Zawartość
Liczba całkowita wyników: 145

Prawa zatrzymanych

Prawo do obrony, do sądu, do godnego traktowania - interwencje, kasacje i problemy prawne identyfikowane przez RPO

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

"Podejmujemy wszelkie możliwe działania” - MSZ odpowiada RPO ws. zatrzymanych na Białorusi działaczy ZPB

Data: 2021-04-07
  • Polskie władze podejmowały i podejmują wszelkie możliwe działania zmierzające do zabezpieczenia praw polskiej mniejszości narodowej na Białorusi, a zwłaszcza ich przedstawicieli, którzy stali się ofiarami szykan
  • Tak MSZ odpowiedziało RPO w sprawie zatrzymań Andżeliki Borys, przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi i dziennikarza Andrzeja Poczobuta

Pod koniec marca w Grodnie została zatrzymana Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi. Miał jej zostać postawiony zarzut naruszenia przepisów o imprezach masowych. Ostatecznie wszczęto postępowanie karne dotyczące podżegania do nienawiści.

O sprawie tej informował wtedy dziennikarz Andrzej Poczobut, który również został zatrzymany. Odmówiono mu kontaktu z adwokatem, co budzi poważne wątpliwości  z punktu widzenia podstawowych praw człowieka.

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem przyjął te informacje. Spytał szefa MSZ Zbigniewa Raua, jakie działania podejmują służby konsularne w tej sprawie.

Odpowiedź Łukasza Lutostańskiego, dyrektora Departamentu Konsularnego MSZ

Polska służba dyplomatyczno-konsularna, a także władze Rzeczypospolitej Polskiej, od samego początku podejmowali i podejmują wszelkie możliwe działania zmierzające do zabezpieczenia praw polskiej mniejszości narodowej na Białorusi, a zwłaszcza ich przedstawicieli, którzy stali się ofiarami szykan.

Konsulowie RP na Białorusi pozostają w stałym kontakcie z rodzinami i adwokatami osób zatrzymanych, którym zadeklarowali wsparcie. Monitorują na bieżąco działania miejscowych służb. Przewidziana prawem międzynarodowym pomoc konsularna jest jednak utrudniona z uwagi na fakt, że aresztowani posiadają obywatelstwo białoruskie.

Pragnę jednocześnie poinformować, iż władze polskie, w tym Prezydent, Prezes Rady Ministrów, Parlament, wezwały publicznie do natychmiastowego wstrzymania represji wobec mniejszości polskiej i uwolnienia aresztowanych. Po zatrzymaniu Andżeliki Borys do MSZ został wezwany w trybie pilnym chargé d’affaires Ambasady Białorusi w Warszawie, któremu przekazano protest. Polska wydała zakaz wjazdu na swoje terytorium sędziemu, który prowadził sprawę A. Borys.

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał na temat uwięzionych z Sekretarzem Generalnym OBWE H. Schmid, Wysokim Komisarzem ds. Mniejszości Narodowych K. Abdrakhmanovem, Sekretarzem Generalnym Rady Europy M. Pejčinović Burić, Przewodniczącą Rady Praw Człowieka M. Bachelet i z Prezydent EE (obecnie pełni funkcję niestałego członka RB ONZ).

Natomiast Premier Mateusz Morawiecki podniósł ten temat na EUCO, zaś Minister Spraw Zagranicznych  Zbigniew Rau na spotkaniach NATO i UE. Efektem działań stało się oświadczenie w sprawie prześladowania Polaków szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrelal. Komisja Europejska wezwała białoruskie władze do natychmiastowego uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta.

Działania władz białoruskich potępiły Departament Stanu USA oraz liczne stolice państw demokratycznych. We wsparcie dla represjonowanych Polaków włączyły się organizacje polonijne z całego świata. Oświadczenia w tej sprawie wydały Rada Polonii Świata, Europejska Unia Wspólnot Polonijnych oraz wiele innych organizacji i stowarzyszeń polskich za granicą.

VII.531.23.2021

Zatrzymania działaczy ZPB na Białorusi. Rzecznik interweniuje w polskim MSZ

Data: 2021-03-26
  • W Grodnie została zatrzymana Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi, która ma odpowiadać za „podżeganie do nienawiści”
  • Zatrzymano też dziennikarza Andrzeja Poczobuta, któremu odmówiono kontaktu z adwokatem

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem przyjął te informacje dotyczące naruszania praw polskich obywateli. Pyta szefa MSZ Zbigniewa Raua, jakie działania podejmują służby konsularne w tej sprawie.

Z doniesień mediów RPO dowiedział się o trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się w ostatnich dniach polska mniejszość na Białorusi.
W Grodnie została zatrzymana Andżelika Borys . przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi. Miał jej zostać postawiony zarzut naruszenia przepisów o imprezach masowych. Ostatecznie wszczęto postępowanie karne dotyczące podżegania do nienawiści.

O sprawie tej w ostatnich dniach informował dziennikarz Andrzej Poczobut, który teraz również został zatrzymany. Odmówiono mu kontaktu z adwokatem, co budzi poważne wątpliwości  z punktu widzenia podstawowych praw człowieka. Nie jest znane miejsce, do którego go zabrano.

Przeszukane zostały również mieszkania innych członków ZPB.

RPO z niepokojem odebrał informacje dotyczące naruszania praw polskich obywateli, dlatego zwrócił się do ministra.

VII.531.23.2021

Polak zatrzymany w Mjanmie. RPO pyta MSZ. Resort odpowiada: pomaga Ambasada Niemiec    

Data: 2021-03-18
  • Zatrzymaniem polskiego dziennikarza na terenie Mjanmy zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Poprosił MSZ o informacje w sprawie; pytał też, czy resort systemowo monitoruje bezpieczeństwo polskich dziennikarzy za granicą.
  • Resort podał, że ambasada Niemiec udziela pomocy konsularnej niereprezentowanym obywatelom polskim w Mjanmie.
  • Z informacji niemieckich dyplomatów wynika, że zatrzymany jest w dobrym stanie; został mu postawiony zarzut z ustawy imigracyjnej, a posiedzenie sądu zaplanowano na 25 marca

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o zatrzymaniu w Mjanmie polskiego dziennikarza.

Bezpieczeństwo polskich dziennikarzy pracujących za granicą pozostaje pod szczególną uwagą RPO  z uwagi na znaczenie ich pracy dla wolności słowa i budowania społeczeństw demokratycznych.

Już w marcu 2019 na kanwie podobnej sprawy Rzecznik zwracał uwagę, że zasadne jest upowszechnienie informacji o funkcjonowaniu prowadzonej przez Radę Europy platformy na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa dziennikarzom: https://www.coe.int/en/web/mediafreedom/the-platform.

Platforma ta jest przestrzenią publiczną ułatwiającą kompilację, przetwarzanie i rozpowszechnianie informacji o poważnych obawach dotyczących wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w państwach członkowskich Rady Europy, co gwarantuje art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ma na celu poprawę ochrony dziennikarzy, lepsze reagowanie na zagrożenia i przemoc wobec pracowników mediów oraz wspieranie mechanizmów wczesnego ostrzegania i zdolności reagowania w ramach Rady Europy. Zakres działania platformy ograniczony jest do państw Rady Europy, lecz z pewnością może służyć jako wzór działań na rzecz zapewniania bezpieczeństwa dziennikarzom i wymiany informacji dotyczących innych krajów świata.

Odpowiedź wicedyrektora departamentu konsularnego MSZ Marcina Jakubowskiego

11 marca wieczorem do MSZ dotarła informacja o zatrzymaniu w miejscowości Taunggyi w Mjanma polskiego dziennikarza R.B. Konsul RP w Bangkoku niezwłocznie nawiązał kontakt z Konsulem Niemiec w Mjanmie z prośbą o pilne potwierdzenie faktu zatrzymania naszego obywatela, ustalenia jego stanu zdrowia, sytuacji prawnej i umożliwienia mu kontaktu z konsulem. Na podstawie przepisów unijnych Niemcy udzielają pomocy konsularnej niereprezentowanym obywatelom polskim w Mjanmie.

Ambasada Niemiec niezwłocznie wystosowała notę werbalną do władz Mjanmy z prośbą o potwierdzenie doniesień o zatrzymaniu, przypominając o obowiązku notyfikacji wynikającym z Konwencji wiedeńskiej. Z informacji uzyskanych przez Niemców wynikało, że zatrzymany jest w dobrym stanie i zgodnie z informacjami otrzymanymi od strony mjanmańskiej został mu postawiony zarzut z ustawy imigracyjnej.

Należy przy tym zaznaczyć, iż R.B. kontaktował się z Konsulem RP w Bangkoku w grudniu 2020. Wydano mu wówczas list potrzebny do przedłużenia wizy w Mjanma w związku z brakiem możliwości powrotu do Polski spowodowanym restrykcjami covidowymi. R.B. przebywał w Mjanmie na wizie turystycznej (a nie dziennikarskiej/do pracy) i była ona wówczas nieważna od kilku miesięcy. Nie można więc wykluczyć, że obecnie R.B. przebywa w Mjanmie na wygasłej lub nieadekwatnej, nieuprawniającej do działalności dziennikarskiej wizie. Z informacji przez nas posiadanych wynika, że posiedzenie sądu w sprawie zaplanowane zostało na 25 marca br. 

15 marca Ambasada Niemiec wysłała notę monitującą, w której zasygnalizowała zamiar odwiedzenia Polaka w Taunggyi przez konsula Niemiec 25 marca br., jeżeli władze pilnie umożliwią kontakt (telefoniczny) konsula RP lub Niemiec z zatrzymanym. Jeśliby natomiast wcześniejszy kontakt telefoniczny nie byłby możliwy, wyjazd do Taunggyi miałby nastąpić wcześniej. Trzeba mieć jednak na uwadze, że zgodnie z mjanmańskimi przepisami covidowymi, wizyta w innym stanie wymaga specjalnej zgody, w tym zwolnienia z obowiązku kwarantanny, który w teorii dotyczy też dyplomatów, a obecna sytuacja polityczna w Mjamnie bardzo utrudnia kontakty z władzami miejscowymi.

Informuję ponadto, że Konsul RP w Bangkoku pozostaje w kontakcie z prawniczką z mjanmańskiego oddziału NGO International Bridges to Justice, która zajmuje się niesieniem pomocy prawnej. Departament Konsularny MSZ pozostaje natomiast w kontakcie z rodziną zatrzymanego.

Pragnę zapewnić, że sprawa pana B. traktowana jest przez służbę konsularną priorytetowo i podejmowane będą w dalszym ciągu wszelkie możliwe działania w celu nawiązania z nim kontaktu i udzielenia mu wsparcia.

Odnosząc się natomiast do kwestii monitorowania bezpieczeństwa polskich dziennikarzy za granicą uprzejmie informuję, że dziennikarze nie mają obowiązku zgłaszania swoich wyjazdów do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w związku z czym bardzo rzadko to robią.

Zdarza się jednak, że w przypadku wyjazdów do miejsc bardzo niebezpiecznych, dziennikarze zwracają się do MSZ z prośbą o opinię nt. wyjazdu, informacji nt. bezpieczeństwa w regionie i ewentualnego wsparcia.   Jeżeli dotyczy to wyjazdu do państw, do których Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże przekazywane są informacje o zagrożeniach i generalnie stanowczo odradzamy takie wyjazdy.  Informujemy również o ograniczonych, w takich krajach, możliwościach udzielenia pomocy przez polskie placówki konsularne.  W razie, gdy pomimo tego dziennikarze decydują się na wyjazd, prosimy o podanie wszystkich niezbędnych danych kontaktowych, planu podróży itp. i przekazujemy odpowiednim konsulom polecenia utrzymywania regularnego kontaktu z dziennikarzami oraz udzielenie pomocy w możliwym zakresie w razie pojawienia się problemów.

Ponadto w ramach systemowego monitorowania sytuacji naszych obywateli za granicą MSZ dysponuje mechanizmem systemu rejestracji podróży „Odyseusz”. Jest to jedno ze źródeł informacji  o obywatelach polskich przebywających w okręgu konsularnym. W ramach ww. portalu konsulowie oraz pracownicy MSZ mają możliwość wysyłania powiadomień (sms, mail) do osób, które zarejestrowały się w systemie w celu ostrzegania ich o potencjalnych niebezpieczeństwach w rejonie, w którym aktualnie przebywają. Istnieje również możliwość bezpośredniego kontaktu telefonicznego z osobami przebywającymi w zagrożonym miejscu.

VII.531.20.2021

Minister Sprawiedliwości nie odpowiada na wystąpienia ws. praw osób pozbawionych wolności. Interwencja Rzecznika u premiera

Data: 2021-03-16
  • Minister Sprawiedliwości nie odpowiada na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich m.in. w sprawie praw osób pozbawionych wolności
  • Adam Bodnar prosi premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował udzielenie odpowiedzi przez ministra

Rzecznik pisze, że 5 sierpnia 2020 r. zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie nieuprawnionego stosowania wobec osób pozbawionych wolności, przebywających w jednostkach penitencjarnych, procedur ochronnych, które w sposób nadmierny i nieuzasadniony ingerują w ich prawa. Mimo wagi problemu i pisma ponaglającego odpowiedzi nie ma.

 Taka sama jest sytuacja w przypadku innych wystąpień do Ministra Sprawiedliwości:

  • z 29 marca 2018 r. w sprawie prawa do obrony w postępowaniu rozpoznawczym i wykonawczym osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną;
  • z 2 czerwca 2020 r. oraz 19 października 2020 r. w sprawie podjęcia inicjatywy legislacyjnej celem określenia w przepisach Kodeksu karnego wykonawczego prawa skazanych do realizacji widzeń za pośrednictwem komunikatora internetowego;
  • z 18 grudnia 2020 r. w sprawie badań na obecność alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych w organizmie skazanego pozbawionego wolności, ich dokumentowania oraz weryfikacji

W poprzednim wystąpieniu do premiera w sprawie braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości co do zagwarantowania każdemu kontaktu z obrońcą już od chwili zatrzymania, Rzecznik wskazał 26 kwietnia 2018 r., że brak reakcji na liczne wystąpienia narusza ustawę o RPO, osłabia funkcjonowanie w praktyce zasady demokratycznego państwa prawnego i wpływa negatywnie na kształtowanie szacunku do konstytucyjnych organów państwa.

Zgodnie bowiem z art. 15 ust. 2 ustawy 3 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich  organ, organizacja lub instytucja, do których skierowano wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub stanowisku. Jest to obowiązek prawny, a niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych, nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Kwestia braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na wystąpienia RPO była również przedmiotem interpelacji poselskich (Nr 23619 z 2 lipca 2018 r.). Problem nadal nie został jednak rozwiązany, mimo zapewnień podsekretarza stanu w MS Marcina Warchoła, że Minister Sprawiedliwości nie uchyla się od odpowiedzi na wystąpienia i postulaty legislacyjne RPO.

- Mając powyższe na uwadze, uprzejmie proszę Pana Premiera o osobiste zainteresowanie się sprawą oraz spowodowanie udzielenia odpowiedzi na moje wystąpienia kierowane do Ministra Sprawiedliwości – pisze Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego.

IX.517.632.2019

Premier milczy ws. konsekwencji dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha. Trzecie pismo Adama Bodnara do Mateusza Morawieckiego

Data: 2021-03-10
  • Po raz trzeci RPO pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze, który w ten sposób staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał w lutym Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

15 stycznia 2021 r. i ponownie 26 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich  zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego ws. nieprawidłowych i nielegalnych działań podjętych przez organy ścigania wobec adw. Romana Giertycha.

Adam Bodnar wymieniał takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Z tych działań wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym. Konsekwentnie podkreślały to sądy, uwzględniając zażalenia adwokata na podjęte wobec niego czynności.

Mimo upływu niemal dwóch miesięcy RPO nie otrzymał dotychczas odpowiedzi premiera. Za odpowiedź taką niepodobna uznać pisma z 16 lutego 2021 r. przez Prokuratora Krajowego, bowiem to właśnie podległe jemu jednostki prokuratury dokonały naruszeń prawa. Ponadto pismo to stanowi w istocie polemikę z prawomocnym rozstrzygnięciem sądu i nie ustosunkowuje się w żaden sposób do podniesionych przeze mnie kwestii.

Zgodnie z art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy i instytucje, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy. Obowiązek ten obejmuje w szczególności udzielanie Rzecznikowi żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.

Dlatego teraz Adam Bodnar ponownie prosi premiera Mateusza Morawieckiego o informacje, czy i ewentualnie jakie kroki prawne i organizacyjne podjął lub zamierza podjąć w tej sprawie. 

II.519.1871.2020

Zatrzymanie związkowców Inicjatywy Pracowniczej – nielegalne. Rzecznik wnosi o dyscyplinarki dla policjantów

Data: 2021-03-08
  • Sąd uznał za nielegalne, niezasadne i nieprawidłowe zatrzymanie działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, którzy w październiku 2020 r. jechali do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Według sądu nie było żadnych przesłanek do ich zatrzymania – policja twierdziła, że w ogóle nie doszło do zatrzymania w myśl przepisów
  • Prawo nakazuje policjantom działanie w granicach prawa i na jego podstawie oraz respektowanie godności ludzkiej i przestrzeganie praw człowieka
  • Dlatego wobec policjantów z tej sprawy istnieją ustawowe podstawy do pociągnięcia ich do odpowiedzialności dyscyplinarnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi o to do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dzierżaka.

Zatrzymanie i działania RPO

RPO z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie zatrzymania pięciorga działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, którzy 30 października 2020 r.  jechali z Poznania do Warszawy, by wziąć udział w protestach przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny.

Wobec działaczy OZZIP policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego – siły fizycznej i kajdanek założonych z tyłu. Nie przekazano, jaka jest podstawa czynności ani informacji o przysługujących im uprawnieniach.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w P. wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po około trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy protokołów zatrzymania ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO wskazywał, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności, o którym mowa w art. 41 Konstytucji. Konsekwencją może być  naruszanie praw i wolności obywatelskich.

Odpowiedź KSP dla Rzecznika ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy. Według KSP osoby te „nie były zatrzymane”.

- Twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję, nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom – wskazał RPO Komendantowi Stołecznemu Policji. Jako zatrzymanie określa się bowiem formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności danej osoby. Rzecznik pytał też, do jakich poleceń policji nie stosowały się osoby, wobec których użyto środków przymusu bezpośredniego

Ocena sądu

26 stycznia 2021 r. Sąd Rejonowy w P. rozpoznał zażalenie na to zatrzymanie. Orzekł prawomocnie, że czynności polegające na zastosowaniu środków przymusu bezpośredniego, a następnie pozbawieniu wolności poprzez przewiezienie do komendy - gdzie pozostawali przez kilka godzin nie mogąc samodzielnie, zgodnie ze swoją wolą decydować o miejscu swojego pobytu - stanowiły w istocie zatrzymanie. Zatrzymanie to sąd uznał za nielegalne, niezasadne i nieprawidłowe.

W uzasadnieniu sąd wskazał na wiele nieprawidłowości, jakich dopuścili się funkcjonariusze. Nie ma bowiem żadnych przesłanek, by istniało uzasadnione przypuszczenie, że osoby te popełniły przestępstwo, a jednocześnie zachodziła obawa ich ucieczki lub ukrycia się albo zatarcia śladów przestępstwa bądź też aby nie można było ustalić tożsamości zatrzymanych albo istniały przesłanki do przeprowadzenia przeciwko nim postępowania w trybie przyspieszonym lub też aby zatrzymane osoby stwarzały oczywiste i bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego lub mienia.

Ponadto sąd wskazał m.in. na: niesporządzenie protokołu zatrzymania, niepoinformowanie zatrzymanych o przyczynach zatrzymania i o przysługujących im  prawach.

Jak podkreśla RPO, stwierdzenie przez sąd nielegalności, niezasadności i nieprawidłowości zatrzymania oraz skala nieprawidłowości czynności policjantów, uzasadnia dokonanie oceny postępowania funkcjonariuszy z punktu widzenia naruszenia zasad dyscypliny służbowej.

Zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej

Policjant odpowiada dyscyplinarnie za popełnienie przewinienia dyscyplinarnego polegającego na naruszeniu dyscypliny służbowej lub nieprzestrzeganie zasad etyki zawodowej. Z art. 132 ust. 3 pkt 4 ustawy o Policji wynika natomiast, że naruszenie dyscypliny służbowej polega na przekroczeniu uprawnień określonych w przepisach prawa. A to stwierdził już Sąd Rejonowy.

Orzeczenie to oznacza, że doszło do naruszenia wolności osobistej osób zatrzymanych określonej w art. 41 ust. 1 Konstytucji RP, zaś interweniujący policjanci naruszyli fundamentalną w demokratycznym państwie prawa zasadę wyrażoną w art. 7 Konstytucji, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

Zgodnie z ustawą o Policji policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka. A funkcjonariusz ślubuje służyć wiernie Narodowi i chronić ustanowiony Konstytucją porządek prawny, który obejmuje również sferę konstytucyjnych wolności przysługujących jednostce. Niedopełnienie tego obowiązku wynikającego ze złożonego ślubowania stanowi także naruszenie dyscypliny służbowej.

W sprawie tej zachodzą więc ustawowe podstawy uzasadniające pociągnięcie funkcjonariuszy doo odpowiedzialności za popełnione przewinienia dyscyplinarne.

Rzecznik wnosi zatem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariuszy z tej sprawy.

II.519.1590.2020

Przymusowe zatrzymanie i doprowadzenie na badanie psychiatryczne byłego żołnierza Żandarmerii Wojskowej. Interwencja RPO

Data: 2021-03-03
  • B. żołnierz Żandarmerii Wojskowej miał zostać zatrzymany przez ŻW, gdy odprowadzał dziecko do przedszkola – na oczach innych rodziców i wychowawców
  • Został odwieziony kilkaset km od miejsca zatrzymania na badania - które się nie odbyły - a następnie pozostawiony bez pieniędzy
  • Cała ta sytuacja wywołuje obawy m.in. o naruszenie godności zatrzymanego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia gen. Tomasza Połucha, komendanta głównego ŻW

26 lutego 2021 r. w portalu Onet.pl ukazał się artykuł pt. „Żandarmeria skuwa majora, wywozi 420 km od miasta i zostawia z 8 zł w kieszeni”.  Opisane tam okoliczności zatrzymania i przymusowego doprowadzenia budzą wątpliwości RPO z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich.

Z wypowiedzi oficera wynika, że został zatrzymany przed przedszkolem, do którego odprowadził syna, na oczach wychowawców i innych rodziców.  Według rzecznika prasowego ŻW płk. Artura Karpienko zatrzymanie odbyło się zaś w pełnej dyskrecji w terenie ustronnym, bez świadków. 

Zatrzymanie powinno być dokonane w taki sposób, aby było jak najmniej dolegliwe dla zatrzymanego. Wyłącznie w przypadkach niecierpiących zwłoki powinno się zatrzymywać osobę podejrzaną w celu doprowadzenia w miejscu publicznym (zwłaszcza pod przedszkolem), czy w zakładzie pracy. Nie chodzi bowiem o ujmowanie sprawcy na gorącym uczynku czy w pościgu, lecz o zatrzymanie w celu doprowadzenia - co może i powinno następować przy minimalizacji uszczerbku godności obywatela.

Odrębną kwestią, podlegającą ocenie sądu, w przypadku złożenia zażalenia na zatrzymanie przez zainteresowanego, pozostaje sprawa ewentualnego nadużycia prawa przez prokuratora zarządzającego przymusowe zatrzymanie i doprowadzenie. Co do zasady, w ocenie Rzecznika, nawet potencjalne obstrukcje ze strony podejrzanego w zakresie poddania się zleconym badaniom psychiatrycznym nie mogą usprawiedliwiać nadużycia prawa po stronie prokuratora.

Kolejną sprawą, pozostającą w bezpośrednim związku z godnością zatrzymanego, która wywołuje wątpliwości, jest pozostawienie oficera bez żadnej pomocy w miejscu znacznie oddalonym do miejsca zatrzymania. Jest to szczególnie widoczne, w sytuacji, gdy cel przymusowego doprowadzenia nie został zrealizowany.

Niezależnie od oceny postępowania prokuratora - które zostanie ocenione przez sąd, jeżeli zainteresowany złoży zażalenie na zatrzymanie - pozostawienie zatrzymanego praktycznie bez środków finansowych w miejscu znacznie oddalonym od miejsca zamieszkania jest niedopuszczalne i narusza podstawowe zasady współżycia społecznego.

RPO ma świadomość, że Żandarmeria Wojskowa realizowała polecenie prokuratora i nie miała wpływu na wybór miejsca doprowadzenia zatrzymanego. Niemniej jednak skutki takiego postępowania można było przewidzieć. Trudno nie odnieść wrażenia, że instytucja przymusowego doprowadzenia mogła zostać wykorzystana przez prokuratora niezgodnie z przeznaczeniem. To zaś wywołuje obawy o nadużycie prawa, szczególnie że w okolicach Warszawy jest wiele wyspecjalizowanych szpitali mogących zrealizować cel zastosowanego środka.

WZF.7043.4.2018

Holenderski sąd odmówił wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania polskiego sądu. RPO przestrzegał przed taką możliwością

Data: 2021-02-11
  • Sąd w Amsterdamie odmówił 10 lutego 2021 r. wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez polski sąd
  • To pierwsza taka decyzja, podjęta przez sąd innego państwa członkowskiego Unii po przeprowadzeniu pełnego „testu LM”, zgodnie z orzecznictwem TSUE (C-216/18 LM; C-354/20 i 412/20 L i P)
  • RPO wielokrotnie ostrzegał przed takim rozwojem zdarzeń

Rubikon został przekroczony. Jeszcze dwa tygodnie temu, 27 stycznia, amsterdamski sąd zgodził się na wykonanie polskiego ENA - jednak w tamtym przypadku chodziło o wykonanie już wcześniej orzeczonej kary pozbawienia wolności. Obecna decyzja dotyczy osoby, przeciwko której miałby się toczyć proces karny w Polsce. Sąd holenderski ocenił, że nie miałaby ona zagwarantowanego rzetelnego procesu.

Odmowa opiera się na połączeniu ogólnych ustaleń i okoliczności odnoszących się do konkretnego przypadku. Amsterdamski sąd  uznał, że sędziowie, którzy mieliby orzekać w sprawie karnej, nie będą mogli tego robić swobodnie, także z powodu zagrożenia postępowaniem dyscyplinarnym.

A w sądzie w Poznaniu, który ma orzekać w tej sprawie, już toczy się postępowanie dyscyplinarne przeciwko co najmniej dwóm sędziom, w tym prezesowi sądu. O ich odpowiedzialności może orzekać Izba Dyscyplinarna SN, której niezawisłość i bezstronność nie jest zagwarantowana, a sam SN uznał, że nie jest ona sądem.

Sąd holenderski wskazał także, że dialog z sądem polskim miał ograniczoną przydatność. Na szereg przekazanych pytań, sąd nie udzielił odpowiedzi wcale, nie udzielił jej w pełni lub nie udzielił jej w sposób jasny. Sprawa poszukiwanego Polaka wzbudziła ponadto duże zainteresowanie polityków i mediów w Polsce. Została wymieniona w piśmie Prokuratury Krajowej, którym nakazywano prokuratorom w Polsce przeprowadzenie szczególnej analizy ENA wydanych przez władze holenderskie w celu ustalenia powodów odmowy wydania osób poszukiwanych do Holandii.

W konsekwencji amsterdamski sąd uznał, że braki systemowe w Polsce będą miały rzeczywisty wpływ na proces sądowy osoby poszukiwanej, wobec czego nie można jej zapewnić rzetelnego procesu karnego przed niezawisłych sądem.

Sąd w Amsterdamie dokonując ustaleń, korzystał także z materiałów społeczeństwa obywatelskiego: w tym portali https://ruleoflaw.pl/, https://verfassungsblog.de/, stowarzyszeń sędziowskich. Ich praca i rzetelna dokumentacja nie idą na marne.

 

Zbigniew Ziobro staje się sędzią we własnej sprawie. Ponowne pismo RPO do premiera. EDIT: Ogólna odpowiedź Bogdana Święczkowskiego

Data: 2021-01-27
  • RPO ponownie pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze
  • W ten sposób Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał RPO Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwraca się do premiera o osobiste ustosunkowanie się do całej sprawy i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich.

Wystąpienie ws. konsekwencji za działania wobec Romana Giertycha

15 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Adam Bodnar wymienił takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił wtedy premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował Rzecznik. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha – pisał Michał Dworczyk.

Kolejne wystąpienie RPO do premiera

W reakcji na to pismo Adam Bodnar przypomina premierowi, że w wystąpieniu z 15 stycznia pisał, iż stwierdzone przez sąd rażące uchybienia w działaniu organów ścigania - mające znamiona poważnego naruszenia praw obywatelskich zawartych w Konstytucji i wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego - powinny implikować poniesienie stosownych konsekwencji przez osoby odpowiedzialne za działania wobec adw. Romana Giertycha.

- Mając zatem na uwadze wagę naruszeń prawa oraz fakt, iż Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny ponosi ostateczną polityczną odpowiedzialność za działania podległych mu prokuratorów, zwróciłem się do Pana Premiera o spowodowanie wyciągnięcia niezbędnych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację – podkreślił Adam Bodnar.

Dlatego też, w mojej ocenie, nie znajduje żadnego uzasadnienia w sferze normatywnej i aksjologicznej poddanie ocenie zaistniałego naruszenia prawa Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnego, który - biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości - staje się sui generis sędzią we własnej sprawie.

- Zważywszy zatem na moje konstytucyjne powinności, zwracam się ponownie do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o osobiste ustosunkowanie się do przedłożonych przeze mnie racji w powołanym na wstępie wystąpieniu i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione tam naruszenia praw obywatelskich – podsumował Adam Bodnar.  

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego (aktualizacja 22 lutego 2021 r.)

W odpowiedzi na pismo z dnia 15 stycznia 2021 r., skierowane do Mateusza Morawieckiego, Prezesa Rady Ministrów, przekazanego następnie zgodnie z właściwością do Prokuratury Krajowej, którego wpływ odnotowano dnia 8 lutego 2021 r., uprzejmie informuję, co następuje.

Prokuratora Regionalna w Lublinie prowadzi postępowanie przygotowawcze o sygn. RP I Ds 1.2021. W toku prowadzenia tego śledztwa, dnia 8 października 2020 r., wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów przywłaszczenia mienia w wielkich rozmiarach i wyrządzenia szkody majątkowej spółce Polnord S.A., notowanej na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, tj. o czyn z art. 296 § 1, 2 i 3 k.k. i art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., m.in. wobec Romana G. i wówczas stał się on jednym z 12 podejrzanych w sprawie.

Zgodnie z art. 71 § 1 k.p.k. za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego. Bezspornie w dniu 8 października 2020 r., prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa z art. 284 § 2 k.k. i inne wskazując, że postanowienie to dotyczy Romana G.

Postanowienie to zostało ogłoszone podejrzanemu przez prokuratora w dniu 16 października 2020 r., po zasięgnięciu opinii zespołu biegłych, którzy dwukrotnie, jednoznacznie stwierdzili, że w/w może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Dwie opmie z dnia 16 października 2020 r. każdorazowo wydane bowiem zostały przez specjalistę z dziedziny chorób wewnętrznych i kardiologii, specjalistę z dziedziny neurologii oraz specjalistę z dziedziny medycyny sądowej.  Przedmiotowe opinie korespondują ze sobą i wskazują w sposób nie budzący wątpliwości, iż planowane czynności procesowe można przeprowadzić. Z ich opinii jedynie wynikało, że należy niezbędne czynności przeprowadzić na terenie szpitala, co też się stało. Biegli potwierdzili w opiniach, iż stan zdrowia podejrzanego był stabilny, wymagał jedynie przeprowadzenia dodatkowych badań.

Odnosząc się w tym miejscu do postanowienia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, o sygn. III Kp 579/20, stwierdzić należy, iż co prawda sąd orzekający w tej sprawie na etapie postępowania przygotowawczego, był władny do podejmowania niektórych decyzji, np. związanych z rozpoznawaniem zażaleń na środki zapobiegawcze i inne środki przymusu, to nie był władny do decydowania o statusie osoby objętej śledztwem, gdyż zgodnie z kodeksem postępowania karnego o tym, kto jest podejrzanym w postępowaniu przygotowawczym decyduje prokurator.

Wszystkie przeprowadzone w tej sprawie czynności wynikały ze zgromadzonego w toku prowadzonego śledztwa materiału dowodowego. Czynności te były prowadzone w ramach, zagwarantowanego Konstytucją i innymi ustawami, demokratycznego porządku prawnego obowiązującego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Wszystkie prawa podejrzanego Romana G., wykonującego zawód adwokata, w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane.

II.519.1871.2020

O konsekwencjach dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha wypowie się... minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Reakcja premiera na wniosek RPO

Data: 2021-01-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosił premiera Mateusza Morawieckiego o wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich, których doznał adw. Roman Giertych
  • Działania prokuratury i CBA wobec niego - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących mu praw - zostały uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi zaś Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny – wskazał premierowi Adam Bodnar
  • Odpowiedzi na to pismo ma udzielić Zbigniew Ziobro – wynika z pisma KPRM przekazanego RPO

15 stycznia RPO Adam Bodnar napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Rzecznik wymienił takie naruszenia prawa: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha - głosi to pismo.

II.519.1871.2020

To były tortury, co robiliście! Jak policja traktuje zatrzymanych na demonstracjach – debata organizowana wspólnie przez Biuro RPO i Gazetę Wyborczą po raporcie KMPT

Data: 2021-01-15
  • Policja zachowuje się na demonstracjach coraz bardziej brutalnie. Co z tego wynika dla zatrzymywanych? Muszą domagać się kontaktu z adwokatem. W razie pobicia muszą domagać się kontaktu z lekarzem. Muszą naprawdę znać swoje prawa w tym prawo do milczenia (to nieprawda, że rozmowność na komisariacie przyspieszy załatwienie sprawy) – to jest lekcja z ostatnich protestów, które wybuchły po jesiennym wyroku Trybunału Konstytucyjnej ws. aborcji.
  • Brutalność policjantów powstrzymana została jednak dzięki zorganizowanej, oddolnej i bezinteresownej pomocy wielu prawników. Każdy zatrzymany w czasie jesiennych demonstracji dostał bezpłatną pomoc adwokata!

Biuro RPO i Gazeta Wyborcza zorganizowały 15 stycznia debatę o reakcji policji na demonstracje obywateli. Pretekstem był raport ekspertów Krajowego Mechanizmu Tortur, czyli wyspecjalizowanego zespołu działającego w ramach Biura RPO. W czasie jesiennych demonstracji byli 21 razy w policyjnych miejscach zatrzymań. Rozmawiali z ludźmi, przeglądali dokumentację i nagrania z monitoringu. Ich raport trafił kilka dni temu do Policji i RPO czeka na odpowiedź. Ale, jak mówili uczestnicy spotkania, o tym, co ten raport zawiera, musi się dowiedzieć szeroka opinia publiczna.

(Przedstawiciel Policji na debatę nie przyszedł).

Widzowie debaty mogli się jednak dowiedzieć więcej o bezprecedensowej akcji adwokatów, który każdemu zatrzymanemu zapewnili pomoc.

- Adwokatów niosących pomoc jest dziś więcej niż w PRL. To jest rzecz naprawdę bez precedensu. Poświęcają czas i szansę na karierę. Organizują się w sposób niezwykle sprawny, by nikt nie pozostał bez ochrony. Naszym, obywatelskim zadaniem jest to, by takie inicjatywy powstawały w całym kraju, nie tylko w wielkich miastach – mówi RPO prof. Adam Bodnar.

Reprezentująca adwokacki Kolektyw Szpila Mec. Karolina Gierdal opowiadała, jak to działa. Jest jeden telefon, na który może dzwonić każdy zatrzymany i poprosić o pomoc. 130 adwokatów jest gotowych do pomocy, jedzie na miejsce, pomaga.

Ta działalność przynosiła efekty: z raportu KMPT wynika, że policja była brutalna, ale to zmieniało się na komisariatach. Bicie, gazowanie, poniżanie zdarzało się po zatrzymaniu i w czasie transportu. Na komisariatach zatrzymani, często bardzo młode osoby, owszem, nie były dobrze informowane o swoich prawach, często spędzały godziny w oczekiwaniu na „czynności”. Ale dostawały pomoc adwokatów. Tak, policja utrudniała ustalenie, gdzie jest dana osoba (proceder wywożenia zatrzymanych na komisariaty do odległych dzielnic albo poza miasto), ale na ogół kiedy człowiek wnosił o adwokata, on czekał już w dyżurce. Bo wiedział, był już wezwany – system działał. Bo – jak zauważyła mec. Gierdal – policja nie przeszkadzała (choć - co dodał Przemysła Kazimirski - to obowiązkiem przedstawicieli państwa jest w takiej sytuacji zapewnienie człowiekowi pomocy adwokata).

Mec. Gierdal zwróciła uwagę, że brutalne zachowanie policji wobec obywateli nie jest nowością. Przed 2020 rokiem, także przed 2015, zdarzały drastyczne naruszenia praw człowieka. Ale po raz pierwszy problem dotknął „ludzi, których znamy”. Dziś każdy z nas, nasi znajomi, nasze dzieci, mogą być zatrzymane bez ważnego powodu, pobite, poniżone.

- Dziennikarz, parlamentarzysta, obywatel to dziś osoba o statusie wysokiego ryzyka  - mówiła zastępczyni RPO Hanna Machińska, która w Biurze RPO nadzoruje pracę KMPT. Jeździła ona jesienią na komisariaty, rozmawiała z zatrzymanymi, interweniowała, kiedy ludzie potrzebowali pomocy. W czasie debaty opowiedziała, co widziala:

– O drastyczności sytuacji świadczą sceny, które widzieliśmy i które zostały udokumentowane: bicie, pałki teleskopowe, kajdanki, gaz, zastraszanie - mówiła. Na moich oczach młodą, skutą dziewczynę prowadził do toalety tłum mundurowych. Po co? Młodej osobie złamano rękę przy zatrzymaniu. Osoba powszechnie znana i starsza została tak brutalnie potraktowana w radiowozie, że musi iść na rehabilitację barku. Cukrzyk omdlał w oczekiwaniu na „czynności”, jakby nie można było tego inaczej załatwić.

Co mówi prawo?

Nasza Konstytucja (art. 40) bezwzględnie zakazuje tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Robi to – jak przypomniał RPO Adam Bodnar – bo jej twórcy pamiętali, jak prawa człowieka były w Polsce łamane za PRL.

Protokół do Konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania, nakazuje państwom-sygnatariuszom, by tym zjawiskom przeciwdziałać, a nie działać tylko po szkodzie. Dlatego postał Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, którego eksperci muszą regularnie wizytować miejsca pozbawienia wolności i sprawdzać, czy nie dzieje się tam coś, co doprowadzi do złamania praw człowieka.

Od czasu zatrzymania Margot w nocy 7/8 sierpnia i demonstracji tym spowodowanej KMPT stale monitoruje komisariaty. Są z ludźmi zatrzymywanymi. - Musimy patrzeć władzy na ręce i domagać się respektowania gwarancji konstytucyjnych dla zatrzymanych po zgromadzeniach – powiedział Adam Bodnar. Dlatego też powstał raport o zatrzymywaniach jesienią.

Ale KMPT już wcześniej ustaliło, co trzeba zrobić, by do tortur nie dochodziło, a policja stosowała przemoc tylko wtedy, gdy pozwala na to prawo i jest to adekwatne do sytuacji. Chodzi m.in. o to, by każdy zatrzymań miał natychmiastowy dostęp do bezpłatnej pomocy prawnej, by był badany przez lekarza (obie te rzeczy powstrzymują bicie), by był w sposób jasny (a nie w urzędowym żargonie) informowany o przysługujących mu prawach. By w końcu w Kodeksie karnym było przestępstwo tortur.

Polskie państwo tych postulatów od lat nie realizuje.

Demonstracje Strajku Kobiet jesienią 2020 r. – jak wyglądała interwencja Policji?

Postępowanie zmieniało się - raz policjanci działali na ostro, a raz rozładowywali napięcie. 

Mówi mec. Gierdal: 22 października zatrzymano 16 osób, a w następnych dniach - tylko pojedyncze osoby. Policja deeskalowała napięcie. 18 i 19 listopada znowu się to zmieniło i zatrzymanych było dużo więcej. Policja znów ostro stosowała środki przymusu. Potem znowu złagodniała.

Szef Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur Przemysław Kazimirski zwrócił uwagę, że z punktu widzenia obywateli zatrzymania dzieliły się na dwa etapy:

  • samo zatrzymanie i transport na komisariat (działania brutalne)
  • oraz pobyt na komisariacie (powrót do pewnych standardów).

Przy zatrzymaniu środki przymusu byty stosowane bez patrzenia na okoliczności – wobec ludzi, którzy nie stawiali oporu (policja np. postanowiła nie gazować leżącego demonstranta, gdy odkryła, że to kobieta; jeden z mężczyzn został dotkliwie pobity w radiowozie i brutalnie potraktowany w izbie wytrzeźwień, co widać na nagraniach). Gaz łzawiący stosowany był bezmyślnie – podrażnienie gazem powoduje kaszel, a to zwiększa ryzyko rozprzestrzenienie koronawirusa. Policjanci się nie przedstawiali, nie podawali powodów zatrzymania, albo podawali powody inne niż potem były w dokumentacji – mówił Kazimirski.

Nie omijało to też dziennikarzy, którzy byli brutalnie traktowani oraz zatrzymywani. Policja przyznała sobie prawo do oceny, kto z osób oznaczonych jako PRESS jest naprawdę dziennikarzem, a kto „dziennikarzem z niewłaściwymi poglądami", więc można go traktować jak … obywatela.  Zwrócił na to w dyskusji uwagę I zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Jarosław Kurski.

Od momentu zatrzymania do akcji wkraczali jednak adwokaci. Choć takie akcje prowadzili też wcześniej, to skala ich jesiennego zaangażowania nie ma precedensu:

Kiedy tylko dowiadywali się, że ktoś jest zatrzymany, próbowali ustalić, gdzie ta osoba jest. Co nie było proste, bo zatrzymanych nie wywożono do komisariatu „zgodnie z właściwością”, ale różnie, do odległych miejsc, także poza miasto – mówiła mec. Gierdal. Nie wynikało to z przeciążenia komisariatów w centrum Warszawy. Sprawdził to KMPT – choć w Warszawie były wolne miejsca (w szczycie, 29 października, obciążenie warszawskich pomieszczeń dla osób zatrzymanych wynosiło maks. 80 proc.), zatrzymanych wywożono do Grodziska, Legionowa czy Ostrołęki. Nawet jeśli adwokat ustalił pobyt zatrzymanego i się z nim widział, po kilku godzinach mógł się dowiedzieć, że jego klient został wywieziony kilkadziesiąt kilometrów dalej…  Adwokaci jechali więc za ludźmi potrzebującymi pomocy.

W tym czasie, choć na tym etapie policja była mniej brutalna, z zatrzymywanymi bywało różnie. Nie byli informowani o swoich prawach (policja pokazywał tylko urzędowy druczek). Nie każdy wiedział, że ma prawo domagać się adwokata natychmiast. Że może milczeć. Mógł nie wiedzieć, że adwokat na niego już czeka w dyżurce, z kompletem pełnomocnictw (bo wezwali go znajomi zatrzymanego z demonstracji a on już zdołał ustalić, gdzie ta osoba jest). Nie wiedział, że jeśli policji przyjdzie do głowy zrobić przeszukanie osobiste, to może zażądać protokołu tak, by można było sprawdzić, jakie były podstawy zastosowania tego drastycznego i naruszającego prywatność środka.

Kiedy już adwokat spotkał się z klientem, to rzadko mógł porozmawiać z nim na osobności. To samo dotyczyło przedstawicieli RPO – tak jakby policja zapomniała o tym, że mandat Rzecznika pozwala na rozmowy w cztery oczy.

Zatrzymanie trwało długo – nieraz trzeba było spędzić na komisariacie całą noc, by doczekać się „czynności” rano, albo nawet po południu.

Stawiane zarzuty były dziwne. Często policjant mówił przy zatrzymaniu jedno, a co innego pisywał do dokumentów. Np. bardzo dobry uczeń zatrzymany z małym kartonikiem (z napisem „Twoja wolność to żaden grzech”) dostał zarzut napaści na policjantów i zniszczenia mienia. Po namyśle policjanci wycofali się ze zniszczenia mienia.

Na wszystkie zatrzymania zostały złożone zażalenia. Zdaniem adwokatów nie były bowiem konieczne - wystarczyło ludzi spisać i wezwać ich potem na przesłuchanie. Sprawy czekają teraz na rozpatrzenie w sądach (warto wiedzieć, że zażalenia na zatrzymania w czasie sierpniowych demonstracji są rozpatrywane na korzyść zatrzymanych. Sądy nie znajdują powodów do takiego traktowania).

Dlaczego Policja tak się zachowuje?

Zachowanie policji to czarne karty Policji po 1989 r. Następuje kompletna degradacja całej formacji, która przecież już cieszyła się uznaniem społecznym – mówi Hanna Machińska.  – Ale wśród policjantów jest wielu oddanych służbie. Jednego z nich zapytałam:

- Pan ma matkę, żonę, córkę?

- Tak, być może córka jest na demonstracji.

- I co?

Gest pokazujący, że decyduje góra.

Adam Bodnar potwierdza: po każdym drastycznym przypadku władze oświadczają, że mają pełne zaufanie do policji. Komendant Stołeczny Policji jest awansowany, choć sądy już potwierdziły bezzasadność zatrzymań w czasie majowych protestów przedsiębiorców.

Co więc trzeba robić?

Raport KMPT zawiera 30 rekomendacji. Trzeba się domagać ich realizacji. KMPT prowadzi też kampanię „Polska bez tortur”. Ważne, by media ją zauważyły (w Policji coraz więcej jest funkcjonariuszy nowych. Nie znają swoich uprawnień ani naszych – dla nich jest ta kampania). Trzeba doceniać i wspierać działania adwokatów. Naszym, obywatelskim zadaniem jest to, by takie inicjatywy powstawały w całym kraju, nie tylko w wielkich miastach Mec. Gierdal: To, jak ograniczać się będzie policja, zależy od nas. Musimy się tym interesować nie tylko, kiedy przemoc policji dotyczy nas, ale i innych. Musimy nauczyć się, że policja nie może stosować nieuzasadnionej przemocy wobec kogokolwiek, nie tylko wobec takich jak my.

O debacie

Transmitowana była na Facebooku "GW".

Prowadzący: Mikołaj Chrzan– zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej"

Otwarcie: dr hab. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

Paneliści:

  • Jarosław Kurski, I zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej"
  • Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Przemysław Kazimirski, dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO
  • Karolina Gierdal, adwokatka, świadczyła pomoc prawną dla osób zatrzymanych podczas protestów Strajku Kobiet
  • Przedstawiciel policji

Prokuratura w sprawie mec. Romana Giertycha rażąco naruszyła prawo. RPO pyta premiera o konsekwencje wobec odpowiedzialnych

Data: 2021-01-15
  • Przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne
  • A przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich
  • W kancelarii prokurator zabezpieczył zaś wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą
  • Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za takie naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO pismo do premiera.

Niebezpieczne nadużywanie prawa przez instytucje państwowe

Okoliczności przeprowadzenia przeszukania w mieszkaniu i siedzibie kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha ukazują niezmiernie niebezpieczny i niepokojący sposób nadużywania prawa przez instytucje państwowe – co w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Przeszukanie w domu adwokata odbyło się 15 października 2020 r. W tym samym czasie przeszukano też jego kancelarię adwokacką. Czynności tak zaplanowano, aby obydwa przeszukania przeprowadzić równocześnie. Z góry powziętym zamiarem prokuratora było zatem uniemożliwienie Romanowi Giertychowi uczestnictwa w jednym z nich.

Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd. Rozpoznając bowiem zażalenie obrońców na przeszukania, Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto stwierdził: „Niedopuszczalne, bo niezgodne z prawem, jest świadome takie planowanie czynności, że z góry wiadomo, iż osoba uprawniona nie będzie mogła w nich uczestniczyć i to z przyczyn od siebie niezależnych, a w całości wynikających z działań organów ścigania”.

Jak wynika z postanowienia sądu, prokurator zabezpieczył wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób znajdujące się w kancelarii, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą. Uniemożliwiając adw. Romanowi Giertychowi uczestnictwo w tym przeszukaniu, pozbawił go jednocześnie prawa do jednoznacznego wskazania, które materiały są objęte tajemniczą obrończą.

Oświadczenia w tym zakresie innych obecnych osób (w tym przedstawicielki Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie) uznał za niewiarygodne, nie uzasadniając tego. Te działania sąd również uznał za sprzeczne z prawem.

Przesłuchanie nieprzytomnego - nieprawidłowe i bezskuteczne

Nie można pominąć ogólniejszego kontekstu działań organów ścigania skierowanych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi. Jeszcze tego samego dnia stracił on przytomność i został przewieziony do szpitala. Tam też, pomimo braku świadomości, prokurator podejmował próby przesłuchania go i postawienia zarzutów.

Przedstawianie zarzutów osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu jest w sposób całkowicie oczywisty nieprawidłowe i bezskuteczne. Potwierdził to jednoznacznie Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto, rozpoznając zażalenie na zastosowane środki zapobiegawcze.

W postanowieniu z 3 grudnia 2020 r. sąd stwierdził, że takie ogłaszanie zarzutów adw. Romanowi Giertychowi „nie tylko naruszało standardy obowiązujące w państwie prawa, poprzez pozbawienie go przysługujących mu uprawnień procesowych, w tym prawa do obrony, ale było wręcz nieetyczne”. Jak wskazał sąd, „wobec Romana Giertycha nie wydano skutecznie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, a tym samym w ogóle nie uzyskał on statusu podejrzanego”.

Prokuratura ma działać w granicach i na podstawie prawa

Z całokształtu czynności organów ścigania podjętych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi wyłania się więc niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Tymczasem organy Państwa Polskiego, w tym prokurator i inne organy ścigania, są zobowiązane, zgodnie z unormowaniem zawartym w art. 7 Konstytucji RP, do podejmowania działań w granicach i na podstawie obowiązującego prawa.

Prokuratura ma zaś stać na straży praworządności (art. 2 ustawy Prawo o prokuraturze), a prokuratorzy kierować mają się bezstronnością i równo traktować wszystkich obywateli (art. 6 Prawa o prokuraturze).

Dlatego też za szczególnie niebezpieczne i naganne z perspektywy konieczności respektowania wskazanych powinności uznać należy takie działania prokuratury, które są ukierunkowane a priori na pozbawienie obywateli przysługujących im praw. Stanowią one niebezpieczny precedens mogący zostać odczytany – także w opinii publicznej – jako sui generis usankcjonowanie naruszania standardów wytyczonych przez normy Konstytucji RP, ustaw zwykłych, ale i wiążących Rzeczpospolitą Polską postanowień zawartych w aktach prawa międzynarodowego.

Przepis art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stwarza wprawdzie organom państwa możliwość ograniczania praw obywateli, ale wyłącznie w ściśle określonych i wyjątkowych przypadkach. Są one także wyeksplikowane w bogatym dorobku orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego i doktrynie prawniczej.

Naruszone standardy europejskie

Należy mieć także na uwadze art. 18 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi: „Ograniczenia praw i wolności, na które zezwala niniejsza Konwencja, nie mogą być stosowane w innych celach, niż te, dla których je wprowadzono”. Zakazane jest zatem instrumentalne posługiwanie się określonymi instytucjami prawnymi, nawet jeśli ich zastosowanie byłoby formalnie dopuszczalne, w celu obejścia prawa i pośredniego osiągnięcia innych, ukrytych skutków.

Artykuł 18 EKPC był podstawą wydania szeregu doniosłych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który doprecyzował, jak zakaz ten należy rozumieć. Orzecznictwo ETPC jednoznacznie wskazuje, że niezgodne z art. 18 EKPC jest zarówno działanie państw dokonane wyłącznie w celu obejścia prawa, jak i działania, w których jest to tylko jeden z kilku, acz dominujący, motyw podjęcia danych czynności.

ETPC zaznaczył, że ten faktyczny motyw nie musi być wypowiedziany wprost przez władze, lecz można go domniemywać z całokształtu okoliczności sprawy. W ocenie Trybunału, znaczenie ma także istotność naruszanych praw oraz fakt, czy mają wpływ jedynie na osobę skarżącego, czy też na całokształt systemu demokratycznego w danym państwie.

Trybunał orzekał m.in. w sprawach, w których organy państwa, pod pretekstem prowadzenia postępowania karnego, pozbawiały wolności aktywistów występujących w obronie praw człowieka w celu ich uciszenia i pozasądowego ukarania albo oponentów politycznych w celu stłamszenia pluralizmu politycznego.

Na szczególną uwagę zasługują jednak okoliczności sprawy Aliyev p-ko Azerbejdżanowi ze względu na istotne podobieństwo do sprawy adw. Romana Giertycha. W tamtej sprawie również doszło do przeszukania domu i biura skarżącego, który także był adwokatem. Podobnie organy państwa zajęły dokumentację objętą tajemnicą adwokacką. Podkreślić jednak należy, że przeszukania zostały przeprowadzone w następujących po sobie dniach, zatem skarżący mógł osobiście uczestniczyć w obu z nich.

Pomimo to ETPC stwierdził, że doszło do naruszenia art. 18 w zw. z art. 8 EKPC, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym wcześniejsze działania władz kierowane przeciwko skarżącemu, m.in. dyskredytowanie go w prorządowych mediach. W ocenie Trybunału rzeczywistym motywem działania władz było uciszenie skarżącego, uniemożliwienie mu dalszego reprezentowania klientów i zniechęcenie innych do podejmowania podobnej działalności.

W tym kontekście nie można pominąć faktu, że adw. Roman Giertych wykonuje zawód adwokata i ciążą na nim szczególne obowiązki wynikające z przyjętego w Polsce modelu sytemu prawnego oraz charakteru tego szczególnego zawodu zaufania publicznego,  w szczególności obowiązek zachowania tajemnicy adwokackiej i obrończej.

Tymczasem, organy ścigania przez podjęte działania a priori uniemożliwiły skuteczną ochronę tych tajemnic. Zauważenia i podkreślenia wymaga, iż sąd orzekający w sprawie nielegalności przeszukania kancelarii stwierdził, iż to adwokat jest jedynym dysponentem tajemnicy i tylko on może w przesądzający sposób wskazać które informacje są nią objęte.

Poprzez zorganizowanie czynności w siedzibie kancelarii adwokackiej w sposób powodujący, iż adw. Roman Giertych nie mógł w nich uczestniczyć, prokurator próbował dokonać obejścia prawa także w ten sposób, że zabezpieczył wszystkie dokumenty i materiały, pomimo sprzeciwu obecnych na miejscu współpracowników i obrońców reprezentujących adw. Romana Giertycha, a także przedstawicielki ORA w Warszawie.

Takie zaplanowane naruszenie tajemnicy adwokackiej i obrończej, jak słusznie zaznaczył sąd orzekający w tej sprawie, jest niedopuszczalne w państwie prawnym. Klienci adwokata powierzają mu istotne i poufne informacje, zaś tajemnica obrończa ma charakter bezwzględny. Jej naruszenie godzi nie tylko w interesy samego adwokata i jego klientów, lecz w cały system, który na tej tajemnicy się opiera – obywatele nie mogą bowiem swobodnie korzystać z zagwarantowanego w art. 42 ust. 2 Konstytucji RP prawa do obrony, jeśli muszą się liczyć z okolicznością, że organy ścigania z premedytacją będą naruszać tajemnicę obrończą.

Także ETPC podkreśla, że tajemnica związana z wykonywaniem zawodu adwokata znajduje się pod ochroną art. 8 EKPC, zaś prześladowanie i nękanie adwokatów uderza w same podwaliny systemu EKPC.

Należy zatem wprost stwierdzić, że w związku z przeszukaniem przeprowadzonym w domu i kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha naruszone zostały nie tyko określone przepisy procedury karnej wymienione w postanowieniu sądu, ale także, co niezwykle istotne, podstawowe zasady regulujące pozycję jednostki w relacji do organów władzy w demokratycznym państwie, przede wszystkim art. 2, 7 i 42 Konstytucji RP, a także art. 8 i 18 EKPC.

Oceny sądu nie rozwiązują problemu

Nie jest wystarczające stwierdzenie, że opisywany problem został rozwiązany, bowiem sąd uznał nielegalność działania organów ścigania w tej sprawie i zarządził zwrot zatrzymanych materiałów. Problemem jest bowiem przede wszystkim to, że do takich działań w ogóle doszło. Nie chodzi tu bowiem o błąd, który mógł się potencjalnie przydarzyć, lecz o podejrzenie, że mogło dojść do celowego i zaplanowanego działania skierowanego przeciwko obywatelowi.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosi premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

 II.519.1871.2020

Ścigany w trybie ENA ma prawo do dodatkowych wyjaśnień w sądzie odwoławczym. Kasacja RPO

Data: 2020-12-23
  • Obywatel polski ma być przekazany w trybie Europejskiego Nakazu Aresztowania do Hiszpanii w celu osądzenia za przestępstwo
  • Wydając taką prawomocną decyzję, Sąd Apelacyjny nie zgodził się, by aresztowany wziął udział w posiedzeniu
  • A chciał on złożyć dodatkowe wyjaśnienia w swojej sprawie
  • Naruszyło to jego prawo do obrony - uznał Rzecznik Praw Obywatelskich, według którego Sąd Najwyższy powinien zwrócić sprawę sądowi, by naprawił swój błąd

Doprowadzenie oskarżonego pozbawionego wolności na rozprawę odwoławczą powinno być regułą w przypadku złożenia takiego wniosku. Także ścigany w trybie ENA powinien mieć prawo do wypowiedzenia się co do zebranych dowodów i złożenia dodatkowych wyjaśnień

Dlatego Rzecznik w kasacji do SN wnosi o uchylenie postanowienia Sądu Apelacyjnego i przekazanie mu  sprawy do ponownego rozpoznania. Chce także wstrzymania wykonania postanowienia sądu o przekazaniu obywatela za granicę.

Historia sprawy

Na podstawie ENA, wydanego przez hiszpański Sąd Śledczy Nr 3 w Palma de Mallorca, Sąd Okręgowy zgodził się na wydanie obywatela polskiego, który ma być osądzony w Hiszpanii za zarzucane mu tam przestępstwo. Sąd zastosował areszt wobec ściganego. Warunkiem przekazania jest odesłanie go Polsce po prawomocnym zakończeniu postępowania w Hiszpanii.

Obrońcy odwołali się. Złożyli też wniosek, by na posiedzenie Sądu Apelacyjnego doprowadzić ściganego. Chciał on bowiem odnieść się do zgromadzonych dowodów i złożyć uzupełniające wyjaśnienia.

Do dnia posiedzenia Sąd Apelacyjny nie rozpoznał tego wniosku. Dopiero, gdy  obrońcy wnieśli o odroczenie posiedzenia i doprowadzenie ich klienta, sąd oddalił wniosek. Uznał, że obecność ściganego nie jest obowiązkowa; nie była też niezbędna. Sąd wskazał, że złożenie wyjaśnień umożliwiono podejrzanemu przed sądem I instancji.

Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie.

Argumentacja RPO

Orzeczenie wydano z rażącym naruszeniem prawa, gdyż uniemożliwiło ono ściganemu realizację przysługujących mu uprawnień i naruszyło jego prawo do obrony.

Według ogólnych przepisów strony oraz obrońcy i pełnomocnicy mają prawo wziąć udział w posiedzeniu sądu odwoławczego rozpoznającego zażalenie na postanowienie kończące postępowanie. Mają je także wtedy, gdy przysługuje im prawo udziału w posiedzeniu sądu I instancji.

Zgodnie z utrwalonym i jednolitym orzecznictwem SN, odstąpienie od sprowadzenia pozbawionego wolności oskarżonego, który o to wnosi, jest uzasadnione jedynie w tych przypadkach, kiedy w apelacji podnoszone są zagadnienia stricte prawne. Jeżeli zaś przedmiotem apelacji są kwestie natury faktycznej, np. dotyczące oceny wiarygodności dowodów i ustalenia sprawstwa, obecność oskarżonego na rozprawie jest niezbędna. Dopiero wtedy może on w pełni realizować przysługujące mu prawo do obrony przed sądem odwoławczym, a toczący się proces można uznać za rzetelny.

Regułą winno być sprowadzenie oskarżonego pozbawionego wolności na rozprawę odwoławczą w wypadku złożenia przez niego stosownego wniosku, a jedynie wyjątkiem od tej zasady jest uprawnienie sądu odwoławczego do uznania za wystarczającą obecność samego obrońcy na rozprawie apelacyjnej - wskazywał SN.

Według SN analogiczne stanowisko należy zająć, gdy środek odwoławczy wniesiono na postanowienie ws. wniosku państwa obcego o wydanie osoby ściganej, a zarzuty kwestionują ocenę materiału dowodowego.

W zażaleniach obrońców podniesiono szereg argumentów przemawiających za odmową wydania. W większości były to zarzuty natury formalnej. Jednak jeden z obrońców kwestionuje także istnienie podstawy dowodowej, wystarczającej do uprawdopodobnienia, że ścigany mógł popełnić czyn zarzucany mu przez władze hiszpańskie.

W tym kontekście ścigany powinien mieć prawo do wypowiedzenia się co do tych dowodów i złożenia dodatkowych wyjaśnień, o co zwracał się we wniosku o doprowadzenie na posiedzenie odwoławcze.

Odmowna decyzja Sądu Apelacyjnego musi być uznana za nieprawidłową i rażąco naruszającą prawo ściganego do obrony -  niezależnie od faktu, że na posiedzeniu był on reprezentowany przez obrońców. Zgodnie bowiem z przepisami udział obrońcy w postępowaniu nie wyłącza osobistego działania oskarżonego.

W ocenie Rzecznika osoba ścigana powinna zawsze mieć prawo do przedstawienia swoich racji, wskazujących na brak podstaw do przekazania jej w trybie ENA. Rażące naruszenie jednej z podstawowych gwarancji procesowych, jaką jest prawo do obrony i rzetelnego procesu, nie może zostać uznane za nieistotne dla prawomocnego rozstrzygnięcia w tej sprawie.

A decyzja o wydaniu osoby ściganej w trybie ENA innemu państwu dotkliwie wpływa na jej sytuację. Nie może być podejmowana automatycznie i bez zapewnienia ściganemu realizacji jego prawa do obrony na każdym etapie postępowania.

Jest to również argument za wstrzymaniem przez SN - do czasu rozpoznania kasacji - wykonania decyzji sądu o wydaniu. Wywoła to bowiem nieodwracalne skutki i zniweczy cel kasacji, jakim jest zapewnienie ściganemu prawa do złożenia dodatkowych wyjaśnień.

II.511.813.2020

Przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT), działającego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, rozmawiał z mężczyzną zatrzymanym w czasie kolejnej manifestacji Strajku Kobiet

Data: 2020-12-14
  • Mężczyzna został zatrzymany przez nieumundurowanych policjantów (sądził, że został zaatakowany)
  • Zatrzymano go w związku z zarzutem uszkodzenia mienia
  • Po raz kolejny osoba zatrzymana w trakcie warszawskich protestów przewieziona została poza stolicę
  • Zatrzymany nie skarżył się na sposób traktowania przez funkcjonariuszy po zatrzymaniu

Przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur udał się 14 grudnia 2020 r. do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, do której przewieziony został mężczyzna zatrzymany podczas protestu 13 grudnia w Warszawie.

Zatrzymany poinformował, że początkowo zatrzymania dokonywali dwaj nieumundurowani funkcjonariusze, nieposiadający oznaczeń. Sądząc, że został zaatakowany, mężczyzna stawiał czynny opór. Dopiero w momencie, gdy do zatrzymujących policjantów dołączyli funkcjonariusze w mundurach zdał sobie sprawę, że jest to interwencja policyjna. Jak wynika z przekazanych przez mężczyznę informacji, w czasie zatrzymania został przygnieciony do ziemi ciężarem obezwładniającego go funkcjonariusza. Nacisk spowodował problemy z oddychaniem, które mężczyzna głośno sygnalizował, jednak zostało to zbagatelizowane.

Zatrzymany nie wyrażał zastrzeżeń dotyczących traktowania go przez funkcjonariuszy już po dokonaniu zatrzymania. Zachowanie policjantów określił jako stonowane, został także poinformowany o powodach zatrzymania. Mężczyznę transportowano co prawda z rękami skutymi kajdankami z przodu, niemniej jednak, jak twierdził, kajdanki były zaciśnięte zbyt mocno (w czasie wizytacji przedstawiciel KMPT zauważył zaczerwienienie na nadgarstkach osoby zatrzymanej).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ponownie z zaniepokojeniem odnotował, że osoby zatrzymane podczas warszawskich protestów wywożone są na czynności do jednostek policji znajdujących się poza stolicą. Zatrzymany przetransportowany został w pierwszej kolejności do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, gdzie sporządzono protokół zatrzymania. Mężczyzna pouczony został o możliwości żądania kontaktu z prawnikiem (kontakt ten został zrealizowany) i przekazania informacji osobie trzeciej o zatrzymaniu. Policjanci sprawdzili, czy zatrzymany nie posiada widocznych obrażeń, zapytali także o stan jego zdrowia i samopoczucie.

Zatrzymany został następnie przewieziony do KPP w Grodzisku Mazowieckim, gdzie przyjęto go do PdOZ. Przed umieszczeniem w PdOZ mężczyznę poddano sprawdzeniu prewencyjnemu. Zatrzymany nie zgłaszał zastrzeżeń w stosunku do zachowania funkcjonariuszy pełniących służbę w Pomieszczeniu. Należy jednak zaznaczyć, że pomimo zatrzymania we wczesnych godzinach popołudniowych, pierwszy posiłek zatrzymany otrzymał dopiero następnego dnia rano.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w kolejnych komunikatach. Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur ws. sposobu zatrzymania kobiety uczestniczącej w solidarnościowym proteście pod Komendą Rejonową Policji Warszawa I

Data: 2020-12-11
  • Sposób zatrzymania kobiety uczestniczącej w strajku solidarnościowym doprowadził do spowodowania znacznego uszczerbku na zdrowiu zatrzymanej - złamania ręki w kilku miejscach
  • Funkcjonariusze Policji nie zapewnili zatrzymanej dostępu do pomocy medycznej
  • O zdarzeniu poinformowała zatrzymana za pośrednictwem mediów społecznościowych
  • Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża zaniepokojenie eskalacją przemocy ze strony funkcjonariuszy Policji i stanem przestrzegania praw osób zatrzymanych

Stan faktyczny

W środę 9 grudnia 2020 r. w Warszawie pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbyła się manifestacja zorganizowana w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Funkcjonariusze legitymowali uczestników oraz zatrzymali pięć osób, z których dwie przewieziono na Komendę przy ul. Wilczej.

Jak wynika z doniesień medialnych, funkcjonariusze w trakcie solidarnościowego strajku pod Komendą Rejonową Policji przy ul. Wilczej związanego z zatrzymaniem dwóch osób, dokonali zatrzymania dziesięciu osób w policyjnych radiowozach. Jedna z osób zatrzymanych w czasie tego protestu wskazała, że funkcjonariusz Policji wykręcił jej rękę na tyle mocno, że doszło do jej złamania w kilku miejscach.

Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się oświadczenie poszkodowanej o następującej treści: „Podczas demonstracji solidarnościowej z zatrzymanymi na komendzie na Wilczej, dokładnie o godzinie 22, policja rzuciła się na zebrany tłum, 10 osób zostało zabrane siłą do radiowozów, aby oskarżyć ich o zakłócanie ciszy nocnej (…). Ja najpierw trafiłam do kotła, w którym policja zamknęła kilka osób. Potem zostałam przyduszona poprzez ciągnięcie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka – i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu. Policjant, który to zrobił, zrobił to z taką siłą, że złamał mi rękę. Konkretniej zacytuję, jest to „złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej – kwalifikujące się do leczenia operacyjnego”. Co to oznacza? Że moja ręka jest złamana w kilku miejscach, unieruchomiona na trzy miesiące i muszę poddać się operacji, ponieważ jest to typ złamania, na które nie można założyć gipsu, a także mogę mieć w tej ręce zaburzenia unerwienia lub krążenia”.

W dalszej części przeczytać można, że funkcjonariusz, który dokonywał zatrzymania miał oddalić się nie podając swoich danych, w związku z czym nie była możliwa jego identyfikacja. Zatrzymana napisała również: „(…) policja zafundowała mi kolejną, chyba jeszcze gorszą torturę: przez pół godziny odmówiono mi prawa do pomocy medycznej, gdy z okna radiowozu widziałam grupę medyków czekających po drugiej stronie ulicy. Karetkę zamówiła policjantka, która po pół godzinie przyszła do radiowozu, aby dokonać kontroli osobistej, ta odmówiła przyjazdu, bo wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja pandemiczna i kryzys w ratownictwie medycznym. Tymczasem medycy nadal byli po drugiej stronie ulicy”.

Ostatecznie, po interwencji prawniczki, zatrzymana została zwolniona, a pomocy w dotarciu na Szpitalny Oddział Ratunkowy udzielił jej poseł Michał Szczerba.

Ocena Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Na wstępie należy przede wszystkim podkreślić, że każdorazowo w manifestacjach i protestach na terenie Warszawy w zależności od wielkości zgromadzenia uczestniczą dziesiątki, a nawet setki funkcjonariuszy. Biorąc pod uwagę nie tylko liczebność funkcjonariuszy, ale również ich wyposażenie w środki przymusu bezpośredniego, ich przewaga nad osobami uczestniczącymi w manifestacjach jest niekwestionowalna.

Należy jednak podkreślić, że nawet w przypadkach, w których dochodzi do tłumienia protestów, policjanci powinni stosować tylko i wyłącznie środki adekwatne do sytuacji, którą starają się opanować. Należy zatem przypomnieć, że obowiązkiem funkcjonariuszy Policji jest działanie w sposób proporcjonalny gwarantujący poszanowanie godności ludzkiej oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka.

Zgodnie z ustawą o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, środków przymusu bezpośredniego używa się lub wykorzystuje się je w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia lub wykorzystania, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości.

Tymczasem, w niniejszej sprawie na skutek działania funkcjonariusza Policji zatrzymana doznała złamania ręki, które może potencjalnie skutkować dalej idącymi uszkodzeniami. W tym przypadku należy mówić nie tylko o naruszeniu standardów antytorturowych, ale również o ewentualnej odpowiedzialności karnej funkcjonariusza, o której mowa w art. 157 § 1 Kodeksu karnego. Jeżeli bowiem działanie funkcjonariusza zostanie przez sąd uznane jako nieproporcjonalne i stanowiące przekroczenie przysługujących mu uprawnień, za spowodowanie tzw. średniego uszczerbku na zdrowiu może grozić mu od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

To co najbardziej bulwersujące to fakt, że zatrzymanej nie zagwarantowano również dostępu do pomocy lekarskiej. Należy powiedzieć, że działania opisane przez zatrzymaną, tj. próba wezwania pomocy medycznej, były nie tylko nieskuteczne, ale również spóźnione.

W opisywanej sytuacji pomoc winna być udzielona niezwłocznie, w przypadku odmowy ze strony dyspozytora, funkcjonariusze powinni przewieźć zatrzymaną na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Tymczasem, pierwsze próby wezwania karetki pogotowia, zgodnie z oświadczeniem zatrzymanej, zostały podjęte około pół godziny od zdarzenia.

Bezwzględny obowiązek zapewnienia dostępu do pomocy medycznej w przypadku zastosowania środków przymusu bezpośredniego wynika z art. 36 ust. 1 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego: "W przypadku gdy w wyniku użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego nastąpiło zranienie osoby lub wystąpiły inne widoczne objawy zagrożenia życia lub zdrowia tej osoby, uprawniony udziela jej niezwłocznie pierwszej pomocy, a w razie potrzeby zapewnia wezwanie kwalifikowanej pierwszej pomocy lub podmiotów świadczących medyczne czynności ratunkowe".

Opisywana sprawa została podjęta z urzędu przez Wydział do Spraw Postępowań Organów Ścigania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a sposób jej wyjaśnienia będzie na bieżąco monitorowany.

Ocena działań podejmowanych przez funkcjonariuszy w związku z protestami

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur (KMPT) pragnie wyrazić najwyższe zaniepokojenie eskalacją przemocy ze strony funkcjonariuszy Policji, którzy dokonują zatrzymań w trakcie pokojowych manifestacji organizowanych na terenie całego kraju.

W trakcie wizytacji ad hoc prowadzonych przez KMPT począwszy od 23 października br., zatrzymani regularnie zgłaszają przedstawicielom Mechanizmu naruszenia zarówno obowiązujących przepisów prawa jak i standardów ochrony praw zatrzymanych przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur w kolejnych komunikatach z wizytacji policyjnych miejsc zatrzymań publikowanych na stronie internetowej RPO, wskazuje na działania funkcjonariuszy, które zagrażają życiu i zdrowiu zatrzymanych, a jednocześnie są oczywiście nieproporcjonalne do sytuacji, w której zostały podjęte.

Pomimo początkowego ograniczania się przez Policję do zapewniania bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych manifestacji, w trakcie kolejnych protestów następowało stanowcze zaostrzanie działań policjantów, którego ewidentnymi symptomami były coraz liczniejsze zatrzymania, przewożenie zatrzymanych do komend policyjnych w podwarszawskich powiatach (a nawet do komend znajdujących się w strukturze KWP w Radomiu) i utrudnianie dostępu do pomocy prawnej lub powiadomienia osób trzecich o zatrzymaniu. Co więcej do tłumienia protestów używano także gazu łzawiącego (w tym w stosunku do przedstawicieli Sejmu - posłanek Barbary Nowackiej i Magdaleny Biejat), a w trakcie protestu 18 listopada w Warszawie, wykorzystano nieumundurowanych funkcjonariuszy Biura Operacji Antyterrorystycznych,  którzy użyli wobec protestujących pałek teleskopowych.

Należy zwrócić także uwagą na traktowanie osób zatrzymanych w trakcie ich pobytu policyjnych miejscach detencji. Długotrwałe stosowanie kajdanek, umożliwienie skorzystania z toalety dopiero po przeprowadzeniu kontroli osobistej oraz rutynowe stosowanie kontroli osobistych osób zatrzymanych, może stanowić poniżające traktowanie, które podobnie jak tortury oraz nieludzkie traktowanie jest zakazane na mocy art. 40 Konstytucji RP.

Powyższe fakty wskazują w ocenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur na dwa zasadnicze problemy:

  1. Do tłumienia pokojowych manifestacji Policja nie stosuje pokojowych środków służących deeskalacji napięć i zapewnienia bezpieczeństwa ich uczestnikom.
  2. Środki przymusu bezpośredniego wykorzystywane w trakcie protestów społecznych wobec ich uczestników są często nieproporcjonalne do stwarzanego przez te osoby zagrożenia.

Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) podkreśla, że skuteczne zapobieganie torturom i innym formom niewłaściwego traktowania przez funkcjonariuszy Policji wymaga zmiany kultury policyjnej, ukierunkowanej na poszanowanie praw człowieka i reagowania funkcjonariuszy na wszelkie przypadki złego traktowania przez ich współpracowników. Przemoc wobec osób pozostających pod nadzorem Policji powinna być postrzegana jako naruszenie praw człowieka oraz niedopuszczalny brak profesjonalizmu, który ma wpływ na wizerunek całej Policji. Zmiana sposobu myślenia oraz działania w Policji powinna rozpocząć się od konkurencyjnego i rygorystycznego systemu selekcji do służby oraz odpowiedniego wynagrodzenia, które stanowi ważne narzędzie do przyciągnięcia najlepszych kandydatów i utrzymania wysoce kompetentnego personelu [zob. Dwudziesty Ósmy Raport Generalny CPT, CPT/Inf (2019) 9, § 69-71; Raport CPT z wizyty w Polsce, CPT/Inf (2014) 21, § 24].

W podobnym tonie Komitet wypowiedział się także w raporcie z pierwszej wizyty w Polsce typu ad hoc, poświęconej ochronie praw osób zatrzymanych przez policję, która miała miejsce w 2019 r. podkreślając, "że przy dokonywaniu zatrzymania nie należy używać siły większej niż jest to absolutnie konieczne i że stosowanie przymusu po pokonaniu oporu osób zatrzymanych nie ma żadnego uzasadnienia. Jeśli w momencie zatrzymania lub w czasie przebywania osoby zatrzymanej w policyjnym miejscu detencji, konieczne jest zastosowanie kajdanek, nie powinny one być w żadnym wypadku nadmiernie zaciśnięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne".

"Ponadto funkcjonariusze Policji muszą być lepiej wyszkoleni w zakresie zapobiegania i minimalizowania przemocy w kontekście zatrzymania. W przypadkach, w których użycie siły staje się konieczne, muszą oni być w stanie stosować profesjonalne techniki, które w jak największym stopniu zmniejszają ryzyko wyrządzenia szkody osobom, które chcą zatrzymać" [zob. Raport CPT z wizyty w Polsce w dniach 9 – 16 września 2019, CPT/Inf (2020) 3, § 17]

Za szczególnie niepokojącą, w kontekście formułowanego od wielu lat przez KMPT oraz CPT zalecenia stałego podnoszenia profesjonalizmu funkcjonariuszy Policji, uznać należy decyzję Komendanta Głównego Policji o skróceniu programu zawodowego szkolenia policjantów w czasie epidemii [zob. Decyzja Nr 277 Komendanta Głównego Policji z dnia 3 października 2020 r. w sprawie programu szkolenia zawodowego podstawowego realizowanego w warunkach ogłoszonego stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, Dz. Urz. 2020.51]. Zgodnie z Decyzją, szkolenie zawodowe policjantów uległo diametralnemu skróceniu ze 144 do 64 dni. W ramach redukcji godzin szkolenia, skrócono czas przeznaczony na naukę pracy w terenie, przygotowanie i używania broni palnej, praktykę strzelania i używania środków przymusu. O wiele mniej godzin nauki poświęconej podstawowym elementom taktycznego wyszkolenia policjantów.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża pogląd, że nawet ekstraordynaryjne okoliczności, do których bez wątpienia należy zaliczyć stan epidemii, nie powinny uzasadniać podejmowania decyzji, które prowadzą do znacznego pogorszenia przygotowania zawodowego funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli.

