Zawartość
Liczba całkowita wyników: 223

Równość kobiet i mężczyzn, prawa kobiet

Realizacja konstytucyjnej zasady równości. Konstytucja stanowi, że .kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Data początkowa
np.: 03/2021
Data końcowa
np.: 03/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Nie ma rządowego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie na 2021 r. Interwencja Rzecznika

Data: 2021-03-01
  • Zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie stanowią kobiety - w 2019 r. było ich ponad 227 tys. w porównaniu z 39 tys. mężczyzn  i 63 tys. dzieci
  • Większością zatrzymanych sprawców byli mężczyźni – 16,6 tys. wobec 606 kobiet
  • Zapewnienie najwyższego standardu ochrony i wsparcia osób doświadczających przemocy wymaga m.in. pilnego przyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na 2021 r.
  • Tymczasem jego projekt  koncentruje się na przemocy w bliskich związkach; nie uwzględnia zaś innych form przemocy motywowanej płcią - doświadczanych przez kobiety w sferze prywatnej i publicznej

Rzecznik Praw Obywatelskich pisze w tej sprawie do pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Anny Schmidt.

Nie negując, że sprawczyniami przemocy domowej i przemocy w bliskich związkach są także kobiety, nie można nie zauważać, że to negatywne zjawisko w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka właśnie ich. Według danych statystycznych zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie, których ogólna liczba w 2019 r. wyniosła 227 826, stanowiły kobiety (124 382 w porównaniu do 39 625 mężczyzn i 63 819 dzieci). Wśród zatrzymanych sprawców zdecydowaną większość stanowili mężczyźni (16 647 w porównaniu do 606 kobiet).

Skala przemocy doświadczanej przez kobiety, w szczególności w związkach bliskich - oraz wyraźnie określona płeć sprawców (męska) i osób doświadczających przemocy (żeńska) - potwierdzają, że przemoc w rodzinie jest zjawiskiem motywowanym płcią.

Założenie to jest podstawą wielu instrumentów przeciwdziałania przemocy domowej, w tym Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet z 18 grudnia 1979 r. oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.

Prawidłowe wykonanie ciążących na ich mocy zobowiązań rządu co do zapewnienia  najwyższego standardu ochrony i wsparcia osób doświadczających przemocy (zwłaszcza kobiet - jako przejawu ich dyskryminacji ze względu na płeć) wymaga m.in. pilnego zakończenia prac i przyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, o co RPO nieustannie apeluje.

Potrzeba przyjęcia całościowego podejścia do przeciwdziałania przemocy wobec kobiet ze względu na płeć

Projekt Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na rok 2021 powiela niedostatki ochrony przed przemocą wobec kobiet, wskazywane już co do ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Koncentruje się bowiem jedynie na zagadnieniu przemocy w bliskich związkach. Powoduje to nieuwzględnianie innych form przemocy motywowanej płcią, doświadczanych przez kobiety w sferze prywatnej i publicznej.

Jak podkreśla Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (tzw. Komitet CEDAW), przemoc wobec kobiet ze względu na płeć występuje we wszystkich przestrzeniach. Obejmuje rodzinę, społeczność lokalną, przestrzeń publiczną, miejsce pracy, czas wolny, politykę, sport, ochronę zdrowia czy sferę edukacji.

A Konwencja Stambulska pod pojęciem przemocy wobec kobiet rozumie „wszelkie akty przemocy ze względu na płeć (…) zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym”.

Na potrzebę zwalczanie innych rodzajów przemocy wobec kobiet niż przemoc domowa wskazuje także najnowszy raport Agencji Praw Podstawowych UE. Z danych dotyczących Polski wynika, że we własnym domu przemocy fizycznej doświadczyło 15% respondentek, w mieszkaniu innej osoby – 16%, w szkole – 18%, w pracy – 6%, w sklepie lub restauracji – 22%, na ulicy, z kolei w parku lub w innym miejscu publicznym – 12%.

Dlatego RPO ponawia rekomendację opracowania kompleksowej strategii przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, odnoszącej się do wszystkich jej przejawów w sferze publicznej i prywatnej oraz uwzględniającej specyficzne uwarunkowania różnych grup kobiet (kobiet z niepełnosprawnościami, starszych, migrantek).

Brak aktualnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie

RPO niezmiennie domaga się, aby instytucje państwa wypełniały swe obowiązki w zakresie stworzenia skutecznych warunków przeciwdziałania i penalizowania przemocy domowej. Warunkiem tego jest przyjęcie dokumentu programującego politykę państwa w tej kwestii. Kształtowanie założeń tej polityki spoczywa na Radzie Ministrów, której ustawowym obowiązkiem jest opracowanie Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie.

Dlatego Rzecznik jest zaniepokojony, że mimo zakończenia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie przyjętego na lata 2014-2020, program mający być jego kontynuacją nadal nie został przyjęty. Dlatego RPO rekomenduje niezwłoczne jego ustanowienie.

Należy zgodzić się z uzasadnieniem twórców projektu Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na rok 2021, że zmniejszenie skali przemocy domowej „jest procesem wymagającym czasu, wysiłku, nakładów finansowych, zaangażowania wszystkich służb, a także zmiany świadomości społecznej”.

W ocenie RPO ta charakterystyka działań wymaga ich zaplanowania w dłuższym horyzoncie czasowym niż jednego roku. Zmiana społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów czy innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet mężczyzn, wymaga kompleksowego i długookresowego programu działania.

Zespół Monitorujący do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie

Ważnym składnikiem systemu ochrony przed przemocą w rodzinie jest Zespół Monitorujący do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie (to organ opiniodawczo-doradczy ministra ds. zabezpieczenia społecznego). RPO jest zaniepokojony informacjami o braku transparentności wyboru członków Zespołu– przedstawicieli organizacji pozarządowych, związków i porozumień organizacji pozarządowych oraz kościołów i związków wyznaniowych.

Brak w aktualnym składzie Zespołu osób o wiedzy i doświadczeniu eksperckim z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej (które w poprzednich kadencjach były jego członkami) wymaga upublicznienia uzasadnienia wyboru członków Zespołu z uwzględnieniem spełniania  przez nich kryteriów bycia wybranym.

Niezbędne jest też wykazanie, że powołano osoby reprezentujące organizacje rzeczywiście dysponujące odpowiednią wiedzą i doświadczeniem - w stopniu wyższym niż kandydaci, którzy nie zostali powołani do Zespołu.

Zasadne byłoby zatem przedstawienie listy rankingowej kandydatek i kandydatów zgłoszonych w odpowiedzi na ogłoszenie o naborze na członków Zespołu, zawierającej oceny osób reprezentujących stronę społeczną w świetle przyjętych kryteriów.

Adam Bodnar zwrócił się do minister Anny Schmidt - jako wykonującej także zadania Krajowego Koordynatora Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie - o ustosunkowanie się do tych uwag oraz o odpowiednie działania realizujące rekomendacje.

XI.518.1.2019

Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji

Data: 2021-03-01

Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji. 

W Polsce przed dyskryminacją chroni Konstytucja oraz prawo międzynarodowe. Tymczasem okazuje się, że wcale nie korzystamy z naszej tarczy prawa antydyskryminacyjnego tak często, jak byśmy tego potrzebowali … 

Jak wynika z badań przeprowadzanych przez RPO, Polkom i Polakom wciąż trudno jest ocenić, czym jest dyskryminacja. Dzięki licznym kampaniom coraz częściej zauważamy dyskryminację wobec osób o innym kolorze skóry, innym pochodzeniu. Mamy jednak nadal trudności w dostrzeżeniu dyskryminacji np. w wypraszaniu z restauracji osób niewidomych w asyście psa przewodnika lub matek karmiących piersią. 

Tymczasem dyskryminacją jest każde gorsze potraktowanie osoby ze względu na jej cechę osobistą np. płeć, wiek, orientację seksualną, wyznanie, kolor skóry, pochodzenie, niepełnosprawność... 

W Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji serdecznie zapraszamy do zapoznania się z raportem „Ochrona przed dyskryminacją w Polsce. Stan prawny i świadomość społeczna” - znajdą go Państwo pod tekstem.

Przygotowaliśmy też dla Państwa interaktywne wizualizacje tego badania, z których można dowiedzieć się:

  • Co Polacy postrzegają jako przejaw dyskryminacji?
  • Których grup wyznaniowych dotyka dyskryminacja?
  • Jak uczymy się o dyskryminacji i co o niej wiemy jako społeczeństwo?
  • Jaki rodzaj dyskryminacji dostrzegamy najczęściej?

Za zgodą. RPO do premiera o zmianę przepisów w sprawie gwałtu

Data: 2021-02-15
  • Jeśli ofiara przemocy seksualnej nie stawiała oporu, nie została zmuszona do zbliżenia groźbą lub podstępem – polskie przepisy jej nie chronią.
  • Prawo nie działa, gdy do sytuacji intymnej dochodzi po prostu bez zgody jednej ze stron.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do premiera Mateusza Morawieckiego o poprawę standardów ochrony przed przemocą seksualną.
  • Pokazuje, że istota zmiany polega na wycofaniu się z teorii wolności seksualnej (brak sprzeciwu oznacza zgodę) na rzecz autonomii seksualnej (relacja seksualna bez zgody jest gwałtem).
  • Zwraca uwagę, że na całym świecie w taki sposób zmienia się nastawienie do gwałtu.

- Przestępstwa o charakterze seksualnym, w szczególności zgwałcenie, należą do najbardziej drastycznych form przemocy i naruszeń praw człowieka – pisze RPO Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego. – Musimy wspólnie zgodzić się na to, że do zgwałcenia dochodzi zawsze, gdy brak jest pozytywnej, tj. świadomej, wolnej, autonomicznej i nieprzymuszonej zgody na zbliżenie.

Prawo musi się zmienić, aby chronić osoby doświadczające przemocy seksualnej

Ponieważ przemoc seksualna dotyczy w nieproporcjonalnie większym stopniu kobiet i dziewcząt, ogranicza to, a niekiedy uniemożliwia korzystanie przez kobiety z pełni praw człowieka gwarantowanych tak Konstytucją, jak i wiążącymi Polskę aktami prawa międzynarodowego (np. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet - CEDAW).

Przyjęta w polskim ustawodawstwie definicja zgwałcenia, a wraz z nią innych przestępstw seksualnych (art. 197 Kodeksu karnego), jest wyrazem teorii wolności seksualnej, która uwypukla konieczność wyrażenia sprzeciwu wobec niechcianych zachowań seksualnych. Współczesne standardy ochrony praw człowieka mówią natomiast w tym miejscu o teorii autonomii seksualnej, która kładzie nacisk na świadomą zgodę, wolną od przymusu, strachu i dezorientacji.

W świetle zastosowanej w Kodeksie karnym teorii wolności seksualnej działanie sprawcy nie jest przestępstwem, jeśli odmowa podjęcia czynności seksualnej była zbyt mało wyraźna lub oczywista, a więc wtedy, gdy nie ma widocznego oporu ofiary wobec zachowania sprawcy. Jeśli sprawca nie doprowadza ofiary do obcowania płciowego przemocą, groźbą lub podstępem, to nawet jeśli ofiara nie wyraziła zgody na obcowanie płciowe, czyn nie stanowi przestępstwa z art. 197 § 1 kk.

Tymczasem państwa są zobowiązane do skutecznego przeciwdziałania i penalizowania tego typu zachowań w oparciu o wymóg umieszczenia zgody w centrum normatywnej definicji przestępstwa zgwałcenia, na który wskazuje jasno prawo międzynarodowe m.in. ONZ, Rada Europy w Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (art. 36), Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (Komitet CEDAW) czy Europejski Trybunał Praw Człowieka. Swoje prawo zmieniły już: Belgia, Cypr, Grecja, Niemcy, Irlandia, Islandia, Luksemburg, Szwecja i Wielka Brytania. Zmiany są przygotowywane w Hiszpanii, Danii i Finlandii. Jako przykład modelowego rozwiązania można wskazać przepisy kodeksu karnego Szwecji, obowiązujące od 1 lipca 2018 r. W ich świetle podjęcie czynności seksualnej bez zgody drugiej osoby stanowi zgwałcenie, nawet jeśli nie występuje przemoc czy groźba jej użycia.

Zmiana definicji przestępstwa zgwałcenia zapewni odpowiednią ochronę osobom doświadczającym przemocy seksualnej. Należy podkreślić, że nadal osobie oskarżonej trzeba będzie udowodnić zarzucany czyn w ramach postępowania karnego. Zmieni się jednak optyka postępowania dowodowego w oparciu o teorię dobrowolnej i świadomej zgody wyrażonej przez strony aktu seksualnego („Only Yes means Yes Approach”). Takie podejście koncentruje się na sprawcy przemocy seksualnej (ustaleniu, czy uzyskał zgodę partnera/partnerki), a nie ofierze (czy wyraziła sprzeciw), jak ma to miejsce w przypadku definicji zgwałcenia opartej na sprzeciwie.

RPO zauważa też, że sama zmiana prawa nie wystarczy: właściwa realizacja prawnomiędzynarodowego obowiązku penalizacji i przeciwdziałania wszelkim formom przemocy seksualnej, w tym zgwałcenia, może być osiągnięta jedynie, gdy wysiłki ustawodawcze wsparte są prawidłowym działaniem organów ściągania. To zaś nie nastąpi, o ile nie wyeliminujemy stereotypowych wyobrażeń na temat zgwałcenia, w szczególności roli ofiary w jego popełnieniu.

ZA Zgodą - jak wygląda sytuacja osób doświadczających przemocy seksualnej w Polsce, na czym polega prawo oparte o koncepcję zgody? - dowiedź się więcej

Rzecznik Praw Obywatelskich w porozumieniu z organizacjami społecznymi przygotował opracowanie ZA Zgodą. Znajdą w nim Państwo proste odpowiedzi na pytania dotyczące zgody w relacjach intymnych, tego jak postulowana zmiana prawa miałaby funkcjonować w sytuacjach między ludźmi, statystyki na temat gwałtów czy sprostowanie szkodliwych stereotypów. Opracowanie ZA Zgodą znajdą Państwo pod tekstem.

XI.518.88.2020

„Nazywam się Miliard/One Billion Rising Poland” - razem przeciwko przemocy i dyskryminacji

Data: 2021-02-14
  • Razem przeciwko przemocy ze względu na płeć! - kolejna akcja „Nazywam się Miliard/One Billion Rising Poland” rozpoczyna się 14 lutego 2021
  • "Tylko "tak" oznacza zgodę. Seks bez zgody to gwałt" - ekspertki spotkają się, żeby porozmawiać o konieczności zmiany definicji gwałtu w polskim prawie

Akcja „Nazywam się Miliard/One Billion Rising Poland” to ogólnopolska kampania informacyjna na rzecz przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć organizowana przez Fundację Feminoteka.

W ramach akcji kobiety w różnych miejscowościach spotykają się, aby wspólnie tańczyć. Taniec jest dla nich przejawem buntu, wolności i solidarności z kobietami, które doświadczają przemocy i dyskryminacji na całym świecie.

Fundacja Feminoteka koordynuje w Polsce tę akcję już po raz 9. Akcja odbędzie się 14 lutego w kilkudziesięciu miejscowościach w Polsce. W tym roku z powodu pandemi COVID-19 wspólny taniec będzie można oglądać online. Transmisja rozpocznie się o 13:40 i chociaż uczestniczki nie będą mogły tym razem spotkać się osobiście, to dobra okazja do dołączenia dla osób z mniejszych miejscowości czy zza granicy.

Tylko "tak" oznacza zgodę

Z okazji wydarzenia Nazywam się Miliard/One Billion Rising 14 lutego o 12:00 odbędzie się także debata dotyczącą zmiany definicji gwałtu. W spotkaniu weźmie udział przestawicielka Rzecznika Praw Obywatelskich. Porozmawiają:

  • Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Lewicy i prezeska Lubuskiego Stowarzyszenia na Rzecz Kobiet BABA, odpowiedzialna za projekt poselski dot. zmiany definicji gwałtu
  • Danuta Wawrowska - prawniczka, adwokatka Pomorskiej Izby Adwokackiej w Gdańsku, radna Sejmiku Województwa Pomorskiego, aktywistka, przygotowała uzasadnienie zmiany definicji gwałtu.
  • Aleksandra Szczerba – doktorka habilitowana nauk prawnych, w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich – główna specjalistka w Zespole do spraw Równego Traktowania.
  • Małgorzata Osipczuk - psycholożka, certyfikowana psychoterapeutka systemowa. Pomaga głównie osobom po przemocy, po traumach, po stracie, w kryzysie, uzależnionym i ich bliskim. Prezeska Stowarzyszenia „Intro” we Wrocławiu
  • Małgorzata Tkacz-Janik - współzałożycielka ruchu kobiecego "Nic o Nas bez Nas", działającego oddolnie na rzecz kobiet i przeciwdziałania przemocy, obecnie współorganizuje gliwickie Strajki Kobiet, zajmuje się herstorią.

Debatę poprowadzi Joanna Piotrowska, prezeska Fundacji Feminoteka.

Link do transmisji debaty znajdą Państwo pod tekstem.

RPO dla Wirtualnej Polski: o aborcji powinien decydować parlament, nie TK

Data: 2021-02-11

Profesor Adam Bodnar był gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski. Rzecznik Praw Obywatelskich odniósł się do wywiadu Julii Przyłębskiej.

Rzecznik wyjaśnił również, dlaczego nie wziął udziału w postępowaniu TK ws. aborcji. - Uważam, że nie Trybunał Konstytucyjny w tej sprawie powinien rozstrzygać - przekazał Bodnar. - To są tak delikatne kwestie, że powinny być one pozostawione do decyzji parlamentu. To powinno być przedyskutowane poprzez trzy czytania w Sejmie, dyskusje w Senacie, później dyskusje na etapie podpisywania ustawy prezydenta - powiedział RPO. - Ta metoda została przyjęta przez obóz rządzący, czyli skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, to metoda oszukańcza - dodał gość WP. - Zaraz po wyroku wydałem jasne stanowisko: to jest rola dla Sejmu, do tego, aby rozważyć różne czynniki, a nie do prowadzenia procedury przez Trybunał Konstytucyjny - powiedział profesor. Adam Bodnar odniósł się także do oskarżenia Marty Lempart. - Obywatele w tej trudnej dla nich sytuacji mieli prawo do manifestowania pokojowego - przekazał RPO. - Uważam, że organizacje kobiece, którym przewodniczy Marta Lempart miały prawo do organizowania protestów - powiedział gość WP. - Uważam, że zarzuty są konsekwencją słów, które zostały wypowiedziane przez Jarosława Kaczyńskiego z mównicy sejmowej. On jakoś na początku listopada jasno sprecyzował, jaka kwalifikacja prawna tu taj w tej sytuacji się należy - wyjaśnił polityk.

Adam Bodnar był dopytywany o to, czy ta decyzja prokuratury była jego zdaniem motywowana stricte politycznie, rozkazem Kaczyńskiego. - Nie mam na to dowodów. Prokuratura jest podporządkowana politykom i Jarosław Kaczyński nawet formalnie pełni obecnie funkcję wicepremiera, który jest odpowiedzialny za sądownictwo i prokuraturę - powiedział gość WP i dodał, że to powiązanie można zauważyć.

W Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina znaczenie zasady równości płci w tej sferze

Data: 2021-02-11
  • Sytuacja kobiet w nauce sukcesywnie się poprawia
  • W roku akademickim 2018/19 kobiety stanowiły 58% studiujących i 63,4% absolwentów
  • W kadencji 2020-2024 odnotowano znaczący wzrost kobiet na stanowiskach rektorów publicznych uczelni akademickich
  • Rzeczywiste równouprawnienie kobiet i mężczyzn w nauce nadal nie zostało jednak osiągnięte

Równość płci należy do priorytetowych obszarów aktywności Rzecznika Praw Obywatelskich. Równy dostęp kobiet i mężczyzn do edukacji, a później – zwiększanie udziału kobiet w nauce jest niezbędnym warunkiem urzeczywistniania konstytucyjnego standardu niedyskryminacji kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym (art. 32 Konstytucji RP).

W Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce warto ocenić stan równości płci w Polsce w tej dziedzinie.

Kobiety stanowią obecnie 58% studiujących i 63,4% absolwentów uczelni wyższych[1]. Największą popularnością wśród kobiet cieszą się uczelnie pedagogiczne i medyczne (kobiety stanowią w nich około 3/4 studiujących), zdecydowanie mniejszą natomiast uczelnie techniczne – w 2019 roku kobiety stanowiły 36% studiujących na politechnikach[2].

W ostatnich latach wzrósł także poziom reprezentacji kobiet na stanowiskach kierowniczych w nauce. W kadencji 2020-2024 na rektorów publicznych uczelni akademickich wybrano 11 kobiet (co oznacza blisko trzykrotny wzrost w porównaniu do poprzedniej kadencji)[3]. Nadal jednak ich procentowy udział w ogólnej liczbie rektorów trudno uznać za zadowalający.

Istotnym aspektem równości płci w nauce jest dostęp do źródeł finasowania. Warto zauważyć, że z danych Narodowego Centrum Nauki wynika, iż udział kobiet-kierowniczek projektów w grantach finansowanych przez Centrum wynosi 43%, podczas gdy w takich agencjach, jak ERC, niemiecka DFG czy szwajcarska SNSF, udział ten waha się pomiędzy 20 a 25%. Nadal jednak procentowy udział wniosków zakwalifikowanych do finansowania jest niższy w przypadku kobiet niż mężczyzn (w latach 2011-2018 43% w porównaniu do 57%). Różnica ta wzrasta na niekorzyść kobiet, gdy weźmie się pod uwagę udział przedstawicieli obu płci w przyznanej kwocie finansowania (odpowiednio 36% kobiet do 64% mężczyzn)[4].

Rzeczywiste równouprawnienie kobiet i mężczyzn w nauce nadal nie zostało zatem osiągnięte. Rzecznik przypomina o konieczności usunięcia istniejących barier i nieprawidłowości. Do największych wyzwań (nie)równości płci w nauce należy wyeliminowanie zjawiska molestowania i molestowania seksualnego. Przeprowadzone przez RPO badanie dowiodło, że kobiety są zdecydowanie bardziej narażone na te formy dyskryminacji – spośród 40,7% studentów i studentek, którzy doświadczyli molestowania 31,10% stanowili mężczyźni, 47% zaś – kobiety. W odniesieniu do molestowania seksualnego zaś tylko nieco ponad 12% mężczyzn przyznało, że doświadczyło takiego zachowania, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wyniósł niemal 44%[5]. Niedostatki ustawodawstwa krajowego w przedmiocie ochrony przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym w edukacji powodują, że to właśnie uczelnie wyższe i podejmowane przez nie działania wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania tych negatywnych zjawisk. Rzecznik z zadowoleniem przyjmuje podejmowane w tym zakresie działania służące wykreowaniu właściwej kultury organizacyjnej i rekomenduje je każdej wyższej uczelni – tak, by każda osoba bezpiecznie i na zasadach równości z innymi mogła realizować swoje naukowe zainteresowania

 

[1] Dane za Głównym Urzędem Statystycznym, Szkolnictwo wyższe w roku akademickim 2018/2019 (wyniki wstępne), dostęp pod adresem: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/edukacja/edukacja/szkolnictwo-wyzsze-w-roku-akademickim-20182019-wyniki-wstepne,8,6.html.

[2] Kobiety na politechnikach. Raport 2020, dostęp pod adresem: https://www.bip.nauka.gov.pl/komunikaty-rzecznika-prasowego-mnisw/raport-kobiety-na-politechnikach-2020-kobiety-w-technologiach-to-przyszlosc.html.

[3 Dane za http://perspektywy.pl/rektorzy/article/rektorzy-w-kadencjach-2002-2024.

[4] Informacja na temat udziału kobiet i mężczyzn w projektach NCN 2011-2018, dostęp pod adresem: https://ncn.gov.pl/aktualnosci/2019-02-19-stanowisko-ncn-rowny-dostep.

Projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce” pod Patronatem Honorowym RPO

Data: 2021-02-10

Rzecznik Praw Obywatelskich objął Patronatem Honorowym RPO projekt „Tak! dla edukacji seksualnej w całej Polsce” realizowanego pod nazwą EDUKACJA SEKSUALNA POLSKA przez Fundację Nowoczesnej Edukacji SPUNK. Projekt ten tworzy sieć edukatorek/ów seksualnych z małych i średnich miast Polski, którzy w swoich regionach działać będą na rzecz samorządowych rozwiązań dla edukacji seksualnej i równościowej.

Zostaną one i oni przeszkoleni w zakresie: edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej (w ujęciu m.in. w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Standardów edukacji seksualnej WHO), ich miejsca w edukacji formalnej i nieformalnej, prowadzenia społecznego dialogu i rzecznictwa oraz procedur przygotowania i wdrożenia uchwał wprowadzających edukację seksualną i antydyskryminacyjną jako zadanie publiczne. Przeszkolone osoby przeprowadzą pilotażowe zajęcia dla młodzieży w swoich gminach, powiatach, miastach, po uprzednim spotkaniu z przedstawicielami/kami placówek edukacyjnowychowawczych i rodzicami/opiekunami prawnymi.

Częścią projektu będą spotkania z przedstawicielami władz lokalnych, stworzenie projektów uchwał i działanie na rzecz ich wprowadzenia. W ramach projektu odbędą się także: mentoring dla uczestników/uczestniczek szkoleń, mający na celu przekazanie wiedzy i rozwijanie umiejętności w kontekście działalności rzeczniczej na rzecz praw człowieka, spotkanie sieciujące oraz konferencja podsumowująca przeprowadzone działania i ich efekty. W założeniach projekt ten jest odpowiedzią na brak edukacji seksualnej w Polsce i brak utożsamiania jej z prawami człowieka, w tym prawem do wiedzy o swoim zdrowiu i wolności do planowania swojego życia.

Prokuratura nie może sprawdzać aborcji dokonanych między wyrokiem TK a jego wejściem w życie

Data: 2021-02-09
  • Można było wykonywać aborcje z przyczyn embriopatologiczych między wyrokiem TK o zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego z 22 października 2020 r. a jego wejściem w życie 27 stycznia 2021 r. 
  • Dokonanie w tym czasie przez lekarza zabiegu aborcji z tej przyczyny nie mogło być przestępstwem
  • A jej odmowa naruszałaby prawa pacjentek do świadczeń zdrowotnych
  • Tym samym prokuratura nie ma podstaw do czynności sprawdzających w szpitalach - wskazuje RPO

Z  doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się, że Prokuratura Okręgowa w Białymstoku podjęła czynności sprawdzające w takiej sprawie. Zwróciła się do jednego z tamtejszych szpitali o dokumentacje medyczną w celu weryfikacji, czy po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., a przed jego wejściem w życie 27 stycznia 2021 r. (w dniu publikacji w dzienniku urzędowym, zgodnie z art. 190 ust. 3 zd. 1 Konstytucji), wykonywano zabiegi aborcji z przyczyn embriopatologiczych.

Przesłanka ta została uznana przez TK za niezgodną z art. 38 w związku z art. 30 i  31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik zwraca uwagę, że wyrok nie wszedł w życie z dniem ogłoszenia, lecz jego publikacji - 27 stycznia 2021 r. Między ogłoszeniem wyroku, a jego wejściem w życie kobiety miały zatem pełne prawo do legalnego przerwania ciąży w przypadku wad płodu. A dokonanie w tym czasie przez lekarza zabiegu aborcji z uwagi na przesłankę embriopatologiczną nie mogło być przestępstwem.

Tym samym brak jest podstaw do podejmowania jakichkolwiek czynności, w tym także czynności sprawdzających, mających na celu weryfikację, czy w tym  okresie w szpitalu dokonywano aborcji z uwagi na wady płodu.

Do wejścia w życie wyroku niezgodne z prawem było odmówienie wykonania zabiegu aborcji z powołaniem się na utratę mocy obowiązującej przesłanki embriopatologicznej. Takie zachowanie mogło stanowić naruszenie praw pacjentek do świadczeń zdrowotnych (art. 6 ustawy o prawach pacjenta i Rzecznik Praw Pacjenta).

RPO zwrócił  się do Andrzeja Purymskiego, szefa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku,  o wyjaśnienia, zwłaszcza o wskazanie, na jakiej podstawie prokuratura zwróciła się do szpitala o przekazanie dokumentacji medycznej.

VII.5001.5.2021

Adam Bodnar pyta premiera o dostęp do badań prenatalnych po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego

Data: 2021-02-05
  • Jaka będzie przyszłość badań prenatalnych w Polsce po zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny?
  • A systemowe problemy istniały już wcześniej, np. niedofinansowanie tych badań czy niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet
  • Konstytucja nakazuje zaś władzom zapewnienie szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego o pilną poprawę dostępu do badań prenatalnych

W związku z wejściem w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. obecnie w Polsce nielegalne jest przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.  

W tej sytuacji wiele gremiów eksperckich oraz organizacji społecznych zgłasza wątpliwości dotyczące przyszłości diagnostyki prenatalnej.

Prawo do badań prenatalnych

Prawo do badań prenatalnych stanowi element prawa pacjentki do uzyskania świadczeń zdrowotnych zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej oraz  prawa do informacji o stanie zdrowia. Zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego są obowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej – zwłaszcza poprzez opiekę prenatalną nad płodem oraz opiekę medyczną nad kobietą w ciąży. Mają też one obowiązek zapewnienia swobodnego dostępu do informacji i badań prenatalnych, szczególnie, gdy istnieje podwyższone ryzyko bądź podejrzenie wystąpienia wady genetycznej lub rozwojowej płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu.

Przepisy te realizują wynikający z art. 68 ust. 3 Konstytucji obowiązek władz publicznych zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym.

Nadrzędnym celem badań prenatalnych (interwencji służących diagnostyce rozwijającego się w organizmie kobiety dziecka)  jest wykrycie zmian patologicznych płodu i następnie – o ile to możliwe – zastosowanie terapii jeszcze na etapie rozwoju prenatalnego człowieka bądź tuż po jego urodzeniu.

Dzięki odpowiedniej diagnostyce płodu możliwe jest wykrycie na wczesnym etapie jego rozwoju najczęstszej wady wrodzonej, jaką jest wada serca i wdrożenie interwencji medycznych służących zapobiegnięciu wcześniactwu, porodowi martwego dziecka czy dziecka w ciężkim stanie. Gdy choroba jest nieuleczalna, informacja o wadzie genetycznej lub rozwojowej płodu może pomóc rodzicom w przygotowaniu się, także psychicznym, na narodziny dziecka z niepełnosprawnością. Do niedawna Polki na podstawie wyników badań prenatalnych mogły także skorzystać z zabiegów legalnej aborcji. 

Rekomendacje ETPC

Zgodnie z rekomendacjami wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie R.R. przeciwko Polsce przyjęto, że na państwie ciąży obowiązek zagwarantowania dostępu do badań prenatalnych. Możliwość skorzystania z nich powinna zaś być niezależna od decyzji funkcjonariusza publicznego.

ETPCz zwrócił też uwagę na możliwość ograniczenia dostępu kobiet do diagnostyki prenatalnej ze względu na tzw. klauzulę sumienia. W ocenie Trybunału państwo powinno zmierzać do wprowadzenia gwarancji proceduralnych umożliwiających realizację prawa kobiety do informacji o stanie płodu przy jednoczesnym poszanowaniu wolności sumienia lekarzy.

Opinie ekspertów

Komitet Genetyki Człowieka i Patologii Molekularnej Polskiej Akademii Nauk w stanowisku z 29 października 2020 r. wskazał, że konsekwencją wyroku TK może być likwidacja możliwości korzystania z diagnostyki prenatalnej. Podkreślono, że diagnostyka przedurodzeniowa „stanowi działanie wybitnie prorodzinne, w efekcie przekładające się na tak pożądane zwiększenie dzietności”.

Polskie Towarzystwo Genetyki Człowieka wyraziło obawę, że wyrok TK „będzie oznaczał koniec prenatalnej diagnostyki genetycznej w Polsce”. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników stwierdziło: „konsekwencją decyzji TK, z którą musimy się liczyć, może być znaczne ograniczenie wykonywania i rozwoju badań prenatalnych w naszym kraju, co cofnie nas wszystkich, nie tylko lekarzy, ale całe społeczeństwo do czasów, kiedy mogliśmy tylko z tajnego obiegu zachodnich pism naukowych przeczytać co się dzieje w światowej medycynie”.

Obawy te potwierdziły również ekspertki, które wzięły udział w zorganizowanym w listopadzie 2020 r. przez RPO webinarium „Dostęp do badań prenatalnych po wyroku TK z 22 października 2020 r. w sprawie K 1/20”. Wskazały na systemowe problemy, które istniały już przed wejściem w życie wyroku TK w zakresie dostępu do badań prenatalnych.

W szczególności zwrócono uwagę na niedofinansowanie badań prenatalnych oraz niewystarczające wsparcie, w tym materialne, ze strony państwa dla kobiet w przypadku, gdy istnieje ryzyko  wady płodu oraz dla matek i rodzin. A koszty wizyt u kolejnych specjalistów, wykonywania nierefundowanych badań czy rehabilitacji są bardzo wysokie. Ekspertki podkreśliły również szereg barier organizacyjnych i instytucjonalnych w dostępie do badań prenatalnych. Zdarza się, że lekarze odmawiają wystawienia pacjentce skierowania na badania prenatalne z powołaniem się na klauzulę sumienia bądź celowo opóźniają możliwość przeprowadzenia badania.

Z kolei przewidziana w ustawie z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjentai Rzecznik Praw Pacjenta instytucja sprzeciwu od orzeczenia lekarza w rzeczywistości jest instytucją nieskuteczną i niegwarantującą poszanowania praw pacjentek. Jednocześnie nie ma środków służących wyegzekwowaniu prawa do badań prenatalnych. Dostępne mechanizmy (np. powództwo o naruszenie dóbr osobistych czy odpowiedzialność kontraktowa podmiotu leczniczego) mają wyłącznie charakter następczy. Konieczna jest też pilna reforma programów nauczania na kierunkach lekarskich w tym zakresie.

Według RPO skuteczność zapewnienia dostępu do diagnostyki prenatalnej nie jest w sposób należyty monitorowana. W corocznych sprawozdaniach Rady Ministrów z wykonania "ustawy antyaborcyjnej” nie wskazuje się przyczyn, dla których w danym roku zlecano badania prenatalne. Brak np. informacji o liczbie badań przeprowadzonych z uwagi na stan zdrowia kobiety lub stan zdrowia nienarodzonego dziecka.

Sprawozdania nie zawierają też informacji o sposobie, w jaki pacjentkom zagwarantowano dostęp do informacji o możliwości skorzystania z badań prenatalnych. Jest to o tyle istotne, że możliwość skorzystania z gwarantowanych ustawowo badań diagnostycznych płodu uzależniona jest m.in. od wiedzy pacjentki. W przeciwnym razie decyzja o ich przeprowadzeniu w praktyce należy jedynie do lekarza.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o podjęcie pilnych działań systemowych dla poprawy dostępu do badań prenatalnych. W związku z zapowiedzią premiera dotyczącą planu poszerzenia dostępu do badań prenatalnych także dla kobiet poniżej 35. roku życia, Rzecznik prosi o wskazanie, jakie działania już podjęto.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 24 lutego 2021 r.)

- Przywołane powyżej orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie wpływa na uregulowania w zakresie przeprowadzania badań prenatalnych i dostępności do nich - odpisał wiceminister Waldemar Kraska.

Należy wyraźnie podkreślić, że badania prenatalne są przede wszystkim badaniami o charakterze profilaktyczno-diagnostycznym, ich przeprowadzenie nie powinno być zatem i nie jest utożsamiane wyłącznie ze stwierdzeniem okoliczności dopuszczających możliwość przerwania ciąży. Błędnym jest założenie, zgodnie z którym wyłączną intencją przeprowadzania tychże badań jest każdorazowo skierowanie – na podstawie ich wyników – do przerwania ciąży.

Badania prenatalne mają na celu stwierdzenie bądź wykluczenie wady albo choroby płodu. Współczesna medycyna umożliwia leczenie niektórych wad rozwojowych już podczas ciąży, inne natomiast można leczyć bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Wczesne wykrycie anomalii rozwojowych pozwala na lepsze przygotowanie się na przyjście dziecka, które z racji problemów zdrowotnych wymaga szczególnej opieki. Współczesna medycyna pozwala na dokładne, wczesne i zarazem bezpieczne diagnozowanie stanu zdrowia płodu, w tym ewentualnych wad rozwojowych. Rozwój i postęp zachodzą nie tylko w diagnostyce prenatalnej, ale również w zakresie możliwości wdrożenia wewnątrzmacicznej terapii płodu czy też zastosowania odpowiedniego leczenia bezpośrednio po urodzeniu dziecka. Wczesne wykrycie zaburzeń rozwojowych pozwala na wybór odpowiedniego miejsca porodu, w którym możliwe jest zapewnienie najlepszych warunków opieki i wczesnego leczenia jak również przygotowanie się rodziców do sprawowania opieki nad chorym dzieckiem.

Mając na uwadze powyższe, każda osoba sprawująca opiekę nad kobietą w ciąży ma obowiązek, zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej (Dz. U. poz. 1756), wykonania lub skierowania m.in. na nieinwazyjne badania prenatalne w postaci badań ultrasonograficznych, przeprowadzanych zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników. Kobieta w okresie ciąży ma prawo skorzystać z badań ultrasonograficznych w następujących okresach ciąży: 11-14 tyg. ciąży, 18-22 tyg. ciąży, 27-32 tyg. ciąży, niezwłocznie po 40 tyg. ciąży. Badania te są jedną z podstaw do ewentualnego wykonania pogłębionej diagnostyki zgodnie z programem badań prenatalnych (...)

(całośc obszernej odpowiedzi wiceministra zdrowia poniżej w załączniku)

VII.5002.13.2017

RPO: Standard, który został wprowadzony mocą orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, jest sprzeczny ze standardami praw człowieka

Data: 2021-02-04

- Standard, który został wprowadzony mocą orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, jest sprzeczny ze standardami praw człowieka, w szczególności z orzecznictwem Komitetu Praw Człowieka ONZ i gwarancjami wynikającymi z Paktu Praw Osobistych i Politycznych. Polega to na tym, że orzecznictwo już przewiduje, że nie można zmuszać kobiety do rodzenia dzieci, które są dotknięte wadą letalną - mówi RPO Adam Bodnar w rozmowie z Jackiem Gądkiem z gazeta.pl.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października zaostrzający prawo aborcyjne w Polsce został opublikowany 27 stycznia, tym samym wprowadzając całkowity zakaz dokonywania aborcji w przypadkach dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

 

Nauczycielka ma "dyscyplinarkę" w sprawie protestów. Rzecznik interweniuje w Kuratorium Oświaty

Data: 2021-02-03
  • Nauczycielka języka polskiego i dyrektorka prywatnej szkoły podstawowej ma zarzuty dyscyplinarne narażania młodzieży na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, w których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści
  • I nauczyciele, i uczniowie mają prawo do demonstrowania swych poglądów, zwłaszcza w sprawach o ważnym znaczeniu społecznym - podkreśla RPO, który interweniuje w Kuratorium Oświaty

Na podstawie informacji mediów Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o działaniach rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim wobec nauczycielki języka polskiego i dyrektorki prywatnej szkoły podstawowej.

Media podają, że została ona wezwana przez rzecznika dyscyplinarnego do złożenia wyjaśnień jako świadek w postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym wobec nauczycieli.

Ma to związek z organizacją protestów ulicznych w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet w październiku i listopadzie 2020 r. Nauczycielka otrzymała wcześniej pismo kuratorium z zarzutami narażania młodych osób na ryzyko w czasie pandemii oraz udziału w protestach, podczas których pojawiały się nieetyczne i wulgarne treści.

Nauczycielka odbiera działania kuratorium jako szykanowanie z powodu jej  poglądów oraz realizowania prawa do manifestacji swoich przekonań.

To kolejna sprawa podjęta przez RPO z urzędu, która dotyczy czynności kuratorów oświaty oraz rzeczników dyscyplinarnych w reakcji na udział nauczycieli w protestach.

Rzecznik podkreśla, że nauczyciele oraz uczniowie, tak jak wszyscy obywatele, mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. W tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji), a także udziału w pokojowych zgromadzeniach publicznych (art. 57 Konstytucji).

Rzecznik od wielu miesięcy wskazuje, że wprowadzone przepisami rządowych rozporządzeń zakazy i ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne.

Nie przesądzając na obecnym etapie o naruszeniu praw podstawowych, RPO prosi rzecznika dyscyplinarnego o informację o stanie oraz wynikach postępowania. Pyta też o działania rzecznika w innych sprawach dotyczących udziału nauczycieli w protestach w latach 2020-2021.

VII.564.18.2021

Interwencja policji pod TK 28 stycznia. RPO prosi KSP o wyjaśnienia  

Data: 2021-02-03
  • Kilkanaście osób zatrzymano 28 stycznia podczas protestu społecznego pod Trybunałem Konstytucyjnym
  • RPO jest zaniepokojny używaniem przez policję środków przymusu bezpośredniego oraz przetrzymywaniem protestujących w tzw. kotle
  • Pyta też o opisane w mediach brutalne działania wobec zatrzymanej Pani Katarzyny

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy na podstawie informacji w mediach podjął z urzędu sprawę działań policji wobec uczestników protestu pod Trybunałem Konstytucyjnym 28 stycznia 2021 r. Powodem protestu było ogłoszenie wyroku i uzasadnienia pisemnego do rozstrzygniecia TK z 22 października 2020 r., który zaostrzył prawo aborcyjne. 

Zatrzymano wtedy kilkanaście osób, które przewieziono do różnych komend pod Warszawą.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziło zwłaszcza używanie przez funkcjonariuszy środków przymusu bezpośredniego oraz przetrzymywanie protestujących w tzw. kotle.

Dlatego prosi nadinsp. Pawła Dzierżaka, p.o. Komendanta Stołecznego Policji o szczegółowe informacje dotyczące:

  • podstaw faktycznych i prawnych podjętych interwencji (w tym: wylegitymowania, zatrzymań, przetrzymywania osób w tzw. kotle);
  • przyczyn wywiezienia zatrzymanych poza Warszawę;
  • liczby osób wylegitymowanych i zatrzymanych, podstaw faktycznych  i prawnych tych działań, czasu faktycznego pozbawienia wolności;
  • czy osoby zatrzymane wniosły do sądu zażalenia na zatrzymanie; jakie dalsze czynności są wobec nich prowadzone.

Ponadto RPO zwraca się o odniesienie się do formułowanych w mediach zarzutów pod adresem policji dotyczących okoliczności i przebiegu czynności wykonywanych z udziałem Pani Katarzyny. Chodzi w szczególności o podanie przyczyn wywiezienia jej po zatrzymaniu do jednostki poza Warszawę, brutalnego przeprowadzenia kontroli osobistej, uniemożliwienia przyjęcia leków, napicia się wody i zjedzenia bułki.

II.519.145.2021

Projekt "Równość szans w leśnictwie" Stowarzyszenia Kobiet Lasu pod Patronatem Honorowym RPO

Data: 2021-02-02

Rzecznik Praw Obywatelskich objął Patronatem Honorowym RPO projekt RÓWNOŚĆ SZANS W LEŚNICTWIE prowadzony przez Stowarzyszenie Kobiety Lasu.

Inicjatywa ta ma za zadanie wypełnić istniejącą lukę informacyjną, a w końcowym efekcie – doprowadzić do wypracowania rekomendacji dotyczących równego traktowania w leśnictwie.

Stowarzyszenie Kobiety Lasu działa na rzecz równego traktowania w leśnictwie

Skąd pomysł na takie działania? Jak tłumaczą organizatorki: "Leśnictwo było i jest postrzegane jako zawód męski i mimo systematycznego wzrostu odsetka studentek kobiety nadal stanowią w tej dziedzinie mniejszość. Zgodnie z literaturą taka sytuacja może prowadzić do wielu niekorzystnych zjawisk. Działa również deprymująco na kobiety, które pozbawione przykładu poprzedniczek nie wierzą w możliwość własnego rozwoju zawodowego. Opisane powyżej problemy nie są polską specyfiką i występują w leśnictwie na skalę światową. Dlatego też od wielu lat podejmowane są działania mające na celu zbadanie ich zakresu i specyfiki, a także wypracowanie metod wsparcia kobiet w leśnictwie. Jedną z instytucji aktywnie działających na rzecz równouprawnienia jest International Union of Forest Research Organizations (IUFRO)."

Projekt RÓWNOŚĆ SZANS W LEŚNICTWIE został podzielony na cztery obszary działania:

  1. diagnozę i rozpoznanie problemu – badanie stanu równouprawnienia przeprowadzone przez dr hab. Wiesławę Ł. Nowacką, prof. Irenę Kotowską, dr hab. Ewę Lisowską, dr hab. Igę Magdę. Będzie to powtórzenie projektu badawczego realizowanego w latach 2010-2012, poszerzonego o badania skorygowanej luki płacowej. Zwiększony zostanie również zakres – wśród respondentów znajdą się także Parki Narodowe, Krajobrazowe oraz instytucje naukowe;
  2. edukację antydyskryminacyjną prowadzoną na warsztatach oraz w ramach konferencji, wskazującą jakie zachowania i działania mają charakter dyskryminacyjny, jak można im zapobiegać, jakie są standardy w innych krajach i instytucjach;
  3. stworzenie sieci współpracy organizacji o podobnym profilu, obejmującej stowarzyszenia kobiet - leśniczek z Norwegii i Islandii oraz kobiet pracujących w służbach mundurowych; zintensyfikowana zostanie również współpraca z grupą Gender&Forestry w działającej w ramach IUFRO;
  4. wypracowanie rekomendacji i rozwiązań wspierających równouprawnienie, które zostaną opublikowane w postaci podręcznika dobrych praktyk – będzie on podsumowaniem projektu, zawierającym zarówno wnioski z opracowania naukowego jak i sumę doświadczeń partnerek.

W trakcie projektu zorganizowane będą trzy konferencje, cztery edycje warsztatów antydyskryminacyjnych, dwie wizyty studyjne (w Norwegii i Islandii) oraz rewizyta partnerek Projektu w Polsce.

RPO po opublikowaniu uzasadnienia do wyroku TK o aborcji

Data: 2021-01-27

Uzasadnienie wyroku TK to narastający dramat kobiet. Państwo chce dalej ograniczać ich prawa, narażać życie, skazywać na tortury.

Tej ofensywie sprzeciwia się społeczeństwo obywatelskie.

Apeluję do policji, aby uszanowała prawo obywateli do spontanicznego, pokojowego protestu

Adam Bodnar

Przesuwamy się w niebezpieczną stronę. Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z wyrokiem TK

Data: 2021-01-27

Publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. ws. ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży (K 1/20) w Dzienniku Ustaw oraz jego uzasadnienia wskazuje, że państwo i jego obecne władze podjęło ostateczną decyzję o pozbawieniu kobiet prawa do decydowania o samych sobie, narażeniu ich życia i skazania niejednokrotnie na tortury.

W tej niezwykle delikatnej materii, dotyczącej dramatycznych wyborów osobistych, przyjęto drogę rozstrzygnięcia przez TK, czyli instytucji, której obecny skład osobowy i sposób działania budzi powszechne uzasadnione wątpliwości i kontrowersje. Stało się tak zamiast konsultacji i szerokiej debaty społecznej, zakończonej stanowiskiem Parlamentu.

Mimo wyraźnego społecznego protestu w całym kraju, władze nie podjęły żadnej próby znalezienia porozumienia. Zaangażowały za to ogromne siły policyjne w tłumienie demonstracji i stosowanie różnorodnych środków zastraszania. Kierowano się w tym przypadku – co podkreślało w wystąpieniach wielu przedstawicieli władzy – nie społeczną wolą, podmiotowym traktowaniem kobiet i dążeniem do kompromisu, lecz przesłankami o charakterze politycznym, ideologicznym bądź religijnym. Zamiast ważenia wartości i racji, dążono konsekwentnie do rozstrzygnięcia arbitralnego, narzucenia poglądu jednej ze stron sporu wszystkim obywatelkom i obywatelom.

Kilkakrotnie wskazywałem na wady wyroku – m.in. udział w składzie TK osób niepowołanych do orzekania, czy nieuprawnione zaangażowanie w sprawę sędzi Krystyny Pawłowicz. Jednak obecnie należy brać przede wszystkim pod uwagę skutki praktyczne i prawne wyroku dla obywateli.  Wyrok z momentem publikacji w Dzienniku Ustaw usuwa jedną z podstaw legalnej aborcji z systemu prawnego, a to ma określone konsekwencje prawnokarne. Dotychczas legalnie wykonywane zabiegi staną się penalizowane karą pozbawienia wolności oraz będą ścigane przez prokuraturę. Warto przypomnieć, że Prokurator Generalny jest jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości, a więc przedstawicielem władzy wykonawczej, posiadającym liczne mechanizmy kontroli i dyscyplinowania prokuratorów.

Sytuacja dla znacznej części społeczeństwa staje się dramatyczna. Tym bardziej, że w swoim rozstrzygnięciu TK niemal zupełnie pomija prawa kobiet oraz ich bliskich. Zostają one pozbawione prawa do decyzji np. czy urodzić dziecko, które umrze w cierpieniu po kilku dniach. Za to główny ciężar wyborów i odpowiedzialności przenosi się na personel medyczny – lekarzy, ale także szpital i pielęgniarki, nie zabezpieczając im jednocześnie odpowiedniej ochrony prawnej.

Warto w tym kontekście powrócić do argumentów zawartych w zdaniach odrębnych sędziów Leona Kieresa i Piotra Pszczółkowskiego. Chodzi o niewyważenie dóbr pozostających w konflikcie i danie prymatu jedynie ochronie życia poczętego – bez odniesienia się do praw i wolności przysługujących kobiecie, którą traktuje się w sposób przedmiotowy. Jak stwierdzili ci sędziowie - prawo nie może zaś nakazywać kobietom heroizmu.

Prawo nie powinno też – dodajmy – czynić z lekarzy i pielęgniarek „urzędników państwowych”, realizujących wytyczne władzy w tak trudnych, złożonych i delikatnych sprawach związanych z wyborami moralnymi i etycznymi.

Obecny zakres dostępu do legalnych zabiegów aborcji może również rodzić wątpliwości w kontekście wiążących Polskę umów międzynarodowych. Komitet Praw Człowieka ONZ, rozpatrując sprawę Mellet przeciwko Irlandii (nr 2324/2013, decyzja z 17 listopada 2016 r.) dotyczącą ciężarnej kobiety, której odmówiono aborcji mimo, że u płodu stwierdzono poważne i nieodwracalne uszkodzenie, uznał, że Irlandia złamała zobowiązania wynikające z Międzynarodowego Paktu Praw Osobistych i Politycznych. Brak możliwości dokonania legalnej aborcji w sytuacji, gdy zaistniała przesłanka embriopatologiczna i w konsekwencji zmuszenie kobiety do donoszenia ciąży bądź udania się poza granice kraju w celu dokonania aborcji stanowi nieludzkie i poniżające traktowanie kobiety, godzi w prawo do prywatności, a także jest przejawem dyskryminacji. Komitet uznał, że Irlandia w celu wykluczenia dalszych naruszeń praw człowieka winna wprowadzić stosowne zmiany w prawie – jeśli to konieczne, to także w konstytucji.

Możliwe zatem, że w nieodległej przyszłości sytuacja niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce stanie się przedmiotem zainteresowania organów ONZ, Rady Europy czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się już w przeszłości Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce 11-15 marca 2019 r. W jej ocenie przyjęcie prawa zupełnie zakazującego aborcji w przypadku zaistnienia przesłanki istnienia dużego prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, mogłoby być uznane za pozostające w sprzeczności z obowiązkami wynikającymi z prawa międzynarodowego. Stanowisko Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w tym zakresie nie uległo zmianie – w kwietniu 2020 r.  Komisarz wezwała Sejm RP do odrzucenia procedowanego projektu, przewidującego zaostrzenie przepisów dotyczących przerwania ciąży.

Moim zdaniem, wadliwe i arbitralnie narzucane przez władzę prawo zagraża prawom człowieka, psuje demokrację i łamie standardy praworządności. Ubolewania godny jest też fakt, że dzieje się to w czasie wielkiego kryzysu zdrowotnego i społecznego związanego z pandemią.

Nikt w naszym państwie nie powinien być zainteresowany prowokowaniem i potęgowaniem konfliktu społecznego. Wiemy już, że może on prowadzić w bardzo niebezpieczne rejony – z jednej strony do ostrych akcji protestacyjnych, a z drugiej do nadużyć uprawnień ze strony sił porządkowych. W każdej chwili konfliktu sytuacja może wymknąć się spod czyjejkolwiek kontroli.

Dlatego jako Rzecznik Praw Obywatelskich apeluję o  podjęcie niezwłocznie inicjatywy politycznej, opartej na wspólnej refleksji, jak w sposób godny traktować ludzkie życie, jak respektować prawa człowieka i wspomóc kobiety w trudnych, czasami dramatycznych wyborach. Jeśli w sprawach szczepień możliwe są spotkania i rozmowy polityków różnych opcji, to w sprawach dotyczących konfliktu związanego z dostępnością legalnej aborcji powinno to być również pilnie rozważone. Może byłoby tu miejsce na konstruktywną rolę Kościoła. Pisałem już wcześniej o doświadczenia irlandzkich dotyczących rozwiązywania tego typu konfliktu, o powołaniu panelu obywatelskiego reprezentującego cały przekrój społeczeństwa. Z tych doświadczeń można skorzystać, ale być może stać nas na rozwiązanie własne, dostosowane do polskich warunków i możliwości.

Jedno wydaje się pewne – ten konflikt sam z siebie nie wygaśnie. I nie zlikwiduje go żaden trybunał. Natomiast jeśli dalszą dyskusję oprzemy na akceptacji rozwiązań na zasadzie „prawa silniejszego”, to możemy doprowadzić do nieodwracalnego podziału naszej wspólnoty politycznej.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich 

Funkcjonariusze służb MSWiA - źle chronieni przed mobbingiem. Rzecznik prosi ministra Mariusza Kamińskiego o zmianę przepisów

Data: 2021-01-27
  • Policjanci, strażacy, funkcjonariusze Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa oraz służb specjalnych są niewystarczająco chronieni przed mobbingiem ze strony przełożonych
  • Ustawy dotyczące tych służb nie przewidują bowiem obowiązku przeciwdziałania mobbingowi – który jest np. w ustawie o Służbie Więziennej

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do szefa MSWiA o rozważenie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w celu wprowadzenia do poszczególnych ustaw obowiązku przeciwdziałania mobbingowi.

Funkcjonariusze służb podległych MSWiA od wielu lat zgłaszają do wnioski dotyczące mobbingu.  W 2018 r. ukazał się raport RPO pt. „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Analiza i zalecenia.”. Jego celem było wypracowanie optymalnych rozwiązań prawnych pozwalających na zachowanie właściwych proporcji pomiędzy interesem służby (uwzględniającym specyfikę służb mundurowych) a interesem funkcjonariusza.

Jednym z zaleceń Rzecznika było wprowadzenie do poszczególnych ustaw przepisów o obowiązku przeciwdziałania mobbingowi. Przewiduje to już ustawa z 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej.  Zgodnie z nią, przełożony jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi.

W rozumieniu tych przepisów mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące funkcjonariusza SW lub skierowane przeciwko funkcjonariuszowi SW, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie funkcjonariusza, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Funkcjonariusz, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia pieniężnego.

Z doświadczenia Rzecznika wynika, że wiele spraw dotyczących mobbingu w służbie kończy się dla mobbingowanego funkcjonariusza SW zwolnieniem ze służby ze względu na stan zdrowia, upływu 12 miesięcy od zaprzestania służby z powodu choroby, albo z uwagi ważny interes służby (ze względu na długotrwałą nieobecność funkcjonariusza w służbie z powodów zdrowotnych). W takich przypadkach rozstrój zdrowia może wynikać ze stosowania wobec funkcjonariusza mobbingu.

W innych sprawach mobbingowani funkcjonariusze, znajdujący się w złej kondycji psychicznej, sami występują do przełożonych o zwolnienie ze służby. We wniosku tym funkcjonariusze SW mogą zawrzeć oświadczenie, że powodem odejścia jest mobbing, co umożliwi im w przyszłości dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia na podstawie Kodeksu pracy.

W sprawach dotyczących mobbingu w służbach mundurowych podległych MSWiA droga sądowa jest możliwa, jednak na zasadach ogólnych - w sprawach o ochronę dóbr osobistych. W ocenie RPO taka ochrona jest niewystarczająca i niepełna.

W postępowaniu sądowym z powództwa o naruszenie dóbr osobistych odpowiedzialność ponosi osoba, która dopuściła się takich naruszeń. W przypadku mobbingu odpowiedzialność ponosi pracodawca, co z kolei w odniesieniu do formacji mundurowych oznacza, że pozwanym jest np. Skarb Państwa - Komendant Wojewódzki Policji czy Skarb Państwa – Centralne Biuro Antykorupcyjne).

Odpowiedzialność formacji powinna zostać oparta na zasadzie tzw. ryzyka osobowego. Polega ono na tym, że odpowiada za niewłaściwy dobór funkcjonariuszy, np. takich, którzy dopuszczają się mobbingu wobec współpracowników. Aktualny stan prawny powoduje, że np. policja nie ponosi odpowiedzialności z tytułu mobbingu wobec swoich funkcjonariuszy (wyjątkiem są pracownicy cywilni).

W tym zakresie ochrona prawna policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, a także funkcjonariuszy służb specjalnych jest niewystarczająca - wskazuje Adam Bodnar.

WZF.7043.113.2020

To społeczeństwo obywatelskie jest filarem bezpieczeństwa praw jednostki. Spotkanie z udziałem RPO inaugurujące działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego

Data: 2021-01-26
  • Podczas spotkania  inaugurującego działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego RPO był głównie pytany o przyszłość urzędu Rzecznika i praw obywatelskich oraz kryzys instytucji państwowych.
  • Wskazywał, że od początku swojej kadencji starał się dbać o to, by wzmacniać w obywatelach poczucie stabilności, by dawać siłę obywatelom właśnie na ten trudny czas, by potrafili sobie radzić działając we wspólnocie.

Adam Bodnar zaznaczył, że mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem dyskryminacyjnego legalizmu. Ostrze władzy jest skierowane przeciwko tym, którym władza jest niechętna, a ci, którzy powinni odpowiadać karnie za swoje działania, mogą liczyć na istotną pobłażliwość. Teraz władza występuje głównie przeciwko aktywistom i aktywistkom. Obserwujemy działania władzy, które mają zniechęcić obywateli do działalności społecznej. Dlatego tym bardziej ważne jest, by okazywać sobie wsparcie i korzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. Ta wspólna obrona praw jest dość skuteczna, sądy orzekają, że zatrzymania były nieuzasadnione. I jest to droga, którą należy podążać, choć nikt nie może obiecać, że będzie ona łatwa, a sytuacja polityczna to szybko się zmieni.

Rzecznik przywołał także tekst red. Edwina Bendyka z "Polityki", w którym podkreślił on, że mimo przegranej społecznej kandydatki na RPO społeczeństwo obywatelskie odniosło jednak sukces. Samo kandydowanie oraz zbudowanie poparcia ponad 1000 NGOs pokazało, że społeczeństwo obywatelskie jest w stanie wypowiadać się niezależnie w stosunku do tego, czego oczekuje władza. To bardzo ważne, że możemy liczyć na organizacje pozarządowe i ludzi zrzeszających się w ramach różnych nieformalnych struktur, a działających dla innych.

Tak długo, jak mamy wolność słowa, wolność zgromadzeń, zrzeszania się, jak długo mamy prawo do petycji, jak długo mamy niezależnych sędziów, to mamy przestrzeń do działalności obywatelskich. Oczywiście jeśli nie mamy wsparcia od instytucji państwowych, to jest trudniej, ale szukajmy tej pomocy w strukturach samorządowych, miejskich.

Jak diagnozuje Adam Bodnar, problemem jest jednak to, że nadal wiele osób – mimo wszystko – przyjmuje postawę obojętną. Ta postawa jest dla nas jako państwa zdecydowanie groźniejsza. Władza potrafi bowiem działać na poziomie nieeskalowania sytuacji, uspokajania jej i tym samym dąży do utrzymania swojego wysokiego statusu.

Rzecznik pytany o to, jak osoby angażujące się mogłyby pomóc sobie z narastającymi frustracjami wynikającymi z nieskuteczności podejmowanych działań, protestów podkreślił, że ważne jest odpowiednie określenie celu podejmowanej aktywności. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy działamy, by zatrzymać pewne procesy, by zwrócić uwagę na problem, czy też chcemy radykalnej zmiany od razu. W przypadku Strajku Kobiet nie jest tak, że cel nie został osiągnięty. Oczywiście to zależy od jego definicji, ale jeśli uznamy, że celem strajków było niedopuszczenie do zmiany prawa aborcyjnego, do opublikowania uzasadnienia rozstrzygnięcia TK z 22 października, to jednak było to skuteczne. Władza poczuła presję kobiet.

W rozwoju społeczeństwa obywatelskiego ważne jest także czerpanie z wiedzy ekspertów. Pandemia oczywiście utrudniła możliwości organizowania spotkań, zrzeszania się, ale przecież otworzyła nam też oczy na możliwości spotkań online. Jest wielu wybitnych ekspertów, z których wiedzy zbyt rzadko korzystamy. Takie osoby jak prof. Wyrzykowski, prof. Kędzia, ich doświadczenie i wiedza jest bezcenne, by określić źródła naruszeń i zdefiniować możliwe pola działania.

Kryzys należy postrzegać jako chwilowe wahania, to dobra nauczka, którą dostajemy, by zbudować wreszcie porządny system demokratyczny. Rzecznik podkreślił, że wierzy w to, że Polacy wyjdą z tego kryzysu pokiereszowani, ale zwycięzcy. Teraz dopiero odrabiamy bowiem lekcję prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, zaangażowania wielu młodych obywateli, którzy wcześniej nie byli obecni w przestrzeni publicznej. Dopiero zaczynamy rozumieć, że wprowadzane zmiany mają realne przełożenie na życie prywatne ludzi, na ich wybory, na ich wolność.

Siłę do walki o lepsze jutro dla Polski daje także to, że społeczność międzynarodowa nas wspiera. Wiele też udało się zrobić, może nie od razu wyeliminować, ale przynajmniej zahamować największe zagrożenia dla praw i wolności jednostek. To jest nasza wspólna odpowiedzialność za kształt państwa, w którym żyjemy, za kształt naszej ojczyzny. I jest to właśnie ten moment, by używać tych doniosłych słów. Jest to także ostatnia chwila, by wspólnie zawalczyć o niezależne media, niezależne sądy i wolność słowa. To gwarancja wyjścia z kryzysu.

Spotkanie poprowadziły dr Małgorzata Tkacz-Janik, wykładowczyni Uniwersytetu Śląskiego, radna Sejmiku Śląskiego IV kadencji, społecznica, niezależna dziennikarka, oraz Wiktoria Grelewicz, studentka WNS UŚ, Dziewucha z Sosnowca, aktywistka, współtwórczyni tamtejszych strajków, wiceprzewodnicząca samorządu studenckiego WNS UŚ.

Spotkanie oficjalnie zainaugurowało Strajkowy Uniwersytet Ludowy, oddolną inicjatywę Grupy Nic o Nas bez Nas, Ruchu kobiecego Gliwice, Pyskowice Nic o nas bez nas. Celem SUL (Strajkowy Uniwersytet Ludowy) jest kolektywne upowszechnianie wiedzy o społeczeństwie, demokracji, prawach kobiet w szczególności.

Nagranie ze spotkania dostępne jest na Facebooku. 

Żandarmeria Wojskowa nie może zakładać "Niebieskiej Karty”. RPO apeluje o wypełnienie takiej luki prawnej

Data: 2021-01-25
  • Choć Żandarmeria Wojskowa dostała uprawnienia do natychmiastowej izolacji sprawców przemocy domowej, to nie ma uprawnień do wdrażania procedury "Niebieskiej Karty”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich występuje do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednią zmianę prawa

30 kwietnia 2020 r. do polskiego prawa wprowadzono m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Na tej podstawie Żandarmeria Wojskowa zyskała uprawnienie do wydania wobec żołnierza stosującego przemoc w rodzinie nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania lub zakazu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Ponadto przedstawiciel ŻW może być czynnym uczestnikiem gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie. Nie może jednak uruchomić procedury „Niebieskiej Karty”. Nie należy bowiem do podmiotów wymienionych w art. 9d ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Wyeliminowanie tej luki przyczyniłoby się do lepszej skuteczności przeciwdziałania i zwalczania przemocy domowej. A efektywna realizacja tego obowiązku przez Polskę jest wymogiem wynikającym z przepisów prawa międzynarodowego. Chodzi m.in. o Konwencję Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencję Stambulskę), Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet.

Konwencję Stambulską stosuje się w czasie pokoju i w trakcie konfliktów zbrojnych. Oznacza to, że szczególnym jej adresatem są Siły Zbrojne. Realizacja standardu ochrony tej Konwencji obowiązuje w relacjach pionowych - pomiędzy dowódcami a żołnierzami, relacjach poziomych - pomiędzy żołnierzami, a przede wszystkim - w rodzinach wojskowych,

Z tego względu konieczne jest wyposażenie ŻW w narzędzia prawne pozwalające na skuteczne wdrażanie „Niebieskiej karty”.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie podjęcia właściwej inicjatywy ustawodawczej. Pismo do MS Rzecznik przesłał do wiadomości Ministrowi Obrony Narodowej     

WZF.7044.24.2020

Ogólnopolska Konferencja Naukowa „KOBIETA I PRAWO” pod Patronatem Honorowym RPO

Data: 2021-01-20

Rzecznik Praw Obywatelskich objął Patronatem Honorowym RPO konferencję naukową „KOBIETA I PRAWO” organizowaną przez Instytut Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Wydarzenie zaplanowane jest na 8. marca 2021. Konferencja ta będzie miała formę zdalną.

Konferencja ta poświęcona jest problematyce praw kobiet, równouprawnia oraz walki z dyskryminacją, a także perspektywie rozwoju tych zagadnień.

RPO rozmawia z mec. Karoliną Gierdal #PorozmawiajMY

Data: 2021-01-19
  • „Pojechałam na miejsce zgromadzenia w obronie Margot, na Krakowskie Przedmieście. Zobaczyłam bardzo brutalne zatrzymanie z użyciem środków przymusu. Pod nogami policjantów napisałam zatrzymywanej osobie mój numer na ręce. Noc spędziłam już na komisariacie”.
  • Przesłanie na rok 2021?  Najważniejsza jest troska o innego człowieka osobę i budowanie oddolnych sieci wsparcia. Nadzieja istnieje zawsze. Świat jest bowiem bardzo skomplikowanych, nie wiemy, co robią inni. Jeśli nie my, to może inni coś wymyślą?
  • W taki sposób mec. Karolina Gierdal podsumowała rozmowę z RPO Adamem Bodnarem z cyklu #PorozmawiajMY.
  • Do odsłuchania tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=8s6iAYCy5GM.

Mec. Karolina Gierdal zajmuje się udzielaniem pomocy prawnej osobom dyskryminowanym, jest prawniczką Fundacji przeciw Homofobii. Współtworzyła Kolektyw Szpila zrzeszający prawników i prawniczki świadczących darmową pomoc prawną dla uczestniczek i uczestników protestów w obronie osób LGBT+ i Strajku Kobiet.

Zdaniem Adama Bodnara Kolektyw Szpila pokazał, że można przebić skalę zaangażowania prawników z lat 70. i 80. Ale – jak dodała mec. Gierdal - korzystał on z doświadczenia anarchistów i anarchistek, którzy podobny system pomocy budowali od wielu lat, choć w mniejszej skali.

RPO pytał, które z wydarzeń ostatniego roku były dla tej działalności najważniejsze:

  • 13.06 - słowa prezydenta, że „LGBT to nie ludzie tylko ideologia”
  • 7.08 - zatrzymanie Margot i demonstracje w jej obronie
  • 22.10 - wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws aborcji

Karolina Gierdal odparła bez wahania, że 7 sierpnia. Wypowiedź prezydenta jest kulminacją homofobicznych wypowiedzi, które zaczęły się wiosną 2019 r. po uchwaleniu przez Warszawę deklaracji LGBT. Wtedy działanie polegające na rejestrowaniu okrutnych, strasznych wypowiedzi przedstawicieli władzy i Kościoła katolickiego, i reagowaniu na nie, zmieniło się. Trzeba było pomagać zatrzymanym.

RPO pytał o wydarzenia z tego dnia.

- Czekaliśmy wtedy z Margot na decyzję sądu o jej areszcie. Uważałam, że tego aresztu nie będzie, bo nie było do tego podstaw prawnych. Decyzja o 2 miesiącach aresztu była szokiem. Natychmiast więc włączył mi się tryb zadaniowy: prawniczki, która świadczy pomoc. Pojechałam na miejsce zgromadzenia w obronie Margot, na Krakowskie Przedmieście. Zobaczyłam bardzo brutalne zatrzymanie z użyciem środków przymusu. Pod nogami policjantów napisałam zatrzymywanej osobie mój numer na ręce. Noc spędziłam już na komisariacie.

RPO: Wtedy policja rozwiozła ludzi po mieście - tak jak w maju wobec zbierających się przedsiębiorców. Jak znajdowaliśmy ludzi?

KG: Wymienialiśmy się informacją i z prawnikami i posłankami. Wszyscy krążyliśmy po komisariatach. Na Wilczej informacje dostawało się bez problemu, na komisariacie przy Jagiellońskiej trzeba było je wydobywać..

RPO: A jak wyglądało składanie zażaleń na te 48 zatrzymań?

KG: Złożyliśmy je i od listopada sprawy są rozstrzygane. Do tej pory wszystkie zażalenia zostały uwzględnione: do zatrzymań nie było podstaw. Szereg uzasadnień jest bardzo precyzyjna i prowolnościowa.

- Proszę jednak zwrócić uwagę, że 7 sierpnia zatrzymano osoby młode, niekarane, często przypadkowe, a skalę policyjnej przemocy pokazywały telewizje. Bardzo chciałabym wierzyć, że tak samo sądy będą się zachowywać badając zasadność zatrzymań osób o niższym kapitale kulturowym, biedniejszych, podejrzanych o pospolite przestępstwa, „nie takich jak my” – podkreśliła mec. Gierdal.

Teraz, jak dodała, adwokaci zamierzają składać wnioski o odszkodowania wobec skarbu państwa (nie wyniosą one więcej niż 1-2 tys. zł ).

Rozmowa przeszła na protest Strajku Kobiet po wyroku TK ws aborcji.

Jak adwokaci nie dali się zniechęcić policji

22 października, w dniu wyroku ogłoszonego przez Julię Przyłebską, mec. Gierdal była na proteście. Wtedy zatrzymano 16 osób. Noc spędziła więc już z potrzebującymi pomocy na komisariacie.

Demonstracje trwały od tego czasu wiele dni, ale policja zachowywała się bardzo różnie. Najwięcej osób zatrzymano 18 i 19 listopada. Wtedy wywieziono ludzi także poza Warszawę (mimo że, jak sprawdził Krajowy Mechanizm Prewencji Tosrtur, w Warszawie w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, tzw PdOZ, były miejsca). - Wydaje mi się, że wywożenie ludzi było ze strony policji próbą utrudnienia nam pracy: zauważyli, jak sprawnie działamy – powiedziała mec. Gierdal.

Jak adwokaci docierali do Grodziska Mazowieckiego, 40 km od Warszawy?

- Nasi prawnicy wierzą w swój zawód i w to, że osoba zatrzymana powinna mieć adwokata. Jechali tam po prostu, pro bono (dla dobra publicznego, bezpłatnie) – mówiła adwokatka. Przy czym w tym przypadku ludzie byli najpierw na komisariacie w centrum Warszawy, przy ul. Żytniej, a kiedy pojawili się adwokaci, zatrzymanych policjanci z Warszawy wywieźli do Grodziska. Ale adwokaci i tam pojechali. Czynności policyjne odbyły się w Grodzisku następnego dnia i policjanci z Żytniej musieli drugi raz te 40 km tam dojechać.

Naruszenia praw człowieka w czasie protestów

Adam Bodnar pytał o najpoważniejsze naruszenia praw obywateli w czasie zgromadzeń jesiennych.

Mec. Gierdal wyliczyła je tak:

  1. Przeszkadzanie w odbywaniu zgromadzeń, wolności konstytucyjnej;
  2. Nadużywanie środków przymusu bezpośredniego, stosowanie gazu, kotły policyjne;
  3. Legitymowanie bez podstawy prawnej, a w przypadku odmowy - wywożenie poza Warszawę „w celu ustalenia tożsamości”;
  4. Odmowy dopuszczenie prawnika na komendzie, nieinformowanie o podstawach zatrzymania;
  5. Sposób traktowania ludzi na komendach (od niepodania wody, przez niepodanie leków po tortury).

Publiczność pytała, czy podobne praw obywatelskich naruszenia zdarzały się wcześniej. I Adam Bodnar, i mec. Gierdal powiedzieli, że tak, ale nie w takiej skali. – Wcześniej zdarzały się działania wobec zgromadzeń, ale z wyjątkiem spraw kibicowskich nie było masowych zatrzymań. Były jednak przypadki nadużyć na komisariatach – podkreślił RPO.

A mec. Gierdal dodała: - Przyczyny obecnego stanu rzeczy były wcześniej, to nie zdarzyło się nagle w 2020 r. Nie jest bowiem prawdą, że dopiero teraz policja jest brutalna i zależna od polityków. To, co różni, to skala i fakt, że tym razem przemoc dotyka osób uprzywilejowanych, „takich jak my”.

Kolejne pytanie dotyczyło projektu rządzących, by odebrać ludziom prawo do nieprzyjmowania mandatu (prostą procedurę odmowy przyjęcia mandatu ma zastąpić - zgodnie z „poselskim” a rekomendowanym przez resort sprawiedliwości projektem - skomplikowana procedura, w której obywatel będzie musiał w krótkim czasie przedstawić sądowi złożone pismo prawnicze, by móc walczyć o uchylenie mandatu).

- Jeśli ten projekt zostanie uchwalony, to będziemy żyli w państwie policyjnym – powiedzieli rozmówcy. - Będzie trudniej, ale przygotujemy nowe instrukcje – dodała mec. Karolina Gierdal.

Na pytanie, jak pomóc prawnikom z Kolektywu Szpila, Karolina Gierdal odpowiedziała: najlepiej zakładać własne oddolne inicjatywy.

Była to ostatnia rozmowa RPO z trzech podsumowujących rok 2020.

RPO nie zgadza się z rządem: pojęcia „gender” i „gender equality" są jasno zdefiniowane

Data: 2021-01-11
  • „Gender” i „gender equality” to pojęcia, które w dyskursie politycznym w Polsce budzą wiele emocji. Część środowisk podważa ich znaczenie, tworząc pułapkę językową otwierającą dyskusję o znaczeniu płci
  • Tymczasem zwroty te były już wielokrotnie tłumaczone i powinny być stosowane przez Polskę w znaczeniu unijnym – jasnym i niebudzącym wątpliwości
  • Odmienna ocena władz RP stawia pod znakiem zapytania determinację Polski w zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć i zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn
  • Kobiety mogą to odczytywać jako niepokojący komunikat, że poziom ich ochrony zostanie obniżony
  • Podważa to także zaufanie państw UE, że Polska wywiąże się ze swych zobowiązań traktatowych w sposób właściwy, bez czego efektywna współpraca w UE nie jest możliwa

Rzecznik Praw Obywatelskich pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w związku ze stanowiskiem rządu, że pojęcie „gender equality” jest niejasne znaczeniowo.

- Z zaniepokojeniem przyjąłem, po raz kolejny już, wiadomość o wątpliwościach interpretacyjnych, jakie wywołuje wśród przedstawicieli władz Rzeczypospolitej Polskiej szczebla ministerialnego pojęcie „gender”, a w ślad za tym także „gender equality”- podkreśla Adam Bodnar. Pojęciem tym, na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”, posługują się źródła prawa unijnego.

Pojęcie „gender” w unijnym języku prawnym i prawniczym stosowane jest dla określenia zestawu odmiennych atrybutów (zachowań i postaw) przypisywanych kobietom i mężczyznom w danym społeczeństwie - w uzupełnieniu do pojęcia „sex”, a więc płci biologicznej, determinowanej genetycznie i dotyczącej biologicznych różnic między przedstawicielami płci męskiej i żeńskiej. Wskazuje to na szerokie ujęcie płci w systemie prawa UE, uwzględniające nie tylko biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami, ale także warunkowaną nimi odmienność ich pozycji społecznej, niezbędne dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn. 

Kwestionowanie zatem jasnego pojęcia „gender” - kluczowego dla prawidłowego wypełnienia przez państwo polskie zobowiązań w zakresie przestrzegania zasady równego traktowania - pozostaje niezrozumiałe i wywołuje niepokój RPO jako niezależnego organu ds. równego traktowania.

Rzecznik przedstawia premierowi swe uwagi, z prośbą o przyjęcie i stosowanie przez administrację rządową takiej interpretacji pojęć „gender” i „gender equality”, która będzie uwzględniać znaczenie nadane temu pojęciu w wiążących Polskę przepisach prawa.

Wcześniejsza interwencja RPO

W październiku 2020 r. - ze względu na sformułowanie „gender equality” - przedstawiciel Polski w Radzie UE nie poparł konkluzji prezydencji dotyczących „Karty praw podstawowych w kontekście sztucznej inteligencji i zmian cyfrowych”. Uzasadniono to niewystępowaniem pojęcia „gender” ani na gruncie traktatów stanowiących podstawę Unii, ani Karty praw podstawowych UE oraz jego oceną jako znaczeniowo niejasnego.

RPO przyjął to ze zdziwieniem. Wskazał, że pojęcie „gender”, a wraz z nim „gender equality”, jest powszechnie stosowane zarówno w języku prawnym, jak i prawniczym. Pojęciem tym, na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”, posługują się źródła prawa unijnego. 

5 listopada 2020 r.  Adam Bodnar spytał o sprawę ministra ds. Unii Europejskiej Konrada Szymańskiego.

Odpowiedź ministra Konrada Szymańskiego

Zgodnie ze stanowiskiem, rząd RP sprzeciwił się stosowaniu w punkcie 2 projektu Konkluzji wyrażenia „gender equality”, ponieważ pojęcie to jest niejasne znaczeniowo. Brak jego definicji i jednoznacznego rozumienia dla wszystkich państw członkowskich może sprawiać, że pojęcie będzie podlegać ewolucji, implikując dalsze problemy semantyczne.

RP stoi na stanowisku, że dokumenty unijne powinny opierać się na terminologii przyjętej w prawie pierwotnym, takim jak „equality between women and men”. Ani Traktaty, ani Karta praw podstawowych UE nie posługują się pojęciem „gender”. Art. 2 i 3 ust. 3 TUE wprost odwołują się do równości kobiet i mężczyzn („equality between women and men”), podobnie jak art. 23 Karty Praw Podstawowych.

Pismo do premiera Mateusza Morawieckiego

Problematyka równouprawnienia płci - w tym dążenie do wyeliminowania różnych form dyskryminacji kobiet lub mężczyzn ze względu na płeć - od dawna znajduje się w regulacjach krajowych i międzynarodowych (m.in. w Statucie Międzynarodowego Trybunału Karnego, sporządzonym w Rzymie 17 lipca 1998 r., a ratyfikowanym przez RP w 2001 r.).

Na jego gruncie „pojęcie „płeć” („gender”) odnosi się do dwóch płci: męskiej i żeńskiej w kontekście społecznym”. Wąsko i wyraźnie zarysowany zakres znaczeniowy tego pojęcia – a stronami Statutu Rzymskiego jest ponad 120 państw o odmiennych systemach i tradycjach prawnych – uzasadnia twierdzenie, że „gender” nie jest terminem nowym, nacechowanym ideologicznie, czy niejednoznacznym.

Taką ocenę potwierdza także niezgłoszenie przez Polskę deklaracji interpretacyjnych. Wskazuje to na brak wątpliwości strony polskiej co do rozumienia pojęcia „płci” na gruncie Statutu Rzymskiego.

Działania UE wpisują się zatem w utrwalony kierunek rozwoju prawa międzynarodowego publicznego.

Pojęcie „gender” w unijnym języku prawnym i prawniczym stosowane jest dla określenia zestawu odmiennych atrybutów (zachowań i postaw) przypisywanych kobietom i mężczyznom w danym społeczeństwie - w uzupełnieniu do pojęcia „sex”, a więc płci biologicznej, determinowanej genetycznie i dotyczącej biologicznych różnic między przedstawicielami płci męskiej i żeńskiej. Wskazuje to na szerokie ujęcie płci w systemie prawa UE, uwzględniające nie tylko biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami, ale także warunkowaną nimi odmienność ich pozycji społecznej, niezbędne dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn. 

W takim rozumieniu pojęciem „gender”, a wraz z nim „gender equality”, posługuje się unijny prawodawca oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”.

W takim rozumieniu pojęcia te wprowadzono też do ustawy z 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy i ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania.  Była to implementacja dyrektywy 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 5 lipca 2006 r. w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy.

Konstytucyjne klauzule antydyskryminacyjne - art. 32 i 33 Konstytucji -  koncentrują się nie na biologicznych aspektach płci, lecz na rolach pełnionych przez kobiety i mężczyzn w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Gwarantuje to ich równe traktowanie.

Element definiujący pojęcia „gender” miał zatem odzwierciedlenie w krajowej aksjologii konstytucyjnej jeszcze przed przyjęciem przez RP dostosowania do dorobku UE oraz innych zobowiązań międzynarodowych posługujących się tym pojęciem, w tym Konwencji Stambulskiej.

Definiując termin „gender” jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”, Konwencja ta nie kreuje odmiennego niż przyjęte w polskim porządku prawnym oraz w prawie międzynarodowym publicznym rozumienia pojęcia „płci”, ale podtrzymuje znaczenie nadane mu w innych, wcześniejszych dokumentach - także tych, których Polska jest stroną (Statut Rzymski).

Pojęcie „gender”/„płci” oraz „gender equality”/„równości/równouprawnienia płci” są zatem pojęciami ugruntowanymi w wieloskładnikowej polskiej przestrzeni prawnej, której istotną częścią pozostają normy pochodzące od legislatora unijnego. Ze względu na to terminy te, jako semantycznie dookreślone, powinny być stosowane przez Polskę – państwo członkowskie UE w nadanym im unijnym – jasnym i niebudzącym wątpliwości – znaczeniu. Dotyczy to nie tylko procesu stanowienia prawa, ale także jego wykładni.

W ocenie RPO odmienna ocena pojęcia „gender”, prezentowana przez stronę polską także podczas prac unijnych instytucji, stawia pod znakiem zapytania determinację władz RP w zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć i kreowaniu polityk zapewniających równość kobiet i mężczyzn.

A to negatywnie rzutuje na wizerunek Polski jako państwa ceniącego standard równości płci i podważa zaufanie pozostałych państw  UE co do tego, że Polska wywiąże się ze swych zobowiązań traktatowych w sposób właściwy, bez czego efektywna współpracy w ramach Unii Europejskie nie jest możliwa.

Stanowisko władz RP może być także odczytywane przez osoby, których te działania mają dotyczyć, a więc w szczególności przez kobiety, jako niepokojący komunikat, że poziom przyznanej im ochrony zostanie obniżony – pisze Adam Bodnar do premiera.

Odpowiedź rządu (aktualizacja 27 stycznia 2021 r.) 

Chciałbym zauważyć, iż ani Traktaty, ani Karta Praw Podstawowych UE nie posługują się pojęciem „gender”. Art. 2 i art. 3 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej odwołują się do równości kobiet i mężczyzn, używając w języku angielskim sformułowania „equality between women and men”. Podobnie kwestia ta jest ujęta w art. 23 Karty Praw Podstawowych. Ponadto Karta Praw Podstawowych w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć posługuje się w wersji angielskojęzycznej słowem „sex”. Pojęcie „gender” nie posiada definicji w prawie podstawowym UE i tym samym pozostaje niejasne semantycznie.

Wobec tego jego stosowanie w prawie pochodnym, orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz dokumentach pozalegislacyjnych UE i związane z tym używanie jego odpowiedników w językach oficjalnych UE powoduje, że jest niejednoznacznie rozumiane w poszczególnych państwach członkowskich UE.   

Mając powyższe na uwadze pragnę podkreślić, że Rząd RP stoi na stanowisku, iż w kwestii stosowania pojęcia „gender” dokumenty unijne powinny opierać się na terminologii przyjętej w prawie pierwotnym UE, w celu zapewnienia jednoznaczności i precyzji zapisów - odpisał Konrad Szymański, minister ds. Unii Europejskiej .

XI.815.52.2020

Jak czytać przepis Konstytucji o poszanowaniu godności innych (art. 30). Wyjaśnienia RPO dla dyrektora szkoły zaniepokojonego znakiem błyskawicy

Data: 2021-01-07
  • W listopadzie RPO wyjaśnił dyrektorowi jednej ze szkół, dlaczego nie może ścigać uczniów za symbol Strajku Kobiet i dlaczego skojarzenia dyrektora dotyczące tego symbolu muszą budzić zdumienie.
  • W odpowiedzi dyrektor szkoły zakwestionował prawo RPO do angażowania się w tę sprawę. Dlatego zostało przygotowane dla niego obszerne wyjaśnienie.
  • Uczniowie nie powinni ze strony nauczycieli otrzymywać jednoznacznego przekazu, iż wyrażenie swoich poglądów jest dopuszczalne pod warunkiem, że przebiega w ściśle wyznaczonych ramach i nie naraża innych osób na konfrontację z odmiennymi opiniami – dodaje też RPO

- Z uwagi na zgłaszane przez Pana Dyrektora wątpliwości dotyczące trybu podjęcia sprawy przez Rzecznika, uprzejmie informuję, że zgodnie z art. 8 ustawy Rzecznik podejmuje czynności przewidziane w ustawie, jeżeli poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania – wyjaśnia dyrektorowi szkoły Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO.

- Podjęcie czynności przez Rzecznika następuje na wniosek obywateli lub ich organizacji, na wniosek organów samorządów, na wniosek Rzecznika Praw Dziecka lub Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, albo też z własnej inicjatywy (art. 9 ustawy). Podejmowanie spraw na podstawie informacji medialnych, dotyczących wydarzeń istotnych z perspektywy obywateli, stanowi częstą praktykę w działalności Rzecznika - dodaje

Odnosząc się do argumentów użytych przez dyrektora dla uzasadnienia działań Szkoły, zmierzających do uniemożliwienia uczniom manifestowania swojego poparcia dla protestów po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie dopuszczalności aborcji lub też sprzeciwu wobec jego treści, dyr. Wróblewski podkreśla znaczenie wolności poglądów (wolności wypowiedzi), gwarantowanej przez art. 54 Konstytucji RP. Prawo to obejmuje poglądy kontrowersyjne, budzące duże emocje.

W swojej odpowiedzi dyrektor wskazał na art. 31 ust. 2 ustawy zasadniczej: „Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”. Również z tego powodu Rzecznik wyraża wątpliwość, czy nakazywanie uczniom pozbywania się z profili symbolu, który w danej sytuacji najlepiej oddawał ich przekonania, nie stanowi nadużycia praw przysługujących dyrektorowi szkoły i nauczycielom. Symbol czerwonej błyskawicy nie jest symbolem zakazanym (w przeciwieństwie np. do symboli faszystowskich w sytuacji, gdy osoba propaguje ustrój faszystowski), a samo umieszczenie go na profilu szkolnym, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, nie stanowi naruszenia przepisów szkolnego statutu.

Szkoła zadbała o to, by przepisy Statutu gwarantowały uczniom prawo do swobody wyrażania myśli i przekonań (§ 51 ust. 1). Norma ta powinna znajdować jednak odzwierciedlenie w codziennym życiu Szkoły. Swoboda wypowiedzi jest jednym
z fundamentów społeczeństwa demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i samorealizacji jednostek. Wypowiedzią jest wyrażenie swoich poglądów i przekonań w każdej możliwej formie, a zatem nie tylko w formie werbalnej, ale również w inny sposób. Swoboda ta nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne.

Rzecznik z zadowoleniem przyjął informację, że dyrekcja szkoły zorganizowała spotkania z przedstawicielami samorządu uczniowskiego w celu omówienia sytuacji, która wywołała różne emocje w środowisku szkolnym. RPO zgadza  się z dyrektorem, że niektóre przedmioty, takie jak WOS, historia czy też godzina wychowawcza, bardziej sprzyjają dyskusjom na tematy społeczne. Wydaje się jednak, że uczniowie nie powinni ze strony nauczycieli otrzymywać jednoznacznego przekazu, iż wyrażenie swoich poglądów jest dopuszczalne pod warunkiem, że przebiega w ściśle wyznaczonych ramach i nie naraża innych osób na konfrontację z odmiennymi opiniami.

W swoim piśmie Dyrektor powołuje się wielokrotnie na obowiązek okazywania drugiej osobie szacunku, tolerancji, a także na poszanowanie wolności innych osób i ich chrześcijańskiego systemu wartości. W dalszym ciągu nie jest jednak jasne, jaka jest podstawa prawna nakazywania zmiany profilu w przypadku, gdy obraz ten nie zakłóca bezpośrednio przebiegu lekcji prowadzonej online, a jedynie przypomina o kontrowersjach mających miejsce w życiu społecznym. Według Dyrektora nastąpiło „przeniesienie debaty publicznej do przestrzeni szkolnej”. Umieszczanie symboli nie zmuszało jednak nikogo do rozpoczynania debaty czy też zajmowania stanowiska w sprawie; nie można również uznać, że takie działania uczniów miały na celu obrazę uczuć lub znieważenie innych osób. Posługiwanie się znakiem czerwonej błyskawicy lub innym symbolem w przestrzeni szkolnej, w ocenie Rzecznika, nie jest równoznaczne z „narzucaniem innym swojego poglądu”. Podobne stanowisko Rzecznik prezentuje także w sprawach dotyczących umieszczania w szkołach symboli religii katolickiej.

W odpowiedzi wskazano na obowiązki ucznia określone w Statucie ZSP: przeciwstawianie się brutalności i wulgarności, dbanie o kulturę słowa, okazywanie szacunku kolegom, nauczycielom, pracownikom szkoły, tolerancję i szacunek do osób
o odmiennych poglądach. Powstaje pytanie, jaki jest związek symboliki Strajku Kobiet z  ewentualnym naruszeniem wskazanych obowiązków. Jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo uczniów, Dyrektor powołał się na konieczność zapewnienia „bezpieczeństwa przed ryzykiem przekazywania na terenie szkoły niebezpiecznych treści, np. takich, które niosą z sobą potencjalną lub realną aprobatę przemocy fizycznej, symbolicznej lub słownej”.

  • Działania prewencyjne Szkoły zdają się sugerować, że manifestowanie swoich poglądów za pomocą symbolu błyskawicy jest jednoznaczne z pochwałą czynów chuligańskich lub udziałem w czynach niedozwolonych, które miały faktycznie miejsce podczas protestów i były oceniane krytycznie przez obserwatorów.
  • Z obserwacji Rzecznika wynika, że zbyt często prezentowanie przez młodych ludzi określonych symboli utożsamiane jest z aprobowaniem przez nich zachowań niedozwolonych, co stanowi niepotrzebną nadinterpretację. Organy administracji nie powinny przyjmować, że taka akceptacja ma miejsce w każdym przypadku, ani też podejmować działań w reakcji na czyny domniemane lub teoretyczne.
  • Wolność wypowiedzi gwarantowana jest przez art. 54 ust. 1 każdemu, a zatem także młodym osobom, które uczęszczają do szkoły.

Wolność ta nie ma charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom. Należy zgodzić się z Dyrektorem, że w odniesieniu do realizacji wolności i praw dzieci i młodzieży należy uwzględniać stopień ich dojrzałości oraz możliwe zagrożenia. Nie można jednak zakładać, że młody wiek uniemożliwia im dokonywanie własnych analiz i wyciągania wniosków, w tym przypadku dotyczących mechanizmów tworzenia prawa i jego konsekwencji dla obywateli. Istnieje ryzyko, iż żądanie od uczniów zaprzestania prezentowania określonych poglądów wpłynie negatywnie na ich zainteresowanie problemami społecznymi i przyszłą aktywność obywatelską.

VII.564.111.2020

TVP ujawniła wynik testu Marty Lempart na SARS-CoV-2. Rzecznik: PUODO ma zbadać ten wyciek

Data: 2020-12-23
  • TVP podała, że przywódczyni Strajku Kobiet Marta Lempart ma pozytywny wynik testu na koronawirusa
  • Sprawą ujawnienia takich danych wrażliwych, chronionych przez prawo, ma się zająć Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych
  • Wniósł o to Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując że brak zdecydowanych działań dla wyjaśnienia sprawy może podważać zaufanie obywateli do władz
  • A wątpliwości co do bezpieczeństwa przetwarzania danych w związku z pandemią mogą wpłynąć na niechęć do poddawania się testom w kierunku SARS-CoV-2

RPO podjął z urzędu sprawę ujawnienia przez TVP S.A. informacji dotyczących zdrowia działaczki społecznej i organizatorki protestów Marty Lempart, przy okazji wykonywania testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2.

Adam Bodnar postanowił zwrócić się do prezesa UODO Jana Nowaka z żądaniem wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych.  

Zgodnie z art. 14 pkt 6 ustawy o RPO, Rzecznik może zwrócić się o wszczęcie postępowania administracyjnego. Zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych wszczęcie postępowania administracyjnego przez organ ochrony danych osobowych, zainicjowanego przez RPO, następuje z dniem doręczenia tego żądania Rzecznika.

Ujawnienie informacji dotyczących zdrowia działaczki społecznej i organizatorki protestów doprowadziło do pytań w przestrzeni publicznej, jak bezpieczne są dane przetwarzane w związku z działaniami państwa w dobie pandemii.

Brak zdecydowanych działań w celu wyjaśnienia tej sytuacji może wpłynąć na podważenie zaufania obywateli do organów władzy.  Może też wzbudzać nieufność wobec rozwijanych obecnie projektów, takich jak Internetowe Konto Pacjenta czy e-recepta, jak i całego systemu o informacji w ochronie zdrowia. Już teraz zastrzeżenia co do bezpieczeństwa tych rozwiązań są zgłaszane Rzecznikowi.

Ponadto wątpliwości co do bezpieczeństwa przetwarzania danych dotyczących zdrowia w związku z pandemią COVID-19 mogą wpłynąć na pogłębianie się niechęci do poddawania się testom diagnostycznym w kierunku SARS-CoV-2.

Adam Bodnar przypomina, że prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie. Art. 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Według Trybunału Konstytucyjnego tzw. autonomia informacyjna jednostki oznacza prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym informacji na swój temat, a także prawo do sprawowania kontroli nad takimi u innych podmiotów.

Jak zauważa się w doktrynie, „jakiekolwiek działania władzy publicznej w zakresie dotyczącym danych osobowych – działania ustawodawcze, administracyjne czy kontrolne – muszą uwzględniać istotę godności człowieka”.

