom niezakrywających ust i nosa lub odmawiają sprzedaży wybranych przez takich klientów produktów, zwłaszcza w przypadku, gdy zwolnienie ze spełniania tego obowiązku wynika z posiadanego przez klienta zaświadczenia lekarskiego

Czy w takich  przypadkach zachowanie takie uznawane jest za wykroczenie i ewentualnie z jakiego przepisu Kodeksu wykroczeń? – pyta RPO.

II.519.1205.2020

Obywatel, faktura i fiskus. RPO do Ministra Finansów w sprawie przepisu-pułapki

Data: 2020-08-21
  • Uzasadniłeś wydatki firmy fakturą, a tymczasem jej wystawca nie płaci podatków?
  • Wykazałeś w zeznaniu podatkowym odliczenie na podstawie faktury, którą wystawił przedsiębiorca-widmo w łańcuszku fikcyjnych transakcji (Ty jednak rzeczywiście nabyłeś przedmiot, który odliczasz)?
  • Możesz dostać karę z urzędu skarbowego a nawet trafić do więzienia. Tak są skonstruowane przepisy Kodeksu karnego skarbowego.

Obywatele skarżą się na przepisy prawa podatkowego. Jest ono skonstruowane tak, że jeśli urząd skarbowy zarzuci podatnikowi, że przedstawił nierzetelną fakturę, nie da się przed tym obronić. W istocie oznacza to, że można podatnikowi przedstawić dowolne zarzuty - pisze RPO do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego.

Wnioskodawcy wskazują w pismach do RPO , że jest to zasadniczy mankament art. 62 § 2 kodeksu karnego skarbowego, na podstawie którego możliwe jest skazanie uczciwych podatników na surowe kary

Zgodnie z art. 62 § 2 k.k.s., kto fakturę lub rachunek wystawia w sposób nierzetelny albo takim dokumentem się posługuje, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od roku, albo obu tym karom łącznie. Wskazany artykuł statuuje dwa typy czynów zabronionych:

  1. wystawienia faktury lub rachunku w sposób nierzetelny,
  2. posługiwania się wystawionymi w sposób nierzetelny fakturą lub rachunkiem.

Rachunki i faktury nierzetelne, o których tu mowa, dokumentują zdarzenie gospodarcze, które w ogóle nie zaistniało, zaistniało w innej dacie lub w innych rozmiarach bądź też zaistniało między innymi podmiotami gospodarczymi.

W świetle art. 62 § 2 k.k.s. każdy ma obowiązek sprawdzania swoich kontrahentów. Jeden z wnioskodawców trzykrotnie znalazł się w sytuacjach, które mogły być mylące co do tego, jak powinien się zachować. Za pierwszym razem zarzucono mu, że nie sprawdzał swoich kontrahentów, pomimo braku takiego obowiązku. Za drugim wskazano, że niedokładnie sprawdzał swoich kontrahentów, mimo że żaden przepis nie określał, na czym miało polegać to sprawdzanie i nie nakazywał jego kontrahentom obowiązku poddania się takiemu sprawdzeniu. Wreszcie w trzeciej sytuacji stwierdzono, że weryfikował kontrahentów dlatego, aby mieć alibi.

Odbiorca faktury może jedynie dokonać ustalenia, czy wystawca jest podmiotem zarejestrowanym jako przedsiębiorca (Krajowy Rejestr Sądowy oraz Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej) oraz czy jest on czynnym podatnikiem VAT (co uprawnia go do wystawiania faktur – sprawdzenie odbywa się poprzez internet na witrynie Ministerstwa Finansów). Odbiorca faktury nie może jednak ustalić, czy wystawca składa w organach podatkowych deklaracje dla podatku od towarów i usług, nie może także dowiedzieć się, czy regularnie płaci on podatki, naprzeciw temu bowiem stoją regulacje tajemnicy skarbowej. W zasadzie zatem odbiorca faktury, otrzymując ją od wystawcy, rzadko kiedy wie, czy ten, kto ją wystawił, jest faktycznym dostawcą.

W doktrynie wskazuje się, że nad uwarunkowaniami faktycznymi, w jakich znajdują się posługujący się fakturami (odbiorcy), nie sposób zatem przejść obojętnie, w przeciwnym bowiem wypadku surowa penalizacja tych zachowań stanowić będzie o „wylaniu dziecka z kąpielą”, gdyż wielu niewinnych w szybkim czasie zasiedli zakłady karne.

Ministerstwo Finansów od lat pracuje nad stworzeniem dobrych praktyk mających na celu ochronę uczciwych podatników przez zarzutami posługiwania się nierzetelnymi fakturami VAT. Prace te nie zakończyły się do dziś, co oznacza, że podatnik wciąż nie wie jakie działania może podjąć żeby wykluczyć możliwość postawienia mu zarzutów. Podmiotem czynu posługiwania się fakturą wystawioną w sposób nierzetelny jest każdy, kto fakturą taką się posługuje. Jak wskazuje Michał Królikowski, w praktyce „doszło do radykalnego przesunięcia strony podmiotowej przestępstw umyślnych, z którymi mamy do czynienia, gdy sprawca ma świadomość ryzyka i godzi się na nie, w stronę nieświadomości ‒ gdy podatnik nie wie albo nie ma pewności, że faktura VAT, którą otrzymał i którą się posługuje, jest tzw. pustą fakturą. W ten sposób umyślne przestępstwo skarbowe obejmuje w praktyce również sytuacje niepewności, gdy osoby przypadkowe zostają włączone w proceder”

Mając na względzie fakt, że odbiorca faktury nie ma możliwości ustalenia, czy wystawca składa w organach podatkowych deklaracje dla podatku od towarów i usług, nie może także dowiedzieć się, czy regularnie płaci on podatki, a tym samym praktycznie nie może wiedzieć, czy ten, kto fakturę wystawił, jest faktycznym dostawcą, w powiązaniu z penalizacją tego typu zachowania przemawia za tym, że art. 62 § 2 k.k.s. jest niezgodny z art. 2 Konstytucji z uwagi na fakt, że wskazana regulacja narusza zasadę zaufania obywatela do państwa, jednoznaczności prawa oraz bezpieczeństwa prawnego jednostki. Można również podnieść zasadne zastrzeżenia co do zgodności wskazanego przepisu z art. 7 Konstytucji RP z uwagi na nieprecyzyjne i niejednoznaczne określenie w przepisach prawa znamion czynu zabronionego w postaci posługiwania się nierzetelną fakturą.