Warto również wspomnieć, że na początku października 2020 r zastępca RPO Stanisław Trociuk skierował do Komendanta Głównego Policji Wystąpienie generalne, dotyczące m.in. gwarancji antytorturowych oraz obszarów identyfikowanych przez KMPT jako wymagające poprawy z punktu widzenia ochrony przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem (KMP.570.4.2020). Komendant Główny Policji nie odniósł się jednak dotychczas do przedstawionych w piśmie rekomendacji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska interweniuje w komendzie policji; bierze też udział w obradach sejmowej komisji

Data: 2020-12-10

9 grudnia 2020 r.  w godzinach nocnych  zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska podjęła interwencję w Komedzie Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21.

Powodem interwencji było zatrzymanie uczestniczki pokojowej manifestacji oraz osoby nieuczestniczącej w manifestacji, a powracającej z pracy. W tym samym czasie, inna osoba zatrzymana ze złamaniem ręki przez funkcjonariusza została przewieziona przez posła Michała Szczerbę do szpitala przy ul. Barskiej. Osoby zatrzymane mówiły o brutalności działania policji, stosowaniu środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, innych utrudnieniach, których doznały po zatrzymaniu.

Stwierdzając stosowanie kajdanek na terenie komendy, gdzie obecnych było wielu funkcjonariuszy, Hanna Machińska zwróciła się do nich o właściwe stosowanie ustawy o środkach przymusu bezpośredniego oraz zaprzestanie stosowania metod represyjnych, które naruszają godność zatrzymanych. Osobom zatrzymanym postawiono zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia funkcjonariuszy policji.

Wcześniej 9 grudnia 2020 r. Hanna Machińska (oraz zdalnie naczelnik wydziału ds. postępowań oganów ścigania Zespołu Prawa Karnego BRPO Piotr Sobota) uczestniczyli w posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Dotyczyło ono działań policji podejmowanych w związku z odbywającymi się protestami przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Nie przybył wiceprezes Rady Ministrów Jarosław Kaczyński. Ogólną informację przedstawili minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński oraz komendant główny policji gen. insp.  Jarosław Szymczyk.

Minister Kamiński podkreślił pozytywne działania policji ukierunkowane na ochronę zgromadzeń i zabezpieczenie uczestników w związku z pandemią COVID-19. Podkreślał niewłaściwość udziału posłów w zgromadzeniach;  zarzucił im naruszanie ich mandatu. Zwrócił uwagę na agresję manifestujących i liczne ataki na funkcjonariuszy.

Komendant Szymczyk zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym i skuteczność dbania o przestrzeganie prawa. Zaznaczył, że w zabezpieczaniu manifestacji biorą udział tysiące policjantów, wielu z nich stało się obiektem agresji. A również policję dotknęła pandemia COVID-19. Jednocześnie stwierdził, że policjanci będą odpowiadać w przypadku popełnienia czynów naruszających prawo.

Zastępczyni RPO omówiła sytuację związaną z naruszeniami prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach, mówiła o łamaniu podstawowych gwarancji antytorturowych, o brutalności działania funkcjonariuszy, używaniu gazu, pałek teleskopowych przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, atakach skierowanych przeciwko posłankom i posłom oraz nieletnim i ich rodzinom.

Przedstawiła również przypadek fotoreportera, który dwukrotnie uderzony pałką teleskopową przez nieumundurowanych funkcjonariuszy BOA, odniósł obrażenia, których potwierdzeniem była wykonana obdukcja. Zwraca uwagę jego opinia dotycząca pobicia. Odniósł on wrażenie, że te osoby nieumundurowane, są bandytami protestującymi przeciwko pokojowej manifestacji.

Innym przypadkiem była sprawa osoby bitej w radiowozie policyjnym.

Zastępczyni RPO zwróciła uwagę na liczne naruszenia związane z zatrzymaniami uczestników manifestacji. Dotyczyły one braku informowania wskazanej osoby o zatrzymaniu, np. rutynowego używania środków przymusu bezpośredniego (kajdanek) z naruszeniem przepisów prawa.

Represyjność policji polegała na używaniu taktyki, tzw. „kotła”, czyli okrążenia uczestników manifestacji i jednoczesnego uniemożliwienia przez funkcjonariuszy opuszczenia miejsca zgromadzenia.

Zastępczyni RPO podkreśliła prawo do udziału w pokojowych zgromadzeniach, które jest gwarantowane przepisami Konstytucji i traktatami międzynarodowymi oraz regulowane orzecznictwem ETPCz. Wskazała, że obraz policji w odbiorze społecznym jest coraz gorszy - ostatnie badania Kantor Millword Brown pokazują, iż 88% społeczeństwa uważa, że tortury popełniane są właśnie przez policję.

Zastępczyni RPO zaznaczyła, że sytuacja dotycząca naruszeń prawa przez funkcjonariuszy wobec manifestantów, została przedstawiona na podstawie interwencji przedstawiciela RPO w miejscach zatrzymań, działań podejmowanych przez KMPT, licznych skarg napływających do RPO oraz zgromadzonego materiału dokumentacyjnego.

Wskazała na opresyjność działania policji, a w związku z tym konieczność zbadania każdego przypadku, w którym dochodzi do naruszenia prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach. Te sprawy podejmowane są zarówno z urzędu jak i na wniosek osób skarżących przez RPO.

Jednocześnie podkreśliła, że RPO podejmował wiele działań na rzecz policji, dostrzegając problemy związane z wykonywaniem niezwykle trudnej i odpowiedzialnej pracy przez funkcjonariuszy.

W dyskusji głos zabrało wielu posłów, którzy przedstawiali konkretne naruszenia, których dopuścili się funkcjonariusze. Mówiono o udziale formacji BOA używających pałek teleskopowych, biciu manifestantów, niedopuszczalnym używaniu gazu. Mówiono również o naruszeniu przez policję mandatu posłów, którzy mają prawo mandat ten realizować w miejscach manifestacji, co zostało oprotestowane przez Ministra.

Mówiono również o upolitycznieniu policji, o atakowaniu dziennikarzy, licznych i nieuzasadnionych zatrzymaniach uczestników manifestacji, zatrzymania osób nieletnich, stosowaniu metod zastraszających te osoby oraz ich rodziny. Obraz przedstawiony przez posłów, ilustrowany konkretnymi przypadkami, pokazuje bardzo dużą skalę naruszeń praw osób uczestniczących w pokojowych manifestacjach.

Minister zwrócił się do zastępczyni RPO o przedstawienie przypadku osoby pobitej w radiowozie policyjnym.

Na zakończenie zastępczyni RPO pokreśliła, że obowiązkiem funkcjonariuszy  jest przestrzeganie przepisów praw osób zatrzymanych i niestosowania praktyk, które są formą represji wobec osób uczestniczących w pokojowych zgromadzeniach.

 

Oni byli zatrzymani. RPO chce dodatkowych wyjaśnień ws. zatrzymania jadących na Strajk Kobiet działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

Data: 2020-12-09
  • Twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję, nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom - pisze RPO do Komendanta Stołecznego Policji
  • Jako zatrzymanie określa się bowiem formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności danej osoby
  • Rzecznik pyta też, do jakich poleceń policji nie stosowały się osoby, wobec których użyto środków przymusu bezpośredniego

Zastępca rzecznika praw obywatelskich Stanisław Trociuk polemizuje z odpowiedzią nadinsp. Pawła Dobrodzieja w tej sprawie.

RPO podjął sprawę zatrzymania 30 października 2020 r. działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Działaczom OZZIP nie przekazano ani podstawy czynności, ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Użyto wobec nich środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu. Po przewiezieniu na policję w Pruszkowie wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po trzech godzinach zostali zwolnieni – bez protokołów zatrzymania ani wyjaśnień co do podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności (art. 41 Konstytucji). I o to spytał szefa stołecznej policji.

Odpowiedź ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy.  Podstawą faktyczną interwencji (wśród nich Marty R.) była „potrzeba dokonania sprawdzenia prewencyjnego, z uwagi na podejrzenie, iż osoby te mogą przewozić niebezpieczne przedmioty, które mogłyby zostać użyte podczas demonstracji w Warszawie”.

Według KSP podstawą faktyczną użycia siły fizycznej oraz kajdanek było „wyegzekwowanie wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez funkcjonariuszy Policji poleceniem oraz potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia”. - Osoby, wobec których podjęto interwencję, poinformowano o jej przyczynach oraz przysługujących uprawnieniach. Nie były one przeszukiwane ani zatrzymane – dodał nadinsp. Dobrodziej.

Osoby te złożyły zażalenie na zatrzymanie do Sądu Rejonowego w Pruszkowie.

Kolejne wystąpienie RPO 

Teraz, w kolejnym wystąpieniu do KSP Rzecznik pyta m.in.:

  • jakie informacje i okoliczności zrodziły podejrzenie o „niebezpiecznych przedmiotach” w świadomości podejmujących te czynności funkcjonariuszy;
  • do jakich poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy nie stosowały się osoby, wobec których była podejmowana interwencja;
  • czy użycie środków przymusu bezpośredniego nastąpiło po uprzednim bezskutecznym wezwaniu osób do zachowania się zgodnego z prawem oraz po uprzedzeniu o zamiarze ich użycia;

Dodatkowe wyjaśnienia niezbędne są w kontekście tego, że - jak stwierdził  Komendant - podstawą faktyczną interwencji wobec osób podróżujących wcale nie była potrzeba czuwania nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, a więc ten zakres czynności policji, których następstwem może być żądanie poddania się przez kierującego pojazdem badaniom określonym w Prawie o ruchu drogowym.

Za wewnętrznie sprzeczne RPO uznał stwierdzenie  odpowiedzi, że osoby te nie zostały zatrzymane. W tym kontekście należy wskazać, że przez zatrzymanie określa się formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności określonej osoby.  Zwraca się uwagę, że w przypadku zatrzymania chodzi o odebranie osobie jej prawa swobodnego poruszania się, porozumiewania się z innymi oraz o zakaz przyjmowania oraz przekazywania bez zezwolenia uprawnionego organu jakichkolwiek przedmiotów oraz podporządkowanie się jego poleceniom, a także z reguły umieszczenie danej osoby w miejscu odosobnienia.

Osoby, wobec których podjęto interwencję zostały zaś w sposób niewątpliwy pozbawione wolności osobistej, zastosowano przecież wobec nich środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek, a następnie doprowadzono na komisariat, gdzie przebywały przez około 3 godziny. Sam zaś Komendant stwierdza w odpowiedzi, że środki te były stosowane w celu potrzeby „zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia.”

A to sama policja zdefiniowała „doprowadzenie” jako pozbawienie wolności osobistej. Z § 1 ust. 3 pkt 3 zarządzenia Nr 360 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2009 r. w sprawie metod i form wykonywania przez policjantów konwojów i doprowadzeń wynika bowiem, że doprowadzenie oznacza zespół czynności związanych z przemieszczaniem się osoby pozbawionej wolności. Stąd też twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom zreferowanym przez Komendanta.

Odpowiedź KSP

Interwencja wobec 5 osób w dniu 30 października 2020 r. na autostradzie A2 w rejonie Pruszkowa podjęta zastała na podstawie posiadanych przez Policję informacji o możliwości przewożenia przez nie niebezpiecznych przedmiotów, które mogłyby zostać następnie użyte podczas demonstracji na terenie Warszawy. 

W trakcie interwencji, z uwagi na fakt, że kierujący prowadził pojazd mechaniczny na drodze publicznej, podjęto wobec niego czynności, do których Policja jest uprawniona na podstawie przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym. Użycie środków przymusu bezpośredniego wobec wymienionych osób nastąpiło po uprzednim bezskutecznym wezwaniu tych osób przez funkcjonariusza Policji do opuszczenia pojazdu oraz ich uprzedzeniu o możliwości użycia tych środków.

Jednocześnie informuję, że przemieszczenie osób do jednostki Policji podyktowane było koniecznością zapewnienia tym osobom bezpieczeństwa oraz poszanowania ich godności osobistej w związku z wykonywanymi czynnościami.

Kwestia doprowadzenia wymienionych osób do jednostki Policji będzie przedmiotem kontroli sądowej, w związku ze złożeniem przez nie zażalenia na zatrzymanie. Z posiadanych informacji wynika, że termin rozpatrzenia zażalenia na zatrzymanie Sąd Rejonowy w Pruszkowie wyznaczył na dzień 26 stycznia 2021 roku.

II.519.1590.2020

„Nie byli zatrzymani”. Policja o zatrzymaniu jadących na Strajk Kobiet działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

Data: 2020-12-04
  • Policja zatrzymała i zakuła w kajdanki działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących w październiku do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Według RPO należy zbadać, czy doszło do pozbawienia wolności – o co spytał Komendanta Stołecznego Policji
  • Odpowiedź ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy
  • Według KSP osoby te „nie były zatrzymane”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania 30 października 2020 r. działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Jak wynika z informacji mediów, było to trzecie zatrzymanie tego samochodu w drodze z Poznania do Warszawy. Działaczom OZZIP nie przekazano ani podstawy czynności, ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Zostały wobec nich użyte środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy ani protokołów zatrzymania, ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych. Nie ulega wątpliwości, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności (art. 41 Konstytucji).

Odpowiedź nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji

Podstawą faktyczną interwencji Policji wobec 5 osób podróżujących w dniu 30 października 2020 r. autostradą A2 w rejonie Pruszkowa (wśród nich Marty R.) była potrzeba dokonania sprawdzenia prewencyjnego, z uwagi na podejrzenie, iż osoby te mogą przewozić niebezpieczne przedmioty, które mogłyby zostać użyte podczas demonstracji w Warszawie.

Podstawą prawną przeprowadzenia tych czynności był art. 15 ust. 1 pkt 9 ustawy o Policji.

Podstawą faktyczną użycia wobec tych osób środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek było wyegzekwowanie wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez funkcjonariuszy Policji poleceniem oraz potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia.

Podstawą prawną użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek były art. 11 pkt 1 i 9, art. 14 ust. 1, art. 15 ust. 1 i art. 15 ust. 6. ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Podstawą prawną przeprowadzenia badania stanu trzeźwości był art. 129 ust. 2 pkt 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, a podstawą prawną przeprowadzania badań kierującego pojazdem pod kątem zawartości środków odurzających w ślinie był art. 129 j ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz § 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 lipca 2014 r., w sprawie wykazu środków działających podobnie do alkoholu oraz warunków i sposobu.

Osoby, wobec których podjęto interwencję, poinformowano o jej przyczynach oraz przysługujących uprawnieniach. Nie były one przeszukiwane ani zatrzymane.

Przemieszczające się pojazdem osoby złożyły zażalenie na zatrzymanie. W dniu 10 listopada 2020 r. zażalenie zostało przekazane do Sądu Rejonowego w Pruszkowie celem rozpatrzenia. Wyznaczone na dzień 27 listopada 2020 r. posiedzenie sądu dotyczące rozpatrzenia przedmiotowego zażalenia zostało odwołane. Nie wyznaczono nowego terminu posiedzenia sądu w tej sprawie.

II.519.1590.2020

Wielka skala zatrzymań oraz wniosków policji po proteście 24 października

Data: 2020-11-30
  • 278 osób zatrzymała policja po protestach społecznych 24 października 2020 r. w Warszawie. Niemal 250 zarzucono przestępstwa, m.in. czynnego udziału w zbiegowisku
  • Wylegitymowano w sumie 948 osób, a wobec 711 sporządzono notatki dla sanepidu, który może nałożyć kary pieniężne za nieprzestrzeganie obostrzeń podczas pandemii
  • Zarazem wszczęto postępowanie wobec braku reakcji funkcjonariuszy na zepchnięcie kobiety ze schodów kościoła św. Krzyża 25 pażdziernika

Takie m.in. informacje Komenda Stołeczna Policja przekazała Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

RPO poprosił  policję o wyjaśnienia  w sprawie jej działań podczas   protestów społecznych w Warszawie i innych miastach 24 i 25 października. 

Pytał m.in. o powód braku reakcji funkcjonariuszy, gdy protestującą kobietę pod kościołem Św. Krzyża ściągnięto ze schodów, a do której trzeba było wezwać pogotowie.

Prosił też o wyjaśnienie, czy policja może korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowaną przez nich przemoc.

Chciał  też znać szczegóły interwencji 24 października 2020 r. wobec demonstrujących na pl. Defilad  w związku z wydarzeniem "Międzynarodowy Marsz o Wolność".

Odpowiedź komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

24 października 2020 roku zabezpieczenie protestów i zgromadzeń na terenie m. st. Warszawy odbywało się w ramach operacji policyjnej.

Protest z 24 października "Międzynarodowy Marsz o Wolność"

Około godz. 11.00 w rejonie pl. Defilad zgromadziło się około 6000 osób. Wobec osób, które nie stosowały się do obostrzeń wynikających z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, policjanci podejmowali czynności legitymowania.

Około godz. 11.25 w trakcie czynności zatrzymania jednej z osób, zgromadzone osoby próbowały siłą uwolnić zatrzymanego oraz skandowały hasła „ZOMO". Za pomocą urządzeń nagłaśniających Policja kierowała do zgromadzonych komunikaty wzywające do przestrzegania obostrzeń związanych z pandemią COVID-19, zachowania zgodnego z prawem, nieatakowania policjantów. Nadano również komunikaty wzywające do opuszczenia rejonu pl. Defilad przez osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także przedstawicieli mediów, kobiety w ciąży oraz kobiety z dziećmi. Ponadto informowano, że w przypadku niepodporządkowania się poleceniom Policja podejmie działania, w tym także zatrzymania prewencyjne.

Zgromadzone osoby nie reagowały na wydawane komunikaty, wobec czego około godz. 13.15 policjanci przystąpili do prewencyjnego zatrzymania. W tym czasie zgromadzone osoby zaczęły napierać na kordony policjantów. Jeden z uczestników nielegalnego zgromadzenia wspiął się na dach radiowozu oznakowanego marki Mercedes Sprinter, a następnie przeskoczył po dachach kolejnych pojazdów służbowych, czym dokonał uszkodzenia mienia, w postaci 7 pojazdów służbowych. Sprawca został zatrzymany.

W związku z naruszeniem porządku prawnego policjanci w indywidualnych przypadkach jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego. Osoby atakujące policjantów były zatrzymywane.

Około godz. 13.30 grupa około 500 osób przeszła ulicami w rejon ul. Nowogrodzkiej, a następnie w kierunku Ronda Zawiszy i dalej Al. Jerozolimskimi przemieściła się po obu nitkach jezdni w rejon Ronda Czterdziestolatka, gdzie w kierunku policjantów zgromadzone osoby rzucały niebezpieczne przedmioty - kamienie, szklane butelki. Następnie zgromadzone osoby rozbiegły się w różnych kierunkach.

Należy podkreślić, iż w trakcie przemarszu grupy osób, na Al. Jerozolimskich jak i ulicach przyległych odbywał się ruch kołowy, w związku z czym osoby przemieszczające się stwarzały realne zagrożenie dla życia i zdrowia uczestników zgromadzenia jak i osób postronnych.

Następnie około godz. 15.30 w rejonie pl. Defilad zebrało się około 1000 osób, które wyszły na jezdnię Al. Jerozolimskich i rozpoczęły przemarsz w kierunku dzielnicy Ochota. Na wysokości Dworca PKP Warszawa Śródmieście, w poprzek Al. Jerozolimskich, ustawiony została kordon policyjny celem uniemożliwienia niekontrolowanego przemieszczania się zbiegowiska i skierowania przemieszczającej się grupy osób na chodniki. W tym czasie w kierunku policjantów zgromadzeni rzucali niebezpieczne przedmioty m.in. kamienie, szklane butelki.

W związku z powyższym podjęto działania w celu zatrzymania najbardziej agresywnie zachowujących się osób. Policjanci w indywidualnych przypadkach wobec najbardziej agresywnych osób używali środków przymusu bezpośredniego.

W trakcie prowadzonych działań do osób uczestniczących w zbiegowisku Policja kierowała komunikaty wzywające do zachowania się zgodnego z prawem.

Około godz. 16.00 grupa około 300 osób przemieszczając się ul. Marszałkowską i pl. Bankowym nawoływała do przejścia w rejon ul. Mickiewicza. W trakcie przemarszu ruch kołowy odbywał się zarówno na ul. Marszałkowskiej jak i na ulicach przyległych. W rejonie pl. Bankowego osoby zgromadzone rzucały w kierunku policjantów, kamienie, butelki, środki pirotechniczne jak i inne niebezpieczne przedmioty. Do zgromadzonych osób kierowano komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem.

Policjanci mając na uwadze konieczność przywrócenia naruszonego porządku prawnego przystąpili do działań rozpraszających oraz zatrzymywania osób zachowujących się agresywnie. Funkcjonariusze Policji używali w indywidualnych przypadkach prawnie przewidziane środki przymusu bezpośredniego. Agresywnie uczestnicy zgromadzenia dążyli do konfrontacji z policjantami stwarzając realne zagrożenie życia i zdrowia policjantów. Wobec powyższego policjanci użyli granatów hukowo-błyskowych i hukowo-błyskowo-gazowych. Podjęte działania odniosły pożądany skutek, a agresywnie zachowujący się uczestnicy nielegalnego zbiegowiska zostali zatrzymani.

W wyniku użycia wymienionych środków przymusu bezpośredniego, żaden z uczestników nielegalnego zgromadzenia nie zgłosił potrzeby udzielenia mu pomocy medycznej.

Podczas realizowanych działań doszło do zbiorowego naruszenia porządku prawnego poprzez wielokrotne blokowanie pasów drogi, rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami w kierunku funkcjonariuszy Policji oraz używanie środków pirotechnicznych. W indywidualnych przypadkach policjanci używali prawnie przewidzianych środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, pałek służbowych, ręcznych miotaczy substancji obezwładniających, kajdanek oraz granatów hukowo-błyskowych i hukowo-błyskowo-gazowych.

Wykorzystywane w tym dniu przez funkcjonariuszy Policji wymienione środki przymusu bezpośredniego zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia. Policjanci wybierali środki o możliwie jak najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy. Stopień natężenia użycia wskazanych środków przymusu bezpośredniego zależał od zachowania osób, wobec których były one użyte, a policjanci zaprzestawali używania środków przymusu bezpośredniego po osiągnięciu celu ich użycia.

Protest z 24 października wobec decyzji TK ws. aborcji

W zakresie protestu z 24 października 2020 roku odbywającego się na ul. Nowogrodzkiej z przejściem przed Trybunał Konstytucyjny informuję, że około godz. 10.45 przed siedzibą partii Prawo i Sprawiedliwość pojawiły się pierwsze grupy osób z transparentami. Zebrane osoby uczestniczące w zgromadzeniu spontanicznym zachowywały się spokojnie, stosowały się do poleceń policji.

Do zebranych osób kierowano komunikaty głosowe informujące o obowiązku przestrzegania postanowień rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Uczestnicy stosowali się do zaleceń związanych z obostrzeniami wynikającymi z cytowanego rozporządzenia.

Około godz. 12.40 uczestnicy przeszli ulicami Warszawy w kierunku siedziby Trybunału Konstytucyjnego. W punkcie kulminacyjnym w przemarszu uczestniczyło około 600 osób. O godz. 13.45 zgromadzenie dotarło przed Trybunał Konstytucyjny przy Al. Szucha. Około godz. 14.15 zgromadzenie zakończyło się, a uczestnicy rozeszli się.

Podczas działań policyjnych realizowanych na terenie Warszawy w dniu 24 października 2020 roku, w związku z protestem związanym z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, zatrzymano łącznie 278 osób, w tym:

  • 248 osoby podejrzane o popełnienie przestępstw określonych w art. 254 § 1 k.k., i innych, a podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 244 § 1 k.p.k.,
  • 1 osobę podejrzaną o popełnienie wykroczenia, której podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 45 § 2 k.p.w.,
  • 29 osób, które w sposób oczywisty i bezpośredni stwarzały zagrożenia dla zdrowia ludzkiego, podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji.

Osoby zatrzymane były doprowadzone do Pomieszczeń dla Osób Zatrzymanych w komendach rejonowych i powiatowych garnizonu stołecznego Policji oraz Komendy Stołecznej Policji (za wyjątkiem Komendy Rejonowej Policji Warszawa I i V), jak również do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce i Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach oraz do Komendy Powiatowej Policji w Płońsku, Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie, Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie, Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku, Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie i Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie. Osoby zatrzymane, po wykonaniu z ich udziałem niezbędnych czynności, zostały niezwłocznie zwolnione z zachowaniem obowiązujących ustawowych terminów.

W zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, wobec 711 osób sporządzono notatki urzędowe, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji,

Wylegitymowano 948 osób, w tym 248 osób podejrzanych o popełnienie przestępstw i 700 osób podejrzanych o popełnienie wykroczeń.

W zakresie podjętych oraz planowanych dalszych czynności wobec zatrzymanych osób podejrzanych o dokonanie przestępstw informuję, że:

  • wobec 7 zatrzymanych wystąpiono do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście w Warszawie o rozpoznanie postępowań w trybie przyśpieszonym, z czego w 6 postępowaniach Sąd postanowił przekazać sprawy do dalszego prowadzenia w trybie zwykłym, wobec 1 zatrzymanego zapadł wyrok w trybie przyśpieszonym, wobec pozostałych podejrzanych postępowania prowadzone są w trybie zwykłym. W zakresie sprawców wykroczeń:
  • wobec 87 osób przeprowadzono postępowanie mandatowe,
  • 35 osób pouczono na podstawie przepisów art. 41 k.w.,
  • wobec 605 osób wdrożono, czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia na podstawie art. 54 § 1 k.p.w.

Protest z 25 października

25 października 2020 roku około godz. 10.00 przed Pałacem Prezydenckim przy ul. Krakowskie Przedmieście zgromadziły się osoby, które wyrażały niezadowolenie z wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Następnie grupa przemieściła się przed kościół Wizytek przy ul. Krakowskie Przedmieście 34 w Warszawie, skąd przeszła pod kościół Świętego Krzyża.

Około godziny 11.00 w rejonie kościoła Świętego Krzyża przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie zebrały się dwie antagonistycznie do siebie nastawione grupy osób. W związku z zaistniałą sytuacją policjanci dokonali zabezpieczenia terenu przyległego do kościoła. Funkcjonariusze podejmowali działania polegające na niedopuszczeniu do zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym niedopuszczeniu do bezpośredniej konfrontacji fizycznej pomiędzy wymienionymi grupami osób oraz niedopuszczeniu do zakłócenia odbywających się obrzędów religijnych i wtargnięcia osób zgromadzonych do kościoła. Policjanci reagowali na popełniane przez zgromadzone osoby czyny zabronione o znamionach wykroczenia, podejmując interwencje wobec osób niestosujących się do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Przed wejściem do kościoła Świętego Krzyża pojawiła się grupa osób z transparentem „PUBLICZNY RÓŻANIEC ZADOŚĆUCZYNIENIE BOGU I MATCE NAJŚWIĘTSZEJ ZA GRZECH ABORCJI”, która odmawiała różaniec. Jeden z uczestników protestu, przeciwny wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego dokonał zniszczenia urządzenia nagłaśniającego, przenośnej tuby oraz naruszył nietykalność cielesną uczestnika biorącego udział w modlitwie. Sprawca uszkodzenia został zatrzymany i doprowadzony do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, a następnie osadzony w PdOZ Komendy Stołecznej Policji przy ul. Nowolipie 2. Wobec zatrzymanego użyto środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek. Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w kierunku art. 288 k.k.

Z tłumu protestu proaborcyjnego w kierunku policjantów były rzucane jajka. Z uwagi na dużą liczbę uczestników brak było możliwości identyfikacji sprawców.

Około godziny 15.00 policjanci podjęli czynności z udziałem kobiety, która twierdziła, że została zepchnięta przez osoby blokujące dostęp do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Funkcjonariusze ustalili dane wymienionej i z uwagi na fakt, iż uskarżała się na ból nogi, wezwali załogę pogotowia ratunkowego, która następnie przewiozła kobietę do szpitala przy ul. Solec 93 w Warszawie. Kobieta została pouczona przez policjantów o przysługujących prawach. Około godziny 15.20 do policjantów zabezpieczających schody wejściowe do kościoła podeszła poseł na Sejm RP Pani Urszula Zielińska z dwiema osobami, które były świadkami zdarzenia z udziałem pokrzywdzonej kobiety.

W ramach przedmiotowej interwencji wylegitymowane zostały wszystkie osoby dokonujące zabezpieczenia wejść do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie.  9 listopada 2020 r. pokrzywdzona kobieta w KRP Warszawa I złożyła zawiadomienie w sprawie zrzucenia jej ze schodów kościoła Świętego Krzyża w Warszawie i pobicia przez członków tzw. straży kościoła w dniu 25 października 2020 r., materiały sprawy o czyn z art. 157 § 2 k.k. przesłano do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie sygn. akt 4 DS. 1492/2020. Postępowanie pozostaje w toku.

W związku z zastrzeżeniami dotyczącym braku reakcji policjantów na incydent dotyczący zgłoszonego zepchnięcia kobiety ze schodów kościoła, wdrożono w Komendzie Stołecznej Policji oraz w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, które pozostają w toku.

25 października 2020 roku podczas prowadzonych działań w rejonie kościoła Świętego Krzyża w Warszawie policjanci podjęli interwencję wobec Roberta B. znajdującego się w grupie osób zabezpieczających wejście do kościoła, który uchylając się od obowiązku zasłaniania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego, będąc w przestrzeni publicznej dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 k.w. ustawy w zw. z § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Policjanci podjęli decyzję o nałożeniu na wymienioną osobę grzywny w drodze mandatu karnego. W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego przez wymienionego, sporządzono stosowną dokumentację, w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ponadto w zakresie stwierdzonego naruszenia obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, przekazano notatkę urzędową dotyczącą wymienionej osoby Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

Również 25 października 2020 r. około godz. 19.30 w pobliżu Bazyliki Archidiecezjalnej Świętego Jana Chrzciciela przy ul. Świętojańskiej w Warszawie policjanci podjęli interwencję wobec Roberta B., który uchylając się od obowiązku zasłaniania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego dopuścił się popełnienia wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 27 cytowanego rozporządzenia. Policjanci podjęli decyzję o nałożeniu na wymienioną osobę grzywny w drodze mandatu karnego. W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego przez wymienionego, sporządzono stosowną dokumentację, w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ponadto w zakresie stwierdzonego naruszenia obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, przekazano notatkę urzędową dotyczącą wymienionej osoby Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

Około godz. 18.40 zgromadzone osoby skierowały się przed siedzibę Kurii Metropolitarnej przy ul. Miodowej. Przed kościołem Św. Krzyża pozostała grupa 30 osób modlących się na schodach. Około godz. 19.20 przed Kurią zgromadzone osoby skandowały hasła: „J….Ć KLER", „J….Ć PIS”, „W………Ć". W kierunku ogrodzenia Kurii nieustalone osoby rzucały jajka oraz środki pirotechniczne w postaci świecy dymnej. W rejonie ul. Miodowej przy siedzibie Ministerstwa Zdrowia zatrzymano kobietę podejrzaną o czyn z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, którą osadzono w PdOZ przy ul. Jagiellońskiej 51 w Warszawie.

Około godz. 20.00 część zgromadzonych osób zaczęła się rozchodzić. Natomiast pozostali zgromadzeni przeszli przed Pałac Prezydencki. W kulminacyjnym momencie przed Pałacem Prezydenckim w zgromadzeniu uczestniczyło około 6000 osób. Około godz. 21.20 zgromadzeni przeszli ul. Krakowskie Przedmieście przed kościół Świętego Krzyża. Następnie przemaszerowali ulicami: Nowy Świat, Jana Pawła II, Marszałkowską, Świętokrzyską, Zielną przeszli pod budynek PASTY - siedzibę Fundacji Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, gdzie dotarli około godz. 22.00.

W stronę znajdujących się tam policjantów rzucano jajka, farbę oraz środki pirotechniczne - petardy hukowe. Na budynku osoby przyklejały tzw. wlepki. Policjanci w indywidualnych przypadkach używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej. Przed gmachem wylegitymowano kobietę, w związku ze zniszczeniem elewacji budynku poprzez namalowanie na nim graffiti o treści: „22.29.20”. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w kierunku art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Ponadto w związku z zabezpieczeniem 25 października 2020 r. zatrzymano mężczyznę podejrzanego o znieważenie funkcjonariusza Policji, tj. o czyn z art. 226 § 1 k.k., którego osadzono w PdOZ Komendy Stołecznej Policji przy ul. Nowolipie 2.

W związku działaniami prowadzonymi przez Policję 25 października 2020 roku:

  • wylegitymowano 87 osób na podstawie art. 15 ustawy o Policji,
  • zatrzymano 3 osoby na podstawie art. 244 § 1 k.p.k., - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 288 § 1 k.k., - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 226 §1 k.k.

Zatrzymane osoby, po wykonaniu z ich udziałem niezbędnych czynności procesowych, zostały zwolnione z zachowaniem obowiązujących ustawowych terminów zatrzymania.

Sporządzono wnioski o ukaranie do sądu, w tym:

  • 6 wniosków o ukaranie za czyny z art. 54 k.w. w zw. z § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • 1 wniosek o ukaranie za czyn z art. 141 k.w.,
  • 1 wniosek o ukaranie za czyn z art. 65 k.w. w zw. z art. 66 § 1 k.w.,
  • - 6 wniosków za czyn z art. 63a k.w.,
  • wobec 3 osób przeprowadzono postępowanie mandatowe,
  • w zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, wobec 7 osób sporządzono notatki urzędowe, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.  

II.519.1547.2020

Zatrzymani 28 listopada. Interwencja zastępczyni RPO

Data: 2020-11-29
  • 28 listopada 2020 r. zastępczyni RPO Hanna Machińska interweniowała w komendach policji na rzecz osób zatrzymanych; uspokajała też nastroje ósób zebranych pod komendami 

Najpierw została poproszona przez manifestujących o interwencję w związku z zatrzymaniem 17-letniego  ucznia liceum sportowego w Warszawie.

Zastępca komendanta nadkom.  Tomasz Tabor umożliwił rozmowę z zatrzymanym w sytuacji, w której chciał obronić kobietę atakowaną przez policjanta niedaleko Placu Zbawiciela. Według jego relacji policja użyła gazu, szarpała go, rzuciła na ziemię. A miałem kartonik z napisem Twoja wolność to żaden twój grzech. Nie używał słów wulgarnych, nie uszkodził radiowozu. Kajdanki założono mu w Komendzie.

Policjant, który informował Hannę Machińską o zajściu, twierdzi że 17-latek rzucił się na niego, uszkodził radiowóz, stłukł lusterko, był bardzo agresywny. Świadek zatrzymania nie potwierdziła wersji policjanta. Mówiła, że to policja zachowywała się agresywnie. Także inni świadkowie nie potwierdzili wersji policji. Całość zdarzenia została nagrana. Według relacji ojca syn jest spokojny, jest dobrym uczniem.

Sytuacja przed Komendą była bardzo dynamiczna. Komendant poprosił Hannę Machińską i posła Michała Szczerbę o deeskalację i uspokojenie skandujących. Po opuszczeniu Komendy przez 17-latka młodzież rozeszła się.

Hanna Machińska dostała też informację z Komendy Stołecznej Policji o osobach zatrzymanych i przewiezionych do komendy w Piasecznie, dokąd się udała.

W komendzie przebywało 7 osób zatrzymanych, m.in. pani Katarzyna, zatrzymana na ul. Waryńskiego, w tzw. kotle. Sytuacja była tam bardzo dynamiczna. Pani zwróciła się do policji o stworzenie przejścia, odpowiadając na apel o opuszczenie miejsca przez manifestujących. Jednak policja nie zareagowała. Jedyną możliwością opuszczenia miejsca zdarzenia było przejście przez płot.

Osoby znajdujące się w „kotle” usiadły na jezdni. Wobec pani Katarzyny zastosowano siłę, została wrzucona do radiowozu. Zastosowano też kajdanki na ręce do tyłu. Według niej policjanci zachowywali się brutalnie, wręcz wykręcili jej ręce. Usiłowała ona zwrócić uwagę policjantów na tę sytuację i uderzała w drzwi pojazdu od środka. Nie pozwolili skorzystać z toalety przez dłuższy czas. Nie otrzymała napojów, a choruje na cukrzycę. Postawiono jej zarzuty karne z art. 220 kk.

Inne osoby znalazły się w podobnej sytuacji. Panu Wojciechowi policja odmówiła podania podstawy prawnej zatrzymania, dlatego odmówił on podania danych osobowych. Policja jednak dysponowała danymi na podstawie dowodu osobistego zabranego wraz z portfelem i telefonem. Policja nie chciała poinformować osoby najbliższej o zatrzymaniu. Pan Janusz podkreślił, że to była prowokacja i świadome działanie Policji Pięciokrotnie prosił o poinformowanie żony, telefon wykonano dopiero po kilku godzinach, o godz. 22:30. Także pan Jan znalazł się w tej samej sytuacji. Policjanci kierowali do niego groźby.

Także pod tą komendą było wiele osób skandujących. Komendant zwrócił się do zastępczyni RPO i posła Szczerby o uspokojenie sytuacji. Po wypuszczeniu zatrzymanych ok. godz. 23:15 manifestacja zakończyła się. Samorząd Piaseczna umożliwił osobom zatrzymanym powrót do Warszawy.

Należy podkreślić, że:

  1. Policja stosuje metodę tzw. kotła, nie pozwalając manifestującym na opuszczenie manifestacji;
  2. Stawiane zarzuty  nie znajdują potwierdzenia w materiale filmowym i oświadczeniach świadków;
  3. Osoby zatrzymane mówiły o brutalności policji w czasie zatrzymania i w radiowozach;
  4. Nie jest uzasadnione wywożenie osób z Warszawy do Piaseczna. Jedna osoba z Piaseczna została przewieziona do Pruszkowa;
  5. Zauważalna była demonstracja siły przed komendami, duże zgrupowanie sił policyjnych i radiowozów;
  6. We wszystkich przypadkach osoby zatrzymane miały dostęp do prawnika;
  7. Pojawiają się trudności dotyczące informowania osób najbliższych o zatrzymaniu.

Dyskusja on-line: "Kogo chroni policja"

Data: 2020-11-28

28 listopada 2020 r. dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wziął udział w dyskusji on-line, zorganizowanej przez fundację Biennale Warszawa, a zatytułowanej "Kogo chroni policja".

Podczas pierwszego z czterech paneli dyskusyjnych, zatytułowanego "Przemoc policyjna – w stronę diagnozy problemu",, dyrektor przybliżył historię i mandat Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Omówił także działalność Mechanizmu związaną z monitoringiem praw osób zatrzymywanych przez policję w trakcie protestów społecznych, począwszy od sierpniowego protestu zorganizowanego w związku z zatrzymaniem Margot działaczki kolektywu Stop Bzdurom. Prezentacja wyników monitoringu prowadzonego w policyjnych miejscach detencji przez KMPT została przedstawiona w oparciu o gwarancje antytorturowe – prawo do adwokata, prawo do badań lekarskich, prawo do informacji, prawo do skargi oraz prawo do powiadomienia osoby trzeciej o fakcie zatrzymania.

Jako drugi z panelistów zabrał głos Wojciech Klicki związany na co dzień z fundacją Panoptykon. Przedstawił on zagrożenia dla obywateli wynikające z potrzeby ich inwigilacji przez aparat państwowy, jak również skalę tego zjawiska. W swoim wystąpieniu nawiązał do raportu ekspertów Osiodłać Pegaza, którego jednym z autorów jest dr hab. Adam Bodnar oraz jednej z kluczowych rekomendacji raportu jaką jest powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb

 

Adam Bodnar proponuje, by policja była bardziej nastawiona na przestrzeganie praw człowieka. Wystąpienie RPO w Senacie

Data: 2020-11-27
  • To, co się stało, i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, musi budzić największy niepokój
  • Wielu obywateli chciałoby poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy
  • Ale jest też i wielu policjantów, chcących służyć w formacji, która cieszy się zaufaniem społecznym
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje ustawowe zapisanie, aby policja była w większym stopniu nastawiona na przestrzeganie praw człowieka
  • To efekt analizy RPO, wskazującej, że policja coraz częściej stosuje nadmierne środki przymusu bezpośredniego wobec manifestantów
  • Prace nad taką ustawą w Senacie można by połączyć z wysłuchaniem publicznym wszystkich stron

RPO Adam Bodnar 27 listopada 2020 r. wystąpił na forum Senatu, który zajął się działaniami policji wobec uczestniczek i uczestników protestów po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów o aborcji. 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie RPO do przedstawienia  stanowiska w kontekście wyjaśnienia wydarzeń związanych z działaniami policji w kontekście zgromadzeń po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r.  

Ta kwestia jest niezwykle istotna z punktu widzenia korzystania przez  obywateli z wolności zgromadzeń. To jeden z tematów, który ma kluczowe znaczenie dla Biura RPO. Zajmujmy się nim w trzech wymiarach

  • regulacyjnym - czy przepisy odpowiadają standardom konstytucyjnym,
  • interwencyjnym – monitorowanie, w jakim zakresie są przestrzegane standardy konstytucyjne oraz obowiązując prawo w kontekście interwencji dokonywanych przez policję,
  • oraz wymiar tego, co się dzieje w pomieszczaniach dla osób zatrzymanych  na komendach czy posterunkach policji, które są na bieżąco monitorowane przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Nieludzkiego i Poniżającego Traktowania w BRPO, nadzorowanego przez moją zastępczynię dr Hannę Machińską, która jest tu obecna.

Wymiar regulacyjny

Chciałbym rozpocząć moją analizę od zastanowienia się nad kwestiami regulacyjnymi. Jestem zdania, że ze względu na stan epidemii oczywiście można ograniczyć korzystanie z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń (art. 57 Konstytucji RP). Jednak powinno się to odbywać z poszanowaniem reguł konstytucyjnych, czyli:

  • być dokonywane na podstawie ustawy,
  • ograniczenia powinny być proporcjonalne do realizowanego celu,
  • nie mogą one  naruszać istoty zgromadzeń.

Natomiast te wszystkie ograniczenia, które obserwujemy, w istocie mają  podstawę tylko i wyłącznie w art. 46 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o chorobach zakaźnych z 2008 r. Zgodnie z tym przepisem rozporządzeniem można ustanowić „zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń”.

Ten przepis budzi bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne. Był przyjmowany w zupełnie  innych czasach, ale pokazuje jak głęboko może sięgać  ingerencja w wolność zgromadzeń. Daje de facto podstawę do tego, aby poprzez rozporządzenia regulować zakres korzystania z wolności zgromadzeń.

Od początku epidemii do dzisiaj w zasadzie mieliśmy już co najmniej cztery reżimy prawne:

  • całkowity zakaz zgromadzeń na początku;
  • później ograniczenie zgromadzeń do 250 osób (wprowadzenie wymogu  odległości pomiędzy uczestnikami,  wymogu maseczek i nadzoru sanitarnego);
  • druga fala i ograniczenie zgromadzeń do 10 osób;
  • obecnie - ograniczenie zgromadzeń do 5 osób.

Dlaczego to jest istotne? Ponieważ tak skonstruowane przepisy:

  1. powodują stan zaniepokojenia po stronie obywateli, którzy poprzez uczestnictwo w zgromadzeniach chcieliby wyrazić swój obywatelski głos, swój sprzeciw, a narażają się na łamanie przepisów prawa;
  2. dają podstawę policji do arbitralnego stosowania prawa - w zależności od sytuacji policja może reagować albo w sposób zdecydowany, albo też przymykać oko na zgromadzenia organizowane w czasie pandemii.

Ten stan niepewności prawnej jest niezwykle niebezpieczny, gdyż naraża obywateli na działanie całego aparatu państwa, a jednocześnie pozbawia ich możliwości korzystania z przyrodzonych, niezbywalnych praw konstytucyjnych. Praw, które są „solą demokracji”, praw, z których obywatele korzystają – co podkreślam - bez większych ograniczeń od 1989 r. Na obecnym etapie mamy bardzo niskie zaufanie do sensowności tych obostrzeń prawnych, panuje chaos regulacyjny i informacyjny.

Powyższy problem regulacyjny przekłada się na sposób postępowania policji. Nawet jeśli uznalibyśmy, że niektóre zgromadzenia odbywają się w sposób niezgodny z przepisami, to normy praw człowieka (zwłaszcza standardy OBWE ws. wolności organizowania pokojowych zgromadzeń) wskazują, jak mają postępować organy władzy.

Zasada jest jedna: jeśli zgromadzenie jest pokojowe, a być może nie dopełnia pewnych wymogów regulacyjnych - to wszelkie działania zmierzające do jego rozwiązania powinny być także pokojowe. Nastawione na dialog, współpracę z organizatorami, rozmowę, przekonywanie, a być może wskazywanie, że należy szczególnie dbać o kwestie sanitarne. To jest moim zdaniem wymiar demokracji – jak podchodzimy do tego typu sytuacji: czy w duchu wolności zgromadzeń i ich poszanowania, czy też wręcz przeciwnie.

Działania policji powinny raczej zmierzać do zapewnienia bezpiecznego przebiegu zgromadzeń spontanicznych niż polegać na ich tłumieniu. A doświadczenia ostatnich kilku miesięcy wskazują, że może być z tym różnie.

Drugi wymiar 

Wiąże się on z interwencjami RPO. A już od samego początku pandemii mamy rożne problemy z wolnością zgromadzeń. Było kilka szczególnych momentów, kiedy temat ten stawał się istotny w debacie publicznej ze względu na interwencję państwa:

  • pierwsze były demonstracje i akcje obywatelskie związane z wyborami prezydenckimi z 10 maja 2020 r., które się nie odbyły (w tym np. wylegitymowanie i ukaranie uczestników akcji obywatelskiej „List”);
  • demonstracje nazywane jako „Strajk przedsiębiorców” z 8, 16 i 23 maja;
  • demonstracje solidarnościowe po zatrzymaniu Margot (w tym zwłaszcza wydarzenia wieczorne 7 sierpnia 2020 r.);
  • seria demonstracji i innych wydarzeń po rozstrzygnięciu TK z 22 października 2020 r.;
  • a także Marsz Niepodległości z 11 listopada 2020 r.

Całościowe spojrzenie daje szansę na dostrzeżenie określonych zjawisk i wyciągnięcie wniosków co do postępowania policji.

Intensyfikacja działania ze strony policji

Polega ona na:

  • nieustannym legitymowaniu osób, w tym także zatrzymywaniu zmierzających na demonstracje (np. słynne zatrzymanie związkowców z Inicjatywy Pracowniczej na autostradzie A2);
  • regularnym kierowaniu wniosków do sanepidu (szczególnie w związku z demonstracjami w marcu i kwietniu), w tym przekazywanie danych do sanepidu osób zgłaszających zgromadzenie, a następnie ich przesłuchiwanie (np. sygnał z Jaworzna);
  • zatrzymaniach. Od 22 października łącznie zatrzymano 96 osób. Jeżeli jeszcze policzyć zatrzymane osoby z Marszu Niepodległości to jest to 132. Rekordowy był 16 maja 2020 r., kiedy w czasie „strajku przedsiębiorców” zatrzymano  386 osób;
  • nierównomiernym podejściu w zależności od tego, czego dotyczy dana  demonstracja;
  • podejmowaniu działań w stosunku do nastolatków (przypominam 14-latka z Krapkowic, czy 14-latkę z Olsztyna, a także zatrzymanie 17-letniego Janka Radziwona).

W kontekście "Strajku Kobiet" widać, że relacja między policją a obywatelami  zmieniła się w trakcie. Na początku (oprócz wydarzeń z 22 października) było widać, że policja w pewnym sensie rozumie, na czym polega korzystanie z wolności zgromadzeń.

Zmiana strategii nastąpiła w zasadzie 9 listopada 2020 r. W prasie pojawiły się informacje, że został przyjęty dokument, którego treść sprowadza się do hasła: "Działamy, nie negocjujemy”.

Jednym z przejawów tego było tworzenie tzw. „kotłów”. Jako takie są one dopuszczalne, ale powinny  być stosowane wyjątkowo – ale tylko i wyłącznie w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie może to prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji w „kotle” może  naruszać  prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Z badań Omega Research Foundation wynika, że może to też zwiększać ryzyko transmisji wirusa.

Powstaje pytanie, jaki jest cel zamykania demonstrujących w kotłach? Być może wcale nie chodzi o zakończenia demonstracji, lecz "wyłapanie" (zatrzymanie lub wylegitymowanie) jak największej liczby osób - po to, aby wszcząć wobec nich postępowanie w sprawie o wykroczenia lub skierować notatki do Sanepidu. Już sam fakt spisania, nie wspominając nawet o wniosku do sanepidu o nałożenie kary, powoduje, że obywatele mogą powstrzymywać się z decyzją o korzystaniu z pokojowych zgromadzeń. Powstaje zatem pytanie czy nie jest to taktyka nastawiona na wyciszanie protestów, zduszanie ich w zarodku.

Pośrednie pozbawianie wolności

Policja, zatrzymując osoby, regularnie wywozi je na odległe komisariaty, m.in. do Piaseczna, Legionowa, Grodziska Mazowieckiego, Ostrołęki czy Pułtuska. Oficjalnym powodem takiego działania jest brak miejsc w warszawskich PdOZ. Taka praktyka powinna być zbada. W ten sposób został także potraktowany Paweł Rutkiewicz, wywieziony do Wołomina.

Ta praktyka budzi wątpliwości z punktu widzenia:

  • naruszenia wolności osobistej oraz wolności przemieszczania się,
  • ograniczenia dostępu do adwokatów.

Nadmierne stosowanie środków przymusu bezpośredniego, a wręcz ich eskalacja

Pamiętam manifestację w obronie sądów w Warszawie z  27 lipca 2018 r., gdy zastosowano gaz łzawiącego, o czym dyskutowaliśmy przez  kolejne dni, a teraz w 2020 r. jest to w zasadzie na porządku dziennym.

Druga rzecz: stosowanie pałek teleskopowych.  W maju tego roku okazało się że policja użyła pałek wobec „strajku przedsiębiorców”- ale to były pałki typu tonfa, które mają zupełnie inną konstrukcję niż pałki teleskopowe, wykorzystane w czasie demonstracji 18 listopada.

Kolejny przejaw eskalacji to nieprzestrzeganie zasad policyjnych w kontekście podejmowanych interwencji. Policjanci w cywilnym ubiorze stosowali środki przymusu bezpośredniego. Samo w sobie nie jest to niedopuszczalne, ale  powinno być poprzedzone ostrzeżeniem, przedstawieniem się, wylegitymowaniem. Wśród demonstrujących pojawia się naturalna obawa, czy to są faktycznie policjanci czy ktoś, kto jest napastnikiem.

Regularne stosowanie "kotłów"

Podejście do grup chronionych

W czasie demonstracji swoją pracę wykonują dziennikarze, którzy mają obowiązek informować społeczeństwo o tym, co ważne. Nie powinno się w stosunku do nich używać środków przymusu bezpośredniego, a tym bardziej zatrzymywać. W wielu przypadkach to się jednakże zdarzyło. Najnowsza sprawa to zatrzymanie Agaty Grzybowskiej z „Gazety Wyborczej”. Ale to są także inne nazwiska: Wojciech Wójtowicz, Renata Kim, Tomasz Gutry (ofiara użycia broni gładkolufowej z „Tygodnika Solidarność”).

Być może warto byłoby zastanowić się nad stworzeniem jakiegoś porozumienia,  dyskusji pomiędzy policją a stowarzyszeniami dziennikarskimi i zastanowić się, jak zwiększyć np. rozpoznawalność obu stron. Aczkolwiek red. Grzybowska pokazywała legitymację dziennikarską,  co nie spowodowało zmiany nastawienia ze strony policji.  

Drugą grupą chronioną są parlamentarzyści. Jeżeli przypomnę sobie interwencje  RPO z lat  2015-2019 – to nie przypominam sobie, abyśmy interweniowali w obronie immunitetu parlamentarzysty. Natomiast w 2020 r. wyjaśnialiśmy już przypadki:

  • sen. Jana Burego,
  • posła Macieja Kopca,
  • posłanki Magdaleny Biejat (użycie gazu),
  • użycie przemocy wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego.  

A parlamentarzyści to przedstawiciele całego narodu i po to mają immunitet by ich chronić. Gwarantuje też, by nie podejmować wobec nich środków przymusu.

Polityka informacyjna policji oraz polityków za nią odpowiedzialnych  

Wielokrotnie spotykamy się z głosem, że to co robi policja, jest profesjonalne, sprawne, porządne, że istnieje pełne zaufanie do działań policji. Co więcej, pojawiają się słowa – tu cytuję rzecznika policji pana insp. Ciarki, który wskazuje, jak powinni zachowywać się politycy: "Gdyby posłowie nie chowali się tchórzliwie za immunitetem, byliby traktowani tak samo jak protestujący".

Wydaje mi się, że takie słowa są absolutnie niedopuszczalne. Konsekwencją może być budowanie poczucia braku odpowiedzialności wśród policjantów.

Brak wyciągania wniosków z wcześniejszych naruszeń

5 listopada otrzymałem pismo od komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w przypadku 79 osób zatrzymanych sądy uznały zażalenia na zatrzymanie jako bezzasadne, nielegalne lub nieprawidłowe. Najwięcej było przypadków bezzasadności. Mówiąc w skrócie – tam gdzie mogło się skończyć na spisaniu, policja zatrzymała osoby i zabrała na posterunek policji.

Były też inne  sprawy, które zostały przegrane przez policję w kontekście zatrzymań osób.  Mam wrażenie, że  policja nie wyciąga wniosków z tych zachowań, nie prowadzi szkoleń, nie zmienia swojej praktyki działania. I cały czas twierdzi, że działa w granicach prawa, pomimo przegrywanych spraw.

Jako RPO będę się dopytywał czy wobec funkcjonariuszy wszczynane są postępowania dyscyplinarne, jeśli sąd stwierdził naruszenie prawa. A to może też rodzić potencjalną odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa.

Błędy w kwalifikacji prawnej

Działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw de facto były niezgodne z prawem. Zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

Trzeci wymiar działań RPO - pomieszczenia dla osób zatrzymanych

Od 23 października do 23 listopada 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przeprowadzili łącznie 24 wizytacje ad hoc w policyjnych miejscach detencji W wizytacjach brała także udział zastępczyni RPO dr Hanna Machińska. W wyniku prowadzonych czynności przeprowadzono łącznie 60 rozmów. Dotyczyły one wszystkich osób zatrzymanych, niezależnie od tego, w jakim proteście brały one udział.

W następstwie rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań, KMPT dokonał następujących ustaleń:

Traktowanie

  • Wobec części zatrzymanych użyto gazu.
  • Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (wykonano dokumentację fotograficzną), był w bardzo złym stanie higienicznym i psychicznym. Poinformował o pobiciu przez funkcjonariuszy w radiowozie. Mężczyzna miał być także obrażany ze względu na orientację seksualną. Odmówiono mu kontaktu z radcą prawnym, o zatrzymaniu nie poinformowano także wskazanej osoby trzeciej;
  • Osoba zatrzymana, chorująca na epilepsję podczas transportu radiowozem miała atak duszności, a policjanci bagatelizowali  i naśmiewali się z niej;
  • Jeden z zatrzymanych miał zostać kopnięty przez funkcjonariusza w twarz, podczas gdy leżał skuty na ziemi;
  • Jeden z zatrzymanych poinformował, iż zatrzymujący go nieumundurowani policjanci byli brutalni, dociskali go mocno kolanami do ziemi. Mówił, że kopali go też
    w brzuch i kilkukrotnie w krocze.
  • Wobec większości zatrzymanych stosowano kajdanki lub plastikowe opaski, zazwyczaj założone z tyłu;
  • Policjanci wypytywali, czemu chodzi na takie protesty, wygłaszali swoje opinie na temat rozstrzygnięcia TK.

Ale należy podkreślić, że w wielu przypadkach zatrzymani podkreślali profesjonalne, a wręcz życzliwe, podejście funkcjonariuszy. Szczególnie dobrze  oceniani byli policjanci pełniący służbę w PdOZ.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

  • Co do zasady osoby zatrzymane miały dostęp do pomocy prawnej. Adwokaci wskazywali na problemy w ustaleniu miejsca pobytu ich klientów.
  • Zatrzymana poinformowana została, że może skorzystać z pomocy adwokata, jeśli wcześniej (przed zatrzymaniem) udzieliła mu pełnomocnictwa na piśmie – a to nie jest standard.

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

W większości przypadków osoby zatrzymane mogły poinformować wybraną osobę trzecią o zatrzymaniu. Uprawnienie to było realizowane przez funkcjonariuszy, ale potem nie informowali, czy informację udało się przekazać.

Problemy z dostępem do badania lekarskiego

  • Co do zasady zatrzymanych pytano o stan zdrowia i posiadane obrażenia. Ale żadna z osób nie została poinformowana o możliwości przeprowadzenia badania lekarskiego na jej żądanie – a powinno to być podane.
  • W większości przypadków zatrzymujący funkcjonariusze nie legitymowali się.
  • Co do zasady osoby zatrzymane nie były pouczane o przysługujących im uprawnieniach w formie ustnej (otrzymały jedynie pouczenie na piśmie do podpisania).
  • Osoby zatrzymane dowiadywały się o tym, na którą komendę zostały przewiezione dopiero po dotarciu na miejsce.

Były też uwagi do rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Podsumowując, chciałbym podkreślić zasługi tych, którzy pomagali obywatelom. To:

  • adwokaci stale zapewniający pomoc pro bono zatrzymanym;
  • posłowie korzystający ze swych uprawnień, i starający się w ten sposób chronić demonstrujących;
  • sędziowie, którzy zdaja sobie sprawę, jak wielka mają moc w rozpatrywaniu  zażaleń na zatrzymania.

To, co się stało i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, nie tylko od 22  października,  musi budzić największy niepokój. Mam wielki szacunek do działań policji i policjantów. Wiele razy występowałem w obronie ich praw, gdy byli pokrzywdzeni na różne sposoby. Jestem wdzięczny za niedawne odznaczenie od Niezależnego Związku Zawodowego Policjantów.

Ale mam wrażenie, że sprawy zaszły za daleko. Mówimy o demonstracjach, a przecież co chwilę słyszymy także o innych nadużyciach, jak np. stosowanie tortur na komisariatach. Sprawę Igora Stachowiaka wszyscy znamy. Ale wczoraj rozpoczął się proces przed sądem w Olsztynie, niedawno zostali skazani funkcjonariusze z Siedlec. Policja jest bardzo krytycznie oceniana przez  organizacje międzynarodowe, takich jak Europejski Komitet ds. zapobiegania torturom – CPT, który niedawno wydał raport nt. policji.

Dlatego też uważam, że dzisiejsza debata powinna być wstępem do działań wyjaśniających oraz być może także do zmiany przepisów prawa.

Art. 14 ust. 3 ustawy o Policji stanowi: „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.” Z kolei rota ślubowania odwołuje się do obowiązku przestrzegania prawa i wierności Konstytucji RP.

Ale powstaje pytanie, czy to wystarczy. Uważam, że Senat mógłby podjąć inicjatywę ustawodawczą, którą można by roboczo nazwać „Ustawa o przestrzeganiu praw człowieka w działalności Policji”, która podkreśliłaby znaczenie tych najbardziej podstawowych norm konstytucyjnych w działalności policji.

Jednocześnie podjęcie prac nad taką ustawą dałoby przestrzeń do zorganizowania wysłuchania publicznego. Bo wielu obywateli chciałoby opowiedzieć o swojej historii, poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani, albo jak się czują  traktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy. Myślę też, że jest wielu policjantów, którzy chcieliby służyć w formacji, która charakteryzuje się zaufaniem społecznym porównywalnym ze Strażą Pożarną czy wojskiem, a niestety w ostatnim czasie – a niestety w ostatnim czasie nie mają na to szansy, bo z różnych powodów straciła część społecznego zaufania. 

Jestem zdania, że podjęcie prac nad tego typu ustawą i zastanowienie się, jak można wzmocnić policję w kontekście rzeczywistego nastawienia na przestrzeganie prawa człowieka – i wyjście ponad normę art. 14 ust. 3 ustawy - byłoby ważnym stanowiskiem dla całego społeczeństwa, że te sprawy są traktowane z najwyższą powagą w Rzeczypospolitej.

 

Adam Bodnar w senackiej komisji o eskalacji zachowań policji

Data: 2020-11-24
  • Widzimy eskalację zachowań ze strony policji – mówił RPO Adam Bodnar podczas obrad senackiej komisji ws. działań policji wobec protestów społecznych  
  • Nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń czy  użycie antyterrorystów w cywilu
  • Dziś gaz pieprzowy jest używany regularnie, także wobec posłanek
  • Zatrzymanych wywozi się do miejscowości pod Warszawą; utrudnia im się dostęp do adwokatów
  • Zatrzymuje się dziennikarzy; naruszany jest immunitet poselski

- A nie ma woli tłumaczenia się – tak Adam Bodnar skomentował nieobecność (mimo zaproszenia) przedstawcieli MSW i KGP na zorganizowanym 24 listopada 2020 r. posiedzeniu senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji.

- Interweniujemy wszędzie tam, gdzie możemy - mówił Adam Bodnar jako jeden z gości komisji. Polega to na wystąpieniach do władz oraz na wizytacjach w komisariatach policji. Staramy się tam być po każdym zgromadzeniu po którym następują zatrzymania. Obserwujemy także sytuację protestujących przedsiębiorców czy demonstrantów z Marszu Niepodległości, bo każdy ma prawo do poszanowania praw podstawowych przez policję.

Widzimy eskalację zachowań ze strony policji. Dziś pieprzowy gaz łzawiący jest używany regularnie, także wobec posłanek. A nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń. Będę przygotowywał wystąpienie w tej sprawie, bo są one bardziej szkodliwe niż zwykłe pałki. Sprawa wywożenia zatrzymanych poza miasto, do miejscowości pod Warszawą. Utrudnia się dostęp do nich adwokatów. Zatrzymuje się dziennikarzy, co jest absolutnie skandaliczne. Pytamy KSP, dlaczego narusza się immunitet poselski. No i jeszcze użycie grupy antyterrorystów wobec demonstrantów...

Osoby zatrzymane podczas majowych protestów przedsiębiorców zażaliły się do sądu. W 79 przypadkach sądy uznały zatrzymania za niezasadne. To powinno być teraz dla policji powodem wyciagnięcia wniosków – by to się nie zdarzało, skoro sądy to potwierdzają. To powinna być nauczka – bo danej osobie przysługuje odszkodowanie i my jako podatnicy zapłacimy za nieprofesjonalizm policji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła: Wczoraj byliśmy na ul. Wilczej. Gdyby nie nasza obecność wraz z posłami, to doszłoby do bardzo poważnych sytuacji. A była tam tylko grupka skandujących demonstrantów.

Dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (które działa w ramach BRPO) Przemysław Kazimirski: Od 23 października do wczoraj było 22 naszych wizyt w komendach. Rozmawialiśmy w sumie z 70 osobami. Łącznie w tym czasie zatrzymano 130 osób manifestujących. Najważniejsze ujawnione nieprawidłowości to:

  • Zatrzymani nie są pouczani o swych prawach.
  • Zdarzają się nadużycia, np. dwa razy poddawano kontroli osobistej jedną osobę w jednej jednostce.
  • Brutalizacja sposobu zatrzymania. Osoby rzucano na ziemię, dociskano nogą i wrzucano do radiowozu.
  • Brak legitymowania się policjantów i podawania podstawy prawnej zatrzymania.

 

Można było przesłuchać Romana Giertycha w szpitalu - podtrzymuje prokuratura

Data: 2020-11-23
  • Można było przesłuchać Romana Giertycha w szpitalu – powtarza prokuratura, powołując się na opinię zespołu biegłych z udziałem kardiologa, neurologa oraz specjalisty z dziedziny medycyny sądowej
  • Wcześniej był on także w "kontakcie logicznym" z innymi osobami, a obecność obrońców gwarantowała poprawność tych czynności procesowych
  • Stwierdzenie prokuratora z protokołu, że przesłuchiwany śpi, jest zaś stwierdzeniem niewiążącym, bo opisuje wrażenie przesłuchującego, a nie stan osoby przesłuchiwanej
  • Uznanie, że dana osoba śpi, wymaga wiedzy medycznej i jako takie jest określeniem medycznym – podkreśla Prokurator Regionalny w Poznaniu Jacek Motawski

Odpowiedział on na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich z 21 października 2020 r. Zastępca RPO Stanisław Trociuk pisał, że sposób przesłuchania mec. Romana Giertycha budzi poważne zaniepokojenie. Prowadzący je prokurator miał bowiem świadomość, że nie ma kontaktu z przesłuchiwanym. Rodzi to wątpliwość, czy ogłoszenie zarzutów było prawidłowe i tym samym, czy mogło być podstawą postanowienia prokuratury o środkach zapobiegawczych

Wystąpienie RPO

16 października w szpitalu, gdzie trafił Roman Giertych, wykonywała czynności zastępczyni RPO Hanna Machińska. Doszło do jej spotkania z zatrzymanym. Zachowanie mec. Romana Giertycha dało podstawę do oceny, że kontakt z nim był bardzo utrudniony (zasypiał w trakcie rozmowy, miał trudności z rozpoznaniem Hanny Machińskiej). W godzinach wieczornych od obrońców zatrzymanego Hanna Machińska uzyskała informacje, że z opinii lekarzy badających zatrzymanego wynika, że stan jego zdrowia wyklucza transport i wykonywanie z nim czynności.    

Do zatrzymania doszło w związku ze sprawą prowadzoną przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu. W szpitalu, do którego został przewieziony nieprzytomny Roman Giertych 16 października, doszło do wykonania przez prokuratora czynności ogłoszenia adwokatowi postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchania go w charakterze podejrzanego. Ze wzmianek zamieszczonych w protokole przesłuchania podejrzanego wynika, że prowadzący czynność prokurator miał świadomość, że nie ma kontaktu z przesłuchiwanym. 

Zagwarantowanie konstytucyjnego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji) w sposób oczywisty zakłada, że osoba podejrzana jest w stanie zrozumieć stawiane jej zarzuty i wypowiedzieć się na ich temat, względnie świadomie podjąć decyzję o skorzystaniu z prawa do odmowy wyjaśnień. Skoro prokurator dysponował (jak wynika z przekazów medialnych) opinią biegłych o możliwości przystąpienia do czynności, ale w trakcie czynności stwierdził brak kontaktu z osobą, jego obowiązkiem było rozważenie celowości czynności i samodzielne podjęcie decyzji co do jej kontynuowania lub przerwania. 

Odpowiedź prokuratury

Prokuratura Regionalna w Poznaniu nadzoruje postępowanie przygotowawcze w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w okresie od 12 sierpnia 2005 r. do 30 września 2012 r. w Warszawie i innych miejscowościach, przez osoby zobowiązane na podstawie umowy do zajmowania sprawami majątkowymi spółki Polnord S.A. i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w kwocie nie mniejszej niż 90.683.518,50 zł. poprzez zawarcie szeregu umów pozostających w sprzeczności z interesem spółki, tj. o czyn z art. 296 § la k.k. w zw. z art. 296 § 1 k.k. i inne.

W wyniku dokonania kompleksowej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego w dniu 8 października 2020 roku wydano postanowienia o przedstawieniu zarzutów popełnienia przestępstw m.in. określonych w art. 296§ 1, 2 i 3 k.k. dwunastu osobom.

Romanowi Giertychowi przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstwa kwalifikowanego z art. 296 § 1, 2 i 3 k.k. i art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.

Z uwagi na wielowątkowość prowadzonego śledztwa koniecznym było pozyskanie kolejnych dowodów, które zmierzać miały do wyjaśnienia sprawy, do pogłębienia i usystematyzowania wiedzy posiadanej przez organy procesowe. Z punktu widzenia procesowego niezbędnym było w szczególności ustalenie miejsca, gdzie znajduje się dokumentacja (zarówno w wersji elektronicznej jak i papierowej), dotycząca poszczególnych osób i podmiotów gospodarczych występujących w śledztwie.

W związku z powyższym w dniu 15 października 2020 roku dokonano przeszukania miejsca zamieszkania Romana Giertycha oraz siedziby jego kancelarii adwokackiej. W trakcie prowadzonych czynności przeszukania miejsca zamieszkania podejrzany zasłabł i został przewieziony do Szpitala w Otwocku, a następnie, w tym samym dniu, do Szpitala Bródnowskiego w Warszawie, gdzie wykonano z nim dalsze czynności procesowe.

Odnosząc się do kwestionowania statusu Romana Giertycha i wątpliwości dotyczących stosowania wobec niego środków zapobiegawczych należy wskazać, że zgodnie z art.71 § 1 k.p.k. za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego.

Bezspornie w dniu 8 października 2020 roku prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa z art. 296 § 1. 2 i 3 k.k. i inne wskazując, że postanowienie to dotyczy Romana Giertycha.

Postanowienie to zostało ogłoszone podejrzanemu przez prokuratora w dniu 16 października 2020 roku po zasięgnięciu opinii zespołu biegłych, którzy dwukrotnie, jednoznacznie stwierdzili, że Roman Giertych może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Dwie opinie z dnia 16 października 2020 r. każdorazowo wydane bowiem zostały przez dr n. med. (…) - specjalistę z dziedziny chorób wewnętrznych i kardiologii, lek. med. (…)  – specjalistę z dziedziny neurologii oraz lek. med. (…) - specjalistę z dziedziny medycyny sądowej.

Przedmiotowe opinie korespondują ze sobą i wskazują w sposób nie budzący wątpliwości, iż planowane czynności procesowe można przeprowadzić. Z ich opinii jedynie wynikało, że należy niezbędne czynności przeprowadzić na terenie Szpitala, co też się stało. Biegli potwierdzili w opiniach, iż stan zdrowia podejrzanego był dość dobry, stabilny, wymagał jedynie przeprowadzenia dodatkowych badań.

Należy wyraźnie zaakcentować, iż troje biegłych w wydanej opinii z dnia 16 października 2020 r., przed samym wykonaniem czynności procesowych z podejrzanym Romanem Giertychem, wskazywało: „Badany podaje, że nie leczy się z powodu schorzeń przewlekłych", „Według pacjenta dotychczasowe pomiary ...”, „Neguje choroby serca ...”, „Urazów głowy nie podaje”, „największy problem w ocenie badanego ...”, ..Badany zgłasza senność...”, „Podaje, że od około roku ...”, ..Nie pamięta wczorajszego incydentu zasłabnięcia ...”.

Powyższe wskazuje, iż podejrzany udzielił bardzo długiego wywiadu chorobowego, a sami biegli w badaniu przedmiotowym wskazali, iż „badany mężczyzna budowy prawidłowej, odżywienia dobrego, z pełnym kontaktem rzeczowym i logicznym”.

Przywołane powyżej opinie medyczne, a także zachowanie podejrzanego przed rozpoczęciem czynności (potwierdzono, iż w/w był w kontakcie logicznym z innymi osobami), bezspornie, umożliwiały wykonywanie czynności procesowych z podejrzanym.

Dodatkowo podkreślić należy, że obecność obrońców podejrzanego gwarantowała poprawność ich przeprowadzenia.

W opinii prokuratury w kwestiach medycznych, które w przedmiotowej sprawie miały kluczowe znaczenie dla oceny poprawności, skuteczności przeprowadzonych czynności procesowych w postaci ogłoszenia zarzutów i przesłuchania podejrzanego, winny z uwagi na materię wypowiadać się medycy, a nie prawnicy, czy to oskarżyciel publiczny, czy też obrońca.

W odniesieniu do zapisów w protokołach czynności przesłuchania podejrzanego Romana Giertycha, to stwierdzenie prokuratora, że osoba przesłuchiwana śpi jest stwierdzeniem niewiążącym, opisuje wrażenie przesłuchującego, a nie stan osoby przesłuchiwanej, albowiem uznanie, że dana osoba śpi wymaga wiedzy medycznej i jako takie jest określeniem medycznym.

Znamiennym jest tutaj drugi protokół przesłuchania podejrzanego Romana Giertycha z dnia 16 października 2020 roku, sporządzony przy udziale biegłych medyków, z którego wynika, że biegli nie przerwali czynności procesowej pomimo, że obrońcy składali oświadczenia, że jest niemożliwe przesłuchanie podejrzanego ze względu na jego stan zdrowia i brak kontaktu.

Co więcej, biegli podtrzymali ustnie swoją opinię, w której po zbadaniu Romana Giertycha wskazali, że „obecnie stan zdrowia podejrzanego Romana Giertycha pozwala na wykonywanie czynności procesowych z jego udziałem w postępowaniu karnym, w szczególności przesłuchania w charakterze podejrzanego”.

Na potwierdzenie stanowiska prokuratury, iż Roman Giertych świadomie uczestniczył w czynnościach przesłuchania, powinien również rzutować fakt, bieżących kontaktów w/w przebywającego w szpitalu z mediami czy osobami trzecimi.

Kwestie poruszane w piśmie Zastępcy RPO, a szczegółowo opisane powyżej, będą przedmiotem oceny Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, w związku z rozpoznaniem zażalenia na postanowienie z 17 października 2020 o zastosowaniu środków zapobiegawczych wobec Romana Giertycha, złożonego przez obrońców podejrzanego – podsumował prok. Jacek Motawski

II.519.1487.2020

Z osobami zatrzymanymi podczas kolejnej manifestacji Strajku Kobiet rozmawiali przedstawiciele KMPT

Data: 2020-11-19
  • Podczas protestu 18 listopada w Warszawie policja zatrzymała 21 osób. 7 z nich spędziło noc w policyjnych miejscach zatrzymań
  • Wobec części protestujących policja użyła gazu i pałek służbowych. Zatrzymań dokonywali funkcjonariusze w mundurach, jak i po cywilnemu 
  • Wśród zatrzymanych był 17-letni chłopak, który wskazał, że jego zatrzymanie było brutalne
  • Pomoc prawna zatrzymanym została zapewniona jedynie dzięki zaangażowaniu prawników działających pro bono
  • W jednym przypadku prokurator rejonowy utrudniał KMPT dostęp do dokumentacji

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 6 osobami zatrzymanymi podczas protestu, który odbył się 18 listopada 2020 r. w związku z decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Przeprowadzili wizytacje ad hoc w czterech jednostkach policji: przy ul.: Żytniej, Wilczej, Nowolipie, Malczewskiego.

Jak wynika z informacji przekazanej KMPT przez Komendanta Stołecznego Polski nadinsp. Pawła Dobrodzieja, w ramach podjętych działań funkcjonariusze policji zatrzymali 21 osób. Po przeprowadzeniu czynności procesowych z zatrzymanymi, 14 osób zostało zwolnionych, a pozostałe zostały osadzone w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) zarówno w Warszawie, jak i w Piastowie, Otwocku i Piasecznie.

Celem wizytacji KMPT było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia oraz realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

W ramach czynności eksperci KMPT rozmawiali także z dwoma adwokatami świadczącymi pomoc prawną osobom zatrzymanym w trakcie protestów oraz analizowali dokumentację dostępną w jednostkach policji w tym m.in. protokoły zatrzymania, pouczenia o uprawnieniach, zaświadczenia lekarskie, książki ewidencji osób umieszczonych w PdOZ, notatki urzędowe.

Podczas wizytacji w KRP Warszawa I przy ul. Wilczej, przedstawicielka KMPT napotkała trudności w dostępie do dokumentacji zatrzymanego. Jak wskazywał zastępca komendanta, to Prokurator Rejonowy dla Warszawy Śródmieście-Północ odmówił dostępu do dokumentacji, wskazując na brak podstawy prawnej do tego typu działania w kodeksie postępowania karnego. Tymczasem na podstawie Protokołu Fakultatywnego do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania KMPT ma nieograniczony dostęp do wszystkich informacji dotyczących osób przebywających w miejscach detencji. Dostęp do akt określa także ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Ostatecznie asesor Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ wydała zarządzenie o udostępnieniu akt.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur pragnie podkreślić, że nieznajomość mandatu jedynego w kraju organu monitorującego prawa osób pozbawionych wolności wśród przedstawicieli prokuratury budzi najwyższy niepokój. By prawa obywateli pozbawionych wolności były chronione w sposób należyty, koniczna jest pełna synergia organów stojącymi na ich straży. Dlatego tak ważne jest, by wszystkie organy państwa, które maja do czynienia z osobami w detencji, znały i respektowały w pełni mandat Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Wobec części protestujących osób policja użyła gazu i pałek służbowych. Zatrzymanym postawiono m.in. zarzuty udziału w zbiegowisku, znieważenia funkcjonariusza, stosowania przemocy wobec funkcjonariusza w celu zmuszenia go do zaniechania czynności służbowej. Przy jednym z zatrzymanych funkcjonariusze zabezpieczyli gaz. Inny z rozmówców został zatrzymany związku ze zniszczeniem elewacji zabytkowego budynku IPN, po którym markerem wypisywał antyrządowe hasła. Zniszczenia budynku dokonał w drodze do domu po proteście.

Zatrzymań dokonywali zarówno funkcjonariusze w mundurach, jak i nieumundurowani (posiadali oni pałki teleskopowe oraz gaz pieprzowy). W większości przypadków rozmówcy wskazywali, że funkcjonariusze nie informowali od razu o podstawie zatrzymania, ani nie legitymowali się.

Jednym z zatrzymanych był 17-letni mężczyzna. Opowiadał, że jego zatrzymanie było brutalne. Został rzucony na ziemię, był dociskany kolanem, nawet gdy krzyczał, że sprawia mu to ból. Ręce skuto mu z tyłu. Taki sposób traktowania 17-latka potwierdzał także inny zatrzymany. Chłopak miał prosić, by o zatrzymaniu poinformowano jego dziewczynę, jednak nie otrzymał informacji zwrotnej od funkcjonariuszy. Adnotacja na ten temat znalazła się dopiero w protokole. Przy sporządzaniu protokołu funkcjonariusz miał wyrażać osobiste poglądy na temat aborcji, a także mówić, że jeśli podpisze protokół, to „wszystko pójdzie sprawniej i nie będzie musiał się rozbierać do naga.” Młody mężczyzna wskazał, że mimo to w jego przypadku kontrola osobista, polegająca na rozebraniu do naga i wykonaniu przysiadu, i tak została przeprowadzona. W protokole widnieje m.in. informacja, że nie żądał kontaktu z adwokatem.