Także w literaturze podkreśla się, że: „godność człowieka jako naczelna wartość państwa prawa leży u podstaw ochrony danych osobowych. O ile tortury, poniżające traktowanie, odarcie z intymności to podręcznikowe przykłady naruszenia fizyczności, jego godności  w wymiarze fizycznym i psychicznym, o tyle naruszenie prawa do prywatności, intymności, to ingerencja w psychikę, która może być trwalszą i boleśniejszą dyskryminacją niż fizyczne tortury”.  Stwierdza się więc, że: „państwo ma obowiązek chronić dane swoich obywateli, bo chroni ich godność prowadzącą do «samodzielnego kształtowania swojego życia» i swojej osobowości”.

Również Trybunał Konstytucyjny podkreśla że: „prywatność jednostki, tam gdzie jest to możliwe, powinna być chroniona w imię fundamentalnej wartości konstytucyjnej jaką jest godność człowieka”.

Szczególną ochronę danych dotyczących zdrowia przewiduje także art. 9 RODO.

Polskie prawo przewiduje za przetwarzanie (gdy nie jest to dopuszczalne) danych o pochodzeniu rasowym lub etnicznym, poglądach politycznych, przekonaniach religijnych lub światopoglądowych, przynależności do związków zawodowych, danych genetycznych, danych biometrycznych przetwarzanych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby fizycznej, danych dotyczących zdrowia, seksualności lub orientacji seksualnej grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech.

VII.501.305.2020

Studentka wyrzucona z uczelni za poglądy? Interwencja RPO u rektora Akademii Pomorskiej w Słupsku

Data: 2020-12-21
  • Studentka, przewodnicząca samorządu, miała zostać zwolniona z uczelni za apel do jej władz o zajęcie stanowiska wobec protestów społecznych po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi rektora Akademii Pomorskiej w Słupsku o stanowisko w tej sprawie
  • Przypomina mu o zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa

Rzecznika zawiadomiła o utracie statusu studentki Przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego Akademii Pomorskiej w Słupsku.

Miało to się wiązać z jej apelem z 28 października 2020 r. do władz uczelni o zajęcie stanowiska w sprawie protestów społecznych. Apel był uzasadniony faktem, że tego dnia w całej Polsce odbywały się protesty przeciw zmianom prawa antyaborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny 22 października. Brali w nich udział także studenci i studentki. A niektóre uczelnie wyższe, działając w ramach przysługującej im autonomii, ogłosiły w dniu „Strajku Kobiet” godziny rektorskie.

Adam Bodnar zwraca uwagę Rektora, że studenci i studentki mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie  w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Korzystają bowiem  z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 Konstytucji).

A prócz kształcenia, uczelnie popierać winny rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych  i myślących samodzielnie studentów. Z tych względów w ocenie RPO brak jest podstaw do działań o charakterze dyscyplinarnym wobec studentów protestujących bądź popierających protesty.

Szczególne wątpliwości budzi ograniczanie wolności słowa Przewodniczącej Samorządu, reprezentującej społeczność studencką i zabierającej głos w jej imieniu.

Definiując swoją misję, Akademia Pomorska w Słupsku odwołuje się do uniwersalnych wartości: prawdy w nauce, wspólnotowego charakteru wiedzy i nauczania, szacunku dla różnorodnych poglądów, twórczej relacji między nauczycielami akademickim, doktorantami i studentami. Stąd też tym bardziej niezrozumiała jest negatywna reakcja uczelni na deklaracje światopoglądowe społeczności studenckiej.

Odpowiedź Rektora

W odpowiedzi na pismo w sprawie utraty statusu studentki przez przewodniczącą RUSS na podstawie pozamerytorycznego uzasadnienia związanego z jej Apelem zaprezentowanym podczas obrad Senatu Uczelni wdn. 28 października br., Akademia Pomorska w Słupsku, zgodnie z oświadczeniami opublikowanymi w dniach 17 i 19 grudnia stanowczo zaprzecza, że ww. działanie miało miejsce. Podjęte przez Uczelnię działanie nie miało charakteru dyscyplinującego względem popierającej protesty studentki, a wyłącznie charakter formalny, zgodny obowiązującymi przepisami prawa, tj. na podstawie regulaminu studiów (§ 27, ust.5, pkt. 3 - nieuzyskania zaliczenia semestru lub roku w określonym terminie). 

(całość odpowiedzi w załączniku poniżej)

VII.7033.99.2020                 

Policja: funkcjonariusze weszli na teren Politechniki Warszawskiej bez świadomości tego faktu

Data: 2020-12-16
  • Podczas „dynamicznych działań” 28 listopada 2020 r. policjanci weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej - nie mając świadomości, że to teren uczelni wyższej
  • Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpisał RPO
  • Po kwadransie policjanci opuścili teren PW - gdy pracownik ochrony poinformował, gdzie się znajdują
  • Czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi w tej sprawie Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji

W czasie protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej. Według mediów użyli tam gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów.

Przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia Komendanta Stołecznego Policji.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia Rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Odpowiedź KSP

W zakresie wejścia funkcjonariuszy na teren Politechniki Warszawskiej czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

28 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej policjanci zabezpieczali na terenie dzielnicy Śródmieście protesty osób niezadowolonych z orzeczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Działania te miały na celu ochronę życia i zdrowia oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych na terenie m.st. Warszawy.

Około godz. 17.30 policjanci w rejonie ul. Waryńskiego przystąpili do legitymowania osób dopuszczających się naruszeń przepisów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W trakcie czynności zgromadzone osoby podejmowały próbę ucieczki z miejsca prowadzonych działań policyjnych, wchodząc na 3-metrowe ogrodzenie. Wskutek szarpania ogrodzenia przez osoby z tłumu część osób zaczęła spadać z ogrodzenia na ziemię, co zagrażało ich życiu i zdrowiu oraz innych osób.

W celu niedopuszczenia do oddalenia się wskazanych osób przed przeprowadzaniem czynności legitymowania, policjanci w trakcie realizacji dynamicznych działań, nie mając świadomości, weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej przez otwartą bramę.

Po około 15 minutach pobytu na tym terenie, pracownik ochrony poinformował funkcjonariuszy, iż jest to teren Politechniki Warszawskiej. Po uzyskaniu tej informacji policjanci niezwłocznie opuścili teren uczelni.

Policjanci weszli na teren Politechniki Warszawskiej, nie posiadając wiedzy o tym, że jest to teren uczelni wyższej. Podczas pobytu policjantów na terenie Politechniki Warszawskiej nie dokonano zatrzymania żadnej osoby oraz nie użyto żadnych środków przymusu bezpośredniego.

Ponadto w dniu 2 grudnia 2020 r. na ręce Jego Magnificencji prof. dr hab. inż. Krzysztofa Zaremby Rektora Politechniki Warszawskiej przekazano odpowiedź na wystąpienie z dnia 30 listopada 2020 r. dotyczące wejścia na teren Politechniki Warszawskiej funkcjonariuszy Policji w trakcie prowadzonych działań w dniu 28 listopada 2020 r. Treść przedmiotowej odpowiedzi została zamieszczona do wiadomości publicznej na ogólnodostępnej stronie internetowej Komendy Stołecznej Policji.

VII.7033.92.2020

Minister Anna Schmidt: rząd nie prowadzi działań zmierzających do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej

Data: 2020-12-16
  • W sejmowej komisji rozpatrywano projekt ustawy dotyczacy zastrzeżeń rządu do Konwencji stambulskiej
  • Zastrzeżenia te nie budzą zasadniczo zaniepokojenia RPO
  • Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania poinformowała, że rząd nie prowadzi działań zmierzających do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej

16 grudnia 2020 r. odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, dotyczące pierwszego czytania rządowego projektu ustawy - o zmianie zakresu obowiązywania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r.  (druk 822). Projekt został przyjęty.

Zgodnie z wypowiedzią Anny Schmidt (MRiPS/Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania) rząd nie prowadzi działań zmierzających do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej. W MRiPS toczą się natomiast prace mające doprowadzić do dostosowania definicji przemocy w rodzinie obowiązującej w prawie polskim do wymagań Konwencji stambulskiej.

Posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz w odniesieniu do zastrzeżenia nr 3 odwołała się do uwagi Rzecznika Praw Obywatelskich, że zastrzeżenie zgłoszone przez Polskę powoduje, że niektóre drobne przestępstwa, które mogłyby podlegać rygorom wynikającym z art. 35 Konwencji, nie są ścigane z oskarżenia publicznego, lecz na podstawie prywatnego oskarżenia ofiary przemocy. Dotyczy to w szczególności przestępstw naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni oraz uderzenia lub innego naruszenia nietykalności cielesnej. Postępowanie w takich sprawach może się także toczyć z urzędu wówczas, gdy prokurator uzna, że wymaga tego interes społeczny. W praktyce przejęcie przez prokuratora ścigania w sprawach z oskarżenia prywatnego zdarza się jednak rzadko.

Zaproponowana przez posłankę Hannę Gil-Piątek poprawka, by przestępstwo nietykalności cielesnej wyłączyć z tego zastrzeżenia, została negatywnie oceniona przez wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, m.in. ze względu na konieczność wprowadzenia, nieuzasadnionych w jego ocenie, zmian do Kodeksu karnego i Kpk. Poprawka została odrzucona.

Kwoty i co dalej? Udział kobiet w życiu politycznym w Polsce. Analiza i zalecenia

Data: 2020-12-15

Nasze opracowanie dotyczy kwestii zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w życiu politycznym. Ma to kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o urzeczywistnienie konstytucyjnej zasady równości płci.

Analizujemy m.in. regulacje prawa wyborczego dotyczące kwoty płci na listach i pokazujemy, jakie zmiany zachodzą w tym obszarze. Omawiamy też problem reprezentacji kobiet w wybieralnych organach odpowiedzialnych za tworzenie prawa. Wreszcie wskazujemy, jakie działania wydają się być konieczne, zwłaszcza w zakresie legislacji, aby realizacja wszystkich obowiązujących aktualnie postanowień dotyczących równouprawnienia płci stała się możliwa w praktyce.

Przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT), działającego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, rozmawiał z mężczyzną zatrzymanym w czasie kolejnej manifestacji Strajku Kobiet

Data: 2020-12-14
  • Mężczyzna został zatrzymany przez nieumundurowanych policjantów (sądził, że został zaatakowany)
  • Zatrzymano go w związku z zarzutem uszkodzenia mienia
  • Po raz kolejny osoba zatrzymana w trakcie warszawskich protestów przewieziona została poza stolicę
  • Zatrzymany nie skarżył się na sposób traktowania przez funkcjonariuszy po zatrzymaniu

Przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur udał się 14 grudnia 2020 r. do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych (PdOZ) Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, do której przewieziony został mężczyzna zatrzymany podczas protestu 13 grudnia w Warszawie.

Zatrzymany poinformował, że początkowo zatrzymania dokonywali dwaj nieumundurowani funkcjonariusze, nieposiadający oznaczeń. Sądząc, że został zaatakowany, mężczyzna stawiał czynny opór. Dopiero w momencie, gdy do zatrzymujących policjantów dołączyli funkcjonariusze w mundurach zdał sobie sprawę, że jest to interwencja policyjna. Jak wynika z przekazanych przez mężczyznę informacji, w czasie zatrzymania został przygnieciony do ziemi ciężarem obezwładniającego go funkcjonariusza. Nacisk spowodował problemy z oddychaniem, które mężczyzna głośno sygnalizował, jednak zostało to zbagatelizowane.

Zatrzymany nie wyrażał zastrzeżeń dotyczących traktowania go przez funkcjonariuszy już po dokonaniu zatrzymania. Zachowanie policjantów określił jako stonowane, został także poinformowany o powodach zatrzymania. Mężczyznę transportowano co prawda z rękami skutymi kajdankami z przodu, niemniej jednak, jak twierdził, kajdanki były zaciśnięte zbyt mocno (w czasie wizytacji przedstawiciel KMPT zauważył zaczerwienienie na nadgarstkach osoby zatrzymanej).

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ponownie z zaniepokojeniem odnotował, że osoby zatrzymane podczas warszawskich protestów wywożone są na czynności do jednostek policji znajdujących się poza stolicą. Zatrzymany przetransportowany został w pierwszej kolejności do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie, gdzie sporządzono protokół zatrzymania. Mężczyzna pouczony został o możliwości żądania kontaktu z prawnikiem (kontakt ten został zrealizowany) i przekazania informacji osobie trzeciej o zatrzymaniu. Policjanci sprawdzili, czy zatrzymany nie posiada widocznych obrażeń, zapytali także o stan jego zdrowia i samopoczucie.

Zatrzymany został następnie przewieziony do KPP w Grodzisku Mazowieckim, gdzie przyjęto go do PdOZ. Przed umieszczeniem w PdOZ mężczyznę poddano sprawdzeniu prewencyjnemu. Zatrzymany nie zgłaszał zastrzeżeń w stosunku do zachowania funkcjonariuszy pełniących służbę w Pomieszczeniu. Należy jednak zaznaczyć, że pomimo zatrzymania we wczesnych godzinach popołudniowych, pierwszy posiłek zatrzymany otrzymał dopiero następnego dnia rano.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w kolejnych komunikatach. Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Czy udział 17-latki w protestach świadczy o jej demoralizacji? Rzecznik pyta stołeczną policję

Data: 2020-12-14
  • 17-latka została wezwana przez policję do wyjaśnienia udziału w protestach Strajku Kobiet; w piśmie policji pojawia się zarzut demoralizacji
  • RPO ma nadzieje, że korzystanie z wolności wyrażania poglądów - zagwarantowanej w Konstytucji i Konwencji ONZ o prawach dziecka - nie jest traktowane przez policję jako przejaw demoralizacji
  • A wszczynanie postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach czy inaczej wyrażających swe poglądy, może ich zniechęcić do aktywności obywatelskiej

Na podstawie informacji prasowej Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę 17-letniej uczennicy, która została wezwana przez policję do  wyjaśnień w związku z udziałem w listopadowych protestach Strajku Kobiet. Jak wynika z artykułu na portalu TOK FM, jej ojciec otrzymał pismo z policji, w którym pojawia się zarzut demoralizacji. Zdaniem rodziny jedyną podstawą do wezwania jest udział córki w manifestacji.

Nie przesądzając na obecnym etapie, czy doszło do naruszenia praw obywatelskich, RPO ma wątpliwości, czy podejmowanie tego typu czynności jest zasadne i proporcjonalne. W szczególności wyjaśnienia wymaga użycie terminu „demoralizacja”.

Art. 4 § 1 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich jako przykłady okoliczności świadczących o demoralizacji nieletniego wymienia:

  • naruszanie zasad współżycia społecznego,
  • popełnienie czynu zabronionego,
  • systematyczne uchylanie się od obowiązku szkolnego lub kształcenia zawodowego,
  • używanie alkoholu lub innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia,
  • uprawianie nierządu, włóczęgostwo, udział w grupach przestępczych.

Nie ulega wątpliwości, że policja powinna reagować na przypadki łamania prawa przez nieletnich. Należy jednak zauważyć, że kolejne doniesienia medialne o wszczynaniu postępowań wobec młodych osób, biorących udział w manifestacjach lub też wyrażających swoje poglądy w inny sposób, mogą skutecznie zniechęcić młodzież do podejmowania aktywności obywatelskiej.

RPO ma nadzieję, że sam fakt korzystania z zagwarantowanej w art. 54 Konstytucji oraz w art. 12 i 13 Konwencji ONZ o prawach dziecka  wolności wyrażania swoich poglądów (nawet w sposób kontrowersyjny i nieodpowiadający obserwatorom) nie jest traktowany przez przedstawicieli policji jako przejaw demoralizacji.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o poinformowanie o stanie sprawy i podejmowanych działaniach.

VII.564.133.2020

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur ws. sposobu zatrzymania kobiety uczestniczącej w solidarnościowym proteście pod Komendą Rejonową Policji Warszawa I

Data: 2020-12-11
  • Sposób zatrzymania kobiety uczestniczącej w strajku solidarnościowym doprowadził do spowodowania znacznego uszczerbku na zdrowiu zatrzymanej - złamania ręki w kilku miejscach
  • Funkcjonariusze Policji nie zapewnili zatrzymanej dostępu do pomocy medycznej
  • O zdarzeniu poinformowała zatrzymana za pośrednictwem mediów społecznościowych
  • Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża zaniepokojenie eskalacją przemocy ze strony funkcjonariuszy Policji i stanem przestrzegania praw osób zatrzymanych

Stan faktyczny

W środę 9 grudnia 2020 r. w Warszawie pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbyła się manifestacja zorganizowana w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Funkcjonariusze legitymowali uczestników oraz zatrzymali pięć osób, z których dwie przewieziono na Komendę przy ul. Wilczej.

Jak wynika z doniesień medialnych, funkcjonariusze w trakcie solidarnościowego strajku pod Komendą Rejonową Policji przy ul. Wilczej związanego z zatrzymaniem dwóch osób, dokonali zatrzymania dziesięciu osób w policyjnych radiowozach. Jedna z osób zatrzymanych w czasie tego protestu wskazała, że funkcjonariusz Policji wykręcił jej rękę na tyle mocno, że doszło do jej złamania w kilku miejscach.

Na jednym z portali społecznościowych pojawiło się oświadczenie poszkodowanej o następującej treści: „Podczas demonstracji solidarnościowej z zatrzymanymi na komendzie na Wilczej, dokładnie o godzinie 22, policja rzuciła się na zebrany tłum, 10 osób zostało zabrane siłą do radiowozów, aby oskarżyć ich o zakłócanie ciszy nocnej (…). Ja najpierw trafiłam do kotła, w którym policja zamknęła kilka osób. Potem zostałam przyduszona poprzez ciągnięcie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka – i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu. Policjant, który to zrobił, zrobił to z taką siłą, że złamał mi rękę. Konkretniej zacytuję, jest to „złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej – kwalifikujące się do leczenia operacyjnego”. Co to oznacza? Że moja ręka jest złamana w kilku miejscach, unieruchomiona na trzy miesiące i muszę poddać się operacji, ponieważ jest to typ złamania, na które nie można założyć gipsu, a także mogę mieć w tej ręce zaburzenia unerwienia lub krążenia”.

W dalszej części przeczytać można, że funkcjonariusz, który dokonywał zatrzymania miał oddalić się nie podając swoich danych, w związku z czym nie była możliwa jego identyfikacja. Zatrzymana napisała również: „(…) policja zafundowała mi kolejną, chyba jeszcze gorszą torturę: przez pół godziny odmówiono mi prawa do pomocy medycznej, gdy z okna radiowozu widziałam grupę medyków czekających po drugiej stronie ulicy. Karetkę zamówiła policjantka, która po pół godzinie przyszła do radiowozu, aby dokonać kontroli osobistej, ta odmówiła przyjazdu, bo wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja pandemiczna i kryzys w ratownictwie medycznym. Tymczasem medycy nadal byli po drugiej stronie ulicy”.

Ostatecznie, po interwencji prawniczki, zatrzymana została zwolniona, a pomocy w dotarciu na Szpitalny Oddział Ratunkowy udzielił jej poseł Michał Szczerba.

Ocena Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Na wstępie należy przede wszystkim podkreślić, że każdorazowo w manifestacjach i protestach na terenie Warszawy w zależności od wielkości zgromadzenia uczestniczą dziesiątki, a nawet setki funkcjonariuszy. Biorąc pod uwagę nie tylko liczebność funkcjonariuszy, ale również ich wyposażenie w środki przymusu bezpośredniego, ich przewaga nad osobami uczestniczącymi w manifestacjach jest niekwestionowalna.

Należy jednak podkreślić, że nawet w przypadkach, w których dochodzi do tłumienia protestów, policjanci powinni stosować tylko i wyłącznie środki adekwatne do sytuacji, którą starają się opanować. Należy zatem przypomnieć, że obowiązkiem funkcjonariuszy Policji jest działanie w sposób proporcjonalny gwarantujący poszanowanie godności ludzkiej oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka.

Zgodnie z ustawą o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, środków przymusu bezpośredniego używa się lub wykorzystuje się je w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia lub wykorzystania, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości.

Tymczasem, w niniejszej sprawie na skutek działania funkcjonariusza Policji zatrzymana doznała złamania ręki, które może potencjalnie skutkować dalej idącymi uszkodzeniami. W tym przypadku należy mówić nie tylko o naruszeniu standardów antytorturowych, ale również o ewentualnej odpowiedzialności karnej funkcjonariusza, o której mowa w art. 157 § 1 Kodeksu karnego. Jeżeli bowiem działanie funkcjonariusza zostanie przez sąd uznane jako nieproporcjonalne i stanowiące przekroczenie przysługujących mu uprawnień, za spowodowanie tzw. średniego uszczerbku na zdrowiu może grozić mu od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

To co najbardziej bulwersujące to fakt, że zatrzymanej nie zagwarantowano również dostępu do pomocy lekarskiej. Należy powiedzieć, że działania opisane przez zatrzymaną, tj. próba wezwania pomocy medycznej, były nie tylko nieskuteczne, ale również spóźnione.

W opisywanej sytuacji pomoc winna być udzielona niezwłocznie, w przypadku odmowy ze strony dyspozytora, funkcjonariusze powinni przewieźć zatrzymaną na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Tymczasem, pierwsze próby wezwania karetki pogotowia, zgodnie z oświadczeniem zatrzymanej, zostały podjęte około pół godziny od zdarzenia.

Bezwzględny obowiązek zapewnienia dostępu do pomocy medycznej w przypadku zastosowania środków przymusu bezpośredniego wynika z art. 36 ust. 1 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego: "W przypadku gdy w wyniku użycia lub wykorzystania środków przymusu bezpośredniego nastąpiło zranienie osoby lub wystąpiły inne widoczne objawy zagrożenia życia lub zdrowia tej osoby, uprawniony udziela jej niezwłocznie pierwszej pomocy, a w razie potrzeby zapewnia wezwanie kwalifikowanej pierwszej pomocy lub podmiotów świadczących medyczne czynności ratunkowe".

Opisywana sprawa została podjęta z urzędu przez Wydział do Spraw Postępowań Organów Ścigania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a sposób jej wyjaśnienia będzie na bieżąco monitorowany.

Ocena działań podejmowanych przez funkcjonariuszy w związku z protestami

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur (KMPT) pragnie wyrazić najwyższe zaniepokojenie eskalacją przemocy ze strony funkcjonariuszy Policji, którzy dokonują zatrzymań w trakcie pokojowych manifestacji organizowanych na terenie całego kraju.

W trakcie wizytacji ad hoc prowadzonych przez KMPT począwszy od 23 października br., zatrzymani regularnie zgłaszają przedstawicielom Mechanizmu naruszenia zarówno obowiązujących przepisów prawa jak i standardów ochrony praw zatrzymanych przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur w kolejnych komunikatach z wizytacji policyjnych miejsc zatrzymań publikowanych na stronie internetowej RPO, wskazuje na działania funkcjonariuszy, które zagrażają życiu i zdrowiu zatrzymanych, a jednocześnie są oczywiście nieproporcjonalne do sytuacji, w której zostały podjęte.

Pomimo początkowego ograniczania się przez Policję do zapewniania bezpieczeństwa uczestnikom pokojowych manifestacji, w trakcie kolejnych protestów następowało stanowcze zaostrzanie działań policjantów, którego ewidentnymi symptomami były coraz liczniejsze zatrzymania, przewożenie zatrzymanych do komend policyjnych w podwarszawskich powiatach (a nawet do komend znajdujących się w strukturze KWP w Radomiu) i utrudnianie dostępu do pomocy prawnej lub powiadomienia osób trzecich o zatrzymaniu. Co więcej do tłumienia protestów używano także gazu łzawiącego (w tym w stosunku do przedstawicieli Sejmu - posłanek Barbary Nowackiej i Magdaleny Biejat), a w trakcie protestu 18 listopada w Warszawie, wykorzystano nieumundurowanych funkcjonariuszy Biura Operacji Antyterrorystycznych,  którzy użyli wobec protestujących pałek teleskopowych.

Należy zwrócić także uwagą na traktowanie osób zatrzymanych w trakcie ich pobytu policyjnych miejscach detencji. Długotrwałe stosowanie kajdanek, umożliwienie skorzystania z toalety dopiero po przeprowadzeniu kontroli osobistej oraz rutynowe stosowanie kontroli osobistych osób zatrzymanych, może stanowić poniżające traktowanie, które podobnie jak tortury oraz nieludzkie traktowanie jest zakazane na mocy art. 40 Konstytucji RP.

Powyższe fakty wskazują w ocenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur na dwa zasadnicze problemy:

  1. Do tłumienia pokojowych manifestacji Policja nie stosuje pokojowych środków służących deeskalacji napięć i zapewnienia bezpieczeństwa ich uczestnikom.
  2. Środki przymusu bezpośredniego wykorzystywane w trakcie protestów społecznych wobec ich uczestników są często nieproporcjonalne do stwarzanego przez te osoby zagrożenia.

Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) podkreśla, że skuteczne zapobieganie torturom i innym formom niewłaściwego traktowania przez funkcjonariuszy Policji wymaga zmiany kultury policyjnej, ukierunkowanej na poszanowanie praw człowieka i reagowania funkcjonariuszy na wszelkie przypadki złego traktowania przez ich współpracowników. Przemoc wobec osób pozostających pod nadzorem Policji powinna być postrzegana jako naruszenie praw człowieka oraz niedopuszczalny brak profesjonalizmu, który ma wpływ na wizerunek całej Policji. Zmiana sposobu myślenia oraz działania w Policji powinna rozpocząć się od konkurencyjnego i rygorystycznego systemu selekcji do służby oraz odpowiedniego wynagrodzenia, które stanowi ważne narzędzie do przyciągnięcia najlepszych kandydatów i utrzymania wysoce kompetentnego personelu [zob. Dwudziesty Ósmy Raport Generalny CPT, CPT/Inf (2019) 9, § 69-71; Raport CPT z wizyty w Polsce, CPT/Inf (2014) 21, § 24].

W podobnym tonie Komitet wypowiedział się także w raporcie z pierwszej wizyty w Polsce typu ad hoc, poświęconej ochronie praw osób zatrzymanych przez policję, która miała miejsce w 2019 r. podkreślając, "że przy dokonywaniu zatrzymania nie należy używać siły większej niż jest to absolutnie konieczne i że stosowanie przymusu po pokonaniu oporu osób zatrzymanych nie ma żadnego uzasadnienia. Jeśli w momencie zatrzymania lub w czasie przebywania osoby zatrzymanej w policyjnym miejscu detencji, konieczne jest zastosowanie kajdanek, nie powinny one być w żadnym wypadku nadmiernie zaciśnięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne".

"Ponadto funkcjonariusze Policji muszą być lepiej wyszkoleni w zakresie zapobiegania i minimalizowania przemocy w kontekście zatrzymania. W przypadkach, w których użycie siły staje się konieczne, muszą oni być w stanie stosować profesjonalne techniki, które w jak największym stopniu zmniejszają ryzyko wyrządzenia szkody osobom, które chcą zatrzymać" [zob. Raport CPT z wizyty w Polsce w dniach 9 – 16 września 2019, CPT/Inf (2020) 3, § 17]

Za szczególnie niepokojącą, w kontekście formułowanego od wielu lat przez KMPT oraz CPT zalecenia stałego podnoszenia profesjonalizmu funkcjonariuszy Policji, uznać należy decyzję Komendanta Głównego Policji o skróceniu programu zawodowego szkolenia policjantów w czasie epidemii [zob. Decyzja Nr 277 Komendanta Głównego Policji z dnia 3 października 2020 r. w sprawie programu szkolenia zawodowego podstawowego realizowanego w warunkach ogłoszonego stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, Dz. Urz. 2020.51]. Zgodnie z Decyzją, szkolenie zawodowe policjantów uległo diametralnemu skróceniu ze 144 do 64 dni. W ramach redukcji godzin szkolenia, skrócono czas przeznaczony na naukę pracy w terenie, przygotowanie i używania broni palnej, praktykę strzelania i używania środków przymusu. O wiele mniej godzin nauki poświęconej podstawowym elementom taktycznego wyszkolenia policjantów.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża pogląd, że nawet ekstraordynaryjne okoliczności, do których bez wątpienia należy zaliczyć stan epidemii, nie powinny uzasadniać podejmowania decyzji, które prowadzą do znacznego pogorszenia przygotowania zawodowego funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obywateli.

Warto również wspomnieć, że na początku października 2020 r zastępca RPO Stanisław Trociuk skierował do Komendanta Głównego Policji Wystąpienie generalne, dotyczące m.in. gwarancji antytorturowych oraz obszarów identyfikowanych przez KMPT jako wymagające poprawy z punktu widzenia ochrony przed nieludzkim i poniżającym traktowaniem (KMP.570.4.2020). Komendant Główny Policji nie odniósł się jednak dotychczas do przedstawionych w piśmie rekomendacji.

Plan awaryjny - jak szukać pomocy, gdy doświadczamy przemocy domowej w pandemii?

Data: 2020-12-11


RPO jest zaniepokojony doniesieniami o nasilającej się w trakcie epidemii koronawirusa fali przemocy domowej. Wystosował list otwarty do osób jej doświadczających oraz ludzi z ich otoczenia. 

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

RPO zaapelował: "Razem powinniśmy stawić czoło temu problemowi. Mimo zagrożenia musimy pozostać wrażliwi na krzywdę innych. Jeśli Twój dom nie jest bezpieczny i obawiasz się, że Twoi bliscy mogą zrobić Ci krzywdę – zwróć się po pomoc. Przemoc ze strony partnera lub innej bliskiej osoby jest przestępstwem. Nikt nie ma prawa bić, grozić, upokarzać ani w żaden inny sposób naruszać praw drugiego człowieka. Prawo i instytucje państwowe są po to, aby nas chronić."

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Serdecznie dziękujęmy Organizacjom społecznym za pomoc w jego opracowaniu oraz wsparcie merytoryczne.

Osobisty plan awaryjny

Jeśli wiesz, że możesz doświadczyć przemocy domowej i obawiasz się, że w czasie epidemii może być trudno uzyskać pomoc, przygotuj osobisty plan awaryjny. 

Jeśli zdarzy się coś złego, będziesz od razu wiedzieć jak zareagować i gdzie pójść.

Twoje bezpieczeństwo to priorytet. 

Nie jesteś winna/y przemocy i są ludzie, którzy chcą Ci pomóc! 

  1. Obserwuj zachowania osoby agresywnej: 

To ważne, żeby wiedzieć, jakie zachowania zapowiadają najgorsze i kiedy sytuacja staje się niebezpieczna dla Ciebie, Twoich najbliższych, dzieci. 

Jeśli awantury, krzyki nasilają się, jeśli coraz częściej słyszysz groźby pod swoim adresem, jeśli doświadczasz przemocy fizycznej np. szarpania, popychania, bicia, czy też zmuszania do seksu – to są sygnały, że przemoc się nasila i narasta. 

  1. Naucz dzieci dbać o bezpieczeństwo: 

Powiedz dzieciom, gdzie mogą szukać pomocy:

  • np. że mogą pukać do zaprzyjaźnionej sąsiada/ki,
  • naucz je numeru alarmowego,
  • porozmawiaj z nimi, że nie są one winne przemocy i kłótni,
  • ustalcie, gdzie znajduje się klucz do domu, jak otworzyć drzwi wejściowe, gdyby coś się stało,
  • upewnij się, że znają adres mieszkania, gdyby musiały wzywać służby. 
  1. Bezpieczne miejsce: 

Zastanów się, gdzie w Twoim domu możesz znaleźć bezpieczne schronienie. 

Ważne, by nie znajdowały się tam żadne niebezpieczne narzędzia.

Unikaj kuchni, garażu, łazienki i innych miejsc, gdzie może być twarda posadzka albo niebezpieczne przedmioty. 

Pod tym linkiem znajdziesz mapę, z oznaczeniami lokalnych organizacji i instytucji, które pomagają osobom doświadczającym przemocy. Jeśli nie znalazłaś na niej placówki w swojej okolicy, zadzwoń do najbliższego Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia telefony znajdziesz tutaj lub lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej.

Skontaktuj się z nimi, zapytaj jak mogą Ci pomóc.  

  1. Bądź przygotowany/a do ucieczki: 

Spakuj wszystko do podręcznej torby, trzymaj ją pod ręką, tak żeby w każdej chwili móc ją zabrać. Lista rzeczy, o których trzeba pamiętać:

  • Ważne dokumenty np. paszport, dowód osobisty 
  • Leki 
  • Telefon 
  • Pieniądze/ karta płatnicza
  • Ładowarka
  • Numery ważnych telefonów 
  • Klucze do domu 
  • Obdukcje lekarskie (jeśli masz) 
  • Numery kont bankowych (zapisane)
  • Bielizna na zmianę 
  • Szczoteczka do zębów 
  • Środki ochronne potrzebne w czasie epidemii: maseczki ochronne, rękawiczki, małe opakowanie płynu do dezynfekcji (jeśli masz je w domu)
  1. W sytuacji zagrożenia: 

Nie uciekaj od dzieci! One także mogą być zagrożone. 

Jeśli nie masz możliwości ucieczki, schowaj się w rogu pokoju. Skul się, osłaniając rękoma twarz i głowę. 

Postaraj się zawsze mieć przy sobie telefon z naładowaną baterią. 

Wzywaj pomocy: 997, 112. 

W telefonie komórkowym numer alarmowy zaprogramuj tak, żebyś mogła/mógł wybrać go jednym klawiszem. Poza telefonem policji warto mieć także pod ręką numery telefonu pogotowia ratunkowego, bliskiej Ci osoby oraz numer telefonu do schroniska, gdzie możesz uzyskać pomoc i wsparcie.  

Jeśli musisz wzywać pomoc w miejscu publicznym, np. na klatce schodowej, zastanów się, czy zamiast wołania o pomoc nie krzyczeć PALI SIĘ! – co może okazać się skuteczniejsze.

Jeśli z interwencją przyjedzie policja, a się boisz o swoje życie i zdrowie, domagaj się, aby sprawca przemocy został zatrzymany na 48 godzin. Zyskasz w ten sposób czas, żeby znaleźć schronienie, uzyskać pomoc. Pamiętaj, że mimo stanu epidemii służby mają obowiązek niezwłocznie reagować na przypadki przemocy domowej! 

  1. Poznaj swoich sojuszników:

Rozmawiaj z rodziną, sąsiadami i znajomymi o sytuacji w Twoim domu.

Opracuj wspólnie z nimi strategię postępowania na wypadek, gdybyś potrzebował/a ich pomocy. Pomocne może się okazać ustalenie słowa awaryjnego – jeśli go użyjesz, będą wiedzieli, że pilnie potrzebujesz pomocy.  

Spróbuj wypełnić poniższą listę, osób do których możesz zadzwonić po wsparcie: 

  • Przyjaciel/ciółka
  • Osoba z rodziny
  • Dzielnicowy/a
  • Zaufany nauczyciel/ka ze szkoły dziecka
  • Zaprzyjaźniony sąsiad/ka
  • Kolega/koleżanka z pracy, któremu ufasz
  • Organizacja społeczna, która Ci pomoże
  • Lekarz/lekarka, który Cię zna
  • (Jeśli masz) Twój prawnik/prawniczka

Więcej szczegółowych informacji oraz przydatne numery telefonów znajdą Państwo w poradniku poniżej.

Zachęcamy również do zapoznania się z:

  • Poradnikiem Centrum Praw Kobiet "Jak uwolnić się z krzywdzącego związku" KLIK
  • Petycją Centrum Praw Kobiet o kompleksowe włączenie kwestii ochrony przed przemocą domową do rozwiązań prawnych regulujących działania w epidemii KLIK
  • Poradnikiem Funkdacji Feminoteka o sytuacji prawnej osób doświadczających przemocy domowej w czasach koronawirusa  KLIK

KGP zbada naruszenie immunitetu posłanki Barbary Nowackiej

Data: 2020-12-10
  • Sprawę użycia gazu pieprzowego wobec posłanki Barbary Nowackiej bada Komenda Główna Policji
  • Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich
  • Według RPO mogło dojść do naruszenia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora

Rzecznik  podjął działania w sprawie kolejnej już w ostatnim czasie interwencji funkcjonariuszy wobec parlamentarzystów – użycia 28 listopada 2020 r. w Warszawie środka przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego miotacza substancji obezwładniających wobec posłanki Barbary Nowackiej. Gazu użyto, gdy pokazywała ona policjantowi legitymację poselską.

Z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, że zakaz zatrzymania, o którym mowa w art. 10 ust. 1 tej ustawy, obejmuje również wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła. Taką formą ograniczenia wolności jest zastosowani środków przymusu bezpośredniego.

Interwencja wobec posłanki Barbary Nowackiej może więc wskazywać na naruszenie  art. 10 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Okoliczności tej interwencji wymagają zatem szczegółowego wyjaśnienia.

Trzeba też zbadać, która z opisanych w art. 11 pkt 1-13 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego przesłanek użycia chemicznego środka obezwładniającego zaktualizowała się w przypadku posłanki Barbary Nowackiej i czy jej zachowanie wyczerpywało znamiona przestępstwa. Tylko takie bowiem zachowanie w świetle ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora uzasadniałoby ograniczenie  nietykalności parlamentarnej.

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o zbadanie postępowania funkcjonariuszy wobec posłanki.

Odpowiedź KSP

Informuję, że:

  • w zakresie użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci chemicznych środków obezwładniających przez funkcjonariusza Oddziału Prewencji Policji w Katowicach, sprawę przekazano Komendantowi Wojewódzkiemu Policji w Katowicach, jako właściwemu przełożonemu, w celu oceny użycia środków przymusu bezpośredniego oraz sposobu realizacji czynności służbowych przez podległych wskazanemu przełożonemu funkcjonariuszy;
  • sprawa użycia chemicznych środków obezwładniających przez funkcjonariusza policji wobec posła na Sejm RP Pani Barbary Nowackiej w dniu 28 listopada 2020 r. w Warszawie, w ramach nadzoru podlega wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w przedmiotowym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji.

II.519.1744.2020

Oni byli zatrzymani. RPO chce dodatkowych wyjaśnień ws. zatrzymania jadących na Strajk Kobiet działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

Data: 2020-12-09
  • Twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję, nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom - pisze RPO do Komendanta Stołecznego Policji
  • Jako zatrzymanie określa się bowiem formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności danej osoby
  • Rzecznik pyta też, do jakich poleceń policji nie stosowały się osoby, wobec których użyto środków przymusu bezpośredniego

Zastępca rzecznika praw obywatelskich Stanisław Trociuk polemizuje z odpowiedzią nadinsp. Pawła Dobrodzieja w tej sprawie.

RPO podjął sprawę zatrzymania 30 października 2020 r. działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Działaczom OZZIP nie przekazano ani podstawy czynności, ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Użyto wobec nich środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu. Po przewiezieniu na policję w Pruszkowie wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po trzech godzinach zostali zwolnieni – bez protokołów zatrzymania ani wyjaśnień co do podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności (art. 41 Konstytucji). I o to spytał szefa stołecznej policji.

Odpowiedź ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy.  Podstawą faktyczną interwencji (wśród nich Marty R.) była „potrzeba dokonania sprawdzenia prewencyjnego, z uwagi na podejrzenie, iż osoby te mogą przewozić niebezpieczne przedmioty, które mogłyby zostać użyte podczas demonstracji w Warszawie”.

Według KSP podstawą faktyczną użycia siły fizycznej oraz kajdanek było „wyegzekwowanie wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez funkcjonariuszy Policji poleceniem oraz potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia”. - Osoby, wobec których podjęto interwencję, poinformowano o jej przyczynach oraz przysługujących uprawnieniach. Nie były one przeszukiwane ani zatrzymane – dodał nadinsp. Dobrodziej.

Osoby te złożyły zażalenie na zatrzymanie do Sądu Rejonowego w Pruszkowie.

Kolejne wystąpienie RPO 

Teraz, w kolejnym wystąpieniu do KSP Rzecznik pyta m.in.:

  • jakie informacje i okoliczności zrodziły podejrzenie o „niebezpiecznych przedmiotach” w świadomości podejmujących te czynności funkcjonariuszy;
  • do jakich poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy nie stosowały się osoby, wobec których była podejmowana interwencja;
  • czy użycie środków przymusu bezpośredniego nastąpiło po uprzednim bezskutecznym wezwaniu osób do zachowania się zgodnego z prawem oraz po uprzedzeniu o zamiarze ich użycia;

Dodatkowe wyjaśnienia niezbędne są w kontekście tego, że - jak stwierdził  Komendant - podstawą faktyczną interwencji wobec osób podróżujących wcale nie była potrzeba czuwania nad bezpieczeństwem i porządkiem ruchu na drogach, a więc ten zakres czynności policji, których następstwem może być żądanie poddania się przez kierującego pojazdem badaniom określonym w Prawie o ruchu drogowym.

Za wewnętrznie sprzeczne RPO uznał stwierdzenie  odpowiedzi, że osoby te nie zostały zatrzymane. W tym kontekście należy wskazać, że przez zatrzymanie określa się formę przymusu polegającą na krótkotrwałym pozbawieniu wolności określonej osoby.  Zwraca się uwagę, że w przypadku zatrzymania chodzi o odebranie osobie jej prawa swobodnego poruszania się, porozumiewania się z innymi oraz o zakaz przyjmowania oraz przekazywania bez zezwolenia uprawnionego organu jakichkolwiek przedmiotów oraz podporządkowanie się jego poleceniom, a także z reguły umieszczenie danej osoby w miejscu odosobnienia.

Osoby, wobec których podjęto interwencję zostały zaś w sposób niewątpliwy pozbawione wolności osobistej, zastosowano przecież wobec nich środki przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek, a następnie doprowadzono na komisariat, gdzie przebywały przez około 3 godziny. Sam zaś Komendant stwierdza w odpowiedzi, że środki te były stosowane w celu potrzeby „zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia.”

A to sama policja zdefiniowała „doprowadzenie” jako pozbawienie wolności osobistej. Z § 1 ust. 3 pkt 3 zarządzenia Nr 360 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2009 r. w sprawie metod i form wykonywania przez policjantów konwojów i doprowadzeń wynika bowiem, że doprowadzenie oznacza zespół czynności związanych z przemieszczaniem się osoby pozbawionej wolności. Stąd też twierdzenie, że osoby, wobec których podjęto interwencję nie były zatrzymane, w sposób oczywisty nie odpowiada faktom zreferowanym przez Komendanta.

Odpowiedź KSP

Interwencja wobec 5 osób w dniu 30 października 2020 r. na autostradzie A2 w rejonie Pruszkowa podjęta zastała na podstawie posiadanych przez Policję informacji o możliwości przewożenia przez nie niebezpiecznych przedmiotów, które mogłyby zostać następnie użyte podczas demonstracji na terenie Warszawy. 

W trakcie interwencji, z uwagi na fakt, że kierujący prowadził pojazd mechaniczny na drodze publicznej, podjęto wobec niego czynności, do których Policja jest uprawniona na podstawie przepisów ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym. Użycie środków przymusu bezpośredniego wobec wymienionych osób nastąpiło po uprzednim bezskutecznym wezwaniu tych osób przez funkcjonariusza Policji do opuszczenia pojazdu oraz ich uprzedzeniu o możliwości użycia tych środków.

Jednocześnie informuję, że przemieszczenie osób do jednostki Policji podyktowane było koniecznością zapewnienia tym osobom bezpieczeństwa oraz poszanowania ich godności osobistej w związku z wykonywanymi czynnościami.

Kwestia doprowadzenia wymienionych osób do jednostki Policji będzie przedmiotem kontroli sądowej, w związku ze złożeniem przez nie zażalenia na zatrzymanie. Z posiadanych informacji wynika, że termin rozpatrzenia zażalenia na zatrzymanie Sąd Rejonowy w Pruszkowie wyznaczył na dzień 26 stycznia 2021 roku.

II.519.1590.2020

Brak kobiet w senackim zespole doradców gospodarczych. Adam Bodnar pisze do marszałka Tomasza Grodzkiego

Data: 2020-12-07
  • Nieobecność kobiet w Zespole Doradców ds. Gospodarczych przy Marszałku Senatu RP utrwala stereotypowe przekonania na temat ról społecznych pełnionych przez kobiety i mężczyzn
  • Nie jest zaś trudno znaleźć wybitne ekspertki i znawczynie tematyki Zespołu, które mogłyby w nim zająć należne im miejsce

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem przyjął wiadomość o braku reprezentacji kobiet w powołanym przez marszałka Tomasza Grodzkiego Zespole Doradców ds. Gospodarczych przy Marszałku Senatu RP.

W piśmie do Marszałka Senatu Adam Bodnar przypomina zobowiązania Polski w krajowym i międzynarodowym porządku prawnym do przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć oraz zapewnienia równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

Nieobecność kobiet w składzie Zespołu utrwala stereotypowe przekonania na temat ról społecznych pełnionych przez kobiety i mężczyzn. Brak ten jest tym bardziej widoczny i niewytłumaczalny, że w życiu publicznym i naukowym nie jest trudno znaleźć wybitne ekspertki i znawczynie tematyki pozostającej w zainteresowaniu Zespołu, które mogłyby zająć należne im miejsce w tym gremium.

Przestrzeganie konstytucyjnej zasady równouprawnienia płci w tym obszarze (art. 33 Konstytucji) jest zagadnieniem, które RPO obserwuje ze szczególną uwagą. Wiele razy występował do organów władzy publicznej co do niesatysfakcjonującej reprezentacji kobiet w procesach decyzyjnych w przestrzeni publicznej.

Kwestia równego traktowania kobiet i mężczyzn, obejmująca bez wątpienia eliminację szkodliwych stereotypów płci, powinna stanowić priorytetowe zadanie władzy publicznej.

Adam Bodnar zwrócił się do Marszałka Senatu  o rozważenie przedstawionych uwag, z uwzględnieniem zobowiązań Polski w krajowym i międzynarodowym porządku prawnym do przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć oraz zapewnienia równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

- Jeśli Pan Marszałek chciałby zainicjować kompleksowe działania, prowadzące do realizacji wartości wynikających z art. 33 Konstytucji RP w sferze życia gospodarczego, służę moją radą i pomocą – dodał RPO.

XI.801.10.2020

RPO wyróżniony w XI edycji konkursu „Białej Wstążki”

Data: 2020-12-04
  • Centrum Praw Kobiet i Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier” zoorganizowały po raz 11. konkurs „Wyróżnienie Białej Wstążki”. 
  • Tegoroczna edycja podsumowuje rok szczególnych wyzwań i zagrożeń dla praw kobiet. 
  • Plebiscyt nagradza mężczyzn, którzy działają na rzecz praw kobiet oraz zwalczają dyskryminację.

Rok 2020 zostanie na długie lata zapamiętany jako data wybuchu ogólnoświatowej pandemii koronawirusa. COVID-19 – niestety zgodnie z przewidywaniami organizacji pomocowych – poskutkował eskalacją przemocy domowej, głównie wobec kobiet i dzieci. Tragiczność ich położenia dodatkowo wzmacniał fakt, że większość instytucji pomocowych pracowała zdalnie, co stanowiło przeszkodę w korzystaniu z ich wsparcia. Dodatkowo w połowie roku polski rząd rozpoczął kampanię zmierzającą do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej (tzw. antyprzemocowej).

Konkurs po raz 11. zorganizowało Centrum Praw Kobiet oraz Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier”. Plebiscyt "Wyróżnienie Białej Wstążki" nagradza mężczyzn, którzy działają na rzecz praw kobiet oraz zwalczają dyskryminację. Pomysłodawcami wyróżnienia są Kazimierz Walijewski i Tomasz Pietrzak. Pomysł „wyróżnienia” nawiązuje do Kampanii Białej Wstążki zainicjowanej w 1991 roku przez grupę mężczyzn w Kanadzie w drugą rocznicę masakry w Montrealu. Przypięta na piersi biała wstążka stała się symbolem sprzeciwu mężczyzn wobec przemocy wobec kobiet.

Wręcznie wyróżnień "Białej Wstążki" w 2020 roku

Tegoroczną galę otworzyła prezeska Fundacji Centrum Praw Kobiet Urszula Nowakowska oraz prezeska Fundacji „Porozumienie Bez Barier” Jolanta Kwaśniewska. Kapituła przyznała 9 wyróżnień oraz jedną nagrodę specjalną.

W kategorii osoba publiczna nagrodę otrzymał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Kazimierz Walijewski, pomysłodawca nagrody, podkreślił, że RPO stanowczo sprzeciwiał się problemowi przemocy ze względu na płeć, alarmował o niewystarczającym wparciu ofiar ze strony państwa oraz o braku spójnej polityki społecznej. Doceniono także zrozumienie, że ofiary nie zawsze są wstanie same stanąć w obronie swoich praw i dlatego tak ważne jest budowanie systemu wsparcia oraz sojusznictwa.

Rzecznik podziękował za wyróżnienie, które jest dla niego kolejnym pretekstem do zastanowienia się co jeszcze możemy zrobić dla przeciwdziałania przemocy domowej. Przed nami ważna batalia o zmianę definicji gwałtu, chcielibyśmy dodatkowo promować uszczelnienie systemu ochrony ofiar np. przez zwiększenie liczby domów pomocy dla kobiet w ciąży lub kobiet z małymi dziećmi – powiedział RPO i wskazał na zagrożenia, z którymi dalej musimy się w Polsce mierzyć. Przykładem była sytuacja w Zakopanym, które od lat kontestuje narzędzia służące zwalczaniu przemocy, a także tykającą bombę, czyli groźbę wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej. Nadal jest wiele do zrobienia podsumował Adam Bodnar.

- Czasami mi się wydaje, że w Polsce przerobiliśmy problem mówienia o równości płci, przemocy domowej, a potem następują wydarzenia, które całkowicie przewartościowują moje przemyślenia na ten temat. Wakacyjna dyskusja o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej pokazała, że wzrasta świadomość społeczna, że uczymy się jak komunikować problem przemocy. A potem czytam informacje o powołaniu Rady Gospodarczej przy Senacie, która składa się tylko i wyłącznie z mężczyzn, podłamało mnie to w tym tygodniu. Art. 33 Konstytucji wprost mówi o równości płci również w życiu gospodarczym, a widzimy tutaj całkowity brak reprezentacji kobiet. Oczywiście to nie jest tak drastyczny problem jak przemoc, jak trauma, ale takie sytuacje to pewne punkty symboliczne, który wyznaczają, ile jeszcze mamy do zrobienia w walce o równość płci – skonstatował Rzecznik.

W kategorii organy ścigania zostali wyróżnieni:

  • młodszy aspirant Bartosz Kopi, który wykazuje olbrzymi szacunek i zaangażowanie w obszarze przeciwdziałania przemocy domowej, osoby, z którymi pracował mogą liczyć na olbrzymie wsparcie oraz pomoc.
  • Młodszy aspirant Jakub Stępień, który z wielkim szacunkiem i oddaniem dba o bezpieczeństwo osób doświadczających przemocy domowej, wyróżnia się wiedzą o mechanizmach prawnych oraz procedurze Niebieskiej Karty.

Nagrodzonym mężczyzną w kategorii osoba prywatna został w 2020 roku Marcin Anaszewicz, od lat zaangażowany w walkę o prawa kobiet, równość oraz przeciwdziałanie przemocy.
- Przemoc wobec kobiet to nie jest ich problem – to mężczyźni mają tutaj pole do zmiany, do działania – podkreślił laureat.

Wyróżnienie „Białej Wstążki” za działalność w obszarze wymiaru sprawiedliwości dostał Piotr Iwanicki – radca prawny wspierająca osoby wykluczone, kobiety, osoby LGBTQIA, angażujący się w sprawy trudne, wymagające, pro bono, który otwarcie mówi o tym, że patriarchat jest źródłem przemocy oraz Laszlo Schlesinger – toruński adwokat znany z prowadzenia pro bono skomplikowanych spraw o przemoc domową, dyskryminację czy prawa aktywistek, laureat który - jak podkreśliła Kapituła - wyróżnia się niezwykłym wspieraniem kobiet i dzieci.

Adam Kuczyński otrzymał wyróżnienie w kategorii instytucje i organizacje pomocowe. Laureat jest radcą prawnym i feministą pomagającym pro bono kobietom doświadczającym przemocy domowej oraz seksualnej, wsłuchując się w potrzeby klientek zwalcza kulturę gwałtu i zapewnia empatyczne, całościowe wsparcie dla pokrzywdzonych.

W kategorii pracodawca – sponsor nagrodę otrzymała Fundacja Zurich, która angażuje się we wsparcie dla grup wykluczonych, a także angażuje się we wsparcie działalność Centrum Praw Kobiet, w tym wolontariat pracowniczy oraz pomoc materialną i rzeczową. Wyróżnienie specjalne otrzymał Daniel Labuda z Fundacji.

Albert Stęclik otrzymał wyróżnienie w kategorii media. Założyciel agencji Dziadek do Orzechów, która w odważny i kreatywny sposób wspiera Centrum Praw Kobiet. Dba o tworzenie pomysłowych i mądrych kampanii społecznych zwiększających społeczną świadomość o przemocy domowej oraz przemocy ze względu na płeć.

Serdecznie gratulujemy nagrodzonym oraz zachęcamy wszystkich do dalszego angażowania się w działania na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej oraz ze względu na płeć.

***

Jeśli doświadcasz przemocy domowej w epidemii koronawirusa i nie wiesz do kogo się zwrócić - skorzystaj z opracowanego przez BRPO i organizacje pozarządowe poradnika Plan Awaryjny. Znajdziesz go pod tekstem. Przypominamy, że od końca listopada 2020 policja może nakazać agresorowi, osobie stosującej przemoc natychmiastowe opuszczenie mieszkania.

Jeśli wiesz, że ktoś w Twoim otoczeniu doświadcza przemocy domowej - reaguj! Obojętność zabija!

Jeśli doświadczasz przemocy domowej - są ludzie, którzy Ci pomogą. Przemoc domowa to przestępstwo, zadbaj o swoje bezpieczeństwo.

KGP wyjaśnia interwencję policjantów w cywilu podczas protestu 18 listopada w Warszawie

Data: 2020-12-04
  • Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji wyjaśnia stosowanie środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych policjantów w okolicach pl. Powstańców Warszawy 18 listopada 2020 r.
  • W tym trybie jest też badane użycie przemocy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
  • Tak Komendant Stołeczny Policji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, poważnie zaniepokojonemu tymi incydentami

Nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących 18 listopada w Warszawie. Ponadto policjant użył przemocy wobec wicemarszałka Sejmu.

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestu, m.in. w rejonie ronda de Gaulle'a oraz ulic Wareckiej i Wilczej.

Poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje, w tym zwłaszcza:  

Odpowiedź KSP

Informuję, że sprawy dotyczące:

  • stosowania środków przymusu bezpośredniego przez nieumundurowanych policjantów realizujących czynności w okolicach pl. Powstańców Warszawy, podczas operacji policyjnej kryptonim „LISTOPAD 4" w dniu 18 listopada 2020 r.;
  • czynności służbowych podjętych wobec Wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego przed Sejmem RP przy ul. Wiejskiej w Warszawie w dniu 18 listopada 2020 r.

w ramach nadzoru podlegają wyjaśnieniu przez Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji, w związku z powyższym pytania w tym zakresie należy kierować do Komendy Głównej Policji.

Jednocześnie informuje, że w wyniku działań prowadzonych w dniu 18 listopada 2020 r. podczas operacji policyjnej kryptonim „LISTOPAD 4" funkcjonariusze policji

Wylegitymowali 745 osób.

  • 633 w związku z popełnieniem wykroczenia ( w tym 3 nieletnich):

wobec 24 osób zastosowali postępowanie mandatowe,

  • sporządzili 550 notatek dotyczących skierowania do sądów wniosków o ukaranie za popełnione wykroczenie,
  • wobec 56 osób zastosowali, na podstawie art. 41 kw, środek oddziaływania wychowawczego w postaci pouczenia w związku z popełnionym wykroczeniem.

Zatrzymali 21 osób, z czego:

  • 13 osób na podstawie art. 244 § 1 kpk - jako osoby podejrzane o dokonanie przestępstw z art. 226 § 1 kk i art. 222 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk, art. 222 § 1 kk i art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1, art. 254 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk, art. 224 § 1 kk, art. 108 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,
  • 8 osób w związku z popełnionym wykroczeniem, z czego: 3 osoby na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji; 5 osób no podstawie art. 45 § 1 kpów.

Wobec 272 osób sporządzono notatki urzędowe do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Przedmiotowe notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji. Wobec 13 osób zatrzymanych na podstawie art. 244 §1 kpk w KRP Warszawa I prowadzone są postępowania przygotowawcze.

W żadnym przypadku nie przekroczono czasu zatrzymania wynikającego z art. 46 § 6 kpów i art. 248 kpk.

W Komendzie Stołecznej Policji nie odnotowano wpływu zażaleń na zatrzymanie złożonych przez osoby zatrzymane w dniu 18 listopada 2020 r.

Informuję, że Komenda Stołeczna Policji przekazuje informacje, którymi dysponuje w zakresie złożonych zażaleń na zatrzymania oraz zapadłych w tych sprawach rozstrzygnięć. Jednakże osoby zatrzymane mają uprawnienia do składania tego typu zażaleń do sądów bezpośrednio, a rozstrzygnięcia sądów wpływają do organu Policji w różnym czasie, stąd informacje te są często niepełne.

Biorąc powyższe pod uwagę proszę, aby w przedmiotowej sprawie, a także w przypadku tego typu pytań, w przyszłości zapytania te były kierowane wyłącznie do Sądów nie do Policji. Sądy podlegają pod inny resort administracji rządowej niż Policja podległa Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji.

II.519.1694.2020

„Nie byli zatrzymani”. Policja o zatrzymaniu jadących na Strajk Kobiet działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza

Data: 2020-12-04
  • Policja zatrzymała i zakuła w kajdanki działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących w październiku do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Według RPO należy zbadać, czy doszło do pozbawienia wolności – o co spytał Komendanta Stołecznego Policji
  • Odpowiedź ograniczyła się do opisu stanu faktycznego i podstaw czynności funkcjonariuszy
  • Według KSP osoby te „nie były zatrzymane”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania 30 października 2020 r. działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Jak wynika z informacji mediów, było to trzecie zatrzymanie tego samochodu w drodze z Poznania do Warszawy. Działaczom OZZIP nie przekazano ani podstawy czynności, ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Zostały wobec nich użyte środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie wszyscy zostali przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy ani protokołów zatrzymania, ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych. Nie ulega wątpliwości, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności (art. 41 Konstytucji).

Odpowiedź nadinsp. Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji

Podstawą faktyczną interwencji Policji wobec 5 osób podróżujących w dniu 30 października 2020 r. autostradą A2 w rejonie Pruszkowa (wśród nich Marty R.) była potrzeba dokonania sprawdzenia prewencyjnego, z uwagi na podejrzenie, iż osoby te mogą przewozić niebezpieczne przedmioty, które mogłyby zostać użyte podczas demonstracji w Warszawie.

Podstawą prawną przeprowadzenia tych czynności był art. 15 ust. 1 pkt 9 ustawy o Policji.

Podstawą faktyczną użycia wobec tych osób środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek było wyegzekwowanie wymaganego prawem zachowania zgodnie z wydanym przez funkcjonariuszy Policji poleceniem oraz potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia.

Podstawą prawną użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek były art. 11 pkt 1 i 9, art. 14 ust. 1, art. 15 ust. 1 i art. 15 ust. 6. ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

Podstawą prawną przeprowadzenia badania stanu trzeźwości był art. 129 ust. 2 pkt 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, a podstawą prawną przeprowadzania badań kierującego pojazdem pod kątem zawartości środków odurzających w ślinie był art. 129 j ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz § 2 ust. 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 16 lipca 2014 r., w sprawie wykazu środków działających podobnie do alkoholu oraz warunków i sposobu.

Osoby, wobec których podjęto interwencję, poinformowano o jej przyczynach oraz przysługujących uprawnieniach. Nie były one przeszukiwane ani zatrzymane.

Przemieszczające się pojazdem osoby złożyły zażalenie na zatrzymanie. W dniu 10 listopada 2020 r. zażalenie zostało przekazane do Sądu Rejonowego w Pruszkowie celem rozpatrzenia. Wyznaczone na dzień 27 listopada 2020 r. posiedzenie sądu dotyczące rozpatrzenia przedmiotowego zażalenia zostało odwołane. Nie wyznaczono nowego terminu posiedzenia sądu w tej sprawie.

II.519.1590.2020

Panel ekspercki w ramach #16 dni Akcji Przeciwko Przemocy

Data: 2020-12-03

W ramach 29. światowej Kampanii #16Dni Akcji Przeciwko Przemocy ze względu na Płeć (25.11–10.12) i obchodów Międzynarodowego Dnia Osób z Niepełnosprawnościami (3.12) fundacja Autonomia, wraz z krajowymi Partnerkami i Ambasadorkami europejskiego projektu “Nie znaczy nie – przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet z niepełnosprawnościami”, organizuje panel ekspercki dotyczący przemocy wobec kobiet z niepełnosprawnościami oraz empowermentu/upełnomocnienia jako strategii zapobiegania i przeciwdziałania.

Panel on line, pod patronatem RPO, ma tytuł:  “Silniejsze i bezpieczniejsze! Jak ludzie, organizacje i instytucje mogą skuteczniej zapobiegać i reagować na przemoc wobec kobiet z niepełnosprawnościami”.

W dyskusji wezmą udział:

Monika Wiszyńska - Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

Magda Szarota - Feminist Alliance for Rights / Center for Women's Global Leadership / Inicjatywa Kolektyw Art.6

Katarzyna Żeglicka - Inicjatywa Kolektyw Art. 6 / fundacja Autonomia, trenerka w projekcie “Nie znaczy nie”

Katarzyna Bierzanowska - Inicjatywa Pełnoprawna, Inicjatywa Kolektyw Art.6

Ewa Rutkowska - Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej / trenerka w projekcie “Nie znaczy nie”

Nie dostała propozycji pracy w KOWR, bo była na urlopie macierzyńskim. Sąd przywrócił ją do pracy po apelacji jej i RPO

Data: 2020-12-02
  • Sąd prawomocnie przywrócił do pracy pracownicę, której umowa o pracę wygasła podczas urlopu macierzyńskiego, wobec braku propozycji zatrudnienia jej w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa
  • Taki wyrok zapadł wskutek apelacji powódki i Rzecznika Praw Obywatelskich

RPO krytycznie oceniał nadużywanie ustawowego wygaszania stosunków pracy przy przekształceniach urzędów publicznych. Po 2015 r. uczyniono tak m.in. ze służbą cywilną, Biurem Trybunału Konstytucyjnego, służbą celną i administracją rolną.

Oznaczało to pozbawienie praw, które chronią pracowników sumiennie i starannie wykonujących obowiązki, przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych. Dotyczyło to także pracowników podlegających szczególnej ochronie związanej z rodzicielstwem, przynależnością do związków zawodowych lub ochroną przedemerytalną. 

Dlatego, gdy do Rzecznika wpłynęła skarga pracownicy Agencji Rynku Rolnego na wygaśnięcie stosunku pracy w okresie jej pobytu na urlopie rodzicielskim, RPO zgłosił udział w postępowaniu przed sądem pracy I instancji z pozwu skarżącej. Sąd oddalił powództwo.

W wyniku wniesienia apelacji przez powódkę oraz RPO Sąd Okręgowy zmienił  wyrok i przywrócił powódkę do pracy w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa w Warszawie na poprzednich warunkach pracy i płacy, obowiązujących w okresie zatrudnienia w ARR.

Powódka była zatrudniona w Agencji na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony w pełnym wymiarze czasu pracy. Od pierwszych dni lutego 2017 r. powódka przebywała na urlopie macierzyńskim. Na mocy art. 51 ust. 7 pkt 3 ustawy z  10 lutego 2017 r. Przepisy wprowadzające ustawę o KOWR, umowa o pracę powódki z ARR wygasła 31 sierpnia 2017 r., ponieważ powódce nie zaproponowano zatrudnienia w KOWR w Warszawie. W maju 2017 r. powódka ponowiła wniosek o ponowne zatrudnienie, wskazując na swoje kwalifikacje zawodowe. W odpowiedzi otrzymała pismo Pełnomocnika do spraw utworzenia KOWR, w którym wskazano, że wniosek  nie może zostać uwzględniony przede wszystkim z uwagi na ograniczone możliwości finansowe KOWR.

W uzasadnieniu apelacji Rzecznik wskazał w szczególności na brak jakichkolwiek kryteriów wyboru pracowników do nawiązania nowego stosunku pracy, które byłyby wyrażone przepisami ustawy Przepisy wprowadzające ustawę o KOWR oraz które miałyby decydować o zaproponowaniu zatrudnienia jednej grupie pracowników z pominięciem kolejnej.

Tym samym decyzja Pełnomocnika ds. KOWR była arbitralna i pozbawiona uzasadnienia. Nie można było zatem wykluczyć, że   przyczyny niezłożenia powódce propozycji zatrudnienia w KOWR pozostawały wyłącznie w związku z przebywaniem na urlopie rodzicielskim.

Funkcją art. 177 § 1 k.p. jest ochrona macierzyństwa, rozumianego nie tylko w ujęciu indywidualnym, ale przede wszystkim społecznym. W ocenie Rzecznika trudno przyjąć, aby realizacja tak rozumianego celu, mająca oparcie w art. 18 i art. 71 ust. 2 Konstytucji, mogła zostać zniesiona w drodze wygaśnięcia stosunku pracy przy reformie administracji publicznej.

Odmowa dalszego zatrudnienia powódki może być oceniona jako przejaw sprzecznej z art. 32 i 33 Konstytucji dyskryminacji, niezwiązanej z aktem wygaśnięcia stosunku pracy z mocy prawa, lecz z przejawem woli nowego pracodawcy wyrażającej się w niezaproponowaniem powódce dalszego zatrudnienia.

Rzecznik uzasadnił w szczególności zarzut naruszenia art. 10 dyrektywy Rady nr 92/85/EWG z 19 października 1992 r. w sprawie wprowadzenia środków służących wspieraniu poprawy w miejscu pracy bezpieczeństwa i zdrowia pracownic w ciąży, pracownic, które niedawno rodziły i pracownic karmiących piersią - w związku z art. 91 ust. 3 Konstytucji poprzez błędne uznanie, że przepisy dyrektywy nie podlegają bezpośredniemu stosowaniu w przypadku błędnej implementacji jej przepisów przez ustawodawcę krajowego. Tymczasem w przypadku spraw z udziałem podmiotów o charakterze publicznym nie ulega wątpliwości, że sąd państwa członkowskiego obowiązany jest odmówić zastosowania przepisu sprzecznego z postanowieniami wtórnego prawa Unii Europejskiej, a to art. 51 ust. 7 ustawy – przepisy wprowadzające ustawę o KOWR.  

W opinii Rzecznika nieprzedstawienie powódce propozycji zatrudnienia w nowej instytucji i  doprowadzenie do wygaśnięcia jej umowy o pracę pozostawało także w sprzeczności z wiążącymi Polskę postanowieniami art. 8 pkt 2 Europejskiej Karty Społecznej.

III.7043.99.2017

Min. Konrad Szymański o pojęciu „gender equality”:  niejasne znaczeniowo

Data: 2020-12-01
  • Ze względu na sformułowanie „gender equality” przedstawiciel Polski w Radzie Unii Europejskiej nie poparł konkluzji prezydencji dotyczących „Karty praw podstawowych w kontekście sztucznej inteligencji i zmian cyfrowych”
  • Według Rzecznika Praw Obywatelskich stawia to pod znakiem zapytania determinację Polski w zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć
  • Spytał o sprawę ministra ds. Unii Europejskiej Konrada Szymańskiego, który odpowiedział, że pojęcie „gender equality” jest niejasne znaczeniowo

RPO Adam Bodnar ze zdziwieniem przyjął wiadomość o braku poparcia przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej w Radzie Unii Europejskiej dla konkluzji prezydencji dotyczących „Karty praw podstawowych w kontekście sztucznej inteligencji i zmian cyfrowych” ze względu na użyte w nim sformułowanie „gender equality” (równości płci).

Strona polska uzasadniła takie swoje stanowisko niewystępowaniem pojęcia „gender” ani na gruncie traktatów stanowiących podstawę Unii, ani Karty praw podstawowych UE oraz jego oceną jako znaczeniowo niejasnego.

Tymczasem konkluzje prezydencji potwierdzają przywiązanie państw członkowskich UE (wszystkich, poza Polską) do zakazu dyskryminacji z jakiekolwiek przyczyny, wyrażonego w art. 21 Karty praw podstawowych UE, a także zobowiązanie przystąpienia UE do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, zgodnie z art. 6 ust. 2 TUE.

Odwołują się również do współpracy UE z Radą Europy w propagowaniu równości płci (ang. gender equality) i praw kobiet oraz w zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Potwierdzają wreszcie konieczność uwzględnienia zasady równości w dyskusji na temat sztucznej inteligencji, w odniesieniu do równości płci, odwołując się do opinii „AI – opportunities and challenges for gender equality” Komitetu Doradczego ds. Równości Szans dla Kobiet i Mężczyzn  – gremium doradczego Komisji Europejskiej, w skład którego wchodzą także przedstawiciele RP.

Brak  Polski w gronie państw UE to deklarujących negatywnie rzutuje na masz wizerunek jako państwa ceniącego normatywny standard równości płci, podniesiony na poziomie UE  do rangi wartości, celu i zasady ogólnej prawa. Może też być odczytany jako niepokojący komunikat dla osób, których te działania mają dotyczyć, a więc w szczególności kobiet. A zasada równości, w tym równość kobiet i mężczyzn, jest jednym z filarów aksjologicznych Unii Europejskiej.

Kwestionowane przez Polskę pojęcie „gender”, a wraz z nim „gender equality”, jest powszechnie stosowane zarówno w języku prawnym, jak i prawniczym. Pojęciem tym na określenie „równości/równouprawnienia płci”, a więc synonimu „równości kobiet i mężczyzn”, posługują się źródła prawa unijnego

Odmienna i odosobniona ocena pojęcia „gender” w perspektywie prawa unijnego, prezentowana przez stronę polską podczas prac Rady UE, stawia pod znakiem zapytania determinację Rzeczypospolitej Polskiej w zwalczaniu dyskryminacji ze względu na płeć i kreowaniu polityk zapewniających równość de iure i de facto kobiet i mężczyzn, stanowiącej jeden z głównych celów UE.

A dążenie do równouprawnienia płci w pełni wpisuje się także w wartości polskiej Konstytucji, a zatem kwestionowanie tego pozostaje niezrozumiałe i wywołuje niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich jako niezależnego organu ds. równego traktowania.

Odpowiedź ministra Konrada Szymańskiego

W odpowiedzi na pismo z 5 listopada br. dotyczące projektu Konkluzji dotyczących Karty praw podstawowych w obszarze sztucznej inteligencji i zmian cyfrowych uprzejmie informuję, że stanowisko wobec tego projektu konkluzji zostało zaprezentowane przez Polskę zgodnie z przyjętymi przez Komitet do Spraw Europejskich instrukcjami na posiedzenia Komitetu Stałych Przedstawicieli COREPER 2 w dniach 7 i 21 października 2020 r.

Zgodnie z powyższym stanowiskiem, rząd RP sprzeciwił się stosowaniu w punkcie 2 projektu Konkluzji wyrażenia „gender equality”, ponieważ pojęcie to jest niejasne znaczeniowo. Brak jego definicji i jednoznacznego rozumienia dla wszystkich państw członkowskich może sprawiać, że pojęcie będzie podlegać ewolucji, implikując dalsze problemy semantyczne.

RP stoi na stanowisku, że dokumenty unijne powinny opierać się na terminologii przyjętej w prawie pierwotnym, takim jak „equality between women and men”. Ani Traktaty, ani Karta praw podstawowych UE nie posługują się pojęciem „gender”. Art. 2 i 3 ust. 3 TUE wprost odwołują się do równości kobiet i mężczyzn („equality between women and men”), podobnie jak art. 23 wspomnianej Karty praw podstawowych.

XI.815.52.2020

Naruszenie immunitetu Barbary Nowackiej. RPO prosi policję o zbadanie działań funkcjonariuszy

Data: 2020-12-01
  • Okoliczności użycia gazu pieprzowego wobec posłanki Barbary Nowackiej wymagają szczegółowego wyjaśnienia
  • Mogło to bowiem naruszać ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do Komendanta Stołecznego Policji

RPO podjął działania w sprawie kolejnej już w ostatnim czasie interwencji funkcjonariuszy wobec parlamentarzystów – użycia 28 listopada 2020 r. w Warszawie środka przymusu bezpośredniego w postaci ręcznego miotacza substancji obezwładniających wobec posłanki Barbary Nowackiej. Z przekazów mediów wynika, że gazu użyto, gdy pokazywała ona policjantowi legitymację poselską.

Z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, że zakaz zatrzymania, o którym mowa w art. 10 ust. 1 tej ustawy, obejmuje również wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła. Taką formą ograniczenia wolności jest zastosowani środków przymusu bezpośredniego.

Interwencja wobec posłanki Barbary Nowackiej może więc wskazywać na naruszenie  art. 10 ust. 2 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Okoliczności tej interwencji wymagają zatem szczegółowego wyjaśnienia.

Trzeba też zbadać, która z opisanych w art. 11 pkt 1-13 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego przesłanek użycia chemicznego środka obezwładniającego zaktualizowała się w przypadku posłanki Barbary Nowackiej i czy jej zachowanie wyczerpywało znamiona przestępstwa. Tylko takie bowiem zachowanie w świetle ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora uzasadniałoby ograniczenie  nietykalności parlamentarnej.

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o zbadanie postępowania funkcjonariuszy wobec posłanki Barbary Nowackiej.

II.519.1744.2020
 

Wielka skala zatrzymań oraz wniosków policji po proteście 24 października

Data: 2020-11-30
  • 278 osób zatrzymała policja po protestach społecznych 24 października 2020 r. w Warszawie. Niemal 250 zarzucono przestępstwa, m.in. czynnego udziału w zbiegowisku
  • Wylegitymowano w sumie 948 osób, a wobec 711 sporządzono notatki dla sanepidu, który może nałożyć kary pieniężne za nieprzestrzeganie obostrzeń podczas pandemii
  • Zarazem wszczęto postępowanie wobec braku reakcji funkcjonariuszy na zepchnięcie kobiety ze schodów kościoła św. Krzyża 25 pażdziernika

Takie m.in. informacje Komenda Stołeczna Policja przekazała Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

RPO poprosił  policję o wyjaśnienia  w sprawie jej działań podczas   protestów społecznych w Warszawie i innych miastach 24 i 25 października. 

Pytał m.in. o powód braku reakcji funkcjonariuszy, gdy protestującą kobietę pod kościołem Św. Krzyża ściągnięto ze schodów, a do której trzeba było wezwać pogotowie.

Prosił też o wyjaśnienie, czy policja może korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowaną przez nich przemoc.

Chciał  też znać szczegóły interwencji 24 października 2020 r. wobec demonstrujących na pl. Defilad  w związku z wydarzeniem "Międzynarodowy Marsz o Wolność".

Odpowiedź komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

24 października 2020 roku zabezpieczenie protestów i zgromadzeń na terenie m. st. Warszawy odbywało się w ramach operacji policyjnej.

Protest z 24 października "Międzynarodowy Marsz o Wolność"

Około godz. 11.00 w rejonie pl. Defilad zgromadziło się około 6000 osób. Wobec osób, które nie stosowały się do obostrzeń wynikających z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, policjanci podejmowali czynności legitymowania.

Około godz. 11.25 w trakcie czynności zatrzymania jednej z osób, zgromadzone osoby próbowały siłą uwolnić zatrzymanego oraz skandowały hasła „ZOMO". Za pomocą urządzeń nagłaśniających Policja kierowała do zgromadzonych komunikaty wzywające do przestrzegania obostrzeń związanych z pandemią COVID-19, zachowania zgodnego z prawem, nieatakowania policjantów. Nadano również komunikaty wzywające do opuszczenia rejonu pl. Defilad przez osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także przedstawicieli mediów, kobiety w ciąży oraz kobiety z dziećmi. Ponadto informowano, że w przypadku niepodporządkowania się poleceniom Policja podejmie działania, w tym także zatrzymania prewencyjne.

Zgromadzone osoby nie reagowały na wydawane komunikaty, wobec czego około godz. 13.15 policjanci przystąpili do prewencyjnego zatrzymania. W tym czasie zgromadzone osoby zaczęły napierać na kordony policjantów. Jeden z uczestników nielegalnego zgromadzenia wspiął się na dach radiowozu oznakowanego marki Mercedes Sprinter, a następnie przeskoczył po dachach kolejnych pojazdów służbowych, czym dokonał uszkodzenia mienia, w postaci 7 pojazdów służbowych. Sprawca został zatrzymany.

W związku z naruszeniem porządku prawnego policjanci w indywidualnych przypadkach jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego. Osoby atakujące policjantów były zatrzymywane.

Około godz. 13.30 grupa około 500 osób przeszła ulicami w rejon ul. Nowogrodzkiej, a następnie w kierunku Ronda Zawiszy i dalej Al. Jerozolimskimi przemieściła się po obu nitkach jezdni w rejon Ronda Czterdziestolatka, gdzie w kierunku policjantów zgromadzone osoby rzucały niebezpieczne przedmioty - kamienie, szklane butelki. Następnie zgromadzone osoby rozbiegły się w różnych kierunkach.

Należy podkreślić, iż w trakcie przemarszu grupy osób, na Al. Jerozolimskich jak i ulicach przyległych odbywał się ruch kołowy, w związku z czym osoby przemieszczające się stwarzały realne zagrożenie dla życia i zdrowia uczestników zgromadzenia jak i osób postronnych.

Następnie około godz. 15.30 w rejonie pl. Defilad zebrało się około 1000 osób, które wyszły na jezdnię Al. Jerozolimskich i rozpoczęły przemarsz w kierunku dzielnicy Ochota. Na wysokości Dworca PKP Warszawa Śródmieście, w poprzek Al. Jerozolimskich, ustawiony została kordon policyjny celem uniemożliwienia niekontrolowanego przemieszczania się zbiegowiska i skierowania przemieszczającej się grupy osób na chodniki. W tym czasie w kierunku policjantów zgromadzeni rzucali niebezpieczne przedmioty m.in. kamienie, szklane butelki.

W związku z powyższym podjęto działania w celu zatrzymania najbardziej agresywnie zachowujących się osób. Policjanci w indywidualnych przypadkach wobec najbardziej agresywnych osób używali środków przymusu bezpośredniego.

W trakcie prowadzonych działań do osób uczestniczących w zbiegowisku Policja kierowała komunikaty wzywające do zachowania się zgodnego z prawem.

Około godz. 16.00 grupa około 300 osób przemieszczając się ul. Marszałkowską i pl. Bankowym nawoływała do przejścia w rejon ul. Mickiewicza. W trakcie przemarszu ruch kołowy odbywał się zarówno na ul. Marszałkowskiej jak i na ulicach przyległych. W rejonie pl. Bankowego osoby zgromadzone rzucały w kierunku policjantów, kamienie, butelki, środki pirotechniczne jak i inne niebezpieczne przedmioty. Do zgromadzonych osób kierowano komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem.

Policjanci mając na uwadze konieczność przywrócenia naruszonego porządku prawnego przystąpili do działań rozpraszających oraz zatrzymywania osób zachowujących się agresywnie. Funkcjonariusze Policji używali w indywidualnych przypadkach prawnie przewidziane środki przymusu bezpośredniego. Agresywnie uczestnicy zgromadzenia dążyli do konfrontacji z policjantami stwarzając realne zagrożenie życia i zdrowia policjantów. Wobec powyższego policjanci użyli granatów hukowo-błyskowych i hukowo-błyskowo-gazowych. Podjęte działania odniosły pożądany skutek, a agresywnie zachowujący się uczestnicy nielegalnego zbiegowiska zostali zatrzymani.

W wyniku użycia wymienionych środków przymusu bezpośredniego, żaden z uczestników nielegalnego zgromadzenia nie zgłosił potrzeby udzielenia mu pomocy medycznej.

Podczas realizowanych działań doszło do zbiorowego naruszenia porządku prawnego poprzez wielokrotne blokowanie pasów drogi, rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami w kierunku funkcjonariuszy Policji oraz używanie środków pirotechnicznych. W indywidualnych przypadkach policjanci używali prawnie przewidzianych środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, pałek służbowych, ręcznych miotaczy substancji obezwładniających, kajdanek oraz granatów hukowo-błyskowych i hukowo-błyskowo-gazowych.

Wykorzystywane w tym dniu przez funkcjonariuszy Policji wymienione środki przymusu bezpośredniego zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia. Policjanci wybierali środki o możliwie jak najmniejszej dolegliwości, na podstawie uprawnień do zastosowania środków przymusu bezpośredniego określonych w art. 11 cytowanej ustawy. Stopień natężenia użycia wskazanych środków przymusu bezpośredniego zależał od zachowania osób, wobec których były one użyte, a policjanci zaprzestawali używania środków przymusu bezpośredniego po osiągnięciu celu ich użycia.

Protest z 24 października wobec decyzji TK ws. aborcji

W zakresie protestu z 24 października 2020 roku odbywającego się na ul. Nowogrodzkiej z przejściem przed Trybunał Konstytucyjny informuję, że około godz. 10.45 przed siedzibą partii Prawo i Sprawiedliwość pojawiły się pierwsze grupy osób z transparentami. Zebrane osoby uczestniczące w zgromadzeniu spontanicznym zachowywały się spokojnie, stosowały się do poleceń policji.

Do zebranych osób kierowano komunikaty głosowe informujące o obowiązku przestrzegania postanowień rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Uczestnicy stosowali się do zaleceń związanych z obostrzeniami wynikającymi z cytowanego rozporządzenia.

Około godz. 12.40 uczestnicy przeszli ulicami Warszawy w kierunku siedziby Trybunału Konstytucyjnego. W punkcie kulminacyjnym w przemarszu uczestniczyło około 600 osób. O godz. 13.45 zgromadzenie dotarło przed Trybunał Konstytucyjny przy Al. Szucha. Około godz. 14.15 zgromadzenie zakończyło się, a uczestnicy rozeszli się.

Podczas działań policyjnych realizowanych na terenie Warszawy w dniu 24 października 2020 roku, w związku z protestem związanym z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, zatrzymano łącznie 278 osób, w tym:

  • 248 osoby podejrzane o popełnienie przestępstw określonych w art. 254 § 1 k.k., i innych, a podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 244 § 1 k.p.k.,
  • 1 osobę podejrzaną o popełnienie wykroczenia, której podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 45 § 2 k.p.w.,
  • 29 osób, które w sposób oczywisty i bezpośredni stwarzały zagrożenia dla zdrowia ludzkiego, podstawę prawną zatrzymania stanowił przepis art. 15 ust. 1 pkt 3 ustawy o Policji.

Osoby zatrzymane były doprowadzone do Pomieszczeń dla Osób Zatrzymanych w komendach rejonowych i powiatowych garnizonu stołecznego Policji oraz Komendy Stołecznej Policji (za wyjątkiem Komendy Rejonowej Policji Warszawa I i V), jak również do Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce i Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach oraz do Komendy Powiatowej Policji w Płońsku, Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie, Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie, Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku, Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie i Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie. Osoby zatrzymane, po wykonaniu z ich udziałem niezbędnych czynności, zostały niezwłocznie zwolnione z zachowaniem obowiązujących ustawowych terminów.

W zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, wobec 711 osób sporządzono notatki urzędowe, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Notatki nie stanowią wniosku o nałożenie kary administracyjnej. W tym zakresie działania Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego są niezależne od Policji,

Wylegitymowano 948 osób, w tym 248 osób podejrzanych o popełnienie przestępstw i 700 osób podejrzanych o popełnienie wykroczeń.

W zakresie podjętych oraz planowanych dalszych czynności wobec zatrzymanych osób podejrzanych o dokonanie przestępstw informuję, że:

  • wobec 7 zatrzymanych wystąpiono do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście w Warszawie o rozpoznanie postępowań w trybie przyśpieszonym, z czego w 6 postępowaniach Sąd postanowił przekazać sprawy do dalszego prowadzenia w trybie zwykłym, wobec 1 zatrzymanego zapadł wyrok w trybie przyśpieszonym, wobec pozostałych podejrzanych postępowania prowadzone są w trybie zwykłym. W zakresie sprawców wykroczeń:
  • wobec 87 osób przeprowadzono postępowanie mandatowe,
  • 35 osób pouczono na podstawie przepisów art. 41 k.w.,
  • wobec 605 osób wdrożono, czynności wyjaśniające w sprawie o wykroczenia na podstawie art. 54 § 1 k.p.w.

Protest z 25 października

25 października 2020 roku około godz. 10.00 przed Pałacem Prezydenckim przy ul. Krakowskie Przedmieście zgromadziły się osoby, które wyrażały niezadowolenie z wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Następnie grupa przemieściła się przed kościół Wizytek przy ul. Krakowskie Przedmieście 34 w Warszawie, skąd przeszła pod kościół Świętego Krzyża.

Około godziny 11.00 w rejonie kościoła Świętego Krzyża przy ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie zebrały się dwie antagonistycznie do siebie nastawione grupy osób. W związku z zaistniałą sytuacją policjanci dokonali zabezpieczenia terenu przyległego do kościoła. Funkcjonariusze podejmowali działania polegające na niedopuszczeniu do zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym niedopuszczeniu do bezpośredniej konfrontacji fizycznej pomiędzy wymienionymi grupami osób oraz niedopuszczeniu do zakłócenia odbywających się obrzędów religijnych i wtargnięcia osób zgromadzonych do kościoła. Policjanci reagowali na popełniane przez zgromadzone osoby czyny zabronione o znamionach wykroczenia, podejmując interwencje wobec osób niestosujących się do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Przed wejściem do kościoła Świętego Krzyża pojawiła się grupa osób z transparentem „PUBLICZNY RÓŻANIEC ZADOŚĆUCZYNIENIE BOGU I MATCE NAJŚWIĘTSZEJ ZA GRZECH ABORCJI”, która odmawiała różaniec. Jeden z uczestników protestu, przeciwny wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego dokonał zniszczenia urządzenia nagłaśniającego, przenośnej tuby oraz naruszył nietykalność cielesną uczestnika biorącego udział w modlitwie. Sprawca uszkodzenia został zatrzymany i doprowadzony do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, a następnie osadzony w PdOZ Komendy Stołecznej Policji przy ul. Nowolipie 2. Wobec zatrzymanego użyto środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek. Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w kierunku art. 288 k.k.

Z tłumu protestu proaborcyjnego w kierunku policjantów były rzucane jajka. Z uwagi na dużą liczbę uczestników brak było możliwości identyfikacji sprawców.

Około godziny 15.00 policjanci podjęli czynności z udziałem kobiety, która twierdziła, że została zepchnięta przez osoby blokujące dostęp do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Funkcjonariusze ustalili dane wymienionej i z uwagi na fakt, iż uskarżała się na ból nogi, wezwali załogę pogotowia ratunkowego, która następnie przewiozła kobietę do szpitala przy ul. Solec 93 w Warszawie. Kobieta została pouczona przez policjantów o przysługujących prawach. Około godziny 15.20 do policjantów zabezpieczających schody wejściowe do kościoła podeszła poseł na Sejm RP Pani Urszula Zielińska z dwiema osobami, które były świadkami zdarzenia z udziałem pokrzywdzonej kobiety.

W ramach przedmiotowej interwencji wylegitymowane zostały wszystkie osoby dokonujące zabezpieczenia wejść do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie.  9 listopada 2020 r. pokrzywdzona kobieta w KRP Warszawa I złożyła zawiadomienie w sprawie zrzucenia jej ze schodów kościoła Świętego Krzyża w Warszawie i pobicia przez członków tzw. straży kościoła w dniu 25 października 2020 r., materiały sprawy o czyn z art. 157 § 2 k.k. przesłano do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie sygn. akt 4 DS. 1492/2020. Postępowanie pozostaje w toku.

W związku z zastrzeżeniami dotyczącym braku reakcji policjantów na incydent dotyczący zgłoszonego zepchnięcia kobiety ze schodów kościoła, wdrożono w Komendzie Stołecznej Policji oraz w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I czynności z Rozdziału 10 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, które pozostają w toku.

25 października 2020 roku podczas prowadzonych działań w rejonie kościoła Świętego Krzyża w Warszawie policjanci podjęli interwencję wobec Roberta B. znajdującego się w grupie osób zabezpieczających wejście do kościoła, który uchylając się od obowiązku zasłaniania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego, będąc w przestrzeni publicznej dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 k.w. ustawy w zw. z § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Policjanci podjęli decyzję o nałożeniu na wymienioną osobę grzywny w drodze mandatu karnego. W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego przez wymienionego, sporządzono stosowną dokumentację, w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ponadto w zakresie stwierdzonego naruszenia obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, przekazano notatkę urzędową dotyczącą wymienionej osoby Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

Również 25 października 2020 r. około godz. 19.30 w pobliżu Bazyliki Archidiecezjalnej Świętego Jana Chrzciciela przy ul. Świętojańskiej w Warszawie policjanci podjęli interwencję wobec Roberta B., który uchylając się od obowiązku zasłaniania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego dopuścił się popełnienia wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 27 cytowanego rozporządzenia. Policjanci podjęli decyzję o nałożeniu na wymienioną osobę grzywny w drodze mandatu karnego. W związku z odmową przyjęcia mandatu karnego przez wymienionego, sporządzono stosowną dokumentację, w celu skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ponadto w zakresie stwierdzonego naruszenia obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, przekazano notatkę urzędową dotyczącą wymienionej osoby Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

Około godz. 18.40 zgromadzone osoby skierowały się przed siedzibę Kurii Metropolitarnej przy ul. Miodowej. Przed kościołem Św. Krzyża pozostała grupa 30 osób modlących się na schodach. Około godz. 19.20 przed Kurią zgromadzone osoby skandowały hasła: „J….Ć KLER", „J….Ć PIS”, „W………Ć". W kierunku ogrodzenia Kurii nieustalone osoby rzucały jajka oraz środki pirotechniczne w postaci świecy dymnej. W rejonie ul. Miodowej przy siedzibie Ministerstwa Zdrowia zatrzymano kobietę podejrzaną o czyn z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, którą osadzono w PdOZ przy ul. Jagiellońskiej 51 w Warszawie.

Około godz. 20.00 część zgromadzonych osób zaczęła się rozchodzić. Natomiast pozostali zgromadzeni przeszli przed Pałac Prezydencki. W kulminacyjnym momencie przed Pałacem Prezydenckim w zgromadzeniu uczestniczyło około 6000 osób. Około godz. 21.20 zgromadzeni przeszli ul. Krakowskie Przedmieście przed kościół Świętego Krzyża. Następnie przemaszerowali ulicami: Nowy Świat, Jana Pawła II, Marszałkowską, Świętokrzyską, Zielną przeszli pod budynek PASTY - siedzibę Fundacji Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, gdzie dotarli około godz. 22.00.

W stronę znajdujących się tam policjantów rzucano jajka, farbę oraz środki pirotechniczne - petardy hukowe. Na budynku osoby przyklejały tzw. wlepki. Policjanci w indywidualnych przypadkach używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej. Przed gmachem wylegitymowano kobietę, w związku ze zniszczeniem elewacji budynku poprzez namalowanie na nim graffiti o treści: „22.29.20”. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w kierunku art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Ponadto w związku z zabezpieczeniem 25 października 2020 r. zatrzymano mężczyznę podejrzanego o znieważenie funkcjonariusza Policji, tj. o czyn z art. 226 § 1 k.k., którego osadzono w PdOZ Komendy Stołecznej Policji przy ul. Nowolipie 2.

W związku działaniami prowadzonymi przez Policję 25 października 2020 roku:

  • wylegitymowano 87 osób na podstawie art. 15 ustawy o Policji,
  • zatrzymano 3 osoby na podstawie art. 244 § 1 k.p.k., - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 288 § 1 k.k., - 1 osobę w związku z podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 226 §1 k.k.

Zatrzymane osoby, po wykonaniu z ich udziałem niezbędnych czynności procesowych, zostały zwolnione z zachowaniem obowiązujących ustawowych terminów zatrzymania.

Sporządzono wnioski o ukaranie do sądu, w tym:

  • 6 wniosków o ukaranie za czyny z art. 54 k.w. w zw. z § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii,
  • 1 wniosek o ukaranie za czyn z art. 141 k.w.,
  • 1 wniosek o ukaranie za czyn z art. 65 k.w. w zw. z art. 66 § 1 k.w.,
  • - 6 wniosków za czyn z art. 63a k.w.,
  • wobec 3 osób przeprowadzono postępowanie mandatowe,
  • w zakresie stwierdzonych naruszeń obostrzeń związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczeniem COVID-19, wobec 7 osób sporządzono notatki urzędowe, które przekazano Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.  

II.519.1547.2020

Interwencja zastępczyni RPO w Komendzie Rejonowej Policji w Warszawie przy ul. Wilczej 21

Data: 2020-11-25
  • Sytuację pod Komendą Rejonową Policji w Warszawie I przy ul. Wilczej 21 23 listopada 2020 r. monitorowała  Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Doszło tam do demonstracji siły przez policję, przy braku jej gotowości do rozwiązania powstających konfliktów oraz naruszeń podczas transportu zatrzymanych osób do komendy
  • Obecność przedstawiciela RPO oraz posła na Sejm pozwoliła na pokojowe zakończenie demonstracji

Przybyła tam na prośbę posłów oraz osób manifestujących, którzy poinformowali o sytuacji pod komendą. Uczestnicy manifestacji żądali uwolnienia dwóch zatrzymanych osób. W tym samym dniu zatrzymano również fotoreporterkę Agatę Grzybowską.

W czasie manifestacji policja zgromadziła duże siły, znacząco przewyższające liczbę manifestantów.

Hanna Machińska spotkała się z dwoma osobami zatrzymanymi, które przedstawiły przebieg wydarzeń pod Ministerstwem Edukacji i Nauki.

Przeprowadziła również rozmowę z zatrzymaną cudzoziemką, która nie brała udziału w manifestacji, zatrzymaną przez policję wskutek interwencji Straży Miejskiej. Straż użyła gazu pieprzowego wobec spokojnie idącej osoby.

Zatrzymane osoby podkreślały używanie przez policję siły fizycznej w radiowozach, mówiono również o radiowozach wjeżdżających w tłum manifestantów. Zwracano uwagę, że policja początkowo stawiała zarzuty udziału w nielegalnej manifestacji, a następnie zmieniała zarzuty na naruszenia nietykalności funkcjonariusza.

Rozmowa z osobami zatrzymanymi, zastępcą naczelnika Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego oraz bezpośrednia obserwacja zdarzenia pozwala na stwierdzenie, że nastąpiła demonstracja siły przez policję, przy braku jej gotowości do rozwiązania powstających konfliktów oraz naruszeń podczas transportu osób do komendy.

Obecność przedstawiciela RPO oraz posła na Sejm pozwoliła na pokojowe zakończenie demonstracji. Wpłynęło to pozytywnie na stosowanie odpowiednich standardów prawnych i postępowania policji wobec zatrzymanych.