II.510.791.2019

MSWiA o sytuacji strażników gminnych, przeciwko którym poszkodowany złożył pomocniczy akt oskarżenia

Data: 2020-08-19
  • MSWiA zgadza się, że przepisy o strażnikach gminnych nie są jasne, ale zmiany w nich wprowadzi dopiero przy okazji kolejnej dużej modyfikacji ustawy

RPO sygnalizował, że nie wiadomo, jak postąpić ze strażnikiem gminnym, przeciwko któremu poszkodowana przez niego osoba wniosła pomocniczy (subsydiarny) akt oskarżenia. Komendant ma obowiązek zawiesić strażnika w przypadku wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego w sprawie o ścigane z oskarżenia publicznego i popełnione umyślnie przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Fakultatywne zawieszenie ustawodawca przewidział w sytuacji, kiedy ścigane z oskarżenia publicznego przestępstwo bądź przestępstwo skarbowe zostanie popełnione nieumyślnie. Sytuacji subsydiarnego aktu oskarżenia ustawa o strażach gminnych (Dz.U. z 2019 r. poz. 1795.) nie przewidziała.

RPO zauważył, że podobną sytuację regulują przepisy o innych służbach mundurowych (np. o Policji). W aktach rangi ustawowej regulujących ich funkcjonowanie, podjęcie decyzji o zawieszeniu w czynnościach służbowych osoby, przeciwko której został wniesiony subsydiarny akt oskarżenia, ma charakter fakultatywny. W sytuacji skutecznego wniesienia opisanego środka prawnego przełożony może, ale nie musi, zawiesić osoby, której przedmiotowy akt oskarżenia dotyczy.

- Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji dostrzega zasygnalizowaną przez Pana Rzecznika kwestię. Niemniej, obecnie nie są prowadzone prace nad nowelizacją ustawy o strażach gminnych. Dlatego też wniosek Pana Rzecznika odnoszący się do podjęcia inicjatywy ustawodawczej w tym zakresie, należy uznać jako postulat de lege ferenda, którego realizacja będzie mogła nastąpić w przypadku rozpoczęcia szerszych zakresowo zmian ww. ustawy – napisał wiceminister Maciej Wąsik.

WZF.7043.87.2019

Trzy lata na rozpatrzenie wniosku emerytalnego? RPO do MSWiA ws obniżanych świadczeń policjantów i funkcjonariuszy

Data: 2020-08-12
  • Rozpatrywanie wniosków o nieobniżanie emerytur mundurowych ze względu na wzorową służbę w III RPO trwa w MSWiA bardzo długo.
  • Tak samo wygląda wydawanie decyzji emerytalnych, gdy decyzję o obniżeniu świadczenia uchylił sąd.
  • RPO zwraca uwagę ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu, że problem ma już charakter systemowy.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg byłych funkcjonariuszy służb mundurowych PRL objętych ustawą z 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy (Dz.U. z 2016 r., poz. 2270 ze zm.).

Ustawa ta, obniżająca świadczenia z powodu służby w PRL, daje też Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji prawo do utrzymania świadczenia tym funkcjonariuszom, którzy w PRL służyli bardzo krótko, albo w III RP wyróżnili się służba rzetelną i z narażeniem życia i zdrowia. Zgodnie z przepisami (art. 8a) funkcjonariusz objęty ustawą zwraca się do Ministra, a on powinien wydać decyzję – na tak albo na nie.

Problem polega na tym, że Minister decyzji nie wydaje.

Ze skarg wpływających do Biura RPO wynika, że znacząca cześć postępowań trwa już ponad trzy lata i nie ma perspektywy ich szybkiego zakończenia. Decyzje są wydawane po upływie terminów określonych w kodeksie postepowania administracyjnego mimo, że dokumentacja większości spraw nie zawiera żadnych materiałów, które mogłyby uzasadnić prowadzenie postępowania administracyjnego przez tak długi okres.

Podobnie sytuacja ma się w przypadku uchylenia decyzji Ministra w postępowaniu przed sądem administracyjnym. Oczekiwanie na wydanie kolejnej decyzji często przekracza rok. W przypadku wielu skarżących decyzja nie jest wydawana, pomimo kolejnej uwzględnionej przez sąd administracyjny skargi na bezczynność. Skarżący podnoszą również, że organ nie wykonuje zaleceń sądu administracyjnego wynikających z uwzględnionych przez ten sąd skarg na bezczynność i przewlekłość postepowania.

RPO pyta ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego, ile takich spraw ma, ile rozpatrzył, ile decyzji wydał ponownie i jak długo średnio trwa postępowanie.

Sprawy z zakresu zabezpieczenia społecznego (w tym osób starszych i często pozbawionych z racji wieku lub stanu zdrowia możliwości zapewnienia sobie dodatkowego źródła utrzymania), szczególnie istotne z punktu widzenia zaspokajania potrzeb życiowych, powinny być traktowane priorytetowo i rozpatrywane bez zbędnej zwłoki – zwraca uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich.