Pomoc prawna osobom zatrzymanym została zapewniona dzięki ogromnemu zaangażowaniu adwokatów, którzy od początku protestów świadczą ją pro bono. Należy jednak zauważyć, że rozmowy z obrońcami, co do zasady, nie odbywały się w warunkach zapewniających poufność – np. na świeżym powietrzu w obecności 2 funkcjonariuszy, albo w pomieszczeniu przy otwartych drzwiach. Jedna z adwokatek wskazała, że rozmowę z klientem „sam na sam” udało jej się odbyć dopiero po tym, jak przedstawicielka KMPT przeprowadziła rozmowę z zatrzymanym w warunkach zapewniających poufność.

Z relacji jednego z zatrzymanych wynika, że spotkał się ze swoim obrońcą jeszcze przed sporządzeniem protokołu (obrońca był także obecny podczas jego sporządzania); inny zatrzymany wskazał, że jego obrońca był obecny jedynie w trakcie sporządzania protokołu. Jeden z zatrzymanych wskazywał, że przed przyjazdem adwokata miał usłyszeć od funkcjonariusza, że „może skorzystać z pomocy prawnej, ale jeśli już go ma - bo to nie jest amerykański film i nie będzie sobie teraz szukał adwokata”. Opisana sytuacja najlepiej chyba obrazuje problem systemowy w dostępie do bezpłatnej pomocy prawnej, który od wielu lat jest sygnalizowany przez KMPT.

Na tę kwestię zwracał uwagę także Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), który w ostatnich dniach opublikował raport z wizyty ad hoc w Polsce w 2019 r. Komitet wskazał, że polskie władze powinny podjąć natychmiastowe działania mające na celu zapewnienie wszystkim zatrzymanym przez policję rzeczywistego dostępu do adwokata od samego początku pozbawienia ich wolności. W opracowaniu systemu pomocy prawnej polskie władze powinny, w ocenie CPT, współpracować z Naczelną Radą Adwokacką.

Problemem systemowym jest także brak obligatoryjnego badania lekarskiego wszystkich osób zatrzymanych. Jeden z mężczyzn wskazywał, że nie został nawet zapytany przez zatrzymujących go funkcjonariuszy o problemy zdrowotne, nie otrzymał informacji o możliwości żądania badania lekarskiego (co jest istotne, ponieważ mężczyzna leczy się psychiatrycznie). Z mężczyzną prowadzono czynności w komendzie. Dopiero gdy funkcjonariusze pełniący służbę w PdOZ uzyskali informację o problemach zdrowotnych mężczyzny, został on przewieziony na badanie lekarskie.

Większość rozmówców nie zgłaszała zastrzeżeń co do samego osadzenia w PdOZ. Otrzymali wodę, wydano im śniadanie.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w kolejnych komunikatach. Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

KMP.570.11.2020

Marsz Niepodległości w Warszawie. Przedstawiciele KMPT rozmawiali z zatrzymanymi

Data: 2020-11-13
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 17 osobami spośród 36 zatrzymanych po Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie
  • Spośród rozmówców, w momencie zatrzymania trzech miało przy sobie przedmioty niebezpieczne: pałkę teleskopową, kamienie, scyzoryk. Dwóch innych przyznało, że w momencie zatrzymania miało przy sobie odpaloną rac
  • Przy jednym z rozmówców ujawniono środki odurzające
  • Kilku zatrzymanych wskazywało na wulgarne komentarze i groźby ze strony funkcjonariuszy

Wykryte nieprawidłowości w znacznej części dotyczą tych samych obszarów, które Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wskazuje od lat jako wymagające poprawy z perspektywy prewencji tortur.

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 17 osobami spośród zatrzymanych podczas Marszu Niepodległości. Członkowie KMPT w ramach wizytacji ad hoc stawili się w sześciu jednostkach Policji na terenie Warszawy (przy ul.: Żytniej, Umińskiego, Nowolipie, Janowskiego, Opaczewskiej i Wilczej). Cztery osoby zatrzymane odmówiły rozmowy z przedstawicielami RPO.

Jak ustalili członkowie KMPT, zdecydowana większość zatrzymanych w trakcie Marszu Niepodległości została jedynie wylegitymowana lub otrzymała mandaty karne w związku z udziałem w nielegalnym zgromadzeniu (270 osób). Osobom zatrzymanym
i umieszczonym w PdOZ postawiono m.in. zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza, czynnego udziału w zbiegowisku, znieważenia policjanta oraz pobicia (36 osób).

Celem kolejnych wizytacji KMPT typu ad hoc było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję oraz warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Większość zatrzymanych zgłaszała zarzuty głównie w odniesieniu do zachowania policjantów w trakcie zatrzymania, nie mieli oni natomiast uwag co do traktowania oraz warunków osadzenia w PdOZ. Wśród zarzutów względem policjantów wymieniono jednostkowe przypadki: niestosownych lub wulgarnych komentarzy ze strony funkcjonariuszy, nadmiernego użycia siły w trakcie zatrzymania, przewożenia na podłodze radiowozu w pozycji leżącej. Kilku zatrzymanych posiadało obrażenia (otarcia, zasinienia) z powodu użycia środków przymusu bezpośredniego w postaci pałek służbowych lub ciasnego założenia kajdanek jednorazowych.

Większość osób wymagająca interwencji medycznych została poddana badaniom lekarskim zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z 13 września 2012 r. w sprawie badań lekarskich osób zatrzymanych przez policję. Wyjątkiem był mężczyzna, w którego protokole zatrzymania wskazano obrażenia, których miał doznać przy zatrzymaniu. Mimo to nie został zbadany przez lekarza.

Ponadto, jeden z zatrzymanych twierdził, że podczas zatrzymania stracił przytomność (nie potrafił przypomnieć sobie jego przebiegu). Mężczyzn odzyskał przytomność dopiero w szpitalu, gdzie był przykuty kajdankami do łóżka (w sali przebywał z nim policjant).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur podkreśla, że kajdanki powinny być stosowane jedynie wówczas gdy jest to niezbędne i uzasadnione w konkretnym przypadku. Wizytacje prowadzone przez Krajowy Mechanizm wskazują, że środek ten nadal stosowany jest nadmiernie, właściwie w każdym przypadku oraz przez czas przekraczający uzasadnioną potrzebę. Zatrzymani twierdzili, że kajdanki mieli założone również podczas pobytu w jednostkach Policji, m.in. podczas sporządzania protokołów zatrzymań.

Problemem pozostaje wciąż respektowanie prawa dostępu do pomocy prawnej, w szczególności dotyczy to pouczenia o prawie skorzystania z pomocy prawnej oraz listy adwokatów i radców prawnych znajdującej się w jednostce. Dwaj zatrzymani wskazywali na utrudnienia w kontakcie z adwokatem – jeden z mężczyzn w trakcie sporządzania protokołu zatrzymania zgłosił żądanie kontaktu z adwokatem co zostało odnotowane, natomiast podczas rozmowy z przedstawicielką KMPT przyznał, że dotychczas taki kontakt nie miał miejsca, a on sam nie wie jakie mogą być tego przyczyny.

W zakresie powiadomienia osoby trzeciej o zatrzymaniu, w protokole jednego z mężczyzn widniał zapis, iż mężczyzna nie żąda poinformowania osoby bliskiej. W rozmowie z przedstawicielem KMPT zatrzymany twierdził jednakże, że żądał powiadomienia pracodawcy oraz partnerki.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował. Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Rzecznik pyta policję o zatrzymanie działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza jadących na Strajk Kobiet

Data: 2020-11-03
  • RPO pyta policję o zatrzymanie działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących 30 października do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Należy zbadać, czy doszło do pozbawienia wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie zatrzymania działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Jak wynika z informacji mediów było to trzecie zatrzymanie tego samochodu w drodze z Poznania do Warszawy. Działaczom OZZIP nie przekazano, jaka jest podstawa czynności ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Zostały wobec nich użyte środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie wszyscy zostali też przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po około trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy protokołów zatrzymania ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych

Nie ulega wątpliwości, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności, o którym mowa w art. 41 Konstytucji oraz czy w trakcie tych czynności zapewniono realizację uprawnień osób pozbawionych wolności, o których mowa w tym przepisie.

Prawo do wolności osobistej jest chronione także przepisami aktów prawa międzynarodowego, w tym art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W podobnych do opisywanej sytuacji sprawach interweniował niejednokrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Interwencja w podobnej sprawie - Rzecznik przypomina wydarzenia z 2017 r.

11 listopada 2017 r. również miały miejsce zatrzymania, chodziło o osoby zgromadzone na ul. Smolnej w Warszawie. Policja nie sporządziła wtedy protokołów zatrzymań, a Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia uznał po rozpoznaniu większości zażaleń, że czynności policjantów stanowiły zatrzymania i jednocześnie – że były niezasadne i nieprawidłowe, a tym samym, że doszło do naruszenia praw i wolności osób zatrzymanych.

RPO zauważa, że zatrzymanie związkowców 30 października 2020 – o ile zostanie potwierdzone, że nie sporządzono protokołów zatrzymań i nie dopełniono innych formalności związanych z zatrzymaniem – może świadczyć o niewyciągnięciu przez Policję wniosków ze zdarzeń z 2017 r.  A konsekwencją może być dalsze naruszanie praw i wolności obywatelskich.

Adam Bodnar zwrócił się do nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienia, w szczególności o informacje o podstawie zatrzymania, użycia przymusu bezpośredniego, braku protokołu z zatrzymania, a także naruszenia prawa zatrzymanych do informacji o przyczynie interwencji policji.

II.519.1590.2020

Rzecznik pyta CBA o przeszukanie domu we Włoszech w śledztwie ws. adw. Romana Giertycha

Data: 2020-11-03
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości wobec przeszukania włoskiego domu żony adw. Romana Giertycha
  • Pyta Centralne Biuro Antykorupcyjne, czy prawdą jest że, w odpowiednim wniosku przekazało stronie włoskiej, iż adwokat został aresztowany
  • A samo nagłośnienie faktu przeszukania jest ingerencją w sferę prywatności - nawet gdy wobec danej osoby prowadzone jest  postępowanie karne

Media podały, że w toku postępowania w sprawie adw. Romana Giertycha przeprowadzono przeszukanie domu jego żony we Włoszech. Z przekazów mediów można wnioskować, że czynność prowadzili funkcjonariusze właściwych służb włoskich z udziałem funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Według mediów po nagłośnieniu sprawy oficer włoskich służb zadzwonił do żony Romana Giertycha z przeprosinami za przeprowadzenie akcji bez weryfikacji wniosku CBA. A w tym wniosku stronie włoskiej miały być podane nieprawdziwe informacje, jakoby adw. Roman Giertych został tymczasowo aresztowany jak również, że został mu skutecznie ogłoszony zarzut.

Wątpliwości Rzecznika budzi także podanie do publicznej wiadomości informacji o powyższej czynności. Takie informacje  stanowią ingerencję w sferę prywatności osoby, nawet w przypadku, gdy prowadzone jest wobec niej postępowanie karne. W ocenie Rzecznika podawanie takich informacji nie znajduje uzasadnienia w samym fakcie prowadzenia postępowania przygotowawczego.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił szefa CBA o ustosunkowanie się do tych uwag. Wystąpił o nadesłanie RPO  wniosku CBA do strony włoskiej w całej sprawie. Jeśli nie jest to możliwe, RPO pyta, czy wniosek zawierał informacje o aresztowaniu adw. Romana Giertycha. Chce też wiedzieć, czy materiały zabezpieczone we Włoszech przekazano stronie polskiej.

II.519.1487.2020

Szef CBA o zatrzymaniu Romana Giertycha: "poza zainteresowaniem mediów”

Data: 2020-11-02
  • Bezpośrednio po zatrzymaniu Romana Giertycha funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego założyli mu kajdanki z przodu
  • Stwierdziwszy, że stosuje się on do wydawanych poleceń, zdecydowano o zdjęciu kajdanek i kontynuowaniu konwoju bez stosowania tego środka
  • Samo zatrzymanie zostało zrealizowane "poza zainteresowaniem mediów”
  • Podczas przeszukania pomieszczeń funkcjonariusze CBA dochowali rygorów  ochrony tajemnicy prawnie chronionej, w tym adwokackiej i związanej z wykonywaniem funkcji obrońcy

Tak szef CBA Andrzej Stróżny odpowiedział RPO na pytania ws. zatrzymania Romana Giertycha.  

16 października 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich na podstawie doniesień w mediach podjął z własnej inicjatywy sprawę zatrzymania 15 października byłego posła na Sejm adw. Romana Giertycha.

RPO spytał szefa CBA Andrzeja Stróżnego o informacje:

  • o podstawach faktycznych i prawnych zatrzymania Romana Giertycha,
  • o przebiegu tego zatrzymania z uwzględnieniem, czy w jego trakcie stosowane były środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie, a nadto jaka była podstawa faktyczna stosowania tych środków,
  • czy w trakcie przeszukania pomieszczeń należących do adwokata dochowano rygorów wynikających z przepisów kodeksu postępowania karnego dotyczących postępowania z dokumentami zawierającymi informacje stanowiące tajemnicę adwokacką oraz dokumentami obejmującymi okoliczności związane z wykonywaniem funkcji obrońcy.

Odpowiedź Szefa CBA

13 października 2020 r. prokurator Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w ramach prowadzonego śledztwa wydał postanowienie o przymusowym zatrzymaniu i doprowadzeniu podejrzanego oraz przeszukaniu osoby, jej odzieży i rzeczy podręcznych, zlecając w nim funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego niezwłoczne zatrzymanie i doprowadzenie do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu podejrzanego Pana Romana Giertycha.

15 października 2020 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przystąpili do zatrzymania Pana Romana Giertycha przed wejściem do budynku Sądu Okręgowego w Warszawie przy al. Solidarności 127. Ustalili na podstawie dowodu osobistego tożsamość Pana Romana Giertycha, poinformowali o przyczynach zatrzymania i przysługujących prawach oraz odebrali oświadczenia m.in. o stanie zdrowia i potrzebie poinformowania o zatrzymaniu: obrońcy - Pani (….)  oraz córki (…).

Sama czynność zatrzymania dokonywana przed budynkiem Sądu Okręgowego nie wywołała żadnego zainteresowania osób postronnych oraz została też zrealizowana poza zainteresowaniem mediów.

Pan Roman Giertych pod eskortą funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. bez założonych kajdanek, został doprowadzony do zaparkowanego na ulicy nieoznakowanego samochodu służbowego. Z uwagi na to. że powyższe odbyło się szybko i z zachowaniem dyskrecji, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wraz z zatrzymanym wsiedli do wskazanego wyżej samochodu, gdzie podjęto decyzję w oparciu o przepisy ustawy z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej o założeniu kajdanek na ręce trzymane z przodu, co było formą najmniej dolegliwą.

Po dokonaniu wstępnego przeszukania i poinformowaniu o przysługujących prawach, funkcjonariusze - stwierdziwszy, że zatrzymany stosuje się do wydawanych poleceń - uwzględniając postawę Pana Romana Giertycha, zdecydowano o zdjęciu kajdanek i kontynuowaniu konwoju bez zastosowania tego środka.

W toku wykonywania dalszych czynności w sprawie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego wobec Pana Romana Giertycha nie stosowano środków przymusu bezpośredniego.

Informuję również, że w trakcie przeszukania pomieszczeń należących do Pana Romana Giertycha, praktykującego adwokata, funkcjonariusze Centralnego Biura Anty korupcyjnego dochowali rygorów wynikających z przepisów Kodeksu postępowania karnego, a odnoszących się do ochrony tajemnicy prawnie chronionej, w tym adwokackiej i związanej z wykonywaniem funkcji obrońcy – napisał szef CBA.

II.519.1487.2020

Po manifestacji w Warszawie. Przedstawiciele KMPT rozmawiali z większością zatrzymanych

Data: 2020-11-01
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 26 spośród 37 osób zatrzymanych po manifestacji 30 października w Warszawie
  • Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice posiadający przy sobie niebezpieczne przedmioty
  • W trakcie zatrzymań wobec części osób użyto gazu i pałek
  • Zatrzymania uwidoczniły braki systemowe sygnalizowane w ostatnich dniach przez Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu
  • Nieprawidłowości dotyczą m.in. przeprowadzania badań lekarskich i dokumentowania obrażeń, dostępu do pomocy prawnej od pierwszych chwil zatrzymania, prawa do poinformowaniu o zatrzymaniu osoby bliskiej

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 26 osobami zatrzymanymi podczas manifestacji, która 30 października  2020 r. odbyła się w Warszawie. Przeprowadzili wizytacje ad hoc w sześciu pomieszczeniach dla osób zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie (przy ul.: Żytniej, Umińskiego, Nowolipie, Janowskiego i Jagiellońskiej) oraz w Piasecznie. Pracownicy KMPT dotarli do 36 spośród 37 osób zatrzymanych. 10 osób nie wyraziło chęci rozmowy z przedstawicielami Biura RPO.

Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice. Zarzucono im m.in. popełnienie czynu z art. 254, 226 Kodeksu karnego, (odpowiednio: udział w zbiegowisku ze świadomością, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie; znieważenie funkcjonariusza publicznego lub organu konstytucyjnego RP).

Jak wynika z analizy akt zatrzymanych dokonanych przez przedstawicieli RPO w Komendzie Policji przy ul. Malczewskiego, przy zatrzymanych policjanci zabezpieczyli różnego rodzaju pałki, w tym teleskopowe (jedna z napisem Police), gazy obezwładniające, ochraniacze na szczęki, wyroby pirotechnicznych -  petardy, race, kominiarki, noże. Należy także dodać, że w wyniku pościgu za pseudokibicami, w rejonie ronda de Gaulle'a i placu Trzech Krzyży ranny został policjant (raniony kamieniem w głowę).

Większość rozmówców nie skarżyła się na złe traktowanie czy prowokacyjne zachowania funkcjonariuszy. Podczas samego zatrzymania wobec części osób policja użyła gazu. Następnie zatrzymani byli najczęściej w pozycji leżącej skuwani z tyłu. Niektórzy skarżyli się, że byli zbyt mocno skuci, posiadali widoczne otarcia i zasinienia na przegubach rąk. Część osób informowało, że byli skuci także podczas przeprowadzania czynności w komisariatach, niektórzy również podczas przeprowadzania badań lekarskich, nawet w obecności funkcjonariusza.

Pojawiły się pojedyncze głosy wskazujące, że funkcjonariusze użyli w trakcie zatrzymania także pałek służbowych. Jeden z zatrzymanych deklarował, że został też kopnięty w głowę. Na twarzy mężczyzny widoczne było duże zaczerwienienie i otarcie naskórka. Ponadto na ciele mężczyzny widoczna była opuchlizna i zasinienia m.in. na plecach, udzie, ramieniu. Obrażenia te zostały opisane jedynie w notatce służbowej sporządzonej już po przyjęciu do PdOZ, mężczyzna nie był wcześniej badany przez lekarza, pomimo że zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku widocznych obrażeń (w tym wypadku na twarzy) badanie powinno być obligatoryjne.

W tym kontekście należy przywołać zalecenia Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), który w ostatnich dniach opublikował raport z wizyty ad hoc w Polsce w 2019 r. Komitet podkreślił, że w trakcie zatrzymania stosowanie siły fizycznej dopuszczalne jest  wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne. W żadnym wypadku nie może być usprawiedliwione stosowanie siły wobec osób zatrzymanych, nad których zachowaniem udało się zapanować. Jeżeli w momencie zatrzymania lub w okresie zatrzymania uznaje się, że konieczne jest zakucie danej osoby w kajdanki, nie powinny one w żadnym wypadku być zbyt mocno zapięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne.

Natomiast w odniesieniu do dokumentowania badań lekarskich i zgłaszania urazów zaobserwowanych u osób zatrzymanych przez policję, Komitet wezwał po raz kolejny do rzetelnego prowadzenia tego rodzaju dokumentacji. M.in. wszystkie urazy powinny być szczegółowo sfotografowane, a zdjęcia wraz z „mapami ciała”, gdzie zaznaczone są obrażenie powinny być przechowywane w indywidualnej dokumentacji medycznej osoby zatrzymanej. Ponadto wyniki każdego badania, w tym oświadczenia osoby zatrzymanej dotyczące złego traktowania i opinia medyczna w tej sprawie, powinny być udostępniane osobie zatrzymanej i jej adwokatowi.

CPT podnosił także kwestię trudności w dostępie do pomocy prawnej już od pierwszych chwil zatrzymania. W trakcie rozmów z osobami zatrzymanymi podczas manifestacji problem ten również się pojawiał. Większość osób nie żądała kontaktu z adwokatem. Niektórzy nie decydowali się na to, sądząc, że zatrzymanie potrwa tylko kilka godzin. Jeden z zatrzymanych miał zrezygnować z kontaktu z adwokatem, gdy został poinformowany, że nie będzie mógł do niego osobiście zadzwonić. Inny mężczyzna nie miał możliwości skorzystania z pomocy prawnej, ponieważ nie znał numeru do adwokata, a funkcjonariusze nie zaproponowali mu skorzystania z listy adwokatów/radców prawnych.

Rozbieżna była praktyka informowania o zatrzymaniu osób najbliższych. Co do zasady, to funkcjonariusze telefonowali pod wskazane numery telefonów. Niektórzy zatrzymani nie byli pewni, czy informacja o ich zatrzymaniu została przekazana. W jednym przypadku zatrzymany sam mógł skontaktować się z osobą bliską.

Ponadto w trakcie wizytacji KMPT okazało się, że rodzice jednego z zatrzymanych mieli błędne informacje co do miejsca osadzenia syna. Było to szczególnie niepokojące, ponieważ zatrzymany liczył, że to oni zorganizują mu pomoc prawną. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że w ostatnim raporcie CPT wezwał polskie władze do podjęcia skutecznych kroków w celu zapewnienia osobom pozbawionym wolności pełnej realizacji prawa o poinformowaniu osób najbliższych o zatrzymaniu.

Przedstawiciele KMPT nie odnotowali uwag na temat funkcjonowania samych PdOZ. Rozmówcy pozytywnie oceniali funkcjonariuszy pełniących tam służbę.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Ochrona policji kurii metropolitalnej w Krakowie. Rzecznik pyta o podstawę prawną

Data: 2020-10-29
  • RPO pyta krakowską policję, które przepisy ustawy o policji są podstawą prawną ochrony gmachów kurii w Krakowie i czy ewentualnie były w tej sprawie polecenia administracji państwowej lub samorządu terytorialnego

W Biurze Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach prowadzona jest sprawa manifestacji odbywających się w województwie małopolskim przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

W związku z informacjami mediów, że funkcjonariusze  w związku z tymi  manifestacjami chronią gmachy kurii w Krakowie Aleksandra Wentkowska,  pełnomocnik terenowy RPO w Katowicach, spytała Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie o podanie, które przepisy ustawy o Policji stanowią prawną podstawę tych działań.

Ewentualnie poprosiła o wyjaśnienie, czy czynności te są podejmowane na polecenie organów administracji państwowej albo samorządu terytorialnego w trybie ustawy o Policji i który organ skierował takie polecenie.

Ponadto pytania insp. Romana Kustera dotyczą następujących informacji:

  • Czy, a jeżeli tak, to na jakiej podstawie w dniach 22 października-28 października 2020 r. zostały  zastosowane wobec protestujących środki przymusu bezpośredniego (jakie); w tym w postaci miotacza gazu łzawiącego?
  • Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?
  • Czy i ile osób (w związku z jakimi zachowaniami) zostało w dniach 22 października-28 października zatrzymanych przez policję? 
  • Czy osoby zatrzymane  zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję; czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?
  • Czy wobec osób zatrzymanych prowadzone są postępowania karne; jeżeli tak, proszę o wskazanie sygnatur akt oraz jednostek organizacyjnych prowadzących postępowania?
  • Czy  w dniach 22 października-28 października 2020 r . zostali pokrzywdzeni funkcjonariusze policji wykonujący czynności służbowe w związku z zabezpieczeniem manifestacji, jak jest ich stan zdrowia?
  • Czy policja poniosła straty materialne w związku z zabezpieczeniem  manifestacji?

BPK.570.1.2020

Rzecznik wystąpił do łódzkiej policji o wyjaśnienia w sprawie protestów społecznych

Data: 2020-10-29
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce od łódzkiej policji informacji w sprawie jej działań podczas protestów społecznych z 24 października wobec decyzji o zaostrzeniu prawa aborcyjnego
  • Poważne zaniepokojenie RPO dotyczy tego, czy reakcja policji na przebieg protestu, w tym użycie środków przymusu bezpośredniego, była proporcjonalna

Adam Bodnar poprosił komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi nadinsp. Sławomir Litwina o odpowiedzi na takie pytania:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • jakie środki przymusu bezpośredniego zostały użyte i w odniesieniu do ilu osób, czy użycie przez funkcjonariuszy tych środków spełniało kryteria niezbędności do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalności do stopnia zagrożenia, oraz stosowania środków o możliwie jak najmniejszej dolegliwości;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę wdzięczny za nadesłanie kopii wszystkich protokołów zatrzymań oraz za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

W szczególności RPO poprosił o stanowisko w sprawie interwencji funkcjonariusza, stosującego środki przymusu bezpośredniego wobec jednego z protestujących. Rzecznik chce wiedzieć, czy w tej sprawie przeprowadzono czynności wyjaśniające i jaki jest ich wynik, ewentualnie czy wobec policjanta wszczęto  postępowanie dyscyplinarne.

Mając na uwadze, że prawdopodobne są kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomniał obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, wnosząc o rozważenie ich zastosowania w trakcie podejmowania interwencji wobec demonstrantów.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

II.519.1549.2020

Wizytacja KMPT w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I. Przedstawiciele RPO przyjęli zgłoszenie od jednego z zatrzymanych dotyczące tortur

Data: 2020-10-28
  • Jeden z zatrzymanych po protestach 26 października 2020 r. w Warszawie poskarżył się na pobicie przez policję
  • - To, co mnie spotkało, to były właśnie tortury – mówił przedstawicielowi Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur
  • Odmówiono mu ponadto kontaktu z pełnomocnikiem, a o zatrzymaniu nie poinformowano wskazanej przez niego osoby najbliższej
  • KMPT na bieżąco monitoruje sytuację związaną z protestami i działaniami służb - nie wyklucza kolejnych doraźnych wizytacji w komendach  

27 października 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) odbywali rozmowy z osobami zatrzymanymi po protestach społecznych w Warszawie  26 października.

Rozmowy prowadzono w pomieszczeniach Komendy Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21. Wizyta KMPT miała charakter ad hoc, a jej celem było zbadanie sposobu traktowania osób zatrzymanych przez policję po protestach przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Delegacja KMPT przeprowadziła poufne rozmowy z trzema zatrzymanymi. Zapoznała się też z wybraną dokumentacją (protokołami zatrzymań protestujących, aktami prowadzonych przeciwko nim postępowań karnych oraz rejestrami dot. osób zatrzymanych).

Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (m.in. twarzy, okolic gardła, rąk i nóg). Jego stan higieniczny i psychiczny był bardzo zły. Mężczyzna był roztrzęsiony, w rozmowie z przedstawicielem KMPT płakał.

Z jego wypowiedzi wynikało, że został po zatrzymaniu pobity w radiowozie przed policjantów. Funkcjonariusze mieli skuć mu ręce z tyłu kajdankami, rzucić go na podłogę radiowozu i przez ponad godzinę bić. Zatrzymany miał być duszony, kopany po nogach i bity pięściami w skórzanych rękawiczkach.

Relacjonował, że stosowano wobec niego bolesne chwyty. Policjanci mieli również używać wulgaryzmów („w radiowozie wyzywano mnie też od ciot, pedałów, p…d itp.”) i naśmiewać się z jego orientacji seksualnej. Jeden z funkcjonariuszy miał proponować mu  „pójście na solo”. - To, co mnie spotkało, to były właśnie tortury – mówił w trakcie rozmowy.

Z relacji zatrzymanego wynika, że odmówiono mu kontaktu z pełnomocnikiem, mimo iż miał kontakt do radcy prawnego (w rozmowie z przedstawicielem KMPT wielokrotnie wymieniał jego nazwisko). Nie poinformowano również wskazanej przez zatrzymanego osoby najbliższej.

Na pytanie przedstawiciela KMPT, dlaczego w protokole jego zatrzymania jest wpisana informacja, że nie żąda kontaktu z adwokatem, radcą prawnym oraz z osobą najbliższą,  wyjaśnił, że ta informacja nie jest zgodna z treścią składanego przez niego oświadczenia (protokół zatrzymania nie zawierał podpisu zatrzymanego, a jedynie adnotację policjanta, że zatrzymany odmówił podpisu).

Mężczyzna złożył Rzecznikowi Praw Obywatelskich oficjalną skargę na postepowanie funkcjonariuszy. Za pośrednictwem KMPT zostanie ona przekazana odpowiedniemu zespołowi merytorycznemu w Biurze RPO i poddana analizie.

Przedstawiciele KMPT usłyszeli też od zatrzymanych o braku właściwego badania lekarskiego, które jest podstawową gwarancją prewencji tortur i zwalczania bezkarności sprawców tych czynów.

Jedna z zatrzymanych kobiet relacjonowała, że nie została w ogóle zbadana przez lekarza przed osadzeniem w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych (PdOZ). Miała z nim jedynie kontakt w czasie krótkiej rozmowy w radiowozie i pod nadzorem policjantów. Brak oglądu ciała przez lekarza podczas badania wskazywał też drugi z zatrzymanych.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Działania policji wobec protestów społecznych. Rzecznik prosi  o wyjaśnienia

Data: 2020-10-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce wyjaśnień od policji w sprawie jej działań podczas ostatnich protestów społecznych w Warszawie i innych miastach
  • Pyta m.in. o powód braku reakcji funkcjonariuszy, gdy protestującą kobietę pod kościołem Św. Krzyża ściągnięto ze schodów, a do której trzeba było wezwać pogotowie
  • RPO prosi o wyjaśnienie, czy policja może korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowaną przez nich przemoc
  • Rzecznik chce też znać szczegóły interwencji 24 października 2020 r. wobec demonstrujących na pl. Defilad  

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia, jak przebiegały czynności Policji w związku z wydarzeniem "Międzynarodowy Marsz o Wolność" 24 października 2020 r., które rozpoczęło się na pl. Defilad, w tym w szczególności:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • jakie środki przymusu bezpośredniego zostały użyte przez Policję wobec uczestników wydarzenia, jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków; czy użycie przez funkcjonariuszy środków spełniało kryteria niezbędności do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalności do stopnia zagrożenia, oraz czy stosowano środki o możliwie jak najmniejszej dolegliwości;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; do jakich pomieszczeń dla osób zatrzymanych zostali doprowadzeni po zatrzymaniu;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych; - ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

O takie same informacje RPO wystąpił ws. manifestacji osób protestujących 24 października przeciw wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, która zaczęła się w okolicach ul. Nowogrodzkiej i skończyła pod TK. Pyta też o protesty z 25 października  m.in.  pod Pałacem Prezydenckim, na ul. Miodowej, na ul. Krakowskie Przedmieście (w okolicach kościoła Świętego Krzyża).

RPO poprosił o odniesienie się do następujących kwestii związanych z wydarzeniami w okolicach Kościoła Świętego Krzyża:

  • braku reakcji funkcjonariuszy Policji w sytuacji, gdy wobec protestującej kobiety pod kościołem Świętego Krzyża użyta została przemoc – została ściągnięta ze schodów w wyniku czego niezbędne było wezwanie pogotowia;
  • wyjaśnienia czy funkcjonariusze Policji – w kontekście powyższej sytuacji – mogą korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowane przez tych działaczy środki przemocy;
  • braku reakcji Policji na niezakrywanie ust i nosa przez osoby blokujące wejście do tego kościoła.

Ponadto RPO wystąpił o analogiczne informacje do komendanta wojewódzkiego w Poznaniu. Chodzi o interwencje podejmowane wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego 25 października 2020 r. Poważne zaniepokojenie RPO budzi, czy reakcja Policji na przebieg protestu, w tym użycie środków przymusu bezpośredniego, była proporcjonalna. 

II.519.1547.2020, II.519.1548.2020

 

 

Rzecznik pyta katowicką policję o działania podczas manifestacji 24 i 25 października

Data: 2020-10-26
  • O informacje nt. działań katowickiej policji 24 i 25 października 2020 r. w związku z protestami społecznymi ws. aborcji wystąpił Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Aleksandra Wentkowska obserwowała te manifestacje, prowadziła też w Komendzie Miejskiej Policji w Katowicach rozmowy z zatrzymanymi

Z zebranych informacji wynika, że podczas manifestacji miały miejsce incydenty, podczas których dochodziło do starć manifestujących z policją, a reakcją na niektóre z nich było użycie środków przymusu bezpośredniego.

Poprosiła komendanta wojewódzkiego nadinsp. dr. Krzysztofa Justyńskiego o informacje:

  • Czy i na jakiej podstawie zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego wobec posłów 24 października?,
  • Ile razy i w jakiej sytuacji zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego w postaci miotacza gazu łzawiącego 25 października? Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?,
  • Czy trzy osoby zatrzymane w dniu wczorajszym podczas czynności procesowych zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję?
  • Czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o  niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?,
  • Jakie straty poniosła policja oraz jaki jest stan pokrzywdzonego w dniu wczorajszym policjanta Wydziału Kryminalnego KMP w Katowicach.

Pełnomocnik podkreśliła otwartość w umożliwieniu jej działań wynikających z ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich ze strony zastępcy Naczelnika Wydziału Kryminalnego KMP w Katowicach oraz codzienne wsparcie i pomoc ze strony Pełnomocnika KWP d.s. ochrony praw człowieka.

BPK.570.2.2020

Przesłuchanie mec. Romana Giertycha budzi poważne zaniepokojenie RPO

Data: 2020-10-21
  • Sposób przesłuchania mec. Romana Giertycha budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prowadzący je prokurator miał bowiem świadomość, że nie ma kontaktu z przesłuchiwanym
  • Rodzi to wątpliwość, czy ogłoszenie zarzutów było prawidłowe i tym samym, czy mogło być podstawą postanowienia prokuratury o środkach zapobiegawczych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę zatrzymania Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

16 października 2020 r. na podstawie upoważnienia RPO w szpitalu, gdzie trafił Roman Giertych, wykonywała czynności zastępczyni RPO Hanna Machińska. Doszło do jej spotkania z zatrzymanym. Zachowanie mec. Romana Giertycha dało podstawę do oceny, że kontakt z nim był bardzo utrudniony (zasypiał w trakcie rozmowy, miał trudności z rozpoznaniem Hanny Machińskiej). W godzinach wieczornych od obrońców zatrzymanego Hanna Machińska uzyskała informacje, że z opinii lekarzy badających zatrzymanego wynika, że stan jego zdrowia wyklucza transport i wykonywanie z nim czynności.    

Jak wynika z informacji w mediach, do zatrzymania doszło w związku ze sprawą prowadzoną przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu. W szpitalu, do którego został przewieziony nieprzytomny Roman Giertych 16 października 2020 r. doszło do wykonania przez prokuratora czynności ogłoszenia adwokatowi postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchania go w charakterze podejrzanego. Ze wzmianek zamieszczonych w protokole przesłuchania podejrzanego wynika, że prowadzący czynność prokurator miał świadomość, że nie ma kontaktu z przesłuchiwanym. 

Zagwarantowanie konstytucyjnego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji) w sposób oczywisty zakłada, że osoba podejrzana jest w stanie zrozumieć stawiane jej zarzuty i wypowiedzieć się na ich temat, względnie świadomie podjąć decyzję o skorzystaniu z prawa do odmowy wyjaśnień. 

Ocena, czy w konkretnych okolicznościach możliwe jest przeprowadzenie czynności, należy przede wszystkim do prowadzącego tę czynność. W sytuacji zatem, gdy prokurator dysponował (jak wynika z przekazów medialnych) opinią biegłych o możliwości przystąpienia do czynności, ale w trakcie czynności stwierdził brak kontaktu z osobą, której ogłaszane jest postanowienie o przedstawieniu zarzutów a następnie prowadzone jest jej przesłuchanie, jego obowiązkiem było rozważenie celowości czynności i samodzielne podjęcie decyzji co do jej kontynuowania lub przerwania. 

Nasuwa to wątpliwość co do tego, czy ogłoszenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchanie Romana Giertycha zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy, a tym samym – czy mogło stanowić podstawę do wydania przez prokuratora postanowienia o zastosowaniu środków zapobiegawczych.

Rzecznik zwrócił się do Prokuratora Regionalnego w Poznaniu o wyjaśnienia w aspekcie przestrzegania prawa do obrony.

II.519.1487.2020

Widzenia aresztowanych z bliskimi wstrzymane. RPO: umożliwić kontakt przez komunikator internetowy

Data: 2020-10-21
  • Widzenia osób aresztowanych z bliskimi powinny być możliwe za pośrednictwem komunikatora internetowego, jeżeli prokuratura lub sąd (tzw. organy dysponujące) nie mają przeciwskazań procesowych do realizacji takich widzeń
  • Jest to szczególnie ważne zwłaszcza podczas pandemii, gdy widzenia są wstrzymane, a tymczasowo aresztowani często nie mają zgody na kontakt telefoniczny 
  • Także Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ma problemy z przeprowadzaniem w ten sposób zdalnych wizytacji w aresztach i więzieniach

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o takie znowelizowanie Kodeksu karnego wykonawcze, by dawał jednoznaczną podstawę do widzeń aresztowanych z osobami najbliższymi poprzez komunikator internetowy. W ocenie RPO widzenia w tej formie są dopuszczalne już teraz, ale minister musiałby ujednolicić rozbieżną praktykę w tej kwestii.

Już 2 czerwca 2020 r.  RPO zwrócił się do MS, aby w K.k.w. określić prawa osób skazanych i aresztowanych do widzeń za pośrednictwem komunikatora internetowego. Nie dostał jednak od Ministra żadnej odpowiedzi.

A problem jest nadal aktualny, zwłaszcza wobec wzrastającej liczby zakażeń wirusem SARS-CoV-2 i przywracanych ograniczeń co do widzeń w zakładach karnych i aresztach śledczych. Powrót do bezpośrednich spotkań osadzonych z rodzinami nastąpił jedynie od 1 sierpnia do 16 października – a i tak w bardzo ograniczonym zakresie.

Skargi na brak zgody na kontakt przez Skype

Tymczasem do Biura RPO nadal wpływa wiele skarg na pozbawienie kontaktu aresztowanych z najbliższymi w związku z pandemią. Wielu z nich nie uzyskuje zgody organu dysponującego nawet na kontakt telefoniczny z rodziną.

W jednej ze skarg adwokat wskazał, że jego klient dostał zgodę na widzenia z żoną i dzieckiem poprzez komunikator Skype. Taka forma spotkania aresztowanego z obrońcą miała miejsce raz, natomiast widzenie z bliskimi nie zostało zrealizowane. Prokurator wycofał się ze swojej decyzji na skutek interwencji Dyrektora Aresztu Śledczego oraz Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej.

Powołali się oni na art. 217c § 1 k.k.w., który stanowi, że tymczasowo aresztowany może korzystać z aparatu telefonicznego oraz nie może korzystać z innych środków łączności przewodowej i bezprzewodowej.  Zdaniem obrońcy całokształt przepisów Kodeksu karnego wykonawczego i Kodeksu postępowania karnego powinien być jednak interpretowany z uwzględnieniem przysługującego aresztowanemu prawa do utrzymywania więzi rodzinnych. W realiach pandemii powinno ono być realizowane przede wszystkim za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość, z uwagi na całkowite wstrzymanie widzeń z rodziną na podstawie art. 247 § 1 k.k.w.

Według RPO argumentacja ta zasługuje na akceptację. Pandemia to długotrwała, obiektywna przeszkoda w realizowaniu widzeń na terenie jednostek penitencjarnych.

Dziś brak widzeń osobom skazanym rekompensuje się większą częstotliwością rozmów telefonicznych (trwają dłużej niż wynika to z regulaminu) i możliwością częstszych niż dotychczas widzeń za pośrednictwem komunikatora Skype.

Osoby tymczasowo aresztowane, które nie mają zgody na korzystanie z samoinkasującego aparatu telefonicznego, z takich możliwości korzystać nie mogą. Pozbawia to ich realnego kontaktu z rodziną. Pozostaje im korespondencja, która trafia do odbiorcy ze znacznym opóźnieniem. A ta forma komunikowania się nie jest możliwa w przypadku małych dzieci.

W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka długotrwały okres tymczasowego aresztowania powinien być rekompensowany zwiększonymi kontaktami ze światem zewnętrznym. Służba Więzienna czy prokuratora powinny mieć to na względzie przy ocenie problemu. A stale rośnie liczba osób tymczasowo aresztowanych (z 4364 w 2015 r. do 9466 w 2020 r.). Wydłuża się też czas stosowania aresztu.

Jeżeli prokuratura nie widzi przeszkód do widzeń osoby  aresztowanej z rodziną, to uwzględniając pandemię - a przede wszystkim prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) - powinny być one realizowane właśnie za pośrednictwem komunikatorów internetowych.

Skoro prokurator może podjąć decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania, to może również zgodzić się na widzenie w takiej formie. Możliwość taką można i należy w obecnej sytuacji wywieść z całości przepisów odnoszących się do realizacji prawa do kontaktów z rodziną i celów stosowania tymczasowego aresztowania.

Problemy w kontaktach z aresztowanymi podczas zdalnych wizytacji KMPT

Problem z rozmowami przez Skype z aresztowanymi pojawił się również w toku przeprowadzania wizytacji on-line przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. W kilku jednostkach penitencjarnych rozmowy takie odbyły się bez jakichkolwiek trudności. Jednakże w aresztach śledczych w Warszawie i Krakowie nie zezwolono na taką formę kontaktu.

Wizytacje KMPT są ważne z perspektywy ochrony osób pozbawionych wolności przed niewłaściwymi formami traktowania. W trakcie pandemii są one realizowane za pośrednictwem komunikatora internetowego.

W odpowiedzi na interwencję zastępczyni RPO Hanny Machińskiej zastępca Dyrektora Generalnego SW poinformował, że to nie dyrektor aresztu śledczego, lecz organ prowadzący postępowanie karne jest władny w określeniu niektórych uprawnień osób aresztowanych. W stosunku do dwóch aresztantów  nie było takiej zgody. Posłużono się argumentem, że art. 8b § 1 k.k.w. nie wskazuje wprost na możliwość prowadzenia przez Rzecznika i jego przedstawicieli rozmów poprzez komunikator internetowy. Dyrektor Okręgowy SW w Warszawie uznał zaś, że rozszerzanie katalogu uprawnień kodeksowych dla osób aresztowanych poprzez prowadzenie rozmów za pośrednictwem komunikatora z jakimikolwiek organami bądź osobami, nie znajduje odzwierciedlenia w porządku prawnym.

Rzecznik nie zgadza się z takimi poglądami. Ta interpretacja nie uwzględnia bowiem przepisów prawa międzynarodowego, które stanowią część polskiego porządku prawnego. Służba Więzienna nie może zatem powoływać się wyłącznie na art. 217c § 1 k.k.w., bez uwzględnienia szerszego kontekstu regulacji prawnych.

Jedna z prokuratur uznała brak podstaw prawnych do zezwolenia aresztowanemu na używanie komunikatora internetowego, nawet gdy stroną połączenia jest przedstawiciel RPO, działający w ramach KMPT. Z kolei inna prokuratura stwierdziła brak podstaw do odmowy takiej zgody. Jeden z sędziów wydał zaś zarządzenie o zezwoleniu KMPT na widzenie przez Skype z aresztowanym.

Wobec niejednolitych poglądów organów, do których dyspozycji aresztowani pozostają oraz Służby Więziennej, niezbędne jest zatem zajęcie stanowiska przez Ministra Sprawiedliwości, a tym samym ujednolicenie interpretacji przepisów. Docelowo byłoby zaś zasadne znowelizowanie Kkw z uwzględnieniem argumentacji RPO, co dałoby podstawę do widzeń aresztowanych z osobami najbliższymi poprzez komunikator internetowy.

Rzecznik poprosił także ministra Zbigniewa Ziobrę o umożliwienie pełnej realizacji mandatu KMPT.

IX.517.665.2020

RPO do CBA: Jakie są podstawy faktyczne i prawne zatrzymania Romana Giertycha

Data: 2020-10-16

Rzecznik Praw Obywatelskich na podstawie doniesień w mediach podjął z własnej inicjatywy sprawę zatrzymania w dniu 15 października 2020 r. byłego posła na Sejm adw. Romana Giertycha.

Działając na podstawie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich (art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r.. Dz. U. z 2020 r. poz. 627) RPO zwraca się do szefa CBA Andrzeja Stróżnego o informacje:

  • o podstawach faktycznych i prawnych zatrzymania Pana Romana Giertycha oraz
  • o przebiegu tego zatrzymania z uwzględnieniem, czy w jego trakcie stosowane były środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie, a nadto jaka była podstawa faktyczna stosowania tych środków.
  • czy w trakcie przeszukania pomieszczeń należących do adwokata dochowano rygorów wynikających z przepisów kodeksu postępowania karnego dotyczących postępowania z dokumentami zawierającymi informacje stanowiące tajemnicę adwokacką (Prawo o adwokaturze, art. 6, Dz. U. z 2020 r. poz. 1651) oraz dokumentami obejmującymi okoliczności związane z wykonywaniem funkcji obrońcy.

II.519.1487.2020

Oświadczenie RPO w związku z zatrzymaniem mec. Romana Giertycha

Data: 2020-10-15

Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia.  

Rodzą się w związku tym pytania: jakie okoliczności uzasadniają takie a nie inne postepowanie CBA wobec adwokata, który jest osobą publiczną, wykonywującą na co dzień swoją pracę, dostępną i nie odmawiającą współpracy z upoważnionymi organami państwa? Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat? 

Należy w tym kontekście przypomnieć, że Biuro RPO kilkukrotnie już podejmowało sprawy, w których zachowanie funkcjonariuszy państwowych w trakcie zatrzymania powodowało naruszenie godności lub zdrowia zatrzymanego. A czasami kończyło się wręcz tragicznie, jak choćby w przypadku  zatrzymania Barbary Blidy. Dlatego i w tej sprawie będziemy domagać się wyjaśnień od właściwych organów państwa.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, działający w ramach swoich uprawnień ustawowych,  nie odnoszę się do powodów merytorycznych dotyczących zatrzymania, starając się nie wkraczać w kompetencje innych uprawnionych instytucji państwa. Jednak mam obowiązek przypomnieć, że w świetle polskiego i europejskiego prawa, od momentu zatrzymania to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego.

Pragnę panu mecenasowi Romanowi Giertychowi życzyć szybkiego powrotu do zdrowia. Chciałem też zapewnić opinię publiczną, że Biuro RPO będzie uważnie monitorowało cała tę sprawę pod kątem zachowania wobec zatrzymanych obowiązujących przepisów prawa, ich godnego traktowania oraz przestrzegania praw człowieka i praw obywatelskich.

Adam Bodnar

Rozprawa przed TSUE dotycząca wykonywania nakazów aresztowania wydanych przez polskie sądy oraz prawa do rzetelnego procesu sądowego w Polsce

Data: 2020-10-12

Przed Wielką Izbą Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu 12 października 2020 r. odbyła się rozprawa dotycząca wykonywania europejskich nakazów aresztowania (ENA) wydawanych przez polskie sądy (połączone sprawy C-354/20 PPU, L oraz C-412/20 PPU, P).

Sprawa jest rozpatrywana w trybie pilnym, co skutkuje rozpatrywaniem jej w trybie uproszczonym i przy skróconych terminach procesowych. O taki tryb wystąpił sąd odsyłający, zaś Trybunał wniosek uwzględnił.

Sprawa została zainicjowana przez sąd w Amsterdamie, który zwrócił się o z pytaniami, jak postępować z nakazami pochodzącymi z Polski. Uznał bowiem, że niezawisłość każdego sądu w Polsce jest zagrożona ze względu na nieprawidłowości systemowe, spowodowane zmianami wprowadzonymi w ostatnich latach.

Sąd amsterdamski wskazał  zwłaszcza na trzy okoliczności prowadzące do przyjęcia negatywnej oceny. Po pierwsze,

  • brak niezależności i obiektywizmu Krajowej Rady Sądownictwa, udzielającej rekomendacji o powołaniu na stanowiska sędziowskie,
  • możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec każdego sędziego w związku z treścią przyjętej przez niego decyzji sądowej, a także w świetle funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższegom,
  • przyjęcie ustawy kagańcowej uniemożliwiającej lub utrudniającej badanie przymiotów sądu, w świetle wymogów unijnej zasady skutecznej ochrony prawnej.

W ocenie sądu amsterdamskiego, obecnie sąd polski ani nie spełniałby wymogów organu sądowego wystawiającego ENA (nie podlegałyby zatem one w ogóle wykonaniu), ani nie spełniałby wymogów sądu, który miałby osądzić osobę przekazaną Polsce na podstawie ENA – zachodzi wtedy groźba braku poszanowania prawa podstawowego osoby oskarżonej do rzetelnego procesu sądowego. Sąd holenderski postawił łącznie cztery pytania, czy takie ustalenie istnienia systemowego zagrożenia niezawisłości wystarczy do odmowy przekazania osoby ściganej.

Sąd w Amsterdamie zaproponował jednocześnie Trybunałowi Sprawiedliwości udzielenie odpowiedzi twierdzących na każde z jego pytań. Odpowiedzi TS zgodne z oczekiwaniami sądu odsyłającego faktycznie skutkowałyby zawieszeniem przekazywania przez Holandię osób ściganych do Polski.

A śladem sądu holenderskiego mogłoby pójść również sądy innych państw członkowskich Unii. Co więcej, skutki te mogły objąć nie tylko przekazywanie osób ściganych, ale całą współpracę sądową w Unii Europejskiej, opartą na mechanizmie wzajemnego uznawania orzeczeń. Konsekwencje mogłyby dotknąć również tryb zapytań prejudycjalnych i uniemożliwić sądom polskim dialog z Trybunałem Sprawiedliwości na podstawie art. 267 TFUE.

Przed ponad dwu laty, w odpowiedzi na pytania sądu irlandzkiego, Trybunał Sprawiedliwości wskazał kryteria odmowy wykonania ENA ze względu na zagrożenie niezawisłości organów sądowych, które miałyby sądzić osobę ściganą (wyrok TS z 25 lipca 2018 r., sprawa C-216/18 PPU, LM). Trybunał orzekł wtedy, że należy ustalić, po pierwsze, czy z powodu nieprawidłowości systemowych lub ogólnych ­istnieje generalne ryzyko naruszenia prawa jednostki do rzetelnego procesu sądowego. A jeśli tak, to po drugie, należy zweryfikować, czy zagrożenie brakiem gwarancji rzetelnego procesu dotyczy konkretnej osoby ściganej i sprawy, w której jest poszukiwana na podstawie nakazu aresztowania. Na tle praktyki stosowania wyroku Trybunału w sprawie LM, powstało szereg wątpliwości co do zakresu i trybu badania ryzyka naruszenia prawa podstawowego jednostki. Część z nich stała się przedmiotem wystąpienia sądu amsterdamskiego.

Z urzędu stroną obecnej sprawy prejudycjalnej jest Holandia, ponieważ pytania pochodzą z sądu tego kraju. Trybunał poprosił o uczestnictwo w niej również rząd RP. Do sprawy przystąpiły także Belgia i Irlandia. W rozprawie wzięła udział też Komisja Europejska. Ze względu na potencjalne, negatywne i dalekosiężne konsekwencje ewentualnego wyroku Trybunału dla polskich sądów, a z tego powodu równocześnie – dla ochrony praw jednostek, Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał na rozprawę swojego obserwatora.

Sprawa rozpatrywana przez Trybunał w Luksemburgu jest przykładem tego, że zachowanie niezawisłości sędziowskiej nie jest wewnętrzną sprawą państwa, ale jest objęte ochroną europejską. Mogą się nią interesować i o nią pytać organy innych państw, a w szczególności sądy, gdy mają decydować o wykonaniu orzeczenia polskiego sądu ­– w mechanizmie opartym na zasadzie wzajemnego zaufania. Brak niezawisłości lub zagrożenie niezawisłości organu podejmującego decyzję powoduje bowiem upadek lub ograniczenie zaufania do niego i orzeczeń przez niego wydawanych.

Spośród występujących na rozprawie ośmiu stron postępowania, w tym czterech rządów państw członkowskich, jedynie rząd polski zaprzeczał istnieniu jakichkolwiek nieprawidłowości i zagrożeń niezawisłości sędziowskiej.

Zdania były natomiast podzielone, czy stwierdzenie nieprawidłowości systemowych, może wystarczać do odmowy wykonania orzeczenia polskiego, czy jednak należy dalej przeprowadzić ocenę, czy z owych nieprawidłowości, wynika zagrożenie dla rzetelności procesu sądowego konkretnej osoby, w okolicznościach jej indywidualnej sprawy.

W przeważającej opinii rządów państw uczestniczących w rozprawie oraz zdaniem Komisji Europejskiej, taką ocenę indywidualną należy jednak przeprowadzić. Natomiast, zdaniem pełnomocników reprezentujących osoby objęte nakazami – wystarczy ocena generalna.

Na 12 listopada 2020 r. Rzecznik Generalny zapowiedział przedstawienie Trybunałowi swojej opinii w sprawie. Opinia ta nie zostanie upubliczniona, ponieważ sprawa toczy się w trybie pilnym. Można oczekiwać natomiast, że potem – w ciągu następnych kilku tygodni zapadnie ostateczne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości.

 

Ponad dwa lata aresztów w procesie pseudokibiców Ruchu Chorzów. RPO podjął sprawę

Data: 2020-09-15
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę długotrwałego, bo ponad dwuletniego tymczasowego aresztowania oskarżonych w procesie pseudokibiców Ruchu Chorzów – członków gangu „Psycho Fans”
  • RPO zwrócił się do Prezes Sądu Okręgowego w Katowicach o informacje o toczącej się sprawie

Rzecznik poprosił prezes SO Katarzynę Frydrych o zbadanie efektywności wykorzystania okresu tymczasowego aresztowania wobec oskarżonych pod kątem prowadzonych przez sąd czynności procesowych. Chodzi też o poinformowanie o planowanym kalendarzu rozpraw, ich częstotliwości, a ponadto o projektowanym terminie zakończenia postępowania.

RPO wystąpił także o kopie postanowień sądu, na których podstawie stosowane jest obecnie tymczasowe aresztowanie oskarżonych oraz – ewentualnie - postanowień wydanych w następstwie rozpoznania zażaleń na te decyzje.

Pełnomocnik RPO w Katowicach monitorował też niedawną manifestację żon, matek i partnerek aresztowanych przeciw ich trzymaniu w areszcie. Według ustaleń nie było interwencji policji.

Długotrwałość aresztów znów jest w Polsce problemem systemowym. Świadczy o tym fakt, że aresztowani stanowią 10% wszystkich osób przebywających w aresztach i więzieniach.

Według Fundacji Court Watch w latach 2015-2019 liczba osób przebywających w  aresztach śledczych wzrosła o 100%. Wzrasta także czas tymczasowych aresztowań. Średnio oskarżeni czekają w areszcie na prawomocny wyrok 9 miesięcy (w większości krajów UE średnia nie przekracza 6 miesięcy).

Rośnie też liczba wniosków prokuratorów o stosowanie aresztu przez sądy. Datuje się to od 2016 r. – gdy ponownie połączono urzędy Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Sądy wciąż akceptują ponad 90% takich wniosków.

II.514.2.2020

 

Trzeba określić przesłanki przedłużania aresztu po wyroku sądu I instancji. Wystąpienie RPO do premiera

Data: 2020-09-14
  • Długotrwałość aresztów znów jest w Polsce problemem systemowym
  • Mimo dwóch orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego nadal nie zmieniono przepisów, które nie określają przesłanek przedłużenia aresztu po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku
  • Adam Bodnar wystąpił do Prezesa Rady Ministrów o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych przepisów regulujących zasady orzekania i  przedłużania tymczasowego aresztowania Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał, badając sprawy osób aresztowanych, m.in.  Macieja Dobrowolskiego, kibica, który w areszcie tymczasowym spędził 40 miesięcy. RPO zwracał uwagę na stosunkowo wysoką liczbę tymczasowych aresztowań trwających powyżej 2 lat.

Z badań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – oraz z analiz w Biurze RPO – wynika, że przewlekłość stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce stała się znów problemem systemowym. Świadczy o tym fakt, że aresztowani stanowią 10% wszystkich osób przebywających w aresztach i więzieniach.

Według Fundacji Court Watch w latach 2015-2019 liczba osób przebywających w  aresztach śledczych wzrosła o 100%. Wzrasta także długość tymczasowych aresztowań. Średnio oskarżeni czekają w areszcie na prawomocny wyrok 9 miesięcy (w większości krajów UE średnia nie przekracza 6 miesięcy).

Tymczasem już w wyroku z 20 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł niekonstytucyjność art. 263 § 7 Kodeksu postępowania karnego w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia aresztu  po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie.

Mimo upływu prawie 8 lat ustawodawca nie wywiązał się z obowiązku wykonania tego wyroku. Praktyka jego stosowania nie tylko nie została ograniczona, ale wręcz coraz bardziej ma na celu ukaranie, np. ze względu na podwyższanie zagrożenia karą pozbawienia wolności za przestępstwa.

10 lipca 2019 r. TK z wniosku RPO orzekł, że brak maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania po skazującym wyroku sądu I instancji jest zgodny z Konstytucją.

Zarazem w postanowieniu z 17 lipca 2019 r. TK zasygnalizował Sejmowi uchybienia w prawie dotyczące: 

  • stosowania tymczasowego aresztowania ze względu na surowość kary grożącej oskarżonemu; 
  • braku jednoznacznych przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie.

To postanowienie sygnalizacyjne również nie zostało wykonane.

Opisany problem RPO sygnalizował m.in. Ministrowi Sprawiedliwości 3 kwietnia 2020 r. W odpowiedzi minister nie odniósł się do konieczności wykonania postanowienia sygnalizacyjnego TK. Odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej nie przedstawił także ani Sejm, ani Senat.

Ponadto Komitet ONZ Przeciwko Torturom (CAT) 9 sierpnia 2019 r. w uwagach końcowych wyraził zaniepokojenie zakresem stosowania i trwania tymczasowego aresztowania oraz tym, że polskie prawo nie przewiduje maksymalnego terminu aresztu.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o zainicjowanie działań mających na celu wykonanie orzeczeń TK z 20 listopada 2012 r. oraz 17 lipca 2019 r.

II.510.1292.2015

Sejmowa komisja ws. zatrzymań 7 i 8 sierpnia w Warszawie. KMPT wskazuje na nieprawidłowości policji

Data: 2020-09-02
  • Brak pouczenia osób zatrzymanych o przysługujących im prawach; nadużywanie kontroli osobistych; brak badań medycznych mimo przesłanek  do tego; nieodnotowywanie  obrażeń u zatrzymanych
  • Na takie nieprawidłowości  wskazywał przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur podczas obrad sejmowej komisji nt. interwencji policji i zatrzymań w Warszawie 7 i 8 sierpnia 2020 r.
  • Szczegółowe wnioski oraz rekomendacje znajdują się w raporcie przygotowywanym w całej sprawie przez KMPT, który działa w Biurze RPO

2 września 2020 r. sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych opiniowała wniosek Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska - Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni, dotyczący przedstawienie na posiedzeniu Sejmu Informacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat interwencji policji i zatrzymań dokonanych na ul. Krakowskie Przedmieście oraz ul. Wilczej w Warszawie 7 i 8 sierpnia 2020 r. Chodzi o protesty związane z zatrzymaniem binarnej Margot.

Uzasadniając wniosek, posłanka KO Urszula Zielińska wskazywała na wstępne wnioski KMPT z wizytacji „ad hoc” policyjnych miejsc detencji; przedstawiła też relacje zatrzymanych. Posłanka, która sama uczestniczyła w demonstracji, mówiła o eskalacji ze strony policji, nieuzasadnionej brutalności, legitymowaniu aktywistów dopiero w radiowozie po zatrzymaniu, rozkazie, by zatrzymywać losowe osoby oraz o uniemożliwianiu kontaktu z adwokatem. Większość zatrzymanych otrzymała zarzut udziału w zbiegowisku, choć większość z nich zatrzymano już poza Krakowskim Przedmieściem. Posłanka pytała, dlaczego policja otrzymuje rozkazy, które wydają się wymuszać na niej nadużywanie środków przymusu bezpośredniego i eskalację podczas protestów, które zwykle są pokojowe?

Sekretarz  stanu w MSWiA Maciej Wąsik  przedstawił wersję wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu. Twierdził, że interwencja została przeprowadzona w prawidłowy sposób, a zastosowane środki przymusu bezpośredniego były adekwatne do sytuacji, bowiem policjanci spotykali się z agresją słowną. Również komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk wskazywał, że protestujący byli agresywni, pluli na mundury, wyzywali policjantów.

W pytaniach posłowie najczęściej podnosili kwestię utrudnionego dostępu zatrzymanych do adwokatów. Pytano również, dlaczego osoby zatrzymane legitymowane były dopiero w radiowozach oraz dlaczego funkcjonariusze nie informowali ich od razu o podstawie zatrzymania.

Zdaniem Macieja Wąsika  wszystkie osoby, które poprosiły o kontakt z obrońcą, ten kontakt otrzymały, ale „to nie jest tak, że ten kontakt musi być w ciągu 15 minut”. Nie było zaś odpowiedzi na powtarzane pytania posłów o komentarz do słów rzecznika prasowego KGP, który informował, że ograniczenia w dostępie zatrzymanych do adwokatów wynikały z obawy o bezpieczeństwo.

Odnosząc się do kwestii stosowania kajdanek zapinanych wyłącznie z tyłu, Maciej Wąsik mówił, że ich użycie uzasadniała agresja zatrzymanych. Komendant główny stwierdził zaś, że sam nakazał funkcjonariuszom, by kajdanki stosować właśnie na ręce trzymane z tyłu. Nie zmienił zdania nawet wtedy, gdy kilku posłów w swoich wypowiedziach wskazało, że taki sposób stosowania kajdanek, nie jest jedynym, który przewiduje ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Minister wdawał się w polemiki z posłami opozycji, czyniąc liczne dygresje, co powodowało, że główny wątek wypowiedzi gubił się w innych wątkach., nie mających związku z pytaniami.

Komendant stwierdził że zgromadzono dużo materiałów dowodowych w formie nagrań wideo, ale nie może ich pokazać, bo są dowodami w sprawie, które przekazano prokuraturze. Analiza tego materiału, w jego ocenie, uprawnia go do sformułowania, że ciężko sformułować jakiekolwiek uwagi do działań policjantów.

Poinformował, że z uprawnienia do złożenia zażaleń na zatrzymanie skorzystało 38 spośród 48 zatrzymanych. Sąd jedno już rozpatrzył, orzekając, że zatrzymanie miało charakter legalny, aczkolwiek było niezasadne i nieprawidłowe. Powodem takiego orzeczenia było niezagwarantowanie zatrzymanemu kontaktu z adwokatem.

Posłanka PIS Magdalena Sroka podkreślała, że policjanci są  pokrzywdzonymi w zajściach. Spytała szefa KGP o straty policji. Generał poinformował, że wynoszą one ok. 6 tys. zł za uszkodzenia samochodu. Do tego dochodzą koszty wyprania oplutych policyjnych mundurów.

Posłanka Magdalena Filiks z KO pytała o zarzuty stawiane zatrzymanym aktywistom. Dodała, że po jej poselskiej interwencji, policja informowała te osoby (co ma nagrane), że powodem  zatrzymań był udział w nielegalnym zgromadzeniu. Według posłanki na komendzie osoby te otrzymywały zarzut nie tego wykroczenia, lecz zarzut karny polegający na czynnym udziale w zbiegowisku.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus przekonywała, że społeczność LGBT jest konsekwentnie odczłowieczana. Spytała komendanta, czy jeżeli wyjedzie na ulice z furgonetką, na której napisze „Zobacz związek pedofilii z księżmi”, to czy policja będzie ją chronić przed atakami.

Justyna Nakielska z Kampanii Przeciw Homofobii pytała, dlaczego uczestniczący w wydarzeniach byli zatrzymywani, a nie tylko legitymowani. Nie dostała jednak odpowiedzi. Minister Wąsik podziękował jej zaś, że „wskazała, iż policjanci wytrzymywali lżenia demonstrantów przez ok. 2 godziny”.

Jako ostatni głos zabrał dyrektor KMPT Przemysław Kazimirski. Zaprezentował najważniejsze wnioski z raportu powizytacyjnego KMPT, przeprowadzonego w jednostkach policji bezpośrednio po zatrzymaniach.

Wyraził przekonanie, że gdyby w polskim prawie spełniona była tylko jedna najważniejsza gwarancja antytorturowa - którą stanowi zagwarantowanie każdemu zatrzymanemu dostępu do bezpłatnej pomocy prawnej od początku zatrzymania - uniknęlibyśmy wielu wątpliwości związanych z zatrzymaniami. Rola adwokata bowiem polega na dbałości o transparentność czynności wykonywanych z osobą zatrzymaną. A to służy nie tylko pozbawionym wolności, lecz również organom państwa decydującym o zatrzymaniu.

Dyr. Kazimirski omówił najważniejsze wnioski z raportu. To m.in.:

  • brak właściwej realizacji obowiązku pouczenia zatrzymanych o przysługujących im prawach,
  • nadużywanie kontroli osobistych oraz ich 1-etapową realizację,
  • brak badań medycznych nawet w sytuacjach, w których zachodziły przesłanki do ich wykonania,
  • brak wskazywania w zaświadczeniach lekarskich obrażeń, mimo że badani je mieli.

Pozostałe wnioski oraz rekomendacje znajdują się w przygotowanym raporcie, który zostanie niebawem upubliczniony. Przewodniczący komisji  poprosił o przesłanie raportu także do niej.  

Posiedzenie zakończyło się głosowaniem nad wnioskiem stanowiącym przedmiot obrad komisji. Większością głosów (21:17) przyjęto stanowisko, w którym za wystarczającą uznano informację przedstawioną przez min. Maciej Wąsika. W związku z tym informacja ta nie będzie przedmiotem debaty posiedzenia plenarnego Sejmu.

Koronawirus. Wracają widzenia osadzonych - ale tyko z jednym członkiem rodziny i bez dzieci. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-07-29
  • Widzenia skazanych z najbliższymi wstrzymano po wybuchu epidemii – teraz wracają, ale z istotnymi ograniczeniami
  • Osadzony będzie mógł się spotkać wyłącznie z jedną osoba dorosłą będącą najbliższym członkiem rodziny – co oznacza dalszą rozłąkę z dziećmi
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje Służbie Więziennej na nadmierny rygoryzm nowych zasad   

9 lipca 2020 r. Centralny Zarząd Służby Więziennej ogłosił, że do 1 sierpnia 2020 r. planowane jest przywrócenie widzeń osadzonych z najbliższymi. Komunikat z 24 lipca zawierał zaś najważniejsze wytyczne co do sposobu  widzeń pod kątem przestrzegania zasad sanitarnych i dystansu społecznego.

Zostali o nich powiadomieni osadzeni, o czym świadczą wnioski wpływające do Biura RPO. Zarówno osadzeni, jak i ich rodziny, sprzeciwiają się planowanym ograniczeniom.

Analiza niektórych obostrzeń budzi także wątpliwości Rzecznika. 

W widzeniu będzie mogła uczestniczyć wyłącznie jedna osoba dorosła będąca najbliższym członkiem rodziny osadzonego. Wyklucza to możliwość spotkania osadzonego z innymi bliskimi oraz dziećmi. Jedynie w zapisach niektórych jednostek jest  informacja, że w indywidualnych przypadkach, za zgodą dyrektora, dopuszcza się udzielenie widzenia z inną osobą.

Należy się zastanowić, czy ograniczenie kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych, ma istotne znaczenie z epidemicznego punktu widzenia. Czy przybyła na widzenie żona skazanego stwarza mniejsze zagrożenie od przyjaciela, z którym osadzony od lat utrzymywał kontakt i był on wpisany na listę osób uprawnionych do widzeń?

Bez względu na to, czy osadzony utrzymywał kontakt z najbliższą rodziną, czy też wyłącznie z innymi osobami bliskimi, ciężar psychiczny związany z brakiem bezpośredniego kontaktu jest porównywalny. Dlatego trudno uzasadnić dalsze pozbawienie części osadzonych możliwości kontaktu z osobami, które według nowych zasad nie należą do kręgu osób uprawnionych do widzeń.

Wątpliwości Rzecznika budzi również, że osadzeni w dalszym ciągu nie będą mogli spotkać się ze swoimi dziećmi. W czasie wstrzymania widzeń do Biura RPO wpływały wnioski zarówno osadzonych, jak i ich rodzin. Wskazywały na cierpienie zarówno rodzica pozbawionego wolności, jak i dziecka, któremu trudno, w sposób dla niego zrozumiały, wytłumaczyć brak możliwości bezpośredniego spotkania z rodzicem, który był wcześniej regularny.

Z analizy informacji przekazywanych przez niektóre jednostki penitencjarne wynika, że widzenia realizowane będą w sposób zakładający brak możliwości nawiązania fizycznego kontaktu z osobą odwiedzającą (złączone stoliki przedzielone barierą z pleksi oraz krzesła w odległości nie mniejszej niż 2 m).

Według RPO ograniczenie kręgu osób odwiedzających i brak możliwości widzeń z dziećmi są nadmiernie rygorystyczne. A ograniczono również liczbę widzeń - skazany ma prawo wyłącznie do jedno w miesiącu, bez względu na typ zakładu karnego.  

Wobec wciąż aktualnego zagrożenia epidemicznego osoby odwiedzające, przed wejściem na teren jednostki penitencjarnej zobowiązane są do zachowania procedur związanych z reżimem sanitarno-epidemicznym. Muszą np. wypełnić ankietę epidemiologiczną.

Osoby odwiedzające ZK Nr 1 w Strzelcach Opolskich zobowiązane są do uprzedniego pobrania ze strony internetowej druku oświadczenia epidemiologicznego. W przypadku braku posiadania takiego oświadczenia, widzenie nie zostanie zrealizowane.

W ocenie Rzecznika takie rozwiązanie jest nie do zaakceptowania. Osoby odwiedzające to również osoby w podeszłym wieku, mające trudności z  obsługą komputera. Konieczność wydrukowania oświadczenia powoduje, że osoby bez drukarki, a będące osobami starszymi i schorowanymi, zmuszone są do czynności wymagających większego zaangażowania. Druk powinien być zatem dostępny w jednostce penitencjarnej.

Ponadto zarówno osoby odwiedzające, jak i osadzeni, mają obowiązek korzystania podczas widzeń z maseczek i rękawiczek. Muszą się w nie wyposażyć samodzielnie (np. kupując w kantynie więziennej lub jako paczkę). W „uzasadnionych przypadkach” dyrektor jednostki może wyposażyć skazanego w środki ochrony osobistej  będące własnością jednostki. Rozwiązanie to jest w pełni akceptowalne.

Niestety nie wszystkie jednostki uwzględniły, że osadzonego może nie stać na zakup maseczki oraz rękawiczek. Zasadne jest zatem, aby w każdej jednostce  osadzony mógł prosić dyrektora o udostępnienie mu maseczki i rękawiczek.

Zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska poprosiła płk. Andrzeja Leńczuka, zastępcę dyrektora generalnego Służby Więziennej, o odniesienie się do tych kwestii. Spytała też, czy decyzje o ograniczeniu kręgu odwiedzających do osób najbliższych i wyeliminowanie dzieci z grona odwiedzających, konsultowano z Głównym Inspektorem Sanitarnym.

IX.517.1642.2020

Prokurator odmawia zgody na telefon aresztowanego do obrońcy z braku pewności, z kim będzie rozmawiał. Wystąpienie RPO do MS

Data: 2020-07-16
  • Prawo osób pozbawionych wolności do kontaktu telefonicznego z obrońcą nie jest w pełni respektowane - wskazuje RPO
  • Odmowę zgody na taki kontakt prokuratura często uzasadnia obawą, że będzie on wykorzystany w celu utrudniania postępowania karnego
  • Argumentuje, że areszty nie maja sprzętu umożliwiającego rozpoznanie głosu rozmówcy, co dawałoby pewność, z kim aresztant rozmawia
  • Tymczasem to strażnik więzienny wybiera numer wskazany w zgodzie na rozmowę, identyfikuje osobę odbierającą i dopiero wtedy przekazuje słuchawkę aresztowanemu - głoszą przepisy 

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie działań, które  wyeliminują przypadki niezgodnego z prawem postępowania prokuratury i więziennictwa.

Chodzi o właściwą realizację prawa do obrony dla osób pozbawionym wolności w zakładach karnych i aresztach śledczych. Mają oni prawo do kontaktu z obrońcą we wszystkich przewidzianych prawem formach: korespondencyjnej, kontaktu osobistego oraz rozmów telefonicznych. Z wniosków wpływających do Biura RPO wynika, że dwie ostatnie formy doznają licznych ograniczeń.

Naruszenie prawa do obrony w ramach rozmów telefonicznych z obrońcą

Wiele wniosków dotyczy niewyrażania zgody przez organ dysponujący (najczęściej jest nim prokuratura) na kontakt telefoniczny aresztowanego z obrońcą.

Wcześniej Minister Sprawiedliwości odpowiadał w tych sprawach RPO, że odmowa takiej zgody nie może być zasadą. Powinna być wyjątkiem w szczególnie uzasadnionych wypadkach, w których jest niebezpieczeństwo bezprawnego wykorzystania tej formy porozumiewania się między oskarżonym a obrońcą.

Tymczasem, odmawiając zgody na kontakt telefoniczny, uzasadnia się to okolicznościami, które w świetle stanowiska ministra i obowiązujących przepisów nie mogą spotkać się z akceptacją – podkreśla Adam Bodnar.  

Uzasadnia się to bowiem obawą, że zgoda zostanie wykorzystana w celu bezprawnego utrudniania postępowania karnego. Wskazuje się, że areszty śledcze nie mają sprzętu ani oprogramowania, które umożliwiałoby rozpoznanie głosu rozmówcy i określenie ponad wszelką wątpliwość, z kim aresztowany nawiązuje kontakt.

A ponieważ rozmowy te nie są kontrolowane, to istnieje możliwość nawiązania kontaktów przez aresztowanego z innymi osobami przez wskazany numer telefonu, bowiem Służba Więzienna nie jest w stanie sprawdzić, czy aresztowany przez cały czas rozmawia tylko z obrońcą.

RPO zwraca uwagę, że aby zapewnić, iż rozmówcą aresztowanego mógł być wyłącznie obrońca, przepisy wykonawcze szczegółowo regulują realizację połączenia telefonicznego. Mają  one zapewmić, aby aresztowany uzyskiwał połączenie wyłącznie z numerem wskazanym w zarządzeniu o zgodzie. W praktyce funkcjonariusz Służby Więziennej wybiera numer, identyfikuje osobę, która odbiera połączenie i dopiero wówczas przekazuje słuchawkę telefonu aresztowanemu, blokując możliwość ponownego, niekontrolowanego użycia klawiatury.

- Należy przyjąć, że przepisy wykonawcze opracowane i wydane przez Ministra Sprawiedliwości regulują tę kwestię z odpowiednią dbałością o interes wymiaru sprawiedliwości, w sposób właściwy i wyczerpujący – podkreśla Adam Bodnar.

Dlatego wymaganie od aresztów specjalnej aparatury do identyfikacji głosu rozmówcy nie znajduje uzasadnienia i nie ma umocowania w przepisach. Nie można przystać na to, aby organ dysponujący uzależniał zgodę od zrealizowania przez areszt dodatkowych warunków - innych niż wskazane w przepisach.

A adwokat i radca prawny to zawody zaufania publicznego. Nie można zatem zakładać, że obrońca będzie dążył do wykorzystania kontaktu w celu bezprawnego utrudniania postępowania.

Oparcia w przepisach nie znajdują także decyzje, w których odmowę uzasadniano wcześniejszą zgodą na osobisty kontakt aresztanta z obrońcą. Skorzystanie z jednej z dopuszczalnych form kontaktu nie może być argumentem dla wykluczenia innej. Nie można też ograniczać czasu rozmowy.

Naruszenie prawa do obrony podczas widzeń z obrońcą

Do naruszenia prawa do obrony dochodzi również podczas widzeń aresztowanych i skazanych z obrońcą. Prawo do nieskrępowanego kontaktu ogranicza się udzielaniem widzeń w pomieszczeniu objętym monitoringiem. Przebieg spotkania jest obserwowany na monitorze przez funkcjonariuszy SW.

Organy więziennictwa argumentują, że monitoringiem objęty jest jedynie obraz, a nie dźwięk, co w ich ocenie jest dopuszczone. Dodają, że monitoring jest niezbędny dla zapobieżenia dostarczaniu pozbawionym wolności przedmiotów niedozwolonych przez obrońców i pełnomocników.

Sprzeciwia się temu Naczelna Rada Adwokacka. Uznała, że widzenia pod monitoringiem wizyjnym mogą prowadzić do naruszania tajemnicy adwokackiej i godzić w prawo do obrony, w prawo do swobodnego kontaktu z obrońcą oraz w prawo do rzetelnego procesu. A przepisy k.k.w. mówią o prawie do porozumiewania się skazanego i aresztowanego z obrońcą „podczas nieobecności innych osób”. Obecnością jest zaś zarówno możliwość słuchania rozmowy, jak i obserwowania jej uczestników.

Nie można też przyjąć argumentacji, że monitoring ma na celu zapobieganie dostarczania przedmiotów niedozwolonych. SW ma wszak uprawnienia do kontroli osób wchodzących do jednostki. Jeśli taki przypadek byłby ujawniony, to powinien być zgłoszony do samorządu adwokackiego i radcowskiego. NRA podała zaś, że w ostatnim roku nie było takiego sygnału od SW.