Profesorka przerwała wykład z powodu symbolu „Strajku Kobiet”. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-11-23
  • Profesorka Uniwersytetu Śląskiego przerwała zdalny wykład do czasu, aż jedna ze studentek nie usunie ze swego profilu symbolu ”Strajku Kobiet”
  • Według wykładowczyni błyskawica bezpośrednio nawiązuje do symboliki Hitlerjugend
  • Takie zachowanie może budzić wątpliwości jako ograniczające wolność wyrażania poglądów przez studentów
  • RPO jest zdumiony kojarzeniem tego symbolu jedynie z hitlerowcami, podczas gdy jest on lub był używany np. przez Pocztę Polską, jednostkę GROM lub Harcerskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów

Z doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o ograniczeniu możliwości prezentowania symbolu „Strajku Kobiet” (błyskawicy) przez studentkę podczas wykładu online na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego.

Podczas wykładu z prawa konstytucyjnego profesorka poprosiła studentkę, która podczas zdalnego wykładu na zdjęciu profilowym na platformie Teams umieściła symbol czerwonej błyskawicy, o jego usunięcie. Prowadząca odmówiła prowadzenia wykładu do tego czasu. Z uwagi na problemy techniczne towarzyszące zmianie zdjęcia, studentka musiała opuścić wykład i ponownie zalogować się na platformę internetową. Wykładowczyni wyraziła stanowczą dezaprobatę dla prezentowania grafiki i podkreśliła, że symbolika „Strajku Kobiet” w sposób bezpośredni nawiązuje do symboliki Hitlerjugend.

Prezentowanie przez studentkę swoich poglądów przy użyciu grafiki nie zakłócało zajęć. Przerwa w wykładzie spowodowana była jedynie dyskomfortem, jaki odczuwała prowadząca w konfrontacji z zamanifestowanymi przez studentkę poglądami.

W ocenie Rzecznika takie zachowanie może budzić wątpliwości jako ograniczające wolność wyrażania poglądów przez studentów. Korzystają oni z chronionej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji). A uczelnie wyższe winny wspierać kształtowanie postaw obywatelskich studentów, tj. w szczególności dbać o rozwój studentów odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych, myślących samodzielnie i niebojących się prezentować i bronić swoich poglądów publicznie. Misja uczelni wyższych nie może być zredukowana jedynie do przekazywania wiedzy studentom oraz prowadzenia badań naukowych.

Wyrażanie swoich poglądów może przybierać różne formy, w tym prezentowanie i noszenie symboli, które nie są prawnie zakazane. Zdumienie Rzecznika budzi kojarzenie symbolu ruchu społecznego „Strajk Kobiet” jedynie z symbolami hitlerowskimi, podczas gdy jest on lub był używany przez szereg innych organizacji i instytucji, takich jak Poczta Polska, GROM lub Harcerskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów. Symbol pioruna jest umieszczany także na tablicach i znakach informujących o niebezpieczeństwie związanym z porażeniem prądem elektrycznym.

Rzecznik poprosił prof. Czesława Martysza, dziekana WPiA UŚ o stanowisko.

VII.7033.90.2020

Policja miała grozić karą 14-latkowi za udostępnienie posta Strajku Kobiet. Interwencja RPO

Data: 2020-11-20
  • 14-latek z Krapkowic udostępnił w sieci post o organizowanym przez Strajk Kobiet „spacerze” w swym mieście
  • Do jego domu przyszli policjanci na "rozmowę profilaktyczno-informacyjną”
  • Według nastolatka, uprzedzali go, że grozi mu kara za organizowanie "nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii”

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę opisaną w portalu Gazeta.pl.

Z artykułu wynika, że 17 listopada 2020 r. funkcjonariusze przeprowadzili interwencję w domu nastolatka w związku z udostępnieniem przez niego jako osobę małoletnią na jej profilu społecznościowym informacji o „krapkowickim spacerze”.

Według policji, celem wizyty była „rozmowa profilaktyczno-informacyjna”.

Z relacji chłopca wynika zaś, że funkcjonariusze m.in. „informowali” go, że jeśli pojawi się na „spacerze”, to grozi mu 8 lat pozbawienia wolności za organizowanie nielegalnych zgromadzeń w czasie pandemii. W przypadku nieletniego miałyby to być „4 lata w poprawczaku i 4 lata w więzieniu”. On sam mówi, że „nie da się zastraszyć” i nadal będzie udostępniał treści w obronie kobiet  bo ma prawo do wyrażania własnych poglądów.

Policjanci zgłosili sprawę szkole 14-latka oraz zapowiedzieli przesłanie dokumentów sprawy sądowi rodzinnemu.

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu wystąpił do Komendanta Powiatowego Policji  w Krapkowicach o wyjaśnienia w całej sprawie. Poprosił zwłaszcza o:

  • wskazanie podstawy prawnej podjęcia interwencji oraz okoliczności rozmowy policjantów z małoletnim;
  • nadesłanie kopii notatki służbowej z interwencji i rozmowy z wychowawcą chłopca;
  • udostępnienie zawiadomienia do sądu rodzinnego.

BPW.519.40.2020

Rzecznik chce wyjaśnień w sprawie naruszania przez policję immunitetu poselskiego podczas protestów

Data: 2020-11-20
  • 18 listopada posłanka Magdalena Biejat ucierpiała od użycia gazu. Policjant złamał legitymację poselską Moniki Wielichowskiej. Barbarze Nowackiej funkcjonariusz miał oświadczyć, że nie obchodzi go jej immunitet
  • W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich mogło dojść do naruszenia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.
  • Dlatego Adam Bodnar poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o zbadanie postępowania funkcjonariuszy  wobec osób objętych immunitetem parlamentarnym

Nawiązując do wcześniejszego pisma w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestów 18 listopada w Warszawie, RPO zwraca uwagę na dodatkowy aspekt działań funkcjonariuszy, który budzi istotne wątpliwości i wymaga szczegółowego wyjaśnienia.

Niezależnie bowiem od działań funkcjonariuszy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego media oraz zainteresowane osoby informacje o działaniach policji skierowanych przeciw innym parlamentarzystom w miejscu protestów.

Jak wynika z tych informacji, posłanka Magdalena Biejat ucierpiała w wyniku użycia przez policjantów gazu w stosunku do niej. Z kolei posłanka Monika Wielichowska poinformowała, że policjant złamał jej legitymację poselską, gdy zwróciła się do niego w sprawie zatrzymanego młodego mężczyzny. A posłance Barbarze Nowackiej policjant miał powiedział, że nie obchodzi go jej immunitet.

Rzecznik przypomina, że immunitet przysługując posłom wynika z art. 105 Konstytucji, co precyzuje ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Chodzi o niezbędną w państwie demokratycznym  ochronę posła i zapewnienie odpowiednich warunków do sprawowania mandatu oraz zagwarantowanie autonomii działania i niezależnego realizowania władzy przez Sejm. Trybunał Konstytucyjny wskazuje, że „immunitet trzeba traktować nie tyle jako przywilej indywidualny, przyznany poszczególnym członkom parlamentu, ile jako przywilej instytucji”.

Z art. 10 ust. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, że poseł nie może być zatrzymany lub aresztowany bez zgody Sejmu lub Senatu, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa, jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.

Z art. 10 ust. 2 tej ustawy wynika zaś, że zakaz zatrzymania obejmuje również wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła przez organy stosujące przymus. Niewątpliwie taką formą ograniczenia wolności osobistej wobec posła stanowi zastosowanie wobec niego środków przymusu bezpośredniego, środki te są bowiem stosowane w celu wymuszenia określonego zachowania, co oznacza ingerencję w sferę wolności osobistej.

Opisane przez media przypadki interwencji funkcjonariuszy wobec wymienionych posłanek mogą więc wskazywać na naruszenie art. 10 ust. 2 ustawy. Dlatego też okoliczności tych interwencji wymagają szczegółowego wyjaśnienia.

Dodatkowego wyjaśnienia wymaga zaś użycie przez funkcjonariusza wobec posłanki M. Biejat - okazującej w trakcie tego zajścia  legitymacją poselską, środka przymusu bezpośredniego w postaci chemicznych środków obezwładniających.

RPO prosi komendanta o wyjaśnienie, która  z opisanych w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego przesłanek użycia chemicznego środka obezwładniającego zaktualizowała się w przypadku M. Biejat i czy było to zachowanie wyczerpujące znamiona przestępstwa. Tylko takie bowiem zachowanie uzasadniałoby ograniczenie nietykalności parlamentarnej M. Biejat.

II.519.1694.2020

Policjanci w cywilu użyli pałek wobec manifestantów. Adam Bodnar prosi stołeczną policję o wyjaśnienia

Data: 2020-11-19
  • Nieumundurowani funkcjonariusze stosowali siłę fizyczną i pałki, wyciągając pojedyncze osoby spośród protestujących 18 listopada w Warszawie
  • Ponadto policjant użył przemocy wobec wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego
  • Budzi to poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich, który chce wyjaśnień od policji w sprawie jej działań 

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie interwencji policji wobec uczestników protestu na ulicach Warszawy 18 listopada 2020 r., m.in. w rejonie ronda de Gaulle'a oraz ulic Wareckiej i Wilczej.

- Moje poważne zaniepokojenie wzbudziło w szczególności używanie środków przymusu bezpośredniego (siły fizycznej, pałek) przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, wyciągających z tłumu protestujących pojedyncze osoby oraz użycie przez policjanta przemocy wobec wicemarszałka Sejmu RP Pana Włodzimierza Czarzastego – podkreśla Rzecznik.

Dlatego poprosił komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o szczegółowe informacje, w tym zwłaszcza:  

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • czy w trakcie działań policji używane były środki przymusu bezpośredniego, jakie i w  odniesieniu do ilu osób; jaka była podstawa faktyczna i prawna ich użycia;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności;
  • czy osoby te wniosły do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • jak przebiegała interwencja  wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych;
  • jakie były podstawy faktyczne i prawne działań nieumundurowanych funkcjonariuszy, używających wobec osób protestujących środków przymusu bezpośredniego.

II.519.1694.2020

Prawa kobiet i przedsiębiorcy: webinarium w udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-11-18

W środę 18 listopada o godzinie 15 odbędzie się otwarte, bezpłatne webinarium „Prawa kobiet i przedsiębiorcy” z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Spotkanie organizują Pracodawcy RP. 

Eksperci:

  • Adam Bodnar - Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Agnieszka Fal-Dutra Santos - koorynatorka programów społecznych i ekspertka ds. politycznych, Global Network of Women Peacebuilders
  • Agnieszka Kłos-Siddiqui - Prezeska Zarządu Provident Polska S.A., Wiceprezydentka Pracodawców RP

Zagadnienia:

  • Podstawy prawne praw kobiet w prawie międzynarodowym i polskim
  • Czym są prawa kobiet i dlaczego są istotne/wiążące?
  • Zależność między prawami kobiet a biznesem
  • Prawa kobiet jako element zrównoważonego rozwoju
  • Wpływ udziału kobiet na wydajność i zysk przedsiębiorstw

Na spotkanie trzeba się zarejestrować, aby uzyskać link do transmisji. Po rozmowie, jej nagranie będzie powszechnie dostępne na platformie Youtube, na kanale Pracodawcy RP.

Z ABW wyciekły dane nt. liderki Strajku Kobiet. Rzecznik prosi Agencję o wyjaśnienia

Data: 2020-11-16
  • Media ujawniły, że jedna z liderek Strajku Kobiet ubiegała się o przyjęcie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
  • Zaniepokojony tym wyciekiem Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka
  • Pyta m.in., czy o tej sprawie poinformowano organy ścigania

Z doniesień prasowych RPO dowiedział się o wycieku danych osobowych dotyczących postępowania kwalifikacyjnego wobec kandydatów do służby w ABW. 

Dane osobowe odnoszą się zarówno do samego faktu wzięcia udziału w postępowaniu kwalifikacyjnym do służby w ABW konkretnych osób (w tym Marty Lempart), jak i istotnych danych dotyczących tego postępowania, m.in. dat i przebiegu rekrutacji.

Ze względu na szczególne wymagania kandydatów do służby w ABW dane osobowe przetwarzane w związku z postępowaniem kwalifikacyjnym podlegają ochronie na podstawie ustawy o ochronie informacji niejawnych. Dotyczą one bowiem szczegółowych danych dotyczących życia prywatnego, rodzinnego, zawodowego, a także takich informacji, jak m.in. stan zdrowia, przynależność do partii politycznych, związków zawodowych, karalność.

W artykule wskazano też na podejrzenie umorzenia postępowania wyjaśniającego w sprawie ujawnienia tych danych.

Wszystko to budzi zaniepokojenie RPO z punktu widzenia prawa do prywatności oraz ochrony danych osobowych. Standard wynikający z art. 47 oraz 51 Konstytucji wskazuje, że obywatele mają prawo oczekiwać, że wszystkie informacje pozyskiwane na ich temat będą odpowiednio zabezpieczone. W przypadku postępowania kwalifikacyjnego wobec kandydatów do służby w ABW mamy do czynienia z głęboką ingerencją w prywatność, dlatego te gwarancje realizowane muszą być w sposób ścisły.

Rzecznik spytał szefa ABW płk Krzysztofa Wacławka, jakie działania podjęto w tej sprawie, a zwłaszcza czy w związku z informacją, że doszło do wycieku informacji niejawnych, o sprawie poinformowano organy ścigania.

VII.501.294.2020

 

Odpowiedź RPO na list otwarty Sióstr ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety

Data: 2020-11-13

Szanowne Panie, Czcigodne Siostry,

Pragnę bardzo serdecznie podziękować za skierowany między innymi na moje ręce list otwarty z 7 listopada 2020 r. dotyczący artykułów opublikowanych w „Gazecie Wyborczej”. Dziękuję za okazane mi zaufanie, a także za zwrócenie uwagi i docenienie dotychczasowej działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć. Przedstawiony przez Siostry problem jest niezwykle ważny społecznie, jednocześnie stawia przed koniecznością podjęcia rozważań na temat znaczenia oraz roli, jaką odgrywają niektóre prawa i wolności konstytucyjne w naszym kraju.

Jedną z najważniejszych wolności konstytucyjnych jest określona w art. 53 Konstytucji RP wolność sumienia i wyznania. Wolność sumienia i wyznania obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru, a także uzewnętrznianie religii poprzez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej, tam gdzie się znajdują. Nie ulega wątpliwości, że w świetle art. 53 Konstytucji RP elementem wolności sumienia i wyznania jest możliwość podjęcia decyzji o trwałym związaniu się osoby indywidualnej z danym Kościołem czy związkiem wyznaniowym. Jest to najdalej idący przejaw wolności sumienia i wyznania, gdyż nie polega jedynie na uprawianiu kultu religijnego, ale na zadeklarowaniu – przez osobę tego świadomą – że całe życie będzie poświęcone życiu duchowemu. Podjęcie takiej decyzji oznacza określone konsekwencje, wynikające z reguł wewnętrznych panujących w danym kościele czy związku religijnym. Autonomia relacji pomiędzy państwem a kościołem polega na tym, że co do zasady państwo nie ingeruje w tego typu relacje. Zgodnie z art. 25 ust. 3 Konstytucji RP, „stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”. Wyjątkiem jest uzasadnione podejrzenie naruszenia norm prawa państwowego, zwłaszcza zagrożonych sankcją karną, jako dotyczących dóbr szczególnie istotnych z punktu widzenia aksjologii konstytucyjnej. 

Jestem świadomy, że w Polsce z Kościołem katolickim związanych jest wielu duchownych oraz szereg zakonów męskich i żeńskich. Każda z osób związana z Kościołem wykonuje określone zadania, co związane jest z wewnętrznymi regułami funkcjonowania Kościoła, zasadami hierarchii oraz działania na rzecz dobra Kościoła oraz dobra wspólnego. W mojej pracy jako RPO spotykam się z przejawami niezwykle ofiarnego oddziaływania na rzecz społeczeństwa, np. w postaci prowadzenia ośrodków hospicyjnych, domów pomocy społecznej czy schronisk dla bezdomnych. Praca na rzecz Kościoła i jego struktur (a także charakter tej pracy) jest wynikiem podjętej dobrowolnie decyzji przez daną osobę. Jest zatem wynikiem korzystania z wolności osobistej oraz wolności sumienia i wyznania.

Jednocześnie należy przypomnieć, że polska Konstytucja w szerokim stopniu gwarantuje wolność słowa. Art. 54 Konstytucji RP zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów. Art. 14 Konstytucji RP określa zaś zasadę ustrojową, zgodnie z którą Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków masowego przekazu. Dziennikarze korzystający z gwarancji wolności słowa korzystają z możliwości głoszenia różnych opinii. Mają prawo – co wynika z orzecznictwa konstytucyjnego i europejskiego – posługiwać się słowami, które mogą niepokoić, drażnić, a czasami nawet bulwersować, ponieważ taki jest właśnie charakter opinii. Co więcej, dziennikarze mają prawo (a czasami nawet obowiązek) zajmować się tematami, które budzą zainteresowanie opinii publicznej. Kwestia funkcjonowania Kościoła katolickiego do takich tematów należy. Podobnie także jak zagadnienia związane z zakonami (por. np. książki Justyny Kopińskiej czy Marty Abramowicz). Oczywiście zdarzać się może, że nawet opinia przekracza granice prawdy, nie ma żadnego związku z okolicznościami danej sprawy czy opisem danej sytuacji. Są to jednak sytuacje niezwykle rzadkie. Za wypowiedzi prawnie niechronione, a wręcz prawnie niedopuszczalne, uznawane są dopiero wypowiedzi zabronione na gruncie Kodeksu karnego pochwalające czy zachęcające do popełnienia przestępstwa (art. 255 Kk), bądź też propagujące faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołujące do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość (art. 256 Kk) lub znieważające z takich powodów (art. 257 Kk).

Co do zasady jednak, nawet skrajne i wyraziste opinie, są uznawane za mieszczące się w granicach wolności słowa. Standard w tym zakresie wyznaczył Europejski Trybunał Człowieka. W sprawie Jacek Kurski przeciwko Polsce Trybunał w Strasburgu oceniał, czy możliwe było formułowanie zarzutów powiązania treści artykułów w „Gazecie Wyborczej” na temat spółki z sektora energetycznego z zamawianymi reklamami. Trybunał w Strasburgu stwierdził, że sądy popełniły błąd uznając J. Kurskiego za winnego naruszenia reputacji „Gazety Wyborczej”. Trybunał stwierdził, że Jacek Kurski „skorzystał z pewnej przesady w jego wypowiedzi, w tym samym czasie nie wydaje się, że uciekł się do nieuzasadnionego obraźliwego i niestosownego języka lub wykraczał poza ogólnie akceptowalny stopień przesady”.

Myślę, że powyższy standard powinien być wzięty pod uwagę przy ocenie artykułów, które ukazały się w „Gazecie Wyborczej” na temat Sióstr Elżbietanek.

Odnosząc się do kwestii dyskryminacji ze względu na płeć pragnę wskazać, że w praktyce do sytuacji dyskryminacyjnych dochodzi często wtedy, kiedy istnieje – różnego typu  – stosunek zależności. Przykładowo, gorsze traktowanie przez pracodawcę lub w ramach służby mundurowej kobiet wynikające  ze stereotypowego myślenia o rzekomych ich cechach predysponujących do wykonywania jedynie mniej złożonych zadań.

W tym kontekście należy zaznaczyć, że relacja między prasą a jakąkolwiek osobą, która jest przez prasę opisywana czy oceniana nigdy nie jest relacją zależności. Nie będą tu miały zastosowania zatem wprost postanowienia art. 32 Konstytucji (zakaz dyskryminacji). Raczej konieczne będzie wytyczenie granicy między wolnością słowa (art. 54 Konstytucji) a ochroną czci i dobrego imienia (art. 47 Konstytucji). Mechanizmem prawnym, który w praktyce służy do rozpatrzenia spraw tego typu jest procedura ochrony dóbr osobistych przed sądem cywilnym (art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego).

W świetle jednak poczynionych powyżej ustaleń należy brać pod uwagę, że granice wolności słowa dotyczące oceny poszczególnych osób, zawodów czy instytucji są dalece posunięte. Dziennikarza obowiązuje jednak standard rzetelności, potwierdzony w orzecznictwie SN, wymagający od niego odpowiedniego gromadzenia informacji źródłowych i weryfikowania pozyskanej wiedzy prezentowanej w publikacjach i będących podstawą wyrażanych opinii.

Oczywiście można na ten problem spojrzeć także z punktu widzenia ewentualnego przyczyniania się przez media do kształtowania określonych stereotypów, w tym także na temat niektórych ról społecznych czy zawodów. Jednak rozwiewanie mitów i kształtowanie świadomości społecznej jest zadaniem wszystkich uczestników życia publicznego. Na tym polega rynek idei, że jedne opinie zestawiane są z innymi, a społeczeństwo może sobie wyrobić pogląd z takiego właśnie zderzenia różnych zapatrywań, świadectw i stanowisk.

W tym zakresie upatruję także rolę Rzecznika Praw Obywatelskich. Staram się reagować i odpowiadać na każdą dostrzeżoną sytuację, która może rodzić podejrzenie o dyskryminację czy stygmatyzację osób bądź grup zawodowych. Jednocześnie jako urząd muszę działać w granicach przysługujących mi kompetencji, uwzględniać i wyważać różne wartość i prawa. Dlatego zawsze w pierwszej kolejności staram się dążyć do tego, aby łączyć, a nie dzielić, szukać dialogu i porozumienia, a nie przyczyniać się do eskalacji konfliktu.

Do dzisiaj pamiętam wspaniałe i owocne spotkanie zorganizowane w Poznaniu w styczniu 2016 r. wspólnie z abp Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, które poświęcone było tematowi uchodźców i osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Także obecnie, jeśli taka byłaby wola Sióstr, gotów jestem w trybie pilnym zorganizować specjalny webinar (bo niestety na inną formę spotkania w czasach pandemii nie możemy sobie pozwolić), z szerokim udziałem różnych stron, w tym dziennikarzy, który będzie poświęcony w całości rolom zawodowym i społecznym wykonywanym przez siostry zakonne. Mogłoby to się przyczynić do lepszego poznania rzeczywistości związanej z posługą Sióstr, byłoby zgodne z postulatami Franciszka I zawartymi w encyklice „Fratelli Tutti”, a przede wszystkim dałoby dobry przykład, jak rozwiązywać konflikty i nieporozumienia poza salą sądową, w drodze rozmowy i dialogu.

Raz jeszcze dziękuję za list i bardzo liczę na zrozumienie mojego stanowiska. Pozostaję też do dyspozycji, jeśli chodzi o dalszą korespondencję i współpracę w tej sprawie.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

 

Nauczyciele nie mogą się obawiać omawiania z młodzieżą trudnych tematów

Data: 2020-11-09
  • Kuratorium oświaty podjęło działania wyjaśniające wobec nauczyciela liceum - po tym, jak omawiał z uczniami ich ewentualny udział w protestach społecznych, apelując o rozwagę i bezpieczne zachowanie
  • Nauczyciele nie mogą obawiać się poruszania z młodymi ludźmi tematów trudnych lub kontrowersyjnych, kiedy wyrażają oni taką potrzebę
  • A celem systemu oświaty jest m.in. kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych i propagowaniem aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę nauczyciela historii z jednego z liceów. Jak podały media, do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęła skarga rodziców, w związku z czym Kuratorium Oświaty wszczęło postępowanie.  Nauczyciel został posądzony o to, że naraził życie i zdrowie uczniów w trakcie pandemii, zachęcając ich do udziału w akcji protestacyjnej organizowanej przez ruchy społeczne.

Z relacji nauczyciela wynika zaś, że omawiał on z uczniami ich ewentualny udział w protestach, apelując o rozwagę i bezpieczne zachowanie. Nauczyciel odbiera działania MEN i Kuratorium jako próbę zastraszenia jego i innych nauczycieli.

Wcześniej dyrektorzy szkół, nauczyciele i rodzice otrzymali od tego Kuratora Oświaty dwa listy odnoszące się do protestów ulicznych przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.  W pierwszym przedstawiono opinię, że ”niedopuszczalne i zabronione prawem są wszelkie próby wykorzystywania uczniów do działań o charakterze politycznym oraz indoktrynacji ideologicznej. Każda próba wpływania na poglądy uczniów i wychowanków przez nauczycieli jest nadużyciem i łamaniem obowiązującego prawa (…) Spotka się to każdorazowo z reakcją ze strony Kuratora Oświaty. Nie wolno nam zgodzić się na podsycanie do totalnej negacji oraz deprecjonowania Wartości”.

W wypowiedzi dla mediów Kurator stwierdził, że listy miały na celu przypomnienie przepisów, że szkoła/placówka oświatowa jest miejscem apolitycznym, czego muszą przestrzegać nauczyciele i dyrektorzy szkół. Kurator wskazał na możliwość postawienia zarzutu uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6 oraz poniesienia odpowiedzialności dyscyplinarnej zgodnie z Kartą Nauczyciela.

Rzecznik przyjmuje ze zrozumieniem troskę, jaką kuratorzy oświaty wyrażają wobec zdrowia i bezpieczeństwa protestujących w czasie epidemii. Nie można jednak zgodzić się z twierdzeniem, że „każda próba wpływania na poglądy uczniów i wychowanków przez nauczycieli jest nadużyciem i łamaniem obowiązującego prawa”. Oznaczałoby to bowiem także brak możliwości dyskutowania z poglądami i zachowaniami uczniów sprzecznymi z zasadami wymienionymi w preambule Prawa oświatowego: solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

Nauczyciele niewątpliwie powinni przestrzegać przepisów prawa. Muszą jednakże mieć zapewnioną pewną autonomię i nie mogą obawiać się poruszania z dziećmi i młodzieżą tematów trudnych lub kontrowersyjnych, kiedy wyrażają oni taką potrzebę. W szczególności dotyczy to lekcji historii i wiedzy o społeczeństwie. Jest to związane z celami systemu oświaty, w szczególności z kształtowaniem u uczniów postaw prospołecznych i propagowaniem aktywnego uczestnictwa uczniów w życiu społecznym.

Dlatego też RPO prosi Kuratora, aby wszelkie wezwania do dyrektorów szkół, nauczycieli i uczniów brały pod uwagę zagwarantowane w Konstytucji wolności i prawa obywatelskie, takie jak wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, wolność sumienia, wolność poruszania się, wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich oraz wolność zrzeszania się.

Wątpliwości Rzecznika budzi także sygnalizowane gromadzenie przez kuratorów oświaty i MEN informacji na temat zachowania nauczycieli i uczniów w ich czasie wolnym. Może to naruszać ich prawa do życia prywatnego i prawa do ochrony danych osobowych.

RPO prosi Kuratora o wyjaśnienia. Chce też wiedzieć, czy przekazał MEN jakiekolwiek dane dotyczące uczniów, nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy brali udział w manifestacjach lub w inny sposób okazywali swoje poparcie dla sprawy.

VII.564.117.2020

Rzecznik przypomina policji konstytucyjne standardy wolności zgromadzeń

Data: 2020-11-05
  • Działania policji wobec trwających protestów społecznych powinny mieścić się w granicach standardu konstytucyjnego
  • A zgodnie z Konstytucją wolność zgromadzeń może zostać ograniczona tylko ustawą, a nie rozporządzeniem rządu – przypomina RPO Komendantowi Głównemu Policji
  • Tymczasem działania funkcjonariuszy wobec demonstrujących mogą prowadzić do naruszenia tej konstytucyjnie chronionej wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich na wnioski obywateli oraz z własnej inicjatywy podejmuje czynności w sprawie działań policji wobec uczestników zgromadzeń spontanicznych, które są reakcją społeczną na zaostrzające przepisy aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października.

W świetle kolejnych doniesień mediów oraz informacji z mediów  społecznościowych o działaniach funkcjonariuszy wobec demonstrujących, które mogą prowadzić do naruszenia ich konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń, Adam Bodnar zwraca się do gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka  o podejmowanie takich środków i działań, które mieszczą się w granicach obowiązującego standardu konstytucyjnego.

Jednym z jego elementów jest wolność zgromadzeń. Zarówno w świetle art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też jej art. 57 zdanie drugie, nie budzi  wątpliwości, że legalnie może zostać ona ograniczona tylko w ustawie. 

Art. 57 Konstytucji zapewnia  wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Tymczasem zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych wprowadzono rozporządzeniami. A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. 

Motywem działań funkcjonariuszy jest obowiązek ochrony porządku publicznego oraz zdrowia i mienia obywateli. Jednakże są oni przy tym   zobowiązani respektować godność jednostki. Zobowiązani są do przestrzegania i ochrony praw człowieka (art. 14 ust. 3 ustaw o Policji). Mają również chronić wolność zgromadzeń, jeśli nie została ograniczona ustawą.

Rzecznik nie kwestionuje tych działań policji - także z użyciem adekwatnych środków przymusu bezpośredniego -  wobec osób dopuszczających się naruszeń prawa podczas protestów.

Zwraca jednak uwagę, że sam pokojowy udział w proteście stanowi korzystanie z konstytucyjnej wolności, która nie może zostać ograniczona aktem normatywnym wydanym przez władzę wykonawczą. Ten formalny aspekt wolności zgromadzeń powinien być brany pod uwagę także pod kątem  obowiązków wynikających z art. 14 ust. 3 ustawy o Policji, podczas podejmowania przez funkcjonariuszy czynności w stosunku do osób pokojowo wyrażających swoje poglądy i swój stosunek do rozstrzygnięcia TK.

VII.613.112.2020

Rzecznik pyta policję o zatrzymanie działaczy Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza jadących na Strajk Kobiet

Data: 2020-11-03
  • RPO pyta policję o zatrzymanie działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, jadących 30 października do Warszawy na protest w sprawie aborcji
  • Należy zbadać, czy doszło do pozbawienia wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął działania w sprawie zatrzymania działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza jadących do Warszawy z zamiarem wzięcia udziału protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Jak wynika z informacji mediów było to trzecie zatrzymanie tego samochodu w drodze z Poznania do Warszawy. Działaczom OZZIP nie przekazano, jaka jest podstawa czynności ani informacji o przysługujących im uprawnieniach. Zostały wobec nich użyte środki przymusu bezpośredniego – siła fizyczna i kajdanki założone na ręce z tyłu.

Po przewiezieniu do Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie wszyscy zostali też przeszukani i zbadani na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Po około trzech godzinach zostali zwolnieni, nie otrzymawszy protokołów zatrzymania ani wyjaśnień dotyczących podstaw faktycznych i prawnych czynności.

RPO bada, czy policja zasadnie ingerowała w wolność osobistą zatrzymanych

Nie ulega wątpliwości, że doszło do ingerencji funkcjonariuszy w jedno z konstytucyjnych praw - do wolności osobistej. Wymaga wnikliwego zbadania, czy czynności policjantów stanowiły pozbawienie wolności, o którym mowa w art. 41 Konstytucji oraz czy w trakcie tych czynności zapewniono realizację uprawnień osób pozbawionych wolności, o których mowa w tym przepisie.

Prawo do wolności osobistej jest chronione także przepisami aktów prawa międzynarodowego, w tym art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W podobnych do opisywanej sytuacji sprawach interweniował niejednokrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Interwencja w podobnej sprawie - Rzecznik przypomina wydarzenia z 2017 r.

11 listopada 2017 r. również miały miejsce zatrzymania, chodziło o osoby zgromadzone na ul. Smolnej w Warszawie. Policja nie sporządziła wtedy protokołów zatrzymań, a Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia uznał po rozpoznaniu większości zażaleń, że czynności policjantów stanowiły zatrzymania i jednocześnie – że były niezasadne i nieprawidłowe, a tym samym, że doszło do naruszenia praw i wolności osób zatrzymanych.

RPO zauważa, że zatrzymanie związkowców 30 października 2020 – o ile zostanie potwierdzone, że nie sporządzono protokołów zatrzymań i nie dopełniono innych formalności związanych z zatrzymaniem – może świadczyć o niewyciągnięciu przez Policję wniosków ze zdarzeń z 2017 r.  A konsekwencją może być dalsze naruszanie praw i wolności obywatelskich.

Adam Bodnar zwrócił się do nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji, o wyjaśnienia, w szczególności o informacje o podstawie zatrzymania, użycia przymusu bezpośredniego, braku protokołu z zatrzymania, a także naruszenia prawa zatrzymanych do informacji o przyczynie interwencji policji.

II.519.1590.2020

Adam Bodnar o bezprawnej ingerencji ministra w autonomię uczelni. RPO broni też praw uczniów

Data: 2020-11-02
  • To przykład bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni wyższych – tak Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia zapowiedzi działań ministra edukacji i nauki
  • Przemysław Czarnek mówił m.in. o pociągnięciu do odpowiedzialności władz uczelni za sposób organizacji zajęć 28 października
  • Minister zamierza też uzależnić rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania oraz na granty od zachowania władz uczelni w kontekście protestów społecznych  
  • Tymczasem przepisy nie dopuszczają odmowy finansowania z uwagi na krytyczną ocenę działań władz uczelni, które mieszczą się w granicach ich autonomii
  • A uczniowie biorący udział w protestach korzystają z wolności gwarantowanych konstytucyjnie

RPO Adam Bodnar odniósł się do publicznych zapowiedzi podjęcia przez ministra działań względem uczelni wyższych, które w dniu Strajku Kobiet 28 października 2020 r. ogłosiły godziny rektorskie i zaangażowały się w protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego wskutek decyzji Trybunału Konstytucyjnego.

Minister dodał w wywiadzie dla TVP Info, że zachowanie władz uczelni w kontekście trwających protestów będzie brał od uwagę podczas rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania oraz na granty.         

Minister podjął także interwencję u Rektora Uniwersytetu Adama Mickiewiczu w Poznaniu w związku z faktem, że pracownicy Zakładu Prawa Karnego zwrócili się do jego kierownika prof. dra hab. Justyna Piskorskiego, który był sprawozdawcą TK, z prośbą o rezygnację z kierowania tą jednostką.

Konstytucja zapewnia autonomię uczelni

RPO zwraca uwagę ministra, że z art. 70 ust. 5 Konstytucji zapewnia  autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie”. Nakłada to na władze obowiązek poszanowania autonomii i nieingerowania w działalność szkół wyższych. Z drugiej strony, autonomia umożliwia nieskrępowany rozwój badań naukowych i twórczości artystycznej oraz realizację prawa do nauki.

Przejawem autonomii jest m.in. określanie zasad polityki kadrowej, co pozostaje w bezpośrednim związku z wolnością prowadzenia badań naukowych i ich rzetelnością. Oznacza to m.in., że niezgodne z prawem jest wywieranie wpływu przez podmioty zewnętrzne względem uczelni, w tym też przez organy nadzoru nad uczelnią, na to, kto winien być jej pracownikiem.

Autonomia szkół wyższych oznacza również prawo do samodzielnego kształtowania zasad funkcjonowania, m.in. poprzez wydawanie aktów wewnętrznych regulujących prawa i obowiązki studentów, takich jak zarządzenia Rektora.

A konieczność zapewnienia szkołom wyższym autonomii finansowej oznacza potrzebę zagwarantowania im niezbędnych środków umożliwiających realizację ich celów, ale również możliwość samodzielnego dysponowania posiadanymi środkami.

Przepisy precyzyjnie określają kryteria, jakimi należy się kierować podczas podziału środków publicznych i nie dopuszczają odmowy finansowania z uwagi na krytyczną ocenę mieszczących się w granicach autonomii szkół wyższych działań władz uczelni.

- Mając na uwadze powyższe, pragnę wskazać, że w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania względem uczelni wyższych, o których wspominał Pan na antenie TVP Info, tj. pociągnięcie do odpowiedzialności władz uczelni za sposób organizacji zajęć w dniu 28 października br., zapowiedź ograniczenia finansowania uczelni ze środków publicznych czy ingerowanie w kwestię zatrudnienia jednego z pracowników UAM, stanowią przykład bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni wyższych – napisał Adam Bodnar do ministra Przemysława Czarnka.

A uczelnie mają obowiązek nie tylko kształcenia studentów i prowadzenia badań naukowych, ale także kształtowania postaw obywatelskich, m.in. dbania o rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych i myślących samodzielnie studentów.

Uczniom także przysługują prawa i wolności

28 października minister krytycznie odniósł się także do udziału uczniów w protestach. Wskazał, że w pewnych przypadkach jest to wynikiem zachęty ze strony nauczycieli.

Rzecznik zwraca uwagę ministra, że pomimo iż do ukończenia 18. roku życia uczniowie pozostają pod władzą rodzicielską, to konstytucyjne wolności i prawa przysługują także im. Wynika to z poszanowania godności człowieka, o której stanowi art. 30 Konstytucji.

Uczniowie biorący udział w protestach korzystają z wolności wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji )oraz z wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).

A zgodnie z art. 12 Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r. Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą wagą, stosownie do wieku oraz dojrzałość dziecka. Art. 15 wskazuje, że Państwa-Strony uznają prawa dziecka do swobodnego zrzeszania się oraz wolności pokojowych zgromadzeń.

Wśród celów systemu  Prawo oświatowe wymienia także kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, w tym poprzez możliwość udziału w działaniach z zakresu wolontariatu, sprzyjających aktywnemu uczestnictwu uczniów w życiu społecznym, upowszechnianie wśród dzieci i młodzieży wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz kształtowanie postaw sprzyjających jego wdrażaniu w skali lokalnej, krajowej i globalnej, a także tworzenie warunków do rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów przez organizowanie zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz kształtowanie aktywności społecznej i umiejętności spędzania czasu wolnego.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich uczniowie, biorąc udział w trwających protestach, nie tylko korzystają z gwarantowanych konstytucyjnie wolności, ale także prezentują postawy prospołeczne angażując się we wspomniane protesty i dyskusje zgodnie z własnymi przekonaniami.

Adam Bodnar poprosił ministra o stanowisko. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, jakie działania podjął wobec uczelni w związku z ich postawą wobec protestów oraz o podanie, na jakiej podstawie formułuje twierdzenie, że udział uczniów w protestach bywa inspirowany przez nauczycieli.

VII.7033.86.2020

Zwrot „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” mieści się w granicach swobody przekazu mediów

Data: 2020-11-02
  • Wezwanie KRRiT aby TVN nie używała zwrotu „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” może być odczytywane jako aspiracja Rady do prewencyjnej kontroli środków społecznego przekazu – czego zakazuje Konstytucja
  • Niezależnie od negatywnych skojarzeń określenie to mieści się w granicach swobody informacyjnej mediów
  • Może też wywoływać tzw. efekt mrożący, wpływając w niedopuszczalny sposób na przekaz medialny
  • A całkowite odżegnywanie się od imienia i nazwiska byłoby niezgodne z faktami i mogłoby być odebrane jako próba pozbawienia wpływu sędzi na rozstrzygnięcie ws. aborcji

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji wycofała się z takiego wezwania wobec prywatnego nadawcy.

RPO z niedowierzaniem przyjął komunikat Przewodniczącego KRRiT z 29 października 2020 r. o decyzji wzywającej TVN do zaprzestania używania określenia „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” oraz innych podobnych sformułowań. W opinii Rady jest to określenie nieprawdziwe, mogące stanowić element nękania, zastraszenia, a nawet mowy nienawiści.

Adam Bodnar przypomina Przewodniczącemu KRRiT, że art. 213 ust. 1 Konstytucji stanowi, iż Rada stoi m.in. na straży wolności słowa. Według ustawy o radiofonii i telewizji KRRiT stoi  na straży wolności słowa w radiu i telewizji, samodzielności dostawców usług medialnych i interesów odbiorców oraz zapewnia otwarty i pluralistyczny charakter radiofonii i telewizji. Przypomnienie to  jest konieczne, ponieważ komunikat Rady zaprzecza podstawowym zadaniom, które powinna pełnić.

Problem jest istotny z uwagi na naruszenie podstawowych wartości ustroju RP, tj. art. 14 Konstytucji, który zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, oraz art. 54 Konstytucji, gwarantującego każdemu wolność wypowiedzi oraz rozpowszechniania informacji.

Używanie określenia „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” - niezależnie od pejoratywnych konotacji i ewentualnego krytycznego ładunku - nie tylko mieści się w pełni w granicach swobody informacyjnej środków masowego przekazu, ale również nie jest stwierdzeniem niezgodnym z prawdą.

Sędzia TK Julia Przyłębska uważa się za Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. W sprawie ustawy aborcyjnej (a w tym kontekście użyto kwestionowanego określenia) była przewodniczącą składu, który wydał rozstrzygnięcie o niekonstytucyjności jednej z trzech przesłanek dopuszczających aborcję.

- Z tego też względu całkowite odżegnywanie się od imienia i nazwiska Pani Julii Przyłębskiej byłoby niezgodne z faktami. Co więcej, mogłoby zostać odebrane jako kontrfaktyczna próba publicznego pozbawienia wpływu sędzi na treść wydanego rozstrzygnięcia – pisze Adam Bodnar.

W tej sytuacji decyzja Rady nie tylko narusza podstawowe zadania tego organu, lecz może stanowić próbę wywołania tzw. efektu mrożącego, tj. niedopuszczalnego wpływania na sposób formułowania przekazu przez media. A to co jest sprzeczne nie tylko z Konstytucją, lecz również z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Działanie Rady może też być odczytywane jako aspiracja do dokonywania prewencyjnej kontroli środków społecznego przekazu, czego wyraźnie zabrania art. 54 ust. 2 Konstytucji. Rzecznik wyraża nadzieję, ze nie jest to zamiarem Rady, a zakaz używania „podobnych sformułowań” nie dotyczy np. pojęcia „rząd Mateusza Morawieckiego” - co jest powszechnie używanym stwierdzeniem, zgodnym z prawdą i w żadnym stopniu nie umniejszającym roli i funkcji konstytucyjnych organów państwa.

Rzecznik przypomina, że w 2019 r. zwracał uwagę Rady na problem języka używanego w tzw. paskach wyświetlanych w przekazach TVP - w związku z ich krytyczną oceną przez Radę Języka Polskiego. Wówczas KRRiT dostrzegła „pewne mankamenty” w przekazach TVP S.A. zauważając jednak „brak charakteru komparatystycznego” sprawozdania Rady Języka Polskiego.

RPO zwraca się zatem do Przewodniczącego KRRiT o stanowisko, czy paski TVP, wyświetlane podczas relacji z obrad Sejmu 27 października, jak np. „Lewicowy faszyzm niszczy Polskę” oraz „Opozycja chce paraliżu państwa” w ocenie Rady zawierają jakiekolwiek mankamenty.

- W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy Rada dostrzega tu elementy mowy nienawiści, które w komunikacie Rady z 29 października przypisano określeniu „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej” – napisał Adam Bodnar do Witolda Kołodziejskiego.

Odpowiedź Przewodniczącego KRRiT

Posługując się sformułowaniem użytym przez Pana w piśmie z 30 października 2020 roku, pozostaje mi potwierdzić, iż Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zarówno z niedowierzaniem, ale też z dużym zaniepokojeniem przyjęła do wiadomości Pańskie stanowisko wyrażone odnośnie do działań podjętych wobec nadawcy programu telewizyjnego TVN 24 na podstawie przepisów zawartych w art. 10 ust. 3 ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji.

Przede wszystkim nasze niedowierzanie i zaniepokojenie wywołała oczywista niestosowność doszukiwania się przez Pana Rzecznika paraleli pomiędzy Trybunałem Konstytucyjnym a Radą Ministrów i używanym potocznie sformułowaniem „rząd Mateusza Morawieckiego”. Przypominamy więc kardynalną zasadę konstytucyjną, która głosi, że Trybunał Konstytucyjny jest władzą odrębną i niezależną od innych władz, a wszyscy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.

Zatem, nagminne powtarzanie „Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej”, wyłącznie w takiej pejoratywnej konotacji, jak uczynił to nadawca i z takim wyłącznie krytycznym ładunkiem, co w swoim wystąpieniu poniekąd także zauważył Pan Rzecznik, to publiczne obarczanie jednej wyłącznie osoby odpowiedzialnością za działania podejmowane przez niezawisły skład orzekający.

Tego rodzaju informacje mają charakter celowego wprowadzania odbiorców w błąd i utrwalania nieprawdziwego przekonania o indywidualnym, spersonifikowanym werdykcie „Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej”. Jest to także skierowanie krytyki wyroku Trybunału Konstytucyjnego, dokonywanej w szczególnej atmosferze i szczególnych okolicznościach przez część społeczeństwa, do konkretnie wskazywanej osoby uczestniczącej w podejmowaniu rozstrzygnięcia, a to, uwzględniwszy powtarzalność tego rodzaju informacji, ich wydźwięk i wszystkie pozostałe już wymienione przeze mnie okoliczności, może już stanowić element nękania, zastraszania, a nawet mowy nienawiści.

Z tych względów Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ocenia, iż wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, skierowany na podstawie art.16 ust.l ustawy z 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich, pozostaje całkowicie nieuzasadniony, bowiem w sposób bezzasadny zostały zanegowane działania organu podjęte w celu przywrócenia zgodności działań koncesjonariusza z warunkami wskazanymi w art. 10 ust.3 ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji.

Ponadto, odnosząc się do kwestii wskazanej w końcowej części Pańskiego wystąpienia tj. prośby o zajęcie stanowiska odnośnie do tzw. pasków TVP, informuję, iż w związku z otrzymanymi skargami w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające.

VII.564.109.2020

Po manifestacji w Warszawie. Przedstawiciele KMPT rozmawiali z większością zatrzymanych

Data: 2020-11-01
  • Przedstawiciele KMPT rozmawiali z 26 spośród 37 osób zatrzymanych po manifestacji 30 października w Warszawie
  • Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice posiadający przy sobie niebezpieczne przedmioty
  • W trakcie zatrzymań wobec części osób użyto gazu i pałek
  • Zatrzymania uwidoczniły braki systemowe sygnalizowane w ostatnich dniach przez Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu
  • Nieprawidłowości dotyczą m.in. przeprowadzania badań lekarskich i dokumentowania obrażeń, dostępu do pomocy prawnej od pierwszych chwil zatrzymania, prawa do poinformowaniu o zatrzymaniu osoby bliskiej

Przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rozmawiali z 26 osobami zatrzymanymi podczas manifestacji, która 30 października  2020 r. odbyła się w Warszawie. Przeprowadzili wizytacje ad hoc w sześciu pomieszczeniach dla osób zatrzymanych (PdOZ) w Warszawie (przy ul.: Żytniej, Umińskiego, Nowolipie, Janowskiego i Jagiellońskiej) oraz w Piasecznie. Pracownicy KMPT dotarli do 36 spośród 37 osób zatrzymanych. 10 osób nie wyraziło chęci rozmowy z przedstawicielami Biura RPO.

Celem wizytacji było zbadanie sytuacji osób zatrzymanych przez policję, warunków ich osadzenia w kontekście realizacji tzw. minimalnych gwarancji antytorturowych.

Zdecydowana większość zatrzymanych to pseudokibice. Zarzucono im m.in. popełnienie czynu z art. 254, 226 Kodeksu karnego, (odpowiednio: udział w zbiegowisku ze świadomością, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na osobę lub mienie; znieważenie funkcjonariusza publicznego lub organu konstytucyjnego RP).

Jak wynika z analizy akt zatrzymanych dokonanych przez przedstawicieli RPO w Komendzie Policji przy ul. Malczewskiego, przy zatrzymanych policjanci zabezpieczyli różnego rodzaju pałki, w tym teleskopowe (jedna z napisem Police), gazy obezwładniające, ochraniacze na szczęki, wyroby pirotechnicznych -  petardy, race, kominiarki, noże. Należy także dodać, że w wyniku pościgu za pseudokibicami, w rejonie ronda de Gaulle'a i placu Trzech Krzyży ranny został policjant (raniony kamieniem w głowę).

Większość rozmówców nie skarżyła się na złe traktowanie czy prowokacyjne zachowania funkcjonariuszy. Podczas samego zatrzymania wobec części osób policja użyła gazu. Następnie zatrzymani byli najczęściej w pozycji leżącej skuwani z tyłu. Niektórzy skarżyli się, że byli zbyt mocno skuci, posiadali widoczne otarcia i zasinienia na przegubach rąk. Część osób informowało, że byli skuci także podczas przeprowadzania czynności w komisariatach, niektórzy również podczas przeprowadzania badań lekarskich, nawet w obecności funkcjonariusza.

Pojawiły się pojedyncze głosy wskazujące, że funkcjonariusze użyli w trakcie zatrzymania także pałek służbowych. Jeden z zatrzymanych deklarował, że został też kopnięty w głowę. Na twarzy mężczyzny widoczne było duże zaczerwienienie i otarcie naskórka. Ponadto na ciele mężczyzny widoczna była opuchlizna i zasinienia m.in. na plecach, udzie, ramieniu. Obrażenia te zostały opisane jedynie w notatce służbowej sporządzonej już po przyjęciu do PdOZ, mężczyzna nie był wcześniej badany przez lekarza, pomimo że zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku widocznych obrażeń (w tym wypadku na twarzy) badanie powinno być obligatoryjne.

W tym kontekście należy przywołać zalecenia Europejskiego Komitetu ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT), który w ostatnich dniach opublikował raport z wizyty ad hoc w Polsce w 2019 r. Komitet podkreślił, że w trakcie zatrzymania stosowanie siły fizycznej dopuszczalne jest  wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne. W żadnym wypadku nie może być usprawiedliwione stosowanie siły wobec osób zatrzymanych, nad których zachowaniem udało się zapanować. Jeżeli w momencie zatrzymania lub w okresie zatrzymania uznaje się, że konieczne jest zakucie danej osoby w kajdanki, nie powinny one w żadnym wypadku być zbyt mocno zapięte i powinny być stosowane jedynie tak długo, jak jest to absolutnie konieczne.

Natomiast w odniesieniu do dokumentowania badań lekarskich i zgłaszania urazów zaobserwowanych u osób zatrzymanych przez policję, Komitet wezwał po raz kolejny do rzetelnego prowadzenia tego rodzaju dokumentacji. M.in. wszystkie urazy powinny być szczegółowo sfotografowane, a zdjęcia wraz z „mapami ciała”, gdzie zaznaczone są obrażenie powinny być przechowywane w indywidualnej dokumentacji medycznej osoby zatrzymanej. Ponadto wyniki każdego badania, w tym oświadczenia osoby zatrzymanej dotyczące złego traktowania i opinia medyczna w tej sprawie, powinny być udostępniane osobie zatrzymanej i jej adwokatowi.

CPT podnosił także kwestię trudności w dostępie do pomocy prawnej już od pierwszych chwil zatrzymania. W trakcie rozmów z osobami zatrzymanymi podczas manifestacji problem ten również się pojawiał. Większość osób nie żądała kontaktu z adwokatem. Niektórzy nie decydowali się na to, sądząc, że zatrzymanie potrwa tylko kilka godzin. Jeden z zatrzymanych miał zrezygnować z kontaktu z adwokatem, gdy został poinformowany, że nie będzie mógł do niego osobiście zadzwonić. Inny mężczyzna nie miał możliwości skorzystania z pomocy prawnej, ponieważ nie znał numeru do adwokata, a funkcjonariusze nie zaproponowali mu skorzystania z listy adwokatów/radców prawnych.

Rozbieżna była praktyka informowania o zatrzymaniu osób najbliższych. Co do zasady, to funkcjonariusze telefonowali pod wskazane numery telefonów. Niektórzy zatrzymani nie byli pewni, czy informacja o ich zatrzymaniu została przekazana. W jednym przypadku zatrzymany sam mógł skontaktować się z osobą bliską.

Ponadto w trakcie wizytacji KMPT okazało się, że rodzice jednego z zatrzymanych mieli błędne informacje co do miejsca osadzenia syna. Było to szczególnie niepokojące, ponieważ zatrzymany liczył, że to oni zorganizują mu pomoc prawną. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że w ostatnim raporcie CPT wezwał polskie władze do podjęcia skutecznych kroków w celu zapewnienia osobom pozbawionym wolności pełnej realizacji prawa o poinformowaniu osób najbliższych o zatrzymaniu.

Przedstawiciele KMPT nie odnotowali uwag na temat funkcjonowania samych PdOZ. Rozmówcy pozytywnie oceniali funkcjonariuszy pełniących tam służbę.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Nie można ścigać kobiet za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności. RPO do Prokuratora Krajowego

Data: 2020-10-30
  • Nie można ścigać ludzi za to, że korzystają z konstytucyjnych wolności
  • Te wolności można ograniczać tylko ustawą i władze wiedziały o tym co najmniej od pięciu miesięcy. A jednak zarządzają sytuacją kryzysową przy pomocy rozporządzeń
  • Wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk.
  • Takie jest stanowisko RPO dla prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

29 października pojawiły się niepokojące doniesienia o pismach skierowanych przez Pana Prokuratora do prokuratur w całej Polsce w sprawie protestów będących reakcją społeczną na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. dotyczącego aborcji – pisze RPO.

Dziennikarze przytaczają fragment Prokuratora Krajowego z 28 października 2020 r., że: „każde zachowanie osoby organizującej nielegalną demonstrację albo podżegające lub nawołującej do udziału w niej winno być przede wszystkim oceniane w kontekście wyczerpywania znamion czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk w zakresie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”.

Zgodnie z tym przepisem kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach, powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Podstawowe wątpliwości w ocenie Rzecznika budzi to, czy możliwe jest wypełnienie znamion czynu zabronionego określonego w tym przepisie poprzez realizację konstytucyjnej wolności, która – jak wielokrotnie Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę – nie została skutecznie ograniczona w obecnym stanie prawnym.

Już w czerwcu, rozumiejąc, że pandemia może uderzyć ponownie jesienią, RPO pisał do premiera (VII.565.461.2020), że ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, nie w rozporządzeniu. Po drugie, akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszeniem ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie. Umożliwi to uniknięcie stanu niepewności prawnej. Po trzecie, ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich, w związku z ostatnimi protestami, zwracał już uwagę (zob. wystąpienie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 23 października 2020 r.), że zgodnie z art. 57 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa

Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń publicznych wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń publicznych również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń publicznych może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej konstytucyjnej wolności.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych określonych w art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, Rzecznik postawił mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. poz. 1845). Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń spontanicznych nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia - zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

W ocenie Rzecznika wszystko to prowadzi do wniosku, że władza publiczna nie może zakładać, że organizowanie lub udział w zgromadzeniach spontanicznych będzie wypełniać znamiona czynu zabronionego z art. 165 par. 1 pkt 1 kk. Wiążą się one bowiem z realizacją konstytucyjnie zagwarantowanych wolności i jako takie nie różnią się od udziału w lekcjach prowadzonych w szkołach czy uczestnictwa sprawowaniu kultu religijnego. Jak zauważają przedstawiciele doktryny prawa karnego: „Nie stanowią […] karalnego zagrożenia epidemicznego uczestnicy manifestacji, którzy mają maseczki i maszerują zachowując dystans, specjalnie zajmują większą powierzchnię, by zminimalizować ryzyko". Nie można z tych powodów przyjąć, by obywatelki i obywatele, korzystający ze swoich wolności i praw zagwarantowanych w Konstytucji RP, podlegali w tym kontekście odpowiedzialności karnej.

VII.613.117.2020

Studentki i studenci KUL mają prawo prezentować swe poglądy. Rzecznik do Rektora

Data: 2020-10-30
  • Studentki i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego mają prawo do demonstrowania swych poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym
  • Prawa tego nie pozbawia ich sam fakt studiowania na uczelni katolickiej  – pisze RPO do Rektora KUL
  • Dlatego nie ma podstaw do podejmowania działań dyscyplinarnych wobec protestujących bądź popierających społeczne protesty

Media podały, że na profilu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy obraźliwe względem części społeczności akademickiej oraz zapowiedzi zawiadomienia władz uczelni o osobach popierajcych Strajk Kobiet.

Niektóre uczelnie wyższe, działając w ramach przysługującej im autonomii, ogłosiły w dniu Strajku Kobiet 28 października 2020 r. godziny rektorskie. W związku z tym osoby kształcące się na KUL zapytały na oficjalnym profilu uczelni, czy planuje się podjęcie podobnych działań.

Posty te, według doniesień mediów, były regularnie usuwane przez administratora profilu uczelni. Ponadto niektórzy uczestnicy dyskusji, którzy krytycznie odnoszą się do protestów, zasugerowali, że będą zgłaszać do władz uczelni informacje o studentach popierających protesty. W ich ocenie osoby o takich poglądach nie powinny kształcić się na katolickiej uczelni.

RPO zwraca uwagę Księdza Rektora, że studenci i studentki mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym i w tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 Konstytucji).

Fakt studiowania na uczelni katolickiej nie pozbawia studentów możliwości prezentowania własnych poglądów. A oprócz kształcenia uczelnie powinny popierać rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych i myślących samodzielnie studentów.

Z tych względów nie ma podstaw po podejmowania działań o charakterze dyscyplinarnym wobec studentów protestujących bądź popierających protesty.

A usuwanie z profilu uczelni postów zawierających pytania o organizację zajęć 28 października ogranicza wolność wypowiedzi.

Rzecznik poprosił rektora KUL ks. prof. Mirosława Kalinowskiego o stanowisko.

VII.7033.85.2020

Ochrona policji kurii metropolitalnej w Krakowie. Rzecznik pyta o podstawę prawną

Data: 2020-10-29
  • RPO pyta krakowską policję, które przepisy ustawy o policji są podstawą prawną ochrony gmachów kurii w Krakowie i czy ewentualnie były w tej sprawie polecenia administracji państwowej lub samorządu terytorialnego

W Biurze Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach prowadzona jest sprawa manifestacji odbywających się w województwie małopolskim przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

W związku z informacjami mediów, że funkcjonariusze  w związku z tymi  manifestacjami chronią gmachy kurii w Krakowie Aleksandra Wentkowska,  pełnomocnik terenowy RPO w Katowicach, spytała Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie o podanie, które przepisy ustawy o Policji stanowią prawną podstawę tych działań.

Ewentualnie poprosiła o wyjaśnienie, czy czynności te są podejmowane na polecenie organów administracji państwowej albo samorządu terytorialnego w trybie ustawy o Policji i który organ skierował takie polecenie.

Ponadto pytania insp. Romana Kustera dotyczą następujących informacji:

  • Czy, a jeżeli tak, to na jakiej podstawie w dniach 22 października-28 października 2020 r. zostały  zastosowane wobec protestujących środki przymusu bezpośredniego (jakie); w tym w postaci miotacza gazu łzawiącego?
  • Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?
  • Czy i ile osób (w związku z jakimi zachowaniami) zostało w dniach 22 października-28 października zatrzymanych przez policję? 
  • Czy osoby zatrzymane  zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję; czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?
  • Czy wobec osób zatrzymanych prowadzone są postępowania karne; jeżeli tak, proszę o wskazanie sygnatur akt oraz jednostek organizacyjnych prowadzących postępowania?
  • Czy  w dniach 22 października-28 października 2020 r . zostali pokrzywdzeni funkcjonariusze policji wykonujący czynności służbowe w związku z zabezpieczeniem manifestacji, jak jest ich stan zdrowia?
  • Czy policja poniosła straty materialne w związku z zabezpieczeniem  manifestacji?

BPK.570.1.2020

Rzecznik wystąpił do łódzkiej policji o wyjaśnienia w sprawie protestów społecznych

Data: 2020-10-29
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce od łódzkiej policji informacji w sprawie jej działań podczas protestów społecznych z 24 października wobec decyzji o zaostrzeniu prawa aborcyjnego
  • Poważne zaniepokojenie RPO dotyczy tego, czy reakcja policji na przebieg protestu, w tym użycie środków przymusu bezpośredniego, była proporcjonalna

Adam Bodnar poprosił komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi nadinsp. Sławomir Litwina o odpowiedzi na takie pytania:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • jakie środki przymusu bezpośredniego zostały użyte i w odniesieniu do ilu osób, czy użycie przez funkcjonariuszy tych środków spełniało kryteria niezbędności do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalności do stopnia zagrożenia, oraz stosowania środków o możliwie jak najmniejszej dolegliwości;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; będę wdzięczny za nadesłanie kopii wszystkich protokołów zatrzymań oraz za informację, którzy z zatrzymanych wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

W szczególności RPO poprosił o stanowisko w sprawie interwencji funkcjonariusza, stosującego środki przymusu bezpośredniego wobec jednego z protestujących. Rzecznik chce wiedzieć, czy w tej sprawie przeprowadzono czynności wyjaśniające i jaki jest ich wynik, ewentualnie czy wobec policjanta wszczęto  postępowanie dyscyplinarne.

Mając na uwadze, że prawdopodobne są kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomniał obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, wnosząc o rozważenie ich zastosowania w trakcie podejmowania interwencji wobec demonstrantów.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

II.519.1549.2020

Wizytacja KMPT w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I. Przedstawiciele RPO przyjęli zgłoszenie od jednego z zatrzymanych dotyczące tortur

Data: 2020-10-28
  • Jeden z zatrzymanych po protestach 26 października 2020 r. w Warszawie poskarżył się na pobicie przez policję
  • - To, co mnie spotkało, to były właśnie tortury – mówił przedstawicielowi Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur
  • Odmówiono mu ponadto kontaktu z pełnomocnikiem, a o zatrzymaniu nie poinformowano wskazanej przez niego osoby najbliższej
  • KMPT na bieżąco monitoruje sytuację związaną z protestami i działaniami służb - nie wyklucza kolejnych doraźnych wizytacji w komendach  

27 października 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) odbywali rozmowy z osobami zatrzymanymi po protestach społecznych w Warszawie  26 października.

Rozmowy prowadzono w pomieszczeniach Komendy Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21. Wizyta KMPT miała charakter ad hoc, a jej celem było zbadanie sposobu traktowania osób zatrzymanych przez policję po protestach przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Delegacja KMPT przeprowadziła poufne rozmowy z trzema zatrzymanymi. Zapoznała się też z wybraną dokumentacją (protokołami zatrzymań protestujących, aktami prowadzonych przeciwko nim postępowań karnych oraz rejestrami dot. osób zatrzymanych).

Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (m.in. twarzy, okolic gardła, rąk i nóg). Jego stan higieniczny i psychiczny był bardzo zły. Mężczyzna był roztrzęsiony, w rozmowie z przedstawicielem KMPT płakał.

Z jego wypowiedzi wynikało, że został po zatrzymaniu pobity w radiowozie przed policjantów. Funkcjonariusze mieli skuć mu ręce z tyłu kajdankami, rzucić go na podłogę radiowozu i przez ponad godzinę bić. Zatrzymany miał być duszony, kopany po nogach i bity pięściami w skórzanych rękawiczkach.

Relacjonował, że stosowano wobec niego bolesne chwyty. Policjanci mieli również używać wulgaryzmów („w radiowozie wyzywano mnie też od ciot, pedałów, p…d itp.”) i naśmiewać się z jego orientacji seksualnej. Jeden z funkcjonariuszy miał proponować mu  „pójście na solo”. - To, co mnie spotkało, to były właśnie tortury – mówił w trakcie rozmowy.

Z relacji zatrzymanego wynika, że odmówiono mu kontaktu z pełnomocnikiem, mimo iż miał kontakt do radcy prawnego (w rozmowie z przedstawicielem KMPT wielokrotnie wymieniał jego nazwisko). Nie poinformowano również wskazanej przez zatrzymanego osoby najbliższej.

Na pytanie przedstawiciela KMPT, dlaczego w protokole jego zatrzymania jest wpisana informacja, że nie żąda kontaktu z adwokatem, radcą prawnym oraz z osobą najbliższą,  wyjaśnił, że ta informacja nie jest zgodna z treścią składanego przez niego oświadczenia (protokół zatrzymania nie zawierał podpisu zatrzymanego, a jedynie adnotację policjanta, że zatrzymany odmówił podpisu).

Mężczyzna złożył Rzecznikowi Praw Obywatelskich oficjalną skargę na postepowanie funkcjonariuszy. Za pośrednictwem KMPT zostanie ona przekazana odpowiedniemu zespołowi merytorycznemu w Biurze RPO i poddana analizie.

Przedstawiciele KMPT usłyszeli też od zatrzymanych o braku właściwego badania lekarskiego, które jest podstawową gwarancją prewencji tortur i zwalczania bezkarności sprawców tych czynów.

Jedna z zatrzymanych kobiet relacjonowała, że nie została w ogóle zbadana przez lekarza przed osadzeniem w policyjnym pomieszczeniu dla osób zatrzymanych (PdOZ). Miała z nim jedynie kontakt w czasie krótkiej rozmowy w radiowozie i pod nadzorem policjantów. Brak oglądu ciała przez lekarza podczas badania wskazywał też drugi z zatrzymanych.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur na bieżąco monitoruje sytuację związaną z przebiegiem protestów i działaniami służb egzekwujących prawo i nie wyklucza kolejnych wizyt ad hoc w najbliższym czasie.

O dalszych działaniach w tym zakresie KMPT będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z wizyt ad hoc zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Działania policji wobec protestów społecznych. Rzecznik prosi  o wyjaśnienia

Data: 2020-10-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce wyjaśnień od policji w sprawie jej działań podczas ostatnich protestów społecznych w Warszawie i innych miastach
  • Pyta m.in. o powód braku reakcji funkcjonariuszy, gdy protestującą kobietę pod kościołem Św. Krzyża ściągnięto ze schodów, a do której trzeba było wezwać pogotowie
  • RPO prosi o wyjaśnienie, czy policja może korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowaną przez nich przemoc
  • Rzecznik chce też znać szczegóły interwencji 24 października 2020 r. wobec demonstrujących na pl. Defilad  

Adam Bodnar zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia, jak przebiegały czynności Policji w związku z wydarzeniem "Międzynarodowy Marsz o Wolność" 24 października 2020 r., które rozpoczęło się na pl. Defilad, w tym w szczególności:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała ta interwencja;
  • jakie środki przymusu bezpośredniego zostały użyte przez Policję wobec uczestników wydarzenia, jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków; czy użycie przez funkcjonariuszy środków spełniało kryteria niezbędności do osiągnięcia celów tego użycia, proporcjonalności do stopnia zagrożenia, oraz czy stosowano środki o możliwie jak najmniejszej dolegliwości;
  • ile osób zostało zatrzymanych, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności; do jakich pomieszczeń dla osób zatrzymanych zostali doprowadzeni po zatrzymaniu;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych; - ile osób zostało wylegitymowanych, jaka była podstawa faktyczna wylegitymowania;
  • jakie dalsze czynności Policja podjęła lub planuje podjąć w odniesieniu do osób zatrzymanych i wylegitymowanych.

O takie same informacje RPO wystąpił ws. manifestacji osób protestujących 24 października przeciw wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, która zaczęła się w okolicach ul. Nowogrodzkiej i skończyła pod TK. Pyta też o protesty z 25 października  m.in.  pod Pałacem Prezydenckim, na ul. Miodowej, na ul. Krakowskie Przedmieście (w okolicach kościoła Świętego Krzyża).

RPO poprosił o odniesienie się do następujących kwestii związanych z wydarzeniami w okolicach Kościoła Świętego Krzyża:

  • braku reakcji funkcjonariuszy Policji w sytuacji, gdy wobec protestującej kobiety pod kościołem Świętego Krzyża użyta została przemoc – została ściągnięta ze schodów w wyniku czego niezbędne było wezwanie pogotowia;
  • wyjaśnienia czy funkcjonariusze Policji – w kontekście powyższej sytuacji – mogą korzystać z pomocy działaczy prywatnej organizacji pozarządowej i nie reagować na stosowane przez tych działaczy środki przemocy;
  • braku reakcji Policji na niezakrywanie ust i nosa przez osoby blokujące wejście do tego kościoła.

Ponadto RPO wystąpił o analogiczne informacje do komendanta wojewódzkiego w Poznaniu. Chodzi o interwencje podejmowane wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego 25 października 2020 r. Poważne zaniepokojenie RPO budzi, czy reakcja Policji na przebieg protestu, w tym użycie środków przymusu bezpośredniego, była proporcjonalna. 

II.519.1547.2020, II.519.1548.2020

 

 

RPO pyta Szpital Bielański o zaplanowane wcześniej zabiegi aborcji wobec uszkodzenia płodu

Data: 2020-10-26
  • Według mediów Szpital Bielański w Warszawie zalecił wstrzymanie zaplanowanych aborcji, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca dyrekcji szpitala uwagę, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie nie wszedł jeszcze w życie
  • A to oznacza, że kobiety wciąż mają prawo do przerwania ciąży w przypadku wad płodu

Zalecenie dyrekcji Szpitala Bielańskiego ma związek z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. Uznał on za niezgodną z Konstytucją przesłankę aborcji, jaką jest prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji, orzeczenia TK podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym.

Dotychczas orzeczenie to nie zostało opublikowane w Dzienniku Urzędowym. W konsekwencji nie można uznać, że wyrok ten wszedł w życie.

Rzecznik jednocześnie podkreśla, że w obecnym stanie prawnym nieuzasadniona odmowa wykonania aborcji może stanowić naruszenie praw pacjentek do świadczeń zdrowotnych. Poprosił o informację o działaniach podjętych w celu ich realizacji.

Oświadczenie dyrektorki szpitala z 26 października (aktualizacja)

Szpital Bielański zawsze pomagał i nadal pomaga kobietom w potrzebie. W czwartki w Szpitalu Bielańskim odbywa się zwykle kwalifikacja pacjentek do zabiegu. Wyrok TK nie spowodował zablokowania naszej działalności - oświadczyła dyrektor Szpitala Bielańskiego Dorota Gałczyńska–Zych.

Orzeczenie TK z ostatniego tygodnia niestety w sposób znaczący utrudniło działalność w tym obszarze i przede wszystkim i to należy sobie drodzy państwo uzmysłowić, że postawiło w odmiennej trudnej sytuacji personel medyczny, zaangażowany w wykonywanie tych procedur. De facto nie jestem prawnikiem, ale TK stworzył nową kategorię przestępstwa zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat 3.

Jestem wdzięczna Panu Prezydentowi Trzaskowskiemu  i Panu Prezydentowi Rabiejowi, że stanęli w obronie kobiet ale też personelu medycznego Szpitali Warszawskich i wydali decyzję, w jaki sposób ma postępować każdy miejski szpital. Czyli do momentu ogłoszenia wyroku TK powinniśmy działać tak, jak przed orzeczeniem - głosi oświadczenie.

VII.5001.4.2020

Rzecznik pyta katowicką policję o działania podczas manifestacji 24 i 25 października

Data: 2020-10-26
  • O informacje nt. działań katowickiej policji 24 i 25 października 2020 r. w związku z protestami społecznymi ws. aborcji wystąpił Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Aleksandra Wentkowska obserwowała te manifestacje, prowadziła też w Komendzie Miejskiej Policji w Katowicach rozmowy z zatrzymanymi

Z zebranych informacji wynika, że podczas manifestacji miały miejsce incydenty, podczas których dochodziło do starć manifestujących z policją, a reakcją na niektóre z nich było użycie środków przymusu bezpośredniego.

Poprosiła komendanta wojewódzkiego nadinsp. dr. Krzysztofa Justyńskiego o informacje:

  • Czy i na jakiej podstawie zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego wobec posłów 24 października?,
  • Ile razy i w jakiej sytuacji zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego w postaci miotacza gazu łzawiącego 25 października? Czy i ile osób wymagało interwencji medycznej?,
  • Czy trzy osoby zatrzymane w dniu wczorajszym podczas czynności procesowych zgłaszały zastrzeżenia wobec sposobu zatrzymania przez policję?
  • Czy w czasie natychmiastowym, wynikającym z art. 244 par. 2 kpk zatrzymani zostali pouczeni o przysługujących im prawach, w tym o  niezwłocznej możliwości nawiązania w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym (art. 245 par.1 kpk)?,
  • Jakie straty poniosła policja oraz jaki jest stan pokrzywdzonego w dniu wczorajszym policjanta Wydziału Kryminalnego KMP w Katowicach.

Pełnomocnik podkreśliła otwartość w umożliwieniu jej działań wynikających z ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich ze strony zastępcy Naczelnika Wydziału Kryminalnego KMP w Katowicach oraz codzienne wsparcie i pomoc ze strony Pełnomocnika KWP d.s. ochrony praw człowieka.

BPK.570.2.2020

Adam Bodnar dla EurActiv: Teraz jest zły moment na referendum ws. aborcji

Data: 2020-10-26

Referendum ws. aborcji w obecnych warunkach, w których partia rządząca dysponuje nieograniczonymi możliwościami propagandy i kształtowania debaty w mediach publicznych, co zresztą wykorzystała w poszczególnych kampanii wyborczych, nie dawałoby przestrzeni do rzeczywistej i pogłębionej dyskusji” – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

Prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: Musimy przypomnieć, że pomimo obowiązującego prawa i tak wiele kobiet nie miało rzeczywistego dostępu do legalnego zabiegu przerywania ciąży. Ten temat pojawiał się już wielokrotnie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Sprawy takie jak Alicji Tysiąc, R.R., P. i S. przeciwko Polsce wskazywały, że mamy z tym kłopot. W zasadzie w tym zakresie nie obowiązują zasady państwa prawa, bo wprawdzie aborcja jest legalnie dostępna, ale przeprowadza się w Polsce od kilkuset do raptem 1,1 tys. zabiegów rocznie, co w skali 38-milionowego państwa jest niewielką liczbą.

To są liczby oficjalne. Aborcji realnie dokonywanych jest znacznie więcej.

Tak, to są tylko liczby oficjalne. Powstawały jednocześnie dwa procesy społeczne. Z jednej strony podziemie aborcyjne w kraju, jak również tzw. turystyka aborcyjna, czyli dokonywanie zabiegów głównie w Niemczech lub na Słowacji.

Jednocześnie niektóre województwa, ze względu na powszechne stosowanie klauzuli sumienia były wręcz wyłączone z jakiejkolwiek legalnej aborcji. Mam na myśli szczególnie województwo podkarpackie.

Nie jest to wyłącznie problem prawny, ale także społeczny, pokazujący narastające rozwarstwienie. Kobiety zamożne z większych miast mają łatwiejszy dostęp do aborcji ze względu chociażby na wspomnianą turystykę aborcyjną. Podczas gdy osoby z małych miejscowości są całkowicie pozbawione jakiegokolwiek dostępu do bezpiecznego zabiegu.

Tylko czy te osoby na pewno chcą naszej pomocy?

Nie wiem czy chcą pomocy. Uważam że prawo powinno brać pod uwagę różne sytuacje ludzkie i tworzyć taką przestrzeń, aby można było faktycznie je wykonywać.

Tymczasem rozstrzygnięcie TK blokuje to, co dotychczas było dozwolone, nawet jeśli tylko w minimalnym stopniu.

Wyrok zapadł w bardzo szczególnych okolicznościach, gdy mamy powrót do funkcjonowania granic państwowych, których przekraczanie wiąże się z kwarantannami, bądź innymi ograniczeniami związanymi z przemieszczaniem się.

To sprawia, że teraz nawet tzw. turystyka aborcyjna staje się niezwykle utrudniona. Stąd też gorączka trwających protestów.

Czyli można uznać, że ten wyrok cementuje nierówności wśród kobiet?

On nie tylko je cementuje, ale zdecydowanie pogłębia. Należy postawić pytanie na ile ten wyrok należy traktować poważnie. W oświadczeniu wskazałem, że takie decyzje powinny być powierzone parlamentowi.

Wydaje mi się, że w naszych warunkach warto byłoby sięgnąć po rozwiązania z zagranicy. Warto np. zastanowić się nad rozwiązaniami irlandzkimi. Przez pewien czas zajmowałem się zagadnieniem tzw. Panelu Obywatelskiego (Citizens Assembly), który w latach 2016-2017 działał w Irlandii (Referendum nt. aborcji , które odbyło się w 2018 r., było efektem jego prac i formalnym głosowaniem w sprawie przyjęcia jego rekomendacji – red.).

To byłby ciekawy sposób na znalezienie rozwiązania, ale przede wszystkim na zrozumienie wieloaspektowości problemu dostępności legalnej aborcji przez całe społeczeństwo.

Kolejne wizytacje w komendach policji

Data: 2020-10-25

W ciągu ostatnich  dni Zespół  Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur działający w ramach BRPO  przeprowadza rozmowy z osobami zatrzymanymi w związku z manifestacjami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Sprawdzany  jest sposób traktowania osób zatrzymanych 24 października 2020 r.

Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska  wizytowała Komendę Rejonową Policji w Warszawie. Odbyła rozmowy, w tym z osobą wciągniętą do samochodu policyjnego. Osoba ta nie była uczestnikiem manifestacji. Policjanci na ulicy, według jej oświadczenia, zwracali się niewłaściwie, wulgarnie. Osoba ta mówiła o złym traktowaniu z uwagi na  jej transseksualność .

Zastępczyni została poinformowana o rozwożeniu  manifestujących po Warszawie i do różnych miejsc (Płońsk, Piaseczno, Pruszków, Pułtusk, Ostrołęka).

Osoby zatrzymane zwracały uwagę na bardzo złe warunki w PDOZ-tach, nieprzestrzeganie wymogów sanitarnych. Niejednokrotnie zwracano się do osób zatrzymanych wulgarnie. Postawione zarzuty, wedle ich oceny, zwłaszcza dotyczące niszczenia mienia, udziału w manifestacji, kiedy osoby były zatrzymywane  w innych miejscach niż miejsce manifestacji, nie miały uzasadnienia. Zwracano uwagę na stosowanie środków przymusu bezpośredniego w sposób nieproporcjonalny z dużym natężeniem  agresji ze strony Policji.

25 października w kolejnej Komendzie Rejonowej zastępczyni RPO spotkała się z osobą zatrzymaną oraz przeprowadziła rozmowy telefoniczne z osobami wywiezionymi  do Pułtuska, a następnie do  Komendy Rejonowej w  Warszawie. Osoby te zwracały uwagę na złe traktowanie, niewłaściwe warunki, przeludnienie, brak dostępu do wody pitnej etc.

Zespół Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur będzie nadal wizytował miejsca pozbawienia wolności. Obecność Zespołu, wedle oceny osób zatrzymanych, ma znaczący wpływ na poprawę ich traktowania.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach wizytowała zaś miejsca pozbawienia wolności w tym mieście w związku z zatrzymaniami osób manifestujących.

Pełnomocnik Aleksandra Wentkowska monitorowała też 25 października wieczorem demonstrację przed katedrą w Katowicach. Naprzeciw demonstrujących, na schodach katedry, ustawiło się około 30 kontrmanifestantów ze środowisk narodowych. Doszło do przepychanek z policją, która użyła  gazu łzawiącego oraz zatrzymała 4 osoby. Potem doszło do przemarszu ulicami miasta.

 

Przemarsz Strajku Kobiet w Katowicach - pod lupą RPO

Data: 2020-10-25
  • Protestem społecznym 24 października 2020 r. w Katowicach – jednym z wielu w Polsce po decyzji ws. aborcji - zajął się Pełnomocnik Terenowy PO w Katowicach.

Część osób biorących udział w proteście Strajku Kobiet wdała się w szarpaninę z policją w trakcie przemarszu spod katedry do centrum miasta.  Wtedy zatrzymano posła Lewicy Maciej Kopca, eurodeputowanego Łukasza Kohuta oraz trzecią osobę. Posłowie zostali wkrótce potem zwolnieni.

Trzeci mężczyzna - po przedstawieniu mu zarzutów naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza - przed północą opuścił KMP w Katowicach.

Aleksandra Wentkowska – Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach -  będąc w stałym kontakcie z Pełnomocnikiem KWP ds. ochrony praw człowieka,  wieczorem pojawiła się przed Komendą Miejską Policji w Katowicach.

W dalszym ciągu sytuacja będzie monitorowana, a Pełnomocnik Terenowy RPO wystąpi do KWP Katowicach o pełną informację.

 

KMPT przeprowadził rozmowy z osobami zatrzymanymi w związku z protestami po decyzji w sprawie aborcji

Data: 2020-10-23

Dr Hanna Machińska - zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, Przemysław Kazimirski - dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Marcin Kusy – zastępca dyrektora KMPT oraz Michał Żłobecki z Krajowego Mechanizmu, przeprowadzili rozmowy z 11 osobami zatrzymanymi.

W trakcie protestów policja zatrzymała łącznie 15 osób. Czternaścioro z nich zostało umieszczonych w policyjnych miejscach detencji (jeden z zatrzymanych mężczyzn został zwolniony po ustaleniu jego tożsamości na komisariacie).

Rozmowy odbywały się w warunkach zapewniających poufność i zostały przeprowadzone w pomieszczeniach KRP Warszawa IV, KRP Warszawa V oraz w Komendzie Stołecznej Policji.

Osobom zatrzymanym przedstawione zostały zarzuty udziału w nielegalnym zbiegowisku i naruszenia nietykalności policjantów.

Przesłuchania osób zatrzymanych w nocy z 22 na 23 października w czasie spontanicznej manifestacji obywateli w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego wydanym w sprawie przepisów aborcyjnych, odbywały się 23 października w KRP Warszawa V przy ul. Żeromskiego 7 w Warszawie. Zdecydowana większość spośród osób, z którymi rozmawiali przedstawiciele Rzecznika, korzystała z pomocy adwokatów wykonujących swoje obowiązki pro bono.

W związku z odbywającymi się 23 października oraz zapowiadanymi na następny dzień kolejnymi protestami Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur monitoruje na bieżąco sytuację związaną z przebiegiem protestów.

O dalszych działaniach podejmowanych w związku z protestami Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur będzie informował w dalszych komunikatach.

Szczegółowe wnioski z przeprowadzonych rozmów zostaną przedstawione w późniejszym czasie.

Protesty społeczne po decyzji ws. aborcji. RPO przypomina rządzącym standardy zgromadzeń spontanicznych

Data: 2020-10-23
  • Obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych, co ma szczególne znaczenie w kontekście decyzji w sprawie aborcji – podkreśla RPO
  • Obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa powoduje, że reakcja na tę decyzję Trybunału Konstytucyjnego musi być natychmiastowa
  • Adam Bodnar przypomina MSWiA i KSP standardy ochrony zgromadzeń spontanicznych
  • Jest bowiem zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami poprzedniego wieczora

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Poważne zaniepokojenie RPO wzbudziły zwłaszcza wątpliwości co do  proporcjonalności użycia środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu łzawiącego, wobec demonstrantów oraz znaczna liczba zatrzymanych.

Poprosił Komendę Stołeczną Policji o informacje dotyczące działań funkcjoanriuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Mając na uwadze, że zapowiedziano  kolejne manifestacje, będące zgromadzeniami spontanicznymi, RPO przypomina i KSP, i MSWiA obowiązujące standardy ochrony zgromadzeń, także spontanicznych. Wniósł o
o ich zastosowanie.

Zasady zgromadzeń spontanicznych

Poprzednie i kolejne zgromadzenia publiczne muszą odbyć się w formie zgromadzeń spontanicznych, gdyż nawet procedura zgromadzenia uproszczonego wymaga notyfikacji 3 dni przedtem, co nie jest możliwe. A obecna sytuacja społeczna oraz zaangażowanie społeczeństwa, dla którego decyzja TK jest niezwykle istotna, powoduje, że reakcja na jego wydanie musi być natychmiastowa.

Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. istnieje możliwość organizowania zgromadzeń publicznych, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 10 osób – w obszarze czerwonym oraz 25 osób – w obszarze żółtym. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych, niezależnie od liczebności ich uczestników.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Oceniając z perspektywy konstytucyjnej zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych - wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami - należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu , a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą.

A zgromadzenia spontaniczne są dozwoloną i prawnie chronią formą zgromadzeń. Zakaz organizacji zgromadzeń spontanicznych w drodze rozporządzenia należy oceniać pod kątem jego zgodności z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym ograniczenia praw i wolności mogą wynikać jedynie z ustawy i każdorazowo muszą spełniać test proporcjonalności w demokratycznym państwie prawa.

Jak podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 3 kwietnia 2007 r.  (Bączkowski przeciwko Polsce): „taka jest właśnie natura debaty demokratycznej, gdzie termin odbywania się publicznych zgromadzeń mających na celu wygłoszenie opinii może mieć kluczowe znaczenie dla politycznej i społecznej wagi zgromadzeń. (...) Jeżeli zgromadzenie publiczne organizowane jest w terminie, w którym dane zagadnienie społeczne straciło już swoje znaczenie w bieżącej debacie społecznej lub politycznej, waga takiego zgromadzenia może się znacząco obniżyć. Wolność zgromadzania się, jeżeli nie można z niej korzystać we właściwym czasie, traci swoje znaczenie.”

Również w opinii RPO spontaniczność pewnych zgromadzeń jest gwarantem skutecznej krytyki, protestu, czy aktywnego zwrócenia uwagi opinii publicznej na dany problem. Możliwość spontanicznego zgromadzenia stwarza dodatkowy mechanizm skutecznej kontroli społecznej, jest ważnym elementem demokracji bezpośredniej.

Policja zobowiązana jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji  (które są realizowane w granicach prawa) niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać o to aby w trakcie demonstracji nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach, w których doszło do zaniedbań policji w zakresie ich obowiązków względem manifestantów, w tym bierności policji wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni za to funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Podejmowane przez policję działania wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie może zatem karać manifestantów za wyrażanie swoich poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania. Pojedyncze niepokojowe, nawet agresywne, zachowania uczestników zgromadzenia nie mogą prowadzić do pociągania do odpowiedzialności zbiorowej i do szerokiego użycia środków przymusu bezpośredniego, czy rozwiązania zgromadzenia. Zachowania pojedynczych uczestników nie świadczą bowiem o niepokojowym charakterze całego zgromadzenia.

Także zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń publicznych środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. Również przyjęte metody zabezpieczenia zgromadzenia – np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny mieć miejsce w sytuacjach wyjątkowych, koniecznych, mających na celu odizolowanie osób agresywnych lub łamiących prawo.

Nieproporcjonalność, a w szczególności sytuacje nadużycia środków przymusu bezpośredniego każdorazowo musi pociągać za sobą odpowiedzialność karną i dyscyplinarną funkcjonariuszy.

VII.613.112.2020

Narasta dramat kobiet. Oświadczenie RPO Adama Bodnara

Data: 2020-10-23
  • Kwestia aborcji dotyczy ludzi w najbardziej dramatycznych sytuacjach życiowych.
  • Od kilkudziesięciu lat w Polsce obowiązywało w tej dziedzinie restrykcyjne prawo, które było uznawane za kompromis polityczny i społeczny. W praktyce w wielu miejscach w kraju nie było realizowane (np. w województwie podkarpackim od dwóch lat nie wykonuje się w ogóle zabiegów przerywania ciąży).
  • Ta sytuacja często zmuszała ludzi do omijania prawa, radzenia sobie bez pomocy państwa.
  • Koszty społeczne tego rozwiązania prawnego ponosiły i ponoszą przede wszystkim Polki.

Wyjście z kryzysu i jakakolwiek zmiana przepisów w tej wrażliwej sprawie powinna się odbyć poprzez szeroką publiczną debatę i znalezienie porozumienia. Tymczasem doszło do zerwania elementarnej komunikacji społecznej, odstąpiono od ważenia wartości i racji, w arbitralny sposób narzucono pogląd jednej ze stron sporu wszystkim obywatelkom i obywatelom. Nie bacząc na narastający dramat kobiet, nie licząc się z ryzykiem konfliktu społecznego. W dodatku dokonano tego w czasie narastającego zagrożenia związanego z pandemią koronawirusa, w czasie kiedy nawet zwyczajne korzystanie z praw i wolności obywatelskich (jak np. wolność zgromadzeń) jest znacząco ograniczone.

Zdaniem RPO, decyzje w tak istotnej sprawie jak dostępność legalnej aborcji, powinien podejmować Parlament. Właśnie po wszechstronnej debacie i konsultacjach, szczegółowych analizach dotyczących konsekwencji proponowanych zmian prawnych oraz po przejściu wszystkich etapów procesu legislacyjnego. Można także rozważyć stworzenie w Polsce – na wzór Irlandii – panelu obywatelskiego, który pozwoliłby na zważenie wszystkich racji naukowych, prawnych i społecznych. Panel oddałby głos osobom reprezentującym wszystkich członków i członkinie społeczeństwa. W Irlandii Panel Obywatelski (Citizen’s Assembly) działał w latach 2016-2017 i doprowadził do powszechnego zrozumienia tej trudnej problematyki, a następnie do referendum w sprawie zmiany konstytucji. Ludzie mogli zatem wyrazić swój głos i w pełny sposób znaleźć odzwierciedlenie swoich poglądów w obowiązującym prawie.

Kwestia aborcji co do zasady nie powinna być powierzana takim organom jak Trybunał Konstytucyjny, który nie ma bezpośredniej legitymacji obywatelskiej. Nie jest to bowiem zagadnienie czysto prawne, teoretyczne. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny podjął decyzję i to na wniosek grupy posłów, którzy reprezentują większość w Sejmie. Oznacza to odwrócenie ról organów państwa.

Co więcej Trybunał Konstytucyjny podjął decyzję w składzie, co do którego bezstronności i niezależności istnieją uzasadnione wątpliwości. Orzekały w nim bowiem osoby wybrane do TK na miejsca już zajęte przez trzech sędziów, wybranych zgodnie z prawem przez Sejm do TK w październiku 2015 r. Wątpliwości może też budzić udział w sprawie Krystyny Pawłowicz, która jako posłanka jednoznacznie popierała zaostrzenie ustawy. Może to świadczyć o braku jej bezstronności jako sędziego TK.

Ustawa z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży była określonym wyborem ideologicznym. Dla żadnej stron sporu nie był on satysfakcjonujący, ale utrwalił się w świadomości społecznej. Od 27 lat w Polsce aborcja jest dopuszczalna, gdy:

  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej;
  2. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażające jego życiu;
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego  (gwałtu, aktu kazirodczego).

Rozstrzygnięcie z 22 października 2020 r. (K 1/20) eliminuje drugą przesłankę dopuszczalności legalnej aborcji. W związku z art. 152 Kodeksu karnego oznacza to, że dotychczas legalnie wykonywane zabiegi staną się z dniem publikacji wyroku TK penalizowane karą pozbawienia wolności.

RPO pragnie zwrócić uwagę, że Trybunał Konstytucyjny wykreował w istocie nowy typ czynu zabronionego, zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat 3. Stoi to w jaskrawej sprzeczności z rolą TK jako tzw. negatywnego ustawodawcy. Na fakt, że wprowadzanie penalizacji w ustawie jest wyłączną kompetencją parlamentu, zwrócił uwagę sędzia TK Piotr Pszczółkowski w swoim zdaniu odrębnym.

Rozstrzygnięcie TK pomija prawa kobiet.

Zostają one pozbawione prawa do decyzji np., czy urodzić dziecko, które umrze w cierpieniu po kilku dniach. W tym kontekście uwagę zwraca argumentacja zawarta w zdaniach odrębnych sędziów Leona Kieresa i Piotra Pszczółkowskiego. Chodzi o niewyważenie dóbr pozostających w konflikcie i danie prymatu jedynie ochronie życia poczętego – bez odniesienia się do praw i wolności przysługujących kobiecie, którą traktuje się w sposób przedmiotowy. Jak stwierdzili sędziowie - prawo nie może zaś nakazywać kobietom heroizmu.

RPO wiele razy wskazywał na liczne problemy z niewykonywaniem ustawy z 1993 r. Analiza sprawozdań z jej wykonania, a także wielu skarg indywidualnych, świadczy o tym, że państwo w sposób nienależyty zapewnia prawa pacjentek chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji. W praktyce możliwość ta była znacznie ograniczana. Rzecznik zwracał na to wielokrotnie uwagę, zarówno Ministrowi Zdrowia, jak i Prezesowi Rady Ministrów.

Trybunał Konstytucyjny 7 października 2015 r. (K 12/14) wskazał, że lekarze odmawiający aborcji ze względu na klauzulę sumienia nie mają obowiązku wskazywać pacjentce, kto w takim razie może jej pomóc. Do dziś państwo nie wprowadziło przepisów precyzujących, kto ma więc udzielić takiej informacji. Zdarza się także, że pacjentki nie są informowane o wadach płodu i zagrożeniu życia lub zdrowia. Odmawia się im przeprowadzenia badań prenatalnych i testów genetycznych, a wizyty, podczas których mają dostać odmowę wykonania zabiegu, są przekładane tak, że mija termin na przerwanie ciąży (zazwyczaj 20-24 tydzień ciąży).

RPO przystąpił w tym roku (jako przyjaciel sądu) do takiej sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Dotyczy ona kobiety, której odmówiono aborcji, mimo spełniania warunków ustawy. Płód był ciężko uszkodzony i istniały przesłanki medyczne, by wykonać aborcję. Ginekolog powołał się na klauzulę sumienia, lecz nie wskazał pacjentce, gdzie może przerwać ciążę. Kobieta urodziła ciężko chore dziecko, które po paru dniach zmarło. ETPC zbada, czy doszło do naruszenia prawa do prywatności oraz obowiązku ochrony przed torturami, nieludzkim lub poniżającym traktowaniem (sprawa B.B. przeciwko Polsce, skarga nr 67171/17).

Tymczasem od ponad dekady Polska nie realizuje zobowiązań wynikających z trzech przegranych spraw w ETPC dotyczących przerywania ciąży i diagnostyki prenatalnej: Tysiąc przeciwko Polsce (skarga nr 5410/03), R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04), P. i S. przeciwko Polsce (skarga nr 57375/08). W rekomendacjach dotyczących wykonania tych wyroków Komisarz Praw Człowieka Rady Europy podkreślał, że Polska musi podjąć konkretne działania. Ich brak, a wręcz rozstrzygnięcie TK zmierzające w zupełnie odwrotnym kierunku, narusza zobowiązania Polski wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

W obecnej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje o pilny powrót do rozmowy, do rzeczowych negocjacji z udziałem różnych środowisk obywatelskich i politycznych na temat, jak dostosować normy prawne do realnych problemów oraz jak rozwiązywać dramatyczne sytuacje, tak aby w sposób godny traktować ludzkie życie, prawa człowieka i trudne wybory kobiet. Być może doświadczenia irlandzkie mogą być inspiracją dla polskich decydentów.

Potrzebne jest nam porozumienie, nie konflikt. I ten ciężar odpowiedzialności spoczywa na politykach. Przede wszystkim na tych, którzy obecnie sprawują w Polsce władzę. Nie wolno pozbawiać kobiet podmiotowości w sprawach tak żywotnie ich dotyczących – to jedna z ważnych miar demokracji i praworządności.

TK zbada ustawę "antyaborcyjną". RPO: wszelkie zmiany powinna poprzedzać rzetelna debata

Data: 2020-10-22
  • Trybunał Konstytucyjny zbada w czwartek, czy zgodne z Konstytucją są przepisy ustawy "antyaborcyjnej" zezwalające na aborcję, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ewentualna zmiana przepisów antyaborcyjnych winna być poprzedzona rzetelną, publiczną debatą, podczas której zainteresowane strony będą mogły przedstawić swoje racje

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku zapewnienia realnego dostępu pacjentek do legalnych zabiegów przerywania ciąży. Analiza kolejnych sprawozdań Rady Ministrów z wykonywania oraz o skutkach stosowania w kolejnych latach ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w tym najnowszego sprawozdania, obejmującego rok 2017 r., a także kolejnych skarg indywidualnych przekazywanych w tej sprawie RPO, wskazuje, że państwo już obecnie w sposób nienależyty zabezpiecza prawa pacjentek chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji.