WZF.7060.49.2020

O praktykach cenzurowania programów telewizyjnych i prasy w KOZZD w Gostyninie – do Ministra Zdrowia

Data: 2020-08-11
  • W KOZZD w Gostyninie pracownicy cenzurują programy w telewizji ogólnodostępnej i rysunki w gazetach codziennych
  • Takie działanie zdaniem wybitnych ekspertów, których opinii zasięgnął RPO, nie pomagają terapii, ale wręcz ją utrudniają.
  • Nie mają też podstaw prawnych.
  • Jednym z przykładów jest zamalowanie rysunku kobiety z nagimi plecami w „Gazecie Wyborczej”

Do Ośrodka w Gostyninie trafiają po odbyciu kary więzienia osoby z zaburzeniami psychicznymi stwarzającymi zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Są pacjentami a prowadzona w Ośrodku terapia ma im umożliwić w przyszłości powrót do życia na wolności. Niestety, tak się nie dzieje. Z Ośrodka praktycznie się nie wychodzi. W 2014 r. było tam trzech pacjentów, dziś jest ich ponad 90.

Do licznych sygnałów o braku poszanowania praw umieszczonych tam osób doszedł kolejny: pielęgniarki i pracownicy ochrony wyłączają mieszkańcom programy w ogólnodostępnej telewizji, zamalowują też ilustracje w prasie. Praktykę tę potwierdził Rzecznikowi sam dyrektor KOZZD: tylko programy telewizyjne nadawane przed 20.00 nie podlegają kontroli, „bowiem z reguły nie zawierają treści o charakterze erotycznym”. Personel Ośrodka reaguje natomiast w sytuacji, gdy w oglądanym przez pacjentów programie lub filmie pojawiają się sceny o takim charakterze. "Pacjenci informowani są wówczas o powodach zmiany kanału telewizyjnego".

Jeśli chodzi o przesyłki, to są one wydawane adresatowi "pod warunkiem, że samodzielnie zamaskuje te fragmenty, które wzbudzają zastrzeżenia personelu". Inaczej materiał trafia do depozytu. W przypadku gazet treści niedozwolone są zamalowywane przez pracowników Ośrodka, „z tym że nie dotyczy to wizerunku kobiet w strojach kąpielowych ani dzieł sztuki”.

Jednak do Rzecznika Praw Obywatelskich poskarży się pacjent, któremu pielęgniarka zamalowała opublikowany w Gazecie Wyborczej rysunek kobiety z nagimi plecami

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, iż ustawa o KOZZD (z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób), nie daje podstaw do cenzurowania treści, które są ogólnodostępne i nie noszą znamion przestępstwa. Niemniej ocena prawidłowości postępowania personelu Ośrodka w przedmiotowym zakresie wymaga wiedzy z zakresu seksuologii.

RPO takie opinie uzyskał.

Zdaniem prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza – konsultanta krajowego w dziedzinie seksuologii, dołączony do pisma Rzecznika Praw Obywatelskich skan obrazu z „Gazety Wyborczej” jest sztuką erotyczną i „gdyby okazało się, że leczeni pacjenci z rozpoznaniem pedofilii reagują podnieceniem seksualnym na tego typu obraz, byłby to pozytywny efekt leczenia”. Ograniczanie pacjentom dostępu do takich treści „może nie tylko utrudniać osiąganie celów leczenia ale także utrwalać parafilną reaktywność seksualną”. „W stosowanych programach leczenia sprawców przestępstw przeciwko wolności seksualnej z rozpoznaniem zaburzeń preferencji seksualnych skuteczności leczenia sprzyjają m.in. traktowanie pacjentów z szacunkiem, partnerstwo, koncentracja na pozytywnych aspektach ich osobowości, kreowanie pozytywnej i odpowiedzialnej postawy wobec seksualności, uważność, zrozumienie”

Natomiast Marcin Borowski – psycholog i certyfikowany seksuolog stwierdza: „odcięcie pacjentów KOZZD od jakichkolwiek treści o charakterze erotycznym, czy kojarzącym i się z takimi (jak ilustracja w załączonej stronie z >>Gazety Wyborczej<<, może zaburzać proces terapeutyczny, tworząc nierealne warunki ich funkcjonowania w przyszłości w społeczeństwie”.

Jednoznaczne stanowisko zajął również prof. Janusz Heitzman, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. psychiatrii sądowej. Podkreślił, że cenzurowanie dostępu do oficjalnie publikowanych i dystrybuowanych materiałów dopuszczonych do rozpowszechniania w Polsce, może się odbywać wyłącznie w granicach prawa, a proces terapeutyczno-resocjalizacyjny nie może mieć miejsca w sferze pozaseksualnej.

RPO zwraca się więc do Ministra Zdrowia o stanowisko w sprawie praktyk ających miejsce w podległym mu Ośrodku.

IX.517.1148.2020

Podjąłem działania z urzędu. Oświadczenie RPO po wydarzeniach 7 sierpnia w Warszawie

Data: 2020-08-08

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich z dużym niepokojem obserwowałem wydarzenia, do których doszło wczorajszego wieczora (7 sierpnia 2020 r.) na Krakowskim Przedmieściu wobec osób protestujących w związku z tymczasowym aresztowaniem aktywistki grupy „Stop Bzdurom”. Będąc odpowiedzialny za ochronę fundamentalnych praw i wolności człowieka i obywatela, zwłaszcza przed naruszeniami ze strony organów władzy publicznej, zdecydowałem o wszczęciu postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

Dostępne w mediach nagrania z miejsca zdarzenia oraz publiczne relacje świadków, w tym posłów i posłanek na Sejm RP, wskazują, że postępowanie funkcjonariuszy Policji wymaga pilnego wyjaśnienia pod kątem jego prawidłowości i zgodności z prawem.

Z tego względu podjąłem już w tej sprawie działania z urzędu. W ich toku wyjaśnieniu będą podlegać: 

  • przyczyny i podstawy prawne interwencji Policji wobec protestujących,
  • okoliczności i przyczyny zatrzymania dużej ilości osób (z dostępnych obecnie informacji – ok. 50 osób),
  • użycie środków przymusu bezpośredniego w stosunku do protestujących,
  • poszanowanie praw zatrzymanych na posterunkach Policji, w tym dostęp do adwokata lub radcy prawnego w czasie czynności podejmowanych przez Policję wobec zatrzymanych.