Opisane działania organów dysponujących i administracji jednostek penitencjarnych pokazują, że prawo osób pozbawionych wolności do kontaktu z obrońcą poprzez rozmowy telefoniczne oraz kontakt osobisty nie jest w pełni respektowane.

IX.517.2656.2019

Zagwarantować prawo do obrony każdemu nieletniemu. Rzecznik prosi Senat o zmianę prawa

Data: 2020-07-15
  • Prawo do obrony powinno przysługiwać nieletniemu jeszcze przed wszczęciem postępowania oraz bez względu na podstawę jego wszczęcia i w każdym jego stadium
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do senackiej komisji o odpowiednią zmianę prawa

Uwagę na problem zwrócił Zarząd Główny NSZZ Pracowników Schronisk dla Nieletnich i Zakładów Poprawczych, który zaproponował nowelizację ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Obecnie daje ona prawo do obrońcy z urzędu jedynie nieletnim kierowanym w trybie poprawczym do schronisk dla nieletnich w związku z zamiarem dalszego umieszczenia w zakładzie poprawczym. Obrońcy z urzędu nie ma zaś nieletni umieszczany w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.

Rzecznik wskazał na brak podstaw do różnicowania sytuacji prawnej nieletniego - pod kątem prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji i postanowień prawnomiędzynarodowych - z sytuacją podejrzanego, oskarżonego czy skazanego w postępowaniu karnym.

Adam Bodnar poprosił przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego o zainicjowanie odpowiedniej nowelizacji ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Powinna ona wskazywać, że prawo do obrony -  w tym prawo do korzystania z pomocy obrońcy, a gdy nie ma obrońcy, prawo do korzystania z pomocy obrońcy wyznaczonego z urzędu - winno nieletniemu przysługiwać jeszcze przed wszczęciem postępowania oraz bez względu na podstawę jego wszczęcia i w każdym jego stadium.

II.510.646.2020

Ważne inicjatywy ustawodawcze Senatu po wystąpieniach Rzecznika

Data: 2020-07-13
  • Nagrywanie czynności notarialnych w celu ograniczenia procederu oszukańczych "pożyczek”, po których seniorzy tracą swe mieszkania
  • Ułatwienia w przyznawaniu państwowej kompensaty ofiarom przestępstw
  • Łatwiejsza droga prawna dla pokrzywdzonego przestępstwem, gdy prokuratora odmawia oskarżenia sprawcy

Takie m.in. inicjatywy legislacyjne proponuje Senat, który uwzględnia wnioski  Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie zmian przepisów prawa.

Senackie komisje Ustawodawcza oraz Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, z udziałem przedstawiciela Biura RPO, zajęły się 25 czerwca 2020 r. pięcioma senackimi projektami, przygotowanymi po wystąpieniach RPO.

Subsydiarny akt oskarżenia (druk senacki nr 74)

Chodzi o sytuację, gdy prokurator nie wniósł aktu oskarżenia przeciw sprawcy przestępstwa, z czym pokrzywdzony nie zgadza się i wnosi własny, tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Po zmianie prawa z 5 października 2019 r. zanim może to uczynić, musi zaskarżyć do sądu decyzję prokuratora o odmowie wszczęcia albo o umorzeniu postępowania. Jeśli sąd je uwzględni, ale prokurator ponownie odmówi wszczęcia śledztwa lub je umorzy, pokrzywdzony musi skierować kolejne zażalenie - tym razem do prokuratora nadrzędnego. Tylko jeśli ten utrzyma postanowienie podwładnego, pokrzywdzony może skierować subsydiarny akt oskarżenia.

A jest to bardzo niekorzystne dla pokrzywdzonych przestępstwem – wskazuje Adam Bodnar. Wydłuża bowiem drogę do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia i zwiększa koszty. Pozwala też prokuratorowi na całkowite uniemożliwienie skierowania takiego aktu oskarżenia. Dlatego Rzecznik 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Senatu o zmianę prawa.

Projekt senacki – o którego uchwalenie wniosły komisje - przewiduje przywrócenie wcześniejszych przepisów. Wystarczyło wówczas, by sąd po pierwszym zażaleniu uchylił decyzję prokuratora, a ten ponownie umorzył postępowanie lub odmówił jego wszczęcia. I już wtedy pokrzywdzony mógł wnosić subsydiarny akt oskarżenia.

Przedłużanie pobytu nieletniego w schronisku (druk senacki nr 90)

Pobyt nieletniego w schronisku dla nieletnich był w praktyce przedłużany bez decyzji sądu oraz bez możliwości wnoszenia o uchylenie tego środka. Było to niezgodne ze standardami prawa do sądu, wynikającymi z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – co potwierdził wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z  30 czerwca 2015 r. w sprawie Grabowski przeciwko Polsce.

Od czasu tego wyroku Rzecznik  postulował by Minister Sprawiedliwości wykonał wyrok, skoro w praktyce po skierowaniu sprawy na rozprawę sądy nie weryfikowały potrzeby dalszego pobytu nieletniego w schronisku. Mimo pewnych zmian nadal jednak nie ma podstawy ustawowej do przedłużenia pobytu - zgodnego ze standardami.

Dlatego RPO pozytywnie ocenia propozycje Senatu, aby sąd miał obowiązek co 3 miesiące oceniać zasadność dalszego pobytu nieletniego w schronisku oraz by wydawał za każdym razem osobne postanowienie, które będzie zaskarżalne.

Komisje wniosły by Senat przyjął projekt nowelizacji.

Możliwości łączenia kar pozbawiania wolności i jej ograniczenia (druk senacki nr 76)

Chodzi o realizację wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 czerwca 2019 r. TK stwierdził, że art. 87 § 1 Kodeksu karnego w zakresie, w jakim nakłada na sąd obowiązek połączenia kar pozbawienia wolności i ograniczenia wolności oraz wymierzenia kary łącznej pozbawienia wolności, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 175 ust. 1 Konstytucji. 

Sprawa była przedmiotem wystąpienia Rzecznika do senackiej komisji 30 kwietnia 2020 r.

Podczas posiedzenia wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka zgłosiła poprawkę zgodną z propozycją RPO, by sąd miał swobodę decyzji, czy połączyć skazanemu karę pozbawienia wolności z karą ograniczenia wolności. Komisje poprawkę przyjęły i wystąpiły do Senatu o uchwalenie nowelizacji.

Przyznawanie państwowej kompensaty ofiarom przestępstw (druk senacki nr 91)

Kompensata przysługuje ofiarom niektórych przestępstw lub ich bliskim. Nie jest zadośćuczynieniem - to świadczenie pieniężne służy pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji czy pogrzebu, utraconych zarobków i innych środków utrzymania.

Według RPO instytucja ta jest wykorzystywana stosunkowo rzadko (kilkadziesiąt przypadków rocznie w skali kraju). Dlatego 4 lutego 2020 zaproponował Senatowi zmiany, przyspieszające i usprawniające jej przyznawanie, ale też zwiększające świadomość tego uprawnienia.

Senat podjął prace legislacyjne nad swym projektem noweli, który generalnie uwzględnia postulaty RPO. Dotyczy to zwłaszcza:

  • wprowadzenia maksymalnego terminu na rozpoznanie wniosku o przyznanie kompensaty,
  • rozszerzenia zakresu możliwego do przyznania zabezpieczenia o utracone zarobki lub inne środki utrzymania,
  • wprowadzenia odniesienia do możliwości uzyskania zabezpieczania bezpośrednio do ustawy o państwowej kompensacie.

Prace nad projektem komisje odłożyły na przyszłe posiedzenie z uwagi na kwestię źródła finansowania kompensat.

Nagrywanie czynności notarialnych (druk senacki nr 75)

Od kilku lat RPO  występował o taką zmianę Prawa o notariacie. Powoływał się na  konieczność ochrony obywateli przed nadużyciami, których ofiarami stają się osoby starsze oraz słabsze ekonomicznie, znajdujące się przymusowej sytuacji życiowej. Były bowiem liczne skargi na notariuszy od osób, które w wyniku niekorzystnych umów, zawieranych w formie aktów notarialnych, utraciły własność nieruchomości. Składając podpisy w kancelarii notarialnej, nie miały świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności, a w konsekwencji utrata mieszkania.

Nagrywanie pozwoliłoby ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż zamieszkiwanej nieruchomości. Pozwoli to w razie sporu na rzetelną, obiektywną ocenę. Będzie też gwarantem bezpieczeństwa zarówno dla stron jak i dla notariusza. Obecnie bowiem w praktyce nie jest możliwe ustalenie rzeczywistej treści rozmów, sposobu udzielania zapewnień i pouczeń.

Prace nad projektem, odzwierciedlającym postulat RPO, odłożono na przyszłe posiedzenie komisji z uwagi m. in. na konieczność pogłębionej analizy, czy  nagrywaniem należy objąć wszystkie czynności notarialne, czy też jedynie te, w których dochodziło-  lub może dochodzić - do nadużyć. Zdaniem RPO nagrywane muszą być te czynności, które obejmuje oświadczenie osoby o przeniesieniu własności domu lub mieszkania.

II.510.1004.2017, II.518.4.2019, II.566.2.2020, II.518.15.2014, IV.7000.100.2020

Wyjaśnienia policji ws. zatrzymań za "plakaty z Szumowskim”

Data: 2020-07-03
  • Pani Anna została zatrzymana przez policję w sprawie "plakatów z ministrem Szumowskim”. Jak podał jej adwokat, zatrzymanej uniemożliwiono kontakt z nim
  • Adwokat przybył na miejsce czynności "w końcowej fazie ich prowadzenia” - odpisała RPO policja 
  • Każdemu zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem – podkreśla Rzecznik 
  • Założenie pani Annie i drugiemu zatrzymanemu kajdanek policja tłumaczy koniecznością uniemożliwienia ich ucieczki

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości w tej sprawie, także dlatego, że do zatrzymania dwóch osób  doszło blisko po dwóch tygodniach od zdarzenia będącego przedmiotem sprawy. Oboje zakuto w kajdanki.

W ocenie Rzecznika przepisy, w tym art. 245 § 1 k.p.k. nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym, a także bezpośrednią z nimi rozmowę. Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy w danym momencie są wykonywane lub planowane czynności procesowe z jego udziałem.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia dotyczące zatrzymania pani Anny oraz drugiego zatrzymanego Bartłomieja S. Ich dane osobowe obojga przekazano mediom, które je opublikowały (na co prawo nie pozwala).  RPO poprosił o odniesienie się do także do tej kwestii.

Odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji

3 czerwca 2020 roku w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I wydano postanowienie o wszczęciu dochodzenia o czyn art. 279 § 1 kk, w sprawie zainicjowanej pisemnym zawiadomieniem spółki AMS S.A., z dnia 1 czerwca 2020 roku, dotyczącym dokonania w dniu 29/30 maja 2020 roku na terenie Warszawy kradzieży z włamaniem do 15 gablot reklamowych znajdujących się w wiatach przystankowych, poprzez otwarcie ich w nieustalony sposób, a następnie zabranie z nich w celu przywłaszczenia mienia w postaci 15 plakatów reklamowych o łącznej wartości 450 zł na szkodę AMS S.A.

W toku prowadzonych w KRP Warszawa I czynności dochodzeniowo - śledczych ustalono tożsamość jednej z osób podejrzewanych o dokonanie wymienionego czynu oraz możliwe miejsce jej pobytu.

W dniu 8 czerwca 2020 roku o godz. 20:45 na podstawie art. 244 § 1 kpk, w związku z zachodzącą obawą zatarcia śladów, niezwłocznie po ustaleniu tożsamości osoby podejrzewanej o dokonanie wskazanego przestępstwa, zatrzymano Panią Annę W. Wymienioną poinformowano o przyczynie zatrzymania oraz przysługujących prawach.

Wobec zatrzymanej, na podstawie art. 15 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej zastosowano środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, w celu udaremnienia jej ucieczki.

W miejscu pobytu Pani Anny W., funkcjonariusze KRP Warszawa I, na podstawie art. 219 kpk i w trybie określonym w art. 220 § 3 kpk dokonali przeszukania jej osoby oraz zajmowanych przez nią pomieszczeń. W toku przeszukania zabezpieczono rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie. Na miejsce czynności, w końcowej fazie ich prowadzenia, przybył adwokat Radosław B. Pani Annie W., zgodnie z jej żądaniem, umożliwiono bezpośredni kontakt z adwokatem. Następnie wymieniona została doprowadzona do siedziby KRP Warszawa I.

Po sporządzeniu protokołu zatrzymania, w związku ze zgłoszonym żądaniem, Pani Annie W., ponownie umożliwiono kontakt ze wskazanym przez nią prawnikiem. O zatrzymaniu Pani Anny W., powiadomiono prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. Dalsze czynności procesowe z udziałem zatrzymanej wykonywali funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego Komendy Stołecznej Policji.

W dniu 9 czerwca 2020 roku adwokat Radosław B., w Komendzie Stołecznej Policji zgłosił prośbę o kontakt z zatrzymaną Anną W. W tym czasie wymieniona przebywała w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych. Prośba została przekazana zatrzymanej, która oświadczyła, że nie potrzebuje bezpośredniego kontaktu z adwokatem, natomiast żąda jego obecności w chwili wykonywania z jej udziałem czynności procesowych. O treści oświadczenia Pani Anny W. poinformowano adwokata Radosława B.

W dniu 10 czerwca 2020 roku, w trakcie wykonywania z zatrzymaną czynności procesowych przez funkcjonariuszy Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego KSP uczestniczył w nich adwokat Radosław B. Po wykonaniu czynności w dniu 10 czerwca 2020 roku o godz. 14.30 Pani Anna W. została zwolniona.

Czas trwania zatrzymania Pani Anny W. podyktowany był i uzasadniony koniecznością wykonania niezbędnych czynności procesowych wynikających z toku - prowadzonego postępowania przygotowawczego oraz był zgodny z art. 248 § 1 kpk.

Ponadto informuję, że w tej samej sprawie zatrzymano jeszcze jedną osobę podejrzewaną o dokonanie wskazanego przestępstwa, tj. pana Bartłomieja S. Wymieniony został zatrzymany na podstawie art. 244 § 1 kpk w dniu 9 czerwca 2020 roku o godz. 16.00 wobec zachodzącej obawy zatarcia śladów, do sprawy l.dz. D-ll-2758/20.

Na podstawie art. 15 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej zastosowano wobec Pana Bartłomieja S. środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek w celu udaremnienia jego ucieczki.

W toku przeszukania mieszkania, samochodu oraz osoby Pana Bartłomieja S. zatrzymano rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie. Podczas sporządzania protokołu zatrzymania Pana Bartłomieja S. obecny był adwokat Paweł M. W dniu 10 czerwca 2020 roku po wykonaniu czynności procesowych Pan Bartłomiej S. o godz. 15.00 został zwolniony.

W dniu 17 czerwca 2020 roku do Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP wpłynęło zażalenie na zatrzymanie Pani Anny W., które w dniu 18 czerwca 2020 roku zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, celem przekazania zgodnie z właściwością do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie.

Pan Bartłomiej S. do chwili obecnej nie złożył do Sądu zażalenia na zatrzymanie.

Odnosząc się do pytania o rzeczy zatrzymane w trakcie dokonanych przeszukań oraz prośby o przekazanie kopii protokołów zatrzymania Pani Anny W. i Pana Bartłomieja S. informuję, że zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest możliwe udostępnienie szczegółowych informacji oraz kopii protokołów, z uwagi na fakt, że w powyższej sprawie wobec wymienionych osób prowadzone jest postępowanie przygotowawcze i dotychczas nie zapadły w nim rozstrzygnięcia – podsumował Komendant Stołeczny Policji.

II.519.726.2020

Projekty pouczeń dla stron postępowań karnych nadal mają braki. Rzecznik pisze do MS

Data: 2020-06-25
  • Wzory pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego, pokrzywdzonego i świadka w postępowaniu karnym zostały przez resort sprawiedliwości poprawione – przyznaje RPO
  • Prawidłowo zmieniono ich formę i uproszczono język 
  • Pouczenia nadal jednak nie informują o prawie do obrońcy już od najwcześniejszych etapów postępowania karnego – zgodnie z dyrektywami europejskimi
  • Zawierają też mylną informację, jakoby ubieganie się o obrońcę z urzędu było możliwe dopiero po skierowaniu aktu oskarżenia

W 2019 r. Minister Sprawiedliwości przesłał Rzecznikowi Praw Obywatelskich do zaopiniowania projekty rozporządzeń w sprawie określenia wzorów pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego, pokrzywdzonego oraz świadka w sprawach karnych. RPO ocenił, że są one napisane hermetycznym językiem; niezrozumiałe dla osób bez wykształcenia prawniczego oraz nie spełniają wymogów prawa europejskiego. 6 listopada 2019 r. Rzecznik przedstawił ministrowi swe uwagi

10 czerwca 2020 r. RPO dostał do oceny kolejne projekty tych pouczeń. Uległy one wyraźnej modyfikacji w porównaniu do ubiegłorocznych.

We wzorach pouczeń prawidłowo zmieniono formę wypowiedzi oraz co do zasady uproszczono jej język. Choć obecna treść wzorów pouczeń nie stanowi już prostej parafrazy przepisów Kodeksu postępowania karnego, to konieczne jest dokonanie kilku istotnych poprawek.

Wzór pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego w postępowaniu karnym

Już w listopadzie 2019 r. RPO sygnalizował o braku informacji, że podejrzany ma prawo do pomocy adwokata lub radcy prawnego i przysługuje mu ono już od pierwszej chwili zatrzymania. Mówi o tym dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Wskazanie, że o obrońcę z urzędu można się ubiegać w terminie 7 dni od złożenia aktu oskarżenia wprowadza w błąd co do rzeczywistego zakresu prawa do korzystania z pomocy obrońcy z urzędu. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania - prawo do żądania ustanowienia obrońcy z urzędu aktualizuje się już w momencie pozbawienia wolności, czyli zatrzymania lub przeprowadzenia określonych czynności dowodowych, w której podejrzany może lub musi uczestniczyć. Jeśli któraś z tych okoliczności wystąpi jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego, podejrzany nabywa prawo żądania przyznania mu obrońcy z urzędu.

Dyrektywa ta wymaga, aby pomoc obrońcy z urzędu była zapewniona bez zbędnej zwłoki, najpóźniej przed przesłuchaniem przez policję, inny organ ścigania lub organ sądowy, lub przed przeprowadzeniem czynności dochodzeniowo-śledczych lub dowodowych.

Wobec upływu terminu implementacji obu dyrektyw (odpowiednio 27 listopada 2016 r. oraz 25 maja 2019 r.), uprawnienia z nich wynikające znajdują zastosowanie wobec obywateli w stosunkach wertykalnych bezpośrednio, nawet jeśli nie zostały wdrożone do prawa krajowego. Obowiązkiem organów państwa jest zaś rzetelne poinformowanie obywateli o rzeczywiście przysługujących im prawach.

Tymczasem projektowane brzmienie pouczenia nie informuje o prawie korzystania z pomocy adwokata lub radcy prawnego już od najwcześniejszych etapów postępowania karnego, a w szczególności przed pierwszym przesłuchaniem, oraz zawiera mylną informację, jakoby możliwość ubiegania się o obrońcę z urzędu aktualizowała się dopiero po skierowaniu aktu oskarżenia.

Wzór pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach pokrzywdzonego w postępowaniu karnym

Już w 2019 r. RPO sygnalizował, że dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw wskazano, że „przekazywane informacje powinny być wystarczająco szczegółowe, by zagwarantować traktowanie ofiar z szacunkiem oraz umożliwić im podejmowanie świadomych decyzji co do udziału w postępowaniu. W tym kontekście szczególnie istotne znaczenie mają informacje umożliwiające ofierze poznanie aktualnego stanu postępowania. Dotyczy to również informacji pozwalających ofierze uzyskać prawa strony (stać się oskarżycielem posiłkowym) w postępowaniu sądowym.

We wzorze pouczeń całkowicie pominięto wskazanie konsekwencji prawnych niezłożenia oświadczenia przez pokrzywdzonego, że będzie on działał w charakterze oskarżyciela posiłkowego w wyznaczonym przez ustawę karną procesową terminie. Pokrzywdzony nie będzie mógł zatem w sposób świadomy korzystać ze swych uprawnień kierując się tylko tym, co zawarto we wzorze pouczeń.

Wzór dotknięty jest zasadniczą wadą. Mianowicie art. 4 dyrektywy 2012/29/UE wskazuje, że wszelkie pouczenia skierowane do pokrzywdzonego powinny zawierać każdorazowo informację dotyczącą tego, „w jaki sposób i na jakich warunkach” pokrzywdzony może uzyskać określoną ochronę prawną czy też skorzystać z przysługujących mu uprawnień. Tymczasem wzór ogranicza się do opisu uprawnień po stronie pokrzywdzonego, ale nie wskazuje „w jaki sposób i na jakich warunkach” pokrzywdzony może z tych uprawnień skorzystać.

Wzór pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach świadka w postępowaniu karnym

Projekt milczy na temat zwrotu jakich konkretnie kosztów (podróży, noclegu, utrzymania, utraconego zarobku lub dochodu) może dochodzić świadek. A art. 618k § 4 k.p.k. stanowi wymóg udzielenia wyczerpującego pouczenia dotyczącego możliwości dochodzenia zwrotu kosztów podróży zarówno świadkowi, jak i osobie mu towarzyszącej. Projekt nie czyni zadość temu wymogowi.

II.5150.5.2019

Stołeczna policja nie sporządza protokołów zatrzymania demonstrantów. Adam Bodnar: to naruszenie praw obywatelskich

Data: 2020-06-23
  • Stołeczna policja nie sporządza protokołów zatrzymań osób, które faktycznie - choćby na krótko- pozbawiono wolności
  • A protokół umożliwia danej osobie złożenie zażalenia do sądu
  • Takie naruszenia praw i wolności obywatelskich dotyczą osób, które pokojowo manifestują poglądy i przekonania niewygodne dla władz - np. "rowerzystki spod Trójki”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę rowerzystki, zatrzymanej 23 maja 2020 r. w Warszawie pod siedzibą Programu 3 Polskiego Radia. Odmówiła ona podania danych personalnych, wobec czego policjanci podjęli decyzję o doprowadzeniu jej do komendy.

Ponieważ nie chciała dobrowolnie wejść do radiowozu, użyto wobec niej środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej; wraz z nią zabrano i rower. W komendzie podała swoje dane, a po ich potwierdzeniu została zwolniona. Nie sporządzono protokołu zatrzymania osoby. W związku z popełnieniem przez nią wykroczenia z art. 65 i 54 Kodeksu wykroczeń zastosowano wobec niej pouczenie na podstawie art. 41 k.w.

W ocenie RPO nasuwa to poważne wątpliwości co do zgodności działań policjantów z prawem. Nie ulega bowiem wątpliwości, że rowerzystka została zatrzymana na podstawie art. 45 § 1 pkt 2 k.p.s.w.  w celu ustalenia jej tożsamości. Pomimo to nie został sporządzony protokół zatrzymania.  Nie ma przy tym znaczenia, że czynności zakończono w trybie art. 41 k.w. Nie ma również znaczenia okres jej faktycznego pozbawienia wolności.

Adam Bodnar przypomina, że Europejski Trybunał Praw Człowieka wiele razy  orzekał w sprawach dotyczących naruszenia art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (zasady pozbawienia wolności).

W jednej z takich spraw ETPC zauważył, że mimo iż czas zatrzymania i przeszukania każdego ze skarżących nie przekroczył 30 minut, to byli oni całkowicie pozbawieni wolności przemieszczania się. W takich sprawach ETPC uznawał, że istniał element przymusu, który - niezależnie od krótkiego czasu zatrzymania - był decydujący dla pozbawienia wolności w rozumieniu art. 5 ust. 1 Konwencji.

RPO przypomina też sytuację z 11 listopada 2017 r., gdy kilkadziesiąt osób, protestujących przeciw Marszowi Niepodległości, przewieziono z ul. Smolnej do komendy, a tylko wobec dwóch sporządzono protokoły zatrzymania.

Wiele z pozostałych osób – mimo braku protokołu – złożyło zażalenia na zatrzymanie. W większości przypadków sąd uznał, że do zatrzymania doszło i rozpoznał zażalenia. Stwierdzał, że zatrzymania były niezasadne i nieprawidłowe lub co najmniej nieprawidłowe. Nieprawidłowość polegała na niesporządzeniu protokołów zatrzymań, a zatrzymani nie otrzymali stosownych pouczeń oraz informacji o przyczynach zatrzymania.

Dlatego Adam Bodnar za niepokojące uznaje, że mimo to w dalszym ciągu w stołecznym garnizonie policji dochodzi do naruszeń praw i wolności obywatelskich w podobnych sytuacjach –  wobec osób, które w sposób pokojowy manifestują poglądy i przekonania niewygodne lub nieaprobowane przez władze.

Przekazując komendantowi stołecznemu policji nadinsp. Pawłowi Dobrodziejowi te uwagi, RPO poprosił go o stanowisko i informację o ewentualnie podjętych działaniach.

 II.519.623.2020

Zatrzymana za ”plakaty z Szumowskim”- bez prawa do kontaktu z adwokatem. Interwencja RPO

Data: 2020-06-10
  • Pani Anna została zatrzymana przez policję w związku ze sprawą „plakatów z ministrem Szumowskim”. Jak podał jej adwokat, zatrzymanej uniemożliwiono kontakt z nim
  • Każdemu zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem – podkreśla RPO
  • Ma on wątpliwości także dlatego, że do zatrzymania doszło blisko po dwóch tygodniach od zdarzenia będącego przedmiotem sprawy. Kobietę zakuto w kajdanki
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta stołeczną policję o przyczyny zatrzymania pani Anny

9 czerwca 2020 r. do RPO zwrócił się adwokat, prosząc o podjęcie działań w związku z zatrzymaniem 8 czerwca pani Anny przez stołeczną policję. Jak podał adwokat, zatrzymanej uniemożliwiono kontakt z nim, co uzasadniono  „brakiem wykonywania czynności procesowych z jej udziałem”.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, obowiązujące przepisy, w tym art. 245 § 1 k.p.k. nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym, a także bezpośrednią z nimi rozmowę. Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy w danym momencie są wykonywane lub planowane czynności procesowe z jego udziałem.

Prawo zatrzymanego do kontaktu z prawnikiem wynika także z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Kwestia implementacji tej dyrektywy była przedmiotem wystąpień RPO do Ministra Sprawiedliwości. Odpowiedzi nie w pełni rozwiały wątpliwości co do pełnego zakresu implementacji przepisów dyrektywy do prawa krajowego.

W odpowiedzi Ministra z 4 listopada 2019 r. na ostatnie wystąpienie RPO stwierdzono m.in.: „przypadki, gdy adwokat nie jest zapewniany przed przesłuchaniem, nie wynikają z ułomności przepisów, lecz niewłaściwej praktyki ich stosowania. Ponieważ chodzi tu przede wszystkim o niewłaściwe stosowanie prawa przez funkcjonariuszy policji, kwestia leży poza kompetencjami Ministra Sprawiedliwości.”

W sprawie pani Anny wątpliwości Rzecznika budzą też opisane w mediach okoliczności zatrzymania. Według mediów, doszło do tego po upływie blisko dwóch tygodni od zdarzenia będącego przedmiotem sprawy, wieczorem. Zatrzymaną zakuto w kajdanki.

W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia dotyczące tego zatrzymania.

Poprosił o podanie,  jakie okoliczności faktyczne i prawne stanowiły podstawę do podjęcia decyzji o zatrzymaniu, ze szczególnym uwzględnieniem, które z przesłanek zatrzymania wymienione w art. 244 § 1 k.p.k. znalazły zastosowanie w tym przypadku.

Ponadto Rzecznik wystąpił o odniesienie się do zarzutu adwokata co  do odmowy umożliwienia zatrzymanej kontaktu z adwokatem oraz do kwestii podstaw prawnych i adekwatności środków przymusu bezpośredniego zastosowanych wobec zatrzymanej. Wniósł też o nadesłanie kopii protokołu zatrzymania oraz o informację, czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie.

Niezależnie od tego, RPO poprosił o informacje, czy w tej sprawie policja  dokonała innych zatrzymań, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań oraz czy, jaki i na jakiej podstawie faktycznej i prawnej w trakcie czynności stosowane były wobec zatrzymanych środki przymusu bezpośredniego.

II.519.726.2020

 

Senat wzywa władze do przestrzegania zasady równości wobec prawa i dziękuje RPO

Data: 2020-06-03
  • Senat wzywa władze, aby w stanie epidemii nie stosować prawa stronniczo, uprzywilejowując rządzących i ich zwolenników wobec reszty obywateli. Z niepokojem ocenia nierówne traktowanie w egzekwowaniu ograniczeń prawa do zgromadzeń publicznych
  • Państwo, w którym rządzący mają więcej praw od obywateli, przestaje być państwem w pełni demokratycznym – głosi uchwała Izby
  • Podzielono w niej zdanie Rzecznika Praw Obywatelskich, że w czasie epidemii „bezpodstawne legitymowanie, zatrzymania prewencyjne, mandaty, nakładanie kar przez sanepid stały się formą represji”
  • Wyrażono też uznanie RPO za wystąpienia do rządu o wyjaśnienie arbitralnego stosowania prawa podczas stanu epidemii

Podczas debaty późnym wieczorem 3 czerwca 2020 r. nad uchwałą, jej zwolennicy wskazywali m.in. na rozbijanie przez policję manifestacji opozycji i „strajku przedsiębiorców”, a zarazem na bierność przy obchodach rocznicy 10 kwietnia. Argumentowali, że ci, którzy wprowadzają ograniczenia, sami ich nie przestrzegają. Podkreślali też drakońskie kary Sanepidu. Senat ma obowiązek zwrócić na to wszystko uwagę, bo prawo ma być równe dla wszystkich i służyć przede wszystkim ludziom, a nie władzy.

Senatorowie PiS byli przeciwni uchwale jako "atakowi na instytucje państwowe”, zawierającemu "niedopuszczalne ocenne sfomułowania”. - Choć kary były za wysokie; oddaję honor służbom RPO, które próbują to odkręcić - mówił Jerzy Czerwiński.

Zabierając głos w dyskusji, zastępca RPO Stanisław Trociuk wskazał na problem prowadzenia postępowań administracyjnych ws. kar pieniężnych. Do Biura RPO wpływa bardzo wiele skarg od osób ukaranych. Jedną z nich była emerytka pobierająca 1400 zł emerytury, ukarana karą 12 tys. zł za to, że znalazła się w parku, wychodząc za psem.

Jest kilkanaście spraw, w których RPO bądź odwołuje się od takich decyzji Sanepidu, bądź przystępuje do skarg obywateli. Dwie decyzje już uchylono w trybie autokontroli.  A kary opierają się jedynie na przekazanych Sanepidowi notatkach służbowych policji – do czego nie ma ona podstawy prawnej.

W głosowaniu nad uchwałą krótko po północy poparło ją 50 senatorów, przeciw było 2, a nikt nie wstrzymał się od głosu.

We wcześniejszym punkcie obrad Senatu wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przedstawił informację o zatrzymaniach dokonywanych przez Policję podczas demonstracji w okresie pandemii, zwłaszcza 16 maja w Warszawie podczas tłumienia „strajku przedsiębiorców”, w tym o zatrzymaniu senatora Jacka Burego. Resort uznał te działania za zgodne z prawem, profesjonalne i adekwatne do sytuacji. Wielu senatorów z tym polemizowało.

Stanisław Trociuk wskazywał, że zakaz zgromadzeń wprowadzono na podstawie rozporządzenia. Tymczasem wolność zgromadzeń publicznych jest zapisana w Konstytucji. A to sprawia, że ich zakaz jest możliwy tylko w stanach nadzwyczajnych – na co RPO już kilka razy wskazywał rządowi.

ZRPO przypomniał, że prezydent Warszawy nie zakazał manifestacji przedsiębiorców, lecz odmówił ich rejestracji. Oni to zaskarżyli do sądu, a RPO dwa razy przyłączył się do tych postępowań. Sądy skargi odrzuciły. W uzasadnieniach stwierdzono jednak bezczynność prezydenta stolicy oraz wskazano na wątpliwość co do zgodności rozporządzeń z Konstytucją.

Uchwała Senatu wzywająca do przestrzegania w czasie epidemii zasady równości wobec prawa

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 32 stanowi: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”. Senat Rzeczypospolitej Polskiej z najgłębszym niepokojem o stan państwa stwierdza, że podczas stanu epidemii organy administracji rządowej łamią tę świętą zasadę demokracji.

Podczas stanu epidemii ograniczono szereg praw i wolności obywatelskich. Senat protestuje przeciw temu, że wprowadzone obostrzenia stosowane są przez niektóre organy administracji rządowej w sposób uznaniowy i nierówny. Nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym jest sytuacja, gdy organy inspekcji sanitarnej karzą – tylko na podstawie notatek policjantów – za nieprzestrzeganie reguł stanu epidemii obywateli mandatami nawet do 10 tysięcy złotych, tymczasem po ewidentnych przypadkach złamania przepisów epidemicznych przez polityków obozu rządzącego organy te nie interweniują.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej patrzy też z niepokojem na nierówne traktowanie w egzekwowaniu ograniczeń prawa do zgromadzeń publicznych. Policja z całą surowością, a nawet brutalnością, rozbijała w ostatnich tygodniach pokojowe manifestacje opozycyjne wobec rządu, zwłaszcza demonstracje „strajku przedsiębiorców”. Niektórych ich uczestników, w tym kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wywieziono wiele kilometrów od Warszawy.

Podczas manifestacji w dniu 16 maja policja naruszyła immunitet parlamentarny senatora, wpychając go siłą do radiowozu. Tymczasem zgromadzenia organizowane mimo zakazów przez polityków partii rządzącej były przez policję tolerowane, a nawet ochraniane. Senat stwierdza, że takie arbitralne postępowanie organów państwowych, zwłaszcza służb podległych Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrowi Zdrowia, podważa zaufanie obywateli do państwa.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej podziela zdanie Rzecznika Praw Obywatelskich, że w czasie epidemii „bezpodstawne legitymowanie, zatrzymania prewencyjne, mandaty, nakładanie kar przez sanepid stały się formą represji”. Senat wyraża uznanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich za wielokrotne wystąpienia do organów administracji rządowej z wnioskami o wyjaśnienia przypadków arbitralnego stosowania prawa podczas stanu epidemii. Niepokój budzi brak odpowiedzi wielu tych instytucji, w tym Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Senat Rzeczypospolitej Polskiej apeluje do Rady Ministrów i innych instytucji państwowych, by w stanie epidemii nie stosować prawa stronniczo, uprzywilejowując rządzących i ich zwolenników wobec reszty obywateli. Państwo, w którym rządzący mają więcej praw od obywateli, przestaje być państwem w pełni demokratycznym.

Koronawirus. Widzenia osadzonych z bliskimi wstrzymane. RPO: mogą je zastąpić komunikatory typu Skype

Data: 2020-06-02
  • Z powodu wstrzymania widzeń wobec stanu epidemii osoby pozbawione wolności mają ograniczone możliwości podtrzymywania więzi rodzinnych
  • Zdaniem RPO powinni mieć oni prawo realizacji przysługującego im widzenia za pośrednictwem komunikatora Skype lub innej technologii wideo
  • A taki sposób kontaktu wydaje się bezpieczniejszy niż rozmowa telefoniczna, bo funkcjonariusz Służby Więziennej ma większą kontrolę nad sytuacją

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął postulat adwokata skierowany do Ministerstwa Sprawiedliwości. Chodzi o sytuację osób tymczasowo aresztowanych, które z uwagi na wstrzymanie realizacji widzeń w jednostkach penitencjarnych - z powodu konieczności zapobiegania szerzeniu się epidemii COVID-19 - mają ograniczone możliwości podtrzymywania więzi rodzinnych.

Propozycja adwokata zakłada, że w przypadku podjęcia przez dyrektora jednostki penitencjarnej decyzji o ograniczeniu lub zakazie widzeń osób pozbawionych wolności z członkami ich rodzin, osoby tymczasowo aresztowane, po uzyskaniu zgody, miałyby możliwość realizacji prawa do kontaktu z rodziną i innymi bliskimi za pośrednictwem systemów łączności internetowej tj. komunikatora Skype.

W sprawie negatywne stanowisko zajął Departament Legislacyjny Prawa Karnego MS. Wskazano, że umożliwienie aresztowanym korzystania z systemów łączności stoi w sprzeczności z celem wykonywania aresztu, jakim jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania karnego. Podkreślono, że obecny stan epidemii nie pozwala ocenić, na jaki czas byłoby możliwe wprowadzenie proponowanych rozwiązań. Dodano, że wiązałoby się to m.in. z koniecznością dodatkowych kosztów SW związanych z wyposażeniem w odpowiednie urządzenia.

RPO przedstawia jednak Ministrowi Sprawiedliwości argumenty przemawiające za całościowym przeanalizowaniem korzystania przez osoby skazane i aresztowane z komunikatora internetowego - w ramach realizacji prawa do utrzymywania kontaktu z rodziną za pomocą widzeń.

Obecnie, w zależności od typu zakładu karnego, skazani mogą korzystać ze Skype od jednego do kilku razy w miesiącu, przez czas od 10 minut do godziny. A SW dostrzega okoliczności, w których realizacja spotkania skazanego z bliskimi za pośrednictwem komunikatora internetowego jest niezbędna, by mógł on utrzymać relacje z członkami rodziny.

Jedną z nich jest odbywanie kary w zakładzie znajdującym się w znacznej odległości od miejsca zamieszkania rodziny – co prowadzi do ograniczenia kontaktów rodzinnych. Znaczenie ma też fakt, że osoby odwiedzające to również osoby w podeszłym wieku, osoby z niepełnosprawnościami bądź matki z małymi dziećmi, dla których dalsza podróż  wiąże się z dużymi trudnościami.

Niekiedy rodzina osoby będącej w izolacji więziennej na stałe zamieszkuje poza granicami Polski. Odwiedziny w takim przypadku, dwa albo trzy razy w miesiącu, zgodnie z przysługującym skazanemu prawem, wiążą się nie tylko ze znacznymi kosztami podróży i zakwaterowania, ale ich realizacja jest właściwie nie do pogodzenia z organizacją codziennego życia.

Inną kwestią jest sytuacja małżonków lub konkubentów, jednocześnie odbywających karę pozbawienia wolności. Dziś przepisy nie przewidują widzeń osób przebywających w odrębnych zakładach karnych. Małżonkowie mają wprawdzie możliwość kontaktu telefonicznego, po zgodzie dyrektora jednostki, jednakże co do zasady nie mogą realizować swojego prawa do korzystania z aparatu telefonicznego na zasadach określonych w porządku wewnętrznym.

Ograniczone możliwości kontaktu dostrzegalne są również, gdy dzieci osoby pozbawionej wolności przebywają w domu dziecka bądź placówce opiekuńczo-wychowawczej.

We wszystkich tych przypadkach, komunikacja za pośrednictwem Skype byłaby dogodnym rozwiązaniem. Stanowiłoby namiastkę bliskości, jakiej mogliby doświadczyć w trakcie bezpośredniego widzenia. A serdeczne relacje osadzonych z rodziną są kluczowe w procesie wykonywania kary pozbawienia wolności. Władze więzienne winny zatem pomagać osadzonemu w utrzymywaniu tych więzi.

Dlatego, ze względu na to, że prawo realizacji widzeń z rodziną i osobami bliskimi mieści się w zakresie określonego w art. 47 Konstytucji prawa do ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego, RPO za zasadne uznaje wprowadzenie unormowań na poziomie ustawy, które zagwarantują skazanym realizację przysługującego im widzenia regulaminowego za pośrednictwem komunikatora Skype lub innej technologii video.

Większe obostrzenia co do kontaktu ze światem zewnętrznym obowiązują w stosunku do osób tymczasowo aresztowanych. Zgodę na widzenie lub na kontakt telefoniczny wydaje organ, do którego dyspozycji pozostaje. Aresztowani bardzo często nie otrzymują jednak zgody na korzystanie z aparatu telefonicznego, a w przypadku obcokrajowców - z uwagi na ograniczone możliwości kontroli rozmów - właściwie jest to regułą.

Pożądane jest zatem stworzenie tymczasowo aresztowanym możliwości utrzymywania kontaktu z bliskimi za pomocą wideokonferencji. Spełniałoby to warunki określone w art. 217 § 2 k.k.w., zgodnie z którym widzenia odbywają się pod nadzorem funkcjonariusza Służby Więziennej. 

Ponadto widzenie za pośrednictwem wideokonferencji wydaje się bezpieczniejse niż prowadzenie rozmów telefonicznych. Funkcjonariusz SW ma bowiem wtedy większą kontrolę nad zachowaniem aresztowanego i  możliwość natychmiastowej reakcji.

Posłuży to także do zwiększenia bezpieczeństwa jednostki penitencjarnej. SW od lat podejmuje działania w celu zapobieżenia przenikaniu przedmiotów niedozwolonych i substancji niebezpiecznych do zakładów karnych. Wzrost liczby widzeń realizowanych w formie, która nie wymaga wejścia osoby odwiedzającej na teren więzienia, przyczyniłby się do zmniejszenia liczby takich prób. 

W przypadku wprowadzenia takiego rozwiązania, osadzony mógłby wybrać, czy przysługujące mu widzenie zrealizuje w formie bezpośredniej, czy też za pośrednictwem komunikatora internetowego. A jednostki penitencjarne są dostosowane do tej formy komunikacji i realizują ją w przypadku osób skazanych. W związku ze wstrzymaniem widzeń wobec zagrożenia epidemicznego, zwiększono bowiem dostępność kontaktu skazanych z rodziną za pośrednictwem komunikatora Skype.  

Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o podjęcie inicjatywy legislacyjnej - tak by Kodeks karny wykonawczy dawał prawo skazanym i tymczasowo aresztowanym do realizacji widzenia z bliskimi za pośrednictwem komunikatorów zapewniających przekaz obrazu i dźwięku.

 IX.517.665.2020

RPO do komendanta stołecznej policji: zatrzymanie dziennikarza 8 maja - z naruszeniem prawa

Data: 2020-06-01
  • Odpowiedź policji ws. dziennikarza, zatrzymanego podczas obsługi protestu przedsiębiorców 8 maja w Warszawie, wskazuje na naruszenie prawa
  • Dziennikarz, którego przewieziono do Komendy Policji w Wołominie, przez dwie godziny był faktycznie pozbawiony wolności osobistej
  • Rzecznik z dezaprobatą przyjmuje praktykę transportowania osób zatrzymanych w centrum Warszawy do komendy poza granicami miasta
  • RPO zwrócił się do policji o bardziej wnikliwe zbadanie całej sprawy

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" Paweł Rutkiewicz został zatrzymany przez policję podczas protestu przedsiębiorców, gdy wykonywał swe obowiązki. Był w środku grupy demonstrantów, którą otoczył kordon policji. Informował policjantów, kim jest i co robi. Mimo to został wywieziony do komendy w Wolominie.

Zaniepokojony tym RPO poprosił o wyjaśnienia. W piśmie do Komendanta Stołecznego Policji podkreślał, że status dziennikarzy gwarantuje, iż nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu. Przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest bowiem jednym z kluczowych zadań mediów, a organy państwa nie mogą utrudniać dziennikarzom wykonywania pracy.

Swoboda relacjonowania demonstracji ma istotne znaczenie także dla wolności zgromadzeń. Obecność mediów podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić.

W odpowiedzi z 25 maja 2020 r. komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej napisał, że przystępując do czynności służbowych, policjant przedstawił się i podał podstawę prawną swych działań. Paweł Rutkiewicz nie informował zaś policjantów, że jest dziennikarzem. W związku z koniecznością przeprowadzenia dalszych czynności, po zakończeniu legitymowania, udał się on dobrowolnie do pojazdu służbowego. Przetransportowany do Komendy Policji w Wołominie, ujawnił, że jest dziennikarzem. W wyniku tego został natychmiast zwolniony, bez wykonywania jakichkolwiek czynności. Według komendanta Paweł Rutkiewicz „nie został zatrzymany”.

Na łamach „GW” dziennikarz stwierdził zaś, że żaden policjant nie przedstawił mu się i nie podał podstawy prawnej legitymowania – do którego w ogóle nie doszło, bo pierwsza prośba o dokumenty padła dopiero na komendzie w Wołominie. A przed odjazdem furgonetki upewnił się u policjanta, czy wie, że jest dziennikarzem.  Legitymację dziennikarską pokazał zaś, jak tylko poczuł na ramieniu rękę policjanta. Sądząc, że jest to jasne, nie wymachiwał nią na prawo i lewo.

Jak podkreśla RPO, przebieg wydarzeń dziennikarz przedstawia więc odmiennie niż komendant. W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta o ustalenie, jaki był rzeczywisty przebieg wydarzeń.

A odpowiedź komendanta wskazuje, że czynności wobec dziennikarza zostały podjęte z naruszeniem prawa. Wynika z niej, że po wylegitymowaniu dziennikarza przewieziono do Komendy Policji w Wołominie i faktycznie przez dwie godziny był pozbawiony wolności osobistej. Równocześnie komendant stwierdza, że dziennikarz nie został zatrzymany.

- Twierdzenia te nie są jednak wiarygodne w świetle obowiązującego prawa. Skoro bowiem znana była już (w związku wylegitymowaniem) tożsamość osoby fizycznej oraz wskazano, że podstawą czynności służbowych jest popełnienie przez osobę już wylegitymowaną wykroczenia z art. 54 k. w., dalsze nakazanie pozostawania do dyspozycji policji (a tym bardziej transport do komendy znajdującej się w innej miejscowości) nosi wszelkie znamiona zatrzymania, niezależnie od tego, czy z tych czynności został sporządzony stosowny protokół - podkreśla Stanisław Trociuk.

Ponadto Rzecznik z dezaprobatą przyjmuje praktykę policji, polegającą na transportowaniu osób zatrzymanych w centrum Warszawy do komendy poza granicami administracyjnymi miasta. Czynności z zatrzymanym można było bowiem przeprowadzić w Warszawie.

Niezależnie od samej zasadności czy też bezzasadności zatrzymania, praktyka ta w sposób oczywisty ingeruje w konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji).

VII.716.5.2020

Koronawirus. RPO pyta o działania policji 8 maja w stolicy, w tym zatrzymanie dziennikarza

Data: 2020-05-11
  • Dziennikarz w ramach swych obowiązków relacjonował drugi dzień protestu przedsiębiorców w stolicy 8 maja. Był w środku grupy demonstrantów, którą otoczył kordon policji
  • Wykorzystując środki przymusu bezpośredniego, funkcjonariusze zatrzymali kilkadziesiąt osób, w tym także i dziennikarza 
  • Zdaniem RPO może to naruszać wolność mediów i jest sprzeczne ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" został zatrzymany przez policję podczas protestu przedsiębiorców w Warszawie  8 maja 2020 r., gdy wykonywał swe obowiązki. Paweł Rutkiewicz informował policjantów, kim jest i co robi. Zaniepokojony tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi stołeczną policję o wyjaśnienia.

W trakcie interwencji policji zatrzymano kilkadziesiąt osób, w tym po raz drugi tego samego dnia kandydata na prezydenta RP Pawła Tanajno. Wobec protestujących miały zostać użyte m.in. granaty hukowe. Na wyposażeniu interweniujących oddziałów było także urządzenie LRAD (Long Range Acoustic Device), mające zastosowanie do rozpraszania demonstracji za pomocą dźwięków wysokiej częstotliwości, którego użycia nie przewidują  przepisy polskiego prawa. 

RPO pyta zatem:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób, w tym jaka była podstawa faktyczna użycia granatów hukowych;
  • jaki był cel i sposób wykorzystania urządzenia LRAD podczas działań;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  •  ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.  

 

Rzecznik w piśmie do Komendanta Stołecznego Policji podkreśla, że status dziennikarzy gwarantuje, że nie zostaną oni potraktowani jako jedna ze stron konfliktu. Przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest bowiem jednym z kluczowych zadań mediów jako tzw. „publicznego stróża”  (ang. public watchdog) w demokratycznym społeczeństwie. Oznacza to zatem, że organy państwa nie mogą utrudniać dziennikarzom wykonywania pracy.

Swoboda relacjonowania demonstracji ma istotne znaczenie także dla wolności zgromadzeń. Obecność mediów podczas demonstracji służy m.in. przekazywaniu rzetelnych informacji, ale także monitorowaniu i nagłaśnianiu ewentualnych nieprawidłowości, w tym naruszeń praw człowieka, które mogą wystąpić.

Rzecznik przywołał  wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w których wskazano, że karanie pracujących na demonstracjach dziennikarzy prowadzi do naruszenia ich prawa do gromadzenia informacji jako ważnego elementu pracy dziennikarskiej, który podlega równie silnej ochronie, jak opublikowanie informacji. Należy ponadto przypomnieć, że prawo do relacjonowania demonstracji przysługuje dziennikarzom niezależnie od tego, czy zgromadzenia mają legalny charakter, czy pokojowy przebieg. Zaś sam wymóg zapewnienia dziennikarzom bezpieczeństwa obejmuje przede wszystkim powstrzymanie się m.in. przez organy państwa (policję, inne służby porządkowe) od stosowania wobec dziennikarzy nieuzasadnionych środków przymusu.

Sposób działania policji w przypadku demonstracji z 8 maja budzi wątpliwości z punktu widzenia wolności prasy wyrażonej w Konstytucji (art. 14 w związku z art. 54), w także w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela (art. 10).

A rolą organów państwa w urzeczywistnianiu wolności prasy jest także zapobieganie przemocy i zapewnienie bezpiecznego otoczenia dla dziennikarzy, aby umożliwić im wykonywanie ich pracy w sposób niezależny, bez niestosownych ingerencji i bez obawy, że staną się ofiarami przemocy, prześladowania, czy retorsji. Tym bardziej zatem, policja nie powinna podejmować takich środków, które mogą w sposób szczególny narażać dziennikarzy na niebezpieczeństwo i utratę zaufania opinii publicznej.

VII.716.5.2020,  II.519.549.2020

Koronawirus a więzienia. Skargi do RPO - na brak środków ochrony, nieprzestrzeganie zaleceń sanitarnych, dostęp do badań 

Data: 2020-05-08
  • Więźniowie skarżą się na niewystarczające środki higieny i ochrony przed koronawirusem oraz braki ciepłej wody w celach
  • W więzieniach i aresztach niemożliwe jest zachowanie niezbędnej odległości od innych osób; część strażników więziennych nie używa maseczek i jednorazowych rękawiczek
  • Osadzeni z kaszlem, katarem czy gorączką otrzymywali jedynie leki przeciwgorączkowe. Nie dostawali odpowiedzi na pytania o możliwość testu na obecność wirusa
  • Rodziny cierpiących na choroby przewlekłe chciałyby przerwy w karze lub zgody na jej odbywanie w Systemie Dozoru Elektronicznego

To tylko niektóre wnioski, jakie wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich od osadzonych i ich rodzin. Adam Bodnar informuje o nich dyrektora generalnego gen. Jacka Kitlińskiego i prosi o odpowiedź w tych kwestiach.

Reagowanie na COVID-19 jest bowiem szczególnie trudne w zakładach karnych i aresztach śledczych. - Wysiłki w celu zwalczania koronawirusa mogą zakończyć się niepowodzeniem, jeśli nie  dostrzeżemy potrzeb i obaw więźniów oraz nie będziemy racjonalnie wsłuchiwać się w ich głos – podkreśla RPO.

Od marca 2020 r. Rzecznik prosi o szczegółowe informacje na temat sytuacji w więzieniach i aresztach. Dane udostępnianie przez Ministerstwo Sprawiedliwości są szczątkowe. RPO nadal nie mógł zapoznać się z algorytmami postępowania Służby Więziennej.

Przestrzeganie zaleceń sanitarnych

Więźniowie wiedzą, że aby zapobiec zarażaniu się, należy stosować szczególne środki ostrożności i utrzymywać taki poziom higieny, jak w całym społeczeństwie. Tymczasem według skarg normy środków higieny - mydła, szamponu, proszku do prania - nie wystarczają do zachowania podwyższonych wymagań. Przepisy nie przewidują też dostarczania przez administrację środków do dezynfekcji rąk. Nie wszystkich zaś osadzonych stać na kupno w kantynie brakujących detergentów.

Szczególnie uciążliwy jest brak dostępu w celi do ciepłej wody. Jest to  wyjątkowo niezrozumiałe, skoro cele mają odpowiednią infrastrukturę. Udostępnianie ciepłej wody trzy razy w ciągu dnia, w wyznaczonych godzinach, uznano za niewystarczające. Wprowadzona zaś w niektórych więzieniach trzecia kąpiel w tygodniu nie rekompensuje potrzeby przestrzegania zaleceń sanitarnych.

Według wnioskodawców niemożliwe jest zachowanie odpowiedniej odległości od innych osób. Więźniowie gromadzą się w stołówkach, łaźniach, kantynach, a spacery odbywają w dużych grupach, nawet 50-osobowych. Część odbywa karę w celach wieloosobowych, przeznaczonych nawet dla kilkunastu osób.

Z kolei rodziny wskazują głównie na zagrożenia wynikające z transportowania osadzonych do innych więzień. Na czas transportu więźniowie nie dostawali maseczek czy rękawiczek jednorazowych, a w więźniarkach nie było środków do dezynfekcji.

Nieuzasadnione, w ich ocenie, decyzje o zmianie miejsca odbywania kary są sprzeczne z komunikatami SW o ograniczeniu transportów do minimum. W marcu 2020 r. zrealizowano 8145 transportów, a więc tylko nieznacznie mniej niż w marcu 2019 r. (9046). A 25 marca 2020 r. Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny wydał rekomendację dla aresztów śledczych i zakładów karnych, m.in. co do wprowadzenia zakazu przenoszenia więźniów.

Skarżący wskazywali również, że niektórzy funkcjonariusze SW  nie respektują zaleceń sanitarnych. Nie używali maseczek, nie korzystali z jednorazowych rękawiczek bądź ich nie zmieniali podczas kontroli osadzonych. Ponadto nie dbali, by aparaty telefoniczne dezynfekowano po każdorazowym ich użyciu przez osadzonego, nie prowadzono dezynfekcji poręczy, klamek, drzwi itp.

Dostęp do świadczeń medycznych

Wskazywano na zupełny brak dostępu do lekarza pierwszego kontaktu, odwoływanie wizyt u lekarza psychiatry, niewykonywanie zleconych badań specjalistycznych i niezbędnych zabiegów.

Osadzeni, którzy mieli kaszel, katar czy gorączkę, skarżyli się, że byli zbywani. Bez wywiadu lekarskiego i badania otrzymywali jedynie leki przeciwgorączkowe. Ich pytania o możliwość przeprowadzenia testu na obecność wirusa SARS-COV-2 pozostawały bez odpowiedzi. Wielu wnioskodawców żaliło się na niedostateczne informacje nt. sposobów unikania zagrożeń i poprawiania odporności.

W szczególnie trudnej sytuacji są osoby cierpiące na choroby przewlekłe i ciężko chore. Ich rodziny obawiają się, że na czas pandemii leczenie ich bliskich zostanie "zamrożone”. Dlatego dopytują o możliwość przerwy w wykonaniu kary czy zgody na jej odbywanie  w Systemie Dozoru Elektronicznego.

Prawo do ochrony życia prywatnego

Często poruszany jest problem możliwości utrzymywania kontaktów z rodziną. Jednak zarówno pozbawieni wolności, jak i ich bliscy, ze zrozumieniem przyjęli decyzję o wstrzymaniu widzeń. Doceniane są też działania, które mają minimalizować skutki braku bezpośrednich spotkań - dłuższe lub częstsze rozmowy telefoniczne czy możliwość kontaktowania się za pomocą Skype.

Jednak nie we wszystkich więzieniach i aresztach działania te udało się skutecznie wdrożyć i objąć nimi wszystkich. Częstotliwość rozmów zmniejszyła się wobec większej liczby chętnych do korzystania z telefonów. Powrócił też problem wysokich opłat za rozmowy telefoniczne i braku pieniędzy na kupno kart.

Brak widzeń szczególnie dotkliwie odczuwają osoby tymczasowo aresztowane i ich rodziny. Zwykle nie uzyskują oni zgody na korzystanie z aparatu telefonicznego dla kontaktu z najbliższymi. Pozostaje im korespondencja, która dociera z opóźnieniem.

Prawo do obrony

Aresztowani i ich obrońcy podnoszą zarzut ograniczenia prawa do obrony. Adwokaci napotykają trudności w realizacji spotkania ze swoim klientem.

Głośna była decyzja dyrektora aresztu na stołecznej Białołęce, na której mocy adwokat mógł spotkać się z klientem tylko mając aktualne zaświadczenie o stanie zdrowia. Takiego zaświadczenia nie można otrzymać, a żądanie to nie miało podstaw prawnych. Odmowa taka miała także miejsce w areszcie w Gdańsku.

Kontakt z przełożonymi; składanie próśb, wniosków i skarg

We wnioskach przewija się problem dotyczący braku kontaktu z dyrektorem jednostki, wychowawcą czy psychologiem. Osadzeni kierują prośby, wnioski, także skargi, a nie otrzymują odpowiedzi lub są informowani o rozstrzygnięciu ze znacznym opóźnieniem.

Najważniejszą sprawą dla wnioskodawców jest wstrzymanie zatrudnienia, z czym wiąże się utrata możliwości zarobkowania -  mimo że osadzeni wyrażają gotowość do pracy. Pytają, czy będą mieć zapewnioną rekompensatę utraconych środków finansowych i jak będzie wygląda powrót do miejsc pracy.

Osadzeni krytycznie oceniają tych przełożonych, którzy zamiast maksymalnie łagodzić psychologiczne skutki obecnej sytuacji, podnoszą poziom poczucia zagrożenia. Nakłaniają np. do pozostania w celi, niekorzystania z kąpieli, spacerów, udziału w zajęciach kulturalno-oświatowych.

W jednym z aresztów osadzeni, którzy wystąpili ze zbiorowym wnioskiem o częstsze korzystanie z ciepłej wody w celi, zostali uznani za organizatorów buntu i przetransportowani do innych jednostek penitencjarnych. Poruszający jest też list córki skazanego, który odpowiedział na pytanie SW o sugestie dotyczące usprawnień w czasie epidemii i poniósł za to konsekwencje w postaci zmiany grupy klasyfikacyjnej i przeniesienia do innego zakładu karnego.

Ostatnio wpływają pytania, czy ograniczenia zapobiegające szerzeniu się pandemii są nadal konieczne i jak długo będą obowiązywały. Zwłaszcza rodziny odczuwają niedostatek informacji w tym zakresie.

Pytania RPO do szefa więziennictwa

W związku z wnioskami osadzonych Rzecznik zwrócił się o wyjaśnienia następujących kwestii:

  1. czy funkcjonariusze i pracownicy SW przeszli szkolenia dotyczące COVID-19: zasad higieny i używania środków ochrony osobistej, symptomów chorobowych, dróg przenoszenia patogenu, objawów klinicznych i przebiegu choroby; czy podjęto działania, aby szeroko rozpowszechnić tę wiedzę wśród osadzonych, także cudzoziemców, w sposób zrozumiały;
  2. czy rozważana jest możliwość przeprowadzania testów na obecność koronawirusa u wszystkich osób nowo przyjmowanych oraz cyklicznie u funkcjonariuszy i pracowników, będących w bezpośrednim kontakcie z osadzonymi;
  3. czy opracowano i wdrożono rozwiązania dotyczące zasad udzielania pozbawionym wolności świadczeń medycznych w związku z zagrożeniem epidemiologicznym i koniecznością ograniczenia kontaktów z placówkami publicznej służby zdrowia;
  4. czy przeprowadzono we wszystkich jednostkach penitencjarnych kompleksową ocenę w celu wskazania osób należących do grupy podwyższonego ryzyka w związku z możliwością udzielenia przez sąd penitencjarny przerwy w wykonaniu kary, gdy jest to niezbędne dla ograniczenia ryzyka epidemii w zakładzie karnym oraz wykonywania kary pozbawienia wolności w SDE; jak liczebna jest ta grupa osób;
  5. czy opracowano rozwiązania dotyczące postępowania w sytuacji, gdy kobieta odbywająca karę pozbawienia wolności, sprawująca w więzieniu opiekę nad dzieckiem do lat trzech, będzie zarażona wirusem SARS-CoV-2 bądź chora na COVID-19; kto przejmie opiekę nad jej dzieckiem;
  6. jakie obecnie przesłanki decydują o podjęciu decyzji dotyczącej transportu osadzonego do innego zakładu karnego/aresztu śledczego i w jakiej relacji pozostają one z rekomendacjami Inspektorów Sanitarnych o wstrzymaniu przemieszczania więźniów między jednostkami;
  7. czy obrońcy lub pełnomocnicy skazanych i tymczasowo aresztowanych mogą bez przeszkód realizować swe obowiązki i świadczyć pomoc prawną na terenie jednostek penitencjarnych;
  8. czy skazani zatrudnieni w ramach umowy o pracę oraz na podstawie skierowania do pracy otrzymują rekompensatę finansową z racji pozostawania w gotowości do pracy, a jednocześnie braku możliwości jej wykonywania z powodu decyzji administracji więziennej?
  9. czy podjęto działania dla rozgęszczenia najbardziej zaludnionych cel mieszkalnych, zwłaszcza większych niż 10-osobowe.

Walka z pandemią to przede wszystkim szeroko rozumiana profilaktyka. Więzienia wciąż mają czas na jeszcze lepsze przygotowanie się do walki z koronawirusem. Pomocny we tym może być kwestionariusz (który RPO przesłał SW), przygotowany przez Światową Organizację Zdrowia. Pozwala on ocenić przygotowanie, prewencję i kontrolowanie COVID-19 w jednostkach penitencjarnych i innego rodzaju miejscach pozbawienia wolności. Powinien też służyć administracji więziennej do oceny, czy wdrożono zalecenia WHO z 15 marca 2020 r. Dodatkowo RPO przesłał także dokument pt. „Środki nadzwyczajne a choroba Covid-19” opracowane 27 kwietnia 2020 r. przez Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, które odnoszą się w pewnym zakresie także do SW.

IX.517.664.2020

RPO: nagrywanie czynności ze śledztwa i procesu karnego powinno być obligatoryjne

Data: 2020-03-12
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się o obligatoryjne nagrywanie czynności protokołowanych w postępowaniu karnym - i podczas śledztwa, i procesu 
  • Nagrywanie przesłuchań ze śledztwa ograniczałoby ryzyko naruszania praw osób przesłuchiwanych, zwłaszcza gdy nie mają obrońcy
  • Chroniłoby zarazem policjantów i prokuratorów przed pomówieniami o nadużycie uprawnień
  • Nagrania byłyby jedynie załącznikiem do tradycyjnego protokołu, pozwalającym na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym przebiegiem czynności

Skargi obywateli  wskazują, że ten problem jest cały czas aktualny. Tymczasem od ponad dwóch lat RPO nie otrzymuje odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie.

24 października 2017 r. i 30 listopada 2017 r. Adam Bodnar zwracał się do ministra z postulatami rozszerzenia zakresu obowiązku nagrywania toku czynności protokołowanych w postępowaniu karnym. Chodzi o zapewnienie prawidłowego toku postępowania karnego oraz zagwarantowanie, że orzeczenie sądu wydano na podstawie prawidłowych ustaleń.

Dziś Kodeks postępowania karnego dopuszcza możliwość utrwalania  za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk protokołowanych czynności - o czym należy uprzedzić osoby w nich uczestniczące. Przesłuchanie świadka lub biegłego nagrywa się w przypadku obawy, że  w dalszym postępowaniu nie będzie to możliwe. Nagrywa się też przesłuchanie pokrzywdzonego w sprawach o przestępstwo na tle seksualnym.

Z kolei art. 147 § 2b Kpk  stanowi, że przebieg rozprawy utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk - chyba że jest to niemożliwe ze względów technicznych. 

W ocenie RPO  wprowadzenie obligatoryjności nagrywania dźwięku czynności protokołowanych doprowadziłoby do możliwości pełnego odtworzenia wypowiedzi świadków na dalszym etapie postępowania karnego - gdyby była taka potrzeba.

Nagrywanie przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym pozwoliłoby na ograniczenie ryzyka naruszania praw procesowych osób przesłuchiwanych (zwłaszcza tych występujących bez obrońcy lub pełnomocnika), np. poprzez ograniczenie możliwości wywierania niedozwolonego wpływu na ich treść. Chroniłoby to także funkcjonariuszy publicznych - policjantów i prokuratorów - przed pomówieniami o nadużycie uprawnień lub niedochowanie obowiązków.

Z kolei nagrywanie rozpraw apelacyjnych i kasacyjnych - w toku których co do zasady nie prowadzi się postępowania dowodowego - umożliwiałoby wierne odtworzenie wypowiedzi, stanowisk i wniosków stron.

Choć art. 147 § 2b Kpk  przewiduje, że zasadą jest nagrywanie rozprawy, szeroko zakreślony wyjątek od tej zasady („niemożliwośc ze względów technicznych”) powoduje, że często nagrywanie nie jest dokonywane. Sąd Najwyższy przyjął nienagrywanie rozpraw jako formę zasady; w 2018 r. żadna rozprawa kasacyjna nie była rejestrowana.

Intencją RPO nie jest zastąpienie w postępowaniu karnym protokołu tradycyjnego protokołem elektronicznym - na wzór postępowania cywilnego czy wykroczeniowego. Nagranie dźwięku stanowiłoby jedynie załącznik do protokołu, pozwalający na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym tokiem czynności procesowej.

Od ponad 2 lat RPO nie otrzymał odpowiedzi MS w tej sprawie. Tymczasem zgodnie z ustawą  o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy państwa, do których zwróci się RPO, są obowiązane ustosunkowywać się do jego ogólnych ocen, uwag i opinii.

A od 2017 r. problem nie utracił na aktualności. Tymczasem przeprowadzone od tego czasu zmiany Kpk całkowicie pomijały tę kwestię.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się ponownie do ministra Zbigniewa Ziobry o ustosunkowanie się do tych postulatów.

II.519.1039.2017

RPO: zakaz rozmów telefonicznych obrońcy z aresztowanymi klientami – niezasadny

Data: 2020-03-10
  • Prokuratura odmówiła obrońcy prawa do kontaktów telefonicznych z jego kilkunastoma aresztowanymi klientami – obywatelami Ukrainy
  • RPO uznał, że nie było tego podstaw, bo prokuratura nie miała informacji, aby adwokat wykorzystywał te kontakty do utrudniania śledztwa
  • Ponadto prokuratura bezpodstawnie odmówiła jednemu z tych aresztowanych widzenia z dwuletnim synem 
  • Za zasadną Rzecznik uznał zaś odmowę widzeń i kontaktów telefonicznych aresztowanych z dorosłymi członkami rodzin

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał skargę adwokata, który broni aresztowanych obywateli Ukrainy. Są oni podejrzani o działalność w zorganizowanej grupie przestępczej. 

Obrońca wskazywał, że prokuratura ograniczyła ich prawo do obrony przez niewyrażenie zgody na kontakt telefoniczny z nim. Uzasadniono to faktem, że adwokat jest obrońcą 13 spośród 14 podejrzanych. A 11 pełnomocnictw udzieliła mu osoba, której rola w całym przestępczym procederze jest badana.   

RPO podkreśla, że obrońca jest zobowiązany do postępowania zgodnie z zasadami etyki zawodu, a przede wszystkim zgodnie z prawem. Jedynie gdy organ ma informację, że obrońca wykorzystuje kontakt telefoniczny z aresztowanym do utrudniania postępowania karnego czy też popełnienia przestępstwa, niewyrażenie zgody na rozmowę telefoniczną można uznać za uzasadnione. Takimi informacjami zaś nie dysponowano. Dlatego Rzecznik w tej części uznał skargę za zasadną.

RPO przyjął zaś argumentację prokuratury, że są uzasadnione powody do ograniczeń widzeń i kontaktów telefonicznych tych aresztowanych z dorosłymi członkami ich najbliższej rodziny. Podstawą była obawa, że może to być  wykorzystane dla bezprawnego utrudniania postępowania. Pozostali członkowie grupy, którzy organizowali przestępczy proceder i nim kierowali, są bowiem nadal na wolności. A członkowie rodzin części podejrzanych nawiązywali wcześniej kontakty telefoniczne z osobami wytypowanymi jako współuczestnicy przestępstwa.

Rzecznik nie podzielił zaś stanowiska prokuratury ws. niewyrażenia zgody na widzenie jednego z aresztowanych z niespełna dwuletnim synem. W tym przypadku prokuratora uznała, że nie ma obawy utrudniania postępowania. Przyczyną odmowy był fakt, że zgody na widzenie nie uzyskała matka dziecka, którego dobro wymagało, aby w czasie widzenia było ono pod jej opieką.

Nieudzielenie matce zgody nie oznaczało jednak, że dziecko również nie może spotkać się z ojcem - mogło bowiem podczas widzenia być pod opieką Służby Więziennej. A decyzja, czy widzenie w takich warunkach jest zgodne z dobrem dziecka, należy do rodziców dziecka. Prokuratura nie ma uprawnień do oceny tego aspektu sprawy. Tymczasem rodzice swój zamiar wyrazili, składając wniosek o udzielenie dziecku widzenia. Dlatego RPO uznał skargę w tym zakresie za zasadną.

W konsekwencji zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła się do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o działania w celu wyeliminowania opisanych nieprawidłowości z praktyki prokuratury.

IX.517.2656.2019

Prawa pozbawionych wolności są niedopuszczalnie różnicowane. MS nie reaguje na przedstawiane problemy

Data: 2020-02-28
  • Więźniowie nie mogą kontaktować się telefonicznie z obrońcami, jeśli w danym dniu rozmawiali już np. z rodziną czy urzędem
  • Oskarżeni nie biorą udziału w rozprawie sądu II instancji – mimo że chcą. Sądy uznają bowiem, że wystarczy udział samego obrońcy 
  • Osoby zwalniane z internacji w zakładzie psychiatrycznym nie mają prawa do pomocy z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – co przysługuje przy pozbawieniu wolności

To tylko niektóre z problemów, które w ostatnich trzech latach Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawiał Ministrowi Sprawiedliwości w związku z wykonywaniem kary pozbawienia wolności. Na większość z nich nie otrzymał  merytorycznej odpowiedzi.

Każdorazowo był zaś informowany, że dane zagadnienie przedstawiono Zespołowi do opracowania projektu zmian prawa karnego wykonawczego - powołanemu przez Ministra Sprawiedliwości 17 lipca 2017 r.

W żadnej z tych spraw RPO nie uzyskał jednak informacji, jakie propozycje wypracował ten zespół. Zakończył on zaś funkcjonowanie 29 stycznia 2019 r. na mocy zarządzenia Ministra.

A do dziś nie zrealizowano żadnych działań, postulowanych przez Rzecznika dla rozwiązania problemów wskazanych w wystąpieniach:

  • z  7 marca 2017 r.  - ws. niemożności korzystania z pomocy ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej przez osoby zwalniane z zakładów psychiatrycznych po stosowaniu środka zabezpieczającego. Oznacza to nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji tych osób w stosunku do osób pozbawionych wolności w zakładach karnych i aresztach śledczych. (IX.517.908.2016).
  • z  14 listopada 2017 r. - ws. niemożności prowadzenia przez osoby pozbawione wolności rozmów telefonicznych z obrońcami lub pełnomocnikami, jeśli w danym dniu rozmawiali już np. z rodziną czy urzędem (IX.517.1268.2017).
  • z  14 listopada 2017 r. -  ws. realizacji prawa osoby pozbawionej wolności do udziału w posiedzeniu sądu odwoławczego, rozstrzygającego w postępowaniu wykonawczym - gdy o to wnosiła. Sądy nie uwzględniają takich wniosków, bo uznają, że udział obrońcy wystarczająco zapewnia interesy oskarżonego  (IX.517.1031.2016).
  • z  24 listopada 2017 r. - ws. usunięcia niezgodności regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania, zawężającego krąg osób, z którymi aresztowany może kontaktować się telefonicznie, z Kodeksem karnym wykonawczym, który takich ograniczeń nie przewiduje wobec osoby odbywającej karę  (IX.517.1801.2017).
  • z  4 lipca 2018 r. - ws. zmiany zróżnicowanych dziś zasad widzeń aresztowanych i skazanych z dziećmi. 15-letnie dziecko może spotkać się z aresztowanym rodzicem bez udziału innych osób. Ale po jego skazaniu będzie mogło go w więzieniu odwiedzać - do uzyskania pełnoletniości - tylko pod opieką dorosłego  (IX.517.1842.2017).

Dlatego RPO pyta Ministra Sprawiedliwości o stanowisko we wszystkich tych kwestiach lub też o ewentualnie planowane działania.

 IX.517.1268.2017

Pełna zabudowa kącików sanitarnych w więzieniach wciąż zadaniem do wykonania

Data: 2020-02-21
  • Więźniowie skarżą się, że część kącików sanitarnych w celach nadal nie ma pełnej zabudowy, a w łaźniach brak indywidualnych stanowisk prysznicowych
  • Wciąż nie zlikwidowano też wszystkich cel, w których przebywa więcej niż 10 więźniów 
  • RPO pyta Służbę Więzienną, kiedy zakończy się taka modernizacja cel, kącików sanitarnych i łaźni

Od wielu lat Rzecznik monitoruje realizację tego projektu - głównie z uwagi na respektowanie prawa do prywatności osób pozbawionych wolności. Ale chodzi też o konieczność wykonania  dotyczącego tej kwestii wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Szafrański przeciwko Polsce z 15 grudnia 2015 r.

RPO przyznaje, że postępują prace modernizacyjne co do kącików sanitarnych i łaźni więziennych. Służba Więzienna widzi potrzebę respektowania prawa do prywatności.

Niemniej na koniec 2018 r. nadal 666 kącików sanitarnych nie miało pełnej zabudowy a w 78 łaźniach nie było wyodrębnionych indywidualnych stanowisk prysznicowych. Wciąż zatem nie zakończono procesu zapewnienia  minimum intymności przy utrzymywaniu higieny przez osoby pozbawione wolności.

RPO krytycznie odnosi się do rozwiązań, gdy jedyna w celi umywalka jest usytuowana poza kącikiem sanitarnym,  w miejscu nieosłoniętym od reszty celi.

Rzecznik monitoruje też proces likwidacji, w zakładach karnych typu zamkniętego, cel większych niż 10-osobowe. Wiele razy wskazywał, że narusza to prawo do humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności. Umieszczanie skazanych w takich celach powoduje wzrost napięcia i stresu, co  prowadzi do sytuacji konfliktowych.

Cele większe niż 10-osobowe będą stopniowo likwidowane – zapowiedziała pod koniec 2018 r. Służba Więzienna Zmniejszanie ich pojemności ma się odbywać sukcesywnie. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa osadzonych, a także odpowiedniej liczby miejsc zakwaterowania w przypadku przyjmowania większej liczby osadzonych.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska spytała Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, jak w 2019 r. wyglądała zabudowa kącików sanitarnych, modernizacja łaźni i likwidacja cel większych niż 10-osobowe.

IX.517.1494.2015

 

Długotrwałość aresztów znów jest w Polsce problemem systemowym

Data: 2020-02-14
  • W latach 2015-2019 liczba osób przebywających w aresztach wzrosła o 100%. Sądy akceptują bowiem ponad 90% takich wniosków prokuratury
  • Wciąż nie wykonano wyroku TK z 2012 r., kwestionującego brak przesłanek przedłużenia aresztu po wydaniu w I instancji pierwszego wyroku
  • Nie zmieniono także zasad aresztowania ze względu na wysokość kary grożącej oskarżonemu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o zainicjowanie zmian do senackiej Komisji Ustawodawczej

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych przepisów regulujących zasady orzekania i  przedłużania tymczasowego aresztowania Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał, badając sprawy osób aresztowanych, m.in.  Macieja Dobrowolskiego, kibica, który w areszcie tymczasowym spędził 40 miesięcy. RPO zwracał uwagę na stosunkowo wysoką liczbę tymczasowych aresztowań trwających powyżej 2 lat.

Z badań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – oraz z analiz w Biurze RPO – wynika, że przewlekłość stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce stała się znów problemem systemowym. Świadczy o tym fakt, że aresztowani stanowią 10% wszystkich osób przebywających w aresztach i więzieniach

Według Fundacji Court Watch w latach 2015-2019 liczba osób przebywających w  aresztach śledczych wzrosła o 100%. Wzrasta także długość tymczasowych aresztowań. Średnio oskarżeni czekają w areszcie na prawomocny wyrok 9 miesięcy (w większości krajów UE średnia nie przekracza 6 miesięcy).

Wzrasta też liczba wniosków prokuratorów o stosowanie aresztu przez sądy. Datuje się to od 2016 r. – gdy ponownie połączono urzędy Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Sądy wciąż akceptują ponad 90% takich wniosków.

Fundacja Court Watch wskazuje, że argumenty prokuratorów sądy przyjmują często bezkrytycznie. Najważniejszą wadą tych decyzji sądów są lakoniczne, wręcz pozorne uzasadnienia. Ani oskarżony, ani jego obrońca często nie są w stanie dowiedzieć się, dlaczego sąd zdecydował się na areszt. Wbrew przepisom, z treści uzasadnień często nie wynika, aby rozważano alternatywy dla aresztu, jak kaucja, czy dozór policji.

Z raportów obu organizacji wynika, że niektóre nieprawidłowości w stosowaniu tymczasowego aresztowania wskazywane wcześniej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka są powszechnie powielane. To kolejny dowód, że mamy do czynienia z problemem o charakterze systemowym.

Wyrok ETPC z 18 października 2018 r. w sprawie Burża przeciwko Polsce  dowodzi, że powróciliśmy do sytuacji, w której przewlekłość aresztowania stanowi poważny problem strukturalny. ETPC wskazał. że „we wszystkich postanowieniach przedłużających pozbawienie wolności skarżącego nie pojawił się żaden inny konkretny dowód na to, że skarżący będzie mataczył, skłaniał inne osoby do składania zeznań na jego korzyść, ucieknie lub w inny sposób będzie zakłócał przebieg postępowania”. ETPC uznał, że powody podane przez władze nie mogły uzasadnić całego okresu pozbawienia wolności wobec skarżącego.