W Polsce dostęp do legalnej aborcji możliwy, gdy:

  • ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej;
  • badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażające jego życiu;
  • zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego  (gwałtu, aktu kazirodczego).

Prawodawca, gwarantując możliwość terminacji ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie antyaborcyjnej, powinien jednocześnie zapewnić realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona.

Dostęp do aborcji różni się w zależności od regionu Polski

W praktyce widoczne są istotne dysproporcje między województwami dotyczące liczby przeprowadzanych zabiegów. Mimo że brak jest oficjalnych informacji dotyczących tych różnic, niemniej w ocenie Rzecznika niewykluczone, że mogą mieć one związek z ograniczonym dostępem do tej procedury w pewnych regionach Polski. Dla przykładu w niektórych województwach, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia, brak jest podmiotów wykonujących legalne zabiegi terminacji ciąży.

Brak standardów postępowania z pacjentką, która chce skorzystać z aborcji

Ponadto w Polsce brak jest uniwersalnych standardów dotyczących szpitalnych procedur w zakresie terminacji ciąży. Z raportu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wynika, że 66% ze 133 biorących udział w monitoringu podmiotów leczniczych wskazało, że w szpitalu brak jest jakichkolwiek procedur we wskazanym zakresie. Istnienie procedur zadeklarowało 28% podmiotów.

Podkreślenia wymaga, że treść istniejących procedur jest bardzo zróżnicowana i często ma charakter uznaniowy. Niektóre szpitale wprowadzają – obok przewidzianych w ustawie – dodatkowe, niemające podstawy prawnej wymogi, takie jak np. konieczność uzyskania opinii co najmniej dwóch lekarzy specjalistów, opinii konsylium czy ordynatora. Wskazane procedury wydłużają czas oczekiwania na zabieg i mogą prowadzić do ograniczenia dostępu do gwarantowanej przez prawo procedury.

Klauzula sumienia

Jedną z instytucji z jednej strony mającą służyć ochronie integralności moralnej lekarzy, lecz z drugiej strony wpływającą na ograniczenie dostępu do zabiegów aborcji jest klauzula sumienia. Obecnie brak jest oficjalnych informacji dotyczących liczby przypadków odmowy udzielenia świadczenia zdrowotnego z powołaniem się na klauzulę sumienia.

Warto podkreślić, że w przeszłości lekarz odmawiający udzielenia świadczenia zdrowotnego z powołaniem się na względy sumienia był zobowiązany do wskazania pacjentowi realnej możliwości uzyskania tego świadczenia w innym podmiocie. Obowiązek ten ustał od dnia wejścia w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. (sygn. akt K 12/14), zaś w polskim porządku prawnym nie istnieje obecnie podmiot zobowiązany do przekazania informacji o miejscu, w którym świadczenie może zostać udzielone.

W ocenie Rzecznika taka sytuacja w związku z zagrożeniem, jakie stwarza dla poszanowania praw pacjentów i pacjentek, wymaga podjęcia pilnych działań mających na celu ustanowienie mechanizmu, który pozwoli pacjentce uzyskać informację o tym, gdzie może realnie uzyskać dane świadczenie zdrowotne[1].

Sprzeciw od orzeczenia lekarza

Kolejną barierę w dostępie do zabiegów aborcji stanowi ukształtowana w sposób nieodpowiedni procedura sprzeciwu od orzeczenia lekarza. Wśród istniejących nieprawidłowości w tym zakresie wskazać można m.in.: niedotrzymywanie 30-dniowego terminu na rozpatrzenie sprzeciwu zgłoszonego przez pacjentkę, nałożenie na pacjentkę dodatkowych obowiązków w postaci konieczności uzasadnienia sprzeciwu i wskazania przepisu prawa, z którego wynikają prawa i obowiązki pacjenta, na które wpływ ma opinia lub orzeczenie lekarskie oraz niezagwarantowanie pacjentce osobistego wysłuchania i jej zbadania.

Stygmatyzacja pacjentek

Pilnej interwencji ze strony Ministerstwa Zdrowia wymaga także kwestia profesjonalizmu personelu medycznego placówek świadczących usługę przerwania ciąży. Z przekazywanych Rzecznikowi skarg wynika, że pacjentki chcące skorzystać z legalnego zabiegu aborcji bywają stygmatyzowane przez personel medyczny, co – jak wskazują skarżące – jest szczególnie bolesne, mając na uwadze okoliczności, w jakich kobiety w Polsce mogą zwrócić się o przeprowadzenie legalnego zabiegu aborcji.

Taki sposób zachowania się personelu medycznego stanowi naruszenie praw pacjentek, w szczególności prawa do poszanowania godności. Dodatkowo skarżące wskazują, że traumatyzujące są dla nich zawierające drastyczne zdjęcia i bannery, wywieszane przez osoby sprzeciwiające się aborcji w pobliżu szpitali. Nie ulega wątpliwości, że w trosce o dobrostan pacjentów konieczne jest, aby administracja placówek opieki zdrowotnej podejmowała w takich sytuacjach zdecydowane działania i w razie wypełnienia znamion czynów zabronionych ustawami karnymi zgłaszała te incydenty policji.

Wobec rygorystycznych regulacji prawnych dotyczących terminacji ciąży, niektóre kobiety decydują się na skorzystanie z nielegalnego zabiegu bądź udają się w celu dokonania aborcji za granicę. Nie są jednak gromadzone informacje statystyczne dotyczące skali nielegalnych aborcji. Uniemożliwia to realną ocenę problemu oraz podjęcie adekwatnych działań

Stanowisko Komisarza Praw Człowieka Rady Europy

Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce z 11-15 marca 2019 r.[2]. W szczególności komisarz Mijatović negatywnie odniosła się do kolejnych prób zmierzających do zaostrzenia prawa antyaborcyjnego.

W jej ocenie w szczególności przyjęcie prawa zupełnie zakazującego aborcji w przypadku zaistnienia przesłanki istnienia dużego prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu byłoby niemalże równoznaczne z wprowadzeniem zakazu aborcji i mogłoby być uznane za pozostające w sprzeczności z obowiązkami wynikającymi z prawa międzynarodowego.

A stanowisko Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w tym zakresie nie uległo zmianie. W kwietniu 2020 r. Komisarz wezwała Sejm RP do odrzucenia procedowanego projektu przewidującego zaostrzenie obecnie obowiązujących przepisów dotyczących przerwania ciąży[3].

[1] Sprawa prowadzona pod sygnaturą: VII.812.5.2014, zob. też: VII.5600.13.2018 (opinia RPO ws. projektu ustawy, w którym proponuje się, by to na podmiocie leczniczym ciążył obowiązek informowania o świadczeniach zdrowotnych, których udzielenia odmówiono).

Polskie procedury legalnej aborcji przed Trybunałem w Strasburgu. Argumenty RPO na rzecz skarżącej

Data: 2020-09-02
  • RPO przystąpił – jako przyjaciel sądu (amicus curie) – do sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotyczącej dostępu do legalnej aborcji w Polsce
  • Sprawa dotyczy kobiety, której odmówiono przeprowadzenia aborcji przez warszawski szpital, pomimo spełniania warunków ustawy. Płód był ciężko uszkodzony i istniały przesłanki medyczne, by wykonać aborcję
  • Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał też pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę. Kobieta urodziła ciężko chore dziecko, które po paru dniach zmarło
  • Trybunał zbada, czy sytuacja, w której znalazła się przez to kobieta, doprowadziła do naruszenia jej praw – prawa do prywatności (art. 8 Konwencji) oraz obowiązku ochrony przed torturami, nieludzkim lub poniżającym traktowaniem (art. 3)

Czego dotyczy sprawa?

W 2014 r. do warszawskiego Szpitala św. Rodziny zgłosiła się pacjentka w 22. tygodniu ciąży. Płód był ciężko uszkodzony, istniały zatem przesłanki medyczne i ustawowe by wykonać aborcję. Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał jednak pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę.

Pacjentka, po stwierdzeniu bardzo poważnych wad płodu, które uzasadniały terminację ciąży, została co prawda poinformowana o możliwości skorzystania z zabiegu aborcji, jednak nie przekazano jej informacji o szczegółach tej procedury ani o wynikającym z ustawy antyaborcyjnej ograniczeniu czasowym. Następnie pacjentka była kierowana na kolejne badania, a także zaproszona na rozmowę z ordynatorem szpitala. Podczas tej rozmowy pacjentka była namawiana do urodzenia dziecka, mimo że wcześniej jednoznacznie wyraziła chęć terminacji ciąży. Ostatecznie ordynator odmówił wykonania aborcji i wbrew ciążącemu na nim wówczas obowiązkowi nie skierował pacjentki do innego lekarza. Kiedy pacjentce udało się znaleźć szpital, w którym mogłaby skorzystać z aborcji było już za późno, by zabieg wykonać

Do porodu doszło w 35. tygodniu ciąży w innym warszawskim szpitalu. Dziecko miało liczne wady, między innymi wodogłowie oraz brak części kości czaszki. Urodzony 30 czerwca chłopiec zmarł 9 lipca. Przez dziewięć dni był objęty opieką paliatywną. Po porodzie kobieta przez długi czas pozostawała pod specjalistyczną opieką psychologiczną. Oceniła, że przyczyną jej cierpienia było zmuszenie jej do urodzenia śmiertelnie chorego dziecka oraz cierpienie dziecka.

Pacjentka próbowała kilkukrotnie pociągnąć do odpowiedzialności lekarzy i pracowników szpitala poprzez wykorzystanie środków karnych i cywilnych oraz korzystając ze wsparcie Rzecznika Praw Pacjenta. Ostatecznie doszło do ugody w związku z którą pani B.B. otrzymała odszkodowanie. Jednakże procedury wciąż nie działają, a osoby odpowiedzialne za sytuację nie zostały ukarane.

Stanowisko RPO

Rzecznik zapezentował ETPC praktykę funkcjonowania polskich przepisów. Wskazał szczególnie na niewykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego klauzuli sumienia oraz niewykonanie przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu w trzech sprawach dotyczących przerywania ciąży. Przedstawił również argumentację dotyczącą złamania przez polskie władze art. 3 Konwencji (zakaz tortur i nieludzkiego oraz poniżającego traktowania) w związku z nieprzeprowadzeniem odpowiedniego postępowania w celu ukarania osób odpowiedzialnych za cierpienie psychiczne pani B.B.

Obowiązujące w Polsce przepisy. Kiedy można zgodnie z prawem przeprowadzić aborcję?

Obecny w Polsce stan prawny jest niezmienny od 1993 r. Kwestię reguluje ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 r. wraz z późniejszymi nowelizacjami. Pozwala na dokonanie aborcji w nielicznych, konkretnych przypadkach. Są to sytuacje, w których:

  • ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia matki, co stwierdza lekarz. Aborcji w tej sytuacji można dokonać do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza łonem matki,
  • istnieją przesłanki na istnienie ciężkich, nieodwracalnych upośledzeń płodu lub nieuleczalnych chorób zagrażających jego życiu. Taką sytuację stwierdza lekarz, a sam zabieg może być również przeprowadzony zanim płód osiągnie zdolność samodzielnego egzystowania poza łonem matki,
  • ciąża jest efektem czynu zabronionego (gwałtu, aktu kazirodczego). Tę przesłankę musi stwierdzić prokurator, czyn więc powinien być zgłoszony odpowiednim organom.

W każdym innym przypadku aborcja w Polsce jest zakazana. Taki czyn według Kodeksu Karnego podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności dla ciężarnej (jeśli wyraziła na to zgodę) oraz osoby, która jej w tym pomogła.

Prawo w praktyce. Niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Jak wynika z kolejnych wniosków kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Pacjenta dostęp do legalnej aborcji (a zatem we wskazanych powyżej trzech przypadkach) prawie nigdy nie jest możliwy. Lekarze powołują się na klauzulę sumienia, czyli regulację prawną, zgodnie z którą lekarz może odmówić wykonania świadczenia niezgodnego z jego sumieniem. Lekarze mogą się na nią powoływać, gdy mimo przesłanek legalności, nie chcą wykonać zabiegu aborcji np. ze względów ideologicznych czy religijnych. Zdarza się również, że pacjentki nie są informowane o wadach płodu i zagrożeniu życia lub zdrowia. Odmawia się im przeprowadzenia odpowiednich badań prenatalnych i testów genetycznych, a wizyty podczas których mają dostać odmowę wykonania zabiegu są przekładane tak, że mija termin na przerwanie ciąży (do 22-24 tygodnia ciąży).

Trybunał Konstytucyjny w wyroku za 7 października 2015 r. (sygn. akt. K 12/14) wskazał, ze lekarze mogą korzystać z klauzuli sumienia, ale pacjenci maja prawo do informacji o tym gdzie mogą przeprowadzić zabieg przerwania ciąży.

Obecnie wciąż nie ma jednak podmiotu zobowiązanego do przekazania pacjentce informacji o miejscu, w którym świadczenie - nieudzielone jej ze względów sumienia - może być wykonane. Podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych nie są zobowiązane do uprzedniego pozyskiwania od lekarzy informacji o tym, czy i w jakich przypadkach powołają się oni na klauzulę sumienia.

Dla przykładu można wskazać, że rzeszowski SPZOZ nr 1 Szpital Miejski im. Jana Pawła II w przypadku odmowy wykonania aborcji kieruje pacjentki do Szpitala Specjalistycznego PRO FAMILIA, który deklaruje, że nie wykonuje zabiegów aborcji z uwagi na powoływanie się przez wszystkich lekarzy na klauzulę sumienia. Pacjentki odsyłane są więc do szpitala, w którym ponownie spotkają się z odmową i będą zmuszone do szukania innego miejsca, w którym będą mogły skorzystać z gwarantowanego przez prawo zabiegu.

Co dotychczas mówił Trybunał w Strasburgu?

Od ponad dekady Polska nie realizuje zobowiązań wynikających z trzech podobnych przegranych w ETPC spraw dotyczących przerywania ciąży i diagnostyki prenatalnej: Tysiąc przeciwko Polsce, R.R. przeciwko Polsce, P. i S. przeciwko Polsce.

Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w swoich diagnozach i rekomendacjach dotyczących wykonania wyroków podkreślał, że Polska musi podjąć konkretne działania. Wskazywał szczególnie:

  • wprowadzenie dla szpitali jasnej, skutecznej i jednolitej procedury określającej dostęp do legalnej aborcji,
  • praktyczne informacje dla pacjentek uprawnionych do terminacji ciąży co do wymogów prawnych, w szczególności w przypadku ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego,
  • uproszczenie i przyspieszenie procedury sprzeciwu do Rzecznika Praw Pacjenta,
  • zwalczanie stereotypów płciowych i stygmatyzacji aborcji, które mogą utrudniać dostęp do opieki okołoaborcyjnej,
  • monitorowanie i upublicznianie liczby, dostępności i lokalizacji szpitali wykonujących terminację ciąży, jak też świadczeniodawców odmawiających z powodu klauzuli sumienia.
  • monitorowanie, zbieranie i upublicznianie danych o stosowaniu klauzuli sumienia przy odmowach legalnej aborcji,
  • oszacowanie liczby pozaustawowych aborcji i migracji aborcyjnych.

VII.7010.1.2020

RPO przystąpił do sprawy Konwencji stambulskiej przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data: 2020-08-19
  • RPO zgłosił udział w sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym z wniosku premiera Mateusza Morawieckiego z 30 lipca o sprawdzenie, czy ratyfikowana przez Polskę Konwencja o przeciwdziałaniu przemocy jest zgodna z Konstytucją i czy jej tłumaczenie w Dzienniku Ustaw jest zgodne z tekstem autentycznym  (sprawa K 11/20)
  • RPO stoi na stanowisku, że wniosek Premiera nie spełnia warunków formalnych wynikających z ustawy o TK w brzmieniu przyjętym przez obecnie rządzącą większość
  • 5 sierpnia RPO został zobowiązany przez TK do decyzji, czy przystępuje do sprawy, w ciągu dwóch tygodni (czyli do 19 sierpnia)

RPO zauważa, że Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji do oceny zgodności tekstu ratyfikowanej umowy międzynarodowej z jego tłumaczeniem. Wniosek Premiera zawiera też braki formalne: nie jest zgodny z przepisami ustawy o TK wskazującymi kryteria poprawności wniosku pozwalające na to, by Trybunał mógł wniosek rozpoznać. Dlatego RPO wnosi o umorzenie postępowania.

Gdyby jednak Trybunał chciał się zajmować sprawą, RPO przedstawia argumenty za tym, że Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest zgodna z Konstytucją.

RPO zwraca uwagę, że Trybunał nie miał prawa wyznaczać mu dwutygodniowego terminu na zgłoszenie udziału w sprawie. Bowiem tak jak w przypadku wniosku Prezydenta Trybunał może tylko wyznaczyć termin na przedstawienie stanowiska. RPO ma 30 dni na zgłoszenie udziału w sprawie przed TK. Niemniej Rzecznik, z uwagi na zasadę lojalnego współdziałania instytucji państwowych, jak również ze względu na wagę niniejszej sprawy, postanowił przystąpić do postępowania zainicjowanego wnioskiem Prezesa Rady Ministrów i przedstawić swoje pisemne stanowisko w sprawie w terminie oczekiwanym przez Trybunał Konstytucyjny.

Zarzuty formalne

Trybunał Konstytucyjny nie mam uprawnienia do oceny poprawności tłumaczenia tekstu umowy międzynarodowej, o co wnosi Premier. Tym bardziej, że we wniosku nie sprecyzowano, co miałoby być źle przetłumaczone (wnioskodawca ogranicza się do stwierdzenia, że „tłumaczenie Konwencji opublikowane w Dzienniku Ustaw zawiera liczne błędy merytoryczne i techniczne” i jedynie przykładowo wskazuje na – błędne w jego przekonaniu, zróżnicowanie tłumaczenia terminu „gender/genre”. W konsekwencji Wnioskodawca poddaje ocenie Trybunału cały tekst Konwencji bez wskazania tych jest przepisów, w których dopatruje się domniemanych błędów). Przykładowe wskazanie rzekomych błędów w tłumaczeniu umowy międzynarodowej, czy też rzekomy brak konsekwencji w stosowaniu użytych w niej terminów, nie stanowi również problemu konstytucyjnego i nie uzasadnia zarzutu niekonstytucyjności.

W odniesieniu do zarzutów konstytucyjnych Premiera RPO wskazuje, że nie są one dobrze uzasadnione. Zgodnie z ustawą o TK uzasadnienie wniosku kierowanego do Trybunału winno zawierać: przywołanie treści kwestionowanego wnioskiem przepisu wraz z jego wykładnią; przywołanie treści wzorców kontroli wraz z ich wykładnią; określenie problemu konstytucyjnego i zarzutu niekonstytucyjności oraz wskazanie argumentów lub dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności. Wymienione elementy są niezbędne do przeprowadzenia przez Trybunał Konstytucyjny analizy hierarchicznej zgodności zaskarżonych norm z Konstytucją.

Także w części żądań dotyczących nie tłomaczenia a treści Konwencji wniosek nie spełnia warunków formalnych w zakresie, o którym mowa powyżej. Wnioskodawca zaskarżył łącznie sześć artykułów Konwencji o tematyce tak różnej, jak polityka równości kobiet i mężczyzn, edukacja, zobowiązania ogólne w zakresie zapobiegania przemocy, zobowiązania ogólne w zakresie ochrony i wsparcia udzielanego ofiarom przemocy, zobowiązania ogólne w zakresie postępowania przygotowawczego, ścigania, przepisów proceduralnych i środków ochronnych, a nawet prawo azylowe. Zaskarżone regulacje są przepisami złożonymi, mają od jednego do sześciu ustępów, a niektóre z nich liczne podpunkty. Dla przykładu treść zaskarżonego art. 18 Konwencji przedstawia się następująco:

Artykuł 18

Zobowiązania ogólne

  1. „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki by chronić wszystkie ofiary przed kolejnymi aktami przemocy.
  2. Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki, zgodnie z prawem wewnętrznym, zapewniające istnienie odpowiednich mechanizmów gwarantujących skuteczną współpracę wszystkich właściwych organów państwowych, w tym sądów, prokuratury, organów ścigania, władz lokalnych i regionalnych, a także organizacji pozarządowych i innych organizacji i podmiotów, właściwych w sprawach udzielania ochrony i wsparcia ofiarom i świadkom wszystkich form przemocy objętych zakresem niniejszej konwencji, w tym również poprzez odwołanie się do służb wsparcia o charakterze ogólnym i wyspecjalizowanym, o których mowa w artykułach 20 i 22 niniejszej konwencji.
  3. Strony zapewnią, by środki ustanowione zgodnie z postanowieniami niniejszego rozdziału:
  • -opierały się na uwzględnieniu aspektu płci w pojmowaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej i były ukierunkowane na zagwarantowanie ofiarom ich praw człowieka oraz bezpieczeństwa,
  • -opierały się na zintegrowanym podejściu, uwzględniającym stosunki między ofiarami, sprawcami, dziećmi i ich szerszym środowiskiem społecznym,
  • -miały na celu uniknięcie wtórnej wiktymizacji,
  • -miały na celu umacnianie samodzielnej pozycji i niezależność ekonomiczną kobiet będących ofiarami przemocy,
  • -gdy to stosowne, umożliwiały umieszczenie w jednym miejscu zespołu służb zapewniających ochronę i wsparcie,
  • -były ukierunkowane na szczególne potrzeby osób podatnych na przemoc, w tym dzieci będących ofiarami, oraz były dla nich dostępne.
  1. Udzielanie świadczeń nie będzie zależeć od woli ofiary co do wszczęcia postępowania lub zeznawania przeciwko sprawcy.
  2. Strony podejmą odpowiednie środki mające na celu zapewnienie ochrony konsularnej lub innej ochrony oraz wsparcia swoich obywateli, jak też innych ofiar uprawnionych do takiej ochrony, zgodnie z zobowiązaniami wynikającymi dla nich z prawa międzynarodowego”.

Formułując zarzut w ten sposób Wnioskodawca uniemożliwia zrozumienie, co konkretnie miałoby być naruszone w Konstytucji. Nie sposób zaś przyjąć, że całość zaskarżonych regulacji Wnioskodawca uznaje za niekonstytucyjne.

Do tego Wnioskodawca powołał się wprawdzie na przepisy Konstytucji ale nie określił problemu konstytucyjnego. Braku tego nie zastępuje krytyczna opinia Wnioskodawcy na temat przepisów Konwencji. Sformułowania typu „odrzucenie bagażu ideologicznego” (s. 12, 14 wniosku), „treści ideologiczne” (s. 17 wniosku), czy „promowanie określonych postaw światopoglądowych” nie zastępują argumentów i dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności, o których mowa w art. 47 ust. 2 pkt 4 ustawy o TK.

Cele i założenia Konwencji

Przed analizą zarzutów Premiera RPO przypomina cel Konwencji

  1. Ideą, która przyświecała twórcom Konwencji, jest wyrażone w „preambule dążenie do stworzenia Europy, która byłaby wolna od przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. Kwestię przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej ujęto – zgodnie z intencją twórców - w szerokim kontekście dążenia do równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Konwencja wskazuje, że przemoc wobec kobiet ma charakter strukturalny i stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, poprzez który kobiety są spychane na podległą pozycję względem mężczyzn. Przemoc wobec kobiet stanowi formę dyskryminacji ze względu na płeć i przejaw nierównych stosunków władzy między kobietami a mężczyznami na przestrzeni wieków, które doprowadziły do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji kobiet, a także uniemożliwiły pełen rozwój kobiet.
  2. Główne cele Konwencji skonkretyzowano w treści przepisu art. 1 ust. 1 lit. a-e. Zaliczono do nich: ochronę kobiet przed wszystkimi formami przemocy oraz zapobieganie, ściganie i eliminację przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; przyczynianie się do eliminacji wszystkich form dyskryminacji kobiet oraz wspieranie rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn, w tym poprzez umacnianie samodzielnej pozycji kobiet; stworzenie ogólnych ram, polityki i działań na rzecz ochrony i wsparcia wszystkich ofiar przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; popieranie współpracy międzynarodowej, mającej na celu eliminację przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; zapewnienie wsparcia i pomocy organizacjom i organom ścigania dla skutecznej współpracy mającej na celu przyjęcie zintegrowanego podejścia do eliminacji przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (art. 1 ust. 1 lit. a-e). Konwencja jest oparta na strukturze „4P” (ang. „Prevention, Protection, Prosecution, Integrated Policies”) – formułując kierowane do władz publicznych wiążące zalecenia w czterech obszarach: prewencji, ochrony, ścigania i tworzenia zintegrowanych polityk[. Wymaga ponadto zaznaczenia, że Konwencja nie kreuje żadnych obowiązków, których adresatami byłyby jednostki.
  3. Stosownie do treści przepisu art. 89 ust. 1 Konstytucji RP zgodę na ratyfikację Konwencji wyraził Sejm RP w ustawie z dnia 6 lutego 2015 r. o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. (Dz.U. 2015 r. poz. 398). Wejście Konwencji w życie z dniem 1 sierpnia 2015 r. dało asumpt do wzmocnienia istniejących w polskim porządku prawnym mechanizmów ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową.
  4. Zgodnie z ogólną regułą interpretacyjną wszystkie przepisy Konwencji powinny być odczytywane w świetle jej – opisanych powyżej, przedmiotu i celów.

Argumenty RPO

Premier polemizuje z założeniami Konwencji - tymczasem zadaniem Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli konstytucyjnej nie jest ocena słuszności i celowości działania ustawodawcy, lecz ocena jedynie tego, czy normy rangi ustawowej odpowiadają normom, zasadom i wartościom wyrażonym w Konstytucji

Do tego prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przekonaniami, na które powołuje się Premier, nie ma charakteru absolutnego - granice tego prawa wyznaczać mogą inne normy konstytucyjne oraz ustawowe. Poszanowanie praw rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przekonaniami, nie może oznaczać pozbawienia państwa kompetencji w zakresie ustalania i planowania programu kształcenia. Kwestia zgodności treści przekazywanych w procesie nauczania z oczekiwaniami i światopoglądem rodziców w kontekście art. 48 ust. 1 Konstytucji została już jednoznacznie rozstrzygnięta w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego: Konstytucja nie może gwarantować, i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Przekazywanie treści o równości kobiet i mężczyzn, przemocy i jej źródłach w placówkach edukacyjnych prowadzonych przez wspólnoty religijne nie narusza ich autonomii, która dotyczy jedynie prawa do samodzielnego określania swoich struktur wewnętrznych i  treści wiary.

XI.518.53.2020

 

Jak zmniejszać różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Polsce – uwagi RPO do zmian w Kodeksie pracy

Data: 2020-08-10
  • Idea likwidowania luki płacowej jest słuszna, ale sposób, w jaki to chcą zrobić posłowie, nie będzie skuteczny. Tymczasem Polki zarabiają o 1/5 mniej od Polaków
  • Niższym płacom kobiet nie da się przeciwdziałać dopisując do Kodeksu Pracy istniejące już w nim zakazy
  • Dużo skuteczniejsze byłoby przyznanie pracownikom praw do informacji o płacach i nałożenie na pracodawców obowiązków sprawozdawczych 

Sejm zajmuje się poselskim projektem zmian Kodeksu pracy (druk sejmowy numer 463), rozszerzającym definicję mobbingu o problem niższych wynagrodzeń kobiet względem mężczyzn za taką samą pracę tej samej wartości. Zakłada dopisanie, że niedopuszczalne jest „różnicowaniu wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika”. Po pierwszym czytaniu 22 lipca 2020 r. projekt został skierowany do prac w Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.

Projekt Rzecznik Praw Obywatelskich, który z zadowoleniem przyjął informacje o podjęciu tych prac , bo problem jest naprawdę poważny, zwraca jednak uwagę, że nie dotyczy on indywidualnych przypadków nierównych płac, ale szerszego zjawiska i nierówności w przeciętnych wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.

Swoje uwagi RPO – organ ds. równego traktowania – przedstawił posłom i Ministrowi Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zaopatrzył je w dane statystyczne, informacje o badaniach socjologicznych i odwołania do przepisów polskich i europejskich.

Przepisy zakazujące różnicowania płac między kobietami i mężczyznami na poziomie indywidualnym już w Polsce mamy (bo wdrożyliśmy do Kodeksu Pracy dyrektywę unijną 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 5 lipca 2006 r. w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy – nierównego traktowania ze względu na płeć wprost zakazuje art. 11 Kodeksu Pracy) – wyjaśnia RPO. - A mimo to Polki zarabiają prawie o 1/5 mniej od Polaków. Jest tak dlatego, że przyczyny tego zjawiska są dużo głębsze: wynikają m.in. ze stereotypowych przekonań dotyczących aktywności zawodowej kobiet, nadmiernego obciążenia kobiet pracami domowymi i opiekuńczymi na ich wybory zawodowe, czy ograniczonego dostępu kobiet do najwyższych stanowisk. To wszystko sprawia, że możliwość realizowania ambicji i zamierzeń zawodowych przez kobiety jest w praktyce ograniczona, a w perspektywie rodzi ryzyko ubóstwa emerytalnego kobiet.

Rzecznik ostrzega więc posłów, że projektowana zmiana nie tylko nie osiągnie zakładanego celu, ale może w istocie utrudnić dochodzenie przez osoby indywidualne praw przed sądem. Do spraw opisanych w rozdziale, do którego ma być wprowadzona zmiana, nie znajduje zastosowania zasada odwróconego ciężaru dowodu (polega ona na tym, że pracownik ma jedynie uprawdopodobnić fakty wskazujących na jego dyskryminację. To znaczne ułatwia dochodzenie swoich praw przed sądem). A zatem to na powodzie będzie ciążyła konieczność przedstawienia dowodów na wszelkie okoliczności, z których wywodzi skutki prawne

RPO sugeruje inne rozwiązanie, oparte na doświadczeniach państw Unii Europejskiej: przyjęte rozwiązania opierają się w szczególności na przyznaniu pracownikom prawa do informacji o płacach i – równolegle – nałożeniu określonych obowiązków sprawozdawczych po stronie pracodawców. Jako przykład powołać można regulacje wprowadzone m.in. w Austrii, Danii, Szwecji i Finlandii, które wymagają, aby pracodawca zatrudniający wskazaną w regulacjach krajowych liczbę pracowników prowadził systematyczny audyt płac z uwzględnieniem płci i okresowo informował pracowników o dostrzeżonych różnicach w wynagrodzeniach, premiach i dodatkach przyznawanych kobietom i mężczyznom. Dodatkowo, niektóre z państw zdecydowały się wprowadzić rozwiązania, które zobowiązują pracodawcę – w razie stwierdzenia nieprawidłowości – do sporządzenia planu naprawy sytuacji i procedury monitorowania tego zjawiska (Norwegia, Hiszpania, Francja, Dania). Niejednokrotnie są one skorelowane z sankcjami o charakterze finansowym.

RPO zwraca też uwagę na projekt ustawy opracowany przez ekspertki i ekspertów Stowarzyszenia Kongres Kobiet, który w oparciu o regulacje europejskie przewiduje wdrożenie instrumentów służących ograniczeniu różnic w średnich wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. W projekcie zwraca się szczególną uwagę na kwestię sprawozdawczości okresowej pracodawców w zakresie zjawiska „luki płacowej” w oparciu o wskaźniki dotyczące procentowych różnic w wynagrodzeniach brutto kobiet i mężczyzn w danym przedsiębiorstwie bądź instytucji (art. 3 ust. 1 – 4 projektu) oraz obowiązek przedstawienia w sprawozdaniu niezbędnych wyjaśnień i wniosków wraz z planem naprawczym w tym zakresie (art. 6 ust. 1 projektu). Projekt powierza istotne funkcje nadzorcze resortowi pracy, który stanowiłby instytucję przyjmującą sprawozdania pracodawców (art. 4 projektu).

XI.801.6.2020

RPO wziął udział w spotkaniu Ery Nowych Kobiet w Warszawie

Data: 2020-08-05

Era Nowych Kobiet to dynamicznie rozwijający się ruch społeczny w Polsce. Od listopada 2018 r. łączy Polki w strukturę grupy wsparcia i rozwoju.

Misją Ery Nowych Kobiet jest inspirowanie kobiet do przemiany osobistej i zawodowej, które mają pomóc w budowaniu poczucia własnej wartości i akceptacji, trwałych relacji, niezależności finansowej i poczucia szczęścia.

Spotkanie w ramach akcji #nie boję się otworzyła liderka ruchu, Joanna Przetakiewicz.

Nie boję się prosić o pomoc – wystąpienie rzecznika praw obywatelskich

Dla każdego, kto chce rozwijać nowe inicjatywy społeczne znajdzie się miejsce do działania – rozpoczął wystąpienie Rzecznik. Gdy Joanna Przetakiewicz rozpoczynała działalność swojego ruchu bardzo się ucieszyłem i z chęcią dołożyłem cegiełkę do tego projektu. Prawnicy Biura jeździli na wydarzenia organizowane przez Erę Nowych Kobiet i służyli wsparciem i wiedzą.

Bardzo mnie wzruszyła dzisiejsza rozmowa bohaterek książki „#Nie bałam się o tym rozmawiać”, bo mam wrażenie, że  w Polsce trudno jest nam prosić o pomoc – zaznaczył Adam Bodnar.

Era Nowych Kobiet jeżdżąc po całym kraju przekracza granice mentalne i geograficzne. Gdy jeździłem po Polsce w ramach spotkań regionalnych widziałem, jak ludzie potrzebują zainteresowania i rozmowy. To dobrze, że istnieje taki ruch społeczny, który dociera do kobiet w całym kraju. Musimy działać tak, aby przebić barierę wstydu i społeczne tabu otaczające problemy kobiet: przemoc domową, ekonomiczną, wobec osób starszych. Biuro interweniuje często wobec skarg na brak  równouprawnienia, staramy się edukować społeczeństwo na temat godzenia ról zawodowych i rodzinnych, sytuacji kobiet z niepełnosprawnościami, matek dzieci z niepełnosprawnościami. Podejmujemy działania przeciwdziałające przemoc seksualnej, molestowaniu na uczelniach i w środowisku zawodowym czy cybreprzemocy.

Jeszcze tydzień temu w Polsce toczyła się debata na temat wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Sam fakt, że rozmawiamy o wypowiedzeniu Konwencji, tego ważnego narzędzia ochrony kobiet i osób doświadczających przemocy, jest zatrważający. Musimy jednak pamiętać, że władza przesunie granice tylko o tyle, o ile jej na to pozwolimy. Musimy zrzeszać się w organizacjach, ruchach oddolnych i dbać o nasze prawa, budować sieć wsparcia.

RPO podziękował również serdecznie dyrektor generalnej Biura, Katarzynie Jakimowicz, za profesjonalizm i wsparcie.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws. planów wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Data: 2020-07-29

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, który stoi na straży praw człowieka i obywatela, jak również niezależny organ do spraw równego traktowania, z najwyższym zaniepokojeniem przyjmuję deklaracje przedstawicieli Rady Ministrów, jak również ich działania zmierzające do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. Konwencji Stambulskiej). 

Konwencja wzmacnia obecnie istniejące mechanizmy ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową. Pozytywny wpływ Konwencji na polskie ustawodawstwo i sytuację osób pokrzywdzonych jest jednoznaczny – zapoczątkowała ona i doprowadziła do istotnych zmian w prawie. To Konwencja dała asumpt do uruchomienia całodobowej linii dla osób doświadczających przemocy, jak również wprowadzenia specjalnego trybu przesłuchania osób wykorzystanych seksualnie. To dzięki Konwencji parlament przyjął ustawę o natychmiastowym policyjnym nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę, co daje szansę osobom pokrzywdzonym na odbudowanie życia wolnego od przemocy.

Mimo tych pozytywnych zmian, jesteśmy jeszcze na początku drogi i nadal nie chronimy i nie wspieramy wystarczająco osób pokrzywdzonych. W niedawno opublikowanym raporcie alternatywnym wskazałem listę 46 rekomendacji, których wdrożenie poprawi dramatyczną sytuację osób, które doświadczyły przemocy. Konwencja jest tu doskonałą przewodniczką, a także swoistą gwarancją, że w dalszym ciągu będziemy dążyć do zapewnienia najwyższych standardów ochrony, przy wsparciu grupy niezależnych ekspertów GREVIO.

Obserwując przebieg debaty publicznej z ubolewaniem przyjmuję liczne wypowiedzi przedstawicieli władzy publicznej, które mają na celu powielanie nieprawdziwych informacji dotyczących treści Konwencji. Z przykrością stwierdzam, że świadczą one nie tylko o braku znajomości treści tego aktu prawnego, ale przede wszystkim stanowią przejaw braku szacunku dla osób pokrzywdzonych przemocą. Pragnę podkreślić, że ratyfikując Konwencję jako Polska przyjęliśmy na siebie międzynarodowe zobowiązanie – jesteśmy odpowiedzialni za to, jak chronimy osoby pokrzywdzone przemocą i jak staramy się zapobiegać naruszeniom ich praw. Tym bardziej, że chodzi o absolutnie podstawową wartość, jaką jest ochrona życia i zdrowia.

W związku z powyższym jako Rzecznik Praw Obywatelskich wzywam do zaprzestania podważania autorytetu Konwencji i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia.

Jednocześnie przychylam się do zalecenia Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE), Generalnej Sprawozdawczyni ds. przemocy wobec kobiet PACE i współsprawozdawców ds. monitorowania Polski PACE z 27 lipca 2020 r. i apeluję o zorganizowanie wysłuchania parlamentarnego, które – prowadzone w atmosferze szacunku i solidarności z osobami pokrzywdzonymi – pozwoliłoby rozwiać wątpliwości co do zakresu i celu Konwencji.

Adam Bodnar

 

Raport RPPO dla GREVIO

Data: 2020-07-24

Czym jest raport alternatywny dla GREVIO?

To sprawozdanie, jak Polska wywiązuje się z zobowiązań wynikających z Konwencji Stambulskiej. Monitoruje to grupa ekspertów Rady Europy pod nazwą GREVIO (ang. Group of Experts on Action against Violence against Women and Domestic Violence). Tworzą ją ekspertki i eksperci, którzy zajmują się prawami kobiet, ochroną ofiar przemocy, równym traktowaniem czy przeciwdziałaniem dyskryminacji.  

Rząd w marcu tego roku przedłożył GREVIO swoje sprawozdanie. Rzecznik również przedstawił swój raport, w którym wskazał na główne problemy i wyzwania dla osób doznających przemocy. Podstawą raportu Rzecznika są sumiennie sprawdzane i opracowane informacje pozyskiwane w oparciu o skargi indywidualne, wystąpienia generalne, doniesienia medialne, dane udostępniane przez organizacje pozarządowe i inne podmioty.

Po zapoznaniu się z oboma dokumentami, przedstawiciele GREVIO przyjadą do Polski na wizytę ewaluacyjną. Po wizycie, GREVIO przedstawi rekomendacje dla Polski, wskazując m.in. jakie obszary wymagają poprawy oraz jakie dalsze działania powinny podjąć polskie władze.   

Działania Śląskiego Uniwersytetu Medycznego po oskarżeniach o mobbing i molestowanie. Informacja dla Rzecznika

Data: 2020-07-21
  • 5 zawiadomień do prokuratury, kilkanaście postępowań wyjaśniających wobec nauczycieli akademickich, zmiany kierujących jednostkami organizacyjnymi i unieważnienie 5 konkursów na ich kierowników  
  • W internetowym formularzu można zgłaszać każde niepożądane zjawisko, co analizować będzie uczelniany zespół
  • Takie działania podjęły władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w związku ze sprawą mobbingu i molestowania na uczelni
  • Poinformował o nich RPO prorektor ds. nauki prof. Tomasz Szczepański

19 czerwca 2020 r. Rzecznik  Praw Obywatelskich podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni. To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach.

A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Jego zdaniem wskazuje to na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Rzecznik spytał rektora ŚUM, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Odpowiedź prorektora ds. nauki prof. Tomasza Szczepańskiego

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach rozpatruje skargi w oparciu o obowiązujące przepisy i zgodnie z obowiązkami wynikającymi z art. 259 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego  przekazuje corocznie sprawozdanie w tym przedmiocie do Departamentu Nadzoru i Kontroli  Ministerstwa Zdrowia.

Odnosząc się do treści anonimowych wpisów na fanpage'u „Śumemes", informuję, iż niezwłocznie po ich publikacji wdrożone zostały działania o charakterze zapobiegawczym i wyjaśniającym. Poszczególne sprawy przekazane zostały zgodnie z właściwością tak do Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli Akademickich jak i prokuratury.

Ponadto od 15 czerwca br. uruchomiony został internetowy formularz, za pośrednictwem którego członkowie wspólnoty uczelni mogą zgłosić, każde zjawisko niepożądane czy też nieprawidłowość, która w ich ocenie wymaga wyjaśnienia oraz powołany został Zespół (dziekani, pełnomocnik rektora ds. jakości kształcenia, studenci oraz kierownik działu ds. pracowniczych i socjalnych) do analizy tych zgłoszeń.

W konsekwencji w uczelni podjęto następujące działania:

  • złożono zawiadomienia do prokuratury w 5 sprawach,
  • polecono Rzecznikowi Dyscyplinarnemu ds. Nauczycieli Akademickich wszczęcie postępowań wyjaśniających, wobec 7 nauczycieli akademickich, w trybie art. 275 i nast. ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz 6 kolejnych spraw zostanie przekazanych Rzecznikowi  Dyscyplinarnemu ds. Nauczycieli Akademickich. Mając na uwadze liczbę spraw, powołano dodatkowo nowych Rzeczników,
  • dokonano zmian w zakresie kierowania jednostkami organizacyjnymi, związanych z przekazaniem powierzenia obowiązków innej osobie niż dotychczas sprawującej funkcję lub powierzenia nadzoru dziekana nad jednostkami (dotyczy 6 jednostek organizacyjnych),
  • unieważniono 5 konkursów na funkcję kierownika jednostek organizacyjnych.

Wyjaśniając kwestie związane z treścią anonimowych ankiet informuję, że do 30 września 2019 r. organami uczelni odpowiedzialnymi za właściwe funkcjonowanie wydziałów - podstawowych jednostek organizacyjnych, w tym w obszarze kształcenia byli dziekani. Z tychże względów, zgodnie z obowiązującą uchwałą Senatu Uczelni Nr 100/2006 w sprawie zasad dokonywania oceny okresowej nauczycieli akademickich, wyniki ankiet poddawane były analizie przez dziekanów wydziałów. Organom tym przypisane były kompetencje wnioskowania do rektora - jako pracodawcy - o podjęcie określonych działań, przewidzianych ustawą z dnia 27 lipca 2005 r. prawo o szkolnictwie wyższym.

Nadmieniam, że w latach poprzednich, w związku z indywidualnymi skargami studentów oraz negatywnymi opiniami w anonimowych ankietach, na wniosek dziekana prowadzone były postępowania dyscyplinarne, z wykorzystaniem treści ankiet z podjętą decyzją o rozwiązaniu stosunku pracy włącznie. Wraz z wejściem w życie ustawy z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, przywołany zakres znajduje się w kompetencjach rektora.

Jednocześnie, w porozumieniu z samorządem, rektor będzie ustalał doprecyzowanie zasad prowadzonej oceny nauczycieli tak, aby proces ten był bardziej efektywny. Niemniej jednak już zarządzeniem nr 112/2020 z 30.06.2020 Rektora SUM w Katowicach wprowadzone zostały zmiany polegające na dokonaniu oceny okresowej nauczycieli akademickich bez względu na procentowy udział studentów, którzy wypełnili ankietę.

Ponadto, mając na uwadze, że wszczęte postępowania wyjaśniające przy uwzględnieniu wpisów na fanpage'u „Śumemes" wymagają przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego niezbędnego do ustalenia odpowiedzialności, jej zakresu, a w konsekwencji zastosowania sankcji przewidzianych prawem, uprzejmie proszę o przekazanie treści skarg doręczonych bezpośrednio Panu Rzecznikowi, celem włączenia ich do akt prowadzonych spraw.

Skargi natomiast obejmujące poważne zarzuty np. stosowania „przemocy werbalnej i fizycznej” przekazane zostaną zgodnie  z właściwością do prokuratury jako uzupełnienie złożonych już przez uczelnię zawiadomień.

VII.7033.46.2020

Odpowiadamy na najważniejsze pytania o Konwencję Stambulską. Raport Rzecznika dla GREVIO

Data: 2020-07-16
  • Polska ratyfikowała Konwencję Stambulską pięć lat temu, by lepiej przeciwdziałać wszelkim formom przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej
  • Do dzisiaj jej postulaty zostały zrealizowane tylko częściowo, a raz na jakiś czas słyszymy głosy o jej wypowiedzeniu
  • RPO prezentuje raport alternatywny sporządzony dla GREVIO - organizacji, która monitoruje wdrażanie Konwencji w Polsce i pozostałych krajach
  • Dodatkowo RPO przedstawia odpowiedzi na niektóre najczęściej pojawiające się w debacie publicznej pytania dotyczące Konwencji - wokół tego aktu prawnego narosło wiele mitów i fałszywych informacji, które należy sprostować

W czerwcu tego roku sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowała w Senacie, że wbrew niektórym opiniom rząd nie zamierza wycofywać się z Konwencji. Miesiąc później Marlena Maląg, ministra rodziny pracy i polityki społecznej, zapowiedziała, że Polska przygotowuje się do wypowiedzenia konwencji stambulskiej.

W raporcie alternatywnym dla GREVIO Rzecznik Praw Obywatelskich szczegółowo odnosi się do stanu przestrzegania postanowień Konwencji Stambulskiej w Polsce. 

Pod tekstem znajdą Państwo również ikonografiki i plakat przygotowany przez Biuro do pobrania.

 

Dlaczego RPO zajmuje się Konwencją Stambulską i przemocą wobec kobiet? 

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania. Jednym z priorytetowych zagadnień Rzecznika jest przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, która stanowi formę dyskryminacji ze względu na płeć. Według statystyk policji tylko w 2019 r. przemocy doznało przeszło 88 tysięcy osób, z czego ponad 65 tysięcy stanowiły kobiety! 

Polska ratyfikowała Konwencję w 2015 r. Wcześniej, na jej przyjęcie zgodę wyraziły Sejm i Senat. Od tego czasu Konwencja jest częścią polskiego porządku prawnego.

Konwencja jest obszernym dokumentem, który formułuje konkretne zalecenia, jak skutecznie chronić osoby pokrzywdzone, a także zapewniać im pomoc i wsparcie systemowe. Jej przepisy stosuje się nie tylko do kobiet, ale do wszystkich osób pokrzywdzonych przemocą. Jako organ ds. równego traktowania Rzecznik domaga się, aby instytucje państwowe stosowały Konwencję i oferowały osobom pokrzywdzonym kompleksową pomoc.  Właśnie dlatego RPO z uwagą śledzi informacje na temat stosowania i wdrażania w polskim prawie Konwencji, zwłaszcza, że w tym obszarze nadal potrzebne są kolejne zmiany. Wszystkie uwagi RPO są zawarte w raporcie alternatywnym dla GREVIO, który znajdą Państwo pod tekstem.

Czym jest raport alternatywny dla GREVIO?

To sprawozdanie, jak Polska wywiązuje się z zobowiązań wynikających z Konwencji. Monitoruje to grupa ekspertów Rady Europy pod nazwą GREVIO (ang. Group of Experts on Action against Violence against Women and Domestic Violence). Tworzą ją ekspertki i eksperci, którzy zajmują się prawami kobiet, ochroną ofiar przemocy, równym traktowaniem czy przeciwdziałaniem dyskryminacji.  

Rząd w marcu tego roku przedłożył GREVIO swoje sprawozdanie. Rzecznik również przedstawił swój raport, w którym wskazał na główne problemy i wyzwania dla osób doznających przemocy. Podstawą raportu Rzecznika są sumiennie sprawdzane i opracowane informacje pozyskiwane w oparciu o skargi indywidualne, wystąpienia generalne, doniesienia medialne, dane udostępniane przez organizacje pozarządowe i inne podmioty.

Po zapoznaniu się z oboma dokumentami, przedstawiciele GREVIO przyjadą do Polski na wizytę ewaluacyjną. Po wizycie, GREVIO przedstawi rekomendacje dla Polski, wskazując m.in. jakie obszary wymagają poprawy oraz jakie dalsze działania powinny podjąć polskie władze.   

Jakie są cele Konwencji Stambulskiej?

Konwencja Stambulska zobowiązuje państwa, które ją ratyfikowały, do zwalczania wszelkich formom przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Każdy z przepisów Konwencji ma na celu zapobieganie przemocy, pomoc ofiarom i zapewnienie, by sprawcy stanęli przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Konwencja zawiera zestaw prawnie wiążących standardów dla lepszej ochrony i wsparcia, stanowi ważny krok w kierunku kompleksowej i zharmonizowanej reakcji, w celu zapewnienia wszystkim kobietom życia wolnego od przemocy.

Konwencja podchodzi do zjawiska przemocy kompleksowo. Wskazuje, jakie kroki i działania należy podjąć, żeby ograniczyć skalę tego zjawiska, a także jakie kroki podjąć, gdy do przemocy już doszło. Do zadań prewencyjnych należy m.in. prowadzenie działań edukacyjnych, działania interwencyjne obejmują m.in. szkolenie urzędników, funkcjonariuszy, sędziów i prokuratorów, a także tworzenie przepisów prawnych i szerokiej oferty wsparcia dla osób pokrzywdzonych. Co ważne Konwencja wymaga karania różnych form przemocy wobec kobiet m.in. przemocy domowej, przemocy ekonomicznej, nękania, molestowania seksualnego i przemocy psychologicznej,

Jakie zobowiązania wynikają z Konwencji Stambulskiej?

Konwencja podkreśla, że przemoc wobec kobiet i przemoc domowa nie mogą być dłużej uważane za sprawy prywatne, ale że państwa mają obowiązek, poprzez kompleksowe i zintegrowane polityki, zapobiegać przemocy, chronić ofiary i karać sprawców. Przyjmując Konwencję, Polska zobowiązała się do zmiany swojego prawa, wprowadzenia praktycznych rozwiązań i przeznaczenia zasobów finansowych na rzecz całkowitego braku tolerancji dla przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Zapobieganie i zwalczanie takiej przemocy nie jest już kwestią dobrej woli, ale prawnie wiążącym zobowiązaniem.

Czy Konwencja Stambulska ma zastosowanie jedynie do kobiet?

Konwencja poświęca dużo uwagi kobietom, ponieważ obejmuje formy przemocy, których doświadczają jedynie kobiety z tego powodu, że są kobietami (przymusowa aborcja, okaleczenie narządów płciowych) lub też takie, których kobiety doświadczają znacznie częściej niż mężczyźni (przemoc seksualna i gwałt, nękanie, molestowanie seksualne, przemoc domowa, przymusowe małżeństwo, przymusowa sterylizacja). Potwierdzają to także statystyki gromadzone przez policję.

Konwencja dostrzega, że mężczyźni także mogą doświadczać przemocy, dlatego zachęca do stosowania jej przepisów w stosunku do wszystkich ofiar przemocy domowej, w tym mężczyzn, dzieci i osób starszych.

Artykuł  2 Konwencji stanowi, że:

1.Niniejsza konwencja ma zastosowanie do wszystkich form przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, która dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu.

2.Strony zachęca się do stosowania niniejszej konwencji do wszystkich ofiar przemocy domowej. Przy stosowaniu niniejszej konwencji Strony poświęcają szczególną uwagę kobietom będącym ofiarami przemocy ze względu na płeć.

Dlaczego Konwencja Stambulska mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?

Konwencja mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet, czy też o "przemocy ze względu na płeć'; ponieważ zajmuje się formami przemocy skierowanej prze­ciwko kobietom z tego powodu, że są kobietami i/lub dotykającej kobiety w nieproporcjonalnie ­większym stopniu. Konwencja nie dąży do "usunięcia różnic" między kobietami i mężczyznami, czy też nakazania, że kobiety i mężczyźni są lub powinni być „tacy sami". Konwencja wymaga, aby państwo przeciwstawiało się przekonaniom, które zakładają niższość kobiet wobec mężczyzn i w ten sposób stwarzają przyzwolenie na przemoc.

Dlaczego Konwencja zawiera definicję "płci społeczno-kulturowej"?

Konwencja nakłada obowiązek zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet w szerszych ramach osiągnięcia równości pomiędzy kobietami i mężczyznami. Definicja "płci społeczno-kulturowej” nie zastępuje biologicznej definicji płci. Definicja wskazuje, że przemoc ma swoje źródła nie w różnicach biologicznych, ale wynika z przekazywanych kulturowo stereotypów związanych z płcią, postaw i wyobrażeń dotyczących tego, jak kobiety i mężczyźni funkcjonują i powinni funkcjonować w społeczeństwie.

Jak Konwencja odnosi się do kwestii religii?

Konwencja nie wskazuje, że religia jest źródłem przemocy. Wymaga zaś, żeby strony zagwarantowały, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. "honor" nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem Konwencji. Podobnie regulują już to polskie przepisy, które bezwzględnie zakazują stosowania przemocy wobec najbliższych – sprawcy przemocy nie mogą usprawiedliwiać się, że stosowali przemoc, bo tak nakazywały im ich przekonania religijne.

Konwencja zobowiązuje do zwalczania tylko takich uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i innych praktyk, które opierają się na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Przykładem takich zwyczajów są np. spotykane w niektórych częściach świata zabójstwa kobiet, które "splamiły” honor rodziny.

Art. 12 ust. 5 mówi, że państwa muszą zapewnić, by kultura, zwyczaj, religia, tradycja lub tzw. "honor" nie były uznawane za usprawiedliwiające wszelkie akty przemocy objęte zakresem konwencji.

Czy stosowanie Konwencji stanowi zagrożenie dla rodzin?

Celem Konwencji nie jest regulowanie życia rodzinnego i/lub modeli rodziny. Konwencja nie zawiera ani definicji rodziny, ani nie promuje określonego typu rodziny. Konwencja wymaga od rządów zapewnienia bezpieczeństwa ofiarom, które są zagrożone w domu lub przez członków rodziny, małżonków czy partnerów.

Każdej osobie żyjącej w związku, w którym dochodzi do przemocy, Konwencja oferuje bezpieczeństwo, ochronę i wsparcie oraz perspektywę odbudowania życia wolnego od przemocy, np. poprzez zapewnienie skutecznych środków prawnych, schronisk i usług pomocowych. Jest to szczególnie ważne, gdy w sprawę uwikłane są dzieci, ponieważ bycie świadkiem przemocy w domu jest również bardzo szkodliwe.

Prawdziwym zagrożeniem dla rodzin jest właśnie przemoc i jej bagatelizowanie, a nie środki, które mają na celu ochronę i wspieranie ofiar.

Co Konwencja mówi o stereotypach związanych z płcią i o edukacji?

Powielanie stereotypów związanych z płcią w edukacji oznacza ograniczanie rozwoju naturalnych talentów i zdolności dziewcząt i chłopców, ich wyborów edukacyjnych i zawodowych, jak również ich życiowych szans. Edukacja, którą otrzymują dzieci, znacząco wpływa na to, jak myślą o sobie samych, swoich rówieśnikach i czy relacje, jakie nawiązują są pozbawione przemocy. 

Z tego powodu Konwencja dąży do promowania, poprzez sektor edukacyjny, wartości równości płci, wzajemnego szacunku i relacji międzyludzkich bez przemocy, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych przypisywanych płciom, prawa do nienaruszalności osobistej oraz świadomości w zakresie przemocy ze względu na płeć i potrzeby przeciwdziała­nia jej (Artykuł 14). Konwencja jest zgodna z przepisami Konstytucji RP, która mówi, że "kobiety i mężczyźni mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”.

Uczenie dzieci o takich wartościach pomaga im stać się pełnymi szacunku i demokratycznymi obywatelami. Nie wpływa na ich orientację seksualną ani tożsamość płciową.

Konstytucja w art. 33 us.t 1 mówi wprost, że kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Jak Konwencja Stambulska odnosi się do kwestii orientacji seksualnej i tożsamości płciowej?

Konwencja nie ustanawia nowych standardów w odniesieniu do tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, w tym do prawnego uznawania par tej samej płci.

Konwencja, podobnie jak Konstytucja RP, zakazuje dyskryminacji z wielu powodów, w tym z powodu toż­samości płciowej i orientacji seksualnej (Artykuł 4, ustęp 3). Oznacza to, że państwo ma obowiązek chronić i wspierać wszystkie ofiary przemocy, niezależnie od ich cech. Stosowanie przepisów Konwencji bez dyskryminacji z powodu tożsamości płciowej oznacza np. zapewnienie, żeby tożsamość płciowa osób transpłciowych nie stanowiła przeszkody w udzielaniu im pomocy, gdy doznały przemocy domowej, gwałtu. Oznacza to również, że nie można im odmówić możliwości skorzystania ze schronisk dla ofiar przemocy domowej.

Jak Konwencja pomaga walczyć z przemocą? Dlaczego potrzebujemy Konwencji?

Konwencja stworzyła impuls dla lepszych polityk, usług i świad­czeń oraz debaty w sprawie przemocy, jakiej doświadczają kobiety i dziewczęta, a także sposobów udzielania im pomocy.

Konwencja pozytywnie wpłynęła już na życie kobiet w całej Europie - zapoczątkowała i doprowadziła do istotnych zmian w prawie, stworzenia nowych i lepszych usług i świadczeń dla ofiar, stworzenia całodobowych krajowych telefonów zaufania, pomagających kobietom w uzyska­niu porad w najbliższej okolicy; tworzenia schronisk finansowanych ze środków publicznych tam, gdzie wcześniej nie były one dostępne. To właśnie dzięki Konwencji w Polsce uruchomiony został całodobowy telefon pomocy dla osób doznających przemocy. A  Sejm przyjął ustawę, która przewiduje możliwość wydania przez funkcjonariusza Policji i Żandarmerii Wojskowej sprawcy przemocy domowej natychmiastowego zakazu zbliżania się lub opuszczenia mieszkania zajmowanego wspólnie z ofiarą, gdy życie osób pokrzywdzonych jest w bezpośrednim zagrożeniu.

Rzecznik do MRPiPS: trzeba zapewnić realny dostęp do domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży

Data: 2020-07-15
  • Powiaty nie gwarantują odpowiedniego wsparcia potrzebującym schronienia matkom z dziećmi oraz kobietom w ciąży – wynika z kontroli NIK
  • Mniejszość powiatów zapewniało w nich całodobowy okresowy pobyt; w połowie z nich było za mało miejsc w stosunku do potrzeb
  • 88% kontrolowanych placówek nie zapewniało odrębnych sal do spania czy do przyrządzania i spożywania posiłków
  • Wszystkie skontrolowane domy miały ograniczony dostęp dla osób z niepełnosprawnością ruchową

Rzecznik Praw Obywatelskich podziela ocenę NIK, że działania większości samorządów nie zapewniły odpowiedniego wsparcia ofiarom przemocy.  Wobec wyników kontroli Rzecznik poprosił Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o działania na rzecz zapewnienia realnego dostępu do tych domów.

W przypadku dotknięcia przemocą lub inną sytuacją kryzysową matki z małoletnimi dziećmi, a także ojcowie z małoletnimi dziećmi albo inne osoby sprawujące opiekę nad dziećmi oraz kobiety w ciąży mogą znaleźć schronienie w domach prowadzonych przez powiaty. 

Nałożenie na powiaty takiego obowiązku nie oznacza, że każdy musi utworzyć własny ośrodek. Musi jednak być przygotowany do realizacji zadania poprzez np. zawarcie stosownego porozumienia z inną jednostką samorządu terytorialnego.

W maju 2020 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała informację o wynikach kontroli "Wsparcie dla potrzebujących schronienia matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży”. 

Wyniki kontroli wskazują, że 95% jednostek samorządu terytorialnego nie realizowało w sposób prawidłowy tego zadania. Tylko 6 powiatów (na 21 skontrolowanych) zapewniało całodobowy okresowy pobyt w dedykowanych matkom z małoletnimi dziećmi i kobietom w ciąży domach, z czego w połowie z nich liczba miejsc w stosunku do liczby osób potrzebujących pomocy była niewystarczająca.

Aż 71% powiatów nie było organizacyjnie przygotowanych na zapewnienie osobom potrzebującym pobytu w tej formie wsparcia, co prowadziło do umieszczania osób w placówkach niedostosowanych dla tej grupy osób.

Większość powiatów nie podejmowało działań na rzecz utworzenia domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży bądź zlecenia prowadzenia placówki. Po skontrolowaniu 8 domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży kontrolerzy stwierdzili, że 88% placówek nie zapewniało w pełni standardu usług na poziomie wymaganym rozporządzeniem. Polegało to m.in. na:

  • niezapewnieniu odrębnych pomieszczeń do spania dla mieszkańców z dziećmi,
  • braku odpowiedniej liczby łazienek proporcjonalnej dla liczby mieszkańców,
  • braku pomieszczenia do przyrządzania i spożywania posiłków oraz prania i suszenia,
  • na nieopracowaniu programów usamodzielnienia.

We wszystkich skontrolowanych domach był ograniczony dostęp dla osób z niepełnosprawnością ruchową.

Wnioski z kontroli NIK wskazują przede wszystkim na konieczność:

  • podjęcia działań zabezpieczających realizację zadania publicznego polegającego na zapewnieniu schronienia i wsparcia osobom potrzebującym w domach dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży,
  • przeprowadzenia analizy standardu usług świadczonych przez domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży,
  • wprowadzenia rozwiązań systemowych w zakresie obowiązku prowadzenia rejestru domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, wydawania zezwoleń na prowadzenie oraz sprawowania nadzoru i kontroli.

Analiza RPO sprawozdań z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lata 2014-2020 potwierdza niedostatki w kwestii dostępności do domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży - ofiar przemocy. W 2018 r. w Polsce było 19 takich domów. Choć było ich o 3 więcej niż w 2017 r., to wciąż są województwa nieświadczące tej pomocy (podlaskie, kujawsko-pomorskie, wielkopolskie, opolskie, małopolskie).

Dane te nie mogą napawać optymizmem, skoro w latach 2017-2018 było 314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu.

Konieczna jest zatem systemowa analiza dostępu do tych placówek (także w zakresie dostępności placówek dla osób z niepełnosprawnościami) w celu oszacowania skali i przyczyn aktualnego stanu, prowadzącego do ograniczeń w uzyskaniu pomocy przez osoby potrzebujące. Szczególnie istotna jest ocena organów nadzoru czyli wojewodów – podkreśla RPO.  

III.518.15.2020

Webinarium: #MeToo na uczelniach: spotkanie z Aliną Czyżewską

Data: 2020-07-02

Ostatnie wydarzenia na Śląskim Uniwersytecie Medycznym ponownie obudziły dyskusję dotyczącą przemocy werbalnej i fizycznej, zachowań seksistowskich oraz molestowania na polskich uczelniach, a także obnażyły braki i pilną potrzebę wypracowania jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych.

RPO zaprosił na kolejne spotkanie z cyklu #PorozmawiajMY: pt. „#MeToo na uczelniach” Alinę Czyżewską - aktorkę i aktywistkę społeczną walczącą z łamaniem praw człowieka w obszarze kultury, członkinię Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, koordynatorkę Pogotowia Prawnego Kultury Niepodległej.

#metoo - nie jesteś sama

#metoo to dla mnie ruch, który zwrócił uwagę na to jak bardzo naruszane są granice ze względu na płeć. Jak często dochodzi z tego powodu do upokarzania, agresji, poniżania, stosowania przemocy seksualnej wobec kobiet. Akcja #metoo uzmysłowiła mi, że pewne zdarzenia to nie jest moje osobiste przeżycie, odosobniony problem, a przekraczanie granic, które doświadczają całe rzesze kobiet. Ten ruch opiera się na solidarności: usłyszałyśmy inne kobiety, zaczęłyśmy działać, być otwarte na swoje doświadczenia – podkreśla Czyżewska.

Aktywistka przeprowadziła ankietę wśród studentów i studentek szkół teatralnych, której wyniki zaprezentowane zostały na konferencji "Zmiana-teraz! O czym milczeliśmy w szkołach teatralnych". Pomaga obywatelom i obywatelkom w sytuacjach nadużywania władzy w sektorze publicznym: w instytucjach, szkołach, samorządach... Więcej o swoich doświadczeniach w kontekście przeciwdziałania przemocy seksualnej i mobbingowi na uczelniach opowiedziała w rozmowie z RPO.

Zapis całości rozmowy można oglądać na serwisie YouTube. Wystarczy kliknąć w obrazek na górze strony.

Minister nauki do RPO: apeluję do rektorów o powoływanie rzeczników ws. sporów z zakresu mobbingu i równego traktowania

Data: 2020-07-02
  • Minister  Nauki i Szkolnictwa Wyższego rekomenduje rektorom powołanie w każdej uczelni rzecznika akademickiego, który wspierałby studentów i pracowników w rozwiązywaniu konfliktów i dbał o zapewnienie zasady równego traktowania
  • Wojciech Murdzek uczulił też rektorów na konieczność traktowania wszystkich przedstawicieli społeczności akademickich w sposób licujący z najwyższymi standardami etycznymi i moralnymi oraz poszanowania praw, swobody wyrażania przekonań, wiary, orientacji i systemu wartości
  • Tak minister odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie mobbingu i molestowania na Śląskim Uniwersytecie Medycznym 

19 czerwca 2020 r. Rzecznik  Praw Obywatelskich podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni. To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach.

A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Sytuacja, do jakiej doszło na ŚUM - a także obserwacja patologii na innych polskich uczelniach - wskazuje na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Do rektora ŚUM Rzecznik zwrócił się o wyjaśnienia. Pytał, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

Odpowiedź ministra Wojciecha Murdzka

Z zaniepokojeniem przyjąłem treść pisma Pana Rzecznika, a także pisma Przewodniczącej Zarządu Krajowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz doniesienia medialne dotyczące występowania patologicznych zjawisk w Uczelni.

Powzięte informacje skłoniły mnie do skierowania pisma do rektorów uczelni publicznych i niepublicznych tworzących system szkolnictwa wyższego i nauki, w którym zwróciłem uwagę Państwa Rektorów na szereg okoliczności, w tym na konieczność traktowania wszystkich przedstawicieli społeczności akademickich, studentów, doktorantów, nauczycieli akademickich oraz innych pracowników uczelni w sposób licujący z najwyższymi standardami etycznymi i moralnymi oraz poszanowanie osobistych praw, swobodę wyrażania własnych przekonań, wiary, orientacji i systemu wartości.

Przypominałem także, że ciężar odpowiedzialności w zakresie tworzenia uczelnianej kultury organizacyjnej przeciwdziałającej występowaniu niewłaściwych zachowań oraz skonstruowania procesu kształcenia i pracy w uczelni w sposób wolny od wszelkich form prześladowania i dyskryminacji studentów, doktorantów i pracowników, spoczywa na władzach poszczególnych uczelni.

Zarekomendowałem także rozważenie powołania przez Rektorów instytucji rzecznika akademickiego w uczelni, określanego także mianem rzecznika praw i wartości akademickich, którego zadaniem jest wspieranie studentów i pracowników uczelni w rozwiązaniu konfliktów w sytuacjach budzących wątpliwości oraz dbanie o zapewnienie równego traktowania i poszanowania wszystkich członków wspólnoty akademickiej.

Idea funkcjonowania i powoływania w uczelniach tzw. ombudsmana czy rzecznika akademickiego jest pokłosiem przeprowadzonej reformy szkolnictwa wyższego i nauki i zarazem przykładem praktyki wspierającej uczelnie we wdrażaniu przepisów Konstytucji dla Nauki.

Instytucja tego rodzaju rzeczników funkcjonuje nie tylko w wielu krajach europejskich, ale także na forum krajowym, gdzie dobre praktyki w tym zakresie wypracowały m.in. Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu czy Uniwersytet Warszawski.

Rzecznik akademicki działa na rzecz społeczności uczelni jako mediator i tzw. mąż zaufania, który swoje działania przy rozwiązywaniu indywidualnych sporów z zakresu mobbingu i dyskryminacji dotyczących uczelni i jej społeczności, czy nawet zwykłych interpersonalnych konfliktów, opiera na poszanowaniu zasad poufności i bezstronności oraz przede wszystkim niezależności od jednostek organizacyjnych i organów uczelni.

Omawiane pismo skierowałem do wiadomości Pana Rzecznika, a także do wiadomości wszystkich właściwych ministrów nadzorujących uczelnie, Przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, Przewodniczącego Krajowej Reprezentacji Doktorantów oraz konferencji rektorów zrzeszających szkoły wyższe, tak aby wszystkie podmioty tworzące system szkolnictwa wyższego i nauki miały świadomość występowania negatywnych zjawisk w środowisku.

Mając na względzie niezwykłą delikatność otrzymywanych doniesień, ale także spoczywający na władzach publicznych obowiązek w zakresie zapewnienia poszanowania i ochrony godności człowieka, wystąpiłem dodatkowo do Ministra Zdrowia jako ministra właściwego sprawującego nadzór nad uczelniami medycznymi z prośbą o niezwłoczne przyjrzenie się sytuacji w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, deklarując jednoczesne pełne wsparcie i współpracę przy wyjaśnieniu podnoszonych zarzutów.

Pragnę zapewnić Pana Rzecznika, że wszelkie sygnały o nieprawidłowościach i występowaniu nagannych zjawisk molestowania, molestowania seksualnego, mobbingu, przemocy werbalnej i fizycznej oraz dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, status bądź orientację w środowisku szkolnictwa wyższego i nauki, podlegają i podlegać będą dalszej szczegółowej analizie i uwadze resortu oraz dalszym konsekwencjom.

Podtrzymuję także wyrażoną w piśmie z 30 kwietnia br. deklarację, zgodnie z którą niezwłocznie po przywróceniu funkcjonowania szkół wyższych, do władz wszystkich uczelni nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki skierowane zostanie pismo, w którym zwrócę się z prośbą o cykliczne monitorowanie i przekazywanie do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego informacji m.in. w zakresie wyników analizy funkcjonujących w uczelniach procedur przeciwdziałających występowaniu zjawisk dyskryminacji, skali zjawiska czy sposobów monitorowania wraz z wynikami ewaluacji w rocznych okresach sprawozdawczych - podsumował minister.

VII.7033.46.202020

Konferencja Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur

Data: 2020-06-23

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zapraszają na konferencję naukową online „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się w dniu 23 czerwca 2020 r. w godzinach 10:00-14:00.

Jak skutecznie przeciwdziałać takim negatywnym zjawiskom i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu seksualnym w środowisku akademickim i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni? – to zagadnienia, które stoją przed uczelniami.

Uniwersytet i środowisko akademickie powinny być wolne od jakiejkolwiek formy dyskryminacji oraz zapewniać studentkom i studentom możliwość zdobywania wiedzy w poczuciu bezpieczeństwa. Coraz częściej ujawniane przypadki nadużyć na uczelniach wyższych, jak również wyniki przeprowadzonego w tym zakresie badania (patrz niżej) pokazują, że rzeczywistość jest jednak inna - molestowanie seksualne na uczelni dotyka nawet co trzeciej osoby studiującej.

Ideą konferencji jest połączenie debaty środowiska akademickiego i prezentacji wyników badań z praktycznymi warsztatami na temat wypracowania procedur działania w przypadku zgłoszenia o molestowaniu seksualnym, na wszystkich szczeblach zarządzania uczelnią. Uczestnicy i uczestniczki konferencji, reprezentujący różne polskie uczelnie, będą mieli okazję omówić konkretne rozwiązania w tym obszarze podczas interaktywnych warsztatów online.

Konferencja

  • 31,2% studentów i studentek zadeklarowało, że doświadczyło przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów. W przeważającej większości były to kobiety.

  • Wśród badanych kobiet, 61,5% zdecydowało się powiedzieć komuś o zajściu. Wśród najczęściej wymienianych powierników znaleźli się: koledzy i koleżanki ze studiów (niemal 61%) oraz inne osoby spoza uczelni (69,4%).

  • Tylko 4,3% uczestniczek badania zdecydowało się powiedzieć o zdarzeniu pracownikowi naukowemu, a 1,6% innemu pracownikowi uczelni.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się być ciągle niedoszacowana. Wskazują na to m.in. wyniki analiz prezentowane w raporcie RPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, którego fragmenty przytoczono powyżej. Problem ten został dostrzeżony także przez organy międzynarodowe, które w rekomendacjach pod adresem Polski wskazały na potrzebę wzmocnienia ochrony prawnej przed dyskryminacją, a także zintensyfikowania wysiłków na rzecz przeciwdziałania molestowaniu, molestowaniu seksualnemu i przemocy seksualnej.

Po raporcie nadszedł czas na poszukiwanie rozwiązań. Konferencja naukowa „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, odbyła się online 23 czerwca 2020 roku.

Wydarzenie otworzyli dr hab. prof. UW Marcin Pałys, Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO nakreślił tło działań podejmowanych w tym obszarze: Biuro badało jak wyglądają praktyki, procedury, jaka jest skala molestowania w środowisku akademickim. Rzecznik podkreślił także, że jest to część szerszego zjawiska, związanego z konsekwencjami akcji #metoo. Elżbieta Korolczuk, socjolożka z Uniwersytetu Soderntorn, w swoim eseju podkreślała, że ważne jest aby akcja #metoo dotarła „pod strzechy”. RPO kierując się tym podejściem adresuje materiały związane z molestowaniem do konkretnych grup społecznych i zawodowych, których problem dotyczy: studentów czy służb mundurowych. Raport BRPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia” został rozesłany do wielu uczelni i stał się punktem wyjścia dyskusji, jakie rozwiązania podejmować, aby przeciwdziałać molestowaniu i molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim. Mamy nadzieję, że obserwujemy proces, który uruchomi zmianę: nie możemy poprzestać na deklaracji, że jesteśmy przeciwni takim zjawiskom, musimy wdrażać odpowiednie procedury – podkreślił RPO.

Dr hab. prof. UW Marcin Pałys, Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego opowiadał o praktykach związanych z promowaniem równości i różnorodności podejmowanych na Uniwersytecie Warszawskim. Dobrym przykładem działań jest akcja „Wszyscy jesteśmy równoważni”, skierowana do studentów i pracowników. Ma ona za zadanie przeciwdziałać dyskryminacji. Podstawą funkcjonowania uczelni jest szacunek i bezpieczeństwo, podkreślił Rektor. Molestowanie i molestowanie seksualne to zachowania niosące olbrzymie zagrożenia dla osób ich doświadczających, są także całkowicie sprzeczne z filozofią uczelni. Osoby doświadczające takich zjawisk mają pełne prawo oczekiwać wsparcia ze strony społeczności akademickiej oraz zdecydowanej reakcji. Tutaj powinny wkroczyć sprawnie działające procedury – przystępne i przejrzyste.

Wystąpienie „Znaczenie rozwiązań równościowych na uczelniach” wygłosiła prof. Małgorzata Fuszara, prawniczka, socjolożka, członkini Rektorskiej Komisji ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim.

W panelu dyskusyjnym udział wzięli:

  • dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich,
  • dr Anna Cybulko, Rzeczniczka Akademicka UW,
  • dr Bartłomiej Chludziński, Rzecznik Akademicki UMK w Toruniu,
  • dr Agata Adamiecka-Sitek, Rzeczniczka Praw Studenckich w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie,
  • Alina Czyżewska, Koordynatorka Pogotowia Prawnego Kultury Niepodległej, członkini Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska,
  • moderacja: dr hab. Julia Kubisa, Główna Specjalistka ds. Równouprawnienia na UW.

RPO bada sprawę mobbingu oraz molestowania studentek i studentów Sląskiego Uniwersytetu Medycznego

Data: 2020-06-19
  • RPO podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
  • Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni
  • To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach
  • A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki

Ze skarg wpływających do RPO (a także wpisów na portalu społecznościowym) wynika, że w ostatnich latach niektórzy pracownicy tej uczelni mieli dopuszczać się przemocy werbalnej i fizycznej względem studentów oraz swoich podwładnych, zachowywać się w sposób seksistowski, a także molestować studentki i studentów.  

Czego dotyczyły skargi

Według skarg niektórzy pracownicy w sposób wulgarny wyzywali i poniżali studentów. Wskazywali, że nie nadają się na studia medyczne i sugerowali rezygnację z nich. Studenci byli wyśmiewani i wyszydzani także z powodu swej niepełnosprawności. Do takich zachowań dochodziło m.in. podczas praktyk szpitalnych w obecności pacjentów. Niektórzy prowadzący uniemożliwiali studentom spełnianie potrzeb fizjologicznych w trakcie wielogodzinnych bloków zajęciowych. Cześć prowadzących miała stosować także przemoc fizyczną,  szarpiąc i uderzając studentów podczas zajęć.

Podczas zajęć padały seksistowskie komentarze, że kobiety nie powinny studiować, lecz zajmować się pracą w domu, bo "są mniej zdolne od mężczyzn”. Zdarzało się uzależnianie zaliczenia od przyjścia przez studentki na egzamin w wyzywającym stroju bądź od określonego zachowania.

Niektórzy pracownicy dopuszczali się molestowania. Jeden z nich uzależnił wpisanie oceny z zaliczenia od zgody studentki na odwiedzenie jej w mieszkaniu. Z koeli na obozie sprawnościowym ratownictwa medycznego prowadzący mieli czynić studentkom aluzje o podtekście seksualnym i dotykać je wbrew ich woli. Do podobnych sytuacji miało dochodzić podczas obozu żeglarskiego, gdy opiekunowie bez zgody studentek dotykali je, a także odwiedzali w pokojach.

Opisane zachowania tworzyły atmosferę zastraszenia. Dlatego studenci obawiali się zgłaszać nieprawidłowości i starali się unikać konfrontacji z prowadzącymi. Niektórzy ukrywali się przed nimi w toaletach czy brudownikach.

Wszystko to wywoływało u niektórych studentów i studentek silne reakcje emocjonalne, płacz, obniżenie poczucia wartości i poczucia przydatności do zawodu. Część musiała korzystać z pomocy psychologa i psychiatry. Niektórzy zrezygnowali ze studiów, inni zmienili uczelnię.

Skargi – autorstwa studentów różnych lat oraz absolwentów - często dotyczą tych samych kierunków, przedmiotów i osób prowadzących zajęcia. A to świadczy, że problemy te nie mają charakteru incydentalnego, ale są stałą praktyką - powtarzającą się, powszechnie znaną i pozbawioną właściwej reakcji władz uczelni.

Żadne z działań podjętych przez studentów (także anonimowe zgłoszenia w ankietach ewaluacyjnych) nie przyniosło efektu - wobec żadnego z prowadzących nie wyciągnięto konsekwencji. Studenci czują się pozbawieni wsparcia władz uczelni, która powinna stanowczo reagować na każde zgłoszenie oraz wdrożyć mechanizmy skutecznego przeciwdziałania i walki z takimi patologiami.

Wielu z nich nie chce nawet anonimowo opisywać danej sytuacji - w obawie przed identyfikacją, co oznaczałoby negatywne konsekwencje wobec nich lub całej grupy zajęciowej.  A prowadzący zajęcia często są także potencjalnymi przyszłymi przełożonymi bądź współpracownikami obecnych studentów. Mają zatem  możliwości negatywnego wpływania na ich kariery zawodowe.

Kilka skarg zawiera jednak nazwiska prowadzących oraz informacje o zarzucanych im czynach.

Wystąpienia RPO w tej sprawie

Zostały one przedstawione w piśmie Adama Bodnara do rektora ŚUM. RPO zwrócił się do niego o wyjaśnienia. Prosi też o wskazanie, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Z kolei Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

Ocena RPO

W ocenie RPO sprawa ta stanowi jaskrawą ilustrację konsekwencji braku jednolitych i powszechnie przyjętych na uczelniach wyższych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych.

Sytuacja, do jakiej doszło na ŚUM - a także obserwacja patologii na innych polskich uczelniach - wskazuje na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Do RPO wpływają bowiem także skargi studentów z innych uczelni, informujące o łamaniu przez pracowników uczelni, a czasami także przez ich władze praw studenta oraz o niemożności uzyskania realnego wsparcia w ramach uczelni.

W uczelniach brakuje przepisów określających procedurę postępowania w przypadku nadużyć ze strony pracowników oraz służących zapobieganiu takim zachowaniom.  Niektóre uczelnie przyjmują co prawda standardy antymobbingowe i antydyskryminacyjne, lecz co do zasady mają one zastosowanie jedynie do etatowych pracowników.

Nie wszystkie uczelnie utworzyły wyspecjalizowany organ zajmujący się rozwiązywaniem konfliktów między pracownikami uczelni a studentami w postaci np. rzecznika akademickiego ds. studenckich bądź pełnomocnika ds. praw studenta albo pełnomocnika ds. przeciwdziałania mobbingowi.

Brak tego rodzaju mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, ma negatywny wpływ na kształcenie studentów, a wręcz może prowadzić do ograniczenia ich konstytucyjnego prawa do nauki.

Wcześniejsze działania Rzecznika

Sam problem molestowania seksualnego na uczelniach RPO podjął już wcześniej.  W 2018 r. przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

Efektem badań był raport pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Wskazywał on na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów.

Rekomendacje RPO zalecały, by na każdej uczelni - a nie tylko na nielicznych – były wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Raport ten wraz z rekomendacjami RPO przekazał w 2019 r. Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrom: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Spytał m.in. o możliwość wdrożenia rekomendacji.

VII.7033.46.2020

*                       *                      *

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zapraszają na konferencję naukową online „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się 23 czerwca 2020 r. w godzinach 10:00-14:00 (szczegóły w odsyłaczu na dole strony).

Sprawca przemocy domowej - nadal bez zakazu zbliżania się do ofiary. Rzecznik proponuje zmiany Senatowi

Data: 2020-06-19
  • Nowa ustawa przewidująca natychmiastowe opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy domowej nie przewiduje jego zakazu zbliżania się do ofiary
  • Sprawca nie mógłby się zaś zbliżać do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia
  • Brak zakazu zbliżania się do ofiary (np. w miejscu jej pracy czy na ulicy) nie spełnia standardów Konwencji Stambulskiej  - podkreśla RPO
  • Wątpliwości budzi też, że osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, będzie ponosić opłaty np. za czynsz

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał swe uwagi senackiej Komisji Ustawodawczej, która pracuje nad doprecyzowaniem przepisów przyjętej 30 kwietnia 2020 r. ustawy. Przewiduje ona m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Była to realizacja postulatów RPO. Jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Zgodnie z ustawą – która wejdzie w życie w listopadzie - policjant będzie mógł nakazać sprawcy przemocy, by natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Jeśli ofiara boi się powrotu sprawcy, będzie mogła wystąpić do sądu o przedłużenie nakazu. Będzie miała na to 14 dni. Sprawca przemocy będzie się mógł odwołać od tego do sądu , który jego zażalenie rozpatrzy w ciągu trzech dni.

Tymczasem Senat zaczął prace legislacyjne nad projektem nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 138).

Jak głosi uzasadnienie projektu,  większość senacka dostrzegła  mankamenty legislacyjne ustawy z 30 kwietnia - niemniej wsłuchując się w apele środowisk zaangażowanych w zwalczanie zjawiska przemocy domowej oraz udzielanie pomocy jej ofiarom, uznała, że priorytetem jest przyjęcie ustawy bez poprawek, bo tylko wtedy zostanie niezwłocznie przekazana Prezydentowi i w krótkim czasie zostanie podpisana, a następnie ogłoszona. Senatorowie wciąż jednak uważają, że zachodzi potrzeba wprowadzenia korekt w nowych przepisach i dlatego zdecydowali się na złożenie tej inicjatywy ustawodawczej

Opinia RPO

W opinii do niej Rzecznik wskazał, że wątpliwości w dalszym ciągu budzi regulacja, według której osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, jest zobowiązana do ponoszenia m.in. czynszu lub kosztów bieżącego zarządzania nieruchomością - chyba że względem niej osoba stosująca przemoc w rodzinie jest obowiązana do świadczeń alimentacyjnych.

Ponadto żądanie zobowiązania przez sąd sprawcy przemocy do opuszczenia mieszkania przysługuje osobie nią dotkniętej - niezależnie od tego, czy sprawcy można zarzucić popełnienie przestępstwa. Istnieją zatem sytuacje, gdy osoba dotknięta przemocą korzysta jedynie (albo w pierwszej kolejności) ze środków ochrony na drodze sądowej cywilnej, występując do sądu np. z żądaniem nakazania opuszczenia mieszkania przez osobę stosującą przemoc.

Na gruncie nowych regulacji osoba dotknięta przemocą  będzie mogła jednocześnie w jednym wniosku zgłosić żądanie orzeczenia o zakazie zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Niewątpliwie w wyznaczonym przez sąd/policję/żandarmerię wojskową bezpośrednim otoczeniu mieszkania, którego dotyczy zakaz zbliżania się, osoba dotknięta przemocą będzie mogła czuć się bezpiecznie. 

Natomiast poza tym obszarem nie będzie miała możliwości realnego i całkowitego odizolowania się od sprawcy. Na gruncie dotychczasowych, jak też i nowych regulacji prawnych, nie ma możliwości orzeczenia doraźnego zakazu zbliżania się do osoby dotkniętej przemocą - o ile nie toczy się postępowanie karne, w którego ramach taki środek może zostać zastosowany.

W ocenie RPO nowe regulacje - choć mocno rozszerzają zakres ochrony osoby dotkniętej przemocą - to jednak nie są wystarczające.

Nie wypełniają wymogów art. 52 Konwencji Stambulskiej, który stanowi „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki umożliwiające właściwym władzom nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Środki podejmowane zgodnie z niniejszym artykułem będą dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych".

Nadal nie jest więc spełniony standard Konwencji polegający na natychmiastowym zakazie zbliżania się do osoby – a nie tylko mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. - Ochrona osoby dotkniętej przemocą doznaje zatem istotnej luki, która jak najszybciej powinna zostać wypełniona przez ustawodawcę – wskazał zastępca RPO Stanisław Trociuk.

IV.502.3.2020

O Konwencji Stambulskiej w Senacie z udziałem RPO

Data: 2020-06-03
  • Nie zamierzamy wypowiedzieć Konwencji Stambulskiej – poinformowała sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
  • W ocenie MRPiPS działający w Polsce system ochrony osób doświadczających przemocy w rodzinie działa w sposób zapewniający równe traktowanie wszystkich osób, bez względu na wiek, płeć, stan zdrowia. Polska podejmuje działania dostosowujące krajowy system prawny do postanowień Konwencji Stambulskiej
  • Głos w Senacie zabrał zastępca RPO Stanisław Trociuk

Informację Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie wdrażania postanowień Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przedstawiła Iwona Michałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Na posiedzeniu Senatu  - mimo wcześniejszych zapowiedzi - nie pojawił się jednak przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości.

Według przedstawicielek rządu działający w Polsce system ochrony osób doświadczających przemocy w rodzinie działa w sposób zapewniający równe traktowanie wszystkich osób, bez względu na wiek, płeć, stan zdrowia. Z przedstawionego stanowiska MRPiPS wynika także, że Polska podejmuje działania dostosowujące krajowy system prawny do postanowień konwencji stambulskiej. Składają się na niego m.in. infrastruktura wsparcia i wyspecjalizowane placówki zapewniające schronienie oraz poradnictwo psychologiczne i prawne (w liczbie 36 na całą Polskę), specjalistyczne programy dla sprawców przemocy, ogólnopolski, całodobowy telefon dla osób doświadczających przemocy w rodzinie. Wskazano także na ostatnią nowelizację prawa pozwalającą na izolację sprawcy przemocy od rodziny.

W trakcie epidemii MRPiPS apelowało do samorządów o zapewnienie wsparcia osobom doświadczającym przemocy domowej, wydało także odpowiednie instrukcje dla placówek oraz zalecenia dotyczące procedury Niebieskiej Karty oraz działania grup roboczych i zespołów interdyscyplinarnych.

Przemoc ekonomiczna jest formą przemocy psychicznej. Stosując taką interpretację, Ministerstwo Rodziny stoi na stanowisku, że Polska wywiązuje się z obowiązków wynikających z Konwencji, której - jak zadeklarowała sekretarz stanu - nie planujemy wypowiedzieć.

Na posiedzeniu Senatu obecny był także zastępca RPO Stanisław Trociuk. W swoim wystąpieniu poinformował, że Biuro obecnie przygotowuje obszerne opracowanie dotyczące wdrażania Konwencji. Zwrócił także uwagę na kilka aspektów omawianego problemu.

Po pierwsze konieczne wydaje się wprowadzenie zmian w definicji przemocy w rodzinie i rozróżnienie przemocy psychicznej i ekonomicznej. W tym kontekście niezbędne jest wprowadzenie zmian w prawie.

RPO z zadowoleniem przyjmuje zmiany prawa dotyczące natychmiastowego usunięcia sprawcy przemocy domowej. Postuluje natomiast m.in. o skrócenie okresu wejścia w życie tej ustawy.

Nadal nie ma wystarczającej liczby miejsc w ośrodkach wsparcia. Nie ma także odpowiednich mechanizmów zapewniających podjęcie terapii przez sprawcę przemocy. Obecnie jest to rozwiązanie fakultatywne, dalej duża część sprawców z terapii nie korzysta.

RPO dostrzega także problem luki statystycznej. Zbierane dane wydają się nie być całkowicie miarodajne. Rodzi się obawa, że liczba osób doświadczających przemocy może być niedoszacowana. RPO postuluje o zmianę metodologii.

Stanisław Trociuk zwrócił również uwagę na pytanie o środki z Funduszu Sprawiedliwości i ich wydatkowanie.

ZRPO zaznaczył, że otrzymujemy różne informacje na temat funkcjonowania systemu wsparcia dla osób doświadczających  przemocy domowej w epidemii. Część z nich jest niepokojąca np. o lokalnym funkcjonowaniu programu Niebieska Karta.

Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania dostępu do aborcji. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2020-06-03
  • Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania efektywnego dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji.
  • RPO ponownie prosi Ministra Zdrowia o podjęcie działań legislacyjnych, aby zapewnić pacjentkom taką realną możliwość, gdy lekarz powołuje się na względy sumienia.
  • Uniemożliwienie zaś kobiecie wykonania badań prenatalnych to naruszenie jej prawa do informacji na temat stanu zdrowia, a w pewnych wypadkach - także możliwości skorzystania z legalnego zabiegu przerywania ciąży.

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku zapewnienia realnego dostępu pacjentek do legalnych zabiegów przerywania ciąży. Analiza sprawozdań Rady Ministrów, a także kolejnych skarg indywidualnych, wskazuje, że państwo w sposób nienależyty zapewnia prawa pacjentek, chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji.

Państwo, gwarantując możliwość terminacji ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, powinno jednocześnie zapewnić realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona.

Skargi, które otrzymuje RPO, wskazują na odmawianie wykonania legalnego zabiegu aborcji przez lekarzy z powołaniem się na klauzulę sumienia. Powoduje to konieczność udawania się przez pacjentki, także te, w przypadku których ciąża stanowi zagrożenie dla ich życia i zdrowia, do szpitali znacznie oddalonych od ich miejsca zamieszkania. Zdarza się, że muszą wyjechać poza swoje województwa.

Z informacji Rzecznika wynika, że szczególnie trudna sytuacja jest w woj. podkarpackim, w którym – jak wskazują dane statystyczne oraz wyniki badań prowadzonych przez organizacje pozarządowe – nie wykonuje się w ogóle zabiegów terminacji ciąży.

Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania efektywnego dostępu do legalnej aborcji

RPO w piśmie do Ministra Zdrowia zwraca uwagę, że powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia nie zdejmuje z państwa obowiązku zagwarantowania możliwości skorzystania z zabiegu legalnej i bezpiecznej aborcji.

Zwraca uwagę, że po wejściu w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. nie istnieje obecnie podmiot zobowiązany do przekazania pacjentce informacji o miejscu, w którym świadczenie nieudzielone jej ze względów sumienia, może być wykonane. A fakt posiadania przez podmiot umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na hospitalizację w zakresie ginekologii i położnictwa obejmującej swoim zakresem zabiegi terminacji ciąży nie jest równoznaczny z wykonywaniem zabiegów aborcji.

Przykładem jest sytuacja w Rzeszowie. Rzeszowski Szpital Miejski im. Jana Pawła II w przypadku odmowy wykonania aborcji kieruje pacjentki do Szpitala Specjalistycznego PRO FAMILIA, który deklaruje, że nie wykonuje zabiegów aborcji z uwagi na powoływanie się przez wszystkich lekarzy na klauzulę sumienia. Pacjentki odsyłane są więc do szpitala, w którym ponownie spotkają się z odmową i będą zmuszone do szukania innego miejsca.

Niewywiązywanie się przez podmiot z realizacji przewidzianych umową z NFZ świadczeń zdrowotnych może skutkować co prawda odpowiedzialność kontraktową, ale RPO wskazuje, że rozwiązanie to po pierwsze jest nieefektywne, a po drugie nałożenie kary umownej przez NFZ jest działaniem o charakterze następczym, które nie zabezpiecza realizacji praw kobiety, której odmówiono zabiegu aborcji z powołaniem się na klauzulę sumienia.

RPO zwraca również uwagę, że niezbędne jest ujednolicenie procedur w zakresie postępowania z pacjentką, która chce uzyskać dostęp do legalnego zabiegu aborcji. Obecnie różnią się one w zależności od szpitala. Dla przykładu, w Szpitalu św. Zofii w Warszawie wprowadzono konieczność podjęcia decyzji o dopuszczalności aborcji przez konsylium lekarskie, zaś w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie pacjentki są zobligowane do skorzystania z wcześniejszej konsultacji psychologicznej.

Uniemożliwienie lub utrudnianie kobiecie wykonania badań prenatalnych stanowi pogwałcenie jej prawa

Z kwestią dostępności do zabiegów aborcji wiąże się też problem zapewnienia pacjentkom należytego dostępu do badań prenatalnych. Uniemożliwienie kobiecie wykonania badań prenatalnych stanowi pogwałcenie jej prawa do informacji na temat stanu zdrowia płodu, a w pewnych wypadkach, także możliwości skorzystania z legalnego zabiegu przerywania ciąży.

Tymczasem nie są prowadzone statystyki, które mogłyby w miarodajny sposób zobrazować dostęp do badań prenatalnych w Polsce. Nie jest obecnie więc możliwe zweryfikowanie, ile badań zostało przeprowadzonych z innych wskazań niż wiek pacjentki. Ponadto nie gromadzi się informacji umożliwiających porównanie liczby ciąż z liczbą przeprowadzonych badań prenatalnych.

RPO podkreśla, że system udzielania świadczeń zdrowotnych powinien być skonstruowany w sposób umożliwiający jak najszybsze uzyskanie przez pacjentkę świadczenia, do którego ma prawo. Zwrócił się do Ministra Zdrowia z z prośbą o podjęcie działań legislacyjnych służących zapewnieniu pacjentkom realne możliwości skorzystania z gwarantowanych prawnie procedur medycznych, w przypadku, gdy lekarz odmawia ich wykonania ze względów sumienia oraz o monitorowanie dostępności do badań prenatalnych.