Ponadto w dniu dzisiejszym przedstawiciele i przedstawicielki Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur – organu odpowiedzialnego za eliminowania ryzyka zaistnienia tortur lub nieludzkiego albo poniżającego traktowania – przeprowadzają kontrole na komisariatach Policji, na których przebywają osoby zatrzymane w toku wczorajszych wydarzeń.

W demokratycznym państwie prawnym  wszyscy obywatele – niezależnie od jakichkolwiek cech, w tym orientacji seksualnej i tożsamości płciowej – powinni korzystać z pełni swoich praw w poczuciu bezpieczeństwa i godności. Zaznaczam, że ochrona tego bezpieczeństwa jest jednym z podstawowych zadań Policji.

Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

By nie karać lekarzy za błędy więzieniem. RPO pisze do Senatu

Data: 2020-08-07
  • Czwarta „tarcza antykryzysowa” ograniczyła sądom swobodę orzekania co do możliwości odstąpienia od wymierzenia kary pozbawienia wolności za przestępstwa zagrożone karą do 8 lat więzienia (np. nieumyślne spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu)
  • Dotychczas sąd mógł odstąpić od kary więzienia i skazać sprawcę na grzywnę albo ograniczenie wolności. Po zmianach sąd może tak uczynić tylko, jeśli chce wymierzyć karę do roku więzienia
  • Środowiska lekarskie obawiają się, że może to oznaczać częstsze skazywanie na więzienie za błędy w sztuce

Rzecznik Praw Obywatelskich  popiera senacki projekt wykreślający ten przepis z Kodeksu karnego.  Opinię w tej sprawie Adam Bodnar przesłał do dwóch senackich komisji.

W  ocenie RPO całość nowelizacji Kodeksu karnego wprowadzonej ustawą z 19 czerwca 2020 r. winna zostać jak najszybciej uchylona, gdyż została wprowadzona w trybie w oczywisty sposób naruszającym standard konstytucyjny procedowania nowelizacji kodeksów.

Ustawa ta nie tylko podziela w części treść ustawy z 13 czerwca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, co do sprzeczności której w całości z art. 7 w związku z art. 112 oraz z art. 119 ust. 1 Konstytucji Trybunał Konstytucyjny orzekł w wyroku z 14 lipca 2020 r. z wniosku Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Powiela również wady dotyczące trybu jej uchwalania. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej skierował ustawę z 13 czerwca 2019 r. do  TK, stawiając zarzut, iż jest ona w całości niezgodna z art. 7 i art. 112 w związku z art. 119 ust. 1 Konstytucji. Jednym z argumentów przemawiających za koniecznością zbadania zgodności tej ustawy z Konstytucją były wątpliwości co do prawidłowości procesu legislacyjnego w toku jej przyjęcia.

Bez wątpienia skorzystanie przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z uprawnienia wynikającego z art. 122 ust. 3 Konstytucji doprowadziło do ochrony tak doniosłych zasad, jak zaufanie obywatela do państwa oraz stanowionego przez nie prawa.

Realizacja obowiązku współdziałania Sejmu i Senatu w realizacji funkcji ustawodawczej wymaga bowiem, aby prawo było uchwalane w procedurze niedającej podstaw do sformułowania jakichkolwiek zarzutów względem jej prawidłowości. Po upływie niecałego roku od złożenia wyżej opisanego wniosku została uchwalona w dniu 19 czerwca 2020 r. ustawa, która zawiera obszerną nowelizację Kodeksu karnego, Kodeksu postępowania karnego i Kodeksu wykroczeń. Część przepisów uchwalonych w ramach tej ustawy stanowi dosłowne powtórzenie rozwiązań przyjętych w niekonstytucyjnej ustawie z dnia 13 czerwca 2020 r. (zmiany dotyczące: instytucji z art. 37a k.k., czynu ciągłego – art. 57b k.k., kary łącznej – art. 85, 86 § 1, 89a § 1, 91a k.k. oraz kradzieży szczególnie zuchwałej - art. 115 § 9a, art. 278a § 1 i 2 i art. 294 § 1 k.k.).

W mojej ocenie wskazanej ustawie z dnia 19 czerwca 2020 r. można postawić niemal tożsamy zarzut w postaci niezgodności z art. 7 i art. 112 w związku z art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 i 2 Konstytucji, gdyż tryb jej procedowania rażąco naruszał postanowienia regulaminu Sejmu.

Analiza zmian w przepisach Kodeksu karnego, Kodeksu postępowania karnego oraz Kodeksu wykroczeń wskazuje, że nie łączą się one w żaden merytoryczny sposób z materią ustawy z 19 czerwca 2020 r., która jest ustawą o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19.

Uchwalone zmiany w znacznej części nie zostały uzasadnione ani jednym zdaniem. Uzasadnieniu zmian w ustawach karnych można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej COVID-19 do wprowadzenia nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar, w tym kar łącznych, a tym samym rażące naruszenie zasady prawidłowej legislacji leżącej u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego wyrażonej w art. 2 Konstytucji.