Tymczasem już w wyroku z 20 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł niekonstytucyjność art. 263 § 7 Kodeksu postępowania karnego w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia aresztu  po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie.

Mimo upływu ponad 7 lat ustawodawca nie wywiązał się z obowiązku wykonania tego wyroku. Praktyka jego stosowania nie tylko nie została ograniczona, ale wręcz coraz bardziej ma na celu ukaranie, np. ze względu na podwyższanie zagrożenia karą pozbawienia wolności za przestępstwa.

W postanowieniu z 17 lipca 2019 r. TK zasygnalizował Sejmowi uchybienia w prawie dotyczące: 

  • stosowania tymczasowego aresztowania ze względu na surowość kary grożącej oskarżonemu; 
  • braku jednoznacznych przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu przez sąd I instancji pierwszego wyroku w sprawie.

Także Komitet ONZ Przeciwko Torturom (CAT) 9 sierpnia 2019 r. w uwagach końcowych wyraził zaniepokojenie zakresem stosowania i trwania tymczasowego aresztowania oraz tym, że polskie prawo nie przewiduje maksymalnego terminu aresztu.

RPO zwrócił się do Krzysztofa Kwiatkowskiego, przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu, o zainicjowanie wykonania orzeczeń Trybunału oraz zastosowanie zaleceń CAT.

II.510.1292.2015

Prezentacja badań o stosowaniu tymczasowych aresztowań w Polsce

Data: 2019-12-14
  • Rośnie w Polsce liczba tymczasowo aresztowanych. W 2018 r. 161 osób siedziało w tymczasowym areszcie ponad rok!
  • Tymczasowe aresztowanie bywa w Polsce  stosowane nawet w przypadkach, gdy z dowodów zawartych w aktach sprawy nie wynika konieczność pozbawienia wolności człowieka, wobec którego obowiązuje zasada domniemania niewinności.
  • W 2019 r. powstały dwa raporty analizujące sposób stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce: Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Fundacji Court Watch Polska, która swój raport ogłosiła właśnie na Kongresie 14 grudnia
  • Jak wykorzystać raporty w praktyce do poprawy sytuacji w sądach?

Wolność osobista jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję (art. 41). Jedną z form ograniczania tej wolności jest tymczasowe aresztowanie. Jest to środek stosowany przez Państwo  w postępowaniu karnym i ma służyć przede wszystkim zabezpieczeniu prawidłowego biegu tego postępowania. Powinien być stosowany jako ostateczność, wyłącznie w sytuacjach, w których nie można zabezpieczyć toczącego się postępowania karnego w inny sposób. Tymczasowe aresztowanie jest bardzo dolegliwe zarówno dla osoby oskarżonej – a więc kogoś, kto w świetle prawa jest w dalszym ciągu niewinny jak i jego rodziny. Jest także dolegliwe dla społeczeństwa – jest to bowiem środek poważnie obciążający budżet Państwa.

Stosowanie tymczasowego aresztowania w Polsce było przedmiotem wielu spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Najczęstszym zarzutem, wielokrotnie potwierdzanym w orzeczeniach Trybunału, była nadmierna długotrwałość stosowania tego środka.

Podczas panelu zaprezentowane zostały tegoroczne raporty dotyczące praktyki tymczasowego aresztowania w Polsce

  1. Fundacji Court Watch Polska („Aktualna praktyka stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce. Raport z badań empirycznych”)
  2. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka („TYMCZASOWE ARESZTOWANIE – (NIE)TYMCZASOWY PROBLEM. Analiza aktualnej praktyki stosowania tymczasowego aresztowania”).

W debacie moderowanej przez Marcina Mrowickiego z Zespołu Prawa Karnego BRPO wzięli udział: adwokat Radosław Baszuk, sędzia Arkadiusz Krupa, Bartosz Pilitowski i Zofia Branicka z Court Watch Polska oraz Katarzyna Wiśniewska i Piotr Kładoczny z   Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Raport Court Watch – co w nim jest

Fundacja Court Watch Polska przeprowadziła w 2019 r. badania na temat praktyki stosowania w ostatnich latach w Polsce tymczasowego aresztowania. Badanie aktowe objęło próbę 310 przypadków zastosowania tymczasowego aresztowania w 23 sądach z obszarów 4 apelacji. Przebadano zarówno sprawy, które ostatecznie były rozpoznawane w I instancji przez sądy rejonowe, jak i okręgowe z lat 2016-2018. Uzyskane fotokopie 200 postanowień wydanych na etapie postępowania przygotowawczego poddano wnikliwej analizie. Przebadano też praktykę w 7 innych państwach członkowskich UE w celach porównawczych.

W 2018 r. w tymczasowym areszcie było osadzonych prawie 8.000 osób – to niemalże dwukrotnie więcej, niż w 2015 r. Jest to tym bardziej zaskakujące, iż przestępczość w Polsce konsekwentnie przez te lata spadała.

Zmieniła się zatem praktyka prokuratury. Składane są wnioski o tymczasowy areszt w sprawach, w których wcześniej składane nie były. Wskaźnik uwzględniania tych wniosków utrzymuje się  z kolei od ok. 10 lat na poziomie ok. 90%. Skutkiem jest właśnie to, że coraz więcej osób jest tymczasowo aresztowanych.

Wnioski z przeprowadzonych przez Court Watch Polska badań, zawarte w Raporcie:

  1. Nadużycia stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce to nie wynik jednostkowych błędów, ale zjawisko systemowe. Polskie sądy powtarzają bowiem zachowania napiętnowane już przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawach przeciwko Polsce. Tymczasowe aresztowanie bywa stosowane nawet w przypadkach, w których z dowodów zawartych w aktach sprawy nie wynika konieczność pozbawienia wolności człowieka, wobec którego obowiązuje zasada domniemania niewinności.
  2. Tymczasowe aresztowanie pełni w Polsce w praktyce funkcję domyślnego, a nie ostatecznego, środka zapobiegawczego. Stanowi to odwrócenie zasad wypływających z przepisów postępowania karnego i ugruntowanych poglądów doktryny.

Większość postanowień o zastosowaniu tymczasowego aresztowania spełnia jedynie wymogi formalne, ale nie zawiera analizy faktycznych podstaw zastosowania tymczasowego aresztowania, ani okoliczności decydujących o tym, czy pozbawienie oskarżonego wolności już na tym etapie postępowania karnego jest niezbędne. Merytoryczne uzasadnianie postanowień o zastosowaniu tymczasowego aresztowania często jest jedynie szczątkowe.

Sądy w znikomym stopniu sprawdzają, czy podstawy środka izolacyjnego utrzymują się na późniejszych etapach postępowania i powszechnie podchodzą w sposób bezkrytyczny do tempa prowadzenia czynności przez organy ścigania przedkładając „dobro śledztwa” nad prawo do wolności osobistej.

Istnieje szereg rekomendacji, które można wdrożyć, by poprawić praktykę stosowania tymczasowego aresztowania.  Najwięcej zależy jednak od osób, które zgodnie ze standardami międzynarodowymi oraz polską Konstytucją mają wyłączne prawo decydować o pozbawieniu wolności, czyli sędziów.

W raporcie sformułowane zostały także rekomendacje, których realizacja miałaby na celu poprawę sytuacji w zakresie praktyki stosowanie tymczasowego aresztowania, a mianowicie:

  • - rzetelna, zindywidualizowana analiza wniosków i wyczerpujące uzasadnianie postanowień przez sędziów;
  • - praktyczne zagwarantowanie obecności obrońcy przy pierwszych czynnościach procesowych;
  • - zagwarantowanie sądowi wystarczającego czasu na zapoznanie się z wnioskiem aresztowym i rozważenie jego zasadności;
  • - skrócenie maksymalnej długości tymczasowego aresztowania, o które może jednorazowo wnioskować prokurator;
  • - zmiana nazwy na odizolowanie zapobiegawcze;
  • - wprowadzenie systemu dozoru elektronicznego jako opcjonalnego wzmocnienia środka zapobiegawczego w postaci dozoru Policji;
  • - wprowadzenie zryczałtowanego odszkodowania za niesłuszne tymczasowe aresztowanie ustalone na przyzwoitym poziomie wypłacanego z urzędu wszystkim osobom oczyszczonym z zarzutów;
  • - domyślne orzekanie poręczenia majątkowego w rozumieniu dawnej klasycznej koncepcji kaucji.

Raport HFPC  – co w nim jest

Raport HFPR powstał głównie na podstawie analizy danych statystycznych udostępnionych lub publikowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, Prokuraturę Krajową i Służbę Więzienną. Zawiera szczegółowe dane statystyczne dotyczące stosowania tymczasowego aresztowania oraz prezentuje najnowsze orzeczenia ETPC oraz sądów krajowych. Raport obejmuje okres ostatnich 10 lat.

W Raporcie zwrócono uwagę na znaczny wzrost liczby osób tymczasowo aresztowanych w okresie od 2015 do 2019 r., poprzedzony okresem systematycznego zmniejszania się tej liczby w okresie 2009-2015.

Wzrosła jednocześnie w ostatnich latach liczba osób tymczasowo aresztowanych powyżej jednego roku na etapie postępowania przygotowawczego z 38 w 2016 roku do 161 osób w 2018 roku. Wzrósł także udział tymczasowo aresztowanych cudzoziemców.

Jednocześnie jednak zmalała skuteczność wniosków prokuratorskich o zastosowanie tymczasowego aresztowania na etapie postępowania przygotowawczego osiągając najniższy od 2014 r. poziom 90,46%.

W ocenie autorów raportu na podstawie analizy wyroków strasburskich można wyróżnić kilka głównych problemów związanych ze stosowaniem tymczasowego aresztowania: długotrwałość jego stosowania; brak indywidualizacji przesłanek w postanowieniach o zastosowaniu i przedłużaniu stosowania tego środka; niebranie pod uwagę środków nieizolacyjnych; powtarzalność argumentacji w postanowieniach o przedłużeniu stosowania środka izolacyjnego; uzasadnianie całego okresu trwania tymczasowego aresztowania głównie surowością grożącej kary lub charakterem zarzucanego czynu. Ich zaniepokojenie budzi  nowelizacja Kodeksu karnego przeprowadzona ustawą z dnia 13 czerwca 2019 roku o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, w której proponuje się podniesienie w znaczący sposób górnych granic zagrożenia karą w przypadku znacznej liczby typów przestępstw. Biorąc pod uwagę znaczenie przesłanki „surowej kary grożącej oskarżonemu” przy stosowaniu tymczasowego aresztowania, nie sposób pozbyć się refleksji, że podnoszenie, i to znaczne, górnych granic zagrożenia może mieć istotny wpływ na zwiększenie się w przyszłości liczby orzeczonych aresztów.

Przeprowadzone badania dały autorom Raportu podstawę do sformułowania następujących rekomendacji:

  • uchylenie przesłanki „surowej kary grożącej oskarżonemu” (art. 258 § 2 k.p.k.) jako najczęściej stosowanej i najłatwiejszej do użycia przesłanki stosowania aresztowania;
  • uchylenie części przepisu art. 258 § 1 pkt 1 in fine w zakresie w jakim wskazuje, że tymczasowe aresztowanie i pozostałe środki  zapobiegawcze można stosować, gdy oskarżony nie ma w kraju stałego miejsca pobytu;
  • przeniesienie do Kodeksu postępowania karnego wprost treści art. 5 ust. 3 EKPC, aby nie było wątpliwości co do braku kolizji rozstrzygnięć Kodeksu postępowania karnego z ustaleniami EKPC i żeby w związku z tym było oczywiste dla każdego sędziego krajowego, że „każdy […] aresztowany […] ma prawo być sądzony w rozsądnym terminie albo zwolniony na czas postępowania. Zwolnienie może zostać uzależnione od udzielenia gwarancji zapewniających stawienie się na rozprawę”.
  • wprowadzenie maksymalnego czasu trwania tymczasowego aresztowania, bez możliwości dalszego przedłużania tego środka;
  • zmiany redakcji rozdziału 28 Kodeksu postępowania karnego poprzez zmianę kolejności omawiania środków zapobiegawczych od najmniej dolegliwego do tymczasowego aresztowania jako środka ultima ratio;
  • wprowadzenie do Kodeksu postępowania karnego nowego środka zapobiegawczego w postaci aresztu domowego lub/i elektronicznego monitorowania, a także łączenia ze sobą środków nie izolacyjnych;
  • wprowadzenie wyższych wartości pieniężnych przyznawanych w ramach odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszny areszt, a także obowiązkowe informowanie sędziów, którzy brali udział w orzekaniu w tych przypadkach o konsekwencjach finansowych ich działań.

Zaprezentowane raporty nie są jedynymi dotyczącymi tego zagadnienia wydanymi w ostatnim czasie. Własny raport przedstawiła w 2018 r. także Komisja Praw Człowieka działająca przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Tymczasowe aresztowanie było uwzględnione także w raporcie dotyczącym sytuacji w Polsce przedstawionym w 2019 r. przez Komitet ds. Przeciwdziałania Torturom Rady Europy .

Warto wiedzieć, że 8 stycznia 2016 . Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności dwóch przepisów dotyczących tymczasowego aresztowania: art. 258 § 2 k.p.k. (przesłanka surowej kary) oraz art. 263 § 7 k.p.k. (brak maksymalnego terminu stosowania tymczasowego aresztowania).

Choć TK oddalił wniosek RPO powołując się na fakt, że oba przepisy zostały zmienione w kwietniu 2016 r., w dniu 17 lipca 2019 r. wydał postanowienie sygnalizacyjne wskazujące, iż usunięcie z porządku prawnego obu zaskarżonych przepisów jest niezbędne dla zapewnienia spójności systemu prawnego. W uzasadnieniu TK wskazał, że uznaje oba te przepisy za niezgodne z Konstytucją RP.

Dyskusja podczas panelu:

Adwokat Radosław Baszuk

Całkowicie podzielam wnioski obu raportów.

Odpowiedzialność za wzrost liczby tymczasowych aresztowań ponosi populizm penalny, który znalazł szczególnie podatny grunt w Polsce. Ponadto w praktyce sądów stosowanie aresztowania stało się czynnością rutynową i powtarzalną – stąd znikome uzasadnienia. Nie bez winy jest samo orzecznictwo sądowe, w tym Sądu Najwyższego, które ugruntowało wykorzystywanie przesłanki surowej grożącej kary jako samoistnej przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania.

Niewątpliwie powodem najniższego poziomu aresztowań w 2015 r. było wejście w życie w lipcu 2015 r. reformy postępowania karnego, która wprowadziła większą transparentność wniosków agrestowych i szersze możliwości działania obrońcy.

W Polsce mamy technicznie bardzo dobry system dozoru elektronicznego. Jest on niezagospodarowany z powodu braku odpowiednich rozwiązań prawnych, a ma „wolne moce przerobowe”.

Sędzia Arkadiusz Krupa

Dziś sędziowie są krytykowani za obszerne, rozwlekłe uzasadnienia. Z jednej strony problemem są zatem za długie, z drugiej – za krótkie uzasadnienia.

Pokutuje mentalność, zgodnie z którą sąd jest „przedłużeniem” prokuratora i oczekuje się skazania każdej osoby, która została oskarżona. Widać to nawet na egzaminie sędziowskim! I właśnie mentalność jest elementem niezwykle istotnym, bowiem omawiany problem ma charakter systemowy.

Kolejnym aspektem wartym uwzględnienia są współczesne „choroby cywilizacyjne”, np. przemoc w rodzinie. Co ma zrobić sędzia, który wie, że osoba stająca przed nim stosuje przemoc i dalej będzie ją stosować? Nie ma innych systemowych rozwiązań, często areszt jest jedynym sposobem ochronienia pokrzywdzonego. To też trzeba mieć na uwadze.

Dr Piotr Kładoczny

Musimy przełamać skojarzenie tymczasowego aresztowania z karą. Tymczasowe aresztowanie dotyczy przecież osoby jeszcze niewinnej!

Istotne jest działanie na poziomie prokuratorskim, bo sądy niewątpliwie większą wiarę dają wnioskom prokuratorów, niż obrońców.

Postępowanie dyscyplinarne wobec Pani Sędzi Czubieniek jasno wskazuje, że władza życzy sobie zwiększenia poziomu stosowania tymczasowego aresztowania.

RPO o wadach projektów pouczeń dla podejrzanego, pokrzywdzonego i świadka

Data: 2019-11-18
  • Napisane hermetycznym językiem; niezrozumiałe dla osób bez wykształcenia prawniczego; niespełniające wymogów prawa europejskiego
  • Tak RPO ocenia ministerialne projekty wzorów pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego, pokrzywdzonego oraz świadka w sprawach karnych
  • Nie wskazują one, kto, kiedy, jak i gdzie składa określone pismo procesowe i jakie uprawnienie w ten sposób realizuje
  • Zabrakło też informacji, że prawo do obrońcy przysługuje podejrzanemu już od pierwszej chwili zatrzymania

Minister Sprawiedliwości przesłał Rzecznikowi Praw Obywatelskich do zaopiniowania projekty rozporządzeń w sprawie określenia wzorów pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach tych grup w postępowaniu karnym.

- Wzory nie wskazują, kto, kiedy, jak i gdzie składa określone pismo procesowe lub dokonuje danej czynności prawnej oraz jakie uprawnienie w ten sposób realizuje – ocenia Adam Bodnar.

Nie stanowią one skutecznego środka ochrony praw uczestników postępowania. Osoba niemająca wykształcenia prawniczego nie dowie się z nich o swej sytuacji prawnej i o możliwościach podjęcia działań bez konieczności skorzystania z pomocy profesjonalnego prawnika.

Wbrew uzasadnieniu projektów język wzorów pouczeń nie jest  prosty i przystępny. Pouczenia nie zwracają się ku obywatelowi jako odbiorcy komunikatu. To suchy opis praw, z którego osoba nieposiadająca wykształcenia prawniczego nie jest w stanie wiele wyczytać.

Pouczenia dla podejrzanego i pokrzywdzonego nie spełniają wymogów dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Według obu dyrektyw informacje powinny być udzielane prostym i przystępnym językiem, z uwzględnieniem szczególnych potrzeb osób podejrzanych, oskarżonych i pokrzywdzonych.

Pouczenia dla podejrzanego

Zabrakło informacji, że prawo do pomocy adwokata lub radcy prawnego przysługuje podejrzanemu już od pierwszej chwili zatrzymania. A stanowi o tym dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z  22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Dyrektywa ta powinna była zostać wprowadzona do polskiego prawa do 2016 r. Resort sprawiedliwości uznał jednak, że polskie przepisy są z nią zgodne, a żadne zmiany nie są potrzebne. Tymczasem Komitet ONZ Przeciwko Torturom wskazał niedawno, że Polska powinna zapewnić zgodność swego prawa i praktyki z tą dyrektywą.

W pouczeniu jednym ciągiem zawiadamia się podejrzanego zarówno o prawie do składania wyjaśnień, jak o prawie do odmowy składania wyjaśnień lub odmowy odpowiedzi na pytania, bez konieczności podania przyczyn. Oba te prawa powinno się wyszczególnić w osobnych punktach.

Równie nieczytelne jest określenie prawa do korzystania z obrońcy. Wskazano możliwość skorzystania z pomocy obrońcy wybranego przez siebie, jak i z obrońcy z urzędu. Są to jednak dwa zupełnie różne uprawnienia.

Wskazanie zaś, że o obrońcę z urzędu można się ubiegać w terminie 7 dni od złożenia aktu oskarżenia może wprowadzać w błąd. Zgodnie bowiem z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania, prawo do żądania obrońcy z urzędu przysługuje już w momencie pozbawienia wolności. Dyrektywa ta wymaga, aby pomoc obrońcy z urzędu była zapewniona bez zbędnej zwłoki, najpóźniej przed przesłuchaniem przez policję, inny organ ścigania lub organ sądowy.

Pouczenia dla pokrzywdzonego

Analiza wzoru pouczenia dla pokrzywdzonego prowadzi do wniosku, że nie realizuje ono obowiązku informacyjnego wynikającego z dyrektywy 2012/29.

Wskazuje ona: ”Przy pierwszym kontakcie z właściwym organem powinny zostać przekazane informacje o zwrocie kosztów, np. w formie ulotki informującej o podstawowych warunkach zwrotu kosztów”. Wzór pouczenia ogranicza się zaś do zdania: „W zależności od wyniku procesu kosztami wynajęcia pełnomocnika może zostać obciążony oskarżony”. Nie wynika z tego, kto, kiedy, jak i gdzie składa dane pismo, by dostać zwrot kosztów.

Według dyrektywy „przekazywane informacje powinny być wystarczająco szczegółowe, by zagwarantować traktowanie ofiar z szacunkiem oraz umożliwić im podejmowanie świadomych decyzji co do udziału w postępowaniu. W tym kontekście szczególnie istotne znaczenie mają informacje umożliwiające ofierze poznanie aktualnego stanu postępowania. Dotyczy to również informacji pozwalających ofierze na podjęcie decyzji dotyczącej zaskarżenia decyzji o odmowie ścigania”. Tymczasem wzór nie podaje konsekwencji nieskorzystania przez pokrzywdzonego z uprawnień i niezłożenia pism procesowych w wyznaczonych terminach.

Dyrektywa wskazuje, że „należy uznać, że prawo ofiar do bycia wysłuchanym zostało zapewnione, gdy ofiary mają możliwość złożenia oświadczeń lub wyjaśnień na piśmie”. Na takie uprawnienie nie wskazuje wzór pouczenia.

Zgodnie z dyrektywą „należy udostępnić środki chroniące bezpieczeństwo i godność ofiar oraz członków ich rodzin przed wtórną lub ponowną wiktymizacją, zastraszaniem oraz odwetem, takie jak środki tymczasowe, nakazy ochrony bądź sądowe zakazy lub nakazy powstrzymywania się od określonych czynności” oraz że „ofiarom, które zostały uznane za narażone na ponowną i wtórną wiktymizację, zastraszanie oraz odwet, należy zaoferować odpowiednie środki, by chronić je podczas postępowania karnego”. Pouczenie nie zawiera jakichkolwiek informacji o środkach zapobiegawczych dla ochrony praw osoby pokrzywdzonej.

Pouczenia dla świadka

Informacja, że świadek może być wezwany telefonicznie lub w inny sposób, dosłownie powtarza artykuł Kodeksu postępowania karnego. Celowe byłoby jednak podanie przykładowych innych sposobów.

Co do możliwości dochodzenia zwrotu kosztów podróży konieczne jest wskazanie, w jakiej formie świadek może tego dochodzić i jaki ma termin na złożenie takiego wniosku (a to zaledwie 3 dni). Brak odpowiedniego pouczenia może prowadzić do niedotrzymania tego terminu, a tym samym do utraty prawa do zwrotu kosztów. Ponadto projekt milczy o możliwości dochodzenia zwrotu kosztów podróży także przez osobę towarzyszącą świadkowi.

Obecnie przepisy dopuszczają jedynie pomoc psychologiczną dla świadków i osób im najbliższych. Po noweli z 12 lipca 2017 r. Prawa o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw, nie ma już w nich mowy o pomocy prawnej dla świadków. Umieszczanie zatem w pouczeniu informacji, że pomoc prawna finansowana z Funduszu Sprawiedliwości jest dostępna, należy uznać za wprowadzenie w błąd.

Adam Bondar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry by poinformował go o zakresie i sposobie uwzględnienia tych uwag.

II.5150.5.2019

Kobieta w więzieniu dostanie komplet bielizny. Skuteczna interwencja Rzecznika

Data: 2019-10-28
  • Aresztowana kobieta musiała pożyczyć biustonosz od innej zatrzymanej
  • Wśród bielizny, jaką kobieta może dostać od aresztu czy więzienia - jeśli nie ma swojej - są tylko: koszula nocna, majtki damskie i skarpety 
  • Przepisy pomijają jednak biustonosz, który jest przecież składową częścią damskiej bielizny
  • Minister Sprawiedliwości przyznał rację RPO w tej sprawie i zapowiedział odpowiednią zmianę prawa

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Ministra Sprawiedliwości, aby odpowiednio uzupełnił swe rozporządzenie z 19 grudnia 2016 r. w sprawie warunków bytowych osób osadzonych w zakładach karnych i aresztach. Precyzuje ono przepisy Kodeksu karnego wykonawczego przewidujące m.in. że skazany otrzymuje z zakładu karnego/aresztu odpowiednią do pory roku odzież, bieliznę oraz obuwie - o ile nie korzysta z własnych.

Podczas wizytacji jednego z aresztów eksperci Biura RRPO zwrócili uwagę na sytuację jednej z kobiet. Z uwagi na to, że nie miała własnej odzieży, otrzymała ją z magazynu aresztu. Wśród rzeczy, które dostała, nie było jednak biustonosza. Nie jest on bowiem ujęty w wykazie bielizny, jaką według rozporządzenia może od administracji więziennej otrzymać skazana lub aresztowana. Zgodnie z załącznikiem do  rozporządzenia, do kategorii wydawanej bielizny należą: koszula nocna, majtki damskie oraz skarpety.

Brak biustonosza był dla kobiety tak dotkliwy, że zmuszona była korzystać z tej części garderoby, będącej własnością innej osadzonej, która w niedługim czasie wychodziła na wolność.

- W niektórych przypadkach nienoszenie biustonosza może rodzić negatywne konsekwencje zdrowotne - napisała do ministra Zbigniewa Ziobry zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska. Powołała się na opinie lekarzy, że odpowiednie podtrzymanie piersi odciąża kręgosłup, zapobiega bólom związanym z jego przeciążeniem oraz wadom postawy.

Nie bez znaczenia jest także czynnik kulturowy. W społeczeństwie utrwaliła się zasada, w myśl której biustonosz stanowi nieodzowny element kobiecego ubioru. Kobiety noszą go nie tylko ze względów zdrowotnych, ale także psychologicznych, estetycznych i praktycznych. Jego brak nierzadko wywołuje u kobiet dyskomfort psychiczny.

W styczniu 2019 r. Hanna Machińska wystąpiła do ministra o znowelizowanie rozporządzenia poprzez dodanie biustonosza do rodzaju bielizny, jaką Służba Więzienna powinna wydać osadzonej, która nie dysponuje własną bądź gdy jej bielizna jest niezdatna do użycia.

W podobnej sprawie RPO zwracał się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w 2010 r. Wniósł wtedy o zmianę rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 2003 r., które nie przewidywało wydawania osadzonym mężczyznom slipów. Postulat Rzecznika spotkał się z akceptacją - nowe regulacje zagwarantowały możliwość otrzymywania tej części bielizny.

Odpowiedź MS

Postulat został przyjęty jako słuszny i przekazany do prac legislacyjnych – odpisał RPO 15 października 2019 r. wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

Przyznał, że tabela nr 3 do Załącznika Nr 1 rozporządzenia z 2016 r. w kategorii „bielizna” nie zawiera biustonosza, który jest składową jej częścią.

Mimo że wykaz odzieży w kategorii "bielizna" nie zawiera biustonosza, to nie jest to równoznaczne z zakazem używania tego rodzaju bielizny w jednostkach penitencjarnych. Aktualne przepisy nie zabraniają korzystania z własnej bielizny, w tym biustonoszy.

Z uwagi jednak na usunięcie wątpliwości w tym zakresie postulat został przekazany do dalszych prac legislacyjnych, zmierzających do znowelizowania  rozporządzenia - dodał wiceminister.

IX.517.2965.2018

Wzmacnianie praw osób podejrzanych i oskarżonych - tematem konferencji w Wiedniu

Data: 2019-10-24

„Wzmacnianie praw osób podejrzanych i oskarżonych przez Krajowe Instytucje Ochrony Praw Człowieka - Developing Guidance for NHRIs to Strengthen Procedural Safeguards”" - to temat konferencji 24 października 2019 r.,  zorganizowanej w Wiedniu przez Instytut Ludwiga Boltzmanna we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, Słoweńskim Instytutem Pokoju oraz Węgierskim Komitetem Helsińskim w ramach realizacji projektu UE.

Głównym celem projektu było zbadanie jaką rolę, w szczególności przy wykorzystaniu instrumentów prawa unijnego, mogą odgrywać Krajowe Instytucje Ochrony Praw Człowieka dla wzmocnienia gwarancji procesowych podejrzanych i oskarżonych.

Wcześniejsze działania obejmowały m.in. spotkanie konsultacyjne, które odbyło się 12-13 lutego 2019 r. w Budapeszcie oraz seminarium „Wzmacnianie praw podejrzanych i oskarżonych w kontekście instrumentów unijnych – rola Rzecznika Praw Obywatelskich” zorganizowane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich w Warszawie 21 maja 2019 r.

Konferencja z 24 października 2019 r. podsumowała projekt. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich reprezentowali Katarzyna Kopystyńska (Zespół do spraw Wykonywania Kar) oraz Marcin Mrowicki (Zespół Prawa Karnego).

Wystąpienia inauguracyjne koncentrowały się wokół wskazania prawnych ram, stanu ich wdrożenia w poszczególnych krajach członkowskich UE oraz zasygnalizowaniu wyzwań, z jakimi należy mierzyć się wdrażając dyrektywy w sposób, który zapewni realną, a nie tylko formalnie zapisaną w prawie ochronę praw zatrzymanych i oskarżonych.

Istotnym wyzwaniem, na które szczególną uwagę zwrócił prof. Edward Lloyd-Cape [1](UWE Bristol) jest kryzys migracyjny, przemieszczanie się ludności na niezmiernie szeroką skalę i konieczność zapewnienia tłumaczenia oraz adwokata od pierwszych chwil zatrzymania osobom wymagającym tego rodzaju wsparcia, a także realizacja ich prawa do informacji oraz prawa do tłumaczenia pisemnego i ustnego w postępowaniu karnym. Jego doświadczenia wskazują, że kraje UE nie są gotowe na to wyzwanie, tłumacze są nisko opłacani, a organizacja ich pracy nie sprzyja realizacji powyższych praw osób zatrzymanych i oskarżonych. Apelował, aby kraje członkowskie zwiększyły wysiłki w tym zakresie.

Dyskusja plenarna w sesji otwierającej koncentrowała się na próbie odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób Krajowe Instytucje Ochrony Praw Człowieka mogą działać, aby wspierać realizację dyrektyw i monitorować np. podczas wizytacji izb zatrzymań czy miejsc detencji czy prawa te były poszanowane. Kolejne sesje, prowadzone w mniejszych grupach warsztatowych, zakładały dyskusję na temat:

  • podejmowania przez Krajowe Instytucje Ochrony Praw Człowieka skarg indywidualnych i możliwości udziału przedstawicieli obecnych na spotkaniu instytucji w sprawach przed sądami krajowymi (Sesja 1. Complaints handling and participation in court cases);
  • wizytowania miejsc detencji (Sesja 2. Monitoring places of detention);
  • oraz innych, nieszablonowych działań, na drodze których poszczególne organizacje oraz Ombudsmani mogą przyczyniać się do szerzenia wiedzy i poszanowania dla praw osób zatrzymanych i oskarżonych (Sesja 3. Other ways of promoting change).

Podczas sesji pierwszej Marcin Mrowicki zaprezentował najważniejsze instrumenty dostępne Rzecznikowi Praw Obywatelskich w zakresie zapewnienia unijnego standardu gwarancji procesowych oskarżonego i podejrzanego.

Omówił wystąpienia generalne, w których RPO wskazuje na rozbieżność pomiędzy dyrektywą a prawem krajowym, zwracając się do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie działania celem implementacji dyrektywy w tym zakresie i usunięcie rozbieżności. Podkreślił, że wobec bezskuteczności podejmowanych przez RPO działań, koniecznym jest powoływanie się również na rekomendacje Komitetu ONZ Przeciwko Torturom, który wskazał na konieczność implementacji dyrektywy o prawie do adwokata. Trzecim, ważnym narzędziem, przy użyciu którego RPO może zwracać uwagę na gwarancje procesowe, są kasacje w sprawach karnych (narzędziem tym nie dysponuje żaden inny ombudsman, co na spotkaniu szeroko komentowano - uczestnicy deklarowali, że doświadczenia RPO są dla nich niezwykle cenne).

Marcin Mrowicki omówił kilka przykładów spraw kasacyjnych, w których dyrektywy mogłyby zostać przywołane. Opowiadał też o przyłączaniu się Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw cywilnych i sądowoadministracyjnych, w których zadano pytania prejudycjalne do TSUE i jego aktywność przed tym sądem międzynarodowym. Zwrócił uwagę na możliwości płynące z prawa do składania amicus curiae przed ETPC oraz komunikacji przed Komitetem Ministrów Rady Europy.

Wystąpienie Marcina Mrowickiego wywołało dyskusję na temat szerokiego mandatu, jakim dysponuje Rzecznik Praw Obywatelskich w Polsce i zauważalną dla pozostałych uczestników jego aktywność na tle działań pozostałych Rzeczników i instytucji.

Istotną częścią sesji drugiej była refleksja na temat różnic w dostępnych poszczególnym organom środków działania. Nie we wszystkich krajach reprezentowane instytucje mają prawo do rozpatrywania skarg indywidualnych (bądź mogą wesprzeć wnioskodawcę jedynie w przypadku przewlekłego postępowania czy rażącego nadużycia władzy przez państwo), przyłączania się do postępowań sądowych, wzruszania zapadłych decyzji. W żadnym nie mają prawa do złożenia kasacji, jak zostało to wskazane wyżej. Na tym tle urząd Rzecznika Praw Obywatelskich mógł być zaprezentowany jako instytucja bardzo aktywna i korzystająca z przysługujących jej kompetencji. Analiza przypadku polskiego RPO będzie istotną częścią publikacji planowanej na zakończenie projektu, co zostało przez organizatorów publicznie zadeklarowane.

W sesji drugiej dotyczącej wizytowania miejsc zatrzymań szczegółowo swoje doświadczenia z prowadzenia wizytacji w ramach pełnienia funkcji Krajowego Mechanizmu Prewencji przedstawił wiceombundsman Słowenii Ivan Selih. Najistotniejszym wnioskiem jego prezentacji było nawoływanie do ścisłej współpracy pomiędzy KMP a zespołami rozpatrującymi skargi indywidualne w Biurze Rzecznika. Zespoły te powinny, w jego ocenie, wzajemnie inspirować się do działania, przekazywać sobie wnioski z prowadzonej przez siebie pracy, wydawać spójne rekomendacje i wspierać się w codziennej pracy.

Ciekawym głosem w dyskusji plenarnej była wypowiedź reprezentanta Maroka. W kraju tym nie funkcjonuje urząd Ombudsmana, ale organ kolegialny – Narodowa Rada ds. Praw Człowieka (National Human Rights Council) – mająca wiele regionalnych komisji. Od kilku miesięcy National Human Rights Council pełni funkcję Krajowego Mechanizmu Prewencji[2]. Jego przedstawiciele byli bardzo ciekawi metodologii wizytacji i polskich doświadczeń. Przekazana została im informacja na temat materiałów dotyczących działań KMPT dostępnych na stronie RPO w języku angielskim, a kontakt do obecnego na konferencji reprezentanta NHRC (Human Rights Officer in charge of relations with Europe Fath el Bari el Habti) po konferencji został przekazany do Dyrektora Krajowego Mechanizmu Prewencji Przemysława Kazimirskiego.

Ostatnia, trzecia sesja, pozwoliła na wymianę doświadczeń między uczestnikami i wzajemne zaprezentowanie działań, które instytucje i Rzecznicy podejmują, aby zwiększać świadomość społeczną na temat praw osób zatrzymanych i oskarżonych, a także promować dbałość o ich przestrzeganie. Organizatorom, jak i uczestnikom, szczególnie zależało, aby wskazać w  szczególności na rozwiązania nieszablonowe, stosowane równolegle z codzienną, oficjalną drogą postępowania wyrażającą się w wystąpieniach generalnych czy raportach tematycznych.

Sesja pozwoliła na zaprezentowanie działalności RPO w takich obszarach, jak spotkania regionalne, cyklicznego udziału RPO w festiwalach muzycznych (na których odbywają się np. symulacje rozpraw czy warsztaty dotykające problematyki zatrzymań). Zasygnalizowano działanie rozmaitych komisji i rad społecznych przy Biurze RPO oraz fakt, iż Rzecznik przyznaje wybranym wydarzeniom swój honorowy patronat i wyróżnia rozmaitych działaczy i działaczki ustanowionymi przez RPO nagrodami, organizuje liczne spotkania i konferencje (ze szczególnym wskazaniem na Kongresy Praw Obywatelskich), prowadzi infolinię oraz jest zaangażowany w prowadzenie kanałów w mediach społecznościowych, za pośrednictwem których nie tylko komentuje bieżące wydarzenia, ale także używa np. do streamingu wydarzeń organizowanych w Biurze RPO lub relacji z konferencji. Przedstawiono działania RPO z okazji Dnia Nelsona Mandeli, które oceniono jako innowacyjne. Spotkały się one z ciepłym przyjęciem uczestników (w szczególności przesłanie, jakie w tym dniu RPO skierował do osadzonych za pośrednictwem radiowęzłów w jednostkach penitencjarnych).

Nie wszystkie te działania prowadzone są w pozostałych krajach reprezentowanych na spotkaniu, wobec czego mogły stanowić dla nich inspirację. Uczestnikom przekazano informację na temat dostępnych w języku angielskim materiałów na temat działalności RPO w Polsce.

Podsumowująca sesja koncentrowała się wokół odpowiedzi na pytanie, czy zapisy zawarte w dyrektywach UE, czy też rekomendacje sformułowane podczas podobnych spotkań, a nawet działania tak gorliwie prowadzone przez reprezentowane na spotkaniu instytucje, wystarczą, aby zapewnić realizację praw osób podejrzanych i oskarżonych. Wskazywano, co jeszcze jest potrzebne w danym kraju, aby wszystkie służby zaangażowane w potencjalne wdrożenie rekomendacji UE faktycznie dążyły do ich praktycznego wdrożenia, a nie jedynie formalnego przyjęcia w swoim porządku prawnym.

[1] Wybór publikacji prof. Edwarda Lloyda-Cape’a dostępny jest na stronie https://people.uwe.ac.uk/Person/EdCape oraz pod adresami wskazanymi w materiale warsztatowym stanowiącym załącznik 4 do niniejszej notatki

[2] Notka na ten temat w języku angielskim dostępna jest na stronie CNDH https://www.cndh.ma/an/highlights/egypt-cndh-participates-congress-requi...

Komitet ONZ upomina się o europejską dyrektywę gwarantującą realne prawo do obrony

Data: 2019-10-17
  • W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu od samego momentu zatrzymania. Od lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa 2013/48/UE, która powinna była zostać wprowadzona do polskiego prawa do 2016 r. 
  • Resort sprawiedliwości uznał jednak, że polskie przepisy są z nią zgodne, a żadne zmiany nie są potrzebne 
  • Tymczasem Komitet ONZ Przeciwko Torturom wskazał niedawno, że Polska powinna zapewnić zgodność swego prawa i praktyki z tą dyrektywą

Jak wskazuje Rzecznik, powołując się na rekomendacje Komitetu wobec Polski, rezultatem niedostosowania polskiego prawa do dyrektywy może być np. skierowanie przez Komisję Europejską tej sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.

O zagwarantowanie - zgodne ze standardami europejskimi - każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania RPO apeluje od dawna. Gwarancja kontaktu takiej osoby zatrzymanej z obrońcą już od  chwili zatrzymania skutecznie chroniłaby ją przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy (wskazuje na to m.in. sprawa Tomasza Komendy).

18 kwietnia 2017 r. Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, aby zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE generalnie dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Powinna była zostać wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

Stosuje się ją do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

Przepisy Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budził m.in. brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem”.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą.

Rzecznik za konieczne uznawał określenie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd  niezasadnego ograniczenia prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy – proponował RPO. 

Zwracał też uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem.

- W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał w 2018 r. do RPO ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym – dodawał wiceminister.

RPO powołuje się na rekomendacje Komitetu ONZ

W związku z tym stanowiskiem resortu RPO wskazał ministrowi Zbigniewowi Ziobrze na rekomendacje Komitetu ONZ Przeciwko Torturom (CAT) z  9 sierpnia 2019 r. wobec Polski. Komitet ten nadzoruje realizację Konwencji ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. przez jej strony. Podczas 67. sesji CAT 22-24 lipca 2019 r. w Genewie rozpatrywano okresowe sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji. 

Komitet podkreślił, że Polska powinna podjąć skuteczne działania, aby zapewnić zgodność polskiego prawa i praktyki z instrumentami międzynarodowymi, których jest stroną, a zwłaszcza z dyrektywą 2013/48.

Niepokój Komitetu budzi fakt, że osoby pozbawione wolności nadal nie mogą w praktyce korzystać z możliwości kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym przed pierwszym przesłuchaniem już od chwili zatrzymania.

Jak podkreślił Komitet, policjanci nie są świadomi swej odpowiedzialności za dostarczenie listy adwokatów i radców prawnych dostępnych z urzędu osobom, które takiej pomocy wymagają.

Opóźnienia w uzyskaniu pomocy prawnej mogą prowadzić do sytuacji, w której obrońca nie będzie uczestniczył w pierwszym przesłuchaniu osoby zatrzymanej. Wyznaczenie prawnika z urzędu może zaś zająć od kilku dni do kilku tygodni. Nie jest on zatem w stanie wziąć udziału w pierwszym przesłuchaniu.

Komitet zwrócił uwagę, że w niektórych komisariatach brakuje pokoi gwarantujących poufność rozmowy z adwokatem - niektóre spotkania odbywają się na korytarzach i w obecności funkcjonariuszy.

Wątpliwości CAT budzą również przepisy Kpk, które ograniczają poufność komunikacji zatrzymanego z adwokatem, zwłaszcza że tego typu ograniczenia mogą trwać do 14 dni i nie podlegają kontroli sądu.

Komitet ma zastrzeżenia wobec faktu, że prokuratorzy mogą decydować o tym, iż podejrzany może zostać przesłuchany bez udziału obrońcy.

W ocenie Rzecznika niepodjęcie działań, na których mówi Komitet, może wywołać takie konsekwencje, jak:

  • w sytuacji uznania przez Komisję Europejską, że Polska uchybiła swym zobowiązaniom poprzez niedostosowanie swego prawa do dyrektywy 2013/48, może ona wydać uzasadnioną opinię w sprawie, a sprawę skierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej;
  • niewdrożenie dyrektywy będzie rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą państwa członkowskiego;
  • niewdrożenie dyrektywy w praktyce może oznaczać bezpośrednie jej stosowanie przez sądy w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwe podważanie legalności czynności procesowych sprzecznych z jej wymogami.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

II. 5150.9.2014

Zagwarantować udział osadzonych w wyborach. RPO pisze do Służby Więziennej

Data: 2019-10-01
  • Osoby przebywające w więzieniach i aresztach skarżyli się na trudności w głosowaniu w wyborach samorządowych w 2018 r. i do Parlamentu Europejskiego w 2019 r.
  • Osadzeni nie czują się dostatecznie poinformowani o tym kto, kiedy i na jakich zasadach może brać udział w wyborach
  • Wskazują m.in. na  brak wiedzy co do możliwości doprowadzenia do lokalu wyborczego, co w praktyce uniemożliwiało im uczestniczenie w wyborach
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego Służby Więziennej, w sprawie konieczności zagwarantowania osadzonym praw wyborczych

Do Rzecznika wpłynęły w ostatnim czasie liczne skargi  od osób osadzonych na różnego rodzaju trudności w wyborach. W większości skarżyły się osoby pozbawione wolności ale mające pełnię praw publicznych, w tym czynne prawo wyborcze.

W każdej z tych spraw RPO podjął postępowanie wyjaśniające. Zgodnie z konstytucyjną zasadą powszechności wyborów instytucje państwa mają obowiązek umożliwienia udziału w głosowaniu wszystkim uprawnionym.

Na podstawie skarg oraz materiału zebranego w wyniku korespondencji z zakładami karnymi i aresztami śledczymi, można stwierdzić, że jednym z najpoważniejszych problemów jest brak przystępnej, jasnej i wyczerpującej informacji skierowanej do osadzonych.

Mimo starań i licznych działań Służby Więziennej osadzeni - podobnie jak w latach ubiegłych - wciąż nie czują się skutecznie i wyczerpująco informowani o tym kto, kiedy i na jakich zasadach może brać udział w wyborach. Wiele skarg wskazywało na  brak wiedzy o istotnych kwestiach organizacyjnych, m.in. w zakresie możliwości doprowadzenia osadzonych do lokalu wyborczego. W  praktyce uniemożliwiało im uczestniczenie w wyborach.

Innym ważnym powodem barier w głosowaniu osadzonych jest niedostosowany system prawa wyborczego, w tym m.in. niedoskonałe procedury związane z funkcjonowaniem rejestrów i spisów wyborców, a także dotyczące technicznych aspektów oddawania głosu wyborczego (m.in. brak tzw. „alternatywnych procedur głosowania”).

Szczególnie w wyborach samorządowych liczni osadzeni byli przez to w praktyce pozbawieni możliwości wyboru swoich przedstawicieli, co stanowi w przekonaniu Rzecznika naruszenie ich konstytucyjnych praw politycznych.

Mając na uwadze zbliżające się wybory do Sejmu i Senatu 13 października, Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Generalnego SW o rozważenie podjęcia  dodatkowych działań informacyjnych co do skutecznego korzystania z praw wyborczych przez osadzonych, w tym w zakresie kwestii technicznych oraz organizacyjnych.

VII.602.72.2015

Niesłuszne skazania w Polsce tematem seminarium w Biurze RPO

Data: 2019-09-24
  • Problem niesłusznych skazań w Polsce wymaga systemowego rozwiązania – zgodzili się uczestnicy seminarium zorganizowanego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Tematem była kwestia ewentualnego powołania w Polsce komisji ds. niesłusznych skazań - na wzór takich instytucji działających m.in. w USA czy Wlk. Brytanii  
  • Podkreślano, że żaden z obecnych środków prawnych nie daje realnej możliwości wykazania niewinności przez osobę niesłusznie skazaną

24 września 2019 r. w Biurze RPO odbyło się seminarium, współorganizowane wraz Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Chodziło o  próbę odpowiedzi na pytanie, czy w polskim systemie potrzebna jest instytucja, która miałaby kompetencje do rozpoznawania spraw, w których mogło dojść do niesłusznego skazania. 

Rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar podkreślił, że sprawowanie wymiaru sprawiedliwości wiąże się nieodłącznie z możliwością pomyłek. Nie istnieje doskonały system, który byłby wolny od zagrożenia wydania wyroku skazującego osobę, która nie dokonała zarzucanego jej czynu. Każdy system musi jednak posiadać zabezpieczenia na taki wypadek oraz możliwości naprawienia szkody wyrządzonej niesłusznym skazaniem.

Mec. Maria Ejchart-Dubois przedstawiła efekty prowadzonego przez nią w HFPC programu „Niewinność”. Wskazała na nieuchronność pomyłek sądowych oraz paradoksy związane z brakiem realnych środków pozwalających niesłusznie skazanemu na rehabilitację.

Mec. Marcin Mrowicki z Biura RPO omówił nadzwyczajne środki zaskarżenia przysługujące dziś skazanemu w Polsce prawomocnym wyrokiem sądu karnego: kasację,  wznowienie postępowania oraz skargę nadzwyczajną. Jak wynika z analizy, żaden z tych środków nie daje realnej możliwości wykazania niewinności przez niesłusznie skazanego.

Niewielka jest liczba spraw karnych, które zakończyły się prawomocnym skazaniem, a następnie wznowieniem postępowania z uwagi na ujawnienie nowych faktów lub dowodów wcześniej nieznanych sądowi. Wąskie ujęcie przesłanek (fakty i dowody muszą być całkowicie nowe) uniemożliwia skuteczne złożenie wniosku o wznowienie postępowania.

Z kolei skarga nadzwyczajna - jak wskazał zastępca RPO Maciej Taborowski - jest środkiem praktycznie zbędnym w postępowaniu karnym i w konsekwencji niezwykle rzadko wykorzystywanym.

W tej sytuacji wnioskodawcy pozostaje postępowanie kasacyjne, pozwalające na kwestionowanie oceny dowodów dokonanej w sprawie przez sąd. Warunkiem koniecznym uznania, że w związku z postępowaniem, które podlega wznowieniu, dopuszczono się przestępstwa, jest jednak stwierdzenie takiego przestępstwa prawomocnym wyrokiem skazującym.

Wnioskujący jest zatem najczęściej całkowicie uzależniony od decyzji oskarżyciela publicznego, który ocenia, czy w danej sprawie należy wszcząć postępowanie karne i dopiero od losów tego postępowania karnego zależeć będzie rozstrzygnięcie w przedmiocie wznowienia postępowania. Niesłusznie skazany musi niepotrzebnie oczekiwać na rozstrzygnięcie w tej materii. Istnieje przy tym ryzyko przedawnienia się karalności takiego przestępstwa.

Z dotychczasowych badań wynika, że większość przypadków niesłusznych skazań została wykryta i naprawiona w wyniku postępowania kasacyjnego, a nie wznowieniowego – choć jest ono powszechnie uznawane za służące zasadzie prawdy materialnej i korekcie pomyłek sądowych. Ponadto istnieje także psychologiczna niechęć sądów do wznawiania postępowań, co wynika niejako z konieczności przyznania się do błędu.

Mec. Marcin Mrowicki zaprezentował funkcjonowanie komisji ds. niesłusznych skazań w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych (na przykładzie Karoliny Północnej), Norwegii i Francji. Mogą one stanowić inspirację przy opracowywaniu polskiego modelu takiej komisji. W dyskusji na temat zasadności jej powołania podnoszone argumenty zarówno za,  „jak” i ”przeciw”. Wszyscy uczestnicy seminarium zgodzili się, że problem niesłusznych skazań w Polsce wymaga systemowego rozwiązania.

Potrzeba kompleksowego wyjaśniania pomyłek sądowych

W kontekście głośnej sprawy Tomasza Komendy,  który spędził w więzieniu 18 lat za rzekome zgwałcenie i zabójstwo kilkunastoletniej dziewczyny, RPO podkreślał, że potrzebujemy rozwiązań systemowych.

W niektórych państwach funkcjonują instytucje, których zadaniem jest ponowne badanie spraw, w których mogły być skazane osoby niewinne. Badają one sprawy i przedstawiają kompleksowe wnioski sądom. M.in. w Wielkiej Brytanii działa The British Criminal Cases Review Commission, a w kilku stanach USA pracują innocence commissions (w Karolinie Płn., Kalifornii, Wirginii, Connecticut, Wisconsin i Illinois).

Od 1995 do 2010 r. brytyjska komisja rozpoznała 12 376 wniosków i doprowadziła do uchylenia ¾ kwestionowanych wyroków (445 przekazała do sądu apelacyjnego. 290 wyroków zostało uchylonych a 118 utrzymanych).

Postulaty RPO - jak mogłaby działać polska komisja niewinności:

  • nie powinna by podlegać bezpośrednio żadnej z władz publicznych;
  • w jej składzie powinni by znaleźć się m.in. sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i radcowie prawni, policjanci oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą ofiarom przestępstw;
  • jej kompetencje byłyby ograniczone jedynie do zbrodni w myśl kodeksu karnego; powinna skupiać się wyłącznie na kwestii winy i badać wyłącznie sprawy osób żyjących;
  • jej opinia nie powinna być wiążąca dla sądu rozpatrującego wznowienie postępowania;
  • komisja działałaby wyłącznie na wniosek skazanego oraz wąsko zakreślonego katalogu podmiotów;
  • rozstrzygnięcia odmawiające uwzględnienia wniosku byłoby niezaskarżalne.

Zatrzymany, którego zwolniono bez zarzutu, musi mieć dostęp do akt sprawy

Data: 2019-07-23
  • Osoba, którą zatrzymano, a potem zwolniono bez zarzutów, nie ma prawa dostępu do akt sprawy, co uniemożliwia jej zażalenie na takie zatrzymanie
  • Nie jest bowiem stroną postępowania przygotowawczego, wobec czego nie przysługuje jej prawo dostępu do akt 
  • Zdaniem RPO narusza to konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego, prawo dostępu obywatela do dotyczących go urzędowych dokumentów oraz prawo do sądu i obrony
  • Jawne muszą być bowiem wszystkie materiały, które uzasadniały zatrzymanie

- Żaden przepis expressis verbis nie zabrania zatrzymanemu, któremu następnie nie postawiono zarzutów, dostępu do akt sprawy. Jednocześnie brak jest przepisu, który by na to zezwalał – wskazuje Adam Bodnar. To luka w polskim prawie, która nie ma żadnego uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych. Należałoby zatem wprowadzić przepis umożliwiający zatrzymanemu dostęp do akt sprawy w celu uruchomienia mechanizmu sądowej weryfikacji zasadności i legalności jego zatrzymania.

Skarga obywatela

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że został zatrzymany, a następnego dnia zwolniony. Nigdy nie przedstawiono mu żadnego zarzutu. Mimo jego starań, nie umożliwiono mu dostępu do akt sprawy - z braku takiej podstawy prawnej w Kodeksie postępowania karnego.

Zgodnie z art. 156 § 5 i 5a Kpk, jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego jego akta udostępnia się stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Ponieważ zatrzymany, któremu nie przedstawiono potem zarzutów, nie jest stroną postępowania, nie uzyskuje statusu podejrzanego – nie przysługuje mu zatem prawo dostępu do akt postępowania przygotowawczego czy akt w związku z aresztowaniem.

Argumenty RPO za zmianą prawa

W ocenie RPO pozbawienie takiego zatrzymanego prawa dostępu do akt stanowi naruszenie art. 2 (zasada praworządności) oraz art. 42 ust. 2 (prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej ograniczenia).

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że prawo do obrony jest nie tylko fundamentalną zasadą procesu karnego, ale także elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego. Prawo to należy rozumieć szeroko, jako przysługujące każdemu od chwili wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego aż do wydania prawomocnego wyroku i jego wykonania.

Jeszcze dalej idą najnowsze orzeczenia Sądu Najwyższego, według których nie formalne postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa, lecz już pierwsza czynność organów procesowych skierowana na ściganie określonej osoby czyni ją podmiotem prawa do obrony.

Skoro zatem prawo do obrony materializuje się z podjęciem pierwszej czynności procesowej, to zakres akt, które winny być udostępnione zatrzymanemu i jego adwokatowi, powinien być wyznaczany przez efektywność prawa do obrony. Jawne muszą być więc wszystkie te materiały postępowania przygotowawczego, które uzasadniają zatrzymanie.

Taka sytuacja stanowi również naruszenie art. 41 ust. 2 Konstytucji (każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia). Chodzi o zapewnienie jednostce kontroli prawidłowości działania organów państwa. Jak wynika z orzecznictwa TK, gwarancje te odnoszą się także do osób, które były pozbawione wolności, lecz zostały uwolnione przed wniesieniem odwołania do sądu. Postępowanie sądowe ma umożliwić pokrzywdzonemu dochodzenie prawa do odszkodowania z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności.

Ponadto brak dostępu do akt sprawy narusza art. 51 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Podstawą decydowania o statusie prawnym danej osoby nie mogą być bowiem jakiekolwiek dokumenty i informacje, które pozostawałyby niedostępne, jako tajne, dla osoby zainteresowanej.

Jest to również niezgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według art. 5 ust. 4 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności każdy, kogo pozbawiono wolności, ma prawo odwołania się do sądu w celu ustalenia legalności pozbawienia wolności. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że procedura musi być kontradyktoryjna i gwarantować „równość broni” między stronami. Nie jest ona zapewniona, jeżeli adwokatowi odmawia się dostępu do akt.

Ta luka w polskim prawie budzi też wątpliwości z perspektywy prawa unijnego. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym, w przypadku gdy osoba zostaje zatrzymana i aresztowana, państwa członkowskie zapewniają jej lub obrońcy dostęp do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla skutecznego zakwestionowania legalności zatrzymania lub aresztowania.

Brak regulacji dostępu do akt osób zatrzymanych, które nie uzyskały statusu strony postępowania, jest sprzeczny z art. 7 ust. 1 tej dyrektywy. Usunięcie tej luki w polskim prawie powinno było nastąpić do 2 czerwca 2014 r. Nowa regulacja powinna przewidywać nie tylko prawo dostępu do akt osobie zatrzymanej, ale również prawo do złożenia zażalenia na odmowę dostępu do akt.

Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany prawa. 

II.511.437.2019

TK: brak maksymalnego okresu aresztowania po wyroku I instancji - konstytucyjny

Data: 2019-07-10
  • Brak maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania po skazującym wyroku sądu I instancji jest zgodny z Konstytucją - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Tak rozstrzygnięto wniosek RPO, który zaskarżył brak maksymalnego okresu  takiego tymczasowego aresztowania oraz przesłanki jego stosowania
  • Pozostałe zarzuty wniosku Rzecznika z 2016 r. umorzono z powodów formalnych

Zdecydował tak 10 lipca 2019 r. Trybunał w pełnym składzie, którego przewodniczącym była Mariusz Muszyński, a sprawozdawcą Leon Kieres. Zdanie odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski, Piotr Tuleja i Małgorzata Pyziak-Szafnicka.

3 lipca 2019 r. Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO, aby ze składu wyłączyć Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka jako nieuprawnionych do orzekania - bo wybranych na miejsca już obsadzone w TK.

Wniosek RPO

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych przepisów regulujących zasady orzekania i  przedłużania tymczasowego aresztowania Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał, badając sprawy osób aresztowanych, m.in.  Macieja Dobrowolskiego, kibica, który w areszcie tymczasowym spędził 40 miesięcy. Zwracał uwagę na stosunkowo wysoką liczbę tymczasowych aresztowań trwających powyżej 2 lat.

Dlatego 8 stycznia 2016 r. Adam Bodnar skierował do Trybunału wniosek o stwierdzenie niezgodności przepisów Kodeksu postępowania karnego w zakresie, w jakim nie oznaczają maksymalnego czasu tymczasowego aresztowania po wyroku sądu I instancji oraz dopuszczają przedłużanie go bez konieczności spełnienia przesłanek uzasadniających takie postanowienie sądu.

Według pierwszego zaskarżonego przepisu  (art. 258 par. 2 Kpk) wobec oskarżonego, któremu zarzucono popełnienie czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat, albo którego sąd I instancji skazał na karę pozbawienia wolności wyższą niż 3 lata, obawy utrudniania prawidłowego toku postępowania, o których mowa w § 1, uzasadniające stosowanie aresztu mogą wynikać także z surowości grożącej oskarżonemu kary. W  § 1 wskazano, że areszt można stosować, jeżeli zachodzi

  • uzasadniona obawa ucieczki lub ukrycia się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu;
  • uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne”.

Według drugiego zaskarżonego przepisu (art. 263 par. 7 Kpk), jeśli zachodzi potrzeba tymczasowego aresztowania po wydaniu pierwszego wyroku przez sąd I instancji, każdorazowe jego przedłużenie może następować na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy”.

Nie podważając co do zasady instytucji tymczasowego aresztowania, Rzecznik  zwrócił uwagę na uzasadnione podejrzenie niekonstytucyjności przepisów regulujących zasady orzekania i przedłużania aresztowania.

Prowadzi ono bowiem do daleko idących ograniczeń w korzystaniu z praw i wolności, przez co staje się bardzo podobne do kary pozbawienia wolności. Różnica jest jednak fundamentalna, bo kara pozbawienia wolności jest wykonywana na podstawie prawomocnego wyroku sądu, a tymczasowe aresztowanie to środek zapobiegawczy stosowany na etapie, kiedy nie można jeszcze stwierdzić odpowiedzialności karnej.

Niezgodne z zasadami Konstytucji jest takie ukształtowanie przesłanki tymczasowego aresztowania, która odwołuje się tylko do surowości kary grożącej oskarżonemu. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje zaś, że "waga zarzutów sama w sobie nie może stanowić uzasadnienia dla długich okresów tymczasowego aresztowania".

Możliwość przedłużania tymczasowego aresztowania bez jakiegokolwiek zakreślenia górnej granicy, po której przekroczeniu nie można by go przedłużać o kolejny okres, narusza m.in. zasadę zaufania obywatela do państwa i zasadę poprawnej legislacji; narusza też podmiotowość oraz autonomię jednostki, a więc godzi w istotę godności człowieka.

RPO zwrócił uwagę, że z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności wynika prawo do bycia sądzonym w rozsądnym terminie lub zwolnienia na czas postępowania. W orzecznictwie ETPCz można zauważyć linię orzeczniczą, według której przedłużenie aresztu śledczego powinno następować w wyjątkowych wypadkach, gdy istnieją konkretne okoliczności, które uniemożliwiły zakończenie postępowania w pierwotnie zakreślonym terminie.

Odnosząc się do przedłużania aresztu po wydaniu wyroku przez sąd I instancji, RPO podkreślił, że polski proces karny nie pozwala na obalenie domniemania niewinności przez nieprawomocny wyrok sądu. "Nie można przecież w żadnym wypadku wykluczyć, że wyrok zostanie zmieniony przez sąd II instancji na korzyść oskarżonego" - dodał Rzecznik.

Zaznaczył, że ETPC wskazuje w swoim orzecznictwie, iż do obalenia domniemania niewinności dochodzi z chwilą prawomocnego orzeczenia o winie, a nie z chwilą wymierzenia oskarżonemu kary. "W odniesieniu do prawa polskiego należy stwierdzić, że obalenie winy nastąpi dopiero wraz z prawomocnym orzeczeniem o winie" - oświadczył Adam Bodnar. Przedłużanie zatem tymczasowego aresztowania tylko dlatego, że sąd I instancji orzekł o winie, bez spełnienia jakichkolwiek dodatkowych przesłanek, prowadzić musi do naruszenia zasady domniemania niewinności.

RPO opowiedział się za wprowadzeniem maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania, przy jednoczesnym wskazaniu ściśle określonych przesłanek pozwalających w nadzwyczajnych przypadkach wykroczyć poza wskazane granice.

Rozstrzygnięcie TK

Trybunał w pełnym składzie (sygn. akt K3/16) po rozprawie stwierdził, że zgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust.3 Konstytucji jest brak określenia w Kpk maksymalnego okresu aresztowania po skazującym wyroku I instancji.

Jak uzasadniał Leon Kieres, po wyroku I instancji osoba aresztowana ma mniej gwarancji niż na etapie śledztwa, co nie może być powodem dyskwalifikacji odpowiedniego przepisu. Osoba taka stoi bowiem przed bardziej realną możliwością prawomocnego skazania niż osoba podejrzana.

Leon Kieres dodał, że odpowiednich gwarancji należy upatrywać nie w sztywnych limitach czasowych stosowania aresztu, lecz w odpowiedniej ocenie przesłanek decydujących o jego niezbędności. Nadmiernie rozbudowane terminy  mogłyby zaś negatywnie wpływać na wynik postępowania. Można sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której oskarżony celowo przedłużałby proces, by wyjść na wolność po przekroczeniu maksymalnego terminu aresztowania.  

W pozostałym zakresie sprawę umorzono z powodów formalnych. Powodem było m.in. to, że w wyroku z 20 listopada 2012 r. Trybunał uznał już, że art. 263 § 7 Kpk w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu w I instancji pierwszego wyroku w sprawie, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 40 w związku z art. 41 ust. 4 Konstytucji. Wyrok ten stwierdził niezgodność zaskarżonej regulacji w zakresie pominięcia ustawodawczego.  

Wyrok ten nie został do dziś wykonany przez ustawodawcę. Na konieczność jego realizacji wskazuje wydane przy okazji wyroku TK tzw. postanowienie sygnalizacyjne. Ponadto wskazano w nim na wątpliwość co do konstytucyjności obecnych zasad stosowania aresztu z uwagi na wysokość kary grożącej oskarżonemu. Chodzi o obowiązujące od 15 kwietnia 2016 r. brzmienie art. 258 par. 2 Kpk (który nie był objęty wnioskiem RPO).      

RPO: zażalenia na aresztowania - coraz bardziej iluzoryczne

Coraz bardziej iluzoryczna staje się możliwość zażalenia na stosowanie i przedłużanie tymczasowego aresztowania - wskazywał  Rzecznik w wystąpieniu z 26 lipca 2018 r. do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Po przeanalizowaniu danych z polskich sądów, RPO wskazał, że ogólna skuteczność zażaleń na decyzje o aresztach wynosi zaledwie kilka procent . Może to świadczyć o systemowym problemie w praktyce sądów.

Dlatego Rzecznik zaproponował odejście od zasady, że do aresztowania wystarczy samo tylko zagrożenie surową karą. Postulował je też niestosowanie aresztu przy przestępstwach zagrożonych karą niższą niż 2 lata więzienia.  Inna propozycja RPO to wprowadzenie maksymalnej granicy czasowej, po której przekroczeniu areszt można byłoby przedłużać tylko w wyjątkowych przypadkach.

Adam Bodnar zwrócił się do Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Dostał odpowiedź, że działania Ministra Sprawiedliwości, podejmowane w ramach zewnętrznego nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów powszechnych, dają gwarancję pełnego zabezpieczenia praw i wolności uczestników postępowania karnego i przyczyniają się do wyeliminowania przypadków nadmiernej długości tymczasowych aresztowań.

II.510.1292.2015

Niesłuszny, częściowo bezprawny areszt i medialny rozgłos. Po kasacji RPO sąd ponownie oceni, jak państwo ma temu zadośćuczynić

Data: 2019-07-03
  • Kierownik działu spółki węglowej został w 2001 r. aresztowany pod zarzutem korupcji. Kilka miesięcy spędził w areszcie. Po kilkunastu latach został uniewinniony
  • Wystąpił do sądu o kilkaset tysięcy zł odszkodowania i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. Sądy przyznały mu w sumie 25 tys. zł
  • Według RPO nie uwzględniły jednak bezprawnego przetrzymywania go przez 6 dni - już po decyzji sądu o uchyleniu aresztu - a także nagłośnienia w mediach samego aresztowania
  • Po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy zwrócił kwestię odpowiedniego zadośćuczynienia sądowi odwoławczemu

W 2001 r. S.W. został zatrzymany w siedzibie spółki węglowej, w której był kierownikiem działu sprzedaży. Było o tym wtedy głośno w mediach. Prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne z art. 228 § 1 i 5 Kodeksu karnego, zagrożone karą od 2 do 12 lat  pozbawienia wolności. W areszcie przebywał od listopada 2001 r. do lutego 2002 r. Ostatecznie jego proces - po ponad stu rozprawach - zakończył się w 2013 r. prawomocnym uniewinnieniem.

S.W. wystąpił do sądu o zasądzenie od Skarbu Państwa 140 tys. zł odszkodowania oraz kolejnych 140 tys. zł zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne aresztowanie.

W 2015 r. Sąd Okręgowy przyznał mu 9184 zł odszkodowania oraz 15 tys. zł  zadośćuczynienia. Sąd powołał się na traumatyczne przeżycia związane z pobytem w  areszcie, warunki pobytu w nim i agresję współosadzonych oraz fakt nagłośnienia medialnego aresztowania. Sąd nie uznał związku przyczynowego między pobytem w areszcie a pogorszeniem się jego zdrowia.

Sąd zaznaczył, że zasądzona kwota przystaje do przeciętnej stopy życiowej ludzi i nie służy wzbogaceniu się, lecz zrekompensowaniu okresu niesłusznego pozbawienia wolności oraz stresu z tym związanego.

W apelacji pełnomocnik wnioskodawcy uznał wysokość zadośćuczynienia za nieodpowiednią w stosunku do krzywdy. Zarzucił sądowi nieuwzględnienie utraty przez niego dobrego imienia wskutek aresztu, co spotęgował fakt nagłośnienia aresztowania w mediach. Sąd Apelacyjny oddalił apelację, uznając kwotę zadośćuczynienia za odpowiednią.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację na korzyść S.W., uznając że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd ten nie odniósł się bowiem do zarzutów apelacji w sposób precyzyjny i rzetelny. Oba sądy nie dokonały też prawidłowej oceny kryteriów, które powinny decydować o wysokości zadośćuczynienia.

W uzasadnieniu sądu I instancji zabrakło jakiejkolwiek argumentacji co do nagłośnienia medialnego sprawy karnej S.W. i wpływu tego na kwotę zadośćuczynienia. W uzasadnieniach obu sądów nie było też oceny istotnej okoliczności, która powinna mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia - wnioskodawca był bowiem bezprawnie przetrzymywany w areszcie przez 6 dni, już po wydaniu przez sąd postanowienia o uchyleniu tymczasowego aresztowania. Była to zasadnicza podstawa wniosku S.W. o zadośćuczynienie i odszkodowanie.

W kasacji RPO powołał się na wyrok SN z 4 listopada 2016 r., w którym podkreślono, że „nadanie sprawie rozgłosu w mediach powinno być uważane za element krzywdy i stanowić jedną z przesłanek miarkowania odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia dochodzonego przez wnioskodawcę, jeśli nagłośnienie to jest ściśle związane z faktem zatrzymania lub tymczasowego aresztowania tej osoby”.

Dokonując zaś ustaleń w zakresie należnego zadośćuczynienia, oba sądy nie wzięły pod uwagę rozmiaru krzywdy, jaka dotknęła wnioskodawcę w związku z nagłośnieniem w mediach jego aresztowania ani faktu bezprawnego przetrzymywania go w areszcie przez 6 dni  - podkreślił Rzecznik.

Prawidłowe rozpoznanie apelacji pełnomocnika wnioskodawcy mogło doprowadzić do innego co do istoty rozstrzygnięcia w zakresie wysokości zadośćuczynienia. Dlatego Rzecznik wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w zaskarżonej części i zwrócenie mu sprawy.

3 lipca 2019 r. Sąd Najwyższy na rozprawie w Izbie Karnej (sygn. akt III KK 344/18) uwzględnił kasację RPO.

II.511.124.2018

Kolejny wyrok ETPC ws. nadmiernego przymusu policji. Rzecznik pisze do MSWiA

Data: 2019-06-21
  • W czasie zatrzymania w 2011 r. człowiek odniósł obrażenia; był też rażony paralizatorem przez policjantów - mimo że się poddał i był unieruchomiony. Po dwóch dniach zwolniono go z aresztu bez zarzutów
  • W maju 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że stosując wobec skarżącego nadmierny przymus oraz nie wyjaśniając należycie sprawy, Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania
  • To przełomowy wyrok wskazujący m.in., jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne użycie środków przymusu przez uprawnione służby
  • Wyrok powinien być dla policji impulsem do skutecznej walki ze źle pojmowaną solidarnością zawodową, prowadzącą do zmowy milczenia, a nawet do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego  traktowania

- Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek, jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo, co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem - głosi pismo Rzecznika Praw Obywatelskich do sekretarza stanu w MSWiA Jarosława Zielińskiego.

Rzecznik opisał w nim wyrok ETPC z 23 maja 2019 r. w sprawie Kanciał przeciwko Polsce (skarga nr 37023/13). Skargę do Trybunału wniósł obywatel, który w czerwcu 2011 r. został zatrzymany przez antyterrorystów i Centralne Biuro Śledcze w związku z podejrzeniem udziału w porwaniu. Funkcjonariusze wtargnęli rano do mieszkania, w którym przebywał ze znajomymi. Mężczyzna twierdził, że został pobity oraz rażony paralizatorem w plecy, pośladki i genitalia - pomimo że się poddał i był unieruchomiony. Badanie lekarskie  wykazało ślady obrażeń m.in. twarzy i nadgarstków. Po dwóch dniach mężcyzna został zwolniony z aresztu. Nigdy nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Skarżący zażalił się do prokuratury na traktowanie w czasie zatrzymania. Postępowanie po roku umorzono. Prokuratura uznała, że brak było wystarczających dowodów  przestępstwa, a paralizatora użyto zgodnie z przepisami.

ETPC uznał, że Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania ze względu na zastosowanie nadmiernego przymusu bezpośredniego w trakcie i po zatrzymaniu podejrzanego oraz brak odpowiedniego postępowania wyjaśniającego.

W opinii Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur to przełomowy wyrok podkreślający nie tylko, jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne stosowanie środków przymusu przez uprawnione służby, ale przede wszystkim, jak kluczową rolę odgrywa rzetelne postępowanie wyjaśniające.

ETPC wskazał na dwie fazy zatrzymania: do momentu zakucia w kajdanki i unieruchomienia oraz po tym. ETPCz nie mógł jednak ocenić, czy do nadużycia przymusu doszło w pierwszej fazie - ze względu na sprzeczne zeznania stron. Władze twierdziły, że mężczyzna został porażony paralizatorem, bo stawiał opór i nie pozwalał na założenie kajdanek. Skarżący twierdził, że spełniał wszystkie polecenia, a mimo to był uderzany, kopany i rażony paralizatorem.

Trybunał uznał, że funkcjonariusze niepotrzebnie użyli siły wobec skarżącego po jego unieruchomieniu, a zastosowanie takich środków przymusu bezpośredniego jak paralizator nie było konieczne.

W opinii ETPC ani prokuratura, ani sądy nie przeprowadziły odpowiedniej analizy legalności użycia środków przymusu. Należało przeprowadzić rygorystyczną weryfikację konieczności użycia paralizatora ze względu na dolegliwość obrażeń. Zdaniem ETPC faworyzowano też zeznania funkcjonariuszy, przyznając o wiele mniejsze znaczenie zeznaniom skarżącego, mimo iż wyniki obdukcji i badań lekarskich potwierdzały jego wersję

Trybunał stwierdził naruszenie art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zasądził na rzecz skarżącego 25 tys. euro zadośćuczynienia.

W opinii KMPT wyrok ten powinien stać się impulsem do głębszej refleksji co do stosowania przymusu bezpośredniego, w szczególności tzw. paralizatorów oraz w kontekście prowadzenia rzetelnych postępowań wyjaśniających nadużycia.

Kwestia  paralizatorów jest podnoszona od ujawnienia nagrań w sprawie Igora Stachowiaka, torturowanego we wrocławskim komisariacie. Zastosowanie broni elektrycznej rodzi wiele  konsekwencji, które w chwili jej użycia nie zawsze są możliwe do przewidzenia. Na kanwie tego przypadku Europejski Komitet Przeciwko Torturom (CPT) zalecił po wizycie w Polsce w 2017 r. przypomnienie wszystkim policjantom instrukcji używania paralizatorów. Mogą być one stosowane wyłącznie w przypadku rzeczywistego i bezpośredniego zagrożenia dla życia lub ryzyka poważnych obrażeń. Sięgnięcie po nie wyłącznie po to, by dana osoba zastosowała się do polecenia, jest niedopuszczalne. Ich stosowanie powinno być dozwolone wyłącznie gdy łagodniejsze środki przymusu nie odniosły skutku lub są niepraktyczne, oraz jeżeli jedyną alternatywą jest użycie np. broni palnej.

W tym kontekście z zadowoleniem należy przyjąć, że po apelach RPO dotyczących poddania używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej - w szczególności w zakresie ich dokumentowania oraz kontrolowania - Komenda Główna Policji w sierpniu 2018 r. wydała w tej sprawie wytyczne. Należy jednak pamiętać, że same standardy nie wystarczą. Zdaniem KMPT kluczową rolę powinno odgrywać profesjonalne szkolenie funkcjonariuszy, ukierunkowane nie tylko na aspekty praktyczne samego wykorzystania tego rodzaju środków, ale także na budowanie kultury sprzeciwu wobec tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Wyrok ETPC powinien stać się impulsem dla samej policji, by rozpocząć skuteczną walkę ze źle pojmowaną solidarnością zawodową prowadzącą do zmowy milczenia, a w skrajnych przypadkach do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego  traktowania.

Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem.

Tortury, nieludzkie i poniżające traktowanie stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala. Muszą o tym pamiętać przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, którzy jako pierwsi powinni stać na straży przestrzegania zakazu tortur.

W opinii KMPT jest to szczególnie ważne w kontekście postępowań prowadzonych przez prokuraturę w spawach dotyczących przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Wszelkie sygnały dotyczące nadużywania siły, znęcania się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy, czy zachowywali w określony sposób, powinny być każdorazowo kompleksowo wyjaśniane, a sprawcy odpowiednio ukarani. Rzetelne prowadzenie postępowań, zarówno na etapie prokuratorskim, jak i sądowym, jest w tym kontekście kluczowe.

W państwie, które w ubiegłym roku obchodziło 25-lecie wejścia w życie Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, wszystkie instytucje i organy władzy publicznej, a w szczególności przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, muszą pamiętać, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach - takich jak walka z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną - art. 3 Konwencji, jak i art. 40 Konstytucji w sposób bezwzględny zakazują stosowania tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania, niezależnie od zachowania danej osoby. Nie możemy zapomnieć, że przestrzeganie tego zakazu świadczy o istocie demokratycznego państwa.

KMP.570.16.2019

Nie każde podpalenie jest pożarem o cechach katastrofy. SN uwzględnił kasację Rzecznika

Data: 2019-05-23
  • Obywatel podpalił papierowe kartony na klatce schodowej  Skazano go za spowodowanie pożaru, który zagroził życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach
  • Tymczasem ogień ugasili mieszkańcy przed przybyciem strażaków. Ocenili oni, że nie było wielkiego zagrożenia dla ludzi i mienia, a szkody były niewielkie
  • RPO złożył kasację, bo sąd błędnie zastosował kwalifikację prawną zastrzeżoną dla żywiołowego pożaru o charakterze katastrofy
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację i zwrócił sprawę sądowi I instancji

Sąd rejonowy uznał P.L. za winnego wywołania pożaru na klatce schodowej bloku mieszkalnego. Podpalił on kartony przed jednym z mieszkań. Zakwalifikowano to jako przestępstwo z art. 163 Kodeksu karnego, polegające na spowodowaniu pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Grozi za to kara pozbawienia wolności od roku do lat 10. Sąd wymierzył mu karę roku i czterech miesięcy. Nakazał mu też zapłatę 1700 zł tytułem naprawienia wyrządzonej szkody.

Sąd okręgowy oddalił apelację obrony, w której podniesiono zarzut błędnego zastosowania art. 163 Kk. Według niej P.L. nie wypełnił znamion spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób (było ich dziewięć), a powstały ogień nie odpowiadał pojęciu pożaru opisanego w art. 163 Kk. Sąd odwoławczy utrzymał wyrok. P.L. trafił do więzienia, z którego niedawno wyszedł.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik złożył do SN kasację na korzyść skazanego. Wniósł o uchylenie wyroków obu sądów i przekazanie sprawy sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania.