- Pragnę raz jeszcze zwrócić się do Pana Ministra z prośbą o podjęcie działań legislacyjnych służących zapewnieniu pacjentkom realnej możliwości skorzystania z gwarantowanych prawnie procedur medycznych, w przypadku, gdy lekarz odmawia ich wykonania ze względów sumienia. Będę również wdzięczny za wskazanie, w jaki sposób Ministerstwo Zdrowia monitoruje wpływ powoływania się przez lekarzy na klauzulę sumienia na wykonanie ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży oraz rzeczywistą dostępność do zabiegów aborcji w województwach - napisał Adam Bodnar do ministra Łukasza Szumowskiego.

Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce w marcu 2019 r.

Ponadto przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka toczy się obecnie kolejna sprawa dotycząca ograniczenia dostępu pacjentek do zabiegu legalnej aborcji w Polsce. A Polska wciąż nie wykonała w pełni wyroków w sprawach Tysiąc przeciwko Polsce, R. R. przeciwko Polsce oraz P. i S. przeciwko Polsce.

Odpowiedź MZ (aktualizacja 21 lipca)

Prawa pacjentów i zapewnienie ich należytego przestrzegania są przedmiotem szczególnej uwagi i podstawą wszelkich działań podejmowanych nie tylko przez Ministerstwo Zdrowia, ale również inne organy władzy publicznej właściwe w zakresie ochrony zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Polska zapewnia obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, równy dostęp do wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych - odpisał RPO wiceminister Waldemar Kraska.

Jednym z takich świadczeń jest zabieg przerwania ciąży. Został on uregulowany stosownymi przepisami, znajdującymi odzwierciedlenie również w praktyce. Corocznie gromadzone są dane w zakresie liczby przeprowadzanych zabiegów przerwania ciąży. Wynika z nich, że w 2008 r. przeprowadzono 499 takich zabiegów, podczas gdy w 2016 r. wykonano ich już 1098, w 2017 r. – 1 057, a w 2018 - 1076. Dane te wskazują, że zabiegi są w kraju przeprowadzane, co więcej obecnie w liczbie dwukrotnie wyższej niż w 2008 r.

Przepisy regulują również kwestię informowania pacjentek o przysługujących im świadczeniach - odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na podmiocie leczniczym. Kwestia zapewnienia dostępu do świadczeń jest monitorowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a sygnały o braku właściwej realizacji kontraktów są weryfikowane i wyjaśniane. Kwestia dostępu do zabiegów przerwania ciąży jest w tym zakresie traktowana analogicznie, jak dostęp do pozostałych świadczeń opieki zdrowotnej.

Odnosząc się do kwestii wykonania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach Tysiąc przeciwko Polsce, R.R. przeciwko Polsce oraz P. i S. przeciwko Polsce należy wskazać, że w tym przedmiocie podejmowana jest ścisła współpraca z Sekretariatem Komitetu Ministrów Rady Europy. Polskie stanowisko odnośnie szczegółów wykonania wyroków jest również prezentowane w odpowiedziach na komunikacje przekazywane na podstawie Reguły 9 Regulaminu Komitetu Ministrów Rady Europy w zakresie nadzoru nad wykonywaniem wyroków.

Ponadto, uprzejmie wyjaśniam, że kolejna sprawa procedowana obecnie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotycząca ograniczenia dostępu pacjentek do zabiegu legalnej aborcji w Polsce - jak wskazano w wystąpieniu - jest dopiero w toku, trudno zatem odnosić się do niej wobec braku ostatecznych rozstrzygnięć - dodał Waldemar Kraska. 

(pełna treść obszernej odpowiedzi resortu w załączniku poniżej)

VII.5001.1.2020/XI.5001.1.2015

Matki-żołnierki. Po interwencji RPO MON zajmie się przypadkami nierównego traktowania żołnierek w ciąży i po urodzeniu dziecka

Data: 2020-05-26
  • RPO napisał do MON w sprawie nierównego traktowania żołnierek w wojsku
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej-kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie. Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby
  • MON: to sytuacja wymagają podjęcia pilnej i dogłębnej analizy oraz wypracowania rozsądnego rozwiązania zaistniałego problemu

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

MON odpowiedział Rzecznikowi

Resort obrony poinformował RPO, że przypadki dotyczące sytuacji kobiet żołnierzy pełniących służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej będących w ciąży oraz w okresie 6 miesięcy po urodzeniu dziecka są istotne dla całego spektrum wojskowej służby kobiet. Zagadnienia te wymagają podjęcia pilnej i dogłębnej analizy oraz wypracowania rozsądnego rozwiązania zaistniałego problem, które powinno zapewnić równowagę pomiędzy dobrem służby wojskowej, zabezpieczeniem potrzeb kobiet żołnierzy OT, wynikających zarówno z niezbywalnych praw obywatelskich jak i pozostałych uregulowań prawnych.

MON przewiduje, że po wewnątrzresortowym wypracowaniu propozycji zmian przepisów zostanie podjęta stosowna inicjatywa ustawodawcza w celu (choćby częściowej) zmiany sytuacji.

BPK.801.1.2019

Przemoc domowa. Ustawa o natychmiastowym opuszczeniu mieszkania przez sprawcę przyjęta. Realizacja postulatów RPO

Data: 2020-05-07
  • Policjant będzie mógł nakazać sprawcy przemocy, by natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Jeśli ofiara boi się powrotu sprawcy, będzie mogła wystąpić do sądu o przedłużenie nakazu. Będzie miała na to 14 dni.
  • Sprawca przemocy będzie się mógł odwołać od tego do sądu , który jego zażalenie rozpatrzy w ciągu trzech dni.
  • Realia przemocy domowej mogą się bardzo zmienić po przyjęciu ustawy, którą 30 kwietnia 2020 r. przyjął Sejm a 6 maja – Senat. Czeka ona teraz na podpis prezydenta i publikację w Dzienniku Ustaw. Wejdzie w życie za pół roku, czyli w listopadzie
  • To niezwykle ważne w czasach wymuszonego przez pandemię dłuższego przebywania i pracy w domu.

„Ustawa o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw” uwzględnia rekomendacje formułowane przez Rzecznika na przestrzeni ostatnich lat. Ze statystyk, które badał RPO, wynikało bowiem, że choć prawo pozwala na przymusową wyprowadzkę sprawców przemocy domowej (co jest krokiem radykalnym, a więc stosowanym w przypadkach naprawdę poważnych) i co roku ponad 1000 sprawców przemocy domowej dostawało sądowy nakaz opuszczenia mieszkania, to zanim do tego dochodzi, ofiary muszą wytrzymać jeszcze ze sprawcą średnio pół roku postępowania w sądzie od pierwszej rozprawy.

Tymczasem wobec bezpośredniego zagrożenia musi być możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy. Dlatego jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Kiedy przyjęta przez parlament zmiana wejdzie w życie, terminy rozpoznania wniosku o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania zostaną skrócony.

Do tego ustawa wprowadza tryb administracyjny, w ramach którego policjant mógłby nakazać sprawcy przemocy opuszczenie mieszkania i jego otoczenia oraz wydać zakaz zbliżania się do ofiar przemocy. Decyzja ta byłaby skuteczna niemal natychmiastowo. Osoba pokrzywdzona przemocą miałaby dwa tygodnie na dopełnienie formalności związanych z wnioskiem o zabezpieczenie (wniosek o zabezpieczenie jest już elementem postępowania przed sądem: jeśli sąd chce mieć pewność, że zajmując się sprawą w przewidzianym prawie czasie będzie miał jeszcze co rozstrzygać, to właśnie wydaje wniosek o zabezpieczenie).

Wniosek o zabezpieczenie w sprawie o przemoc sąd miałby rozstrzygać w 48 godzin od jego wpływu – a decyzja sądu powinna być wykonana w 24 godziny. Na rozpatrzenie całej sprawy sąd miałby tylko miesiąc. Osoba, której policjant kazałby się wyprowadzić, miałaby prawo złożyć zażalenie do sądu - w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu lub zakazu. Sąd ma je rozpoznać nie później niż w trzy dni od daty wpływu.

II.502.3.2019.

Koronawirus. MRPiPS odpowiada, jakie działania podjęło ws przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-05-04
  • Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydało instrukcje i zalecenia dla samorządów dotyczące wsparcia dla osób doświadczających przemocy domowej
  • Zaapelowało również o reagowanie na przemoc domową przez władze lokalne

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny podczas epidemii koronawirusa dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

Na początku epidemii RPO zaapelował do MRPiPS i Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej.

Odpowiedź MRPIPS 

Przeprowadzone przez Agencję Praw Podstawowych UE badania pokazały, że Polska jest krajem o najmniejszej skali przemocy wobec kobiet spośród krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie w Polsce istnieje zintegrowany system wsparcia osób doznających przemocy w rodzinie i działa szereg instytucji udzielających pomocy osobom krzywdzonym - odpisała RPO wiceministra Iwona Michałek

Niemniej jednak mając na względzie, że sytuacja alienacji związana ze stanem epidemii może być szczególnie trudna dla osób doznających przemocy w rodzinie, Ministerstwo  od początku tej trudnej sytuacji, podjęło stosowne działania w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Ograniczenia związane z wprowadzonym stanem epidemii wymusiły zmianę sposobu i form udzielnej pomocy.

Działania resortu podejmowane w ostatnim czasie to:

  • Opracowanie i przekazanie do samorządów Instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie, takich jak: specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, ośrodki interwencji kryzysowej, ośrodki wsparcia prowadzące miejsca całodobowego pobytu, w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. W instrukcji znalazły się zalecenia dotyczące organizacji pracy placówek oraz organizacji życia zbiorowego osób w nich przebywających.
  • Opracowanie Instrukcji dotyczącej sposobu organizacji Zespołów Interdyscyplinarnych i Grup Roboczych oraz realizacji procedury „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze
    w związku z epidemią wirusa SARS-CoV-2.
  • Zalecono dokonanie rozeznania i przekazanie osobom doświadczającym przemocy informacji o miejscach i instytucjach, które udzielają wsparcia specjalistycznego (np. psychologicznego czy prawnego), w szczególności poradnictwa specjalistycznego udzielanego za pomocą rozmów telefonicznych czy komunikacji elektronicznej.
  • W przypadkach podejrzenia eskalacji przemocy zalecono zgłaszanie konieczności interwencji policji.
  • Szczególną ochroną i bezwzględną koniecznością bieżącego monitorowania sytuacji zalecono objąć rodziny, w których przemocy doświadczają dzieci.
  • Apel od samorządów gminnych i powiatowych uwrażliwiający na konieczność reagowania na akty przemocy w rodzinie. Ministerstwo podkreśla, ża w piśmie tym wyrażono pełne zrozumienie, że zapewnienie w tym okresie sprawnego funkcjonowania instytucji i organizacji samorządowych, może być szczególnie utrudnione, niemniej jednak osoby doznające przemocy w rodzinie nadal powinny mieć przekonanie, że mogą liczyć na wsparcie lokalnych instytucji działających w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
  • Szczególnie istotna i pomocna w obecnej sytuacji wydaje się oferta wsparcia licznych lokalnych i ogólnopolskich telefonów zaufania dla osób doświadczających przemocy w rodzinie.
  • Pismo do urzędów wojewódzkich z prośbą o stworzenie baz danych dotyczących obecnego wsparcia osób doświadczających przemocy w rodzinie na poziomie lokalnym (placówek i poradnictwa). Bazy te miały być umieszczone na stronach internetowych urzędów.
  • Działania mające na celu promowanie aplikacji "Twój parasol", kierowanej do osób doświadczających przemocy domowej. Bezpłatna aplikacja mobilna „Twój Parasol” stanowi praktyczne i skuteczne narzędzie umożliwiające uzyskanie wsparcia i niezbędnych informacji osobom doświadczającym przemocy w rodzinie. Aplikacja umożliwia m.in. dyskretny kontakt z wcześniej skonfigurowanym adresem poczty elektronicznej, a także możliwość szybkiego wybrania telefonu alarmowego w nagłych przypadkach, jak również zawiera informacje, które mogą być pomocne osobom krzywdzonym, np. z zakresu prawa

Doświadczasz przemocy domowej albo szukasz pomocy dla znajomej osoby?

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Plan znajdą Państwo w załączniku do tego tekstu.

XI.518.13.2020

Koronawirus. RPO upomina się o reakcję resortu rodziny i Rzecznika Praw Dziecka ws. przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-04-24
  • W czasie epidemii przemoc  domowa może się nasilać
  • O zapewnienie osobom jej doświadczającym prawidłowego systemu wsparcia apelował RPO
  • Wobec braku odpowiedzi resortu rodziny Rzecznik wystosował ponaglenie w tej sprawie
  • Przypomniał też wojewódzkim Koordynatorom Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, że mogą wykorzystywac przygotowane przez RPO materiały pt. "Osobisty Plan Awaryny"

W efekcie ograniczeń wynikających z epidemii koronawirusa osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Ponad miesiąc są w zamknięciu ze stosującymi przemoc. Standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie RPO niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności.  Państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

30 marca Rzecznik zaapelował do mnistry Marleny Maląg o analizę funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii. Wniósł też o niezwłoczne uzupełnienie baz teleadresowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dostępnych na stronie internetowej MRPiPS o aktualne informacje ws. możliwości uzyskania wsparcia w trybie zdalnym.

RPO odpowiedzi nie uzyskał, a baza ośrodków wsparcia nie została zaktualizowana. Brak niezwłocznych działań Ministerstwa jest sprzeczny z apelami przedstawicieli międzynarodowych organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka.

Skala działań MPRIPS w tym zakresie daleko odbiega od standardów państw, które – np. Hiszpania i Francja – w  obliczu pandemii opracowały kompleksowe strategie minimalizowania negatywnych skutków kwarantanny dla osób zagrożonych przemocą domową. Uruchomiły one nowe platformy natychmiastowego dyskretnego wsparcia osób pokrzywdzonych (np. za pośrednictwem aplikacji WhatsApp); wzmogły też działania informacyjne.

Dlatego Adam Bodnar ponowił apel o jak najszybsze przeprowadzenie analizy dostępności pomocy, ze wskazaniem aktualnego sposobu funkcjonowania zapewniających ją jednostek oraz uzupełnienie baz teleadresowych.

Prosi też o niezwłoczne przesłanie instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie ofiarom przemocy oraz wytycznych dotyczących sposobu organizacji zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, realizacji procedury  „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze.

XI.518.13.2020, XI.071.8.2020

Nierówne traktowanie kobiet w ciąży w wojsku. RPO pisze do MON

Data: 2020-04-14
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej- kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie
  • Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

Mając na uwadze wzorce europejskie oraz konstytucyjne, istotne jest, by zakres ochrony przyznanej kobietom w ciąży był adekwatny do jej stanu zdrowia i nie prowadził do nieuzasadnionego ograniczenia jej aktywności zawodowej i społecznej oraz pogorszenia sytuacji ekonomicznej. W orzecznictwie TSUE wielokrotnie podkreślano, że nieprzychylne traktowanie kobiety w związku z ciążą lub macierzyństwem stanowi bezpośrednią dyskryminację ze względu na płeć.

Za uzasadnioną należy zatem uznać rezygnację z obligatoryjnego zawieszenia służby terytorialnej żołnierza–kobiety w ciąży oraz umożliwienie jej dalszego pełnienia służby (z możliwością przeniesienia na odpowiednie do jej stanu stanowisko służbowe) oraz uzależnienie dalszego jej pełnienia od zgody właściwej komisji lekarskiej.

RPO zwrócił się do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o rozważenie inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany opisanego stanu rzeczy.

BPK.801.1.2019

Koronawirus. Osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w sytuacji zagrożenia życia – RPO wystąpił do minister rodziny

Data: 2020-03-30
  • W związku z ograniczeniami wolności przemieszczania się i wprowadzeniem dla części obywateli obowiązkowej kwarantanny osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji
  • W obecnych warunkach wzrasta zagrożenie ich życia i zdrowia
  • RPO zaapelował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej

​​​​​Epidemia koronawirusa zmieniła rytm codziennego życia społeczeństwa i funkcjonowania większości instytucji państwowych i samorządowych. W ramach działań ograniczających rozprzestrzenianie się epidemii podjęto decyzje o ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się. Wprowadzono nadzwyczajne obostrzenia dotyczące wychodzenia z mieszkań, zaleca się pozostawanie w domu, w izolacji, zamknięto szkoły i część zakładów pracy, a spora grupa obywateli została skierowana na przymusową kwarantannę.

Ograniczenia, mające na celu ochronę zdrowia publicznego, spowodowały jednak, że osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Od ponad dwóch tygodni znajdują się w zamknięciu z osobami, które stosują przemoc, a standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie rzecznika niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby, które przebywają teraz w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności za swoje zachowania wobec osób najbliższych. W obecnej sytuacji państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

Jak wygląda sytuacja?

DO RPO dotarło wiele alarmujących sygnałów na temat wpływu stosowanych środków zaradczych w walce z epidemią na sytuację osób doświadczających przemocy domowej.

Niezwykle niepokojące są dane o gwałtownym wzroście zgłoszeń przypadków przemocy domowej w państwach, które – podobnie jak Polska – podjęły próby ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa zalecając zachowanie społecznego dystansu, pracę i naukę w domu, czy ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Jak wskazują np. doświadczenia chińskich organizacji pozarządowych w okresie obowiązkowej kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych dotyczących tego okresu w roku poprzednim.

Związek pomiędzy wprowadzeniem środków zaradczych w postaci kwarantanny a gwałtownym wzrostem raportowanych przypadków przemocy odnotowały także organizacje pozarządowe w Stanach Zjednoczonych, analizując przyczyny wyższej liczby połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych przemocą. Podobne obawy wyrazili także eksperci Federalnego Związku Niemieckich Śledczych, jak również brytyjskich organizacji non-profit.

Podkreślenia wymaga, że przewidywania dotyczące możliwości gwałtownego wzrostu liczby przypadków użycia przemocy wobec osób najbliższych w czasie epidemii są uzasadnione także czynnikami psychologicznymi – strach przed zakażeniem, poczucie braku kontroli nad biegiem wydarzeń, czy potencjalne pogorszenie sytuacji materialnej, mogą bowiem działać jako stresory prowadzące do wybuchów agresji wobec osób najbliższych.

Konieczność przeciwdziałania nasilającej się przemocy domowej w czasie epidemii została umieszczona na szczycie listy kluczowych zadań państw przy opracowywaniu strategii reakcji na wirusa SARS-CoV-2, przedstawionej przez Zastępczynię Dyrektora Wykonawczego UN Women Åsę Regnér. Przywołując przykłady epidemii wirusa Zika i Ebola podkreśliła ona, że ograniczenie możliwości przemieszczania się z jakiegokolwiek powodu jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które w czasie kwarantanny są zmuszone do ciągłego przebywania z osobą stosującą przemoc. Obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie należy uznać za wysoce prawdopodobne, zwłaszcza jeśli zestawimy je z danymi zaczerpniętymi z „Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2018 r.”, które od lat jasno wskazują, że osobami pokrzywdzonymi przemocą najczęściej są kobiety i małoletni.

Niezwykle trudne okoliczności, w jakich się obecnie znajdujemy, nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. Należy przypomnieć, że przemoc w rodzinie stanowi naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a zapewnienie osobom pokrzywdzonym pomocy jest zobowiązaniem wynikającym z szeregu aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Polskę, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  

Rekomendacje RPO:

RPO zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pełne zaangażowanie w tej niezwykle trudnej sytuacji. Rzecznik rekomenduje:

  • Stworzenie dokładnego i ogólnodostępnego spisu dostępnych świadczeń wspierających dla osób doświadczających przemocy domowej oraz uzupełnienie baz teleadresowych na stronie Ministerstwa o aktualne informacje.
  • Udostąpione dane powinny zawierać informację, czy dana jednostka wspierająca ma możliwość udzielenia schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie osobom w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, i czy dysponuje procedurą mającą na celu zniwelowanie ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ważne jest czytelne oznaczenie, czy prowadzi ona poradnictwo psychologiczne, prawne, socjalne, zawodowe i rodzinne za pomocą środków komunikowania się na odległość, np. telefonicznie, mailowo, za pomocą komunikatorów internetowych; jeśli tak, to za pośrednictwem jakich kanałów, ze wskazaniem typu i godzin świadczenia określonej usługi i z uwzględnieniem form komunikacji dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób głuchych i słabosłyszących.
  • Konieczne jest zapewnienie, aby usługi z zakresu poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego – mimo braku możliwości kontaktu osobistego – były świadczone w sposób nieprzerwany, w trybie telefonicznym lub zdalnym.
  • Należy utrzymać funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, które zajmują się zwalczaniem przemocy domowej i pomocą osobom jej doświadczających – za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość.
  • Szczególne znaczenie ma teraz obowiązek monitorowania sytuacji rodzin, w których przemoc wystąpiła, lub co do których istnieje takie podejrzenie. Należy wskazać, że konieczne może być poświęcenie uwagi także tym rodzinom, co do których nastąpiło zakończenie procedury „Niebieskiej Karty”. Jest to tym bardziej uzasadnione biorąc pod uwagę czasowe zawieszenie zajęć szkolnych, co znacznie ograniczyło możliwość szybkiego wykrycia przypadków krzywdzenia dzieci i młodzieży – warto zauważyć, że obowiązek zawiadomienia o przestępstwie z użyciem przemocy przez osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły takie podejrzenie, tj. m.in. nauczycieli, stanowił ważny element całego systemu.
  • RPO rekomenduje także podjęcie analizy funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii i okazanie jednostkom realizującym zadania w tym obszarze wszelkiej możliwej pomocy w celu niezwłocznego zmodyfikowania dotychczasowego sposobu działania, w tym poprzez wydanie odpowiednich wytycznych lub zaleceń.

RPO przekazał także uwagi do specustawy na temat koronawirusa. Podkreślił, że brak ujęcia w katalogu tzw. „spraw pilnych”, rozpatrywanych podczas epidemii przez sądy, nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz wstrzymania wykonania tytułów wykonawczych dotyczących eksmisji sprawców przemocy domowej może przyczynić się do wzrostu zagrożenia życia i zdrowia osób doświadczających przemocy domowej.

O swoich obawach RPO poinformował również Komendanta Głównego Policji.

XI.518.13.2020

RPO: Nowoczesne podejście władz do kwestii dyskryminacji powinno inspirować inne samorządy

Data: 2020-03-11
  • Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn Karta ma za zadanie aktywne promowanie i wdrażanie równości kobiet i mężczyzn: prawnej, społecznej, ekonomicznej czy politycznej
  • Jej podpisanie  wiąże się m.in. z opracowaniem Równościowego Planu Działania 
  • Ostatnio uczyniła to Rada Miasta Poznania
  • RPO przyjął to z uznaniem i nadzieją, że będzie inspiracją dla innych samorządów

Czym jest Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn?

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn została opracowana w 2006 r. w ramach 5 Wspólnotowego Programu na Rzecz Równości Kobiet i Mężczyzn prowadzonego przez Radę Gmin i Regionów Europy. Adresowana jest do samorządów lokalnych i regionalnych w Europie, a jej podpisanie jest formalnym wyrazem zaangażowania władz lokalnych w propagowanie zasady równości kobiet i mężczyzn.

Aby ta równość została osiągnięta, musi być nie tylko prawnie uznana, ale też stosowana we wszystkich aspektach życia: politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturowym. Mimo postępu wciąż istnieje wiele nierówności takich jak: nierówność płac czy mniejsza reprezentacja polityczna kobiet. Nierówności mogą wynikać i być pogłębiane przez liczne stereotypy obecne min. w rodzinie, edukacji, kulturze, mediach, miejscu pracy czy społeczeństwie.

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn opiera się na sześciu podstawowych zasadach:

  1. Równość kobiet i mężczyzn jako fundamentalne prawo - zasada ta musi być stosowana przez samorządy lokalne i regionalne we wszystkich obszarach ich kompetencji. Obejmuje zobowiązanie do eliminacji wszystkich form dyskryminacji zarówno bezpośredniej jak i pośredniej,
  2. W celu zagwarantowania równości kobiet i mężczyzn muszą być brane pod uwagę różne formy dyskryminacji i nierównego traktowania - w tym m.in. oparte na uprzedzeniach rasowych, niepełnosprawności, orientacji seksualnej, religii czy sytuacji społeczno-ekonomicznej,
  3. Zrównoważony udział kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym jest warunkiem demokratycznego społeczeństwa - prawo do równości kobiet i mężczyzn wymaga od władz lokalnych i regionalnych podjęcia wszelkich dostępnych środków i odpowiednich strategii w celu promowania zrównoważonej reprezentacji kobiet i mężczyzn we wszystkich sferach procesów decyzyjnych,
  4. Eliminacja stereotypów opartych na płci jest podstawą osiągnięcia równości kobiet i mężczyzn - władze lokalne i regionalne muszą promować eliminację stereotypów i przeszkód mających wpływ na nierówny podział ról pomiędzy kobietami i mężczyznami w życiu politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym,
  5. Przy włączaniu kwestii płci do wszystkich działań samorządów lokalnych i regionalnych konieczne jest promowanie równości kobiet i mężczyzn - władze lokalne i samorządowe przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji powinny brać pod uwagę potrzeby obu płci w równym stopniu,
  6. Właściwie opracowane plany działania i programy są koniecznymi narzędziami do promowania równości kobiet i mężczyzn - działania władz lokalnych i regionalnych muszą obejmować plany i programy uwzględniające równość płci oraz muszą być wyposażone w środki finansowe i osobowe potrzebne do ich wdrażania.

Podpisanie Karty wiąże się z opracowaniem Równościowego Planu Działania. Określa on cele i priorytety, planowane do podjęcia działania i środki finansowe, a także proponowany czas i zakres wdrożenia Planu.

Uznanie RPO dla Poznania za przyjęcie Karty

W liście do prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka RPO Adam Bodnar zaznaczył, że - pełniąc funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania - z uznaniem przyjął informację o przyjęciu Karty przez Radę Miasta 11 lutego 2020 r. Wyraził nadzieję, że nowoczesne i konstruktywne podejście władz miasta do kwestii dyskryminacji, potrzeby uwzględnienia w działaniach władz lokalnych perspektywy płci, jak również eliminacji stereotypów płciowych, będzie stanowiło inspirację dla innych samorządów.

RPO podkreślił, że opracowanie i wdrożenie Równościowego Planu Działania, o którym mowa w Karcie – jako długofalowej strategii rozwoju miasta, wrażliwej na potrzeby grup tradycyjnie dyskryminowanych – pozwoli stworzyć przyjazną dla kobiet i dziewcząt przestrzeń rozwoju
ich ambicji i aspiracji. Rzecznik zadeklarował pomoc przy wypracowywaniu rozwiązań i zasad dobrych praktyk.

XI.071.4.2020

RPO świętuje Międzynarodowy Dzień Kobiet

Data: 2020-03-08

Zgodnie z Konstytucją (art. 33): 

  1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.
  2.  Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń.

W świetle raportu KANTAR Polska dla Rzecznika Praw Obywatelskich istnienie nierówności szans kobiet i mężczyzn to, zdaniem ponad połowy Polaków (58%), ważny problem społeczny.

Dlatego w Międzynarodowy Dzień Kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina postulaty, jakie w sprawie praw kobiet zgłasza od lat:

  1. Wypracować i wdrożyć systemowe rozwiązania likwidujące lukę płacową

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego od wielu lat średnia różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Polsce utrzymuje się na poziomie 19-20 procent. Oznacza to, że kobieta zatrudniona na tym samym stanowisku, o tych samych kwalifikacjach i podobnym doświadczeniu co mężczyzna zarabia od niego o 20% mniej.

Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn (tzw. luka płacowa) jest konsekwencją istniejących nierówności, z którymi kobiety spotykają się w trakcie całego swojego życia zawodowego. Jest to problem szczególnie istotny także z uwagi na późniejsze konsekwencje w postaci różnicy w wysokości emerytur kobiet i mężczyzn. Ponadto efektywne zwalczanie luki płacowej ma istotne znaczenie również z punktu widzenia polityki prorodzinnej państwa. Wdrożenie zasady równej płacy za tę samą pracę lub pracę tej samej wartości jest bowiem niezbędne, by rodzice mogli podejmować świadome decyzje dotyczące opieki nad dziećmi, niepodyktowane wyłącznie ich sytuacją finansową.

Realizacji tego celu może służyć wprowadzenie prawnego obowiązku transparentności wynagrodzeń, o którym mowa w zaleceniach Komisji Europejskiej z dnia 7 marca 2014 r., a także nałożenie na pracodawców obowiązku analizowania wynagrodzeń i publikowania odpowiednich sprawozdań, a w przypadku stwierdzenia luki płacowej – podjęcia odpowiednich działań naprawczych. 4 marca 2020 Zespół ekspertów pod przewodnictwem Kongresu Kobiet przedstawił propozycji ustawy ograniczającej różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Polsce. 

  1. Wdrożyć  dyrektywę UE dotyczącą równowagi w życiu zawodowym i prywatnym (Work-life Balance Directive)

Dzięki przyjętym rozwiązaniom mężczyźni w większym zakresie korzystać mają z z urlopów rodzicielskich, co z kolei przyczyni się do szerszego uczestnictwa kobiet w rynku pracy.

Dyrektywa zmienia między innymi minimalny standard dotyczący urlopu rodzicielskiego. Utrzymane zostało dotychczasowe indywidualne prawo do 4 miesięcy urlopu, z czego 2 miesiące nie podlegają przeniesieniu na drugiego rodzica. Dyrektywa wprowadziła indywidualne prawo do 5-dniowego urlopu opiekuńczego, wcześniej nie gwarantowane na szczeblu UE. Odnosi się też do stosowania elastycznych form zatrudnienia dla opiekunów dzieci i innych osób zależnych. W celu zapewnienia korzystnych warunków do łączenia pracy zawodowej i życia rodzinnego państwa są ponadto zachęcane do zwiększenia dostępności usług opiekuńczych z wykorzystaniem środków UE, efektywnej ochrony rodziców i opiekunów osób zależnych przed dyskryminacją w zatrudnieniu i wyeliminowania czynników zniechęcających do podejmowania pracy przez drugiego z rodziców.

Należy się teraz skupić na wdrożeniu odpowiednich rozwiązań określonych w dyrektywie.

  1. Wprowadzić zasadę "suwaka" na listach wyborczych

Mimo, że w 2018 roku obchodziliśmy 100-lecie praw wyborczych kobiet bierne prawo wyborcze wciąż nie jest przez nie często wykorzystywane. Aktualnie w Sejmie zasiada 28 % posłanek i jest to kolejna kadencja podtrzymująca tę proporcję (mniej niż co najmniej 1/3 składu izby). Kobiety nie są właściwie reprezentowane tam, gdzie podejmuje się najważniejsze dla obywateli decyzje. Wciąż obowiązuje w naszym społeczeństwie wysokie przekonanie, według którego kobiety nie powinny angażować się w politykę, ponieważ to nie jest ich rola. Tymczasem ograniczenie roli kobiet w życiu publicznym sprawia, iż państwo może nie dostrzegać wielu ważnych problemów.

By zmienić tę sytuację, niezbędna jest odpowiednia edukacja i kampanie społecznościowe, ale także zmiany prawne gwarantujące rzeczywistą równość płci w procesie wyborczym. RPO rekomenduje w szczególności przyjęcie rozwiązania, aby na początkowych miejscach list wyborczych na przemian umieszczać kobiety i mężczyzn. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w raporcie z 2018 roku "Kobiety w wyborach a mechanizmy antydyskryminacyjne – stan aktualny i prognozy na przyszłość" autorstwa Agnieszki Kwiatkowskiej.

  1. Wdrożyć natychmiastowy nakaz izolacji sprawcy przemocy od ofiary

Jak wynika ze statystyk Policji za rok 2019 74% wszystkich ofiar przemocy w rodzinie stanowiły kobiety, co jasno wskazuje, że to kobiety częściej doświadczają przemocy ze strony bliskich osób.

Aby znacząco poprawić bezpieczeństwo ofiar przemocy domowej od 5 lat RPO postuluje, by policjanci  podczas interwencji mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

  1. Poprawić ochronę praw reprodukcyjnych kobiet

Prawa reprodukcyjne kobiet i dziewcząt nie są w pełni respektowane. Kobiety skazuje się często na znoszenie niewyobrażalnego bólu, jakim może być ból porodowy, ograniczając ich prawo do znieczulenia. Ze skarg zgłaszanych do RPO wynika, że świadczenia medyczne wynikające z obecnie obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, nie są w pełni dostępne - pozostają zależne np. od miejsca zamieszkania. Obowiązujące aktualnie środki ochrony pozostają nieskuteczne, kobiety nie mają zapewnionej możliwości realnego egzekwowania swoich praw. RPO wystąpił w tej sprawie do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

  1. Wprowadzić edukację antydyskryminacyjną w szkołach 

Prowadzenie zajęć z zakresu edukacji antydyskryminacyjnej ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn. Stereotypowe przekonania dotyczące płci szkodzą wszystkim, uderzając w ich godność, a także niejednokrotnie pozbawiając ich możliwości realizacji swoich pasji czy aspiracji życiowych. 

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2012 r. zwraca uwagę, że edukacja antydyskryminacyjna powinna być realizowana od najmłodszych lat. Szkoła jest jednym z pierwszych środowisk, w których młodzi ludzie kształtują swoje poczucie wrażliwości społecznej. RPO podkreśla również, że wprowadzenie do programów nauczania treści dotyczących równości kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych, rozwiązywania konfliktów bez uciekania się do przemocy, w tym przemocy wobec kobiet, jest obowiązkiem państwa wynikającym z art. 14  Konwencji Stambulskiej.

  1. Zwiększyć ochronę przed molestowaniem seksualnym

Molestowanie seksualne to jedna z najbardziej  drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Zjawisko to może występować w różnych relacjach i obszarach życia społecznego. Niezależnie od tego, czy ma to miejsce w pracy, na służbie czy na uniwersytecie, państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać wszelkie przejawy molestowania i przemocy seksualnej. Skalę tego typu zdarzeń pokazują raporty: „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”,  „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Zalecenia RPO” oraz raport Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej „Branża hostess w Polsce. Omówienie głównych problemów i kontrowersji”.

"Równe szanse w biznesie” - konferencja w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Data: 2020-03-06

Global Compact Network Poland oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zorganizowały 6 marca 2020 r. wydarzenie "Ring the Bell for Gender Equality”. Zainaugurowano  program "Równe szanse w biznesie”. W konferencji w GPW uczestniczył zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski.

Partnerzy i uczestnicy konferencji uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na problem równości kobiet i mężczyzn. Wydarzenie miało na celu zwiększenie świadomości wagi wzmacniania ekonomicznej pozycji kobiet w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Rocznie RPO otrzymuje ponad 50 000 spraw (w tym ponad połowa to sprawy nowe). Skargi dotyczące dyskryminacji są bardzo nieliczne – w 2018 r. tylko 626 spraw dotyczyło nierównego traktowania, w 2019 - 571. 80 z nich w 2018 r. dotyczyło dyskryminacji ze względu na płeć, w 2019 r. – takich skarg odnotowaliśmy 101.  

Brak skarg nie świadczy jednak o braku dyskryminacji. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez ekspertki i ekspertów na zlecenie RPO.

Wnioski i rekomendacje RPO  

  • Skuteczne przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu płeć w obszarze gospodarczym. Wymaga to szeroko zakrojonych, skoordynowanych działań ze strony państwa – nie tylko inicjatyw legislacyjnych, ale także edukacyjnych mających na celu zmianę świadomości dotyczących społecznych oczekiwań wobec kobiet.
  • Wdrożenie instrumentów pozwalających zwiększyć obecność kobiet we władzach spółek, np. w ramach dobrowolnie przyjmowanych Dobrych Praktyk lub dzięki kwotom udziału niedoreprezentowanej płci w organach spółek.
  • Zwiększenie wysiłków na rzecz efektywnego zwalczania zjawiska „luki płacowej”. Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest konsekwencją istniejących nierówności, z którymi kobiety spotykają się w trakcie całego swojego życia zawodowego. Zjawisko to potwierdzają liczne krajowe i międzynarodowe statystyki – według Głównego Urzędu Statystycznego aktualnie przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 20,6% wyższe aniżeli przeciętne wynagrodzenie kobiet. Inne krajowe badania płacy wskazują na podobne dysproporcje. Co więcej, w poszczególnych branżach różnice w wynagrodzeniach bywają znacznie wyższe. W finansach i ubezpieczeniach mężczyźni zarabiają nawet o 36,7% więcej niż kobiety, w handlu i sektorze napraw aut i pojazdów ponad 28%, a w sektorze informacji i komunikacji 25%. Bez osiągnięcia faktycznej równości w tym obszarze, mając na uwadze wyniki badań przeprowadzonych przez RPO, to kobiety będą nadmiernie obciążone pracami rodzinnymi i opiekuńczymi, a ich aspiracje zawodowe nie będą mogły być realizowane.
  • Zwiększenie reprezentacji kobiet w sferze gospodarczej. Wiąże się to z kwestią zrównoważonego godzenia ról rodzinnych i zawodowych, co jest istotnym elementem życia kobiet i mężczyzn. Na konieczność wprowadzania regulacji i praktyk umożliwiających łączenie życia prywatnego i pracy zawodowej wskazują liczne inicjatywy podejmowane przez instytucje unijne (jak przyjęta w zeszłym roku nowa dyrektywa UE) oraz władze państwowe. Istotnym problemem jest niewystarczająca dostępność różnych form opieki nad dziećmi. Odsetek małych dzieci objętych opieką instytucjonalną w Polsce, mimo poprawy, należy do najniższych w Europie. Możliwość zapewnienia opieki instytucjonalnej nad dziećmi ma tymczasem bezpośredni wpływ na wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
  • Prowadzenie szeroko zakrojonych kampanii społecznych. Chodzi o przeciwdziałanie stereotypowemu postrzeganiu ról społecznych kobiet i mężczyzn, a także wspieranie poczucia wspólnej odpowiedzialności mężczyzn i kobiet za wychowanie i rozwój ich dzieci. Celem kampanii powinno być ponadto ukazywanie potrzeby angażowania się w opiekę obojga rodziców.

"Jestem feministą" - wykład Adam Bodnara nt. praw kobiet w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-03-04
  • Tytuł mojego wykładu „Jestem feministą” ujęty jest w cudzysłowie. To cytat z Wiktora Osiatyńskiego. Bo sam nie byłbym w stanie siebie tak nazwać. Dlaczego? Bo używanie tego tytułu to może być swoista deklaracja wiary, może być zobowiązanie. Ale może to być także 'tytuł szlachecki", który nadawany jest przez kobiety. Przez osoby, które oceniają działalność mężczyzn, które weryfikują ich działania i postępowanie, ich słowa, czyny
  • Mówił tak Adam Bodnar podczas corocznego wykładu upamiętniającego dr Lenę Kondratiewą-Bryzik
  • Ta prawniczka zajmowała się m.in. ochroną praw kobiet i ochroną przed dyskryminacją. Zginęła w 2012 r. w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami

Sylwetka dr Leny Kondratiewa-Bryzik

Dr Lena Kondratiewa-Bryzik była prawniczką Poznańskiego Centrum Praw Człowieka i Instytutu Nauk Prawnych PAN. W swojej pracy badawczej zajmowała się m.in. zagadnieniami ochrony praw kobiet, ochrony przed dyskryminacją i przemocą wobec kobiet, problemami bioetycznymi.

Zginęła 3 marca 2012 r. w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami, wracając z seminarium naukowego, które prowadziła na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Doroczne wykłady jej imienia, zapoczątkowane w 2013 r., są miejscem naukowej dyskusji nad zagadnieniami, którym poświęciła swoją pracę naukową i społeczną.

Tegoroczny wykład został zorganizowany 4 marca 2020 r. przez Poznańskie Centrum Praw Człowieka INP PAN we współpracy z Biurem RPO oraz Katedrę Prawa Konstytucyjnego WPAiE UWr.

Wykład "Jestem feministą”

Poprzez słowa tytułu dzisiejszego wykładu chciałem nawiązać do dwóch zdarzeń z mojego życia.

W 2001 r. ukazała się książka Agnieszki Graff „Świat bez kobiet”. Interesowałem się wtedy prawami człowieka, ale jeszcze nie byłem działaczem. Poszedłem na targi książki i spotkałem Agnieszkę Graff. Podpisując swoje dzieło, zadała mi pytanie: „Czy jest Pan feministą?”. Przyznam szczerze, że pytanie mnie zamurowało. Było nietypowe, zaskakujące. Jako prawnik nie byłem przyzwyczajony, aby w taki sposób stawiać sprawę. Nie wiedziałem co odpowiedzieć.

Kilka lat później los mnie związał z prof. Wiktorem Osiatyńskim. On był feministą przez duże „F”. Niedościgłym wzorem myślenia o kobietach i ich prawach. Wiernym uczniem swojej wspaniałej żony Ewy. Ale także mężczyzną po przejściach, mężczyzną, który potrafił w przeszłości także krzywdzić, a więc człowiekiem nie tylko o rozległej wiedzy, lecz i o unikalnym doświadczeniu.  W liście skierowanym do Kongresu Kobiet w 2009 r. napisał: „Jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne.”

Pamiętam jedną chwilę z prac HFPC. Debatowaliśmy na temat tego, czy należy wprowadzać ograniczenia ze względu na wiek w pracy stewardess. Mądre głowy debatowały na temat wolności gospodarczej, różnych możliwości osiągnięcia sukcesu, także poprzez dobór personelu. W którymś momencie prof. Osiatyński brutalnie przerwał nasze dywagacje, nie pozostawił żadnej wątpliwości, po której stronie powinniśmy stanąć. Był nieprzejednany w obronie zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn. Kobiety mogły na niego liczyć.

Nie lubię siebie samego w jakikolwiek sposób nazywać. Nie mam takiej odwagi. Czuję się spadkobiercą ideowym takich ludzi, jak prof. Wiktor Osiatyński czy patronka naszego spotkania dr Lena Kondratiewa-Bryzik. Dla nich prawa kobiet stały się jedną z najważniejszych życiowych misji. Chcę uczynić wszystko, aby ten dorobek kontynuować i rozwijać.

Stąd tytuł mojego wykładu „Jestem feministą” jest w cudzysłowie. To jest cytat z Wiktora Osiatyńskiego. Bo sam nie byłbym w stanie siebie tak nazwać. Dlaczego? Bo używanie tego tytułu to może być swoista deklaracja wiary, może być zobowiązanie. Ale może to być także tytuł szlachecki, który nadawany jest przez kobiety. Przez osoby, które oceniają działalność mężczyzn, które weryfikują ich działania i postępowanie, ich słowa, czyny.

Dlatego w moich działaniach – także jako RPO – staram się nie przywiązywać do etykiet. Nie staram się tworzyć manifestów, abstrakcyjnych deklaracji. Przedkładam postępowanie praktyczne, staram się realizować to, co mieści się w kanonie demokratycznych wartości i do czego jestem zobowiązany jako urzędnik państwowy. Tam, gdzie być może niektórzy zaczęliby dzielić włos na czworo, dopatrywać się jakiejś pseudo-ideologicznej czy kulturowej rewolucji, ja staram się po prostu dopominać o przestrzeganie obowiązującego prawa i standardów praw człowieka. Zapewniam, że to wcale nie jest mało, wymaga bardzo ciężkiej pracy i wiele cywilnej odwagi.

Znajdujemy się bowiem w bardzo ciekawym momencie naszej historii. Momencie, który wpływa na nasze myślenie o prawach kobiet. Chciałbym wyszczególnić kilka wektorów, na których powinniśmy to nasze myślenie rozpiąć.

  1. Kryzys rządów prawa, który wpływa na wszystko, co się wokół nas dzieje
  2. Postępująca zmiana społeczna dotycząca równości kobiet i mężczyzn w życiu społecznym, rodzinnym, politycznym i gospodarczym.
  3. Polaryzacja nastrojów politycznych i społecznych – co za tym idzie radykalizacja działań (a w konsekwencji mniejsza skuteczność w przeprowadzaniu trwałych zmian)
  4. Sprawowanie władzy poprzez oczekiwanie bieżącej legitymizacji społecznej oraz coraz mniejsza ”ideowość” rządzących jako sposób na utrzymanie władzy
  5. Integracja europejska oraz współpraca gospodarcza w warunkach globalnych.
  6. Zachowywanie przestrzeni, chociaż coraz mniejszej, do promowania konstytucyjnych standardów (władze lokalne, uczelnie, samorządy zawodowe).

Każdy z tych czynników ma wpływ na definiowanie, jak funkcjonują współcześnie prawa kobiet, czy doznają one erozji czy też wzmocnienia. Wpływa także na postępowanie Rzecznika Praw Obywatelskich w odniesieniu do ochrony praw kobiet. Pokazuje, jak trudne jest to wyzwanie.

W normalnych okolicznościach funkcjonowania państwa demokratycznego ochrona praw kobiet polegałaby na:

  • dążeniu do rzeczywistego zapewnienia równości kobiet i mężczyzn
  • skutecznej realizacji praw reprodukcyjnych
  • wspieraniu poprzez działania prawne zmian społecznych (np. w kontekście wypełniania roli rodzicielskiej).

Zmiana ta odbywałaby się poprzez działania prawne, ale także szeroko zakrojone działania edukacyjne, uświadamiające. Uczestniczyłby w tym wszystkie organy władzy, a ochrona praw kobiet stawiana byłaby jako oczywisty i normalny wyznacznik standardu demokracji. Państwo byłoby wspierane przez organizacje międzynarodowe, biznes, Unię Europejską. Działania miałyby charakter centralny oraz lokalny. Władze publiczne dążyłyby do osiągnięcia takiego poziomu ochrony praw, który wpływałby pozytywnie na poczucie szczęścia i dobrostan obywateli, ale także korzystnie oddziaływałby na warunki rozwoju społecznego i gospodarczego.

Co więcej – już w Polsce istnieją gwarancje prawne, które na to pozwalają. Warto wspomnieć:

  •  art. 33 i 32 Konstytucji,
  • przepisy prawa unijnego,
  • Europejska Konwencja Praw Człowieka – standardy orzecznicze,
  • CEDAW,
  • Konwencja Stambulska.

Mamy zatem kręgosłup prawny. Niezmieniony. Wbrew turbulencjom (np. próba wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej) stabilny.

Jest jednak oczywiste, że w Polsce Anno Domini 2020 taki model działania państwa nie jest możliwy do osiągnięcia. Ochrona praw kobiet nie jest wpisana w koncepcję modelu państwa realizowanego przez obecną władzę. Głównie z powodów ideowych (wspieranych przez Kościół katolicki oraz część organizacji społecznych) nie ma takiej możliwości. Co gorsza, w niektórych kwestiach można zaobserwować regres (jak np. w kontekście praw reprodukcyjnych). Według badań EIGE Polska zajmuje obecnie 24. miejsce na 28 krajów członkowskich, co oznacza spadek o 6 pozycji w stosunku do poprzedniej edycji badania w 2015 roku. I jest to największy regres spośród wszystkich krajów. Nasza obserwacja jest zatem potwierdzona przez konkretne wyniki badań.

Ale paradoks sytuacji polega na tym, że niektóre wektory, które definiują współczesną politykę, uniemożliwiają lub znacząco utrudniają głębokie pogorszenie praw kobiet. Być może to nie jest pocieszenie dla wielu osób (bo oczekiwałyby czego innego), ale akurat tego typu strategiczne trudności, stanowią ważną informację dla RPO. Stwarzają bowiem przestrzeń do działania, dają szansę na przetrwanie wielu gnębionym i zwalczanym przez władzę organizacjom pozarządowym, które mogą mimo wszystko domagać się realizacji jakichś konkretnych postulatów, ale przede wszystkim budować programy przyszłości z nadzieją na doczekanie lepszych czasów.

Kilka przykładów:

1) projekt całkowitego zakazu aborcji – ze względu na sprzeciw społeczeństwa obywatelskiego projekt ten nie trafił do realizacji. A w obliczu podporządkowania TK oraz większości parlamentarnej przecież mógł. Dlaczego tak się stało? Ze względu na siłę protestu, ale także ze względu na niechęć nadmiernego wkroczenia w sferę prywatną obywateli, co umożliwiłoby aktywizację nowych grup obywateli (szczególnie młodych)

2) pomoc okołoporodowa okazała się tematem, który jest silnie związany z rodzicielstwem. Dlatego chęć przypodobania się wyborcom spowodowała przejęcie tego tematu przez polityków (expose Premiera Morawieckiego)

3) międzynarodowe otoczenie polskiego biznesu oraz integracja europejska nie pozwala na podważanie takich „dogmatów” jak równość kobiet i mężczyzn w życiu gospodarczym. Nie można przyciągać inwestorów oraz prowadzić racjonalnych dyskusji o przyszłości gospodarki z jednoczesnym podważaniem tej idei,

4) walka z przeciwdziałaniem przemocy domowej kończy się wtedy, kiedy we własnym otoczeniu politycznym pojawiają się osoby słynące z tej przemocy. Skazywane za przemoc. Nie bez przyczyny dyskusje o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej zostały zawieszone, kiedy w kręgach ludzi władzy pojawiły się przykłady ludzi stosujących przemoc w rodzinie.

Nie chcę być źle zrozumiany. Nie twierdzę, że skrajnie konserwatywna agenda rządu – wzmocniona narracją niektórych przedstawicieli Kościoła – nie prowadzi do negatywnych zmian. Kilka zmian można spokojnie wymienić:

1) dostępność pigułki „dzień po”,

2) niewykonanie wyroku TK w sprawie klauzuli sumienia,

3) ograniczenia w zakresie edukacji seksualnej,

4) brak programów przeciwdziałania przemocy w niektórych gminach.

Twierdzę jednak, że to nie jest kompleksowy i spójny ideologiczny projekt, który konsekwentnie, centymetr po centymetrze jest realizowany. Raczej wynik ścierania się różnych sił wewnątrz obozu władzy, gdzie niektórym udaje się doprowadzić do daleko idących zmian (szczególnie w sferze praw reprodukcyjnych), jednakże inne wektory powodują zahamowanie lub wręcz rozmontowanie takich tendencji. To mimo wszystko daje nadzieję na przyszłość.

Oczywiście rozpoczynając kadencję nie mogłem mieć świadomości tych zagrożeń. Nie mogłem wiedzieć o skutkach szybkiej erozji władzy, a także o rzeczywistej sile politycznej argumentów tak wyraźnie czerpiących z określonej ideologii. Dlatego przyjąłem – wraz z moimi współpracowniczkami i współpracownikami kilka wyznaczników strategii:

1) domaganie się realizacji obowiązujących standardów konstytucyjnych oraz międzynarodowych w zakresie praw człowieka: a) na zasadzie dawania świadectwa – nawet jeśli będzie to przysłowiowe wołanie na puszczy, b) na zasadzie protestu (np. Konwencja Stambulska), c) i na zasadzie dążenia do rzeczywistej zmiany, wszędzie tam gdzie pojawi się ku temu przestrzeń,

2) wspieranie organizacji pozarządowych w ich działaniach na rzecz urzeczywistnienia praw człowieka, szczególnie tam gdzie nie są słuchane, lub są wręcz przedmiotem szykan,

3) współpraca z tymi podmiotami władzy, które chcą współpracować (zwłaszcza władze lokalne, ale także inne niezależne instytucje)

4) poszukiwanie nowych pomysłów i rozwiązań, które mogą być inspirujące dla debaty publicznej, ale także wskazywanie słabości organizacyjnej wielu instytucji (#meToo i różne środowiska zawodowe, parytety w spółkach komunalnych, molestowanie na uczelniach, w służbach mundurowych, molestowanie hostess),  

5) jeśli chodzi o sprawy rodzinne – pragmatyczne podejście do rozwiązania określonych problemów, szczególnie w kontekście zachodzącej na naszych oczach zmiany społecznej.

Myślę, że w ramach tej strategii sporo nam się udało osiągnąć. Proszę mi darować jednak dokładną analizę, która rekomendacja czy działanie przyniosło taki czy inny skutek. Bo działalność RPO w czasie całej mojej kadencji traktuję jako podwalinę pod osiągnięcie najważniejszego celu, o którym mówiłem na początku – budowy normalnego państwa. Państwa, w którym prawa kobiet są traktowane jako coś oczywistego i są częścią polityki publicznych.

Uważam jednak, że jeśli tak ma się stać, to nie może się to opierać wyłącznie na powrocie do, powiedzmy, czasów sprzed 2015 r. Bo ostatnie kilka lat najlepiej pokazują, że samo oparcie się na jakimś standardzie, na jakimś pomyśle, nie wystarcza. W każdej sprawie potrzebna jest głęboka debata, dotarcie do źródeł określonego problemu, poznanie jak widzi go społeczeństwo. I zarazem cierpliwe tłumaczenie na czym polega rozwiązanie, przekonywanie ludzi.

Weźmy przykład alimentów. Tutaj udało się w pewnym sensie ruszyć rzeczywistość. Nastąpiły zmiany prawne. Także społeczne. Ale kilka lat nam zajęło – jako ekspertom – dotarcie do wszystkich aspektów sprawy, zrozumienia także drugiej i każdej innej strony tego sporu. O tym, że nie tak łatwo spłacić dług alimentacyjny, że wielu mężczyzn ucieka do szarej strefy, że jest niezwykle trudno stanąć na nogi, jeśli chce się naprawić swoje życie.

Inny przykład to sprawy rodzicielskie. Bo czy można być feministą mówiąc jednocześnie, że to w przeważającej większości ojcowie są krzywdzeni? Praktyki sądowe nie są po ich stronie. Efektywność sądów także. I wcale nie mam wrażenia, że dominująca nuta we wszystkich środowiskach to głębokie zrozumienie, że dziecko ma prawo do dwójki rodziców. I tam gdzie nie występuje patologia, należy wszystko zrobić, aby to zagwarantować. A nie ulegać chwilowym emocjom czy przekładać życiowe porażki i rozczarowania na sytuację dziecka. Mówi o tym także Ewa Woydyłło.

Czy wreszcie temat niezwykle delikatny. Dostępność legalnej aborcji. Nie jesteśmy pierwszym, ani ostatnim państwem, który z problemem poszerzenia lub ograniczenia dostępności aborcji się mierzy. Używamy do debaty środków prawnych i politycznych. Ale może za mało zadbaliśmy o rzeczywistą partycypację obywateli, o zrozumienie ich różnego rodzaju dylematów. Zauważmy jak to się stało w Irlandii. Zmianę prawa poprzedziły panele obywatelskie zorganizowane przez Premiera Irlandii. Zastosowano prawdziwie nowoczesną formę dyskusji angażując de facto całe społeczeństwo.

Zmierzam do tego, że jako RPO – wraz z moim zespołem – zgromadziliśmy ogromne zasoby doświadczeń i wiedzy. W niektórych aspektach przyczyniliśmy się do pozytywnej zmiany. W niektórych innych zahamowaliśmy pewne procesy. W jeszcze innych ponieśliśmy porażki.

Nigdy jednak nie straciliśmy nadziei, że kiedyś nastąpi przełom i zbudujemy normalne państwo. Państwo ludzi równych, bez względu na płeć. A wtedy musimy pamiętać, zadbać o to, aby każdej zmianie towarzyszyła nie tylko taka czy inna reforma prawa, ale przede wszystkim gruntowna dyskusja publiczna, zaangażowanie obywateli, uzyskanie społecznej legitymacji. Zwłaszcza po tym, jak dzisiaj przeżywamy głęboki deficyt debat na tematy trudne, przez co wiele zmian ma charakter powierzchowny, doraźny. Państwo przyszłości musi być inne.   

Ochrona przez molestowaniem seksualnym na uczelniach. Minister Zdrowia zgadza się z RPO

Data: 2020-03-03
  • Przepisy o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki, jak płeć czy orientacja seksualna – przyznaje resort zdrowia
  • Podziela opinię RPO co do niskiej efektywności środków wobec tych negatywnych zjawisk społecznych
  • Zgadza się też, że mała jest świadomość, iż molestowanie jest formą nierównego traktowania
  • Resort za konieczne w tej sytuacji uznaje bezzwłoczne działania dla upowszechnienia wiedzy, prawidłowego zidentyfikowania zjawiska oraz odpowiedniej na nie reakcji

- Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych, czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom – brzmi odpowiedź resortu dla Rzecznika Praw Obywatelskich, podpisana przez sekretarz stanu Józefę Szczurek-Żelazko.

Poinformowała, że raport RPO ws. dyskryminacji ze względu na płeć w uczelniach przekazano Przewodniczącemu Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Resort poprosił go o zidentyfikowanie  zjawiska molestowania i molestowania seksualnego w społeczności akademickiej i o pilne wdrożenie opisanych w nim rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku.

RPO: uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

RPO jest niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów. Molestowania seksualnego doświadczyły zaś średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna. Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

W październiku 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił tez o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

Wskazał, że na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

Odpowiedź Ministra Zdrowia  

O dyskryminacji mówi się szeroko w szczególności w kontekście rynku pracy – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko. Jednakże należy pamiętać, że zjawisko to może występować w różnych relacjach i obszarach życia społecznego.

Przejawem dyskryminowania jest każde nieakceptowane zachowanie o różnym charakterze, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie drugiej osoby. Dotyczy to również molestowania i molestowania seksualnego, które może wyrażać się w konkretnych czynach, słowach, czy też tworzeniu nieprzyjemnej atmosfery niejednokrotnie o podtekście seksualnym. Molestować seksualnie mogą zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jednak zarówno ze względu na stereotypy (według których to mężczyzna jest stroną inicjującą kontakty seksualne), jak i strukturę władzy (molestującym jest zazwyczaj ktoś na wyższym stanowisku), o wiele częściej jego ofiarą padają kobiety. Molestowanie przybiera czasem formę lekceważenia lub nadmiernej poufałości.

Pomimo że występowanie zjawiska molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej stwierdza się w różnych sferach życia społecznego, to w odniesieniu do uczelni wyższych skala tego zjawiska nie była dotychczas przedmiotem analiz.

Należy jednak stwierdzić, że dane, przedstawione w wystąpieniu Pana Rzecznika oraz w dokumencie „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, są mocno niepokojące. Zwłaszcza te, z których wynika, że skala molestowania na uczelniach, szczególnie kobiet, jest bardzo duża, bowiem ponad 40% przebadanych studentów i studentek doświadczyło jakiegoś typu molestowania od momentu rozpoczęcia studiów.

Trzeba przy tym zgodzić się, że przepisy prawa o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki jak płeć, czy orientacja seksualna, jeśli do tego rodzajów czynów doszło w związku z realizacją studiów wyższych. Oznacza to, że pracownicy uczelni, których główną rolą powinno być wspieranie studentów w procesie dydaktycznym, i którzy pozostają ze studentami w zależności zawodowej, są sprawcami molestowania podobnie często jak osoby, z którymi tej zależności nie ma, bez względu na to, czy ofiarą była kobieta czy mężczyzna.

Należy też zgodzić się z krytyczną oceną dotyczącą poziomu świadomości na temat molestowania i molestowania seksualnego jako formy nierównego traktowania i niskiej efektywności możliwych do zastosowania środków w przypadku jej zaistnienia.

Dlatego całkowicie się zgadzam, że problem wymaga pilnej interwencji i konieczne jest podjęcie bezzwłocznych działań mających na celu pogłębienie i upowszechnienie wiedzy na ten temat, prawidłowe zidentyfikowanie i zdiagnozowanie tych negatywnych zjawisk społecznych oraz odpowiednie na nie reagowanie.

Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom na wszystkich kierunkach studiów.

Uprzejmie informuję, że materiał analityczny przedstawiony w raporcie, wnioski i rekomendacje zostały przekazane na ręce Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych z prośbą o zidentyfikowanie występowania zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród społeczności akademickiej w poszczególnych uczelniach, określenie skali tego zjawiska, jak również o pilne wdrożenie rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku i dobrania właściwych środków zaradczych – poinformowała wiceminister zdrowia.

16 marca - konferencja RPO i UW na ten temat

16 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski organizują konferencję pn. "Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”. Odbędzie się ona w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w godz. 10:00-17:00. 

By wziąć w niej udział, trzeba się zarejestrować pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/formularz/konferencja-przeciwdzialanie-molestowaniu-seksualnemu-w-srodowisku-akademickim

XI.420.4.2018

Synteza raportu RPO "Doświadczenie molestowania studentek i studentów

Data: 2020-02-17

Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi.

Jednym z kluczowych czynników związanych z obiema formami molestowania jest płeć. I choć bez wątpienia molestowanie i molestowanie seksualne dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, to właśnie kobiety problem ten dotyka w nieproporcjonalnie większym stopniu. Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Tymczasem równość kobiet i mężczyzn ta jest jedną z podstawowych zasad polskiej Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.


Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się być ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania. Problem ten został dostrzeżony także przez organy międzynarodowe, które w rekomendacjach pod adresem Polski wskazały na potrzebę wzmocnienia ochrony prawnej przed dyskryminacją, a także zintensyfikowania wysiłków na rzecz przeciwdziałania molestowaniu, molestowaniu
seksualnemu i przemocy seksualnej.


Szczególny obowiązek podejmowania działań proaktywnych zmierzających do lepszego zdiagnozowania tego zjawiska oraz zapobiegania i zwalczania jego negatywnych skutków spoczywa także na Rzeczniku Praw Obywatelskich, który od 2011 roku na mocy art. 18 ustawy
o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania sprawuje funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania.


Niniejszy raport, opracowany przez ekspertów Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego, na podstawie badania ankietowego zrealizowanego przez firmę PBS s p. z o .o., j est j ednym z pierwszych opracowań podejmujących problematykę zjawisk
molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej na uczelniach wyższych w Polsce. Rzecznik wyraża nadzieję, że jego wyniki i sformułowane w oparciu o nie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na omawiane negatywne zjawiska i zdarzenia.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws przemocy wobec kobiet i dziewcząt - akcja Nazywam się Miliard

Data: 2020-02-14
  • 14 lutego rozpoczyna kolejną edycję ogólnoświatowej akcji One Bilion Rising  przeciwko wszelkim formom przemocy doświadczanej przez kobiety i dziewczęta. Nazwa akcji nawiązuje do liczby MILIARDA KOBIET I DZIEWCZĄT, które w ciągu swojego życia doświadczą przemocy lub gwałtu 
  • Każdego roku aktywistki i aktywiści wyrażają swoją solidarność z pokrzywdzonymi przemocą poprzez wspólny taniec. Tańczące grupy w różnych miejscach na świecie pokazują także determinację aktywistek i aktywistów, aby wszelkie formy przemocy wobec kobiet i dziewcząt spotykały się ze stanowczym sprzeciwem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera polską edycję akcji prowadzoną pod nazwą Nazywam się miliard i zachęca do wzięcia udziału w lokalnych inicjatywach organizowanych w całej Polsce

W dniu rozpoczynającym akcję Nazywam się Miliard jako Rzecznik Praw Obywatelskich i niezależny organ ds. równego traktowania pragnę przypomnieć, że jakiekolwiek formy przemocy wobec kobiet i dziewcząt stanowią drastyczne naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka – ich prawa do życia i zdrowia, jak również poszanowania godności ludzkiej. 

Przeciwdziałanie wszelkim formom przemocy wobec kobiet i dziewcząt jest obowiązkiem państwa wynikającym z szeregu umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę, w szczególności Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która obowiązuje w Polsce od 1 sierpnia 2015 r. Powszechnie znana jako Konwencja Stambulska jest ona nowoczesnym aktem prawnym, który zobowiązuje władze publiczne do opracowania skutecznej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy ze względu na płeć. Taka strategia powinna obejmować wszystkie te płaszczyzny, w których - jak pokazują przeprowadzone na moje zlecenie badania – kobiety i dziewczęta są szczególnie narażone na krzywdę, niezależnie od tego, czy doznają jej  w miejscu pracy, pełniąc służbę, podczas zdobywania wiedzy na uniwersytecie, czy we własnym domu.  

Akcja Nazywam się Miliard to okazja do podkreślenia, że to na władzach publicznych spoczywa obowiązek stworzenia szerokiej oferty wsparcia dla osób doznających przemocy – zarówno w formie natychmiastowej pomocy specjalistycznej, jak i działań długofalowych, umożliwiających powrót do życia bez przemocy. Niezbędne jest również zagwarantowanie, aby wszelkie akty przemocy spotykały się z niezwłoczną, stanowczą i dolegliwą dla sprawców reakcją organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a bezpieczeństwo pokrzywdzonych w toku postępowania karnego było maksymalnie chronione. Zarys efektywnego systemu zwalczania przemocy wymaganego przez Konwencję Stambulską uzupełniają prowadzone i finansowane przez państwo działania profilaktyczne w postaci inicjatyw podnoszących świadomość społeczną w obszarze równouprawnienia kobiet i mężczyzn, eliminowaniu stereotypów związanych z płcią i pokojowego rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich.

W pierwszym dniu akcji Nazywam się Miliard pragnę podkreślić, że efektywne przeciwdziałanie i zwalczanie przemocy motywowanej płcią nie jest możliwe bez udziału organizacji pozarządowych i grup nieformalnych, których wiedza i doświadczenie w niesieniu pomocy osobom pokrzywdzonym jest nieoceniona.  Daje temu wyraz również Konwencja Stambulska, która nakazuje państwom uznać, rozwijać i wspierać na wszystkich poziomach prace organizacji pozarządowych i grup nieformalnych w obszarze przeciwdziałania przemocy i nawiązywać skuteczną współpracę.

W związku z powyższym, jako Rzecznik Praw Obywatelskich i niezależny organ ds. równego traktowania zachęcam do zapoznania się z listą lokalnych inicjatyw organizowanych w ramach akcji Nazywam się Miliard i okazania solidarności z osobami pokrzywdzonymi poprzez wspólny taniec.

Niech wspólny taniec będzie symbolicznym apelem do  organów władzy publicznej w sprawie pełnego wdrożenia postanowień Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich pragnę wskazać, że wyzwania i problemy przedstawione w zeszłym roku Prezesowi Rady Ministrów nadal nie zostały rozwiązane (zob. wystąpienie do Prezesa Rady Ministrów z 28 stycznia 2019 r. - W ZAŁĄCZNIKU) .

Będzie ponowna analiza umorzenia sprawy o gwałt. SN uwzględnił kasację RPO

Data: 2020-01-31
  • Kobieta, która zgłosiła gwałt, została skazana na pozbawienie wolności za składanie fałszywych zeznań.
  • Prokuratura umorzyła zaś śledztwo przeciw podejrzanemu o gwałt- mimo nagrania pokrzywdzonej, na którym mężczyzna przyznał się do winy
  • Sprawa zyskała medialny rozgłos. RPO złożył kasację w sprawie decyzji sądu, który utrzymał postanowienie o umorzeniu śledztwa 
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację i nakazał ponowne zbadanie sprawy umorzenia przez sąd I instancji

Do RPO trafiła sprawa kobiety, nazywanej przez media Katarzyną, która złożyła zawiadomienie o gwałcie. Wielokrotnie zgłaszała, że boi się mężczyzny, a jej rodzina w obawie przed napastującym ją człowiekiem założyła monitoring. Kobieta przedstawiła policji dowody potwierdzające jej wersję wydarzeń, w tym - nagranie, na którym podejrzany w sprawie przyznał się do winy.

Tymczasem prokuratura umorzyła śledztwo przeciw mężczyźnie. Kobieta zaskarżyła to postanowienie, jednak sąd rejonowy utrzymał je w mocy. W międzyczasie kobieta została skazana w oddzielnej sprawie za składanie fałszywych zeznań dotyczących szczegółów jej relacji z mężczyzną oskarżanym o gwałt.

Zwróciła się do RPO o złożenie kasacji od decyzji sądu utrzymującej w mocy umorzenie śledztwa w sprawie przemocy seksualnej.

Kasacja RPO 

RPO ma prawo wniesienia kasacji od każdego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie. W swej kasacji RPO zaskarżył prawomocne postanowienie sądu rejonowego utrzymujące w mocy postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa prowadzonego przeciwko podejrzanemu. Wniósł o jego uchylenie i ponowne rozpoznanie przez sąd.

W ocenie RPO decyzja o umorzeniu śledztwa zapadła przedwcześnie. W sprawie istniały liczne niejasności, sąd nie rozważył wszystkich zarzutów z zażalenia pełnomocnika pokrzywdzonej, a także arbitralnie odmówił wiarygodności zeznaniom pokrzywdzonej.

Co więcej zgromadzony materiał dowodowy sprawy był niepełny i wymagał poszerzenia. Pominięte zostały także niektóre zeznania świadków, które być może, doprowadziłyby do usunięcia istniejących rozbieżności i wątpliwości. RPO podkreślił, że w tak złożonej dowodowo sprawie, wiarygodność podejrzanego i pokrzywdzonej winna być weryfikowana wszelkimi możliwymi czynnościami procesowymi.

30 stycznia 2020 r. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO. Uchylił zaskarżone postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania do sądu.

Gwałt to dalej społeczne tabu

Na temat gwałtów wciąż funkcjonuje wiele społecznych mitów. Jednym z ncih jest mit „nieznajomego” – przekonanie, że za gwałt odpowiada tajemniczy nieznajomy z ciemnej uliczki. Z badań naukowych wynika jednak, że najczęściej popełniają je osoby znane ofierze przemocy seksualnej - w tym byli lub obecni partnerzy.

Według raportu Fundacji STER z 2016 r. „Przełamać tabu, Raport o przemocy seksualnej”,  „najczęściej sprawcą gwałtu był były (63,3 procent) lub obecny partner (21,4 procent). Najczęściej wskazywanym sprawcą próby gwałtu jest były partner (34 procent), kolega/przyjaciel (27,2 procent), mężczyzna znany „z widzenia” (20,4 procent) lub dopiero co poznany (18,4 procent). Tylko w ponad 16 procentach przypadków próby gwałtu dokonał mężczyzna nieznany kobiecie.

Kolejne fałszywe przekonanie dotyczy przeświadczenia, że ofiara gwałtu zawsze się broni i walczy z napastnikiem - badania kliniczne z 2017 r. w Szwecji wykazały, że 70% przebadanych ofiar gwałtu odczuwało paraliżujący lęk podczas napaści i nie było w stanie odeprzeć ataku, walczyć.

Osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej muszą mierzyć się również z odrzuceniem społecznym i negatywnymi stereotypami. Tymczasem gwałt nie może być usprawiedliwiony strojem czy spożyciem alkoholu. 

A badania wskazują, że osoba, która przeżyły próbę gwałtu lub gwałt, doświadcza licznych negatywnych skutków tego zdarzenia: odrzucenie społeczne, spadek poczucia własnej wartości, kłopoty w  relacjach, niepokój i  ataki paniki, kłopoty ze snem i koncentracją, problemy w pracy lub z nauką oraz depresję.

67% spraw o gwałt kończy się w prokuraturze

Tak głęboko zakorzenione w społeczeństwie stereotypy powodują, że mało która osoba, która doświadczyła przemocy seksualnej, decyduje się zgłosić sprawę na policję. Cytowane badanie „Przełamać tabu, Raport o przemocy seksualnej” wskazuje, że 92% uczestniczek badania nie zgłosiło gwałtu na policji.

Oprócz problemu niezgłaszania gwałtów przez poszkodowanych można zauważyć, że bardzo mały odsetek spraw trafia do sądów. Według danych Komendy Głównej Policji, w  2017 roku wszczęto 2486 postępowań w sprawach dotyczących zgwałcenia, stwierdzono 1262 przestępstwa, wykryto – 1050.

Fundacja STER wskazuje natomiast, że „od 27 stycznia 2014 do 30 czerwca 2015 roku – zarejestrowano w prokuraturach na terenie całej Polski 5525 spraw z art. 197 Kodeksu karnego. W 4172 sprawach wszczęto postępowanie przygotowawcze, co stanowi 76 procent.  W badanym okresie wydano 771 postanowień prokuratorskich o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego (14 procent). 386 spraw (7 procent) zostało umorzonych przed wszczęciem (w  trybie art. 308 K.p.k.). Szczególnie alarmująca jest skala umorzeń postępowań prokuratorskich w sprawach dotyczących przestępstwa zgwałcenia – umorzono 2561 spraw spośród 4172 wszczętych postępowań, czyli 61 procent. Jeśli zsumujemy odmowy wszczęcia postępowania i umorzenia, to okazuje się, że 67 procent spraw zostaje zakończonych w prokuraturze i nie trafia do sądu […]. W  dziesięciu prokuraturach rejonowych łączny odsetek odmów wszczęcia postępowania przygotowawczego i  jego umorzenia, w  tym umorzenia przed wszczęciem, wynosi ponad 90 procent spraw.

Nawet jeśli sprawa trafia do sądu, to zazwyczaj sprawca otrzymuje wyrok w zawieszeniu.

II.519.655.2018

Spotkanie pt. „Me too – co jeszcze możemy zrobić?”

Data: 2020-01-28

28 stycznia 2020 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie pt. „Me too – co jeszcze możemy zrobić?”. Dyskusja nad tematem zgromadziła liczne grono przedstawicieli i przedstawicielek organizacji pozarządowych, służb mundurowych, środowiska akademickiego, prawniczego, biznesu, a także edukatorów i aktywistów.

Na spotkaniu przedstawiono wyniki trzech raportów dotyczących problemu molestowania seksualnego. Konrad Ciesiołkiewicz z Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej przedstawił wyniki raportu „Branża hostess w Polsce. Omówienie głównych problemów i kontrowersji”. Analizy pokazują trudne niekiedy realia pracy w branży hostessingowej - stereotypowe przekonania dotyczące kompetencji stewardess,  częste przypadki molestowania oraz dominującą pozycję pracodawców. Autorzy mają nadzieję, że wnioski płynące z raportu  pomogą wypracować dobre praktyki dla pracowników i pracodawców.

Mecenas Agata Szypulska z Zespołu Równego Traktowania BRPO przedstawiła wyniki raportu „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Zdaniem prelegentki, efektywne działanie na rzecz równego traktowania w środowisku akademickim powinno obejmować 3 rodzaje działań – zwiększenie świadomości na temat molestowania wśród studentów i władz uczelni, stworzenie kompleksowych uczelnianych systemów wsparcia oraz zmiany legislacyjne tj. wzmocnienie ochrony prawnej osób pokrzywdzonych. Więcej na temat tego badania można przeczytać tutaj (RAPORT).

Raport „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Zalecenia RPO” przedstawił Tomasz Oklejak z Wydziału ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy BRPO. Więcej na temat tego badania można przeczytać tutaj (RAPORT).

W drugiej części spotkania rozpoczęła się dyskusja panelowa na temat wypracowania dobrych praktyk i rekomendacji dotyczących skutecznych form przeciwdziałania, reagowania i wspierania osób, które doświadczyły molestowania lub molestowania seksualnego.

Rozmowy będą kontynuowane: w marcu odbędzie się konferencja na temat molestowania seksualnego w środowisku akademickim

Tematyka molestowania seksualnego będzie kontynuowana na konferencję naukowej „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się 16 marca 2020 r. w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, w godz. 10:00 – 17:00. 

Konferencja ma na celu wypracować odpowiedzi na pytania, jak skutecznie przeciwdziałać molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni?

Formularz rejestracyjny

Prokuratorka chce wrócić do służby po wyroku TSUE. Interwencja Rzecznika w MS

Data: 2020-01-09
  • Prokuratorka, przeniesiona według wcześniejszych przepisów w stan spoczynku po ukończeniu 60. roku życia, chce wrócić do służby
  • Powołuje się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 5 listopada 2019 r., kwestionujący przepisy, na których podstawie przeszła w stan spoczynku
  • W ocenie Rzecznika przy wykonaniu wyroku TSUE należy uwzględnić taką sprawę - aby uniknąć ryzyka odpowiedzialności odszkodowawczej   

Prokuratorka poskarżyła się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na niemożność powrotu do służby. 22 maja 2018 r. została ona przeniesiona w stan spoczynku w związku z ukończeniem 60. roku życia.

Jednym ze stosowanych w jej sprawie ówczesnych przepisów była regulacja, że prokurator może nadal zajmować stanowisko po ukończeniu 60. roku życia – kobieta, a 65. roku - mężczyzna, jeżeli Prokurator Generalny się na to zgodzi. Kobieta złożyła jednak odpowiedni wniosek zbyt późno (trzeba było go składać pół roku przed ukończeniem 60 roku życia). Wobec braku decyzji Prokuratora Generalnego odwołanie skarżącej zostało odrzucone przez Sąd Najwyższy w styczniu 2019 r.

Skarżąca zakładała, że obowiązujący od 23 maja 2018 r. (następnego dnia po ukończeniu przez nią 60. roku życia) nowy przepis - zgodnie z którym i kobieta, i mężczyzna przechodzą w stan spoczynku z ukończeniem 65. roku życia - ureguluje w przepisach przejściowych możliwość jej powrotu do czynnej służby.

Wprowadzająca tę zmianę nowela kilku ustaw z 12 kwietnia 2018 r. nie zawierała jednak żadnych przepisów przejściowych dotyczących kwestii powrotu do obowiązków prokuratora lub sędziego przez kobiety, które przeszły w stan spoczynku z powodu ukończenia 60. roku życia i z różnych przyczyn nie skorzystały z możliwości kontynuowania aktywności zawodowej na podstawie odrębnej procedury. Przepisy dostosowano wtedy do jednolicie określonego dla kobiet i mężczyzn wieku przechodzenia przez prokuratorów w stan spoczynku w dniu ukończenia 65. roku życia.

Ostatecznie skarżąca upatruje możliwość powrotu do pełnienia obowiązków  w związku z wyrokiem TSUE z 5 listopada 2019 r. (sprawa C-192/18). Trybunał w składzie Wielkiej Izby uwzględnił wówczas skargę o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego wniesioną przez Komisję Europejską przeciwko Polsce.

TSUE stwierdził, że nasze państwo uchybiło zobowiązaniom ciążącym na nim na mocy prawa Unii Europejskiej. Polegało to z jednej strony na wprowadzeniu odmiennego wieku przejścia w stan spoczynku dla kobiet i mężczyzn zajmujących stanowiska sędziów i prokuratorów, z drugiej - na obniżeniu wieku przejścia w stan spoczynku mającego zastosowanie do sędziów, z jednoczesnym przyznaniem ministrowi sprawiedliwości uprawnienia do decydowania o przedłużeniu okresu czynnej służby tych sędziów. TSUE odrzucił argument Polski, że przewidziane w ten sposób różnice między sędziami obu płci co do wieku przejścia w stan spoczynku stanowią środek pozytywnej dyskryminacji.

- W ramach analizy sposobu wykonania przez Polskę tego wyroku konieczne wydaje się także rozważenie wyżej przedstawionego problemu w celu uniknięcia możliwości odpowiedzialności odszkodowawczej za wprowadzenie stanu prawnego niezgodnego z prawem unijnym – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Zastępca RPO spytał o analizę sposobu uregulowania tej kwestii z uwzględnieniem skutków wyroku TSUE. Poprosił także o informacje, czy z podobnymi skargami występowały inne osoby zajmujące stanowiska sędziów i prokuratorów.

III.7060.155.2019

Emerytury kobiet' 53. Uwagi RPO do projektu rządowego

Data: 2020-01-02
  • RPO zgłosił uwagi do rządowego projektu w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953, które przeszły na wcześniejszą emeryturę
  • Kobiety te, dziś 66-letnie, mają emerytury niższe o nawet 30 proc. od kobiet o rok starszych lub młodszych, które pracowały tyle samo na podobnych stanowiskach
  • Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy, na podstawie których tak się dzieje, ale Sejm poprzedniej kadencji nie zdążył ich zmienić.
  • Teraz w rządzie trwają prace nad nowym projektem, w tym konsultacje i uzgodnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich zdaje sobie sprawę, jak ważny społecznie jest to problem – pytania o emerytury rocznika 1953 powtarzają się na niemal każdym spotkaniu z RPO, zaś komunikaty o działaniu Rzecznika w tym zakresie są jednymi z najbardziej popularnych w serwisie RPO.gov.pl.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału.

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO (sprawa P 20/16), stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, minął czas na występowanie do ZUS z wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

W razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą. Nie udało się tego zrobić w poprzedniej kadencji, mimo inicjatywy senackiej. W ostatniej chwili, na wniosek premiera, projekt spadł z porządku obrad ostatniego posiedzenia Sejmu (tego, które zaczęło się przed wyborami a skończyło już po).

Informacyjnie warto wskazać, że w niektórych sądach zapadają nieprawomocne jeszcze wyroki korzystne dla ubezpieczonych, dopuszczające wznowienie postępowanie w  związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego: np. wyroki: Sądu Okręgowego w Łomży z 18 października 2019 r., III U 428/19; Sądu Okręgowego w Legnicy z 7 października 2019 r., V U 317/19;  Sądu Okręgowego w Gliwicach z 18 września 2019 r. IX U 809/19; Sądu Okręgowego w Łodzi z 14 października 2019 r., VIII U 1476/19; Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z 31 października 2019 r., IV U 1046/19). Nie jest to jednak reguła, a poza tym ZUS skarży te wyroki w apelacji. Dlatego zmiana prawa jest potrzebna.

W nowej kadencji zmianami prawa zajął się od nowa Senat (druk senacki nr 12 S), a jednocześnie ruszyły prace na szczeblu rządowym (nr w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów  - UB1).

RPO w piśmie do sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisława Szweda zwraca uwagę na kilka problemów w projekcie. Ma przy tym nadzieję, że usuwanie usterek nie spowoduje spowolnienia prac nad projektem:

  • projekt obejmuje swoim zakresem osoby, które prawo do emerytury mają ustalone na podstawie wniosku złożonego przed dniem 6 czerwca 2012 r.  Jest to data publikacji zakwestionowanej teraz przez TK nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach. Ustawa ta weszła jednak w życie z dniem 1 stycznia 2013 r. i taka powinna być data graniczna.
  • pozytywnie należy ocenić to, że ustawą mają zostać objęte także te osoby, których prawo do wcześniejszej emerytury wynika z innej podstawy prawnej niż objęty zakresem wyroku Trybunału Konstytucyjnego art. 46 ustawy emerytalnej.
  • z drugiej strony projekt ogranicza krąg ubezpieczonych do tych urodzonych jedynie w 1953 r., w odróżnieniu od senackiego projektu ustawy. Wydaje się, że słuszniejszym będzie określenie zakresu podmiotowego ustawy bez ograniczenia wynikającego z odwołania się jedynie do rocznika 1953.
  • w projektowanym art. 194j przewidziano, że ponowne ustalenie emerytury powszechnej nastąpi z urzędu. Z kolei w art. 2 mowa jest o konieczności złożenia wniosku o ponowne ustalenia podstawy obliczenia emerytury, co jest niespójnością.

III.7060.993.2019

40. rocznica przyjęcia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet – konferencja naukowa z udziałem RPO

Data: 2019-12-18

Zgromadzenie Ogólne ONZ czterdzieści lat temu przyjęło Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. Jak dzisiaj przedstawia się sytuacja polskich kobiet, z czego możemy być dumni, a co zostało do zrobienia? – RPO wziął udział w konferencji naukowej współorganizowanej przez Szkołę Główną Handlową i m.st. Warszawa.

40 rocznica przyjęcia Konwencji była okazją do refleksji i podsumowania działań RPO, który pełni funkcję organu do spraw równego traktowania.

W 2018 r. do rzecznika wpłynęło 626 spraw dotyczyło nierównego traktowania. 80 z nich dotyczyło dyskryminacji ze względu na płeć. A przecież równe traktowanie ze względu na płeć jest jednym z podstawowych elementów współczesnego społeczeństwa demokratycznego. Konwencja ws. likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet to jeden z ważnych, międzynarodowych aktów prawny dotyczący praw kobiet, który wskazuje na złożoność problemu dyskryminacji kobiet i szeroki zakres jej obszarów.

Nicole Ameline, wiceprzewodnicząca Komitetu CEDAW, przypomniała, że 189 państw ratyfikowało Konwencję, jest więc ona aktem o charakterze powszechnym. Konwencja zapewnia poszanowanie wszystkich kultur i religii, a jej postanowienia tworzą podwaliny praw uniwersalnych, których przestrzeganie jest nie podlega negocjacjom. – Dziś regres nie wchodzi w rachubę! Naszym wspólnym celem powinno być przyspieszenie wprowadzenia potrzebnych zmian, mobilizacja, uwzględnienie innowacji i edukacja. W obliczu aktualnych wyzwań, jak w szczególności zmian klimatycznych, ruchów migracyjnych, populizmu i postaw ekstremistycznych, czy upowszechniania nowych technologii, w tym sztucznej inteligencji, musimy pamiętać, że mogą one również tworzyć nowe nierówności. Kobiety muszą być częścią zmieniającego się świata. By tak się stało, potrzebna jest silna wola polityczna włączenia kobiet, umożliwienia im rzeczywistego dostępu do edukacji, do nowych zawodów, do udziału w procesach decyzyjnych o charakterze politycznym czy gospodarczym – podkreśliła Nicole Ameline.

Wyniki badania Gender Equality Index w Polsce – równość płci w naszym kraju szybuje w dół

Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE) opublikował najnowsze wyniki badania Gender Equality Index. Jest to narzędzie pozwalające mierzyć równość płci w Unii Europejskiej. W narzędziu stosowana jest skala od 1 do 100, gdzie 1 oznacza całkowitą nierówność, a 100 oznacza całkowitą równość. W tegorocznym zestawieniu najwyższe wyniki uzyskały Szwecja (83,6 pkt.) i Dania (77,5 pkt.). Krajem o największych nierównościach ze względu na płeć jest, według indeksu EIGE, Grecja (51,2 pkt.).

Polska zdobyła 55.2 pkt. To o 12.2 mniej w porównaniu do średniej dla krajów UE. Oznacza to także spadek w porównaniu z wynikiem sprzed 2 lat. Wśród państw UE Polska zajmuje obecnie 24. miejsce na 28 krajów członkowskich, co oznacza spadek o 6 pozycji w stosunku do poprzedniej edycji badania.

Tymczasem, jak wynika z raportu KANTAR dla RPO przeprowadzonego w listopadzie 2019 roku, według ponad połowy Polek i Polaków (58%) istnienie nierówności szans kobiet i mężczyzn to ważny problem społeczny. Niestety efektywność Konwencji jest zagrożona, obecnie w Polsce nie istnieje żadna oficjalna procedura koordynacji wdrażania zaleceń CEDAW (w tym środków specjalnych) przez stronę rządową. Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania nie podejmuje też adekwatnych działań, w tym współpracy z organizacjami pozarządowymi zaangażowanymi w upowszechnianie Konwencji. Co więcej raport KANTAR dla RPO wykazał, że o Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet słyszała mniej niż jedna piąta badanych (18%), z czego jedynie 3% zna jej treść.

Działania RPO na rzecz równego traktowania kobiet

RPO, jako niezależny organ ds. równego traktowania, w 2018 r. i 2019 r. zlecił kilka analiz i badań społecznych dotyczących udziału kobiet w życiu publicznym (w tym w wyborach do PE oraz Sejmu i Senatu 2019) oraz oceny stanu wdrożenia postanowień Konwencji (raporty z badań dostępne będą w 2020 r.) Jako główne obszary, nad którymi musimy jeszcze jako społeczeństwo pracować wskazano:

  1. Nierówności w zatrudnieniu i luka płacowa

Udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych polskich spółek nadal jest alarmująco niski. Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest konsekwencją istniejących nierówności, z którymi kobiety spotykają się w trakcie całego swojego życia zawodowego. Zjawisko to potwierdzają liczne krajowe i międzynarodowe statystyki – według Głównego Urzędu Statystycznego aktualnie przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 20,6% wyższe aniżeli przeciętne wynagrodzenie kobiet. Raport KANTAR wskazuje, że najczęściej popieranym postulatem mającym na celu zrównanie praw kobiet i mężczyzn w zakresie udziału w rynku pracy i w życiu publicznym jest realizacja zasady równej płacy za tę samą pracę.

  1. Niedoreprezentowanie kobiet w polityce

Kobiety nie są właściwie reprezentowane tam, gdzie podejmuje się decyzje. By zwiększyć udział kobiet w życiu publicznym należy wprowadzić zasadę „suwaka” – tak by na listach wyborczych na przemian umieszczać kobiety i mężczyzn. Wyborcy często głosują na osoby kandydujące z początkowych miejsc listy, tymczasem kobiety często dostają tzw. lokaty niebiorące, a co więcej niejednokrotnie – mimo swojej ciężkiej pracy i niekwestionowanych kompetencji – nie uzyskają mandatu ze względu na rozpowszechnione w naszym społeczeństwie stereotypy płciowe.

  1. Niedostateczne działania państwa ułatwiające godzenie ról rodzinnych i zawodowych

Kwestia zrównoważonego godzenia ról rodzinnych i zawodowych jest istotnym elementem życia kobiet i mężczyzn. Na konieczność wprowadzania regulacji i praktyk umożliwiających łączenie życia prywatnego i pracy zawodowej wskazują liczne inicjatywy podejmowane przez instytucje unijne oraz władze państwowe. Z badań przeprowadzonych na zlecenie RPO wynika, że odpowiedzialnością za opiekę nad dziećmi i pracę w domu obarczane są przede wszystkim kobiety, zaś ojcowie raczej okazjonalnie angażują się w opiekę nad dzieckiem i obowiązki domowe. Z badania wynika ponadto, że możliwość wykorzystania przez ojców dłuższych urlopów rodzicielskich w dalszym ciągu, mimo wprowadzonych zmian ustawowych, nie jest wykorzystywana. Do zasadniczych powodów niepodejmowania długoterminowej opieki nad małymi dziećmi przez ojców należy zaliczyć rozpowszechnienie w społeczeństwie stereotypów dotyczących obowiązków zawodowych i  rodzinnych kobiet i  mężczyzn. Nadal powtarzają się sytuacje niezatrudniania kobiet ze względu na (potencjalne) macierzyństwo czy przesuwanie ich na niższe stanowiska lub zwalnianie po powrocie z urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, pomimo sankcjonujących takie działania przepisów prawa. Istotnym problemem dla pracujących rodziców jest niewystarczająca dostępność różnych form opieki nad dziećmi. Możliwość zapewnienia opieki instytucjonalnej nad dziećmi ma tymczasem bezpośredni wpływ na podejmowanie aktywności zawodowej przez rodziców oraz wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

  1. Nierespektowanie praw reprodukcyjnych kobiet i dziewcząt

W Polsce są województwa, gdzie ponad 90 proc. kobiet nie dostaje znieczulenia porodowego, co jest torturą w świetle standardów międzynarodowych. Trudności z wyegzekwowaniem prawa do zabiegu mają kobiety bez względu na okoliczności uprawniające do legalnego przerwania ciąży. Ofiary przemocy seksualnej muszą liczyć na dobrą wolę policjanta czy prokuratora, którzy wskażą, że w razie zajścia w ciążę wskutek czynu zabronionego będą mogły ją legalnie przerwać. Obowiązek przekazania takiej informacji nie został bowiem ujęty w protokołach postępowania z osobami z doświadczeniem przemocy seksualnej. Od dobrej woli personelu medycznego zależy również, czy pacjentka, której ciąża nie przebiega prawidłowo, i której odmówiono skierowania na badania prenatalne czy przeprowadzenia legalnej aborcji, dowie się, gdzie świadczenie zostanie jej udzielone.

  1. Niedostateczne wsparcie dla ofiar przemocy domowej

Postulat zbudowania systemowego programu wsparcia ofiar przemocy domowej RPO jasno wskazał w trakcie 16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet na przełomie listopada i grudnia. Jak wskazują szacunki Światowej Organizacji Zdrowia, przemoc domowa wobec kobiet jest zjawiskiem tak powszechnym, że staje się doświadczeniem co trzeciej kobiety na świecie. Ten palący problem społeczny pozostaje aktualny także w Polsce, dotykając rocznie dziesiątki tysięcy osób. W 2018 r. funkcjonariusze Policji odnotowali, że ponad  88 tys. osób doznało przemocy w rodzinie, z czego 74% stanowiły kobiety. Skala tego zjawiska jest jednak zdecydowanie większa – wiele przypadków, z różnych względów, nie zostaje bowiem ujawnionych. Stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania przemocy domowej powinno stanowić jedno z najistotniejszych wyzwań stojących przed przedstawicielami władzy publicznej.

W ocenie Rzecznika kwestią zasadniczą jest konieczność dostosowania norm prawa krajowego do standardów międzynarodowych m.in. wynikających z Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (konwencji stambulskiej). Potrzebujemy pilnych zmian i działań.

RPO zauważa, że pozytywny przykład działania może płynąć od samorządów: obserwujemy wzrost aktywności niektórych z nich na rzecz równości. Podejmowane przez nie działania (np. wprowadzenie karty różnorodności, powoływanie pełnomocników ds. równego traktowania – czy jak w Warszawie – ds. kobiet) są wyrazem pozytywnego podejścia do kwestii równouprawnienia płci w prawie i praktyce.

 

Ruchy kobiece – gdzie jesteśmy? - sesja 37 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Kryzys demokracji w Polsce nie ominął problematyki praw kobiet. Dla zaangażowanych w obronę praw kobiet ostatnie lata są trudną próbą.
  • Nasilające się w społeczeństwie nastroje radykalne, ograniczenia finansowe czy otwarte kwestionowanie potrzeby podejmowania działań w tym obszarze równego traktowania kobiet i mężczyzn budził obawy nie tylko aktywistek/ów działających na rzecz praw kobiet, ale także międzynarodowych organów praw człowieka.
  • Paradoksalnie, kiedy jednak działanie na rzecz praw kobiet stało się jeszcze trudniejsze, pojawiły nowe formy aktywności obywatelskiej i stworzyły nowe możliwości działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem obserwuje, że na przestrzeni ostatnich lat działalność organizacji wspierających prawa kobiet i dziewcząt staje się coraz bardziej utrudniona.

Przedstawiciele władzy publicznej przedstawiają teorię płci społeczno-kulturowej jako ideologię stwarzającą zagrożenie dla rodziny, demoralizującą młodzież i propagującą homoseksualizm. W takiej atmosferze działania organizacji społecznych pomagających potrzebującym (i wykonujących część zadań państwa) są naprawdę utrudnione.

Zdarzają się też działania wprost wymierzone w organizacje pozarządowe i w ich działaczy i działaczki. Rzecznik interweniował m.in. w sprawach przeszukania siedzib Centrum Praw Kobiet w Warszawie, Gdańsku, Łodzi i Zielonej Górze, Stowarzyszenia BABA w Zielonej Górze, dzień po „czarnym proteście”, czy odmowie przyznania środków publicznych rozdzielanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości organizacjom pozarządowym z wieloletnim doświadczeniem w obszarze przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci.

RPO wyraża obawę, że takie działania mogą prowadzić do wystąpienia tzw. efektu mrożącego i zniechęcać do podejmowania inicjatyw na rzecz praw kobiet i dziewcząt.

Jak zmienił się obraz społeczeństwa obywatelskiego w ostatnich latach i jak możemy to wykorzystać w dążeniach do równości kobiet i mężczyzn? Czy mogą one pomóc powstrzymać regres w obszarze równouprawnienia płci w Polsce? Jakie strategie przyjąć i jakie działania podjąć, gdy działaczki na rzecz kobiet nie mogą liczyć na wsparcie państwa?