RPO wyraził przekonanie, że senatorom będącym sygnatariuszami druku senackiego nr 163 uda się wypracować inicjatywę ustawodawczą odwracającą nie tylko zmiany w art. 37a k.k., ale całość zmian w Kodeksie karnym wprowadzonych na mocy ustawy z dnia 19 czerwca 2020 r

II.510.783.2020

Tęczowe flagi na warszawskich pomnikach. RPO pyta o zatrzymania i stan śledztwa

Data: 2020-08-05
  • Jakie były podstawy prawne i przesłanki zatrzymań przez policję osób, które miały umieścić tęczowe flagi na kilku warszawskich pomnikach – pyta Rzecznik Praw Obywatelskich stołeczną policję
  • RPO ma wątpliwości co do proporcjonalności tych działań, gdyż można było wezwać te osoby na przesłuchanie 
  • Poprosił też Prokuratora Okręgowego w Warszawie o informacje o postępowaniu przygotowawczym w tej sprawie 

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę zamocowania na warszawskich pomnikach tęczowych flag w nocy z 28 na 29 lipca 2020 r. oraz reakcji organów ścigania na to zdarzenie. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie pod kątem przestępstw obrazy uczuć religijnych oraz znieważenia pomnika.

Pismem z 3 sierpnia Rzecznik zwrócił się do Prokuratora Okręgowego w Warszawie Mariusza Dubowskiego o wskazanie, jaki jest stan postępowania, jakie działania podjęto i z jakim rezultatem.

Wobec doniesień medialnych o zatrzymaniu przez policję osób podejrzanych o rozwieszenie flag, RPO 4 sierpnia wystąpił zaś do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja. Poprosił go o podanie podstawy prawnej zatrzymania osób, które miały brać udział w zdarzeniu, przesłanek uzasadniających zatrzymania oraz informacji o ich przebiegu.  

XI.518.49.2020


 

Koronawirus. Rzecznik skarży do WSA kary pieniężne sanepidu wobec obywateli [dwie sprawy wygrane]

Data: 2020-08-05
  • Wiele kar pieniężnych sanepidu wobec obywateli za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów podczas pandemii koronawirusa uchylali wojewódzcy inspektorzy sanitarni
  • Jednak mazowiecki inspektor utrzymywał takie decyzje wobec obywateli ukaranych w związku z majowymi protestami przedsiębiorców
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył te decyzje do sądu administracyjnego
  • AKTUALIZACJA: WSA w Warszawie 12.01.2021 stwierdził nieważność decyzji ze sprawy  VII SA/Wa 1614/20 (VII.565.468.2020) 13.01.2021 WSA stwierdził nieważność decyzji w sprawie V.511.288.2020

Nakładane przez sanepid pieniężne kary administracyjne za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii.

Najpierw interwencje przybierały postać wystąpień RPO do władz państwowych. Regulacje prawne w zakresie tych kar poddawano surowej krytyce, jako niekonstytucyjne i łamiące międzynarodowe standardy.

Rzecznik wskazywał, że kary są nakładane na podstawie specustaw obowiązujących od 1 kwietnia, które są niejasne i bardzo rygorystyczne. Zawierają rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, która przewiduje kary tylko za czyny  wskazane w ustawie. A wysokość kar (od 5 do 30 tys. zł) i nakaz natychmiastowej zapłaty to narzędzie nadmiernie dolegliwej i nieuzasadnionej represji obywateli.

Następnie udzielano pomocy prawnej obywatelom obciążanym tymi karami. Jak ustalili pracownicy BRPO, większość ukaranych pozbawiono prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym i złożenia wyjaśnień, a więc de facto obrony swoich praw.

W wielu przypadkach obywatele kwalifikowali się też do wyjątków od obowiązku stosowania obostrzeń epidemicznych (np. noszenie maseczek czy zakaz wyjścia z domu poza pilną potrzebą), o których nie mieli okazji poinformować sanepidu.

Brak udziału w postępowaniu to także brak możliwości opowiedzenia o swojej sytuacji materialnej i osobistej, a także o powodach naruszenia  – a wszystkie te elementy muszą być brane pod uwagę przez sanepid przy wymierzaniu kary.

A kary nakładano na podstawie notatek sporządzanych przez policjantów. Taki dokument nie może natomiast stanowić dowodu dla sanepidu. W świetle prawa policja nie jest uprawniona do przekazywania notatek z interwencji, wraz z danymi osobowymi obywateli, takim organom, jak Inspektor Sanitarny. Taki dowód to dowód nielegalny.

Ponadto przepisy, których naruszanie stawało się podstawą do nakładania kar, ulegały (co nadal się dzieje) nieustannym zmianom. Niektóre z ograniczeń w chwili nakładania kar już nie obowiązywały. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Wszystkie te argumenty prawnicy z Biura RPO przedstawiali w odwołaniach od decyzji Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W większości przypadków - z sukcesem. Wojewódzcy Inspektorzy Sanitarni uchylali decyzje o karach i umarzali postępowania w sprawie, m.in. dlatego że zakazy, które były podstawą kary, już nie obowiązują.

Argumentacja ta nie trafiła jednak do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, który rozpatrywał odwołania od kar za udział w protestach przedsiębiorców z maja 2020 r. w Warszawie. Organ uznał za wiarygodny dowód z policyjnych notatek o niezachowywaniu dystansu 2 m czy o braku maseczki - niezależnie od stanu zdrowia spisanej osoby.

Uznał też, że wyjątkowe okoliczności epidemiczne uzasadniają złamanie prawa do obrony ukaranych. Nie uwzględnił też zmiany przepisów prawa na korzyść ukaranych.

Prawnicy RPO nie złożyli jednak broni. Napisali skargi, a Rzecznik zaskarżył negatywne dla obywateli decyzje Mazowieckiego Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Wniósł o uchylenie nałożonych kar – z reguły było to 10 tys. zł.

W kilku złożonych skargach RPO wskazuje m.in. na to, że:

  • zgodnie  z rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, nakaz zachowania odległości nie mniejszej niż 2 metry dotyczył sytuacji jednoczesnego poruszania się osób (co najmniej dwóch) pieszo - co oznacza, że nie odnosił się on sytuacji, gdy w tym samym czasie jedna osoba przemieszcza się a druga osoba stoi (nie porusza się);
  • skarżący wskazywali, że funkcjonariusze policji stworzyli kordon i używając siły, stłoczyli uczestników protestu oraz osoby postronne na niewielkiej powierzchni, przez co uniemożliwili zachowanie wymaganych prawem odległości pomiędzy osobami.