Zarzucił obu sądom rażące naruszenie prawa karnego materialnego, polegające na uznaniu P.L. za winnego - mimo braku wszystkich znamion przestępstwa z art. 163 Kk. Zdarzenie, które spowodował, nie miało bowiem postaci „pożaru”, czyli ognia o wielkim zasięgu i gwałtownym rozprzestrzenianiu się, w rozumieniu tego przepisu. Według RPO sądy użyły określenia ”pożar" w znaczeniu potocznym. 

Sąd odwoławczy rozpoznał zaś apelację nierzetelnie, nie poddał analizie jej zarzutów i nie ustosunkował się do nich w wystarczającym stopniu, by poznać tok jego rozumowania. W sposób rażący naruszyło to przepisy.

Tymczasem bezsporne jest, że: 

  • ogień ugasili mieszkańcy jeszcze przed interwencją straży pożarnej; nie zdążył się rozprzestrzenić i nie miał wielkiego zasięgu;
  • Państwowa Straż Pożarna określiła to jako mały pożar opakowań kartonowych na klatce schodowej bloku mieszkalnego; wartość uszkodzeń, jak i mienia uratowanego, oszacowano na kwoty nie stanowiące mienia wielkiej wartości;
  • lakoniczna opinia biegłego z zakresu pożarnictwa wskazuje jedynie na powstałe zadymienie, co mogło spowodować utrudnienia w ewakuacji.

W ocenie RPO uniemożliwia to uznanie, by był to pożar w rozumieniu art. 163 Kk. Cechuje się on bowiem wielkimi rozmiarami, trudnością jego opanowania, możliwością niekontrolowanego rozprzestrzenienia się. Aby był traktowany jako sprowadzenie katastrofy, pożar musi też grozić przerzuceniem się ognia na większą liczbę obiektów albo objęciem choć jednego obiektu znacznych rozmiarów. Pożarem nie jest jakikolwiek ogień, lecz tylko ogień w znacznych rozmiarach, rozprzestrzeniający się żywiołowo, ze znaczną siłą i o tak dużych  rozmiarach, że stwarza konkretne, realne i bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach.

Nie ulega zatem wątpliwości, że oskarżony nie dokonał przestępstwa z art. 163 Kk - brzmiała konkluzja kasacji.

Zdaniem RPO w przypadku uznania kasacji, sąd rejonowy powinien rozważyć, czy zachowanie oskarżonego można oceniać jako usiłowanie dokonania przestępstwa z art. 163 Kk, czy też jako przestępstwo z art. 164 Kk (zgodnie z nim za spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia określonego w art.163 grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności).

23 maja 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt III KK 103/18) uwzględnił kasację. SN uchylił oba wyroki, a sprawę zwrócił do rozpoznania sądowi rejonowemu. Kasację poparł nie tylko przedstawiciel RPO, ale także i prokuratury.

I1.511.67.2017

Rzecznik: europejska dyrektywa gwarantuje prawa dzieci, które są podejrzane i oskarżone

Data: 2019-03-18
  • Dzieci podejrzane i oskarżone o przestępstwa muszą rozumieć przebieg postępowania karnego; mieć prawo do adwokata od chwili zatrzymania oraz do obecności rodzica na procesie
  • Takie są m.in. standardy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/800, na której wprowadzenie państwa członkowskie mają czas do 11 czerwca 2019 r.
  • RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa w interesie dzieci

Chodzi  o  dyrektywę z 11 maja 2016 r. w sprawie gwarancji procesowych dla dzieci będących podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym. Ma ona dać im możliwość  zrozumienia i śledzenia przebiegu tego postępowania. Ważne jest również zapewnienie przysługującego dzieciom prawa do rzetelnego procesu, zapobieganie ponownemu łamaniu prawa oraz wspieraniem ich integracji społecznej.

Prawo do informacji

Według dyrektywy 2016/800 obowiązkiem państwa jest zagwarantowanie, aby w sytuacji, gdy dzieci zostają poinformowane, że są podejrzanymi lub oskarżonymi, niezwłocznie udzielono im informacji o przysługujących im prawach zgodnie z dyrektywą 2012/13/UE oraz o ogólnych aspektach przebiegu postępowania. To informacje, których należy udzielić niezwłocznie, m.in.:

  • prawo do poinformowania rodziców,
  • prawo do pomocy adwokata,
  • prawo do ochrony prywatności,
  • prawo do towarzyszenia dziecku poza rozprawą i posiedzeniem sądu przez rodziców,  prawo do pomocy prawnej z urzędu.

A także informacje, których należy udzielić na najwcześniejszym właściwym etapie postępowania:

  • prawo do indywidualnej oceny,
  • prawo do badania lekarskiego i pomocy medycznej,
  • prawo do ograniczenia pozbawienia wolności i do stosowania środków alternatywnych,
  • prawo do towarzyszenia dziecku podczas rozprawy i posiedzeń sądowych przez rodziców,
  • prawo do osobistej obecności na rozprawie oraz prawo do skutecznych środków naprawczych.

Ważne aby realizacja prawa do informacji nie tylko następowała na piśmie lub ustnie, ale żeby informacja była sformułowana w prostym i przystępnym języku, a fakt jej udzielenia  został odnotowany. Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej podkreśla konieczność dostosowania informacji do wieku dziecka, jego poziomu dojrzałości, zdolności rozumienia i przekazywania z uwzględnieniem trudności komunikacyjnych. Może pomóc w tym zakresie materiał wizualny. Ponadto osoba służąca dziecku wsparciem powinna sprawdzić, czy czuje się ono należycie poinformowane o swoich prawach oraz czy wie, czego spodziewać się podczas postępowania.

Tymczasem rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 11 czerwca 2015 r. w sprawie określenia wzoru pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego w postępowaniu karnym nie określa specjalnej formuły pouczenia dla dzieci będących podejrzanymi – w prostym i przystępnym języku. Dlatego należałoby opracować specjalną formę pouczenia dla dzieci, z uwzględnieniem wytycznych z dyrektywy – podkreśla Adam Bodnar.

Pomoc adwokata

Dzieci będące podejrzanymi lub oskarżonymi mają prawo do adwokata zgodnie z dyrektywą 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Zgodnie zaś z dyrektywą 2016/800 państwo ma obowiązek zapewnić dzieciom możliwości skorzystania z pomocy adwokata bez zbędnej zwłoki po tym, jak zostaną poinformowane, że są podejrzanymi lub oskarżonymi. Należy przez to rozumieć:

  • prawo dziecko do spotykania się na osobności i porozumiewania się z reprezentującym je adwokatem, także przed przesłuchaniem;
  • prawo do obecności adwokata przy przesłuchaniu oraz by adwokat miał możliwość skutecznego udziału w przesłuchaniu;
  • korzystanie z pomocy adwokata przynajmniej podczas następujących czynności dochodzeniowo-śledczych: okazania, konfrontacji oraz eksperymentów procesowych. 

Tymczasem przepisy Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Dodatkowo wątpliwości budzi brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem w ramach  przedstawienia zarzutów.

Według dyrektywy zadaniem państwa jest również przestrzeganie zasady poufności porozumiewania się pomiędzy dziećmi a ich adwokatem. Poufność porozumiewania się między dzieckiem a adwokatem ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia skutecznego wykonywania prawa do obrony i jest istotną częścią prawa do rzetelnego procesu. Z dyrektywy wynika, że państwo powinno zapewnić, aby kara pozbawienia wolności nie była orzekana, jeżeli dziecko nie korzystało z pomocy adwokata w sposób umożliwiający skuteczne wykonywanie prawa do obrony oraz zawsze podczas rozprawy. Nieobecność adwokata powinna powodować odroczenie przesłuchania dziecka lub innych czynności na inny termin, umożliwiający przybycie adwokata.

Nagrywanie przesłuchań prowadzonych przez policję lub prokuratora

Dzieci będące podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym nie zawsze są w stanie zrozumieć treści przesłuchań, w których uczestniczą. W celu zapewnienia takim dzieciom dostatecznej ochrony, przesłuchania przez policję lub inne organy ścigania, należy nagrywać w postaci zapisu audiowizualnego. Dyrektywa nie nakłada na wymogu sporządzania takiego zapisu przesłuchań dzieci przez sędziego lub przez sąd. Nagrywanie przesłuchań przez policję lub inne organy ścigania stanowiłoby bowiem istotny element gwarancyjny dla osoby przesłuchiwanej. Eliminowałoby podejrzenia o wywieranie przez prowadzącego czynność nacisku lub zadawanie tendencyjnych pytań. Zapobiegałoby też ewentualnym zarzutom o niewłaściwe zachowanie lub traktowanie przesłuchiwanego, w szczególności znajdującego się w tak wrażliwym położeniu z uwagi na wiek.

Dziś możliwość taką jedynie fakultatywnie przewiduje art. 147 § 1 k.p.k. Wykonanie dyrektywy powinno polegać na obligatoryjnym nagrywaniu przesłuchań dzieci przez policję lub organy ścigania.

Pobyt dziecka w areszcie czy policyjnej izbie zatrzymań

Zgodnie z dyrektywą dzieci przebywające w areszcie powinny mieć specjalne środki ochrony. Należy je odseparować od dorosłych. Po ukończeniu przez aresztowane dziecko 18 lat powinna istnieć możliwość, w uzasadnionych przypadkach, dalszego odseparowania od osób dorosłych. Dzieci powinny też mieć dostęp do placówek edukacyjnych odpowiadających ich potrzebom.

Obecne przepisy k.k.w.  nie spełniają  wymagań dyrektywy, gdyż używają pojęcia młodocianego (osoba, która w chwili czynu nie osiągnęła 21. roku życia). Dyrektywa dotyczy zaś dzieci, które powinny znaleźć szczególną ochronę i zostać odseparowane od dorosłych. Tymczasem młodociani w wieku powyżej 18 lat nie są już dziećmi. Nie spełnia też wymagań dyrektywy inny artykuł k.k.w., zgodnie z którym tymczasowo aresztowani powinni być rozmieszczani w areszcie śledczym w sposób zapobiegający ich wzajemnej demoralizacji. W szczególności należy oddzielać niekaranych od uprzednio odbywających karę pozbawienia wolności oraz młodocianych od dorosłych, chyba że szczególne względy wychowawcze przemawiają za umieszczeniem dorosłego z młodocianym lub młodocianymi.

Udział rodzica oraz dziecka na rozprawie

Zgodnie z dyrektywą dzieci powinny mieć prawo do tego, by podczas rozprawy oraz posiedzeń sądowych, w których uczestniczą, towarzyszył im rodzic. Jeżeli odpowiedzialność rodzicielska za dziecko spoczywa na więcej niż jednej osobie, dziecko powinno mieć prawo, aby towarzyszyły mu wszystkie takie osoby (chyba że nie jest to wykonalne mimo starań). W związku z tym należy postulować uwzględnienie tych rozwiązań w K.p.k. w celu wykonania dyrektywy.

Formułuje ona też postulat wprowadzenia do krajowego porządku prawnego odrębnej podstawy wznowienia postępowania karnego z uwagi na nieobecność dziecka będącego oskarżonym na dotyczącej go rozprawie. Takiej podstawy nie ma dziś w k.p.k.

Specjalne kwalifikacje sędziów i prokuratorów oraz pracowników organów ścigania i ośrodków detencyjnych

Dyrektywa stanowi, że obowiązkiem państwa jest przeszkolenie pracowników organów ścigania i ośrodków detencyjnych, którzy zajmują się dziećmi. Powinno ono dotyczyć praw przysługującym dzieciom, odpowiednich technik prowadzenia przesłuchań, psychologii dziecięcej i komunikowania się w języku dostosowanym do poziomu dziecka.  Sędziowie i prokuratorzy prowadzący postępowania karne z udziałem dzieci mają mieć specjalne kwalifikacje w tej dziedzinie. Państwo powinno także wspierać  takie szkolenia dla obrońców w postępowaniach karnych z udziałem dzieci.

II.510.820.2018

RPO: tymczasowo aresztowany nie powinien być obserwowany podczas spotkań z obrońcą

Data: 2019-03-14
  • Aresztowany mężczyzna był obserwowany przez funkcjonariuszy Służby Więziennej podczas spotkań z adwokatem
  • Rzecznik uznał jego skargę za zasadną
  • Zwrócił się do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej, aby zapewnił prawidłową realizację takich widzeń 

Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej, który na prośbę Rzecznika Praw Obywatelskich badał skargę, poinformował, że widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem odbywały się w pomieszczeniu przylegającym do dyżurki, z której istotnie funkcjonariusz przez wewnętrzne okno obserwował ich przebieg.

Prowadzenie takiej obserwacji było jednym z zaleceń ochronnych, sformułowanych wobec aresztowanego przez Służbę Więzienną w związku z incydentem zagrożenia jego bezpieczeństwa osobistego (agresja ze strony współosadzonego). Również organ dysponujący (prokurator prowadzący lub nadzorujący postępowanie przygotowawcze w sprawie, w której nastąpiło tymczasowe aresztowanie) zwrócił się do dyrektora Aresztu Śledczego o wzmożenie bezpieczeństwa osobistego aresztowanego.

Rzecznik zwraca uwagę, że Kodeks karny wykonawczy (art. 215 § 1) jednoznacznie określa warunki widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem – ma ono odbywać się podczas nieobecności innych osób. Wyjątek od tej reguły – polegający na realizacji widzenia w sposób wskazany przez organ dysponujący – może nastąpić tylko w 14 dni od tymczasowego aresztowania (art. 73 Kpk).

W przypadku aresztowanego mężczyzny ten okres już upłynął, dlatego w ocenie RPO nie było żadnych podstaw do obserwowania jego spotkań z obrońcą. Jeżeli w ocenie dyrekcji Aresztu Śledczego istniała potrzeba szczególnych działań, aby zapewnić osadzonemu bezpieczeństwo podczas widzeń z adwokatem, to należało znaleźć inny spsób - zgodny z obowiązującymi przepisami.

IX.517.600.2018

Spotkanie RPO z Henryką Bochniarz, prezydentką Konfederacji Lewiatan

Data: 2019-03-08

8 marca 2019 r. w Biurze RPO odbyło się spotkanie Rzecznika Praw Obywatelskich z Henryką Bochniarz, prezydentką Konfederacji Lewiatan.

Wyrażono zaniepokojenie spektakularnymi zatrzymaniami przez organy ścigania byłych szefów spółek, w tym Skarbu Państwa, oraz urzędników państwowych (np. z Komisji Nadzoru Finansowego).

Według Konfederacji zatrzymania takie, podejmowane tylko w celu przedstawienia zarzutów oraz złożenia wyjaśnień, od razu nagłaśniane w mediach, podważają zaufanie do tej grupy zawodowej, ale i do instytucji państwa. Nie sprzyja to również prowadzeniu działalności gospodarczej, zwiększaniu inwestycji oraz rozwijaniu biznesu.

Rzecznik praw obywatelskich wskazał, że w takich sprawach występuje do prokuratury i służb z pytaniami, czy zatrzymania były niezbędne. W opinii RPO w ostatnich głośnych przypadkach nie był one uzasadnione, a wystarczające byłoby wezwanie na przesłuchanie w zwykłym trybie.

Adam Bodnar podkreślił, że źródłem takich niezasadnych działań jest m.in. zmieniona w 2016 r. ustawa Prawo o prokuraturze. Przypomniał też, że od dawna upomina się u Ministra Sprawiedliwości o prawne zagwarantowanie obecności adwokata od samej chwili zatrzymania.  

Ponadto tematem dyskusji były możliwe działania na rzecz polepszenia regulacji działalności biznesowej. Mówiono także o rządowych planach zmian legislacyjnych dotykających kwestii swobody i równości prowadzenia działalności gospodarczej.

Rzecznik o teatralizacji zatrzymań osób pełniących funkcje publiczne

Data: 2019-03-04
  • Sądy często uznają za niezasadne spektakularne zatrzymania osób pełniących dziś lub w przeszłości ważne funkcje publiczne czy zajmujące wysokie stanowiska w dużych firmach
  • Rzecznik zwraca uwagę na teatralizację takich zatrzymań, jak i używanie kajdanek wobec tych osób, np. byłych szefów KNF 
  • Przy takich zatrzymaniach często nie uczestniczył adwokat
  • RPO od dawna podkreśla konieczność zapewnienia go już od chwili zatrzymania

4 marca 2019 r. Senacki Zespół ds. Monitorowania Praworządności zajmował się praktykami prokuratury i służb, polegającymi m.in. na tzw. prewencyjnych zatrzymaniach czy wzywaniu świadków, będących niekiedy w podeszłym wieku, na przesłuchania w prokuraturze odległej o kilkaset kilometrów.

Podczas posiedzenia dyrektor Zespołu Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Marek Łukaszuk przedstawił sprawy, w których zatrzymania naruszały prawa i wolności.  Były bowiem nieadekwatne do stopnia zagrożenia i rzeczywistej potrzeby, co w wielu przypadkach sądy oceniły jako nieprawidłowe i niezasadne. Dotyczyło to m.in.:

  • zatrzymania i założenia kajdanek Władysławowi Frasyniukowi;
  • zatrzymania i konwojowania (oraz założenia kajdanek) b. szefa Komisji Nadzoru Finansowego, a także innych pracowników;
  • zatrzymań i legitymowania obywateli, którzy znajdowali się w pobliżu „ Marszu Niepodległości” w 2017 r.

Rzecznik upatruje źródło tych naruszeń nie tylko w przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy służb, ale także w unormowaniach Prawa o prokuraturze,  które dało prokuratorom nadrzędnym podstawy do:

  • ingerowania w decyzje  prokuratorów podległych,
  • informowania osób niepełniących funkcji publicznych i mediów o prowadzonych postępowaniach, niezależnie od ich fazy. Dotyczy to zwłaszcza spraw mających wydźwięk polityczny a zarazem budzących szeroki rezonans społeczny.

RPO zwraca w tym kontekście uwagę na teatralizację zatrzymań i użycie środków przymusu bezpośredniego wobec osób sprawujących obecnie bądź w przeszłości ważne funkcje publiczne, społeczne i piastujących wysokie stanowiska w dużych firmach. Rzecznik w wystąpieniach generalnych (jak i we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, potem wycofanym) wskazywał na niezgodność unormowań Prawa o prokuraturze z Konstytucją. Krytyczną opinie o tej ustawie  wyraziła też Komisja Wenecka.

Nie bez znaczenia dla ochrony praw i wolności osób pokrzywdzonych takimi naruszeniami prawa jest to, iż w trakcie zatrzymań  nie uczestniczył adwokat.

Rzecznik od lat zabiega u Ministra Sprawiedliwości- Prokuratora Generalnego i Prezesa Rady Ministrów o wdrożenie do polskiego prawa  Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z 22 października 2013 r. w sprawie dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Powinna być ona wprowadzona do 27 listopada 2016 r.

Rzecznik sygnalizował też konieczność pełniejszego korzystania z możliwości przesłuchania świadków i osób podejrzewanych/podejrzanych w drodze pomocy prawnej, dla uniknięcia niedogodności wynikających z konwojowania.

Wskazywał też na potrzebę rejestrowania audiowizualnego wszystkich czynności podejmowanych w ramach szeroko rozumianego postępowania karnego, począwszy od pierwszych czynności podejmowanych wobec osób, niezależnie od ich statusu procesowego– biorąc pod uwagę częste przypadki naruszania ich praw i wolności.

Aresztowana przez kilka miesięcy nie miała kontaktów z obrońcą i rodziną. RPO: jej skarga zasadna

Data: 2019-02-18
  • Aresztowana kobieta przez kilka miesięcy była pozbawiona możliwości kontaktu z obrońcą i rodziną za pomocą samoinkasującego aparatu telefonicznego
  • Było to dla niej tym bardziej dolegliwe, że w tym czasie zmarł jej partner, ojciec ich syna 
  • RPO uznał jej skargę za zasadną; wskazał na naruszenie prawa do humanitarnego traktowania i życia rodzinnego.
  • Rzecznik wystąpił do właściwej prokuratury o zapewnienie prawa aresztowanych do kontaktów z obrońcą od podczątku postępowania

W ocenie RPO okresy, w których prokuratura rozpatrywała wnioski kobiety o kontakt z najbliższymi były długie, a wymagały przecież pilnej reakcji w obliczu rodzinnej tragedii. Od momentu aresztowania do dnia uznania zażalenia i umożliwienia kontaktów telefonicznych z obrońcą minęło pięć miesięcy, w których trakcie skarżąca pozbawiona była szansy na sprawną i efektywną realizację swojego prawa do obrony. Korzystanie z prawa do kontaktów z obrońcą podczas widzeń było dla niej dodatkowo kosztowne, przez co kontakty te były rzadkie.

Pierwsze wnioski o kontakt telefoniczny z matką, partnerem i obrońcą kobieta skierowała do prokuratury 17 lipca 2017 r. i 16 sierpnia 2017 r. (odpowiedź sformułowano 29 sierpnia 2017 r.). W okresie wrzesień-październik 2017 r. kierowała ponowne wnioski w sprawie umożliwienia kontaktu telefonicznego z obrońcą i matką oraz kontaktu telefonicznego i widzeń z partnerem, a po jego śmierci - także z synem. Opisywała szczególne okoliczności swej sytuacji, związane ze stanem zdrowia matki, a później śmiercią partnera. Wskazywała, że jej pisma pozostają bez odpowiedzi.

Dla skarżącej szczególnie dotkliwa była niemożność skontaktowania się z synem i okazania mu wsparcia po śmierci ojca. Na pozytywne rozpatrzenie pierwszego wniosku o widzenie z synem po śmierci partnera skarżąca czekała ponad dwa miesiące. Zgodę na to widzenie wydano 1 grudnia 2017 r. Tymczasem 8 grudnia 2017 r. skarżąca została zwolniona z aresztu śledczego. Zgodę wydano zatem po długim okresie oczekiwania i na kilka dni przed zwolnieniem.

W opinii RPO najważniejsza z punktu widzenia ochrony praw obywateli jest zagwarantowanie prawa do obrony od pierwszych chwil postępowania oraz zapewnienie, że kontakty z obrońcą nie będą w żaden sposób ograniczane. Rzecznik przyznał, że jeśli prokurator ma informacje, iż obrońca wykorzystuje kontakt telefoniczny z aresztowanym do utrudniania postępowania karnego czy też popełnienia przestępstwa, to brak zgody na rozmowę telefoniczną należy uznać za uzasadniony. Należy jednak mieć na uwadze, że adwokaci i radcowie to zawody zaufania publicznego i trzeba przyjmować, że ich działania są zgodne z prawem.

W sprawie skarżącej prokuratura nie informowała jednak odpowiedniej Okręgowej Rady Adwokackiej lub Okręgowej Izby Radców Prawnych o takich podejrzeniach wobec adwokatów, z którymi skarżąca chciała się porozumiewać telefonicznie. W prokuratorskich zarządzeniach nie ma też szczegółowych uzasadnień wskazujących na okoliczności ewentualnego braku zaufania do adwokatów wskazanych przez kobietę.

Na dalszym etapie postępowania zażalenie uwzględniono, a skarżąca uzyskała możliwość telefonicznego kontaktowania się z obrońcą. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z  22 grudnia 2016 r. w sprawie regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania, zarządzenie o zgodzie na korzystanie z aparatu telefonicznego przez aresztowanego dla kontaktu z obrońcą - a w szczególnie uzasadnionych przypadkach także z osobą najbliższą - jest wydawane bezzwłocznie.

RPO podkreślił, że skarżąca znajdowała się w kryzysie psychicznym i niezwykle trudnej sytuacji osobistej, potęgowanej troską o syna, który utracił ojca. Niepełna realizacja prawa do obrony - wyrażająca się w początkowej odmowie kontaktów telefonicznych z obrońcą - oraz brak możliwości kontaktu z osobami najbliższymi w obliczu śmierci partnera, a także długi czas niepewności co do zgody na kontakty, budzi obawy o naruszenie zasady humanitaryzmu.

Dlatego Rzecznik zwrócił się Prokuratora Rejonowego o podjęcie działań w celu zapewnienia aresztowanym, tam gdzie to tylko możliwe, kontaktu telefonicznego z obrońcą od najwcześniejszych etapów postępowania. Wystąpił też o zadbanie, by decyzje ws. zgody na kontakty z osobami najbliższymi, zwłaszcza pozostającymi w trudnej i wymagającej pilnej reakcji sytuacji losowej, podejmowano bezzwłocznie. Chodzi o to, aby zapobiec obawie nieposzanowania prawa osoby tymczasowo aresztowanej do humanitarnego traktowania oraz prawa do życia rodzinnego.

IX.517.2780.2017

Rzecznik: badania zatrzymanego w obecności policjanta powinny być wyjątkiem

Data: 2019-02-11
  • Obecność policjanta podczas badania lekarskiego osoby pozbawionej wolności ingeruje w konstytucyjne prawo do prywatności i powinna być uregulowana w ustawie
  • Badania w obecności funkcjonariusza powinny być ograniczone do niezbędnej konieczności, z racji bezpieczeństwa - podkreśla Rzecznik
  • Kilka lat temu MSWiA zapowiadało odpowiednie zmiany w ustawach o policji i innych służb - co jednak nie nastąpiło

W związku z wpływającymi skargami, Rzecznik Praw Obywatelskich w 2014 r. wystąpił do MSWiA w sprawie uregulowania na poziomie ustawy przeprowadzania badań medycznych osób zatrzymanych w obecności funkcjonariuszy Policji, Biura Ochrony Rządu i Straży Granicznej.  W odpowiedziach z października 2014 r. i sierpnia 2015 r. RPO dostał informacje o trwających pracach nad zmianą ustawy o Policji oraz  innych służb podległych MSWiA. 

Od tego czasu minęły trzy lata, a do odpowiedniego unormowania nie doszło, choć zarówno ustawa o Policji, jak i o Straży Granicznej, były ostatnio wiele razy nowelizowane. 

Zmieniły się zaś regulacje dotyczące Biura Ochrony Rządu, które od  lutego 2018 r. zastąpiła nowa formacja, Służba Ochrony Państwa. W ustawie z 8 grudnia 2017 r. o SOP nie ma przepisów co do obecności jej funkcjonariuszy przy badaniach zatrzymanych. – Oznacza to że funkcjonariusze SOP, niezależnie od okoliczności, nie są uprawnieni do uczestniczenia przy badaniu medycznym osoby zatrzymanej – wskazuje Adam Bodnar.

Ponadto Rzecznik dostrzegł również konieczność ustawowego uregulowania badań i zabiegów medycznych wykonywanych w obecności policjanta wobec osób aresztowanych i skazanych, a konwojowanych do placówek medycznych. Chodzi też o nagłą konieczność pomocy medycznej podczas konwojowania do sądu, prokuratury czy więzienia.

Dziś reguluje to jedynie Zarządzenie Komendanta Głównego Policji. Zgodnie z nim policjanci powinni ustalić z lekarzem sposób postępowania wobec osoby konwojowanej, zapewniający bezpieczne przeprowadzenie niezbędnych czynności medycznych, w tym pozostawienie kajdanek oraz przeprowadzenie badania w obecności konwojenta, jeżeli nie ma do tego przeciwwskazań medycznej. - Nie można zgodzić się na uregulowanie tego na poziomie aktu wewnętrznego -  podkreśla Rzecznik. 

Obecność innej osoby w trakcie badania lekarskiego lub zabiegu medycznego ingeruje bowiem w prawo pacjenta do prywatności, rozumiane jako prawo do zachowania w tajemnicy informacji o życiu prywatnym, w tym o stanie zdrowia i prowadzonym leczeniu. Obecność takich osób nie służy też właściwej relacji między lekarzem a pacjentem. Pacjent może czuć się skrępowany obecnością osoby spoza służby zdrowia w trakcie badań, podczas których konieczne może być zdjęcie odzieży i bielizny albo przekazanie intymnych informacji o stanie zdrowia. Dlatego przeprowadzanie badań lekarskich i udzielanie innych świadczeń zdrowotnych w obecności funkcjonariusza niewykonującego zawodu medycznego powinno być ograniczone do niezbędnej konieczności.

W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że prywatność jednostki - tam, gdzie jest to możliwe - powinna być chroniona w imię fundamentalnej wartości konstytucyjnej, jaką jest godność człowieka. TK wypowiedział się wtedy co do wniosku osadzonego w sprawie udzielania mu świadczeń medycznych w obecności funkcjonariusza Służby Więziennej. Racje z uzasadnienia tego wyroku powinny zostać jednak uwzględnione także co do funkcjonariuszy innych służb.

W związku z tym należy, kierując się zasadą proporcjonalności, dążyć do prawidłowego wyważenia pomiędzy prawem osadzonego do prywatności, a bezpieczeństwem personelu medycznego. Ustawodawca powinien wskazać te kategorie osadzonych, którzy potencjalnie mogą stwarzać zagrożenie i wobec których świadczenia zdrowotne muszą być wykonywane w obecności funkcjonariusza. W pozostałych sytuacjach zasadą powinien być brak funkcjonariusza przy badaniu - chyba że wystąpi o to personel medyczny.

Po wyroku TK znowelizowano Kodeks karny wykonawczy. - W podobny sposób powinny zostać uregulowane te kwestie w odniesieniu do działań podejmowanych przez funkcjonariuszy policji wobec zatrzymanych, aresztowanych i skazanych, którym udzielane są świadczenia zdrowotne – uważa Rzecznik.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

IX.517.44.2015

Widzenia z adwokatami w więzieniach - w obecności kamer. Interwencja RPO

Data: 2019-02-11
  • Widzenia osób pozbawionych wolności z adwokatami w aresztach śledczych i więzieniach odbywają się pod nadzorem monitoringu
  • Zagraża to prawu do obrony, bo takie spotkania powinny odbywać się w warunkach pełnej poufności – podkreśla Rzecznik
  • Według Służby Więziennej regułą ma być widzenie w pomieszczeniu bez kamer, a jeśli w nim są, to na ten czas powinny być wyłączane lub maskowane
  • Zdarza sie jednak, że adwokaci godzą się na spotkania w pomieszczeniach z kamerami 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi w tej sprawie; problem jest też znany ekspertom Biura RPO z wizytacji aresztów i więzień.

Zgodnie z art. 8 § 3 Kodeksu karnego wykonawczego skazany pozbawiony wolności może porozumiewać się ze swoim obrońcą, adwokatem lub radcą prawnym oraz przedstawicielem zaaprobowanym przez Przewodniczącego Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do reprezentowania skazanego przed ETPCz, pod nieobecność innych osób. Rozmowy z tymi osobami w trakcie widzeń oraz rozmowy telefoniczne nie podlegają kontroli. Art. 215 § 1 K.k.w. stanowi, iż osoba aresztowana ma prawo do takiego porozumiewania się podczas nieobecności innych osób oraz korespondencyjnie.

Z kolei art. 73a K.k.w. stanowi, że zakłady karne mogą być monitorowane przez wewnętrzny system urządzeń rejestrujących obraz lub dźwięk - z zastrzeżeniem, że monitorowanie i utrwalanie dźwięku nie może obejmować informacji objętych tajemnicą spowiedzi lub tajemnicą prawnie chronioną.

Choć artykuł ten odnosi się jedynie do informacji werbalnych (monitorowanie i utrwalanie dźwięku), Rzecznik stoi na stanowisku, iż pojęcie tajemnicy adwokackiej należy rozumieć możliwie szeroko. Powinna ona obejmować także materiały przekazane przez klienta lub przedstawione klientowi przez adwokata w postaci notatek czy dokumentów, które dotyczą sprawy.

Poglądy Rzecznika podziela Centralny Zarząd Służby Więziennej. W piśmie skierowanym 17 listopada 2017 r. do wszystkich dyrektorów okręgowych SW zastępca Dyrektora Generalnego wskazał: „Jako regułę należy przyjąć, iż widzenie osadzonego z adwokatem odbywa się w pomieszczeniu niemonitorowanym. W razie wykorzystywania pomieszczenia dla realizacji różnych czynności należy wdrożyć rozwiązania techniczne umożliwiające czasowe wyłączanie urządzeń rejestrujących lub ich ewentualne fizyczne maskowanie”.

Z ustaleń Biura RPO wynika, że obrońcy - mimo informowania ich przez administrację więzienną o wyznaczeniu na miejsce spotkania z osobą pozbawioną wolności pomieszczenia wyposażonego w kamerę rejestrującą obraz i dźwięk  - wyrażali na to zgodę.

W ocenie Rzecznika widzenia adwokackie w tych warunkach mogą godzić w relację szczególnego zaufania obrońcy z jego klientem oraz w skuteczność świadczonej pomocy prawnej. Spotkanie osoby pozbawionej wolności z adwokatem powinno bowiem odbywać się w warunkach pełnej poufności.

Rzecznik zwrócił się do prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej Jacka Treli o  podjęcie odpowiednich działań w celu reagowania przez adwokatów na opisane sytuacje.

IX.517.1802.2017

Europejski Nakaz Aresztowania: kilka słów o zaufaniu. Micha Hara z BRPO w Rzeczpospolitej

Data: 2019-02-09

Zasada wzajemnego zaufania w UE opiera się na założeniu, że wszystkie państwa członkowskie dochowują pewnego wspólnego, minimalnego standardu ochrony praw człowieka, opartego w szczególności na europejskiej konwencji praw człowieka oraz Karcie Praw Podstawowych UE.

Klasycznym pojęciem prawa międzynarodowego oraz podstawą znacznej części transgranicznego obrotu w sprawach karnych jest „wzajemność". Oznacza ona, że jedno państwo współpracuje z innym, np. poprzez wykonywanie wniosków o pomoc prawną, dokonywanie ekstradycji, stosowanie szerszej ochrony funkcjonariuszy konsularnych itp., pod warunkiem że to drugie państwo czyni podobnie.

Jednym z wielu ważnych osiągnięć Unii Europejskiej na gruncie prawa karnego było zerwanie z tą regułą w obrocie pomiędzy państwami członkowskimi. Zasada wzajemności została zastąpiona zasadą wzajemnego zaufania. Jej istotą jest założenie, że wszystkie państwa członkowskie dochowują pewnego wspólnego, minimalnego standardu ochrony praw człowieka, opartego w szczególności na europejskiej konwencji praw człowieka oraz Karcie Praw Podstawowych UE.

 

RPO: potrzeba rzetelnych zasad dokumentowania obrażeń przy przyjmowaniu do aresztów

Data: 2019-01-30
  • W Polsce nie ma odpowiedniego systemu dokumentowania i zgłaszania obrażeń osób umieszczanych w aresztach  
  • Osadzeni skarżą się, że policja stosuje tortury, aby zmusić ich do przyznania się do przestępstw - co nie znajduje odzwierciedlenia w ich dokumentacji medycznej
  • Według Rzecznika należy wprowadzić specjalny formularz (tzw. mapę ciała), w którym lekarze więzienni wpisywaliby wszelkie urazy, badając osoby przyjmowane do aresztów
  • Dzięki temu takie badanie będzie rzeczywistym i rzetelnym sprawdzeniem ich  zdrowia, a nie jedynie opinią na podstawie pobieżnego wywiadu

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w sprawie właściwego dokumentowania obrażeń osób pozbawionych wolności.

RPO pełni funkcję krajowego mechanizmu prewencji w rozumieniu Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub  oniżającego traktowania albo karania, przyjętego przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2002 r. (OPCAT).

Rzecznik podkreśla, że niezależne badanie lekarskie oraz właściwe dokumentowanie obrażeń stanowi jedną z podstawowych gwarancji chroniących osoby pozbawione wolności przed torturami i innymi formami przemocy. Stanowisko takie prezentują międzynarodowe instytucje monitorujące traktowanie osób uwięzionych: Podkomitet ONZ ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (SPT) oraz Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT).

Z wizytacji przedstawicieli Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w aresztach i więzieniach wynika, że:  

  • brakuje jasnych procedur postępowania  wobec informacji o poddawaniu torturom lub innym formom przemocy osoby trafiającej do aresztu,
  • dokumentowanie ujawnionych obrażeń często odbywa się w sposób powierzchowny,
  • może to prowadzić do nieudzielenia ofierze właściwej i bezzwłocznej pomocy.

Tymczasem wstępne badanie lekarskie osób przyjmowanych do aresztów chroni funkcjonariuszy Służby Więziennej przed fałszywymi zarzutami, że obrażenia powstały podczas przebywania więźniów pod ich nadzorem. Z kolei świadomość ujawnienia śladów przemocy i ich udokumentowania może działać odstraszająco na funkcjonariuszy  rozważających użycie przemocy wobec zatrzymanych, doprowadzanych potem do aresztu.

W 2017 r. RPO zwrócił się do dyrektora generalnego Służby Więziennej o wprowadzenie jednoznacznych wytycznych dla więziennych lekarzy co do właściwego dokumentowania obrażeń. W odpowiedzi dostał informację że jest to stałym przedmiotem szkoleń.  

Standardy międzynarodowe i zalecenia dla Polski

Konieczność właściwego dokumentowania obrażeń i zarzutów tortur oraz innego nieludzkiego i poniżającego traktowania określają  m.in. Wzorcowe reguły minimalne ONZ dotyczące postępowania z więźniami, tzw. Reguły Mandeli. Wskazują one, że: 

  • lekarz lub inny wykwalifikowany pracownik służby zdrowia ma obowiązek obejrzeć, zbadać i porozmawiać z każdym więźniem bezzwłocznie po jego przyjęciu, a także później, gdy zajdzie taka potrzeba,
  • szczególną uwagę należy zwrócić m.in. na wykrycie śladów złego traktowania przed przybyciem do więzienia,
  • jeżeli w trakcie badania pracownicy służby zdrowia zauważą jakiekolwiek ślady tortur lub innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, powinni udokumentować takie przypadki i zgłosić je właściwemu organowi medycznemu, administracyjnemu lub sądowemu.

Także Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom i Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu wielokrotnie zwracał uwagę na dokładne rejestrowanie urazów i przekazywanie informacji właściwym organom. Staranne i niezwłoczne udokumentowanie i zgłaszanie takich dowodów medycznych znacznie ułatwia zbadanie przypadków złego traktowania i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców, co z kolei stanowi istotny element zapobiegania niewłaściwemu traktowaniu w przyszłości.  Komitet rekomenduje m.in. aby:

  • wstępne badania przeprowadzać bez zbędnej zwłoki, najlepiej w 24 godz. od przyjęcia,
  • dokumentacja z takiego badania powinna zawierać: obiektywny i dokładny opis stanu pacjenta (wszelkich posiadanych obrażeń), wyniki dodatkowych badań, wnioski ze specjalistycznych konsultacji, proponowany sposób leczenia i wskazania do dalszej pracy z pacjentem,
  • wszelkie zauważone urazy należy nanieść na specjalny formularz przewidziany do tego celu, z wykresami ciała do oznakowania urazów, który będzie przechowywany w aktach medycznych więźnia (tzw. mapa ciała),
  • pożądane jest fotografowanie ran; zdjęcia powinny być załączone do akt medycznych.

Na brak skutecznego systemu identyfikacji obrażeń osób umieszczanych w miejscach detencji w Polsce CPT zwrócił uwagę podczas ostatniej wizyty w naszym kraju w 2017 r. Komitet stwierdził, że:

  • żadna z odwiedzonych jednostek nie prowadziła specjalnego rejestru do odnotowywania obrażeń, a informacja na ten temat trafiała wyłącznie do karty medycznej osadzonych,
  • opisy obrażeń były powierzchowne i nie obejmowały wniosków lekarzy co do potencjalnego powodu obrażenia,
  • brakowało informacji, czy obrażenia były spójne z informacjami przekazywanymi przez osadzonego,
  • nie zaobserwowano systemowego przekazywania prokuraturze informacji o zarejestrowanych obrażeniach.  

Dlatego  Komitet w raporcie powizytacyjnym zalecił m.in., aby:

  • dokumentacja osadzonego zawierała opis uwag osoby poddanej badaniu istotnych z punktu widzenia badania lekarskiego, pełne obiektywne ustalenia lekarskie dokonane na podstawie dokładnego badania, a także uwagi lekarza w związku z informacjami pozyskanymi w trakcie badania, wskazujące na zgodność lub sprzeczność pomiędzy przedstawionymi zarzutami a obiektywnymi ustaleniami lekarskimi.
  • dokumentacja taka zawierała wyniki dodatkowo przeprowadzonych badań, szczegółowe wyniki konsultacji specjalistycznych, opis sposobu leczenia obrażeń, a także informację o wszelkich innych przeprowadzonych procedurach.
  • rejestracja badań w przypadku obrażeń była wykonana przy pomocy specjalnego formularza przygotowanego na takie potrzeby, zawierającego zarysy sylwetki do zaznaczania umiejscowienia obrażeń (tzw. mapy ciała), który byłby przechowywany w kartotece medycznej osadzonego.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego o rozważenie możliwości wprowadzenia obowiązku korzystania z tzw. mapy ciała przez lekarzy więziennych przeprowadzających wstępne badania osadzonych.

W ocenie Adama Bodnara spowoduje to, że badanie osób pozbawionych wolności będzie rzeczywistym i rzetelnym sprawdzeniem ich stanu zdrowia, a nie jedynie opinią wydawaną na podstawie pobieżnego wywiadu.

KMP.571.6.2017

Kobieta nie dostanie w więzieniu całej bielizny. Interwencja RPO

Data: 2019-01-25
  • Aresztowana kobieta musiała pożyczyć biustonosz od innej zatrzymanej
  • Wśród bielizny, jaką kobieta może dostać od aresztu czy więzienia - jeśli nie ma swojej - są tylko: koszula nocna, majtki damskie i skarpety 
  • Przepisy pomijają biustonosz, który jest przecież składową częścią damskiej bielizny

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Ministra Sprawiedliwości, aby odpowiednio uzupełnił swe rozporządzenie z 19 grudnia 2016 r. w sprawie warunków bytowych osób osadzonych w zakładach karnych i aresztach. Precyzuje ono przepisy Kodeksu karnego wykonawczego przewidujące m.in. że skazany otrzymuje z zakładu karnego/aresztu odpowiednią do pory roku odzież, bieliznę oraz obuwie - o ile nie korzysta z własnych.

Podczas wizytacji jednego z aresztów  eksperci Biura RRPO zwrócili uwagę na sytuację przebywającej tam kobiety. Z uwagi na to, że nie miała własnej odzieży, odpowiedniej do pory roku, otrzymała ją z magazynu aresztu. Wśród rzeczy, które dostała, nie było jednak biustonosza. Nie jest on bowiem ujęty w wykazie bielizny, jaką według rozporządzenia może od administracji więziennej otrzymać skazana lub aresztowana. Zgodnie z załącznikiem do ministerialnego  rozporządzenia, do kategorii wydawanej bielizny należą: koszula nocna, majtki damskie oraz skarpety.

Brak biustonosza był dla kobiety tak dotkliwy, że zmuszona była korzystać z tej części garderoby, będącej własnością innej osadzonej, która w niedługim czasie wychodziła na wolność.

- W niektórych przypadkach nienoszenie biustonosza może rodzić negatywne konsekwencje zdrowotne – napisała do ministra Zbigniewa Ziobry zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska. Powołała się na opinie lekarzy, że odpowiednie podtrzymanie piersi odciąża kręgosłup, zapobiega bólom związanym z jego przeciążeniem oraz wadom postawy.

Nie bez znaczenia jest także czynnik kulturowy. W społeczeństwie utrwaliła się zasada, w myśl której biustonosz stanowi nieodzowny element kobiecego ubioru. Kobiety noszą go nie tylko ze względów zdrowotnych, ale także psychologicznych, estetycznych i praktycznych. Jego brak nierzadko wywołuje u kobiet dyskomfort psychiczny.

Hanna Machińska zwróciła się do ministra Zbigniewa Ziobry o znowelizowanie rozporządzenia przez dodanie biustonosza do rodzaju bielizny, jaką Służba Więzienna powinna wydać osadzonej, która nie dysponuje własną bądź jej bielizna jest niezdatna do użycia.

W podobnej sprawie RPO zwracał się już do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w 2010 r. Wniósł wtedy o zmianę rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 2003 r., które nie przewidywało wydawania osadzonym mężczyznom slipów. Postulat Rzecznika spotkał się z akceptacją - nowe regulacje zagwarantowały możliwość otrzymywania tej części bielizny.

IX.517.2965.2018

Obywatel ma szansę na odszkodowanie za niesłuszny areszt. Skuteczna kasacja RPO

Data: 2019-01-08
  • Pan Ryszard wystąpił do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa za niesłuszne aresztowanie
  • Sąd aresztował go na 16 dni, bo nie stawiał się na swój proces o oszustwo. Po uniewinnieniu obywatel wystąpił z roszczeniem wobec Skarbu Państwa
  • Nie dostał jednak ani grosza. Sądy uznały, że nie wypełnił swego obowiązku informowania o zmianie miejsca pobytu, przez co utrudniał proces
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i nakazał sądowi odwoławczemu ponowne zbadanie sprawy

Prowadzący przedsiębiorstwo pan Ryszard został oskarżony o popełnienie oszustwa wspólnie z innym mężczyzną. W śledztwie nie przyznawał się do tego zarzutu. Przyznał się zaś drugi mężczyzna, który wyjaśnił, że pan Ryszard jest niewinny, bo nie miał wpływu na jego decyzje o nieuregulowaniu zobowiązań finansowych wobec poszkodowanej firmy.

Pan Ryszard trafił do aresztu - ostatecznie został uniewinniony

Pierwszą rozprawę obu mężczyzn w czerwcu 2011 r.  Sąd Rejonowy odroczył z powodu niestawiennictwa pana Ryszarda (wezwanie wysłane na jego adres nie zostało podjęte). Taka sama sytuacja powtórzyła się na drugiej rozprawie. Sąd uzyskał informacje, że oskarżony nie przebywa pod adresem wskazanym przez niego jako adres dla doręczeń. Uznał, że pouczony wcześniej o obowiązku informowania sądu o każdej zmianie miejsca pobytu, nie uczynił tego. Dlatego sąd wydał nakaz aresztowania pana Ryszarda i zarządził poszukiwanie go listem gończym. Drugi oskarżony dobrowolnie poddał się zaś karze i został skazany.

Pan Ryszard został zatrzymany 6 września 2011 r. W areszcie przebywał do 22 września 2011 r. Po procesie sąd wydał wobec niego wyrok uniewinniający. Słowa pana Ryszarda potwierdziły nie tylko wyjaśnienia współoskarżonego, ale i zeznania pokrzywdzonego oraz dokumentacja sprawy.

Po uniewinnieniu pan Ryszard wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa odszkodowania i zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie. Wskazał, że mimo iż areszt trwał tylko 16 dni, to doprowadził do ruiny przedsiębiorstwa budowlanego, którym zarządzał; pogorszył też jego relacje rodzinne.

Sąd Okręgowy oddalił jego wniosek. Uznał, że to jego zawinione zachowanie spowodowało areszt, bo zaniechał on poinformowania sądu o zmianie miejsca pobytu. Decyzję o areszcie sąd uznał za prawidłową, bowiem jako oskarżony utrudniał on postępowanie, ukrywając się przed sądem. Według sądu aresztowanie nie było oczywiście niesłuszne -  a tylko to uzasadnia przyznanie odszkodowania czy zadośćuczynienia.

Pan Ryszard odwołał się, podkreślając że sąd nie uwzględnił  tego, że został uniewinniony. Zarzucił też Sądowi Okręgowemu błędne ustalenie, że bezprawnie utrudniał swój proces. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak wyrok I instancji.

Argumenty kasacji RPO

Kasację na rzecz wnioskodawcy wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Uznał, że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd dokonał bowiem błędnej wykładni przepisów prawa – oceniał decyzję o areszcie  według stanu sprawy z chwili podejmowania tej decyzji.

Tymczasem w uzasadnieniu uchwały z 15 września 1999 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że ocena niewątpliwej niesłuszności aresztowania wymaga uwzględnienia przede wszystkim ostatecznego rozstrzygnięcia co do odpowiedzialności karnej osoby, która  była pozbawiona wolności. - W ocenie SN z tego punktu widzenia, za niewątpliwie niesłuszne, w zasadzie uznać należy każde tymczasowe aresztowanie oskarżonego, który prawomocnie został uniewinniony – napisał RPO w kasacji.

Sąd Apelacyjny przeważającą część swej analizy, w ślad za sądem I instancji, poświęcił ocenie zasadności aresztowania. Zabrakło zaś odniesienia się do słuszności tej decyzji z punktu widzenia ostatecznego wyroku uniewinniającego i zasady ryzyka, na której opiera się odpowiedzialność Skarbu Państwa.

W ocenie Rzecznika, teza że oskarżony miał utrudniać proces nie została należycie uargumentowana. Wątpliwości RPO budziło także niewyjaśnienie przez sąd, dlaczego nie podjęto  próby zastosowania mniej dolegliwego środka - w postaci zatrzymania oskarżonego i doprowadzenia go na rozprawę.

Zdaniem RPO biorąc pod uwagę wyjaśnienia i postawę współoskarżonego oraz zeznania pokrzywdzonego, sąd powinien był rozważyć, czy przy stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec wnioskodawcy została dochowana zasada ultima ratio wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 257 § 1 k.p.k.

Kasację RPO poparł prokurator  obecny na rozprawie 8 stycznia 2019 r. w SN.

SN uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby ponownie zbadał apelację w tej sprawie.

II.511.309.2017

TK: zatrzymanie za drobne wykroczenie osoby czasowo przebywającej w Polsce - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-08
  • Dopuszczalność zatrzymania osoby czasowo przebywającej w Polsce, obwinionej o wykroczenie zagrożone wyłącznie grzywną, jest niekonstytucyjna – uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Ponadto zakwestionował brak gwarancji udziału zatrzymanej osoby obwinionej w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na zatrzymanie
  • Wyrok Trybunału jest zgodny ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich

8 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 6/16). 

Trybunał orzekł, że art. 45 § 1 pkt 1 w związku z art. 90 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) jest niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim dopuszcza zatrzymanie przebywającej jedynie czasowo na terytorium Polski osoby, której tożsamość została ustalona, a której zarzuca się popełnienie wykroczenia zagrożonego wyłącznie grzywną.

Zgodnie z k.p.s.w,. jeśli wykroczenia dokonała osoba tylko czasowo przebywająca w Polsce, należy stosować postępowanie przyśpieszone, a to z kolei pozwala zatrzymać taką osobę. Trybunał podkreślił, że nie ma przesłanek, które uzasadniałyby tak daleko idącą ingerencję w wolność człowieka, jak faktyczne pozbawienie go wolności, jedynie dla zapewnienia prawidłowego biegu postępowania w sprawie o mniej poważne wykroczenie,  zagrożone tylko karą grzywny.

Według Trybunału stosowanie zatrzymania w sprawach objętych zakresem zaskarżenia nie jest niezbędne ani w celu zagwarantowania udziału w rozprawie przed sądem sprawcy wykroczenia przebywającego czasowo na terytorium Polski, ani w celu zapewnienia wykonania ewentualnie orzeczonej grzywny. Podkreślił, że możliwe są tu inne, mniej dolegliwe kroki, np. zatrzymanie dokumentu uprawniającego do przekraczania granicy lub skierowanie orzeczonej grzywny do wykonania w innym państwie członkowskim UE na podstawie art. 116b k.p.s.w.

Ponadto Trybunał uznał art. 47 § 2 w związku z art. 33 i art. 109 § 2 k.p.s.w. za niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim nie gwarantuje osobie zatrzymanej prawa do udziału w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na jej zatrzymanie.

Niezagwarantowanie zatrzymanemu prawa do udziału w posiedzeniu sądu, na którym rozpatrywane jest zażalenie na zatrzymanie, narusza konstytucyjne standardy jawnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, a także prawa do obrony. Trybunał wskazał, że fakultatywna możliwość podjęcia przez sąd decyzji o udziale strony w posiedzeniu (art. 33 k.p.s.w.) nie stanowi dostatecznej gwarancji prawa do udziału w czynnościach sądowych, bowiem właściwa realizacja prawa do udziału w posiedzeniu sądu wymaga każdorazowego poinformowania strony lub jej pełnomocnika o terminie posiedzenia.

Trybunał zbadał sprawę w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka - przewodniczący, Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski - sprawozdawca, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Wyrok jest zgodny ze stanowiskiem przedstawionym przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Przystąpił on do tego postępowania i 21 maja 2016 r. przedstawił swoje stanowisko.

II.517.2.2016

Cele większe niż 10-osobowe - do likwidacji. Służba Więzienna przyznaje rację RPO

Data: 2019-01-02
  • Cele większe niż 10-osobowe będą stopniowo likwidowane – zapowiada Służba Więzienna
  • To odpowiedź na taki postulat RPO, który wskazywał, że narusza to prawo do humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności
  • Umieszczanie skazanych w takich celach powoduje wzrost napięcia i stresu, co  prowadzi do sytuacji konfliktowych

- Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy ds. przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób – podkreślał Adam Bodnar w Senacie 23 listopada 2018 r.  

- Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 24 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem - dodał.

Dlatego rzecznik zdecydował, że skargi osadzonych na odbywanie kary w celach większych niż 10-osobowe będą uznawane w Biurze RPO za zasadne, w związku z naruszeniem prawa do humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności. Zwrócił się również do dyrektora generalnego Służby Więziennej o przyjęcie planu likwidacji tego typu cel.

Bezpieczeństwo i warunki bytowe

Umieszczanie w bardzo dużych celach wielu osób, które często mają problem z kontrolowaniem emocji, powoduje wzrost napięcia i stresu, co z kolei prowadzi do sytuacji konfliktowych. Nie bez znaczenia jest również bardzo mała aktywność poza celą takich osób w zakładach karnych typu zamkniętego. Każdy konflikt stanowi zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa więzienia i bezpieczeństwa osobistego osadzonego. Cierpią przede wszystkim więźniowie słabsi, zajmujący z różnych powodów niższą pozycję w grupie. Do znęcania się fizycznego i psychicznego dochodzi najczęściej właśnie w celach wieloosobowych.

Trudne są tam również warunki bytowe. Niejednokrotnie są one wyposażone są zaledwie w jedną toaletę i jedną umywalkę, co narusza prawo do prywatności osadzonych. Brak sprawnej wentylacji powoduje zaś, że w celi panuje zaduch i nieustannie utrzymuje się nieprzyjemny zapach z kącika sanitarnego.

Statystyki

Według Biura Informacji i Statystyki Centralnego Zarządu Służby Więziennej  31 lipca 2018 r. w jednostkach penitencjarnych typu zamkniętego funkcjonowało 89 cel większych niż dziesięcioosobowe: jedenastoosobowych – 13, dwunastoosobowych – 23, trzynastoosobowych – 18, czternastoosobowych – 6, piętnastoosobowych – 2, szesnastoosobowych – 23, siedemnastoosobowych – 3 i jedna osiemnastoosobowa. Jednostka, w której mogą wystąpić największe problemy, to Areszt Śledczy w Białymstoku, gdzie w celach o pojemności większej niż dziesięcioosobowa przewidziano zakwaterowanie dla 260 osadzonych na ogólną pojemność 713, co stanowi 36,46 % miejsc.

Standardy międzynarodowe

Przepisy krajowe nie regulują maksymalnej pojemności cel mieszkalnych w jednostkach penitencjarnych. Zdaniem RPO warunki sanitarno-higieniczne panujące w kilkunastoosobowych celach są jednak niezgodne z:

  • kodeksową zasadą wykonywania kar i środków zapobiegawczych w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej,
  • stanowiskiem Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom (CPT), w którym czytamy m.in. „duże cele wieloosobowe nieodłącznie wiążą się z brakiem prywatności życia codziennego osadzonych. Ponadto, istnieje wysokie ryzyko zastraszenia i przemocy”,
  • Regułą 19.3 Europejskich Reguł Więziennych – więźniowie powinni mieć bezpośredni dostęp do pomieszczeń sanitarnych, które są higieniczne i respektują prywatność,
  • Regułą 15 Reguł Mandeli - urządzenia sanitarne będą odpowiednie do zapewnienia każdemu więźniowi możliwości zaspokojenia potrzeb naturalnych w czysty i przyzwoity sposób.

Odpowiedź Służby Więziennej

W piśmie z 19 grudnia 2018 r. zastępca dyrektora generalnego SW poinformował, że podziela pogląd Rzecznika dotyczący likwidacji w jednostkach penitencjarnych typu zamkniętego cel mieszkalnych większych niż dziesięcioosobowe. Powołał się na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i porządku, a także kwaterowanie osadzonych na podstawie indywidualnej oceny ryzyka i potrzeb, z uwzględnieniem wymogów formalnych rozmieszczenia więźniów. Przyznał też fakt niedogodności i problemów wynikających z przebywania osadzonych w tak dużych celach.

Zmniejszanie pojemności tych cel ma odbywać się sukcesywnie. Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa osadzonych, a także odpowiedniej liczby miejsc zakwaterowania w przypadku przyjmowania większej liczby osadzonych.

Do dyrektorów okręgowych SW wystosowano pismo z prośbą o propozycje co do sposobu zlikwidowania cel powyżej 10 miejsc oraz podanie ewentualnych kosztów tego rozwiązania. Po otrzymaniu tych informacji będzie można sporządzić zestawienie działań koniecznych do podjęcia likwidacji cel większych niż dziesięcioosobowe wraz z określeniem kosztów.

Służba Więzienna podkreśla, że prowadzi nieustanne działania zmierzające do stałej poprawy warunków w zakładach karnych i aresztach śledczych, w tym działalność inwestycyjno-remontową, np. poprawę warunków sanitarno-bytowych w celach.

IX.517.599.2017

Służba Więzienna przyznała RPO rację ws. nagrodowego widzenia bez dozoru, ale pod nadzorem kamer

Data: 2018-12-27
  • Gdy więzień dostaje w nagrodę widzenie bez dozoru, to na ten czas kamery monitoringu w takim pomieszczeniu powinny być zasłonięte - przyznała Służba Więzienna w odpowiedzi RPO
  • Podgląd kamer przeczy intencji ustawodawcy, który w formie nagrody chciał zapewnić skazanym większą swobodę i szerszy zakres prywatności
  • Tymczasem w jednym z aresztów w pokoju takich widzeń zamontowano kamery monitoringu, w innym wyjęto zaś drzwi
  • Według Służby Więziennej opisane przez Rzecznika przypadki wynikały najprawdopodobniej z niewłaściwej interpretacji przepisów

Rzecznik Praw Obywatelskich badał skargę skazanego, że w jednym z aresztów śledczych w pokoju, w którym odbywają się widzenia bez osoby dozorującej, zamontowane są kamery monitoringu. W innym zakładzie karnym zdjęto natomiast drzwi do takiego pomieszczenia.

Przeprowadzone postępowania wyjaśniające potwierdziły te zarzuty, ale dyrektorzy okręgowi Służby Więziennej nie dopatrzyli się nieprawidłowości. Obecność kamer i zdjęcie drzwi uzasadniali m.in. względami bezpieczeństwa.

Rzecznik uznał skargę skazanego za zasadną. Zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła się do dyrektora generalnego SW o wyeliminowanie nieprawidłowości w sposobie przeprowadzania widzeń bez osoby dozorującej.

SW: bezdozorowe widzenia - także bez kamer

W odpowiedzi z 30 listopada zastępca dyrektora generalnego SW przypomniał, że nagroda o której mowa w art. 138 § 1 pkt 2 Kodeksu karnego wykonawczego jest szczególną formą wyróżnienia osadzonego za właściwe sprawowanie. Udzielana powinna być, gdy zachowanie osadzonego nie budzi żadnych zastrzeżeń, w szczególności w kwestii możliwości naruszenia bezpieczeństwa. Co do zasady powinna odbywać się bez obecności osoby dozorującej.

- Opisane jednostkowe przypadki wynikają najprawdopodobniej z niewłaściwej interpretacji zapisów ustawy. Mogą oczywiście wystąpić okoliczności wymagające realizacji takiej formy nagrody w pomieszczeniu monitorowanym, jednak wówczas pomieszczenie to powinno być wyposażone w przesłony, które na czas realizacji takiej formy widzenia powinny przesłaniać kamery - głosi odpowiedź.

W celu wyeliminowania wątpliwości co do zasad realizacji tej formy widzenia nagrodowego, stanowisko to przekazano dyrektorom okręgowym Służby Więziennej.

RPO badał już taką sprawę

Rzecznik zajmował się już sprawą udzielania skazanym nagrodowych widzeń bez dozoru w pomieszczeniach z zainstalowaną kamerą. W wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości w 2012 r. podkreślał, że instalowanie tam kamer jest sprzeczne z intencją ustawodawcy, który wprowadził taką formę nagrody. Widzenie bez dozoru ma gwarantować skazanym i osobom go odwiedzającym większą swobodę i szerszy zakres prywatności. Administracja zakładu karnego powinna więc przyznawać taką nagrodę tylko tym skazanym, którym można zaufać, że nie naruszą porządku i bezpieczeństwa.

W odpowiedzi resort zgodził się wówczas z Rzecznikiem i przekazał ówczesnemu dyrektorowi generalnemu SW polecenie uwrażliwienia dyrektorów na konieczność ścisłego respektowania i przestrzegania obowiązujących przepisów.

IX.517.881.2018

Sejm zgodził się na aresztowanie posła Stanisława Gawłowskiego. Wątpliwości prawne RPO

Data: 2018-12-12
  • Zgoda Sejmu na aresztowanie posła wymaga jeszcze oddzielnej zgody na jego zatrzymanie 
  • Nie dochowano tego w przypadku zezwolenia Sejmu z 6 grudnia 2018 r. na aresztowanie posła PO Stanisława Gawłowskiego
  • RPO ma wątpliwości, bo Sejm uwzględnił wniosek prokuratury z czerwca 2018 r., który dotyczył tylko przedłużenia aresztu, stosowanego wówczas wobec posła
  • Prokuratura nie wniosła zaś o zgodę na jego zatrzymanie

W związku z problemem dotyczącym praw obywatelskich, który ujawnił się na tle tej sprawy, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przekazał stanowisko Marszałkowi Sejmu Markowi Kuchcińskiemu. Zwrócił się o uwzględnienie tego stanowiska w dalszych działaniach Sejmu.

Zarzuty o charakterze korupcyjnym, związane z pełnioną przez niego w przeszłości funkcją wiceministra środowiska, Stanisław Gawłowski usłyszał w kwietniu 2018 r. Został też wtedy aresztowany; wcześniej Sejm uchylił jego immunitet. W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił go z aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego.

6 grudnia 2018 r. Sejm wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie posła Stanisława Gawłowskiego.

W piśmie do Marszałka Sejmu Rzecznik wskazuje na „specyficzny kontekst sprawy związany z chronologią wydarzeń”. Sejm podjął bowiem uchwałę w tej sprawie na podstawie wniosku z 24 czerwca 2018 r. Naczelnika Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. W czasie składania tego wniosku poseł przebywał jeszcze w areszcie.

Dlatego - jak podkreśla Adam Bodnar- wniosek ten dotyczy jedynie przedłużenia stosowania aresztu, na co wskazuje sformułowanie „stosowanie”, nie zaś „zastosowanie”. Już po złożeniu tego wniosku, areszt sąd zamienił na poręczenie majątkowe. 12 lipca 2018 r. poseł Gawłowski opuścił areszt.

W związku z tym Rzecznik ma wątpliwości dotyczące prawidłowości wniosku prokuratury z 24 czerwca. Niewątpliwie był on prawidłowy w dacie jego składania, ale w czasie jego rozpoznawania przez Sejm 6 grudnia 2018 r. poseł przebywał na wolności.

- Wniosek powinien dotyczyć zatem nie tyle „stosowania” tymczasowego aresztowania (co mogło implikować jego dalsze stosowanie), lecz w istocie „zastosowania” (co może spowodować zastosowanie tego środka zapobiegawczego od nowa) – wskazał Rzecznik. Wydaje się zatem, że wniosek Prokuratury Krajowej powinien być zmieniony lub zastąpiony nowym wnioskiem, który odpowiadałby nowej sytuacji faktycznej i prawnej. Taka jest też konkluzja opinii Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu z 7 sierpnia 2018 r.

Jeśli nawet jednak uznać, że wniosek w zakresie „stosowania” aresztowania mógł być przedmiotem rozpoznania przez Sejm w niezmienionej formie, to należy wskazać, że uchwała z 6 grudnia dotyczy jedynie właśnie „stosowania” aresztu, ale nie rozstrzyga  kwestii ponownego zatrzymania posła.

Tymczasem zarówno art. 105 ust. 5 Konstytucji, jak i art. 10 ust. 1 i 4 ustawy z  9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora, wyraźnie odróżniają wyrażenie zgody na zatrzymanie posła od zgody na jego tymczasowe aresztowanie. Nie jest zatem uprawnione domniemanie, że zgoda na tymczasowe aresztowanie obejmuje automatycznie także zgodę na zatrzymanie.

Jak wskazuje Rzecznik, możliwa jest bowiem sytuacja, w której Sejm zgodzi się na tymczasowe aresztowanie, lecz nie na zatrzymanie. Rozstrzygnięcie takie nie jest niewykonalne, bowiem dopuszcza ono przypadek stosowania aresztu posła, jeśli sam zgłosi się on do jego wykonania.

Ograniczenie zakresu wniosku prokuratury z 24 czerwca 2018 r. do stosowania tymczasowego aresztowania stało na przeszkodzie w ewentualnym wyrażeniu przez Sejm zgody na zatrzymanie posła Stanisława Gawłowskiego. Do wyrażenia zgody na zatrzymanie, zgodnie z art. 10 ust. 4 i ust. 5 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, konieczny jest bowiem wniosek złożony we właściwym trybie i formie.

II.519.259.2018

 

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL

Sesja 23: Prokurator jako gwarant interesu publicznego. Praktyka a rzeczywistość (BLOK A) 

 

 

Polak w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Interwencja RPO

Data: 2018-12-11
  • Od siedmiu miesięcy obywatel Polski przebywa w więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie nie ma odpowiednich warunków
  • Nie otrzymuje m.in niezbędnych leków; twierdzi, że musiał podpisywać dokumenty w języku arabskim, którego nie zna
  • RPO wystąpił do ministra sprawiedliwości ZEA o sprawdzenie, czy prawa polskiego obywatela są respektowane

Według doniesień polskich mediów pan Artur miał być zatrzymany pod zarzutem posiadania narkotyków. W więzieniu  jest pozbawiony godziwych warunków pobytu: nie ma miejsca do spania, możliwości utrzymywania higieny osobistej, nie otrzymuje niezbędnych leków. Twierdzi, że działając pod groźbą, podpisywał dokumenty w języku arabskim, którego nie zna.

Możliwość naruszenia wolności i praw polskiego obywatel rodzi obowiązek podjęcia działań przez Rzecznika. Dlatego skierował on pismo w tej sprawie do ministra sprawiedliwości ZEA Sultana Saeeda Al Badi.

Adam Bodnar napisał, że jest świadomy faktu, iż polski konsul podjął działania na rzecz obywatela polskiego oraz monitoruje postępowanie prowadzone przez emiracki wymiar sprawiedliwości pod kątem dopełnienia określonych prawem procedur.

- Jednak w trosce o zabezpieczenie jego praw i ochronę przed niehumanitarnym traktowaniem, zwracam się do Waszej Ekscelencji z uprzejmą prośbą o podjęcie działań w celu zweryfikowania, czy prawa obywatela są respektowane i poinformowanie mnie o dokonanych ustaleniach - głosi pismo RPO.

IX.517.2883.2018

RPO podjął sprawę zatrzymania b. szefów KNF, w tym Wojciecha Kwaśniaka

Data: 2018-12-10

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania byłego wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka oraz kilkorga innych pracowników KNF, w tym b. jej przewodniczącego Andrzeja Jakubiaka.

Rzecznik wystąpił o informacje dotyczące podstaw prawnych oraz przesłanek zatrzymań i okoliczności ich realizacji. M.in. chce się dowiedzieć, czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanych do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie były stosowane środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie. Zwrócił się także o informacje, czy wpłynęły zażalenia na zatrzymania.

Ponadto Rzecznik spytał Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, czy wcześniej podejmowano działania mające na celu wezwanie tych osób do prokuratury oraz o to, jakie ewentualnie okoliczności przemawiały za obawą, że nie stawią się lub że mogą w inny sposób utrudniać postępowanie.

W związku z tym, że przy okazji zatrzymania media nagłośniły sprawę ciężkiego pobicia Wojciecha Kwaśniaka w 2014 r., Rzecznik wystąpił do Prokuratury Krajowej o informacje, jaki jest obecny stan postępowania  w tej sprawie – kiedy zostanie zakończone i czy  wobec podejrzanych o udział w pobiciu stosowane są obecnie lub były stosowane w przeszłości środki zapobiegawcze.

II.519.1144.2018

 

Odmowa udostępniania akt obronie. Minister Sprawiedliwości nie odpowiedział - RPO pisze do premiera

Data: 2018-12-03
  • Odmowa udostępniania akt podejrzanemu oraz udostępniania mu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie, narusza zasadę „równości broni” – wskazuje RPO
  • W 2016 i 2017 r. Rzecznik występował w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, ale do dziś nie dostał odpowiedzi
  • Dlatego zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, aby zainteresował się sprawą

Adam Bodnar podkreślił, że w wystąpieniach z 20 grudnia 2016 r. oraz 7 czerwca 2017 r. zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego o dokonanie analizy problematyki odmowy udostępniania akt podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym (art. 159 Kodeksu postępowania karnego) oraz odmowy udostępniania podejrzanemu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie (art. 250 Kodeksu postępowania karnego).

- Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego też z ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego na moje wystąpienia – napisał Rzecznik do premiera. Dlatego poprosił go o osobiste zainteresowanie się problemem.

W stałym zainteresowaniu Rzecznika pozostaje problematyka odmowy udostępniania akt podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym oraz odmowy udostępniania podejrzanemu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie. Dostęp do akt stanowi warunek rzetelności postępowania i realizacji równości broni, zaś obrona musi mieć także prawo do otrzymywania kopii dokumentów znajdujących się w aktach i robienia z tych akt notatek.

Zapewnienie kontroli przez sąd zarządzeń prokuratorskich w zakresie odmowy udostępnienia akt w postępowaniu przygotowawczym wciąż nie ma charakteru zupełnego. Zażalenie na zarządzenie nieprokuratorskiego organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze rozpatruje prokurator sprawujący nadzór nad postępowaniem przygotowawczym, co oznacza, że gdy postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w formie dochodzenia, zażalenie na odmowę udostępnienia akt z reguły rozpoznawać będzie prokurator nadzorujący to dochodzenie.

W ocenie Rzecznika konieczne jest wprowadzenie sądowej kontroli zarządzeń o odmowie dostępu do akt również nieprokuratorskich organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, wprowadzenia rejestru wniosków o dostęp do akt i zarządzeń odmawiających dostępu na podstawie art. 156 § 5a k.p.k., zapewnienia odpowiedniego czasu na zapoznanie się z aktami sprawy przed posiedzeniem aresztowym, nałożenia na prokuratora obowiązku informowania podejrzanego i obrońcy o zamiarze albo fakcie złożenia wniosku o zastosowanie lub przedłużenie tymczasowego aresztowania oraz doręczenia jego odpisu podejrzanemu i jego obrońcy.

Kolejna kwestia dotyczy podstaw dowodowych tymczasowego aresztowania oraz kontroli decyzji dotyczących wglądu w akta postępowania w sprawach dotyczących tymczasowego aresztowania, pozostawionych w gestii prokuratora. Nowy art. 250 § 2b k.p.k. stanowi, że „jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia albo wolności świadka lub osoby dla niego najbliższej, prokurator dołącza do wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania w wyodrębnionym zbiorze dokumentów, dowody z zeznań świadka, których nie udostępnia się oskarżonemu i jego obrońcy”.

Decyzję co do utajnienia zeznań takiego świadka przed podejrzanym i obrońcą podejmuje prokurator. Ustawa nic nie mówi o formie, w jakiej ma on podjąć tę decyzję. Nie przewiduje też możliwości jej zaskarżenia do niezawisłego sądu, który dokonałby oceny, czy spełniono przesłanki uzasadniające utajnienie przed podejrzanym i jego obrońcą zeznań świadka, których treść może stanowić podstawę tymczasowego aresztowania

Skutkuje to nieujawnieniem podejrzanemu zawartych w tych zeznaniach okoliczności niekorzystnych dla niego, które mogą stanowić podstawę tymczasowego aresztowania. Ogranicza to podejrzanemu możliwości efektywnego podważania zasadności stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania w warunkach zgodnych z art. 5 ust. 4 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Tymczasem zarówno w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jak i dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/2013 UE z dnia 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym wskazuje się na konieczność zapewnienia podejrzanemu i jego obrońcy dostępu do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla zakwestionowania legalności tymczasowego aresztowania. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że takie kluczowe informacje powinny być w odpowiednim trybie udostępnione obrońcy podejrzanego.

Bez zapewnienia dostępu do materiału dowodowego, stanowiącego podstawę tymczasowego aresztowania, nie można mówić o zapewnieniu kontradyktoryjności postępowania. W ocenie RPO zasadne byłoby rozważenie wyeliminowania możliwości zastosowania tymczasowego aresztowania wyłącznie w oparciu o ustalenia poczynione na podstawie dowodów z zeznań świadków, o których mowa w art. 250 § 2b k.p.k., które nie są udostępniane oskarżonemu i jego obrońcy, albo przynajmniej poddanie kontroli sądowej słuszności arbitralnej decyzji prokuratora.

II.511.773.2016

RPO zajął się sprawą polskich studentów zatrzymanych we Lwowie

Data: 2018-11-29
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą zatrzymania trzech polskich studentów  we Lwowie
  • Zdaniem Rzecznika w tej sprawie zachodzą poważne obawy naruszania podstawowych praw człowieka
  • Biuro RPO wystąpiło do MSZ o informacje nt. działań podjętych przez resort w tej kwestii

Według polskich mediów, 22 listopada 2018 r. na Cmentarzu Orląt Lwowskich ukraińska policja zatrzymała trzech studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Przygotowują oni etiudę filmową w związku ze 100-leciem obrony Lwowa podczas wojny  polsko-ukraińskiej z lat 1918-1919. Tego dnia nagrywali zdjęcia na cmentarzu, gdzie są pochowani polscy obrońcy Lwowa.

W trakcie odpalania rac dymnych studenci zostali zatrzymani przez tamtejszą policję. Mają zakaz opuszczania Lwowa do rozstrzygnięcia sprawy o „czyn chuligański”. Zdaniem mediów grozi im do 5 lat więzienia.

W sprawie wpłynął wniosek do RPO o zajęcie się sprawą. Biuro RPO zwróciło się do dyrektora Departamentu Konsularnego MSZ o zajęcie stanowiska i przekazanie w miarę możliwości wszelkich informacji dotyczących działań podjętych dotychczas przez MSZ.

VII.531.67.2018

RPO: umieszczanie więźniów w kilkunastoosobowych celach to niehumanitarne traktowanie

Data: 2018-11-27
  • Umieszczanie w bardzo dużych celach wielu skazanych powoduje wzrost napięcia i stresu, co  prowadzi do sytuacji konfliktowych
  • Do znęcania się fizycznego i psychicznego najczęściej dochodzi właśnie w celach wieloosobowych
  • Dlatego RPO uważa, że taka sytuacja narusza prawo do humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności
  • Rzecznik wystąpił do dyrektora Służby Więziennej o zlikwidowanie cel większych niż 10-osobowe

- Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy ds. przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób – podkreślał Adam Bodnar w Senacie 23 listopada 2018 r.  - Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 24 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem - dodał.

Dlatego rzecznik zdecydował, że skargi osadzonych na odbywanie kary w celach większych niż 10-osobowe będą uznawane w Biurze RPO za zasadne, w związku z naruszeniem prawa do humanitarnego traktowania osób pozbawionych wolności. Zwrócił się również do dyrektora generalnego Służby Więziennej o przyjęcie planu likwidacji tego typu cel.

Bezpieczeństwo i warunki bytowe

Umieszczanie w bardzo dużych celach wielu osób, które często mają problem z kontrolowaniem emocji, powoduje wzrost napięcia i stresu, co z kolei prowadzi do sytuacji konfliktowych. Nie bez znaczenia jest również bardzo mała aktywność poza celą osób tymczasowo aresztowanych, jak i skazanych w zakładach karnych typu zamkniętego. Natomiast każdy konflikt, z uwagi na możliwość eskalacji, stanowi zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa jednostki i bezpieczeństwa osobistego osadzonego. Cierpią przede wszystkim więźniowie słabsi, zajmujący z różnych powodów niższą pozycję w grupie. Przypadki znęcania się fizycznego i psychicznego, które najczęściej mają miejsce właśnie w celach wieloosobowych, to traumatyzujące przeżycia konkretnej ofiary, o trudnych do przewidzenia i przezwyciężenia konsekwencjach.

W celach kilkunastoosobowych, oprócz trudnych interakcji międzyludzkich, trudne są również warunki bytowe. Niejednokrotnie cele te wyposażone są zaledwie w jedną toaletę i jedną umywalkę, co stanowi naruszenie prawa do prywatności osadzonych. Brak sprawnej wentylacji powoduje zaś, że w celi panuje zaduch i nieustannie utrzymuje się nieprzyjemny zapach z kącika sanitarnego.

Statystyki

Jak podaje Biuro Informacji i Statystyki Centralnego Zarządu Służby Więziennej,  31 lipca 2018 r. w jednostkach penitencjarnych typu zamkniętego funkcjonowało 89 cel większych niż dziesięcioosobowe: jedenastoosobowych – 13, dwunastoosobowych – 23, trzynastoosobowych – 18, czternastoosobowych – 6, piętnastoosobowych – 2, szesnastoosobowych – 23, siedemnastoosobowych – 3 i jedna osiemnastoosobowa. Jako przykład jednostki, w której mogą wystąpić największe problemy, można wskazać Areszt Śledczy w Białymstoku, gdzie w celach o pojemności większej niż dziesięcioosobowa przewidziano zakwaterowanie dla 260 osadzonych na ogólną pojemność 713, co stanowi 36,46 % miejsc.