Ten temat podjęły w ramach 37. sesji Katarzyna Bierzanowska, aktywistka działająca na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową, współzałożycielka Kolektywu Artykuł 6 – nieformalnej grupy kobiet z niepełnosprawnościami i ich sojuszniczek/ków, dr Elżbieta Korolczuk - wykładowczyni na Uniwersytecie Södertörn w Sztokhomie, specjalistka w obszarze badań ruchów społecznych, obywatelstwa i rodzicielstwa, dr Anita Kucharska-Dziedzic - założycielka i prezeska od 20 lat Stowarzyszenia BABA – organizacji pomagającej osobom pokrzywdzonym przemocą, obecnie posłanka na Sejm IX kadencji; Ajla van Heel – p.o. szefa Działu ds. Demokratycznych Rządów i Równouprawnienia, ODIHR. Specjalistka w dziedzinie wspierania partycypacji politycznej kobiet. 

Dyskusję moderowała Agnieszka Grzybek - tłumaczka, redaktorka, działaczka społeczna i polityczna, ekspertka równościowa, współzałożycielka Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER.

„Jeśli chodzi o ruch kobiecy, to nie jest różowo – wręcz jest bardzo czarno, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach”

Agnieszka Grzybek rozpoczęła dyskusję od przytoczenia  badań Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn Gender Index:  - Polska zajmuje 5. miejsce od końca i zanotowała największy regres. Z raportów publikowanych po wizytach Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka w ostatnich latach wynika też, że władze publiczne nie robią nic, żeby poprawiać sytuację, w szczególności w obszarze praw reprodukcyjnych. Siedzimy obecnie na bombie zegarowej – pod względem prób zaostrzenia ustawy aborcyjnej, prób wypowiedzenia przez rząd Konwencji Stambulskiej.

- Mówiąc o prawach kobiet musimy zaznaczać, o jakim obszarze mówimy. Jeśli chodzi o prawa polityczne, w Europie można zauważyć postęp, na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba kobiet w parlamentach wzrosła z 20% do 30%. To dobry postęp, chociaż to nadal za mało. Według przygotowywanych przez nas statystyk i analiz, jeśli tempo zmian będzie takie jak obecnie, parytet (50 % kobiet w parlamentach) osiągniemy dopiero za 50 lat. To całe pokolenie. Chciałabym też zwrócić uwagę na ruch #Metoo, który otworzył nowy rozdział, jeżeli chodzi o mówienie o przemocy wobec kobiet.  #Metoo przyniosło jednak zmianę w niektórych społeczeństwach – niektóre państwa podjęły na jego skutek jakieś działania, inne nie. Trendy są różne – zauważyła Alja van Heel.

Dr Korolczuk zauważyła, że ruchy kwestionujące potrzebę działania na rzecz kobiet nie są nowym zjawiskiem – zaczęły się one rozwijać już w latach 90.  Teraz jednak mają inny charakter, skupiają się na obronie rodziny i polityce społecznej, co sprawia, że są dla wielu osób bardzo interesującą propozycją. Także populistyczne i konserwatywne partie polityczne nawiązują relacje z ultrakonserwatywnymi organizacjami i siłami, od których adaptują postulaty i język – tak jest w Polsce, ale też na przykład we Włoszech. Te partie polityczne są często znacznie bardziej konserwatywne niż społeczeństwo, nawet niż ich wyborcy. We Włoszech, w których teraz prowadzę badania, rodzi się obecnie bardzo silny ruch, wyrastający jako kontra do tej nowej antygenderowej fali. Te nowe ruchy złożone z kobiet przyjmują często język populizmu lewicowego, podkreślają, że to one reprezentują lud, są ludem, sprzeciwiają się elitom. To przełamuje podział zakładający, że lud jest konserwatywny, a poglądy liberalne i otwarte są zarezerwowane dla elit. Odbiera prawicowym populistom monopol na reprezentowanie ludu. W kontekście polityki, możemy myśleć o tym jak o szansie na zmiany. Na przykład w Polsce po ostatnich wyborach do parlamentu udało się dostać wielu kobietom reprezentującym feministyczne ruchy. Dzięki temu władza staje się bardziej transparentna, bardziej dostępna dla obywatelek, dowiadujemy się co dzieje się na korytarzach sejmowych i mamy szanse na wpływ na procesy decyzyjne. Uważam, że strategia wchodzenia do polityki ma przyszłość. Mam nadzieję ze te efekty zobaczymy w ciągu 10 lat.– podkreśliła Elżbieta Korolczuk.

Katarzyna Bierzanowska zauważyła, że w przypadku kobiet z niepełnosprawnościami, wyzwania są dużo szersze, ale też szanse są dużo szersze, bo niepełnosprawność to temat mniej kontrowersyjny. Gdybyśmy wdrożyli narracje osób z niepełnosprawnościami w ramach ruchów kobiet, mielibyśmy szansę wygrać więcej – uważam, że to niewykorzystany potencjał. Wiele tematów wciąż nie bierze się jednak pod uwagę, np. rozmawiając o przemocy wobec kobiet i wykluczeniu często problemy kobiet z niepełnosprawnościami nie są uwzględniane, a przecież jesteśmy grupą najbardziej na to wykluczenie narażone. Cieszy mnie natomiast, że coraz więcej organizacji zaczyna myśleć bardziej przekrojowo, zauważa, że wykluczenie kobiet i osób z niepełnosprawnościami to podobne mechanizmy, a mówiąc o niepełnosprawności mniej narażamy się na negatywne reakcje środowisk konserwatywnych. Potrzeba zatem więcej sojuszy. My staramy się działać jak najwięcej, w ramach kolektywu Artykuł 6. Kolektyw Artykuł 6 jest czymś, co nas jednoczy i wzmacnia nasz głos. Kiedy rozpoczynałyśmy, nie wiedziałyśmy jaki będzie odzew. Był olbrzymi! Wyszły historie, które nas upewniły nas, że temat jest nieruszony. Kolektyw to dobry start, cieszy mnie to ze mogłyśmy głośno mówić o dostępie do usług ginekologicznych, ale nie mając jednak systemowego wsparcia finansowego nie można oczekiwać, że jako jeden kolektyw zrewolucjonizujemy sytuację. Odczarowywanie jest po obu stronach – zachęcamy do współpracy środowisko feministyczne, a z drugiej strony ścieramy się ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, które często nie chce przyjmować perspektywy kobiecej. Startu i siły musimy szukać właśnie w tej współpracy. Chociaż bardzo często wciąż mierzymy się z takimi problemami jak to, że jeżdżąc na wózku nie mogę pojawić się w mediach, bo nagranie jest na drugim piętrze bez windy.

Anita Kucharska-Dziedzic: Obecnie wiele organizacji kobiecych, których celem się działanie z ludźmi i dla ludzi przyjmuje strategie przetrwania. Organizacje muszą więc przetrwać finansowo, co nie jest łatwym zadaniem. Organizacjom z dużych miast jest trochę łatwiej – mają większe możliwości pozyskania partnera biznesowego czy uzyskania środków od potężnego samorządu. Z mojej perspektywy organizacji w mniejszych miastach przetrwało niewiele – jeśli nie mają środków samorządowych, środków państwowych, przenoszą się do sfery wirtualnej i w dużej części opierają się na pracy wolontariuszy. Jest im bardzo trudno, zostaje tylko życzliwość obywateli. A tutaj jest tak długa kolejka, że społeczeństwo opozycyjne w obecnych realiach politycznych często natomiast wspiera największe organizacje, które mają największe szanse na przetrwanie.

Zmieniamy lokale na miejsce, tańsze, daleko poza centrum. Otwieramy się na inne projekty, otwieramy się na inne grupy. Większość sił idzie w takiej sytuacji na walkę o przetrwanie, a nie na mobilizację do działania. Pokazałyśmy siłę symboliczną. Wiele kobiet wyszło ze strefy komfortu, nie wiem czy na ulice wyszło milion osób, ale w Internecie na pewno było nas tyle. Zmobilizowałyśmy ludzi – rządzący boją się teraz buntu przy próbach zaostrzenia ustawy aborcyjnej.

Ruchy kobiece wprowadziły sporo kobiet do parlamentu. Będziemy składać projekty, nawet jeśli nie uda się ich przeforsować to przynajmniej będzie dyskusja. Kobiety mogą więc mieć poczucie, że ktoś je reprezentuje, będą wysłuchania publiczne dla organizacji pozarządowych, w tym organizacji kobiecych. Moją strategią jest, aby działać małymi krokami. Zmieniać pojedyncze przepisy, załatwiać drobne interesy różnych grup, dzięki czemu nawet jeśli nie uda nam się przeprowadzić dużych zmian systemowych (ze względu na arytmetykę sejmową), kobiety poczują, że kobiety w parlamencie dają im siłę i omnipotencję. Wierzę w tą metodę małych kroków i w tym kontekście jestem optymistką.

Żeby uratować społeczeństwo obywatelskie – nie tylko to na ulicach, ale to zrzeszone w ramach lokalnych organizacji – warto przekazywać 1% na małe organizacje, które inaczej nie mają szans przetrwać.

Ajla van Heel: Debata nad tym, kim jest ruch kobiecy i kogo w związku z tym wspierać, toczy się w wielu państwach. Czy to małe organizacje lokalne, czy duże, czy kobiety parlamentarzystki? Jakich sojuszników ruchy kobiece potrzebują? Czy będą to mężczyźni? Media, które mogłyby nas przedstawiać w mniej stereotypowy sposób? Uważam, że powinnyśmy umieszczać się w tych ciasnych ramach - fragmentaryzacja ruchu kobiecego do niczego dobrego nie prowadzi. Musimy działać razem, w jednym celu. Musimy więc znaleźć w ramach ruchu kobiecego te tematy, które nas łączą i to na nich się skupić. Działanie najlepiej natomiast oprzeć na strategii kanapki, działając i od dołu, wspierając ruchy oddolne i naciskając z góry, dzięki kobietom parlamentarzystkom.

Podsumowując dyskusję Elżbieta Korolczuk dodała, że prawa kobiet są pewnym barometrem tego, co się dzieje z demokracją w danym kraju. Sednem dyskusji jest pytanie, jakiego modelu demokracji chcemy. Większościowej, dającej głos tylko najsilniejszym, czy takiej która zauważa kto nie ma głosu i potrzebuje wsparcia, żeby zostać usłyszaną / usłyszanym. Czy potrzebujemy demokracji jako pustej skorupy czy takiego modelu demokracji, w ramach którego jesteśmy w stanie zobaczyć nierówności i być pełnoprawnymi obywatelkami i obywatelami? – pytała Elżbieta Korolczuk.

Odpowiadając na pytanie o zmiany w postawach społecznych, które według badań przeprowadzonych przez SWPS i BRPO stają się bardziej konserwatywne, Ajla van Heel zauważyła, że odpowiedzialność za zmianę tych postaw jest niesłusznie koncentrowana tylko na kobietach. Wiele zadań to obowiązki państwa, musimy więc jako obywatelki i obywatele domagać się, że to państwo powinno się zmieniać, tworzyć przestrzeń dla wszystkich.

Anita Kucharska-Dziedzic zauważyła, że to my jako członkowie  i członkinie tworzymy swoje wspólnoty i musimy dążyć do tego, aby budować je na własnych zasadach.

Katarzyna Bierzanowska podniosła postulat o usunięcie z języka słowa „najsłabsi”. Podkreśliła też problem zależności fizycznej osób z niepełnosprawnościami. To nie na nich leży odpowiedzialność za zmianę własnej sytuacji. Tak jak nie na kobietach, na osobach nierówno traktowanych leży ciężar eliminacji dyskryminacji.

Korporacje jako strażnicy różnorodności społecznej - sesja 12 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Korporacje to małe społeczności. To wielu różnych ludzi, różnych grup społecznych o różnym potencjale, ale i różnych problemach.
  • Jak scalać te społeczności, tworzyć wspólnoty? Jak badać potrzeby i wdrażać programy przeciwdziałania wykluczeniu w firmach?
  • Jak  korzystać z potencjałów różnych grup społecznych? Czy więcej nie znaczy mniej?

Różni, ale równi

W Polsce wymóg równego traktowania i zakazu dyskryminacji wyraża się głównie w Konstytucji, a konkretnie w jej 32 artykule. Konstytucja zakazuje wprost wprowadzania nieuzasadnionych zróżnicowań. Dotyczy to zarówno sfery publicznej, społecznej, ale także gospodarczej i zawodowej.

Tym samym stwarza to sytuację, w której relacje zawodowe także musza być wolne od dyskryminacji, czyli gorszego traktowania ze względu na cechę danej osoby. Do najczęściej wymienianych przesłanek dyskryminacji, zalicza się płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną lub tożsamość płciową, ale mogą do nich należeć także inne cechy osobiste jak np. pochodzenie społeczne czy status materialny.

I o ile w relacji państwo-obywatel równe i niedyskryminujące podejście bywa prostsze do wyegzekwowania to w relacjach biznesowych i służbowych, gdzie cechy osobiste podlegają wartościowaniu sprawdzenie, czy doszło do dyskryminacji może okazać się niełatwe. Żeby ustalić, czy mamy do czynienia z dyskryminacją, musimy zbadać, czy rzeczywiście dwa podmioty zostały różnie potraktowane. Jeśli tak, to dlaczego: czy powodem była konkretna cecha danej osoby (to jest dyskryminacja) czy też inne przyczyny (Przykład: osoby z niepełnosprawnością mają prawo do skróconego dnia pracy. Osoby bez orzeczonej niepełnosprawności są więc traktowane nierówno, ale to nie jest dyskryminacja).

W ocenie Rzecznika – niezależnego organu ds. równego traktowania – środki ochrony prawnej przed dyskryminacją, choć znajdują zakorzenienie w Kodeksie pracy oraz ustawie o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, są obecnie niewystarczające. Dlatego tak ważne jest zaangażowanie różnych środowisk w tym biznesowych w budowanie przyjaznego dla różnorodności klimatu.

Różnorodność jako wartość

Istotą zaangażowania w budowanie środowiska wolnego od dyskryminacji jest wzmacnianie przekonania, że różnorodność nie tylko jest możliwa, ale wręcz korzystna, a niekiedy nawet potrzebna. O wiele łatwiej rozwijać się, zderzać pomysły i myśli, jeśli konfrontujemy je z osobami o innych doświadczeniach, poglądach, innej sytuacji życiowej. Budując wspólnoty homogeniczne tracimy możliwość innego spojrzenia, falsyfikacji stawianych tez, a ostatecznie dochodzimy do celu znacznie wolniej. Biznes przekonał się o tym już wielokrotnie rozkochując się w pojęciu "zarządzanie różnorodnością", pod którym generalnie kryje się dostrzeżenie tego, iż wiele naszych cech (wiek, płeć, sprawność fizyczna, pochodzenie etc.) może nas łączyć, ale też dzielić, co przekłada się na nasze możliwości, potrzeby i oczekiwania.

Raport Forbes Insights, będący efektem badania największych, globalnych marek, już na początku naszej dekady wskazywał wyraźny wpływ zarządzania różnorodnością na innowacyjność organizacji, a badania ukazujące związek polityk zarządzania różnorodnością z kryteriami efektywności, skuteczności, adaptacyjności, czy minimalizowana ryzyka porażek, kreatywności i innowacyjności podejmowano już w latach 90. ubiegłego wieku. Badania są w tym zakresie dość jednoznaczne – im szersza perspektywa, tym lepsze wyniki. Różnorodny zespół daje nam po prostu więcej możliwości, otwiera oczy na niedostrzegane dotychczas potrzeby klientów.

Jak czerpać z różnorodności

Podczas III Kongresu praw obywatelskich podjęliśmy próbę wyłonienia dobrych praktyk w zakresie zarządzania różnorodnością. Do udziału w panelu zaprosiliśmy Katarzynę Mojsiewicz z firmy Nordea, Adama Jaworskiego – przedstawiciela ABB Polska, Monikę Kulik z Orange Polska oraz adwokata Ziemowita Gintowta, którzy opowiedzieli o programach wdrażanych w ich firmach, związanych z tym problemami oraz zaangażowaniu pracowników w budowanie różnorodności.

Adam Jaworski wskazał, że istnieje pewien widoczny nurt, szablon projektów związanych z zarządzaniem różnorodnością, więc treść tego, jak firma walczy o różnorodność – miedzy innymi dzięki globalizacji – może być spójna dla wielu korporacji. Większość podejmowanych działań jest powtarzalna, ponieważ wiele firm międzynarodowych boryka się z podobnymi problemami.

- W IT zawsze będzie zbyt mało kobiet, uprzedzenia narodowościowe utrudniają komunikację specjalistów działających na rynku międzynarodowym, wciąż zbyt rzadko zatrudniamy osoby z niepełnosprawnościami oraz borykających się z problemami chorób psychicznych.

Stałym problemem jest brak różnorodności w kwestii zamieszkania –  mówiąc wprost nie możemy dowieść do pracy osób mieszkających w małych miejscowościach. Wykluczeniem wciąż pozostaje niski status majątkowy, który tworzy niejako zaklęty krąg, nisko zarabiający nie mogą pozwolić sobie na przeprowadzkę do dużego miasta, bo zatrudniając się na stanowiskach juniorskich, początkowych zarobią zbyt mało by mogli się utrzymać np. w Krakowie.

Katarzyna Mojsiewicz podkreśliła natomiast, że w przypadku jej korporacji (Nordea) kontekst międzynarodowy jest bardzo widoczny.

 - Zespoły łączone są ponad państwami, a nawet kontynentami. Nasza firma jest firmą skandynawską, co powoduje również, że work life balance jest niezwykle istotny. Wierzymy, że człowiek jest całością – tym kim jest w pracy, ale także co robi poza nią. Jak rekrutujemy managerów to dopasowanie kulturowe jest wciąż niezwykle istotne.

Według Mojsiewicz istotne jest zadanie sobie pytania, jakie grupy mogą być wykluczane i jak temu przeciwdziałać. Niestety skuteczność większości programów wciąż jest niska.

Np. na eventy promujące zatrudnianie kobiet wciąż przychodzą głównie kobiety, co powoduje, że nie wychodzimy z bańki, nie buduje to szerszego kontekstu ani poszerzania świadomości społecznej.

- Jeśli cokolwiek działa, to budowanie właśnie przestrzeni i dawanie narzędzi ludziom do zabrania głosu. Nasze międzynarodowe video konferencje to głównie sesje Q&A, a nie wystąpienia managerów, wyświetlamy na ekranie pytania zadawane przez pracowników, inni ludzie je lajkują i dzięki temu najtrudniejsze/najciekawsze pytania padają niejako wspólnie .

Monika Kulik przedstawiając perspektywę Orange wskazała na konieczność współpracy z pracownikami w budowaniu polityki różnorodności. - Działamy w 30 krajach i mamy pewne standardy, ale podejście do nich zależy już od kraju. Zapytaliśmy naszych pracowników, w każdym kraju osobno, czy dla nich różnorodność jest ważna i co dokładnie oznacza. Dzięki ich pomocy zbudowaliśmy dokument „Zarzadzania różnorodnością”,  który zaakceptował zarząd. Jako płaszczyzny różnorodności do działania korporacji pracownicy najczęściej wskazywali płeć/wiek/sprawność i niepełnosprawność -w tym czasowa. Uznali jednak, że różnice dotyczące seksualności i poglądów są dla nich  tematem zbyt wrażliwym by pracodawca mógł w nie wkraczać.

Jako główne narzędzie do budowania atmosfery sprzyjającej różnorodności Monika Kulik wskazała tworzenie interdyscyplinarnych zespołów składających się z pracowników o różnych kompetencjach, tworzenie programów promujących możliwości awansów dla kobiet, a także szereg programów zwiększających wiedzę pracowników na tematy dotykające niepełnosprawności.

Ziemowit Gintowt podkreślił natomiast, że jeśli chodzi o różnorodność w samorządzie adwokackim – jest to odzwierciedlenie ogólnych przemian społecznych. Zawód adwokata jeszcze 20 lat temu mocno męski – dziś staje się wręcz sfeminizowany. Młodych osób jest bardzo dużo, pochodzą z każdego miejsca w Polsce. Różnice pomiędzy zdolnościami intelektualnymi adwokatów pochodzących z małych i dużych ośrodków naukowych dziś już nie istnieją. Zmiany społeczne zaszły tak daleko na tyle szybko, że dziś środowisko adwokackie jest niezwykle różnorodne.

Mierząc się także z tezą panelu, Adam Jaworski wskazał niejako korporacje jako naturalnego sojusznika różnorodności, szczególnie w kwestii narodowościowej.

– W oddziałach w Turcji współpracują ze sobą Turcy z Kurdami,  w Bangalore pracują razem Indusi z różnych kast. Okazuje się, ze to właśnie biznes staje się dobrą płaszczyzną porozumienia, ponieważ pokazuje, że liczy się ostatecznie wspólna praca przynosząca wymierne efekt, a wzajemne uprzedzenia nie tylko nie mogą mieć miejsca, ale też nie przynoszą korzystnego efektu finansowego. Dzięki pracy w środowisku międzynarodowym samoistnie stykamy się z innością, powoli ja oswajając.

Oczywiście dotyczy to głównie uprzedzeń narodowościowych, ale nie tylko. W krajach Europy Zachodniej średnia wieku zarówno w korporacjach jak i w 3 sektorze jest wciąż znacznie wyższa niż w Polsce. Podobna sytuacja zachodzi w sektorze IT, o  ile w Polsce pracownicy tych działów to głównie 25, 35-latkowie, na zachodzie przeważają 40-50 latkowie.

Kolejny dobry przykład podała Monika Kulik wskazując, że Orange dał możliwość starszym pracownikom zdobycia bądź poprawy kompetencji szkoleniowych, by mogli lepiej dzielić się swoją wiedzą z młodszymi kolegami. We Francji wdrożono natomiast projekt który zakładał, że w ostatnim roku pracy pracownik może poświęcić swój czas na pracę w organizacji pozarządowej.

Kończąc panel Katarzyna Mojsiewicz podsumowała, że w kwestii budowania różnorodności niezwykle pomaga nieetykietowanie. - My nie mamy programów dla seniorów, nikt nie chce czuć się seniorem. Program dla pracowników z niepełnosprawnościami tak naprawdę kierowany jest do wszystkich pracowników - nazywa się „Zdrowie na tak” a nie program dla takich czy innych osób. To pomaga łączyć ludzi w ich doświadczeniach.

Pytania z sali:

- Jak stworzyć przestrzeń i czy w ogóle, by mogli współpracować ze sobą ludzie i różnych światopoglądach?

-To dzieje się samoistnie niekiedy, ale ważne by łączyć takie osoby na neutralnych gruntach, np. współpraca nad projektem zupełnie niezwiązanym z elementem polaryzującym. Wtedy mierzymy się z takimi samymi wyzwaniami, problemami – to doskonale łącz. – podsumowała Katarzyna Mojsiewicz.

Przede wszystkim nie traktujmy ludzi jako zasoby, praca już dawno wyszła z fabryk, możemy spokojnie zapomnieć o Tayloryzmie – zakończył Jaworski.

Seminarium w BRPO nt. udziału kobiet w tegorocznych wyborach

Data: 2019-12-11
  • Po tegorocznych wyborach do Sejmu i Senatu wzrósł odsetek kobiet w obu izbach
  • Wynosi on 28,7 proc. w Sejmie i 24 proc. w Senacie 
  • Kwoty płci na listach wyborczych, wprowadzone w 2011 r., nie są wystarczającym mechanizmem wyrównywania szans kobiet i mężczyzn w polityce 

Seminarium nt. udziału kobiet w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu zorganizowały 11 grudnia 2019 r.  w Biurze RPO Instytut Spraw Publicznych, Fundacja im. Heinricha Bölla i Rzecznik Praw Obywatelskich.

18 grudnia tego roku przypada 40. rocznica przyjęcia przez ONZ Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW).

W ramach obchodów w BRPO zaprezentowano  wyniki analiz ISP i BRPO dotyczące udziału kobiet w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu w 2019 r. Przeprowadzono również dyskusję nad obecnością kobiet w kampanii medialnej poprzedzającej te wybory.

W panelu moderowanym przez dr. Jacka Kucharczyka, prezesa Zarządu ISP, uczestniczyli:

  • Agnieszka Grzybek, członkini Zarządu Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji STER,
  • prof. Beata Łaciak, członkini Zarządu Instytutu Spraw Publicznych
  • Waldemar Kamiński, samorządowiec, członek Partii Zieloni, praktyk kampanii wyborczych.

Z perspektywy Rzecznika szczególnie interesująca była dyskusja o postulatach zmian, które umożliwiłyby pełniejszy udział kobiet w życiu politycznym i w procesach decyzyjnych w sprawach najważniejszych dla państwa.

W tym roku RPO zlecił realizację szerszego badania udziału kobiet w życiu publicznym. Dr Agnieszka Kwiatkowska z SWPS przedstawiła dane dotyczące wyborów do Sejmu i Senatu. Odsetek kobiet wybranych do polskiego parlamentu wzrósł  w tym roku w Sejmie do 28,7 proc. (w porównaniu z poprzednią kadencją – 27,2 proc.). W Senacie odsetek ten wyniósł 24 proc. (12 proc. w poprzedniej kadencji).

Jak podała w swej prezentacji Małgorzata Druciarek (badania ISP), do PE w tym roku kandydowało 46,7 proc. kobiet – wybrane stanowią 34,6 proc.

Wyniki wyborów wyraźnie pokazują, że kwoty płci na listach wyborczych, wprowadzone do polskiego prawa w 2011 r., nie są wystarczającym mechanizmem wyrównywania szans kobiet i mężczyzn w polityce. Coraz większego znaczenie dla sukcesu wyborczego nabiera sposób prowadzenia kampanii wyborczej w mediach przez kandydatów i kandydatki.

Pytano zatem: czym charakteryzowała się medialna kampania wyborcza kandydatek do Parlamentu Europejskiego oraz kandydatek do Sejmu? Czy kandydatki były tak samo widoczne w mediach jak kandydaci? Jaki był obraz kobiet oraz czy kwestia praw kobiet były obecne w oficjalnych spotach komitetów wyborczych?

Wnioski z dyskusji zostaną uwzględnione w raporcie ISP podsumowującym projekt badawczy. Także RPO podsumuje zlecone badania dotyczące udziału kobiet w życiu publicznym w raporcie, który ma być opublikowany w przyszłym roku. Wstępne wyniki tego projektu zostaną zaprezentowane podczas konferencji z okazji  40-lecia CEDAW w Szkole Głównej Handlowej 18 grudnia 2019 r.  (program pod linkiem).

Z badań BRPO z 2018 r. wynika, że w ostatnich latach przekonania przesunęły się w kierunku konserwatywnym, akcentującym odmienną rolę społeczną i obywatelską kobiet i mężczyzn, ich odmienne preferencje, zainteresowania i zdolności.  Jednak najczęściej Polacy upatrywali przyczyn niskiego odsetka kobiet w polityce w zjawiskach o podłożu kulturowym, czyli w nierównym podziale obowiązków w ramach gospodarstwa domowego obciążających w większym stopniu kobiety (58 proc.) oraz blokowaniem dostępu do przestrzeni publicznej przez mężczyzn-polityków (57 proc.). Ten właśnie aspekt był przyczynkiem do dyskusji o obecności kobiet w kampanii wyborczej.

Konwencja CEDAW i jej wykonanie przez Polskę

Strony Konwencji CEDAW  (Polska od 1982 r.) zobowiązały się do podjęcia we wszystkich dziedzinach, zwłaszcza w dziedzinie życia politycznego, społecznego, gospodarczego i kulturalnego, wszelkich kroków dla zapewnienia kobietom posiadania i wykonywania praw człowieka oraz podstawowych wolności na zasadach równości z mężczyznami.

Konwencja m.in.:

  • wskazuje na zasadność wprowadzenia przez strony tymczasowych zarządzeń szczególnych, zmierzających do przyspieszenia faktycznej równości mężczyzn i kobiet (art. 4);
  • nakłada obowiązek działań w celu zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet dla osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety (por. art. 12 konwencji stambulskiej);
  • zobowiązuje strony do likwidacji dyskryminacji kobiet w życiu politycznym i publicznym państwa, w tym ma zapewnić kobietom, na równych z mężczyznami warunkach, prawa: wybieralności do wszelkich organów wybieranych powszechnie, czy uczestniczenia w kształtowaniu polityki Państwa i jej realizacji, zajmowania stanowisk publicznych i wykonywania wszelkich funkcji publicznych na wszystkich szczeblach zarządzania (art. 7).

Komitet ds. likwidacji dyskryminacji kobiet w ostatnich uwagach końcowych z 2014 r., po rozpatrzeniu kolejnych sprawozdań polskiego rządu, wyraził zaniepokojenie, że z wyjątkiem kwot dotyczących list wyborczych i kilku prób promowania obecności kobiet w zarządach spółek publicznych, nie są stosowane żadne specjalne środki w ramach kompleksowej strategii zwalczania niewystarczającej obecności kobiet w życiu publicznym i na stanowiskach decyzyjnych, w tym w parlamencie.

25-lecie Centrum Praw Kobiet - Urszula Nowakowska wyróżnioną Odznaką Honorową RPO

Data: 2019-12-02
  • Fundacja Centrum Praw Kobiet założona przez Urszulę Nowakowską świętuje 25-lecie działalności. Organizacja ta od ćwierćwiecza zapewnia pomoc prawną, psychologiczną, praktyczną, a także bezpieczne schronienie dla kobiet, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej.
  • Fundacja podejmuje także intensywne działania na rzecz wprowadzania zmian legislacyjnych oraz wspiera inicjatywy na rzecz zrównania praw kobiet i mężczyzn w życiu społecznym, politycznym i osobistym.
  • - Mamy mniej wsparcia ze strony rządu, ale otacza nas wielu zaangażowanych, solidarnych ludzi. Centrum Praw Kobiet zawsze stało po stronie kobiet, po stronie ofiar przemocy. I nic się w naszej działalności nie zmieni – podkreśliła Urszula Nowakowska.
  • W dniu jubileuszu organizacji Adam Bodnar wyróżnił jej prezeskę Odznaką Honorową RPO.

- Urszula Nowakowska, prezeska Centrum Praw Kobiet, to jedna z najwybitniejszych polskich i międzynarodowych działaczek na rzecz praw człowieka. Postać charyzmatyczna, ogromnie ceniona w środowisku feministycznym i środowisku NGO-sów, ale przede wszystkim wśród rzeszy tych osób, którym przez lata pomogła i pomaga – podkreślił Adam Bodnar wręczając Urszuli Nowakowskiej Odznakę honorową Rzecznika Praw Obywatelskich „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka”.

Rzecznik zauważył, że działalność Urszuli Nowakowskiej i jej współpracowników w ramach akcji podejmowanych przez Centrum Praw Kobiet opiera się na praktycznym myśleniu o prawach człowieka. System ten jest czymś więcej niż tylko przepisami prawa: chodzi przecież o życie i sytuację konkretnych jednostek. Po drugie działanie Fundacji opiera się na ogromnej empatii i otwartości na ludzkie historie. Umiejętność zdobywania zaufania i docierania do potrzebujących przekłada się na wysoką skuteczność. Po trzecie wreszcie –Centrum Praw Kobiet jest przykładem mądrego trwania w sytuacji głębokiego kryzysu, który dotyka obecnie organizacje pozarządowe w Polsce. Rzecznik podkreślił, że : w upolitycznionym do granic możliwości państwie wiele organizacji pozarządowych jest wręcz zwalczanych. Na podstawie licznych faktów możemy stwierdzić, że do grona nielubianych i marginalizowanych należy też Centrum Praw Kobiet. Dlatego jego 25-letnie trwanie i efektywna działalność to rzecz godna najwyższego podziwu.

Dyrektor szkoły prawomocnie skazany za molestowanie seksualne nauczycielek

Data: 2019-11-29
  • Sprawa, którą monitorował RPO, a dotycząca nauczycielek molestowanych przez dyrektora szkoły, zakończyła się prawomocnym skazaniem
  • Wyrok pierwszej instancji uniewinniał dyrektora od zarzucanych mu czynów, w wyniku zaskarżenia sprawa została ponownie rozpoznana. W tym tygodniu uprawomocnił się wyrok skazujący mężczyznę za molestowanie seksualne
  • RPO: molestowanie seksualne należy do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet

RPO interweniował zaalarmowany doniesieniami medialnymi na temat sprawy molestowania seksualnego przez dyrektora szkoły podległych mu pracownic. Rzecznik wielokrotnie zajmował się problemem molestowania seksualnego i podkreślał, że jest to jedna z najbardziej  drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet.

Dyrektor szkoły molestował seksualnie nauczycielki

W opisywanej sprawie dyrektor szkoły został uniewinniony wyrokiem sądu pierwszej instancji, pomimo zeznań świadków potwierdzających relacje pokrzywdzonych kobiet oraz pozytywnego wyniku badań psychologicznych. Dyrektor nie został zawieszony w sprawowaniu swojej funkcji. Tymczasem wyrok uniewinniający został zaskarżony  i sąd okręgowy uchylając go przekazał do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu.

Ostatecznie zapadł wyrok skazujący dyrektora za molestowanie seksualne oraz wykorzystanie pozycji zawodowej. 27 listopada sąd okręgowy utrzymał wyrok w mocy pomimo odwołania dyrektora.

Molestowanie seksualne to przemoc, która dotyka kobiety na co dzień

RPO przypomina, że stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują do tego postanowienia m.in. tzw. Konwencja stambulska, czyli Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreśla rzecznik praw obywatelskich.

II.511.630.2016

Dyskryminacja ze względu na płeć na uczelniach wyższych. Politolożki - artystki - studentki”. Konferencja w Sejmie

Data: 2019-11-28
  • Coraz więcej kobiet mówi o przemocy i  co raz więcej jest osób, które sprzeciwiają się dyskryminacji, ale takie tematy wciąż nie zawsze dla wszystkich są tematami ważnymi i łatwymi – mówiła otwierając konferencję posłanka Barbara Nowacka - wiceprezeska fundacji im. I. Jarugi-Nowackiej
  • Kwestia przeciwdziałania molestowania seksualnego i przemocy seksualnej no może być tylko i wyłącznie tematem elitarnym, dyskutowanym w prasie zagranicznej. Powinna trafiać do różnych środowisk zawodowych – mówił RPO Adam Bodnar

RPO przypomniał, że eksperci jego Biuro podjęli ten temat w raportach „Doświadczenie molestowania i molestowania seksualnego na uczelniach wyższych” oraz „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych” formułując zalecenia jak najszybszego wypracowania procedur antydyskryminacyjnych.

- Warto mieć na względzie, że ten sam przekaz idzie również z innych instytucji i organizacji dotyczących praw człowieka, w związku z czym jest szansa na osiągnięcie zmian - zaznaczył RPO odwołując się do badań przeprowadzonych przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz opublikowanego niedawno raportu grupy ekspertek i ekspertów Specjalnego Komitetu Społecznego przy Krajowej Izbie Gospodarczej dotyczący dyskryminacji płeć w branży hostessingowej.

Rzecznik przypomniał, że molestowanie i molestowanie seksualne to nie tylko abstrakcyjne zarzuty, ale także krzywda konkretnych osób. Warto o tym głośno mówić, zwłaszcza teraz w trakcie trwania  ogólnoświatowej akcji „16 dni przeciwko przemocy ze względu na płeć”.

W ramach pierwszego panelu raport dotyczący dotyczył dyskryminacji kobiet w polskiej politologii przedstawiła dr hab. Agata Włodkowska-Bagan.

Dorota Szlagowska-Budacz przedstawiła wyniki raportu „Marne szanse na awanse. Kobiety na uczelniach artystycznych” przeprowadzonego we współpracy z Fundacją Katarzyny Kozyry, a objętego patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Raport przeprowadzony na zlecenie BRPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO” przedstawiła mec. Agata Szypulska- specjalistka w zespole Praw Równego Traktowania BRPO.  - Oczekiwania studentów względem władz uczelni nie są wygórowane – pokrzywdzeni molestowaniem wymagają jedynie, żeby ich zgłoszenia były poważnie traktowane, porada była darmowa i pozostawiała im swobodną decyzję co do dalszych działań – mówiła Agata Szypulska.

Drugi panel miał na celu znalezienie odpowiedzi na pytania, czy i jakie działania prorównościowe są potrzebne na uczelniach.

Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska i prof. Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska zgodziły się, że przepisy nie zapewniają studentkom i studentom należytej ochrony. Zdaniem dr hab. Katarzyny Kasi sytuacja osób pokrzywdzonych jest bardzo trudna – rzadko bowiem uczelnie dysponują strukturą antydyskryminacyjną.

- System zwalczania molestowania i przemocy seksualnej musimy zbudować od podstaw – podsumowała Antonina Lewandowska, powołana niedawno konsultantka ds. przemocy seksualnej na Uniwersytecie Warszawskim.

Senat nie zajmie się petycją o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej

Data: 2019-11-27
  • Senacka komisja praworządności, praw człowieka i petycji postanowiła 26 listopada, że nie podejmie prac nad petycja wzywającą do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Stambulskiej (Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej)
  • Wypowiedzenia konwencji i prawnego wykluczenia związków jednopłciowych domagało się Stowarzyszenie Rodzin Katolickich z Legnicy.
  • W Polsce i na świecie trwa kampania „16 dni przemocy ze względu na płeć”

Senacka komisja petycji analizuje wpływające do Senatu petycje i jeśli uzna to za stosowne, decyduje o podjęciu prac nad nimi. Efektem może być inicjatywa ustawodawcza i – w końcu – zmiana prawa.

- 90 tys. osób w Polsce pada rocznie ofiarą przemocy w rodzinie i ze względu na płeć. Konwencja Stambulska była krokiem milowym w zapewnieniu ochrony fundamentalnych praw i wolności kobiet doświadczających przemocy. Od początku swojej kadencji rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwraca uwagę, że wszelkie przejawy przemocy w rodzinie stanowią naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a stworzenie kompleksowej i efektywnej strategii państwa w tej kwestii stanowi jedno z najważniejszych wyzwań stojących przed władzą publiczną – mówiła na posiedzeniu Agata Szypulska z Zespołu Równego Traktowania BRPO.

Petycja o wywiedzeniu Konwencji Stambulskiej została zgłoszona jeszcze w poprzedniej kadencji Senatu i trafiła na pierwsze posiedzenie komisji petycji w nowej kadencji.

Wniosek o niepodejmowanie dalszych prac nad petycją poparły trzy osoby, dwie były przeciw, dwie wstrzymały się od głosu. Wniosek senatora PiS Michała Seweryńskiego o kontynuowanie prac nad petycją po uzyskaniu dodatkowych analiz nie był już głosowany.

Emerytury kobiet z rocznika ’53. RPO apeluje do Marszałka Senatu o pilne zajęcie się sprawą

Data: 2019-11-25
  • Emerytury części kobiet z rocznika 1953 są nawet o kilkaset złotych niższe niż powinny. Ustalono je bowiem na podstawie niekorzystnych przepisów, które w tym roku Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z Konstytucją
  • Trzeba więc poprawić prawo – miał to zrobić poprzedni sejm, ale na wniosek premiera projekt ustawy został tuż przed wyborami wycofany i przepadł
  • Sprawą może się od nowa zająć Senat obecnej kadencji, ponieważ ma prawo inicjatywy ustawodawczej. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki zapowiedział takie działania  zaraz po wyborze na stanowisko i teraz RPO apeluje, by przyspieszyć prace.

- Zwracam się do Pana Marszałka o możliwie pilne przeprowadzenie inicjatywy senackiej w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953 tak, aby dostosować przepisy do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2019 r. w sprawie P 20/16 (druk nr 12). Celem projektu ustawy jest przywrócenie większej podstawy obliczenia emerytury ubezpieczonym, którzy pobierali wcześniejszą emeryturę bez obiektywnej wiedzy, że kwoty wcześniej pobranej emerytury pomniejszą emeryturę powszechną – pisze Adam Bodnar do prof. Tomasza Grodzkiego.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO, stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, w międzyczasie minął czas na występowanie do ZUS w wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

A w razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą.

Z inicjatywą takiej ustawy wystąpił w 2019 r. Senat, a RPO przywitał jego projekt z dużą nadzieją. Projekt miał być przedmiotem obrad ostatniego przed wyborami posiedzenia Sejmu. Porządek obrad został już ogłoszony, ale – nieoczekiwanie – Marszałek Sejmu postanowił przerwać to posiedzenie i dokończyć je już po wyborach. Projekt emerytalny miał być rozpatrzony właśnie wtedy.

III.7060.796.2016

Osiem historii i osiem wyzwań na 16 dni akcji przeciw przemocy wobec kobiet

Data: Od 2019-11-25 do 2019-12-10
  • 25 listopada – Międzynarodowy Dzień Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet – rozpoczyna 28. edycję ogólnoświatowej kampanii „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć” #16dni
  • Kampania potrwa do 10 grudnia – Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka – łącząc antyprzemocowe inicjatywy na całym świecie i przypominając, że prawa kobiet są prawami człowieka
  • Rzecznik Praw Obywatelskich kolejny raz włącza się w kampanię „16 dni akcji przeciw przemocy”
  • Przedstawia osiem historii z życia, które pokazują, jakich zmian prawnych i organizacyjnych najpilniej potrzebujemy, aby osoby doświadczające przemocy uzyskały odpowiednią pomoc i skala zjawiska przemocy ze względu na płeć istotnie się zmniejszyła

Każdego roku w Polsce według oficjalnych statystyk blisko 90 tys. osób doznaje różnych form przemocy w rodzinie. Najczęściej są to kobiety, które – jak wskazują dane Policji – stanowią ponad 70% osób pokrzywdzonych. Mimo wieloletnich wysiłków organów publicznych, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich, i organizacji pozarządowych ten palący problem społeczny pozostaje przykrym elementem naszej rzeczywistości.

Kampania „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć” jest okazją do przypomnienia, że przeciwstawianie się przemocy to odpowiedzialność każdej i każdego z nas, a stworzenie efektywnego systemu ochrony to jeden z najważniejszych obowiązków państwa.

W tym kontekście, włączając się w kampanię „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć”, Rzecznik Praw Obywatelskich chce przede wszystkim zwrócić uwagę na potrzebę niezwłocznego wdrożenia do polskiego prawa przepisów Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej („Konwencji Stambulskiej”).

W tym celu Biuro RPO przygotowało osiem historii, inspirowanych otrzymywanymi przez Rzecznika skargami, które wskazują, jakie zmiany musimy wprowadzić, by skutecznie chronić przed przemocą i wspierać osoby nią pokrzywdzone. 

1 Niepełna ochrona przed przemocą 25.11.2019

Ewa jest mamą na pełen etat i zajmuje się domem. Arkadiusz, jej mąż zarabia bardzo dobrze, jest wykształconym biznesmenem, biegle mówi po koreańsku, studiował w Stanach. Arkadiusz jest rozczarowany, uważa, że jego żona jest do niczego. Nie skończyła studiów, nie zrobiła kariery, siedzi w domu, ale nie umie nim zarządzać: wyda każde pieniądze, jest rozrzutna. Dlatego Arkadiusz co miesiąc wydziela jej pieniądze. Ewa nie ma własnych dochodów, nie ma też dostępu do wspólnego konta w banku. Uważa, że to normalne, choć trudne. Nie ma za dużo czasu na szukanie pracy ani rozwijanie się, najmłodsze dziecko ma dopiero dwa lata i często choruje. Arkadiusz narzeka, że mógł ożenić się z inną kobietą, a nie taką, która nawet nie umie przygotować ciepłego obiadu, kiedy on sobie wypruwa żyły w pracy.

Ani Ewa ani Arkadiusz nie wiedzą, że w ich związku dochodzi do przemocy.

W naszym społeczeństwie funkcjonuje mit, że przemoc w rodzinie dotyczy tylko sytuacji, w których dochodzi do użycia siły fizycznej. Tymczasem może ona przybierać różne formy. Może to być dręczenie psychiczne współmałżonka czy zmuszanie do niechcianych kontaktów seksualnych. Może też się wiązać z wydzielaniem pieniędzy, utrudnianiem poszukiwania pracy, szantażem, podkopywaniem poczucia wartości drugiej osoby, niepłaceniem alimentów, zaciąganiem zobowiązań finansowych bez zgody partnera.

Konwencja Stambulska (o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej)  jasno wskazuje, że przemocą w rodzinie są „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie” (art. 3 b Konwencji).

Przyjmując tak szerokie spektrum zachowań godzących w dobra ofiary Konwencja Stambulska uzupełnia istotną lukę obecnie obowiązującej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która pomija zjawisko przemocy ekonomicznej milczeniem, a także pozbawia wsparcia osoby doświadczające przemocy ze strony byłego partnera lub męża, z którym ofiara nie zamieszkuje lub nie prowadzi wspólnego gospodarstwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał, że państwo ma obowiązek z równą determinacją zwalczać przejawy przemocy fizycznej, co pozostałe jej formy, tj. przemoc psychiczną seksualną i ekonomiczną.

•            Wystąpienie RPO: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-do-premiera-propozycje-zmian-przemoc-w-rodzinie

2. Brak natychmiastowej ochrony

Pan Bartosz, funkcjonariusz Policji w K. dostał wezwanie do awantury rodzinnej. Pojechał tam z kolegą: interwencja była potrzebna i na czas. Okazało się, że mąż zdemolował mieszkanie, uderzył też żonę i starszą córkę. Obie miały siniaki: świeże i starsze, częściowo wygojone. Tym razem udało się uniknąć nieszczęścia, ale jak ochronić rodzinę przed dalszą przemocą?

Mąż będzie miał sprawę sądową, ale siniaki znikną, nim minie 7 dni, więc kara nie będzie wysoka. Pan Bartosz wie, że sytuacja może się powtórzyć. Ale nic więcej nie może zrobić dla tej rodziny: prawo nie przewiduje możliwości wydania przez funkcjonariusza natychmiastowego zakazu zbliżania się, a na wydanie przez sąd cywilnego nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę czeka się średnio 5 miesięcy (153 dni).

Pan Bartosz ma więc tylko nadzieję, że tym razem sąd zdąży i nie dojdzie do tragedii.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2015 roku postuluje, by niezwłocznie separować od siebie ofiary i sprawcę przemocy - niezależnie od toczącego się postępowania karnego (gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego, a niezbędne jest zapewnienie fizycznego odseparowania osoby stosującej przemoc od bliskich). Takie zobowiązanie wynika także z Konwencji Stambulskiej, która wymaga, aby państwa przyjęły rozwiązania pozwalające nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Konwencja wskazuje również, że takie środki powinny dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych. (art. 52 Konwencji Stambulskiej).

Zdaniem RPO prawo nakazania natychmiastowego opuszczenia mieszkania powinni mieć policjanci, już w chwili interwencji domowej: pozwoliłoby to na natychmiastowe przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy w sytuacji, kiedy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłoby również sygnałem całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. W ocenie Rzecznika, konieczne jest aby te zmiany wprowadzić jak najszybciej, tak aby skutecznie chronić osoby pokrzywdzone. 

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/ pl/content/sprawca-przemocy-natychmiast-opusci-mieszkanie-rpo-pozytywnie-o-projekcie-rzadu

3. Niedostateczne wspieranie osób pokrzywdzonych

Pani Gabriela uciekła z domu z dziećmi: pięcioletnim Tomkiem i trzyletnim Franiem. Przez lata znosiła wyzwiska, poniżanie,. Kilka razy została uderzona, ostatnio mąż złamał jej rękę. Najbardziej boi się, że mąż zaatakuje dzieci. W zeszłym tygodniu oglądała wieczorem telewizję i zobaczyła reportaż o podobnej sprawie z tragicznym końcem. Przeraziła się, że podobne nieszczęście mogłoby spotkać któregoś z jej chłopców.

Zrozumiała, że przemoc sama z siebie nie minie, że mąż, mimo obietnic, nie zmieni się – potrzebuje specjalistycznej pomocy. Niestety mąż Gabrieli nie zamierza udać się do terapeuty. Dlatego, gdy wyszedł rano do pracy, kobieta spakowała najpotrzebniejsze rzeczy, kilka zabawek i uciekła z synkami do schroniska dla bezdomnych.

W jej gminie nie ma ośrodków dla matek z dziećmi, a tym bardziej – szansy na mieszkanie.

Bez bezpiecznego dachu nad głową rodzina nie wyjdzie z traumy przemocy. Z doświadczenia Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Krotoszynie wynika, że trzeba co najmniej trzech miesięcy, by dzieci przestały się budzić z krzykiem, by kobieta  zrozumiała, że jest w stanie znaleźć pracę, że nie jest bezwartościowa, że poradzi sobie bez męża.

W Polsce jest za mało schronisk dla kobiet, dla matek z dziećmi. Brakuje miejsc, a pobyt w ośrodkach docelowo mający trwać krótko niejednokrotnie przedłuża się do roku lub dłużej. Raport NIK z 26 kwietnia 2016 r. wskazał, że liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia w latach 2015-2017 nie zwiększyła się (jest ich 35); nadal niewystarczająca jest też liczba miejsc w tych placówkach (591).

Istotnym problemem jest również uzyskanie wsparcia ze strony gminy. Wyprowadzając się ze wspólnie zajmowanego lokalu, osoby doświadczające udokumentowanej przemocy nie mają pierwszeństwa w korzystaniu z gminnej pomocy mieszkaniowej. Na uzyskanie takiego mieszkania czeka się nawet kilka lat, a po jego otrzymaniu trzeba włożyć niejednokrotnie sporo wysiłku w jego przystosowanie do zamieszkania. Ta droga odstrasza ofiary przemocy, którym wydaje się, że nie ma dla nich pomocy. Zdaniem Rzecznika, konieczne jest zapewnienie ofiarom przemocy w rodzinie pomocy w uzyskaniu innego mieszkania, poprzez doprecyzowanie przepisów - czy to przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czy też ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, w zakresie przyznania pierwszeństwa w uzyskaniu najmu lokalu komunalnego.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pyta-resort-sprawiedliwosci-o-przyspieszenie-spraw-nakazu-dla-sprawcy-przemocy-by-opuscil-lokal

4. Szkolenia specjalistów

Starszy aspirant Z. ma kolegę z jednostki, który mówi, że ma „kłopoty z żoną”. Wielokrotnie opowiadał mu, jaka to kłótliwa kobieta. Najpierw go „prowokuje” źle prowadząc dom, a potem oczywiście zawsze udaje ofiarę. Założyła mu nawet Niebieską Kartę.

Sprawa jest delikatna, bo kolega aspiranta Z. słynie ze stanowczości, w pracy jest ostry wobec swoich podwładnych. Zdarza mu się krzyczeć, uderzyć pięścią w stół, raz nawet rzucił telefonem w nowego kolegę.

Aspirant Z uważa jednak, że to, co się dzieje w domu kolegi, to jego prywatna sprawa. Powiedział to nawet żonie kolegi, która raz przyszła do niego po pomoc. Wytłumaczył jej, że jeśli zgłosi formalnie sprawę, to jej mąż, a kolega pana Z., będzie miał kłopoty. Nie dostanie awansu i wszyscy na tym stracą, ona też. Poradził jej, żeby nie denerwowała kolegi i była dla niego milsza. Aspirant Z., który znakomicie potrafi ustalić, kto jest złodziejem albo bandytą, tu nie widzi przestępstwa. Jego kolega może i jest trochę nerwowy, ale to przecież dobry chłopak.

Przekonanie, że przemoc w rodzinie jest prywatna sprawą rodziny jest szkodliwym mitem, który naraża życie i zdrowie pokrzywdzonych. Ochrona przed przemocą jest jednym z najistotniejszych zadań stojących przed przedstawicielami władzy publicznej.

Państwa-sygnatariusze Konwencji Stambulskiej zobowiązały się do powstrzymania od udziału w jakichkolwiek aktach przemocy wobec kobiet. Mają także obowiązek zapewnienia przestrzegania tego obowiązku przez władze państwowe, urzędników, osoby działające na zlecenie władz państwowych, instytucje i inne jednostki działające w imieniu państwa (art. 5 ust. 1 ). Zdaniem Rzecznika, wykonanie tego zadania wymaga prowadzenia stałych działań edukacyjnych, zwłaszcza wśród osób mających zawodowy kontakt z ofiarami lub sprawcami aktów przemocy, tak aby skutecznie zapobiegać, wykrywać akty przemocy i wspierać osoby pokrzywdzone.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-by-zapobiegac-bledom-w-sprawach-o-przemoc-w-rodzinie-szkolic-prokurator%C3%B3w-sedziow%C2%A0

5. Edukacja antydyskryminacyjna

Kasia ma 16 lat i od dłuższego czasu dostaje obrzydliwe maile z anonimowego konta. Kasia podejrzewa, że to musi być ktoś ze szkoły, ale nie ma pojęcia do kogo się zwrócić. Wychowawczyni mówi, że nie może jej pomóc, bo nie wie kto jest autorem tych wiadomości. Szkolna psycholog nie ma za dużo czasu, bo dyżuruje w szkole Kasi tylko 11 godzin w tygodniu. Rodzice Kasi mówią jej, żeby się nie przejmowała. Kasia nie ma koleżanek w klasie, bo dopiero niedawno przeniosła się do nowej szkoły, więc czuje się osamotniona.

Jakiś czas temu jej klasa miała spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich. Rzecznik poprosił żeby napisać anonimowo na kartkach, z jakimi problemami mierzą się uczniowie. Kasia napisała o tych mailach.

RPO nie wiedział, kto to napisał tę karteczkę, nie wie, jak na imię ma dziewczyna, która ją napisała. Ale przeczytał ją na głos i widać było, że się przejął. Powiedział, że to dyskryminacja i przemoc. Że jest to łamanie praw człowieka.

W szkole nie ma lekcji o tym, czym jest dyskryminacja, mowa nienawiści i przemoc. Nikt z dorosłych nie zna się na komputerze na tyle żeby ustalić kto pisze maile do Kasi. Poza tym to tylko obraźliwe maile, nikt dziewczyny nie bije.

Kasia nie wie, że jest ofiarą przemocy ze względu na płeć.

Kasia nie wie też, że po spotkaniu w jej liceum RPO napisał kolejne wystąpienie do Premiera o to, by zająć się problemem przemocy motywowanej płcią i że być może jej anonimowa karteczka będzie jednym z wielu niewielkich kamyczków, które doprowadzą do zmiany prawa.

Prowadzenie zajęć z zakresu edukacji antydyskryminacyjnej ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn oraz skutecznego przeciwdziałania zjawiskom takim jak przemoc motywowana płcią. Stereotypowe przekonania dotyczące płci szkodzą wszystkim – dziewczynkom i chłopcom, kobietom i mężczyznom uderzając w ich godność, a także niejednokrotnie pozbawiając ich możliwości realizacji swoich pasji czy aspiracji życiowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2012 r. zwraca uwagę, że edukacja antydyskryminacyjna powinna być realizowana od najmłodszych lat w szkołach, które – zgodnie z założeniami podstawy programowej – są jednymi z pierwszych środowisk, w których młodzi ludzie kształtują swoje poczucie wrażliwości społecznej, uczą się poszanowania dla innych oraz reagowania na przejawy dyskryminacji.

Rzecznik wielokrotnie apelował do Ministra Edukacji Narodowej z postulatem rozwinięcia obowiązującej obecnie podstawy programowej w zakresie treści związanych z prawami człowieka i równym traktowaniem. Rzecznik zwracał również uwagę, że efektywnie przeciwdziałania agresji rówieśniczej powodowanej stereotypami i uprzedzeniami. Dziewczynki i chłopcy nie będą bezpieczni i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli dyskryminacja, uprzedzenia i motywowana nimi przemoc nie zostanie wyeliminowana ze środowiska szkolnego.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzenie do programów nauczania treści dotyczących równości kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez uciekania się do przemocy, przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz gwarancji nienaruszalności osoby jest obowiązkiem państwa wynikającym z art. 14  Konwencji Stambulskiej. Powinny być one wdrożone na wszystkich etapach edukacji w formie dostosowanej do etapu rozwoju uczniów. Niestety pomimo podnoszonej od lat potrzeby uzupełnienia podstawy programowej o tematykę praw człowieka i równego traktowania, także przez międzynarodowe organy ochrony praw człowieka (m.in. Komitet do spraw Likwidacji Dyskryminacji Kobiet) obecnie trudno jest odnotować jakiekolwiek treści odnoszące się do zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn, edukacji o prawach człowieka, edukacji antydyskryminacyjnej czy wielokulturowej.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/przed-teczowym-piatkiem-rpo-przypomina-men-jak-przestrzegac-praw-uczniow-i-rodzicow

Przykład spotkania z młodzieżą, na którym młode kobiety zgłaszają problem przemocy: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-rpo-z-mlodzieza-w-centrum-edukacyjnym-szklany-dom-w-ciekotach

6. Niedostateczne działania wobec sprawców

Pan Władysław, ojciec i mąż, trafił do więzienia za kolejne pobicie żony. Uderzył ją tak mocno, że przewróciła się, złamała rękę i bardzo mocno pokaleczyła o potłuczone talerze. W więzieniu wychowawca zaoferował panu Władysławowi udział w terapii. Pan Władysław nie zamierza jednak z takiej możliwości skorzystać:

Uważa bowiem, że  awanturę wywołała podstępem jego żona, a potem specjalnie tak upadła, żeby się pokaleczyć. Miała zresztą zdaniem pana Władysława układ z lekarzem, który wystawił jej odpowiednie zaświadczenie, a do tego jego adwokat nie przyłożył się do roboty. Pan Władysław uważa się za ofiarę, tak zresztą uważają jego rodzice i koledzy. Na żadną terapię chodzić nie będzie, jest prawdziwym mężczyzną, takie płakanie w rękaw to nie dla niego.

Praca ze sprawcami to istotny element systemu przeciwdziałania przemocy. Dzięki pracy z terapeutą sprawca może zrozumieć, jaką krzywdę wyrządza swoim bliskim i zmienić swoje zachowanie. Mówi o tym Konwencja Stambulska wymagając, aby państwa ustanowiły programy mające na celu nauczenie sprawców przemocy domowej przyjmowania zachowań zakładających niestosowanie przemocy w relacjach międzyludzkich, tak by zapobiegać kolejnym aktom przemocy oraz zaniechać uciekania się do agresywnych wzorców zachowań (art. 16 ust. 1 Konwencji).

Polskie przepisy realizują wymogi Konwencji stambulskiej w ograniczonym zakresie - osoba skazana na karę pozbawienia wolności za przemoc domową może poddać się działaniom terapeutycznym tylko dobrowolnie. Sprawca może więc wyjść na wolność bez żadnej pracy korekcyjnej i utwierdzić się w przekonaniu, że to on padł ofiarą sytuacji i opresyjnego systemu sprawiedliwości. Przepisy ograniczają także stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych tylko do tych sprawców, wobec których zastosowano środki związane z poddaniem sprawcy próbie np. poprzez wymierzenie kary więzienia w zawieszeniu. Nie da się skutecznie przeciwdziałać przemocy bez edukowania i pracy z samymi sprawcami. W prosty sposób pokazują to dane statystyczne: 67% sprawców biorących udział  w programie korekcyjno-edukacyjnym deklarowało zaprzestanie  stosowania przemocy w czasie jego trwania. 34% osób, które wcześniej w nich uczestniczyły, zupełnie zaprzestało jej stosowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych taki obowiązek powinien być obligatoryjny.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-w-sprawie-postepowania-ze-sprawcami-przemocy-wobec-kobiet-i-przemocy-w-rodzinie

7. Gromadzenie danych

Pani Małgorzata po kolejnej awanturze w domu zastanawia się, co zrobić. Być może powinna ze sobą skończyć? Zdaniem męża jest nic nie warta i to jej wina. Pani Małgorzata nie widzi już  dla siebie szansy. Chciałaby z kimś o tym porozmawiać, bo potrzebuje wsparcia. Nie ma jednak do kogo się zwrócić.

Istotną rolę w udzielaniu profesjonalnego wsparcia ofiarom przemocy - zwłaszcza w przypadku kobiet starszych oraz kobiet z niepełnosprawnościami - odgrywają organizacje pozarządowe. Niestety, w ostatnich latach ich sytuacja finansowa znacząco się pogorszyła.

Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziła odmowa przyznania dotacji dla dwóch organizacji zajmujących się pomocą dla kobiet będących ofiarami przemocy - Centrum Praw Kobiet oraz Lubuskiego Centrum Praw Kobiet BABA, a także dla Fundacji Dzieci Niczyje (obecnie Dajemy Dzieciom Siłę). Jak wynika z przedstawionych RPO dokumentów, powodem odmowy przyznania dotacji celowej na realizację zadań przez Centrum Praw Kobiet oraz Lubuskie Centrum Praw Kobiet BABA jest to, że obie organizacje kierują ofertę pomocy wyłącznie do kobiet pokrzywdzonych przestępstwem.  Takie argumenty wzbudziły zaniepokojenie niezależnych ekspertek ONZ, które po wizycie w Polsce wskazały, że „świadczy to o głębokim braku zrozumienia koncepcji istotnej równości płci i obowiązków państwa w zakresie ochrony kobiet przed przemocą uwarunkowaną płcią,  a ponieważ organizacje broniące praw kobiet mają ogromne wieloletnie doświadczenie w walce z przemocą uwarunkowaną płcią, ich wykluczenie z finansowania może osłabić cały system ochrony”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet to efektywne ściganie sprawców, ale także zapewnienie ochrony i wsparcia ofiarom, co wymaga zaangażowania organów państwa, organizacji pozarządowych i całego społeczeństwa. Doniosłą rolę organizacji pozarządowych dostrzeżono także w Konwencji stosownie do art. 9 Konwencji Państwo ma obowiązek wspierać na wszystkich szczeblach, prac odpowiednich organizacji pozarządowych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego aktywnych w zakresie zwalczania przemocy wobec kobiet i podejmowanie skutecznej współpracy z tymi organizacjami.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/odmowa-przyznania-dotacji-centrum-praw-kobiet-lubuskiemu-centrum-praw-kobiet-baba-oraz-fundacji-dzieci-niczyje

8. Współpraca z organizacjami pozarządowymi

Radna w M. wie z doświadczenia, że w jej miejscowości przemoc ze względu na płeć się zdarza. Zna opowieści swoich koleżanek, sąsiadek, wyborców. Pomyślała, że zajmie się problemem, sprawdzi, czy samorządowa polityka dotycząca przeciwdziałania przemocy się sprawdza.

Odkryła, że stoi przed nią trudne zadanie –  tworzenie nowych rozwiązań i doskonalenie tych już funkcjonujących wymaga analizy danych, z których część nie jest w Polsce gromadzona.

Wskazują na to ekspertki i eksperci Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn. Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE i Rady 2012/29/UE ustanawiającą normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 tych wskaźników.  Polskie organy ściągania nie gromadzą danych, które pozwalałyby ocenić w skali rocznej liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn; liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn czy liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż. Nie wiemy także ile zgłoszono wniosków oraz orzeczono środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), nie wiemy także ilu mężczyzn oskarżono o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet.

Po analizie raportu, Rzecznik Praw Obywatelskich zarekomendował wprowadzenie zmian, które mogłyby ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-blizej-przyjecia-standardow-konwencji-stambulskiej-ws-przemocy-w-rodzinie

Co uczyni wojewoda, aby Zakopane wreszcie chroniło ofiary przemocy domowej - pyta RPO

Data: 2019-10-28
  • Zakopane to jedyna gmina w Polsce, która nie uchwaliła programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Narusza to ustawę o przeciwdziałaniu tej przemocy, Konstytucję i normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu ofiar 
  • RPO spytał Wojewodę Małopolskiego, jakie działania podjął, bądź je planuje, aby wyegzekwować od gminy jej obowiązek
  • W opinii MRPiPS cała sytuacja może być nawet powodem rozwiązania rady i odwołania wójta lub zawieszenia tych organów gminy i ustanowienia zarządu komisarycznego

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

W ocenie RPO takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  (tzw. konwencji stambulskiej).

- Za nieakceptowalną uznaję sytuację, w której Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia - podkreśla Adam Bodnar. Jego głęboki sprzeciw budzi, że sytuacja ta pozostaje bez zmian, mimo że realizacja przez gminę zadań ustawy jest obligatoryjna.

- Moje stanowisko wydaje się również podzielać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które w odpowiedzi na moje wystąpienie pismem z 11 września br. poinformowało mnie, że wieloletnie nierealizowanie przez miasto Zakopane zadań publicznych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie resort uznaje za podstawę do wszczęcia wobec Rady Miasta Zakopanego działań w trybie art. 96 lub 97 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym – napisał Rzecznik w piśmie do wojewody małopolskiego Piotra Ćwika.

Art. 96. ustawy o samorządzie gminnym głosi: „1. W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. W przypadku rozwiązania rady gminy Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru rady gminy pełni jej funkcję. 2. Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta. W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję”.

Art. 97 stanowi zaś: ”1. W razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy, Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, może zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat, nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję. 2. Ustanowienie zarządu komisarycznego może nastąpić po uprzednim przedstawieniu zarzutów organom gminy i wezwaniu ich do niezwłocznego przedłożenia programu poprawy sytuacji gminy. 3. Komisarza rządowego powołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek wojewody, zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej. 4. Komisarz rządowy przejmuje wykonywanie zadań i kompetencji organów gminy z dniem powołania”.

- Zwracam się do Pana Wojewody o przedstawienie o przedstawienie informacji dotyczącej podjętych lub planowanych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a także zaniechania przez Radę Miasta Zakopane naruszania przepisów Konstytucji i wiążących Polskę umów międzynarodowych – głosi pismo RPO do wojewody.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2018 r.  stwierdzono niemal 160 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało ponad 88 tys. osób. A pokrzywdzonych może być jeszcze więcej - wiele przypadków, z różnych względów, nie zostaje bowiem ujawnionych.

XI.816.1.2015

Władze Warszawy chcą wyrównać szanse dziewcząt i chłopców w dostępie do sportu

Data: 2019-10-21
  • Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych i zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe – deklarują władze Warszawy
  • To odpowiedź dla RPO, zaniepokojonego dyskryminacją ze względu na płeć w sporcie. Dowodem tego jest spór o dostęp do boiska Orlik na Mokotowie dla dziewczęcej drużyny piłki nożnej 
  • Miasto pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk – by uwzględniały one interesy i potrzeby wszystkich grup
  • Będzie też pilotażowy projekt popularyzujący wśród dziewczynek i kobiet piłkę nożną, zdominowaną dotychczas przez chłopców i mężczyzn

W sprawie systemowego wsparcia aktywności sportowej dziewcząt i kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w lipcu 2019 r. do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wskazywał, że dziewczęta i kobiety zdecydowanie rzadziej niż chłopcy i mężczyźni podejmują aktywność sportową. Z badań wynika, że dominująca pozycja mężczyzn w sporcie uwarunkowana jest kulturowo. Aktywność taka jest tradycyjnie wiązana z cechami postrzeganymi jako „męskie” - siłą fizyczną, odpornością, szybkością, gotowością do współzawodnictwa i konfrontacji. 

Te stereotypowe przekonania wciąż negatywnie oddziałują na sytuację dziewcząt i kobiet w sporcie. Np. chłopcy i mężczyźni stanowią 94,2% ćwiczących piłkę nożną w Polsce; dziewcząt i kobiet jest tylko 5,8%. Stanowią zaś one 53,8% ćwiczących piłkę siatkową i ponad 40% ćwiczących sporty zimowe i wodne.

Wiele jest przyczyn wykluczenia i samowykluczenia dziewcząt i kobiet z aktywności sportowej. Oprócz utożsamienia sportu z męskością, są wśród nich także: niewystarczający dostęp do infrastruktury sportowej, systemów wsparcia sportu kobiecego, czy nierówności w nagradzaniu osiągnięć sportowych.  

Skarga klubu  

Do Rzecznika wpłynęła skarga klubu sportowego, który prowadzi treningi piłkarskie dla dziewczynek w wieku od 4 do 16 lat, z wykorzystaniem boisk Orlik podległych miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji na Mokotowie. Zarzucono w niej dyskryminację drużyny dziewczęcej w dostępie do obiektu OSiR, z którego korzysta kilka klubów. Pojawiły się bowiem wątpliwości,  jak rozdysponować jednostki treningowe pomiędzy drużyny. Dotychczasowy sposób przydzielania ich na podstawie wniosków trenerów i ustalany w drodze nieformalnego porozumienia pomiędzy klubami i Dyrektorem OSiR nie pozwolił na porozumienie.

Wprowadzono zatem parytet przyznający 50% jednostek treningowych dla dziewcząt. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem pozostałych klubów. Po kilku dniach pomysł ten wycofano. Spór pogłębiał brak czytelnych zasad przyznawania boisk piłkarskich, np. w postaci regulaminu, który wskazywałby kryteria rozstrzygania ewentualnych wątpliwości klubów. Obawy klubu, który złożył skargę, należy uznać za zrozumiałe w świetle ogólnej tendencji, że olbrzymia większość zajęć organizowanych na Orlikach w Polsce jest skierowana do chłopców (93%).

Dyrektor OSiR zwrócił się do Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m. st. Warszawy o rekomendacje dotyczące rozwiązania konfliktu i przedstawienie projektu regulaminu uwzględniającego potrzebę wspierania partycypacji dziewcząt.  RPO z zaskoczeniem stwierdził, że projekt regulaminu, opracowany przez Biuro Sportu i Rekreacji, nie zawiera zapisu o działaniach wyrównawczych wobec grup tradycyjnie marginalizowanych w sporcie. Nie ma też w nim odpowiednich kryteriów rozstrzygania ewentualnych sytuacji konfliktowych - nakazuje jedynie spotkania, gdy więcej niż jeden klub zgłosi rezerwację tego samego terminu. Takie działania są jednak niewystarczające.

Adam Bodnar wystąpił do prezydenta o analizę dostępności miejskich obiektów sportowych pod kątem potrzeb grup tradycyjnie marginalizowanych i - w razie potrzeby - opracowanie lokalnej polityki wspierania ich partycypacji.  Poprosił też o rozważenie monitorowania działań OSiR w dzielnicach - zwłaszcza na Mokotowie  - w zakresie ich udostępniania podmiotom szkolącym dzieci i młodzież, a przede wszystkim wprowadzania mechanizmów wyrównujących szanse dziewcząt i kobiet oraz innych grup dyskryminowanych.

Opowiedź Prezydenta Warszawy

- Problem dyskryminacji kobiet w sporcie leży w obszarze zainteresowań prezydenta Warszawy - odpisała RPO zastępczyni prezydenta Renata Kaznowska.

W ramach programu „Warszawa dla wszystkich” powstał opracowany przez Pełnomocniczkę Prezydenta ds. kobiet pakiet „Warszawa dla kobiet”. Chodzi w nim m.in. o wspieranie aktywności sportowej kobiet poprzez wyrównanie szans na czynne uczestniczenie w sporcie.

Nie ulega wątpliwości, że należy zapewnić dziewczynkom i kobietom równe szanse w zakresie możliwości aktywnego uczestnictwa w sporcie oraz realizacji ich pasji czy aspiracji zawodowych związanych ze sportem. Tym samym zrealizowany zostanie postulat RPO dotyczący opracowania lokalnej polityki wspierania kobiet, marginalizowanych czy narażonych na dyskryminację w niektórych dziedzinach sportu.

Urząd m.st. Warszawy planuje przeprowadzić w przyszłym roku pogłębione badania społeczne w zakresie barier, które ograniczają aktywność sportową dziewczynek i kobiet.  Badanie z 2018 r. „Aktywność sportowa warszawiaków w 2018 r." wykazało, że większą aktywnością fizyczną wykazują się mężczyźni - 55% z nich podejmuje aktywność fizyczną przekraczającą 30 minut. Wśród kobiet odsetek ten wynosi 38%.

W związku z rosnącym zainteresowaniem różnych grup społecznych ofertą bezpłatnych boisk wybudowanych w ramach programu „Moje Boisko - Orlik 2012”, Urząd m.st. Warszawy pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk. Celem jest, aby przygotowywane zasady korzystania z miejskich obiektów sportowych uwzględniały interesy i potrzeby wszystkich grup.

- Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych oraz zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe. Mamy nadzieję, że wypracowane rozwiązania przyczynią się do wyeliminowania sytuacji jaka miała miejsce w Ośrodku Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w Dzielnicy Mokotów – podkreśliła Renata Kaznowska.

Ponadto w przyszłym roku planowane jest wdrożenie pilotażu projektu, który miałby na celu popularyzację wśród dziewczynek i kobiet, zdominowanej przez chłopców i mężczyzn, dyscypliny sportu, jaką jest piłka nożna.

XI.518.33.2019

Polskie uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

Data: 2019-10-14
  • Na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym
  • Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów
  • Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce 
  • Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce: molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów  

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

W 2018 r. Rzecznik przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Obowiązujące przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

RPO jest w Polsce niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Obowiązki władz w tym zakresie wynikają głównie z art. 32 Konstytucji, zgodnie z którym wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a wszelkie przejawy dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny są zakazane. Ponadto art. 70 Konstytucji ustanawia obowiązek zapewnienia przez władze publiczne powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

Zobowiązania płyną także z ratyfikowanych umów międzynarodowych, m.in. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. , Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych Społecznych i Kulturalnych  Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także – w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć - Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Wyniki badań RPO

Wyniki badań RPO niepokojące: wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Spośród ankietowanych molestowania doświadczyła prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów. Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna.

Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

Molestowanie seksualne ma poważne następstwa. Dla ponad 75%  uczestniczek badania wskazało, że miała to negatywne konsekwencje dla ich funkcjonowania. 70% kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, poczuło się w jakimś stopniu zagrożone. Dla jednej piątek kobiet, które doświadczyły molestowania seksualnego, miało to zaś bezpośredni wpływ na dalszy przebieg studiów. Wskaźnik ten wzrastał znacząco w przypadku kobiet, które doświadczyły tego na terenie uczelni - wpływ tego na swoje studia dostrzegła prawie jedna trzecia kobiet.

Osoby, które doświadczyły molestowania na uczelni, czuły się znacznie bardziej zagrożone niż te, które doznały tego poza nią. Jest to ważne dla szkoły wyższej, gdyż badania światowe pokazują, że poczucie bezpieczeństwa jest silnie związane z wynikami w nauce. Osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Najlepszym przykładem są przepisy federalnej ustawy Education Amendments Act z 23 czerwca 1972 r. (tzw.  „ustawa Title IX”). Wraz z przepisami wykonawczymi i zaleceniami Departamentu Edukacji USA stworzyły one podwaliny systemu przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć i przemocy seksualnej w środowisku akademickim. Miały one przełomowy charakter jako przykład kompleksowego podejścia do tej problematyki. RPO przekazał je ministrom.

Śladem uniwersytetów amerykańskich podążają uczelnie europejskie. Przyjęcie strategii przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji już od kilku lat jest ich standardem.

Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Działa m.in. Komisja Rektorska ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Uniwersytetu Warszawskiego. Podobne ciała powołano w Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i  w Uniwersytecie Wrocławskim. W Uniwersytecie Jagiellońskim powołano zaś  Pełnomocnika Rektora ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów, odpowiedzialnego m.in. za opracowanie procedur reagowania na zdarzenia stanowiące naruszenie wolności seksualnej studentów i doktorantów oraz przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji ze względu na płeć.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

W ocenie RPO takie inicjatywy są krokiem w dobrym kierunku. - Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami osobowymi i finansowymi - podkreśla Adam Bodnar.

Kluczowe jest, aby nie tylko pracować nad ograniczeniem liczby takich incydentów, ale także by wykreować kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie. Równie ważne jest też stworzenie procedury antydyskryminacyjnej, która byłaby stosowana w przypadkach molestowania i molestowania seksualnego.

RPO ma nadzieję, że zebrane dane i sformułowane rekomendacje pozwolą skutecznie przeciwdziałać wszelkim przejawom nierównego traktowania na uczelniach. Służyć temu może też ocena skali zjawiska molestowania i molestowania seksualnego na poszczególnych uczelniach i dobrania właściwych środków zaradczych, przy wykorzystaniu opracowanego na zlecenie RPO narzędzia badawczego. 

XI.420.4.2018

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

 

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych powinny działać na każdej uczelni w Polsce

Data: 2019-10-08
  • Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów powinny działać na każdej uczelni w Polsce - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Chodzi nie tylko o ograniczanie takich przypadków, ale także o tworzenie odpowiedniej  kultury organizacyjnej  
  • W Polsce  jesteśmy dopiero na początku drogi: nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać wyspecjalizowane ciała; niska jest też świadomość społeczna dyskryminacji

7-8 października 2019 r. w Warszawie odbywa się międzynarodowa konferencja „Zmiana – teraz! O czym milczeliśmy w szkołach artystycznych”, zorganizowana przez Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza. W dyskusjach szczególną uwagę poświęcono problemowi przemocy seksualnej w procesie kształcenia artystycznego. 

Spotkanie zainaugurowały wystąpienia Rektora Akademii prof. Wojciecha Malajkata, RPO Adama Bodnara i Aliny Czyżewskiej z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

- Molestowanie i molestowanie seksualne należą do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet – wskazał  dr hab. Adam Bodnar, przedstawiając wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie BRPO.

Przypomniał, że akcja #metoo w Polsce miała odmienny przebieg niż w innych państwach. W Polsce nie doprowadziła ona do istotnych zmian – ujawniła za to głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec kobiet i powszechność „miękkiego” i „wrogiego” seksizmu.

Zdaniem Rzecznika niepowodzenie akcji #metoo w Polsce było spowodowane wieloma czynnikami, z których olbrzymią rolę odegrała niska świadomość społeczna dotycząca dyskryminacji. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie RPO - rozpoznanie dyskryminacyjnej sytuacji sprawia Polkom i Polakom dużą trudność, zwłaszcza gdy chodzi o dyskryminację ze względu na płeć.

Badania wskazują, że choć ryzyko dyskryminacji ze względu na płeć, molestowania i molestowania seksualnego towarzyszy kobietom na co dzień, np. na uczelni lub podczas pracy zawodowej, kobiety czują się narażone na dyskryminację ze względu na płeć tylko nieznacznie częściej od mężczyzn (5% wobec 3%) .

Rzecznik przypomniał także wyniki badań dotyczących dyskryminacji na uczelniach wyższych z 2018 r. Spośród ankietowanych prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów doświadczyła molestowania. Prawie co trzecia badana osoba zadeklarowała doświadczenie przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów – w przeważającej większości były to kobiety. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio aż cztery na dziesięć badanych. Badanie ujawnia także istotną zależność – doświadczenie molestowania seksualnego ma poważne następstwa – osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki – podkreślił Rzecznik.

Jego zdaniem warto śledzić działania podjęte przez uczelnie zagraniczne, które dostrzegły ten problem wcześniej i wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. W Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi – nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać specjalistyczne organy lub ciała. To kroki w dobrym kierunku. Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami o charakterze osobowym i finansowym. Kluczowe jest także, aby nie tylko ograniczać liczbę incydentów, ale także by tworzyć kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie.

Stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują nas do tego postanowienia m.in. Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Większej aktywności państwa w dziedzinie zwalczania przemocy seksualnej wobec kobiet domaga się również w najnowszych rekomendacjach Rada Europy i Parlament Europejski.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreślił Adam Bodnar. 

 

Emerytury kobiet z rocznika ’53. RPO prosi premiera o zmianę niekorzystnej dla nich decyzji

Data: 2019-10-07
  • Proszę zmienić decyzję w sprawie kobiet z rocznika’53 - apeluje RPO do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Na wniosek premiera z porządku obrad ostatniego posiedzenia Sejmu tej kadencji spadł projekt naprawiający niekonstytucyjną ustawę.
  • Oznacza to, że przez kolejne miesiące kobiety te będą dostawać niższe niż powinny świadczenia

Rzecznik Praw Obywatelskich z głębokim niepokojem przyjął informację o wycofaniu z porządku obrad Sejmu – na wniosek Premiera – senackiego projektu ustawy naprawiającej sytuację kobiet z rocznika 1953, które przeszły na wcześniejszą emeryturę (druk nr 3720). Sejm tej kadencji miał się nim zająć na swoim ostatnim posiedzeniu w tej kadencji, w części przesuniętej na tydzień po wyborach, 15 i 16 października.

Projekt ten miał naprawić sytuację tej grupy kilkudziesięciu tysięcy kobiet zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2019 r. (w sprawie P 20/16).

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO, stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, w międzyczasie minął czas na występowanie do ZUS w wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

A w razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą.

Z inicjatywą takiej ustawy wystąpił w 2019 r. Senat, a RPO przywitał jego projekt z dużą nadzieją. Projekt miał być przedmiotem obrad ostatniego przed wyborami posiedzenia Sejmu. Porządek obrad został już ogłoszony, ale – nieoczekiwanie – Marszałek Sejmu postanowił przerwać to posiedzenie i dokończyć je już po wyborach. Projekt emerytalny miał być rozpatrzony właśnie wtedy.

Teraz jednak okazało się, że porządek obrad tego posiedzenia został zmieniony i Sejm tej kadencji w ogóle się sprawą nie zajmie. A to oznacza, że pracę projektem trzeba będzie zacząć od nowa – inicjatywa ustawodawcza niesfinalizowana w danej kadencji przestaje istnieć zgodnie z tzw. zasadą dyskontynuacji. Emerytki z rocznika ’53 przez kolejne miesiące pobierać będą niższe świadczenia, mimo że Trybunał Konstytucyjny uznał to za niewłaściwe. Nie będą miały możliwości przeliczenia świadczeń bez zastosowania mechanizmu pomniejszania podstawy o kwoty pobranych emerytur. Nie będzie także podstawy do zwrócenia emerytce różnicy pomiędzy pobieraną dotychczas emeryturą a emeryturą w wysokości zgodnej z orzeczeniem TK (a może być to kilkaset złotych różnicy co miesiąc).

W tej sytuacji, działając na podstawie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich Adam Bodnar zwraca się do Premiera o przedstawienie przyczyn wycofania projektu z porządku obrad najbliższego posiedzenia Sejmu.

Zwraca się też do Premiera z gorącym apelem o zweryfikowanie decyzji.

III.7060.796.2016

Rzecznik w obronie praw funkcjonariuszki ABW w ciąży

Data: 2019-10-01
  • Funkcjonariuszka ABW w zaawansowanej i zagrożonej ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem
  • Odmowę ABW uzasadniła m.in. tym, że kobieta byla na zwolnieniu lekarskim, którego nie można łączyć z takim urlopem
  • Dzięki tej interpretacji kobieta została zwolniona ze służby - na urlopie macierzyńskim byłaby przed tym chroniona  
  • Tymczasem prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje z mocy prawa, a pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, niezależnie czy kobieta jest na zwolnieniu lekarskim
  • Stanowisko ABW narusza prawa i wolności funkcjonariuszki i może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem – uznał RPO

O pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będąca w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Została zwolniona ze służby miesiąc przed porodem ze względu na „ważny interes służby”.

Niezależnie od zasadności jej zwolnienia (postępowanie pozostaje w toku), powstał problem prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem. Funkcjonariuszka, przebywając na zwolnieniu lekarskim, poinformowała Dyrektora Biura Kadr ABW o tym, że zaczyna korzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Na to Dyrektor Biura Kadr odpisał, że „celem urlopu macierzyńskiego udzielanego przed porodem jest zapewnienie kobiecie możliwości odpoczynku i przygotowania się do porodu w ostatnim okresie ciąży”. W jego ocenie  wyklucza to możliwość jednoczesnego korzystania ze zwolnienia lekarskiego oraz urlopu macierzyńskiego, czy też możliwość swoistego przekształcenia   zwolnienia lekarskiego na urlop macierzyńskiego. „Bieg zwolnienia lekarskiego przypadającego w okresie ciąży przerywa jedynie poród, od którego z mocy prawa liczy się termin urlopu macierzyńskiego” - dodał dyrektor.

Ponadto stwierdził, że pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego mógłby być dziń, gdy kończy się zwolnienie lekarskie. A tak się złożyło, że dzień ten przypadał już po po dniu zwolnienia jej ze służby. „W związku z powyższym brak jest podstaw do uwzględnienia Pani wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego przed porodem, bowiem pierwszy dzień tego urlopu będzie przypadał w okresie kiedy nie będzie Pani posiadała statusu funkcjonariusza ABW” – głosiła odpowiedź Dyrektora Biura Kadr ABW.

Zdaniem Rzecznika nie sposób podzielić takiego stanowiska. Przepisy Kodeksu pracy (art. 180 § 2 ) w sprawie urlopu macierzyńskiego dają jedno ogranicznie: przed przewidywaną datą porodu pracownica może z niego wykorzystać nie więcej niż 6 tygodni urlopu. A poza tym prawo do urlopu macierzyńskiego jest prawem podmiotowym, które przysługujące z mocy prawa, z chwilą urodzenia dziecka. Oznacza to, że funkcjonariuszka nie musi składać pracodawcy wniosku o urlop. Temu prawu podmiotowemu odpowiada po stronie pracodawcy obowiązek jego udzielenia. Funkcjonariuszka może się zrzec tego prawa dopiero po 14 tygodniach od porodu (art. 180 § 4 Kodeksu pracy).

Również w przypadku korzystania z tego urlopu na nie więcej niż 6 tygodni przed porodem prawu funkcjonariuszki do urlopu macierzyńskiego odpowiada obowiązek jego udzielenia. 

Przebywanie zaś na zwolnieniu lekarskim (szczególnie przypadku ciąży zagrożonej) nie może uniemożliwiać skorzystania z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Taki warunek nie wynika bowiem z  przepisów prawa.

Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że funkcjonariuszkę w ciąży pozbawia się prawa do urlopu macierzyńskiego przed urodzeniem dziecka, to władze publiczne nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów jest nie do pogodzenia z art. 71 ust. 2 w związku z art. 32 i art. 7 Konstytucji.

Dlatego w ocenie Rzecznika stanowisko Biura Kadr ABW - w zakresie, w jakim odmawia funkcjonariuszce prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem – narusza jej prawa i wolności oraz może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW prof. Piotra Pogonowskiego o zweryfikowanie stanowiska w tej sprawie.

WZF.7043.66.2019

NSA: projekt wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej to informacja publiczna

Data: 2019-09-30
  • Projekt wniosku o wypowiedzenie przez Polskę antyprzemocowej Konwencji Stambulskiej jest informacją publiczną - potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny
  • Na mocy jego wyroku Ministerstwo Sprawiedliwości, które nie udostępniło tego wniosku Polskiemu Towarzystwu Prawa Antydyskryminacyjnego, musi ponownie rozpatrzeć sprawę
  • Do postępowania w sprawie zainicjowanej przez PTPA przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Wskazywał, że stanowisko MS prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

W marcu 2017 r. PTPA zwróciło się do Ministra Sprawiedliwości o informację publiczną o pracach zmierzających do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  przyjętej w Stambule 11 maja 2011 r., a także o udostępnienie projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji. Konwencję przyjęto w Polsce w 2015 r. głosami ówczesnej koalicji PO-PSL.

Resort odpowiedział, że w listopadzie 2016 r. wystąpił do innych ministerstw o opinię co do Konwencji, przedstawiając własną, wstępną ocenę skutków jej wprowadzenia. Dodano jednak, że już na pierwszym etapie konsultacji powstała  konieczność uzyskania opinii organów Unii Europejskiej w tej sprawie. Dlatego zapadła decyzja o wstrzymaniu wszelkich prac analitycznych. Wskazano, że procedura związana z przygotowaniem wniosku służyła wymianie informacji,  uzgodnieniu poglądów. Dlatego uznano, że dokument ten ma charakter dokumentu wewnętrznego, który nie podlega udostępnieniu w trybie ustawy z  6 września 2011 r. o dostępie do informacji publicznej.

PTPA złożyło do WSA skargę na bezczynność Ministra. Wskazało, że dokument resortu trafił do innych podmiotów, wobec czego ma cechy dokumentu urzędowego. Nie można go zatem uznać za dokument wewnętrzny, ale za  informację publiczną. W ocenie PTPA przyjęcie, że dopiero ostateczny projekt, a nie wcześniejsze propozycje zmian, staje się informacją publiczną, godzi w konstytucyjne zasady, takie jak: jawność działania władzy publicznej, udziału obywateli w sprawowaniu władzy oraz w prawo do informacji.

Argumenty RPO

Do sprawy w WSA przyłączył się RPO Adam Bodnar, który poparł  argumenty PTPA.  Nie miał wątpliwości, że żądany dokument dotyczy informacji o działalności władzy publicznej, a zatem podlega udostępnieniu.

Wskazał, że prawo do informacji publicznej wynika z art. 61 Konstytucji, zgodnie z którym obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności  organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Zasada jawności działania organów państwa jest jedną z fundamentalnych wartości państwa prawa. Art. 61 Konstytucji RP nie pozwala na arbitralne ograniczenia w prawie do informacji, poprzez wskazanie, kiedy są one możliwe (wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa).

Powołując się na prokonstytucyjną wykładnię pojęcia informacji publicznej, RPO podkreślił, że żądany dokument jest informacją publiczną podlegająca udostępnieniu. Został bowiem sporządzony przez Ministra Sprawiedliwości  w ramach jego kompetencji i jest związany z realizacją jego zadań,  Wszelkie dokumenty, które dotyczą działalności władzy publicznej oraz realizacji wykonywanych przez nią zadań, stanowią bowiem informację publiczną.

Zdaniem Rzecznika projekt wniosku o wypowiedzeniu Konwencji należy traktować jako informację dotyczącą polityki wewnętrznej i zagranicznej państwa, tj. zamierzeń władzy ustawodawczej i wykonawczej dotyczącej wypowiedzenia Konwencji stambulskiej, a także jako informację o  projektowaniu aktów normatywnych, dotyczy bowiem projektu aktu normatywnego.

Z kolei analiza korespondencji między RPO a MS ze stycznia 2017 r.  potwierdza, że Minister podjął prace nad wypowiedzeniem Konwencji oraz że przygotowano projekt wniosku o jej wypowiedzenie.

- Minister Sprawiedliwości wyraźnie unika wskazywania w odpowiedzi skierowanej do PTPA, iż przygotowany przez niego dokument był projektem wniosku o wypowiedzeniu Konwencji i że został on rozesłany do uzgodnień międzyresortowych, a zatem miał charakter oficjalnego stanowiska organu – pisał RPO do WSA. Stanowisko MS, zgodnie z którym żądane informacje nie są informacją publiczną, jest niewłaściwe. Dlatego RPO nie zgodził się z twierdzeniem resortu, że „zainicjowana w listopadzie 2016 r. procedura służyła wymianie informacji, zgromadzeniu niezbędnych materiałów, uzgadnianiu poglądów i stanowisk, i nie jest sama w sobie wyrazem stanowiska Ministra Sprawiedliwości”.

Wyrok WSA

16 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II SAB/Wa 306/17) uwzględnił skargę PTPA na bezczynność Ministra Sprawiedliwości. Zobowiązał go do rozpatrzenia wniosku PTPA o udostępnienie informacji publicznej.

WSA uznał, że dokument zawiera informacje publiczne – ponieważ dotyczy zamierzonych działań władz publicznych w zakresie polityki zagranicznej (przedstawienie stanowiska Polski na forum międzynarodowym) i wewnętrznej (skutków wypowiedzenia Konwencji dla prawa krajowego), o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji. Dlatego podlega udostępnieniu w jej trybie.

W ocenie WSA nie można uznać, iż projekt wypowiedzenia Konwencji jest dokumentem wewnętrznym. Wyszedł on bowiem z fazy konsultacji w resorcie  i został przekazany do konsultacji. Zatem ujawniono na zewnątrz w oficjalnym trybie legislacyjnym stanowisko Ministra, wobec czego trudno uznać, że jest to „wewnętrzny tryb konsultacyjny”.

Minister złożył skargę kasacyjną, wnosząc o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA. W odpowiedzi na tę skargę RPO wniósł o jej oddalenie.

Wyrok NSA

27 września 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 416/18) oddalił skargę kasacyjną MS. Ten prawomocny wyrok oznacza, że resort musi ponownie zbadać wniosek PTPA, wiedząc że żądana informacja stanowi informację publiczną.

VII.6060.42.2017

Sprawa zwolnionych pracownic Kurii Krakowskiej – pytania RPO do inspekcji pracy i prośba do Kurii

Data: 2019-09-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę pracownic zwolnionych z krakowskiej kurii
  • Stosowne pismo wysłał do Okręgowego Inspektora Pracy w Krakowie, a prośbę o informację - do Kanclerza Kurii Krakowskiej.

Media podały, że Kuria Arcybiskupia zwolniła trzy z pięciu pracownic biura prasowego – rozwiązała z nimi umowy cywilnoprawne argumentując to tym, że kobiety te nie są zamężne. Komunikat Kurii stwierdzał też, że „dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej”

RPO podjął sprawę z urzędu występując formalnie do Inspekcji Pracy o informację o wynikach postępowania w tej sprawie, a w szczególności - na temat podstawy prawnej wykonywania pracy przez zwolnione osoby, a także legalności tego zatrudnienia.

Osobne pismo wystosował też do Kanclerza Archidiecezji Krakowskiej ks. Tomasza Szopy. Wyjaśnił w nim, że zwraca się o dobrowolne wyjaśnienia, bowiem mandat Rzecznika nie pozwala na badania stosunków między podmiotami prywatnymi.  Jednak RPO odpowiada w Polsce za realizację zasady równego traktowania wprowadzonej ustawą z 3 grudnia 2010 r. „o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania”, a sprawa zwolnionych kobiet zdaje się dotykać tych kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia praw człowieka.

Stąd prośba o „dobrowolne przedstawienie wyjaśnień w kwestii okoliczności zwolnienia z pracy trzech pracownic Biura Prasowego” w tym motywów, jakimi kierowano się zatrudniając osoby w Biurze Prasowym na podstawie umów cywilnych w sytuacji możliwości zastosowania zatrudnienia pracowniczego, zapewniającego efektywną ochronę ustawodawstwa pracy.

RPO podkreśla, że wyjaśnienia takie pozwolą na lepsze zrozumienie okoliczności niniejszej sprawy, niewątpliwie istotnej z perspektywy równego traktowania  w zatrudnieniu.

III.7041.23.2019

I Zjazd Kobiet z Niepełnosprawnościami i Ich Sojuszniczek oraz Sojuszników w Biurze RPO

Data: 2019-09-21

21 września 2019 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbył się I Zjazd kobiet z niepełnosprawnościami i ich sojuszniczek/ków.

W październiku zeszłego roku Komitet ONZ ds. Praw Osób z niepełnosprawnościami, w rekomendacjach dla Polski jasno wykazał, że kobiety z niepełnosprawnościami należą do jednej z najbardziej marginalizowanych i dyskryminowanych grup społecznych. W związku z tym rząd polski powinien  w trybie pilnym podjąć skuteczne kroki, by ich prawa zaczęły być respektowane, zapewnić im dostęp do usług, a tym samym pełni życia społecznego na zasadzie równości z innymi obywatelkami/ami.

Organizatorem Zjazdu był “Artykuł 6.” - nieformalna grupa założona i prowadzona przez aktywistki, działaczki, naukowczynie, artystki i liderki, którym zależy na wzmacnianiu oraz włączaniu w życie społeczne kobiet o różnym stopniu sprawności. Nazwa nawiązuje do artykułu 6 Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami, który wprost mówi o zakazie dyskryminacji i zapewnieniu równego dostępu do wszelkich usług dla dziewczyn i kobiet z ograniczeniami sprawności.