Sąd administracyjny, jak każdy inny, podlega przede wszystkim Konstytucji. Istnieje wiec duża nadzieja na to, że niekonstytucyjne kary warszawskiego sanepidu zostaną przez sąd wyeliminowane.

V.7018.438.2020, V.7018.437.2020, V.7018.439.2020, V.511.288.2020, VII.565.468.2020

Dziewczynka odziedziczyła dług, choć matka odrzuciła spadek w jej imieniu. 14. skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2020-08-03
  • Decyzją sądu dziewczynka odziedziczyła po dziadku spadek obciążony długami
  • Stało się tak, choć rodzice złożyli notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku w jej imieniu
  • Sąd uznał, że nastąpiło to już po upływie terminu dopuszczalnego przez prawo
  • Stając w obronie praw majątkowych dziewczynki, Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na jej korzyść

Niekorzystnej dla dziecka decyzji nie można uchylić ani zmienić w inny sposób. W tej sytuacji skarga nadzwyczajna jest konieczna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik opiera skargę jedynie na rażącym naruszeniu praw i zasad określonych w Konstytucji, m.in. ochrony dobra dziecka.

Historia sprawy

Dziadek dziewczynki zmarł w 2016 r. Nie sporządził testamentu. Postępowanie spadkowe wszczęto na wniosek jego wierzyciela. Spadek był bowiem obciążony długami.

By nie odziedziczyć długów po ojcu, córki zmarłego odrzuciły spadek.  Następnie wystąpiły do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na odrzucenie spadku w imieniu swoich małoletnich dzieci (jest to czynność przekraczająca zakres tzw. zwykłego zarządu majątkiem dziecka, która wymaga zgody sądu rodzinnego).

Do akt sprawy wpłynęło notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku, złożone w imieniu jednej z wnuczek zmarłego – małoletniej M., przez jej przedstawicielkę ustawową, za zgodą sądu rodzinnego.

Niemniej jednak, sąd spadku uznał, że nie rodzi ono żadnych skutków prawnych, ponieważ zostało złożone po upływie terminu z art. 1015 § 1 Kodeksu  cywilnego. Przewiduje on na to sześć miesięcy liczonych od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania. Według sądu spadku termin ten powinien być liczony od dnia, w którym matka dziewczynki złożyła w swoim imieniu notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku.

To oznacza, że sąd spadku przyjął stanowisko, że złożenie do sądu rodzinnego wniosku o zezwolenie na złożenie oświadczenia nie ma wpływu na bieg terminu do odrzuceniu spadku. Niestety, gdy sąd wydawał to postanowienie, takie stanowisko było obecne w orzecznictwie Sądu Najwyższego. 

Dopiero uchwała Sądu Najwyższego wydana 22 maja 2018 r. w składzie 7 sędziów (sygn. III CZP 102/17) rozstrzygnęła rozbieżności dotyczące oceny wpływu wszczęcia postępowania przed sądem rodzinnym na bieg terminu do złożenia oświadczenia o przyjęciu albo odrzuceniu spadku. Uchwała ta przesądziła, że termin z art. 1015 § 1 k.c. nie może się skończyć przed prawomocnym zakończeniem postępowania o wyrażenie zgody na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez małoletniego spadkobiercę.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Zaskarżone postanowienie spadkowe wydano kilka miesięcy przed podjęciem tej uchwały SN. W związku z tym nie można uznać, aby zostało wydane z rażącym naruszeniem prawa poprzez jego błędną wykładnię.

Niemniej jednak, w ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w P., stwierdzając nabycie spadku przez małoletnią M., dopuścił się naruszenia zasad, praw i wolności konstytucyjnych, co dało podstawę do skargi nadzwyczajnej.

W pierwszej kolejności RPO postawił zarzut naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Dziewczynka została pozbawiona prawa do odrzucenia spadku - mimo, że jej rodzicom nie można zarzucić braku dbałości o jej interesy majątkowe. Działając w zaufaniu do prawa, podjęli oni wszelkie czynności przewidziane prawem, które miały prowadzić do odrzucenia spadku w imieniu córki: złożyli wniosek do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka (zgodnie z art. 101 § 3 k.r.i.o.) przed upływem terminu z art. 1015 § 1 k.c., a po uprawomocnieniu się postanowienia sądu rodzinnego złożyli oświadczenia przed notariuszem o odrzuceniu spadku przez małoletnią.

Na gruncie tej sprawy Rzecznik dostrzega naruszenie zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji. Pominięcie przez sąd spadku okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem rodzinnym doprowadziło do swoistej „pułapki”. Bez zgody sądu rodzinnego małoletnia nie mogła przecież odrzucić spadku.

Jednocześnie w wyniku zaskarżonego postanowienia sądu doszło do naruszenia praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji. Stwierdzenie nabycia spadku po dziadku rodzi niekorzystne skutki dla praw majątkowych małoletniej, nawet przy ograniczeniu jej odpowiedzialności za długi spadkowe ze względu na dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że takie przyjęcie spadku nie wyklucza poniesienia określonych kosztów jak np. koszty sporządzenia inwentarza spadku i ewentualnych sporów z wierzycielami spadkodawcy.

Kolejny zarzut to naruszenie konstytucyjnej zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych oraz prawa dziedziczenia, o których mowa w art. 64 ust. 2 Konstytucji. Pozbawienie małoletniej prawa do odrzucenia spadku  w istocie zostało spowodowane uprawomocnieniem się postanowienia sądu rodzinnego, wyrażającego zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c.

Niedotrzymanie tego terminu nastąpiło zatem z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Oznacza to pogorszenie sytuacji małoletniej w stosunku do tych spadkobierców, którzy nie musieli podejmować żadnych czynności przed sądem rodzinnym w celu uzyskania zezwolenia na odrzucenie spadku po zmarłym.