Standardy międzynarodowe

Przepisy krajowe nie regulują maksymalnej pojemności cel mieszkalnych w jednostkach penitencjarnych. Zdaniem RPO warunki sanitarno-higieniczne panujące w kilkunastoosobowych celach są jednak niezgodne z:

  • kodeksową zasadą wykonywania kar i środków zapobiegawczych w sposób humanitarny, z poszanowaniem godności ludzkiej,
  • stanowiskiem Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom (CPT), w którym czytamy m.in. „duże cele wieloosobowe nieodłącznie wiążą się z brakiem prywatności życia codziennego osadzonych. Ponadto, istnieje wysokie ryzyko zastraszenia i przemocy”,
  • Regułą 19.3 Europejskich Reguł Więziennych – więźniowie powinni mieć bezpośredni dostęp do pomieszczeń sanitarnych, które są higieniczne i respektują prywatność,
  • Regułą 15 Reguł Mandeli - urządzenia sanitarne będą odpowiednie do zapewnienia każdemu więźniowi możliwości zaspokojenia potrzeb naturalnych w czysty i przyzwoity sposób.

IX.517.599.2017

Nie będzie zmian polskiego prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową. Resort sprawiedliwości odpowiedział RPO

Data: 2018-11-09
  • Ministerstwo Sprawiedliwości nie planuje zmian prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową z 2016 r.
  • Tak resort odpowiedział na wystąpienie RPO. Termin wdrożenia dyrektywy minął 1 kwietnia 2018 r
  • Dyrektywa rekomenduje, by wszelkie wątpliwości w postępowaniu karnym rozstrzygać na korzyść podejrzanego i oskarżonego - polskie prawo mówi dziś tylko o wątpliwościach  „nie dających się usunąć” i jedynie wobec oskarżonego

O rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 26 lipca 2018 r. do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

Co przewiduje dyrektywa?

Wynikająca z zasady domniemania niewinności zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego ma zastosowanie, gdy mimo postępowania dowodowego pozostały niewyjaśnione okoliczności. Należy je rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego oraz wybrać wersję, która dla oskarżonego jest najkorzystniejsza, nie wykluczając jednocześnie innej wersji, której nie zdołano ustalić. Granice tej zasady w polskim prawie wyznacza stwierdzenie „nieusuwalności” wątpliwości i zasada swobodnej oceny dowodów. Tymczasem w wyniku wejścia w życie dyrektywy elementy te straciły rację bytu - wskazywał Adam Bodnar.

Dyrektywa nie ogranicza się bowiem jedynie do „nie dających się usunąć wątpliwości”, lecz do wszelkich wątpliwości. Dodatkowo polskie sądy ograniczają to do wątpliwości jedynie w postępowaniu sądowym. Dyrektywa zaś nie ogranicza ich do tego etapu - mają one objąć również postępowanie przygotowawcze (poprzedzające skierowanie aktu oskarżenia do sądu).

Dyrektywa dotyczy też oceny dowodów („wszelkie wątpliwości co do winy”), a nie tylko faktów ujawnionych poprzez te dowody. Zgodnie z dyrektywą, „państwa członkowskie zapewniają, aby podejrzani i oskarżeni byli uważani za niewinnych, do czasu udowodnienia im winy zgodnie z prawem.” W konsekwencji, wszelkie dowody sprzeczne z prawem - i z jakąkolwiek ustawą - nie mogą być brane pod uwagę przez sąd. Dotyczy to też tzw. "owoców zatrutego drzewa" - czyli dowodów uzyskanych nielegalnie (np. wskutek bezprawnych podsłuchów). Od 2016 r. polskie prawo pozwala na dopuszczenie takich dowodów.

Jak podkreśla RPO, dyrektywa ma zastosowanie do osób będących podejrzanymi lub oskarżonymi. Wszystkie przepisy dotyczące podejrzanego przewidziane w dyrektywie mają mieć zastosowanie także do osób podejrzanych - jeszcze przed przedstawieniem im zarzutów. Osoby te nie składają co prawda „wyjaśnień”, jednak samooskarżające oświadczenia składane przez nie do protokołu mogą negatywnie wpływać na ich dalszą sytuację procesową.

Dlatego za zasadne RPO uznał wprowadzenie instytucji „świadka z asystą”. Osoby - przeciwko którym istniałyby silne dowody, że brały udział w zdarzeniach, co do których prowadzone jest postępowanie „w sprawie” - przesłuchiwano by zatem w obecności adwokata. Pozwoliłoby to uniknąć zmuszania takiej osoby przez organy ścigania do samoobciążających zeznań, także poprzez zdarzające się przypadki stosowania tortur.

Adam Bodnar ma też wątpliwość co do nowego brzmienia art. 233 § 1a Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 za składanie fałszywych zeznań - jeśli sprawca zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.

Dyrektywa wiąże państwo członkowskie co do rezultatu, który ma zostać osiągnięty - z pozostawieniem swobody wyboru formy i środków jej wdrożenia. Niewprowadzenie dyrektywy może oznaczać bezpośredni jej stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwym podważaniem legalności postępowań niezgodnych z dyrektywą.

MS: nie ma potrzeby zmian prawa

- Przepisy procedury karnej zapewniają implementację dyrektywy. Istniejące instrumenty są wystarczające do zagwarantowania praw obywateli zgodnie z dyrektywą, w związku z czym nie planuje się podjęcia prac legislacyjnych - odpowiedział RPO 18 października 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak.

Wskazał, że zgodnie z dyrektywą państwa członkowskie, które nie mają systemu opartego na zasadzie kontradyktoryjności, powinny mieć możliwość utrzymania obecnego systemu - pod warunkiem że jest on zgodny z dyrektywą i z innymi przepisami Unii i prawa międzynarodowego. Zmiana kodeksu postępowania karnego z kwietnia 2016 r. przywróciła priorytetowe znaczenie zasady prawdy materialnej w polskim procesie karnym (nastąpiło wtedy odejście od wprowadzonej w 2015 r. zasady kontradyktoryjności).

Reforma z 2015 r. zakładała brak obowiązku dążenia organu procesowego - przy niedostatku aktywności dowodowej stron - do wyjaśnienia wszystkich istotnych dla rozstrzygnięcia okoliczności sprawy. W związku z tym ustawodawca postanowił powrócić do obowiązującej obecnie zasady, że należy dążyć do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy, a dopiero w razie niemożności usunięcia wątpliwości - rozstrzygnąć je na korzyść oskarżonego

Wiceminister podkreślił, że jeśli kodeks używa w znaczeniu ogólnym określenia „oskarżony”, to odpowiednie przepisy stosuje się także i do podejrzanego.

Odnosząc się do propozycji „świadka z asystą”, Łukasz Piebiak przypomniał, że osoby wobec których są wskazania, że mogły brać udział w przestępstwie, na etapie przesłuchania w charakterze świadka mogą skorzystać z prawa do odmowy zeznań lub uchylić się od odpowiedzi na pytanie. Mechanizmy gwarancyjne k.p.k. zapobiegają samooskarżaniu się świadków. Zgodnie z art. 300 § 3 k.p.k. przed przesłuchaniem świadka organ ma obowiązek pouczyć go o jego uprawnieniach i obowiązkach.

Wprowadzenie tej instytucji może wiązać się z praktycznymi trudnościami w ustaleniu, czy w danej sprawie świadka należy uznać już za świadka, który kwalifikuje się do tego szczególnego statusu, czy też należy do niego stosować ogólne zasady. - W perspektywie konieczności zapewnienia szybkości i efektywności postępowania przygotowawczego wprowadzenie sugerowanej przez Rzecznika instytucji do prawa polskiego wydaje się nadmierne i zbędne - ocenił Łukasz Piebiak.

Przypomniał, że w kwestii „owoców zatrutego drzewa” ustawodawca w 2016 r. uznał za celowe ocenianie każdej sytuacji oddzielnie, z uwzględnieniem wszystkich aspektów sprawy i na podstawie ogólnie przyjętych zasad orzecznictwa i doktryny. Wskazał, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka brak jest ogólnego zakazu korzystania z dowodów o nielegalnym źródle pochodzenia. Odejście od modelu kontradyktoryjnego i ponowne przyznanie priorytetu zasadzie prawdy materialnej wyklucza możliwość wprowadzenia doktryny „owoców zatrutego drzewa”. Jak wynika z orzecznictwa ETPCz działania takiego nie można jednak w żadnym razie uznać za naruszające międzynarodowe zobowiązania Polski - zaznaczył Łukasz Piebiak.

Odnosząc się do zastrzeżeń RPO wobec art. 233 § 1a k.k., wiceminister podkreślił, że przepis ten ma na celu zwiększenie stopnia ochrony wymiaru sprawiedliwości przed wprowadzaniem w błąd organów procesowych w wyniku fałszywych zeznań lub opinii. Wystarczającą gwarancję stanowi tu art. 233 § 3 k.k., zgodnie z którym odpowiedzialność za czyn określony w § 1 a jest wyłączona, jeśli osoba nie wiedziała o prawie odmowy złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania (a organ ma obowiązek pouczenia świadka o tych uprawnieniach).

II.510.619.2018

Widzenia bez osoby dozorującej, ale pod nadzorem kamer? Wystąpienie Rzecznika do Służby Więziennej

Data: 2018-11-08
  • Widzenia bez osoby dozorującej dyrektor więzienia przyznaje skazanym jako nagrodę
  • W jednym z aresztów w pokoju tych widzeń zamontowano kamery monitoringu, w innym wyjęto zaś drzwi
  • W ocenie RPO przeczy to intencji ustawodawcy, który w formie nagrody chciał zapewnić skazanym większą swobodę i szerszy zakres prywatności
  • Rzecznik prosi dyrektora generalnego Służby Więziennej o wyeliminowanie tych nieprawidłowości

Rzecznik Praw Obywatelskich badał skargę skazanego, że w jednym z aresztów śledczych w pokoju, w którym odbywają się widzenia bez osoby dozorującej, zamontowane są kamery monitoringu. W innym zakładzie karnym zdjęto natomiast drzwi do takiego pomieszczenia.

Przeprowadzone postępowania wyjaśniające potwierdziły te zarzuty, ale dyrektorzy okręgowi Służby Więziennej nie dopatrzyli się nieprawidłowości. Obecność kamer i zdjęcie drzwi uzasadniali m.in. względami bezpieczeństwa.

Rzecznik zajmował się już sprawą udzielania skazanym nagrodowych widzeń bez dozoru w pomieszczeniach z zainstalowaną kamerą. W wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości w 2012 r. podkreślał, że instalowanie tam kamer jest sprzeczne z intencją ustawodawcy, który wprowadził taką formę nagrody. Widzenie bez dozoru ma gwarantować skazanym i osobom go odwiedzającym większą swobodę i szerszy zakres prywatności. Administracja zakładu karnego powinna więc przyznawać taką nagrodę tylko tym skazanym, którym można zaufać, że nie naruszą porządku i bezpieczeństwa.

W odpowiedzi resort zgodził się z Rzecznikiem i przekazał ówczesnemu dyrektorowi generalnemu SW polecenie uwrażliwienia dyrektorów na konieczność ścisłego respektowania i przestrzegania obowiązujących przepisów.

Rzecznik uznał badaną skargę skazanego za zasadną. Zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła się do dyrektora generalnego SW o wyeliminowanie nieprawidłowości w sposobie przeprowadzania widzeń bez osoby dozorującej.

IX.517.881.2018

Resort sprawiedliwości: polskie przepisy - zgodne z dyrektywą UE o prawie każdego podejrzanego do kontaktu z adwokatem. Nie będzie zmian prawa

Data: 2018-11-06
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się o zagwarantowanie każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE. Powinna była ona zostać wprowadzona do polskiego prawa do listopada 2016 r. 
  • Polskie przepisy są zgodne z tą dyrektywą, wobec czego ich zmiany nie są potrzebne - uznało Ministerstwo Sprawiedliwości          

- W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał do RPO wiceminister Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym w tym zakresie - głosi odpowiedź resortu na wystąpienia Rzecznika.

W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi  RPO ubiega się od dawna. Według Rzecznika gwarancja kontaktu każdej osoby zatrzymanej z obrońcą już od samego początku zatrzymania byłaby skutecznym mechanizmem chroniącym zatrzymanych przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy. Natychmiastowego dostępu do adwokata nie miał m.in. Tomasz Komenda. Według mediów przyznał się do winy tylko raz - podczas przesłuchania na policji. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Tłumaczył potem, że przyznał się, bo został dotkliwie pobity. Gdyby miał od początku adwokata, nie mogłoby do tego dojść.

Także analiza prawomocnych wyroków skazujących policjantów za stosowanie przemocy i tortury wskazuje, że nie doszłoby do tych przypadków złamania fundamentalnych praw człowieka, gdyby zatrzymani mieli natychmiast dostęp do adwokata. Już półtora roku temu Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków stosowania tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

Odpowiedź ministra Piebiaka nie dotyczy tamtego wystąpienia, lecz wiążącej się z nią tematycznie sprawy dostosowania polskiego prawa do unijnej dyrektywy. Zwraca ona uwagę, że prawo do adwokata ma nie tylko osoba mająca status podejrzanego, ale także osoba podejrzana (która formalnie nie ma jeszcze zarzutów).

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania, a także prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności. Zgodnie z jej zapisami powinna ona być wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

Niewprowadzenie dyrektywy w praktyce może oznaczać jej bezpośrednie stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów. Możliwe jest też podważanie legalności czynności procesowych, przeprowadzonych w postępowaniu przygotowawczym, a sprzecznych z wymogami dyrektywy. 

O prace nad implementacją dyrektywy RPO pytał w styczniu 2017 r. Ministra Sprawiedliwości. W  lutym 2017 r. dostał odpowiedź, że polskie prawo w pełni odzwierciedla jej postulaty. W wystąpieniu do MS z 7 czerwca 2017 r. RPO wyraził wątpliwości co do zgodności uregulowań karnoprocesowych z przepisami dyrektywy. Nie dostał odpowiedzi.

Dlatego 4 lipca 2018 r. Adam Bodnar przedstawił swe uwagi premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Napisał, że zgodnie z dyrektywą prawo dostępu obrońcy do osoby podejrzewanej powinno być zagwarantowane jak najszybciej po jej zatrzymaniu. Decyzję prokuratora o jej przesłuchaniu bez udziału obrońcy można byłoby zaś zaskarżać do sądu. Konsekwencją uznania zaś przez sąd niezasadnego ograniczenia prawa do obrońcy powinna być niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych bez jego udziału.

Co powinno się zmienić w związku z dyrektywą

Dyrektywę stosuje się do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

Przepisy polskiego Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budzi też brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem” - podkreśla RPO.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą. Niewprowadzenie dyrektywy w tym zakresie jest równoznaczne z pozbawieniem się przez prawodawcę możliwości wprowadzenia czasowych ograniczeń w dostępie do adwokata, na które wyjątkowo pozwala dyrektywa.

Rzecznik za konieczne uznaje określenie w polskim prawie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd, iż niezasadnie ograniczono prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy - proponuje RPO. Ponadto celowe jest określenie minimalnego  i maksymalnego czasu wstrzymania czynności w oczekiwaniu na obrońcę.

RPO zwraca również uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem. Na te decyzje powinno przysługiwać zażalenie do sądu - jak wskazuje dyrektywa.

Ponadto uzasadnione byłoby doprecyzowanie obecnych przepisów poprzez wskazanie, że zatrzymany może kontaktować się z adwokatem także korzystając z aparatu telefonicznego. Dziś - w zależności od zaplecza techniczno-organizacyjnego bądź stanowiska policji - możliwość realizacji tego prawa jest różna.

Rzecznik wskazuje także, iż nie wdrożono postanowień dyrektywy o obowiązku poinformowania osoby podlegającej Europejskiemu Nakazowi Aresztowania o prawie ustanowienia adwokata w państwie członkowskim wydającym nakaz. 

Odpowiedź resortu

W odpowiedzi dla RPO z 18 października 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że w toku negocjacji nad dyrektywą  ujawniło się wiele problemów, wynikających m.in. z różnic między systemami prawnymi państw członkowskich.

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał 27 listopada 2008 r. w sprawie Salduz (wniosek nr 36391/02) konieczność zapewnienia prawa dostępu do adwokata na wczesnym etapie postępowania. Ponieważ wyrok mógł rodzić skutki finansowe w niektórych państwach, jednym z wyzwań, także na gruncie dyrektywy, było zdefiniowanie pojęcia „prawa dostępu do adwokata”.

W trakcie negocjacji zarysowały się dwa sposoby rozumienia tego pojęcia. Pierwszy odpowiadał systemom tych państw UE, które uznają prawo dostępu do adwokata za równoznaczne z jego (choćby tymczasowym) zapewnieniem. Za drugim podejściem opowiadały się te państwa, które rozumieją to prawo jako możliwość dostępu do adwokata, z której można jedynie skorzystać.

Według Łukasza Piebiaka przyjęty kompromisowy tekst dyrektywy opiera się na założeniach pochodzących z obydwu podejść. Wynika z niej konieczność zapewnienia informacji o przysługującym prawie dostępu do adwokata osobom odpowiadającym z wolnej stopy oraz o obowiązku zapewnienia pomocy adwokata osobom pozbawionym wolności. W przypadku tych ostatnich dyrektywa zawiera pewną modyfikację gwarancji dostępu do adwokata - nie stawia znaku równości między zapewnieniem pomocy adwokata a jej opłaceniem przez państwo.

Wiceminister wskazał, że polska procedura karna - tak jak dyrektywa - rozróżnia między prawem dostępu do adwokata dla osoby zatrzymanej i odpowiadającej z wolnej stopy. Jeśli osoba zatrzymana jest przesłuchiwana w trybie art. 301 kpk, to z prawa do kontaktu z adwokatem korzysta już w momencie zatrzymania. A przepisy nie wykluczają skorzystania z telefonu do porozumienia się z adwokatem. Jeśli zaś osoba, która jest przesłuchiwana w trybie art. 301 kpk i nie została pozbawiona wolności, może skorzystać z prawa dostępu do adwokata w dowolnym momencie - nie jest skrępowana w podjęciu takiej inicjatywy. Przepis art. 301 kpk nie pozbawia jej również możliwości ustanowienia takiego obrońcy przed przesłuchaniem.

Zdaniem Łukasza Piebiaka, kolejną trudnością w toku negocjacji nad dyrektywą było określenie momentu, od którego prawo dostępu do adwokata znajduje zastosowanie (jest on różny w państwach UE). Dlatego w dyrektywie posłużono się listą okoliczności, jakie winny aktualizować to prawo w odniesieniu do podejrzanego i oskarżonego. Dyrektywa nie wydaje się więc pozostawiać wątpliwości ani co do statusu osoby, ani też sytuacji, w których winno przysługiwać prawo dostępu do adwokata.

- Odmienną kwestią jest wybór implementacji jej postanowień do prawa krajowego, tj. ewentualne przyjęcie przepisów wykraczających poza wymogi w niej przewidziane. Uznano jednak, że w przypadku osoby podejrzanej zakres przysługującego jej obecnie prawa dostępu do adwokata jest wystarczający - podkreślił wiceminister.

Jeśli chodzi o przyznanie prawa dostępu do adwokata świadkowi, którego status w trakcie przesłuchania ulega zmianie, Łukasz Piebiak zaznaczył, że polska procedura karna nie przewiduje takiej zmiany. Osoba początkowo będąca świadkiem może zostać następnie przesłuchana w charakterze podejrzanego, jednak następuje to podczas kolejnego przesłuchania, poprzedzonego ogłoszeniem zarzutów. Podejrzany jest wówczas pouczany o przysługujących mu prawach, w tym - do pomocy obrońcy.

Za dopuszczalne w świetle dyrektywy uznano regulacje art. 245 § 1 kpk oraz art. 73 § 2 kpk, które pozwalają zastrzec nadzór porozumiewania się zatrzymanego lub podejrzanego bądź oskarżonego z obrońcą. Dlatego zdaniem Łukasza Piebiaka nie jest trafne spostrzeżenie RPO o konieczności sądowej kontroli decyzji w sprawie nadzoru porozumiewania się z adwokatem.

Z uwagi na fakt, że kpk nie przewiduje czasowych odstępstw od prawa dostępu do adwokata, nie zachodzi potrzeba uregulowania formy decyzji o przesłuchaniu danej osoby bez udziału adwokata – napisał Łukasz Piebiak. Według niego dyrektywa nie obliguje również do odroczenia czynności przesłuchania w celu przeprowadzenia jej z udziałem adwokata. Nie zobowiązuje także do powtarzania pouczenia o prawach na kolejnych etapach postępowania.

Zdaniem wiceministra sprawiedliwości państwa UE kwestionowały zasadność przyznania prawa dostępu do adwokata w toku procedury ENA w państwie jego wydania. Powoływano się na niejasną rolę, jaką miałby odgrywać adwokat w tym państwie oraz na fakt, że osoba ścigana i tak będzie miała możliwość obrony w państwie wydającym w toku prowadzonego tam postępowania. Polska nie zajmowała negatywnego stanowiska w tej sprawie. Nie zdecydowano się jednak na wprowadzenie  szczegółowej regulacji w tym zakresie do prawa polskiego, uznając obowiązujące przepisy za wystarczające - głosi odpowiedź Łukasza Piebiaka .

II. 5150.9.2014

Wpiszmy zakaz tortur do polskiego prawa. Kolejne wystąpienie RPO do Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie

Data: 2018-10-25
  • W sierpniu podczas wizytacji Komendy Powiatowej Policji w Rykach pracownicy Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO ujawnili przypadek 70-letniego mężczyzny, którego policjant pobił w trakcie przesłuchania
  • Z tego powodu Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny zwraca się do Ministra Sprawiedliwości o wprowadzenie do polskiego prawa definicji tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania
  • Podobny postulat sformułował Komitet ONZ Przeciwko Torturom oraz instytucje międzynarodowe zajmujące się zapobieganiem torturom

Adam Bodnar cały czas podkreśla potrzebę wprowadzenia do ustawodawstwa definicji tortur i określenia kar za ich stosowanie. Po raz pierwszy zrobił to jako RPO równo trzy lata temu, w wystąpieniu do resortu sprawiedliwości z 27 października 2015 r. Wtedy wiceminister Łukasz Piebiak odpowiedział, że polskie przepisy są w tym zakresie wystarczające. Zdaniem RPO tak nie jest. Od czasu pisma min. Piebiaka zginął Igor Stachowiak, uprawomocniły się kolejne wyroki wobec policjantów, następne sprawy pobić i tortur znajdują się w sądach, a pracownicy KMPT w toku rutynowej wizytacji ujawnili przypadek pobicia na komendzie w Rykach.

Sytuacja w Polsce. Tortury i inne formy złego traktowania

Z doświadczenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur - który od 10 lat monitoruje stan przestrzegania praw osób pozbawionych wolności - wynika, że nasze prawo w zakresie ochrony przed torturami w miejscach zatrzymań jest niewystarczające. Brak definicji przestępstwa tortur utrudnia lub wręcz uniemożliwia kwalifikację konkretnych czynów jako tortur w rozumieniu Konwencji ONZ o zakazie tortur. Nie pozwala też na szybkie i bezstronne dochodzenie oraz wymierzanie odpowiedniej kary sprawcom.

  • W latach 2008-2015 za przestępstwa z art. 246 kodeksu karnego, zawierającego częściowe znamiona tortur określonych w Konwencji, skazano w Polsce prawomocnie 33  policjantów w 22 sprawach karnych
  • W 2016 r. uprawomocniło się 6 wyroków skazujących łącznie 9 policjantów
  • Z treści tych prawomocnych wyroków wynika, że funkcjonariusze; bili ludzi w pięty pałkami, dusili, ściskali jądra, rozbierali i wystawiali przez okno na widok publiczny, używali ręcznego miotacza gazu, wielokrotnie bez potrzeby przeprowadzali rewizję osobistą połączoną z koniecznością zdjęcia bielizny. Straszyli też zatrzymanych bronią, psem, zgwałceniem, czy podrzuceniem narkotyków i sprowokowaniem odpowiedzialności karnej z tego tytułu
  • Najczęściej ofiarami przemocy byli sprawcy drobnych przestępstw (w tym kobiety i osoby bardzo młode)

W ostatnim roku dowiedzieliśmy się o przypadkach brutalnych zachowań funkcjonariuszy policji wobec zatrzymanych. Jednym z nich jest sprawa Igora Stachowiaka, który zmarł na komisariacie policji we Wrocławiu w maju 2016 r. po tym, jak zatrzymany i skuty kajdankami torturowany był przez policjantów paralizatorem.

W innej sprawie trzech młodych mężczyzn (w wieku od 19 do 29 lat), podejrzewanych o kradzież biżuterii ze sklepu jubilerskiego, było torturowanych w Komendzie Miejskiej Policji w Siedlcach. Funkcjonariusze m.in. bili ich pałką po stopach, polewali wodą i razili paralizatorem w okolice miejsc intymnych, przyciskali butem do podłogi. Zaklejano im także usta oraz straszono: przytrzaśnięciem jąder, wywiezieniem do lasu i zabawą w zająca (przykucie rąk do nóg i gonienie zatrzymanego), pobiciem rodzeństwa lub rozpowszechnieniem fałszywych informacji o współpracy z organami ścigania.

Z kolei na początku 2018 r. Sąd Rejonowy w Lublinie wydał nieprawomocny wyrok wobec trójki byłych policjantów, których uznano za winnych znęcania się nad dwoma mężczyznami w izbie wytrzeźwień w czerwcu 2017 r. Byli oni bici i rażeni w okolice miejsc intymnych prywatnym (nie będącym na wyposażeniu służbowym) paralizatorem. W tej sprawie - po raz pierwszy w Polsce - przewodniczący składu orzekającego powołał się na Konwencję ONZ. Podkreślił, że użycie paralizatora w tych przypadkach spełniało definicję tortur określoną w Konwencji.

Europejski Komitet do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) w swoich raportach z wizyt w Polsce w 2013 r. i 2017 r. informował o zarzutach niewłaściwego traktowania zatrzymanych przez funkcjonariuszy policji, które przekazały mu osoby pozbawione wolności w wizytowanych miejscach. W ostatnim raporcie, opublikowanym w lipcu 2018 r., CPT pisze o fizycznym znęcaniu się, w tym o nadmiernym użyciu siły w czasie zatrzymania, rażeniu paralizatorem, zbyt mocnym zakładaniu kajdanek oraz biciu i kopaniu podczas przesłuchań. Ustalenia delegacji CPT wyraźnie wskazują, że osoby zatrzymane w areszcie policyjnym w Polsce nadal narażone są na znaczne ryzyko złego traktowania.

Rekomendacje instytucji i organizacji międzynarodowych w zakresie kryminalizacji tortur

Polska, ratyfikując Konwencję ONZ 26 lipca 1989 r., zobowiązała się do ochrony obywateli przed torturami poprzez m.in.: wprowadzenie odrębnego przestępstwa tortur, walkę z bezkarnością polegającą na prowadzeniu skutecznego śledztwa oraz wymierzanie adekwatnych kar wobec sprawców, a także zapewnienie ofiarom zadośćuczynienia i odszkodowania. Wymienione przypadki tortur wskazują, że w Polsce nadal brakuje instrumentów prawnych umożliwiających skuteczne przeciwdziałanie torturom i złemu traktowaniu. Polskie ustawodawstwo karne nie uwzględnia bowiem wszystkich elementów definicji tortur zawartej w art. 1 Konwencji ONZ.

Również Podkomitet ONZ do spraw Zapobiegania Torturom i Innemu Okrutnemu, Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (SPT) wielokrotnie podkreślał konieczność wprowadzenia zmian w prawie krajowym państw członkowskich zgodnie ze standardami międzynarodowymi. Podkomitet zwraca uwagę, że brak właściwej klasyfikacji przestępstwa tortur w ustawodawstwie krajowym może powodować bezkarność i akceptację społeczną takich czynów.

Warto w tym miejscu przytoczyć także niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie Sidiropoulos i Papakostas przeciwko Grecji (skarga nr 33349/10, wyrok z 25.1.2018 r.). W sprawie tej funkcjonariusz policji został początkowo skazany za tortury na 5 lat pozbawienia wolności za skucie kajdankami, bicie pałką policyjną oraz rażenie paralizatorem dwóch zatrzymanych za kierowanie motocyklem bez prawa jazdy (greckie prawo zakazuje tortur, wymienia też metody, jakimi nie mogą posługiwać się funkcjonariusze podczas przesłuchań – to np. uderzanie w podeszwy stóp, rażenie prądem, symulowanie egzekucji, długotrwała izolacja, używanie wykrywacza kłamstw, chemikaliów lub innych środków farmakologicznych, naruszanie godności seksualnej zatrzymanego).

Zamiana kary więzienia na grzywnę była - zdaniem Trybunału - dowodem braku surowości i nie zapobiegnie torturom. Trybunał zgodził się z argumentem rządu greckiego, że zamiana kar pozbawienia wolności na kary finansowe może zapobiegać przeludnieniu w więzieniach. Uznał jednak, że nie zwalnia to władz od obowiązku zapewnienia odpowiedniego i odstraszającego charakteru kary nałożonej we wszystkich przypadkach złego traktowania ze strony funkcjonariuszy państwowych[1].

KMP.570.3.2018

 

[1] Wyrok z dnia 25 stycznia 2018 r. w sprawie Sidiropoulos i Papakostas przeciwko Grecji (skarga nr 33349/10).

 

Kolejne argumenty za zapewnieniem adwokata już od chwili zatrzymania. RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2018-10-01
  • Nie każda osoba zatrzymana w Polsce ma od razu dostęp do obrońcy
  • O to, by zmienić polskie prawo tak, by każdy – bez względu na stopień zamożności czy wykształcenia – miał po zatrzymaniu natychmiastowy dostęp do obrońcy- opowiadają się zarówno SPT (podkomitet ONZ ds. prewencji tortur), jak i CPT (europejski komitet zapobiegania torturom)
  • RPO powołuje się na te standardy w kolejnym piśmie do Ministra Sprawiedliwości, który od półtora roku nie odpowiada na jego wnioski w tej sprawie
  • RPO sformułował je w 2017 r. po analizie spraw sądowych, w których policjanci zostali skazani za stosowanie tortur wobec zatrzymanych. Było to tuż przed ujawnieniem przez media, że tortury z użyciem paralizatora na komendzie policji we Wrocławiu mogły przyczynić się do śmierci Igora Stachowiaka.

O pilną inicjatywę legislacyjną w tej sprawie RPO Adam Bodnar ponownie zwrócił się w do ministra Zbigniewa Ziobry. - Dostęp zatrzymanego do obrońcy od początku zatrzymania uważany jest za podstawową gwarancję prewencji tortur, na co wskazują międzynarodowe standardy, instytucje monitorujące i środowiska eksperckie - napisał Rzecznik. System taki musi objąć wszystkie osoby zatrzymane, w tym także niezamożne. Będzie to służyć zarówno obywatelom, funkcjonariuszom dokonujących zatrzymania, jak i całemu wymiarowi sprawiedliwości.

Od kwietnia 2017 r. RPO czeka na odpowiedź MS

18 kwietnia 2017 r. RPO zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry, wskazując na potrzebę takich zmian prawa, by każdy zatrzymany miał zagwarantowany  kontakt z obrońcą już od samego początku zatrzymania.

W obszernie udokumentowanym wystąpieniu Rzecznik wskazał na przykłady stosowania przez policjantów tortur (w tym wobec nieletnich, świadków i sprawców wykroczeń). Najgłośniejsza była sprawa Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć wskutek torturowania na wrocławskim komisariacie policji w 2016 r. RPO uznaje, że tortury w Polsce to problem wciąż aktualny, wymagający działań o charakterze systemowym, w tym - edukacyjnych, legislacyjnych, administracyjnych, sądowych.

Wobec braku odpowiedzi, RPO ponowił wystąpienie do ministra 6 lipca 2017 r. i 13 października 2017 r.  8 stycznia 2018 r. napisał w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego. W odpowiedzi dostał skan pisma z 12 stycznia 2018r., skierowanego przez szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o udzielenie Rzecznikowi odpowiedzi. 26 kwietnia 2018 r. RPO napisał premierowi, że nadal nie otrzymał stanowiska ministra.

Po wizycie CPT i SPT w Polsce

- Z  ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi ze strony Pana Ministra i liczę na konstruktywną współpracę w zakresie zapobiegania torturom w Polsce – napisał Adam Bodnar w najnowszym wystąpieniu do MS z 27 września 2018 r.

Powołał się na wizyty w Polsce, które w tym roku przeprowadziły dwa międzynarodowe organy. W maju 2018 r. po raz szósty miejsca pozbawienia wolności w Polsce wizytowała delegacja Europejskiego Komitetu Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu (CPT). To funkcjonujący w strukturze Rady Europy niezależny międzynarodowy organ monitorujący miejsca pozbawienia wolności na terytorium państw-sygnatariuszy Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu z 26 listopada 1987 r. Polska ratyfikowała ją w 1994 r.

Raport  CPT z 25 lipca 2018 r. odniósł się do  stanu realizacji rekomendacji z  poprzednich wizyt  w Polsce. Wiele z nich nie zostało bowiem zrealizowanych. Wśród nich wskazano brak należytej realizacji praw osób umieszczanych w policyjnych pomieszczeniach dla zatrzymanych, w tym do bezzwłocznego dostępu do adwokata, do powiadomienia osób trzecich o zatrzymaniu oraz dostępu do badań medycznych. CPT podkreśla, że mimo iż prawo dostępu do prawnika stanowi podstawowe zabezpieczenie przed złym traktowaniem, praktyczny dostęp zatrzymanych do realizacji tego prawa nadal jest problemem. Ponadto w polskim prawie brak jest przepisów przewidujących wyznaczenie obrońcy z urzędu przed etapem postępowania sądowego. W związku z tym osoby znajdujące się w areszcie, które nie są w stanie zapłacić za usługi prawne, są faktycznie pozbawione prawa dostępu do prawnika.

CPT wezwał władze do niezwłocznego zagwarantowania dostępu do prawnika wszystkim osobom od samego początku pozbawienia wolności. Wezwał też, by władze we współpracy z samorządem prawniczym opracowały pełnoprawny i właściwie finansowany system pomocy prawnej dla osób znajdujących się w areszcie policyjnym, które nie są w stanie ponieść kosztów pomocy prawnej.

Z kolei w lipcu 2018 r. w Polsce przebywała  delegacja Podkomitetu ds. Prewencji Tortur ONZ (SPT). Jest to niezależny organ ustanowiony przez Protokół fakultatywny do Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (OPCAT). Była to pierwsza wizyta delegacji SPT w naszym kraju. Każde państwo-strona Konwencji ma obowiązek utworzyć Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. W Polsce od 10 lat funkcję tę pełni RPO. Raport SPT z tej wizytacji ma być gotowy pół roku od niej.

W trakcie roboczego podsumowania wizyty 18 lipca 2018 r. w Prokuraturze Krajowej przewodnicząca delegacji wskazała na brak realnego dostępu osób zatrzymanych do pomocy obrońcy, od momentu zatrzymania. Należy więc spodziewać się, że Podkomitet wyda w tym zakresie odpowiednie rekomendacje – podkreśla RPO.

SPT wielokrotnie rekomendował sygnatariuszom OPCAT, by osoby zatrzymane, niezależnie od swojej sytuacji finansowej, miały zapewniony praktyczny dostęp do prawnika od pierwszych chwil zatrzymania. Taki kontakt z obrońcą jest pojęciem szerszym niż udzielanie pomocy prawnej, wyłącznie do celów obrony w postępowaniu karnym. Obecność obrońcy może nie tylko zniechęcać policję do złego traktowania osób pozbawionych wolności, ale także stanowić ochronę dla samych funkcjonariuszy, w przypadku formułowania bezpodstawnych zarzutów o niewłaściwym traktowaniu. Ponadto prawnik jest kluczową osobą, która może zapewnić pomoc zatrzymanemu w wykonywaniu jego praw, w tym w dostępie do mechanizmów skargowych.

Dostęp ten powinien być również zapewniony osobom niezamożnym. Jeśli bowiem osoby pozbawione wolności nie mają dostępu do prawnika z przyczyn ekonomicznych, to prawo do jego posiadania i rola w zakresie prewencji tortur ma wyłącznie hipotetyczny i teoretyczny charakter. Brak dostępu do pomocy prawnej tej grupy osób narusza również zasady równości wobec prawa i dostępu do wymiaru sprawiedliwości bez dyskryminacji.

Sprawa 70-latka z Ryk

RPO napisał ministrowi, że o tym, że taki system jest niezbędny, świadczy także ujawnienie w sierpniu 2018 r.  przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur pobicia 70-letniego zatrzymanego w Komendzie Powiatowej Policji w Rykach. Jest on osobą starszą, schorowaną i najprawdopodobniej nie mógłby zapewnić sobie obrońcy z wyboru, bez znaczącego uszczerbku finansowego. Obrońca z urzędu - o ile zostałby przyznany - miałby z nim kontakt dopiero po zwolnieniu z aresztu policyjnego, gdy ślady obrażeń prawdopodobnie nie byłyby już widoczne. Tortury prawdopodobnie zatem nigdy nie zostałyby zgłoszone, a sprawcy nie zostaliby pociągnięci do odpowiedzialności karnej. System wyznaczania obrońców z urzędu, z punktu widzenia prewencji tortur, jest więc wadliwy i wymaga zmiany.

Na rolę obrońcy należy więc patrzeć nie tylko w kontekście obrony w postępowaniu karnym, ale przede wszystkim jako element systemu ochrony przed torturami oraz dopełnienie systemu nadzoru miejsc zatrzymań oraz mechanizmu skargowego, wykonywanego przez niezależne organy.

Sytuacja wydaje się RPO alarmująca, gdyż oprócz prawomocnych wyroków sądów, jakie uprawomocniają się corocznie i wskazują na systematyczne stosowanie tortu przez funkcjonariuszy policji, informacje o takich praktykach są otrzymywane coraz częściej przez członków KMPT podczas monitoringu miejsc zatrzymań. Zdarza się, że osoby pozbawione wolności (w tym nieletni) mają obrażenia, zgłaszają, że byli przesłuchiwani lub rozpytywani bez obecności rodziców, opiekunów lub obrońców i stosowano wobec nich przemoc, w tym tortury. Część ze zgłoszonych zarzutów znajduje potwierdzenie w dokumentacji.

Wytyczne ONZ ws. pomocy prawnej

Rzecznik przedstawił też ministrowi zasady i wytyczne Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 20 grudnia 2012 r. w zakresie dostępu do pomocy prawnej w sprawach karnych. Podkreślono w nich m.in. że:

  • każdy zatrzymany, aresztowany, podejrzany lub oskarżony o przestępstwo podlegające karze pozbawienia wolności ma być uprawniony do pomocy prawnej na wszystkich etapach, w tym postępowania przygotowawczego
  • kto nie ma pomocy prawnej, powinien mieć ją przyznaną bezpłatnie, jeśli nie posiada wystarczających środków finansowych, a wymaga tego interes wymiaru sprawiedliwości
  • pomoc prawna obejmuje m.in. nieograniczony dostęp do niej dla osób zatrzymanych, poufność komunikacji, dostęp do akt sprawy i odpowiedniego czasu oraz urządzeń do przygotowania obrony
  • dla zapewnienia szybkiego dostępu do pomocy prawnej, w szczególności na posterunkach policji, zaleca się utworzenie listy prawników, w porozumieniu z samorządem prawniczym
  • policja i organy wymiaru sprawiedliwości nie będą podejmować arbitralnych decyzji ograniczających prawo lub dostępu do takiej pomocy
  • w stosownych przypadkach należy zapewnić pomoc prawną świadkom (np. gdy są narażeni na ryzyko oskarżenia)
  • nawet, gdy państwo dokonuje oceny, czy dana osoba kwalifikuje się do pomocy prawnej, należy na czas tej  oceny zapewnić wstępną pomoc prawną  (wobec dzieci taka ocena nie może być stosowana)

Ponadto RPO zwrócił ministrowi uwagę na publikację dotyczącą implementacji tzw. Reguł Mandeli w postępowaniu z więźniami, wydaną przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OSCE) oraz Penal Reform International (PRI) pt. Guidance Document on the Nelson Mandela Rules - Implementing the United Nations revised Standard Minimum Rules for the Treatment of Prisoners. Wskazano w niej, że więźniowie, którzy mają dostęp do porad prawnych, są bardziej świadomi i mogą korzystać, również za pośrednictwem swoich prawników, ze środków alternatywnych do aresztu tymczasowego. Dlatego adwokaci i podmioty świadczące pomoc prawną odgrywają ważną rolę w unikaniu niepotrzebnego stosowania uwięzienia, co może zmniejszyć przeludnienie więzień.

Argument ten jest niezwykle istotny w świetle wizyty w Polsce delegacji SPT, która opowiedziała się za szerszym stosowaniem środków  alternatywnych do pozbawienia wolności, co pozwoliłoby na zmniejszenie liczby osadzonych, a tym samym przyczyniłoby się do poprawy ich warunków bytowych.

KMP.570.3.2017

Minister Sprawiedliwości nie widzi potrzeby uregulowania praw osób zatrzymanych do posiłku i napojów

Data: 2018-08-17
  • Zatrzymani przez policję dostają często pierwszy posiłek po kilkunastu godzinach; nie  dostają też picia
  • RPO wnosił, by sprawę uregulowac ustawowo - wtedy będzie jasne, jak nalezy postępować. Minister nie widzi takiej potrzeby 

25 czerwca 2016 r. Adam Bodnar napisał do ministra Zbigniewa Ziobry o potrzebie zmiany w Kodeksie postępowania karnego przepisów o prawach zatrzymanych do wyżywienia. Powoływał się na skargi od osób zatrzymywanych.

Argumenty rzecznika

Rzecznik wskazywał, że zatrzymani, którzy biorą udział w trwających wiele godzin czynnościach,  nie mogą w tym czasie zaspokoić głodu i pragnienia. W skrajnych przypadkach, gdy trwa to kilkanaście godzin, a czynności prowadzone są w trudnych warunkach atmosferycznych (upał, silny mróz), dolegliwość ta może być uznana za nieludzkie traktowanie. 

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich brak takiej regulacji prowadzi do naruszenia wynikającego z art. 41 ust. 4 Konstytucji RP nakazu traktowania każdej osoby pozbawionej wolności w sposób humanitarny. Może to też naruszać art. 40 Konstytucji RP, który stanowi, że nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu.

Wobec braku odpowiedzi na wystąpienie z 2016 r. RPO ponowił je w 2017 r. i  w styczniu 2018 r. W czerwcu 2018 r. Rzecznik zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, aby spowodował nadesłanie odpowiedzi.

MS nie widzi potrzeby zmian

Po analizie przepisów o instytucji zatrzymania Minister Sprawiedliwości nie dostrzega konieczności zmian legislacyjnych w zakresie potrzeby uregulowania zasad wyżywienia osób zatrzymanych - napisał wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł w odpowiedzi z 1 sierpnia 2018 r. Dodał, że przepisy Kodeksu postępowania karnego w sposób wystarczający zapewniają zatrzymanym zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych.  

Według Marcina Warchoła krótkotrwałość instytucji zatrzymania wymusza np. na policji konieczność niezwłocznego zebrania danych niezbędnych do podjęcia decyzji, czy zwolnić zatrzymanego, czy też wystąpić do prokuratora o skierowanie do sądu wniosku o areszt.

Policyjne zatrzymania reguluje ustawa z 6 kwietnia 1990 r. o Policji, rozporządzenie MSW z  4 czerwca 2012 r. w sprawie pomieszczeń przeznaczonych dla osób zatrzymanych lub doprowadzonych w celu wytrzeźwienia oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 29 września 2015 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów. Jak napisał wiceminister, z tych unormowań wynika, iż policjant doprowadza osobę zatrzymaną do jednostki, gdzie informuje się ją o przysługujących jej prawach, poucza, wysłuchuje, sporządza protokół i zawiadamia prokuratora. Osobę taką umieszcza się w pomieszczeniu, które musi m.in. posiadać pokój do przygotowania lub podgrzania posiłków, chyba, że przewidziana jest dostawa gotowych posiłków.

Regulamin pobytu osób w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych lub doprowadzonych w celu wytrzeźwienia określa zaś szczegółowe zasady zapewnienia wyżywienia i zaspokojenia pragnienia. Osoba zatrzymana ma prawo otrzymania pierwszego odpowiedniego posiłku w sytuacji, gdy będzie przekazana lub wydana do konwoju lub doprowadzenia i nie będzie miała możliwości spożycia posiłków w określonych godzinach - podkreślił Marcin Warchoł.

Nie zgodził się on z argumentacją, iż czynności procesowe podczas zatrzymania trwają wiele godzin oraz że zatrzymanym uniemożliwia się w tym czasie zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych - co można by uznać za nieludzkie traktowanie. Odrzucił też argument, iż brak ustawowej regulacji prowadzi do naruszenia art. 41 ust. 4 i art. 40 Konstytucji RP. Zdaniem Marcina Warchoła polskie normy odpowiadają też wymogom stawianym przez umowy i prawo międzynarodowe.

Prawo polskie nie przewiduje wprawdzie odrębnej regulacji, która traktowałaby o prawie do wyżywienia przysługującego zatrzymanemu, jednak zawiera regulacje dotyczące osadzonych, stosowane odpowiednio do zatrzymanych. Skazany w zakładzie karnym lub areszcie śledczym otrzymuje trzy razy dziennie napoje i posiłki o odpowiedniej wartości odżywczej, w tym co najmniej jeden posiłek gorący. Według wiceministra polskie przepisy w sposób pełny i kompleksowy regulują zasady wyżywienia osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych oraz zapewnienia wyżywienia skazanym przebywającym poza zakładem karnym lub aresztem śledczym, którzy biorą udział w czynnościach procesowych lub innych czynnościach wymagających konwojowania.

IX.517.1619.2016

Służba Więzienna: sędzia Krzysztof S. sam prosił o zapewnienie bezpieczeństwa; miał też „reakcję przygnębienia”

Data: 2018-08-16
  • Codzienne kontrole osobiste sędziego Krzysztofa S. wynikały z jego próśb o zapewnienie bezpieczeństwa w areszcie oraz z troski o jego zdrowie i życie, wobec „reakcji  przygnębienia”
  • Tak Służba Więzienna odpowiedziała RPO na wystąpienie ws. byłego prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie, którego w areszcie traktowano tak jak więźnia niebezpiecznego
  • Adam Bodnar uznał, że nie miało to uzasadnienia i zwrócił się do Służby Więziennej o wyeliminowanie takich przypadków

W lipcu 2018 r. RPO wystąpił do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego, po zbadaniu przez ekspertów Biura RPO sprawy traktowania w Zakładzie Karnym w Rzeszowie aresztowanego Krzysztofa S., b. prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W sądzie w Rzeszowie trwa jego proces za  udział w grupie przestępczej, przyjmowanie korzyści majątkowych i pranie brudnych pieniędzy. Od czerwca 2017 r. do marca 2018 r. był w areszcie. Media podawały, że był on poddawany szczególnym rygorom. 

Ustalenia i oceny RPO

RPO stwierdził, że wobec Krzysztofa S. stosowano szczególne zalecenia profilaktyczne, w efekcie czego warunki aresztu były niemal tożsame z reżimem stosowanym wobec tzw. więźniów niebezpiecznych. Mają oni jednak określone prawa  - np. muszą być powiadomieni o takiej decyzji, którą mogą zaskarżyć do sądu. S. nie miał tego prawa. Był on  umieszczony na oddziale dla więźniów niebezpiecznych. Poddawano go codziennym kontrolom osobistym, każdego dnia jego cela też była kontrolowana. Była to praktyka nawet surowsza niż zakładają przepisy wobec więźniów niebezpiecznych - uznał RPO.

Kontrole osobiste były prowadzone rutynowo; nie przewidywała tego decyzja o objęciu go zaleceniami profilaktycznymi - zawierały jedynie codzienną kontrolę celi. Funkcjonariusze interpretowali to rozszerzająco, uznając, że kontrola osobista stanowi nieodłączny element kontroli celi. Według RPO do takiej interpretacji przepisy nie dają podstaw.

Jako uzasadnienie pozostałych obostrzeń administracja więzienia podniosła obawy co do ewentualnej próby samobójczej w reakcji na sytuację S. Jak wykazało postępowanie RPO, do wysuwania takich wniosków nie było żadnych podstaw. Jeżeli administracja więzienna obawiała się o jego bezpieczeństwo, mogła zwrócić się do sądu z sugestią objęcia go szczególną ochroną - czego jednak nie uczyniła. Zamiast tego zdecydowano o zastosowaniu szczególnych zaleceń profilaktycznych, co trudno ocenić inaczej niż jako próbę obejścia obowiązujących przepisów – pisał rzecznik do dyrektora generalnego SW.

Odpowiedź Służby Więziennej

W odpowiedzi dla RPO z 31 lipca gen. Jacek Kitliński napisał, że wobec sędziego S. nie stosowano szczególnej ochrony, ale podejmowano „czynności ochronne” w celu zapewnienia mu  bezpieczeństwa. W czerwcu 2017 r. złożył on bowiem prośbę do dyrektora aresztu w Warszawie o objęcie całodobowym nadzorem  ze względu na obawę bezprawnych zachowań osadzonych. Jak wskazał gen. Kitliński, nie był to formalny wniosek o objęcie szczególną ochroną. Dlatego zarzuty dotyczące braku decyzji, jak również nieuzyskania zgody oskarżonego na stosowanie wobec niego takiego rygoru nie znajdują uzasadnienia.

Podkreślił, że po opuszczeniu aresztu, S. w piśmie z 4 czerwca 2018 r. nie podnosi braku stosowania wobec niego tej procedury.  - Jedynie uskarża się, jego zdaniem, na zbyt częste kontrole  osobiste - napisał gen. Kitliński.

Poinformował, że takie codzienne kontrole przeprowadzano w Zakładzie Karnym w Rzeszowie na podstawie szczególnych zaleceń profilaktycznych z 9 października  2017 r. Były one podyktowane jego prośbą o zapewnienie mu bezpieczeństwa oraz troską o jego zdrowie i życie. Istotnym argumentem była też diagnoza lekarska z 16 listopada 2017 r., która stwierdzała „reakcję przygnębienia na sytuację osadzenia”.

Zdaniem gen. Kitlińskiego w zaleceniach profilaktycznych zawarto m.in. zapis o  codziennej kontroli celi osadzonego. Zaznaczył, że dla właściwych działań mających na celu ujawnienie przedmiotów niebezpiecznych i niedozwolonych, przy kontrolowaniu cel nieodłącznym elementem jest również kontrola osobista osadzonych.

Dyrektor generalny SW podkreślił, że w trakcie aresztu S. „nie zgłaszał uciążliwości związanej z tą kwestią”. Kontrola sędziego penitencjarnego nie wykazała zaś dotychczas uwag i zastrzeżeń co do legalności osadzenia Krzysztofa S. oraz warunków jego pobytu, jak również nieprawidłowości w działaniach funkcjonariuszy SW w Zakładzie Karnym w Rzeszowie.

IX.517.1150.2018

Dyrektywa "niewinnościowa” nadal nie wprowadzona do polskiego prawa. Rzecznik pyta Ministra Sprawiedliwości

Data: 2018-08-10
  • Do polskiego prawa nadal nie wprowadzono tzw.  dyrektywy niewinnościowej z 2016 r. - przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rekomenduje ona, by wszystkie wątpliwości w postępowaniu  karnym rozstrzygać na korzyść podejrzanego i oskarżonego – polskie prawo mówi dziś tylko o wątpliwościach  „nie dających się usunąć” i jedynie wobec oskarżonego
  • Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie konieczności zmian prawa w celu wdrożenia dyrektywy; termin jej wprowadzenia minął 1 kwietnia 2018 r.

W zainteresowaniu RPO pozostaje kwestia wprowadzenia do polskiego prawa  dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

Rzecznik przypomniał, że wynikająca z zasady domniemania niewinności zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego ma zastosowanie, gdy mimo postępowania dowodowego pozostały niewyjaśnione okoliczności.  W takiej sytuacji wątpliwości te należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego oraz wybrać wersję, która dla oskarżonego jest najkorzystniejsza, nie wykluczając jednocześnie innej wersji, której nie zdołano jednak w sposób stanowczy ustalić.  Granice tej zasady w polskim  prawie wyznacza stwierdzenie „nieusuwalności” wątpliwości oraz zasada swobodnej oceny dowodów. Tymczasem w wyniku wejścia w życie dyrektywy powyższe elementy straciły rację bytu - wskazuje rzecznik.

Dyrektywa nie ogranicza się bowiem jedynie do „nie dających się usunąć wątpliwości”, lecz do wszelkich wątpliwości. Dodatkowo polskie sądy ograniczają to do wątpliwości jedynie w postępowaniu sądowym. Dyrektywa zaś nie ogranicza ich do tego etapu postępowania - powinny one objąć również postępowanie przygotowawcze (poprzedzające skierowanie aktu oskarżenia do sądu). Poza wątpliwościami co do kwestii prawnych, dyrektywa dotyczy też oceny dowodów („wszelkie wątpliwości co do winy”), a nie tylko faktów ujawnionych poprzez te dowody.

W związku z tym ciężar dowodu powinien spoczywać na oskarżycielu, a wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. Zgodnie z dyrektywą, „Państwa członkowskie zapewniają, aby podejrzani i oskarżeni byli uważani za niewinnych, do czasu udowodnienia im winy zgodnie z prawem.” W konsekwencji, wszelkie dowody sprzeczne z prawem (i sprzeczne z jakąkolwiek ustawą) nie mogą być brane pod uwagę przez sąd.

Jak podkreśla RPO, dyrektywa ma zastosowanie do osób będących podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym. Odnosi się do wszystkich etapów postępowania karnego - od chwili, gdy dana osoba staje się podejrzana lub zostaje oskarżona, aż do uprawomocnienia się orzeczenia co do ostatecznego rozstrzygnięcia, czy popełniła zarzucany jej czyn.

Wszystkie przepisy dotyczące podejrzanego przewidziane w dyrektywie niewinnościowej mają mieć zastosowanie także do osób podejrzanych. Zdaniem rzecznika nie ma zatem wątpliwości, że dotyczą także osób zatrzymanych w związku z podejrzeniem przestępstwa - jeszcze przed przedstawieniem im zarzutów. Osoby te nie składają co prawda „wyjaśnień”, jednak samooskarżające oświadczenia składane przez nie do protokołu zatrzymania lub wobec zatrzymujących funkcjonariuszy mogą negatywnie wpływać na ich dalszą sytuację procesową.

Wobec tego Adam Bodnar ma wątpliwość co do nowego brzmienia art. 233 § 1a Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 za składanie fałszywych zeznań – jeśli   sprawca zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.

W myśl Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej dyrektywa wiąże państwo członkowskie w zakresie rezultatu, który ma zostać osiągnięty, z pozostawieniem swobody wyboru formy i środków jej wdrożenia. Brak wprowadzenia dyrektywy może w praktyce skutkować bezpośrednim stosowaniem jej przepisów przez sądy w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwym podważaniem legalności postępowań niezgodnych z dyrektywą.

W związku z tym, że wprowadzenie dyrektywy wymaga istotnych zmian legislacyjnych, rzecznik zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych.

II.510.619.2018

RPO pyta szefa CBA o spotkanie w areszcie funkcjonariuszy Biura z posłem Stanisławem Gawłowskim

Data: 2018-08-02
  • O spotkanie w areszcie funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego z posłem PO Stanisławem Gawłowskim Rzecznik Praw Obywatelskich spytał szefa Biura Ernesta Bejdę
  • Według mec. Romana Giertycha w czerwcu 2018 r. funkcjonariusze mieli złożyć posłowi propozycję uchylenia aresztu w zamian za zeznania obciążające liderów Platformy Obywatelskiej
  • Rzecznik zapytał szefa CBA, czy doszło do takiego spotkania i jaki był jego cel

W piśmie do szefa CBA zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na informacje medialne dotyczące kontaktów funkcjonariuszy CBA w czerwcu 2018 r. ze Stanisławem Gawłowskim - ówcześnie aresztowanym w śledztwie Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie.

Z informacji tych - pochodzących od obrońcy podejrzanego, mec. Romana Giertycha -  wynika, że 20 czerwca 2018 r. w Areszcie Śledczym w Szczecinie, za zgodą prokuratora prowadzącego, odbyło się spotkanie funkcjonariuszy CBA z delegatury we Wrocławiu z posłem Gawłowskim. O spotkaniu nie został poinformowany obrońca podejrzanego.

Oficjalnym powodem spotkania miało być poinformowanie Stanisława Gawłowskiego o wszczęciu kontroli jego oświadczeń majątkowych. Faktycznie natomiast - jak wynika z relacji Romana Giertycha - funkcjonariusze mieli mu złożyć propozycję uchylenia tymczasowego aresztowania w zamian za zeznania obciążające liderów PO.

W związku z tym Stanisław Trociuk poprosił szefa CBA o przekazanie informacji: 

  • czy doszło do wskazanego wyżej spotkania  Stanisława Gawłowskiego z funkcjonariuszami CBA i jaki był jego cel?
  • jeśli celem było przedstawienie Stanisławowi Gawłowskiemu informacji o wszczęciu kontroli jego oświadczeń majątkowych, to czy jest przyjętą przez CBA praktyką osobiste przekazywanie takich informacji przez funkcjonariuszy osobie poddanej kontroli, także w przypadku, gdy jest ona tymczasowo aresztowana?

W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu przez  niego 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Śledztwo trwa.

II.519.259.2018

Możliwość skutecznych zażaleń na areszty - coraz bardziej iluzoryczna. Adam Bodnar proponuje zmiany

Data: 2018-07-31
  • Coraz bardziej iluzoryczna staje się możliwość zażalenia na stosowanie i przedłużanie tymczasowego aresztowania - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich, który przeanalizował odpowiednie dane z polskich sądów
  • Ogólna skuteczność zażaleń na decyzje o aresztach wynosi zaledwie kilka procent - wynika z badań RPO; jego zdaniem może to świadczyć o systemowym problemie w praktyce sądów
  • Dlatego rzecznik proponuje odejście od zasady, że do aresztowania wystarczy samo tylko zagrożenie surową karą; postuluje też niestosowanie aresztu przy przestępstwach zagrożonych karą niższą niż 2 lata więzienia 
  • Inna propozycja RPO to wprowadzenie maksymalnej granicy czasowej, po której przekroczeniu areszt można byłoby przedłużać tylko w wyjątkowych przypadkach

Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Prawo do wolności osobistej i prawo do rzetelnego procesu sądowego, w tym - do skutecznego środka odwoławczego są przedmiotem szczególnego zainteresowania RPO. Prawa te, gwarantowane przez  Konstytucję RP i Europejską Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, mają podstawowe znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego i systemu wymiaru sprawiedliwości, a także poczucia sprawiedliwości w społeczeństwie.

Dlatego RPO przygląda się skuteczności środków odwoławczych co do stosowania i przedłużania tymczasowego aresztowania przez sądy. Dla ustalenia praktyki sądów okręgowych i apelacyjnych przeprowadził kwerendę we wszystkich apelacjach w Polsce. Jej wyniki stały się podstawą wystąpienia.

Orzecznictwo ETPC i jego konsekwencje

Europejski Trybunał Praw Człowieka wiele razy stwierdzał naruszanie art. 5 ust. 3 EKPC w związku z przewlekłością tymczasowego aresztowania w Polsce. Wskazywał, że sądy krajowe często stosują areszty na okres przekraczający dwa lata - bez szczegółowego uzasadnienia. Sądowa kontrola tymczasowego aresztowania była zaś automatyczna i powierzchowna. Według ETPC przynajmniej do 2007 r. nadmierna długość aresztów w Polsce ujawniła się w licznych sprawach, co oznacza problem natury strukturalnej, polegający na „stosowaniu praktyki niezgodnej z Konwencją”.

6 czerwca 2007 r. Komitet Ministrów przyjął Rezolucję Tymczasową (2007)75 dotyczącą wyroków ETPC w 44 sprawach przeciwko Polsce dotyczących nadmiernej długości aresztów. Zachęcił w niej polskie władze do dalszego analizowania i wprowadzania kolejnych środków w celu skrócenia długości aresztów, z uwzględnieniem podjęcia możliwych środków legislacyjnych i zmiany praktyki sądowej - tak  aby zapewnić zgodność z wymogami Konwencji i orzecznictwem ETPC. Sugerował też sądom i prokuratorom do wzięcia pod rozwagę alternatywnych środków zapobiegawczych, jak  poręczenie majątkowe, dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz ustanowienia jasnego i skutecznego mechanizmu pozwalającego na śledzenie trendów w długości aresztów tymczasowych.

W planie działania, przedłożonym Komitetowi Ministrów 23 października 2014 r., celem wykonania wyroków z tej grupy, polski rząd wskazał, że zmianom prawa zapewniającym alternatywne środki w stosunku do tymczasowego aresztowania towarzyszyło m.in. zapewnienie mechanizmu odwoławczego wobec orzeczeń przedłużających areszt.

Wnioski z badań RPO w sądach apelacyjnych i okręgowych

Z kwerendy przeprowadzonej przez RPO wynika, że zażalenia na postanowienia sądów rejonowych w sprawach aresztów - wniesione do sądów okręgowych przez obrońców, oskarżonych i podejrzanych - były skuteczne przeciętnie w 9% spraw. Zażalenia co do aresztów wniesione przez prokuratorów okazały się zaś skuteczne przeciętnie w 28% spraw. W 8 z 17 sądów z lat 2010-2016 nie odnotowano ani jednego przypadku, w którym wskutek zażalenia obrońcy, oskarżonego lub podejrzanego sąd okręgowy postanowiłby o odmowie zastosowania bądź odmowie przedłużenia aresztowania.

Uwzględniając takie zażalenia, sądy okręgowe najczęściej wydawały postanowienia o skróceniu okresu aresztowania. Równie często orzekały one o zastosowaniu nieizolacyjnego środka zapobiegawczego oraz o uchyleniu aresztu. Rzadko postanawiały o odmowie zastosowania aresztu. Najrzadziej orzekały zaś o odmowie przedłużenia okresu jego stosowania.

Zgromadzone przez Rzecznika dane dotyczące orzeczeń sądów apelacyjnych ujawniły, że zażalenia na postanowienia sądów okręgowych o aresztach są jeszcze mniej skuteczne niż zażalenia na postanowienia wydawane przez sądy rejonowe. Zażalenia wniesione przez obrońców były skuteczne przeciętnie w 5,3% spraw, przez oskarżonych - 5,7% spraw, przez podejrzanych - 2,6% spraw. Zażalenia na postanowienia aresztowe wniesione przez prokuratorów okazały się zaś skuteczne przeciętnie w 26% spraw.

W czterech sądach apelacyjnych nie odnotowano w latach 2010-2016 ani jednego przypadku, aby wskutek zażalenia obrońcy, oskarżonego lub podejrzanego odmówiono tymczasowego aresztowania lub przedłużenia jego trwania.

Z kolei wnioski sądów rejonowych i okręgowych oraz prokuratur o przedłużenie aresztowania na okres ponad dwóch lat są uwzględniane przez sądy apelacyjne prawie w każdej sprawie, tj. w 94,2% przypadków. Np. w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu wnioski takie były uwzględnione w 100%. Zażalenia na postanowienia sądów apelacyjnych o przedłużeniu aresztowania na okres ponad 2 lat były przeciętnie skuteczne zaledwie w 1,5% spraw.

W tym kontekście Adam Bodnar podkreśla, że w świetle Rezolucji Tymczasowej (2007)75 na Polsce ciąży nieprzerwanie obowiązek wprowadzania kolejnych środków w celu skrócenie długości aresztów tymczasowych, z uwzględnieniem podjęcia środków legislacyjnych i zmiany praktyki sądowej. - Jednak przedstawione dane wskazują na iluzoryczność środka odwoławczego jakim jest zażalenie na zastosowanie czy też przedłużenie zastosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, co może świadczyć o problemie natury systemowej występującym w praktyce orzeczniczej sądów krajowych - zaznacza rzecznik.

Surowość kary – niewystarczającą przesłanką aresztu

Adam Bodnar krytycznie ocenia motywowanie tymczasowego aresztowania tylko grożącą oskarżonemu surową karą. Nie jest dopuszczalne utrzymywanie człowieka w długiej izolacji tylko dlatego, że grozi mu surowa kara w sytuacji, gdy nie występują żadne inne przesłanki to uzasadniające. Jeżeli nie ma obawy, że sprawca będzie utrudniał postępowanie, ani nie występują pozostałe wskazane w ustawie zagrożenia dla prawidłowego toku postępowania, to trudno znaleźć podstawy do aresztowania.

Dlatego zdaniem RPO takie ukształtowanie przesłanki aresztu jest niezgodne z art. 41 ust. 1, 42 ust. 3 w zw. z art. 42 ust. 1, art. 45 ust. 1, art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz z art. 30 Konstytucji RP.  Przesłanka ta nie realizuje też w sposób prawidłowy standardu wynikającego z orzecznictwa ETPC.

Według stanowiska Trybunału Konstytucyjnego, za niesprzeczne z Konstytucją RP mogą być uznane tylko takie środki zapobiegawcze, które służą zabezpieczeniu prawidłowego toku postępowania, a surowość grożącej i wymierzonej kary nie może w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji RP usprawiedliwiać ingerencji w konstytucyjnie gwarantowane prawa.

Według RPO zasadne byłoby co najmniej przywrócenie przepisu sprzed nowelizacji z kwietnia 2016 r., że stosowanie aresztu może wynikać „także z surowości grożącej kary”.

Określić maksymalny czas aresztu  

Ponadto rzecznik już wcześniej wskazywał na niekonstytucyjność odpowiednich przepisów w zakresie, w jakim nie oznaczają maksymalnego czasu trwania tymczasowego aresztowania oraz dopuszczają jego przedłużenie bez konieczności spełnienia przesłanek to uzasadniających.

Możliwość przedłużania aresztowania bez jakiegokolwiek zakreślenia górnej granicy, po której przekroczeniu nie można by było przedłużyć tego o kolejny okres (a także bez jakichkolwiek przesłanek nakazujących sądowi w sposób szczególnie ostrożny podejmować decyzję o podtrzymywaniu aresztu) narusza zasadę zaufania obywatela do państwa, zasadę dostatecznej określoności i zasadę poprawnej legislacji - uważa Adam Bodnar. Brak granic tymczasowego aresztowania czy przynajmniej przesłanek umożliwiających zainteresowanemu prognozowanie okresu pozbawienia wolności, narusza istotę zasad demokratycznego państwa prawnego. Narusza również podmiotowość oraz autonomię jednostki, a więc godzi w istotę godności człowieka.

- Ten brak powoduje, że aresztowany staje się raczej przedmiotem, aniżeli podmiotem postępowania karnego - wskazuje RPO. Nie wiadomo, dlaczego i czyjemu dobru ma służyć rzeczywiste pozbawienie wolności w sytuacji, gdy wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Środki zapobiegawcze nie mogą wszak antycypować represji, gdyż wykraczałoby to poza ich funkcje.

Według ETPC przedłużenie aresztu powinno następować w wyjątkowych wypadkach, gdy są konkretne okoliczności, które uniemożliwiły zakończenie postępowania w pierwotnym terminie. Tymczasem dowolne przedłużanie aresztowania bez określenia górnej granicy lub wskazania szczegółowych przesłanek przedłużenia aresztu narusza art. 41 ust. 1 Konstytucji RP w kontekście art. 5 ust. 1 lit. c, art. 5 ust. 3 i art. 6 ust. 1 EKPC - ocenia rzecznik.

Opowiada się on za wprowadzeniem maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania, przy jednoczesnym wskazaniu ściśle określonych przesłanek pozwalających w nadzwyczajnych przypadkach wykroczyć poza te granice.

Problemy z aresztami w sprawach wieloosobowych 

Zdaniem RPO podstawę do refleksji nad zmianą obowiązującego prawa może stanowić sprawa pana Macieja - kibica wobec którego przez niemal rok (w czasie trzyletniego aresztowania) nie były prowadzone czynności dowodowe. Kolejne postanowienia o przedłużeniu aresztu odnosiły się do wszystkich oskarżonych w tej sprawie - bez uwzględnienia indywidualnego charakteru sprawy tego konkretnego oskarżonego. Przez cały okres aresztowania pozostawał on jedynie biernym obserwatorem sprawy dotyczącej innych osób - podkreślił RPO.

Z orzecznictwa ETPC wynika, że ważnym czynnikiem przy ocenie rozsądnego terminu tymczasowego aresztowania jest znaczenie sprawy dla zainteresowanego. Istotne jest zatem, aby sąd przy decyzji o areszcie brał pod uwagę indywidualny charakter sprawy. Dopuszczalny okres aresztu powinien być oceniany indywidualnie, w odniesieniu do konkretnej sprawy, z uwzględnieniem jej szczególnych okoliczności. Jak uznał ETPC w sprawie Iłowiecki przeciwko Polsce, przedłużający się areszt może być uzasadniony jedynie, gdy są konkretne wskazania oparte na rzeczywistych wymogach interesu publicznego, który, mimo domniemania niewinności, przeważa nad zasadą wolności osobistej.

Dlatego Adam Bodnar uważa za konieczne wprowadzenie rozwiązań uniemożliwiających formułowania wniosków i postanowień aresztowych wobec kilku oskarżonych - bez indywidualnego opisania sprawy każdego z nich, z odniesieniem się do czynności dowodowych indywidualnie prowadzonych wobec każdego i konkretnie wskazanej obawy matactwa.Inaczej w sprawach o dużej liczbie oskarżonych, gdzie gromadzenia dowodów jest często trudnym zadaniem, zajdzie niebezpieczeństwo automatycznego przedłużania aresztu ponad rozsądny okres.   

Areszty - tylko gdy zagrożenie powyżej 2 lat więzienia

Dziś tymczasowe aresztowanie nie może być stosowane, jeżeli dane przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą roku. Ciągłe zaostrzanie odpowiedzialności karnej sprawia, iż przepis ten staje się martwy - uznał RPO.

Dlatego należałoby dokonać zmiany tak, by areszt nie mógł być stosowany w przypadkach przestępstw zagrożonych karą nieprzekraczającą 2 lat więzienia.

Adam Bodnar zwrócił się z prośbą do ministra Zbigniewa Ziobry o zajęcie stanowiska w całej sprawie oraz o rozważenie możliwości podjęcia właściwych zmian legislacyjnych w tym zakresie.

II.566.3.2017

Rozstrzygnięcie w sprawie przepisu o karze łącznej, zaskarżonego przez RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-07-04

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepis przejściowy Kodeksu karnego odnoszący się do wymierzania kary łącznej.  4 lipca 2018 r. ogłoszono rozstrzygnięcie, że jest on zgodny z konstytucyjną zasadą równości.

Od 1 lipca 2015 r. diametralnie zmieniały się zasady orzekania kary łącznej. Zakwestionowany przez RPO art. 19 ust. 1 nowelizacji Kodeksu karnego oraz innych ustaw z 20 lutego 2015 r. stanowi, że jeśli wszystkie wyroki uprawomocniły się przed 1 lipca 2015 r., to przy wydawaniu wyroku łącznego bezwzględnie stosować należy przepisy obowiązujące przed tą datą. Tym samym w przypadkach tych wyłączona została ogólna zasada prawa karnego (art. 4 § 1 k.k.), że w przypadku zmiany przepisów stosuje się rozwiązania nowe, chyba że poprzednie są względniejsze dla sprawcy. Rzecznik upatruje w tym rozwiązaniu naruszenie zasady równości wynikającej z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sędzia-sprawozdawca Leon Kieres wskazał,  że zakwestionowany przepis nie prowadzi do powstania nierówności, bowiem cechą, na której podstawie należy oceniać różne traktowanie, może być zarówno data popełnienia przestępstw, jak i data uprawomocnienia się orzeczenia. Jak mówił sędzia, ustawodawca miał prawo wybrać tę drugą z nich jako przesłankę rozróżniania sytuacji sprawców.

W pełnym składzie pod przewodnictwem sędzi Julii Przyłębskiej zasiadali m.in. Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak. Rozstrzygnięcie zapadło jednogłośnie.

Ustawa o Służbie Ochrony Państwa powinna być zmieniona, jeszcze przed wejściem w życie. Chodzi o przepisy dotyczące przeprowadzania kontroli osobistej

Data: 2018-01-23
  • Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą przepisy ustawy o Biurze Ochrony Rządu, w których nie określono granic kontroli osobistej oraz nie przewidziano sądowej kontroli zgodności z prawem działań funkcjonariuszy.
  • Cała ustawa o Biurze Ochrony Rządu utraci moc obowiązującą już w dniu 1 lutego 2018 r., tj. w dniu wejścia w życie ustawy o Służbie Ochrony Państwa.
  • RPO apeluje o dostosowanie treści przepisów ustawy o Służbie Ochrony Państwa do konstytucyjnych standardów ochrony praw człowieka.

Wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 14 grudnia 2017 r. (sygn. akt K 17/14) art. 13 ust. 1 pkt 4 ustawy o Biurze Ochrony Rządu został uznany za niezgodny z Konstytucją w zakresie, w jakim uprawnia funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu do dokonywania kontroli osobistej, nie określając granic tej kontroli. Ponadto, TK uznał, iż wskazany przepis narusza Konstytucję w zakresie, w jakim nie przewiduje sądowej kontroli zgodności z prawem działań funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Równocześnie Trybunał orzekł, że w zakwestionowanych zakresach przepis utraci moc obowiązującą z upływem 18 miesięcy od dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

Cała ustawa o Biurze Ochrony Rządu utraci moc obowiązującą już w dniu 1 lutego 2018 r., tj. w dniu wejścia w życie ustawy o Służbie Ochrony Państwa. Nie ulega jednak wątpliwości, w świetle powołanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, że także art. 21 pkt 3 oraz art. 23 ust. 2 ustawy o Służbie Ochrony Państwa są niezgodne z przepisami ustawy zasadniczej. Art. 21 pkt 3 ustawy o Służbie Ochrony Państwa uprawnia bowiem funkcjonariuszy SOP do dokonywania kontroli osobistej, nie określając granic tej kontroli. Natomiast art. 23 ust. 2 ustawy o SOP przewiduje, że na sposób prowadzenia kontroli osobistej przysługuje jedynie zażalenie do miejscowo właściwego prokuratora, a więc nie przewiduje sądowej kontroli działań funkcjonariuszy SOP.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie działań legislacyjnych w celu dostosowania treści przepisów ustawy o Służbie Ochrony Państwa do konstytucyjnych standardów ochrony praw człowieka.

II.501.4.2017 

Przepisy o przeszukaniu i kontroli osobistej w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej trzeba zmienić

Data: 2018-01-19
  • Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą przepisy kilku ustaw, w których nie określono granic przeszukania kontroli osobistej oraz nie przewidziano sądowej kontroli zgodności z prawem działań funkcjonariuszy uprawnionych do tego służb.
  • Trybunał nie mógł jednak ocenić, czy podobne przepisy dotyczące Krajowej Administracji Skarbowej, ponieważ w czasie wnoszenia przez Rzecznika wniosku dotyczącego innych służb, ustawa o KAS jeszcze nie obowiązywała.
  • RPO apeluje o zmianę obowiązujących przepisów.

W następstwie rozpoznania wniosku złożonego przez Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego instytucji kontroli osobistej i przeszukania, uregulowanych w szeregu ustaw (m.in. w Kodeksie postępowania karnego, ustawie o Policji, ustawie o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, ustawie o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, czy ustawie o Żandarmerii Wojskowej i wojskowych organach porządkowych) Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy tych ustaw w zakresie, w jakim przewidują przeszukanie lub kontrolę osobistą nie określając ich granic i nie przewidują sądowej kontroli zgodności z prawem działań funkcjonariuszy służb do nich uprawnionych, są sprzeczne z Konstytucją.

Tymczasem przepisy ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej (dalej: ustawa o KAS), która zastąpiła ustawę o kontroli skarbowej, przewidują podobne uprawnienia dla funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, m.in. do prowadzenia przeszukania zarówno osób, jak i lokali (w tym mieszkalnych), nie określając w żaden sposób granic tego przeszukania.

Jedynym powodem, dla którego Trybunał nie zajął się kwestionowanymi przepisami ustawy o KAS jest fakt, że w czasie wnoszenia przez Rzecznika wniosku ustawa o KAS jeszcze nie obowiązywała. Trybunał uznał jednak niekonstytucyjność analogicznych przepisów zawartych w szeregu innych ustaw. Zachodzi więc przypadek oczywistej niekonstytucyjności także odpowiednich przepisów ustawy o KAS. Obecnie, najwłaściwszym sposobem usunięcia tej niekonstytucyjności wydaje się być wprowadzenie do niej odpowiednich nowelizacji.

We wskazanym wyroku Trybunał uznał także niekonstytucyjność szeregu przepisów zawartych w rozporządzeniach wykonawczych dotyczących prowadzenia przeszukania lub kontroli osobistej przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, straży miejskich (gminnych), Biura Ochrony Rządu, Żandarmerii Wojskowej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przepisy podobne do zakwestionowanych przez TK znajdują się również w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wykonywania niektórych czynności przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej oraz współpracy Służby Celno-Skarbowej z Policją i Strażą Graniczną. Zdaniem Rzecznika konieczne wydaje się znowelizowanie także tego rozporządzenia w celu zapewnienia zgodności przewidzianych tam rozwiązań z ustawą zasadniczą.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o rozważenie zainicjowania prac legislacyjnych zmierzających do usunięcia z obrotu prawnego niekonstytucyjnych przepisów ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej oraz rozporządzenia wykonawczego.

II.501.4.2017 

 

Rzecznik bada sprawę warunków, w jakich przebywa ciężko chory osadzony

Data: 2018-01-16

Osadzony jest w tymczasowym areszcie. Cierpi na przepuklinę oponowo-rdzeniową, wodogłowie, przykurcze stawów skokowych, zakotwiczenia rdzenia kręgowego, nietrzymanie moczu i stolca. Wykonano u niego również cystostomię – w związku z zarośnięciem starego otworu nowy wykonano skalpelem na pogotowiu ratunkowym przed aresztowaniem. Nosi cewnik, który jest wymieniany co trzy tygodnie. Stwierdzono u niego również HCV.

W grudniu 2017 r. pracownik BPT RPO w Katowicach spotkał się z nim w zakładzie karnym. Tymczasowo aresztowany wskazał, że dużym utrudnieniem jest dla niego brak materaca przeciwodleżynowego. Nie ma on w celi ciepłej wody. Z powodu zapowietrzenia kaloryfera w celi do 12 grudnia 2017 r. w jego celi było bardzo zimno.