Zjazd otworzył Rzecznik Praw Obywatelskich dr hab. Adam Bodnar. W swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie dyskryminacji kobiet w kontekście Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami. Podczas zjazdu, oprócz części plenarnej, na której dyskutowano o rekomendacjach  Komitetu ds. Osób z Niepełnosprawnościami ONZ, odbyły się dwa warsztaty „Siła  jest w siostrzeństwie" - jak się wzajemnie wspierać i wzmacniać” oraz „Rzecznictwo we wspólnej sprawie - budowanie sojuszy i planowanie działań rzeczniczych”.

RPO Adam Bodnar, który otworzył spotkanie, napisał na swoim profilu na Facebooku:

Cieszę się, że Biuro RPO mogło gościć to wspaniałe wydarzenie. Miałem zaszczyt wygłosić kilka słów na początku. Towarzyszyła mi nacz. Anna Mikołajczyk- odpowiedzialna za koordynowanie tego tematu w BRPO.

Mówiłem o rekomendacjach Komitetu ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami dot. Polski. Temat dyskryminacji kobiet z niepełnosprawnościami jest bardzo ważny dla Komitetu ONZ. Art. 6 Konwencji ONZ jest w całości temu poświęcony, a Komitet ONZ przyjął nawet komentarz ogólny do tego przepisu (17 stron szczegółowej analizy). W polskim kontekście najważniejsze rekomendacje dotyczą przemocy domowej oraz dostępności usług zdrowotnych. W Biurze RPO mieliśmy przykładowo skargę od osoby niesłyszącej będącej w ciąży, która nie mogła porozumieć się z ginekologiem. Przypomniał mi się w tym kontekście film „Rozumiemy się bez słów” z Louaną w roli głównej, o dzieciach CODA występujących w roli tłumaczy własnych rodziców. Powiedziałem także o istotnej roli nauki w przybliżaniu rozumienia prawa antydyskryminacyjnego - uczestniczkom pokazałem książkę habilitacyjną Monika Domańska o dyskryminacji ze względu na więcej niż jedno kryterium. Niestety ze względu na wykluczenie transportowe niektóre uczestniczki nie zdołały do nas dojechać.

Organizatorkom oraz uczestniczkom Zjazdu serdecznie gratuluję. No i czekam na rekomendacje pod adresem BRPO. Do końca roku powinien być gotowy raport na temat dostępności usług medycznych dla osób z niepełnosprawnościami. A przecież to tylko jeden z problemów.

Ponizej prezentujemy Deklarację Zjazdu otwierającą nowy rozdział rzecznictwa i walki na rzecz praw kobiet z niepełnosprawnościami. 

Treść Deklaracji: 

My, członkinie kolektywu “Artykuł 6” oraz uczestniczki i uczestnicy pierwszego polskiego zjazdu kobiet z niepełnosprawnościami i ich sojuszniczek/ków domagamy się podjęcia przez decydentów wszystkich szczebli natychmiastowych działań mających na celu ochronę dziewczyn, kobiet i niebinarnych osób z niepełnosprawnościami przed dyskryminacją i przemocą, a także zapewnienie możliwości korzystania z pełni przysługujących im praw. W szczególności domagamy się:
Przetłumaczenia, respektowania i wdrożenia rekomendacji Komitetu ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami.
Konsultowania ze środowiskiem kobiet z niepełnosprawnościami, ich organizacjami oraz nieformalnymi grupami wszystkich rozwiązań i polityk, które dotyczą tej różnorodnej grupy.

 

Kongres Kobiet z udziałem RPO

Data: Od 2019-09-20 do 2019-09-21

W dniach 20-21 września 2019 r. rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar wziął udział w XI Kongresie Kobiet organizowanym pod hasłem „Wybory kobiet: równość, ekologia, demokracja”. Uczestniczył w panelu „Mowa nienawiści, mowa godności”.

W dyskusji dotyczącej sytuacji osób LGBT+  -  Przyzwolenie na zdzierstwo. Nierówność kosztuje, uczestniczyła zastępczyni RPO dr Hanna Machińska.

Biuro RPO miało także na Kongresie swoje stoisko z materiałami informacyjnymi.

Prawa kobiet w działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-09-18

Raport w pdf dostępny w załączniku. Więcej informacji - w kategorii tematycznej i konstytucyjnej

Skarżąca nie musi już mieszkać ze sprawcą przemocy. Skuteczna interwencja RPO.

Data: 2019-09-03

Po latach doświadczania przemocy domowej ze strony byłego męża skarżąca dostała od gminy oddzielne mieszkanie. Początkowo gmina nie chciała się na to zgodzić, mimo bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Według gminy nie przewidywały tego przepisy. Rzecznik poprosił gminę o ponowne przeanalizowanie sprawy. Gmina potraktowała ją indywidualnie i ostatecznie wskazała ofierze przemocy i sprawcy dwa odrębne lokale zamienne.

BPW.7213.3.2019

Rzecznik praw obywatelskich na Festiwalu literatury w Miedziance

Data: Od 2019-08-24 do 2019-08-25

Miedzianka Fest to bardzo szczególny festiwal. Obywa się w Miedziance, wsi na Dolnym Śląsku. Przez kilka stuleci było tu miasteczko teraz zostało jedynie kilka budynków.

Historię tego miejsca zarówno faktograficzną jak i emocjonalną opisał w swojej książce - reportażu Filip Springer. On też jest pomysłodawcą i głównym organizatorem festiwalu literatury w Miedziance. Trwa tam przez dwa dni wielka uczta literacka. Na spotkania autorskie z kilkunastoma pisarzami, bezpośrednie spotkania z nimi, warsztaty i koncerty zjeżdżają się ludzie z całej Polski.

Czy prawa człowieka stają się zielone? Wykład rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara

W tym roku ważnym tematem festiwalu była dramatyczna sytuacja środowiska naturalnego na świecie i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie co każdy z nas może zrobić, żeby zatrzymać katastrofę ekologiczną. Do udziału w festiwalu został zaproszony Rzecznik Praw Obywatelskich wraz ze współpracownikami. Dr hab. Adam Bodnar wygłosił wykład inauguracyjny „Czy prawa człowieka stają się zielone?”.

Zainteresowanie było tak duże, że już na 10 minut przed rozpoczęciem spotkania wszystkie miejsca siedzące i stojące były zajęte. Rzecznik praw obywatelskich podzielił się słuchaczami swoim doświadczeniem związanym z postrzeganiem ochrony środowiska w Polsce i jej znaczeniem dla obywateli. Na wstępnie rzecznik wytłumaczył że przepisy które pozwalają regulować ochronę środowiska znajdują się już w Konstytucji, która jest już zielona. To na władzach publicznych powinna ciążyć odpowiedzialność za ich egzekwowanie. Podkreślił też role samorządów, które często maja związane ręce w obliczu działalności władz centralnych, ale także ogromna rolę lokalnych aktywistów i organizacji pozarządowych.

Rzecznik przyznał, że na początku swojej kadencji (która rozpoczęła się prawie cztery lata temu) nie zdawał sobie sprawy, że tak dużo różnych spraw związanych z tym tematem będą mu zgłaszać obywatele zarówno w skargach do biura, jak i podczas bezpośrednich spotkań z przedstawicielami organizacji pozarządowych i mieszkańcami różnych regionów.

Rzecznik prowadzi wiele różnych działań związanych z ochrona środowiska a zgłaszanych przez obywateli. Są to m.in. smog, ustawa antyodorowa, nielegalne wysypiska śmieci, ale także wspieranie aktywistów i organizacji pozarządowych, które są prześladowane za akcje w obronie środowiska (np. w obronie Puszczy Białowieskiej).

Co Ty robisz dla środowiska?

Adam Bodnar podkreślał, że czyste środowisko i jego ochrona nie jest osobnym prawem obywatelskim. Ono wiąże się i przenika z innymi naszymi prawami. Nie jest to także temat ważny tylko dla danej społeczności lokalnej czy Państwa, ale jest już sprawą całego świata razem i równocześnie każdego z nas osobno.

W swoim wystąpieniu RPO dużo miejsca poświęcił także temu co każdy z nas, każdy obywatel może zrobić dla ochrony i zachowania środowiska.

Na pytanie o najważniejsze sprawy którymi zajmuje się BRPO w tym zakresie rzecznik wskazał na pozew pana Oliwera Palarza z Rybnika  przeciwko Skarbowi Państwa w przedmiocie walki ze smogiem. Podkreślił także że problem ten nie omija mniejszych miejscowości. Tam oprócz zanieczyszczenia powietrza jedną z poważniejszych uciążliwości są te zapachowe spowodowane działalnością dużych przedsiębiorstw i ferm kurzych.

Liczne pytania uczestników dotyczyły między innymi racjonalność polityki państwa, która ma zmierzać do redukowania skutków niedawnej suszy. Rzecznik poddał w wątpliwość skuteczność rozwiązań polegających na budowaniu dużych zbiorników retencyjnych zamiast tzw. „małej retencji”. Poruszony został także problem obywatelskiego nieposłuszeństwa, związanego z troską o środowisko. Jeden z uczestników zapytał czy do Rzecznika wpłynęły skargi związane z   brutalnością policji skierowaną przeciwko uczestnikom Obozu dla Klimatu protestującym przy kopalni węgla brunatnego w Tomisławicach niedaleko Konina. Rzecznik obiecał ze przyjrzy się sprawie. 

Polska herstory i pytania o równe traktowanie

Drugim spotkaniem z udziałem Rzecznika była dyskusja wokół książki „Posełki” autorstwa Olgi Wiechnik, o ośmiu kobietach – posłankach, które zostały wybrane do sejmu w pierwszych wolnych wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1919 roku.

Uczestnicy dyskusji konfrontowali ówczesną sytuację praw kobiet ze współczesnym ich rozumieniem. Autorka opisała złożoną sytuację kobiet pragnących w tamtym czasie wywrzeć realny wpływ na Polską politykę oraz problemy, z którymi musiały się zmierzyć, w szczególności opór ze strony mężczyzn zasiadających w parlamencie i ich pogardliwy stosunek do „posełek”. Zdaniem Adama Bodnara dużo w tej kwestii zostało zmienione i teraz kobiety na wysokich stanowiskach państwowych to już raczej norma niż wyjątek. Podkreślił jednak, że wciąż mamy w Polsce problem jeśli chodzi o posady kierownicze w spółkach państwowych, gdzie reprezentacja mężczyzn jest wyraźnie większa.  

Ważną kwestią poruszoną podczas spotkania była kwestia języka wyrażona w stosowaniu żeńskich końcówek do nazw zawodów i stanowisk. Co ciekawe jednak, często kobiety wolą pozostać przy męskiej formie, co według nich symbolizuje większą powagę stanowiska. Rzecznik podkreślił, że w Biurze RPO na mocy jego zarządzenia funkcjonuje dowolność w wyborze formy dla nazewnictwa stanowisk.

Pytania uczestników spotkania były skupione na mechanizmach, które mają zapewniać kobietom pełną reprezentację w społeczeństwie, między innymi o sensowności parytetów, a także wyczulenia na niewykluczający język.

Siła słów. Jak nie wykluczać .

Ostatniego dnia festiwalu w niedzielę, w „Starej Szkole” odbyły się warsztaty „Na początku było słowo”, które przeprowadziła Anna Błaszczak-Banasiak – dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w BRPO. Warsztaty dotykały problemu języka wykluczenia i były skierowane dla wszystkich, którzy w swojej działalności chcieliby uwrażliwić się na społeczny odbiór słowa pisanego. Warsztat miał w założeniu pokazanie jak w przestrzeni publicznej funkcjonują poszczególne przesłanki dyskryminacyjne – ze względu na płeć, wiek, orientację seksualną, wyznanie lub bezwyznaniowość, a także związane z niepełnosprawnością.

W pierwszej części warsztatów uczestnicy skonfrontowali się z językiem używanym podczas kryzysu uchodźczego w latach 2013 -2016. Prowadząca wskazała tytuły prasowe, które miały pokazać wrogość w stosunku do obcych lub manipulacje z wykorzystaniem uchodźców lub migrantów. W następnych ćwiczeniach uczestnicy mieli okazję porozmawiać na temat tego, czy infantylizacja języka także wpływa krzywdząco na osoby w grupach szczególnie wrażliwych. Dobrym przykładem takiego zjawiska było słowo „staruszkowie” użyte podczas jednego z wywiadów w kontekście pomocy osobom starszym przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Ostatnią aktywnością była próba uwrażliwienia uczestników spotkania na występujące w języku polskim feminatywy, a więc wyrazy w rodzaju żeńskim, szczególnie poprzez pokazanie odmiany językowej nazw niektórych zawodów.

Namiot Rzecznika Praw Obywatelskich

Podczas całego festiwalu działał także otwarty dla każdego Namiot Rzecznika Praw Obywatelskich. Można było w nim spotkać się osobiście z Adamem Bodnarem-Rzecznikiem Praw Obywatelskich, rozwiązać przygotowane na podstawie Konstytucji RP (a wzięte z życia) kazusy prawne, co było pretekstem do rozmowy na temat znaczenia Konstytucji RP w naszym  codziennym życiu.

Dużo osób przychodziło także po prostu, żeby porozmawiać o różnych problemach i nurtujących ich sprawach, przekazać wyrazy sympatii i wsparcia dla Adama Bodnara jak i całej instytucji. W namiocie można było także uzyskać pomoc prawną. W ciągu 2 dni festiwalu proszono o informację prawną w bardzo różnorodnych obszarach. m.in.: na temat działania ustawy o ochronie danych osobowych (i problemie w pozyskaniu dostępu do informacji potrzebnych do badania drzewa genologicznego własnej rodziny), dostępie do dokumentów przy sprawie karnej męża,  braku reakcji konserwatora zabytku na niszczenie pałacyku na Dolnym Śląsku, kłopoty uchodźczyni z Syrii z uzyskaniem karty pobytu w Polsce (znacznie przekroczone terminy udzielenia odpowiedzi), pytanie pary nieheteronormatywnej o zabezpieczenie materialne partnerki na wypadek śmierci, prawa pacjenta uzależnionego, kłopoty ze spalarnią śmieci w Poznaniu.

Miedzianka Fest 2019 to święto literatury i reportażu. Na festiwal przyjeżdżają przede wszystkim ludzie, którzy cenią wspaniałą literaturę, ale też chcą poznawać nowe osoby, miejsca, idee. Świadomie szukają wiedzy, powiązań, możliwości wspólnych działań zmieniających rzeczywistość.

Wykłady, warsztat i spotkania, które zaproponowało uczestnikom Miedzianki fest 2019 Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich odpowiadało na te potrzeby i było z nimi spójne. Może dlatego było na nich tak dużo osób i próśb o przyjazd na festiwal także za rok.

Natychmiastowy nakaz opuszczenia mieszkania dla sprawcy przemocy. RPO pozytywnie o projekcie rządu

Data: 2019-08-22
  • Rząd proponuje, by policja mogła nakazywać sprawcy przemocy w rodzinie, który zagraża życiu lub zdrowiu ofiary, natychmiastowe opuszczenie wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia, a także - zakazywać zbliżania się do niego 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna się tego domagał w imię szybkiej i skutecznej ochrony praw ofiar
  • Obecne procedury, umożliwiające sądowy nakaz opuszczenia lokalu, są bowiem zbyt długotrwałe; nie przewidują też zakazu zbliżania się do mieszkania
  • Zarazem RPO zgłasza uwagi do projektu. Wnosi, by sprawcy przemocy można było zakazywać również kontaktów z jego ofiarą 
  • Jest też przeciwny propozycji, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty za lokal

Dziś sąd może orzec opuszczenie lokalu wobec sprawcy przemocy domowej w toku postępowania karnego. Jest to możliwe także niezależnie od tego postępowania. Zmieniona w 2010 r. ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą sąd cywilny może zobowiązać sprawcę - członka rodziny zajmującego wspólne mieszkanie - do jego opuszczenia. Procedury te trwają jednak za długo. Tymczasem wobec bezpośredniego zagrożenia musi być możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy.

Dlatego jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia lokalu

Teraz Rzecznik zgłosił  Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do rządowego projektu nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (ogłoszonego na stronie RCL pod nr UD536). Przewiduje on wprowadzenie środków o charakterze cywilnoprawnym (Kpc) orzekanych na wniosek złożony na podstawie art. 11a ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, karnoprawnym (Kodeks wykroczeń) oraz administracyjnoprawnym (ustawa o Policji).

Projekt jest zgodny z postulatami Rzecznika. Wiele razy wskazywał on, że sądom trudno jest dotrzymać zapisanego w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie miesięcznego terminu rozprawy od wpływu wniosku o nakazanie sprawy przemocy opuszczenia mieszkania. Także szybkie zakończenie postępowania napotyka trudności, zwłaszcza gdy strony korzystają z uprawnień procesowych i np. wnoszą o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas rozpatrzenia wniosku to 153 dni. Rzecznik proponował, by  sprawy te badały wydziały rodzinne sądów.

Dlatego RPO z uznaniem przyjmuje znaczne skrócenie terminów rozpoznania wniosku o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazaniu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Według projektu sąd ma o tym orzekać w miesiąc od wpływu wniosku, a decyzja sądu ma być wykonana w 24 godziny. Z kolei wniosek o zabezpieczenie sąd ma rozstrzygać w 48 godzin od dnia jego wpływu - decyzja sądu powinna być wykonana w 24 godziny. 

Co do zasady RPO pozytywnie ocenia wprowadzenie trybu administracyjnego, w którego ramach policjant będzie uprawniony do nakazania osobie stosującej przemoc opuszczenie wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazu zbliżania się niego. Decyzja ta jest skuteczna niemal natychmiastowo. Osoba pokrzywdzona przemocą miałaby dwa tygodnie na dopełnienie formalności związanych z wnioskiem o zabezpieczenie co do zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazania zbliżania się do niego. 

Projekt gwarantuje także prawa osoby, wobec której policjant wyda taki nakaz lub zakaz. Będzie jej przysługiwać zażalenie do sądu - w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu lub zakazu. Sąd ma je rozpoznać nie później niż w trzy dni od daty wpływu.

W ocenie Rzecznika projekt ma jednak kilka wad, które mogą rodzić kontrowersje przy jego stosowaniu. 

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego

Sformułowanie o rozpoznaniu wniosku o zabezpieczenie w ciągu 48 godzin od dnia jego wniesienia może rodzić rozbieżności interpretacyjne. Termin ten może bowiem być liczony albo od godziny wpłynięcia wniosku, albo od początku doby następującej po tej, w której wpłynął. Skoro według drugiego z tych sposobów liczenia termin skończy się o północy, decyzja będzie mogła być wydana i dostarczona stronom dopiero w godzinach urzędowania sądu - czyli o ósmej rano dnia następnego. Może to zatem nawet o 24 godziny wydłużyć czas wydania decyzji wobec osoby, która złożyła wniosek o godz. 8 rano. Na rozbieżności nie pozwoliłaby zmiana proponowanego zwrotu „w ciągu 48 godzin od dnia wniesienia wniosku” na zwrot „w ciągu 48 godzin od chwili wniesienia wniosku”. 

Dziś według art. 11a ustawy sąd orzeka tylko w kwestii żądania zobowiązania członka rodziny stosującego przemoc do opuszczenia mieszkania. Projekt przewiduje, że sąd będzie orzekał w dwóch rodzajach spraw: o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub o zakazaniu zbliżania się do niego. W kontekście wniosku złożonego tylko co do jednego z tych rozstrzygnięć projekt może rodzić problem interpretacyjny: czy wydanie drugiego z tych rozstrzygnięć - którego wcześniejszy wniosek nie dotyczył - jest możliwe przez sąd z urzędu, czy też wymaga nowego wniosku strony.

Ponadto projekt w tym kontekście niekonsekwentnie używa spójników „oraz” i „lub”. W efekcie nie wynika z niego jednoznacznie, czy nowy wniosek zawiera dwa odrębne żądania, które strona może swobodnie wybrać i domagać się ich łącznie bądź osobno (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia lub zakazania zbliżania się do niego), czy też przedmiotem wniosku jest jedno żądanie (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia oraz zakazania zbliżania się do niego).  Zarówno uzasadnienie projektu, jak i jego przepisy, używają zwrotów „oraz” i „lub” zamiennie. A powinno być to jednoznacznie uregulowane.

Nowelizacja Kodeksu wykroczeń

Według projektu niezastosowanie się sprawcy przemocy do nałożonego nakazu lub zakazu będzie wykroczeniem, zagrożonym karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. W opinii Rzecznika unormowanie tego w Kodeksie wykroczeń, a nie w Kodeksie karnym wystarczająco chroni prawa osoby pokrzywdzonej przemocą. Jednocześnie nie jest nadmierną ingerencją państwa w prawa i wolności konstytucyjne i spełnia wymogi zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 1 Konstytucji) i zasady ultima ratio prawa karnego (art. 2 Konstytucji).

Jednocześnie Rzecznik ocenia, że użyte w projektowanym art. 66b Kw sformułowanie „bezpośrednie otoczenie mieszkania” wymaga bardziej precyzyjnego określenia. Nie wiadomo bowiem, co rozumieć pod tym nieostrym pojęciem. Może ono rodzić problemy interpretacyjne, zwłaszcza w perspektywie miejsca przeprowadzki sprawcy przemocy. Dlatego warto rozważyć dodanie przepisu, który - przy wydawaniu odpowiedniego nakazu lub zakazu przez policjanta czy sąd - nakładałby obowiązek dokładnego określenia, co sprawca przemocy ma rozumieć przez „bezpośrednie otoczenie mieszkania”.

Nowelizacja ustawy o Policji

Projekt upoważnia policjanta do wydania wobec osoby stosującej w rodzinie przemoc, która stwarza zagrożenie życia lub zdrowia osoby nią dotkniętej, nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazu zbliżania do niego. Osobie, wobec której wydano taki nakaz lub zakaz, przysługuje prawo złożenia zażalenia do sądu w terminie 3 dni od dnia doręczenia tej decyzji. W razie zmiany okoliczności sprawy sąd miałby prawo do zmiany lub uchylenia postanowienia. Nie miałby jednak do tego prawa policjant. RPO wnosi, aby w razie zmiany okoliczności także i funkcjonariusz miał takie uprawnienie, komplementarne do uprawnienia sądu.

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Wątpliwości Rzecznika budzi propozycja projektu, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty na jego użytkowanie. Z uwagi na różne tytuły prawne do lokalu nie sposób jednoznacznie ustalić, czy osoba pozostająca w lokalu ma przejąć całość należności (a sprawca przemocy został zwolniony z wszelkich opłat), czy też chodzi tylko o opłaty eksploatacyjne. Uzasadnienie projektu zdaje się sugerować, że cały ciężar utrzymania lokalu spoczywałby na osobie, która w nim pozostała. 

W ocenie RPO brak jest racjonalnych powodów, aby zmieniać ogólne reguły obowiązku ponoszenia opłat z różnych tytułów prawnych za lokale. Czasowe opuszczenie lokalu nie pozbawia przecież tytułu prawnego do niego osoby stosującej przemoc. Nie powinno to także mieć znaczenia dla jej odpowiedzialności za opłaty, zwłaszcza gdy w lokalu pozostaną jej przedmioty. Jeżeli celem tego przepisu byłoby zwolnienie sprawcy z obowiązku opłat, to istotne jest doprecyzowanie tego, na jaki czas oraz jak to się ma do obowiązku alimentacyjnego wobec dzieci, realizowanego m.in. w formie zapewnienia mieszkania.

Osoba stosująca przemoc uzyskałaby zatem zupełnie nieuzasadniony przywilej - w sytuacji, gdy to jej przysługuje tytuł prawny do lokalu i ma obowiązek opłat. A w lokalach zajmowanych na zasadzie najmu czy w spółdzielczych osoba pełnoletnia i tak jest odpowiedzialna solidarnie za opłaty.  

Bardzo często ofiary przemocy domowej są uzależnione ekonomicznie od sprawcy. Dlatego perspektywa obowiązku utrzymania mieszkania może zniechęcić do występowania do sądu o nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę przemocy. 

Pominięcia ustawowe

W ocenie Rzecznika rozważenia wymaga wprowadzenie kilku przepisów, których zabrakło w projekcie.

1. Zgodnie z projektem członkiem rodziny, która może podlegać nakazowi opuszczenia mieszkania, jest osoba najbliższa w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego (małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu), a także inna osoba wspólnie zamieszkująca lub gospodarująca. Definicja ta nie obejmuje jednak osób stosujących przemoc - okresowo lub nieregularnie przebywających w mieszkaniu z osobą pokrzywdzoną (np. kuzynów/kuzynek czy konkubentów/konkubentek) - które mają własne mieszkania. Zasadne jest zatem takie ujęcie definicji „członka rodziny”, aby osoby pokrzywdzone także i w takich sytuacjach mogły uzyskać ochronę prawną. Inaczej dojdzie do naruszenia zasady prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) w perspektywie zasady równości (art. 32 Konstytucji) - poprzez nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji prawnej obywateli.

2. Wobec specyfiki spraw, których dotyczy projekt,  zasadne jest ustanowienie reguł kolizyjnych pomiędzy środkami, które mogą być stosowane na podstawie projektowanych rozwiązań a środkami, które mogą być stosowane w postępowaniu karnym na podstawie Kodeksu postępowania karnego, Kodeksu karnego czy Kodeksu karnego wykonawczego. 

3. Rozważenia wymaga przyznanie policjantom kompetencji do wydawania zakazu zbliżania się/kontaktowania się z osobą pokrzywdzoną. Projekt zapewnia bowiem ochronę wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Poza jego regulacją pozostaje zakład pracy i miejsca często odwiedzane (miejsca zamieszkania członków rodziny, poradnie, przychodnie itp.). Tymczasem Konwencja Stambulska stanowi, że wobec sprawcy przemocy domowej przyjmuje się nakaz opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary, zakaz sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub kontaktowania się z nią. Przedstawiony w styczniu 2019 r. przez MRPiPS (a później wycofany) projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewidywał możliwość żądania przez osobę pokrzywdzoną przemocą orzeczenia natychmiastowego zakazu zbliżania się/kontaktowania. W ocenie RPO warto rozważyć wprowadzenie zbliżonej regulacji do obecnego projektu. 

Ponadto Rzecznik zwraca uwagę, że uzasadnienie projektu nie odnosi się do międzynarodowych standardów w zakresie ochrony ofiar przemocy domowej, wynikających m.in. z europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności; orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Konwencji ONZ o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencji Rady Europy z 11 maja 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencji Stambulskiej) oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Uzasadnienie powinno się również odnosić do rekomendacji Dunji Mijatović, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z jej raportu po wizycie w Polsce w czerwcu 2019 r. 

RPO poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o stanowisko w sprawie.

Wcześniejsze działania RPO

Rzecznik wiele razy podnosił problem przemocy w rodzinie w wystąpieniach m.in. do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów. 

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go MRPiPS. Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. 

II.502.3.2019

Aby zapobiegać błędom w sprawach o przemoc w rodzinie, trzeba szkolić prokuratorów i sędziów 

Data: 2019-08-13
  • Zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o tych przestępstwach czy kwalifikowanie ich jako czynów ściganych z oskarżenia prywatnego
  • Niewielki udział ofiar w procesach w roli oskarżycieli posiłkowych, co uniemożliwia reakcję prawną - gdy sąd np. uniewinnia oskarżonego lub umarza sprawę, a prokurator nie wnosi apelacji
  • Sposobem na takie i inne uchybienia byłyby regularne szkolenia dla sędziów i prokuratorów oraz aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, zgodnie z wymogami UE 

- Uwzględniałyby one informacje na temat mechanizmu stosowania przemocy i stereotypów związanych ze stosowaniem przemocy domowej, środków prawnych i dostępnych form pomocy dla ofiar – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzaty Manowskiej.

Analiza Biura RPO wobec spraw o przestępstwa związane z przemocą w rodzinie wykazała, że w wielu przypadkach są one prowadzone z uchybieniami, co negatywnie wpływa na prawa pokrzywdzonych. Niejednokrotnie może prowadzić wręcz do wtórnej wiktymizacji ofiar.

Najczęstsze zarzuty

Na etapie postępowania przygotowawczego: 

  • zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o popełnieniu przestępstwa; 
  • nieuwzględnianie wniosków  dowodowych składanych przez ofiary przemocy; 
  • deprecjonowanie wartości dowodów potwierdzających fakt przemocy domowej; 
  • kwalifikowanie jej jako czynu ściganego z oskarżenia prywatnego i nieobejmowanie przez prokuratorów ściganiem tych czynów z urzędu; 
  • niestosowanie wobec podejrzanych o przemoc w rodzinie środków zapobiegawczych, których skutkiem byłoby zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa ofiarom przemocy; przewlekłość postępowań 
  • przygotowawczych.

Na etapie procesu:

  • niewielka aktywność procesową osób pokrzywdzonych. Tylko w nielicznych sprawach przystępują one do udziału w procesie jako oskarżyciele posiłkowi. Pozbywają się zatem prawa do zgłaszania wniosków dowodowych, czy też zaskarżenia wyroku – wtedy czynności takie może podjąć tylko prokurator;
  • jest to ważne, gdy np. sąd zmienia kwalifikację prawną czynu (na łagodniejszą dla podsądnego) i na tej podstawie uznaje niewielką szkodliwość społeczną czynu, a postępowanie umarza, prokurator zaś nie wnosi apelacji;
  • zdarzają się również sytuacje, gdy prokurator nie wnosi apelacji wobec uniewinnienia oskarżonego i uznaje argumentację sądu; 
  • gdy pokrzywdzonym jest małoletni,  a oskarżonym (podejrzanym) rodzic dziecka, to drugi rodzic (nawet z pełną władzę rodzicielską) nie może reprezentować małoletniego  - w takiej sprawie ustanowią się kuratora procesowego. Sądy w różnym jednak stopniu realizują to uprawnienie procesowe – czy to z uwagi na osobę kuratora (np. pracownika sekretariatu sądu), czy kurator może informować rodzica małoletniego o treści dowodów, czy też taki rodzic może mieć wpływ na podejmowane przez kuratora procesowego czynności;
  • postępowanie sądowe w tych sprawach również dotyka przewlekłość.

Tymczasem sprawy o przestępstwa przemocy w rodzinie powinny być prowadzone z uwzględnieniem wytycznych dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Jej podstawowym celem jest zapewnienie realizacji indywidualnych potrzeb ofiar przestępstw oraz wzmocnienie praw ofiar tak, aby każda mogła otrzymać minimalny poziom ochrony, informacji, wsparcia i dostępu do wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od narodowości i miejsca zamieszkania w UE. Specjalną uwagę zwróciła na wsparcie i ochronę ofiar niektórych przestępstw, które szczególnie są narażone są na wtórną wiktymizację, zastraszenie oraz odwet ze strony sprawcy (np. ofiarom przemocy ze względu na płeć, czy ofiarom przemocy w bliskich związkach).

W myśl tej dyrektywy urzędnicy uczestniczący w postępowaniu karnym, którzy mogą mieć osobisty kontakt z ofiarami, powinni mieć możliwość dostępu do odpowiednich wstępnych i ustawicznych szkoleń. Chodzi o to, by mogli  identyfikować ofiary i zajmować się nimi taktownie, z szacunkiem, w sposób profesjonalny i niedyskryminacyjny. 

Należy także propagować szkolenia prawników, prokuratorów i sędziów oraz specjalistów udzielających wsparcia ofiarom lub służb świadczących usługi w zakresie sprawiedliwości naprawczej. Powinno to obejmować szkolenie dotyczące służb udzielających wsparcia ofiarom, szkolenie specjalistyczne, w tym z psychologii. 

Dlatego RPO zwrócił się do Dyrektor KSSiP z o rozważenie:

  • wprowadzenia do programu szkoleń aplikantów sędziowskich i prokuratorskich zagadnień dotyczących ochrony ofiar przemocy domowej;
  • prowadzenia szkoleń doskonalących dla sędziów i prokuratorów dotyczących aktualnych rozwiązań wynikających z prawa UE w zakresie ochrony ofiar przestępstw, w tym przemocy domowej.

Jeśli takie szkolenia są już prowadzone, RPO poprosił o udostępnienie ich programu.

II.518.2.2019

Rzecznik: trzeba zapobiegać dyskryminacji ze względu na płeć w sporcie

Data: 2019-08-06
  • Stereotypowe role przypisywane kobietom i mężczyznom mogą powstrzymywać dziewczęta i kobiety przed realizacją pasji sportowych
  • Utrudnia im to także obawa przed dyskryminacją w dostępie do obiektów sportowych
  • Dowodem tego jest spór o dostęp do boiska Orlik na warszawskim Mokotowie dla dziewczęcej drużyny piłki nożnej 
  • Dlatego dla zapobiegania dyskryminacji ze względu na płeć w sporcie niezbędne są działania wyrównawcze władz 

W sprawie systemowego wsparcia aktywności sportowej dziewcząt i kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.  

Niedawnym Mistrzostwom Świata w Piłce Nożnej Kobiet towarzyszyły głosy za równouprawnieniem obu płci w sporcie. Dziewczęta i kobiety zdecydowanie rzadziej niż chłopcy i mężczyźni podejmują aktywność sportową. Różnice są największe w grupach młodszych wiekowo. Według Głównego Urzędu Statystycznego mężczyźni stanowią 74,8%  ćwiczących w klubach sportowych. Wśród ogółu młodzieży ćwiczącej (71,3%), udział dziewcząt wyniósł zaledwie 28,4%.

Z badań wynika, że dominująca pozycja mężczyzn w sporcie uwarunkowana jest kulturowo. Aktywność taka jest tradycyjnie wiązana z cechami postrzeganymi jako „męskie” - siłą fizyczną, odpornością, szybkością, gotowością do współzawodnictwa i konfrontacji. Te stereotypowe przekonania wciąż negatywnie oddziałują na sytuację dziewcząt i kobiet w sporcie. Np. chłopcy i mężczyźni stanowią 94,2% ćwiczących piłkę nożną w Polsce; dziewcząt i kobiet jest tylko 5,8%. Stanowią zaś one 53,8% ćwiczących piłkę siatkową i ponad 40% ćwiczących sporty zimowe i wodne.

Wiele jest przyczyn wykluczenia i samowykluczenia dziewcząt i kobiet z aktywności sportowej. Oprócz utożsamienia sportu z męskością, są wśród nich także: niewystarczający dostęp do infrastruktury sportowej, systemów wsparcia sportu kobiecego, czy nierówności w nagradzaniu osiągnięć sportowych.  

Skarga klubu  

Do Rzecznika wpłynęła skarga klubu sportowego, który prowadzi treningi piłkarskie dla dziewczynek w wieku od 4 do 16 lat, z wykorzystaniem boisk Orlik podległych miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji na Mokotowie. Zarzucono w niej dyskryminację drużyny dziewczęcej w dostępie do obiektu OSiR, z którego korzysta kilka klubów. Pojawiły się bowiem wątpliwości,  jak rozdysponować jednostki treningowe pomiędzy drużyny. Dotychczasowy sposób przydzielania ich na podstawie wniosków trenerów i ustalany w drodze nieformalnego porozumienia pomiędzy klubami i Dyrektorem OSiR nie pozwolił na porozumienie.

Wprowadzono zatem parytet przyznający 50% jednostek treningowych dla dziewcząt. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem pozostałych klubów. Po kilku dniach pomysł ten wycofano. Spór pogłębiał brak czytelnych zasad przyznawania boisk piłkarskich, np. w postaci regulaminu, który wskazywałby kryteria rozstrzygania ewentualnych wątpliwości klubów. Obawy klubu, który złożył skargę, należy uznać za zrozumiałe w świetle ogólnej tendencji, że olbrzymia większość zajęć organizowanych na Orlikach w Polsce jest skierowana do chłopców (93%).

Dyrektor OSiR zwrócił się do Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m. st. Warszawy o rekomendacje dotyczące rozwiązania konfliktu i przedstawienie projektu regulaminu uwzględniającego potrzebę wspierania partycypacji dziewcząt. 

RPO z zaskoczeniem stwierdził, że projekt regulaminu, opracowany przez Biuro Sportu i Rekreacji, nie zawiera zapisu o działaniach wyrównawczych wobec grup tradycyjnie marginalizowanych w sporcie. Nie ma też w nim odpowiednich kryteriów rozstrzygania ewentualnych sytuacji konfliktowych - nakazuje jedynie spotkania, gdy więcej niż jeden klub zgłosi rezerwację tego samego terminu. Takie działania są jednak niewystarczające.

Ocena RPO

Stereotypowe role tradycyjnie przypisywane kobietom i mężczyznom mogą powstrzymywać dziewczęta i kobiety przed realizacją swoich pasji i aspiracji zawodowych związanych z piłką nożną. Zaniepokojenie budzi także obawa dyskryminacji, która powstrzymuje dziewczęta i kobiety przed podejmowaniem aktywności fizycznej. To zaś pozbawia je takich korzyści, jak pozytywny wpływ sportu na zdrowie, rozwój osobisty, rozwinięcie umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami i własnymi słabościami, poczucia pewności siebie.

Dlatego istotne jest, aby władze publicznie aktywnie działały na rzecz udziału dziewcząt w sporcie. Taki obowiązek wynika z konstytucyjnej zasady równości (art. 32 i 33 Konstytucji). Kluczowe znaczenie mają także przepisy Konwencji ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. Nakładają one na władze zobowiązania do zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet w celu osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety, likwidacji dyskryminacji kobiet, w tym równe możliwości aktywnego uczestniczenia w sporcie i wychowaniu fizycznym.

Także dokumenty UE podkreślają, by zasada równouprawnienia kobiet i mężczyzn nie stanowiła tylko formalnej gwarancji, ale znalazła odzwierciedlenie w praktyce. 

W ocenie RPO przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć w sporcie jest warte wysiłku. Sport może być doskonałym środkiem zmiany społecznej w zakresie równouprawnienia kobiet i mężczyzn, ponieważ opiera się na wartościach fair-play, niedyskryminacji i pracy zespołowej. Pozwala stworzyć dziewczętom i kobietom przestrzeń, w której mogą one nabyć i rozwijać cechy, które mają kluczowe znaczenie dla wzmocnienia kobiet: pewności siebie, efektywnej komunikacji, zdolności przywódczych.

Adam Bodnar zwrócił się do prezydenta Rafała Trzaskowskiego o analizę dostępności miejskich obiektów sportowych pod kątem potrzeb grup tradycyjnie marginalizowanych i - w razie potrzeby - opracowanie lokalnej polityki wspierania ich partycypacji. 

Poprosił też o rozważenie monitorowania działań ośrodków sportu i rekreacji w poszczególnych dzielnicach - zwłaszcza na Mokotowie, który jako pierwszy mierzy się z takim wyzwaniem - w zakresie ich udostępniania podmiotom szkolącym dzieci i młodzież, a przede wszystkim wprowadzania mechanizmów wyrównujących szanse dziewcząt i kobiet oraz innych grup dyskryminowanych.

- Mam nadzieję, że podjęcie przez Pana Prezydenta kroków w tym obszarze pozwoli nie tylko w pełni wykorzystać antydyskryminacyjny potencjał sportu, ale także kształtować obraz Warszawy jako miejsca wychodzącego naprzeciw potrzebom grup dotychczas marginalizowanym. Wypracowane dobre praktyki z pewnością będą też inspiracją dla innych wspólnot samorządowych – dodał Rzecznik.

XI.518.33.2019

Opinia RPO do projektu, który ma wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. emerytur kobiet '1953

Data: 2019-06-12
  • RPO pozytywnie ocenia projekt senackiej komisji dotyczący wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. emerytur kobiet z rocznika 1953
  • Zmienione zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953, które pobierały wcześniejszą emeryturę, są niezgodne z Konstytucją - orzekł TK w marcu 2019 r.

Chodziło o zmianę od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę.

6 marca 2019 r. TK orzekł, że art. 25 ust. 1b ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w brzmieniu obowiązującym do 30 września 2017 r., w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 tej ustawy, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji.

Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia czy nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania - uznał TK.

Na czym polegał problem?

Wyobraźmy sobie sytuację pani Katarzyny, urodzonej właśnie w 1953 r. W 2008 r. przeszła na tzw. wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat, po przepracowaniu 30 lat. Zrobiła tak samo, jak wcześniej uczyniły jej koleżanki, Barbara (rocznik 1952) i Anna (rocznik 1949). Wszystkie po otrzymaniu świadczenia pozostawały aktywne zawodowo, licząc na otrzymanie wyższej emerytury przysługującej po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat.

Tymczasem w maju 2012 r. zmodyfikowano zasady ustalania wysokości emerytury. Zmiana weszła w życie od 1 stycznia 2013 r. Podstawa wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego ulega pomniejszeniu o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych (tzw. wcześniejszych emerytur), co automatycznie przekłada się na niższą wysokość przyszłej emerytury. Pani Barbara i pani Anna  skorzystały z możliwości złożenia wniosku o przyznanie nowej emerytury jeszcze w 2012 r., a więc pod rządami niezmienionego stanu prawnego. Takiej możliwości nie miała pani Katarzyna, która 60 lat skończyła  dopiero w 2013 r. W sytuacji takiej, jak ona, znalazło się ponad 140 tys. kobiet.

Działania RPO

W przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, w odniesieniu do kobiet z rocznika 1953 doszło do złamania  zasady należytej realizacji uprawnień nabytych na podstawie poprzednich przepisów. Kobiety te zostały bowiem narażone na prawne skutki, których nie mogły przewidzieć w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z prawa do wcześniejszej emerytury. Można to odnieść również do innych grup ubezpieczonych znajdujących się w analogicznej sytuacji, ale również do tych, którzy prawo do emerytury powszechnej nabyli przed wejściem w życie nowelizacji.

Rzecznik wielokrotnie postulował zmianę prawa, kierując wystąpienia do organów władzy oraz popierając obywatelskie petycje do Sejmu i Senatu, a następnie przystąpił do postępowania przed  TK w sprawie. 

Po wyroku RPO wystąpił do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej. W odpowiedzi Minister poinformował, że obecnie trwają prace nad projektem senackiej Komisji Ustawodawczej, a ministerstwo deklaruje współpracę w opracowaniu projektu ustawy wykonującej orzeczenie.

Rzecznik z zadowoleniem przyjął informację o podjęciu takiej  inicjatywy przez Komisję Ustawodawczą Senatu (druk senacki nr 1175).

Propozycja Komisji Ustawodawczej Senatu

Komisja proponuje, by w ustawie z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w art. 25 po ust. 1b dodać ust. 1ba: „Przepisu ust. 1b nie stosuje się do ubezpieczonych, którzy pobrali emeryturę na podstawie wniosku złożonego przed dniem 6 czerwca 2012 r., a uprawnienie do emerytury, o której mowa w art. 24, uzyskali po 2012 r.”.

Inny zapis projektu przewiduje by ubezpieczony, który pobrał emeryturę na podstawie przepisów art. 46, art. 50, art. 50a, art. 50e i art. 184 ustawy zmienianej w art. 1 lub art. 88 ustawy z  26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela - w oparciu o wniosek złożony przed dniem 6 czerwca 2012 r., a uprawnienie do emerytury, o której mowa w art. 24 ustawy zmienianej w art. 1, uzyskał po 2012 r. - może wystąpić o ponowne ustalenie wysokości emerytury, z uwzględnieniem art. 25 ust. 1ba ustawy zmienianej w art. 1, w terminie trzech miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.  Emerytura w ponownie ustalonej wysokości przysługuje osobie, o której mowa w ust. 1, od dnia, w którym spełniła ona warunki do uzyskania emerytury na podstawie art. 24 ustawy zmienianej w art. 1.

Opinia RPO do projektu Komisji

W piśmie do przewodniczącego Komisji Stanisława Gogacza, Adam Bodnar  podkreślił, że jest adresatem licznych skarg od:

  • kobiet urodzonych w 1953, którym upłynęło 5 lat od daty doręczenia decyzji przyznającej prawo do emerytury powszechnej,

  • kobiet urodzonych w 1953, którym wznowiono postępowanie i emerytura powszechna  została ustalona bez niekonstytucyjnego pomniejszenia, a obecnie domagają się ustalenia  wysokości emerytury jak przy wniosku pierwszorazowym, gdyż, jak wskazują, ich  sytuacja nie różni się od kobiet, które wniosek o emeryturę powszechną złożyły po raz pierwszy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, i jedne, i drugie bowiem pobierały cały czas emeryturę wcześniejszą. Ta grupa kobiet wskazuje również na kwestie wypłaty wyrównania w sytuacji ustalania wysokości emerytury bez pomniejszenia według parametrów z daty ustalenia prawa (wydania decyzji) do emerytury powszechnej.

  • od osób, które przechodziły na emeryturę wcześniejszą na innej podstawie niż objęty zakresem wyroku art. 46 ustawy emerytalnej (nauczyciele, kolejarze, osoby zatrudnione w szczególnych warunkach).

W związku z tym Rzecznik pozytywnie ocenia propozycję Komisji, pozwalającą na objęcie zakresem regulacji wszystkich osób, które przechodziły na emeryturę wcześniejszą na podstawie art. 46, art. 50, art. 50a, art. 50e, art. 184 ustawy z  17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z FUS lub art. 88 ustawy z 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela.

W ocenie RPO, mając na względzie wyrok TK obejmujący kobiety, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 ustawy emerytalnej, wydaje się słuszne zastąpienie sformułowania z projektu, „przed dniem 6 czerwca 2012 r.” sformułowaniem „przed dniem 1 stycznia 2013 r.”. Z kolei sformułowanie „uprawnienie do emerytury, o której mowa w art. 24, uzyskali po 2012 r.” – zdaniem Rzecznika – należałoby zastąpić sformułowanie „prawo do emerytury, o której mowa w art. 24, nabyli po 31 grudnia 2012 r.”.

Zdaniem Rzecznika proponowany termin trzech miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy na złożenie wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury wydaje się - wobec skomplikowanego zakresu regulacji -  zbyt krótki.

III.7060.419.2019, III.7960.796.2016

 

Policjantka pełniła służbę w piwnicy sądu - szatni dla funkcjonariuszy

Data: 2019-06-11
  • Miejscem służby policjantki z 12-letnim stażem była piwnica rzeszowskiego sądu, która była szatnią dla funkcjonariuszy
  • Były to warunki uciążliwe dla zdrowia, a lekarz nie dopuścił jej do służby właśnie ze względu na stan zdrowia
  • Ostatecznie komisja lekarska uznała ją za zdolną do służby, ale z ograniczeniami; zanim to się stało, osiem godzin dziennie spędzała w tej piwnicy  
  • W garnizonie rzeszowskim nie było innego stanowiska, na którym mogłaby pełnić służbę - dlatego wszczęto procedurę zwolnienia jej z policji

Takie są wyniki kontroli przestrzegania praw i wolności obywatelskich, którą w styczniu 2019 r. w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie przeprowadził ekspert Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawa budzi wiele wątpliwości Rzecznika, który wystąpił do komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka.

„Zamknęli Cię tu w piwnicy jak szczura”…

Miejscem służby skarżącej od początku grudnia 2018 r. była policyjna szatnia w piwnicy zabytkowego budynku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Pomieszczenie znajduje się poniżej poziomu gruntu, co z punktu widzenia rozporządzenia MSW z 19 września 2014 r. w sprawie urlopów policjantów należy uznać za służbę w warunkach szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia.

Służba skarżącej polegała na przebywaniu (od 7.30 do 15.30)  w szatni, z której korzystali głównie mężczyźni. W momencie, gdy się przebierali do służby, skarżąca odwracała się lub wychodziła na korytarz. Nie wolno było jej wykonywać żadnych czynności służbowych. W szatni znajdował się stolik socjalny, szafy ubraniowe, kilka krzeseł, na ścianie wisiały kalendarze z nagimi kobietami.

Na czas rozpraw z udziałem osadzonych, część pomieszczeń piwnicznych, w tym szatnia, było zamykanych kratą na korytarzu. Policjantka spotykała się z komentarzami funkcjonariuszy, jak np. „zamknęli Cię tu w piwnicy jak szczura”. Dopytywali się, jak to wszystko wytrzymuje.

Według Kierownika Sekcji Policji Sądowej w budynku sądu policja dysponuje tylko kilkoma pomieszczeniami, w których nie mógł umieścić skarżącej. Ona sama nie zgłosiła zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Lekarz profilaktyk nie dopuścił policjantki do służby na tym stanowisku służbowym ze względu na stan zdrowia. Została ona skierowana na komisję lekarską, jednak do tego czasu musiała stawiać się w służbie.

Problemy skarżącej zaczęły się wcześniej - gdy nie przeszła postępowania kwalifikacyjnego na biegłego ze specjalności badania antroposkopijne w Zakładzie Badań Dokumentów i Technik Audiowizualnych Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej przyznała, że w czasie kształcenia na certyfikowanego specjalistę nie uczestniczyła - mimo takiego obowiązku - jako obserwator w żadnej z trzech wymaganych rozpraw sądowych. Obciążyła tym swego patrona i dwóch innych funkcjonariuszy. Prowadzono w tej sprawie śledztwo, które umorzono ze  wskazaniem konieczności podjęcia postępowań dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy. W efekcie trzech doświadczonych funkcjonariuszy Laboratorium Kryminalistycznego KWP Rzeszów przeszło  na emeryturę.

Miało to wpływ na atmosferę w laboratorium. Skarżąca chciała zmienić miejsce służby, czego jej odmówiono. Relacje międzyludzkie w laboratorium  znacznie  się pogorszyły. W drugiej połowie 2018 r. skarżącą przeniesiono na równorzędne stanowisko asystenta w Policji Sądowej.

Wtedy lekarz uznał, że jest ona niezdolna do służby na tym stanowisku; została skierowana na komisję lekarską MSWiA. Na początku stycznia 2019 r. skarżąca sygnalizowała przełożonemu konieczność zmiany miejsca służby ze względu na niewłaściwe jej warunki. Usłyszała, że nie ma dla niej innego miejsca w sądzie. Ona sama chciała pełnić służbę w Policyjnej Izbie Dziecka. 25 stycznia 2019 r. przełożony zobowiązał się zmienić jej miejsce służby. Jeszcze 22 stycznia zdjęto kalendarze z nagimi kobietami.

Komisja Lekarska MSWiA 6 lutego 2019 r. uznała skarżącą za zdolną do służby, ale z ograniczeniami. Komisja stwierdziła, że w  KWP Rzeszów nie ma stanowiska, na którym mogłaby ona pełnić służbę. Podobnej odpowiedzi udzielili Komendanci podległych KWP Rzeszów jednostek Policji. W związku z tym wszczęto postępowanie ws.  zwolnienia jej z policji, „z uwagi na ważny interes służby”.  

Działania RPO

Rzecznik zwrócił się do dyrektora Biura Kadr, Szkolenia i Obsługi Prawnej KGP, czy nie byłoby zasadne, aby do uprawomocnienia się orzeczenia komisji lekarskiej policjanci, których lekarz nie dopuścił do służby na zajmowanym stanowisku, mogli być zwolnieni z obowiązku wykonywania zadań służbowych – z zachowaniem prawa do uposażenia.

W odpowiedzi wyjaśniono, że nie można automatycznie zakładać, aby do czasu uprawomocnienia się orzeczenia komisji policjanci zostali zwolnieni z obowiązku wykonywania zadań z zachowaniem prawa do pełnego uposażenia, zwłaszcza, że ostateczne orzeczenie komisji może nie potwierdzić braku zdolności do służby. Zasadne jest zatem zwolnienie policjanta z zajęć służbowych dopiero po ostatecznym orzeczeniu komisji lekarskiej o trwałej niezdolności do służby.

Podzielając co do zasady to stanowisko, RPO podkreśla, że w takiej sytuacji wskazać należy, że komisja lekarska może – tak jak w przypadku Skarżącej – stwierdzić zdolność do służby z ograniczeniem (kat. B). W takiej sytuacji przełożony powinien oczekiwać do 12 miesięcy,  czy nie ma szansy na  nowe stanowisko, które może być nawet niższe od zajmowanego poprzednio. Ale w okresie 12 miesięcy jest obowiązek wystąpienia  z propozycją mianowania na jakiekolwiek stanowisko.  Skarżącej tego nie zaproponowano.

Ponadto wątpliwości Rzecznika budzi wyznaczenie miejsca przebywania w warunkach szkodliwych dla zdrowia policjantki, której ze względu na stan zdrowia nie dopuszczono do służby. Za naruszające godność policjanta i poniżające - z punktu widzenia kobiety - wydaje się wskazanie męskiej przebieralni „ozdobionej” niestosownymi kalendarzami, jako miejsca przebywania w okresie poprzedzającym postępowanie orzecznicze.

Zgodnie z „Zasadami etyki zawodowej policjanta”, we wszystkich działaniach ma on obowiązek poszanowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka, w szczególności wyrażający się w zakazie inicjowania, stosowania i tolerowania tortur bądź nieludzkiego i poniżającego traktowania albo karania. Przepis ten  obejmuje również policjantów w relacjach wewnętrznych.

Adam Bodnar zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o ustosunkowanie się do przedstawionych problemów.

WZF.7043.3.2019

 

Za mało kobiet we władzach spółek giełdowych i Skarbu Państwa. Postulaty RPO do premiera

Data: 2019-06-06
  • Udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych polskich spółek nadal jest alarmująco niski
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za niezbędne wprowadzenie obowiązkowych kwot reprezentowania obu płci w organach decyzyjnych spółek giełdowych
  • Powinno to dotyczyć przede wszystkim spółek z udziałem Skarbu Państwa – pisze Adam Bodnar do Prezesa Rady Ministrów

Równe uczestnictwo kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym jest związane ze sprawiedliwością, poszanowaniem praw człowieka i dobrymi rządami. Mimo prawnej gwarancji równego prawa do zajmowania stanowisk (art. 33 Konstytucji), udział kobiet w podejmowaniu decyzji ekonomicznych jest wciąż alarmująco niski. Kobiety stanowią połowę populacji i są dobrze wykształcone, a wciąż nie są dostatecznie reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych.

Bariery dla kobiet – straty dla firm

Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) docenił wysiłki Polski na rzecz  przyspieszenia likwidacji dyskryminacji kobiet i promowania równości płci, w tym udziału kobiet w zarządach i radach nadzorczych w sektorze prywatnym. W 2014 r. wyraził jednak zaniepokojenie zaledwie 15-procentowym  udziałem kobiet w zarządach i radach nadzorczych. Wezwał wtedy Polskę do szerszych działań w celu osiągnięcia równego i pełnego uczestnictwa kobiet w sferze gospodarczej, w szczególności w zarządach i radach nadzorczych spółek notowanych na giełdzie i spółek Skarbu Państwa.

Badacze wskazują, że główną przyczyną niższej aktywności kobiet na rynku pracy jest ich większe zaangażowanie w życie rodzinne, a także stereotypy dotyczące ról kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, w tym wypadku postrzegania przywództwa, kojarzonego z siłą i męskością. Rodzi to bariery świadomościowe, ograniczające dostęp kobiet do stanowisk kierowniczych.

Według badań Fundacji Liderek Biznesu pt.  „Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce. Czas na zmiany”, odpowiednia liczba kobiet we władzach (za którą  uważa się przynajmniej trzy kobiety), umożliwia generowanie istotnych korzyści ekonomicznych dla spółki.  W Polsce wskaźnik kobiet absolwentek uczelni wyższych kształtuje się na poziomie 65%-67%5. Tymczasem, jak wskazuje Rada Unii Europejskiej w zaleceniach (COM(2018) 420) z 23 maja 2018 r. w sprawie krajowego programu reform Polski na 2018 r., współczynnik aktywności zawodowej kobiet pozostaje niski w porównaniu z innymi państwami członkowskimi.

Z raportu Fundacji Liderek Biznesu wynika też, że udział kobiet w organach spółek giełdowych w latach 2012-2015 niemal się nie zmieniał. W 2015 r. w zarządach spółek notowanych na Rynku Głównym GPW było zaledwie 12,05% kobiet (w 2012 r. było ich 10,55%), a w radach nadzorczych 14,49% (w 2012 r. 12,94%). Z raportu „Women in the boardroom: a global perspective” firmy Deloitte wynika, że kobiety w Polsce mają 15,2% udziału w radach nadzorczych i stoją na czele 6,3% zarządów firm spośród ponad 480 spółek giełdowych z rynku głównego. Według tej analizy obecność kobiety na stanowisku prezesa lub dyrektora generalnego wpływa znacząco na wzrost liczby kobiet zasiadających w zarządzie danej firmy.

Niski odsetek kobiet w zarządach i radach nadzorczych to nie tylko problem socjologiczno-społeczny, ale też wymierna strata dla spółek. Według Peterson Institute for International Economics, jeśli udział kobiet w organach zarządzających wynosi co najmniej 30%, to takie przedsiębiorstwa osiągają lepsze o 6% wyniki finansowe. Obecność kobiet w gremiach kontrolujących funkcjonowanie firm poprawia ich przejrzystość finansową oraz wyniki finansowe. Taką prawidłowość widać, gdy w radach nadzorczych kobiety stanowią 20-40%.

W 2017 r. Europejski Instytut ds. Równości Płci w UE opublikował trzecią edycję wskaźnika równouprawnienia płci. W latach 2005-2015 wskaźnik ten w UE poprawił się jedynie o 4 punkty procentowe, przy 66,2 punktów dla całej UE (100 punktów oznacza pełną równość kobiet i mężczyzn). Sześć głównych dziedzin wskaźnika to: władza, czas, wiedza, zdrowie, pieniądze i praca. Najniższy wynik (48,5) dla UE, mimo że rozwijała się ona w najszybszym tempie, wciąż ma dziedzina władzy (dostęp do stanowisk decyzyjnych). Polska w tej mierze znajduje się poniżej średniej europejskiej z wynikiem 35,1. Jeśli chodzi o władzę gospodarczą, Polska plasuje się nieznacznie wyżej, z wynikiem 38,2 przy średniej dla UE 39,5 punktów.

Brak równowagi w obsadzaniu wyższych stanowisk w przedsiębiorstwach ze względu na płeć jest obecnie wielkim wyzwaniem we wszystkich państwach UE. W październiku 2018 r. kobiety w UE zajmowały 29,3% stanowisk niewykonawczych w organach decyzyjnych dużych przedsiębiorstw, ale tylko 16,6% najwyższych stanowisk kierowniczych - w Polsce odpowiednio 21% i 13%.

Analiza porównawcza wszystkich krajów członkowskich UE przedstawiona w raporcie Fundacji Liderek Biznesu dowodzi, że rekomendacje i Dobre Praktyki ładu korporacyjnego przyjmowane dobrowolnie były praktycznie nieskuteczne. Dopiero wprowadzenie regulacji kwotowych, których stosowanie zostało zabezpieczone sankcjami, zmniejszyło nierówności pomiędzy kobietami i mężczyznami w radach spółek publicznych.

Zmiany, które zaszły dzięki wprowadzeniu w życie Kodeksu Dobrych Praktyk Giełdy Papierów Wartościowych dotyczących zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w zarządzie i radzie nadzorczej, są nieznaczne. W przypadku spółek z udziałem Skarbu Państwa, zaszły pewne zmiany, ale nadal jest bardzo mało kobiet we władzach, przede wszystkim w zarządach. W 2014 r. tylko 3,03% spółek miało w zarządzie kobietę, w 2015 było ich 4,84%. Zwiększył się też procent spółek mających kobiety w radach nadzorczych z 19,66% w 2014 r. do 21,74% w 2015 r.

Są trzy sposoby zwiększania udziału kobiet we władzach spółek. Pierwszy, norweski, to wdrożenie twardych regulacji kwotowych z systemem sankcji prawnych. Drugi, stosowany m.in. w Finlandii i Wielkiej Brytanii, zobowiązuje spółki do wyznaczenia konkretnych celów obejmujących udział kobiet w organach spółek i do ujawniania stopnia zaawansowania ich realizacji. Trzecia droga to zostawienie kwestii zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn we władzach spółek własnemu biegowi. Najczęściej nie daje ona jednak znaczących zmian. Dlatego w wielu krajach UE przepisy prawne zobowiązują do powoływania kobiet w skład organów spółek.

Projekt dyrektywy UE

Teza, że przeszkodą w osiągnięciu większego zrównoważenia płci wśród członków organów spółek jest brak przejrzystości procedur rekrutacji i kryteriów kwalifikacji, stała się podstawą do przygotowania projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie poprawy równowagi płci wśród dyrektorów niewykonawczych spółek, których akcje są notowane na giełdzie (COM(2012) 614). Rada UE przyjęła konkluzje z 7 grudnia 2015 r., w których zobowiązała się, że zajmie się istniejącymi wyzwaniami w dziedzinie równości płci, w tym - nierównej reprezentacji kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym.  Wezwała państwa członkowskie m.in. do rozważenia wprowadzenia szerokiego zakresu różnorodnych środków - ustawodawczych lub o innym charakterze, nieobowiązkowych lub wiążących, a także wymianę dobrych praktyk. Zaapelowała do państw, aby ustanowiły dalekosiężne polityki równości szans oraz ustaliły cele i harmonogramy dalszego rozwijania i wdrażania skutecznych środków zrównoważonej reprezentacji kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym, w tym poprzez systemy szkolenia, pomocy mentorskiej i sponsoringu oraz inne inicjatywy.

W projekcie dyrektywy wskazano, że najszybszy wzrost odnotowano w krajach, gdzie wprowadzono zalecenia i wiążące minimalne wymagania dotyczące reprezentacji każdej płci. Niestety projekt został uchwałą Sejmu z 4 stycznia 2013 r. uznany za niezgodny z zasadą pomocniczości. W stanowisku przesłanym Przewodniczącemu Komisji Europejskiej stwierdzono, że polskie rozwiązania na poziomie krajowym gwarantują wyższe standardy przestrzegania zasady równouprawnienia. W świetle przedstawionych danych stanowisko to jest co najmniej wątpliwe.

Należy pamiętać  o art. 11 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania oraz art. 23 Karty Praw Podstawowych UE. Stanowią one, że zasada równości nie stanowi przeszkody w utrzymywaniu lub przyjmowaniu środków zapewniających specyficzne korzyści dla osób płci niedostatecznie reprezentowanej (akcja afirmatywna). Brak reakcji ustawodawcy w pewnych sferach na faktyczną nierówność płci w praktyce utrwala gorszą pozycję prawną kobiet, co pociąga za sobą zmniejszenie ich szans w życiu społecznym i gospodarczym. Uniemożliwia też wyrównanie szans kobiet w celu zmniejszenia faktycznych nierówności.

Postulaty RPO

Działając jako niezależny organ ds. równego traktowania Rzecznik od lat wskazuje na potrzebę podjęcia i konsekwentnego kontynuowania działań w tym zakresie. Przyjęcie szczególnych środków w celu zapewnienia zasady niedyskryminacji w świetle przedstawionych statystyk jest bowiem nieodzowne.

Sugerowane mechanizmy powinny być stopniowe i ewolucyjne. Na uwagę zasługuje możliwość podjęcia tzw. miękkich działań - takich jak monitoring obowiązkowych sprawozdań spółek, połączonych ze statystyką publiczną oraz zachęcanie firm do informowania o liczbie kobiet i mężczyzn zasiadających w jej organach, a także o strukturze wynagrodzeń. Celem długofalowym jest wyrównywanie szans kobiet i doprowadzenie do zmian świadomości społecznej w zakresie ich kompetencji i aspiracji.

Jednocześnie jednak, ze względu na funkcjonujące obecnie głębokie nierówności, niezbędnym wydaje się wprowadzenie do polskiego porządku prawnego regulacji z obowiązkowymi kwotami reprezentowania obu płci w organach decyzyjnych spółek notowanych na giełdzie, celem osiągnięcia realnych rezultatów. Obowiązek taki powinien spoczywać przede wszystkim na spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Należy bowiem podkreślić, że żadna zmiana nie będzie mogła zostać uznana za trwałą, jeśli narzucające ją organy państwa same nie będą stanowić swoistego modelu w tym zakresie.

W piśmie do RPO z 28 stycznia 2014 r. Minister Skarbu Państwa wskazał, że dokonanie rzetelnej oceny implementacji Zarządzenia Nr 6 Ministra Skarbu Państwa z dnia 7 marca 2013 r. oraz Dobrych praktyk w zakresie zapewnienia zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w organach spółek z udziałem Skarbu Państwa, będzie możliwe nie wcześniej, niż w II połowie 2014 r.  W  Dobrych praktykach Minister Skarbu Państwa zaznaczył, że stosowanie zasad doboru składu osobowego powinno zapewnić przynajmniej 30 % średniego udziału niedoreprezentowanej płci wśród członków rad nadzorczych wybieranych i powoływanych przez Ministra Skarbu Państwa. W spółkach publicznych oraz kluczowych zakładano osiągnięcie tego wskaźnika do 2015 r. Niestety, nie przekazano wówczas Rzecznikowi oczekiwanych informacji.

W 2017 r. Ministerstwo Skarbu Państwa przeszło w stan likwidacji, a ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r. o zasadach zarządzania mieniem państwowym Prezesowi Rady Ministrów przekazano kompetencje w zakresie koordynowania wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa w spółkach, w tym do określania dobrych praktyk w szczególności w zakresie ładu korporacyjnego czy społecznej odpowiedzialności biznesu.

- Zwracam się do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o dokonanie oceny funkcjonowania zasady zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w organach spółek z udziałem Skarbu Państwa - napisał Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego. Poprosił także o informację, jakie są lub będą  wdrażane rozwiązania systemowe mające na celu zwiększenie udziału osób płci niedostatecznie reprezentowanej w życiu gospodarczym, zgodnie z przyjętymi zobowiązaniami.

XI.801.14.2016

MRPiPS chce, by Zakopane chroniło ofiary przemocy domowej. Minister Elżbieta Rafalska odpowiada RPO

Data: 2019-05-28
  • Zakopane nadal nie uchwaliło gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Takie lekceważenie potrzeb osób oczekujących wsparcia łamie ustawę, Konstytucję oraz prawo międzynarodowe - zwracał uwagę resortowi pracy Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Minister Elżbieta Rafalska wystąpiła do Wojewody Małopolskiego o skuteczne zmobilizowanie samorządu Zakopanego, by zrealizował ustawowe zadania w tym zakresie  

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

Oceny i działania RPO 

Jak wskazywał RPO, takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu potrzeb osób oczekujących wsparcia.

Zaniepokojenie Adama Bodnara budzi również to, że dyskusja nad projektem uchwały ujawniła wśród niektórych jej uczestników całkowite niezrozumienie specyfiki zjawiska przemocy w środowisku rodzinnym. Wskazuje na to zwłaszcza twierdzenie, że działania państwa zmierzające do ochrony przed przemocą ze strony innych członków rodziny są nadmierną ingerencją państwa w życie rodzinne.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz w istocie stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

18 kwietnia 2019 r. Rzecznik ponownie napisał w tej sprawie do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. To jej resort odpowiada za realizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej w tym za to, by samorządy przyjmowały lokalne programy przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Adam Bodnar zwrócił się o podjęcie stanowczych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z ustawy. 

Odpowiedź MRPiPS

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podejmowało dotychczas szereg działań mających na celu wyegzekwowanie powołania w Zakopanem zespołu oraz przyjęcia stosownego programu – odpowiedziała minister Elżbieta Rafalska.

W tym celu kierowano pisma do władz samorządowych o pilne powołanie zespołu interdyscyplinarnego w celu umożliwienia realizacji zadań wynikających z przepisów ustawy oraz stworzenia odpowiednich warunków prawnych do pracy przedstawicieli służb w ramach procedury „Niebieskiej Karty". Ministerstwo występowało też o interwencję do Wojewody Małopolskiego pełniącego nadzór i kontrolę nad realizacją zadań z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

- Niemniej jednak, mając na względzie, że niewypełnienie przez samorząd gminy zadań ustawowych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie nadal skutkuje utrudnieniem uzyskania odpowiedniego wsparcia w tym zakresie przez osoby doznające krzywdzenia, odrębnym pismem wystąpiłam w chwili obecnej do Wojewody Małopolskiego o podjęcie stosownych działań w tym zakresie wynikających ze sprawowanego nadzoru nad realizacją zadań z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie realizowanych przez samorząd gminny - głosi pismo minister Elżbiety Rafalskiej.

Jej prośba dotyczyła również podjęcia skutecznych działań mobilizujących Burmistrza Miasta Zakopane oraz Radę Miasta do realizacji zadań obowiązujących w prawie polskim w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Jak wynika z odpowiedzi, informacja resortu o ustaleniach dotyczących stopnia i sposobu realizacji przez Zakopane zadań w tym zakresie zostanie udzielona RPO w późniejszym terminie, po uzyskaniu wyczerpujących wyjaśnień od Wojewody Małopolskiego.

Wcześniejsze reakcje resortu

W odpowiedzi na wcześniejsze interwencje Rzecznika w tej sprawie, 29 grudnia 2015 r. Elżbieta Bojanowska, ówczesna podsekretarz stanu w MRPiPS informowała, że wystosowano pismo ponaglające do Burmistrza Miasta Zakopane oraz zwrócono się do Wojewody Małopolskiego jako organu sprawującego nadzór i kontrolę nad jednostkami samorządu terytorialnego o podjęcie działań. Wyraziła nadzieję, że podjęte działania przyczynią się do efektywnego realizowania w Zakopanem działań mających na celu udzielanie pomocy osobom doznającym przemocy w rodzinie oraz skierowanych do sprawców przemocy.

XI.816.1.2015

Za mało kobiet we władzach spółek komunalnych. Wystąpienie RPO do prezydentów największych miast

Data: 2019-05-22
  • Kobiety stanowią połowę społeczeństwa, są dobrze wykształcone, a wciąż nie są dostatecznie reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych wszystkich szczebli
  • Dane wskazują, że konstytucyjna zasada równości kobiet i mężczyzn w zakresie zatrudnienia i awansów, do zajmowania stanowisk i pełnienia funkcji nie jest w praktyce właściwie realizowana
  • Niezbędne jest zatem wdrożenie odpowiednich działań pozytywnych

Aby zapewnić faktyczną równość między kobietami i mężczyznami w życiu społecznym i zawodowym, utrzymuje się lub przyznaje środki przewidujące szczególne korzyści osobom płci niedostatecznie reprezentowanej. Zarówno prawodawstwo polskie, jak i unijne, przewiduje możliwość tzw. akcji afirmatywnej. Takie rozwiązania mają umożliwić wyrównanie szans kobiet przez przyznanie im, w niektórych sferach i sytuacjach, uprzywilejowanej pozycji w stosunku do mężczyzn, które ma na celu zmniejszenie faktycznych nierówności. Rozwiązania te powinny być uchylone z chwilą osiągnięcia celów w zakresie równości szans i traktowania bez względu na płeć.

Brak równowagi w obsadzaniu wyższych stanowisk w przedsiębiorstwach ze względu na płeć jest obecnie wielkim wyzwaniem we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Kobiety w dalszym ciągu muszą – wbrew stereotypom i praktykom życia społecznego i gospodarczego – udowadniać, że są dynamiczne, kompetentne, i że sprawdzają się w pracy na stanowiskach zarządzających. Z badań wynika, że kobiety w Polsce mają 15,2% udziału w radach nadzorczych i stoją na czele 6,3% zarządów firm spośród ponad 480 spółek giełdowych z rynku głównego[1]. Niski odsetek kobiet w zarządach i radach nadzorczych to nie tylko problem socjologiczno-społeczny, ale też wymierna strata dla spółek. Inne badania wskazują, że jeśli udział kobiet w organach zarządzających wynosi co najmniej 30%, to takie przedsiębiorstwa osiągają lepsze o 6% wyniki finansowe[2].

Zmiany mające na celu zapewnienie faktycznej równości płci w sferze działalności gospodarczej powinny być wprowadzane stopniowo, w szczególności poprzez promowanie dobrych praktyk, jednak w tempie, które możliwie szybko pozwoli osiągnąć oczekiwane efekty. Jednym z przykładów dobrych praktyk w Polsce była inicjatywa Karty Różnorodności oraz ogłaszanie przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie informacji o tym, ile kobiet zasiada w radach nadzorczych (jako jeden z nielicznych krajów UE). Jednak, jak się okazało, samoregulacje przedsiębiorstw nie są wystarczająco skuteczne - liczba kobiet we władzach spółek giełdowych w Polsce rosła, ale od 2013 r. sytuacja się nie zmienia[3].

Tzw. „szklany sufit” stanowi barierę nie do przekroczenia dla wielu polskich kobiet i hamuje je przed dążeniem do realizacji ambitnej ścieżki kariery zawodowej. Wydaje się, że wdrożenie z inicjatywy władz miejskich odpowiednich „miękkich” działań w odniesieniu do podległych jednostek gminnych mogłoby przełożyć się na ewolucję w sposobie postrzegania kobiety jako pracownika i szefa. Należą do nich w szczególności: sprawozdawczość połączona ze statystyką publiczną, która może wskazać, jak różnorodność wpływa na wyniki spółek komunalnych, stworzenie bądź promowanie programów szkoleniowych i mentoringowych dla kobiet, promocja elastycznych form zatrudnienia i pracy zdalnej, która pozwala na lepsze łączenie obowiązków prywatnych i zawodowych, zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Trzeba jednak podkreślić, że tam, gdzie „miękkie” rozwiązania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, konieczne jest wprowadzenie środków prawnych.

Rzecznik wystąpił w związku z tym do 25 prezydentów największych miast o informacje, czy rozważane jest przyjęcie odpowiednich regulacji prawa miejscowego w celu zapewnienia w składzie zarządów i rad nadzorczych spółek komunalnych minimalnych udziałów płci niedostatecznie reprezentowanej. Zwrócił się też o przekazanie aktualnych danych dotyczących udziału kobiet i mężczyzn w organach tych jednostek.

XI.801.2.2019 

[1] Piąta edycja raportu Deloitte Women in the boardroom: a global perspective, 2016.

[2] Peterson Institute for International Economics, przy wsparciu EY – badanie zrealizowane w 2014 r. obejmujące 22 tysiące firm w 91 krajach.

[3] Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce 2016. Czas na zmiany, Warszawa 2016, Fundacja Liderek Biznesu.

 

Rzecznik wziął udział w konferencji o prawach i problemach kobiet w wojsku

Data: 2019-05-14

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wziął udział w konferencji o prawach kobiet w polskich siłach zbrojnych „Dlaczego kobiety w polskich siłach zbrojnych nadal są żołnierzami kategorii B? Stereotypy, problemy, wyzwania”. W dyskusji udział wzięły także bohaterki reportaży Onet.pl, dziennikarze, eksperci i oficerowie.

RPO przedstawił wyniki raportu „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Analiza i zalecenia.”

Specyfika służb mundurowych sprawia, że są one instytucjami zhierarchizowanymi, hermetycznymi, o silnych strukturach pionowego podporządkowania. Realia służby stwarzają potencjalne zagrożenie naruszania, a nawet łamania wolności i praw. Jednak istnienie wewnętrznych procedur antymobbingowych i antydyskryminacyjnych pozwala na obiektywne wyjaśnienie nieprawidłowego zachowania oraz podjęcie adekwatnych decyzji kadrowych. Bieżąca analiza spraw połączona z praktycznym szkoleniem zainteresowanych może się przyczynić do ograniczenia takich zachowań w przyszłości.  Zawarte w opracowaniu RPO regulacje, wskazówki, dobre praktyki oraz załączone materiały źródłowe umożliwiają poszczególnym służbom wypracowanie optymalnych rozwiązań, pozwalających na zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy interesem służby a interesem poszczególnych funkcjonariuszy.

 

Zakopane nadal nie chce chronić ofiar przemocy domowej. Wystąpienie do MRPiPS

Data: 2019-04-23
  • RPO z przykrością odnotowuje, że 13 marca 2019 r. radni Miasta Zakopane po raz 10. odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.
  • Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia.
  • Zaniepokojenie budzi również to, że dyskusja nad projektem uchwały ujawniła wśród niektórych jej uczestników całkowite niezrozumienie specyfiki zjawiska przemocy w środowisku rodzinnym, na co wskazuje w szczególności twierdzenie, że działania państwa zmierzające do ochrony przed przemocą ze strony innych członków rodziny stanowią nadmierną ingerencję państwa w życie rodzinne.

RPO kieruje te uwagi do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej, bo to jej resort odpowiada za realizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej w tym za to, by samorządy przyjmowały lokalne programy przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Jednocześnie Rzecznik dziękuje za deklarację wzięcia pod uwagę jego wniosków i rekomendacji przekazanych premierowi 28 stycznia 2019 r. Docenia też  aktywność Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie i reagowania na to niezmiernie negatywne zjawisko.

Przemoc domowa to nie prywatna sprawa rodziny

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, a w istocie stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego.

Zadania władz publicznych są w tym obszarze jasno określone i obejmują obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Nieuchwalenie programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez Radę Miasta Zakopane i niepowołanie zespołu interdyscyplinarnego – wbrew treści art. 6 ust. 2 pkt 1, 4 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – nie tylko narusza przepisy ustawy i ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską umów międzynarodowych, ale także świadczy o lekceważeniu potrzeb osób potrzebujących wsparcia.

Realizacja wszystkich zadań określonych w art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest obowiązkowa. Dlatego zaniechanie Rady Miasta Zakopane naruszają także przepisy Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego.

Zakopane wie, że prywatną sprawą rodziny nie jest alkoholizm

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że miasto Zakopane w pewnym zakresie realizuje zadania przewidziane w art. 6 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, co wynika z Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Przykładowo, „udzielanie rodzinom, w których występują problemy uzależnień pomocy psychospołecznej, prawnej, a w szczególności ochrony przed przemocą w rodzinie” to jedno z przewidzianych w Programie zadań miasta, realizowane poprzez: finansowanie programów terapeutycznych oraz programów wsparcia dla osób doznających przemocy, wspieranie działań edukacyjnych i informacyjnych poświęconych tematyce przeciwdziałania przemocy w rodzinie, zapewnienie wsparcia psychologicznego w punkcie konsultacyjnym dla ofiar przemocy w rodzinie dla osób doznających przemocy i świadków przemocy, czy wreszcie prowadzenie procedury Niebieskiej Karty.

Trudno jest tym bardziej znaleźć uzasadnienie dla dotychczasowego niepowołania przez Radę Miasta Zakopane zespołu interdyscyplinarnego i nieuchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Przemoc domowa. Resort rodziny nie chce już zmniejszać ochrony ofiar. A co na to resort sprawiedliwości?

Data: 2019-04-23
  • Zmniejszający ochronę ofiar projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie został wycofany i nie będzie przedmiotem dalszego procedowania – zapewnia Rzecznika Praw Obywatelskich w oficjalnym stanowisku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki  Społecznej.
  • W związku z tą deklaracją RPO chce wiedzieć, jakie jest stanowisko Ministra Sprawiedliwości w sprawie przepisów dotyczących przemocy w rodzinie.
  • Wiadomo bowiem, że w rządzie ścierają się różne poglądy dotyczące stosunku państwa do przemocy domowej, a dokumenty przygotowywane w tej sprawie są dla opinii publicznej trudno dostępne.

Na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do poprawek. Przedstawiciele rządu mówili w mediach o zatrzymaniu prac, do dymisji podała się też wiceministra odpowiedzialna za projekt. Jednak dopiero 1 kwietnia resort rodziny przesłał oficjalne pisemne stanowisko o porzuceniu prac nad projektem.

Wynikało z niego, że sprawcą przemocy nie jest osoba, która dopuściła się jej „jednorazowo”, a Niebieska Karta byłaby wystawiana co do zasady jedynie za zgodą ofiary przemocy.

W styczniu za zmianami w ustawie  - ale w przeciwnym kierunku, czyli za większą ochroną ofiar przemocy domowej – opowiedział się w programie TVN „Czarno na Białym” pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Adam Lipiński. Uznał, że pojęcie przemocy w rodzinie powinno być poszerzone o przemoc psychiczną i seksualną, a ochrona przed przemocą powinna objąć także związki osób nie będących małżeństwem, a nawet nie mieszkających razem.

Jest to zgodne ze standardami antyprzemocowej Konwencji Stambulskiej (Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.), co RPO podkreślił dziękując min. Lipińskiemu za stanowisko.

Problem w tym, że polskie władze podjęły w 2016 r. zapowiedziały, że Polska wycofa się z Konwencji Stambulskiej. Ten projekt pilotowało nie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości. Stąd pytanie RPO do ministra Ziobry o to, jakie jest dziś jego stanowisko w sprawie.

Tamten projekt – tak jak ten resortu rodziny z przełomu roku - był już na etapie konsultacji międzyresortowych. Opinia publiczna nie dowiedziała się, co dokładnie projektowano i jakie było uzasadnienie zmian, gdyż resort odmówił ujawnienia dokumentu. Poinformował jedynie, że „Ministerstwo Sprawiedliwości pod koniec listopada 2016 r. rozesłało wstępny projekt wniosku o wypowiedzenie konwencji do konsultacji międzyresortowych. Jednak na ich pierwszym etapie zaistniała konieczność zarówno znaczącej przebudowy treści uzasadnienia wniosku, jak i uzyskania opinii organów Unii Europejskiej co do związania się przez tę organizację konwencją. W związku z tym zapadła decyzja o wstrzymaniu prac dotyczących ostatecznej wersji projektu wniosku i jego uzasadnienia, a w konsekwencji nad wypowiedzeniem Konwencji Stambulskiej”. Minister wskazał również, że nie została wypracowana ostateczna wersja projektu wniosku o wypowiedzenie konwencji. Mając to na uwadze Minister negatywnie odniósł się do prośby o przesłanie kopii projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej wraz z uzasadnieniem (RPO przyłączył się więc do postępowania przed WSA w Warszawie w sprawie dostępu do informacji publicznej w tej sprawie zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, sprawa się toczy).

RPO wiele razy wskazywał na konieczność przyjęcia przez Polskę standardów wynikających m.in. z Konwencji Stambulskiej. Aby móc skutecznie zwalczać przemoc w rodzinie, trzeba także o wiele szerzej niż dziś zbierać dane statystyczne o tym zjawisku – wskazuje Rzecznik

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, a potem ministrowi Lipińskiemu.

13 ważnych wskaźników przemocy dla jej lepszego zwalczania 

RPO powtarza, że przeciwdziałanie przemocy domowej wynika z europejskich standardów. Powołał się przy tym na Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje przemoc domową jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występują między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Jak przypomniał już w wystąpieniu do szefa rządu RPO, polskie prawo nie spełnia tych standardów – ustawa przyznaje ochronę prawną tylko przed aktami przemocy ze strony członka rodziny w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego oraz osoby, która zamieszkuje lub gospodaruje wspólnie z osobą pokrzywdzoną. Osoby doznające przemocy ze strony niezamieszkujących wspólnie byłych partnerów lub małżonków są pozbawione niezbędnego wsparcia ze strony władz.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. Chodzi o opublikowane w lipcu 2018 r. raport Data collection on intimate partner violence by the police and justice sectors: Poland. 

Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE o prawach ofiar.

Obecne rozwiązania w Polsce są dalece niewystarczające. Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 wskaźników - dotyczący liczby kobiet zgłaszających gwałt. Tymczasem Konwencja Stambulska wymaga m.in. gromadzenia  oddzielnych danych statystycznych w odpowiednim podziale i w regularnych odstępach czasu, dotyczących przypadków wszystkich form przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej wobec kobiet. Ponadto Konwencja mówi o wspieraniu badań dotyczących wszystkich form przemocy w celu poznania ich przyczyn i skutków, częstości występowania oraz karalności, a także skuteczności działań w celu wykonania Konwencji oraz przeprowadzania badań ludności, by oceniać skalę i tendencje w stosowaniu wszystkich form przemocy.

Raport wyjaśniający do Konwencji Stambulskiej podaje, że gromadzenie tych danych ma olbrzymie znaczenie nie tylko dla projektowania skutecznej polityki zwalczania przemocy wobec kobiet, ale także pozwala na bieżąco doskonalić system wsparcia osób pokrzywdzonych, jak również monitorować dynamikę i skalę zjawiska.

Eksperci EIGE za kluczowe uznają, aby przedstawiciele organów ścigania gromadzili następujące dane statystyczne pozwalające ocenić w skali rocznej:

  • liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn;
  • liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn;
  • liczbę mężczyzn-sprawców przemocy w bliskich związkach przeciwko kobietom i odsetek mężczyzn w grupie sprawców;
  • liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż.

Organy wymiaru sprawiedliwości powinny zaś gromadzić dane pozwalające określić w skali rocznej:

  • liczbę wniosków oraz orzeczonych przez sąd środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), z uwzględnieniem rodzaju sądu;
  • liczbę mężczyzn oskarżonych o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet;
  • liczbę mężczyzn skazanych za stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet, w tym na karę pozbawienia wolności, jak również odbywających karę.

Raport zawiera również rekomendację, aby relacja pomiędzy ofiarą a sprawcą przemocy w bliskich związkach była systematycznie odnotowywana w statystykach jako jedna z obowiązkowych zmiennych na wszystkich etapach postępowania karnego. Systemy gromadzenia danych przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości powinny być kompatybilne i umożliwiać tworzenie niezbędnych zestawień. Istotne jest również, żeby wszelkie dane dotyczące zjawiska były upowszechniane. EIGE za pożądane uznaje zwiększenie roli Głównego Urzędu Statystycznego w publikowaniu danych źródłowych.

Raport EIGE wskazuje także na rozwiązania o charakterze legislacyjnym, które mogą ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów.

Dlaczego rodzice karmiący sztucznym pokarmem nie mają prawa do przerw w pracy? RPO proponuje zmiany

Data: 2019-04-04
  • Dlaczego nie uznać czasu przewidzianego na karmienie piersią za czas uwagi poświęcanej dziecku i pomost pomiędzy życiem rodzinnym a życiem zawodowym?
  • Możliwe wtedy byłoby przyznanie prawa do korzystania z przerw na karmienie również kobietom i mężczyznom karmiącym sztucznym pokarmem
  • Rzecznik zwrócił się do minister rodziny, aby w porozumieniu z MSWiA rozważyła wprowadzenie odpowiednich zmian

Co mówi obecnie kodeks pracy?

Zgodnie z kodeksem pracy:

  • pracownica (kobieta) karmiąca dziecko piersią ma prawo do dwóch półgodzinnych przerw w pracy wliczanych do czasu pracy;
  • pracownica karmiąca więcej niż jedno dziecko ma prawo do dwóch przerw w pracy, po 45 minut każda;
  • pracownicy zatrudnionej przez czas krótszy niż 4 godziny dziennie przerwy na karmienie nie przysługują;
  • jeżeli czas pracy pracownicy nie przekracza 6 godzin dziennie, przysługuje jej jedna przerwa na karmienie;
  • przerwy na karmienie mogą być na wniosek pracownicy udzielane łącznie.

Kodeks pracy nie uzależnia prawa do korzystania z przerwy na karmienie od wieku dziecka i nie wymaga przedłożenia pracodawcy stosownego zaświadczenia lekarskiego (tak jak ma to miejsce w przypadku pracownic w ciąży – art. 185 Kodeks pracy).

Jak wygląda praktyka?

W praktyce przerwy na karmienie udzielane są często na wniosek pracownicy, na podstawie jej oświadczenia, że karmi dziecko piersią. W piśmiennictwie istnieje pogląd, zgodnie z którym pracodawca mający wątpliwości co tego, czy pracownica faktycznie karmi dziecko pokarmem własnym, może zażądać przedstawienia stosownego zaświadczenia lekarskiego. Pogląd ten wywołuje jednak w praktyce znaczne kontrowersje. Niektórzy przełożeni z uwagi na brak regulacji ustawowych próbują również we własnym zakresie określać maksymalny okres karmienia, w którym honorowane jest oświadczenie pracownicy (np. 1 rok). Po jego upływie oczekują od nich zaświadczeń lekarskich potwierdzających fakt karmienia piersią, a żądanie takie ponawiane jest co miesiąc.

Jakie są rozwiązania w innych krajach?

Przedstawione praktyki wywołały wątpliwości RPO, czy obowiązujące w Polsce przepisy w sposób właściwy chronią matki karmiące przed dyskryminacją ze względu na płeć. Rzecznik zwrócił się w ramach sieci EQUINET (European Network of Equality Bodies) do europejskich organów ds. równości z prośbą o przybliżenie rozwiązań prawnych co do prawa do przerw na karmienie w innych krajach UE.

  • Niemcy

Prawa związane z macierzyństwem odnoszą się tylko do kobiet zatrudnionych (także w niepełnym wymiarze czasu pracy). Kobiety karmiące piersią nie mogą wykonywać pracy, która mogłaby mieć negatywny wpływ na jej zdrowie i zdrowie dziecka. W prawie federalnym nie jest wskazane, jak długo można karmić piersią w czasie pracy, ale w orzecznictwie wskazuje się na termin 24 miesięcy od urodzenia dziecka. Przerwy na karmienie muszą być zapewnione przez pracodawcę na wniosek matki. Są to dwie 30-minutowe przerwy albo jedna godzinna. Jeżeli kobieta pracuje dłużej niż 8 godzin, przysługują jej dwie 45-minutowe przerwy lub jedna 90-minutowa. Jeżeli pracodawca wymaga zaświadczenia lekarskiego, ponosi jego koszt. Gdy ojciec zajmuje się dzieckiem, nie zmienia to sytuacji - matce także przysługują przerwy na karmienie.

  • Irlandia

Kobiecie karmiącej piersią przysługuje godzina przerwy w pracy. Można z niej skorzystać w całości i skrócić dzień pracy do 7 gdozin albo podzielić na dwie 30-minutowe przerwy, trzy 20-minutowe albo w porozumieniu z pracodawcą w inny sposób. Prawo to przysługuje matkom tylko do ukończenia przez dziecko 6. miesiąca życia. Termin ten wynika z definicji pracownika-kobiety karmiącej. Jeżeli kobieta skorzysta z urlopu macierzyńskiego i dodatkowego macierzyńskiego po powrocie do pracy przysługuje jej przerwa na karmienie jeszcze tylko przez 1 lub 2 tygodnie w zależności od wieku dziecka.Pracodawca musi dodatkowo ocenić ryzyko możliwości wystąpienia czynników szkodliwych dla zdrowia kobiet ciężarnych i karmiących piersią. Jeżeli takie ryzyko wystąpi zobowiązany jest przenieść taką kobietę na inne stanowisko pracy.

  • Wielka Brytania

Takiej samej oceny ryzyka jak w Irlandii musi dokonać także pracodawca w Wielkiej Brytanii.  Nie ma jednak przepisów zapewniających określoną przerwę na karmienie dla matek-pracowników. Pracodawca ma obowiązek jedynie zapewnić odpowiednie miejsce do odpoczynku dla kobiet karmiących piersią, gdzie mogą też karmić i przechowywać mleko w odpowiednich warunkach.

  • Czechy

Kobiecie karmiącej piersią przysługuje przerwa na karmienie. Są to dwie 30-minutowe przerwy na każde dziecko do ukończenia pierwszego roku, a potem jeszcze jedna 30-minutowa przez kolejne 3 miesiące. Nie ma obowiązku dostarczenia zaświadczenia lekarskiego.

  • Hiszpania

Sprawą prawa do przerw na karmienie piersią w Hiszpanii zajmował się Trybunał Sprawiedliwości UE (wyrok z 30 września 2010 r. w sprawie C-104/09, Pedro Manuel Roca Alvarez v Sesa Start Espana ETT SA). Hiszpański sąd krajowy wskazał, że przerwa przewidziana w art.37 ust.4 kodeksu pracy została ustanowiona początkowo w 1900 r. dla ułatwienia karmienia piersią przez matkę. Ewolucja uregulowania oderwała ją od tego celu, ponieważ przepis ten przestał odnosić się do karmienia piersią. Ponadto orzecznictwo od wielu lat dopuszcza korzystanie z tej przerwy w przypadku karmienia sztucznego. Sąd ten podniósł, że przerwa ta została oderwana od biologicznego faktu, jakim jest karmienie piersią i od tamtego czasu jest uznawana za czas uwagi poświęcanej dziecku i środek pojednawczy pomiędzy życiem rodzinnym a życiem zawodowym po wygaśnięciu urlopu macierzyńskiego. Jak wynika z wyroku TSUE, przerwa taka przysługuje zarówno mężczyźnie, jak i kobiecie.

Jakie są zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)?

WHO zaleca wyłączne karmienie piersią do ukończenia 6. miesiąca życia oraz kontynuację karmienia piersią przy jednoczesnym wprowadzaniu pokarmów uzupełniających do ukończenia 2. roku życia bądź dłużej.

Propozycje zmian

W ocenie Rzecznika obecne przepisy mogą powodować dyskryminujące zachowania pracodawców. Praktyka żądania przedstawiania zaświadczeń lekarskich o karmieniu piersią może przyczyniać się do rezygnacji kobiet z przysługującego im uprawnienia lub w ogóle z karmienia piersią. W sytuacji, kiedy kobiety same muszą pokrywać koszt uzyskania takiego zaświadczenia czynnik ekonomiczny może przeważyć nad czynnikiem zdrowotnym i rozwojowym dziecka. Rozwiązaniem pozwalającym na ograniczenie takiej praktyki mogłoby być wprowadzenie po stronie pracodawcy obowiązku odpłatności za takie zaświadczenie.

Na rynku pracy są również kobiety, które utraciły pokarm oraz rodzice, którzy przysposobili niemowlę. Dlatego zdaniem RPO warto rozważyć uznanie czasu przewidzianego na karmienie piersią za czas uwagi poświęcanej dziecku i pomost pomiędzy życiem rodzinnym a życiem zawodowym (takie rozwiązanie funkcjonuje w Hiszpanii). Możliwe wtedy byłoby przyznanie prawa do korzystania z przerw na karmienie również kobietom i mężczyznom karmiącym sztucznym pokarmem.

Jak zaznaczył Rzecznik, wprowadzenie takich rozwiązań wymagałoby jednocześnie ustalenia maksymalnego okresu możliwości korzystania z prawa do przerw na karmienie.

WZF.7043.25.2015

RPO pyta minister rodziny, czy zmieni prawo, aby w pełni wykonać wyrok TK ws. „rocznika 1953”

Data: 2019-04-02
  • Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie emerytur kobiet urodzonych w 1953 r., mogą one żądać wznowienia postępowań
  • Wobec wielu kobiet nie będzie jednak możliwe korzystniejsze wyliczenie emerytury
  • Tymczasem TK zwrócił uwagę na konieczność ustanowienia przepisów gwarantujących jednolite zasady zwrotu świadczeń należnych uprawnionym
  • RPO wystąpił do minister Elżbiety Rafalskiej o informacje o działaniach legislacyjnych niezbędnych do należytej realizacji wyroku TK

6 marca 2019 r. Trybunał (sygn. akt  P 20/19) uznał, że  art. 25 ust. 1b ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46  ustawy - jest niezgodny z art. 2 Konstytucji.

Na czym polegał problem?

Wyobraźmy sobie sytuację pani Katarzyny, urodzonej właśnie w 1953 r. W 2008 r. przeszła na tzw. wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat, po przepracowaniu 30 lat. Zrobiła tak samo, jak wcześniej to uczyniły jej koleżanki, Barbara (rocznik 1952) i Anna (rocznik 1949). Wszystkie po otrzymaniu świadczenia pozostawały aktywne zawodowo, licząc na otrzymanie wyższej emerytury przysługującej po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat. 