W ocenie Rzecznika kluczem do rozpoznania tej sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka. Dlatego też kolejny z zarzutów skargi nadzwyczajnej opiera się na art. 72 ust. 1 Konstytucji.

Skarga wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w P. i wydał orzeczenie co do istoty sprawy.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, że pełny skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Spośród 14 dotychczasowych skarg nadzwyczajnych RPO dziewięć dotyczyło kwestii spadków, głównie sprzecznych orzeczeń spadkowych. 

IV.511.71.2020

"Nie możemy się przyzwyczajać" - debata o praworządności w wirtualnym namiocie RPO na Pol'and'Rock Festival 

Data: 2020-07-31
  • Jeśli nie ma praworządności na zewnątrz, jeśli nie przestrzega jej władza, to musi być ona w nas – w obywatelach, ludziach dobrej woli, którzy występują  nie tylko w interesie własnym, ale i innych 
  • Tak mówiła prawniczka prof. Anna Rakowska-Trela w pierwszej debacie w wirtualnym namiocie RPO na Pol’and’Rock Festival

Jak co roku od lat Rzecznik Praw Obywatelskich wziął udział w Akademii Sztuk Przepięknych Pol’and’Rock Festival. W tym roku pandemia pokrzyżowała nam szyki i Namiot Praw Człowieka przenieśliśmy do sieci. 

Spotkanie rozpoczęła dyskuja Adama Bodnara o praworządności z prof. Anną Rakowską-Trelę, dr hab. nauk prawnych, specjalizującą się w prawie konstytucyjnym, adwokatką i nauczycielką  akademicką Uniwersytetu Łódzkiego. 

RPO wysunął hipotezę, że czas w którym żyjemy, jest szczególnie trudny dla konstytucjonalistów. Przyzwyczajeni do poruszania się w świecie norm i reguł prawnych, są zmuszeni do komentowania sytuacji, w których najważniejsze akty prawne – w szczególności Konstytucja są lekceważone, a nawet łamane. RPO spytał, jak gościni odnajduje się w rzeczywistości prawnej, w której wszystko staje się coraz bardziej płynne. Jak się czuje jako naukowczyni i osoba, która chciałaby mieć wpływ na bieżącą rzeczywistość prawną.  

Anna Rakowska-Trela przyznała, że jest to niezwykle trudny czas, dla wielu przedstawicieli zawodów prawniczych: sędziów, adwokatów, radców i prokuratorów. Sytuacja rodzi liczne wyzwania dla konstytucjonalistów – ignorowanie przepisów, procedur, naruszanie zasad i standardów trwa już dłuższy czas, a erozja całego systemu prawnego pogłębia się. 

Profesor przypomniała kryzys wokół TK, który wybuch pod koniec 2015 roku, a o którym dziś niewiele osób już pamięta. Jak wskazała,   w czasie pandemii znaleźliśmy się w szczególnym momencie – wszystkie naruszenia z poprzednich lat dały znać o sobie z całą intensywnością. 

Adam Bodnar zapytał, jak profesor Rakowska-Trela czuje się w sytuacji ciągłego łamania Konstytucji, prób obejścia czy nagięcia jej przepisów, a także wyborów osób, które ponad ideały stawiają bieżące korzyści polityczne. 

Gościni odpowiedziała, że w jej przypadku Konstytucja towarzyszy jej od zawsze: nie tylko jako przedmiot badań naukowych czy wyznacznik działań zawodowych, ale też była żywo obecna w jej życiu prywatnym. Dlatego to, co się działo w ostatnim czasie, szczególnie sytuacja związana z wyborami, przyczyniła się do tego, że niejednokrotnie ciężko jej było zasnąć w nocy.

Sytuacja jest bardzo poważna i niepokojąca. Profesor zastanawiała, jak ma w tej nowej, trudnej sytuacji prowadzić zajęcia ze studentami – odpowiedzi, które kiedyś wydawały się oczywiste, teraz co najmniej budzą kontrowersje. 

Prof. Anna Rakowska-Trela powiedziała też, że zasady nie są dane raz na zawsze. W najmniej spodziewanym momencie mogą pojawić się osoby, które będą chciały ograniczyć nasze prawa i wolności. Dlatego tak istotne jest doświadczenie i nauka. To może być dobra strona całej sytuacji, w której się znaleźliśmy – skupienie się na nauce.  

Rzeczywistość dostarcza wielu przykładów na zajęcia ze studentami: jeśli chodzi o stany nadzwyczajne, ci którzy zajmują się prawem konstytucyjnym nie mieli okazji doświadczyć rzeczywistej debaty na ten temat. Na pewno to co działo się wiosną, pokazało nam kierunek, w którym nie powinniśmy iść: zamęt, chaos i lekceważenie procedur bez ponoszenia konsekwencji. Poczuliśmy na własnej skórze, jak ważne są przepisy konstytucji. 

Rzecznik zwrócił uwagę, że problemy z łamaniem norm ustrojowych i konstytucyjnych nie są zrozumiane dla wielu osób, pozornie może się wydawać, że wszystko funkcjonuje, więc problemu nie ma. Przykładem są wybory: przecież ostatecznie udało się je przeprowadzić, frekwencja była rekordowa. 

Gościni zwróciła uwagę, że to prawda, ale zawsze stara się pokazać, że to że znajdujemy się w sytuacji uprzywilejowanej, nie przekłada się na to, że prawa wszystkich osób były respektowane: mnóstwo osób np. z zagranicy, czy w kwarantannie nie mogło zagłosować.

 Rzecznik pytał też o ocenę procesu stanowienia prawa, nadużyciach; o to, jaki ideał będzie przedstawiała studentom, zdając sobie sprawę, że część  z nich wyląduje w końcu jako legislatorzy lub opiniodawcy.