W celi tej jest niezabudowany do pełnej wysokości kącik sanitarny i odrapana lamperia na ścianach. Łaźnia, w której osadzony się kąpie (indywidualnie), wyposażona została w kilka stanowisk prysznicowych nie oddzielonych przegrodami.

W związku z tymi ustaleniami, w sprawie planowane jest wystąpienie do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej (BPK.517.68.2017)

Z powodu braku reakcji Ministerstwa Sprawiedliwości, rzecznik Adam Bodnar pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie zapewnienia osobie zatrzymanej kontaktu z obrońcą

Data: 2018-01-10
  • W ubiegłym roku RPO zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie zapewnienia każdej osobie zatrzymanej przez Policję lub inne służby uprawnione do zatrzymania, kontaktu z obrońcą już od samego początku zatrzymania.
  • Do dziś Ministerstwo nie odpowiedziało na wystąpienie RPO. Rzecznik interweniuje w tej sprawie u Prezesa Rady Ministrów.

W 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z wystąpieniem, w którym wskazał na potrzebę podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która zagwarantuje każdej osobie zatrzymanej przez Policję lub inne służby uprawnione do zatrzymania, kontakt z obrońcą już od samego początku zatrzymania.

W obszernie udokumentowanym wystąpieniu Rzecznik wskazał na przykłady stosowania przez funkcjonariuszy Policji tortur (w tym wobec nieletnich, świadków i sprawców wykroczeń), umorzeń postepowań karnych w sprawach, gdzie doszło do przemocy oraz standardy międzynarodowe
w zakresie zapobiegania torturom.

W ocenie Rzecznika dostęp do obrońcy od samego początku zatrzymania przyczyni się do zwiększenia ochrony osób pozbawionych wolności przed przemocą i ma walor prewencyjny.

Pomimo wagi przedstawionego problemu i pism ponaglających kierowanych do Ministra Sprawiedliwości, Rzecznik do chwili obecnej nie otrzymał odpowiedzi w tej sprawie.

Zgodnie z przepisami ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku. Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych, nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Ponadto, Rzecznik – decyzją polskich władz – wykonuje zadania krajowego mechanizmu prewencji tortur. Obowiązek utworzenia niezależnego organu monitorującego sytuację osób pozbawionych wolności, w celu wzmocnienia ochrony tych osób przed torturami, Polska wzięła na siebie ratyfikując Protokół fakultatywny do Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych (dalej: OPCAT). Zgodnie z art. 91 ust. 1 Konstytucji, OPCAT stanowi część krajowego porządku prawnego.

Współpraca z krajowym mechanizmem prewencji tortur pozwala władzom na wypracowanie odpowiednich standardów dotyczących osób pozbawionych wolności, zgodnych z normami międzynarodowymi i wdrożenie ulepszeń w zakresie ochrony tych osób przed przemocą. Najskuteczniejszą formą walki z torturami jest właśnie prewencja, a skuteczne działania zapobiegawcze wymagają edukacji i połączenia szeregu środków legislacyjnych, administracyjnych, sądowych i innych.

Realizacja postanowień OPCAT sprowadza się więc nie tylko do umożliwienia Rzecznikowi wykonywania wizytacji w miejscach detencji, pozostających pod polską jurysdykcją, ale przede wszystkim na prowadzeniu dialogu, w kierunku możliwości implementacji jego zaleceń, w celu zwiększenia systemowej ochrony osób pozbawionych wolności.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Premiera z prośbą o osobiste zainteresowanie się poruszoną kwestią oraz realizację postanowień OPCAT.

 

 

 
 

TK: Przepisy o przeszukaniu i kontroli osobistej przez funkcjonariuszy publicznych niekonstytucyjne

Data: 2017-12-14

Brak ustalenia w ustawach pojęć „przeszukanie osoby” i „kontrola osobista” narusza konstytucyjne prawa i wolności człowieka. Konstytucję naruszają także analizowane rozporządzenia, które praktycznie samodzielnie i całościowo uregulowały kwestię kontroli osobistej, tracąc w rezultacie przymiot aktów prawnych o wykonawczym charakterze – stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

14 grudnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny publicznie ogłosił orzeczenie wydane na posiedzeniu niejawnym w sprawie wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego przepisów regulujących przeszukanie osób, dokonywanie kontroli osobistej oraz przeszukanie pojazdów przez funkcjonariuszy publicznych.

Gwarancje procesowe oskarżonego i respektowanie zasady równości broni w modelu postępowania przyjętym w nowelizacji procedury karnej

Data: 2017-12-08

„Stoimy w takim momencie ustrojowym, że każdy z nas może stać się obywatelem K. z „Procesu” Franza Kafki”

Celem panelu była analiza aktualnych (w świetle nowelizacji procedury karnej oraz jej kolejnych zmian), gwarancji procesowych oskarżonego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa do obrony i prawa dostępu do pomocy prawnej.

Uczestnicy panelu rozważali znaczenie zasady równości broni w modelu postępowania karnego przyjętym po nowelizacji Kodeksu postępowania karnego, jej zagrożenia i ich skutki. Uczestnicy próbowali m. in. znaleźć odpowiedź na pytania, jaka jest pozycja oskarżonego i oskarżyciela po zmianach, jakie istnieją w związku z tym zagrożenia dla rzetelnego procesu sądowego, prawa do obrony czy też dostępu do sądu, czy zasada równości broni może w pewnych przypadkach doznawać ograniczeń.

W panelu udział wzięli:

Jacek Dubois, adwokat, obrońca w wielu głośnych procesach karnych, wiceprzewodniczący Trybunału Stanu.

Krzysztof Parchimowicz, prokurator byłej Prokuratury Generalnej, przeniesiony od 9 marca 2016 roku na stanowisko prokuratora prokuratury rejonowej, prezes Stowarzyszenia Lex Super Omnia.

Dariusz Świecki, Sędzia Sądu Najwyższego w Izbie Karnej, przewodniczący I Wydziału Zagadnień Prawnych, dr hab., profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Panel poprowadziła Ewa Ivanova, dziennikarka Gazety Wyborczej.

Relacja na gorąco:

Prowadząca panel Ewa Ivanova zwróciła uwagę, iż dzisiaj są przegłosowywane ustawy, które będą miały dotkliwy wpływ na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Dlatego trudno w czasie dyskusji abstrahować od sytuacji związanej z sądami.

Mecenas Jacek Dubois podkreślił, że Konstytucja stanie się ostatnim ratunkiem sądu, żeby prawo było respektowane. Powołał się na wyrażane w myśli Heraklita, Platona i Hegla założenie, że przed sądem niezawisłym dochodzi się do prawdy. Nowe prawo o prokuraturze pozwoliło na ręczne sterowanie, możliwość ingerencji w poszczególne sprawy oraz na wyłączenie odpowiedzialności dyscyplinarnej w przypadku działania w interesie społecznym.

Wprowadzając art. 168a k.p.k. władza naruszając prawo zaczęła wdzierać się w naszą prywatność używając niedozwolonych prowokacji. Kusi i jeśli ktoś pokusie ulegnie, to władza może z takich dowodów korzystać. Sądy nie są bezradne, bo mają wielkiego pomocnika w postaci Konstytucji. Przywołać tu należy wspaniały wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Mecenas Dubois stwierdził, że wszystkie te projekty zmiany prawa procesowego służą temu, żeby tego człowieka trzymać w zamrażalce, eliminować z normalnego życia. Ktoś może być wiecznym podejrzanym, oskarżonym. Prokurator może postawić zarzut, który praktycznie jest poza kontrolą. Czy nie powinna być kontrola postanowienia o przedstawieniu zarzutów? Czy nie powinno być na to zażalenie do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?

W ocenie Jacka Dubois to nie jest żadna nowelizacja. To jest jak bumerang z turbodoładowaniem: to co dobre skończyło się, a wróciliśmy do starego modelu inkwizycji.

Prokurator Krzysztof Parchimowicz mówił o zaleceniach i instrumentach międzynarodowych określających standardy niezależności prokuratorów. Bezstronny prokurator publiczny jako gwarancja rzetelnego procesu. Pozornie nie powinniśmy mieć wątpliwości co do bezstronności prokuratora: kieruje się przepisami prawa, nie jest związany z żadną ze stron.

Niezależność prokuratora jest czymś innym niż niezawisłość sędziego. Najważniejszym elementem prokuratury jest niezależność od organów władzy. Wszelkie zalecenia rządu kierowane do prokuratorów: transparentne, publikowane, powszechnie dostępne i zamieszczane w aktach postępowania. Prokurator Parchimowicz przypomniał, że aktualnie Komisja Wenecka pracuje nad raportem dotyczącym polskiej prokuratury.

Ewa Ivanova spytała ostatniego panelistę, czy sędziowie mają też poczucie pewne zagrożenia? Czy wiedzą o tym, że są ostatnią gwarancją?

Sędzia Dariusz Świecki zwrócił uwagę na to, że rola sądu jest jasno określona w Konstytucji. Mówi o niej art. 45 wskazując standardy wymierzania sprawiedliwości. Niezawisłość sędziego - obawa czy jej brak, że będzie postępował zgodnie ze swoim sumieniem - jest istotna dla komfortu pracy. Kontestowanie decyzji wkalkulowanie jest w zawód sędziego. Atmosfera wokół sądów nie sprzyja komfortowi pracy. To jest czas próby dla każdego sędziego z punktu widzenia, jak będzie te obowiązki wykonywał.

Nowe przepisy zaburzają zasadę równości stron. Sędzia Świecki podał trzy przykłady. Po pierwsze, przepis ograniczający swobodę wyłączania jawności rozprawy pod warunkiem braku sprzeciwu prokuratora, który wiąże sąd. Po drugie, sąd wiąże wniosek oskarżyciela o zwrot sprawy do postępowania przygotowawczego, które będzie się toczyło w sposób niekontrolowany przez sąd. Nie ma przy tym limitu trwania postępowania przygotowawczego. Będzie trwało aż do przedawnienia karalności czynu. Ogranicza to oskarżonego - uniemożliwia mu uwolnienie się od zarzutów. Po trzecie, kwestia dopuszczenia nielegalnych dowodów z art. 168a k.p.k.

Nowela z 1.7.2015 r. zwiększała kontradyktoryjność w modelu mieszanym. Głównym celem tej reformy było jednak zwiększenie aktywności procesowej oskarżyciela publicznego. By był zainteresowany popieraniem aktu oskarżenia. By nie spoczywało to tylko na sądzie. Bezstronność sądu to nie tylko wewnętrzne uczucie - przekonanie sędziego, ale przejaw bezstronności zewnętrznej. Obecnie w procedurze karnej - oskarżony nie zna okoliczności, na które dowody zostaną przeprowadzone, choć sam musi składać wnioski dowodowe ze sformułowaniem tezy. W ten sposób oskarżyciel może zgłaszać dowód nieprzydatny.

Czy tak naprawdę w ogóle zasada równości broni istnieje w procesie karnym?

Adwokat Jacek Dubois zaznaczył, że kwestia równości broni najbardziej zachwiana jest w postępowaniu przygotowawczym w płaszczyźnie przepisów i praktyki. Szereg gwarancji ustawowych nie jest stosowany: kwestia kontaktu z adwokatem, który powinien być na żądanie w każdej chwili. W praktyce klienci nie są instruowani, a prośba o kontakt jest odkładana. Kontakt z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Nie ma funkcjonariuszy, który wpuści adwokata. Nie można wejść do komisariatu. Nie dochodzi do kontaktu. W prokuraturze zdarzały się sytuacje uniemożliwiania kontaktu obrońcy z osobą podejrzaną przez prowadzącego postępowanie. Mecenas Dubosi podkreślił, że duża część skazań zapada na podstawie pierwszych przesłuchań. Aktualne techniki przesłuchań oparte są na wzorze FBI - za pośrednictwem metod psychologicznych osoba przesłuchiwana uznawała, że powinna się przyznać, że będzie to dla niej korzystne.

Utrudniony jest również dostęp do akt, zwłaszcza przy zastosowaniu tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

Zdaniem mecenasa Dubois adwokat ma prawo prowadzić kontrpostępowanie. Tymczasem adwokat obawia się nawiązać kontakt ze źródłem dowodowym, bojąc się popełnić czyn zabroniony. Nie ma rozróżnienia rozmowy w celu uzasadnienia tezy dowodowej a wpływaniem na świadka (art. 239 k.k.). Ustawodawca powinien zapewnić, żeby obrońca mógł w sposób godny i normalny formułować i weryfikować tezy dowodowe.

Ograniczenia wynikają z braku zaufania do sądu.

Mecenas Dubois miał do czynienia z następującą sytuacją. Złożył wniosek, że chce wziąć udział w postępowaniu dowodowym. Prokurator zapytał: w jakich konkretnie? We wszystkich, odpowiedział mecenas. W jakich? W takich jakie prokurator przeprowadzi. Tzn. w jakich?

Wskazał również na utrudniony kontakt z prokuratorem. Jego zdaniem nowelizacja powinna nakładać obowiązek na prokuratora zajęcia stanowiska. Powinna istnieć możliwość zawarcia ugody przedprocesowej z gwarancją skutku. Nie ma też wymogu prokuratorskiego honoru. Spotkał się z sytuacjami, gdy pomimo umówienia się z prokuratorem na 387 - inny prokurator przychodzi i mówi, że nie wyraża zgody, bo nie jest związany oświadczeniem poprzednika. Jak to się ma do praw i gwarancji oskarżonego, który przekazał stanowisko w sprawie i nie ma żadnych gwarancji? Powinna być forma ugody albo niezmienności stanowiska, które zostanie zajęte.

Czy równość broni zależy od modelu postępowania?

Mecenas Dubois zwrócił uwagę na fakt, iż bardzo często przed sądem potwierdza się dowód przeprowadzony a świadek zasłania się niepamięcią. Jedynym dowodem na to co zostało przeprowadzone w prokuraturze są zeznania składane jednorazowo przed prokuratorem.  

Prokurator Parchimowicz stanął na stanowisku, że prokurator musi mieć gwarancje pozwalające mu odwlekać moment aktywnego udziału drugiej strony. Musi mieć swobodę zanim postawi zarzuty. Musi mieć możność odroczenia tego momentu. To jest ostrożność dyktowana możliwymi zachowaniami podejrzanego.

W ocenie sędziego Świeckiego model inkwizycyjny zakłada reprodukcję dowodów: najpierw przeprowadza je prokurator, a potem sąd. Przesłuchanie świadka, w którym oskarżony nie uczestniczy. Jak zweryfikować? Model pośredniości - oparcie na protokole. W tym modelu szansa oskarżonego wykazania niewiarygodności świadka jest o wiele mniejsza.

Rola prokuratora jest bardzo trudna z uwagi na to, że pełni jednocześnie trzy role: organu ścigania, oskarżyciela publicznego, a na koniec rzecznika interesu publicznego i musi być obiektywny. Ma być zainteresowany skazaniem a jednocześnie przeprowadzić dowody na korzyść. Czy rzeczywiście ten model jest prawidłowy? Czy nie czas zreformować prokuraturę i zmienić te zadania? Czy prokurator nie powinien być tylko oskarżycielem? Jeżeli prokurator prowadzi śledztwo i styka się z dowodami to przed sądem trudno mu zachować obiektywizm. On prowadzi je pod określonym kątem. Modelowo rola prokuratora powoduje, że często nie radzi sobie z tym.

Inwigilacja. Kontrole operacyjne bez kontroli sądu.

Mecenas Jacek Dubois wskazał, że gwarancją jest tok myślenia, którą poszedł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Gdy ktoś wkracza w sferę wolności obywatelskich, Konstytucja jest najwyższą ochroną. Nie możemy być pozbawieni wolności mocą ustawowych rozwiązań.

W ocenie prokuratora Parchimowicza art. 168b k.p.k. byłby do przyjęcia gdyby nie to, że prokurator przez zgodę następczą może wprowadzić do procesu karnego również zdarzenia obejmujące występki nie objęte katalogiem występków, o które występuje się o zgodę.

Sędzia Świecki odnosząc się do art 168b k.p.k. podniósł, iż po pierwsze, wyłączono kontrolę sądową, a decyzję podejmuje jedynie prokurator. Po drugie, nie ma żadnych terminów. Po trzecie, nie wiadomo czy wykładnia literalna innego przestępstwa ściganego z urzędu dotyczącego każdego przestępstwa czy tylko przestępstwa z katalogu, co do którego może zostać uzyskana zgoda pierwotna.

Istnieje również wątpliwość, co do formy procesowej decyzji prokuratora w tym zakresie. Jeśli to postanowienie, to przysługiwałoby zażalenie do sądu. W doktrynie istnieje pogląd, że nie trzeba sięgać do rozproszonej kontroli konstytucyjności, a wystarczy dokonać prawidłowej wykładni literalnej przepisu.

Na koniec redaktor Ivanova wskazała, iż  znajdujemy się w takim momencie, że obywatel, który trafi w tryby wymiaru sprawiedliwości znajdzie się w sytuacji jak obywatel K. z „Procesu” Franza Kafki nie jest przesadzone. Miejmy nadzieję, że osoby, które strzegą Konstytucji, staną po stronie obywateli. 

RPO: Czynności dowodowe w postępowaniu przygotowawczym powinny być obowiązkowo nagrywane

Data: 2017-12-05

W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji w zakresie rejestracji przebiegu czynności dowodowych dokonywanych w toku postępowania przygotowawczego Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że kwestia ta była przedmiotem dyskusji podczas organizowanych przez Rzecznika spotkań regionalnych na początku listopada br. Konkluzje tych debat jednoznacznie wskazują na zasadność utrwalania dźwięku podczas przesłuchań prowadzonych przez prokuratora lub Policję.

Głównym argumentem przemawiającym za rejestracją czynności procesowych jest konieczność zapewnienia większej dbałości o dochowanie wszelkich wymaganych prawem procedur oraz większego poszanowania praw procesowych podejrzanego. Rejestracja dźwięku stanowiłaby istotny element gwarancyjny dla osoby przesłuchiwanej i to niezależnie od jej statusu – podejrzanego lub świadka. Utrwalenie czynności procesowej eliminowałoby podejrzenia o wywieranie przez prowadzącego nacisku lub zadawanie tendencyjnych pytań oraz zapobiegłoby ewentualnym zarzutom o niewłaściwe zachowanie lub traktowanie przesłuchiwanego.

Rzecznik zauważył, że o ile w przypadku przesłuchania nagrywanie dźwięku jest wystarczające, to w przypadku niektórych czynności dowodowych wymagających sporządzenia protokołu (np. oględzin lub eksperymentu procesowego) dla możliwości pełnego odtworzenia jej przebiegu konieczne byłoby rejestrowanie zarówno dźwięku, jak i obrazu.

Obecnie obowiązujący system nagrywania czynności protokołowanych w postępowaniu przygotowawczym przewidziany w art. 147 § 1 k.p.k., ze względu na swą fakultatywność, nie jest wystarczający do pełnienia funkcji gwarancyjnej. Zasadne wydaje się zatem wprowadzenie obligatoryjnego nagrywania fonicznego czynności protokołowanych lub obrazu i dźwięku w przypadku niektórych czynności dowodowych.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie zainicjowania odpowiednich zmian legislacyjnych i poinformowanie o zajętym stanowisku w tej materii.

Rzecznik Praw Obywatelskich reaguje na raport dotyczący agresji funkcjonariuszy policji

Data: 2017-11-27

Wirtualna Polska opublikowała wewnętrzny raport dotyczący agresji policjantów. Jest to pierwsze szerokie badanie oparte na informacjach uzyskanych bezpośrednio od funkcjonariuszy. Nadużywanie środków przymusu bezpośredniego przez policjantów to jeden z kluczowych problemów, na który Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca od dawna uwagę.

- Trzeba stanowczo i konsekwentnie ścigać sprawców tego rodzaju zdarzeń. Chodzi zarówno o postępowania wewnątrz policji, jak i postępowania prowadzone przez prokuraturę, czy sądy. Ważne są też działania zapobiegawcze, dlatego istotną rolę odgrywają m.in. szkolenia funkcjonariuszy -  mówi Piotr Sobota z Zespołu Prawa Karnego w Biurze RPO.

Z kim może rozmawiać tymczasowo aresztowany? RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niejasnych przepisów regulujących kwestię rozmów telefonicznych

Data: 2017-11-27

Przeprowadzona w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich analiza przepisów rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie regulaminu organizacyjnoporządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania (dalej: regulamin lub rozporządzenie), wykazała niezgodność zamieszczonego tam § 25 ust. 1 pkt 2 z regulacją art. 217c § 1 pkt 1 Kodeksu karnego wykonawczego.

W świetle tego przepisu k.k.w. tymczasowo aresztowany może korzystać z aparatu telefonicznego na zasadach określonych w regulaminie organizacyjno-porządkowym wykonywania tymczasowego aresztowania, za zgodą organu do którego dyspozycji pozostaje. Przepisy k.k.w. nie ograniczają kręgu podmiotów, z którymi tymczasowo aresztowany może porozumiewać się za pośrednictwem telefonu. Ograniczenia tego może dokonać jedynie organ dysponujący w przypadku konieczności zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania. Natomiast przepis § 25 ust. 1 pkt 2 regulaminu stanowi, że organ dysponujący wydaje zarządzenie o zgodzie na korzystanie przez tymczasowo aresztowanego z aparatu telefonicznego, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, w celu porozumiewania się z osobą najbliższą. W konsekwencji rozporządzenie jest niezgodne z k.k.w., gdyż wprowadza ograniczenia większe, niż te wynikające z ustawy.

Prawo do rozmów telefonicznych z rodziną i znajomymi mieści się w zakresie konstytucyjnego prawa do ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego. Konstytucja stanowi też, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Zatem ograniczenie kręgu osób, z którymi tymczasowo aresztowany może za zgodą organu dysponującego porozumiewać się za pomocą aparatu telefonicznego, może nastąpić jedynie w ustawie.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie niezbędnych działań legislacyjnych w celu uregulowania przedstawionej sprawy w sposób zgodny z Konstytucją.

Kontakt z rodziną czy z adwokatem? Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie możliwości korzystania z telefonów przez osadzonych

Data: 2017-11-17

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od osób pozbawionych wolności dotyczące zasad korzystania z samoinkasujących aparatów telefonicznych. Zarówno skazani, jak i tymczasowo aresztowani skarżą się na brak możliwości przeprowadzenia rozmowy telefonicznej z obrońcą lub pełnomocnikiem w sytuacji, gdy w danym dniu skorzystali już z możliwości przeprowadzenia rozmowy telefonicznej z innymi podmiotami (np. rodziną osobami bliskimi, urzędem).

Przepisy rozporządzeń Ministra Sprawiedliwości w sprawie regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania kary pozbawienia wolności oraz w sprawie regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania stanowią, że skazany może skorzystać z samoinkasującego aparatu telefonicznego jeden raz w ciągu dnia. W uzasadnionych przypadkach dyrektor może zezwolić skazanemu na przeprowadzenie dodatkowej rozmowy. Ponadto, czas korzystania z aparatu telefonicznego jednorazowo nie może przekraczać 5 minut.

Zgodnie z interpretacją wskazanych rozporządzeń przyjmowaną przez administrację jednostek penitencjarnych osadzony, który przeprowadził rozmowę telefoniczną z rodziną czy urzędem, nie może już tego dnia przeprowadzić rozmowy telefonicznej z obrońcą lub pełnomocnikiem. Co więcej, mimo że przepisy dopuszczają możliwość przeprowadzenia drugiej rozmowy telefonicznej danego dnia w „przypadkach uzasadnionych”, w badanych sprawach osadzeni nie otrzymywali zgody nawet w tym trybie. Zgłoszona potrzeba nawiązania kontaktu z obrońcą pełnomocnikiem nie była bowiem uznawana za spełniającą wskazany warunek.

Analiza porządków wewnętrznych niektórych jednostek penitencjarnych również potwierdziła, iż zawierają one zapisy wskazujące wprost, że osadzony pozostaje przed wyborem tylko jednego połączenia telefonicznego dziennie.

W ocenie Rzecznika korzystanie z przysługującego osadzonemu prawa do kontaktu z rodziną nie może wykluczać prawa do skorzystania z kontaktu z obrońcą. Nie do zaakceptowania jest także sytuacja, w której skorzystanie przez skazanego z kontaktu telefonicznego z adwokatem było uzależnione od wyrażenia zgody przez dyrektora jednostki penitencjarnej. Rozmowy z adwokatem, jako urzeczywistnienie prawa do obrony nie powinny bowiem podlegać reglamentacji ani w zakresie czasu trwania ani częstotliwości.

Uregulowane w Konstytucji prawo do obrony jest realizowane poprzez rozmowy telefoniczne z obrońcą lub pełnomocnikami. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie niezbędnych działań legislacyjnych, które doprowadzą do pełnego zagwarantowania prawa do rozmów telefonicznych osadzonych z obrońcami lub pełnomocnikami.

Rzecznik w sprawie obowiązkowego nagrywania czynności w postępowaniu karnym

Data: 2017-10-31

Aktualna treść przepisu art. 147 Kodeksu postępowania karnego konstytuuje możliwość prowadzenia rejestracji dźwięku albo obrazu i dźwięku czynności protokołowanych w postępowaniu karnym - po wcześniejszym uprzedzeniu o tym fakcie osób uczestniczących w danej czynności. Co do zasady, decyzja należy do sędziego prowadzącego postępowanie sądowe lub danego prokuratora prowadzącego lub nadzorującego śledztwo na etapie postępowania przygotowawczego.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich obecna treść normatywna przepisu art. 147 k.p.k. jest niewystarczająca. Nagrywanie dźwięku lub obrazu i dźwięku podczas czynności protokołowanych niesie za sobą szereg korzyści o charakterze zarówno organizacyjnym, jak i gwarancyjnym. Zapewnia wierny zapis przebiegu czynności, stanowiłoby zatem ostateczny, a jednocześnie łatwo dostępny, sposób ustalenia jej faktycznego biegu w przypadku powstania wątpliwości lub zastrzeżeń co do treści protokołu pisemnego. Już sam ten fakt wpłynąłby pozytywnie na sprawność postępowania, a także ułatwił i skrócił pracę sądu prostującego protokół, eliminując konieczność przesłuchiwania uczestników czynności sądowych na okoliczność ich faktycznego przebiegu.

Jako jeszcze istotniejsza jawi się jednak możliwość pełniejszego zagwarantowania uczestnikom postępowania prawa do rzetelności postępowania. Nagrywanie czynności przyczyniłoby się do zapewnienia oparcia rozstrzygnięcia na prawdziwych ustaleniach faktycznych poprzez umożliwienie dosłownego odtworzenia dowodu z zeznań, wyjaśnień, czy też ustnej opinii biegłego w przypadku powstania wątpliwości co do ich treści. Zapis dźwięku i obrazu utrwala własne sformułowania uczestników czynności, niewystylizowane przez inną osobę (protokolanta lub przewodniczącego składu orzekającego) i pozwala na gruntowniejszą ocenę spontanicznych wypowiedzi. Pozwala także na rozstrzygnięcie wątpliwości w przypadku podniesienia zastrzeżeń co do jakości lub dokładności tłumaczenia ustnego dokonanego w toku prowadzenia tych dowodów.

Ponadto nagrywanie czynności procesowych, w szczególności na etapie postępowania przygotowawczego, stanowiłoby zabezpieczenie zarówno dla podejrzanego, jak również funkcjonariuszy organów ścigania. Fakt nagrywania czynności przyczyniłby się bowiem do większej dbałości o dochowanie wszelkich wymaganych prawem procedur, a także do większego poszanowania praw procesowych podejrzanego, zwłaszcza pozbawionego wolności. Ten gwarancyjny aspekt nabiera szczególnego znaczenia w przypadku, gdy podejrzany nie korzysta z pomocy obrońcy. Jeśli zaś chodzi o funkcjonariuszy organów ścigania, w tym prokuratorów, nagrywanie czynności uchroniłoby ich przed pomówieniem ze strony uczestnika czynności, np. o nadużycie uprawnień czy też o wywieranie nań niedopuszczalnego nacisku.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie wprowadzenia obowiązku rejestrowania (nagrywania dźwięku lub obrazu i dźwięku) czynności, jakie już obecnie stwarza art. 147 k.p.k., na każdą sprawę karną.

Problemy interpretacyjne w sprawach o odszkodowania za szkody spowodowane pozbawieniem wolności

Data: 2017-09-13

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli wskazujące, że na podstawie obowiązujących przepisów nie jest możliwe w sposób jednoznaczny ustalenie momentu, od którego naliczane są odsetki od odszkodowania/zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie bądź zatrzymanie (art. 552 k.p.k.).

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o rozważenie możliwości zainicjowania stosownych zmian legislacyjnych, które wyeliminowałyby występujące na gruncie obecnego stanu prawnego problemy interpretacyjne, stwarzające wyjątkowo niepożądany z punktu widzenia praw i wolności jednostki i godzący w konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do państwa, stan niepewności.

Instytucja odszkodowania/zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie, która uregulowana została w rozdz. 58 k.p.k., przewiduje, że w przypadku uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji, uniewinnionemu oraz skazanemu na łagodniejszą karę przysługuje odszkodowanie od Skarbu Państwa za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługują także osobie, w stosunku do której postępowanie umorzono wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu, po wcześniejszym uchyleniu skazującego orzeczenia. Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia przysługuje również w związku z zastosowaniem środka zabezpieczającego w ww. warunkach, a także w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

Trudności interpretacyjne pojawiają się już na etapie określania charakteru instytucji, o której traktuje rozdz. 58 k.p.k. Niewątpliwie rozstrzygnięcie w przedmiocie odszkodowania/zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie następuje przed sądem karnym, w ramach procesu karnego, prowadzonego na podstawie przepisów Kodeksu postępowania karnego. Z drugiej jednak strony roszczenie o odszkodowanie/zadośćuczynienie za doznaną szkodę/krzywdę ma charakter jednoznacznie cywilistyczny.

Kolejnym problemem pojawiającym się na gruncie omawianej problematyki jest kwestia wymagalności roszczenia (żądania), o którym mowa w art. 552 k.p.k. Problematyka ta ma bowiem istotne znaczenie dla ustalenia terminu, od którego uprawnionemu należą się odsetki od głównej sumy pieniężnej będącej odszkodowaniem, względnie zadośćuczynieniem. Mając na uwadze cywilnoprawny charakter żądania uprawnionego, podkreślić należy, że na gruncie przepisów Kodeksu cywilnego, w przypadku odpowiedzialności deliktowej, o ile dłużnik nie został wcześniej wezwany do spełnienia świadczenia, roszczenie staje się wymagalne co do zasady z chwilą doręczenia odpisu pozwu.

Tymczasem, na gruncie postępowania, o którym mowa w rozdziale 58 k.pk., po nowelizacji z 2016 r., jedynym podmiotem biorącym udział w postępowaniu na prawach strony, poza osobą występującą z wnioskiem o odszkodowanie/zadośćuczynienie, jest prokurator. Jako rzecznik interesu społecznego, prokurator nie jest organem reprezentującym Skarb Państwa w tym postępowaniu, a co za tym idzie nie jest on uprawniony do dokonywania czynności o charakterze materialnoprawnym, w tym do uznania roszczenia odszkodowawczego czy też do zawarcia ugody. Wobec zatem braku w obecnym stanie prawnym innych podmiotów uprawnionych do występowania w procesie na prawach strony, przyjąć należy, że terminem, od którego dochodzącemu przysługują odsetki od sumy głównej, jest moment skierowania wniosku o odszkodowanie do właściwego sądu. Wówczas następuje skonkretyzowanie żądania uprawnionego i jego roszczenie staje się znane organom państwa.

Cywilnoprawny charakter roszczenia z art. 552 k.p.k. w połączeniu z brakiem w ustawie karnoprocesowej regulacji o charakterze materialnoprawnym odnoszących się do omawianej materii, skłania ku przyjęciu tezy, iż w przedmiotowym zakresie stosować należy uzupełniająco reżim cywilnoprawny, jako właściwy dla odpowiedzialności deliktowej. Tymczasem praktyka stosowania prawa w omawianym zakresie pozostaje wciąż niejednolita.

W ocenie Rzecznika zasadne wydaje się w szczególności rozważenie możliwości wprowadzenia do rozdziału 58 k.p.k. zasady subsydiarnego stosowania przepisów Kodeksu cywilnego, w zakresie nieuregulowanym w Kodeksie postępowania karnego, analogicznie do regulacji przewidzianej w art. 558 k.p.k., wprowadzającego zasadę subsydiarnego stosowania przepisów Kodeksu postępowania cywilnego w sprawach nieuregulowanych w k.p.k. albo alternatywnie – określenie bezpośrednio w Kodeksie postępowania karnego początkowego terminu, od którego powinny być naliczane odsetki od sumy pieniężnej będącej odszkodowaniem lub zadośćuczynienie, o którym mowa w art. 552 k.p.k.

Spotkanie z RPO w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Bydgoszczy o realnych gwarancjach praw osób zatrzymanych

Data: 2017-06-27

27 czerwca 2017  dr Adam Bodnar spotkał się z adwokatami i aplikantami adwokackimi Bydgoskiej Izby Adwokackiej. 

Podczas spotkania rozmawiano na temat konieczności zapewnienia realnych gwarancji praw osób zatrzymanych.

Okręgowa Rada Adwokacka w Bydgoszczy podjęła w tej sprawie uchwałę, w której zwraca się z apelem do wszystkich podmiotów wyposażonych w prawo inicjatywy ustawodawczej o podjęcie działań zmierzających do nowelizacji przepisów, w wyniku których:

-   każdej osobie pozbawionej wolności od momentu jej zatrzymania przysługiwać będzie prawo do skorzystania z pomocy profesjonalnego obrońcy ustanawianego z urzędu;

-   udzielenie informacji o prawie skorzystania z pomocy obrońcy z urzędu następować będzie niezwłocznie po zatrzymaniu;

-   oświadczenie zatrzymanego o woli skorzystania z obrońcy z urzędu lub rezygnacji z tego prawa składane będzie w obecności obrońcy, co będzie miało swoje odzwierciedlenie w sporządzonym protokole;

-   stworzone zostaną listy obrońców z urzędu pełniących całodobowe dyżury;

-   koszty związane z udziałem obrońcy na etapie postępowania przygotowawczego do momentu zwolnienia osoby zatrzymanej lub zastosowania wobec zatrzymanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania ponosić będzie Skarb Państwa.

Zagwarantowania każdej osobie zatrzymanej przez policję adwokata domaga się również Rzecznik Praw Obywatelskich. 

W czasie spotkania w Bydgoszczy rzecznik praw obywatelskich mówił również o roli adwokata w czasach kryzysu praworządności, kryzysu konstytucyjnego.

 

Rzecznik pyta Komendanta Głównego Policji o używanie przez funkcjonariuszy prywatnych paralizatorów

Data: 2017-06-20

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji w sprawie wykorzystywania przez policjantów prywatnych paralizatorów (urządzeń stanowiących środki przymusu bezpośredniego). „Za całkowicie niedopuszczalne – w mojej ocenie - należy uznać posiadanie oraz używania prywatnego sprzętu (na przykład paralizatorów) przez policjantów w trakcie pełnienia służby. Używanie takich urządzeń zawsze wiąże się z niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia osób, wobec których prowadzone są interwencje. Zastosowanie sprzętu nieposiadającego stosownych zezwoleń zwiększa to niebezpieczeństwo – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Niepokój RPO budzą kolejne informacje w mediach o stosowaniu przez policjantów przemocy - w tym nadużywania środków przymusu bezpośredniego - w wyniku czego ludzie odnoszą obrażenia, a nawet umierają. Rzecznik zauważa, że nawet jeśli nie dochodzi do najgorszego, to i tak mówimy tu o przypadkach, w których polscy policjanci mogą łamać wynikający z naszej Konstytucji i prawa międzynarodowego zakaz tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania.

Dlatego w tych sprawach RPO podejmuje sprawę z urzędu, nie czekając aż zainteresowani zwrócą się do niego.

Lublin

Rzecznik podjął z urzędu sprawę dotyczącą bezprawnego użycia paralizatora w Lublinie. Ten paralizator nie był częścią wyposażenia policjantów. Użyli go oni wobec dwóch zatrzymanych w nocy z 3 na 4 czerwca 2017 r. Jeden z nich - obywatel Francji - doznał obrażeń.

Poznań

Sprawa bezprawnego użycia paralizatora przez funkcjonariusza Policji w Lublinie to kolejny przypadek użycia urządzenia, niebędącego jego służbowym wyposażeniem. Podobna sytuacja miała miejsce w grudniu 2013 r. na sali wykładowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Generalne zasady

Dlatego RPO zwrócił się z prośbą o generalne zbadanie problemu wykorzystywania przez policjantów prywatnych urządzeń przymusu bezpośredniego, a także o ustalenie, ile takich spraw było przedmiotem postępowań wewnętrznych i - ewentualnie – przygotowawczych.

Sprawa Austriaka zmarłego na komisariacie. Rzecznik podejmuje sprawę

Data: 2017-06-14

Obywatel Austrii zmarł na komisariacie policji w Częstochowie 27 maja, wkrótce po tym, jak został zatrzymany wraz z żoną najpierw przez ochroniarzy, a potem przez policję. Okoliczności śmierci nie są jasne. Sprawa została przez media ujawniona dopiero teraz,

Austriak przyjechał do Polski z żoną na pogrzeb jej ojca. Już po uroczystościach pogrzebowych małżonkowie przechodzili w pobliżu miejsca koncertu plenerowego, gdzie, jak twierdzą austriackie media, zostali zatrzymani.

Rzecznik poprosił więc o szczegółowe wyjaśnienia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach, Prezydenta Miasta w Częstochowie i Prokuraturę Rejonową w Częstochowie (BPK.519.26.2017) .

Sprawą zajmuje się Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach. 

W jaki sposób policja zapewnia pomoc medyczną osobom zatrzymanym? Komendant Główny Policji odpowiada na pytania RPO

Data: 2017-06-14

Na sposób przeprowadzania badań i ich znaczenie – czy to w przypadku osób zatrzymanych czy przyprowadzonych do izb wytrzeźwień – Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę wielokrotnie. Komendant Główny Policji odpowiadając na pismo RPO z 28 kwietnia pisze, że przepisy mamy dobre -  „w mojej ocenie, zarówno obecnie obowiązujące uregulowania, jak też wypracowana praktyka, dają swoistego rodzaju gwarancje zapewnienia dostępu do badań lekarskich osób zatrzymanych lub doprowadzonych w celu wytrzeźwienia przez lekarza, w ty m o specjalizacji właściwej dla jej stanu zdrowia” – pisze w imieniu Komendanta Głównego jego zastępczyni nadinspektor Helena Michalak.

Nadinspektor przypomina, że jednym z powodów, by badania prowadzić jest także to, by chronić funkcjonariuszy przed zarzutami dotyczącymi niewłaściwego traktowania albo zlekceważenia ewentualnego pogorszenia się stanu zdrowia osoby zatrzymanej lub doprowadzonej.

 

Działania policji po śmierci Igora Stachowiaka – odpowiedź Komendanta Głównego Policji na pytania Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2017-06-13

Odpowiadając na pytania Rzecznika Praw Obywatelskich Komendant Główny Policji wylicza błędy w działaniach policjantów i opisuje czynności, jakie podjął po ujawnieniu sprawy przez dziennikarzy. Wyjaśnienia te przekazała zastępczyni Komendanta Głównego Policji nadinspektor Helena Michalak.

Rzecznik Praw Obywatelskich nadal będzie pilnie monitorował tę sprawę.

Działania Policji zaraz po śmierci Igora Stachowiaka

- Po śmierci p. Igora Stachowiaka 15.05.2016 r. komendant miejski Policji we Wrocławiu 16.05.2016 r. wszczął postępowanie dyscyplinarne przeciwko policjantowi, który został obwiniony o to, że „w dniu 15 maja 2016 r. w trakcie wykonywania czynności służbowych z zatrzymanym Igorem Stachowiakiem, przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że używał paralizatora Taser X2 wobec zatrzymanego, wobec którego stosowano inny środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, tj. o czyn określony w art. 132 ust. 3 pkt 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (tekst jednolity Dz. U. z 2016r., poz. 147) w zw. z art. 25 ust. 3 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego broni palnej”.

Policjant ten od 23.05.2016 r. przez dwa miesiące był na zwolnieniu, dlatego postępowanie zostało zawieszone.

18.08.2016 r. Komendant Miejski zawiesił je, zakładając, że teraz sprawą zajmie się prokuratura. Komendant uznał bowiem, że: „W rozpatrywanym przypadku rozstrzygnięcie o winie lub jej braku w postępowaniu dyscyplinarnym jest ściśle związane z rozstrzygnięciem prokuratury w zakresie odpowiedzialności karnej z art. 231 § 1 k.k. i może nastąpić dopiero na podstawie rozstrzygnięcia odnośnie ewentualnej winy funkcjonariusza Policji w prowadzonym przez prokuraturę postępowaniu przygotowawczym. Nie jest znany termin zakończenia czynności w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu. W związku z tym na podstawie art. 135h ust. 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji z powodu zaistnienia długotrwałej przeszkody uniemożliwiającej prowadzenie postępowania dyscyplinarnego należało je zawiesić do czasu uzyskania prawomocnego rozstrzygnięcia w toku prowadzonego za sygn. akt PO 2 Ds. 5.16 postępowania przygotowawczego”.

Postępowanie to zostało wznowione - postanowieniem Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu 23.05.2017 r., czyli po programie w TVN. Policjant, którego ono dotyczy, dostarczył kolejne zwolnienie lekarskie, dlatego postępowanie to do tej pory nie zostało zakończone - informuje nadinsp. Michalak.

Co zrobiono w ramach tego postępowania, póki mogło się ono toczyć i nie zostało zawieszone?

  • 31.05.2016 r. zabezpieczono nagranie zapisu video z tasera dokumentujące jego użycie wobec Igora Stachowiaka.
  • 03.06.2016 r. rzecznik dyscyplinarny przeprowadził oględziny zapisu, co udokumentował stosownym protokołem.
  • Rok później, 21.05. 2017 r.  - niezależnie od postępowania dyscyplinarnego - Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu wszczął postępowanie administracyjne zmierzające do zwolnienia policjanta ze służby na podstawie art. 41 ust. pkt 5 ustawy o Policji, tj. gdy wymaga tego ważny interes służby.

Co robiło do czasu emisji programu w TVN Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji?

  • 15.05.2016 r. funkcjonariusze Wydziału we Wrocławiu BSW KGP, pod nadzorem Zastępcy Prokuratora Rejonowego dla Wrocławia-Stare Miasto „realizowali na miejscu zdarzenia określone czynności procesowe w trybie art. 308 k.p.k. Materiały zebrane w wyniku tych czynności zostały przekazane do Prokuratury. Następnie funkcjonariusze BSW KGP, na podstawie zarządzeń wydawanych w trybie art. 311 k.p.k., realizowali czynności powierzane przez kolejne prokuratury prowadzące śledztwo w tej sprawie, tj Prokuraturę Rejonową dla Wrocławia - Stare Miasto, sygn. akt PR II Ds. 118/16, Prokuraturę Okręgową w Legnicy, sygn. akt I Ds2016. i Prokuraturę Okręgową w Poznaniu, sygn. akt 2Ds.5.2016".

Co się stało po emisji programu "Superwizjer” 20 maja 2017 r.

Komendant Główny polecił niezwłoczne podjęcie czynności przez policjantów Biur KGP: Kontroli, Spraw Wewnętrznych oraz Kadr, Szkolenia i Obsługi Prawnej. - Celem prac zespołu była analiza "dodatkowych okoliczności zdarzenia, jak również akt czynności wyjaśniających i dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy realizujących czynności służbowe wobec Igora Stachowiaka w dniu 15.05.2016 r. w Komisariacie Policji Wrocław Stare Miasto".

22 maja 2017 r.: ustalenia Zespołu (przeważają negatywy)

Za pozytywną uznano:

  • decyzję  zawieszenia policjanta, który użył tasera, w czynnościach służbowych na okres od dnia r. do dnia 17.08.2016 r., jak również decyzję o zwolnieniu go ze służby w Policji.  Jednak zwolnienie to, choć właściwe, nastąpiło dopiero po roku, „dopiero w dniu prowadzenia czynności przez Biuro Kontroli, tj. 21 maja br.”.

ALE Biorąc pod uwagę datę zdarzenia (15.05.2016 r.) i dokonane później ustalenia, zasadnym było wszczęcie postępowania administracyjnego w przedmiocie zwolnienia policjanta ze służby znacznie wcześniej.

Za negatywne uznano:

  • brak nadzoru Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu w zakresie wszechstronnego wyjaśnienia przez Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu okoliczności użycia środków przymusu bezpośredniego w dniu 15.05.2016 r. przez policjantów z KMP we Wrocławiu, w stosunku do Igora Stachowiaka,
  • brak właściwego nadzoru I Zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu nad prawidłowością realizacji zadań przez służbę prewencyjną,
  • brak właściwego nadzoru ze strony ówczesnego Komendanta Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto nad działaniami funkcjonariuszy zatrzymujących Igora Stachowiaka na terenie KP Wrocław Stare Miasto,
  • zawieszenie w dniu 18.08.2016 r. bez podstawy faktycznej postępowania dyscyplinarnego przeciwko obwinionemu policjantowi, co było niezgodne z dyspozycją art. 135h ust. 3 cytowanej ustawy i doprowadziło do trwającej od dnia tego zawieszenia do chwili obecnej nieuzasadnionej bezczynności w sprawie,
  • nierzetelne wyjaśnienia okoliczności dotyczących skutkowego zastosowania środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej (chwytów obezwładniających) poprzedzającego zgon Igora Stachowiaka stosowanej przez sześciu funkcjonariuszy Policji.

Zespół uznał także, iż zaszło uzasadnione podejrzenie popełnienia przewinienia dyscyplinarnego przez:

  • policjanta pełniącego obowiązki Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu do października 2016 r. (przekroczenie uprawnień poprzez  zawieszenie postępowania dyscyplinarne prowadzone przeciwko policjantowi i zatwierdzenie sprawozdania rzecznika dyscyplinarnego);
  • policjanta pełniącego obowiązki Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu od  października 2016 r. (niedopełnienie obowiązków służbowych - nie podjął zawieszonego postępowania dyscyplinarnego, mimo że wiedział iż zawieszenie nie miało faktycznego uzasadnienia)
  • rzecznika dyscyplinarnego Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu, który mógł naruszyć dyscyplinę służbową w ten sposób, że przeprowadzając czynności wyjaśniające nie wyjaśnił okoliczności dotyczących:
    • braku reakcji policjantów będących świadkami na użycie przez kolegę paralizatora w sposób niezgodny z przepisami,
    • zastosowania środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej poprzedzających zgon Igora Stachowiaka,
    • nadzoru przełożonych nad funkcjonariuszami wykonującymi wobec Igora Stachowiaka czynności na terenie KP Wrocław Stare Miasto,

Ponadto, na podstawie ustaleń Biura Kontroli udokumentowanych w notatce z dnia 22.05.br. sformułowano wnioski dotyczące przeprowadzenia czynności wyjaśniających w trybie art. 134i ustawy o Policji w celu ustalenia zakresu odpowiedzialności Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu oraz Pierwszego Zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu. Do realizacji tych czynności, jako rzecznika dyscyplinarnego, wyznaczono oficera zajmującego stanowisko zastępcy dyrektora biura KGP.

Polecono również Komendantowi Wojewódzkiemu Policji we Wrocławiu wszczęcie postępowań dyscyplinarnych przeciwko tym policjantom funkcyjnym.

26 maja 2017 r. – wdrożenie wniosków z notatki

Notatka ta powstała 22 maja i została zatwierdzona przez nadinsp. Andrzeja Szymczyka, I zastępcę Komendanta Głównego Policji, a 26 maja obecny Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu nadinsp. Tomasz Trawiński poinformował, że wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec tych funkcyjnych policjantów.

Niezależnie od tych postępowań dyscyplinarnych, 24.05.2017 r. i 26.05.2017 r. Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu wszczął postępowania administracyjne zmierzające do zwolnienia ze służby w Policji na podstawie art. 41 ust. 2 pkt 5 ustawy o Policji, pięciu policjantów, którzy brali udział w czynnościach w związku z zatrzymaniem Igora Stachowiaka. Szósty policjant sam zwolnił się w ubiegłym roku.

Ocena działań Biura Kontroli

- Informuję Pana Rzecznika - pisze nadinsp. Michalak - że mając uzasadnione zastrzeżenia do sposobu sprawowania nadzoru nad monitorowaniem działań pokontrolnych przez Biuro Kontroli, jak również jakości i sumienności czynności kontrolnych przeprowadzonych w trybie uproszczonym w przedmiotowej sprawie:

  • z dniem 25 maja 2017 roku zwolniono z zajmowanego stanowiska służbowego Dyrektora Biura Kontroli Komendy Głównej Policji,
  • polecono wszcząć czynności wyjaśniające, o których mowa w art. 134i ust. 4 ustawy o Policji wobec podejrzenia, że policjanci realizujący kontrolę nie przestrzegali niektórych-z zasad podstawowych kontrolera, o których mowa w Standardach kontroli w administracji rządowej. Z uwagi na powagę sprawy, jako rzecznika dyscyplinarnego w tej sprawie wyznaczono policjanta w randze zastępcy dyrektora biura Komendy Głównej Policji.

Działania Policji wobec świadków zatrzymania Igora Stachowiaka na Rynku we Wrocławiu

Nadinsp. Michalak opisuje też, co Komendantowi Głównemu Policji wiadomo o zatrzymaniu przez policjantów „świadków” (cudzysłów z pisma nadinsp. Michalak) interwencji podjętej wobec Igora Stachowiaka.

Stwierdza, że patrol zatrzymał 15 maja 2016 r. dwie osoby - jedną dlatego, że podejrzewana była "o naruszenie nietykalności cielesnej interweniującego funkcjonariusza i wymuszenie zaniechania prawnej czynności służbowej" i drugą  - bo była podejrzewana "o wymuszenia zaniechania prawnej czynności służbowej". Obie te osoby nie złożyły zażalenia na zatrzymanie oraz nie żądały kontaktu z adwokatem. "Od wymienionych zabezpieczono telefony komórkowe", a  "czynności udokumentowano protokolarnie".

"Zatrzymani nie złożyli wniosków o sporządzenie i doręczenie postanowienia w przedmiocie zatwierdzenia czynności przez prokuratora".

Tego samego dnia telefony zatrzymanych wraz z dokumentacją przekazano do Wydziału we Wrocławiu Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

Następnego dnia - 16 maja 2016 r.  

  • Pierwszemu z zatrzymanych przedstawiono zarzuty (o popełnienie przestępstw z art. 222 § 1 k.k. i art. 224 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.)  Ostatecznie 27 grudnia 2016 r. dochodzenie umorzono na podstawie art. 17 § 1 pkt 1 k.p.k. 
  • Drugiego zatrzymanego przesłuchano w charakterze świadka w trybie art. 183 k.p.k. oraz ukarano mandatem za wykroczenie z art. 141 k.w.

Jak informuje nadisp. Michalak, wobec funkcjonariuszy podejmujących czynności wobec tych osób nie były prowadzone czynności służbowe, wynikające z rozdziału 10 ustawy o Policji ("Odpowiedzialność dyscyplinarna i karna policjantów").

RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie odmowy udostępniania akt w postępowaniu przygotowawczym

Data: 2017-06-10

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problematyka odmowy udostępniania akt podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym oraz odmowy udostępniania podejrzanemu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie. Dostęp do akt stanowi warunek rzetelności postępowania i realizacji równości broni, zaś obrona musi mieć także prawo do otrzymywania kopii dokumentów znajdujących się w aktach i robienia z tych akt notatek.

Zapewnienie kontroli przez sąd zarządzeń prokuratorskich w zakresie odmowy udostępnienia akt w postępowaniu przygotowawczym wciąż nie ma charakteru zupełnego. Zażalenie na zarządzenie nieprokuratorskiego organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze rozpatruje prokurator sprawujący nadzór nad postępowaniem przygotowawczym, co oznacza, że gdy postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w formie dochodzenia, zażalenie na odmowę udostępnienia akt z reguły rozpoznawać będzie prokurator nadzorujący to dochodzenie.

W ocenie Rzecznika konieczne jest wprowadzenie sądowej kontroli zarządzeń o odmowie dostępu do akt również nieprokuratorskich organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, wprowadzenia rejestru wniosków o dostęp do akt i zarządzeń odmawiających dostępu na podstawie art. 156 § 5a k.p.k., zapewnienia odpowiedniego czasu na zapoznanie się z aktami sprawy przed posiedzeniem aresztowym, nałożenia na prokuratora obowiązku informowania podejrzanego i obrońcy o zamiarze albo fakcie złożenia wniosku o zastosowanie lub przedłużenie tymczasowego aresztowania oraz doręczenia jego odpisu podejrzanemu i jego obrońcy.

Kolejna kwestia dotyczy podstaw dowodowych tymczasowego aresztowania oraz kontroli decyzji dotyczących wglądu w akta postępowania w sprawach dotyczących tymczasowego aresztowania, pozostawionych w gestii prokuratora.

Nowy art. 250 § 2b k.p.k. stanowi, że „jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia albo wolności świadka lub osoby dla niego najbliższej, prokurator dołącza do wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania w wyodrębnionym zbiorze dokumentów, dowody z zeznań świadka, których nie udostępnia się oskarżonemu i jego obrońcy”. Skutkuje to nieujawnieniem podejrzanemu zawartych w treści tych zeznań okoliczności niekorzystnych dla niego, które mogą stanowić podstawę tymczasowego aresztowania, co z kolei ogranicza podejrzanemu możliwości efektywnego podważania zasadności stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania w warunkach zgodnych Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Bez zapewnienia dostępu do materiału dowodowego stanowiącego podstawę tymczasowego aresztowania nie można mówić o zapewnieniu kontradyktoryjności postępowania. Zasadnym byłoby rozważenie wyeliminowania możliwości zastosowania tymczasowego aresztowania wyłącznie w oparciu o ustalenia poczynione na podstawie dowodów z zeznań świadków, o których mowa w art. 250 § 2b k.p.k., które nie są udostępniane oskarżonemu i jego obrońcy, albo przynajmniej poddanie kontroli sądowej słuszności arbitralnej decyzji prokuratora.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w przedmiocie przedstawionej problematyki oraz rozważenie podjęcia właściwych zmian legislacyjnych.

II.511.773.2016

Kiedy dostosujemy polskie przepisy do unijnych standardów dotyczących prawa osoby zatrzymanej do pomocy prawnej? RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-06-06

W ciągłym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje kwestia implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności (dalej „dyrektywa 2013/48/UE”).

Zgodnie z art. 15 dyrektywy 2013/48/UE powinna być ona transponowana do krajowego porządku prawnego do dnia 27 listopada 2016 r. Tymczasem w Polsce do chwili obecnej nie przyjęto żadnych aktów normatywnych mających na celu wykonanie tego obowiązku. W odpowiedzi na poprzednie wystąpienie Rzecznika Minister Sprawiedliwości wyraził opinię, wedle której obecnie obowiązujące prawo polskie w pełni odzwierciedla postulaty powołanej dyrektywy. W związku z powyższym Rzecznik przedstawił wątpliwości, co do zgodności uregulowań karnoprocesowych z przepisami przywołanej dyrektywy.

Należy wskazać na istotną różnicę między dyrektywą 2013/48/UE a prawem polskim co do zakresu pojęcia oskarżony i podejrzany. Zgodnie z przepisami dyrektywy stosuje się ją do podejrzanych lub oskarżonych w postępowaniu karnym od chwili poinformowania ich przez właściwe organy państwa członkowskiego, za pomocą oficjalnego powiadomienia lub w inny sposób, o tym, że są podejrzani lub oskarżeni o popełnienie przestępstwa, niezależnie od tego, czy zostali pozbawieni wolności. Jak wynika z przepisu dyrektywy, świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie, także przysługuje status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata.

Implementacja dyrektywy stanowi dobry pretekst do przyjrzenia się polskim rozwiązaniom karnoprocesowym w zakresie gwarancji efektywnego dostępu do adwokata lub radcy prawnego osobie podejrzanej w sposób zgodny z dyrektywą. Dodatkowo, wątpliwości budzi brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem w ramach instytucji przedstawienia zarzutów.

Ponadto, przepisy dyrektywy gwarantują poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z ich adwokatem lub radcą prawnym zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych oraz innych form porozumiewania się, dozwolonych z mocy prawa krajowego. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Tymczasem, przepisy k.p.k. przewidują możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą. Brak implementacji dyrektywy w tym zakresie jest równoznaczny z pozbawieniem się przez prawodawcę możliwości wprowadzenia czasowych ograniczeń w dostępie do adwokata.

Istnieje konieczność określenia w polskim prawie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby również określić konsekwencje uznania przez sąd, iż niezasadnie ograniczono prawo podejrzanego do dostępu do obrońcy. Z praktycznego punktu widzenia celowe wydaje się określenie minimalnego i maksymalnego czasu, na jaki dopuszczalne byłoby wstrzymanie czynności w oczekiwaniu na obrońcę.

Ponadto, nie wdrożono postanowień art. 10 dyrektywy, w tym obowiązku poinformowania osoby podlegającej europejskiemu nakazowi aresztowania o prawie ustanowienia adwokata w państwie członkowskim wydającym nakaz. Nie przewidziano również przepisów pozwalających na efektywne skorzystanie z prawa do ustanowienia adwokata w państwie wydania nakazu. Konieczne jest także zagwarantowanie efektywnego trybu pouczenia podejrzanego i oskarżonego o prawie dostępu do obrońcy w toku całego postępowania.

Zwrócono również uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem. Na powyższe decyzje przysługiwać powinno zażalenie do sądu, a zatem konieczna w tym zakresie jest zmiana przepisów k.p.k.

Wreszcie, uzasadnione byłoby doprecyzowanie obowiązujących przepisów poprzez wskazanie, że zatrzymany może kontaktować się z adwokatem także korzystając z aparatu telefonicznego. Zatrzymanemu przysługuje prawo do obrony, zaś efektywna realizacja prawa do kontaktu z adwokatem jest niezbędna także z uwagi na to, że moment zatrzymania w większości przypadków poprzedza późniejsze przedstawienie zatrzymanemu zarzutu popełnienia przestępstwa. Z perspektywy osoby zatrzymanej, zatrzymaniu towarzyszy ogromna niepewność i presja psychiczna z nim związana, a co za tym idzie niezdolność do właściwej i rzetelnej oceny własnego położenia. Z tego względu konieczne jest istnienie realnej możliwości kontaktu i rozmowy z adwokatem.

Implementacja dyrektywy 2013/48/UE wymaga istotnych zmian w Kodeksie postępowania karnego, dlatego też Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o odniesienie się do powyższych uwag oraz rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Komendanta Głównego Policji w sprawie okoliczności dotyczących śmierci Igora Stachowiaka

Data: 2017-05-24

W związku z nowymi okolicznościami dotyczącymi przebiegu interwencji Policji wobec Igora Stachowiaka, wynikającymi z opublikowanego przez jedną ze stacji telewizyjnych nagrania z kamery wbudowanej w użyty przez policjanta paralizator Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o przedstawienie informacji dotyczących:

- obecnego stanu postępowania dyscyplinarnego (lub postępowań dyscyplinarnych) prowadzonych w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka oraz oceny dotychczasowego biegu tego postępowania (postępowań), ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności, czy w toku tego postępowania dysponowano wiedzą wynikającą z nagrania kamery wbudowanej w paralizator;

- przebiegu postępowania prowadzonego przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji i wyników tego postępowania;

- wyników prac specjalnego zespołu kontrolnego powołanego przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji i Komendanta Głównego Policji;

- zatrzymania przez policjantów świadków interwencji podjętej wobec Igora Stachowiaka.

ETPCz: Brak dostępu do adwokata w policyjnej izbie zatrzymań nie naruszył nieodwracalnie rzetelności postępowania karnego

Data: 2017-05-17

12 maja 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Simeonovi przeciwko Bułgarii (skarga nr 21980/04). Sprawa została rozpoznana przez Wielką Izbę Trybunału.

Fakty

Sprawa dotyczyła braku dostępu do adwokata w ciągu pierwszych 3 dni od zatrzymania skarżącego, podejrzanego, a następnie skazanego na dożywocie za rozbój z użyciem broni palnej oraz zabójstwo dwóch osób. Sprawa dotyczyła również warunków i reżimu jego osadzenia w zakładzie karnym.

Cztery wnioski zatrzymanego o zapewnienie mu dostępu do adwokata nie zostały uwzględnione. W tym czasie, jak twierdzi, został przesłuchany i przyznał się do rozboju, jednak już nie do zabójstw. W aktach sprawy nie znajduje się jednak protokół z przesłuchanie, jedynie jego pisemne oświadczenie potwierdzające udział w rozboju.

Dopiero czwartego dnia skarżącemu został ustanowiony adwokat, który towarzyszył mu w czasie przesłuchania, w czasie którego zostały mu przedstawione zarzuty.

Skarżący był również osadzony w celi bez okien, gdzie światło dzienne dostawało się jedynie przez dziury w metalowych płytach przymocowanych do drzwi. Nie było tam tzw. spacerniaka i była jedna dla całego zakładu łazienka. Na wyposażeniu celi znajdowała się jedynie ławka.

1) Warunki i reżim osadzenia. 

Trybunał jednomyślnie uznał naruszenie Artykułu 3 Konwencji (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania).

Trybunał uznał w szczególności, że warunki osadzenia w połączeniu z surowym reżimem odbywania kary oraz jego długotrwałość, począwszy od 1999 roku, naraziły go na doświadczenia przekraczające cierpienie nieodłącznie związane z odbywaniem kary, które stanowiły nieludzkie i poniżające traktowanie. Powtarzając swoje wytyczne z § 280 w sprawie Harakchiev i Tolumov przeciwko Bułgarii, Trybunał zachęcił Bułgarię do zmiany reżimu odbywania kary dla osób skazanych na dożywocie poprzez:

a) usunięcie automatycznego zastosowania bardzo restrykcyjnego reżimu więziennego dla osób odbywające te kary w ciągu pierwszych pięciu lat oraz

b) wprowadzenie przepisów pozwalających na to by szczególny reżim mógł być nakładany i przedłużany na podstawie oceny indywidualnego ryzyka każdego dożywotnio skazanego oraz stosowanego na nie dłużej niż to konieczne.

2) Prawo zatrzymanego dostępu do adwokata. 

Trybunał uznał, że prawo skarżącego do dostępu do adwokata zostało ograniczone w ciągu pierwszych trzech dni zatrzymania w policyjnej izbie zatrzymań, ale to ograniczenie nie naruszyło nieodwracalnie postępowania karnego w całości.

Trybunał zauważył, że w czasie, gdy zatrzymany nie miał dostępu do adwokata, nie zebrano ani też później nie wykorzystano żadnych dowodów przeciwko skarżącemu. Duże znaczenie dla oceny sytuacji miały następujące okoliczności: skarżący korzystał z obrońcy z wyboru; dobrowolnie przyznał się do winy dwa tygodnie później; został poinformowany o swoich prawach procesowych, łącznie z prawem do odmowy składania wyjaśnień; skarżący aktywnie uczestniczył we wszystkich stadiach postępowania karnego; jego skazanie nie zostało oparte jedynie na przyznaniu się do winy, ale również na szerokim materiale dowodowym; sprawa została poddana ocenie przez trzy sądowe instancje i sądy krajowe w sposób odpowiedni uzasadniły swoje orzeczenia w zakresie faktycznym i prawnym oraz właściwie oceniły kwestię poszanowania praw procesowych skarżącego.

Dlatego Trybunał 12 głosami do 5 stwierdził brak naruszenia Artykułu 6 § 1 i 3(c) Konwencji (prawo do rzetelnego procesu sądowego oraz dostępu do adwokata). 

Tortury na policji – Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, jak im zapobiegać

Data: 2017-04-19

Policjantom w Polsce zdarza się stosować tortury wobec zatrzymanych i świadków. Trzeba temu przeciwdziałać, a jednym z rozwiązań jest dostęp do adwokata od momentu zatrzymania – pisze RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości. Obszerne wystąpienie zawiera analizę konkretnych, potwierdzonych sądownie przypadków tortur, okrutnego i nieludzkiego traktowania.

- Dlaczego musimy o tym rozmawiać? Po pierwsze dlatego, że nasz konstytucyjny zakaz tortur wynika z „gorzkich doświadczeń przeszłości", z pamięci o tym, co się działo w Berezie Kartuskiej przed wojną, czy w więzieniach stalinowskich. Pomni tego musimy zabiegać, by ten zakaz był bezwzględnie stosowany – powiedział na konferencji prasowej poświęconej 19 kwietnia temu wystąpieniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

- Po drugie - tortury w Polsce dotykają najsłabszych i najuboższych, tych, którzy nie poradzą sobie sami z systemem prawa. Państwo ma wobec nich obowiązki. To im powinno zapewnić pomoc od samego momentu zatrzymania.

Po trzecie - tortury pozostawiają w człowieku stały ślad. Proces leczenia takiej traumy jest długotrwały, niszczy na zawsze zaufanie do państwa i jego przedstawicieli – podkreślił na spotkaniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

W konferencji prasowej Adama Bodnara wzięli udział: zastępca RPO Krzysztof Olkowicz, dyrektorka Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur mec. Justyna Róża Lewandowska, Rafał Kulas z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur oraz przedstawiciele adwokatury: mec. Artur Pietryka, wiceprzewodniczący Komisji Praw Człowieka Naczelnej Rady Adwokackiej i mec. Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Ponieważ konferencja odbywała się w 74. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim w 1943 r., wszyscy uczestnicy mieli przypięte na znak pamięci żółte papierowe żonkile.

- Myślenie o torturach wyłącznie w kontekście historycznym jest błędem – podkreślali uczestnicy konferencji. – Tortury są stale obecne i to w wielu krajach, nie tylko w Polsce. Zmieniają się tylko ich formy, wymyślono już takie sposoby zadawania bólu, które nie pozostawiają widocznych śladów.

Społeczność międzynarodowa zdaje sobie sprawę z problemu, stąd standardy międzynarodowe oraz zalecenia stałego monitorowania kwestii tortur i szukania sposobów zapobiegania im. W Polsce podstawą do tych działań jest ratyfikowana przez nasz kraj Konwencja ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Protokół dodatkowy do niej zobowiązuje sygnatariuszy (w tym Polskę) do regularnego sprawdzania tego, co dzieje się w miejscach pozbawienia wolności. Zajmuje się tym – decyzją Sejmu – Rzecznik Praw Obywatelskich, w którego Biurze działa zespół ekspertów zwany Krajowym Mechanizmem Prewencji Tortur (KMPT)

Eksperci KMPT, którzy regularnie  wizytują miejsca pozbawienia wolności, rozmawiają z osobami tam przebywającymi i przeglądają dokumentację, na potrzeby tego wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich przeanalizowali sprawy sadowe prowadzone w sprawach, w których można mówić o torturach od momentu powołania KMPT, czyli od 2008 r.

To, gdzie w Polsce prowadzone były lub toczą się analizowane przez KMPT podstępowania w sprawie tortur, widać na mapie poniżej.

Do 2015 r. włącznie:

  • 33 policjantów skazano w Polsce w 22 sprawach karnych z art. 246 kodeksu karnego[1]
  • W zeszłym roku uprawomocniło się kolejnych 6 wyroków dotyczących 9 funkcjonariuszy.

Wystąpienie RPO zawiera opisy sprawy (wraz z ich sygnaturami), podaje konkretne przykłady tortur:

  • bicie po całym ciele – najczęściej pałką w pięty,
  • rażenie paralizatorem po całym ciele, także w okolicach miejsc intymnych,
  • używanie gazu służbowego,
  • zakładanie worka foliowego na głowę i duszenie,
  • rozbieranie i wystawianie na widok publiczny,
  • grożenie: zgwałceniem, podrzuceniem narkotyków, sprowokowaniem sprawy karnej, pogryzieniem przez psa, przyprowadzeniem osoby bliskiej i przestrzeleniem kolan w trakcie ucieczki, długotrwałą izolacją bez kontaktów z rodzicami,
  • zmuszanie do przebywania w powodującej ból pozycji,
  • ściskanie jąder, chwytanie za członka oraz doprowadzenie do poddania się innej czynności seksualnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca też uwagę, że tortury wcale nie zdarzają się w przypadku ciężkich przestępstw. Wręcz przeciwnie – dotyczą podejrzanych o drobne przestępstwa, sprawców wykroczeń, świadków, młodych kobiet, nieletnich.

Często bywało tak, że bici i torturowani byli ludzie skuci kajdankami – a więc bezbronni!

Jeśli do tortur dochodzi, to często na samym początku postepowania, nawet przed pierwszym przesłuchaniem

  • w pomieszczeniach służbowych komendy policji,
  • w czasie transportu na komendę,
  • przy zatrzymaniu,
  • w czasie rozpytań dokonywanych przez funkcjonariuszy wydziałów kryminalnych,
  • w czasie przesłuchań,

Dlaczego rozwiązaniem jest obecność obrońcy?

Obrońca to nie tylko pełnomocnik procesowy, ale doskonały mechanizm chroniący przed torturami,

Obowiązujące w prawie polskim rozwiązania (np. możliwość zbadania zatrzymanego przez lekarza, dostęp do obrońcy , pouczenie o prawach itd.) są niewystarczające, bo okazuje się, że policjanci mogą fałszować protokoły, wpisywać nieprawdziwe informację o stanie zdrowia zatrzymanego, poświadczać nieprawdę pisząc, że pouczyli o prawach, stosować zmowę milczenia.

Realizacja praw zatrzymanego zależy dziś w dużej mierze od postawy samego policjanta, a tak nie powinno być. Konieczne są dodatkowe gwarancje prawne. Bowiem zagrożenie, o którym tu mowa, dotyczy praktycznie każdego.

Mec. Mikołaj Pietrzak podkreślił na konferencji prasowej, że dziś dostęp do pomocy adwokata jest iluzją. Bo żeby wezwać taką pomoc, osoba zatrzymana musi znać nazwisko i telefon adwokata. Nie mamy systemu pomocy z urzędu już w momencie zatrzymania.

Mec. Artur Pietryka wyjaśniał: dziś tak naprawdę adwokata „załatwia” zatrzymanemu rodzina. To znaczy, że najpierw musi się dowiedzieć, że do zatrzymania doszło. Mus zareagować i znaleźć adwokata. Ten zostaje ustanowiony jako pełnomocnik warunkowo -  pełnomocnictwo musi potwierdzić klient. I zdarza się, że policjanci informują na komendzie, że zatrzymany „wcale nie chce adwokata”. Płyną godziny, a człowiek pozostaje bez pomocy…

- Tam, gdzie jest efektywna pomoc adwokata, spraw o tortury jest mniej. Ludzie też nie skarżą się na złe traktowanie – po prostu obecność adwokata to doskonały sposób prewencji – podsumował mec. Pietrzak.

 

 

[1] W polskim Kodeksie Karnym nie ma przestępstwa tortur. Sprawy o bicie, wymuszanie zeznań, straszenie, mogą być różnie kwalifikowane – także np. jako „nadużycie uprawnień służbowych” (art. 231 kk) . Art. 246 kk stwierdza „Funkcjonariusz publiczny lub ten, który działając na jego polecenie w celu uzyskania określonych zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczenia stosuje przemoc, groźbę bezprawną lub w inny sposób znęca się fizycznie lub psychicznie nad inną osobą, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. 

 

Jesteś świadkiem, podejrzanym lub pokrzywdzonym? Poznaj swoje prawa! Wzory pouczeń ludzkim językiem przygotowane przez RPO i Helsińską Fundację Praw Człowieka

Data: Od 2017-04-11 do 2018-08-01

Wzory pouczeń ludzkim językiem dla: pokrzywdzonych, świadków, obwinionych, podejrzanych, zatrzymanych i tymczasowo aresztowanych

  • Jakie masz prawa w tej sytuacji?
  • Gdzie możesz szukać pomocy?
  • Od czego zależy, że Twoje działanie będzie skuteczne?
  • Jakie masz obowiązki?
  • Z kim możesz się kontaktować?

Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Rzecznik Praw Obywatelskich opracowali wspólnie ulotki informujące o prawach i obowiązkach osób w postępowaniu karnym.

Zarówno HFPC jak i RPO wielokrotnie podkreślali, że pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach powinny być sformułowane przystępniejszym językiem. Bo inaczej ludzie nie rozumieją swoich praw ani sytuacji, w jakiej się znaleźli.

Rzecznik Praw Obywatelskich we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka przygotował więc przyjazne ulotki dla osób w trudnej sytuacji – ofiar, świadków i innych osób, wobec których wymiar sprawiedliwości prowadzi działania.

Ulotki tłumaczą na prosty język prawa i obowiązki zapisane w przepisach. Cudzoziemców zaś informują – po angielsku i rosyjsku – jak się zachować, kiedy nie rozumie się dostatecznie języka polskiego.

Przy powstawaniu projektu ulotek wspołpracowali studenci-praktykanci BRPO i HFPC.

Zastrzeżenia dotyczące aktualnego wzoru pouczeń zaprezentowane zostały w przygotowanym przez HFPC „Raporcie w zakresie wdrożenia Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z dnia 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym” oraz w wystąpieniu RPO do Ministra Sprawiedliwości w sprawie wzorów pouczeń dla uczestników postępowań karnych.

Raport HFPC dostępny jest tutaj:

http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2016/04/dyrektywa_ca%C5%82o%C5%9B%C4%871.pdf

Broszura informacyjna HFPC:

http://www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2016/04/ulotka2.pdf

Wystąpienie RPO dostępne jest tutaj:

https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Wystapienie_do_Ministra_Sprawiedliwosci_ws_prawa_do_informacji_w_postepowaniu_karnym.pdf

Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego w sprawie obecności funkcjonariuszy Policji podczas widzeń tymczasowo aresztowanych z osobami najbliższymi

Data: 2017-02-16

Obywatele skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich, że zdarzają się sytuacje kiedy tymczasowo aresztowanym udziela się widzeń z osobami najbliższymi tylko w obecności funkcjonariusza Policji. Co więcej, takie decyzje znajdują wyraz w zarządzeniach organów, do których dyspozycji tymczasowo aresztowani pozostają, a jako uzasadnienie wydawanych zarządzeń wskazuje się np. art. 217 § 6 Kodeksu karnego wykonawczego (dalej k.k.w.).

Zgodnie z tym przepisem organ, do którego dyspozycji tymczasowo aresztowany pozostaje, może ograniczyć lub określić sposób korzystania przez tymczasowo aresztowanego z prawa do kontaktowania się z duchownymi świadczącymi posługi religijne lub innymi osobami, jeżeli wymaga tego konieczność zapewnienia prawidłowego toku postępowania karnego.

W ocenie Rzecznika przepisu tego, w żadnym razie nie można odnosić do realizacji widzeń z osobami najbliższymi. Pojęcie „z innymi osobami” dotyczy osób, z którymi kontakt tymczasowo aresztowanego ma na celu realizację prawa do korzystania z wolności sumienia i religii, a nie wszystkich innych osób, w tym osób najbliższych.

Rzecznik przywołał także treść art. 217 § 3 k.k.w., z którego w sposób jednoznaczny wynika, że możliwość modyfikacji sposobu widzenia może dotyczyć wyłącznie bezpośredniości kontaktu z osobą odwiedzającą. Takie rozwiązanie ma na celu wyeliminowanie możliwości dowolnego kształtowania sposobu, w jaki mają odbywać się widzenia osoby tymczasowo aresztowanej z najbliższymi. Tym samym, w opinii Rzecznika, udzielenie widzenia tymczasowo aresztowanemu z osobą najbliższą w obecności funkcjonariusza Policji nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym stanie prawnym. Ponadto Rzecznik stwierdził, że jeśli stosowanie ograniczenia w postaci obecności funkcjonariusza Policji w trakcie widzenia tymczasowo aresztowanego z najbliższymi jest niezbędne z uwagi na troskę o zagwarantowanie realizacji celów tego najdalej idącego środka zapobiegawczego, to istnieje konieczność wprowadzenia odpowiednich regulacji prawnych w tym zakresie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie przedstawionego zagadnienia i powiadomienie o zajętym w tej sprawie stanowisku.

IX.517.2306.2016

Konsulowie odmawiają obrońcom udziału w przesłuchaniu? Rzecznik pisze w tej sprawie do Ministra Spraw Zagranicznych

Data: 2017-02-07

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają sygnały, że konsulowie odmawiają obrońcom i pełnomocnikom udziału w przesłuchaniu prowadzonym w państwie obcym przez konsula RP. Zdaniem Rzecznika odmowa dopuszczenia pełnomocnika lub obrońcy do udziału w postępowaniu nie znajduje uzasadnienia. Treść art. 26 Prawa konsularnego stanowi podstawę prawną do prowadzenia w postępowaniu karnym przesłuchania przez konsula na wniosek organu administracji, sądu lub prokuratora. W myśl tego przepisu stosuje się odpowiednio przepisy prawa polskiego jeśli przesłuchiwanym jest obywatel polski. Oznacza to, że do przesłuchania w charakterze podejrzanego i świadka należy stosować w szczególności przepisy Kodeksu postępowania karnego.

Zgodnie z art. 301 Kodeksu postępowania karnego na żądanie podejrzanego należy przesłuchać go z udziałem ustanowionego obrońcy. Przepis ten stanowi podstawę udziału obrońcy przesłuchaniu, której nie wyłącza żaden przepis Prawa konsularnego oraz Kodeksu postępowania karnego. Zdaniem Rzecznika znajduje on pełne zastosowanie także w przypadku przesłuchania dokonywanego przez konsula.

W ocenie Rzecznika mimo, że przesłuchanie takie przewiduje pewne różnice względem sprawy o charakterze wyłącznie krajowym, to jednak brak jest podstaw do wskazania związku jaki miałyby mieć te odmienności z odmową dopuszczenia obrońcy lub pełnomocnika do udziału w postępowaniu. Trudno zgodzić się z poglądem, że konsul w toku przesłuchania nie pełni roli organu prowadzącego przesłuchanie, wykonuje on czynność delegowaną przez sąd lub prokuratora i czasowo przejmuje część jego kompetencji.