Tymczasem w maju 2012 r. zmodyfikowano zasady ustalania wysokości emerytury. Zmiana weszła w życie od 1 stycznia 2013 r. Podstawa wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego ulega pomniejszeniu o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych (tzw. wcześniejszych emerytur), co automatycznie przekłada się na niższą wysokość przyszłej emerytury. Pani Barbara i pani Anna  skorzystały z możliwości złożenia wniosku o przyznanie nowej emerytury jeszcze w 2012 r., a więc pod rządami niezmienionego stanu prawnego. Takiej możliwości nie miała pani Katarzyna, która 60 lat skończyła  dopiero w 2013 r.

Z danych rządowych wynika, że w sytuacji takiej, jak ona, znalazło się ponad 140 tys. kobiet.

Skutki wyroku TK 

Skutkiem wyroku jest prawo wznowienia postępowania z mocy art. 190 ust. 4 Konstytucji dla wszystkich kobiet urodzonych w  1953 r., objętych zakresem orzeczenia. W sprawach zakończonych prawomocnym orzeczeniem sądu, mają zastosowanie przepisy kodeksu postępowania cywilnego.

Skargę o wznowienie postępowania w trybie art. 145a k.p.a. wnosi się w terminie miesiąca od dnia wejścia w życie orzeczenia TK do organu rentowego, tj. do 23 kwietnia 2019 r. W myśl art. 146 k.p.a. uchylenie decyzji z przyczyn określonych w art. 145a nie może nastąpić,  jeżeli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji upłynęło pięć lat.

Tymczasem, z uwagi na datę urodzenia, uprawnione kobiety powszechny wiek emerytalny osiągały od lutego 2013 r. do kwietnia 2014 r. W takim przypadku organ rentowy ograniczy się do stwierdzenia wydania zaskarżonej decyzji z naruszeniem prawa oraz wskazania okoliczności, z których powodu nie doszło do uchylenia tej decyzji (art. 158 w związku z  art.  151 § 2 w związku z art. 146 k.p.a.).

W pisemnym uzasadnieniu, oceniając skutki wyroku, Trybunał wskazał, że pojęcie „wznowienia postępowania", o którym mowa w art. 190 ust. 4 Konstytucji ma szersze znaczenie niż pojęcie „wznowienia" w sensie technicznym, przewidziane w odpowiednich procedurach regulowanych w ustawach i obejmuje wszelkie instrumenty proceduralne stojące do dyspozycji stron, organów i sądów, wykorzystanie których umożliwia przywrócenie stanu konstytucyjności orzeczeń.

Zdaniem Trybunału przepisy dotyczące wznowienia postępowania nie uwzględniają specyficznej sytuacji związanej z obowiązkiem sanacji konstytucyjności w sprawach dotyczących emerytury kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawa do emerytury. Pozostawiają tym samym znaczny margines dowolności organom i  sądom w rozstrzygnięciu następstw wyroku w konkretnych wypadkach.

Jednocześnie Trybunał Konstytucyjny zwrócił uwagę, że ustawodawca powinien wprowadzić odpowiednie regulacje w celu zagwarantowania jednolitych zasad zwrotu świadczeń należnych uprawnionym. W ocenie Rzecznika powinno to dotyczyć także kobiet, które przed uprawomocnieniem się decyzji organu rentowego wycofały wnioski w celu umorzenia postępowania oraz tych, które nigdy nie składały wniosków - uznając to za niecelowe. Ze skarg napływających do Rzecznika wynika, że osoby takie są informowane w organach rentowych, że nie zajdzie do nich możliwość zastosowania korzystniejszego wyliczenia tzw. dożywotniej emerytury po wyroku TK.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o informację o planowanych działaniach legislacyjnych, niezbędnych dla należytej realizacji wyroku TK.

III.7060.796.2016

Jak Departament Stanu USA ocenia przestrzeganie praw człowieka w Polsce

Data: 2019-03-18
  • Polski rząd ogranicza zakres niezawisłości sędziowskiej – stwierdza amerykański Departamentu Stanu w raporcie nt. przestrzegania praw człowieka na świecie
  • Amerykański raport wskazuje na wiele problemów, które są także przedmiotem uwagi i działań Rzecznika Praw Obywatelskich
  • To np. dyskryminacja kobiet, osób LGBTI, mniejszości narodowych i etnicznych

Na swej stronie internetowej Departament Stanu USA opublikował doroczny raport o przestrzeganiu praw człowieka na świecie. 

29-stronicowy raport na temat Polski stwierdza, że to republika z wielopartyjną demokracją. Obserwatorzy uznali wybory samorządowe z 21 października 2018 r. za wolne i uczciwe. Władze cywilne zachowały skuteczną kontrolę nad siłami bezpieczeństwa. Kwestie praw człowieka obejmowały kary za zniesławienie i przemoc wymierzone w członków mniejszości etnicznych. Rząd podejmuje kroki w celu zbadania, ścigania i karania urzędników, którzy złamali prawa człowieka.

Więzienia i nieludzkie traktowanie zatrzymanych

Konstytucja i prawo zabraniają takich praktyk. Pojawiły się jednak doniesienia o problemach związanych z niewłaściwym postępowaniem policji i złym traktowaniem zatrzymanych. W ustawie brakuje jasnej prawnej definicji tortur, ale wszelkie działania, które można uznać za „tortury”, są zakazane i karane w postępowaniu karnym na podstawie innych przepisów prawa, które bezpośrednio stosują zobowiązania wynikające z międzynarodowych traktatów i konwencji zakazujących tortur.

Grupy społeczeństwa obywatelskiego odnotowały przypadki niewłaściwego postępowania policji wobec aresztowanych.

Odnotowano skazanie przez lubelski sąd trzech policjantów za użycie paralizatora przeciw dwóm nietrzeźwym mężczyznom - sąd ustalił, że były to tortury. Wspomniano także, że rozpoczął się proces przeciwko czterem byłym policjantom oskarżonym o nadużycie władzy oraz przemoc fizyczną i psychiczną wobec 25-letniego Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć w komisariacie we  Wrocławiu w 2016 r. - kilka razy rażony paralizatorem, gdy był skuty w kajdanki w celi. 

W lipcu 2018 r. Europejski Komitet ds.  Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) opublikował raport z wizyty w Polsce w maju 2017 r. W raporcie przytoczono szereg zarzutów nadmiernej siły wykorzystywanych w czasie zatrzymania wobec osób, które nie opierały się aresztowaniu i kilku oskarżeń o ciosy i kopnięcia w trakcie przesłuchania. CPT stwierdził, że osoby zatrzymane nadal odczuwają znaczne ryzyko złego traktowania.

W sierpniu RPO powiadomił prokuraturę, że policja pobiła 70-letniego mężczyznę na komisariacie w Rykach w związku z podejrzeniami, że zdewastował grób funkcjonariusza policji - odnotował raport.

Nie było istotnych informacji dotyczących warunków w więzieniach, które wzbudzałyby obawy dotyczące praw człowieka. Problemem nadal są jednak: niewystarczająca liczba  personelu medycznego w więzieniach i ograniczony dostęp więźniów do specjalistycznego leczenia.

W ramach RPO działa Krajowy Mechanizm Prewencji, niezależny program monitorujący warunki i traktowanie osadzonych w więzieniach i aresztach.

Raport CPT stwierdza, że dostęp do adwokata w areszcie policyjnym był w praktyce problematyczny.

Prawo do sprawiedliwego procesu

Choć Konstytucja przewiduje niezależne sądownictwo, rząd przyjął w 2018 r. ograniczające zakres niezawisłości sędziowskiej – głosi raport. Rząd kontynuował wprowadzanie nowych środków związanych z sądownictwem, które spotkały się z ostrą krytyką ze strony niektórych ekspertów prawnych, organizacji pozarządowych i organizacji międzynarodowych. 

Podkreślono, że strona rządowa twierdziła, iż reformy sądownictwa były przynajmniej częściowo motywowane lepszą efektywnością sądów, niektórzy eksperci prawni wskazali, że skutek był  odwrotny. Przywołano statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości, że średnio proces w 2017 r. trwał ok. 5,5 miesięcy, w porównaniu z 4,7 w 2016 r. i 4,2 w 2015 r.

Raport opisuje działania Komisji Europejskiej oraz wystąpienia polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Reprywatyzacja

Według organizacji pozarządowych nie poczyniono znaczących postępów w rozwiązywaniu roszczeń z epoki Holokaustu, w tym dla cudzoziemców. Osoby fizyczne mogą domagać się zwrotu skonfiskowanej własności prywatnej w drodze postępowania administracyjnego i sądów, co jest uciążliwe i nieskuteczne.

Rząd ogłosił, że kompleksowy projekt ustawy reprywatyzacyjnej, ogłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości w 2017 r., wymaga dalszych zmian i analiz. Krytycy twierdzili, że projekt wyklucza roszczenia cudzoziemców, z których wielu było ocalałymi z Holokaustu lub ich spadkobiercami, i zezwala jedynie bezpośrednim spadkobiercom na zgłaszanie roszczeń. Nie ogłoszono żadnych aktualizacji projektu.

Ingerencja władz w życie prywatne i tajemnice korespondencji

Prawo umożliwia nadzór elektroniczny z kontrolą sądową w zakresie zapobiegania przestępstwom i prowadzenia dochodzeń. RPO wycofał wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy dotyczącej inwigilacji z 2016 r.  z powodu niemożliwości bezstronnej i merytorycznej oceny TK. Rzecznik zaskarżył ustawę, argumentując że narusza prawo do prywatności.

Wolność słowa

Konstytucja zabrania cenzury, ale krytycy zarzucali uporczywą stronniczość prorządową w programach informacyjnych telewizji publicznej.

Raport przypomina karalność zniesławienia  na mocy art. 212 Kodeksu karnego, a także karalność znieważenia prezydenta RP oraz Narodu Polskiego. Podkreślono, że dziennikarze nigdy nie byli skazani na maksymalne kary za te czyny. Właściciele mediów, zwłaszcza lokalnych niezależnych gazet, byli jednak świadomi, że potencjalnie duże grzywny mogą zagrozić ich przetrwaniu.

Opisano też sprawę nowelizacji ustawy o IPN, przewidującą karalność każdego, kto publicznie przypisuje państwu lub Narodowi Polskiemu odpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy. W czerwcu 2018 r., w następstwie międzynarodowej krytyki, parlament  usunął przepisy kryminalne. Nie zmieniono przepisów o odpowiedzialności cywilnej oraz przepisów penalizujących zaprzeczanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

Przypomniano, że nadal trwa śledztwo w sprawie słów historyka Uniwersytetu Princeton Jana T. Grossa, że Polacy zabili podczas II wojny światowej więcej Żydów niż nazistów. 

Raport wspomina także sprawę reportażu TVN o obchodach urodzin Adolfa Hitlera z 2017 r.

Podkreślono też, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ​​anulowała grzywnę 1,48 mln zł wobec TVN za relacje stacji na temat protestów w 2016 r. pod Sejmem.

Wolność zgromadzeń

Konstytucja zapewnia wolność pokojowego zgromadzania się i zrzeszania się, a rząd generalnie respektuje te prawa. 

We wrześniu 2018 r. RPO opublikował raport zalecający uchylenie poprawek z 2017 r. do ustawy o zgromadzeniach publicznych, które ustanowiły specjalne zabezpieczenia dla tzw. zgromadzeń „cyklicznych”. Rzecznik stwierdził, że poprawki ograniczają prawo do zgromadzeń, tworząc hierarchię zgromadzeń, którym przysługuje większa i mniejsza ochrona. Zauważył również, że w latach 2016-2018 instytucje publiczne często naruszały prawo do wolności zgromadzeń, nakładając kary na ich uczestników.

Raport przypomina umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie pobicia kobiet demonstrujących na trasie Marszu Niepodległości w 2017 r.

Obrona praw człowieka

Krajowe i międzynarodowe organizacje zajmujące się prawami człowieka na ogół działały bez ograniczeń ze strony rządu, badając i publikując swoje ustalenia.

RPO oraz pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania mają za zadanie wdrożenie zasady równego traktowania.

Niezależny RPO rozpatruje skargi, prowadzi swe postępowania, uczestniczy w postępowaniach sądowych, podejmuje badania, doradza innym organom publicznym, proponuje organom władzy inicjatywy legislacyjne, prowadzi kampanie i współpracuje z organizacjami pozarządowymi.

Dyskryminacja

Kobiety

Konstytucja zapewnia taki sam status prawny i prawa kobietom i mężczyznom oraz zakazuje dyskryminacji kobiet, chociaż istnieje niewiele przepisów wykonawczych do tego przepisu. Konstytucja wymaga jednakowej płacy za równą pracę, ale istniała dyskryminacja kobiet w zatrudnieniu.

Choć sądy mogą skazać za przemoc w rodzinie na pięć lat więzienia, większość skazanych otrzymała wyroki w zawieszeniu.  Według Centrum Praw Kobiet  policja czasami niechętnie interweniowała w przypadkach przemocy domowej, jeśli sprawcą był funkcjonariusz policji lub ofiary nie chciały współpracować.  

Prawo wymaga, aby każda gmina w kraju utworzyła zespół ekspertów zajmujących się przemocą domową. Według niektórych organizacji pozarządowych zespoły skupiły się raczej na rozwiązaniu „problemu rodzinnego” niż na ocenie doniesień o przemocy domowej jako o sprawach kryminalnych. 

Prawo zabrania molestowania seksualnego, za co może grozić do trzech lat więzienia. Według Centrum Praw Kobiet molestowanie seksualne nadal stanowi poważny i niezgłaszany problem.

Antysemityzm

Nadal dochodziło do incydentów antysemickich, często było to zbezczeszczenie synagog i cmentarzy żydowskich. Były też antysemickie komentarze w radiu i mediach społecznościowych. Pojawiły się doniesienia o wzroście antysemickich wypowiedzi  po nowelizacji ustawy o IPN. Organizacje żydowskie wyraziły zaniepokojenie ich bezpieczeństwem fizycznym. 

Pojawiały się komentarze telewizyjne i drukowane, że sprzeciw izraelskiego rządu wobec tej ustawy miał być częścią działań zmierzających do „złagodzenia” Polski, aby uzyskać miliardy dolarów na zwrot mienia dla ofiar Holokaustu.

Osoby z niepełnosprawnościami

Prawo zabrania dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami. Choć rząd skutecznie egzekwował te przepisy, pojawiły się doniesienia o społecznej dyskryminacji osób niepełnosprawnych. Rząd ograniczył prawo osób niepełnosprawnych intelektualnie do głosowania i udziału w sprawach obywatelskich. Prawo stanowi, że budynki powinny być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, ale wiele budynków pozostało niedostępnych. Budynki użyteczności publicznej i transport były ogólnie dostępne, choć starsze pociągi i pojazdy - w mniejszym stopniu. Wiele dworców kolejowych nie było w pełni dostępnych.

Mniejszości narodowe i etniczne

Doszło do wielu incydentów ksenofobicznych i rasistowskich. Raport przytacza kilka najgłośniejszych. 

Przytoczono wyniki badań RPO i Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) stwierdzają, że tylko 5 procent przestępstw z nienawiści wobec migrantów z krajów muzułmańskich, Afryki subsaharyjskiej i Ukrainy jest zgłaszanych policji. 

Problem nadal stanowiła dyskryminacja społeczna wobec Romów. Przywódcy romscy skarżyli się na powszechną dyskryminację w zakresie zatrudnienia, mieszkalnictwa, bankowości, wymiaru sprawiedliwości, mediów i edukacji.

Nękania i dyskryminacji nadal doświadczały mniejszości ukraińskie i białoruskie. 

Dyskryminacja ze względu na płeć i orientację seksualną

Choć Konstytucja nie zabrania dyskryminacji ze względu na specyficzną orientację seksualną, zakazuje dyskryminacji „z jakiegokolwiek powodu”. Przepisy dotyczące dyskryminacji w zatrudnieniu obejmują orientację seksualną i tożsamość płciową, ale przestępstwa z nienawiści i podżegania – już nie. 

Sprawami dotyczącymi praw osób LGBTI (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych) nadal zajmował się RPO.

Pełnomocnik premiera ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania jest odpowiedzialny za monitorowanie dyskryminacji osób LGBTI. Grupy wsparcia LGBTI krytykowały jednak biuro pełnomocnika za brak zainteresowania i zaangażowania w te kwestie. 

Organizacje pozarządowe i politycy donosili o rosnącej akceptacji osób LGBTI przez społeczeństwo. Zarazem stwierdzili, że dyskryminacja jest nadal powszechna w szkołach, miejscach pracy, szpitalach i klinikach. Według organizacji pozarządowych, większość tych przypadków nie została zgłoszona.

Prawa pracownicze

Przywódcy związkowi nadal informowali, że pracodawcy regularnie dyskryminują pracowników, którzy próbowali zorganizować się lub wstąpić do związków, szczególnie w sektorze prywatnym.  Dyskryminacja zwykle przybierała formę zastraszania, rozwiązywania umów o pracę bez wypowiedzenia i zamykania miejsca pracy. Niektórzy pracodawcy wyciągali sankcje wobec pracowników, którzy próbowali zorganizować związki zawodowe.

Rząd nie egzekwował skutecznie kar za utrudnianie działalności związkowej. Kontrole i działania naprawcze nie były odpowiednie, a niewielkie grzywny były nieskutecznym środkiem odstraszającym pracodawców. Procedury administracyjne i sądowe miały długie opóźnienia. Związki twierdziły, że rząd niekonsekwentnie egzekwował prawa zabraniające zemsty na strajkujących. Raport opisuje m.in. sytuację po strajku  w PLL LOT.

Prawo zabrania dyskryminacji w odniesieniu do zatrudnienia w jakikolwiek sposób ze względu na rasę, płeć, kolor skóry, religię, poglądy polityczne, pochodzenie narodowe, pochodzenie etniczne, niepełnosprawność, orientację seksualną, wiek, przynależność do związków zawodowych oraz niezależnie od tego, czy dana osoba jest zatrudniona na czas określony, czy na czas nieokreślony, albo na pracę w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin. Prawo nie zabrania konkretnej dyskryminacji ze względu na język, status HIV, tożsamość płciową lub status społeczny.  Według Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego, zgodnie z prawem to oskarżony musi udowodnić, że dyskryminacja nie miała miejsca, ale sędziowie często nakładali na ofiarę ciężar dowodu, że doszło do dyskryminacji.

Dyskryminacja w zakresie zatrudnienia i pracy dotyczyła płci, wieku, statusu mniejszości, niepełnosprawności, poglądów politycznych, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej oraz członkostwa w związkach zawodowych. Według opublikowanego w marcu raportu KE na temat równości, różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w 2016 r. wyniosła 7,2 proc. Nastąpiła również dyskryminacja pracowników romskich.

Komitet Ministrów RE zaniepokojony niezapewnieniem dostępu do legalnej aborcji w Polsce

Data: 2019-03-15
  • Nie podjęto żadnych środków dla zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce - zaniepokojenie tym faktem wyraził Komitet Ministrów Rady Europy
  • Podkreślił wagę dostępności skutecznej procedury, w której można sprzeciwić się od orzeczenia lub opinii lekarza co do występowania przesłanek uzasadniających przerwanie ciąży; Komitet wezwał do pilnej poprawy prawa  
  • Ponadto Komitet wezwał Polskę, aby szpitale wprowadziły jasne i skuteczne procedury, zapewniające odpowiednią informację kobietom o dostępności zabiegu przerwania ciąży, jeśli lekarz odmawia go ze względu na klauzulę sumienia
  • Wezwano także do podjęcia działań, by świadczeniodawcy przestrzegali zobowiązań wobec Narodowego Funduszu Zdrowia o przeprowadzaniu legalnej aborcji

Komitet Ministrów RE - który czuwa nad wykonywaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - wydał takie stanowisko po posiedzeniu 12-14 marca 2019 r. 

Stanowisko w tej sprawie przedstawił Komitetowi Rzecznik Praw Obywatelskich, który monitoruje proces wykonania wyroków ETPCz w sprawach przeciwko Polsce dotyczących praw reprodukcyjnych, w tym wydanego w 2013 r. w sprawie P. i S. przeciwko Polsce (skarga nr 57375/08).  Sprawa ta dotyczyła uniemożliwienia dokonania legalnej aborcji małoletniej dziewczynie, która zaszła w ciążę wskutek przestępstwa (co jest jedną z ustawowych przesłanek legalnej aborcji).

Zdaniem Rzecznika wykonanie wyroku w sprawie P. i S. przeciwko Polsce wymaga:

  • zapewnienia, aby ofiary przemocy seksualnej otrzymywały od funkcjonariusza Policji lub prokuratora pełną informację o przysługujących im świadczeniach już podczas składania zawiadomienia o przestępstwie, w tym także o prawie do legalnego przerwania ciąży;
  • wdrożenia procedur szpitalnych do zastosowania w razie odmowy wykonania zabiegu aborcji ze względu na powołanie się przez lekarza na klauzulę sumienia, które wskazywałyby pacjentowi, gdzie uzyska dostęp do świadczenia;
  • zmiany przepisów Ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i rzeczniku Praw Pacjenta. Konieczne jest wskazanie, że pacjentka ma możliwość wniesienia sprzeciwu od decyzji lekarza w zakresie dopuszczalności aborcji, odmowy wydania takiej opinii oraz odmowy wydania skierowania na potrzebne badania np. pozwalające określić stan zdrowia płodu; 
  • odformalizowania procedury sprzeciwu przez: zniesienie obowiązku wskazania przez pacjenta podstawy prawnej świadczenia, skrócenia czasu rozpoznawania sprzeciwu do 10 dni, umożliwienia pacjentkom składania sprzeciwu w innych formach niż papierowa (np. za pomocą poczty elektronicznej) i skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika w razie przesłuchania w toku procedury rozpatrywania sprzeciwu;
  • określenia statusu prawnego decyzji wydanej przez Komisję Lekarską – zdaniem Rzecznika decyzja Komisji Lekarskiej powinna zastępować kwestionowaną decyzję. 

Zalecenia co do procedury sprzeciwu Komitet przekazał w decyzji dotyczącej wykonania wyroków w dwóch innych sprawach Tysiąc (skarga nr 5410/03) i R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04). Komitet uznał, że ze względu na brak postępów, sprawy te zostają poddane procedurze wzmożonego nadzoru.

Komitet przypomniał, że sprawa P.i S. przeciwko Polsce dotyczy braku dostępu władz do wiarygodnych informacji na temat warunków i procedur umożliwiających kobietom w ciąży i dziewczętom, w tym ofiarom gwałtu, skuteczny dostęp do legalnej aborcji.

Komitet wyraził poważne zaniepokojenie faktem, że mimo upływu ponad 6 lat od dnia, gdy wyrok stał się prawomocny, nie podjęto żadnych środków w celu zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce.

Odnotował informacje od władz, że gdy lekarz powołuje się na klauzulę sumienia, szpital ma obowiązek skierować kobietę do innego zakładu, który zapewni tę usługę. Wezwał władze do włączenia tego obowiązku do ustawodawstwa i do zapewnienia skutecznego monitorowania stosowania klauzuli sumienia i przestrzegania obowiązku udzielania informacji.

Komitet poprosił też Polskę o dostarczenie informacji na temat dostępności legalnej aborcji w całym kraju.

Ponadto wezwał władze do poprawy skuteczności ochrony poufności danych pacjentów i zapewnienia odpowiedniego traktowania małoletnich ubiegających się o legalną aborcję, np. poprzez wytyczne i szkolenia dla personelu medycznego.

Komitet wznowi rozpatrywanie polskich spraw dotyczących praw reprodukcyjnych najpóźniej na spotkaniu w marcu 2020 r.

Na poprzednim posiedzeniu we wrześniu 2018 r. Komitet Ministrów RE zauważył, że w Polsce ciągle istnieje rozdźwięk między teoretycznie zapewnioną możliwością przerwania ciąży a rzeczywistym do niej dostępem.  Komitet stanął na stanowisku, że polskie rozwiązania prawne niewystarczająco chronią prawa pacjentek, które są uprawnione do legalnego przerwania ciąży.

Możliwość legalnego przerywania ciąży w Polsce jest w praktyce znacznie ograniczona powoływaniem się przez lekarzy na klauzulę sumienia. RPO od lat monitoruje wywiązanie się państwa z obowiązku poszanowania praw pacjentek i zapewnienia im skutecznej możliwości skorzystania z zabiegów terminacji ciąży w przypadkach, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1-3 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Jak zwiększyć udział kobiet we władzach - propozycja RPO dla ministra Adama Lipińskiego

Data: 2019-03-12
  • Wciąż niewiele kobiet pełni funkcje w organach władzy pochodzących z wyborów. W Sejmie jest ich 27 proc., w Senacie – 13 proc., a wśród  wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast – tylko 12 proc.
  • By zwiększyć ten odsetek, niezbędna jest odpowiednia edukacja i promocja, ale także i zmiany prawne gwarantujące rzeczywistą zasadę równości płci w procesie wyborczym – wskazuje RPO
  • Należy w tym celu wprowadzić zasadę „suwaka” – tak by na listach wyborczych na przemian umieszczać kobiety i mężczyzn
  • Ludzie często głosują na kandydujących z początkowych miejsc listy. Kobiety rzadko się na  nich znajdują, choć zgodnie z mechanizmem kwotowym na samej liście musi być ich co najmniej 35 proc.

W wystąpieniu do pełnomocnika ds. równego traktowania Adama Lipińskiego z 8 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przypomniał, że w 2019 r. w Polsce odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu RP. Choć proponowane zmiany nie objęłyby tegorocznych wyborów, prace nad zmianami prawnymi należałoby rozpocząć wkrótce.

Niedawno obchodziliśmy setną rocznicę wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1919 r. po odzyskaniu niepodległości. W wyborach tych obowiązywała ordynacja wyborcza, na mocy której Polki - jako jedne z pierwszych kobiet na świecie - uzyskały pełnię praw wyborczych – przypomniał Adam Bodnar. Rocznica ta skłania do głębszej refleksji nad uczestnictwem kobiet w wyborach, zwłaszcza korzystania z biernego prawa wyborczego.

Na podstawie licznych badań i analiz (w tym przygotowywanych przez Biuro RPO) można sformułować wniosek o wciąż niewielkim udziale kobiet w składzie organów publicznych pochodzących z wyboru. W tym kontekście Adam Bodnar zwrócił uwagę na ustalenia wspólnego projektu badawczego Uniwersytetu SWPS i Biura RP.  Wyniki badań przedstawiono w raporcie A. Kwiatkowska, Kobiety w wyborach a mechanizmy antydyskryminacyjne – stan aktualny i prognozy na przyszłość, który RPO  przekazał Adamowi Lipińskiemu. Omówiono je też na konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie SWPS w listopadzie 2018 r.

Wskazywano m.in., że odsetek kobiet kandydujących w wyborach do rad gmin, miast, powiatów, sejmików rośnie sukcesywnie w odniesieniu do wyborów z 2010 i 2014 r. Podobną tendencję można zauważyć, analizując dane dotyczące odsetka kandydatek, które zostały wybrane i uzyskały mandaty w wyborach 2018 r. (średnio 30 %). Jednak tempo tego wzrostu nadal nie jest satysfakcjonujące.

Ważną kwestią są miejsca na listach wyborczych, jakie zajmują kobiety (w wyborach proporcjonalnych). Bardzo niepokojący jest, utrzymujący się od wielu lat na podobnym poziomie, niewielki odsetek kobiet wśród wybranych wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast (w 2018 r. było to tylko 12 %). Wciąż niski jest odsetek kobiet zasiadających w Sejmie i  w Senacie. W porównaniu z parlamentami innych państw Polska plasuje się w tym względzie na bardzo odległej pozycji.

W ocenie RPO aby przeciwdziałać niedoreprezentowaniu kobiet w życiu publicznym, konieczne jest podjęcie równolegle różnorodnych, skoordynowanych działań. Zasadne jest przygotowywanie i wdrażanie rozbudowanych inicjatyw w zakresie edukacji i promocji.

- W moim przekonaniu należy rozważyć zmiany prawne mające na celu wpłynięcie na skuteczniejsze, rzeczywiste zagwarantowanie zasady równości płci i zwiększenie zaangażowania kobiet w proces wyborczy – napisał Adam Bodnar. Na mocy ustawy z 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy, w wyborach proporcjonalnych, na liście każdego komitetu wyborczego nie może być mniej niż 35 % przedstawicieli każdej z płci. Już w toku prac legislacyjnych podkreślano jednak mankamenty wprowadzanego mechanizmu kwotowego, powodujące  jego  ograniczoną skuteczność. Wskazywano bowiem na brak równoczesnej regulacji co do  kolejności umieszczania kandydatek oraz kandydatów na listach. Rozwiązanie stosowane w wielu państwach obejmuje np. obowiązek naprzemiennego umieszczania na liście kandydatek i kandydatów („zamek błyskawiczny” lub „suwak”). Takie uzupełnienie jest szczególnie istotne w Polsce, gdzie częstym zachowaniem wyborców jest głosowanie na osoby kandydujące z początkowych miejsc listy.

O ile mechanizm kwotowy w ubiegłych latach znacząco zwiększył liczbę kandydatek na posłanki, które zostały zgłoszone na listach komitetów wyborczych (co stanowiło warunek ich rejestracji), o tyle były one umieszczane na dalszych miejscach list. Wśród ogółu osób z pierwszych miejsc w wyborach z 2015 r. tylko niespełna 25 % to kobiety. Wzrost liczby kobiet wybranych do Sejmu trudno uznać za satysfakcjonujący. Od 2015 r. w  Sejmie kobiety stanowią jedynie 27 %, podczas gdy w wyborach 2011 r. – gdy po raz pierwszy zastosowano mechanizm kwotowy – było to 24 %.

RPO zwraca też uwagę na wyjątkowo niski odsetek kobiet w wyborach do Senatu RP. W wyborach z 2015 r. wśród ogółu kandydatów stanowiły one niespełna 14 %. Mandaty uzyskało zaś 13 kobiet i 87 mężczyzn. Tendencja ta utrzymuje się już od wielu kadencji.  Według Rzecznika należy podjąć analizy w celu zidentyfikowania barier w kandydowaniu kobiet w wyborach w systemie większościowym i wskazania skutecznych metod ich likwidowania.

W tym kontekście RPO przywołał opinie i rekomendacje Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).  W raporcie OBWE, oceniającym przebieg wyborów parlamentarnych w Polsce w 2011 r., podkreślono, że „reprezentacja kobiet uległa tylko skromnej poprawie w stosunku do stanu z 2007 r., co nasuwa wątpliwości co do obecnego sposobu wprowadzania w życie parytetu”.  Raport Misji Oceny Wyborów OBWE, która obserwowała wybory w 2015 r., głosił, że należy rozważyć możliwość wsparcia systemu kwotowego poprzez mechanizmy odnoszące się do kolejności kandydatek i kandydatów na liście.

Również w Uwagach końcowych Komitetu CEDAW z 7 listopada 2014 r., dotyczących siódmego i ósmego sprawozdania okresowego Polski z realizacji Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW/C/POL/CO/7-8), wyrażono zalecenie zmiany Kodeksu wyborczego pod kątem naprzemiennego umieszczania kobiet i mężczyzn na listach wyborczych.

Z badań opinii społecznej zrealizowanych w 2018 roku w ramach wspólnego projektu Uniwersytetu SWPS i Biura RPO wynika generalne poparcie Polaków wobec stosowania różnorodnych mechanizmów antydyskryminacyjnych – w tym mechanizmów prawnych dotyczących bezpośrednio prawa wyborczego. Jedynie 27-28 % (w zależności od rodzaju wyborów) ankietowanych jest zdania, że prawo nie powinno regulować minimalnego odsetka dla każdej z płci na listach wyborczych.

Rzecznik poprosił Adama Lipińskiego o stanowisko w sprawie.

VII.602.20.2015

Uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę na problem równości kobiet i mężczyzn

Data: 2019-03-08

8 marca 2019 r. Global Compact Network Poland oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie wraz z Partnerami Programu „Standard Etyki w Polsce” zorganizowali wydarzenie „Ring the Bell for Gender Equality”.

Punktualnie o 9.00 partnerzy i uczestnicy konferencji uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na problem równości kobiet i mężczyzn.

Wydarzenie miało na celu zwiększenie świadomości wagi wzmacniania ekonomicznej pozycji kobiet w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju. Podczas uroczystości zaprezentowano publikację „CEOs for Ethics”, która powstała w wyniku współpracy Global Compact Network Poland z przedstawicielami biznesu, implementującymi zasady etyczne w organizacjach.

Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar,  jako key-note speaker, zwrócił uwagę na wciąż istniejący problem luki płacowej (tzw. gender pay gap), kwestie związane z łączeniem ról rodzicielskich i zawodowych oraz zaostrzające się konserwatywne poglądy dotyczące udziału kobiet w życiu publicznym. Wskazał na wyniki projektu badawczego Uniwersytetu SWPS i Biura RPO. Przedstawiono je w raporcie A. Kwiatkowska, Kobiety w wyborach a mechanizmy antydyskryminacyjne – stan aktualny i prognozy na przyszłość.

W rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, przyjętej w grudniu 2018 r. (A/C.2/73/L.32/Rev.1), podkreślono potrzebę tworzenia wielosektorowych partnerstw oraz zaangażowania sieci lokalnych UNGC (Global Compact Local Networks) w promocję postaw etycznych w biznesie i stosunkach pracowniczych - w szczególności równego traktowania kobiet i mężczyzn w miejscu pracy.

Celem programu „Biznes i Prawa Człowieka – Standardy Etyki w Polsce” jest wdrażanie Wytycznych ONZ (UN Guiding Principles on Human Rights in Business), zasad etycznego prowadzenia biznesu z uwzględnieniem i poszanowaniem praw człowieka, a tym samym zwiększenie na polskim rynku liczby firm z programami etycznymi. W ramach Programu koalicja partnerów i ekspertów Global Compact Network Poland, przy wsparciu partnerów instytucjonalnych, wypracowała Standard Minimum Programów Etycznych. Jest on narzędziem do wdrażania II Filaru Wytycznych ONZ ds. biznesu i praw człowieka przez polskie firmy i organizacje.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich wspiera Program od początku jego działania.

Sprawy ważne dla kobiet nie tylko w Dniu Kobiet. Rzecznik Praw Obywatelskich podpowiada, o czym należy pamiętać

Data: 2019-03-08
  • Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich - organu ds. Równego Traktowania
  • Lista niezałatwionych spraw dla połowy mieszkańców naszego kraju, dla jego obywatelek, jest długa
  • Przedstawiamy ją w skrótowej formie, linki prowadzą do rozwinięć
  • O czym powinniśmy pamiętać, zwłaszcza dziś, ale także jutro i każdego następnego dnia?

O problemie przemocy domowej – krzywdzie, której według szacunków WHO doświadcza co trzecia kobieta na świecie[1]. O tym, że stanowi ona formę dyskryminacji ze względu na płeć – jest bowiem stosowana w przeważającej mierze przez mężczyzn wobec kobiet. O tym, że zapewnienie niezbędnego wsparcia i schronienia kobietom doświadczającym przemocy jest obowiązkiem władz publicznych wynikającym m.in. z obowiązującej (także w naszym państwie) Konwencji Stambulskiej.

O tym, że kobiety nie są właściwie reprezentowane tam, gdzie podejmuje się decyzje i nadal stanowią widoczną mniejszość w obu izbach polskiego parlamentu. O tym, że niejednokrotnie – mimo swojej ciężkiej pracy i niekwestionowanych kompetencji – nie uzyskają mandatu ze względu na rozpowszechnione w naszym społeczeństwie stereotypy płciowe, które głoszą np. że kobiety nie powinny angażować się w politykę, ponieważ to nie jest ich rola. O tym, że ograniczenie roli kobiet w życiu publicznym sprawia, iż państwo może nie dostrzegać  wielu ważnych problemów.

O tym, że prawa reprodukcyjne kobiet i dziewcząt nie są respektowane – kobiety skazuje się często na znoszenie niewyobrażalnego bólu, jakim może być ból porodowy, ograniczając ich prawo do znieczulenia. O tym, że świadczenia medyczne wynikające z obecnie obowiązującej, restrykcyjnej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, nie są w pełni dostępne. O tym, że kobiety ciężarne w dramatycznej sytuacji życiowej często nie mogą w pełni liczyć na pomoc i zrozumienie.

O tym, że nie umiemy się dobrze dzielić rolami zawodowymi i rodzinnyminadal to głównie na kobietach spoczywa obowiązek zajmowania się domem i rodziną. O tym, że przypisując kobietom i mężczyznom stereotypowe role, tracimy na tym wszyscy. Przez te stereotypy kobiety mają mniejsze szanse na realizowanie się w życiu zawodowym, a ojcowie rzadziej decydują się na korzystanie z przysługujących im urlopów rodzinnych i mają mniej czasu na nawiązanie więzi z dzieckiem.

O tym, że kobiety wykonujące tą samą lub porównywalną pracę co mężczyzna otrzymają niższe wynagrodzenie (według badań zleconych przez Komisję Europejską - średnio o 7,2%, według GUS z 2016 r. – 18,5 proc.)[2]. W efekcie otrzymają niższe emerytury tylko dlatego, że są kobietami. O tym, że warto kwestionować krzywdzące dla kobiet zasady ustalania wysokości emerytur i walczyć o finansową przyszłość kobiet.

O tym, że bagatelizujemy lub umniejszamy rolę kobiet poprzez nasz język - kiedy bagatelizujemy lub wyśmiewamy wprowadzanie żeńskich nazw zawodów, czy innych form językowych, potwierdzających kulturową rolę kobiet. A przecież słowami można tak wiele dobrego wyrazić…

Bądźmy razem, na równi, w szacunku. Nie tylko od święta.




[1] WHO, Department of Reproductive Health and Research, London School of Hygiene and Tropical Medicine, South

African Medical Research Council, Global and regional estimates of violence against women. Prevalence and health

effects of intimate partner violence and non-partner sexual violence,

https://www.who.int/iris/bitstream/10665/85239/1/9789241564625_eng.pdf?ua=1

 

TK: emerytury kobiet z rocznika 1953 przeliczono w sposób niekonstytucyjny

Data: 2019-03-06
  • Zmienione zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953, które pobierały wcześniejszą emeryturę, są niezgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
  • RPO od dawna zwracał uwagę na wątpliwości konstytucyjne w tej sprawie. Słyszał o tym problemie od uczestników spotkań regionalnych, dostawał też skargi
  • Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia czy nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania - uznał TK

Chodziło o zmianę od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę. Trybunał Konstytucyjny zbadał pytanie prawne sądu. Do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu.

6 marca 2019 r. TK orzekł, że art. 25 ust. 1b ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w brzmieniu obowiązującym do 30 września 2017 r., w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 tej ustawy, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji. Trybunał umorzył postępowanie w pozostałym zakresie

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Grzegorz Jędrejek, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka i Andrzej Zielonacki.

Na czym polega problem?

Wyobraźmy sobie sytuację pani Katarzyny, urodzonej właśnie w 1953 r. W 2008 roku przeszła na tzw. wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat, po przepracowaniu 30 lat. Zrobiła tak samo, jak wcześniej to uczyniły jej koleżanki, Barbara (rocznik 1952) i Anna (rocznik 1949). Wszystkie po otrzymaniu świadczenia pozostawały aktywne zawodowo, licząc na otrzymanie wyższej emerytury przysługującej po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat.

Tymczasem w maju 2012 r. zmodyfikowano zasady ustalania wysokości emerytury. Zmiana weszła w życie od 1 stycznia 2013 r. Podstawa wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego ulega pomniejszeniu o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych (tzw. wcześniejszych emerytur), co automatycznie przekłada się na niższą wysokość przyszłej emerytury. Pani Barbara i pani Anna  skorzystały z możliwości złożenia wniosku o przyznanie nowej emerytury jeszcze w 2012 r., a więc pod rządami niezmienionego stanu prawnego.

Takiej możliwości nie miała pani Katarzyna, która 60 lat skończyła  dopiero w 2013 r.

Z danych rządowych wynika, że w sytuacji takiej, jak ona, znalazło się ponad 140 tys. kobiet.

Przepisy emerytalne i stanowisko RPO

Teraz sprawą zmiany od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę, zajmuje się Trybunał Konstytucyjny. Zbada on pytanie prawne sądu w tej sprawie.

W przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, w odniesieniu do kobiet z rocznika 1953 mamy do czynienia z brakiem należytej realizacji uprawnień nabytych na podstawie poprzednich przepisów. Kobiety te zostały bowiem narażone na prawne skutki, których nie mogły przewidzieć w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z prawa do wcześniejszej emerytury. Rozważania te można odnieść również do innych grup ubezpieczonych znajdujących się w analogicznej sytuacji, ale również do tych, którzy prawo do emerytury powszechnej nabyli przed wejściem w życie kwestionowanej nowelizacji.

Dlatego Rzecznik przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (P 20/16) w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Szczecinie: „Czy przepis art. 25 ust. 1b ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim ma zastosowanie do kobiet urodzonych w roku 1953, które przed dniem 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do tzw. emerytury wcześniejszej na podstawie przepisów art. 46 i 50 ustawy o emeryturach i rentach z FUS, jest zgodny z art. 2, art. 32 ust. 1 oraz art. 67 ust. 1 Konstytucji RP?”.

Kwestia budziła kontrowersje, co odzwierciedlają w szczególności rozbieżne stanowiska uczestników postępowania przed Trybunałem.

Rzecznik wielokrotnie postulował zmianę prawa, kierując wystąpienia do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i Prezesa ZUS oraz popierając obywatelskie petycje do Sejmu i Senatu, a następnie przystąpił do postępowania przed  TK. 

Uzasadnienie orzeczenia TK

Trybunał zbadał kwestię dopuszczalności posłużenia się przez ustawodawcę mechanizmem obliczania podstawy emerytury powszechnej z potrąceniem kwot wcześniejszej emerytury, pobieranej przez ubezpieczonych wobec kobiet urodzonych w 1953 r. i jego zgodności z art. 2 Konstytucji. Uprawnienie do wcześniejszego przejścia na emeryturę wynikające z art. 46 w związku z art. 29 ustawy emerytalnej było – w warunkach reformy z 1999 r. – jednym ze szczególnych rozwiązań ustawowych. Stanowiło element łagodzący przechodzenie do nowego systemu emerytalnego dla osób, które ukończyły wiek co najmniej 50 lat, a przy tym legitymowały się wieloletnim stażem zawodowym.

Trybunał uwzględnił, że kobiety, które zdecydowały się skorzystać z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę nie wiedziały – w chwili podejmowania tej decyzji – o konsekwencjach, jakie ta decyzja będzie miała w odniesieniu do ich przyszłego świadczenia, czyli emerytury uzyskiwanej po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego. Osoby te decydowały się na wcześniejszą emeryturę ufając, że państwo nie zmieni reguł jej postrzegania w odniesieniu do powszechnego świadczenia emerytalnego. Tymczasem reguły te zostały zmodyfikowane, nie dając ich adresatom możliwości stosownej reakcji.

Trybunał podkreślił, że to z mocy wyraźnego postanowienia ustawodawcy modyfikacja systemu emerytalnego nie objęła tej grupy kobiet - jeżeli spełniały warunki przejścia na wcześniejszą emeryturę i z możliwości takiej skorzystały. Tym samym stworzył on dodatkowe gwarancje realizacji uprawnień emerytalnych według zasad starego systemu. Z uwagi na to, że uprawnienia te z założenia miały charakter przejściowy – obowiązujący do czasu ich wygaśnięcia – nastąpiło niejako wzmocnienie usprawiedliwionego przekonania tych kobiet, że ustawodawca nie wycofa się z ich realizacji oraz że nie będą miały do nich zastosowania nowe uregulowania.

Trybunał uznał, że podejmowanie decyzji o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie może wiązać się z pozostawaniem w niepewności co do ukształtowania sytuacji prawnej w przyszłości, jeżeli jest konsekwencją decyzji podjętych w oparciu o obowiązujący stan prawny. Rozpoczęcie realizacji prawa do wcześniejszej emerytury, która bezpośrednio wpływa na wysokość emerytury powszechnej – w oparciu o zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa – stanowi podstawę uzasadnionego oczekiwania, że ustawodawca nie zmieni w sposób niekorzystny „reguł gry” w stosunku do osób korzystających ze swoich uprawnień na zasadach wskazanych w ustawie. Nie będzie tym samym pułapką dla tych, którzy w zaufaniu do obowiązującego prawa, określającego w dodatku horyzont czasowy wypłacanych świadczeń i zasad ich realizacji, skorzystali ze swoich uprawnień.

Racjonalnie działający ustawodawca powinien uwzględnić łączące się z tym skutki w sferze finansów publicznych, których planowanie w systemie świadczeń emerytalnych musi obejmować statystyczny okres długości życia tych osób po przejściu na emeryturę. Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia bądź nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania. Stanowi to bowiem niedopuszczalne nadużywanie pozycji przez organy władzy względem obywateli.

Dotyczy to w szczególności sytuacji, w której obywatel, układając swoje interesy, podejmuje decyzje dotyczące długiej perspektywy czasu i przewiduje jej konsekwencje na podstawie obowiązującego stanu prawnego. Zmiana tego stanu oznacza wówczas zaskoczenie, którego w danych okolicznościach nie mógł przewidzieć, a tym samym dostosować się do nowej sytuacji, w sposób, który nie wywrze negatywnych konsekwencji w sferze jego uprawnień.

Odnosząc się do skutków wyroku, Trybunał wskazał, że osobom, które przeszły na wcześniejszą emeryturę na podstawie art. 46 ustawy emerytalnej przed 1 stycznia 2013 r., przysługuje prawo tzw. sanacji konstytucyjności, wynikającej z art. 190 ust. 4 Konstytucji w trybie odpowiednim dla postępowań z zakresu ubezpieczeń społecznych.

Komentarz Lesława Nawackiego, dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego BRPO (dostępny plik audio)

Wyrok wiąże się ściśle z reformą systemu emerytalnego , której celem było m.in. wygaszenie uprawnień do wcześniejszych emerytur. W ramach tego wygaszania wprowadzono różne rozwiązania przejściowe – cześć z nich została zaadresowana dla kobiet, które były uprawnione do wcześniejszej emerytury.

Wszystkie te kobiety po uzyskaniu prawa do wcześniejszej emerytury mogły sobie ponownie ustalić prawo do emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat. Na ogół emerytura ta była korzystniejsza.

Zakwestionowana przez sąd, który złożył pytanie do TK, i przez Trybunał regulacja prawna wyłączała z tej możliwości kobiety z rocznika 1953 nakazując w stosunku do tego rocznika, aby wysokość emerytury ustalana po osiągnięciu wieku emerytalnego była pomniejszana o wcześniejsze wypłaty na emerytury (wcześniejsze). To oznaczało, że ta nowa emerytura była zdecydowanie mniej korzystna.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że ta regulacja prawna dla kobiet z rocznika 1953 polegająca na zmniejszaniu ich podstawy świadczenia jest niezgodna z art. 2 Konstytucji, a więc z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa.

AKTUALIZACJA

Do RPO trafia wiele pytań w sprawie zasad realizacji tego wyroku. Na spotkaniu regionalnym w Poznaniu 15 marca 2019 r. Adam Bodnar zapowiedział, że Biuro RPO przygotuje kompleksową analizę w tej sprawie.

Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji. Nie jesteśmy dyskryminowani?

Data: 2019-03-01
  • Większość Polaków twierdzi, że nie jest narażona na dyskryminację. Ale czy wiemy, czym jest dyskryminacja? Raczej nie – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich przez Kantar Public
  • Wynika z nich, że tylko trzech na stu Polaków uważa, że doświadczyło dyskryminacji, a dwóch na stu dobrze zna osoby dyskryminowane
  • Co piąty Polak nie widzi jednak dyskryminacji w wyproszeniu matki karmiącej z restauracji, a co trzeci – w tym, że młodemu ojcu odmawia się urlopu ojcowskiego

Badania prezentujemy 1 marca - w Międzynarodowym Dniu bez Dyskryminacji.

Zakaz dyskryminacji wynika z prawa międzynarodowego, jest też fundamentem polskiej Konstytucji, której art. 32 stwierdza: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny

Problem w tym, że mamy kłopoty w zrozumieniu, co to konstytucyjne prawo oznacza w praktyce. Badacze sprawdzili to, zadając ankietowanym 15 pytań o konkretne sytuacje. 13 z nich opisuje zdarzenia, które są przejawem dyskryminacji. Jedno pytanie jest podchwytliwe, a jedno opisuje sytuację, która na pewno nie jest dyskryminacją.

Okazało się, że stosunkowo wielu z nas w sytuacjach tych nie dostrzega niczego nagannego. Nie widzimy krzywdy ani niesprawiedliwości.

Np. co siódmy Polak nie uważa za dyskryminację zwyzywania osoby czarnoskórej w tramwaju, co piąty – sądzi, że nie jest nią wyproszenie z restauracji osoby niewidomej z psem asystującym.

Dla co czwartego badanego nie jest dyskryminacją odmowa przyjęcia dziecka z zespołem Downa do przedszkola, dla co trzeciego Polaka – zapytanie kandydatki do pracy o „plany rodzinne”.

Do tego co trzeci Polak uważa, że dyskryminacją jest odmowa podania alkoholu osobie nietrzeźwej (a to nie jest dyskryminacja!).

Czy to jest dyskryminacja?

Tak

Nie

Zwyzywanie osoby ciemnoskórej w tramwaju

76%

15

Odmowa obsługi Ukraińców w restauracji

75%

16

Wyproszenie z restauracji niewidomej osoby z psem asystującym

71%

19

Wyproszenie z restauracji matki karmiącej piersią

66%

22

Odmowa przyjęcia do przedszkola dziecka z zespołem Downa

65%

23

Brak zgody na udzielenie urlopu ojcowskiego

63%

28

Odmowa wydruku materiału reklamowego organizacji gejowskiej

60%

25

Brak dostosowania przystanków i autobusów do potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych

60%

28

Zapytanie kandydatki do pracy o plany rodzinne podczas rozmowy kwalifikacyjnej

58%

31

Oczekiwanie, że osoba głucha przyjdzie do lekarza z własnym tłumaczem języka migowego

56%

30

Zwolnienie pracownika wyłącznie ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego

51%

37

Pierwszeństwo zatrudnienia osoby z niepełnosprawnością, która została tak samo oceniona na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę, co osoba bez niepełnosprawności [1]

46%

39

Nierówny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn - jako dyskryminacja mężczyzn

40%

48

Nierówny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn - jako dyskryminacja kobiet

38%

49

Odmowa obsługi osoby nietrzeźwej w barze

[UWAGA, to

29%

63

W załączniku można zobaczyć pełen rozkład odpowiedzi, uwzględniający także odpowiedzi „Trudno powiedzieć”.

Badacze zauważają, że w 2015 i 2016 roku więcej osób w Polsce wiedziało niż obecnie, że dyskryminacja jest zakazana prawnie na rynku pracy i w usługach.

Widać więc, że podnoszenie świadomości w zakresie równego traktowania i możliwych ścieżek szukania zaprzestania działań dyskryminacyjnych jest ważnym zadaniem organów publicznych. Nie będą mogły ludziom pomóc, jeśli nie wyjaśnią wcześniej, jakie prawa nam wszystkim przysługują.




[1] Jest to przykład nierównego traktowania, które ma wyrównywać szanse – a więc nie jest to dyskryminacja.

 

Podkarpacie – bez zabiegów przerywania ciąży. Rzecznik pyta o to rzeszowski NFZ

Data: 2019-02-27
  • W 2017 r. w Polsce wykonano łącznie 1057 legalnych zabiegów przerwania ciąży - ani jednego w województwie podkarpackim  
  • W ocenie RPO może to wskazywać na brak rzeczywistego dostępu do legalnej aborcji w tym regionie  - co narusza prawa pacjentek
  • Rzecznik spytał dyrektora tamtejszego oddziału Narodowego Fundusz Zdrowia, co zrobił dla zapewnienia realnego dostępu do tych zabiegów 

Możliwość legalnego przerywania ciąży w Polsce  jest w praktyce znacznie ograniczona powoływaniem się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruje wywiązanie się państwa z obowiązku poszanowania praw pacjentek i zapewnienia im skutecznej możliwości skorzystania z zabiegów terminacji ciąży w przypadkach, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1-3 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

W wystąpieniu do Ministra Zdrowia sprzed roku (21 marca 2018 r.) Rzecznik zwracał uwagę na nieefektywną realizację ustawy. Wskazywał m.in. na niemożność skorzystania w niektórych regionach z legalnego zabiegu przerywania ciąży.

W odpowiedzi z maja 2018 r. wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko napisała, że wszystkie szpitale, które zawarły kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, mają obowiązek udzielania świadczeń w nim przewidzianych - w pełnym zakresie i zgodnie z obowiązującym prawem. Dodała, że stosowanie klauzuli sumienia nie powinno tego obowiązku naruszać.

Podpisując umowę o udzielenie świadczeń, świadczeniodawca zobowiązuje się do realizacji wszystkich świadczeń określonych jako gwarantowane w rozporządzeniach. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego obejmuje zabiegi przerywania ciąży. Brak możliwości udzielenia świadczeń stanowi nienależyte wykonanie umowy. Kwestia zapewnienia realizacji świadczeń oraz realizacji prawa pacjenta do informacji o możliwości uzyskania świadczenia jest zatem w polskim porządku prawnym uregulowana. Odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na świadczeniodawcy, podmiocie leczniczym - głosiła odpowiedź wiceminister zdrowia.

W przeszłości Rzecznik podejmował już działania w związku niewykonywaniem zabiegów terminacji w województwie podkarpackim, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Wobec informacji, że sytuacja ta nie zmieniła się,  wystąpił do dyrektora Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Rzeszowie.

Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania oraz o skutkach stosowania w 2017 r. ustawy z 7 stycznia 1993 r. informuje, że podczas gdy w 15 województwach wykonano w 2017 r. łącznie 1057 legalnych zabiegów terminacji ciąży, w województwie podkarpackim nie wykonano ani jednego. W ocenie Rzecznika, dane te mogą wskazywać na brak rzeczywistego dostępu do legalnych zabiegów aborcji na Podkarpaciu, co stanowi naruszenie praw pacjentek.

Rzecznik przypomina, że możliwość przerywania ciąży w przypadkach opisanych w ustawie oznacza konieczność stworzenia systemu gwarantującego realny i niedyskryminujący dostęp do tej procedury (zob. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 20 marca 2007 r. w sprawie Tysiąc przeciwko Polsce, skarga nr 5410/03). W przeciwnym razie zagwarantowana ustawowo możliwość legalnego zabiegu aborcji nabiera charakteru iluzorycznego.

Państwo ma obowiązek organizacji udzielania świadczeń zdrowotnych tak, aby klauzula sumienia - służąca poszanowaniu wolności sumienia lekarzy - nie uniemożliwiała pacjentkom skorzystania ze świadczeń, do których są uprawnione (zob. wyrok ETPCz z 26 maja 2011 r. w sprawie R.R. przeciwko Polsce, skarga nr 27617/04). Szczególną uwagę warto zwrócić na przypadki, gdy kontynuowanie ciąży stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki.  W tych sytuacjach niezagwarantowanie dostępu do procedury aborcji stanowi naruszenie tak fundamentalnych praw, jak prawo do ochrony zdrowia i życia kobiety.

Dla realnego zagwarantowania wykonywania świadczeń zdrowotnych, w tym  aborcji, konieczne jest takie kontraktowanie świadczeń zdrowotnych, aby były one dostępne w całym kraju. Obowiązkiem wojewódzkich oddziałów NFZ jest zaś zapewnienie dostępu do świadczeń wynikających z faktycznego zapotrzebowania w danym województwie.

Nieudzielanie przez podmiot leczniczy świadczeń objętych umową z NFZ może zaś rodzić jego odpowiedzialność odszkodowawczą. Niewykonywanie zabiegów terminacji ciąży przewidzianych umową, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia, nie wyłącza odpowiedzialności podmiotu leczniczego.

Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. (sygn. akt. K 12/14) lekarz ma obowiązek uprzedniego poinformowania przełożonego o odmowie wykonywania określonych zabiegów z powołaniem się na klauzulę sumienia, co umożliwi podmiotowi ocenę, jakie świadczenia będą mogły być przez niego zakontraktowane.

Dlatego Rzecznik poprosił o poinformowanie, jakie działania dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ Robert Buga podejmuje w celu zapewnienia realnego dostępu do zabiegów terminacji ciąży w województwie. Spytał też, które podmioty lecznicze na Podkarpaciu zawarły umowę z NFZ  na udzielanie świadczeń z zakresu położnictwa i ginekologii, w tym przerywanie  ciąży. Zwrócił się także o podanie, czy w związku z informacjami o niewykonywaniu zabiegów legalnej aborcji w województwie dyrektor  kontrolował należyte wykonywanie umów w tym zakresie przez podmioty lecznicze, a jeśli tak, to czy stwierdzono naruszenie obowiązków kontraktowych i nałożono kary umowne.

VII.7010.1.2016

Bliżej przyjęcia standardów Konwencji Stambulskiej ws. przemocy w rodzinie. RPO pisze do ministra Adama Lipińskiego

Data: 2019-02-22
  • Za poszerzeniem pojęcia przemocy w rodzinie o przemoc psychiczną i seksualną opowiada się pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Adam Lipiński
  • Według niego ustawa o przeciwdziałaniu przemocy mogłaby też objąć przemoc w związkach osób nie będących małżeństwem, a nawet nie mieszkających razem  
  • RPO wiele razy wskazywał na konieczność przyjęcia przez Polskę takich standardów wynikających m.in. z tzw. Konwencji Stambulskiej
  • Aby móc skutecznie zwalczać przemoc w rodzinie, trzeba także o wiele szerzej niż dziś zbierać dane statystyczne o tym zjawisku – wskazuje Rzecznik

RPO Adam Bodnar napisał do ministra Adama Lipińskiego, że z uznaniem przyjął jego stanowisko wyrażone w programie TVN „Czarno na Białym” 24 stycznia 2019 r. Adam Lipiński wskazał w nim na konieczność wdrożenia w toku prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie międzynarodowych standardów wynikających m.in. z Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.

Adam Lipiński mówił w tym programie m.in, że do ustawy należałoby wprowadzić przemoc psychiczną i seksualną oraz objąć nią także osoby nie będące małżeństwem, a nawet nie mieszkające razem, ale tworzące stałe związki.

- Nie mam wątpliwości, że dostrzeżona przez pana potrzeba objęcia ochroną prawną ofiar przed wszelkimi rodzajami przemocy w rodzinie – w tym fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej - w istotny sposób poprawi sytuację pokrzywdzonych – napisał Adam Bodnar. Propozycje ministra pozostają zbieżne z propozycjami, które Rzecznik konsekwentnie przedstawiał właściwym organom od początku swojej kadencji.

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W rekomendacjach Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Obecnie prawo w tym zakresie nie spełnia tych standardów – ustawa przyznaje ochronę prawną tylko przed aktami przemocy ze strony członka rodziny w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego oraz osoby, która zamieszkuje lub gospodaruje wspólnie z osobą pokrzywdzoną. Osoby doznające przemocy ze strony niezamieszkujących wspólnie byłych partnerów lub małżonków są pozbawione niezbędnego wsparcia ze strony władz. RPO podnosił problem w wystąpieniach do m.in. Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. Chodzi o opublikowane w lipcu 2018 r. raport Data collection on intimate partner violence by the police and justice sectors: Poland. 

13 ważnych wskaźników przemocy dla jej lepszego zwalczania 

Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE o prawach ofiar.

Z analizy opracowania wynika, że obecne rozwiązania w Polsce są dalece niewystarczające. Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 wskaźników - dotyczący liczby kobiet zgłaszających gwałt. Tymczasem Konwencja Stambulska wymaga m.in. gromadzenia  oddzielnych danych statystycznych w odpowiednim podziale i w regularnych odstępach czasu, dotyczących przypadków wszystkich form przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej wobec kobiet. Ponadto Konwencja mówi o wspieraniu badań dotyczących wszystkich form przemocy w celu poznania ich przyczyn i skutków, częstości występowania oraz karalności, a także skuteczności działań w celu wykonania Konwencji oraz przeprowadzania badań ludności, by oceniać skalę i tendencje w stosowaniu wszystkich form przemocy.

Raport wyjaśniający do Konwencji Stambulskiej podaje, że gromadzenie tych danych ma olbrzymie znaczenie nie tylko dla projektowania skutecznej polityki zwalczania przemocy wobec kobiet, ale także pozwala na bieżąco doskonalić system wsparcia osób pokrzywdzonych, jak również monitorować dynamikę i skalę zjawiska..

Eksperci EIGE za kluczowe uznają, aby przedstawiciele organów ścigania gromadzili następujące dane statystyczne pozwalające ocenić w skali rocznej:

  • liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn;
  • liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn;
  • liczbę mężczyzn-sprawców przemocy w bliskich związkach przeciwko kobietom i odsetek mężczyzn w grupie sprawców;
  • liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż.

Organy wymiaru sprawiedliwości powinny zaś gromadzić dane pozwalające określić w skali rocznej:

  • liczbę wniosków oraz orzeczonych przez sąd środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), z uwzględnieniem rodzaju sądu;
  • liczbę mężczyzn oskarżonych o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet;
  • liczbę mężczyzn skazanych za stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet, w tym na karę pozbawienia wolności, jak również odbywających karę.

Raport zawiera również rekomendację, aby relacja pomiędzy ofiarą a sprawcą przemocy w bliskich związkach była systematycznie odnotowywana w statystykach jako jedna z obowiązkowych zmiennych na wszystkich etapach postępowania karnego. Systemy gromadzenia danych przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości powinny być kompatybilne i umożliwiać tworzenie niezbędnych zestawień. Istotne jest również, żeby wszelkie dane dotyczące zjawiska były upowszechniane. EIGE za pożądane uznaje zwiększenie roli Głównego Urzędu Statystycznego w publikowaniu danych źródłowych.

Raport EIGE wskazuje także na rozwiązania o charakterze legislacyjnym, które mogą ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów. 

Adam Bodnar ma nadzieję, że rekomendacje EIGE będą istotną pomocą w dalszych pracach zmierzających do pełnego wdrożenia postanowień Konwencji Stambulskiej i dyrektywy o prawach ofiar. Rzecznik poprosił ministra Adama Lipińskiego o ustosunkowanie się do tych rekomendacji oraz o stanowisko dotyczące ich wdrożenia.

 XI.518.19.2019

Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO

Data: 2019-02-11
  • Płeć jest jednym z kluczowych czynników związanych z molestowaniem, molestowaniem seksualnym i przemocą seksualną.
  • Czynnikami mającymi wpływ na występowanie przemocy, w tym przemocy seksualnej, są także władza i zwierzchnictwo w organizacji.
  • Osoby doświadczające molestowania, molestowania seksualnego czy przemocy seksualnej na uczelni wyższej mogą ponosić długotrwałe konsekwencje tych zdarzeń.
  • Z tych wszystkich powodów to właśnie uczelnie wyższe wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego.
  • Takie wnioski wynikają z analizy danych zebranych w ramach badania ankietowego zrealizowanego przez firmę PBS sp. z o.o.

Publikację Rzecznika Praw Obywatelskich prezentujemy w Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce. RPO wyraża nadzieję, że wyniki badania i sformułowane na tej podstawie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

- Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji, prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi – przypomina Adam Bodnar we wstępie do publikacji przygotowanej przez Zespół Równego Traktowania BRPO. Jest ona efektem badań antydyskryminacyjnych, których tematy wyłaniane są w drodze otwartych konsultacji[1].

Działania takie są zakazane na gruncie Konstytucji RP. Zgodnie z jej art. 32 wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Warto odnotować także szczegółową normę z art. 33 Konstytucji, zgodnie z którą kobieta i mężczyzna mają równe prawa, w tym równe prawo do kształcenia i zatrudnienia.

Na gruncie art. 70 Konstytucji władze publiczne mają z kolei obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Jeżeli zatem prawo do nauki jest gwarantowane każdemu, to brak adekwatnej reakcji na nierówne traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki tych studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy. Konieczne jest zatem podjęcie przez organy zobowiązane odpowiednich działań zapewniających realizację standardu konstytucyjnego.

Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Warto dodać, że to kobiety i dziewczęta są także częściej narażone na drastyczne formy przemocy, w tym przemocy seksualnej, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn. Tymczasem równość ta jest jedną z podstawowych zasad Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania.

Asumptem do szerszej dyskusji na temat molestowania i molestowania seksualnego stała się głośna akcja #MeToo. W jej ramach osoby, które spotkały się z molestowaniem seksualnym lub przemocą seksualną, dzieliły się publicznie swoimi bolesnymi doświadczeniami. Były to głownie kobiety. I choć akcja #MeToo bez wątpienia wpłynęła na wzrost społecznej świadomości na temat molestowania seksualnego i przemocy seksualnej, to w warunkach polskich dyskusja ta wydawała się ograniczona, a na pewno niedokończona. Uderzające jest, że gruntownej refleksji na temat przyczyn i konsekwencji tego typu zjawisk zabrakło w wielu instytucjach kultury i nauki, a wśród nielicznych, które podjęły temat, problem był często bagatelizowany. Uwagę zwraca również fakt, że molestowanie i molestowanie seksualne to ciągle tematy rzadko obecne w literaturze prawniczej, a istniejące pozycje, siłą rzeczy, odwołują się do badań i literatury zagranicznej.

Warto wreszcie podkreślić luki prawne w obszarze przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego. Dyskryminacja ze względu na płeć, w tym molestowanie i molestowanie seksualne jest obecnie wyraźnie zakazane ustawą jedynie w obszarze szeroko rozumianego rynku pracy, a także w zakresie dostępu do dóbr i usług oferowanych publicznie. Oznacza to przykładowo, że studentki lub studenci, którzy ze względu na płeć doświadczyli molestowania lub molestowania seksualnego na uczelni wyższej, mają utrudnioną drogę sądowego lub pozasądowego dochodzenia swoich praw. Tymczasem wyniki badań prezentowane w niniejszym raporcie potwierdzają, że problem molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej jest obecny na polskich uczelniach wyższych, a najczęściej wskazywaną przesłanką molestowania i molestowania seksualnego była właśnie płeć.

Z tych wszystkich powodów to właśnie uczelnie wyższe wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego.

Jako ośrodki nauki są naturalną platformą dla dyskusji o tematach ważnych i wrażliwych społecznie, a jako centra dydaktyczne mają niepowtarzalną możliwość kształtowania postaw i standardów postępowania. Wyrażam nadzieję, że przedstawione wyniki badania i sformułowane w oparciu o nie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na omawiane negatywne zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

 

[1] Temat badania został opracowany na podstawie tematu zgłoszonego przez Fundację Feminoteka i Poznańskie Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, w ramach konsultacji tematów badań antydyskryminacyjnych przeprowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich w roku 2015

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

 

Przemoc domowa. RPO przedstawił premierowi propozycje zmian w prawie, by lepiej chronić ofiary, a sprawców edukować

Data: 2019-01-30
  • Trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy. Sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą
  • Definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej akty, także ekonomiczną
  • Państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy 

Takie m.in. rekomendacje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do poprawek.

FAKTY: Przemoc domowa dotyka najsłabszych

Wszelkie przejawy przemocy w rodzinie stanowią naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka. Dlatego stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa dla zapobiegania i zwalczania przemocy domowej powinno być jednym z najważniejszych wyzwań władzy.

Przemoc w rodzinie najczęściej dotyka osoby najsłabsze i te, którym najtrudniej się obronić: kobiety, dzieci lub osoby starsze. Wyjątkowo często jest doświadczeniem osób z niepełnosprawnościami. W 2017 r. policja odnotowała 165 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało blisko 93 tys. osób (73% ofiar to kobiety, ponad 14% - dzieci, a 12% - mężczyźni).

- Przemoc stosowana w rodzinie jest formą przemocy wobec kobiet, która wynika z utrwalonego na przestrzeni stuleci nierównego podziału władzy między kobietami a mężczyznami – pisze Rzecznik do premiera Mateusza Morawieckiego. Przemoc domowa jest doświadczeniem co trzeciej kobiety na świecie. 

Mimo wysiłków instytucji państwowych i organizacji pozarządowych problem pozostaje aktualny także w Polsce. Statystyki potwierdzają, że zjawisko to stanowi formę przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć – przemoc na tle płciowym stosowana jest bowiem wobec kobiet w przeważającej mierze przez mężczyzn.

Z tego względu Rzecznik z uznaniem przyjął fakt, że w exposé z 12 grudnia 2017 r. premier Mateusz Morawiecki podkreślił konieczność prowadzenia polityki stanowczego sprzeciwu wobec jakichkolwiek przejawów takiej przemocy i pilną potrzebę wprowadzenia głębokich zmian systemu wpierającego osoby krzywdzone przez sprawców.

RPO miał nadzieję, że praca MRPiPS nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakończy się przedstawieniem projektu, który będzie w pełni uwzględniać międzynarodowe standardy ochrony praw człowieka oraz będzie oferować ofiarom realną poprawę ich sytuacji. Tymczasem propozycja zmian przedstawiona pod koniec 2018 r. nie odpowiadała tym oczekiwaniom. W związku z tym niezbędne jest wskazanie zobowiązań i obszarów problemowych, które powinny być wzięte pod uwagę w dalszych pracach właściwych organów.

Skoro prace nad nowelizacją mają być kontynuowane, RPO przedstawił swe postulaty zmian. Celem Rzecznika jest poprawa ochrony osób doświadczającym przemocy w rodzinie.

STANDARDY: zobowiązania przyjęte przez Polskę i Polski dotyczące

Za szczególnie istotne Rzecznik uznaje międzynarodowe zobowiązania wynikające z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i dorobku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. ETPCz orzekał m.in.,że:

  • przemoc ze strony partnera, której doświadczają kobiety, stanowi przejaw dyskryminacji ze względu na płeć. Pobłażliwość i bierność wobec przemocy wobec kobiet ze strony władz  narusza zakaz dyskryminacji;
  • niedopuszczalne i sprzeczne z Konwencją jest traktowanie przejawów przemocy domowej jako prywatnego konfliktu pomiędzy małżonkami, który nie wymaga interwencji państwa;
  • wydanie nakazu opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę powinno zapewniać natychmiastową ochronę ofiarom; wydanie go po pewnym czasie od pierwszych sygnałów o przemocy narusza Konwencję;
  • wiedząc o podejrzeniu stosowania przemocy, państwo ma działać aktywnie nawet wtedy, gdy pokrzywdzeni pod presją sprawcy wycofują  oskarżenia;
  • polityka państwa wobec przemocy domowej ma stanowić spójny i efektywny system.

Z perspektywy osób doznających przemocy szczególnie cenne jest podążanie za standardami Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - czyli tzw. Konwencji Stambulskiej. Wskazuje ona, że przemoc wobec kobiet, w tym przybierająca formę przemocy domowej, ma charakter strukturalny, głęboko zakorzeniony w dysproporcji sił między płciami na przestrzeni wieków. Skuteczny system przeciwdziałania przemocy musi zaś podejmować tę problematykę kompleksowy. Według Konwencji przemoc domowa w większym stopniu dotyka kobiety, którym należy poświęcić szczególną uwagę. Zarazem Konwencja zachęca, aby stosować ją do wszystkich osób  doświadczających przemocy.

Specyfika zjawiska przemocy w rodzinie/przemocy domowej

Prawidłowa definicja przemocy w rodzinie powinna obejmować wszystkie rodzaje zachowań, których doświadczają ofiary. Zasadne jest odwołanie się do  Konwencji Stambulskiej, według której przemocą domową są wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej, które mogą występować w rodzinie lub gospodarstwie domowym, bez względu na to, czy występują one między byłymi lub obecnymi małżonkami lub partnerami, oraz niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą miejsce zamieszkania.

Konwencja Stambulska uzupełnia istotną lukę w polskiej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – mówi bowiem także o przemocy ekonomicznej. Pozbawia też wsparcia osoby doświadczające przemocy ze strony byłego partnera lub męża, z którym ofiara nie mieszka (przemoc taka nie może być dziś nawet ujęta w statystykach).

CZEGO W USTAWIE NIE NALEŻY ZMIENIAĆ: Uwagi RPO do projektu opracowywanego przez MRPiPS

Pomoc dla ofiar – nie może być na wniosek ofiar, ale z inicjatywy państwa

Władza ma zapewniać osobom dotkniętym przemocą ochronę zarówno w przypadku aktów jednorazowych, jak i tych o określonej częstotliwości. Jednorazowy akt przemocy jest zbyt często traktowany jako społecznie dopuszczalny konflikt rodzinny, a nie przestępstwo. Niezwłoczna reakcja państwa musi następować już na jej pierwsze sygnały, z inicjatywy organów państwa, a prowadzenie działań nie powinno wymagać formalnej zgody osoby doświadczającej przemocy (jak proponowano w nowelizacji z grudnia 2018 r.). 

Inaczej sytuacja ofiar jeszcze bardziej się pogorszy - w większości przypadków będą poddawane naciskom lub wręcz działaniom odwetowym ze strony sprawcy. A jeśli wycofają zgodę na dalsze prowadzenie procedury „Niebieskiej Karty”, będą pozbawione niezbędnego wsparcia.

Władze muszą odpowiadać za tworzenie warunków do przeciwdziałania przemocy

Opracowanie i realizacja gminnych, powiatowych i wojewódzkich programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie należy do zadań własnych tych samorządów (tak stanowi ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie). RPO z zaskoczeniem przyjął propozycję uchylenia obowiązku przygotowywania takich programów (co przewidywał grudniowy projekt).

Wprowadzenie fakultatywności opracowania tych programów budzi obawy RPO, że doprowadzi to do marginalizacji problemu lub – jak pokazuje przykład Zakopanego – pozbawi ofiar przemocy niezbędnego wsparcia.

Gorzka lekcja z Zakopanego

Mimo interwencji organów państwa, w gminie Zakopane wciąż nie podjęto uchwały w sprawie programu pomocy osobom krzywdzonym przez najbliższych, choć  od 2010 r. jest to prawny obowiązek. RPO ma nadzieję, że problem ten zostanie rozwiązany w dalszych pracach legislacyjnych, a państwo wyegzekwuje obowiązki ustawowe wobec Zakopanego.

Utrzymanie standardów sprawozdań i wyciągania wniosków z niepowodzeń

Prokurator Generalny raz na dwa lata musi opracować wytyczne wobec zasad postępowania  prokuratury w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Pomysł, by robić to rzadziej - raz na 4 lata - budzi poważne wątpliwości RPO. Ostatnie wytyczne Prokurator Generalny wydał 22 lutego 2016 r. - obowiązek ten nie został zatem zrealizowany w 2018 r.

Negatywnie RPO ocenia też postulat, aby sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Rada Ministrów przedkładała Sejmowi nie każdego roku, lecz co 3 lata. Tylko bowiem systematyczna analiza danych zapewnia możliwość szybkiego reagowania na stwierdzane uchybienia, co jest kluczowe dla zapewnienia niezbędnej efektywności systemu reagowania na zjawisko przemocy domowej i wsparcia osób pokrzywdzonych.

JAKIE ROZWIĄZANIA WARTO WPROWADZIĆ:  środki ochrony i wspieranie osób dotkniętych przemocą

Szybsza izolacja sprawcy od ofiary

Dziś w toku postępowania karnego sąd może orzec wobec sprawcy przemocy domowej opuszczenie lokalu.  Izolacja sprawcy przemocy jest możliwa także niezależnie od postępowania karnego. Art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą, sąd cywilny może zobowiązać sprawcę-członka rodziny wspólnie zajmującego mieszkanie do jego opuszczenia.

JEDNAK PROCEDURY TE TRWAJĄ ZBYT DŁUGO. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia musimy mieć możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy - niezależnie od toczącego się postępowania karneg (gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego, a niezbędne jest zapewnienie fizycznego odseparowania osoby stosującej przemoc od bliskich).

Dlatego zdaniem RPO prawo nakazania natychmiastowego opuszczenia mieszkania powinni mieć policjanci, już w chwili interwencji domowej (Rzecznik zwracał już na to uwagę rządowi w grudniu 2015 r). Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy w sytuacji, kiedy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłoby również sygnałem całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia wspólnego mieszkania

Przewidziana w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie instytucja cywilnego nakazu opuszczenia lokalu umożliwia sądom zobowiązanie osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania. Decyzja sądu zapada po rozprawie, która powinna odbyć się w terminie miesiąca od wpływu wniosku. Sprawy badane w Biurze RPO świadczą jednak,  że w praktyce dotrzymanie tego terminu jest trudne do osiągnięcia, zwłaszcza, gdy strony  wnoszą np. o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku to 153 dni.

SĄDY MUSZĄ PRACOWAĆ SPRAWNIEJ. Dlatego RPO postulował przekazanie tych spraw wyłącznie wydziałom rodzinnym sądów oraz przyznanie tym sprawom kategorii „pilne” - co nastąpiło od początku 2018 r. Jest to jednak zmiana daleko niewystarczająca.

Lepsza pomoc mieszkaniowa dla osób doświadczających przemocy 

Większość ofiar– w zasadzie wyłącznie kobiety – ma realne trudności w uzyskaniu pomocy w znalezieniu innego mieszkania, którego nie dzieliłyby ze sprawcą. Nie ma żadnych preferencji w korzystaniu z gminnej pomocy mieszkaniowej, w tym pierwszeństwa w uzyskaniu mieszkania dla ofiar przemocy domowej. Rodzi to wiele problemów, które RPO bezskutecznie sygnalizował Ministrowi Infrastruktury w 2016 r. Rozważenia wymaga zatem doprecyzowanie przepisów, tak aby ofiary przemocy miały pierwszeństwo w uzyskaniu innego mieszkania.

Więcej specjalistycznych ośrodków wsparcia i miejsc bezpiecznego schronienia dla ofiar

Poważnym problemem jest niewystarczająca liczba powiatowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Takie ośrodki są miejscem pierwszej pomocy – ofiara i jej dzieci mogą tu znaleźć schronienie przez trzy miesiące (z możliwością przedłużenia - bez skierowania i bez względu na dochód). Dają natychmiastową pomoc psychologiczną i prawną, organizują dostęp do pomocy medycznej. Diagnozują też problem przemocy w rodzinie oraz opracowują indywidualny plan pomocy ofierze; prowadzą też grupy wsparcia.

Raport NIK z 26 kwietnia 2016 r. wskazał jednak na niedostatki tego systemu. Już sama liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia w latach 2015-2017 nie zwiększyła się (jest ich 35); nadal niewystarczająca jest też liczba miejsc w tych placówkach (591). Jedynie osiem tych ośrodków mieściło się w budynkach dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową.

Coraz mniej jest gminnych i powiatowych ośrodków wsparcia (w 2015 r. było ich 24, w 2017 – 20). W województwach: podlaskim, świętokrzyskim, lubelskim, małopolskim, lubuskim i kujawsko-pomorskim takich placówek w ogóle nie utworzono. Oznacza to brak realizacji przez właściwe organy obligatoryjnych zadań. Podobna jest sytuacja domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, których liczba od kilku lat jest niezmienna; są  województwa nieświadczące tej formy pomocy.

Lepsze planowanie indywidualnej pomocy dla ofiar

Pilnych zmian wymaga działalność zespołów interdyscyplinarnych, których członkowie m.in. przygotowują i wdrażają plan pomocy w indywidualnych przypadkach wystąpienia przemocy w rodzinie.

RPO ma wątpliwości wobec braku wyraźnego uregulowania wynagradzania osób z tych  zespołów. Zdaniem RPO warto również rozważyć wprowadzenie okresowego monitorowania przez grupy robocze sytuacji osób dotkniętych przemocą po zamknięciu procedury „Niebieskiej Karty”.

Wykorzystanie mechanizmów ochrony ofiar w ramach procedury karnej; skorzystanie z unijnej dyrektywy „ofiarowej”

Sposobem wzmocnienia ochrony osób pokrzywdzonych przemocą domową, czy ze względu na płeć byłoby też pełne wprowadzenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Dyrektywa nakazuje, aby przy ocenie potrzeb pokrzywdzonych brać pod uwagę takie cechy jak: wiek, płeć oraz tożsamość płciowa, pochodzenie etniczne, rasa, religia, orientacja seksualna, stan zdrowia, niepełnosprawność, ale także - status pobytowy, problemy z komunikacją, związek ze sprawcą lub zależność od niego, czy doświadczenie przestępstw w przeszłości.

Dyrektywa formułuje obowiązek państwa udzielania pomocy ofiarom przestępstw w rozumieniu i byciu rozumianym od momentu pierwszego kontaktu z właściwym organem. Rzecznik zwraca tu uwagę na konieczność wdrożenia całościowych rozwiązań adekwatnych do potrzeb osób z różnymi niepełnosprawnościami, które są szczególnie narażone na przemoc. Prawo do rozumienia i bycia rozumianym powinno obejmować praktyczne sposoby dostosowania komunikacji do szczególnych potrzeb takich grup, jak osoby niewidome, z niepełnosprawnością intelektualną, czy niepełnoletnie.

  • Zaniepokojenie RPO budzi brak przepisu, który gwarantowałby ofiarom prawo do bycia przesłuchiwanym – w miarę możliwości – przez te same osoby. Jest też wątpliwość, czy w polskim porządku prawnym jest w pełni realizowane prawo ofiar przemocy seksualnej, na tle płci czy przemocy w bliskich związkach do przesłuchiwania przez osoby tej samej płci co ofiara.
  • Szczególnej uwagi wymaga też zapewnienie ofiarom wolności od zbędnych pytań dotyczących ich życia prywatnego, w tym zwłaszcza podczas rozprawy sądowej. Obecnie przepisy nie zawierają ograniczeń w tym zakresie.
  • Z kolei jawność rozprawy w takiej sprawie powinna być wyłączona nie tylko na żądanie osoby, która złożyła wniosek o ściganie, ale także osoby pokrzywdzonej przestępstwem.  Publiczne rozpoznawanie spraw o te przestępstwa drastycznie ingeruje w najintymniejszą sferę życia pokrzywdzonych i jest poważną traumą. Zdaniem Rzecznika w takich przypadkach ograniczone powinno być prawo prokuratora do sprzeciwu wobec wyłączenia jawności.

Poprawa zasad przesłuchania pokrzywdzonego przestępstwem przeciw wolności seksualnej 

Osobom pokrzywdzonym przestępstwami seksualnymi nie możemy przysparzać dodatkowych cierpień z powodu przedłużającego się i źle zorganizowanego postępowania.

Osoby te powinny być przesłuchane w sądzie raz i to możliwie szybko, bo oczekiwanie w takich sytuacjach jest dodatkową udręką. Przepisy wskazują dziś, że przesłuchanie należy przeprowadzić ze szczególnym poszanowaniem praw pokrzywdzonych, ale nie określono jego terminu. W efekcie bardzo często od przestępstwa do chwili przesłuchania upływają nawet trzy miesiące. W związku z postulatami RPO w tej kwestii, Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad uzupełnieniem prawa - aby dochodziło do tego nie później niż w 14 dni od wpłynięcia wniosku.

Lepsza pomoc i edukacja sprawców przemocy

Nie da się skutecznie przeciwdziałać przemocy bez edukowania i pracy z samymi sprawcami. Pokazują to dane statystyczne:

  • 67% sprawców biorących udział  w programie korekcyjno-edukacyjnym deklarowało zaprzestanie  stosowania przemocy w czasie jego trwania.
  • 34% osób, które wcześniej w nich uczestniczyły, zupełnie zaprzestało jej stosowania.

Jednak przepisy nie pozwalają objąć takimi działaniami wielu sprawców.Sprawca ukarany bezwzględną karą więzienia nie może zostać zobowiązany do  udziału w takim programie. Zatem osoba taka wyjdzie na wolność nie tylko nie wiedząc, jak powstrzymywać się od przemocy, ale także nie musząc się tego nauczyć.

Jest tak dlatego, że przepisy ograniczają stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych tylko do tych sprawców, wobec których zastosowano środki  probacyjne (np. kara więzienia w zawieszeniu), przy czym orzekanie przez sąd tego obowiązku jest fakultatywne.

Zdaniem RPO należałoby przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych taki obowiązek powinien być obligatoryjny

***

Mam nadzieję, że Pan Premier zechce przychylnie rozważyć przedstawione postulaty i poczynione zostaną starania ich odpowiedniego uwzględnienia w toku procesu legislacyjnego – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara. Uwagi te RPO kieruje na postawie wniosków i skarg, jakie otrzymuje od ludzi.

RPO poprosił premiera o pilne powiadomienie o stanie prac nad nowelizacją ustawy o przemocy w rodzinie oraz harmonogramu prac, w tym konsultacji publicznych.

XI.518.1.2019

Emerytura dla rodzica czwórki dzieci: ojcowie traktowani nierówno - przestrzega RPO przed debatą w Sejmie

Data: 2019-01-29
  • Przed pierwszym czytaniem projektu ustawy o świadczeniu dla rodziców czwórki dzieci RPO zwraca uwagę, że narusza ona prawa ojców
  • Uzależnia bowiem prawo ojca czwórki dzieci do świadczenia do tego, czy matka jego dzieci zmarła lub je porzuciła
  • Bez takiej rodzinnej tragedii ojciec, który poświęci się wychowaniu czwórki dzieci, wsparcia od państwa nie dostanie
  • Przepis taki może być uznany za niezgodny z konstytucyjną zasadą równości kobiet i mężczyzn - przestrzega Rzecznik

Pierwsze czytanie projektu o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (druk nr 3157) ma się odbyć na 77. posiedzeniu Sejmu RP 30 stycznia 2019 r.

Celem ustawy jest zapewnienie niezbędnych środków utrzymania osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej albo ich nie podjęły ze względu na wychowywanie dzieci. Art. 3 projekt mówi o matkach, ale o ojcach – tylko w przypadku śmierci matki dzieci, porzucenia ich przez matkę lub długotrwałego zaprzestania wychowywania dzieci przez matkę.

Projektodawca zakłada zatem, że ojcu przysługiwałoby prawo do świadczenia z tytułu wychowania co najmniej czworga dzieci wyłącznie w sytuacji, gdy nie może skorzystać z niego matka. Prawo ojca do świadczenia zostało zatem potraktowane jako zastępcze i posiłkowe. - Takie ukształtowanie prawa ojca do świadczenia może nasuwać wątpliwości co zgodności z art. 33 Konstytucji  - zauważa RPO Adam Bodnar w piśmie do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Założenie, że świadczenie w pierwszej kolejności należy się matce wynika - jak się wydaje - z przyjęcia tradycyjnego modelu rodziny, w którym to kobieta zajmuje się przede wszystkim wychowywaniem dzieci. Dlatego przyznanie prawa do świadczenia ojcu uzależnione zostało od spełnienia jednej z przesłanek, ściśle związanych z osobą matki i uniemożliwiających jej osobiste zajmowanie się wychowaniem dzieci (śmierć, porzucenie). Tylko w takich wyjątkowych sytuacjach zdaniem projektodawcy obowiązek wychowywania dzieci spoczywa na ojcu.

Regulacja taka wkraczałaby w sferę wolnych od ingerencji prawa wyborów rodziców, nie wiążąc tego z konfliktem interesów rodziców, dla rozstrzygania których właściwy jest sąd rodzinny (art. 48 Konstytucji).

Przesądzając o pierwszeństwie kobiety w realizacji prawa do świadczenia w porównaniu z mężczyzną będącym ojcem dzieci - mimo że oboje spełniają warunki dla uzyskania tego świadczenia z tytułu wychowania co najmniej czwórki dzieci - przepis projektowanej ustawy wprowadza nierówność w prawach i obowiązkach rodziców dziecka.

Art. 33 Konstytucji stanowi:

"1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

2. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń".

III.7067.1.2019

 

MS wciąż analizuje badanie spraw o przemoc w rodzinie przez sędziów rodzinnych

Data: 2019-01-14
  • Ministerstwo Sprawiedliwości widzi potrzebę, aby to sędziowie z wydziałów rodzinnych badali sprawy cywilne o nakazanie sprawcy przemocy w rodzinie opuszczenia wspólnego mieszkania
  • Niemal od dwóch lat w resorcie trwają  analizy w tej kwestii – wynika z odpowiedzi dla Rzecznika
  • Ministerstwo poinformowało też, że prowadzi prace analityczne w sprawie szybkiego izolowania sprawcy przemocy od jego ofiary

RPO od dawna postuluje wprowadzenie możliwość wydawania przez policję nakazu tymczasowego opuszczenia lokalu przez sprawcę przemocy – jeszcze przed wszczęciem postępowania karnego

Ofiary przemocy domowej skarżą się na długotrwałość cywilnych spraw sądowych, w których wnoszą o nakazanie sprawcy opuszczenia wspólnego mieszkania. Według art. 11a  ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (wprowadzonego w 2010 r.), postanowienie w takiej sprawie zapada po rozprawie, która powinna odbyć się w miesiąc od złożenia wniosku. Dotrzymanie tego terminu często jest niemożliwe. Część spraw nie kończy się rozstrzygnięciem po  jednej rozprawie, zwłaszcza gdy strony postępowania składają wnioski dowodowe. W jednej z badanych przez RPO spraw rozprawa odbyła się dopiero po 9 miesiącach od wpływu wniosku. 

Dlatego w wystąpieniu z 6 lutego 2017 r. do MS Rzecznik wskazał, że do przyspieszenia postępowań mogłoby się przyczynić powierzenie ich wydziałom rodzinnym sądów powszechnych (mogą one też trafiać do wydziałów cywilnych). To jednak sędziowie rodzinni wydają się lepiej przygotowani do orzekania, bo dysponują wiedzą o ewentualnych problemach dotyczących konkretnej rodziny. W ocenie RPO pożądane byłoby też przyznanie tej kategorii spraw statusu pilnych w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości Regulamin urzędowania sądów.  

Odpowiadając RPO w czerwcu 2017 r., resort podał, że już wcześniej dostrzeżono celowość przekazania tych spraw wydziałom rodzinnym -  prowadzone są odpowiednie analizy. Zaaprobowano zaś rozszerzenie katalogu spraw pilnych o te postępowania (co weszło w życie 1 stycznia 2018 r.).

19 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał ministra, czy zakończono analizy dotyczące powierzenia tych spraw wydziałom rodzinnym. Pytał też  o inne działania resortu w celu zapewnienia efektywnej pomocy w ochronie przed sprawcą przemocy na podstawie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

- Odnosząc się do proponowanego powierzenia rozpoznania spraw toczących się na podstawie art. 11 a ustawy wydziałom rodzinnym i nieletnich należy wskazać, iż pozostaje w tym zakresie aktualne stanowisko przedstawione w piśmie z dnia 12 czerwca 2017 r. - napisał w odpowiedzi RPO z 3 stycznia 2019 r. wiceminister Łukasz Piebiak. - Dostrzeżono zasadność wprowadzenia takiego rozwiązania, jednak nadal prowadzone są analizy - dodał.

Oceniając możliwość powierzenia tej kategorii spraw wydziałom rodzinnym należy mieć na uwadze nie tylko liczbę tych spraw, ale także ogólny wpływ spraw w wydziałach rodzinnych i nieletnich oraz w wydziałach cywilnych.

Resort podał, że wobec braku pełnych danych za 2018 r. trudno obecnie ocenić, czy przyznanie tym sprawom kategorii pilnych znacząco przyczyniła się do skrócenia czasu ich trwania. Porównanie danych za  I półrocze 2017 r. i I półrocze 2018 r. wskazuje, że przy podobnym wpływie, w 2017r. odroczono 906 spraw (w tym 144 wyroków), natomiast w 2018 r. odroczono 779 spraw (w tym 128 wyroki). Wskazuje to na pozytywną tendencję. Zarazem czas trwania tych spraw w latach od 2015 do 2018 (pierwsze półrocze) wynosił średnio pomiędzy 131 a 157 dni.

Dodatkowo wiceminister Łukasz Piebiak poinformował, że w ministerstwie  trwają prace analityczne, których celem jest wprowadzenie do porządku prawnego „kompleksowych rozwiązań dotyczących szybkiego izolowania sprawcy przemocy od jego ofiary”. - Oprócz wdrożenia uniwersalnych i efektywnych instrumentów ochrony prawnej ofiar przemocy, projektowane rozwiązania zmierzają nadto do zapewnienia terapii dla sprawców oraz zwiększenia świadomości społecznej na temat przyczyn i skutków przemocy - napisał.

IV.7214.110.2018

Wywiad Sylwii Spurek na temat przemocy domowej dla Onet.pl

Data: 2019-01-04

Projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie ukazał się na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Premier Morawiecki wycofał się z tych propozycji po burzy, jaka rozpętała się w mediach. Propozycje zmian zaniepokoiły wielu ekspertów. Dlaczego? Wyjaśnia dr Sylwia Spurek - zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. 

 

Sesja 32: Wzmocnienie pozycji kobiet we współczesnej Polsce – 100 lat po wywalczeniu praw wyborczych kobiet (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Chciałabym, aby nastąpiły czasy, kiedy nie będziemy musiały być dzielne – taki głos pojawił się w konkluzji panelu na temat wzmocnienia pozycji kobiet we współczesnej Polsce.
  • Kongresowa debata wykazała, że wzmocnienie pozycji kobiet w Polsce jest niezbędne, poprzez SOLIDARNY AKTYWIZM

Po 100 latach od wywalczenia przez kobiety w Polsce praw wyborczych chciałabym móc powiedzieć  – dziękujemy, koleżanki, feministki, sufrażystki – meldujemy wykonanie zadania. Ale jak wiecie, nie możemy, bo lista spraw do załatwienia jest nadal długa, a niektóre prawa kobiet są realizowane na miarę XIX i XX wieku – powiedziała dr Sylwia Spurek otwierając kongresową dyskusję.

Mijają lata, zmieniają się rządy, a pewne sprawy tak jak były, nie są załatwiane. Prawa reprodukcyjne, przeciwdziałanie przemocy, luka płacowa i luka emerytalna, godzenie ról rodzinnych i zawodowych, dostęp do funkcji publicznych itd. W wielu tych sprawach państwo nie odgrywa właściwej roli, dlatego zadania podejmują osoby indywidualne lub organizacje. Co takiego się dzieje, że nie można przeforsować wielu, czasami podstawowych, postulatów? Bo czy powinno budzić spory dążenie do tego, żeby kobieta w 2018 roku, w centrum Europy, mogła czuć się bezpieczna we własnym domu? Nie powinno, ale dzieli.

Do rozmowy o potrzebie wzmocnienia pozycji kobiet we współczesnej Polsce, moderowanej przez dr Sylwię Spurek, zastępczynię RPO ds. Równego Traktowania, zaproszonych zostało pięć niezwykłych kobiet – o wysokich kompetencjach, ale też wyjątkowej wrażliwości i silnej determinacji w walce o prawa kobiet. Łączy ich to, że idą pod prąd i nie mówią innym kobietom, że mają sobie same coś wywalczyć, ale solidarnie stoją po ich stronie.

W panelu wzięły udział:

  • Natalia Broniarczyk, doktorantka ISNS UW, współzałożycielka Aborcyjnego Dream Teamu, publicystka „Codziennika Feministycznego”;
  • Maja Staśko, doktorantka i krytyczka literacka, twórczyni wyjątkowej kampanii #jakpowinna i autorka książki „Gwałt to przecież komplement. Czym jest kultura gwałtu?”;
  • Nina Kuta, współzałożycielka kanału na YT „TransGrysy”;
  • Iwona Gałązka, psycholożka, koordynatorka wielu lokalnych inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji i
  • Oxana Lytvynenko