 - Powiem pewnie to samo, tylko będę miała więcej przykładów, jak „obstrukcja” Senatu – brzmiała odpowiedź. Korzystanie z terminu konstytucyjnego to przecież obowiązek Marszałka, a prawo do prac nad ustawami mają wszyscy parlamentarzyści. 

 - Co dalej z praworządnością? – spytał na koniec Adam Bodnar.  Gościni podkreśliła, że nie możemy się godzić i musimy o niej pamietać. To co dzieje się w TK czy SN staje się „oczywistoscią”, a to szczególnie groźne. Jeśli nie ma praworządności na zewnątrz, jeśli nie przestrzega jej władza, to musi być ona w nas – w obywatelach. Ludziach dobrej woli, którzy stają nie tylko w interesie swoim, ale i innych.  

Wspominając o „grzechach legislacji” popełnionych na początku epidemii  COVID 19, gościni RPO wskazała na kolejne przykazanie: „Nie możemy się przyzwyczajać”. Łamanie standardów nie jest normalne, nie możemy się na to godzić. Musimy to wskazywać, przekonywać i uczyć studentów. Bo w momencie naprawy będzie to niezwykle istotne. 

Interwencja RPO zakończyła bezczynność urzędników w sprawie karty pobytu obywatelki Boliwii

Data: 2020-07-30

Chodzi o sprawę obywatelki Boliwii, która w kwietniu 2019 r. złożyła do Urzędu Wojewódzkiego wniosek o kartę pobytu w Polsce. Kilka miesięcy później wyszła za mąż za Polaka i napisała do tego samego Urzędu prośbę o zmianę powodu starania się o kartę pobytu.

Na kolejne wnioski skarżącej Urząd nie zareagował. W tym czasie jej paszport stracił ważność. Nie mogła jej pomóc ambasada Boliwii, bo jej w Polsce nie ma. Legalny wyjazd do najbliższej ambasady w Niemczech był niemożliwy.

Bez ważnego dokumentu tożsamości obywatelka Boliwii nie mogła podjąć legalnej pracy w Polsce, korzystać z usług bankowych, a nawet dostać dostępu do konta swojego współmałżonka czy odwiedzić rodziny.

Dlatego poprosiła o pomoc Rzecznika Praw Obywatelskich.

Po interwencji Rzecznika sprawa ruszyła z miejsca. Wojewoda przerwał roczną bezczynność i wszczął postępowanie administracyjne dotyczące wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy. Podjął też czynności nakazane w obowiązujących przepisach.

BPW.514.15.2020

Dwie różne decyzje spadkowe. 13. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-07-29
  • Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe tego samego sądu wobec tego samego kręgu spadkobierców są przedmiotem kolejnej, 13. skargi nadzwyczajnej Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Różnice w udziałach spadku nie były duże, ale sam ich fakt uniemożliwił rodzinie uporządkowanie spraw majątkowych
  • Dlatego jej członkowie zwrócili się o pomoc do RPO

To kolejna tego typu skarga nadzwyczajna Rzecznika do Sądu Najwyższego.  Chodzi o umożliwienie obywatelom przeprowadzenie działu spadku po zmarłej i finalne rozstrzygnięcie o przysługujących im uprawnieniach.

W obecnym stanie jest to niemożliwe. Jest to sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawnego i wymusza potrzebę ochrony konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela, na których straży stoi RPO.

Historia sprawy

Postanowieniem z maja 2004 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził, że spadek po zmarłej S.Z. na podstawie ustawy nabyli mąż w 5/20 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich, z tym że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy mąż w 5/20 części, dzieci i wnuk po 3/20 części każde z nich. Postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Tymczasem już wcześniej zapadło prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku w tej sprawie. Wydał je ten sam Sąd Rejonowy w W. w lipcu 1999 r. Na tej podstawie spadek nabyli z mocy ustawy: mąż w 1/4 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich.

W 2019 r. przed Sądem Rejonowym w W. pomiędzy spadkobiercami S.Z. zawisła sprawa o dział spadku i zniesienie współwłasności nieruchomości. Dopiero wtedy okazało się, że istnieją dwa różne orzeczenia spadkowe, które uniemożliwiają prawidłowe rozstrzygnięcie. Dlatego spadkobiercy poprosili o pomoc RPO.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik wniósł o uchylenie postanowienia Sądu Rejonowego z maja 2004 r. i odrzucenie ówczesnego wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowieniu RPO zarzuca rażące naruszenie prawa procesowego, tj. rozstrzygnięcie o żądaniu wniosku o stwierdzenie nabycia spadku zamiast jego odrzucenia, skoro ta sama sprawa - pomiędzy tymi samymi stronami i przez ten sam sąd - była już wcześniej prawomocne osądzona.

Ponowne procedowanie w tej sprawie i w efekcie niego - wydanie kolejnego postanowienia, w oczywisty sposób godzi w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji), konstytucyjne prawo do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji) oraz prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - jeżeli istnieje ewidentny zakaz ustawowy orzekania o tym samym (tzw. res iudicata). W sprawie mamy więc do czynienia ze stanem niepewności prawnej, w którym spadkobiercy nie mogą realizować swoich praw.

Niejednokrotnie w takich sytuacjach możliwe jest wniesienie skargi o wznowienie postępowania. W tej jednak sprawie, z uwagi na upływ terminu do wznowienia postępowania, jedynym środkiem prawnym okazała się skarga nadzwyczajna.

Ponownie adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, iż pełny skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych powołano w sposób taki, jak opisano w powoływanej uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Wyłącznie zaś dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi nadzwyczajnej do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Działania systemowe RPO 

Rozbieżne decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości. Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedażyW kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwosć eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik  wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry,  aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. 

- Zgłoszone przez Pana uwagi zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości - odpisała 19 lipca Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

IV.7000.123.2020